sex w ciąży

26.04.15, 10:07
witajcie. Mam problem...jestem w ciązy (to nie problem), jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Jednak osoba z którą jestem w związku teraz często nalega na sex, gdy ja nie mam w ogóle ochoty. Tłumaczę, że źle się czuję, jestem bardzo senna, osłabiona, mam mdłości, mam dyskomfort "tam", on mówi, że rozumie, a po 1-2 dniach, znowu nalega. W końcu "to" robimy (ok.1x na tydzień), ale zmuszam się bo wcale tego nie chcę, nie czuję przyjemności, a tylko niepokój o dziecko, po prostu nie lubie tego teraz, może później minie, ale na razie w ogóle nie mam ochoty. Nie wiem, jak to wytłumaczyć partnerowi.
    • verdana Re: sex w ciąży 26.04.15, 10:21
      Zaniepokoiło mnie "Może później minie" - jakbyś nastawiała sie, że nie minie, trudno.
      Innymi słowy - ja bym powiedziała "Wybacz, teraz nie mogę, zaczekaj miesiąc/sześć tygodni i nie namawiaj", a nie odmawiała wielokrotnie - to łatwiej znieść. Z drugiej strony może czasem warto pomyśleć i o mężu, czasem nie musi się czuć przyjemności i zrobić coś dla faceta.
      • kitty_v Re: sex w ciąży 26.04.15, 10:31
        nie wiem czy minie - to moja pierwsza ciąża, więc nie mam porównania. 10 tc. Na razie wszystko mnie boli, piersi, krzyż, a nawet dotyk "tam". Ciągle chce mi się wymiotować, naprawdę ciągle. Z trudem wychodzę do sklepu, który jest 50 m od domu. Więc jakieś igraszki i gwałtowne ruchy naprawdę mnie wręcz przerażają. Nie chcę po prostu "rozkładać nóg" i "rób co chcesz", zwłaszcza, że to jest dla mnie naprawdę nieprzyjemne obecnie... :( może mu powiem, że jak poczuję chęć, to powiem? Prawdę mówiąc, jeszcze gorzej się czuję gdy on tak naciska, jakby to był jakiś nieprzyjemny obowiązek, chce mi się płakać na myśl o seksie.
        • moni_kaw Re: sex w ciąży 26.04.15, 10:45
          ostatecznie powiedz partnerowi ( po wizycie lekarskiej) że lekarz ci zabronił współżycia ( póki co do kolejnej wizyty:);
          • vilez Re: sex w ciąży 26.04.15, 18:37
            Moni_kaw, to już kolejny watek, w którym radzisz komuś oszustwo w małżeństwie.
            • moni_kaw Re: sex w ciąży 26.04.15, 19:55
              żaden z tych wątków nie dotyczył małżeństwa to raz;
              dwa - pisałam już że poprzednia wypowiedź była z przymrużeniem oka i naprawdę zlitujcie się śmiertelnie poważnie forumki;
              co do obecnej sytuacji to nie rozumiem, dlaczego w imię kryształowej uczciwości dziewczyna w ciąży ma się stresować i stawać na głowie, żeby oczywiste sprawy wytłumaczyć partnerowi; są naprawdę w życiu momenty szczególne kiedy spokój JEST NAJWAŻNIEJSZY!
              • edw-ina Re: sex w ciąży 26.04.15, 21:50
                Bo facet nie jest kobietą i nie jest w ciąży? Jak dla mnie to wystarczający powód, by coś wytłumaczyć.
              • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 09:19
                A czemu mają nie dotyczyć małżeństwa? Ja o mężu też czasem mówię: partner.

                Jakie: z przymrużeniem oka? Gdy pisałaś o wrobieniu partnera w dziecko, to było z przymrużeniem oka? Ty idź lepiej do okulisty, bo Ci się oko w dziwnych sytuacjach mruży.

                Normalne wytłumaczenie czegoś partnerowi to wyczyn, kwalifikowany do "kryształowej uczciwości"? Normalna rozmowa przyczyną stresu? Chcę też zauważyć, że taka rozmowa ma na celu uspokojenie- wszystkich. Brak takiej rozmowy raczej spokoju nikomu nie przyniesie- co widać na załączonym obrazku.
                • moni_kaw Re: sex w ciąży 27.04.15, 10:07
                  ale w żadnym z tych wątków nie pada również słowo partner; a jedynie luźne jestem teraz w związku, jesteśmy razem itp;
                  co do meritum to autorka JUŻ tłumaczyła i JUŻ rozmawiała i nic to nie dało;
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: sex w ciąży 30.04.15, 10:27
          Różne kobiety różnie reagują w ciąży. Zarówno emocjonalnie jak i fizjologicznie. Na to nakłada się jeszcze rys osobowościowy, który może te doznania wzmacniać lub osłabiać. Dlatego warto przyjąć perspektywę autorki i nie polemizować z nią. Można natomiast zastanowić się nad rozwiązaniem problemów jakie niesie taka postawa, nad komunikacją w związku itp. No i można spojrzeć na sytuację z perspektywy ogólnej, tak aby autorka wątku mogła konfrontować z nią własne rozwiązania.
          Seks w związku jest na pewno więziotwórczy. Ale to szerokie pojęcie. Więziotwórcze może też być okresowe uznanie potrzeby partnera w tym zakresie i np poczekanie na niego, gdy ten ma przejściowe trudności : ciążę, połóg chorobę, kryzys, stres itp. To także oznaka miłości, zrozumienia i więzi, kiedy trzeba dla bliskiej osoby znieść różne swoje frustracje i niewygody. Więziotwórcza jest też nauka o różnych stanach partnera w obszarze intymnym. Oczywiście piszę to o obu stronach związku. Kitty może się dowiedziedzieć , że partner więcej potrzebuje, on że ona musi teraz mieć chwilę wolną od seksu, bo jej ciało i psychika się zmieniają. Uznawanie jej za oziębłą histeryczkę a jego za troglodytę seksualnego jest nadużyciem. Takie oskarżenia psują komunikację, nawet jak powstają tylko w myślach. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • ola_dom Re: sex w ciąży 30.04.15, 11:04
            agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

            > Więziotwórcze może też być okresowe uznanie potrzeby partnera w tym zakresie i np
            > poczekanie na niego, gdy ten ma przejściowe trudności : ciążę, połóg chorobę, kryzys, stres itp.
            > To także oznaka miłości, zrozumienia i więzi, kiedy trzeba dla bliskiej osoby znieść różne swoje
            > frustracje i niewygody.


            Pozwolę sobie podkreślić, bo z niektórych wpisów odniosłam wrażenie, że budowanie więzi to tylko bzykanie i przytulanie.
            • sebalda Re: sex w ciąży 30.04.15, 11:37
              > Pozwolę sobie podkreślić, bo z niektórych wpisów odniosłam wrażenie, że budowan
              > ie więzi to tylko bzykanie i przytulanie.

              A nie, nie, był jeszcze flirt z mężem;) I jak rozumiem, wracasz z pracy, gdzie koleżanka zrobiła Ci megaprzykrość, dowiedziałaś się, że musisz natychmiast jechać do matki, boli Cię brzuch, a pies chodzi osowiały, może złapał kleszcza, ale nic to, więź to więź i na całego flirtujesz z mężem, choć on być może też nie miał najlepszego dnia:P
              • iziula1 Re: sex w ciąży 30.04.15, 11:48
                Sebalda, dlaczego wiadomość o kleszczu miałaby sprawić że nie masz ochoty przytulić się do męża ? :D

                Gesty oznaczające przywiązanie i bliskość są spontaniczne, wynikają z potrzeby dotyku, ciepła , najlepiej od osoby którą kochamy, z którą jest nam dobrze. Powstaje spontanicznie, jakby od niechcenia.
                Natomiast twój odbiór bliskości czy flirtu z mężem wygląda jak kolejny obowiązek do wykonania WOBEC PARTNERA. Twoją sytuacje małżeńską znam z forum więc mnie nie dziwi. Nie lubisz swego męża, więc trudno w twoim przypadku o spontaniczną czułość wobec partnera. Podejrzewam ,że działa to w obydwie strony.

                Dziewczyny poniżej fajnie opisały flirt z mężem. To drobne gesty, pocałunek w szyję, muśnięcie karku, przytulenia, rubaszny żart, przywołanie wspomnień erotycznych z ostatniej nocy czy choćby rzucenie szeptem w przelocie - pragnę Cię.
                Nie wiem jak wyobrażasz sobie małżeński flirt, bo może rzeczywiście każda z nas mówi o czym innym?
                • ola_dom Re: sex w ciąży 30.04.15, 11:57
                  Tyle, że nam chodziło o to, co także napisała Pani Agnieszka - że nie tylko flirty i czułości są więzotwórcze.
                  Także wzajemne zrozumienie i troska. Również ta bez erotycznych i seksualnych podtekstów.
                  • iziula1 Re: sex w ciąży 30.04.15, 12:02
                    Czułość jest więziotwórcza i właśnie przejawia się w uznaniu potrzeb partnera, chociażby w jego niedyspozycji.

                    Myślę,że cała dyskusja łącznie z epitetami "knur rozpłodowy" wywiązała się od wpisu Verdany o uznaniu potrzeb partnera. Każdy zinterpretował to na własny użytek. Ale może dzięki temu możemy wymienić się poglądami ,jak i przyjrzeć własnym postawom.
                • sebalda Re: sex w ciąży 30.04.15, 12:51
                  iziula1 napisała:

                  > Sebalda, dlaczego wiadomość o kleszczu miałaby sprawić że nie masz ochoty przyt
                  > ulić się do męża ? :D

                  Iziulu, ja piszę absolutnie abstrakcyjnie, poza moją sytuacją, wczuwam się jedynie:) Ciekawi mnie koncepcja dobrych związków. Informacja o kleszczu wprawiłaby mnie w stan ogromnego zdenerwowania, bo przeżyłam już dwa leczenia babeszjozy u swojego psa i wiem, jak niewiele trzeba, by to leczenie okazało się nieskuteczne, dzień opóźnienia dosłownie zabija psa. W tak ogromnym stresie naprawdę ostatnią rzeczą byłaby chęć na flirt nie tylko z mężem, ale nawet gdyby sam Kevin Spacey (mój idol męski;) pojawił się u mnie w domu, też bym się na tym nie mogła skupić:P Uważam, że bywają takie sytuacje życiowe (i nie jest to jedynie choroba nowotworowa), gdy nie w głowie nam żadna forma bliskości cielesnej i że nie jest do dowód na to, że w związku źle się dzieje. Co więcej, to właśnie zrozumienie ze strony partnera, że chwilowo możemy być bardziej skupieni na czymś innym niż on (na bólu, stresie, lęku, zdenerwowaniu, spadku nastroju), świadczy o tej bliskości. Tolerancja na chwilowy spadek ochoty na cokolwiek u partnera i swoją chwilową frustrację w związku z tym (to, o czym pisze pani Agnieszka) jest tym wyrazem naszego zrozumienia i oddania partnerowi/partnerce. Nigdy nie uwierzę w to, że nigdy, przenigdy nie zdarzają się takie chwile w związku i że wyłącznie choroba nowotworowa może tu być wytłumaczeniem.
                  I oczywiście, gdy ktoś ma problemy czasami potrzebuje przytulenia, pocieszenia, ale są też osoby, które wtedy chcą pobyć same, które takie przytulenie może nawet rozdrażnić. I nadal to nie świadczy źle o związku, świadczy raczej o tym, że jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo różnie reagować. Oczywiście najlepiej, gdy uprzedzamy partnera/partnerkę o tym, że teraz akurat mam bardzo zły moment, że nie chcę bliskości cielesnej (jakiejkoliwek) i że to nie ma związku z nim/nią.
                  • ada1214 Re: sex w ciąży 30.04.15, 13:05
                    > I oczywiście, gdy ktoś ma problemy czasami potrzebuje przytulenia, pocieszenia,
                    > ale są też osoby, które wtedy chcą pobyć same, które takie przytulenie może na
                    > wet rozdrażnić.

