Czy mnie oszukała?

07.05.15, 14:08
Od czego zacząć.. w zeszłym roku przeprowadziłam się wraz z mężem do mojego rodzinnego domu ( mamy własne piętro , siostrę spłaciłam dawno temu) w czerwcu 2014 ponieważ byłam w ciąży, potrzebowaliśmy więcej miejsca a przede wszzytkim pomocy mojej mamy, która wielokrotnie deklarowała wielką chcę pomocy przy małym. Zresztą ustaliłyśmy to wcześniej - ponieważ mam bardzo dobrze płatną pracę ale wymaga ona dużego zaangażowania i wiedziałam, że będę musiała szybko do niej wrócić. Po narodzinach małego już po 2 tygodniach zaczełam prace- same niezbędne rzeczy, praca w domu. Gdy zaczeły mnie gonić terminy mama przejeła dzidzię na ok 6, 7 godzin dziennie ( mały miał twedy ok 2 miesięcy) z tym, że co dwie godziny gokarmiłam, przewijałam. Niestety taka pomoc trwała jedynie 2 miesiące, moja mama źle się czuła z tym, że musi przeorganizować swoje zycie. niestey mój tata nie żyje a mama mieszka ze swoim partnerem. Dla nich bardzo ważne są codzinne zakupy, obied ( który gotuje się i planuje pół dnia) . Wtedy bardzo nam pomagała bo i zajmowała się małym a i czesto gotowała między innymi dla nas. Myślę, że dlatego bo byłoby jej głupio bo od lat zjamowała się starszym wnukiem ( odrabianie lekcji, jedzenie). Ale zaczełyśmy się kłocić - bo się nie uśmiechałam, bo byłam niemiła, podrażniona, bo ciągle coś od niej chciałam, bo rozkazuję. Pewnie tak było, był to dla mnie bardzo trudny czas - nieprzespane noce, dziecko, praca. Od listopada przestała mi pomagać - przychodziła do małego na górę w gości - nie dała jeść, pieluchy ie zmieniła - bawiła się i oczekiwała że będę jej wdzięczna. Często zdarzało się , ze miałam pilny telefon ona siedziała z małym i nie daa mu jeść chioć juz zasypiał ( nawet nie powiedzia że jest śpiący) z nała dobrze jego rozkłąd dnia. Wkurzało mnie to strasznie. Prosiłam ją wielokrotnie aby zajmowała się nim od 10-12 bo ja musze być wtedy dostępna w pracy - telefony, sprawdzeine maili, wypchnicie najważniejszych spraw. No to przychodziła na pól godziny, siedziała przy nim, po czym zaczynała sie wiercić i znikała. Teraz wiem, ze powinnam być bardziej stanowcza i nie pytać a zostawiać młodego.
Kilka miesięcy wyglądało tak, że sama zjamowałam się małym, czasem coś popracowała, ale faktycznie mogłam coś zrobić gdy on spał - wówczas ryczłam z bezsilności bo i w domu trzeba ogarnąć jakiś obiad, i praca się pali a ja nie miałam już siły. Konczyło się tym, ze pracowałam często wieczorami, w nocy czasem. I płakałam z bezsilności bo moja mama siedziała całe dnie bezczynnie w fotelu u siebie, zajmowała się drugim wnukiem - odrabiali lekcje po trzy godziny..a ja czułam się oszukana. Nieraz gdy zanosiłam jej dziecko gdy był większy ok. 4 miesięcy to jeszcze mi coś potraliła skomentować, żebym się lepiej ogarenła. Ael jak dziecko płakało bo został w łożeczku to oczywiście pretensje do mnie, czasem przychodziła wtedy ale na ogół to miała gdzieś.
Historia dalej wygląda tak, że mama w styczniu zachorowała, poważnie. Sama wymaga pomocy. Więc zajmowałam się dzieckiem, pracą i po części też nią. Na szczęście mam cudownego męza w zasadzie dzielimy się robotą w domu po połowie, dzieckiem też się zajmuje i to ie tylko tymi miłymi srawami - ale mąż daleko dojeżdza i studiuje zaocznie ( naprawdę go podziwiam) i po prostu nie ma go dużo w domu.
dodam, ze muszę pracować - zarabiam o wiele więcej niż mąż, utzrymuję dom ( wszelkie rachunki, remonty, nieplanowane wydatki). Finansowo pomagam mamie i nie tylko finansowo. Moja siostra jest wredną ku... i łaskę zrobi jak przyjedzie raz na miesiąc na godzinę ( mieszka 2 km od nas) i nigdy w niczym mi nie pomogła , choć ja jej dzieciaka brałam na wakacje, prezenty , wyjazdy - świat mu pokazałam. Ael trudno, od trzech lat się tym nie przejmuję ( musiałam po nocy wracać ze wspólnego wyjazdu bo taką zrobiła awanturę).
Tylko mam takę refleksję - mam koleżanki , które mają dzieci i rodzice im bardzo pomagają. Opiekują się tymi dziećmi, nie mają o to pretensji, dziewczyny za to nie płacą, to dla nich naturalne, że jak matka pracuje to oni się zajmują wnukami. ja nie płaciłam - ale wszelkie koszty domusą na mnie, ubrania, chemia też.
Więc moje pytanie - czy ja jestem nienormalna? Czy miałam zbyt wygórowane oczekiwania?
Bo tak od dziecka jest, że jestem samodzielna, odpowiedzilna, pracuję oo 18roku życia. Mam wrażenie, ze wszyscy dookoła się przyzwycaili, że ja zawsze sobię radzę, że jeszcze im pomoge i ręcz się tego domagają ale nigdy nie usłuszałam dziękuję. Bo ja dobrze zarabiam - ale były też bardzo chude lata.
Teraz wróciłam do biura, mamy nianię. Mama się czuje ciut lepiej ..no ale we mie jest jakiś żal..że mnie nigdy nikt nie pomógł, do wszystkiego doszłam sama, nigdy nic nie dostałam za free a jeszcze często czuję się jak śmieć.. od kilku tygodni postanowiłam mieć wszsytkich w du... najważniejszy jest dla synuś i maż..a reszta niech sobie radzi sama..

Napiszcie prosze jak sobie poradzić z tym żalem.. Bo ja oczywiśceie sobie poradziłam..
Ael czuję się b. oszukana i zwyczjnie jest mi przykro
    • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 14:23
      A jak wyglądały Wasze (Twoje, mamy i siostry) relacje wcześniej, kiedy byłaś dzieckiem/nastolatką?
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:48
        Ja się dobrze uczyłam, ie sprwiałam probelmów, radziłam sobie ze wszsytkim, miałam wiele obowiązków i wiele swobody. Siostra sprawiała problemy, wywalili ją z liceum, uciekla z domu ( moja wina bo jej nie upilnowałam - miałam wtedy 13 lat) no ale w końcu sobie jkoś ułożyła, ma męza i syna, dom, prowadzi sklep. Ja od dzieciństwa miałam oszczędności - ubrania, rower, komputer - wszsytko kupowałam z oszczędności. Od rodziców dostałam wiele - mogłam się uczyć, chodziłam na angielski i jeździłm na wycieczki. W wieku 20 lat się wyprowadziłam i utrzymuję się sama - uważam to za normalne i zdrowe. Wkurz mnie że siostrze pomagała mama tyle lat a mnie ni mogła choć kilka miesięcy. Jak zmarł tata to ja siedziałam z mama, nie chodziłam przez jakiś czas do szkoły bo pracowalam w naszym sklepie ( byłam w 3 klasie liceum), Siostra zajmowala się zaopatrezeniem i imprezowała. Generalnie to jest tak, że ja muszę to i tamto.Za wszsytko odpowiadam..i wierzcie mi są chwile gdy bardzo bym chciała odpowiadać tylko za soje życie i dziecko i męza anie z wszsykich i wszsytko dookoła..albo, żeby ktoś za mnie chwilę był odpowiedzialny..
        A i jeszcze oczywiście matka i chyba bardziej jej partner mają do mnie jakieś pretensje..a do tego wtrąca się w moje decyzje też i finansowe - popędziłam typa
        • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:09
          Mytoya, jak Ty się czułaś wtedy w rodzinie? Czułaś się kochana, zaopiekowana, byłaś blisko z mamą, tata, siostrą? Czułaś się akceptowana? Wspierana? Doceniana?
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:22
            Niestety nie czułam się tak. Raczej miałam swoje życie nawet będąc dzieckiem. Szkole. Potem sama w domu odrabianie lekcji sprzątanie potem koleżanki. Na pewno tato mi okazywał uczucie. Mama miała ciągle pretensje ze czegoś tam nie zrobiłam. Krzyczała na mnie a ja wtedy coś mówiłam. Często kończyło się ze wpadła w złość i mnie ciągnęła za kucyk. Bałam się jej.
    • kall_inka Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 14:47
      Ja mam podobną sytuację w domu, tylko nie ja, a moja siostra jest w twojej sytuacji. Tyle tylko, że akurat ja stoję po stronie mamy. Moja mama odwiedza wnuka (który ma teraz 5 miesięcy), ale odmówiła siostrze regularnego "niańkowania". Wg mojej siostry mama też nic nie robi, tylko siedzi w fotelu, a mogłaby ten czas spedzić produktywnie zajmując się wnukiem. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że mama ma mnóstwo zajęć: czyta, ogląda programy podróżnicze, zajmuje się rękodziełem, pielęgnuje swoj ogródek itp. Ja również od zawsze jestem zdana na siebie (moja siostra również). Przy wyprowadzce z domu nie dostałam nawet 100 zł :) a wyprowadzałam się tuż po studiach, nie mając jeszcze pracy a zaoszczędzone ze stypendiów pieniądze. Był czas, że również czułam żal - ale potem pomyślałam, że każdy z nas ma tylko jedno życie. Rodzice mnie wychowali, mogłam studiować (choć również zaczęłam pracę jeszcze jako nastolatka). Teraz moje stanowisko jest takie, że rodzice nie mają obowiązku całego życia "doglądać" dzieci i taka tez będzie moja linia wychowawcza wobec własnego dziecka, które wkrótce prtzyjdzie na świat. Ale faktem jest, że perspektywę zmienilo mi podróżowanie i życie w innym kraju, gdzie relacje:dzieci są zupełnie inne niz w Polsce. Tu nikt nie oczekuje od dziadków niańczenia wnuków, a moja teściowa niedawno wyjechała do pracy jako kontraktor na inny kontynent. Jak sama piszesz, twoja mama ma partnera i choćby ich życie codzienne to było planowanie zakupów i obiadu przez pół dnia - mają do tego prawo (to akurat "hobby" mojego taty, on by mógł ze sklepów i kuchni nie wychodzić). Jeśli czujesz się finansowo wykorzystywana: usiadz z mamą i pogadaj, że z uwagi na twojego potomka nie możesz łozyć na dom tyle co wcześniej (z drugiej strony, o ile dobrze zrozumiałam, zostałaś w domu rodzinnym, to JEST ogromna pomoc od rodziców - zaoszczędziłaś kilkaset tysięcy, które wydałabyć na kredyt).
    • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 14:48
      Nie ma to jak nazwać siostrę ku..wą, sprowadzić się komuś do domu (choćby to był własny rodzic, ale już odrębnym, pozadzieciowym życiem) i uznać, że mi się należy. Sorry.
      Twoje dziecko jest twoim obowiązkiem. Ty za nie odpowiadasz, a nie twoja matka - ona już swoje dzieci wychowała. I jeśli chce pól dnia planować obiad, to jest to jej niezbywalne prawo. Bardzo bym nie chciał, by kiedyś moje dziecko uważało, że skoro już jestem na emeryturze, to nie mam nic lepszego do roboty niż zajmowanie się wnukiem. I również wolałabym przyjść się pobawić, zabrać na spacer niż być darmową opiekunką, która ma jeszcze wykonywać wszystko tak, jak życzy sobie rodzic.
      Niedawno na imprezie rodzinnej, na której spotkało się kilka pokoleń, babcie właśnie zaczęły rozmawiać o tym, jaką głupotę zrobiły godząc się zając wnukami. Choćby dlatego, że jak zajęły się jednym wnukiem, bo np. miały więcej sił, nie pamiętały już jakie to uciążliwe, to kolejne dzieci oczekują tego samego, bo przecież jak zajmowałaś się dzieckiem brata to moim też musisz!
      Przykro mi, że musiałaś tak szybko wrócić do pracy, zamiast poświęcić czas dziecku, ale jakkolwiek na to patrzeć - dziecko jest obowiązkiem twoim i twojego męża, a nie dziadków.
      • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:00
        ale jest jeszce cos takiego jak umowa ustna miedzy dwiema doroslymi osobami

        tu chyba dwie panie sie na cos konkretnego umówily i jedna ( a moze i obie) jej nie dotrzymują
        skoro w rodzinei to obowiązuje czy nie ?
        no wlasnei - kazda z forumek w sytuacjach zarobkowych uzna ze ustna umowa na jaką wymianę usług obowiązuje, a w rodiznnych ? - jak widac niekoniecznie

        ja troche sytuacej autorki rozumiem bo moglam byc kiedys w podobej sytuacji
        po pojawiesiu sie na swiecie wnuka tez jego babcia piała z radosci i od poczatku zapewniala ze zadne tam żlobki czy nianie , ze dziadkowie zajma sie wnukiem z wielką radoscia ile bedzie trzeba
        pozwolilam soebi nie uwierzyc w zapewnienia i zapisac malego do złobka i dobrze , bo okazalo sie ze dla tej samej babci wiatr lub slonce jest powodem aby malego nie odwiedzic , i na spacer na plac zabaw nie pójdzie bo juz trzy tygodnie przezciez ma katar ( babcia, nie dziecko)

        babcie czesto duzo oferują raczej nie biorąc pdo wuage swych mozliwosci ( takze fizycznych) a potem nie wiedzą jak sie wycofac i kwas w rodzinie gotowy
        • kall_inka Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:04
          Ale w gre tu wchodzi to, co aqua napisała poniżej: różnice w rozumienia co znaczy "zająć się wnukiem". Dla babci moglo oznaczać "chętnie sie zajmę jak będe miała czas" a dla córki "babcia bedzie zajmowała się wnukiem każdego dnia 4 godziny przed południem". Dodatkowo należy wziąć pod uwagę stan zdrowia babci, który jak się okazuje pozostawia sporo do życzenia, bo teraz to babcia jest strona wymagającą opieki.
        • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:06
          Ale Aqua już napisała, że nie wiadomo jak ta umowa wyglądała. Czy była precyzyjna: mamo muszę wrócić do pracy i chcę, żebyś od np. 9 rano do 17 zajmowała się dzieckiem na wyłączność, czy: to co, pomożesz mi trochę?


          babcie czesto duzo oferują raczej nie biorąc pdo wuage swych mozliwosci ( takze
          > fizycznych) a potem nie wiedzą jak sie wycofac i kwas w rodzinie gotowy

          - to fakt. Ale nie wiem, czy przypominasz sobie, jak na tym forum padły hasła i wiele osób im przyklasnęło, że skoro babcia nie chce opiekować się wnukiem, to niech nie liczy na to, że ktoś kiedyś nią się zaopiekuje. Miodzio normalnie, nic tylko mieć dzieci :D


          "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
          by NN
          • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:14
            no bo posiadanie dzieci jest w sumie finansowo nieopłacalne ;)
            • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:20
              Finansowo, czasowo i wydajnościowo :D Na nic czasu nie masz, na normalne wakacje pojechać nie możesz, bo atrakcje musisz zapewnić przede wszystkim latorośli, o lampce wina wieczorem na czas długi trzeba zapomnieć, wyspać się nie możesz, a jeszcze po latach jeden dzieć z drugim przyjdą i powiedzą, że skoro nareszcie masz czas i tak się nudzisz, to baw im dzieci, przecież tak to lubisz! ;)
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:05
                Wakacje - 2 razy byłam z mamą nad morze, co rok im opłacałam połowę turnusu w Zakopanem. Sama ją wypychałam na wczasy.
                wiele lat pracowalam w rodzinnym sklepie po szkole, pomagałam jak mogłam - i tak mi przykro bo jak ja potrzebowałam pomocy ( chyba pierwszy raz w życiu ) to się od ściany zaczełam odbijać.
                Ja nikomu nie żałuję, niech jeździ, pije, robi co chce ale niech dadzą mi święty spokój.
                • kall_inka Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:08
                  W tej sytuacji zrobiłaś błąd, że się wprowadziłaś do domu rodzinnego (nawet jeśli połowa jest twoja). Bo okazuje się, że problem to nie tylko, że babcia nie zajmuję się wnukiem, choć obiecała, ale, że wcześniej były przesłanki, że tak to może się skończyć. Teraz, jeśli stan zdrowia mamy się pogorszy będziesz 24godzinną opiekunką. Pytanie, co się stanie z jej partnerem, jeśli i on będzie wymagał pomocy...
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:14
                    Nie wiem co wtedy zrobię..wiesz, że gdybym się nie spowadziła ze względu na dziecko to teraz napewno ze względu na chorobę mamy bym się sprowadziła. Na moją siostrę nie ma co liczyć - zawsze udaje, ze wszsytko jej cacy, nie ma probblemów. Taka sztuczna lala. Bardzo ją kochałam ale trzy lata temu złamała mi ostatecznie serce i terz jest dla mnie po prostu córką mojej mamy.
                    siostra by mamie nie pomogła - nie jeździłaby po lekarzach, nie kupowala leków, nie szuakala badan, metod leczenia, wynalazków, nie pocieszała, nie odwracała uwagi od choroby...
                    • kall_inka Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:25
                      Wiem i to rozumiem, bo ja mimo, że na emigracji, to ostatnie kilka miesięcy spędziłam w Polsce, opiekując się 24/7 mamą, bo po dośc poważnej operacji i komplikacjach lekarze uznali, że nie może być sama w domu. Siostra mieszkająca w tej samej miejscowości miała niestety swoje sprawy i w opiece nie mogła/nie chciała partycypować. Nie będzie ci łatwo.
        • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:02
          umowa była taka- sprowadzamy się z męzem, utzrymujemy dom, pomagamy fiansnowo w zamian mama zajmuje się dzieckiem kilka godzin dziennie bo ja muszę pracować , zarabiać na dom, rodzinę, kredyty.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:35
        Niestety moja siostra jest ku... ( zdradzała męża, który był na misji , przy swoim synu i na oczach sąsiadów i koleżanek, a przed mężęm się wybroniła mówiąc, że to wina moja i mojej mamy - szawgier nie gada przez to z moja matką ). Nikomu się nie sprowadziłam - połowa domu od lat jest prawnie moja - tata ni żyje, spłaciłam siostre, zrobiłam generalny remont ( 200 tys. zł) wartosc domu obecnie to 350 tys.
        Nie uważam, że moja mama ma obowiązek wobec mojego dziecka - sama zaproponowała mi kilka razy pomoc, konkretnie się umówiłyśmy. Bardzo chciałam samodzielnie zajmować się dzieckiem cały czas - ALE JA PRACUJĘ W DOMU - moje oczekiwania wynikały po pierwsz z umowy, po drugie z tego, że gdbym przestała pracować ich zwyczajnie nie byłoby stać na utrzymanie domu! Dokładałam się też do rachunków, opału po polowie nawet gdy nie mieszkałam w domu. Moja siostra przez lata mieszkała z mężem w domu, potem z dzieckiem i nigdy się do niczego nie dokładali, mało tego nawet nie sprzątała wspólnych części. Musiałm się wyprowadzić jeszcze na studiach bo nie dawali mi spokoju, szwgier raz mnie nawet uderzył. Gdy mnie nie było to mieszkali też w moim pokoju. Była bardzo roszczeniowa, ciągle narzekała na brak kasy ale do pracy poszła gdy jej dzieciak miał 8 lat. Miała mijsję dziejową bo urodziła dzieciaka. Ja tak nie uważam - moje dziecko , mój obowiązek. Ale umowa był, że będzie się zajmować. Może gdybym nie pracwała w domu, ylko w biurze to by się bardziej mama ogarneła.
        To mnie frustrowało, mama odrabiała lekcje ze starszym wnukiem a ja siedziałam z dzieckiem przy komputerze. Albo kombinowałam jak zrobić ludziom umowy, wypłaty. Na szczęsci mam maila w telefonie to z tym bym była najłatwiej.
        • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:42
          Jak ta umowa z mamą dokładnie wyglądała?
          A odnośnie własności - uważam, że niezależnie od zapisów prawnych, dopóki żyje starsze pokolenie będące pierwotnym właścicielem nieruchomości, to ta nieruchomość jest po prostu ich i koniec. Nigdy nie przyszło mi do głowy zająć część domu mamy, choć ta część i tak prawnie była już moja. Dom był mamy i już. Tak samo zresztą patrzyli na to rodzice, kiedy ich rodzice przepisali na nich nieruchomości. Nie chciałabym też, by np. moje dziecko uznało, że ma prawo do mojego domu zanim jeszcze ja nie zejdę z tego świata.
          • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:53
            tu chyab jest inaczej - ojciec autorki nie zyje i zapewne czesc domu odzidziczyla w spadku po nim ( tak jest w istocie ?)
            nie mieskza wiec "u mamy" tylko "na swoim " - jesli dobrze rozumiem

