Dodaj do ulubionych

Czy mnie oszukała?

07.05.15, 14:08
Od czego zacząć.. w zeszłym roku przeprowadziłam się wraz z mężem do mojego rodzinnego domu ( mamy własne piętro , siostrę spłaciłam dawno temu) w czerwcu 2014 ponieważ byłam w ciąży, potrzebowaliśmy więcej miejsca a przede wszzytkim pomocy mojej mamy, która wielokrotnie deklarowała wielką chcę pomocy przy małym. Zresztą ustaliłyśmy to wcześniej - ponieważ mam bardzo dobrze płatną pracę ale wymaga ona dużego zaangażowania i wiedziałam, że będę musiała szybko do niej wrócić. Po narodzinach małego już po 2 tygodniach zaczełam prace- same niezbędne rzeczy, praca w domu. Gdy zaczeły mnie gonić terminy mama przejeła dzidzię na ok 6, 7 godzin dziennie ( mały miał twedy ok 2 miesięcy) z tym, że co dwie godziny gokarmiłam, przewijałam. Niestety taka pomoc trwała jedynie 2 miesiące, moja mama źle się czuła z tym, że musi przeorganizować swoje zycie. niestey mój tata nie żyje a mama mieszka ze swoim partnerem. Dla nich bardzo ważne są codzinne zakupy, obied ( który gotuje się i planuje pół dnia) . Wtedy bardzo nam pomagała bo i zajmowała się małym a i czesto gotowała między innymi dla nas. Myślę, że dlatego bo byłoby jej głupio bo od lat zjamowała się starszym wnukiem ( odrabianie lekcji, jedzenie). Ale zaczełyśmy się kłocić - bo się nie uśmiechałam, bo byłam niemiła, podrażniona, bo ciągle coś od niej chciałam, bo rozkazuję. Pewnie tak było, był to dla mnie bardzo trudny czas - nieprzespane noce, dziecko, praca. Od listopada przestała mi pomagać - przychodziła do małego na górę w gości - nie dała jeść, pieluchy ie zmieniła - bawiła się i oczekiwała że będę jej wdzięczna. Często zdarzało się , ze miałam pilny telefon ona siedziała z małym i nie daa mu jeść chioć juz zasypiał ( nawet nie powiedzia że jest śpiący) z nała dobrze jego rozkłąd dnia. Wkurzało mnie to strasznie. Prosiłam ją wielokrotnie aby zajmowała się nim od 10-12 bo ja musze być wtedy dostępna w pracy - telefony, sprawdzeine maili, wypchnicie najważniejszych spraw. No to przychodziła na pól godziny, siedziała przy nim, po czym zaczynała sie wiercić i znikała. Teraz wiem, ze powinnam być bardziej stanowcza i nie pytać a zostawiać młodego.
Kilka miesięcy wyglądało tak, że sama zjamowałam się małym, czasem coś popracowała, ale faktycznie mogłam coś zrobić gdy on spał - wówczas ryczłam z bezsilności bo i w domu trzeba ogarnąć jakiś obiad, i praca się pali a ja nie miałam już siły. Konczyło się tym, ze pracowałam często wieczorami, w nocy czasem. I płakałam z bezsilności bo moja mama siedziała całe dnie bezczynnie w fotelu u siebie, zajmowała się drugim wnukiem - odrabiali lekcje po trzy godziny..a ja czułam się oszukana. Nieraz gdy zanosiłam jej dziecko gdy był większy ok. 4 miesięcy to jeszcze mi coś potraliła skomentować, żebym się lepiej ogarenła. Ael jak dziecko płakało bo został w łożeczku to oczywiście pretensje do mnie, czasem przychodziła wtedy ale na ogół to miała gdzieś.
Historia dalej wygląda tak, że mama w styczniu zachorowała, poważnie. Sama wymaga pomocy. Więc zajmowałam się dzieckiem, pracą i po części też nią. Na szczęście mam cudownego męza w zasadzie dzielimy się robotą w domu po połowie, dzieckiem też się zajmuje i to ie tylko tymi miłymi srawami - ale mąż daleko dojeżdza i studiuje zaocznie ( naprawdę go podziwiam) i po prostu nie ma go dużo w domu.
dodam, ze muszę pracować - zarabiam o wiele więcej niż mąż, utzrymuję dom ( wszelkie rachunki, remonty, nieplanowane wydatki). Finansowo pomagam mamie i nie tylko finansowo. Moja siostra jest wredną ku... i łaskę zrobi jak przyjedzie raz na miesiąc na godzinę ( mieszka 2 km od nas) i nigdy w niczym mi nie pomogła , choć ja jej dzieciaka brałam na wakacje, prezenty , wyjazdy - świat mu pokazałam. Ael trudno, od trzech lat się tym nie przejmuję ( musiałam po nocy wracać ze wspólnego wyjazdu bo taką zrobiła awanturę).
Tylko mam takę refleksję - mam koleżanki , które mają dzieci i rodzice im bardzo pomagają. Opiekują się tymi dziećmi, nie mają o to pretensji, dziewczyny za to nie płacą, to dla nich naturalne, że jak matka pracuje to oni się zajmują wnukami. ja nie płaciłam - ale wszelkie koszty domusą na mnie, ubrania, chemia też.
Więc moje pytanie - czy ja jestem nienormalna? Czy miałam zbyt wygórowane oczekiwania?
Bo tak od dziecka jest, że jestem samodzielna, odpowiedzilna, pracuję oo 18roku życia. Mam wrażenie, ze wszyscy dookoła się przyzwycaili, że ja zawsze sobię radzę, że jeszcze im pomoge i ręcz się tego domagają ale nigdy nie usłuszałam dziękuję. Bo ja dobrze zarabiam - ale były też bardzo chude lata.
Teraz wróciłam do biura, mamy nianię. Mama się czuje ciut lepiej ..no ale we mie jest jakiś żal..że mnie nigdy nikt nie pomógł, do wszystkiego doszłam sama, nigdy nic nie dostałam za free a jeszcze często czuję się jak śmieć.. od kilku tygodni postanowiłam mieć wszsytkich w du... najważniejszy jest dla synuś i maż..a reszta niech sobie radzi sama..

Napiszcie prosze jak sobie poradzić z tym żalem.. Bo ja oczywiśceie sobie poradziłam..
Ael czuję się b. oszukana i zwyczjnie jest mi przykro
Obserwuj wątek
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:48
        Ja się dobrze uczyłam, ie sprwiałam probelmów, radziłam sobie ze wszsytkim, miałam wiele obowiązków i wiele swobody. Siostra sprawiała problemy, wywalili ją z liceum, uciekla z domu ( moja wina bo jej nie upilnowałam - miałam wtedy 13 lat) no ale w końcu sobie jkoś ułożyła, ma męza i syna, dom, prowadzi sklep. Ja od dzieciństwa miałam oszczędności - ubrania, rower, komputer - wszsytko kupowałam z oszczędności. Od rodziców dostałam wiele - mogłam się uczyć, chodziłam na angielski i jeździłm na wycieczki. W wieku 20 lat się wyprowadziłam i utrzymuję się sama - uważam to za normalne i zdrowe. Wkurz mnie że siostrze pomagała mama tyle lat a mnie ni mogła choć kilka miesięcy. Jak zmarł tata to ja siedziałam z mama, nie chodziłam przez jakiś czas do szkoły bo pracowalam w naszym sklepie ( byłam w 3 klasie liceum), Siostra zajmowala się zaopatrezeniem i imprezowała. Generalnie to jest tak, że ja muszę to i tamto.Za wszsytko odpowiadam..i wierzcie mi są chwile gdy bardzo bym chciała odpowiadać tylko za soje życie i dziecko i męza anie z wszsykich i wszsytko dookoła..albo, żeby ktoś za mnie chwilę był odpowiedzialny..
        A i jeszcze oczywiście matka i chyba bardziej jej partner mają do mnie jakieś pretensje..a do tego wtrąca się w moje decyzje też i finansowe - popędziłam typa
        • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:09
          Mytoya, jak Ty się czułaś wtedy w rodzinie? Czułaś się kochana, zaopiekowana, byłaś blisko z mamą, tata, siostrą? Czułaś się akceptowana? Wspierana? Doceniana?
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:22
            Niestety nie czułam się tak. Raczej miałam swoje życie nawet będąc dzieckiem. Szkole. Potem sama w domu odrabianie lekcji sprzątanie potem koleżanki. Na pewno tato mi okazywał uczucie. Mama miała ciągle pretensje ze czegoś tam nie zrobiłam. Krzyczała na mnie a ja wtedy coś mówiłam. Często kończyło się ze wpadła w złość i mnie ciągnęła za kucyk. Bałam się jej.
    • kall_inka Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 14:47
      Ja mam podobną sytuację w domu, tylko nie ja, a moja siostra jest w twojej sytuacji. Tyle tylko, że akurat ja stoję po stronie mamy. Moja mama odwiedza wnuka (który ma teraz 5 miesięcy), ale odmówiła siostrze regularnego "niańkowania". Wg mojej siostry mama też nic nie robi, tylko siedzi w fotelu, a mogłaby ten czas spedzić produktywnie zajmując się wnukiem. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że mama ma mnóstwo zajęć: czyta, ogląda programy podróżnicze, zajmuje się rękodziełem, pielęgnuje swoj ogródek itp. Ja również od zawsze jestem zdana na siebie (moja siostra również). Przy wyprowadzce z domu nie dostałam nawet 100 zł :) a wyprowadzałam się tuż po studiach, nie mając jeszcze pracy a zaoszczędzone ze stypendiów pieniądze. Był czas, że również czułam żal - ale potem pomyślałam, że każdy z nas ma tylko jedno życie. Rodzice mnie wychowali, mogłam studiować (choć również zaczęłam pracę jeszcze jako nastolatka). Teraz moje stanowisko jest takie, że rodzice nie mają obowiązku całego życia "doglądać" dzieci i taka tez będzie moja linia wychowawcza wobec własnego dziecka, które wkrótce prtzyjdzie na świat. Ale faktem jest, że perspektywę zmienilo mi podróżowanie i życie w innym kraju, gdzie relacje:dzieci są zupełnie inne niz w Polsce. Tu nikt nie oczekuje od dziadków niańczenia wnuków, a moja teściowa niedawno wyjechała do pracy jako kontraktor na inny kontynent. Jak sama piszesz, twoja mama ma partnera i choćby ich życie codzienne to było planowanie zakupów i obiadu przez pół dnia - mają do tego prawo (to akurat "hobby" mojego taty, on by mógł ze sklepów i kuchni nie wychodzić). Jeśli czujesz się finansowo wykorzystywana: usiadz z mamą i pogadaj, że z uwagi na twojego potomka nie możesz łozyć na dom tyle co wcześniej (z drugiej strony, o ile dobrze zrozumiałam, zostałaś w domu rodzinnym, to JEST ogromna pomoc od rodziców - zaoszczędziłaś kilkaset tysięcy, które wydałabyć na kredyt).
    • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 14:48
      Nie ma to jak nazwać siostrę ku..wą, sprowadzić się komuś do domu (choćby to był własny rodzic, ale już odrębnym, pozadzieciowym życiem) i uznać, że mi się należy. Sorry.
      Twoje dziecko jest twoim obowiązkiem. Ty za nie odpowiadasz, a nie twoja matka - ona już swoje dzieci wychowała. I jeśli chce pól dnia planować obiad, to jest to jej niezbywalne prawo. Bardzo bym nie chciał, by kiedyś moje dziecko uważało, że skoro już jestem na emeryturze, to nie mam nic lepszego do roboty niż zajmowanie się wnukiem. I również wolałabym przyjść się pobawić, zabrać na spacer niż być darmową opiekunką, która ma jeszcze wykonywać wszystko tak, jak życzy sobie rodzic.
      Niedawno na imprezie rodzinnej, na której spotkało się kilka pokoleń, babcie właśnie zaczęły rozmawiać o tym, jaką głupotę zrobiły godząc się zając wnukami. Choćby dlatego, że jak zajęły się jednym wnukiem, bo np. miały więcej sił, nie pamiętały już jakie to uciążliwe, to kolejne dzieci oczekują tego samego, bo przecież jak zajmowałaś się dzieckiem brata to moim też musisz!
      Przykro mi, że musiałaś tak szybko wrócić do pracy, zamiast poświęcić czas dziecku, ale jakkolwiek na to patrzeć - dziecko jest obowiązkiem twoim i twojego męża, a nie dziadków.
      • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:00
        ale jest jeszce cos takiego jak umowa ustna miedzy dwiema doroslymi osobami