                    Pewnie kobietom czesciej sie zdarza potrzeba przytulenia gdy sa zdenerwowane. Ale nie radze sie przytulac do faceta, gdy ten jest wkurzony. Wkurzony facet potrzebuje- jesli juz jakiegos kontaktu- raczej rozmowy niz glaskania.
                    • sebalda Re: sex w ciąży 30.04.15, 14:33
                      > Pewnie kobietom czesciej sie zdarza potrzeba przytulenia gdy sa zdenerwowane. A
                      > le nie radze sie przytulac do faceta, gdy ten jest wkurzony. Wkurzony facet pot
                      > rzebuje- jesli juz jakiegos kontaktu- raczej rozmowy niz glaskania.

                      Otóż to. I wtedy taka czuląca się czy nawet flirtująca partnerka może dodatkowo wkurzyć, bo on może pomyśleć, że on tutaj taki wkurzony, a ona lekceważy jego problem i myśli tylko o amorach:D I śmiem przypuszczać, że jest trochę kobiet, które mogą mieć podobnie.
                      Z własnego (fakt, niemiarodajnego) doświadczenia wiem, że na przykład choroba małego dziecka sprawiała, że naprawdę nie miałam głowy do amorów, a facet przytulający się często dąży do czegoś więcej niż przytulenie, gdy w mojej głowie jest niepokój o dziecko (mówię o poważniejszych chorobach), takie nagabywanie może być wręcz nieprzyjemne.
                      Ale może ja się bardzo mylę, może w takich naprawdę dobrych związkach żadne kłopoty, zdenerwowania, spadki nastroju nie są w stanie zachwiać tą bliskością cielesną partnerów?
                      Obserwuję związek mojej córki, która od kilku lat jest bardzo zakochana, z wzajemnością, i wiem, że ona miewa złe humory, ma czasami huśtawkę nastrojów i z tego, co mi czasami opowiada, wynika, że wtedy nie jest skora do bliskości. Czy to znaczy, że nie kocha naprawdę, czy że reaguje inaczej niż część z tutejszych dyskutantek?
                      Żeby nie było, bardzo zazdroszczę tym z Was, które mają taką bliską więź z partnerami, naprawdę. Aż się ciepło robi na sercu:)
                      • sebalda Re: sex w ciąży 30.04.15, 14:35
                        To jeszcze pytanie, które już wcześniej gdzieś zadałam, ale gdzieś się zapodziało. Co się dzieje po jakiejś poważniejszej sprzeczce, ostrzejszej wymianie zdań, nieporozumieniu w związku? Gdy jesteście czeguś złe na partnera? Wtedy też mimo wszystko dążycie/oni dążą do bliskości, czy jest chwilowe ochłodzenie stosunków?
                        • iziula1 Re: sex w ciąży 30.04.15, 14:45
                          Gdy po kłótni opadną pierwsze emocje przytulamy się do siebie, przepraszamy za niepotrzebne słowa czy zbyt wybuchowe emocje.
                          Buziak też.
                          Ogólnie nie kłócimy się . Raczej sprzeczamy a wybuchy złości za coś są gwałtowne, krótkie i kończą się tak szybko jak się zaczęły.
                          Dopiero po wymianie dotyku, czułości zaczynamy rozmawiać o tym co nas poróżniło.
                          Nie pamiętam takiej kłótni czy złości która trwała by między nami długo. Wszystko załatwiamy na biezaco. Nie ma ochłodzenia, milczenia, cichych dni czy nocy. Obydwoje byśmy tego nie znieśli ;)
                        • edw-ina Re: sex w ciąży 30.04.15, 15:09
                          Kiedyś bodajże profesor Depko powiedział, by sypialnia była przestrzenią porozumienia, by nawet w trudnej chwili starać się spać razem, bo pewne problemy, niesnaski mogą dzięki temu wyjaśnić się samoistnie - ot bezwiednie przytuli się to drugie, dotknie, będzie się czuło ciepło, zapach itp. I my staramy się stosować tę metodę, tj. kłótnia kłótnią, mamy konkretne temperamenty i potrafimy stoczyć prawdziwą batalię. I wówczas nie czujemy potrzeby bliskości. Nawet po wszystkim przez jakiś czas jesteśmy jak wojska zgromadzone po przeciwnych stronach rzeki. Ale wieczorem idziemy do tego wspólnego łóżka, dzielimy się jedną kołdrą i po obudzeniu przechodzimy do pertraktacji pokojowych ;)
                      • ada1214 Re: sex w ciąży 30.04.15, 14:56
                        oczywiscie, ze wkurzenie, zdenerwowanie raczej wyklucza bliskosc. W chwili, gdy sie dzieje, a nie po (to do Iziula, ze PO klotni se przytualaja- tak, ta, ale w czasie klotni raczej nie?)

                        Nie wyobrazam sobie np. gdy maz wraca z pracy i toczy piane, bo go ktos zagotowal, ucieszylby sie, ze podchodze i go czule obejmuje. Raczej by mi sie rykoszetem oberwalo. Czlowiek w chwili zlosci potrzebuje przede wszystkim jakiegos ujscia dla swoich emocji, np. poprzeklinac, albo wykrzyczec, albo nawet pobyc sam. Historie o czulostkach i budowaniu wiezi nawet podczas zdenerwowania czy zlosci to miedzy bajki wlozyc.
                        A moze po prostu niektorym sie myli zlosc/zdenerwowanie z przygnebieniem i smutkiem.
                        Smutek i przygnebienie jak najbardziej szuka czulosci i glaskow. Ale nie zlosc.
                      • ola_dom Re: sex w ciąży 30.04.15, 14:59
                        sebalda napisała:

                        > Ale może ja się bardzo mylę, może w takich naprawdę dobrych związkach żadne kłopoty,
                        > zdenerwowania, spadki nastroju nie są w stanie zachwiać tą bliskością cielesną partnerów?

                        A mi w tym momencie przyszło do głowy, że to wszystko zależy od ludzi i ich związku.
                        I że mogą być bardzo dobre pary, które nie będą się tulić, kiedy partnerowi jest źle;
                        i nie za dobre, które będą się bzykać i czulić także wtedy, kiedy jest im źle i są na siebie wściekłe.
                        I że nie ma reguły na to, jak kto odreagowuje i niekoniecznie jest to miarą jakości związku.
                        Dbanie nawzajem o swoje potrzeby - jest. Ale sposoby na to dbanie - już są bardzo różne.
                        • sebalda Re: sex w ciąży 30.04.15, 15:37
                          > A mi w tym momencie przyszło do głowy, że to wszystko zależy od ludzi i ich zwi
                          > ązku.
                          > I że mogą być bardzo dobre pary, które nie będą się tulić, kiedy partnerowi jes
                          > t źle;
                          > i nie za dobre, które będą się bzykać i czulić także wtedy, kiedy jest im źle i
                          > są na siebie wściekłe.

                          No i do tego cały czas zmierzam. Też tak uważam. Dlatego tak mnie zdziwiło i rozśmieszyło zdanie, że tylko choroba nowotworowa wyklucza bliskość cielesną/erotyczną. Jak widać, nie tylko ja uważam, że nie tylko:P
                      • edw-ina Re: sex w ciąży 30.04.15, 15:02
                        > Z własnego (fakt, niemiarodajnego) doświadczenia wiem, że na przykład choroba m
                        > ałego dziecka sprawiała, że naprawdę nie miałam głowy do amorów, a facet przytu
                        > lający się często dąży do czegoś więcej niż przytulenie, gdy w mojej głowie jes
                        > t niepokój o dziecko (mówię o poważniejszych chorobach), takie nagabywanie może
                        > być wręcz nieprzyjemne.

                        - moje doświadczenia są inne. Po pierwsze w chwili wspólnego lęku (a lęk o zdrowie dziecka jest takim lękiem), fizyczna bliskość działa jak tabletka uspokajająca. Kiedy nasze niemowlę zabierano do szpitala i przez cały okres pobytu w szpitalu dotykaliśmy się praktycznie bezwiednie: łapaliśmy za ręce, palce, głowę, przytulaliśmy się itp. Choć fakt, nie był to dotyk erotyczny, tylko wyraz bliskości, wsparcia, pomocy. Takie powiedzenie bez słów: jestem tutaj, też się boję, ale razem sobie poradzimy. I choć mi w takiej sytuacji erotyka, seks nie przychodzą do głowy, bo są dla mnie wyrazem bardzo pozytywnych emocji, to jestem nawet w stanie zrozumieć, że są ludzie, którzy taki stres mogą odreagowywać seksem. Oczywiście jeśli oboje mają taką naturę i taką potrzebę. Zauważ, że w sytuacji permanentnego stresu: np. wojny, bezpośrednie zagrożenie życia itp. seksu jest bardzo dużo. Raz, że seks to przetrwanie gatunku, który w danej chwili jest zagrożony, a dwa, że pomaga odreagować stres i poczuć bliskość z drugim człowiekiem.
                        I jeszcze odnoście tego, że facet przytulający dąży do czegoś więcej niż przytulenia - pewnie nie raz tak może być. Ale od tego jest właśnie umiejętność komunikowania się, dobrego, rzetelnego, jasnego komunikowania się, by umieć rozdzielić przytulenie z potrzeby bliskości, a to z potrzeby seksu.
                        • sebalda Re: sex w ciąży 30.04.15, 15:32
                          > - moje doświadczenia są inne. Po pierwsze w chwili wspólnego lęku (a lęk o zdro
                          > wie dziecka jest takim lękiem), fizyczna bliskość działa jak tabletka uspokajaj
                          > ąca.

                          A widzisz, to u mnie było zupełnie inaczej. Mój lęk o zdrowie dzieci zawsze był niewspółmiernie większy niż lęk męża. W przypadku pierwszego dziecka było to spowodowane śmiertelnym zagrożeniem w wieku noworodkowym i lęk niestety przeniosłam na dłużej. I chyba ogólnie ten pierwszy rok życia córki, kiedy wciąż nie było wiadomo, czy wyjdzie z tego wszystkiego bez szwanku, spowodował moje większe przewrażliwienie, wysoka gorączka u drugiego dziecka też zawsze wzbudzała paniczny lęk przed drgawkami. Mąż nie tylko nie podzielał tego mojego, przyznam, nasilonego lęku, on go nie rozumiał, uważał, że przesadzam. Gdyby on wtedy chciał mnie przytulić i wesprzeć, bez podtekstu seksualnego, super, ale nie o to mu wtedy chodziło, niestety. Było to dla mnie tym bardziej przykre, że na swoim zdrowiu zawsze skupiał się bardzo mocno. Ale nie o to, nie o to.
                          Bliskość po nieporozumieniu małżeńskim/partnerskim, hmmm. Czy to nie jest tak, że na początku związku takie kłótnie prawie zawsze kończą się dzikim seksem, ale z czasem ten okres lekkiego obrażenia się nie trwa nieco dłużej? Nie mówię o cichych dniach, bo na takie kompletnie nie ma miejsca w dobrym związku, ale takie lekkie boczenie przez cały wieczór?
                          Iziula, ile lat jesteście w związku? Ani trochę się to nie zmienia z latami u Was? Naprawdę jestem pod wrażeniem:)
                          • edw-ina Re: sex w ciąży 30.04.15, 15:45
                            Ale Sebalda, jak wielokrotnie o tym pisałaś - nie jesteś z mężem w dobrym, budującym układzie. Brak porozumienia w innych sferach odbija się też na sferze szeroko pojętej bliskości. Jest to jedynie kolejny przykład na to, że nie jesteście w stanie zbudować między sobą tej pozytywnej, krzepiącej energii, która odbija się zarówno pociągiem seksualnym, jak i zwykłą, pozbawioną podtekstów bliskością fizyczną, ogólnie - dobrym porozumieniem. I może dlatego tak skupiłaś się na tym udowadnianiu, że nie tylko choroba nowotworowa sprawia, że nie chcemy seksu. Nie tylko, naturalnie. Ale kiedy jest ta bliskość, to porozumienie o którym cały czas piszę,to ludziom zwyczajnie łatwiej być ze sobą fizycznie, psychicznie i w pełni. To tak, jak z tym wynoszeniem śmieci: w zgodnych małżeństwach śmieci same się wynoszą. Można to sparafrazować mówiąc: w zgodnych związkach seks/erotyka/bliskość same się dzieją.
                            • sebalda Re: sex w ciąży 30.04.15, 16:19
                              Można to sparafrazować mówiąc: w zgodnych związkach seks/
                              > erotyka/bliskość same się dzieją.