            jesli tak jest niby czemu ma nie traktowac swojej wlasnosci jak swojej wlasnosci ???
            • edw-ina Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:08
              To jest mój punkt widzenia i nie każdy musi go podzielać. Po prostu uważam, że takie współwłasności prowadzą do zbędnych konfliktów. Ja w takiej sytuacji ani nikogo bym nie spłacała, ani nie remontowała, ani nie wprowadzała się. Ale ja mam naturę mocno terytorialną i tak, jak nie lubię gdy ktoś wchodzi na mój teren, tak staram się tego nie robić innym.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:17
                Teraz to ja też to wiem, to był bląd. Ale byłam młoda i głupia -siostra budowala dom, żadała kasy. wiem, ze gdybym jej nie spłaciła to nie miałabym nawet wstępu do domu.
                Teraz żałuję, bardzo.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:57
            Umowa wyglądała tak, że najpier mama miała się zajmować małym od 12stej do 17stej, 17.30 - tak było 2 miesiące. Bylam jej bardzo wdzięczna. Potem zaczęły się pojawiać pretensje no ale dzidzia zaczeła spać więcej więc popołudniami sobie radziłam. Prosiłam już później żeby zajeła się nim od 10 do 12stej. No to przychodziła na 40,50 minut, posiadziała i zaraz ją jej facet wołał bo coś tam...i znikała. Mały głodny, śpiący..rzuciałam robote, telefony..i opier...dostawałam z roboty, bo coś ważnego trzeba ustalić...
            Dom jest prawnie w połowie mój - nikt mi nic nie przepisał! Mam akt notarialny właśności domu - wziełam kredyt żeby spłącić matkę i siostrę z ich częsci oddziedziczonej po tacie. Czyli kredyt spłacać muszę ale mieszkać bym nie miała prawa? No absurd
            Do tego mamac hciała żeby się sprowadziła od lat, bo kozty utrzymania są duże.
    • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 14:52
      Powinnyście były z mamą na wstępie ustalić dokładnie na czym pomoc będzie polegała - np zanosisz dziecko do niej na tyle i tyle czasu i nic Cię wtedy nie obchodzi - poświęcasz się pracy - nie ma Cię.
      Mama widocznie wyobrażała sobie swoją pomoc inaczej a być może przeliczyła się też z własnymi siłami co do zajmowania się niemowlęciem. Może też przerosła ją sytuacja w której mieszkacie razem?
      Nie oglądaj się na koleżanki i ich rodziców, Ty masz taką mamę jaką masz. Nie jesteś jedyna która otrzymała nie taką pomoc przy dziecku jaką sobie wyobrażała. Jeśli dużo zarabiasz, to trzeba było wcześniej nająć nianię choć na kilka godzin dziennie, a z mamą ustalić, że np otrzymuje ubrane dziecko, wózek i idzie z nim po obiedzie, kiedy nie ma już innych obowiązków na spacer - miałabyś wtedy spokój i obyłoby się bez nerwów.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:39
        Zgadzam się z tym. Pewnie miałam inne oczekiwania, gdy próbowałam ustlić coś ( te 2 godziny 10-12) to i tak mama nie ogareła się z tym. Meczyło ją dziecko, kilka razy została z nim sama, jak wracała to był żal że tak późno. Chciałam nianię - ale uwaga - mieszkamy w małej miejscowości - i co ludzie powieddzą, jak będzie niania przychodziła a babcia się wnukiem nie zajmuje. Smutne jest to, że dopiero gdy mama zachorowała to moglam ze spokojnym sumieniem zatrudnić nianię.
      • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:55
        No tak, szwagier uderzył siostrę żony, co nie wyklucza, że żonę też lał, ale to siostra jest ku.. Historyjka, że siostra wrobiła matkę i drugą siostrę w winę za zdradę jest tak głupia, że aż śmieszna.
        Matka mogła się przeliczyć z siłami, zwłaszcza że wkrótce potem ciężko i poważnie zachorowała, jak musiała przyznać autorka, mogła też nie mieć ochoty przychodzić do córki, która ją źle traktowała (co też sama autorka przyznała).
        Babcie nie mają zasr..ego obowiązku zajmować się wnukami, choć wielu młodym kobietom się tak wydaje. Ja też marzę o wnukach, też bardzo bym chciała móc się nimi zajmować i pomagać dzieciom, ale póki co zostało mi jeszcze ponad 10 lat pracy (a wiele wskazuje na to, że wnuka/wnuczki doczekam się wcześniej), więc to będzie niewykonalne póki co. Jak już przejdę na emeryturę, też marzę to tym, by móc się wysypiać, by nie mieć za wielu obowiązków, po to właśnie jest emerytura:) Więc chęci a możliwości to często nie jest to samo.
        Roszczeniowość i brak wyobraźni młodych kobiet, które nie potrafią sobie uświadomić, że matki mogą być zwyczajnie zmęczone albo chcieć trochę odpocząć tudzież mieć trochę swojego życia, są porażające.
        • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 15:59
          wobec tego ja też nie mam obowiązku utzrymywanie mojej matki, która ma emeryturę i faceta.

          Historyjka z siaostrą jest prawdziwa - mój szwagier jest aż tak naiwny i zakochany w żonie.
          • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:14
            Ale Ty utrzymujesz matkę czy dokładasz się do rachunków, bo jednak zużywasz media z mężem i dzieckiem? Płacisz za całkowite utrzymanie matki, za jej wydatki na żywność, lekarstwa, lekarzy, za ubrania, które sobie kupuje? Czy może po prostu partycypujesz w kosztach utrzymania domu. Swojego domu, co tak podkreślasz.
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:20
              Płacę w całości za; opał, wodę, prąd, internet, remonty, kwiatki, krzaczki na działkę, chemię, ubrania mojej mam, lekarzy,, sprzęt medyczny, niektóre leki. Jedzenie kupuą sami, mają też auto. Jeśli są jakieś wydatki ekstra - pokrywam je.
              Partycypowalam w kosztach gdy nie mieszkałam - 7 lat. Teraz płacę za to co wymieniłam.
              • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:41
                mytoya napisała:

                > Płacę w całości za; opał, wodę, prąd, internet, remonty, kwiatki, krzaczki na d
                > ziałkę, chemię, ubrania mojej mam, lekarzy,, sprzęt medyczny, niektóre leki.

                Ale tak jest przez cały czas, gdy mieszkasz z mamą? Stale kupujesz jej ciuchy? Sprzęt medyczny i lekarzy jeszcze rozumiem, bo piszesz, że mama poważnie zachorowała i to są duże koszty, na które emerytki często nie stać, ale ciuchy? Really?
                Co robi partner matki? Pracuje, też na emeryturze, pasożytuje na matce, a właściwie na Tobie? Czemu godzisz się na taki układ? Chcesz być święta, ale w gruncie rzeczy wszystko wypominasz, wyliczasz, a w zamian wymagasz? A może lepiej mniej wydawać i mniej wymagać, nie będzie takiego poczucia krzywdy z Twojej strony. Jakbym dawała sama z siebie, to nie po to, żeby potem wymagać, ale z dobrych pobudek, z miłości zwyczajnie. Może masz postawę: klient płaci, klient wymaga. To nie jest dobra postawa w rodzinie.
                • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:45
                  > . Jakbym dawała sama z siebie, to nie po to, żeby potem wymagać, ale z dobrych
                  > pobudek, z miłości zwyczajnie.
                  Naprawdę Sebaldo? Nie oczekując niczego w zamian? Jak długo - tydzień, miesiąc, rok? No, ja świętą z pewnością nie jestem i miło mi kiedy moje starania są zauważane i doceniane.
                • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:32
                  Mamy facet pracuje. Oddaje jej część pensji. Nigdy nikomu nie wypomnialam ze place. Utr ymuje.
                  Próbowałam zmienić układ w rodzinie. Zawsze tylko była moja wina i na nic się to zdało.
                  Teraz zdaje sobie sprawę ze po śmierci taty moja rodzina się rozpadła. Nawet moja mama ciągnie do siebie. Kiedyś mi doradzał i zawsze wychodziło na jej korzyść i gdzieś w tym moje dobro ginęlo.

                  Teraz nie chodzi o kase- nie mogę zrezygnować Z tych wydatków bo nie chce obciążać mamy. To nie jest sedno problemu.
                  Ja naprawdę całe życie pomagała rodzinie. W sklepie. Siostrze pomagałma. Z jej synem.spedzalam.woele czasu. Weekendy. Wczasy. Basen
                  Spacery. Rozmowy. Prezenty-skonczyly się jak się zorientowałam ze jego rodzice na tym skapia i wykorzystują mnie.
                  To dlaczzwgo gdy mnie jest potrzebna pomoc- i o nią prosze- jej nie dostaje. Ile można prosić? Robi się to upokarzajace po którymś razie.
                  Parę lat temu roxchorowala się akurat po świętach. Miałam 40 stopni gorączki . Nikt nawet nie wszedł na górę zobaczyć czy żyję. Do lekarza jechałam sama w takim stanie. Jeszcze były pretensje ze kaszle głośno.
                  Na koniec ciąży gdy już mieszkałam w domu nie miał mnie kto zawiera c na wizytę do ginekologa ( były upały a ja miałam auto bez klimy) nawet nie zaproponowali ze mi pożycza samochód. W.koncu mama się zlitowala i kazała mojej siostrze mnie zawiezc. Maz był w delegacji.

                  Czemu po śmierci taty i moja mama i moja siostra poszły w swoje strony. Czy tylko mi cały czas zależało na tej rodzinie?

                  Co mam zrobić żeby siostra zaangażowała się w.opieke nad mama albo chociaż częściej ja odwiedzał? Siostra zawsze się wściekła i obraża gdy mówię jej coś wprost.

                  Co zrobić gdy mamy facet zachowuje się jakby był w gościach. Ja muszę go zgadywać. Zaczyna rozmowę. Dodam że jak tylko.ide na działkę od razu łazi za.mna.

                  Właśnie ja zawsze.mowie.wprost. moje emocji widać jak na dłoni. .

                  Z domem nic nie wymysle- podjęłam kiedyś błędna decyzję i teraz tak mam.

                  Najlepiej.mi się żyje z córką mamy faceta. Wiem ze zawsze mogę się do niej zwróci. Pomagamy sobie. Czasem.sie wyzalimy.

                  Teraz mówię głośno np. Jak musze małemu zrobić rano zupę przed praca to znoszę go do mamy żeby się nie darł. Albo jak nianie trzeba zwolnić to mówię mamie ze ma się zająć dzieckiem przez godzinę bo ja musze coś załatwić. Bo rodzina ma sobie pomagać. Nawzajem.
                  • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:49
                    mytoya napisała:

                    > Próbowałam zmienić układ w rodzinie.

                    Jeśli chcesz zmienić układ w rodzinie TY musisz zmienić swoje postępowanie. Zadbać o siebie. Zastanowić się ile chcesz i możesz pomagać innym i nie wchodzić w rolę siostry. Uzgodnij z nią czego Waszej mamie potrzeba, i czego się podejmujecie, a jeśli siostra nawali (dlatego nie zostawiaj jej bardzo istotnych spraw)i przede wszystkim nie zastępuj jej. Nie zrobi, to będzie niezrobione. Nie chce odwiedzać mamy - to sprawa ich dwóch, nie Twoja.
                    Nie jest tak, że rodzina ma sobie pomagać i koniec. To układ idealny, ale często tak nie jest. Z rozmaitych powodów.
                  • zolla78 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:58
                    Z własnego doświadczenie wiem, że na takie układy, gdzie liczy się tylko jedna strona, a druga jest tą od pomagania, rozumienia i dawania, nic nie działa tak dobrze jak odcięcie źródełka pomocy (oczywiście nie w sytuacjach ekstremalnych) i właśnie jasne komunikaty, że już jeleniem nie jesteś. Ale nie jojeczenia, mamo a dlaczego ty mnie tak traktujesz, a dlaczego te 5 lat temu mi nie pomogłaś.
                    Najpierw krótko wyjaśniasz i mocnymi słowami, że zachowała się podle odmawiając ci w tak trudnym momencie pomocy z dzieckiem, mimo że obiecała pomóc i mimo, że wiedziała, że od tego czy ty pracujesz zależy też jej byt, bo to ty utrzymujesz dom i ją. Że masz zamiar wyciągnąć z tej lekcji konsekwencje, zamierzasz zastanowić się nawet nad wyprowadzką i ciekawe jak ona wtedy dom utrzyma i że pierwszą zmianą będzie taka, że na towją pomoc może liczyć tylko w sytuacjach ekstremalnych i tylko na zasadzie, że ty być może zechcesz jej pomóc. Ale na pewno koniec z układem, że ty zawsze coś musisz, a ona i siostra to nigdy nie są wobec ciebie do niczego zobowiązane. Że masz nerwa cały czas na nią za tamto i w zasadzie całokształ i jeszcze nie wiesz czym się on ostatecznie skończy.
                    I nie kontynuuje dalej rozmowy, wyjdź. I nie podejmuj dyskusji., Za każdym razem odpowiadaj, że ty już swoje powiedziałaś.
                    A potem zrób kilka akcji, że przynosi rachunek do zapłacenia, odbierasz i mówisz "ciekawe kiedy mi się przeje płacenie twoich rachunków i twojego faceta, gdy nie mogę liczyć na odrobinę szacunku i pomocy z waszej strony".
                    Będzie miała żale i pretensje, to odpowiadaj, że chętnie wysłuchasz, ale potem ona usłyszy ich sporo od ciebie.
                    Sorry, ale musisz być przez jakiś czas podła. Potem pewnie i matka odpuści i zacznie cię poważniej traktować i będzie lepiej.
                    Nie dasz rady spowodować by mama ciebie nie lekceważyła i twojego zdania, jak nie dasz odczuć jej konsekwencji tego.
                    I może nie o kasę chodzi, ale kasa to najłatwiejszy i najmniej w sumie bolesny sposób pokazania, że nie dasz się wykorzystywać i być chłopcem do bicia. Ok, rozumiem, że nie możesz nie utrzymywać domu, ale możesz nie sponsorować matce nic innego. I serio nie rozumiem jak ktoś kto ma rentę, kasę do partnera i nie ma na utrzymaniu domu, może jeszcze potrzebować tak szerokiego sponsorowania jak ubrania, wyjazdy czy lekarstwa?
                    A czemu siostra i mama poszły w swoją stronę. Bo pewnie są większymi egoistkami niż ty i niekoniecznie to jest zła cecha moim zdaniem, o ile się nie przegina z tym egoizmem. Po drugie, to normalne że jak się jest dorosłym lub ma odchowane dzieci, to ma się też własne życie. Po trzecie, pewnie zawsze żyły w bardziej symbiotycznym układzie i nadal w nim są. A ty pewnie zawsze im tego związku zazdrościłaś i nadal to robisz i dlatego zamiast na tą sytuację złapać nerwa i pieryknąć to wszystko, to sama się pakujesz i przeżywasz żale. Idź z tym do terapeuty. Sama sobie nie poradzisz z tym poczuciem żalu i nie wyrobisz postawy pdt "mam to gdzieś".
        • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:04
          jakei uderzył ?

          gdzie tu jest cos o uderzeniu ?
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:10
            jak jeszzce na początku studiów mieszkałam w rodzinnym domu - pokłociłam się z siostrą - zaczyła się na mnie wyżywać, że nie kupuję sobie swojego jedzenia ( mama dostawała rentę po tacie za mnie) i się pokłóciłyśmy i szwagier z braku innych argumentów w obronie żony trzasnła mnie w twarz.
            • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 10:13
              o żesz - szkoda ze nei wezwalas policji , mialby troche nas.rane w papierach

              ja jauz nawet nie musze pytac czy twoja siostar jest mlodsza od ciebie

              bardoz podobny uklad emocjonalny mam w swojej rodzinie choc na mniejsza skale lokalową i finansową
              ale swiadomosc ze zawsze MUSIALAM byc tą starszą, lepsza , mądrzejsżą, rozsądniejsżą , bardziej odpowiedzialną i pomocną siostrą wlasnie mi sie odbil wielką czkawką
              mlodszej nic sie nigdy nie odbija , zawsze mocno mnie wykorzstywała i zgodnei z logiką swiata wyszla na tym śiwetnie , ja duzo mniej
              rodzicie statndartowo - nie rozumieją dlaczego ich córki "Się kłócą " :))
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:27
                Ja jestem MŁODSZA o 5 lat od siostry. No ale zawsze miałam być ta mądrzejszy i musiałam ustępować.
                Jakby to była moja wina ze się urodziłam. Ja miałam obowiązki ona prawa. Pamiętam jak miałam gdzieś z 11 lat. Nosilysmy drewno na opał bo ojciec je ciał i matka ja puściła na imprezę a ja musiałem kończyć robotę za nią.

                Dziś pojechałam do niej do sklepu i mówię że ma odwiedzać matkę częściej i pomagać a ta mi kłamie w oczy ze oczywiście ona pomaga i odwiedza. Wiec ja jej na to ze ja jej wcale nie widzę.
                • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:34
                  mytoya napisała:

                  > Dziś pojechałam do niej do sklepu i mówię że ma odwiedzać matkę częściej i poma
                  > gać a ta mi kłamie w oczy ze oczywiście ona pomaga i odwiedza. Wiec ja jej na t
                  > o ze ja jej wcale nie widzę.

