przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agnieszki

15.04.15, 12:58
Witam,

Czy sa jakies ogolnie przyjete zasady reagowania na przypadkowe spotkania z pacjentami (obecnymi lub bylymi) na ulicy?

Czy norma jest udawanie, ze sie nie znamy i uciekanie wzrokiem?

Od pewnego czasu dosc czesto widuje mojego bylego terapeute (zostalismy sasiadami)), ktory bardzo konsekwentnie udaje, ze mnie nie widzi, a mi z tym troche dziwnie, bo kiedys byla to dosc wazna dla mnie relacja, a teraz wobec jego zachowania nie wiem nawet, czy wypada sie pierwszej przywitac, zeby nie bylo to uznane za narzucanie sie.

Z gory dziekuje za rozwianie moich watpliwosci.

    • differentview Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 14:03
      nowynick678 napisała:

      > Witam,
      >
      > Czy sa jakies ogolnie przyjete zasady reagowania na przypadkowe spotkania z pac
      > jentami (obecnymi lub bylymi) na ulicy?
      >
      > Czy norma jest udawanie, ze sie nie znamy i uciekanie wzrokiem?
      >
      > Od pewnego czasu dosc czesto widuje mojego bylego terapeute (zostalismy sasiada
      > mi)), ktory bardzo konsekwentnie udaje, ze mnie nie widzi, a mi z tym troche dz
      > iwnie, bo kiedys byla to dosc wazna dla mnie relacja, a teraz wobec jego zachow
      > ania nie wiem nawet, czy wypada sie pierwszej przywitac, zeby nie bylo to uznan
      > e za narzucanie sie.
      >
      > Z gory dziekuje za rozwianie moich watpliwosci.

      wydaje mi sie, ze terapeuci z zalozenia nie utrzymuja z pacjentami, rowniez bylymi zadnych kontaktow poza- terapeutycznych; wiec jesli terapeuta zostanie sasiadem swojego pacjenta- to raczej nie nawiaza sasiedzkiej znajomosci; ale uciekanie wzrokiem jest jednak nieco zenujace i dziwaczne- ja na Twoim miejscu bym mowila dzien dobry, bez wciagania go w dialog; z drugiej strony moze byc tak, ze dla jakiegos ex pacjenta spotkanie z terapeuta na innym gruncie niz w gabinecie moze byc niekomfortowe- bo jednak ta osoba wie o nim bardzo duzo a pacjent o nim nic- to tez dziwaczna sytuacja i moze dlatego ten Twoj ex terapeuta tak sie zachowuje
    • vilez Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 14:04
      Ja nie pani Agnieszka, ale odpowiem, jak mi się wydaje.
      Wydaje mi się, że prawidłowa jest dążność do wygaszenia znajomości po zakończeniu terapii. Relacja związana podczas terapii jest szczególna, i na moją intuicję, to nie należy jej ciągnąć dalej. A tym bardziej, że piszesz, iż to była "ważna" dla Ciebie relacja - ona już nie powinna być ważna. Może terapeucie o to chodzi- czuje, że dla Ciebie jest ważna, a nie powinna, więc decyduje się na "radykalne rozstanie"?
      Tak gdybam...
    • moj_najnowszy_nick Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 14:34
      Na terapii powinnaś być w terapii a nie w "ważnej relacji z terapeutą".
      Najwidoczniej terapeuta tez czuje, że na terapii próg emocjonalnego zaangażowania został przekroczony, a jako twój sąsiad nie ma ochoty na kontynuowanie "związku terapeutycznego" zaś wyczuwa, że coś ciągle jest na rzeczy.
      To też jest człowiek. Może jest zmęczony obciążeniami jakie generuje jego zawód, więc chce w okolicach domu miec "święty spokój".

      ps. Mnie w okolicach gdzie mieszkam ciągle ktoś mówi "dzień dobry" , a ja nie pamiętam kto to bo słabo zapamiętuję twarze, czy to sąsiad, czy nie sąsiad, czy pomyłka, czy zaczepka, czy podryw... Ktoś mówi to odpowiadam i idę dalej. Gorzej, że ja innym nie mówię, gdy nie skojarzę że to sąsiad, więc pewnie za buraka wychodzę mijając niektorych bez słowa.
      Czy swojemu interniście mijanemu na ulicy byś powiedziała dzień dobry? Albo znajomemu panu ze sklepu osiedlowego w ktorym codziennie kupujesz, który akurat przechodzi ulicą? Co za problem powiedzieć w mijance i iśc dalej?
      Kwestię "nie wiem czy mu mogę mówić dzień dobry" uważam za wydumaną i zawierającą drugie dno - że wasz kontakt na terapii przekroczył ramy zawodowe i terapeuta możliwe, że się blokuje byś znowu mu na glowę nie weszła by do "ważnej relacji" wrócić.