                              A bo to u mnie jest takie pomieszanie. Ciekawość, jak to wygląda w naprawdę dobrych związkach, dywagowanie, jak to jest w związkach zupełnie innych niż mój, ale też myśli, że dobre związki mogą być różne, nie zawsze takie sklejone i stąd przykłady z chorym dzieckiem i wspomnienia, jak to było w moim przypadku. A gdy dzieci były małe, ja w ogóle jeszcze nie rozpatrywałam mojego małżeństwa w kategoriach przemocowości czy toksyczności. Ot, duże różnice charakterologiczne, małżeństwo po włosku, burzliwy związek. I miewałam wtedy podobne trochę dylematy jak autorka, że nie dość się staram, że jestem za chłodna dla męża.
                              Ale ok, już kończę o sobie, bo faktycznie lepiej poopowiadać o Waszych związkach, byle się nie okazało, że autorka (o ile nas jeszcze czyta, w co wątpię jakoś) ma jednak egoistę za męża, bo wtedy naprawdę nabawi się kompleksów, że się nie dość stara, a problem może być w nim, a nie w niej. Naprawdę za mało wiemy.
                        • ada1214 Re: sex w ciąży 30.04.15, 15:34
                          moje doświadczenia są inne. Po pierwsze w chwili wspólnego lęku (a lęk o zdro
                          > wie dziecka jest takim lękiem), fizyczna bliskość działa jak tabletka uspokajaj
                          > ąca. Kiedy nasze niemowlę zabierano do szpitala i przez cały okres pobytu w szp
                          > italu dotykaliśmy się praktycznie bezwiednie: łapaliśmy za ręce, palce, głowę,
                          > przytulaliśmy się itp. Choć fakt, nie był to dotyk erotyczny, tylko wyraz blisk
                          > ości, wsparcia,


                          a co to ma wspolnego w ogole z tematem? ze kobieta, i mezczyzna i wiez?
                          kolezanka na gastroskopii byla trzymana za reke prze pielegniarke, ta ja glaskala i czule mowila, zeby ja uspokoic
                          normalne ze w chwili strachu czyjs dotyk i bliskosc dziala kojaco, czyjkolwiek
                          ale chyba nie o tym tu mowa?
                          • sebalda Re: sex w ciąży 30.04.15, 15:49
                            > normalne ze w chwili strachu czyjs dotyk i bliskosc dziala kojaco, czyjkolwiek
                            > ale chyba nie o tym tu mowa?

                            Nie, nie, jednak to ma związek. Bo autorka mówiła o strachu o dziecko i mnie też chodziło raczej o to, że w takim momencie ten dotyk może mieć działanie terapeutyczne, ale niekoniecznie związane z seksem czy erotyką. A tu jednak temat się toczy głównie o erotyce. Matka drży o życie dziecka, a facet zaczyna się przytulać, by dalej przejść do zbliżenia seksualnego. I jednej kobiecie taki seks pomoże rozładować napięcie, lęk, a drugiej będzie bardzo przeszkadzał, bo nie umie się wyłączyć z myślenia o dziecku. Dobry partner to zrozumie i nie odbierze jako odrzucenie go, zły się obrazi, bo skoro jemu to jest potrzebne, to jej też powinno. Tak sobie myślę.
                            Czy się pomylę, gdy postawię tezę, że w momencie takiego lęku o zdrowie/życie dziecka częściej czujemy potrzebę dotyku kojącego, wspierającego niż z podtekstem erotycznym?
                            • edw-ina Re: sex w ciąży 30.04.15, 16:20
                              > Czy się pomylę, gdy postawię tezę, że w momencie takiego lęku o zdrowie/życie d
                              > ziecka częściej czujemy potrzebę dotyku kojącego, wspierającego niż z podtekste
                              > m erotycznym?
                              - w moim przypadku z pewnością się nie mylisz. W takiej sytuacji potrzebuję bliskości kojącej, wspierającej. Ale z punktu widzenia biologicznego: wysoki poziom stresu, to wysoki poziom adrenaliny. A adrenalina, działająca w pewnych wypadkach jak lek przeciwbólowy, przy okazji wysokiego stężenia będzie wymusza rozładowanie. I wielu ludzi rozładuje ją właśnie za pomocą seksu. Na to też trzeba brać poprawkę.
      • best_bej Re: sex w ciąży 26.04.15, 10:56
        verdana napisała:
        > drugiej strony może czasem warto pomyśleć i o mężu, czasem nie musi się czuć p
        > rzyjemności i zrobić coś dla faceta.
        Halo? Verdano to Ty?! Dziewczyna ma się zmusić do seksu żeby mąż miał przyjemność?!
        A jej komfort (nie mówiąc o przyjemności) nie jest ważny? Ma zacisnąć zęby, skupić myśli na czymś przyjemnym i spełnić swój obowiązek wobec pana-męża?! To nie wizyta u dentysty- nie chcę ale muszę.
        Halo!
      • pogodoodporna Re: sex w ciąży 26.04.15, 11:18
        verdana napisała:

        > Z
        > drugiej strony może czasem warto pomyśleć i o mężu, czasem nie musi się czuć p
        > rzyjemności i zrobić coś dla faceta.

        Pewnie, ze warto, jesli mezczyzna jest wyrozumialy, czuly i kochajacy. Jest wiele sposobow, zeby sprawic mu przyjemnosc. Jednak w tym stanie zdrowia w jakim jest aktualnie Autorka-niekoniecznie penetracja i niekoniecznie "glebokie gardlo " ;-)
        Zdaje sie jednak, ze tutaj jest problem z troglodyta seksualnym, a na takich pokojowe metody rozwiazania problemu raczej nie skutkuja.
        • edw-ina Re: sex w ciąży 26.04.15, 11:57
          Zdaje sie jednak, ze tutaj jest problem z troglodyta seksualnym, a na takich pokojowe metody rozwiazania problemu raczej nie skutkuja.
          - dlaczego od razu z troglodytą seksualnym? Autorka napisała, że pytania nie padają godzina po godzinie, tylko co dzień/dwa, czyli facet może zakładać, że dzień czy dwa później kobieta się lepiej czuje. Nie ma co od razu go szufladkować jako niewyżytego samca, który nie myśli o kobiecie.

          Może zamiast mówić: teraz nie, spróbuj powiedzieć, że źle znosisz początek ciąży i opisać to, co opisałaś nam. Dodać, że jak tylko poczujesz się lepiej, to pewnie wróci ci ochota na igraszki (bo zwykle wraca w II i III semestrze) i nie zawahasz się o tym poinformować partnera niezwłocznie ;) Najgorsze są niedomówienia, naprawdę.
          • pogodoodporna Re: sex w ciąży 26.04.15, 12:08
            > - dlaczego od razu z troglodytą seksualnym? Autorka napisała, że pytania nie pa
            > dają godzina po godzinie, tylko co dzień/dwa, czyli facet może zakładać, że dzi
            > eń czy dwa później kobieta się lepiej czuje.

            Ale ona przciez nie czuje sie lepiej. To widac, slychac i czuc. Przeciez napisala, ze caly czas zbiera sie jej na wymioty, wszystko ja boli. Jesli nie mialas takich objawow we wczesnej ciazy, to prawdopodobnie trudno Ci sobie ten stan wyobrazic. Ale wiesz co, wyobraz sobie zatrucie pokarmowe, to prawie to samo- mdlosci, rozbicie, zawroty glowy. W takim stanie kombinujesz tylko, zeby sie nie ruszac, zeby zawartosc zoladka nie znalazla sie obok.
            I tak, jest to troglodyta seksualny, namolny truten, ktory ma w dupie ze kobieta zle sie czuje. Niedyspozycje chorobowa swoich bliskich przecietny czlowiek rozpoznaje na pierwszy rzut oka, tutaj widac cisnienie w jadrach jest wazniejsze.

            • edw-ina Re: sex w ciąży 26.04.15, 12:21
              Masz rację, nastawiaj młodą matkę przeciwko jej mężowi. Normalnie cud, miód i orzeszki. Zamiast do porozumienia namawiaj do wojny, bo facet to złamas. Takie rady, jak twoja, należy usuwać, bo tylko mieszają ludziom w związkach.
              Należy namawiać do porozumienia. I nie zawsze wszystko widać i czuć. Rozumiem, że powtarzające się pytanie może irytować, ale brak rozsądnej odpowiedzi i zbywanie też nie sprzyja zrozumieniu.
              A jeśli bardzo chcesz wiedzieć, to miałam ciążę zagrożoną i bite 9 miesięcy plus dwa kolejne bez seksu. Żal mi było siebie, o mężu nie wspominając.
              • pogodoodporna Re: sex w ciąży 26.04.15, 12:32
                edw-ina napisała:

                > Masz rację, nastawiaj młodą matkę przeciwko jej mężowi. Normalnie cud, miód i o
                > rzeszki. Zamiast do porozumienia namawiaj do wojny, bo facet to złamas.

                Przestan histeryzowac, nikogo nie namawiam do wojny, przeczytaj caly watek uwaznie, bo widac nie wszystko zrozumialas.

                > A jeśli bardzo chcesz wiedzieć, to miałam ciążę zagrożoną i bite 9 miesięcy plu
                > s dwa kolejne bez seksu. Żal mi było siebie, o mężu nie wspominając.

                Tym bardziej powinnas wiedziec, ze przerzucanie winy za brak seksu na osobe niedysponowana, wymuszanie, tak jak w tym przypadku, jest nieludzkie.
                • edw-ina Re: sex w ciąży 26.04.15, 12:41
                  Skąd ci przyszło do głowy, że ja na kogoś zwalam winę? No sorry, ale to jest jakaś daleko posunięta nadinterpretacja. Ani nie namawiam do ostentacyjnych rzygów, co zrobiłaś ty, ani nie używam epitetów do określania kogokolwiek. Namawiam do rozmowy, przedstawienia swojego punktu widzenia. Tylko aby w związku wszystko dobrze działało, to trzeba chcieć zrozumieć powody i punkt widzenia każdej ze stron układu, a nie tylko jednej.
                  • pogodoodporna Re: sex w ciąży 26.04.15, 13:01
                    edw-ina napisała:

                    > Skąd ci przyszło do głowy, że ja na kogoś zwalam winę? No sorry, ale to jest ja
                    > kaś daleko posunięta nadinterpretacja.

                    Tak mi sie wlasnie wydawalo, ze zrozumialas post zalozycielski piate przez dziewietnaste :-)

                    Zalozycielka watku napisala :
                    " (...)a po 1-2 dniach, znowu nalega. W końcu "to" robimy (ok.1x na tydzień), ale zmuszam się bo wcale tego nie chcę, nie czuję przyjemności, (...)

                    Rozumiem, ze wedlug Ciebie nie jest to wymuszanie ?

                    Wiesz jak sklonic do czegos bliska osobe, jesli ona nie chce czegos zrobic dobrowolnie ? Nalezy wzbudzic w niej poczucie winy. Osobiscie sie zastanawiam, dlaczego ona czuje, ze musi te nogi dla niego rozkladac. Stawiam na to, ze umiejetnie wzbudzil w niej poczucie winy.

                    > Tylko aby w związku wszystk
                    > o dobrze działało, to trzeba chcieć zrozumieć powody i punkt widzenia każdej ze
                    > stron układu, a nie tylko jednej.

                    Zgadzam sie w stu procentach. Dlatego polecam aby pani zrozumiala pana, przygotowala sobie wiaderko, potawila obok i kleknela do fellatio. A moze sie uda i wiaderko nie bedzie potrzebne.


                    • edw-ina Re: sex w ciąży 26.04.15, 13:04
                      Masz rację, zrozumiałam bez wątpienia piąte przez dziesiąte, bo inaczej bym pisała o rzygach, poskakaniu sobie na kimś i troglodytach. Poziom godny gimnazjum.
                      • pogodoodporna Re: sex w ciąży 26.04.15, 13:21
                        No gniewaj sie juz Edw-ina :-) Musialam tak obrazowo, bo takie bajki z mchu i paproci jakie piszesz w niczym autorce watku nie pomoga. Z terrorysta sie po prostu nie negocjuje.