                  Źle zrobiłaś, nie wydawaj siostrze rozkazów co ta MA robić i nie rozliczaj jej z tego. To bez sensu. Ustalcie wspólnie, na spokojnie, bez wyrzutów i pretensji jaka pomoc matce jest potrzebna, czym Ty się zajmiesz/zajmujesz, a za co ONA jest odpowiedzialna, i na czym konkretnie ta jej pomoc ma polegać. Poinformujcie o tym matkę. I na tym zakończ sprawę. Jeśli siostra się ze swojej działki nie wywiążę to będzie to sprawa matki i siostry, nie Twoja. Ty robisz to co do Ciebie należy i koniec. Kontrola siostry, ani narzucanie jej częstotliwości wizyt u matki do CIEBIE NIE NALEŻY..
                • morekac Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:46
                  >Wiec ja jej na to ze ja jej wcale nie widzę.
                  I po co ją atakujesz? Wystarczyło powiedzieć, że będziesz odwiedzała mamę wtedy i wtedy i będziesz robiła to czy tamto. To . co i kiedy zrobi ona , to już jej sprawa. Jest dorosła i nie musi się tłumaczyć przed tobą. Ty przed nią tez nie.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:14
                    Jakie atakuje ?
                    Ja stwierdziłam fakt- nie było jej przez miesiąc.
                    Z siostra nie ma opcji na rozmowę spokojna i normalna. Bo ona przytaknie i tak nic nie będzie robić.
                    Jak powiem matce ze siostra będzie robić to i tamto to.powie ze tego nie.potrzebuje ( a potrzebuje) bo od siostry nigdy nic nie wymagała i taka mają relacje.
                    Zatem jak moja siostra nie dostanie jasnego komunikatu ze musi zrobić to czy tamto to po prostu tego nie zrobi.
                    A jak ona nie zrobi to oberwe ja...
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:30
                Dzwoniłam juz na policje ale matka zaczęła lament ze jak zwykle robie aferę. ..
                • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:36
                  mytoya napisała:

                  > Dzwoniłam juz na policje ale matka zaczęła lament ze jak zwykle robie aferę. ..

                  Trzeba było nie słuchać matki. Tak samo jak w przypadku szybszego zatrudnienia niani do dziecka. Jesteś dorosła, nie musisz matki słuchać, zwłaszcza, że jak widać nie ma racji, a Ty źle na tym wychodzisz.
                • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:38
                  no niesttey - widac ze jednak matka rzadzi całą ta waszą rodziną

                  mam nadizje ze na przyszlosc wiesz już ze przy pierwszym fiknieciu szwagra wolasz policje i zgalszasz od razu przez telefon ze zawodowy zolnierz , po powrocie z misji , swiruje i jest agresywny , zagraza rodzinie z dziecmi , bije kobiete
                  nie wiem czy przyjada sami czy z zandarmeria ale jest szansa ze faceta zabiorą zeby sie "przewietrzyl "
                  taki jeden numer moze mu powaznie zababrac papiery wiec mozesz miec duzy argument w reku
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:17
                    Bez tego ma już problemy..
                    Dwa razy pobił tego kochasia siostry. Facet zgłosił na policje. I w pracy o tym wiedzą. Z tego co wiem jest przesunięty do gorszej roboty dodam że ma stopień oficer ski. Naprawdę mu odwalilo..
    • vilez Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 16:21
      Mnie dziwi, że w takich układach rodzinnych zdecydowałaś się na wspólne mieszkanie z mamą. To była decyzja wysokiego ryzyka. Ale stało się.
      Teraz masz dwa wyjścia:
      1) W ramach wspólnego zamieszkiwania domu organizujecie sobie odrębne życia (dzieckiem zajmuje się niania, ustalacie zasady opłacania rachunków mieszkaniowych).
      2.) Sprzedajcie dom i kupujecie dwa mieszkania.

      Twoja mama nie ma obowiązku zajmować się Twoimi dziećmi w sposób ciągły.
      To, że jest chora, pokazuje, że raczej sama potrzebuje opieki.
      Życiem siostry się nie zajmuj, bo to nie Twoja sprawa.
      Przypilnuj natomiast, by siostra zajmowała się wespół z Tobą mamą-żebyś z tym nie została sama.

      Ad 1. Nia
      • verdana Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:15
        I jeszcze jedno - pomagając matce pomagasz matce. Nie kupujesz jej.
        Bo zdaje sie, że uznałaś, ze masz prawo wprowadzić sie matce do domu, który częściowo jest Twój (prawnie masz rację, moralnie - juz mniej) i nie liczyć tego jako dobrej woli ze strony mamy. Jako że dobrze zarabiasz będziesz dawać pieniądze - ale nie dlatego,z ę to Twoja matka, tylko oczekując,że w zamian za te pieniądze matka będzie wykonywać bezwarunkowo Twoje polecenia. Że zajmie sie dzieckiem nie tylko dokładnie w godzinach, na które sie umawiałyście, ale w każdym momencie, gdy tego potrzebujesz. Widać też wyraźnie , jak bardzo lekceważysz potrzeby matki na przykład bycia z partnerem - piszesz o tym pogardliwie - skoro matka ma obowiązki przy wnuku, jakie może mieć własne sprawy z własnym facetem?
        Oczekujesz, ze za pieniądze matka ma byc Twoją służącą. Podejrzewam,że dlatego sie zbuntowała.


        • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:35
          verdana napisała:

          > Bo zdaje sie, że uznałaś, ze masz prawo wprowadzić sie matce do domu, który czę
          > ściowo jest Twój (prawnie masz rację, moralnie - juz mniej) i nie liczyć tego j
          > ako dobrej woli ze strony mamy.

          No chwila, chwila, Verdano zagalopowałaś się. Dom jest współwłasnością autorki (2/3) i jej matki (1/3) jak rozumiem, zatem to nie autorka władowała się do domu matki, tylko matka mieszka częściowo kątem u autorki, na dodatek nie ponosząc kosztów tego mieszkania (woda, ogrzewanie). Autorka też zaznaczyła, że siostrę i matkę ze spadku spłaciła, to nie była darowizna, za którą powinna być wdzięczna, wobec tego sytuacja nie wygląda tak, że klękajcie narody, bo matka łaskawie jej udzieliła dachu nad głową.

          Widać też wyraźnie , jak bardzo lekceważysz potrzeby matki

          Ja tu nie widzę lekceważenia potrzeb. Partner jakoś tą matką w jej chorobie się nie opiekuje, choć jako partner właśnie powinien. Tylko autorka.

          • vilez Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:53
            Matka nie mieszka częściowo kątem, tylko na swojej 1/3 części. I na tej części jest u siebie i nie- kątem u kogoś.
            Koszty opłat ustalały, może było wliczone to cenę wykupu.
            Autorce nic do tego, czy partner matki się nią (matką) zajmują. Córka jest zobowiązana do opieki nad matką ze swojej strony i tyle.
            Skoro matka nie wykazuje chęci zajmowania się dzieckiem, i koreluje to z chorobą, to zapewne niebezpodstawna korelacja. Matka ma prawo nie czuć się na siłach- także psychicznych. Nie przewidzi się na przyszłość, ile człowiek będzie miał sił na starość czy w chorobie. I wymaganie "spełnienia umowy- bez względu na chorobę czy brak sił, uważam za dziwne.
            Matka nie ma sił/nie może/mnie chce- to jest stan faktyczny, do którego ma prawo.

            Ja sobie nie wyobrażam już w moim wieku (a nie mam wnuków) zajmować dzieckiem dyspozycyjnie ciągle- ponad moją wyobraźnię. Bo mogę np. wkrótce nie mieć sił. Rozumiem- pomóc na awarię czy dobrowolnie co jakiś czas, jeśli siły pozwalają. Ale nie- w trybie ciągłym i nieodwoływalnym.

            Jeśli są jakieś rachunki do negocjacji- to należy je negocjować.
            • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:07
              vilez napisała:

              > Matka nie mieszka częściowo kątem, tylko na swojej 1/3 części. I na tej części
              > jest u siebie i nie- kątem u kogoś.

              Matka zajmuje dół, córka górę - każda po połowie, stąd proste obliczenie, że to jednak matka mieszka częściowo u córki.

              > Koszty opłat ustalały, może było wliczone to cenę wykupu.
              > Autorce nic do tego, czy partner matki się nią (matką) zajmują. Córka jest zobo
              > wiązana do opieki nad matką ze swojej strony i tyle.

              Uwaga! Do opieki nad matką są zobowiązane obie córki. A partner, skoro mieszka z matką i prowadzą wspólne gospodarstwo, również - moralnie.

              >Matka ma prawo nie czuć się na siłach-
              > także psychicznych.

              Tak i miała prawo z tymi siłami się przeliczyć już składając obietnicę córce. Ale.. uczciwie z jej strony byłoby o tym po prostu powiedzieć i zobowiązać się np tylko do spacerów z dzieckiem, albo do opieki przez godzinę, żeby córka wiedziała na czym stoi i zatrudniła sobie wcześniej opiekunkę do dziecka.

              > Ja sobie nie wyobrażam już w moim wieku (a nie mam wnuków) zajmować dzieckiem

              Ale nie składasz nikomu takich obietnic?
              • vilez Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:46
                Doczytałam, że mają po połowie, więc nikt nie mieszka u nikogo.
                O córkach pisałam- że autorka ma dopilnować, by siostra też się matką zajęła. Nic nie widzę o tym, by partner się matką nie zajmował, nadal jednak uważam, że ich relacje w tym względem to nie jest sprawa córki.
                Nie, nie składam, choć mówię, że pomogę. Bo wiem, że pomogę- na ile mi sił starczy. A te siły zapewne będą zmienne w czasie. Pewnie może było podobnie. Mnie dziwi, że córka tak próbuje egzekwować od matki obietnicę złożoną na dany czas- wbrew oczywistym faktom, a takim faktem jest np. upływ czasu i starzenie się ludzi. I to trzeba uwzględniać, także w takich - obietnicach.
                • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:53
                  Upływ czasu- rozmawiałem o tym z nią na wiosnę. W lipcu urodził się mały. Zajmowała się nim( parę godzin) od połowy sierpnia do połowy października. Wiec jakie starzenie.
                  Mogła do mnie przyjść powiedzieć ze nie da rady. Żeby szukać niani. A nie robić afery. Prowokować kłótnie. Obrażać się na końcu. Ale wtedy by musiała jawnie przyznać ze nie chce się jej zajmować wnukiem. Bo by tak powiedzieli sąsiedzi. Niezależnie od tego ze faktycznie mogła na to nie mieć siły.
                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 20:02
                    Kilka miesięcy zajmowała się codzienne małym parę godzin, To nie jest mało. Rozchorowała się.
                    Wasza komunikacja to może być odrębna sprawa. Obie strony mogą być winne.

                    Tak czy tak, powinnaś zacząć ustawiać swoje życie samodzielnie.
                  • froshka66 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 22:32
                    Mogła do mnie przyjść powiedzieć ze nie da rady. Żeby szukać niani. A nie robić afery. Prowokować kłótnie. Obrażać się na końcu. Ale wtedy by musiała jawnie przyznać ze nie chce się jej zajmować wnukiem. Bo by tak powiedzieli sąsiedzi. Niezależnie od tego ze faktycznie mogła na to nie mieć siły.

                    Mogła, ale musiałaby powiedzieć wprost jak jest
                    Jak mnie nauczył inny watek, nie zawsze ludzie maja na to ochotę.

                    Teraz jak widzę sytuacja jest ogarniętą . Jedyny komentarz - to na przyszłość nie oglądać się na "co powiedzą sąsiedzi" tylko od razu zatrudnić nianie itp. zadbać o siebie.
                    Jak swoich granic ty nie przypilnujesz, nie przypilnują ich za ciebie inni - i nie oni są za to odpowiedzialni.
                    Po prostu rób swoje.
                    Rozumiem rozżalenie , proponowałabym wyznaczyć sobie limit czasowy użalania się "w głos" , może być z płaczem itp, a po zakończeniu tego czasu odłożenie sprawy w przeszłość . Wnioski i nauka niech pozostaną.
                    Na zrozumienie kogokolwiek z rodziny raczej bym nie liczyła.
                    Oczywiście nie jestem twoją mama i nie wiem co w niej drzemie.
                    Mam taki obraz : Pani strasznie chciałaby byc potrzeba i ważna dla innych , dla rodziny i żeby wszyscy widzieli jak to ona dla tej rodziny jest ważna i niezbędna.
                    Wiec w sferze deklaratywnej - po ludzku "na gębę" przyjmuje chętnie pewne obowiązki i inni na ten układ liczą.
                    Niestety sfera realna - czyli zwykłe życie - wykazuje , że ani siły ani chęci nie te.
                    No to najprościej jest sprowokować kłótnie pt - zawsze ci wszystko żle co robię, nie jestem służąca itp., zamiast wprost powiedzieć : córka, przeliczyłam się ... nie chce mi sie zajmować. Po to pociągnie za sobą konsekwencje : spojrzenia sobie w oczy i oceny innych .

                    Wtedy konsekwencje ponosi inny - córka nie ma pomocy i jednocześnie boi się zatrudnić opieki do dziecka...
                    Bo nic nie zostało powiedziane wprost.
                    • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 23:30
                      Tak, teraz jakośogarnełam sprawę. Jakiś czas temu wyżaliłam się na glos, powiedziałm co mnie boli. Nie wrcam do tego i nie chcę wracać. Rozdrapywać. jest jak jest i trudno.
                      Dbam o siebie, dziecko, męza , o mamę.
                      Idę dalej..

                      A czy tylko ja mam takie wrażenie bo jakoś czuję i widze, że ludzie żyją sami..może tak jest w małych miejscowościach..
                    • morekac Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 06:08
                      froshka66 napisała:
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:47
              Partner ma także obowiązek -są ze sobą ponad 10.lat.

              Umowa była o pomocy licząc dokładniej jakieś 4.5 5 h 5 dni w tygodniu.

              Matce znudził się ten układ jeszcze przed chorobą.
              Miała czas odpocząć bo od lat była na rencie po ojcu i tylko czasem zaglądał do sklepu.

              Od choroby mamy jest lepiej bo mam nianie. W końcu matka mogę się przyznać przed sąsiadami ze nie zajmuje się wnukiem bo jest chora.

              Ja chciałam nianie wczesniej był bunt. Ze jak to obca baba itd.
              Jak się sprowadxilismy to od razu wzięłam opłaty na sobie. Żadne wykupie.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:48
                Aha. Matka ma też druga córkę.
              • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:53
                mytoya napisała:

                > Ja chciałam nianie wczesniej był bunt. Ze jak to obca baba itd.

                Ale co matka miała do tego? To Twoja decyzja. Nie miałaś żadnego powodu aby z nią uzgadniać zatrudnienie niani do dziecka. Trzeba było tylko grzecznie powiedzieć - mamo od jutra będzie przychodziła Kasia na pól dnia i zajmowała się Jasiem w czasie kiedy ja pracuję. I po buncie.
          • asia_i_p Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 19:57
            Ale dlaczego 2/3 i 1/3? Dom był rodziców, po śmierci ojca matce zostaje połowa, a drugą połowę dziedziczą w równych częściach matka i dwie córki. Czyli matka ma 2/3, autorka wątku po wykupieniu siostry 1/3 (o wykupieniu matki nic nie mówiła, gdyby wykupiła matkę, miałaby połowę). Przy tym ja uważam, że to prawo jest trochę absurdalne, że po śmierci jednego z współmałżonków drugi powinien mieć prawdo dożywotniego korzystania ze wspólnego mieszkania, a dzieci powinny obejmować to mieszkanie dopiero po śmierci obydwojga rodziców.
            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 22:51
              Autorka napisała, że spłaciła siostrę i matkę w części spadkowej po ojcu.
              Czyli matka jest właścicielką połowy domu, która zawsze była jej.
              A druga połowa domu była przedmiotem dziedziczenia po równo pomiędzy matką i siostrami, autorka je obie spłaciła, więc cześć domu, która była ojca jest autorki.
              Stąd mają z matką po połowie.
        • zolla78 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:57
          Chyba przeginasz. Zdaje się, że dziewczyna sponsorowała matkę od zawsze, nawet nie mieszkając, wykpując dom zrobiła też jej przysługę, a nie sobie, bo inaczej matka by go nie utrzymała, a siostra żądając spłaty puściła s torbami i nie ma prawa wymagać odrobiny wdzięczności i obiecanej pomocy przez kilka miesięcy przy dziecku by na te wszystkie wydatki mogła zarobić. Chore podejście i z moralnością nie ma nic wspólnego.
          Czyli według ciebie bardziej moralnie by postąpiła gdyby zostawiła matkę z domem, którego ta nie może utrzyma, a siostra żąda jeszcze spłaty i żyła sobie sama gdzieś bliżej pracy swojej i męża, z nianią do dziecka, ale za to nie rozbiłaby niczego tak niemoralnego jak proszenie o pomoc by móc pracowac też między innymi na wczasy matki i jej partnera? To nie ona zlekceważyła potrzeby bycia matki z parterem, tylko matka zleceważyła ją i obiecaną jej pomoc i potrzebę zarobienia też na utrzymanie matki.
        • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:36
          Nic nie zrozumiałas. Ja nie chciałam matki służącej. Że jak utrzymuje dom to ona ma wypełniać moje polecenia.

          Wyznaczone godziny - a kiedy się pracuje? No kiedy? Musze być dostępna w godzinach otwarcia biura. Jakbym mogła to w ogóle bym o nic nie prosiła. Jak zwykle.
          Ale dzieckiem ktoś musiał się zająć.
    • zolla78 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:33
      Moim zdaniem to możesz mieć nie tylko żal o takie postępowanie ale też prawdziwy nerw o to. Sorry, ale umówiłaś się na coś, ty swojej części w zakresi finansowania dotrzymałaś, a matka najwyraźniej cię olała i miała gdzieś jak sobie radzisz. I to jeszcze wiedząc, że sprawia olbrzymi tym problem, gdyż z tych pieniędzy, które przez nią nie zarobisz, pokrywasz jej wydatki. Zachowała się po prostu podle i raczej nie masz co już udawać, że cię nie lekceważy i nie jesteś dla niej głównie dojną krową i zabezpieczeniem na starość. Sorry, ale tak to wygląda. Gydyby to rzeczywiście był brak sił lub przeliczenie się z twoimi oczekiwaniami, to rozmowa byłaby inna. Coś w stylu, posłuchaj wiem, ze obiecałam, ale..., to zatrudnij kogoś, my w tym czasie za to będziemy płacić za to i za to.