      • ada1214 Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 14:53
        Kwestię "nie wiem czy mu mogę mówić dzień dobry" uważam za wydumaną i zawieraj
        > ącą drugie dno - że wasz kontakt na terapii przekroczył ramy zawodowe i terapeu
        > ta możliwe, że się blokuje byś znowu mu na glowę nie weszła by do "ważnej relac
        > ji" wrócić.

        Moze tak byc. Byc moze ten terapeuta juz na wyrost chroni sie, zeby nie zostac na polu prywatnym wykorzystanym zawodowo. Moja bliska znajoma jest/byla moja terapeutka (nie psycholog, inna dziedzina) i raz czy dwa zdarzylo mi sie na gruncie prywatnym zadac pytania przynalezace do terapii. Ona szybko i sprawnie dawala do zrozumienia ze w pozazawodowym czasie nie ma ochoty robic za (darmowego) terapeute. Ja pozniej juz bardzo uwazalam, zeby podczas prywatnych spotkan nie zadawc jej "pytan pacjenta"; uwazam ze ona ma racje wyraznie rozgraniczajac te dwie dziedziny. W przeciwnym razie kazde jej spotkanie towarzyskie szybko zamienilo by sie w darmowe poradnictwo.
        Byc moze Twoj terapeuta tego wlasnie sie obawia i dlatego daje Ci do zrozumienia.
      • nowynick678 Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 17:17
        > Na terapii powinnaś być w terapii a nie w "ważnej relacji z terapeutą".

        A to sie da w ogole oddzielic? Chyba nawet p. Agnieszka kiedys pisala, ze za jakies 40-45 % skutecznosci terapii odpowiada relacja. Trudno mi sobie wyobrazic, ze przez dwa lata regularnie wywnetrzam sie przed kims, kto nie wzbudza we mnie zadnych pozytywnych emocji i kto jest mi kompletnie obojetny. Probowalam kiedys terapii u kogos innego, ale zrezygnowalam po kilku spotkaniach, bo nie potrafilam nawiazac z nim kontaktu. A tego terapeute lubilam i czulam cos na ksztalt przywiazania, ale do glowy mi nie przyszlo, ze to cos niewlasciwego. Spotykalismy sie tylko w czasie sesji, nie szukalam z nim kontaktu poza sesjami i nie bardzo wiem, w jaki sposob wg Ciebie wlazilam mu na glowe.

        Po przeanalizowaniu wszystkich odpowiedzi zastanowilam sie nad swoimi uczuciami jeszcze raz i tak calkiem uczciwie, to pewnie chetnie zamienilabym z nim kilka slow, ale rozumiem, ze moze sobie nie zyczyc, zeby pacjenci zawracali mu glowe w czasie prywatnym, natomiast dziwnie sie czuje mijajac sie bez slowa, wiec nastepnym razem po prostu sie przywitam, tak jak przywitalabym sie z internista/ginekologiem czy nauczycielka mojego dziecka.
    • wydramarlenka Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 15:10
      Hmmm... a dawno po tej terapii?
      Bo wiesz - to był twój terapeuta. Jeden. Ty byłaś/byłeś jedną/jednym z wielu pacjentów.
      Zakładam również taki scenariusz:
      Znajoma twarz. Skąd ja ją znam? Pacjent? Rodzic kolegi mojego syna? Sąsiad rodziców?
      • ola_dom Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 15:18
        wydramarlenka napisał(a):

        > Zakładam również taki scenariusz:
        > Znajoma twarz. Skąd ja ją znam? Pacjent? Rodzic kolegi mojego syna? Sąsiad rodziców?