                        Zeby zrozumiec druga strone, to musze czuc jej troske o mnie, o moje zdrowie, o moje samopoczucie. Seks to nie spuszczanie z krzyza, tutaj nie moze dochodzic do sytuacji, ze jedna strona sluzy drugiej za dziure do przynoszenia ulgi. To niedopuszczalne, ze on ja posuwa, a ona zaciska zeby. W ten sposob dorobi sie dziewczyna awersji seksualnej na dlugie lata.
                        Ja sie w ogole dziwie, ze pan taki malo kumaty i tak prze do penetracji jakby niczego innego nie umial i o niczym innym nie mial pojecia. Mozna tak pieknie spedzic czas na pieszczotach, na zartach, na bliskosci. Czy on musi zadawac jej, do cholery, gwalt ???
                        • edw-ina Re: sex w ciąży 26.04.15, 13:26
                          Ale żeby tego nie było to trzeba też coś powiedzieć jasno i nie dawać sprzecznych sygnałów. Nie znam ludzi, którzy naprawdę potrafią czytać w myślach.
                          • pogodoodporna Re: sex w ciąży 26.04.15, 13:31
                            edw-ina napisała:

                            > Ale żeby tego nie było to trzeba też coś powiedzieć jasno i nie dawać sprzeczny
                            > ch sygnałów. Nie znam ludzi, którzy naprawdę potrafią czytać w myślach.

                            Prosze bardzo :

                            (...)" Tlumacze, że źle się czuję, jestem bardzo senna, osłabiona, mam mdłości, mam dyskomfort (...)
                            • edw-ina Re: sex w ciąży 26.04.15, 13:43
                              A później godzę się na seks, bo on namawia.
    • pogodoodporna Re: sex w ciąży 26.04.15, 11:04
      kitty_v napisała:

      > Nie wiem, jak to wytłumaczyć partnerowi.

      A co tu tlumaczyc ? Nastepnym razem jak mu sie zachce po Tobie poskakac, a nie bedziesz potrafila powstrzymac mdlosci, to pusc spektakularnego pawia. Moze wtedy zrozumie.
      Zawsze mnie zadziwia skad w ludziach bierze sie przekonanie, ze druga osoba ma obowiazek rozladowywac ich napiecie seksualne. Chora czy zdrowa, chetna czy niechetna musi to robic i nie ma zmiluj sie.
      PS Swoja droga ciekawe kto wczesniej uwalnial go z cisnienia w jadrach ? Rodzice, nauczyciele, koledzy ze szkoly, wspolpracownicy ?
    • vilez Re: sex w ciąży 26.04.15, 13:29
      Seks to nie tylko klasyczne współżycie "tam"- to także erotyka, pieszczoty, petiing. Nie trzeba rezygnować ze wszystkiego.a
      Twoje zmęczęnie, senność jest naturalne, część kobiet w pierwszym trymetrze tak ma. Ale całkowicte wygaśnięcie życia erotycznego jest dzIwne. Pytałaś lekarza, co się dzieje z Tobą?
      • verdana Re: sex w ciąży 26.04.15, 18:26
        Mnie dobiło "po co tłumaczyć" Pewnie, facet powinien wiedzieć, ze z kobietą w ciąży się nie współżyje, czy co? Ma ochotę na seks - a seks to nie tylko sama czynność, ale też sposób ukazywania uczuć i miłości. I facet słyszy co drugi dzień komunikat "dziś nie" i czuje sie odtrącony. Odtrącony, bo nie dostał prostego, jasnego i oczywistego komunikatu i to nie wtedy, kiedy ma ochotę, ale w neutralnym momencie "Wiesz, okropnie sie czuję, boli mnie, mdli mnie, mam ochotę się położyć i iść spać. Nie mam ochoty na seks nie dlatego,że przestałeś mi sie podobać, tylko przez te cholerne hormony. Jak tylko poczuję się lepiej, to będę sama szczęśliwa, że juz możemy". A nie uznać, że ochota na seks jest objawem chamstwa partnera, bo jakże to - z kobietą w ciaży sypiać?
        • vilez Re: sex w ciąży 26.04.15, 18:39
          To niestety trochę też tak brzmi, jak: "facet zrobił swoje, facet może odejść". A kto to widział tłumaczyć coś murzynowi, uops... facetowi.
        • marsylvik Re: sex w ciąży 27.04.15, 08:40
          Dokładnie.
          Najlepiej powiedzieć wprost co się czuje. Jeśli krótki komunikat nie dotrze, on nadal nie rozumie, to opisać dokładnie, dosłownie i ze szczegółami co się czuje, to o dziwo zwykle działa.

          Pomysł żeby faceta oszukiwać jest dla mnie tak samo nie do zaakceptowania jak ten, żeby być w tej sferze na każde zawołanie, kiedy się samemu nie ma na to ochoty.
    • iziula1 Re: sex w ciąży 26.04.15, 20:01
      kitty_v napisała:
      > witajcie. Mam problem...jestem w ciązy (to nie problem), jestem z tego powodu b
      > ardzo szczęśliwa. Jednak osoba z którą jestem w związku teraz często nalega na
      > sex, gdy ja nie mam w ogóle ochoty.

      Zabrzmiało to jakby ta osoba z która jesteś w związku była Ci zupełnie obca i obojetna.

      Tłumaczę, że źle się czuję, jestem bardzo s
      > enna, osłabiona, mam mdłości, mam dyskomfort "tam", on mówi, że rozumie, a po 1
      > -2 dniach, znowu nalega.

      Zakłada,że po kilku dniach czujesz się lepiej. Nigdy nie był w ciązy wiec nie wie że pierwsze tygodnie są okropne i wpływają na samopoczucie.

      >>>W końcu "to" robimy (ok.1x na tydzień),>>

      Ile masz lat? Czy seks to temat tabu, czy odczuwałaś przed ciążą satysfakcje, przyjemność z seksu? Słowo "to" brzmi, jakby mówiła to kobieta, która seks uważa za zbyt grzeszny by nawet używać jego nazwy ;)

      >>ale zmuszam się bo wcale tego nie chcę, nie czuję przyjemności, a tylko niepokój o dziecko, p > o prostu nie lubie tego teraz, może później minie, ale na razie w ogóle nie mam
      > ochoty.

      Nie potrzebnie się zmuszasz, nie masz takiego obowiązku aby kochać się z parnerem gdy nie masz ochoty. To naturalne na początku ciązy,że hormony powodują obniżenie libido, dodatkowo mdłości, bóle i niepokoje obnizają chęc na seks.
      Poczujesz ciekawą odmiane w II i III trymetrze.

      >>>Nie wiem, jak to wytłumaczyć partnerowi.

      Naturalnie, tak jak nam.
    • katnip Re: sex w ciąży 26.04.15, 22:07
      OMG
      Mam wrażenie, że odpowiadają ci tutaj jakieś bardzo, bardzo wiekowe osoby, które ciążę pamiętają jako "za moich czasów..", czyli nie pamiętają w ogóle. I czepiają się słówek.
      Ja, osoba mocno seksualna, w pierwszym trymestrze ciąży miałam libido na poziomie zerowym. W dodatku zdiagnozowany i usuwany po ostrym krwawieniu polip na szyjce macicy, przez co potworny strach przed jakimkolwiek wtargnięciem czegokolwiek do mojej pochwy. W owym pierwszym trymestrze i mniej więcej do połowy drugiego zastanawiałam się, w jaki sposób ludzie w ogóle płodzą dzieci. Jak ja swoje zrobiłam, no jak?? Przecież to takie obrzydliwe i bez sensu.

      Normalny mężczyzna, który umieścił nasienie w swojej partnerce, przez co doprowadził do zaistnienia dziecka w jej brzuchu, ma obowiązek to zrozumieć. Jak nie rozumie, to równie dobrze za kilka lat kobieta może nie zrozumieć, jak on może nie chcieć seksu podczas przechodzenia chemioterapii lub naświetlania jąder, bo dopadł go rak.
      Seks ma być przyjemnością dla obojga partnerów. Seks, gdy jedna osoba korzysta, a druga zwija się z bólu, to.. No cóż. Coś bliskiego gwałtu. Tylko zgwałcona zostaje również psychika.
      Uświadom to dobitnie partnerowi, powołując się na ten przykład z rakiem. Mój mąż o tyle łatwo i szybko to zrozumiał, że przed moją ciążą poważnie chorował i przez ponad pół roku był niezdolny do uprawiania seksu.

      A jak panu tak zależy (co akurat rozumiem), to istnieją inne formy seksualnego zaspokajania niż tylko penetracja, w dodatku przy minimalnym twoim udziale. Fantazja czyni cuda.

      W moim przypadku libido wróciło z potrojoną siłą w trzecim trymestrze, szczególnie pod koniec ciąży. I tym razem to mąż miał opory, bo się bał. Libido zanikło znowu natychmiast po porodzie, na cały okres wyłącznego karmienia piersią (pół roku). I tak - również wtedy oczekiwałam, że mąż to zrozumie, jako ojciec dziecka, sprawca tego stanu.
      • edw-ina Re: sex w ciąży 26.04.15, 22:26
        Wypraszam sobie, wiekowa nie jestem, a ciąża skończyła mi się niespełna dwa lata temu i zdaje się, że aż tak Alzheimer mnie nie zaatakował, bym miała skrajne luki w pamięci. A większość pań mówi raczej o tym, że trzeba mówić jasno i wyraźnie o swoich problemach, ale również tak, by nie zrobić z partnera knura rozpłodowego, z którego usług już nie będzie się korzystało.
      • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 07:56
        O, widzę że koleżanka" mocno doświadczona". To cóż, pobawimy się w przebijanie? Przebijam: trzy ciąże zagrożone z ZAKAZEM współżycia od początku owych ciąż. W każdej ciąży zabiegi chirurgiczne na szyjce macicy. I co? I prowadziliśmy życie erotyczno-seksualne, albowiem wiemy, że owo życie nie sprowadza się wyłącznie do immisji członka do pochwy i ruchów frykcyjnych. Przebijam też odnośnie karmienia piersią: karmiłam ponad rok i ponad dwa lata. I co? Życie seksualne pełne prowadzone bez szczególnych ograniczeń.

        serdecznie polecam koleżance wiedzę o więziotwórczej roli seksu i erotyki, jak również polecam wiedzę z zakresu korzystania z poradnictwa lekarskiego i poradnictwa rodzinnego. Bowiem takie obniżenie libido-do zera-jest objawem albo problemu medycznego albo związkowego. Patrząc jednakże na to, co koleżanka - że mąż powinien zrozumieć - bardziej stawiam na to drugie. I współczuję mężowi koleżanki.
        Sumując: uwagi koleżanki są o kant stołu...
        Przykład z chemioterapią- brak słów.

        Ps. Tak, jestem wiekowa, ale to nie jest kwestia wieku. To kwestia wiedzy i stanu związku.
        • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 08:00
          korekta:
          Patrząc jednakże na to, co koleżanka NAPISAŁA (wypadło)...
          • verdana Re: sex w ciąży 27.04.15, 09:22
            E, nie. Mam wrażenie, ze czasem w początku ciąży obniżenie libido do zera jest jak najbardziej normalne, fizjologiczne, co nie oznacza, zę musi występować. Podobnie bywa przy braniu pigułek. Podstawowe pytanie brzmi - czy zwyczajnie "nie chce mi się", czy tak jak tu - źle się czuję, czy - też jak tu "boję się o dziecko" - mam wrażenie, że to jest kluczowe, a to akurat powinien wyjaśnić lekarz, czy czuję wstręt do seksu.
            Co nie oznacza, ze można uznać, ze bez tłumaczenia każdy facet powinien na wieść o ciąży przestać namawiać żonę na seks. I każdy z tych przypadków można rozwiązać inaczej.
            • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 12:22
              Do zera to w pojedyncze dni czy w pewnych porach dnia/nocy. Ale nie po całości. Jak po całości, to naprawdę medyczny problem.
              • verdana Re: sex w ciąży 27.04.15, 17:30
                Nie, naprawdę to nie jest żaden problem. Tak bywa i to jest normalne.
        • katnip Re: sex w ciąży 27.04.15, 10:01
          Nie jestem twoją koleżanką, daruj sobie ten lekceważący ton. I nie chodzi o mocne doświadczenie, tylko o zrozumienie. Twoje przebijanie tu na nic, jeśli przy owych zagrożonych ciążach czułaś chęć owego życia erotyczno-seksualnego. Czułaś, czy się zmuszałaś w imię "więziotwórczej roli seksu i erotyki"? Bo ja bym się zmuszała. Obniżenie libida do zera w ciąży i podczas karmienia piersią (szczególnie wtedy, kiedy jest to wyłączne karmienie piersią) może być absolutnie NORMALNE i twój przypadek tego nie zmienia. Ani nie ma tu problemu medycznego, ani związkowego. Bo wiesz - ja już też znałam takie (i takich), którzy uważali, że kobieta tydzień po porodzie ma być zwarta i gotowa, a jak nie jest, to coś jest z nią nie tak.

