grosz-ek
09.04.15, 01:03
Ostatnio dostałem kartkę na święta wielkanocne. Była podpisana przez osobę dokładnie o tym samym imieniu i nazwisku jak sprawca śmierci mojej żony, ale to nie był on. To tylko polityk, który zostawszy burmistrzem mojej dzielnicy, w taki sposób podtrzymuje kontakt z wyborcami.
Jakiegoś to trzeba mieć farta, aby się znaleźć w takiej sytuacji (dokładniej, przyjmując, że do obsadzenia w ostatnich wyborach było w całej Polsce na wszystkie urzędy radnych i wójtów 46 790 stanowiska, a wszystkich kandydatów startowało 241 136, to prawdopodobieństwo warunkowe, że ten konkretny kandydat zostanie wybrany akurat na to konkretne stanowisko wynosiło mniej niż 1/12 miliardowa; dla porównania szansa trafienia 6 w lotku to skromne mniej niż 1/13 milionowa - czyli blisko 1000-krotnie mniejszy rząd wielkości).
Dla mnie, albo to czysta złośliwość losu, albo ewidentnie jakiś znak. Boję się, że jednak najwyższy ma na mnie baczenie i w ten "delikatny" sposób chce mi coś przekazać ...