        tu chyba dwie panie sie na cos konkretnego umówily i jedna ( a moze i obie) jej nie dotrzymują
        skoro w rodzinei to obowiązuje czy nie ?
        no wlasnei - kazda z forumek w sytuacjach zarobkowych uzna ze ustna umowa na jaką wymianę usług obowiązuje, a w rodiznnych ? - jak widac niekoniecznie

        ja troche sytuacej autorki rozumiem bo moglam byc kiedys w podobej sytuacji
        po pojawiesiu sie na swiecie wnuka tez jego babcia piała z radosci i od poczatku zapewniala ze zadne tam żlobki czy nianie , ze dziadkowie zajma sie wnukiem z wielką radoscia ile bedzie trzeba
        pozwolilam soebi nie uwierzyc w zapewnienia i zapisac malego do złobka i dobrze , bo okazalo sie ze dla tej samej babci wiatr lub slonce jest powodem aby malego nie odwiedzic , i na spacer na plac zabaw nie pójdzie bo juz trzy tygodnie przezciez ma katar ( babcia, nie dziecko)

        babcie czesto duzo oferują raczej nie biorąc pdo wuage swych mozliwosci ( takze fizycznych) a potem nie wiedzą jak sie wycofac i kwas w rodzinie gotowy
        • kall_inka Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:04
          Ale w gre tu wchodzi to, co aqua napisała poniżej: różnice w rozumienia co znaczy "zająć się wnukiem". Dla babci moglo oznaczać "chętnie sie zajmę jak będe miała czas" a dla córki "babcia bedzie zajmowała się wnukiem każdego dnia 4 godziny przed południem". Dodatkowo należy wziąć pod uwagę stan zdrowia babci, który jak się okazuje pozostawia sporo do życzenia, bo teraz to babcia jest strona wymagającą opieki.
        • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:06
          Ale Aqua już napisała, że nie wiadomo jak ta umowa wyglądała. Czy była precyzyjna: mamo muszę wrócić do pracy i chcę, żebyś od np. 9 rano do 17 zajmowała się dzieckiem na wyłączność, czy: to co, pomożesz mi trochę?


          babcie czesto duzo oferują raczej nie biorąc pdo wuage swych mozliwosci ( takze
          > fizycznych) a potem nie wiedzą jak sie wycofac i kwas w rodzinie gotowy

          - to fakt. Ale nie wiem, czy przypominasz sobie, jak na tym forum padły hasła i wiele osób im przyklasnęło, że skoro babcia nie chce opiekować się wnukiem, to niech nie liczy na to, że ktoś kiedyś nią się zaopiekuje. Miodzio normalnie, nic tylko mieć dzieci :D


          "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
          by NN
            • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:20
              Finansowo, czasowo i wydajnościowo :D Na nic czasu nie masz, na normalne wakacje pojechać nie możesz, bo atrakcje musisz zapewnić przede wszystkim latorośli, o lampce wina wieczorem na czas długi trzeba zapomnieć, wyspać się nie możesz, a jeszcze po latach jeden dzieć z drugim przyjdą i powiedzą, że skoro nareszcie masz czas i tak się nudzisz, to baw im dzieci, przecież tak to lubisz! ;)
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:05
                Wakacje - 2 razy byłam z mamą nad morze, co rok im opłacałam połowę turnusu w Zakopanem. Sama ją wypychałam na wczasy.
                wiele lat pracowalam w rodzinnym sklepie po szkole, pomagałam jak mogłam - i tak mi przykro bo jak ja potrzebowałam pomocy ( chyba pierwszy raz w życiu ) to się od ściany zaczełam odbijać.
                Ja nikomu nie żałuję, niech jeździ, pije, robi co chce ale niech dadzą mi święty spokój.
                • kall_inka Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:08
                  W tej sytuacji zrobiłaś błąd, że się wprowadziłaś do domu rodzinnego (nawet jeśli połowa jest twoja). Bo okazuje się, że problem to nie tylko, że babcia nie zajmuję się wnukiem, choć obiecała, ale, że wcześniej były przesłanki, że tak to może się skończyć. Teraz, jeśli stan zdrowia mamy się pogorszy będziesz 24godzinną opiekunką. Pytanie, co się stanie z jej partnerem, jeśli i on będzie wymagał pomocy...
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:14
                    Nie wiem co wtedy zrobię..wiesz, że gdybym się nie spowadziła ze względu na dziecko to teraz napewno ze względu na chorobę mamy bym się sprowadziła. Na moją siostrę nie ma co liczyć - zawsze udaje, ze wszsytko jej cacy, nie ma probblemów. Taka sztuczna lala. Bardzo ją kochałam ale trzy lata temu złamała mi ostatecznie serce i terz jest dla mnie po prostu córką mojej mamy.
                    siostra by mamie nie pomogła - nie jeździłaby po lekarzach, nie kupowala leków, nie szuakala badan, metod leczenia, wynalazków, nie pocieszała, nie odwracała uwagi od choroby...
                    • kall_inka Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:25
                      Wiem i to rozumiem, bo ja mimo, że na emigracji, to ostatnie kilka miesięcy spędziłam w Polsce, opiekując się 24/7 mamą, bo po dośc poważnej operacji i komplikacjach lekarze uznali, że nie może być sama w domu. Siostra mieszkająca w tej samej miejscowości miała niestety swoje sprawy i w opiece nie mogła/nie chciała partycypować. Nie będzie ci łatwo.
        • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:02
          umowa była taka- sprowadzamy się z męzem, utzrymujemy dom, pomagamy fiansnowo w zamian mama zajmuje się dzieckiem kilka godzin dziennie bo ja muszę pracować , zarabiać na dom, rodzinę, kredyty.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:35
        Niestety moja siostra jest ku... ( zdradzała męża, który był na misji , przy swoim synu i na oczach sąsiadów i koleżanek, a przed mężęm się wybroniła mówiąc, że to wina moja i mojej mamy - szawgier nie gada przez to z moja matką ). Nikomu się nie sprowadziłam - połowa domu od lat jest prawnie moja - tata ni żyje, spłaciłam siostre, zrobiłam generalny remont ( 200 tys. zł) wartosc domu obecnie to 350 tys.
        Nie uważam, że moja mama ma obowiązek wobec mojego dziecka - sama zaproponowała mi kilka razy pomoc, konkretnie się umówiłyśmy. Bardzo chciałam samodzielnie zajmować się dzieckiem cały czas - ALE JA PRACUJĘ W DOMU - moje oczekiwania wynikały po pierwsz z umowy, po drugie z tego, że gdbym przestała pracować ich zwyczajnie nie byłoby stać na utrzymanie domu! Dokładałam się też do rachunków, opału po polowie nawet gdy nie mieszkałam w domu. Moja siostra przez lata mieszkała z mężem w domu, potem z dzieckiem i nigdy się do niczego nie dokładali, mało tego nawet nie sprzątała wspólnych części. Musiałm się wyprowadzić jeszcze na studiach bo nie dawali mi spokoju, szwgier raz mnie nawet uderzył. Gdy mnie nie było to mieszkali też w moim pokoju. Była bardzo roszczeniowa, ciągle narzekała na brak kasy ale do pracy poszła gdy jej dzieciak miał 8 lat. Miała mijsję dziejową bo urodziła dzieciaka. Ja tak nie uważam - moje dziecko , mój obowiązek. Ale umowa był, że będzie się zajmować. Może gdybym nie pracwała w domu, ylko w biurze to by się bardziej mama ogarneła.
        To mnie frustrowało, mama odrabiała lekcje ze starszym wnukiem a ja siedziałam z dzieckiem przy komputerze. Albo kombinowałam jak zrobić ludziom umowy, wypłaty. Na szczęsci mam maila w telefonie to z tym bym była najłatwiej.
        • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:42
          Jak ta umowa z mamą dokładnie wyglądała?
          A odnośnie własności - uważam, że niezależnie od zapisów prawnych, dopóki żyje starsze pokolenie będące pierwotnym właścicielem nieruchomości, to ta nieruchomość jest po prostu ich i koniec. Nigdy nie przyszło mi do głowy zająć część domu mamy, choć ta część i tak prawnie była już moja. Dom był mamy i już. Tak samo zresztą patrzyli na to rodzice, kiedy ich rodzice przepisali na nich nieruchomości. Nie chciałabym też, by np. moje dziecko uznało, że ma prawo do mojego domu zanim jeszcze ja nie zejdę z tego świata.
          • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:53
            tu chyab jest inaczej - ojciec autorki nie zyje i zapewne czesc domu odzidziczyla w spadku po nim ( tak jest w istocie ?)
            nie mieskza wiec "u mamy" tylko "na swoim " - jesli dobrze rozumiem

            jesli tak jest niby czemu ma nie traktowac swojej wlasnosci jak swojej wlasnosci ???
            • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:08
              To jest mój punkt widzenia i nie każdy musi go podzielać. Po prostu uważam, że takie współwłasności prowadzą do zbędnych konfliktów. Ja w takiej sytuacji ani nikogo bym nie spłacała, ani nie remontowała, ani nie wprowadzała się. Ale ja mam naturę mocno terytorialną i tak, jak nie lubię gdy ktoś wchodzi na mój teren, tak staram się tego nie robić innym.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:17
                Teraz to ja też to wiem, to był bląd. Ale byłam młoda i głupia -siostra budowala dom, żadała kasy. wiem, ze gdybym jej nie spłaciła to nie miałabym nawet wstępu do domu.
                Teraz żałuję, bardzo.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:57
            Umowa wyglądała tak, że najpier mama miała się zajmować małym od 12stej do 17stej, 17.30 - tak było 2 miesiące. Bylam jej bardzo wdzięczna. Potem zaczęły się pojawiać pretensje no ale dzidzia zaczeła spać więcej więc popołudniami sobie radziłam. Prosiłam już później żeby zajeła się nim od 10 do 12stej. No to przychodziła na 40,50 minut, posiadziała i zaraz ją jej facet wołał bo coś tam...i znikała. Mały głodny, śpiący..rzuciałam robote, telefony..i opier...dostawałam z roboty, bo coś ważnego trzeba ustalić...
            Dom jest prawnie w połowie mój - nikt mi nic nie przepisał! Mam akt notarialny właśności domu - wziełam kredyt żeby spłącić matkę i siostrę z ich częsci oddziedziczonej po tacie. Czyli kredyt spłacać muszę ale mieszkać bym nie miała prawa? No absurd
            Do tego mamac hciała żeby się sprowadziła od lat, bo kozty utrzymania są duże.
    • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 14:52
      Powinnyście były z mamą na wstępie ustalić dokładnie na czym pomoc będzie polegała - np zanosisz dziecko do niej na tyle i tyle czasu i nic Cię wtedy nie obchodzi - poświęcasz się pracy - nie ma Cię.
      Mama widocznie wyobrażała sobie swoją pomoc inaczej a być może przeliczyła się też z własnymi siłami co do zajmowania się niemowlęciem. Może też przerosła ją sytuacja w której mieszkacie razem?
      Nie oglądaj się na koleżanki i ich rodziców, Ty masz taką mamę jaką masz. Nie jesteś jedyna która otrzymała nie taką pomoc przy dziecku jaką sobie wyobrażała. Jeśli dużo zarabiasz, to trzeba było wcześniej nająć nianię choć na kilka godzin dziennie, a z mamą ustalić, że np otrzymuje ubrane dziecko, wózek i idzie z nim po obiedzie, kiedy nie ma już innych obowiązków na spacer - miałabyś wtedy spokój i obyłoby się bez nerwów.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:39
        Zgadzam się z tym. Pewnie miałam inne oczekiwania, gdy próbowałam ustlić coś ( te 2 godziny 10-12) to i tak mama nie ogareła się z tym. Meczyło ją dziecko, kilka razy została z nim sama, jak wracała to był żal że tak późno. Chciałam nianię - ale uwaga - mieszkamy w małej miejscowości - i co ludzie powieddzą, jak będzie niania przychodziła a babcia się wnukiem nie zajmuje. Smutne jest to, że dopiero gdy mama zachorowała to moglam ze spokojnym sumieniem zatrudnić nianię.
      • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:55
        No tak, szwagier uderzył siostrę żony, co nie wyklucza, że żonę też lał, ale to siostra jest ku.. Historyjka, że siostra wrobiła matkę i drugą siostrę w winę za zdradę jest tak głupia, że aż śmieszna.
        Matka mogła się przeliczyć z siłami, zwłaszcza że wkrótce potem ciężko i poważnie zachorowała, jak musiała przyznać autorka, mogła też nie mieć ochoty przychodzić do córki, która ją źle traktowała (co też sama autorka przyznała).
        Babcie nie mają zasr..ego obowiązku zajmować się wnukami, choć wielu młodym kobietom się tak wydaje. Ja też marzę o wnukach, też bardzo bym chciała móc się nimi zajmować i pomagać dzieciom, ale póki co zostało mi jeszcze ponad 10 lat pracy (a wiele wskazuje na to, że wnuka/wnuczki doczekam się wcześniej), więc to będzie niewykonalne póki co. Jak już przejdę na emeryturę, też marzę to tym, by móc się wysypiać, by nie mieć za wielu obowiązków, po to właśnie jest emerytura:) Więc chęci a możliwości to często nie jest to samo.
        Roszczeniowość i brak wyobraźni młodych kobiet, które nie potrafią sobie uświadomić, że matki mogą być zwyczajnie zmęczone albo chcieć trochę odpocząć tudzież mieć trochę swojego życia, są porażające.
        • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:59
          wobec tego ja też nie mam obowiązku utzrymywanie mojej matki, która ma emeryturę i faceta.