      Szczerze mówiąc, to bym zmieniła na twoim miejscu zasady gry, dla dobra ciebie, małżeństwa i też matki. Koniec z finasowaniem matki i jej partnera, podział proporcjonalny wydatków na dom. Finansuj tylko wyjścia babci z wnukami lub takie też wyjazdy wkacyjne.
      A to co na tym zaoszczędzisz, odłóż. Bo jak matka naprawdę zachoruje i opieka nad nią spadnie na ciebie, to akurat będziesz miała kasę na wynjęcie opiekunki by pracy i życia przez to nie zawalić.
      • morekac Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 06:20
        "Sorry, ale umówiłaś się na coś, ty swojej części w zakresi finansowania dotrzymałaś, a matka najwyraźniej cię olała i miała gdzieś jak sobie radzisz. I to jeszcze wiedząc, że sprawia olbrzymi tym problem, gdyż z tych pieniędzy, które przez nią nie zarobisz, pokrywasz jej wydatki. Zachowała się po prostu podle i raczej nie masz co już udawać, że cię nie lekceważy i nie jesteś dla niej głównie dojną krową i zabezpieczeniem na starość."
    • pade Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 17:57
      Brzmisz dla mnie jak osoba nadodpowiedzialna. Brałaś na swoje barki wszystko, co Ci wrzucono.
      Nie dziwię się, że jesteś zła, rozczarowana, a nawet wku..wiona. Ale troszkę się do tego przyczyniłaś.
      Już wiesz na czym stoisz. Zadbaj przede wszystkim o siebie, męża i dziecko.
      Nie masz obowiązku utrzymywania mamy, zastanów się nad tym.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 18:40
        Dzięki. Wiem o tym już ze przesadziłem. Chyba zawsze chciałam zasłużył na miłość.
        Dostałam po du... nie tylko zresztą od rodziny. Jakoś lgneli do mnie ludzie z problemami. Pomagałam. I znikał.

        Wiec dorosła do tego ze liczy się tylko moja rodzina. Mama też. Myślę że sporo miesza jej facet. Lubi obgadywac innych i lubi afery. Generalnie jak on jest w pracy to dogaduje się lepiej. On po prostu jest jakiś sztywny.mimo ze mieszka z nią 10 lat. Chyba chce żebym na każdym kroku okazywał mu akceptację i ciągle była miła. Na Boga ja go akceptuje od dawna.a.mila przed poranna kawa nie jestem nawet dla dzidzi:)
    • morekac Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 20:20
      Nawet jeśli cię oszukała, to co z tym zrobisz? To, że o swojej siostrze piszesz tak jak piszesz, idealnie obrazuje stosunki u was w rodzinie. Siostra myśli pewnie o tobie tak samo. Byłaś też przez rodziców obwiniana o tamto czy owamto - czego spodziewałaś się po własnej matce? Że będzie czułą, kochającą babcią, skoro matką była taką sobie?
      Żal mi cię, ale na twoim miejscu przystopowałabym trochę z poczuciem, że jeśli ty czegoś nie zrobisz, to świat się skończy. Nie skończy się, a ty nie możesz (i nie powinnaś) wszystkich kontrolować. To chore. No i pozbądź się złudzeń, że wredni ludzie na starość zmienią się na lepsze. Nie zmienią się i już nigdy nie będziesz miała miłej siostry czy kochającej mamusi. Jak z obrazka w elementarzu.
      BTW: po co wtrącałyście się w życie siostry i szwagra?
      • froshka66 Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 22:35
        jeśli ty czegoś nie zrobisz, to świat się skończy. Nie skończy się, a ty nie możesz (i nie powinnaś) wszystkich kontrolować. To chore. No i pozbądź się złudzeń, że wredni ludzie na starość zmienią się na lepsze. Nie zmienią się i już nigdy nie będziesz miała miłej siostry czy kochającej mamusi

        Może i nie najmilsze użycie słów , ale nie sposób się w ogólnym znaczeniu zdania nie zgodzić.
        Do zapamiętania i wklejania w wielu innych watkach.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 07.05.15, 23:39
        Masz wiele racji..moja siostra ma o mnie bardzo złe zdanie..bo wg. niej ja ją wykorzystywałam, do wszsytkiego doszłam kosztem jej..to taki człowiek, który uważa że jak sie komuś powodzi to oznacza, że zabrało mu się jakieś szanse czy szczęście przeznaczone dla niej..
        Tak, miłam wyidealizowany obrazek rodziny.. cóż moj dzidziuś nie będzie pupilkiem babci bo jest nim syn siostry..trudno.
        co do wtrącania - właśnie nigdy jej się nie wtrącałśmy..i w tym tkwił problem bo szwgier miał pretensje że nie pomagałyśmy siostrze gdy on był na misji...nie interesowałyśmy się..a ona taka była biedna i samotna aż przygruchała sobie innego..
        Tylko jak do niej jeździłam..o czułam się jak intruz..no alebo ciągle jej nie było..gdy zapytałam wprost - oszukała mnie, że nie ma romansu..
        Szwagrowi sprzedała historię o tym jak była biedna i samotna i on zrobił awanturę mojej mamie..i jak go po jakimś czasie spotkałam no to nie wytrzymałam i powiedziałam, że jest podły i jest idiotą..bo moja matka im tyle lat pomaga a on ma ją za nic...bo mu się żona puszcza
        • eskorta30 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 08:47
          Mnie się wydaje, że problem leży zupełnie gdzie indziej. Chciałaś ciągnąć zbyt wiele rzeczy na raz - mieć dziecko, pracować, dobrze zarabiać i mieć wszystko ogarnięte i pod kontrolą - tymczasem życie weryfikuje że nie da się mieć tego wszystkiego.
          Dziecko jest malutkie i należy mu się maksymalna uwaga - już nigdy nie będzie niemowlęciem i tego czasu z nim nie odrobisz. A tracisz energię na pretensje do matki i całej reszty. Przepraszam, ale wydaje mi się, że po coś jednak wymyślono urlop macierzyński/wychowawczy i - mimo, że wtedy jest ciężej, mniej kasy - wiele kobiet decyduje się spędzić ten czas w 100% dla swojego dziecka. Praca? Jesli jesteś dobra w tym co robisz, to chwilowa nieobecność w firmie nie powinna być przeszkodą.
          A Twoja mama pewnie widzi to, że nie poświęcasz dziecku tyle uwagi ile powinnaś i może w ten sposób daje ci coś do zrozumienia? Szamoczesz się, jesteś zmęczona, a wydaje mi się, że całkiem niepotrzebnie, teraz siedzisz wkur...i wyciagasz jakieś smutne historie z przeszłości.
          • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 09:19
            Też tak uważam. Dziwie się takim decyzjom- ogromne zobowiązania fnansowe (wykupienie dużej części domu, obietnica utrzymywania domu) kosztem dziecka. Bo rozumiem, że wczesnej mieliście gdzie mieszkać i z kasą krucho nie było. Ten mąż wydaje mi się tutaj taki nieobecny. Przystał na te plany? Nie wolał włożyć pieniędzy w coś własnego? Wiemy, że jest wspaniały, że go podziwiasz, że się dokształca, że zajmuje się dzieckiem (co powinno być oczywistością). Ale skoro Ty więcej zarabiasz, jesteś tak aktywna zawodowo, macie zobowiążania finansowe, to może mąż powinien więcej zająć się dzieckiem? Nie twierdzę, że ma rzucić pracę czy studia, ale zaplanujcie razem, czy dajecie radę- twoja aktywność, jego dalekie dojazdy i delegacje plus małe dziecko. Nie można w takim układzie opierać się na pomocy matki, która nigdy nie była bardzo oddana, ma partnera, który nie jest Twoim ojcem, zajmuje się już jednym wnukiem. Czy oszukała?- zależy na ile miesięcy zobowiązała się przejąć opiekę, bo skoro Ty zajęta, nianę brać wstyd, to obiecywała opiekować się dzieckiem aż do wieku przedszkolnego? Można posiłkować się pomocą babci, ale tutaj zbyt mocno oparłaś się na niej dostosowując do tego inne plany. Więcej planuj z mężem i na nim się opieraj. Wiem, że są babcie, które z chęcią zajmują się wnukami, ale jak widać nie zawsze. Gdyby moi pomogli tyle, co Twoja mama to bym skakała ze szczęścia.
            Nie powinnaś utrzymywac całego domu wraz z odzieżą dla mamy. Przecież oni mają własne dochody.
            • rena.k Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 10:57
              w sumie wiele jestem w stanie zrozumieć, rozumiem, że jesteś rozżalona, choć druga strona pewnie inaczej to widzi. Jest jednak coś co mi się nie podoba, sposób w jakim piszesz o swoim siostrzeńcu - "dzieciak". Wcześniej zabierałaś go na wakacje, spędzałaś z nim czas, zapewne się do Ciebie przywiązał, a teraz, gdy masz własne dziecko, jesteś po prostu o niego zazdrosna, o uwagę jaką poświęca mu babcia, a skoro odrabia z nim lekcje 3 godziny, to widocznie jest taka potrzeba. To jest 8-letnie dziecko, a piszesz o nim jak o wrogu.
              • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:06
                i ma prawo być zazdrosna, jej dziecko też jest wnukiem babci
                • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:13
                  pade napisała:

                  > i ma prawo być zazdrosna, jej dziecko też jest wnukiem babci
                  >
                  Pewnie, że tak. Tylko, że to nie wina tego dziecka. Naprawdę matki i babcie popełniają straszny błąd wyrózniając dzieci czy wnuki. To bardzo psuje relacje. U nas, przykładowo, nawet nie zaowocowało to lepszymi relacjami z wyróżnianymi, bo po prostu atmosfera jest cięzka.
                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:19
                    Ale gdzie ona obwinia dziecko? Jest rozżalona, pisze pod wpływem emocji i nie dba o formę, po prostu.
              • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:10
                rena.k napisała:
                a skoro odrabia z nim lekcje 3 godziny, to widocznie jest taka potrze
                > ba. To jest 8-letnie dziecko, a piszesz o nim jak o wrogu.

                No i tu się zastanawiam, jak obie- Autorka i jej mama wyobrażały sobie jeszcze codzienną, kilkugodzinną opiekę nad noworodkiem przez babcie, która ma już takie zobowiązania.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:41
                'Dzieciak' ma 12 lat. Kiedyś był fajnym chłopcem. Ale teraz jest zrozumiałym dzieciakiem. Rozpiedcila.go babcia. Moja siostra zaniedbywać od lat. Bardzo go kocham ale też nie będę poświęcać mu tyle uwagi co wcześniej. Nadal spędzamy razem czas. Często chodzimy na spacery. Robi się nieznośny. Taki wiek. Wiel.osobmmowi ze z niego taki mały stary. Ja mu często tłumacze wiele spraw. Czasem stawiam do pionu jak gada głupoty. Wciąż jestem dla niego autorytetem i.mam z nim dobra relacje.
                Dzieciakiem jest i tyle.
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:44
              Mowa była o roku. Potem.prosilam choć na cztery.miesiace.
              Mieszkaliśmy w mieszkaniu 30.m2. Woleliby je wynająć i z najmu spłacać kredyt. Dom wykupiłam wiele lat przed poznaniem męża.7 lat temu. Na pewno po tym co dziś wiem nigdy bym tego nie zrobiła. Maz był w domu z dzieckiem ale później. Proponowała żeby został z dzieckiem ale sama bym chyba tego nie chciała. Tym bardziej ze ja potrzebowałam kogoś na 4 godziny.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:44
                Na dom mam osobny kredyt. Mieszkanie było inwestycja.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:39
            Nie zgodzę się. Ponieważ prowadzę firmę z koleżanką która też urodził dziecko. Zajmuje się bardzo odpowiedzialnymi sprawami. Nie mam etatu. Nie pracuje. Nie zarabiam. Zresztą nie będę się z tego tłumaczyć. Gdybym nie musiała to bym nie pracowała.
            Dziecku poświęcam każda wolna chwile. Uwielbiam spędzać z nim czas ale nie jestem matką kwoka. Odkąd mały skończył pół roku mój mąż się bardziej zaangażował i wiem ze mogę z nim zostawić małego nawet na dwa dni. Uważam że tak ma być bo dziecko ma dwoje rodziców. I relacje buduje z nimi każda jest inna. Maz był na urlopie parę tygodni i ja wróciłam do biura. Mały się świetnie z nim bawił i byli ze sobą mega szczęśliwi. A ja spokojnie mogłam pracować a popołudnia spędzać z nimi wspólnie.
            • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:52
              mytoya napisała:


              > Dziecku poświęcam każda wolna chwile. Uwielbiam spędzać z nim czas ale nie jest
              > em matką kwoka. Odkąd mały skończył pół roku mój mąż się bardziej zaangażował i
              > wiem ze mogę z nim zostawić małego nawet na dwa dni. Uważam że tak ma być bo d
              > ziecko ma dwoje rodziców. I relacje buduje z nimi każda jest inna. Maz był na
              > urlopie parę tygodni i ja wróciłam do biura. Mały się świetnie z nim bawił i b
              > yli ze sobą mega szczęśliwi. A ja spokojnie mogłam pracować a popołudnia spędz
              > ać z nimi wspólnie.

              Ale trochę niesprawiedliwa jesteś. Ja Cię nie oceniam i wiadomo, że planujesz, jak uważasz, ale matka która po porodzie zostaje z dzieckiem to nie jest od razu kwoka. Wróciłaś do pracy i babcia przejęła maluszka na kilka godzin dziennie, kiedy miał dwa tgodnie. Do tego się odnosimy. To bardzo niewygodne też dla matki- te pierwsze chwile zazwyczaj jednak mysli są wokół noworodka i matka jest taka rozdarta, no ale na pewno każdy to inaczej przeżywa. A że ojciec spędza czas z półrocznym, to akurat super i nikt chyba nic nie zarzucał. Jak kasy brak, to pewnie, że człowiek różnie kombinuje, nawet kosztem czasu z dzieckiem, ale z tego, co pisałaś to myślałam, że nie ma u Was takiego musu. A jeżeli można zapytać, to gdzie wcześniej mieszkaliście? Musieliście spłacać ten dom, żeby mieć gdzie mieszkać?
              • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:27
                Autorka jest nadodpowiedzialna, więc nie zwraca uwagi na swoje potrzeby, np. macierzyńskie, bo musi pracować. Musi zapracować na własną rodzinę, na mamę, na dom. Musi wszystko, wszystkim zapewnić.
                Bo jak zapracuje, zapewni, to może wreszcie dostanie to, o czym marzy: uwagę, szacunek, troskę, docenienie.
                To strasznie smutne:(
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:44
                  Smutne jest to, że jak zapewni to i tak tego nie dostanie.
                  I dlatego powinna iść na terapię i zająć się sobą.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:31
                Mały miał miesiąc jak praca mnie przyszpilila. Pracowałam w domu. Nie zostawiam go na cały dzień byłam ww pokoju obok. Pracowałam od 12 do 17stej. Mały karmiony co 2 h. A i tak nie mogłam przeżyć ze nie mogę z nim być cały czas.
                Maz ma fajną ale niezbyt dobrze płatna prace. Gdyby tylko on pracował to nie mielibyśmy ani na dziecko ani na kredyt. Wiec tak mogłam nie pracować oddać dom bankowi i mieszkać. .w lesie :) albo kazać mężowi znaleźć lepiej płatna robotę.
                • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:42
                  Nie tłumacz się. Opiekujesz się swoim dzieckiem tak, jak potrafisz najlepiej. Gorzej, że wzięłaś pod skrzydła pozostałych członków rodziny i nie zadbałaś o siebie.
                  Nie masz obowiązku spełniać czyichkolwiek oczekiwań, ba, nawet prośbie możesz odmówić.
                  Teraz zadbaj o siebie. Najtrudniejszy moim zdaniem będzie moment, w którym dotrze do Ciebie, że nigdy nie otrzymasz tego, na co chciałaś zasłużyć. Może szczęśliwe małżeństwo i zadbanie o włąsne potrzeby jakoś Ci to wynagrodzi. Czego życzę:)
        • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 10:21
          > Szwagrowi sprzedała historię o tym jak była biedna i samotna i on zrobił awantu
          > rę mojej mamie..i jak go po jakimś czasie spotkałam no to nie wytrzymałam i pow
          > iedziałam, że jest podły i jest idiotą..bo moja matka im tyle lat pomaga a on m
          > a ją za nic...bo mu się żona puszcza

          Znaczy to Ty uświadomiłaś szwagra, że ma rogi? Jak miło:P
          • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 10:47
            sebalda napisała:

            > Znaczy to Ty uświadomiłaś szwagra, że ma rogi? Jak miło:P
            Nie, no niekoniecznie. Szwagier się dowiedział sam, ale przyjął usprawiedliwienie żony, że to z samotności, bo była opuszczona. Autorka tylko mu uświadomiła, że przerzuca winę z żony na teściową, bo tak jest zawsze wygodniej. Tak to rozumiem.
            • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:20
              Mnie zawsze zgrzyta w narracji typu: jacy to wszyscy są źli, a ja taka dobra, poświęcająca się, utrzymująca wszystkich, oddana. Siostra ku.., szwagier głupi, idiota i jeszcze uderzył autorkę, matka niewdzięczna i oszustka, woli drugiego wnuka, ogólnie wszyscy przeciwko mnie. O sobie napisze się lekko, że się było trochę znerwicowanym, to przecież normalnie, i mogło się być trochę niemiłym dla matki, mogło się wygarnąć agresywnemu skądinąd szwagrowi, że mu się żona puszcza itd. No faktycznie, biedna ta autorka, jak nie wiem co:P
              • mozambique Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:27
                jak cudownie widziec jak wszystkei krytyjuja autorke a zadna nie zauwazyla ze szwagier wystrtował do niej z pieścią

                i jkaos nie widzę tu zadnych oburzinych głosów zeby facetowi zalozyc niebeiską kartę
              • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:24
                Sebaldo , zdumiewasz mnie. Nie spodziewałam się, że akurat Ty będziesz dyskredytować to co pisze Autorka. Może powinnaś w wolnej chwili zajrzeć na e-matkę, dowiedziałabyś się, że takie relacje rodzinne nie należą do rzadkości.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:43
                Bo ja jestem święta. Bez dwóch h zdań. Za to co mi urządzali przez lata powinnam była już dawno się zawinąć. Chałupe iech sobie bierze sobie bank. Matka na bruk bo druga córka się pewnie wyniesie. Niech sobie radzą sami.
                Bo i tak rodzina z nich żadna. Nigdy nie można na nich liczyć. A ja naiwna..mam jeszcze sumienie
                • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:52
                  mytoya napisała:

                  > Bo ja jestem święta. A ja naiwna..m
                  > am jeszcze sumienie

                  Nie jesteś ani święta, ani naiwna. Weszłaś w cudze buty i dopiero teraz zaczynają Ci spadać z nóg. Warto abyś też otwarła oczy i nie myliła swojej konieczności kontrolowania życia matki i siostry sumieniem. Żyj swoim własnym życiem. Pomagaj realnie w tym w czym chcesz i możesz, tam gdzie Twoja pomoc jest potrzebna, bez poczucia wykorzystywania. A reszta niech Cię nie obchodzi.
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:16
                  Jeżeli faktycznie tak myślisz to pomoc psychoterapeuty jest Ci potrzebna NATYCHMIAST!
                  Bo to co piszesz jest chore, bardzo.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:36
                    Czy wiesz co to sarkazm...?
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:39
                      Przeraża mnie obraz wyłaniający się z Twoich postów.
                      I dlatego uważam, że potrzebujesz fachowej pomocy.
                      Bo żal do innych, potrzeba kontroli, sterowania życiem innych, przerost odpowiedzialności Cię zniszczą.
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:38
              Tak to wygląda. Cóż ktoś musi być winny. Na swój sposób munwspolczuje . Tylko on od półtora roku to rozgrEbuje. Sąsiadów. Się pyta jak to było. Znajomych. Nie znajomych. A potem ma żal ze ludzie gadają. ..ze jest rogaczem
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:34
            Nie. Sama żona mu o tym powiedziałam. Ja mu wygarnelam ze jest idiotą bo uwierzył w historię zonki i jej samotność i zrobił matce awanturę ze się jego żoną nie opiekowała.