        No ale w takiej sytuacji odruchowe wydaje mi się skinięcie głową na "dzień dobry", a nie uciekanie wzrokiem...
        Przecież grzecznościowe "dzień dobry" nie oznacza wcale pogłębiania relacji, konwersacji ani niczego tym podobnego. Zwykły uprzejmy ukłon - jak kogoś znam, choćby z widzenia - to się mu kłaniam. Choć wcale nie zamierzam z nim rozmawiać.
        • moj_najnowszy_nick Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 15:39
          A gdzie autorka napisała, że terapeuta nie odpowiada na jej "dzień dobry"?
          Napisała, że "udaje że jej nie widzi". Co to znaczy? Niedookreślone.

          Może autorka się zachowuje tak, że mija człowieka i uporczywie się wpatruje oczekując, że on się domyśli jakie ona ma dylematy i jej pierwszy powie "dzień dobry" .

          A przecież można się zachowac zupełnie neutralnie: mijam -rozpoznaję jako znajomego- mówię dzień dobry-idę dalej. Jeśli ten ktoś nie będzie odpowiadał na powitanie to znaczy, że wyraźnie i absolutnie nie chce żadnego kontaktu z sobie znanych powodów i można: przestać go witać i zacząć traktować jak obcego lub mijając mówić i tak dzień dobry wszak często mówi się to tylko ogólnikowo, np wchodząc do windy w bloku, nieważne kto w niej jest.

          Autorka jakoś tak pyta "terapeuta ucieka wzrokiem a ja tak bym chciała to dzień dobry od niego usłyszeć, żeby mnie zobaczył i wszedł w kontakt".. I jak terapeuta może wyczuwa taką wyczekującą była pacjentkę to może nie mieć żadnych chęci..
          A czym się tu zajmowac i po co?

          Ostatnio minęłam najbliższego sąsiada, patrząc w drugą stronę, olewając kompletnie. Dzięki bogu facet normalny i nie tylko, że wtedy sam za mną zawołał "dzień dobry" to jeszcze nadal do mnie się odzywa. Nie robi z igły wideł.

          Aha, przed laty miałam znajomego, chodziliśmy na tę samą uczelnię. Ja- zajęta na ogół swoimi myślami i do tego nie noszaca okularów- nie widywalam go nigdy.
          Po latach się przyznał, że wielokrotnie mnie spotykał na uczelni i widział,z daleka kiwał głową albo mówił "cześć" gdy mnie mijał z grupą kolegów ale ja nigdy mu nie odpowiedziałam. Więc uznał, że nie chcę go znać.
          No cóż... jak sobie dopowiedział coś co nie miało miejsca - to już nie moja wina...
          • verdana Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 15:45
            Nie poznaję ludzi,. Po roku nie poznaję często nawet magistrantów, z którymi spędziłam wiele godzin na rozmowach. Jak mi przypomną - temat pracy, nie nazwisko! - to mogę dokładnie opowiedzieć ich życiorys. Automatycznie się odkłaniam ludziom, ale do kawiarni, gdzie dziewczyna przywitała mnie radosnym "witam, pani profesor!" więcej nie poszłam:) Bo ja nie wiem, kto to jest i z jakiej szkoły... Terapeuta może w ogóle uważać jedną z pacjentek za osobę, którą pierwszy raz widzi na oczy, jeśli ma tak jak ja.
            • asia_i_p Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 17.04.15, 21:10
              Może nie poznaje, ale nawet w takiej sytuacji odpowiada się na dzień dobry. Przynajmniej współpasażerowie mojego męża z szynobusu, którym przez pomyłkę mówi dzień dobry, odpowiadają.
          • ola_dom Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 17:19
            moj_najnowszy_nick napisała:

            > A gdzie autorka napisała, że terapeuta nie odpowiada na jej "dzień dobry"?
            > Napisała, że "udaje że jej nie widzi". Co to znaczy? Niedookreślone.