          Historyjka z siaostrą jest prawdziwa - mój szwagier jest aż tak naiwny i zakochany w żonie.
          • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:14
            Ale Ty utrzymujesz matkę czy dokładasz się do rachunków, bo jednak zużywasz media z mężem i dzieckiem? Płacisz za całkowite utrzymanie matki, za jej wydatki na żywność, lekarstwa, lekarzy, za ubrania, które sobie kupuje? Czy może po prostu partycypujesz w kosztach utrzymania domu. Swojego domu, co tak podkreślasz.
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:20
              Płacę w całości za; opał, wodę, prąd, internet, remonty, kwiatki, krzaczki na działkę, chemię, ubrania mojej mam, lekarzy,, sprzęt medyczny, niektóre leki. Jedzenie kupuą sami, mają też auto. Jeśli są jakieś wydatki ekstra - pokrywam je.
              Partycypowalam w kosztach gdy nie mieszkałam - 7 lat. Teraz płacę za to co wymieniłam.
              • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:41
                mytoya napisała:

                > Płacę w całości za; opał, wodę, prąd, internet, remonty, kwiatki, krzaczki na d
                > ziałkę, chemię, ubrania mojej mam, lekarzy,, sprzęt medyczny, niektóre leki.

                Ale tak jest przez cały czas, gdy mieszkasz z mamą? Stale kupujesz jej ciuchy? Sprzęt medyczny i lekarzy jeszcze rozumiem, bo piszesz, że mama poważnie zachorowała i to są duże koszty, na które emerytki często nie stać, ale ciuchy? Really?
                Co robi partner matki? Pracuje, też na emeryturze, pasożytuje na matce, a właściwie na Tobie? Czemu godzisz się na taki układ? Chcesz być święta, ale w gruncie rzeczy wszystko wypominasz, wyliczasz, a w zamian wymagasz? A może lepiej mniej wydawać i mniej wymagać, nie będzie takiego poczucia krzywdy z Twojej strony. Jakbym dawała sama z siebie, to nie po to, żeby potem wymagać, ale z dobrych pobudek, z miłości zwyczajnie. Może masz postawę: klient płaci, klient wymaga. To nie jest dobra postawa w rodzinie.
                • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:45
                  > . Jakbym dawała sama z siebie, to nie po to, żeby potem wymagać, ale z dobrych
                  > pobudek, z miłości zwyczajnie.
                  Naprawdę Sebaldo? Nie oczekując niczego w zamian? Jak długo - tydzień, miesiąc, rok? No, ja świętą z pewnością nie jestem i miło mi kiedy moje starania są zauważane i doceniane.
                • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:32
                  Mamy facet pracuje. Oddaje jej część pensji. Nigdy nikomu nie wypomnialam ze place. Utr ymuje.
                  Próbowałam zmienić układ w rodzinie. Zawsze tylko była moja wina i na nic się to zdało.
                  Teraz zdaje sobie sprawę ze po śmierci taty moja rodzina się rozpadła. Nawet moja mama ciągnie do siebie. Kiedyś mi doradzał i zawsze wychodziło na jej korzyść i gdzieś w tym moje dobro ginęlo.

                  Teraz nie chodzi o kase- nie mogę zrezygnować Z tych wydatków bo nie chce obciążać mamy. To nie jest sedno problemu.
                  Ja naprawdę całe życie pomagała rodzinie. W sklepie. Siostrze pomagałma. Z jej synem.spedzalam.woele czasu. Weekendy. Wczasy. Basen
                  Spacery. Rozmowy. Prezenty-skonczyly się jak się zorientowałam ze jego rodzice na tym skapia i wykorzystują mnie.
                  To dlaczzwgo gdy mnie jest potrzebna pomoc- i o nią prosze- jej nie dostaje. Ile można prosić? Robi się to upokarzajace po którymś razie.
                  Parę lat temu roxchorowala się akurat po świętach. Miałam 40 stopni gorączki . Nikt nawet nie wszedł na górę zobaczyć czy żyję. Do lekarza jechałam sama w takim stanie. Jeszcze były pretensje ze kaszle głośno.
                  Na koniec ciąży gdy już mieszkałam w domu nie miał mnie kto zawiera c na wizytę do ginekologa ( były upały a ja miałam auto bez klimy) nawet nie zaproponowali ze mi pożycza samochód. W.koncu mama się zlitowala i kazała mojej siostrze mnie zawiezc. Maz był w delegacji.

                  Czemu po śmierci taty i moja mama i moja siostra poszły w swoje strony. Czy tylko mi cały czas zależało na tej rodzinie?

                  Co mam zrobić żeby siostra zaangażowała się w.opieke nad mama albo chociaż częściej ja odwiedzał? Siostra zawsze się wściekła i obraża gdy mówię jej coś wprost.

                  Co zrobić gdy mamy facet zachowuje się jakby był w gościach. Ja muszę go zgadywać. Zaczyna rozmowę. Dodam że jak tylko.ide na działkę od razu łazi za.mna.

                  Właśnie ja zawsze.mowie.wprost. moje emocji widać jak na dłoni. .

                  Z domem nic nie wymysle- podjęłam kiedyś błędna decyzję i teraz tak mam.

                  Najlepiej.mi się żyje z córką mamy faceta. Wiem ze zawsze mogę się do niej zwróci. Pomagamy sobie. Czasem.sie wyzalimy.

                  Teraz mówię głośno np. Jak musze małemu zrobić rano zupę przed praca to znoszę go do mamy żeby się nie darł. Albo jak nianie trzeba zwolnić to mówię mamie ze ma się zająć dzieckiem przez godzinę bo ja musze coś załatwić. Bo rodzina ma sobie pomagać. Nawzajem.
                  • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:49
                    mytoya napisała:

                    > Próbowałam zmienić układ w rodzinie.

                    Jeśli chcesz zmienić układ w rodzinie TY musisz zmienić swoje postępowanie. Zadbać o siebie. Zastanowić się ile chcesz i możesz pomagać innym i nie wchodzić w rolę siostry. Uzgodnij z nią czego Waszej mamie potrzeba, i czego się podejmujecie, a jeśli siostra nawali (dlatego nie zostawiaj jej bardzo istotnych spraw)i przede wszystkim nie zastępuj jej. Nie zrobi, to będzie niezrobione. Nie chce odwiedzać mamy - to sprawa ich dwóch, nie Twoja.
                    Nie jest tak, że rodzina ma sobie pomagać i koniec. To układ idealny, ale często tak nie jest. Z rozmaitych powodów.
                  • zolla78 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:58
                    Z własnego doświadczenie wiem, że na takie układy, gdzie liczy się tylko jedna strona, a druga jest tą od pomagania, rozumienia i dawania, nic nie działa tak dobrze jak odcięcie źródełka pomocy (oczywiście nie w sytuacjach ekstremalnych) i właśnie jasne komunikaty, że już jeleniem nie jesteś. Ale nie jojeczenia, mamo a dlaczego ty mnie tak traktujesz, a dlaczego te 5 lat temu mi nie pomogłaś.
                    Najpierw krótko wyjaśniasz i mocnymi słowami, że zachowała się podle odmawiając ci w tak trudnym momencie pomocy z dzieckiem, mimo że obiecała pomóc i mimo, że wiedziała, że od tego czy ty pracujesz zależy też jej byt, bo to ty utrzymujesz dom i ją. Że masz zamiar wyciągnąć z tej lekcji konsekwencje, zamierzasz zastanowić się nawet nad wyprowadzką i ciekawe jak ona wtedy dom utrzyma i że pierwszą zmianą będzie taka, że na towją pomoc może liczyć tylko w sytuacjach ekstremalnych i tylko na zasadzie, że ty być może zechcesz jej pomóc. Ale na pewno koniec z układem, że ty zawsze coś musisz, a ona i siostra to nigdy nie są wobec ciebie do niczego zobowiązane. Że masz nerwa cały czas na nią za tamto i w zasadzie całokształ i jeszcze nie wiesz czym się on ostatecznie skończy.
                    I nie kontynuuje dalej rozmowy, wyjdź. I nie podejmuj dyskusji., Za każdym razem odpowiadaj, że ty już swoje powiedziałaś.
                    A potem zrób kilka akcji, że przynosi rachunek do zapłacenia, odbierasz i mówisz "ciekawe kiedy mi się przeje płacenie twoich rachunków i twojego faceta, gdy nie mogę liczyć na odrobinę szacunku i pomocy z waszej strony".
                    Będzie miała żale i pretensje, to odpowiadaj, że chętnie wysłuchasz, ale potem ona usłyszy ich sporo od ciebie.
                    Sorry, ale musisz być przez jakiś czas podła. Potem pewnie i matka odpuści i zacznie cię poważniej traktować i będzie lepiej.
                    Nie dasz rady spowodować by mama ciebie nie lekceważyła i twojego zdania, jak nie dasz odczuć jej konsekwencji tego.
                    I może nie o kasę chodzi, ale kasa to najłatwiejszy i najmniej w sumie bolesny sposób pokazania, że nie dasz się wykorzystywać i być chłopcem do bicia. Ok, rozumiem, że nie możesz nie utrzymywać domu, ale możesz nie sponsorować matce nic innego. I serio nie rozumiem jak ktoś kto ma rentę, kasę do partnera i nie ma na utrzymaniu domu, może jeszcze potrzebować tak szerokiego sponsorowania jak ubrania, wyjazdy czy lekarstwa?
                    A czemu siostra i mama poszły w swoją stronę. Bo pewnie są większymi egoistkami niż ty i niekoniecznie to jest zła cecha moim zdaniem, o ile się nie przegina z tym egoizmem. Po drugie, to normalne że jak się jest dorosłym lub ma odchowane dzieci, to ma się też własne życie. Po trzecie, pewnie zawsze żyły w bardziej symbiotycznym układzie i nadal w nim są. A ty pewnie zawsze im tego związku zazdrościłaś i nadal to robisz i dlatego zamiast na tą sytuację złapać nerwa i pieryknąć to wszystko, to sama się pakujesz i przeżywasz żale. Idź z tym do terapeuty. Sama sobie nie poradzisz z tym poczuciem żalu i nie wyrobisz postawy pdt "mam to gdzieś".
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:10
            jak jeszzce na początku studiów mieszkałam w rodzinnym domu - pokłociłam się z siostrą - zaczyła się na mnie wyżywać, że nie kupuję sobie swojego jedzenia ( mama dostawała rentę po tacie za mnie) i się pokłóciłyśmy i szwagier z braku innych argumentów w obronie żony trzasnła mnie w twarz.
            • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 10:13
              o żesz - szkoda ze nei wezwalas policji , mialby troche nas.rane w papierach

              ja jauz nawet nie musze pytac czy twoja siostar jest mlodsza od ciebie

              bardoz podobny uklad emocjonalny mam w swojej rodzinie choc na mniejsza skale lokalową i finansową
              ale swiadomosc ze zawsze MUSIALAM byc tą starszą, lepsza , mądrzejsżą, rozsądniejsżą , bardziej odpowiedzialną i pomocną siostrą wlasnie mi sie odbil wielką czkawką
              mlodszej nic sie nigdy nie odbija , zawsze mocno mnie wykorzstywała i zgodnei z logiką swiata wyszla na tym śiwetnie , ja duzo mniej
              rodzicie statndartowo - nie rozumieją dlaczego ich córki "Się kłócą " :))
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:27
                Ja jestem MŁODSZA o 5 lat od siostry. No ale zawsze miałam być ta mądrzejszy i musiałam ustępować.
                Jakby to była moja wina ze się urodziłam. Ja miałam obowiązki ona prawa. Pamiętam jak miałam gdzieś z 11 lat. Nosilysmy drewno na opał bo ojciec je ciał i matka ja puściła na imprezę a ja musiałem kończyć robotę za nią.