          A porównanie do chemioterapii jest idealne. Moja ciąża na początku była chorobą.
          Mój poród był dramatyczny i skończył się nagłą operacją. Ostatnia rzecz, o jakiej wtedy myślałam, to prowadzenia życia seksualnego bez szczególnych ograniczeń.

          Coś jest nie tak, gdy taki stan z miesięcy przeciąga się na lata i dopiero wtedy można kobiecie mówić o "więziotwórczej roli seksu i erotyki".
          Jeśli facet nie jest w stanie zrozumieć, że przez kilka miesięcy kobieta po prostu nie chce i nie może, no to jest dokładnie knurem rozpłodowym. Takim, który gdy jego żona leży na podtrzymaniu ciąży w szpitalu, leci od razu "spuścić z krzyża" z kimkolwiek się nawinie. Lub takim, który gdy wyjedzie w delegację na dwa tygodnie, od razu zaczyna szukać prostytutek. A jak wyjedzie nie daj boże na trzy miesiące??? No to chyba pełne zrozumienie, że on musiał, no po prostu MUSIAŁ.

          I normalnie bym ci nie odpisała, gdyż uważam że nie jesteś normalną osobą do dyskusji (tak, tak, mój nowy nick, ale stara osoba). Odpisuję dla autorki wątku, żeby nie dała sobie wmówić, że to jej wina. Jej wina, bo w pierwszym trymestrze nie czuje chęci do szalonego seksu... No błagam.
          • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 13:08
            > Nie jestem twoją koleżanką, daruj sobie ten lekceważący ton

            O widzisz, mogłaś sobie podarować ten lekceważący ton, gdy pisałaś niezbyt elegancko o wieku i niepamiętaniu. Co to miało być?? Dostałaś zwrotkę.

            > I nie chodzi o mocne doświadczenie, tylko o zrozumienie.

            O właśnie. Nie sądzę, że rozumiałaś, skoro w takim tonie napisałaś. Dlatego dostałaś owo "przebicie". Żebyś coś zrozumiała.

            > Twoje przebijanie tu na nic, jeśli przy owych zagrożonych ciążach czułaś chęć owego życia erotyczno-seksualnego.

            Niby czemu? A czemu miałabym nie czuć? Możesz podać jakiś sensowny powód do "nieczucia chęci" przy zagrożonych ciążach? Serio pytam.

            > Czułaś, czy się zmuszałaś w imię "więziotwórczej roli seksu i erotyki"?

            Czułam potrzebę erotyczną. Czułam, że mąż czuje. I jak to trafnie napisała Verdana- erotyka/seksualność to język związku. Rozumiem, że nie zawsze ma się potrzebę i możliwość współżycia z penetracją. Ale erotyka? Inne formy seksualne? Co stoi na przeszkodzie? Czy realizacja erotyki to zmuszanie się? Nie czułaś chęci pocałunku, pieszczot, dotyku, słowa, flirtu z mężem?
            Potrzeby partnera w tej materii także się liczą. Co stoi na przeszkodzie realizować w inny sposób tę sferę? Odpowiedz konkretnie. Po prostu nie wierzę, że w dobrym związku nie ma się chęci realizacji tej sfery wspólnego życia.

            > Obniżenie libida do zera w ciąży i podczas karmienia piersią (szczególnie wtedy, kiedy jest to
            > wyłączne karmienie piersią) może być absolutnie NORMALNE i twój przypadek tego nie zmienia.

            Nie, nie jest normalne. Po prostu- nie jest. Tak jak nie jest poza np. okresem płodnym. Człowiek ma inną seksualność, niż fazową. Ma seksualność ciągłą-falującą w intensywności, ale ciągłą. Ma także wymiar erotyczny seksualności. I ona również działa w sposób ciągły.
            Wyłącza z tego tylko bardzo ciężka choroba. Np nowotworowa. Dlatego Twoje porównanie z nią uważam za poważne nadużycie.
            Obniżenie libido DO ZERA to problem medyczny. Lub właśnie- związkowy. Obu nie zostawia bez odpowiedniej interwencji. Także ze względu na dobro związku. I o to tu chodzi. Że szuka się pomocy, a nie- stosuje względem partnera strategię: spadaj.

            > Mój poród był dramatyczny i skończył się nagłą operacją.

            Moje też były dramatyczne i zagrażały życiu mojemu i moich dzieci. Ale co to ma mieć do rzeczy? Przecież nie podczas porodu angażujesz się seksualnie.

            > > Coś jest nie tak, gdy taki stan z miesięcy przeciąga się na lata i dopiero wted
            > y można kobiecie mówić o "więziotwórczej roli seksu i erotyki"

            Nie, lata to już rozwalony związek. Miesiące wystarczą, by się zorientować, ze coś nie gra i że trzeba szukać pomocy (lekarz, psycholog).

            > Jeśli facet nie jest w stanie zrozumieć, że przez kilka miesięcy kobieta po pr
            > ostu nie chce i nie może...
            .
            To jest samo sedno. Zatem rozważmy. Czego konkretnie nie może? Rozumiem: penetracji. Ale reszty też nie może? Wiesz, kiedy ja leżałam w szpitalu w ciąży (a leżałam sporo) to owszem- nie mogłam.Kkiedy w domu bywały okresy, że leżałam z nogami do góry, to też można powiedzieć, że czegoś nie mogłam. Ale- wszystkiego nie mogłam? Wtedy można nawet słownie pofiglować.
            Zatem chodzi jednak o "nie chcę". A to już problem, prawda? Dlaczego: nie chcieć? I dlaczego odpychać partnera? Nie liczyć się z jego potrzebami?

            > no to jest dokładnie knurem rozpłodowym. Takim, który
            > gdy jego żona leży na podtrzymaniu ciąży w szpitalu, leci od razu "spuścić z k
            > rzyża" z kimkolwiek się nawinie. Lub takim, który gdy wyjedzie w delegację na d
            > wa tygodnie, od razu zaczyna szukać prostytutek.
            A jak wyjedzie nie daj boże na
            > trzy miesiące??? No to chyba pełne zrozumienie, że on musiał, no po prostu MUS
            > IAŁ.

            Tu poleciałaś, ale to pokazuje Twoją perspektywę. Skąd taka projekcja? Skąd w ogóle pomysł, że partner poleci na dziwki i inne takie? Może właśnie stąd, że nie rozumiesz tego, że sfera erotyki to jest coś, co może działać nawet w sytuacjach takich, jak ta. A gdy nie działa, czyli dzieje się coś nie tak, to się szuka innego rozwiązania, niż: spadaj. Ty widzisz to jako: albo współżycie, albo- spadaj lub: dziwki.
            Dla mnie- straszne.

            > > I normalnie bym ci nie odpisała, gdyż uważam że nie jesteś normalną osobą do dy
            > skusji (tak, tak, mój nowy nick, ale stara osoba)

            Tak, tak..., to stara śpiewka osób, które nie radzą sobie merytorycznie :-) Przyzwyczajonam.
            • katnip Re: sex w ciąży 27.04.15, 13:52

              > Obniżenie libida do zera w ciąży i podczas karmienia piersią (szczególnie wtedy, kiedy jest to
              > wyłączne karmienie piersią) może być absolutnie NORMALNE i twój przypadek tego nie zmienia.

              Wg vilez: Nie, nie jest normalne. Po prostu- nie jest. Tak jak nie jest poza np. okresem płodnym. Człowiek ma inną seksualność, niż fazową. Ma seksualność ciągłą-falującą w intensywności, ale ciągłą. Ma także wymiar erotyczny seksualności. I ona również działa w sposób ciągły.

              A teraz pierwsze lepsze źródło internetowe:
              www.mjakmama24.pl/seks/seks-w-ciazy/brak-ochoty-na-seks-w-ciazy-libido-w-ciazy-prawdy-i-mity,500_4829.html
              "Hormony, które są wytwarzane w ciąży, zazwyczaj różnią się swoim poziomem na poszczególnych etapach ciąży. Prawidłowością jest to, że hormon ciążowy zwany gonadotropiną kosmówkową gwałtownie wzrasta na samym początku ciąży. To właśnie ten hormon, który powoduje pierwsze mdłości ciążowe i senność. To z pewnością nie sprzyja ochocie na seks, a jeśli jeszcze dodamy do tego wszystkiego nadmiar progesteronu, który również osłabia libido w ciąży, współżycie może być ostatnią rzeczą, na którą ma się ochotę w pierwszym trymestrze ciąży. Niskie libido to także charakterystyczna rzecz dla ostatniego trymestru ciąży. Wzrasta poziom prolaktyny, który obniża popęd płciowy, a przyszła mama skupiona bardziej niż na partnerze, jest na przygotowaniu się do porodu i może mieć mniejszą ochotę na seks."

              Och, mało?
              polki.pl/seks_mama_artykul,10013751.html
              mamdziecko.interia.pl/rodzice/news-7-prawd-o-seksie-w-ciazy,nId,619502
              1. Nie ma czegoś takiego jak seksualne ciążowe normy
              Jednego dnia możesz czuć się tak źle, że sam pocałunek męża będzie cię irytował, a drugiego chciałabyś uprawiać seks co godzinę. - U połowy przyszłych mam wiadomość o ciąży powoduje spadek libido. Przyczyny są różne: część kobiet po prostu źle się czuje, są zmęczone, śpiące, często mają nudności. Inne boją się, że seks może zaszkodzić dziecku.

              Ale co tam...
              Vilez wie lepiej :D

              • iziula1 Re: sex w ciąży 27.04.15, 14:05
                Katnip, ale to co przytoczyłaś mówi o OBNIŻENIU libido , o zmniejszeniu ochoty na seks.
                Absolutnie nie dostarczyłaś dowodów na to,że Vilez się myli.
                Libido na poziomie zero - to stan, w którym ja szukałabym lekarza.
                Nawet w ciąży, w pierwszym okresie, czy w połogu, czy w trakcie karmienia odczuwałam pociąg do mojego męża, śniłam o seksie z nim, jego dotyk w nocy czy czuły gest powodował u mnie ciepły dreszcz. Mimo, że miałam znacznie obniżone potrzeby seksualne i jak to się potocznie mówi - nie miałam ochoty.
                • ada1214 Re: sex w ciąży 30.04.15, 10:31

                  > Libido na poziomie zero - to stan, w którym ja szukałabym lekarza
                  Nawet w ciąży, w pierwszym okresie, czy w połogu, czy w trakcie karmienia odczu
                  > wałam pociąg do mojego męża, śniłam o seksie z nim, jego dotyk w nocy czy czuły
                  > gest powodował u mnie ciepły dreszcz

                  ...i z automatu zakladasz, ze tak jak mialas Ty, to wlasnie jest norma i jak ktos ma inaczej to ma szukac lekarza? NIe przypisujesz sobie zbyt waznej roli normodawczej aby? Szczerze wszyscy Ci gratulujemy tych cieplych dreszczy, no ale nie jestes wzorcem z sevres.

                  Moje libido w czasie ciazy bylo rowniez na poziomie zerowym, podobnie w pologu. Nie uwazam, ze bylam nienormalna i ze lekarz byl niezbedny, bo potem sie unormowalo; bywaly momenty (zgadzam sie ze poziom libido ma charakter falowy) ze maz nie mogl, ze tak powiem, wyrobic.
                  I coz by mi lekarz pomogl, gdybym w ciazy narzekala na brak ochoty na wspolzycie?
              • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 14:31
                To teraz uwaga: Vilez pisała o obniżeniu do zera. Nie pisała natomiast o normach.
                Jako i Vilez pisała o tym, że okresowo można czuć się gorzej.
                Oraz o falowaniu ludzkiej erotyki.
                Wystarczyło przeczytać :-)

                W jaki sposób erotyka niepenetracyjna może "zaszkodzić dziecku"? Pytałam i pytam znowu.
                Vilez wie naprawdę sporo w ten materii. Właśnie dlatego, ze musiała się odpowiednio zabezpieczyć w zagrożonych ciążach. I do tej pory jest ciekawa materii problemu- zostało mi z tamtego czasu :-)
                Wiesz, co mi mówili wszyscy lekarze? Oraz wszystkie źródła. To mianowicie, że każde dokrwienie macicy (podniecenie) jest w ciąży korzystne.