            To mu powiedziałam ze w taki razie jeśli matka.miala mu żony pilnować to powinien był kazać matce zamieszkać . Z zona. Razem spać i wszędzie jeździć.
            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:39
              A nie mogłaś zwyczajnie powiedzieć, że to nie jest Twoja sprawa?
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:49
                Pewnie mogłam. .ale.jak zwykle nie mogłam przejść spokojnie nad jawna niesprawiedliwości ia gdy szwagier mieszał. Z.blote.matke.
                Powinnam była się uśmiechnąć i iść w swoją stronę.
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:49
                  Nie.
                  Powinnaś była wyprosić go z domu a gdyby był agresywny to wezwać policję.
                  I nie tłumaczyć mu niczego, co jest związane ze zdradą Twojej siostry, bo to nie Twoja sprawa.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:51
                    Masz racje.
    • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 11:46
      Często się słyszy, że żołnierze po misjach są zwichrowani psychicznie, ale wszystko ma granice. Trzeba było wezwać policję, albo od razu żandarmerię wojskową. Nie było tam w pobliżu Twojego faceta, gdy dostałaś w twarz?
      Zolla pisała – idź na terapię. Szkoda babrania się.
      Faktycznie chciałabyś oddać dziecko w ręce osoby nie dającej dziecku jeść w ramach biernego oporu???
      Pieniadze zamiast na matkę wydaj na dziecko, oszczędzaj na studia albo mieszkania albo wycieczkę na Bora-Bora. Jak matce będą potrzebne pieniądze, to sobie przypomni o samochodzie i go sprzeda, widocznie nie jest taki potrzebny, jak w Twojej ciąży o nim -zdaje się - zapomniała.
      Trzymaj się i nie chlipaj:)
      • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:02
        Paris, Ty naprawdę widzisz jakiś sens w tym wszystkim? Cała rodzina autorki z jej opowieści jest straszna, o własnej siostrze pisze per ku.., ogólnie wszyscy są ciężką patologią łącznie ze szwagrem, który ją uderzył, a z drugiej strony tak strasznie kocha tę straszną siostrę, że wszystko łyka. Agresywny typ, który wybacza zdradę, tłumaczoną samotnością??? Serio?
        I takiej strasznej rodzinie wszystko się funduje? Matce z emeryturą i zarabiającym facetem opłaca się wszystko, łącznie z ubraniami??? Skoro wszyscy tacy źli, w ramach czego się ich utrzymuje, bo nie umiem tego pojąć? Z drugiej strony Adorra pyta, czy gdybym dawała coś z serca, to niczego bym nie oczekiwała? Miała nadzieję może, ale nie wymagała i nie żądała, bo to jest jednak różnica. Z tonu wypowiedzi autorki naprawdę przeziera mi postawa: ja płacę, ja wymagam. No sorry, tak to wyczuwam. A nikt tego nie lubi.
        • eskorta30 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:27
          Mnie się zdaje, że to wszystko przez pracę. Autorka wielokrotnie podkreśla, że ma bardzo dobrą pracę, pieniadze, dobrze zarabia itd. Ile znacie w swoim otoczeniu ludzi, którzy osiągnąwszy jakąś pozycję w firmie, w zarobkach zaczynają "gwiazdorzyć"? Ja znam pare takich osób. Bez pracy, bez tej pozycji tracą całą pewność siebie i tą pozorną władzę nad resztą świata. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że Autorka czuje się od innych lepsza.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:04
            Nie czuje się od nikogo lepsza. Osiągnęła to co.mam ciężka praca i nadal na to ciężko pracuje. A ciąży mi ze wszyscy wkoło mi wypomnialam ze dużo zarabiam to byś kupiła to i tamto. No przecież cie stać. Jakby wręcz
            przez to ze dobrze zarabiam to automatycznie mam dzielić to na wszystkich.
            Jadę na wakacje z mężem słyszę : bogatemu to kto zabroni.
            Dodam że moja siostra jest dobrze sytuowana.
            Brałam jej dzieciaka na wakacje a i tak jak w zeszłym roku nie wzięłam go na jeden wyjazd to już byly pretensje.
            • ann.38 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:11
              No sorry, że znowu o tym, ale dajesz się wciągać w poczucie, że jak zarabiasz, to masz fundować rodzinie, a nie podkusiło Cię, żeby skoro dobrze zarabiasz, to odpuścić trochę z pracą i spędzić czas z noworodkiem? W pierwszym rzędzie jest teraz Twoja własna rodzina- dziekco i mąż, no i Ty, żebyś miała czas na odpoczynek. Leki dla potrzebującej mamy to rozumiem, ale nie daj się podpuszczać, że jak masz to kup. Rozumiem, że czasem nie umiemy odmawiać, ale mając po drugiej stronie dobro własnej rodziny, to już łatwiej się postawić.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:16
                Ja odpuscilam z robota. Robiłam tylko co konieczne. Taka jest moja rola w firmie. Nie mógł mnie nikt zastąpić bo tylko ja mam dana wiedzę i odpowiedzialność za kasę. Jeden mój błąd może kosztować nas dużo $. A nie mogłam powiedzieć pracownikom żeby poczekalni na wypłaty kilka miesięcy.
            • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:14
              mytoya napisała:

              >ciąży mi ze wszyscy wkoło mi wypomnialam ze dużo zarabiam to
              > byś kupiła to i tamto. No przecież cie stać.

              Ależ nie masz żadnego obowiązku ani tłumaczyć się ze swoich zarobków, ani z tego na co wydajesz pieniądze. Nikomu, I tu na forum też nie. A sama tu ten temat zaczęłaś.
              W rozmowach z bliskimi wręcz masz prawo ukrócać takie rozmowy. Kupujesz to co zechcesz i kiedy zechcesz, a czy cię na coś stać czy nie to wyłącznie Twój interes.

              > Jadę na wakacje z mężem słyszę : bogatemu to kto zabroni.
              > Dodam że moja siostra jest dobrze sytuowana.
              > Brałam jej dzieciaka na wakacje a i tak jak w zeszłym roku nie wzięłam go na je
              > den wyjazd to już byly pretensje.

              Na pretensje odpowiadaj, że siostrzeniec ma rodziców i warto aby oni też się wykazali i zadbali o jego wypoczynek.
            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:18
              Nie czujesz się od nikogo lepsza i piszesz, że jesteś święta?
              Nie zgrzyta Ci to?
              • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:30
                pewnie chodzi jej o cierpliwość, o znoszenie wymagań, oczekiwań i pretensji
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:41
                  Raczej nie.
                  Po pierwsze nic z tego nie musi znosić, robi to, bo ma taką potrzebę.
                  Chce ułożyć rodzinę wedle swoich wyobrażeń i kontrolować ich poczynania.
                  A po drugie z tego, co pisze, wynika jasno, że ona się czuje lepsza.
                  Z każdego zdania.
                  Ona o nikim nie napisała dobrze, choćby jednego zdania, tylko o sobie.
                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:46
                    Ja to widzę tak, że w autorce coś pękło i sobie tu, na forum "wyżyguje". To nie jest moment na przyjrzenie się sobie i racjonalne wyciągnięcie wniosków. To moment, w którym poczucie krzywdy jest tak wielkie, że wszyscy są podli i źli.
                    Jak już to wszystko wywali, wypłacze to jej przejdzie. Powinno:)
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:52
                      Moim zdaniem nie przejdzie bez pomocy specjalisty.
                      • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:59
                        Przydałaby jej się pomoc, zgadzam się. Choćby po to, żeby przyjrzeć się co jest po jej stronie, jak ona funkcjonuje w tym układzie i co z tych zachowań przenosi na własną rodzinę. To ma ogromne znaczenie w kontekście wychowywania własnego dziecka.
                        No i warto, żeby się przyjrzała, czy ten sposób zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa, który dotychczas spełniał swoją rolę jest nadal użyteczny.
                        • verdana Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:25
                          Przede wszystkim Autorka pisze, zę po śmierci ojca rozpadła sie jej rodzina. Co oznacza, zę oczekuje od rodziny obecnej funkcjonowania podobnego, do tego, jak funkcjonuje rodzina w czasie dzieciństwa dzieci - swoistej wspólnoty. Matka ośmiela się mieć własne życie, małżeństwo siostry Autorka próbowała zniszczyć i nie jest w stanie zrozumieć, ze tamtej rodziny nie ma i nie będzie, każdy idzie swoją drogą. To nie oznacza braku pomocy, ale oznacza, ze każdy teraz przede wszystkim ma na uwadze nowe życie i nową rodzinę.
                          W dodatku podobno przed rozpadem ta rodzina też dobra nie była.
                          Moim zdaniem - pomoc jest konieczna.
                          • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:41
                            Do tego podejrzewam, że autorka idealizuje ojca, bo ten nie żyje.
                          • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:54
                            verdana napisała:

                            > Przede wszystkim Autorka pisze, zę po śmierci ojca rozpadła sie jej rodzina. Co
                            > oznacza, zę oczekuje od rodziny obecnej funkcjonowania podobnego, do tego, jak
                            > funkcjonuje rodzina w czasie dzieciństwa dzieci - swoistej wspólnoty. Matka oś
                            > miela się mieć własne życie, małżeństwo siostry Autorka próbowała zniszczyć

                            Chyba czytasz Verdano zupełnie inny wątek. Ja tu takich rewelacji nie widzę. Jak niby autorka próbowała zniszczyć małżeństwo siostry? To raczej szwagier ja obwiniał o zdradę żony?
                            A ojciec być może był jedyną bliską osobą, która ją traktowała jak dziecko. Po jego śmierci i przy akceptacji tego faktu przez matkę autorka przejęła jego odpowiedzialność. To się zdarza...
                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:32
                            Nie chce wracać do rodziny z dzieciństwa. Mam swoją rodzinę . Każdy ma swoje życie zgadza się. Tylko czy to od razu oznaczać ze się na siebie wypinamy? To wygląda tak ze oni maja swoje rodziny. Swoje sprawy. Ale wg. Nich ja nie mam prawa do tego samego. Ja zawsze mam być pod ręką. Ratować gdy się pali. Doradzać. Załatwiać.
                            A gdy czasem podkreślam czasem czegoś potrzebowalam- np.zawiezie nią w ciężkiej chorobie do lekarza to nie było chętnych. . Leżałam dwa dni z ciężką gorączką i nawet nikt do mnie nie zajrzał. .w końcu zadzwoniłam ( z góry domu) po matkę bo nie miałam siły wstać ..i zdziwienie ze coś mi potrzeba. Bo przecież mogłaś powiedzieć. .no mogłam tylko ze spałam w majakach dwa dni...
                    • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:40
                      pade napisała:

                      > Ja to widzę tak, że w autorce coś pękło i sobie tu, na forum "wyżyguje". To nie
                      > jest moment na przyjrzenie się sobie i racjonalne wyciągnięcie wniosków. To mo
                      > ment, w którym poczucie krzywdy jest tak wielkie, że wszyscy są podli i źli.

                      Odniosłam takie samo wrażenie.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:12
                    Pisałam dobrze o moim mężu i córce mamy faceta.
                    Nikogo nie chce układać. Przestałam kilka lat temu. Ja chcę po.prostu mieć spokój bez nacisków i pretensji ze powinnam to i tamto. Żeby zacząć własnym życiem bez poczucia winy ze kogoś krzywdę i zaniedbuje. Żeby inni zobaczyli ze jestem człowiekiem i mam też pewne prawa.
                    • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:20
                      Ale do kogo o to apelujesz? Naciski i pretensje być może bedziesz miala inie masz na to wplywu czy one beda czy nie. Na to czy masz poczucie winy - masz wplyw. Na to zeby inni zobaczyli, ze masz prawa - masz posredni. Byc moze jesli Ty zmienisz zachowanie, zaczna Cie inaczej traktowac. A byc moze nie.
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:49
                        A w jaki sposób zmienić postępowanie żeby nie odczytywanie tego jako atak i agresję? Ci zrobić gdy te pretensje i źadania są tak powiedziane w zaowalowany sposób. Nigdy wprost? Jak radzić sobie z taką przemocą słowna? Jak rozmawiać z siostra o jej obowiązkach wobec many gdy ona się od razu denerwuje . Awanturę albo zwyczajnie kłamie?
                        • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:53
                          Po prostu rób dla mamy tyle ile sama uważasz za słuszne. Jeżeli mama faktycznie wymaga pomocy, ustalcie z siostrą, która co robi - i nie rozliczaj potem siostry z tego czy wypełnia swoje obowiązki czy nie. A zawoalowanym żądaniom nie musisz ulegać. Niezaowalowanym też nie;)
                          • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:55
                            I jeśli Twoje zachowanie zostanie odczytane jako atak czy agresja to jest to problem odbioru drugiej strony ( założywszy, że nie atakujesz i nie jesteś agresywna;)). Co się stanie jeśli tak własnie rodzina to odbierze?
                            • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:16
                              Jak dla mnie to się ratować, a nie zastanawiać, jak pomóc. Jakos ostatnio nie widzę Zuzi (gdzie jesteś???), więc wejdę w nie swoje buty i napiszę - Twoja matka to czysty przykład hasła "narcystyczna matka" ogranego tu na forum chyba milion razy i w literaturze przedmiotu przenicowanego na wylot. Chyba nawet taki watek gdzies tu powstał. Nierówne traktowanie dzieci, wnuków, koncentracja na sobie, wykorzystywanie innych, niezauważanie czyichś potrzeb etc. etc. etc. Nawet ciężko sobie wyobrazić, jakie to musza być stosunki, że matka broniła obcego dla niej faceta jak by nie było, czyli zięcia, który dał w twarz jej córce. Ratuj się, a nie debatuj z siostrą "jak pomóc,kiedy odwiedzić, etc.". IMHO.
                              • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:31
                                narcystycznamatka.blogspot.com/

                                Może DZIWNYM zbiegiem okoliczności odnajdziesz w opisie kogoś z pietra niżej...

                                Te opisy, że jecie frykasy, że gdzieś jeździcie... Normalny rodzic cieszy się i jest dumny, że dziecko ma pieniądze, fajne jedzenie, jeździ, gdzie chce, ma fajne dziecko, etc. etc. etc. Rozumiem, że pytasz, czy matka Cię oszukała, bo łatwiej w tym jednym skanalizować, że jest zła, bo OSZUKAŁA, i w tym to zło tylko możę się zawiera, ale to są za łatwe uproszczenia. Rozumiem, że łatwiej mieć razem z rodzenstwem zwyczajnie złych rodziców i łączyć się w tym bólu, ale niestety nie zawsze tak jest i to Waszą rzeczywistość też dzieli i tak samo dzieli przeszłość. Pewnie z pozycji kogoś "złego" cieżko przejść na prawdziwą pozycję, gdzie dopiero mogą być na Ciebie wściekli, że wyrwałaś się z wysługi, ale ja bym tylko tą drogą szła.
                                • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:35
                                  Jeszcze... Ta sytuacja z zabranianiem wynajęcia opiekunki w celu ochrony wizerunku "dobrej babci" czy za kogo tam matka chciała uchodzić, to też klasyka narcystycznej farsy i fasadowości. W tym przypadku to jest jednak naprawdę straszne, bo w to było wciągnięte niemowlę. Ciężko w to wszystko uwierzyć, ale mimo wszystko wierzę.
                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:23
                                    Dla.mojej mamy zawsze było ważne co ludzie powiedza' . Bardzo mnie opiep.. gdy ją się tym nie przejmowałam.

                                    Dzięki za info. Nie czytam wątków psychologicznych bo juz skończyłam z rozdrapywaniem. Teraz tylko zaczęłam dyskusje na forum żeby się przyjrzeć sobie i czy to co przeżyłam jest normalne i.miesci się w normalnych relacjach rodzinnych czy też może jest chore.. mówię o relacji mojej i.mamy. czy zbyt wiele oczekiwałam.

                                    W tym całym porażenie sobie jest ważny szkopuł. Owszem.moge traktować ją jak ona mnie całe życie ale ryzyko jest takie ze ona w zamian przepisze swoją połowę. Na siostrę i wtedy będę musiała jeszcze więcej spłacać. À
                                    Wiec jestem trochę takim.zakladnikiem..swojej głupiej decyzji..podjętej dawno temu
                                    • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:45
                                      mytoya napisała:
                                      Wiec jestem trochę takim.zakladnikiem..swojej głupiej decyzji..podjętej dawno temu

                                      Czyli jest jednak takze Twoj udzial w sytuacji w jakiej sie znalazlas?

                                      Niektorym na terapii zajmuje to sporo czasu. Gratuluje.
                                      To jaki jest sens pilnowania i dyscyplinowania siostry do opieki nad matka?
                                      To jest sprawa Twojej mamy i Twojej siostry.
                                      Wystarczy, ze zrobisz to co do Ciebie nalezy.

                                      No i... czekam na info. o mezu. Co robi w domu malzonek? Nie w sensie pomagania, co nalezy do jego obowiazkow w domu?
                                      • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:48
                                        Dzieki. Doczytalam.
                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:50
                                        Wynosi i segreguje śmieci. Myje akcesoria małego . Zakupy. Odkurza raz w tygodniu. Myje auta. Wiesza pranie. Prasuje swoje ciuchy i małego. Czasem coś mojego. Czasem pozmywa
                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:58
                                        Wiem ze błędem było wzięcie kredytu i pakowanie się w historię z domem.
                                        Wiem ze nie powinnam tyle dla nich robić. Zaczynam się przyznawać się ze nigdy nie zasłużenie na miłość matki w taki sposób. Wiem ze musze odpuścić. Zrobiłabym to ale choroba matki mnie powstrzymuje. Bo ona próbowała grać tym tematem na mnie. Szybko to ukrocilam. Bo nie jestem terapeuta czy psychologiem
                                        • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:14
                                          Co sie stalo, to sie nie odstanie. Gdybys tego nie sprawdzila, to bys nie wiedziala.

                                          Kazdy przyzwoity czlowiek opiekuje sie chora matka, jaka by nie byla. moim zdaniem.
                                          Mieszkacie w jednym domu, wiec logistycznie troche latwiej.
                                          Ja bym nie zalowala, ze opiekowalam sie matka bardziej niz siostra.
                                          Wogole porownywanie sie z innymi - ``lepszymi lub gorszymi`` - to strata energii.
                                          Zamienilabys sie z siostra?
                                          Nie traktuj tez syna siostry jak zabawki, ktora sie popsula. Twoja rola jest byc dobra ciocia i nie chodzi tu o pieniadze, prezenty.
                                          Najwazniejszy jest czas i uwaga.

                                          Zastanawia mnie dlaczego twoj maz bylby nieszczesliwy, gdyby zostal w domu???


                                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:25
                                            J nie żałuję że zajmuje się mama. Chcę tylko żeby inni przyznali ze ja też mam życie. Ze mogę być zmęczona. Ze nie chce mi się gotować bo wolę iść na spacer z dzieckiem. Albo gdzieś pojechać.
                                            Chyba niejasno się wyrażam. Nie porównuje się z innymi. Chcę być traktowana jak człowiek a nie jak wyrobnik z funkcją druku kasy na żądanie :) mówiąc dosadnie.
                                            Ciocia byłam baaardzo dobra. Po urodzeniu dzidzi i wiele obowiązków mniej spędzam czasu z siostrzencen ale jestem w jego życiu. Zaczyna wchodzić w trudny wiek a ze mną może zawsze pogadać często o trudnych sprawach. Szanuje go a on mi ufa. To dla mnie ważne.