                Dziś pojechałam do niej do sklepu i mówię że ma odwiedzać matkę częściej i pomagać a ta mi kłamie w oczy ze oczywiście ona pomaga i odwiedza. Wiec ja jej na to ze ja jej wcale nie widzę.
                • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:34
                  mytoya napisała:

                  > Dziś pojechałam do niej do sklepu i mówię że ma odwiedzać matkę częściej i poma
                  > gać a ta mi kłamie w oczy ze oczywiście ona pomaga i odwiedza. Wiec ja jej na t
                  > o ze ja jej wcale nie widzę.

                  Źle zrobiłaś, nie wydawaj siostrze rozkazów co ta MA robić i nie rozliczaj jej z tego. To bez sensu. Ustalcie wspólnie, na spokojnie, bez wyrzutów i pretensji jaka pomoc matce jest potrzebna, czym Ty się zajmiesz/zajmujesz, a za co ONA jest odpowiedzialna, i na czym konkretnie ta jej pomoc ma polegać. Poinformujcie o tym matkę. I na tym zakończ sprawę. Jeśli siostra się ze swojej działki nie wywiążę to będzie to sprawa matki i siostry, nie Twoja. Ty robisz to co do Ciebie należy i koniec. Kontrola siostry, ani narzucanie jej częstotliwości wizyt u matki do CIEBIE NIE NALEŻY..
                • morekac Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:46
                  >Wiec ja jej na to ze ja jej wcale nie widzę.
                  I po co ją atakujesz? Wystarczyło powiedzieć, że będziesz odwiedzała mamę wtedy i wtedy i będziesz robiła to czy tamto. To . co i kiedy zrobi ona , to już jej sprawa. Jest dorosła i nie musi się tłumaczyć przed tobą. Ty przed nią tez nie.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:14
                    Jakie atakuje ?
                    Ja stwierdziłam fakt- nie było jej przez miesiąc.
                    Z siostra nie ma opcji na rozmowę spokojna i normalna. Bo ona przytaknie i tak nic nie będzie robić.
                    Jak powiem matce ze siostra będzie robić to i tamto to.powie ze tego nie.potrzebuje ( a potrzebuje) bo od siostry nigdy nic nie wymagała i taka mają relacje.
                    Zatem jak moja siostra nie dostanie jasnego komunikatu ze musi zrobić to czy tamto to po prostu tego nie zrobi.
                    A jak ona nie zrobi to oberwe ja...
                • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:36
                  mytoya napisała:

                  > Dzwoniłam juz na policje ale matka zaczęła lament ze jak zwykle robie aferę. ..

                  Trzeba było nie słuchać matki. Tak samo jak w przypadku szybszego zatrudnienia niani do dziecka. Jesteś dorosła, nie musisz matki słuchać, zwłaszcza, że jak widać nie ma racji, a Ty źle na tym wychodzisz.
                • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:38
                  no niesttey - widac ze jednak matka rzadzi całą ta waszą rodziną

                  mam nadizje ze na przyszlosc wiesz już ze przy pierwszym fiknieciu szwagra wolasz policje i zgalszasz od razu przez telefon ze zawodowy zolnierz , po powrocie z misji , swiruje i jest agresywny , zagraza rodzinie z dziecmi , bije kobiete
                  nie wiem czy przyjada sami czy z zandarmeria ale jest szansa ze faceta zabiorą zeby sie "przewietrzyl "
                  taki jeden numer moze mu powaznie zababrac papiery wiec mozesz miec duzy argument w reku
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:17
                    Bez tego ma już problemy..
                    Dwa razy pobił tego kochasia siostry. Facet zgłosił na policje. I w pracy o tym wiedzą. Z tego co wiem jest przesunięty do gorszej roboty dodam że ma stopień oficer ski. Naprawdę mu odwalilo..
    • vilez Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:21
      Mnie dziwi, że w takich układach rodzinnych zdecydowałaś się na wspólne mieszkanie z mamą. To była decyzja wysokiego ryzyka. Ale stało się.
      Teraz masz dwa wyjścia:
      1) W ramach wspólnego zamieszkiwania domu organizujecie sobie odrębne życia (dzieckiem zajmuje się niania, ustalacie zasady opłacania rachunków mieszkaniowych).
      2.) Sprzedajcie dom i kupujecie dwa mieszkania.

      Twoja mama nie ma obowiązku zajmować się Twoimi dziećmi w sposób ciągły.
      To, że jest chora, pokazuje, że raczej sama potrzebuje opieki.
      Życiem siostry się nie zajmuj, bo to nie Twoja sprawa.
      Przypilnuj natomiast, by siostra zajmowała się wespół z Tobą mamą-żebyś z tym nie została sama.

      Ad 1. Nia
      • verdana Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:15
        I jeszcze jedno - pomagając matce pomagasz matce. Nie kupujesz jej.
        Bo zdaje sie, że uznałaś, ze masz prawo wprowadzić sie matce do domu, który częściowo jest Twój (prawnie masz rację, moralnie - juz mniej) i nie liczyć tego jako dobrej woli ze strony mamy. Jako że dobrze zarabiasz będziesz dawać pieniądze - ale nie dlatego,z ę to Twoja matka, tylko oczekując,że w zamian za te pieniądze matka będzie wykonywać bezwarunkowo Twoje polecenia. Że zajmie sie dzieckiem nie tylko dokładnie w godzinach, na które sie umawiałyście, ale w każdym momencie, gdy tego potrzebujesz. Widać też wyraźnie , jak bardzo lekceważysz potrzeby matki na przykład bycia z partnerem - piszesz o tym pogardliwie - skoro matka ma obowiązki przy wnuku, jakie może mieć własne sprawy z własnym facetem?
        Oczekujesz, ze za pieniądze matka ma byc Twoją służącą. Podejrzewam,że dlatego sie zbuntowała.


        • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:35
          verdana napisała:

          > Bo zdaje sie, że uznałaś, ze masz prawo wprowadzić sie matce do domu, który czę
          > ściowo jest Twój (prawnie masz rację, moralnie - juz mniej) i nie liczyć tego j
          > ako dobrej woli ze strony mamy.

          No chwila, chwila, Verdano zagalopowałaś się. Dom jest współwłasnością autorki (2/3) i jej matki (1/3) jak rozumiem, zatem to nie autorka władowała się do domu matki, tylko matka mieszka częściowo kątem u autorki, na dodatek nie ponosząc kosztów tego mieszkania (woda, ogrzewanie). Autorka też zaznaczyła, że siostrę i matkę ze spadku spłaciła, to nie była darowizna, za którą powinna być wdzięczna, wobec tego sytuacja nie wygląda tak, że klękajcie narody, bo matka łaskawie jej udzieliła dachu nad głową.

          Widać też wyraźnie , jak bardzo lekceważysz potrzeby matki

          Ja tu nie widzę lekceważenia potrzeb. Partner jakoś tą matką w jej chorobie się nie opiekuje, choć jako partner właśnie powinien. Tylko autorka.

          • vilez Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:53
            Matka nie mieszka częściowo kątem, tylko na swojej 1/3 części. I na tej części jest u siebie i nie- kątem u kogoś.
            Koszty opłat ustalały, może było wliczone to cenę wykupu.
            Autorce nic do tego, czy partner matki się nią (matką) zajmują. Córka jest zobowiązana do opieki nad matką ze swojej strony i tyle.
            Skoro matka nie wykazuje chęci zajmowania się dzieckiem, i koreluje to z chorobą, to zapewne niebezpodstawna korelacja. Matka ma prawo nie czuć się na siłach- także psychicznych. Nie przewidzi się na przyszłość, ile człowiek będzie miał sił na starość czy w chorobie. I wymaganie "spełnienia umowy- bez względu na chorobę czy brak sił, uważam za dziwne.
            Matka nie ma sił/nie może/mnie chce- to jest stan faktyczny, do którego ma prawo.

            Ja sobie nie wyobrażam już w moim wieku (a nie mam wnuków) zajmować dzieckiem dyspozycyjnie ciągle- ponad moją wyobraźnię. Bo mogę np. wkrótce nie mieć sił. Rozumiem- pomóc na awarię czy dobrowolnie co jakiś czas, jeśli siły pozwalają. Ale nie- w trybie ciągłym i nieodwoływalnym.

            Jeśli są jakieś rachunki do negocjacji- to należy je negocjować.
            • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:07
              vilez napisała:

              > Matka nie mieszka częściowo kątem, tylko na swojej 1/3 części. I na tej części
              > jest u siebie i nie- kątem u kogoś.

              Matka zajmuje dół, córka górę - każda po połowie, stąd proste obliczenie, że to jednak matka mieszka częściowo u córki.

              > Koszty opłat ustalały, może było wliczone to cenę wykupu.
              > Autorce nic do tego, czy partner matki się nią (matką) zajmują. Córka jest zobo
              > wiązana do opieki nad matką ze swojej strony i tyle.

              Uwaga! Do opieki nad matką są zobowiązane obie córki. A partner, skoro mieszka z matką i prowadzą wspólne gospodarstwo, również - moralnie.

              >Matka ma prawo nie czuć się na siłach-
              > także psychicznych.

              Tak i miała prawo z tymi siłami się przeliczyć już składając obietnicę córce. Ale.. uczciwie z jej strony byłoby o tym po prostu powiedzieć i zobowiązać się np tylko do spacerów z dzieckiem, albo do opieki przez godzinę, żeby córka wiedziała na czym stoi i zatrudniła sobie wcześniej opiekunkę do dziecka.

              > Ja sobie nie wyobrażam już w moim wieku (a nie mam wnuków) zajmować dzieckiem

              Ale nie składasz nikomu takich obietnic?
              • vilez Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:46
                Doczytałam, że mają po połowie, więc nikt nie mieszka u nikogo.
                O córkach pisałam- że autorka ma dopilnować, by siostra też się matką zajęła. Nic nie widzę o tym, by partner się matką nie zajmował, nadal jednak uważam, że ich relacje w tym względem to nie jest sprawa córki.
                Nie, nie składam, choć mówię, że pomogę. Bo wiem, że pomogę- na ile mi sił starczy. A te siły zapewne będą zmienne w czasie. Pewnie może było podobnie. Mnie dziwi, że córka tak próbuje egzekwować od matki obietnicę złożoną na dany czas- wbrew oczywistym faktom, a takim faktem jest np. upływ czasu i starzenie się ludzi. I to trzeba uwzględniać, także w takich - obietnicach.
                • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:53
                  Upływ czasu- rozmawiałem o tym z nią na wiosnę. W lipcu urodził się mały. Zajmowała się nim( parę godzin) od połowy sierpnia do połowy października. Wiec jakie starzenie.
                  Mogła do mnie przyjść powiedzieć ze nie da rady. Żeby szukać niani. A nie robić afery. Prowokować kłótnie. Obrażać się na końcu. Ale wtedy by musiała jawnie przyznać ze nie chce się jej zajmować wnukiem. Bo by tak powiedzieli sąsiedzi. Niezależnie od tego ze faktycznie mogła na to nie mieć siły.
                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 20:02
                    Kilka miesięcy zajmowała się codzienne małym parę godzin, To nie jest mało. Rozchorowała się.
                    Wasza komunikacja to może być odrębna sprawa. Obie strony mogą być winne.