                Nie odniosłaś się także do reszty kwestii . Nie potrafisz?
            • skyler-white Re: sex w ciąży 28.04.15, 13:14
              Wyłącza z tego tylko bardzo ciężka choroba. Np nowotworowa.

              A depresja? Nerwica?
              • vilez Re: sex w ciąży 30.04.15, 14:18
                Obniżają. Ciężką depresję i nerwicę się leczy.
          • iziula1 Re: sex w ciąży 27.04.15, 13:59
            katnip napisała:

            >>>Jeśli facet nie jest w stanie zrozumieć, że przez kilka miesięcy kobieta po prostu nie chce i nie może, no to jest dokładnie knurem rozpłodowym. Takim, który gdy jego żona leży na podtrzymaniu ciąży w szpitalu, leci od razu "spuścić z krzyża" z kimkolwiek się nawinie. Lub takim, który gdy wyjedzie w delegację na dwa tygodnie, od razu zaczyna szukać prostytutek. A jak wyjedzie nie daj boże na trzy miesiące??? No to chyba pełne zrozumienie, że on musiał, no po prostu MUSIAŁ.>>>

            Nie wiem skąd takie wnioski po, w sumie dość ubogich wpisach autorki wątku.
            Jeśli to są natomiast wnioski oparte na doświadczeniach własnych z mężczyznami to szczerze Ci współczuję. Naprawdę.Nie spotykam takich mężczyzn, których mogłabym tak nazwać jak ty lub o takie zachowanie jak opisujesz posądzić.

            Po latach związku i małżeństwa z moim mężem muszę powiedzieć, że seks i erotyka to jeden z najważniejszych punktów w związku - łączy i wzmacnia, daje przyjemność, poczucie bliskości, ba, seks buduję tą bliskość między nami. To jak dbamy o swoje potrzeby w tej seksualnej sferze odzwierciedla, jak w lustrze inne dziedziny naszego życia.
            Mój mąż jest dla mnie ważny, ja dla niego też. Dlatego kiedy nie mam ochoty to MÓWIĘ O TYM WYRAŹNIE, nie okłamuję, nie zmuszam się, nie traktuje partnera jak bezduszną maszynkę naładowaną testosteronem.
            I to samo radzę autorce wątku - szczerość z partnerem i z sobą.
            • napis_z_obrazka Re: sex w ciąży 27.04.15, 14:19
              iziula1 napisała:

              > I to samo radzę autorce wątku - szczerość z partnerem i z sobą.

              Tez sie podpisuje pod Twoim podsumowaniem:-)

              Dodatkowo do Autorki watku:

              Koniecznie skonsultuj sie z lekarzem ginekologiem. Strach nie jest dobrym doradca. Rozumiem, ze o dziecko, ale czy uzasadniony?

              A ten dodatkowy link znalazlam na stronie zamieszczonej przez katnip;-)

              porady.mobi/jak-sie-kochaja-kobiety-w-ciazy/
            • katnip Re: sex w ciąży 27.04.15, 14:22
              A czytałaś, co autorka napisała?
              "Tłumaczę, że źle się czuję, jestem bardzo senna, osłabiona, mam mdłości, mam dyskomfort "tam", on mówi, że rozumie, a po 1-2 dniach, znowu nalega. W końcu "to" robimy (ok.1x na tydzień), ale zmuszam się bo wcale tego nie chcę, nie czuję przyjemności, a tylko niepokój o dziecko, po prostu nie lubie tego teraz, może później minie, ale na razie w ogóle nie mam ochoty. Nie wiem, jak to wytłumaczyć partnerowi."
              Czyli szczerość już była. Autorka już tłumaczyła. A autorka jest, przypominam, w 10 (!) tygodniu ciąży. Czyli o ciąży zapewne wie od niecałych 6 tygodni, może nawet mniej. Co daje półtora miesiąca. Jako że senność, mdłości itd, występują dopiero ok. 5-6 tc, to daje zaledwie miesiąc jej złego samopoczucia. A miesiąc to nie minął nawet od świąt. Wczoraj widziałam jeszcze nawet wielkanocne dekoracje w jednej z większych cukierni.

              I teraz zadanie z wyobraźni. Jedziecie na święta wielkanocne do rodziny. Tam mąż zaraża się kokluszem od siostrzeńca. Koklusz zła choroba, mąż kaszle aż do wymiotów, dusi się w nocy, nie może spać, sypia w dzień na siedząco. Jeden antybiotyk, drugi antybiotyk, dopiero trzeci z kolei lekarz diagnozuje ten koklusz. Miesiąc udręki, senności, osłabienia, mdłości.
              I teraz ten mąż zakłada na forum wątek, że żona co drugi dzień, od początku choroby, molestuje go o seks. Udzielacie mu dobrych rad na temat związku, dbania o potrzeby erotyczne, o konieczności trzymania się za rączkę? Mówicie, że przecież niekoniecznie penetracja, no przecież może jej zrobić dobrze ustami lub ręką? Wzdychacie, jak ważna jest bliskość, przytulenie? Sugerujecie, że może ma jakiś problem medyczny (seksuolog) lub psychiczny (psycholog) lub związkowy (terapeuta)? A może "ja miałam koklusz i uprawiałam fantastyczny seks trzy razy dziennie, popracuj nad sobą". Lub "przebijam! miałam koklusz, złamaną nogę i wybitą jedynkę, ale utrzymywałam z powodzeniem więzi erotyczno-seksualne, bo to podstawa związku".

              No ludzie...
              I proszę mi nie współczuć. Bo z tego co czytam, to chyba mogę sobie tylko zazdrościć. Jak mój mąż zachorował, to pół roku nie mieliśmy seksu. Nic, zupełnie, totalnie. Zero erotyki, bo mogła się ona dla mojego męża skończyć źle. Może właśnie dzięki temu mój mąż tak dobrze rozumiał brak moich potrzeb, gdy targały mną hormony.
              • sebalda Re: sex w ciąży 27.04.15, 14:43
                Ja rozumiem przekaz o dbaniu o potrzeby seksualne/erotyczne męża, naprawdę. Jeszcze bardziej przemawia do mnie piękny opis budowania więzi erotyczno-uczuciowej. Super, to naprawdę ważne i ujmujące. Tylko chciałabym zrozumieć, co ma zrobić kobieta, która jednak przez pewien czas (niezbyt długi) NAPRAWDĘ nie ma ochoty, przy mdłościach i ogólnym złym samopoczuciu to nie jest tylko jej fanaberia, jej niechęć do męża, tak się MOŻE zdarzyć tymczasowo. Czy ma się mimo wszystko zmusić wbrew sobie? Autorka nie pisze o tym, że partner chce się przytulić i ją pocałować, ale że domaga się seksu, to jednak robi różnicę. Po jakim czasie taka kobieta ma iść do seksuologa/psychologa/psychiatry?
                • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 14:57
                  Niechęć do męża? Przybliż, czemu mdłości miałyby się przekładać na niechęć do osoby. To bardzo niepokojące.
                  Seks to także przytulanie i erotyka.Stąd były pytania precyzujace. Na które autorka nie odpowiedziała.
                • napis_z_obrazka Re: sex w ciąży 27.04.15, 14:58
                  sebalda napisała:

                  Po jakim czasie taka kobieta ma iść do seksuologa/psychologa/psychiatry?
                  Sebalda, moim zdaniem w zyciu nie ma ´´ma´´, nalezy, musi, trzeba.
                  Kazdy ma swoje zycie. Niektorym kobietom konieczni sa wszyscy ww po rozwodzie.
                  I byc moze ten rozwod (prawnik lub bez;-) mial byc w pierwszej kolejnosci.

                  Moim zdaniem najpierw do ginekologa albo dobrego lekarza 1.kontaktu jesli ma (bywaja:-).
                  Hormony tez mozna zbadac, czy w normie. Wtedy dodatkowo endokrynolog;-)


                • ola_dom Re: sex w ciąży 27.04.15, 15:06
                  sebalda napisała:

                  > Tylko chciałabym zrozumieć, co ma zrobić kobieta, która jednak przez pewien czas (niezbyt
                  > długi) NAPRAWDĘ nie ma ochoty, przy mdłościach i ogólnym złym samopoczuciu to nie jest
                  > tylko jej fanaberia, jej niechęć do męża, tak się MOŻE zdarzyć tymczasowo.

                  Ja w ciąży wprawdzie nie byłam, ale bywa, że mnie mdli i jest mi niedobrze, boli mnie brzuch. I naprawdę nie mam wtedy ochoty, żeby mnie KTOKOLWIEK dotykał, nie mówiąc o tym, że ja miałabym ochotę i siłę dotykać kogokolwiek. Jak mi niedobrze i boli mnie brzuch, to nawet leżenie zwiniętą w kłębek mnie męczy.
                  Super moment i okoliczności na erotykę i budowanie bliskości, jasne....
                  • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 16:38
                    Ale gdyby to trwało tygodnie czy miesiące, to byś się udała do lekarza? Czy tylko fukała na partnera, że ma spadać?
                    Dotyk akurat pomaga. Taki masaż. Spróbuj.
                    • ola_dom Re: sex w ciąży 27.04.15, 16:53
                      vilez napisała:

                      > Dotyk akurat pomaga. Taki masaż. Spróbuj.

                      Mi nie pomaga. Nawet majtki mnie uwierają i kołdra - muszę je trzymać wtedy nad brzuchem.
                      A i cała skóra mi przeszkadza, całe ciało jest tkliwe.

                      A co do autorki wątku - ona jest W CIĄŻY. To mija. I nie jest chorobą.
                      Jasne, nie byłam w ciąży. Ale domyślam się, że wtedy może dziać się WSZYSTKO. I jest to przejściowe.
                      • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 16:55
                        Nadal polecam masaż.
                        Właśnie o to chodzi, że ciąża nie jest chorobą. Wszystko w ciąży też dziać się nie może.

                        Przejściowe, powiadasz... To uważasz, że prejściowo można mieć partnera i jego potrzeby w czterech...?
                        • ola_dom Re: sex w ciąży 27.04.15, 17:08
                          vilez napisała:

                          > Przejściowe, powiadasz... To uważasz, że prejściowo można mieć partnera i jego
                          > potrzeby w czterech...?

                          Nie uważam. Ale partner także jest partnerem i potrzeby partnerki także powinien brać pod uwagę. Szczególnie w tak wyjątkowym okresie. A wygląda na to, że tu tylko jego potrzeby są brane pod uwagę.
                          Ja wiem, że może mu nie być łatwo. Naprawdę to rozumiem. Ale dziewczynie w trudnej ciąży także łatwo nie jest. Czego on raczej zdaje się nie rozumieć - stąd ten wątek.
                          • vilez Re: sex w ciąży 30.04.15, 14:23
                            > A wygląda na to, że tu tylko jego potrzeby są brane pod uwagę.

                            Wygląda dokładnie odwrotnie.
                            A nie musiałoby. Gdyby ktoś tu umiał rozmawiać, zamiast się dziwować, że "jemu się chce raz w tygodniu".
                • edw-ina Re: sex w ciąży 27.04.15, 15:35
                  Tylko chciałabym zrozumieć, co ma zrobi
                  > ć kobieta, która jednak przez pewien czas (niezbyt długi) NAPRAWDĘ nie ma ochot
                  > y, przy mdłościach i ogólnym złym samopoczuciu to nie jest tylko jej fanaberia,
                  > jej niechęć do męża, tak się MOŻE zdarzyć tymczasowo.