                                            A co do męża. W sumie to nie wiem. Może mi się zdawało ze będzie nieszczęśliwy . Ale gdyby musiał odstawić swoją pracę to bałam się ze odbije się to źle na nim i dzidzi
                                            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:29
                                              Moja siostra mogłaby być ciocia w ogóle. A wygląda to tak ze wpadnie raz na miesiac\dwa na pięć minut. Ja się śmieje ze przychodź popatrzeć na mapkę w zoo:)) jak kilka razy ich zapraszałam to zawsze mieli coś innego do roboty.
                                              Siostra i szwagier unikają, tak myślę, relacji ze.mna matka moim mężem przez ta sprawę z romanse i co wyrosło wokół tego tematu.
                                              • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 08:42
                                                mytoya napisała:

                                                > Moja siostra mogłaby być ciocia w ogóle. A wygląda to tak ze wpadnie raz na mie
                                                > siac\dwa na pięć minut. Ja się śmieje ze przychodź popatrzeć na mapkę w zoo:))
                                                > jak kilka razy ich zapraszałam to zawsze mieli coś innego do roboty.

                                                A jak wygladaja odwiedziny rodziny Twojego meza?


                                                > Siostra i szwagier unikają, tak myślę, relacji ze.mna matka moim mężem przez t
                                                > a sprawę z romanse i co wyrosło wokół tego tematu.

                                                Trudno sie dziwic. Po zdradzie, po rodzinnych awanturach, po rozlace z powodu misji, moga sami miec problem ´´pozbierac sie´´.



                                                • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 14:48
                                                  Rodzina męża mieszka 250 km od nas. Teściowa była raz. Zapraszamy kilka razy. Szkoda gadać bo problemem jest to ze nie ma auta no ale ma bezpośredni pociąg. Który jedzie 2.5 godziny
                                                  My ich odwiedzamy- tesciowa.babcie męża. Jego tatę tak co 2 miesiące.
                                            • morekac Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 07:12
                                              >Chcę tylko żeby inni przyznali ze ja też mam życie. Ze mogę być zmęczona. Ze nie chce mi się gotować bo wolę iść na spacer z dzieckiem

                                              Bo pewnie trzeba się zbuntować w wieku lat nastu i ustawić sobie rodzinę na innym poziomie.
                                              Tak jak twoja siostra.
                                              Nie opłaca być się niezbuntowaną, pokorną i za grzeczną nastolatką, nawet awantury bywają twórcze.
                                              Cały czas piszesz o sobie jako dobrej, grzecznej dziewczynce w opozycji do niegrzecznej i podłej siostry itp. A tak naprawdę ty to ty i nie musisz definiować się jako przeciwieństwo siostry, tylko jako ty sama. Nie musisz zasługiwać na tytuł Najlepszej_Córki_i_ Matki_i_Siostry_i_Żony_i_Pracownicy, by móc żyć po swojemu.
                                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:55
                                      Pomyśl też o tym, że matka i tak może zapisać swoją część domu siostrze a siostra może ją sprzedać komuś innemu niż Ty, może wcale nie chcieć Twojej spłaty.
                                      Nie podporządkuj całego życia matce by jej się przypodobać i by zapisała Ci do w testamencie, bo zniszczysz życie a matka i tak zrobi co chce.

                                      I idź na terapię, potrzebujesz jej.
                                      Odpowiadasz niemal na każdy post, te o terapii starannie pomijasz.
                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:05
                                        Bo boje się terapii. W zeszłym roku próbowałam grupowej ale terapeuta skupiała się na jednej dziewczyna. Fakt miała gorszy hardcore ale zrazilam się.
                                        Boje się ze trafię na złego terapeuta. Boje się wyciągać bardziej dawne przeżycia i krzywdy. Boje się ze dowiem się ze nie jestem ważna dla siostry i mamy i mam sobie jakoś z tym poradzić. ..ze w końcu do mnie dotrze, że nie mam wpływu na to jakie dla.mnie będą.
                                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:10
                                          Spróbuj terapii indywidualnej.
                                          Poszukaj terapeuty z polecenia.
                                          Zapytaj jaką szkołę psychoterapii ukończył - to Ci da jakąkolwiek wiedzę o tym czy w ogóle ją ukończył żebyś nie trafiła na szarlatana.

                                          Terapia na ogól jest trudna.
                                          I dzieje się w niej wiele bolesnych dla nas rzeczy, uświadamiamy sobie wiele spraw, o których całe życie woleliśmy nie wiedzieć.
                                          Ale udana terapia wyzwala i dla tej wolności warto spróbować.
                                          Gorąco namawiam.

                                          Z tego, co piszesz, potrzebujesz tej pomocy jak kania dżdżu a nie jest wstydem prosić o pomoc fachowców.
                                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 00:32
                                            A polecicie kogoś godnego zaufania w Warszawie?
                                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:02
                                              Masz aktywną pocztę gazetową?
                                              Jak tak to mogę podesłać Ci kilka namiarów.
                                        • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 09:23
                                          mytoya napisała:

                                          > Bo boje się terapii. Boje się wyciągać bardziej dawne przeży
                                          > cia i krzywdy. Boje się ze dowiem się ze nie jestem ważna dla siostry i mamy i
                                          > mam sobie jakoś z tym poradzić. ..ze w końcu do mnie dotrze, że nie mam wpływu
                                          > na to jakie dla.mnie będą.

                                          Ależ Ty już o tym świetnie wiesz. Pierwszą część masz za sobą, teraz trzeba się z tą wiedzą pogodzić (i tu myślę, że jesteś raczej na końcu tej drogi) i zacząć myśleć o sobie. Dokładnie tak jak to robią matka i siostra. Ucz się od nich egoizmu. Zdrowego egoizmu. Mówienia nie, kiedy coś Ci nie odpowiada, puszczania mimo uszu zawoalowanych sugestii i złośliwości, nie przejmowania się cudzym zdaniem i opinią sąsiadów...

                                          A co do przepisania na Ciebie kiedyś części domu należącej do matki to absolutnie nie licz na to. W najlepszym wypadku dostaniesz połowę na spółkę z siostrą, A nawet jeśli matka przepisze całą swoją część na siostrę to masz prawo do tzw zachowku, który jest w tym wypadku niewiele mniejszy niż część prawnie przypadająca na Ciebie.
                                          Raczej zastanawiaj się i bierz poważnie pod uwagę co w takiej sytuacji zrobicie z mężem.
                                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 14:52
                                            Będę się sądzić z siostra. O zwrot splaconej kwoty. O spłatę z mojej części. W najgorszym wypadku. Jak ja przeciągnąć po sądach i wyciągnę jej parę machloji podatkowych to odpuści. W tych sprawach to się mnie boi :) nieraz jej zresztą Pomagałam w sprawach z US.
                                            No ale to ostateczność.
                                            Raczej wtedy jej dopłaca za ta część która matka jej odpisała albo będę dążyć do tego żeby udowodnić jej zaniedbania. Jest wiele opcji
                                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:04
                                              Nie rozumiem. Dlaczego o zwrot spłaconej kwoty?
                                              Przecież zrobiłaś to z własnej woli, nie musiałaś jej spłacać.
                                              Chyba, że nie zrozumiałam o czym piszesz.

                                              Jakie zaniedbania?
                                              W tej chwili żadna część domu nie jest jej i ona nie ma obowiązku o niego dbać a w spadku go dostać może.
                                            • morekac Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:22
                                              > Jak ja przeciągnąć po sądach i wyciągnę jej parę machloji podatkowych to odpuści.
                                              • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:34
                                                No niestety, też zaczynam mieć wrażenie, że tylko o te pieniądze chodzi...
                                                • morekac Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:50
                                                  Zaraz ci wątkotwórczyni napisze, że chodzi wyłącznie o miłość (chyba że chodzi o miłość do piniędzy) . A od pierwszego wpisu jest o tym, że została oszukana też niejako finansowo, bo za swoją kasę nie dostała wystarczającego ekwiwalentu babciogodzin. Ale może to taki wyraz uczuć. Tylko wtedy może powinny sobie rachunki wystawiać nawzajem i rozliczać się raz na kwartał, ile która drugiej winna. Będzie znacznie prościej.
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:20
                                                    Tak zostałam oszukana.
                                                    Matka złamała umowę i obeitnicę. Gdyby mi nie obiecała zajmować się dzieckiem, przez kilka misięcy po parę godzin! to bym naczej wszystko ustawiła. Od razu bym szukała ninia. Nie sprowadzała się do domu rodzinnego.
                                                    Poradziłabym sobie sama. A tak zaufałam i zostałam wystawiona.

                                                    Wiele z Was pisze o tym, że kasa jest dla mnie ważna, no bo jest ale nie jest njważniejsza!
                                                    iestety w mojej rodzinie argument KASA jest jedyym który działa. Tylko to jest ważne.
                                                    Gdy studiowalam i pracowałam na pół etatu i przyjeżdzalam do domu w weekendy, na ogól robiąć jeszcze zakupy do skleu rodzinnego, to siostra mnie wywywała od śmieci, od biedaków, krzyczała, że jem nie swoje. Że nie mam prawa otwierać lodówki.
                                                    Matka mi kazała się dokładać do rachunków choć wiedziała że ciężko mi było samej się utrzymać.
                                                    Siostra miała pretensje że sama nie ma kasy ( bo zajmowała się synkiem 8 lat) i nie pracowała.
                                                    Tylko to było ważne. Na ogól siedzialam w pokoju, czasem jadłam obiad, czasem nie. Często jadalam wieczorami jak już spali.... Banalne co???
                                                    Koleżanki , z którymi mieszkałam zawsze dostawały od mam jakąś "wałowkę" a ja często gdy jechałam do domu to nie mogłam nic zjeść. Gdy np. zrobiłm sobie kanapki to matka wpadała z awanturą że "znowu żresz". A ja przecież wciąż jej pomagałam prowadzić sklep...
                                                    Dopiero gdy znalazłam lepiej płatną pracę, przestałam tak często jeździc do domu, gdy mogłam coś kupić do domu, to przestały tak na mnie jechać..
                                                    Dlaetgo ten wątek jest ważny. Ale dla mnie nie najważniejszy.
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:24
                                                    Dodam ejszcze, ze córka mojej mamy mieszkała z męzem 10 lat w domu z matką i za nic nie płacili...czasem gotowali osobno.
                                                    Gdy ja zaczełam pracę i choć nie mieszkałam na stałe musialam się dokładać do rachunków i opału...
                                                    Więc ja się pytam dlaczego ja byłam ta gorsza??? I tu nie chodzi o kasę tylko o jakąś sprawiedliwość do chol...
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:35
                                                    Matka gorzej Cię traktowała, bojest zaburzona. Nic na to nie poradzimy. Wydaje mi się, że bycie niesprawiedliwie traktowanym jest jedną z trudniejszych spraw do poradzenia sobie i faktycznego wyjscia z tych pytan i żalów, ale mam nadzieję, że Ci się uda.
                                                    Rozumiem, że sprawa nieruchomości jest dla Ciebie ważna i nie chcesz mieć poczucia, że dajesz kasę jak frajer, to jasno powiedz, że chcesz sprawę mieć załatwioną notarialnie, inaczej nie dasz złotówki, bo już jeden element matki został zmieniony przez nią. Pogadaj z prawnikiem, jaka forma na pewno będzie dla Ciebie najkorzystniejsza, prawnie zabezpiecz się prze ewentualnym dożywotnim zajmowaniem się matki facetem i jego mieszkaniem u Ciebie, jesli ona miałaby umrzeć przed nim. Jeśli nie załatwi matka tego notarialnie, to nie dawaj już ani złotówki. Te pieniądze, które byś wydała na opłaty matki, lokuj sobie, żebyś sobie za jakiś czas kupiła taką nieruchomość, o jakiej marzysz. No a najlepiej idź na terapię:)))
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:43
                                                    Tylko, jeszcze dodam, że obawiam się, że jak zaczniesz terapię, to w ogóle odechce Ci się tam mieszkać i może warto jednak chwilę to jeszcze przemyśleć, czy aż tak chcesz się wiązać z tym domem i pakować w ten biznes.
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:35
                                                    Kto to jest "córka mojej mamy" bo ja się pogubiłam.
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:44
                                                    to moja siostra, piszę tak o niej bo tak sercowo przestała być moją siostrą gdy zrobiła mi wieeeelką awnaturę na wyjeżdzie wspólnym ( ze znajomymi ) na Mazury. Oni przy tym byli...wpadła w jakąś dziwną furię, oczy miała dzikie..wsiadła pijana do samochodu i jeszcze dziecko zapakowala, kolega w osatniej chwili wyciągnał jej kluczyki ze stacyjki i wyrzucił w krzaki..
                                                    Więc żeby się uspokoila to j odjechałam w środku nocy a gdy odjeżdzałam to mi życzyła żebym zabiła się na pierwszym drzewie...

                                                    Kolejna absurdalna historia mojego życia...
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:37
                                                    Nie zmienisz przeszłości.
                                                    Nie zmienisz swojej matki.
                                                    Nie zmienisz siostry.
                                                    Szwagra, siostrzeńca, ojczyma matki i kto tam jeszcze jest.

                                                    Żal zniszczy Ciebie, im nie robi różnicy.

                                                    Możesz tylko zająć się sobą i zmienić swoje życie.
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:38
                                                    errata: partnera matki
                                                  • ada1214 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 13:45
                                                    Tobie sie niezle wszystko poklockowalo.

                                                    Traktowali Cie jak jak smiecia (Na ogól siedzialam w pokoju, czasem jadłam obiad, czasem n
                                                    > ie. Często jadalam wieczorami jak już spali.... Banalne co??? ) a Ty wchodzisz w jakies uklady (o nianczeniu). Czegos TY sie spodzeiwala?

                                                    Dwa, Twoim rzeczywistym problemem, jest Twoje psychiczne pokalecznie i toksyczne wspoluzaleznienie, a Ty sobie stworzylas problem zastepczy (ze cie oszukala z nianczeniem) i dzielnie z tym problemem walczysz. Rewelka.

                                                    Zle to widze. Zmarnowalas sobie juz iles lat, i zmarnujesz kolejne -20-30 na bicie piesciami w powietrzu. Chyba ze sie ockniesz, ale na razie chyba sie nie zanosi.
                                        • orien Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 09:42
                                          Widzisz, w tym ukladzie czy dynamice rodzinnej to ty pelnisz role "matki / opiekuna" dla swojej matki, siostry i podejrzewam, ze dla meza - tez. To ty jestes odpowiedziaalna za zapewnianie wszelkich dobr, nie tylko finansowych ale tez emocjonalnych. z kolei w druga strone to nie dziala. to ty masz dawac, inni - brac. kiedy probujesz zmienic uklad jest opor. bo wszystkim jest wygodnie. tylko nie tobie. z tej perspektywy, matka cie nie oszukala, bo ja przyzywyczailas do tego, ze dajesz i nic nie rzadasz w zamian. proba chcenia czegos z twojej strony wiazala sie z biernym oporem towojej matki. szwagier ma prentensje do ciebie, bo ty jako odpowiedzialna za wszystkich "pozwolilas" siostrze sie puscic bokiem. z tego punktu widzenia, tez ma racje.