                    Tak czy tak, powinnaś zacząć ustawiać swoje życie samodzielnie.
                  • froshka66 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 22:32
                    Mogła do mnie przyjść powiedzieć ze nie da rady. Żeby szukać niani. A nie robić afery. Prowokować kłótnie. Obrażać się na końcu. Ale wtedy by musiała jawnie przyznać ze nie chce się jej zajmować wnukiem. Bo by tak powiedzieli sąsiedzi. Niezależnie od tego ze faktycznie mogła na to nie mieć siły.

                    Mogła, ale musiałaby powiedzieć wprost jak jest
                    Jak mnie nauczył inny watek, nie zawsze ludzie maja na to ochotę.

                    Teraz jak widzę sytuacja jest ogarniętą . Jedyny komentarz - to na przyszłość nie oglądać się na "co powiedzą sąsiedzi" tylko od razu zatrudnić nianie itp. zadbać o siebie.
                    Jak swoich granic ty nie przypilnujesz, nie przypilnują ich za ciebie inni - i nie oni są za to odpowiedzialni.
                    Po prostu rób swoje.
                    Rozumiem rozżalenie , proponowałabym wyznaczyć sobie limit czasowy użalania się "w głos" , może być z płaczem itp, a po zakończeniu tego czasu odłożenie sprawy w przeszłość . Wnioski i nauka niech pozostaną.
                    Na zrozumienie kogokolwiek z rodziny raczej bym nie liczyła.
                    Oczywiście nie jestem twoją mama i nie wiem co w niej drzemie.
                    Mam taki obraz : Pani strasznie chciałaby byc potrzeba i ważna dla innych , dla rodziny i żeby wszyscy widzieli jak to ona dla tej rodziny jest ważna i niezbędna.
                    Wiec w sferze deklaratywnej - po ludzku "na gębę" przyjmuje chętnie pewne obowiązki i inni na ten układ liczą.
                    Niestety sfera realna - czyli zwykłe życie - wykazuje , że ani siły ani chęci nie te.
                    No to najprościej jest sprowokować kłótnie pt - zawsze ci wszystko żle co robię, nie jestem służąca itp., zamiast wprost powiedzieć : córka, przeliczyłam się ... nie chce mi sie zajmować. Po to pociągnie za sobą konsekwencje : spojrzenia sobie w oczy i oceny innych .

                    Wtedy konsekwencje ponosi inny - córka nie ma pomocy i jednocześnie boi się zatrudnić opieki do dziecka...
                    Bo nic nie zostało powiedziane wprost.
                    • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 23:30
                      Tak, teraz jakośogarnełam sprawę. Jakiś czas temu wyżaliłam się na glos, powiedziałm co mnie boli. Nie wrcam do tego i nie chcę wracać. Rozdrapywać. jest jak jest i trudno.
                      Dbam o siebie, dziecko, męza , o mamę.
                      Idę dalej..

                      A czy tylko ja mam takie wrażenie bo jakoś czuję i widze, że ludzie żyją sami..może tak jest w małych miejscowościach..
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:47
              Partner ma także obowiązek -są ze sobą ponad 10.lat.

              Umowa była o pomocy licząc dokładniej jakieś 4.5 5 h 5 dni w tygodniu.

              Matce znudził się ten układ jeszcze przed chorobą.
              Miała czas odpocząć bo od lat była na rencie po ojcu i tylko czasem zaglądał do sklepu.

              Od choroby mamy jest lepiej bo mam nianie. W końcu matka mogę się przyznać przed sąsiadami ze nie zajmuje się wnukiem bo jest chora.

              Ja chciałam nianie wczesniej był bunt. Ze jak to obca baba itd.
              Jak się sprowadxilismy to od razu wzięłam opłaty na sobie. Żadne wykupie.
              • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:53
                mytoya napisała:

                > Ja chciałam nianie wczesniej był bunt. Ze jak to obca baba itd.

                Ale co matka miała do tego? To Twoja decyzja. Nie miałaś żadnego powodu aby z nią uzgadniać zatrudnienie niani do dziecka. Trzeba było tylko grzecznie powiedzieć - mamo od jutra będzie przychodziła Kasia na pól dnia i zajmowała się Jasiem w czasie kiedy ja pracuję. I po buncie.
          • asia_i_p Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 19:57
            Ale dlaczego 2/3 i 1/3? Dom był rodziców, po śmierci ojca matce zostaje połowa, a drugą połowę dziedziczą w równych częściach matka i dwie córki. Czyli matka ma 2/3, autorka wątku po wykupieniu siostry 1/3 (o wykupieniu matki nic nie mówiła, gdyby wykupiła matkę, miałaby połowę). Przy tym ja uważam, że to prawo jest trochę absurdalne, że po śmierci jednego z współmałżonków drugi powinien mieć prawdo dożywotniego korzystania ze wspólnego mieszkania, a dzieci powinny obejmować to mieszkanie dopiero po śmierci obydwojga rodziców.
            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 22:51
              Autorka napisała, że spłaciła siostrę i matkę w części spadkowej po ojcu.
              Czyli matka jest właścicielką połowy domu, która zawsze była jej.
              A druga połowa domu była przedmiotem dziedziczenia po równo pomiędzy matką i siostrami, autorka je obie spłaciła, więc cześć domu, która była ojca jest autorki.
              Stąd mają z matką po połowie.
        • zolla78 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:57
          Chyba przeginasz. Zdaje się, że dziewczyna sponsorowała matkę od zawsze, nawet nie mieszkając, wykpując dom zrobiła też jej przysługę, a nie sobie, bo inaczej matka by go nie utrzymała, a siostra żądając spłaty puściła s torbami i nie ma prawa wymagać odrobiny wdzięczności i obiecanej pomocy przez kilka miesięcy przy dziecku by na te wszystkie wydatki mogła zarobić. Chore podejście i z moralnością nie ma nic wspólnego.
          Czyli według ciebie bardziej moralnie by postąpiła gdyby zostawiła matkę z domem, którego ta nie może utrzyma, a siostra żąda jeszcze spłaty i żyła sobie sama gdzieś bliżej pracy swojej i męża, z nianią do dziecka, ale za to nie rozbiłaby niczego tak niemoralnego jak proszenie o pomoc by móc pracowac też między innymi na wczasy matki i jej partnera? To nie ona zlekceważyła potrzeby bycia matki z parterem, tylko matka zleceważyła ją i obiecaną jej pomoc i potrzebę zarobienia też na utrzymanie matki.
        • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:36
          Nic nie zrozumiałas. Ja nie chciałam matki służącej. Że jak utrzymuje dom to ona ma wypełniać moje polecenia.

          Wyznaczone godziny - a kiedy się pracuje? No kiedy? Musze być dostępna w godzinach otwarcia biura. Jakbym mogła to w ogóle bym o nic nie prosiła. Jak zwykle.
          Ale dzieckiem ktoś musiał się zająć.
    • zolla78 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:33
      Moim zdaniem to możesz mieć nie tylko żal o takie postępowanie ale też prawdziwy nerw o to. Sorry, ale umówiłaś się na coś, ty swojej części w zakresi finansowania dotrzymałaś, a matka najwyraźniej cię olała i miała gdzieś jak sobie radzisz. I to jeszcze wiedząc, że sprawia olbrzymi tym problem, gdyż z tych pieniędzy, które przez nią nie zarobisz, pokrywasz jej wydatki. Zachowała się po prostu podle i raczej nie masz co już udawać, że cię nie lekceważy i nie jesteś dla niej głównie dojną krową i zabezpieczeniem na starość. Sorry, ale tak to wygląda. Gydyby to rzeczywiście był brak sił lub przeliczenie się z twoimi oczekiwaniami, to rozmowa byłaby inna. Coś w stylu, posłuchaj wiem, ze obiecałam, ale..., to zatrudnij kogoś, my w tym czasie za to będziemy płacić za to i za to.

      Szczerze mówiąc, to bym zmieniła na twoim miejscu zasady gry, dla dobra ciebie, małżeństwa i też matki. Koniec z finasowaniem matki i jej partnera, podział proporcjonalny wydatków na dom. Finansuj tylko wyjścia babci z wnukami lub takie też wyjazdy wkacyjne.
      A to co na tym zaoszczędzisz, odłóż. Bo jak matka naprawdę zachoruje i opieka nad nią spadnie na ciebie, to akurat będziesz miała kasę na wynjęcie opiekunki by pracy i życia przez to nie zawalić.
      • morekac Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 06:20
        "Sorry, ale umówiłaś się na coś, ty swojej części w zakresi finansowania dotrzymałaś, a matka najwyraźniej cię olała i miała gdzieś jak sobie radzisz. I to jeszcze wiedząc, że sprawia olbrzymi tym problem, gdyż z tych pieniędzy, które przez nią nie zarobisz, pokrywasz jej wydatki. Zachowała się po prostu podle i raczej nie masz co już udawać, że cię nie lekceważy i nie jesteś dla niej głównie dojną krową i zabezpieczeniem na starość."
    • pade Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:57
      Brzmisz dla mnie jak osoba nadodpowiedzialna. Brałaś na swoje barki wszystko, co Ci wrzucono.
      Nie dziwię się, że jesteś zła, rozczarowana, a nawet wku..wiona. Ale troszkę się do tego przyczyniłaś.
      Już wiesz na czym stoisz. Zadbaj przede wszystkim o siebie, męża i dziecko.
      Nie masz obowiązku utrzymywania mamy, zastanów się nad tym.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:40
        Dzięki. Wiem o tym już ze przesadziłem. Chyba zawsze chciałam zasłużył na miłość.
        Dostałam po du... nie tylko zresztą od rodziny. Jakoś lgneli do mnie ludzie z problemami. Pomagałam. I znikał.

        Wiec dorosła do tego ze liczy się tylko moja rodzina. Mama też. Myślę że sporo miesza jej facet. Lubi obgadywac innych i lubi afery. Generalnie jak on jest w pracy to dogaduje się lepiej. On po prostu jest jakiś sztywny.mimo ze mieszka z nią 10 lat. Chyba chce żebym na każdym kroku okazywał mu akceptację i ciągle była miła. Na Boga ja go akceptuje od dawna.a.mila przed poranna kawa nie jestem nawet dla dzidzi:)
    • morekac Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 20:20
      Nawet jeśli cię oszukała, to co z tym zrobisz? To, że o swojej siostrze piszesz tak jak piszesz, idealnie obrazuje stosunki u was w rodzinie. Siostra myśli pewnie o tobie tak samo. Byłaś też przez rodziców obwiniana o tamto czy owamto - czego spodziewałaś się po własnej matce? Że będzie czułą, kochającą babcią, skoro matką była taką sobie?
      Żal mi cię, ale na twoim miejscu przystopowałabym trochę z poczuciem, że jeśli ty czegoś nie zrobisz, to świat się skończy. Nie skończy się, a ty nie możesz (i nie powinnaś) wszystkich kontrolować. To chore. No i pozbądź się złudzeń, że wredni ludzie na starość zmienią się na lepsze. Nie zmienią się i już nigdy nie będziesz miała miłej siostry czy kochającej mamusi. Jak z obrazka w elementarzu.
      BTW: po co wtrącałyście się w życie siostry i szwagra?
      • froshka66 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 22:35
        jeśli ty czegoś nie zrobisz, to świat się skończy. Nie skończy się, a ty nie możesz (i nie powinnaś) wszystkich kontrolować. To chore. No i pozbądź się złudzeń, że wredni ludzie na starość zmienią się na lepsze. Nie zmienią się i już nigdy nie będziesz miała miłej siostry czy kochającej mamusi