                  - z mojego punktu widzenia powiedzieć o tym najprostszym możliwym językiem, ale również w taki sposób, by partner nie poczuł się odsunięty i otrzymał konkretny komunikat. Czyli nie: teraz boli mnie głowa, źle się czuję, może później itp. tylko: kochanie, fatalnie znoszę początek ciąży, mam mdłości, boli mnie głowa, jestem nieustannie senna itp. To nie znaczy, że mnie nie pociągasz i nie chcę żadnej bliskości z tobą, ale w tej chwili nie mam siły i chęci na coś więcej niż przytulanie. Jak tylko mi ten stan minie, to wierz mi, że będziesz pierwszą osobą, którą poinformuję o tym niezwłocznie! Ponoć w drugim trymestrze jest już znacznie lepiej, a przecież to już za chwilę.
                  Ja przynajmniej tak bym to powiedziała. Ale ja naprawdę lubię swojego faceta.
                  • sebalda Re: sex w ciąży 27.04.15, 15:56
                    > - z mojego punktu widzenia powiedzieć o tym najprostszym możliwym językiem, ale
                    > również w taki sposób, by partner nie poczuł się odsunięty i otrzymał konkretn
                    > y komunikat. Czyli nie: teraz boli mnie głowa, źle się czuję, może później itp.
                    > tylko: kochanie, fatalnie znoszę początek ciąży, mam mdłości, boli mnie głowa,
                    > jestem nieustannie senna itp. To nie znaczy, że mnie nie pociągasz i nie chcę
                    > żadnej bliskości z tobą, ale w tej chwili nie mam siły i chęci na coś więcej ni
                    > ż przytulanie. Jak tylko mi ten stan minie, to wierz mi, że będziesz pierwszą o
                    > sobą, którą poinformuję o tym niezwłocznie! Ponoć w drugim trymestrze jest już
                    > znacznie lepiej, a przecież to już za chwilę.

                    I o to mi właśnie chodziło. Przecież naprawdę można nie mieć czasami ochoty i móc o tym powiedzieć normalnie, z poszanowaniem odczuć drugiej osoby. A część osób uważa, że nawet w takiej sytuacji kobieta powinna zawsze mieć ochotę, chcieć, pragnąć, a jeśli nie, to znaczy, że ma tego męża gdzieś, nie zależy jej na nim, nie chce budować bliskości, lekceważy chłopa i ogólnie jest z nią coś nie tak. Takie odniosłam wrażenie. Każdy człowiek, kobieta, mężczyzna, ma prawo czasami nie mieć ochoty i to naprawdę nie oznacza niechęci do tej drugiej osoby. I chyba lepiej w takiej sytuacji powiedzieć, z zachowaniem tych wszystkich słów i zapewnień, że to nie jest odrzucenie czy lekceważenie, niż robić wbrew swoim chęciom coś dla dobra związku, dla zaspokojenia potrzeb drugiej osoby, dla budowania bliskości (którą można wszak budować z pewnymi przerwami), bo zmuszanie się do czegoś prawie zawsze jest wyczuwalne. Tak myślę.
                    I chyba w dobrym związku partner/partnerka powinni do doskonale rozumieć, a nie nalegać, wypominać, wpływać na poczucie winy u osoby mającej chwilowy spadek ochoty na seks/zbliżenie/pocałunki czy inne pieszczoty. Można mieć spadek nastroju, w którym naprawdę chce się pobyć przez chwile w samotności (chwilę, dzień, dwa), czy to oznacza niechęć do budowania więzi, odrzucenie czy lekceważenie tej drugiej strony? Bo tak odbieram niektóre wpisy. Nieustanna ochota na bliskość? Naprawdę są takie związki? Bez gorszych dni, bez potrzeby chwilowego oddechu, wieczne sklejenie? Hmmm.....
                    • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 17:02
                      Nikt nie napisał, że kobieta "zawsze" musi i że "zawsze" musi mieć ochotę. Nie ma zatem jakiejś "części osób, które uważają, że kobieta musi ... ",

                      Rzecz się rozchodzi właśnie o tę rozmowę. Której tutaj nie ma.

                      Nikt nie pisał o wymuszaniu.

                      Nikt nie pisał o konieczności zmuszania się.

                      "Chwilowe" oznacza co innego, niż: "w ogóle".

                      To tyle w kwestii Twoich nadinterpretacji.
                    • edw-ina Re: sex w ciąży 27.04.15, 17:25
                      Ja nie odebrałam wrażenie, że ktoś z forum nakłania autorkę do współżycia, bo tym zadba o męża i to jest najistotniejsze. Z mojej strony nakłaniałam do rozmowy, wyjaśnienia i używania prostych, jednoznacznych sformułowań, po usłyszeniu których nie pozostaje miejsce na wątpliwości. Tak, jak nie popieram seksu przeciwko sobie, bo to zwykły gwałt jest, tak nie popieram odstawienia męża od łóżka i to jedynie w imię zasady: on przecież powinien wiedzieć. Takie domyślanie się niczego dobrego nigdy nikomu nie przynosi. I oczywiście, że można nie mieć ochoty na seks i to nie tylko w ciąży. W różnych momentach - bo był ciężki dzień, bo złe samopoczucie, bo choroba itp. I takie właśnie chwile powinny przygotować partnerów np. do dłuższej abstynencji, powinny nauczyć ich rozmawiać o tym ze sobą, tworzyć wspólną bliską przestrzeń, nawet taką o zabarwieniu erotycznym, choć bez samych finalnych igraszek. Dla mnie jeżeli dwoje ludzi nie umie się dogadać w kwestii odmiennych chęci na seks, to znaczy, że albo jedna strona tego seksu nie lubi i szuka pretekstów by go nie było, albo szwankuje im komunikacja.
                • iziula1 Re: sex w ciąży 27.04.15, 20:52
                  Sebalda, jeśli kobieta nie ma ochoty na seks to nie ma żadnego obowiązku ani przymusu. Mówi o tym partnerowi. Partner ma prawo komunikować swoje potrzeby mówiąc, że pragnie, że pożąda, że ma ochotę :)
                  Kobieta robi to samo, komunikuje swoje potrzeby odmawiajac lub podejmując erotyczna grę.
                  Nie bardzo rozumiem te dylematy, co ma zrobić ?!
                  Jak nie rozumiem, że facet jest od razu zerem, że po 1,2 dniach znów proponuje seks. Proponuje bo partnerka go pociąga. Rozumiem, że nie ma tu ani gwałtu ani przymusu. On proponuje, ona odmawia. Przy ciągłej i długotrwałej odmówie partner zasługuje na szczere wyjaśnienie przyczyn bo może zwyczajnie tego nie rozumieć.

                  Poza tym nawet jeśli już wie to dlaczego po jakimś czasie nie może próbować zbliżyć się do partnerki? Co złego jest w seksie? W komunikowaniu akurat tej potrzeby do swojej stałej partnerki ? Co złego jest w odczuwaniu potrzeby seksualnej i sygnalizowanie tego ?


                  "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
                  By Julian
                  • napis_z_obrazka Re: sex w ciąży 27.04.15, 21:10
                    Tez tak uwazam.
                    Bo moze tak byc w sytuacji autorki, ze partner ma info. ze autorka zle sie czuje, ma fizyczne dolegliwosci, wiec bedzie ´´czyhal na 5 minut`` jej lepszego samopoczucia. Bo chce sie z nia kochac.
                    Moim zdaniem to nie on wywiera presje a autorka sama wywiera na siebie presje do spelnienia obowiazku (np. 1xna tydzien).
                    Nie bedzie presji, kiedy sama zaakceptuje spadek libido do 0, ze to sie zdarza, ze powie o tym partnerowi.
                    Zreszta ma pomysl, ze w tej sytuacji moze zaproponowac partnerowi, ze ona bedzie strona;-) inicjujaca.
                    • verdana Re: sex w ciąży 27.04.15, 21:33
                      Ja już czytałam posty pt "Mój partner jest świnia, jestem w ciąży, a on nie chce sie kochać, chyba sie mnie brzydzi czy co".
                      Problem w tym, zę tu sama propozycja seksu została uznana niemal za molestowanie, jakby było oczywiste, ze kobieta w ciąży seksu nie chce i nie będzie chciała.
                      • edw-ina Re: sex w ciąży 27.04.15, 21:42
                        Dlatego pisałam o tym, że czasami jest to kwestia szukania pretekstu (na wszelki wypadek dodam, że nie posądzam o to autorki posta, to ogólna obserwacja): np. kobieta nie lubi seksu, nie sprawia jej przyjemności lub ma różne zahamowania, nie potrafi rozwinąć z partnerem tej strony życia, ale niejako zmusza się, bo to przecież obowiązek małżeński. W imię zasady: zamknij oczy i myśl o Anglii. I kiedy tylko zdarza się sytuacja, która pozwala na porzucenie tegoż obowiązku, to skrzętnie z tego korzysta, tym bardziej, że nazwijmy to "opinia społeczna" jest po jej stronie, bo przecież ona jest w stanie błogosławionym, a on taki nieczuły tylko o bzykanku by myślał.
                  • sebalda Re: sex w ciąży 28.04.15, 11:17
                    Iziula, ja to wszystko rozumiem, co piszesz, podoba mi się też to, co pisze na ten temat Edwina i zgadzam się z tym, ale zastanowiło mnie podejście takie, że w dobrym związku zawsze ma się ochotę na zbliżenia i erotykę, inaczej z jedną ze stron jest coś nie tak. I ja akurat uważam, że tak nie jest, że bywają momenty, dni, okresy, gdy jedno z partnerów może nie mieć ochoty na nic, na jakiekolwiek zbliżenia i w zdrowym związku powinien mieć do tego prawo, powinien móc to zakomunikować w odpowiedni sposób (z poszanowaniem uczuć tego drugiego), nie musi mieć z tego powodu wyrzutów sumienia (że nie spełnia czasowo potrzeb partnera) i powinien znaleźć zrozumienie tegoż partnera/partnerki. Odniosłam wrażenie, że niektórzy sądzą, że w związku nie ma mowy o tym, by nie chcieć bliskości, że na to ochota musi być zawsze, bo to podstawa związku. Fakt, może i podstawa, ale przecież człowiek jest tylko człowiekiem i czasami może mieć gorsze dni. Ola pisała o niedyspozycji fizycznej, ale myślę, że bywają też momenty niedyspozycji psychicznej i co wtedy? Odmowa bliskości jest sygnałem odrzucenia, niechęci do partnera/partnerki czy może się zdarzyć bez tych wszystkich podejrzeń, że nagle coś jest nie tak?
                    Autorka nie odpisuje i naprawdę trudno orzec, jak to u nich jest, ile jest jej ogólnej niechęci do seksu i czy nie wykorzystuje tego stanu, by mieć wymówkę, na ile ten partner ją nagabuje czy wymusza jakimś szantażem emocjonalnym seks, a na ile po prostu jej pożąda i ponawia próby. Za mało danych.
                    • edw-ina Re: sex w ciąży 28.04.15, 12:49
                      Nie wydaje mi się, że w długotrwałym związku ma się zawsze ochotę na zbliżenie. W bardzo wczesnej relacji i to takiej opartej na mocnej chemii, bardziej, ale nie w związku wieloletnim, bo chemia zwyczajnie tak nie działa, bo inaczej byśmy się wykończyli fizycznie. W pewnym momencie, jeśli partnerzy mają możliwie zgodny temperament, dochodzi do samoistnego ustalenia hmmm... "grafiku". I w jednych parach ten seks będzie średnio co dwa dni, w innych co trzy, a jeszcze w innych tylko w weekendy. Ale poza samym seksem, jest fizyczna bliskość - buziaki, pocałunki, przytulenie się, klepnięcie w tyłek, fizyczna bliskość w łóżku, jakieś żarty z podtekstem itp. I to wszystko świadczy o tym, że tego partnera się lubi, że jest dla nas pociągający, seksowny, wart grzechu. Odstawienie partnera (czy partnerki, obojętne) od tego wszystkiego skutkuje po prostu powolnym rozpadem związku. Pojawiają się pytania: czy jestem wciąż dla niej/dla niego ważny, pociągający, z jakiego powodu mnie odstawia na bok, może już zrobiłem/zrobiłam swoje i teraz ma mnie w nosie - to ostatnie szczególnie często pojawia się właśnie w okresie ciąży i wczesnego rodzicielstwa i to u obu płci. Jeśli mężczyzna nie chce kochać się z ciężarną lub z partnerką po porodzie, to przecież ona w swoich własnych oczach traci poczucie ważności, kobiecości, czuje się nieakceptowana. Z kobiety przeistacza się w matkę i na tym koniec. Dla wielu kobiet, potrzebujących adoracji, jest to przecież druzgoczące. Analogicznie z mężczyznami - tracą opiekuńczość swoich kobieta na rzecz dziecka, a odstawieni od całej tej gry erotycznej uznają, że widocznie w oczach kobiet byli tylko zapładniaczami, którzy po wykonaniu swojej pracy mają schować głęboko swoje uczucia i potrzeby i zająć się jedynie dostarczaniem dóbr doczesnych.
                      Seks, erotyka nie są najważniejsze w relacji, ale są świetnym barometrem zrozumienia, porozumienia, emocji w związku i jego siły.
                      • sebalda Re: sex w ciąży 28.04.15, 13:53
                        Znowu bardzo mi się podoba to, co piszesz, Edwino. Zastanawiam się jedynie nad tym, czy te wszystkie rzeczy powinny się pojawiać stale, codziennie, czy dzień bez klepnięcia w pupę czy pocałunku jest dniem straconym? No i co z dniami, gdy mamy spadek nastroju? A co, gdy mamy tak zły dzień, że wszystko nas drażni i nie mamy ochoty na jakąkolwiek interakcję? No i jeszcze momenty po sprzeczce, gdy przez jakiś czas (najlepiej jak najkrótszy) trochę się gniewamy, bo to przecież też chyba ludzkie i normalne? Czy bywają takie związki, które się bez przerwy czulą do siebie, miziają i wdzięczą? To brzmi bardzo uroczo i kusząco, ale czy jest możliwe? Czy jest naprawdę takie dobre, czy nie działa zasada, że kotka można zagłaskać na śmierć?
                        • edw-ina Re: sex w ciąży 28.04.15, 14:56
                          Nie istnieje coś takiego, jak przepis, ile razy dziennie należy pogłaskać/pocałować/poklepać partnera, by w związku było dobrze, bo też ludzie mają różną potrzebę bliskości, a długotrwały związek służy m.in. temu, by tę potrzebę i jej zakres poznać. I żaden związek się nie rozpadnie tylko dlatego, że któregoś dnia tych gestów z różnych przyczyn nie będzie. Ale warto o nich sobie przypominać z jeszcze innego powodu: jesteśmy zwierzętami i poza sferą czysto werbalną przekazujemy informacje m.in. poprzez zapach i dotyk. To bardzo pierwotna, lecz wciąż mocna forma porozumienia. Ale w związku z tym, że tak dobrze nauczyliśmy się werbalizować swój przekaz, to aby zadziałał zmysł węchu (najbardziej pierwotny i najsilniejszy ze zmysłów) musimy po prostu być blisko. Ciało stymulowane przez bliskość, dotyk itp. wytwarza specyficzne ciepło i zapach, którymi informuje tę drugą stronę o zaangażowaniu, poczuciu bezpieczeństwa itd. Przecież to dokładnie ten sam powód, dla którego płaczące niemowlę uspokaja się właśnie w ramionach mamy - bo mama ma zapach sprzyjający uspokojeniu, dający poczucie bezpieczeństwa, miłości itp. Dlatego warto usiąść blisko siebie, pogładzić się po rękach, zatopić nos w szyi partnera/partnerki. Takie drobne gesty, które mają wielką siłę.
                          • sebalda Re: sex w ciąży 28.04.15, 15:03
                            > Nie istnieje coś takiego, jak przepis, ile razy dziennie należy pogłaskać/pocał
                            > ować/poklepać partnera, by w związku było dobrze, bo też ludzie mają różną potr
                            > zebę bliskości, a długotrwały związek służy m.in. temu, by tę potrzebę i jej za
                            > kres poznać.