                                          ten uklad sil bedzie ci cholernie trudno zmienic, no i pytanie czy chcesz to zmienic?
                                          powinnas siebie tez zapytac, dlaczego weszlas w ten uklad? ty juz znasz odpowiedz, ale nie cchez tego ptzyjac do wiadomosci, dlatego unikasz terapii, i brniesz dalej w to.
                                          tak czy siak, bedziesz musiala sie z tym zmierzyc, a sadzac po tym, ze zaczynasz miec dosyc, wydaje sie dobrym momentem do rozliczenia przeszlosci, zmierzenia sie z trudnymi problemami i stworzenia takiego ukladu sil w rodzinie, kotry bedzie zadowalal waszytkiego strony. powodzenia.
                                          • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 12:02
                                            Ciekawa jestem jaki byl niezyjacy ojciec autorki watku i jaka mial relacje z zona i corkami, czy byl cieply i emocj. dostepny, czy wrecz przeciwnie. Moze po jego smuerci autorka pelni samozwanczo jego role w rodzinie, probuje ja zblizac i scalac, ale z typami narcystycznymi to sie nie uda, taki osoby nie sa zainteresowane bliskoscia i serdecznoscia w rodzinie, maja to w nosie, interesuje ich wylacznie swoja osoba i jej dobro.
                                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 14:57
                                            Bardzo chce to zmienić. Jest mi ciężko ze wszystkimi na barach..wiecie ja nie byłam nigdy taka sierota grzeczna głośno kiedyś mówiłam o tym ze mi się to i to nie podoba. Ale wtedy nie miałam nawet z kim porozmawiać. Wszyscy się zupełnie odwraca bo brali mnie za wariatke. I znikał am z domu na długie tygodnie po czym tęsknią i przyjeżdżała na weekend. Chwilę było lepiej ale zaraz znowu to samo... wiec gdybym się nie zgodziła na taki układ to nie miałabym rodziny ...takie miałam wtedy odczucie...
                                    • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 07:47
                                      > W tym całym porażenie sobie jest ważny szkopuł. Owszem.moge traktować ją jak o
                                      > na mnie całe życie ale ryzyko jest takie ze ona w zamian przepisze swoją połowę
                                      > . Na siostrę i wtedy będę musiała jeszcze więcej spłacać. À
                                      > Wiec jestem trochę takim.zakladnikiem..swojej głupiej decyzji..podjętej dawno t
                                      > emu
                                      Nie chcę Cię straszyć, ale to ryzyko będzie istnieć aż do ostatecznego rozwiązania. I nie ma tu znaczenia jak bardzo się starasz. Mam taki przykład wśród znajomych, początek był bardzo podobny- też wcześnie zabrakło ojca, starsza córka starała się, iwestowała, opiekowała przekonana, że inwestuje w swoje, tymczasem na łożu śmierci mamusia przypomniała sobie, że ma drugą córkę i nie może jej skrzywdzić, ze jej się też należy. Rzecz działa się bardzo dawno temu , kobieta nie pozbierała się do dzisiaj, bardzo się zmieniła. Przykro mi to pisać, ale musisz się liczyć z tym, że matka może zachować się tak jak sama uzna za stosowne i Twoje starania nie mają tu większego znaczenia, bardziej liczy się charakter matki.
                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 14:34
                                        Zdaje sobie sprawę z ryzyka. Dlatego zanim zacznę dalej inwestować chce żeby zrobiła darowiznę z dożywotnią służebnościa
                                • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 08:37
                                  Autorko, Paris ma racje, Twoja mama i siostra tez sa obie narcystyczne. To jest taki chory typ osobowosci, tak bardzo skupiony na sobie i na swoich potrzebach, ze potrzeb innych nie zauwaza, innym zazdrosci wszystkiego co maja ale samemu reka nie kiwnie, zeby cos zrobic. Wysilek i praca jest wrogiem takich ludzi, zdecydowanie wola pasozytowac na innych. Autorko Ty oceniasz matke tak, jak by byla normalna osoba, nie narcystyczna i dlatego masz w stosunku do niej takie a nie inne oczekiwania. Ona nic z tych Twoich oczekiwan nie spelni, bo matka nie lubi innym z siebie dawac, ona preferuje branie od innych. Ja roboczo nazywam osobowosc narcystyczna, osobowoscia pasozyta. Taka matka wyglada zupelnie jak inni ludzie, czasem duuuuzo mlodziej niz inni w jej wieku, ale imo jest przykladem czystej patologii czlowieka. Pan Bog sie po prostu pomylil tworzac osobowosci narcystyczne, to nie sa normalni ludzie, to wyzute z uczuc i empatii i skupione wylacznie na sobie istoty, majace w glebokim powazaniu innych, inni ludzie wedlug nich sluza jedynie do korzystania z nich, typowe pasozytnicze podejscie. W zwiazku z tym, ze matka jest jaka jest, powinnas najpierw zrozumiec co to znaczy narcystyczna matka, potem pogodzic sie z tym, ze inna nie bedzie, bo nie jest w stanie byc inna niz jest, natura i geny wyposazyla ja w takie a nie inne cechy osobowosci i NIC z tym nie da sie zrobic. To jest troche tak, jakbys zamiast matki miala sztuczna, zepsuta atrape czlowieka. Wrzuce Ci za jakis czas kilka linkow do poczytania, gdy zrozumiesz z kim masz do czynienia, to moze wowczas odpuscisz sobie zbyt energochlone i czasochlonne starania dla niej, matka i tak nie doceni Twojego poswiecenia, po prostu ze wszystkiego co jej zaoferujesz skorzysta i tak szybko jak z tego skorzysta, zapomni dzieki komu z tego skorzystala, to nieistotne z jej punktu widzenia, jestes autorko po prostu rzecza do uzywania, gdy zajdzie taka potrzeba, i nie licz na to, ze taka matka wynagrodzi Ci Twoje starania. Oleje Cie tak, jak juz to robila wielokrotnie, wiec nie spodziewaj sie, ze w kwestiach majatkowych bedzie dla Ciebie laskawa i wynagrodzi Ci Twoje starania, nic z tego sie nie wydarzy. Taki czlowiek poprzez swohe narcystyczne zaburzenia pozbawiony jest przyzwoitosci i moralnosci, w tych miejsach w mozgu ma pusta dziure...W zwiazku z tym juz teraz zadbaj w koncu o siebie i swoja rodzine i zacznij sie w kwestii majatku zabezpieczac tak, zeby nie wyladowac ostatecznie z reka w nocniku, mieszkajac pod jednym dachem w przyszlosci z obcymi ludzmi, bo mozesz byc pewna, ze matka z siostra juz szykuja Ci problemy na przyszlosc w tej sprawie.
                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 14:44
                                    Dzięki Zuzi. Jakiś czas temu odpuscilam oczekiwania wobec matki i jest lepiej między nami. Teraz pytanie- jest chora wiec czy mam się ją pytać czy czegoś jej nie trzeba czy czekać aż sama poprosi?
                                    Jak przeprowadzić rozmowę o tym żeby mi teraz odpisała swoją część domu? Bo tak trochę mam wrażenie ze ona używa tego jako karty przetargowej ale obie z siostra mnie znają i wiedzą że a formanoldciach, sprawach sądowych i biurokratycznych jestem pitbullem.
                                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:06
                                      Matka ma partnera od 10 lat.
                                      To on powinien troszczyć się o nią na co dzień.
                                      Jeśli matka jest mentalnie w porządku i nie jest przywiązana do łóżka lub fotela, porusza się samodzielnie to nie narzucałabym się z opieką.
                                      Chyba, że będziesz wyraźnie widzieć, że sobie nie radzi.
                                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:08
                                      Ale jakim prawem Ty chcesz by matka przepisała dom na Ciebie?
                                      A dlaczego nie może dać po połowie Tobie i siostrze?
                                      Dlaczego ma to zrobić teraz a nie po śmierci (testamentowo)?
                                      A skąd wiesz, że nie chce dać części partnerowi, może nawet cała swoją część by miał gdzie mieszkać? (zachowek i tak by się Wam należał).
                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 20:53
                                        Ponieważ mi to obiecała kiedyś jak ja spłacają z części po ojcu. Ponieważ dałam jej i siostrze o wiele więcej $ niż wynikało z ceny rynkowej domu.
                                        Ponieważ utrzymuje dom. Remontuje go. Nie tylko swoją połowę. Sprzątam całość. Wiec mam inwestować remontować ulepszać tak z czystej potrzeby serca? Sorry juz za dużo w to wszystko włożyła aby wierzyć w obietnice.

                                        Ale nie uperam się. Mogę się wyprowadzić jeśli ona spłaci kredyt. Oddadzą mi pieniądze ze spłaty i spłaca z mojej części po ojcu. Wówczas kupie sobie mieszkanie i będzie po problemie.
                                        Proponowała to ale nie chciały tak bo jak twierdzą, że przecież dom będzie kiedyś mój.

                                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:35
                                          Tylko wiesz, prawnie jest tak: pól domu jest Twoje, pól mamy.
                                          Kredyt macie wspólny i jesteście solidarnie (to nie znaczy po równo) zobowiązane do jego spłacania.
                                          Ciebie nic nie zobowiązuje do remontów całości i dbania o całość, matki nic nie zobowiązuje do zapisania Ci domu w testamencie ani do przepisania Ci go teraz.
                                          Poza tym czy przychodzi Ci do głowy, że matka może się martwić co stanie się z jej partnerem, gdyby ona zmarła pierwsza? I że może z tego powodu swoją część domu zapisać jemu?

                                          Możesz się wyprowadzić, ale matka nie ma obowiązku oddać Ci żadnych pieniędzy.
                                          Po prostu nie będziesz mieszkać w swojej części domu.
                              • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:52
                                Matka nie broniła zięcia.
                                Tylko wizerunku rodziny, bp "co ludzie powiedzą". Niestety.
                            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:54
                              Co się stanie..pewnie się obraża. Jakieś komentarze będą niemiłe. Świat napewno się nie zawali. Może babcia oleje zupełnie moje dziecko. .
                              Sama nie wiem
                              • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:09
                                No to musisz wybrac - czy chcesz robic wszystko czego od Ciebie ktos oczekuje zeby sie nie obrazil i zeby nie bylo niemilych komentarzy czy nie. Jest spora szansa, ze faktycznie sie obraza i moga komentowac.
                                • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 07:54
                                  Moim zdaniem tutaj bardziej chodzi o to, ze babcia "oleje" dziecko Autorki. Mytoja całe życie robiła wszystko, żeby zasłużyć na miłość, akceptację i uznanie matki i to się nie udało, pozostał niedosyt. Być może liczyła na to, ze babcia odda jej dziecku to czego nie mogła/nie potrafiła dać własnej córce i w ten sposób, niejako, zrekompensuje dzieciństwo Autorki, że wreszcie będzie normalnie, jak w kochającej się rodzinie.
                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 14:37
                                    Chciałabym bardzo aby moja mama oddala uczucie mojemu dziecku. Może kiedyś tak będzie. Teraz jak z nim chwile spędzi to ciągle o tym mówi. Ze zrobiła to i tamto. Nauczyła go tego czy tamtego. Ake to taki sztuczne trochę się wydaje. Bo niestety mały po pół godzinie ja nuzy. Nudzi. Widać to.
                                    • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 18:06
                                      > Chciałabym bardzo aby moja mama oddala uczucie mojemu dziecku.

                                      Ojp.
                    • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 22:23
                      mytoya napisała:

                      > Pisałam dobrze o moim mężu i córce mamy faceta.
                      > Nikogo nie chce układać. Przestałam kilka lat temu. Ja chcę po.prostu mieć spok
                      > ój bez nacisków i pretensji ze powinnam to i tamto. Żeby zacząć własnym życiem
                      > bez poczucia winy ze kogoś krzywdę i zaniedbuje. Żeby inni zobaczyli ze jestem
                      > człowiekiem i mam też pewne prawa.

                      W tej chwili Ciebie najbardziej potrzebuje Twoje dziecko.

                      A maz nie moze wziac urlopu tacierzynskiego albo dziekanskiego, skoro Twoja praca bardziej sie oplaca? Ile czasu dziennie/tygodniowo Twoj maz poswieca Tobie i dziecku?
                      Byc moze dokladnie sie nie wczytalam, ale jakos nieobecny wydaje mi sie.

                      Co Twoj maz robi w domu?




                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:33
                        Mąż wraca ok. 18stej.wtexy zajmuje się ze.mna małym. O 29 go kapie i układa do snu. Czasem ja małego usypia gdy potrzebuje mamusi. Potem wynosi śmieci. Myje butelki. Wiesza pranie.
                        Poza tym robi zakupy. Odkurzacz. Porządkuje ciężkie rzeczy. Pomaga w większym sprzątaniu. I typowo.meskie rzeczy. Często prasuje ciuchy małego.
                        Jak ma wolny weekend albo jak wcześniej skończy zajęcia to zajmuje się małym. Jedziemy gdzieś a.jak jesteśmy w domu to czasem.nawet mnie wygania:) bo mają swoje męskie sprawy.
                        Gdy zachorowała wziął urlop. Gdy musiałam wrócić do biura to poszedł na miesiąc urlopu. Generalnie jak.cos się działo to raczej z nami był.
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:35
                        Gdybym nie znalazła niani od.marca to napewno by odszedł. Z.pravy na jakiś czas. Ale.wiem ze bardzo byłby przez to nieszczęśliwy.
                        • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 23:56
                          A skad wiesz, ze bylby nieszczesliwy? Tak lubi swoja prace?
                          Ile mu zostalo lat studiowania? Te studia zwiazane z obecna prace, czy z checia zmiany pracy?
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:17
                To był sarkazm... z tym ze jestem swieta
        • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:29
          Sebalda, Autorka napisała na forum z konkretnym problemem. W pierwszym poście jej złość jest wręcz namacalna. Dziewczyna dała upust swoim emocjom i, zgadzam się z Pade, ze to jak pisze moze się wydawać np. Tobie nie do przyjecia, niepoprawne politycznie, ale to jeszcze nie znaczy, że konfabuluje.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:14
            Może się wydawać to absurdalne ale jakbyście nazwali dziewczynę która piep... ,ups uprawia seks w aucie w ciągu dnia pod swoim domem na oczach sąsiadów a w domu siedzi jej syn? No jak. Bo mi jest wstyd...
            No ale od lat to jest dla mnie tylko córka mojej mamy. Pisałam Już jak mnie potraktowała kiedyś ( Popiela sobie trochę zaczyna wyzywać a na koniec jak w popłochu w nocy odjeżdżalam, życzyła mi abym zabiła się na pierwszym drzewie) . Tak. To patologia. Ukryta pod otoczka dobrych rodzin klasy średniej wioskowej :)
          • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:16
            No fakt, dla mnie takie pisanie jest niefajne, ale nie dlatego, że niepoprawne politycznie, tylko zwyczajnie bardzo subiektywne i nieprzyjemne. Takie oczernianie wszystkich, a wybielanie siebie. Wszyscy źli, ja dobra i poświęcająca się. Wypominanie wszystkiego, nawet zabierania siostrzeńca na wakacje. Przymus był jakiś, czy robi się to z dobrych chęci?
            Ja nie twierdzę, że autorka konfabuluje, tylko jest bardzo, bardzo subiektywna. Może matka przestała pomagać, bo autorka była tak zestresowana koniecznością pracy przy maleńkim dziecku, że stała się nie do wytrzymania?
            W sumie zgadzam się z tym, co pisze Aqua, ja faktycznie nie wzięłam pod uwagę mechanizmu robienia wszystkiego, byle zasłużyć na docenienie i wdzięczność.To wiele tłumaczy.
            • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:28
              sebalda napisała:

              >Takie oczernia
              > nie wszystkich, a wybielanie siebie. Wszyscy źli, ja dobra i poświęcająca się.

              A ja myślę, że to bardzo naturalna próba uświadomienia sobie tego, jak bardzo jej relacje rodzinne są jednak złe, a autorka nie jest jak wszyscy próbują jej wmówić wielbłądem i nie ma obowiązku nosić na własnym grzbiecie matki i siostry. Ani poświęcać się dla nich. Jest też człowiekiem i ma własne potrzeby - bezwzględnej miłości i docenienia tego co dla rodziny zrobiła. Oraz, że w dużej mierze (wakacje dla siostrzeńca, czy finansowanie ubrań matce) wypływa to z jej dobrej woli nie z powinności.
              A tu jest potężny deficyt...
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 14:20
                Teraz już mam dystans do tego. Po układała sobie. Mamy nianie na 3 dni. Wtedy jadę do pracy. W pozostałe jestem z dzidzia. Jak jest mąż to spędzamy wspólnie aktywnie szacunku albo ogarniamy Chałupe. Dużo mi dało do myślenia ze nie pociągnęła w układzie który opisałam w pierwszym poście . Gdy padł mi kręgosłup. Maz się wystraszył. Mama też chyba. A ja odpuscilam. Maz.mi zawsze pomagał ale teraz to w.zasadzie robimy w domu tyle samo. Każde robi to co lubi bardziej.
                Terazz jest ok.
                ale moje pytania- czy ja miałam wybujale oczekiwania. Czy to jest normalne żeby taki był układ w rodzinie. I jak sobie.poradzic z tym ze ciągle ktoś coś na ciebie nakłada .. jak sobie poradzić z tym ze jak gotuje to.facet matki stoi mi w garach i tylko się ogląda żeby jemu też dac( a gotują sami dla siebue) olać go? Czy częstowac? Często gotuje na dw dni albo żeby wziąć do pracy ( musze być na diecie) i jak ich częste to mi nie starcza..wiem ze to.moze głupie ja nikomu nie skapia ale nie mam ochoty gotować. Ciągle. 8 porcji zamiast 6sciu. I jeszcze wypomnialam ile to ja kupuję jedzenia..
                • morekac Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 14:27
                  olać go?

                  Olać.
                • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 14:46
                  mytoya napisała:

                  >I jak sobie.poradzic z tym ze ciągle ktoś coś na ci
                  > ebie nakłada ..

                  Odmawiać. Mówić stanowczo i wyraźnie, że TY TEGO NIE ZROBISZ. Nie będziesz się odtąd zajmować tym i tym.

                  olać go? Czy częstowac?

                  Olać. Zdecydowanie.
            • pade Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:32
              A kto nie jest subiektywny?
              Znasz kogoś, kto ocenia się naprawdę obiektywnie?
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 14:01
              Nie wypomnialam brania dzieciaka gdziekolwiek. Naświetlania jak to wygląda. Owszem byłam zestresowany. Bardzo. Bo co chwile musiałam prosić żeby się zajęła małym . Wg. Wszystkich ja robotę która normalnie robi na cały etat lub więcej powinnam Dążyć zrobić w godzinę.
              I ciągła pytania czy juz po popracowalam. .
        • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 12:48
          sebalda napisała:

          > I takiej strasznej rodzinie wszystko się funduje?

          Tak, Sebaldo, funduje się, bo chce się zasłużyć na docenienie, miłość i wdzięczność tej rodziny. Tylko, że to jest pętla zarzucona na własną szyję, bo powoduje tylko kolejne roszczenia i pretensje, a nie miłość...
          Autorka weszła w często tu opisywaną rolę zamiany ról - na niej spoczywa odpowiedzialność za los maki i postępowanie siostry. A matka i być może siostra są niedojrzałe i chętnie zrzuciły swoje obowiązki na autorkę - nie są w ten sposób za nic odpowiedzialne, a mają kozła ofiarnego do którego zgłaszają pretensje i obarczają swoimi błędami i zaniedbaniami. To wygodny układ dla wszystkich poza autorką..
          Dlatego najlepiej się z niego wymiksować, przerzucić część zadań i odpowiedzialności z powrotem na siostrę(część opieki nad matką - np finansowanie jej leków, czy transport do lekarza, oraz kłopoty małżeńskie siostry) i matkę (opłaty za jej część domu i ubrania) i pozostawić je przed tym faktem nie biorąc na siebie odpowiedzialności za ich poczynania.To trudne bo trudno uwolnić się z konieczności kontrolowania, bo ona daje złudne, bo złudne ale autorce chyba jedyne na razie poczucie bezpieczeństwa. Warto sobie uświadomić, że bez tej kontroli i matka i siostra też będą funkcjonować. Być może nieco gorzej niż dotąd, a być może nieco lepiej, ale to wyłącznie ich sprawa i wybór.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:07
            Teraz to mam już więcej dystansu. Mam ekstra męża i dziecko i na nich się skupiam. Próbuje się Wymiksowac ale ciągle mi gadają ze powinnam to i tamto. Żebyś coś zrobić tak. A po co inaczej. A do domu to potrzebne to i tamto. Często ucina od razu te dyskusje mowie ze jestem dorosła wiem co robię i żeby się nie wtracali
            CASEM się obraża. Ale potem już mniej grają. Chyba widzą ze juz nie da się tak mną łatwo sterowac
            • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 13:20
              mytoya napisała:

              > Teraz to mam już więcej dystansu. Mam ekstra męża i dziecko i na nich się skupi
              > am. Próbuje się Wymiksowac ale ciągle mi gadają ze powinnam to i tamto. Żebyś c
              > oś zrobić tak. A po co inaczej. A do domu to potrzebne to i tamto.

              No skoro potrzebne - proszę bardzo - niech kupią. Ty już dość do domu nakupowałaś, teraz będziesz kupować sobie, własnemu dziecku i mężowi.
              Puszczaj uwagi co powinnaś mimo uszu. Nie podejmuj dyskusji, nie kłóć się. Oznajmiaj SPOKOJNIE i grzecznie, że nie będziesz spełniać cudzych oczekiwań, bo masz własne potrzeby i swoją rodzinę.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 14:06
                I tak właśnie robie. Nie dyskutuje. Bo tematem nawet potrafi być jakie my frykasy jemy . Ile owoców kupujemy a ile warzyw a jakie miesko. Olewa my to i juz nie gadają.
                Czasem tylko jak siostrzeniec przychodzi to.gada ze my to takie maecepany jadamy():)
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 14:07
                  A jak ten Wasz dom jest podzielony?
                  Macie swoją kuchnię?
                  To są oddzielne mieszkania?
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 14:21
                    Kuchnia jest wspólna. W tym roku robie rodowe i będę miała swoją w końcu.
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 14:28
                      Pytam, bo to jest kolejne pole do konfliktów, choćby to mówienie, że niby frykasy jecie.
                      A jak osobne kuchnie to każdy sobie rzepkę skrobie, ma swoje gospodarstwo i nikt nikomu w garnki nie zagląda.