            Trochę głupio wołać do kogoś "dzień dobry", kiedy ten ktoś ucieka wzrokiem = udaje, że nas nie widzi...:)
            • vilez Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 17:48
              Pytanie: po co w ogóle :-) Terapia była i się skończyła.
            • napis_z_obrazka Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 18:38
              ola_dom napisała:

              > moj_najnowszy_nick napisała:
              >
              > > A gdzie autorka napisała, że terapeuta nie odpowiada na jej "dzień dobry"
              > ?
              > > Napisała, że "udaje że jej nie widzi". Co to znaczy? Niedookreślone.
              >
              > Trochę głupio wołać do kogoś "dzień dobry", kiedy ten ktoś ucieka wzrokiem = ud
              > aje, że nas nie widzi...:)
              >
              ``Dzien dobry`` mowi pierwszy grzeczniejszy, i juz:-)
              • napis_z_obrazka Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 16.04.15, 12:07
                Troche zartowalam;-)
                Terapeute obowiazuje dyskrecja (lekarz, adwokat), na ktorej pacjentom/klientom mniej lub bardziej zalezy.
                Do Ciebie nalezy sygnal, czy dla Ciebie to nie problem znajomosc z terapeuta.

                Poza tym jest pokusa, ze terapeuta bedzie udzielal porad na ulicy;-)

                Najlepiej uklonic sie i isc dalej:-)
            • moj_najnowszy_nick Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 16.04.15, 10:00
              >ola_dom napisała:

              > Trochę głupio wołać do kogoś "dzień dobry", kiedy ten ktoś ucieka wzrokiem = ud
              > aje, że nas nie widzi...:)


              Ale po co wołać?? po co wpatrywac się intensywnie w niego czy aby dostrzegł i czy aby odpowie?
              Zwykła kultura określa że od powiedzenia pierwszemu dzień dobry się nie umiera
              a zasady wymiany "głasków" określają co będzie się działo dalej.

              jeśli kogoś znam to mówię dzień dobry mijając i w przypadku osób z ktorymi mnie niewiele wiąże na danym terenie często nawet niespecjalnie sprawdzam czy wystarczająco radośnie i chętnie odpowiedzieli by moje ego zaspokoić..


              • ada1214 Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 16.04.15, 11:31
                jeśli kogoś znam to mówię dzień dobry mijając i w przypadku osób z ktorymi mnie
                > niewiele wiąże na danym terenie często nawet niespecjalnie sprawdzam czy wysta
                > rczająco radośnie i chętnie odpowiedzieli by moje ego zaspokoić

                ja czasem nawet nie sprawdzam, czy w ogole odpowiedzial. Mowie dzien dobry bo to odruch prawie ze bezwarunkowy, a czy odpowie czy nie malo mnie interesuje.
                • ola_dom Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 16.04.15, 20:06
                  ada1214 napisała:

                  > ja czasem nawet nie sprawdzam, czy w ogole odpowiedzial. Mowie dzien dobry bo to
                  > odruch prawie ze bezwarunkowy, a czy odpowie czy nie malo mnie interesuje.

                  Otóż to - to jest ODRUCH - odruch na widok znajomej twarzy. Czasem mam taki sam odruch na widok twarzy znanej mi z telewizji - odruchową reakcją jest ukłonić się, a dopiero potem uświadamiam sobie, skąd "znam" tę osobę...
                  Ale jeśli ktoś wyraźnie znajomy ucieka wzrokiem, żeby mu się przypadkiem nie ukłonić - to podobnie jak autorka wątku - zastanawiam się - osochozi....?
    • sorvina Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 15.04.15, 18:52
      A może terapeuta nie chce krępować swojego byłego pacjenta pokazując publicznie, że się znają, by oszczędzić mu niezręcznych pytań/konieczności przyznania, że korzystał z terapii? Nie każdy przecież chce się z tym obnosić. Więc piłka jest po stronie pacjenta, jeśli nie wyraża chęci nawiązania kontaktu, to terapeuta szanuje to i udaje, że danej osoby nie zna.