                            Otóż to, dlatego osąd, że z tego wyłącza jedynie poważna choroba, np. nowotworowa, wydał mi się lekko przesadzony, delikatnie mówiąc. Bo i potrzeby różne, i dni nie zawsze miłe, nastroje nie zawsze euforyczne. Dobre poznanie potrzeb swoich i partnera, złoty środek, ale też i tolerancja w razie chwilowego spadku intensywności tych potrzeb i nastroju. Tak myślę. W zdrowym związku nikt się chyba nie obraża, gdy partner/partnerka przez krótki czas nie wykona tych gestów czułości czy pożądania. Szczególne gdy zostanie o tym uprzedzony, przeproszony, poproszony o wyrozumiałość. Tak to sobie wyobrażam.
                            • vilez Re: sex w ciąży 30.04.15, 14:21
                              > Otóż to, dlatego osąd, że z tego wyłącza jedynie poważna choroba, np. nowotworowa, wydał mi się lekko przesadzony, delikatnie mówiąc

                              Nie mógł wydać ci się przesadzony, bo nikt czegoś takiego nie głosił.
                              Niedelikatnie mówiąc- nadinterpretacja to Twoja ulubiona dyscyplina.

                              Nie delikat
                      • iziula1 Re: sex w ciąży 30.04.15, 11:29
                        Edwina, to co napisałaś jest świetnym podsumowaniem tematu związku i miejsca jakie w nim zajmuje czułość, erotyka i seks.
                        Nic więcej dodać nie można.

                        > Seks, erotyka nie są najważniejsze w relacji, ale są świetnym barometrem zrozum
                        > ienia, porozumienia, emocji w związku i jego siły.

                        Nie tylko ten cytat, ale całość twojej wypowiedzi to wszystko co i ja sądzę w tym temacie tylko nie umiałam tak ładnie ująć to w słowa ;)

                        Na marginesie dodam,że to świetny wątek. Tyle ciekawych postaw wobec problemu autorki, która w sumie podała tak mało szczegółów a w końcu zamilkła - i to chyba wyzwoliło taką projekcie własnych doświadczeń, poglądów, stereotypów czy uprzedzeń.
                        • edw-ina Re: sex w ciąży 30.04.15, 13:38
                          Dziękuję bardzo :)
              • vilez Re: sex w ciąży 27.04.15, 14:54
                A czytałaś,o co inni pytali autorkę? Np. dlaczego seks ma być tylko "tam"? Co na to wszystko lekarz? Dlaczego nie porozmawia o tym z mężem? Dlaczego kompletne "zero" (w zachowaniach)? Dlaczego uważa seks raz w tygodniu za częsty? Dlaczego uważa inicjatywy męża podjęte po dwóch dniach za "naleganie"? Czemu odczuwa "niepokój o dziecko"? Skąd takie nastawienie, że "może minie"?
                Tyle pytań ci umknęło...

                > I teraz ten mąż zakłada na forum wątek, że żona co drugi dzień, od początku choroby, molestuje
                > go o seks.
                Molestowanie w przypadku seksu raz w tygodniu i do propozycji którego wraca się po dwóch dniach? Oooo...

                > Udzielacie mu dobrych rad na temat związku, dbania o potrzeby erotyczne, o
                > konieczności trzymania się za rączkę?

                Tak.

                > Mówicie, że przecież niekoniecznie penetracja, no przecież może jej zrobić dobrze ustami lub ręką? Wzdychacie, jak ważna jest bliskość, przytulenie?

                Tak.

                > Sugerujecie, że może ma jakiś problem medyczny (seksuolog) lub psychiczny (psycholog) lub
                > związkowy (terapeuta)?

                Tak, nie zaszkodzi.

                Z tym, że ciąża to nie koklusz, gdzie się człowiek dusi...

                > Jak mój mąż zachorował, to pół roku nie mieliśmy seksu.

                Nie nadużywaj przykładu choroby nowotworowej, bo ci skali zabraknie.

                > Zero erotyki, bo mogła się ona dla mojego męża skończyć źle.

                Tylko widzisz, w przypadku ciąży erotyka może się skończyć dobrze. Patrz: przekrwienie macicy: same korzyści, dobrodziejstwo.
                Do innych obostrzeń typu: zakaz penetracji, zakaz orgazmów muszą być konkretne wskazania medyczne. Sama erotyka w niczym nie szkodzi. Ani zaspokojenie partnera. Oczywiście, o ile się lubi erotykę i partnera. Bo jeśli nie, to - patrz: specjalista.
                No i rzecz zasadnicza- w ciąży jest podobnie jak przed miesiączką- pobudzenie macicy sprzyja pobudzeniu erotyczno-seksualnemu. Mechanika, nawet nie hormony.
    • napis_z_obrazka Re: sex w ciąży 27.04.15, 15:34
      kitty_v napisała:

      > witajcie. Mam problem...jestem w ciązy (to nie problem), jestem z tego powodu b
      > ardzo szczęśliwa. Jednak osoba z którą jestem w związku teraz często nalega na
      > sex, gdy ja nie mam w ogóle ochoty. Tłumaczę, że źle się czuję, jestem bardzo s
      > enna, osłabiona, mam mdłości, mam dyskomfort "tam", on mówi, że rozumie, a po 1
      > -2 dniach, znowu nalega. W końcu "to" robimy (ok.1x na tydzień), ale zmuszam si
      > ę bo wcale tego nie chcę, nie czuję przyjemności, a tylko niepokój o dziecko, p
      > o prostu nie lubie tego teraz, może później minie, ale na razie w ogóle nie mam
      > ochoty. Nie wiem, jak to wytłumaczyć partnerowi.

      A ja pozwole sobie zapytac Ciebie wprost, czy strach o dziecko jest u Ciebie glownym powodem braku ochoty do kochania sie z partnerem?
      Czy Tobie chodzi, zeby doradzic Ci, jak zniechcecic partnera czy co zrobic, zeby moc kochac sie w ciazy?
      Bo ja zrozumialam, ze tlumaczysz partnerowi, ze masz mdlosci, dyskomfort ´tam´´, jestes senna, oslabiona. Czy to prawda?
      A nam napisalas, ze nie masz ochoty, przyjemnosci, masz niepokoj o dziecko.
      Czy to sa 2 prawdy, jedna dla partnera a druga dla nas, ze nie chcesz sie kochac w ciazy?

    • marsylvik Re: sex w ciąży 27.04.15, 16:54
      Czytam jak się wątek rozwija, raczej mało ma już wspólnego z problemem opisanym na początku.
      Ja jednak postaram się wrócić do tego początku i w tym kontekście sądzę, że obniżenie libido do zera w 10 mc ciąży jest normalne (normalne znaczy mieści się w normie, a nie jest obowiązkowe), tak samo normalne i głównie z tych samych przyczyn, co obniżenie libida do zera w trakcie ciężkiego zatrucia pokarmowego, kiedy odczuwa się mdłości. Do tego dochodzi druga dość powszechna przyczyna, mianowicie obawa o dziecko. Nie wiem skąd ona się bierze, ale jest powszechna u przyszłych mam, ze mną włącznie. Teraz jak nie jestem w ciąży to wiem, że to dziecku w żaden sposób nie szkodzi i nie zagraża, będąc w ciąży miałam jednak skłonności do dmuchania na zimne. I nie ja jedna :)

      I że tak to właśnie należy wytłumaczyć tej drugiej osobie w związku.

      Podejrzewam, że wbrew pozorom łatwiej to będzie wytłumaczyć facetowi obrazowo opisując co się czuje lub używając tego właśnie porównania, niż kobiecie, która w ciąży lub ciążach była a mdłości w dużym nasileniu nie przeżywała. Ja też będąc w pierwszej ciąży odrobinę podejrzewałam, że inne kobiety to z tymi mdłościami jednak trochę przesadzają... do czasu tej drugiej.
    • olikol Re: sex w ciąży 28.04.15, 13:27
      Jeśli codziennie mówisz mężowi "eee..dzisiaj nie" to się nie dziwię, że "jutro" nalega znowu.
      Naucz się konkretnie komunikować jak to widzisz na najbliższą przyszłość i szukaj z mężem wspólnego rozwiązania problemu jak zadowolić potrzeby obojga w tym czasie. Bo seks na odczep się z poczucia winy, przymusu, pozy ofiary która "musi choć nie chce" i źle pojętego "obowiązku małżeńskiego" niczym dobrym dla tego związku się nie skończy.

    • adorra0 Re: sex w ciąży 30.04.15, 15:35
      A jak było przed ciążą? Seks sprawiał Ci przyjemność? Jaki stosunek do seksu mieli Twoi rodzice?
Pełna wersja