        Może i nie najmilsze użycie słów , ale nie sposób się w ogólnym znaczeniu zdania nie zgodzić.
        Do zapamiętania i wklejania w wielu innych watkach.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 23:39
        Masz wiele racji..moja siostra ma o mnie bardzo złe zdanie..bo wg. niej ja ją wykorzystywałam, do wszsytkiego doszłam kosztem jej..to taki człowiek, który uważa że jak sie komuś powodzi to oznacza, że zabrało mu się jakieś szanse czy szczęście przeznaczone dla niej..
        Tak, miłam wyidealizowany obrazek rodziny.. cóż moj dzidziuś nie będzie pupilkiem babci bo jest nim syn siostry..trudno.
        co do wtrącania - właśnie nigdy jej się nie wtrącałśmy..i w tym tkwił problem bo szwgier miał pretensje że nie pomagałyśmy siostrze gdy on był na misji...nie interesowałyśmy się..a ona taka była biedna i samotna aż przygruchała sobie innego..
        Tylko jak do niej jeździłam..o czułam się jak intruz..no alebo ciągle jej nie było..gdy zapytałam wprost - oszukała mnie, że nie ma romansu..
        Szwagrowi sprzedała historię o tym jak była biedna i samotna i on zrobił awanturę mojej mamie..i jak go po jakimś czasie spotkałam no to nie wytrzymałam i powiedziałam, że jest podły i jest idiotą..bo moja matka im tyle lat pomaga a on ma ją za nic...bo mu się żona puszcza
        • eskorta30 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 08:47
          Mnie się wydaje, że problem leży zupełnie gdzie indziej. Chciałaś ciągnąć zbyt wiele rzeczy na raz - mieć dziecko, pracować, dobrze zarabiać i mieć wszystko ogarnięte i pod kontrolą - tymczasem życie weryfikuje że nie da się mieć tego wszystkiego.
          Dziecko jest malutkie i należy mu się maksymalna uwaga - już nigdy nie będzie niemowlęciem i tego czasu z nim nie odrobisz. A tracisz energię na pretensje do matki i całej reszty. Przepraszam, ale wydaje mi się, że po coś jednak wymyślono urlop macierzyński/wychowawczy i - mimo, że wtedy jest ciężej, mniej kasy - wiele kobiet decyduje się spędzić ten czas w 100% dla swojego dziecka. Praca? Jesli jesteś dobra w tym co robisz, to chwilowa nieobecność w firmie nie powinna być przeszkodą.
          A Twoja mama pewnie widzi to, że nie poświęcasz dziecku tyle uwagi ile powinnaś i może w ten sposób daje ci coś do zrozumienia? Szamoczesz się, jesteś zmęczona, a wydaje mi się, że całkiem niepotrzebnie, teraz siedzisz wkur...i wyciagasz jakieś smutne historie z przeszłości.
          • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 09:19
            Też tak uważam. Dziwie się takim decyzjom- ogromne zobowiązania fnansowe (wykupienie dużej części domu, obietnica utrzymywania domu) kosztem dziecka. Bo rozumiem, że wczesnej mieliście gdzie mieszkać i z kasą krucho nie było. Ten mąż wydaje mi się tutaj taki nieobecny. Przystał na te plany? Nie wolał włożyć pieniędzy w coś własnego? Wiemy, że jest wspaniały, że go podziwiasz, że się dokształca, że zajmuje się dzieckiem (co powinno być oczywistością). Ale skoro Ty więcej zarabiasz, jesteś tak aktywna zawodowo, macie zobowiążania finansowe, to może mąż powinien więcej zająć się dzieckiem? Nie twierdzę, że ma rzucić pracę czy studia, ale zaplanujcie razem, czy dajecie radę- twoja aktywność, jego dalekie dojazdy i delegacje plus małe dziecko. Nie można w takim układzie opierać się na pomocy matki, która nigdy nie była bardzo oddana, ma partnera, który nie jest Twoim ojcem, zajmuje się już jednym wnukiem. Czy oszukała?- zależy na ile miesięcy zobowiązała się przejąć opiekę, bo skoro Ty zajęta, nianę brać wstyd, to obiecywała opiekować się dzieckiem aż do wieku przedszkolnego? Można posiłkować się pomocą babci, ale tutaj zbyt mocno oparłaś się na niej dostosowując do tego inne plany. Więcej planuj z mężem i na nim się opieraj. Wiem, że są babcie, które z chęcią zajmują się wnukami, ale jak widać nie zawsze. Gdyby moi pomogli tyle, co Twoja mama to bym skakała ze szczęścia.
            Nie powinnaś utrzymywac całego domu wraz z odzieżą dla mamy. Przecież oni mają własne dochody.
            • rena.k Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 10:57
              w sumie wiele jestem w stanie zrozumieć, rozumiem, że jesteś rozżalona, choć druga strona pewnie inaczej to widzi. Jest jednak coś co mi się nie podoba, sposób w jakim piszesz o swoim siostrzeńcu - "dzieciak". Wcześniej zabierałaś go na wakacje, spędzałaś z nim czas, zapewne się do Ciebie przywiązał, a teraz, gdy masz własne dziecko, jesteś po prostu o niego zazdrosna, o uwagę jaką poświęca mu babcia, a skoro odrabia z nim lekcje 3 godziny, to widocznie jest taka potrzeba. To jest 8-letnie dziecko, a piszesz o nim jak o wrogu.
                • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:13
                  pade napisała:

                  > i ma prawo być zazdrosna, jej dziecko też jest wnukiem babci
                  >
                  Pewnie, że tak. Tylko, że to nie wina tego dziecka. Naprawdę matki i babcie popełniają straszny błąd wyrózniając dzieci czy wnuki. To bardzo psuje relacje. U nas, przykładowo, nawet nie zaowocowało to lepszymi relacjami z wyróżnianymi, bo po prostu atmosfera jest cięzka.
              • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:10
                rena.k napisała:
                a skoro odrabia z nim lekcje 3 godziny, to widocznie jest taka potrze
                > ba. To jest 8-letnie dziecko, a piszesz o nim jak o wrogu.

                No i tu się zastanawiam, jak obie- Autorka i jej mama wyobrażały sobie jeszcze codzienną, kilkugodzinną opiekę nad noworodkiem przez babcie, która ma już takie zobowiązania.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:41
                'Dzieciak' ma 12 lat. Kiedyś był fajnym chłopcem. Ale teraz jest zrozumiałym dzieciakiem. Rozpiedcila.go babcia. Moja siostra zaniedbywać od lat. Bardzo go kocham ale też nie będę poświęcać mu tyle uwagi co wcześniej. Nadal spędzamy razem czas. Często chodzimy na spacery. Robi się nieznośny. Taki wiek. Wiel.osobmmowi ze z niego taki mały stary. Ja mu często tłumacze wiele spraw. Czasem stawiam do pionu jak gada głupoty. Wciąż jestem dla niego autorytetem i.mam z nim dobra relacje.
                Dzieciakiem jest i tyle.
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:44
              Mowa była o roku. Potem.prosilam choć na cztery.miesiace.
              Mieszkaliśmy w mieszkaniu 30.m2. Woleliby je wynająć i z najmu spłacać kredyt. Dom wykupiłam wiele lat przed poznaniem męża.7 lat temu. Na pewno po tym co dziś wiem nigdy bym tego nie zrobiła. Maz był w domu z dzieckiem ale później. Proponowała żeby został z dzieckiem ale sama bym chyba tego nie chciała. Tym bardziej ze ja potrzebowałam kogoś na 4 godziny.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:39
            Nie zgodzę się. Ponieważ prowadzę firmę z koleżanką która też urodził dziecko. Zajmuje się bardzo odpowiedzialnymi sprawami. Nie mam etatu. Nie pracuje. Nie zarabiam. Zresztą nie będę się z tego tłumaczyć. Gdybym nie musiała to bym nie pracowała.
            Dziecku poświęcam każda wolna chwile. Uwielbiam spędzać z nim czas ale nie jestem matką kwoka. Odkąd mały skończył pół roku mój mąż się bardziej zaangażował i wiem ze mogę z nim zostawić małego nawet na dwa dni. Uważam że tak ma być bo dziecko ma dwoje rodziców. I relacje buduje z nimi każda jest inna. Maz był na urlopie parę tygodni i ja wróciłam do biura. Mały się świetnie z nim bawił i byli ze sobą mega szczęśliwi. A ja spokojnie mogłam pracować a popołudnia spędzać z nimi wspólnie.
            • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:52
              mytoya napisała:


              > Dziecku poświęcam każda wolna chwile. Uwielbiam spędzać z nim czas ale nie jest
              > em matką kwoka. Odkąd mały skończył pół roku mój mąż się bardziej zaangażował i
              > wiem ze mogę z nim zostawić małego nawet na dwa dni. Uważam że tak ma być bo d
              > ziecko ma dwoje rodziców. I relacje buduje z nimi każda jest inna. Maz był na
              > urlopie parę tygodni i ja wróciłam do biura. Mały się świetnie z nim bawił i b
              > yli ze sobą mega szczęśliwi. A ja spokojnie mogłam pracować a popołudnia spędz
              > ać z nimi wspólnie.

              Ale trochę niesprawiedliwa jesteś. Ja Cię nie oceniam i wiadomo, że planujesz, jak uważasz, ale matka która po porodzie zostaje z dzieckiem to nie jest od razu kwoka. Wróciłaś do pracy i babcia przejęła maluszka na kilka godzin dziennie, kiedy miał dwa tgodnie. Do tego się odnosimy. To bardzo niewygodne też dla matki- te pierwsze chwile zazwyczaj jednak mysli są wokół noworodka i matka jest taka rozdarta, no ale na pewno każdy to inaczej przeżywa. A że ojciec spędza czas z półrocznym, to akurat super i nikt chyba nic nie zarzucał. Jak kasy brak, to pewnie, że człowiek różnie kombinuje, nawet kosztem czasu z dzieckiem, ale z tego, co pisałaś to myślałam, że nie ma u Was takiego musu. A jeżeli można zapytać, to gdzie wcześniej mieszkaliście? Musieliście spłacać ten dom, żeby mieć gdzie mieszkać?
              • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:27
                Autorka jest nadodpowiedzialna, więc nie zwraca uwagi na swoje potrzeby, np. macierzyńskie, bo musi pracować. Musi zapracować na własną rodzinę, na mamę, na dom. Musi wszystko, wszystkim zapewnić.
                Bo jak zapracuje, zapewni, to może wreszcie dostanie to, o czym marzy: uwagę, szacunek, troskę, docenienie.
                To strasznie smutne:(
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:31
                Mały miał miesiąc jak praca mnie przyszpilila. Pracowałam w domu. Nie zostawiam go na cały dzień byłam ww pokoju obok. Pracowałam od 12 do 17stej. Mały karmiony co 2 h. A i tak nie mogłam przeżyć ze nie mogę z nim być cały czas.
                Maz ma fajną ale niezbyt dobrze płatna prace. Gdyby tylko on pracował to nie mielibyśmy ani na dziecko ani na kredyt. Wiec tak mogłam nie pracować oddać dom bankowi i mieszkać. .w lesie :) albo kazać mężowi znaleźć lepiej płatna robotę.
                • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:42
                  Nie tłumacz się. Opiekujesz się swoim dzieckiem tak, jak potrafisz najlepiej. Gorzej, że wzięłaś pod skrzydła pozostałych członków rodziny i nie zadbałaś o siebie.
                  Nie masz obowiązku spełniać czyichkolwiek oczekiwań, ba, nawet prośbie możesz odmówić.
                  Teraz zadbaj o siebie. Najtrudniejszy moim zdaniem będzie moment, w którym dotrze do Ciebie, że nigdy nie otrzymasz tego, na co chciałaś zasłużyć. Może szczęśliwe małżeństwo i zadbanie o włąsne potrzeby jakoś Ci to wynagrodzi. Czego życzę:)
        • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 10:21
          > Szwagrowi sprzedała historię o tym jak była biedna i samotna i on zrobił awantu
          > rę mojej mamie..i jak go po jakimś czasie spotkałam no to nie wytrzymałam i pow
          > iedziałam, że jest podły i jest idiotą..bo moja matka im tyle lat pomaga a on m
          > a ją za nic...bo mu się żona puszcza

          Znaczy to Ty uświadomiłaś szwagra, że ma rogi? Jak miło:P
          • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 10:47
            sebalda napisała:

            > Znaczy to Ty uświadomiłaś szwagra, że ma rogi? Jak miło:P
            Nie, no niekoniecznie. Szwagier się dowiedział sam, ale przyjął usprawiedliwienie żony, że to z samotności, bo była opuszczona. Autorka tylko mu uświadomiła, że przerzuca winę z żony na teściową, bo tak jest zawsze wygodniej. Tak to rozumiem.
            • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:20
              Mnie zawsze zgrzyta w narracji typu: jacy to wszyscy są źli, a ja taka dobra, poświęcająca się, utrzymująca wszystkich, oddana. Siostra ku.., szwagier głupi, idiota i jeszcze uderzył autorkę, matka niewdzięczna i oszustka, woli drugiego wnuka, ogólnie wszyscy przeciwko mnie. O sobie napisze się lekko, że się było trochę znerwicowanym, to przecież normalnie, i mogło się być trochę niemiłym dla matki, mogło się wygarnąć agresywnemu skądinąd szwagrowi, że mu się żona puszcza itd. No faktycznie, biedna ta autorka, jak nie wiem co:P
              • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:27
                jak cudownie widziec jak wszystkei krytyjuja autorke a zadna nie zauwazyla ze szwagier wystrtował do niej z pieścią

                i jkaos nie widzę tu zadnych oburzinych głosów zeby facetowi zalozyc niebeiską kartę
              • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:24
                Sebaldo , zdumiewasz mnie. Nie spodziewałam się, że akurat Ty będziesz dyskredytować to co pisze Autorka. Może powinnaś w wolnej chwili zajrzeć na e-matkę, dowiedziałabyś się, że takie relacje rodzinne nie należą do rzadkości.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:43
                Bo ja jestem święta. Bez dwóch h zdań. Za to co mi urządzali przez lata powinnam była już dawno się zawinąć. Chałupe iech sobie bierze sobie bank. Matka na bruk bo druga córka się pewnie wyniesie. Niech sobie radzą sami.
                Bo i tak rodzina z nich żadna. Nigdy nie można na nich liczyć. A ja naiwna..mam jeszcze sumienie
                • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:52
                  mytoya napisała:

                  > Bo ja jestem święta. A ja naiwna..m
                  > am jeszcze sumienie

                  Nie jesteś ani święta, ani naiwna. Weszłaś w cudze buty i dopiero teraz zaczynają Ci spadać z nóg. Warto abyś też otwarła oczy i nie myliła swojej konieczności kontrolowania życia matki i siostry sumieniem. Żyj swoim własnym życiem. Pomagaj realnie w tym w czym chcesz i możesz, tam gdzie Twoja pomoc jest potrzebna, bez poczucia wykorzystywania. A reszta niech Cię nie obchodzi.
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:38
              Tak to wygląda. Cóż ktoś musi być winny. Na swój sposób munwspolczuje . Tylko on od półtora roku to rozgrEbuje. Sąsiadów. Się pyta jak to było. Znajomych. Nie znajomych. A potem ma żal ze ludzie gadają. ..ze jest rogaczem
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:34
            Nie. Sama żona mu o tym powiedziałam. Ja mu wygarnelam ze jest idiotą bo uwierzył w historię zonki i jej samotność i zrobił matce awanturę ze się jego żoną nie opiekowała.

            To mu powiedziałam ze w taki razie jeśli matka.miala mu żony pilnować to powinien był kazać matce zamieszkać . Z zona. Razem spać i wszędzie jeździć.
    • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:46
      Często się słyszy, że żołnierze po misjach są zwichrowani psychicznie, ale wszystko ma granice. Trzeba było wezwać policję, albo od razu żandarmerię wojskową. Nie było tam w pobliżu Twojego faceta, gdy dostałaś w twarz?
      Zolla pisała – idź na terapię. Szkoda babrania się.
      Faktycznie chciałabyś oddać dziecko w ręce osoby nie dającej dziecku jeść w ramach biernego oporu???
      Pieniadze zamiast na matkę wydaj na dziecko, oszczędzaj na studia albo mieszkania albo wycieczkę na Bora-Bora. Jak matce będą potrzebne pieniądze, to sobie przypomni o samochodzie i go sprzeda, widocznie nie jest taki potrzebny, jak w Twojej ciąży o nim -zdaje się - zapomniała.
      Trzymaj się i nie chlipaj:)
      • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:02
        Paris, Ty naprawdę widzisz jakiś sens w tym wszystkim? Cała rodzina autorki z jej opowieści jest straszna, o własnej siostrze pisze per ku.., ogólnie wszyscy są ciężką patologią łącznie ze szwagrem, który ją uderzył, a z drugiej strony tak strasznie kocha tę straszną siostrę, że wszystko łyka. Agresywny typ, który wybacza zdradę, tłumaczoną samotnością??? Serio?
        I takiej strasznej rodzinie wszystko się funduje? Matce z emeryturą i zarabiającym facetem opłaca się wszystko, łącznie z ubraniami??? Skoro wszyscy tacy źli, w ramach czego się ich utrzymuje, bo nie umiem tego pojąć? Z drugiej strony Adorra pyta, czy gdybym dawała coś z serca, to niczego bym nie oczekiwała? Miała nadzieję może, ale nie wymagała i nie żądała, bo to jest jednak różnica. Z tonu wypowiedzi autorki naprawdę przeziera mi postawa: ja płacę, ja wymagam. No sorry, tak to wyczuwam. A nikt tego nie lubi.
        • eskorta30 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:27
          Mnie się zdaje, że to wszystko przez pracę. Autorka wielokrotnie podkreśla, że ma bardzo dobrą pracę, pieniadze, dobrze zarabia itd. Ile znacie w swoim otoczeniu ludzi, którzy osiągnąwszy jakąś pozycję w firmie, w zarobkach zaczynają "gwiazdorzyć"? Ja znam pare takich osób. Bez pracy, bez tej pozycji tracą całą pewność siebie i tą pozorną władzę nad resztą świata. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że Autorka czuje się od innych lepsza.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:04
            Nie czuje się od nikogo lepsza. Osiągnęła to co.mam ciężka praca i nadal na to ciężko pracuje. A ciąży mi ze wszyscy wkoło mi wypomnialam ze dużo zarabiam to byś kupiła to i tamto. No przecież cie stać. Jakby wręcz
            przez to ze dobrze zarabiam to automatycznie mam dzielić to na wszystkich.
            Jadę na wakacje z mężem słyszę : bogatemu to kto zabroni.
            Dodam że moja siostra jest dobrze sytuowana.
            Brałam jej dzieciaka na wakacje a i tak jak w zeszłym roku nie wzięłam go na jeden wyjazd to już byly pretensje.
            • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:11
              No sorry, że znowu o tym, ale dajesz się wciągać w poczucie, że jak zarabiasz, to masz fundować rodzinie, a nie podkusiło Cię, żeby skoro dobrze zarabiasz, to odpuścić trochę z pracą i spędzić czas z noworodkiem? W pierwszym rzędzie jest teraz Twoja własna rodzina- dziekco i mąż, no i Ty, żebyś miała czas na odpoczynek. Leki dla potrzebującej mamy to rozumiem, ale nie daj się podpuszczać, że jak masz to kup. Rozumiem, że czasem nie umiemy odmawiać, ale mając po drugiej stronie dobro własnej rodziny, to już łatwiej się postawić.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:16
                Ja odpuscilam z robota. Robiłam tylko co konieczne. Taka jest moja rola w firmie. Nie mógł mnie nikt zastąpić bo tylko ja mam dana wiedzę i odpowiedzialność za kasę. Jeden mój błąd może kosztować nas dużo $. A nie mogłam powiedzieć pracownikom żeby poczekalni na wypłaty kilka miesięcy.
            • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:14
              mytoya napisała:

              >ciąży mi ze wszyscy wkoło mi wypomnialam ze dużo zarabiam to
              > byś kupiła to i tamto. No przecież cie stać.

              Ależ nie masz żadnego obowiązku ani tłumaczyć się ze swoich zarobków, ani z tego na co wydajesz pieniądze. Nikomu, I tu na forum też nie. A sama tu ten temat zaczęłaś.
              W rozmowach z bliskimi wręcz masz prawo ukrócać takie rozmowy. Kupujesz to co zechcesz i kiedy zechcesz, a czy cię na coś stać czy nie to wyłącznie Twój interes.

              > Jadę na wakacje z mężem słyszę : bogatemu to kto zabroni.
              > Dodam że moja siostra jest dobrze sytuowana.
              > Brałam jej dzieciaka na wakacje a i tak jak w zeszłym roku nie wzięłam go na je
              > den wyjazd to już byly pretensje.

              Na pretensje odpowiadaj, że siostrzeniec ma rodziców i warto aby oni też się wykazali i zadbali o jego wypoczynek.
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:41
                  Raczej nie.
                  Po pierwsze nic z tego nie musi znosić, robi to, bo ma taką potrzebę.
                  Chce ułożyć rodzinę wedle swoich wyobrażeń i kontrolować ich poczynania.
                  A po drugie z tego, co pisze, wynika jasno, że ona się czuje lepsza.
                  Z każdego zdania.
                  Ona o nikim nie napisała dobrze, choćby jednego zdania, tylko o sobie.
                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:46
                    Ja to widzę tak, że w autorce coś pękło i sobie tu, na forum "wyżyguje". To nie jest moment na przyjrzenie się sobie i racjonalne wyciągnięcie wniosków. To moment, w którym poczucie krzywdy jest tak wielkie, że wszyscy są podli i źli.
                    Jak już to wszystko wywali, wypłacze to jej przejdzie. Powinno:)
                      • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:59
                        Przydałaby jej się pomoc, zgadzam się. Choćby po to, żeby przyjrzeć się co jest po jej stronie, jak ona funkcjonuje w tym układzie i co z tych zachowań przenosi na własną rodzinę. To ma ogromne znaczenie w kontekście wychowywania własnego dziecka.
                        No i warto, żeby się przyjrzała, czy ten sposób zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa, który dotychczas spełniał swoją rolę jest nadal użyteczny.
                        • verdana Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:25
                          Przede wszystkim Autorka pisze, zę po śmierci ojca rozpadła sie jej rodzina. Co oznacza, zę oczekuje od rodziny obecnej funkcjonowania podobnego, do tego, jak funkcjonuje rodzina w czasie dzieciństwa dzieci - swoistej wspólnoty. Matka ośmiela się mieć własne życie, małżeństwo siostry Autorka próbowała zniszczyć i nie jest w stanie zrozumieć, ze tamtej rodziny nie ma i nie będzie, każdy idzie swoją drogą. To nie oznacza braku pomocy, ale oznacza, ze każdy teraz przede wszystkim ma na uwadze nowe życie i nową rodzinę.
                          W dodatku podobno przed rozpadem ta rodzina też dobra nie była.
                          Moim zdaniem - pomoc jest konieczna.
                          • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:54
                            verdana napisała:

                            > Przede wszystkim Autorka pisze, zę po śmierci ojca rozpadła sie jej rodzina. Co
                            > oznacza, zę oczekuje od rodziny obecnej funkcjonowania podobnego, do tego, jak
                            > funkcjonuje rodzina w czasie dzieciństwa dzieci - swoistej wspólnoty. Matka oś
                            > miela się mieć własne życie, małżeństwo siostry Autorka próbowała zniszczyć

                            Chyba czytasz Verdano zupełnie inny wątek. Ja tu takich rewelacji nie widzę. Jak niby autorka próbowała zniszczyć małżeństwo siostry? To raczej szwagier ja obwiniał o zdradę żony?
                            A ojciec być może był jedyną bliską osobą, która ją traktowała jak dziecko. Po jego śmierci i przy akceptacji tego faktu przez matkę autorka przejęła jego odpowiedzialność. To się zdarza...
                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:32
                            Nie chce wracać do rodziny z dzieciństwa. Mam swoją rodzinę . Każdy ma swoje życie zgadza się. Tylko czy to od razu oznaczać ze się na siebie wypinamy? To wygląda tak ze oni maja swoje rodziny. Swoje sprawy. Ale wg. Nich ja nie mam prawa do tego samego. Ja zawsze mam być pod ręką. Ratować gdy się pali. Doradzać. Załatwiać.
                            A gdy czasem podkreślam czasem czegoś potrzebowalam- np.zawiezie nią w ciężkiej chorobie do lekarza to nie było chętnych. . Leżałam dwa dni z ciężką gorączką i nawet nikt do mnie nie zajrzał. .w końcu zadzwoniłam ( z góry domu) po matkę bo nie miałam siły wstać ..i zdziwienie ze coś mi potrzeba. Bo przecież mogłaś powiedzieć. .no mogłam tylko ze spałam w majakach dwa dni...
                    • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:40
                      pade napisała:

                      > Ja to widzę tak, że w autorce coś pękło i sobie tu, na forum "wyżyguje". To nie
                      > jest moment na przyjrzenie się sobie i racjonalne wyciągnięcie wniosków. To mo
                      > ment, w którym poczucie krzywdy jest tak wielkie, że wszyscy są podli i źli.