      Oczywiście możliwa też jest wersja pt. pamięć zawiodła. Ja odkąd prowadzę zajęcia poznaję olbrzymią ilość osób. Każdą traktuję indywidualnie i wspieram najlepiej jak potrafię, ale serio po kilku miesiącach nie pamiętam już w której grupie ta osoba jest, a gdybym ją spotkała poza szkołą, to pewnie nawet nie byłabym pewna, czy stamtąd się znamy. Pamięć jest obciążona zbyt dużą ilością rzeczy i na to już nie starcza zasobów.
      • notting_hill Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 16.04.15, 13:06
        Zdaje mi się, że Sorvina trafiła w sedno.
        Kiedy kończyłam swoją terapię, moja terapeutka powiedziała, że wykasowuje mój numer ze swojego telefonu i gdybyśmy się kiedyś spotkały, mogę udawać że jej nie znam. Ja się zdziwiłam, że jak to i dlaczego miałabym to robić. Powiedziała, że dla wielu ludzi krępująca jest taka znajomość i często wolą udawać, że się nie znają. Przyjęłam to do wiadomości, chociaż mnie się to nie wydaje jakimkolwiek problemem. Być może taki jest standard postępowania po zakończeniu terapii.
        Do Ciebie zatem należy robienie gestu, że go pamiętasz i się do niego "przyznajesz".
    • anaiss Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 16.04.15, 13:39
      Niestety, Twój terapeuta to buc i podejrzewam, że nawet ukłoniwszy się mu pierwsza nie zawstydziłabyś go, wszakże każda obyta osoba wie, że z zasady to mężczyzna kłania się pierwszy kobiecie.
      Nie ma się co dziwić, że Polacy uważani się za gburów, skoro nawet wykształceni ludzie takie gafy popełniają.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 18.04.15, 22:18
      nowynick678 napisała:

      > Witam,
      >
      > Czy sa jakies ogolnie przyjete zasady reagowania na przypadkowe spotkania z pac
      > jentami (obecnymi lub bylymi) na ulicy?

      Reakcja terapeuty na przypadkowe spotkanie z pacjentem jest pochodną normy, pochodzącej z kodeksu etyki zawodowej wielu psychoterapeutów, którą jest zasada neutralności.
      Polega ona na tym, że terapeuta nie może wchodzić w żadną relację ze swoim pacjentem inną niż wynikająca z ich kontraktu terapeutycznego. Szczególnie w relację, która może terapeutę w jakikolwiek, psychiczny czy materialny, sposób gratyfikować.
      Zasada ta rozciąga się także na byłych pacjentów i jest dożywotnia czyli trwa nawet po zakończeniu terapii.
      Oczywiście w środowisku są szeroko i długo dyskutowane różne casusy, jaka reakcja w jakiej sytuacji jest najbardziej wskazana.
      Ja osobiście przychyliłabym się do naturalnego zachowania czyli pozdrowienia przyjętego w danym środowisku.
      >
      > Czy norma jest udawanie, ze sie nie znamy i uciekanie wzrokiem?

      Nie , to nie jest norma. Pozdrawiać się można a nawet trzeba, jeśli kulturowo to jest znaczący gest, a u nas akurat pozdrowienia jest tak traktowane.
      Jeśli były terapeuta aż tak rystrykcyjnie traktuje ten prosty gest, to raczej wynika to z jego osobistych powodów lub z nadinterpretowania powszechnej zasady.
      >
      > Od pewnego czasu dosc czesto widuje mojego bylego terapeute (zostalismy sasiada
      > mi)), ktory bardzo konsekwentnie udaje, ze mnie nie widzi, a mi z tym troche dz
      > iwnie, bo kiedys byla to dosc wazna dla mnie relacja, a teraz wobec jego zachow
      > ania nie wiem nawet, czy wypada sie pierwszej przywitac, zeby nie bylo to uznan
      > e za narzucanie sie.

      I właśnie z tego powodu, że ta relacja jest i była ważna, należy podtrzymać jej znaczenie. Utrzymać zasadę neutralności, ale nie zaniedbać stworzonej relacji .
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      >
      > Z gory dziekuje za rozwianie moich watpliwosci.
      >
      • yourdoubt Re: przypadkowe spotkania z terapeuta - do p.Agni 22.04.15, 15:46
        U nas to wynika z kontraktu. Jeśli terapeuta spotyka pacjenta na ulicy, to do pacjenta należy pierwszy krok w przywitanie się. Terapeuta tego pierwszy nie zrobi, bo nie chce stawiać pacjenta w niekonfortowej sytuacji. Wielu pacjentów sobie nie życzy rozpoznawania na ulicy, gdyż może to w nich budzić napięcie. Tym zachowaniem terapeuta szanuje twoja prywatność i daje ci znak że nie.musisz się obawiać że on złamie twoje prawo do anonimowości. Jeśli jednak ci to nie przeszkadza, to na pewno na twoje przywitanie ci odpowie.
Pełna wersja