                      Odniosłam takie samo wrażenie.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:12
                    Pisałam dobrze o moim mężu i córce mamy faceta.
                    Nikogo nie chce układać. Przestałam kilka lat temu. Ja chcę po.prostu mieć spokój bez nacisków i pretensji ze powinnam to i tamto. Żeby zacząć własnym życiem bez poczucia winy ze kogoś krzywdę i zaniedbuje. Żeby inni zobaczyli ze jestem człowiekiem i mam też pewne prawa.
                    • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:20
                      Ale do kogo o to apelujesz? Naciski i pretensje być może bedziesz miala inie masz na to wplywu czy one beda czy nie. Na to czy masz poczucie winy - masz wplyw. Na to zeby inni zobaczyli, ze masz prawa - masz posredni. Byc moze jesli Ty zmienisz zachowanie, zaczna Cie inaczej traktowac. A byc moze nie.
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:49
                        A w jaki sposób zmienić postępowanie żeby nie odczytywanie tego jako atak i agresję? Ci zrobić gdy te pretensje i źadania są tak powiedziane w zaowalowany sposób. Nigdy wprost? Jak radzić sobie z taką przemocą słowna? Jak rozmawiać z siostra o jej obowiązkach wobec many gdy ona się od razu denerwuje . Awanturę albo zwyczajnie kłamie?
                        • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:53
                          Po prostu rób dla mamy tyle ile sama uważasz za słuszne. Jeżeli mama faktycznie wymaga pomocy, ustalcie z siostrą, która co robi - i nie rozliczaj potem siostry z tego czy wypełnia swoje obowiązki czy nie. A zawoalowanym żądaniom nie musisz ulegać. Niezaowalowanym też nie;)
                          • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:55
                            I jeśli Twoje zachowanie zostanie odczytane jako atak czy agresja to jest to problem odbioru drugiej strony ( założywszy, że nie atakujesz i nie jesteś agresywna;)). Co się stanie jeśli tak własnie rodzina to odbierze?
                            • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:16
                              Jak dla mnie to się ratować, a nie zastanawiać, jak pomóc. Jakos ostatnio nie widzę Zuzi (gdzie jesteś???), więc wejdę w nie swoje buty i napiszę - Twoja matka to czysty przykład hasła "narcystyczna matka" ogranego tu na forum chyba milion razy i w literaturze przedmiotu przenicowanego na wylot. Chyba nawet taki watek gdzies tu powstał. Nierówne traktowanie dzieci, wnuków, koncentracja na sobie, wykorzystywanie innych, niezauważanie czyichś potrzeb etc. etc. etc. Nawet ciężko sobie wyobrazić, jakie to musza być stosunki, że matka broniła obcego dla niej faceta jak by nie było, czyli zięcia, który dał w twarz jej córce. Ratuj się, a nie debatuj z siostrą "jak pomóc,kiedy odwiedzić, etc.". IMHO.
                              • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:31
                                narcystycznamatka.blogspot.com/

                                Może DZIWNYM zbiegiem okoliczności odnajdziesz w opisie kogoś z pietra niżej...

                                Te opisy, że jecie frykasy, że gdzieś jeździcie... Normalny rodzic cieszy się i jest dumny, że dziecko ma pieniądze, fajne jedzenie, jeździ, gdzie chce, ma fajne dziecko, etc. etc. etc. Rozumiem, że pytasz, czy matka Cię oszukała, bo łatwiej w tym jednym skanalizować, że jest zła, bo OSZUKAŁA, i w tym to zło tylko możę się zawiera, ale to są za łatwe uproszczenia. Rozumiem, że łatwiej mieć razem z rodzenstwem zwyczajnie złych rodziców i łączyć się w tym bólu, ale niestety nie zawsze tak jest i to Waszą rzeczywistość też dzieli i tak samo dzieli przeszłość. Pewnie z pozycji kogoś "złego" cieżko przejść na prawdziwą pozycję, gdzie dopiero mogą być na Ciebie wściekli, że wyrwałaś się z wysługi, ale ja bym tylko tą drogą szła.
                                • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:35
                                  Jeszcze... Ta sytuacja z zabranianiem wynajęcia opiekunki w celu ochrony wizerunku "dobrej babci" czy za kogo tam matka chciała uchodzić, to też klasyka narcystycznej farsy i fasadowości. W tym przypadku to jest jednak naprawdę straszne, bo w to było wciągnięte niemowlę. Ciężko w to wszystko uwierzyć, ale mimo wszystko wierzę.
                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:23
                                    Dla.mojej mamy zawsze było ważne co ludzie powiedza' . Bardzo mnie opiep.. gdy ją się tym nie przejmowałam.

                                    Dzięki za info. Nie czytam wątków psychologicznych bo juz skończyłam z rozdrapywaniem. Teraz tylko zaczęłam dyskusje na forum żeby się przyjrzeć sobie i czy to co przeżyłam jest normalne i.miesci się w normalnych relacjach rodzinnych czy też może jest chore.. mówię o relacji mojej i.mamy. czy zbyt wiele oczekiwałam.

                                    W tym całym porażenie sobie jest ważny szkopuł. Owszem.moge traktować ją jak ona mnie całe życie ale ryzyko jest takie ze ona w zamian przepisze swoją połowę. Na siostrę i wtedy będę musiała jeszcze więcej spłacać. À
                                    Wiec jestem trochę takim.zakladnikiem..swojej głupiej decyzji..podjętej dawno temu
                                    • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:45
                                      mytoya napisała:
                                      Wiec jestem trochę takim.zakladnikiem..swojej głupiej decyzji..podjętej dawno temu

                                      Czyli jest jednak takze Twoj udzial w sytuacji w jakiej sie znalazlas?

                                      Niektorym na terapii zajmuje to sporo czasu. Gratuluje.
                                      To jaki jest sens pilnowania i dyscyplinowania siostry do opieki nad matka?
                                      To jest sprawa Twojej mamy i Twojej siostry.
                                      Wystarczy, ze zrobisz to co do Ciebie nalezy.

                                      No i... czekam na info. o mezu. Co robi w domu malzonek? Nie w sensie pomagania, co nalezy do jego obowiazkow w domu?
                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:50
                                        Wynosi i segreguje śmieci. Myje akcesoria małego . Zakupy. Odkurza raz w tygodniu. Myje auta. Wiesza pranie. Prasuje swoje ciuchy i małego. Czasem coś mojego. Czasem pozmywa
                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:58
                                        Wiem ze błędem było wzięcie kredytu i pakowanie się w historię z domem.
                                        Wiem ze nie powinnam tyle dla nich robić. Zaczynam się przyznawać się ze nigdy nie zasłużenie na miłość matki w taki sposób. Wiem ze musze odpuścić. Zrobiłabym to ale choroba matki mnie powstrzymuje. Bo ona próbowała grać tym tematem na mnie. Szybko to ukrocilam. Bo nie jestem terapeuta czy psychologiem
                                        • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:14
                                          Co sie stalo, to sie nie odstanie. Gdybys tego nie sprawdzila, to bys nie wiedziala.

                                          Kazdy przyzwoity czlowiek opiekuje sie chora matka, jaka by nie byla. moim zdaniem.
                                          Mieszkacie w jednym domu, wiec logistycznie troche latwiej.
                                          Ja bym nie zalowala, ze opiekowalam sie matka bardziej niz siostra.
                                          Wogole porownywanie sie z innymi - ``lepszymi lub gorszymi`` - to strata energii.
                                          Zamienilabys sie z siostra?
                                          Nie traktuj tez syna siostry jak zabawki, ktora sie popsula. Twoja rola jest byc dobra ciocia i nie chodzi tu o pieniadze, prezenty.
                                          Najwazniejszy jest czas i uwaga.

                                          Zastanawia mnie dlaczego twoj maz bylby nieszczesliwy, gdyby zostal w domu???


                                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:25
                                            J nie żałuję że zajmuje się mama. Chcę tylko żeby inni przyznali ze ja też mam życie. Ze mogę być zmęczona. Ze nie chce mi się gotować bo wolę iść na spacer z dzieckiem. Albo gdzieś pojechać.
                                            Chyba niejasno się wyrażam. Nie porównuje się z innymi. Chcę być traktowana jak człowiek a nie jak wyrobnik z funkcją druku kasy na żądanie :) mówiąc dosadnie.
                                            Ciocia byłam baaardzo dobra. Po urodzeniu dzidzi i wiele obowiązków mniej spędzam czasu z siostrzencen ale jestem w jego życiu. Zaczyna wchodzić w trudny wiek a ze mną może zawsze pogadać często o trudnych sprawach. Szanuje go a on mi ufa. To dla mnie ważne.

                                            A co do męża. W sumie to nie wiem. Może mi się zdawało ze będzie nieszczęśliwy . Ale gdyby musiał odstawić swoją pracę to bałam się ze odbije się to źle na nim i dzidzi
                                            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:29
                                              Moja siostra mogłaby być ciocia w ogóle. A wygląda to tak ze wpadnie raz na miesiac\dwa na pięć minut. Ja się śmieje ze przychodź popatrzeć na mapkę w zoo:)) jak kilka razy ich zapraszałam to zawsze mieli coś innego do roboty.
                                              Siostra i szwagier unikają, tak myślę, relacji ze.mna matka moim mężem przez ta sprawę z romanse i co wyrosło wokół tego tematu.
                                              • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 08:42
                                                mytoya napisała:

                                                > Moja siostra mogłaby być ciocia w ogóle. A wygląda to tak ze wpadnie raz na mie
                                                > siac\dwa na pięć minut. Ja się śmieje ze przychodź popatrzeć na mapkę w zoo:))
                                                > jak kilka razy ich zapraszałam to zawsze mieli coś innego do roboty.

                                                A jak wygladaja odwiedziny rodziny Twojego meza?


                                                > Siostra i szwagier unikają, tak myślę, relacji ze.mna matka moim mężem przez t
                                                > a sprawę z romanse i co wyrosło wokół tego tematu.

                                                Trudno sie dziwic. Po zdradzie, po rodzinnych awanturach, po rozlace z powodu misji, moga sami miec problem ´´pozbierac sie´´.



                                                • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 14:48
                                                  Rodzina męża mieszka 250 km od nas. Teściowa była raz. Zapraszamy kilka razy. Szkoda gadać bo problemem jest to ze nie ma auta no ale ma bezpośredni pociąg. Który jedzie 2.5 godziny
                                                  My ich odwiedzamy- tesciowa.babcie męża. Jego tatę tak co 2 miesiące.
                                            • morekac Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 07:12
                                              >Chcę tylko żeby inni przyznali ze ja też mam życie. Ze mogę być zmęczona. Ze nie chce mi się gotować bo wolę iść na spacer z dzieckiem

                                              Bo pewnie trzeba się zbuntować w wieku lat nastu i ustawić sobie rodzinę na innym poziomie.
                                              Tak jak twoja siostra.
                                              Nie opłaca być się niezbuntowaną, pokorną i za grzeczną nastolatką, nawet awantury bywają twórcze.
                                              Cały czas piszesz o sobie jako dobrej, grzecznej dziewczynce w opozycji do niegrzecznej i podłej siostry itp. A tak naprawdę ty to ty i nie musisz definiować się jako przeciwieństwo siostry, tylko jako ty sama. Nie musisz zasługiwać na tytuł Najlepszej_Córki_i_ Matki_i_Siostry_i_Żony_i_Pracownicy, by móc żyć po swojemu.