                      A jeszcze spytam, bo piszesz, że żałujesz, że wykupiłaś ten dom.
                      Nie ma opcji sprzedania go i zamiany na dwa mieszkania?
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 17:45
                        Taka opcja jest ale rynkowa wartość domu nie pozwoliłaby na zakup 2 mieszkań. No i jeszcze kredyt.
                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 13:02
                          Pisałaś, ze rynkowa wartość domu to 350 tysięcy plus macie mieszkanie.
                          I z tego nie da się osiągnąć dwóch mieszkań?
                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:06
                            Mieszkanie mamy w kredycie. Spłaca się z najmu. Dokładamy na czynsz. To inwestycja.
                            Dom mym kredyt wspólnie z matką bo inaczej bank by nie udzieli. Po spłacenia banku zostałoby na 1 dwupokojowe mieszkanie w mojej okolicy.
                            Matka nie chce mieszkać w mieszkaniu.
                            Proponowała ze oddam jej moja cześć a ona spłaci dama ten kredyt i chociaż po części odda mi kasę za moją cześć domu ale nie chciała.
                            Wygodnie jej było gdy nie mieszkałam w domu. Przyjeżdżała dwa razy w miesiącu. Posprzatalam coś kupiłam. Ale na codzień nie przeszkadzałam.
                            Na początku dla matki za głośno nawet chodziliśmy. ..stuka jej:)
                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:10
                              Nie wiem jak, ale wiem, że moja koleżanka sprzedała mieszkanie, na które miała kredyt i kupiła drugie, teraz to drugie jest poręczeniem kredytu.
                              Więc to się da, tylko u Was wymagałoby dogadania się z matką, skoro kredyt jest wspólny.
        • verdana Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:20
          Zgadzam sie z każdym słowem Sebaldy.
          W dodatku autorka tak bardzo starała sie zniszczyć małżeństwo siostry, że trudno się teraz dziwić, zę w rodzinie nie jest szczególnie lubiana. To, co zrobiła jest niewybaczalne.
          • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 15:55
            verdana napisała:

            > autorka tak bardzo starała sie zniszczyć małżeństwo siostry, że trudn
            > o się teraz dziwić, zę w rodzinie nie jest szczególnie lubiana. To, co zrobiła
            > jest niewybaczalne.

            Co za beznadziejne bzdury piszesz Verdano..
          • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:08
            Ja w sumie mało wiem o ludziach, to się dziwię. Nie mam rodzeństwa, ale nie sądzę, żebym kiedykolwiek napisała o siostrze ku.., choćby nie wiem co.
            Piszę o subiektywizmie, bo aż bije po oczach ten straszny kontrast: ja doskonała, oni - najgorsi. Wiem, że bywają straszne rodziny, ale tutaj matka początkowo próbowała pomagać, dziwi mnie to nagłe odejście matki tylko dlatego, że autorka się nie uśmiechała. No tak nie ma raczej.
            Historia o uprawianiu seksu przez siostrę w samochodzie pod oknem jest tak dziwaczna, delikatnie mówiąc, że aż trudno w nią uwierzyć. Podejrzewam, że może to się faktycznie działo w samochodzie, ale trochę dalej niż pod oknem pokoju dziecka. Jakby nie można było kawałek odjechać. I ciekawe, czy autorka to widziała na własne oczy, czy "życzliwi" sąsiedzi uprzejmie donieśli? A z sąsiadami... różnie bywa. Jeśli szwagier już raz dał w twarz autorce, jakim cudem odważyła się takiemu gościowi wykrzyczeć w twarz, że mu się żona puszcza???? Czy tylko mnie to wszystko dziwi?
            • adorra0 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:19
              Czytanie ze zrozumieniem to cenna umiejętność, jak widać nie każdemu dana.
            • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:19
              sebalda napisała:

              >Jeśli szwagier już raz dał w twarz autorce, jakim cudem odważyła się
              > takiemu gościowi wykrzyczeć w twarz, że mu się żona puszcza????

              Sebaldo - autorka napisała, że szwagier przyszedł do nich z pretensjami, że żona go zdradziła (sama osobiście mu to powiedziała) tylko i wyłącznie dlatego, że podczas jego nieobecności czuła się samotna i opuszczona, bo złe siostra i matka ją zostawiły bez żadnego wsparcia i pomocy...i że to właściwie wina nie biedulki zony, tylko tych dwóch pozostałych...
              Ja tam się nie dziwię, że w odpowiedzi na takie absurdalne zarzuty autorce puściły nerwy i puszczają dotąd, choć uważam, że absolutnie nie powinna budować swojego poczucia wartości w kontraście do tego jak zachowuje się jej siostra, tylko w oparciu o własne dokonania. Na zachowanie siostry nie ma bowiem żadnego wpływu.
              • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:30
                Czy ktokolwiek wierzy w zdrowego na umyśle faceta, który uwierzy, że żona go zdradziła bo jej siostra i mama za rzadko ją odwiedzały???
                • sebalda Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:36
                  iskierka3 napisała:

                  > Czy ktokolwiek wierzy w zdrowego na umyśle faceta, który uwierzy, że żona go zd
                  > radziła bo jej siostra i mama za rzadko ją odwiedzały???

                  W dodatku wojskowego:D
                  I co to za pretensje, że nie odwiedzały, a ona nie mogła do nich chodzić? Tu jest więcej takich absurdów, dlatego podchodzę do sprawy z dystansem i nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia dla autorki. Seks w samochodzie pod oknem syna??? Nie dość, że wredna ta siostra, to jakaś upośledzona na umyśle chyba:P
                  • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:44
                    sebalda napisała:

                    > Tu je
                    > st więcej takich absurdów, dlatego podchodzę do sprawy z dystansem i nie mogę j
                    > akoś wzbudzić w sobie współczucia dla autorki.

                    Sebaldo, nie ma obowiązku wierzyć w to co ludzie piszą na forum. I chyba nikt również nie oczekuje od Ciebie wyrazów współczucia. Ale tak całkiem szczerze, to to co TY pisałaś swego czasu o SWOICH problemach i tym jak je próbujesz rozwiązywać mnie też wydawało się kompletnie absurdalne i całkowicie nieracjonalne...
                    Znam osobiście parę historii dużo mniej wiarygodnych niż opisana. I dużo bardziej absurdalnych, bo tak często działają ludzie pod wpływem stresu, żalu i emocji. Nawet dorośli, wykształceni i poza tym całkiem rozsądni. Warto zatem do wszystkiego podchodzić z dystansem, ale też nie dezawuować od razu kogoś i jego historii oraz problemów.
                    • marsylvik Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 16:18
                      aqua48 napisała:

                      > Ale tak całkiem szczerze, to
                      > to co TY pisałaś swego czasu o SWOICH problemach i tym jak je próbujesz rozwią
                      > zywać mnie też wydawało się kompletnie absurdalne i całkowicie nieracjonalne...

                      Bardzo, ale to bardzo celne spostrzeżenie.
                      Sebaldo, z punktu widzenia osób z zewnątrz, które nie mają przeżyć podobnych do Twoich to co opisujesz ze zwojego życia też się "nie trzyma kupy". A mnie się nie trzyma kupy, jak można tak szybko o tym zapomnieć i zająć miejsce tych, którzy wymagali od Ciebie, żebyś udowadniała, że nie jesteś wielbłądem...
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 18:02
                    Nie wierz. Ja tez nie mogłam zrozumieć. A z takich lepszych rzeczy to przedstawiamy swojego kochasz naszym znajomym jako swojego narzeczonego.
                    Ale ten post nie jest o romansie mojej siostry.
                    Było. Trudno. Nie rozdrapujcie tego
                    • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 18:07
                      Oj błędy : przedstawiala kochasia
                • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:37
                  iskierka3 napisała:

                  > Czy ktokolwiek wierzy w zdrowego na umyśle faceta, który uwierzy, że żona go zd
                  > radziła bo jej siostra i mama za rzadko ją odwiedzały???

                  A kto napisał, że on zdrowy na umyśle jest? Z całego opisu wynika, że raczej nie bałdzo...
                  • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:45
                    Jak nie zdrowy na umyśle to nie rozumiem bulwersu autorki. Jakby do mnie przyszedł szwagier ( czy ktokolwiek) z takim tekstem to bym ryknęła smiechem lub - w razie sympatii do gościa, pochyliłabym się z troską;P
                    • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:51
                      iskierka3 napisała:

                      >Jakby do mnie przysz
                      > edł szwagier ( czy ktokolwiek) z takim tekstem to bym ryknęła smiechem lub - w
                      > razie sympatii do gościa, pochyliłabym się z troską;P

                      A ja myślę, że jednak większości gdyby przyszedł do nich ktokolwiek (szwagier, sąsiad, współpracownik) na dodatek nielubiany i nieszanowany, z tego typu pretensjami "nieupilnowania", a nawet "popchnięcia do złego" jego żony, to pękłyby mu hamulce i postąpiłby dokładnie tak jak autorka, czyli powiedział dobitnie co o tym wszystkim myśli.
                      • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 16:57
                        Nie wiem jakbym sie zachowała w pierwszej chwili, moze bym sie wkurzyla choc nie sadze bo jednak ładunek absurdu jest zbyt wielki;) ale na pewno bym tego nie rozpamietywała jako krzywdę bo refleksja, że facet ma coś z głową przyszłaby szybko;P ale to w sumie niewazne bo to w sumie OT;)
                        przyznaje, że i we mnie sympatii nie budzi wyzywanie siostry i podejscie - swietna, poświętliwa ja i ci zli, niewdzieczni oni.
                        • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 17:07
                          iskierka3 napisała:

                          > przyznaje, że i we mnie sympatii nie budzi wyzywanie siostry i podejscie - swie
                          > tna, poświętliwa ja i ci zli, niewdzieczni oni.

                          Tak jak pisałam, moim zdaniem to jest budowanie własnego poczucia wartości na kontraście wobec siostry. I racjonalizacja - że siostra na miłość matki nie zasługuje, a autorka owszem. Ale w rzeczywistości jest odwrotnie. To siostra otrzymała od matki uwagę, troskę i opiekę nad swoim dzieckiem, a autorka ani dudu..cokolwiek by nie robiła i jak bardzo by się nie starała to samo osiągnąć. I stąd jej żal i złość, poczucie niższej wartości i potrzeba rekompensaty.
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 21:06
                        Szwagier przed misja był ok. Lubilismy się. Po misji i po tym co zastał bardzo się zmienił. Jest zupełnie innym człowiekiem.
                        • izabelski Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 17:50
                          niestety zolnierez wracajacy z misji czesto maja PSD
                          jesli pracodawca mu nie pomoglo to niestety tera wszystko odbija sie na nim i rodzinie
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 17:58
                Nie buduje poczucia wartości na siostrze. Od trzech lat mam dystans ale jak mój szwagier takie bzdury gada. Obwinia mnie i matkę . Miesza z błotem i opowiada o ciele ludziom na temat romansu żony zamiast albo jej wybaczyć albo odejść to trudno żebym nic nie powiedziała. Jak mi robi wyrzuty i w rozmowie ze mną jedzie na matke
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 17:42
            Brak mi słów. .
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 08.05.15, 17:46
            Przeczytaj wszystko bo brak słów na taki komentarz...
    • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 11:07
      Przeczytałam uważnie (i dwukrotnie, żeby niczego nie pominąć),
      I widzę tak:

      1. Wtrącanie się w życie osobiste siostry.
      Autorko, życie i komplikacje małżeńskie Twojej siostry to naprawdę nie jest Twoja sprawa. Jeśli nie umiesz wesprzeć siostry w jej problemach (mąż, który potrafi wystartować z pięściami- bo chyba nie sądzisz, że tylko do Ciebie tak potrafi wystartować? Życie na odległość- mąż na misji), to choć jej nie dokładaj. Nazwanie siostry k.urwą to jest coś, co przekracza wszelkie pojęcie. I to wypominanie, że "siostra się nie przyznała"- a do czego miała Ci się przyznawać? Z jakiego tytułu?
      Nawet jak szwagier głupi, że obwinia Was, to nie znaczy, że TY masz się tak odnosić do siostry. A jej tłumaczenie zdrady samotnością, to jej sprawa, nie Twoja).

      2. Wtrącanie się w życie osobiste matki
      Ocenianie jej partnera, ich relacji. Co Tobie do tego? Skoro matka z nim jest, to widocznie- chce.

      3. Niewrażliwość na stan matki
      Nic -jej choroba. A wcześniej- "już wypoczęła" (według Ciebie). Jakim prawem wytyczasz innym ich "stan wypoczęcia"? Widać, że stan matki niewiele Cię obchodzi. Matka dla Ciebie liczy się o tyle, o ile jest Tobie przydatna. To się nazywa instrumentalnym traktowaniem ludzi.

      3. Jechanie po dziecku siostry
      Że rozpieszczony, że taki owaki. Co to ma mieć do rzeczy??? To już nawet dziecku nie odpuścisz?

      4. Pazerność
      Pieniądze nade wszystko. Kosztem opieki nad dzieckiem (ledwo co urodzonym noworodkiem). A nie dotyczy to ludzi ubogich (mają mieszkanie jako lokatę kapitału). Próba zarabiania niestety kosztem życia innych, np. matki. Kosztem wciągania w to relacji matki z siostrą, ba- nawet syna siostry.
      Życie podporządkowane spłacaniu kredytu. sprzedaj mieszkanie, będziesz miała spłacony kredyt. A nie- wyzywaj się na matce, bo Ty musisz spłacać kredyt. To TWÓJ kredyt- nie ich. Spłacasz swoje długi- nie- ich. A traktujesz to tak, jakbyś im łaskę robiła. Nie musiałaś zaciągać tego kredytu. Miałaś gdzie mieszkać.

      5. Dawanie i wymawianie daru
      Po co dajesz, skoro potem to wypomnisz? Co to za manipulacje? Gdzie Twoja odpowiedzialność za swoje czyny? Dajesz na własny rachunek- nie musisz dawać. A jednak- dajesz? Po to, by mieć potem o co się czepnąć? Sama tworzysz rodzinny łańcuch toksycznych zależności. 

      SUMUJĄC: widzę próby kontrolowania i reżyserowania życia innych ludzi. I pieniądz. I żale, gdy inni nie chcą dać się podporządkować.
      Radzę przemyśleć życiowe priorytety. Bo za kilka lat dziecko zrozumie, że dla mamy liczy się głównie kasa- a nie: ludzie.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:00
        Większych bzdur to nie widziałam. Jak nie czytasz ze zrozumieniem to nie komentuj.
        • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 15:49
          A gdzie te bzdury? Uzasadnij.
          • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 16:38
            O, i jeszcze to:

            > Będę się sądzić z siostra. O zwrot splaconej kwoty. O spłatę z mojej części. W najgorszym wypadku.
            > Jak ja przeciągnąć po sądach i wyciągnę jej parę machloji podatkowych to odpuści

            Wszystko na temat pieniędzy.
            • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 16:51
              A dlaczego w ogole siostra mialaby oddawac ta splacona czesc? Bo ja sie zgubilam;)
              • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 17:12
                Bo tak ;)
              • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 17:21
                iskierka3 napisała:

                > A dlaczego w ogole siostra mialaby oddawac ta splacona czesc? Bo ja sie zgubila
                > m;)

                do kompletu;-)

                Dzięki Zuzi. Jakiś czas temu odpuscilam oczekiwania wobec matki i jest lepiej między nami. Teraz pytanie- jest chora wiec czy mam się ją pytać czy czegoś jej nie trzeba czy czekać aż sama poprosi?
                Jak przeprowadzić rozmowę o tym żeby mi teraz odpisała swoją część domu? Bo tak trochę mam wrażenie ze ona używa tego jako karty przetargowej ale obie z siostra mnie znają i wiedzą że a formanoldciach, sprawach sądowych i biurokratycznych jestem pitbullem.
                • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 20:39
                  Ktoś się zapomniał przelogować?
                  • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 20:47
                    ???

                    Ja przekopiowalam post mytoya z 14.44 w odpowiedzi zuzi.1

                    Byc moze niezbyt niezrecznie to wyszlo. Ale dlaczego pytanie, ze ktos sie zapomnial wylogowac???
                    • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:00
                      winno byc: niezbyt zrecznie

                      • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:45
                        Ok, rozuzmiem.
              • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 19:24
                Ja też tego nie rozumiem, bo przecież autorka spłaciła siostrę dobrowolnie, nie musiała od niej odkupywać jej części spadku.
                ten post o donoszeniu do skarbówki i pogonieniu w sądzie jest straszny.
                • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 20:09
                  Niedaleko pada jablko od jabloni :)
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 22:53
                    niestey tak jaest moja rodzina...przemawiają do nich tylko konkretne argumenty.
                    Jeśli mnie wystawią i postawią przed ścianą nie będę biernie patrzeć na to i będę walczyć wszelkimi dostępnymi sposobami.
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:06
                      Ale Ty nie rozumiesz, że nie masz prawa?
                      Że matka może zrobić ze swoją połową domu co chce, bo to jest jej własność?
                      Nie mówiąc o tym, że może żyć jeszcze 20 lat czy dłużej a Ty się cały czas będziesz zajmować tym do kogo będzie potem dom należał?

                      Żyj swoim życiem!
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:09
                        Jeśli tak miałoby być to dlaczego mam sama utrzymywać dom? Pielęgnowac go i remontować w całości , żeby potem oddać komuś innemu? Dom = koszty. Zobowiązania. Nie rozumiesz tego?
                        chętnie bym rzuciła to wszsytko gdyby mi zwrócono pieniądze. Spłace kredyt i troche by jeszcze zostało na dołożenie do mieszkania.
                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:40
                          To nie utrzymuj całości.
                          Właśnie dlatego, że nie wiadomo jak będzie i kiedy.
                        • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 14:29
                          mytoya napisała:

                          > chętnie bym rzuciła to wszsytko gdyby mi zwrócono pieniądze.

                          Nie widzisz tego, że wszelkie ograniczenia istnieją tylko i wyłącznie w Twoim umyśle?

                          Chętnie bym zatrudniła od razu nianię - nie mogłam, bo mama się sprzeciwiła
                          Chętnie bym nie płaciła za całość domu - nie mogę bo liczę na spadek
                          Chętnie bym rzuciła wszystko gdyby - nie mogę bo mi nie zwrócą pieniędzy

                          Ja Ci coś powiem, co kilka osób na forum też widzi -i MOGŁAŚ wtedy i MOŻESZ teraz.
                          Odpowiedzialność nie polega na tym, że robisz wszystko za wszystkich. Odpowiedzialność polega na tym, że odpowiadasz przede wszystkim za siebie, za dobro swoje i swego dziecka, a problemy innych zostawiasz im samym. Jak je rozwiążą, czy zgodnie z Twoimi oczekiwaniami, czy wręcz przeciwnie, to już nie Twoja sprawa.
            • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 17:00
              vilez napisała:

              > O, i jeszcze to:
              >
              > > Będę się sądzić z siostra. O zwrot splaconej kwoty. O spłatę z mojej częś
              > ci. W najgorszym wypadku.

              Pomysł od czapy. W najgorszym wypadku to autorka będzie mogła się sądzić o zachowek po matce i wystąpić do sądu o podział wspólnego majątku, a wtedy sąd może nakazać sprzedaż domu i podział pieniędzy...

              > > Jak ja przeciągnąć po sądach i wyciągnę jej parę machloji podatkowych to
              > odpuści

              Jeśli autorka WIE o machlojkach podatkowych i inie zgłasza tego do US, to jest nie w porządku.
              Szantaże tą wiedzą też są nie w porządku.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:03
                Trudno ze dla was to straszne. Dla.mnie może stać się opcja konieczna. Juz tłumaczyła ze z siostra nie ma normalnej różowy. Dogadać się z nią można tylko b. Konkretnie. Z jednej strony piszecie że mam sobie radzić sama nie oglądać się na rodzinę zmienić postawę wymagać od rodziny. No ale jak mnie wystawia to mam spuścił nisko głowę i po raz kolejny ustąpić.
                Zastanówcie się co piszecie bo same sobie zaprzeczać.
                • morekac Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:21
                  Może kontroluj trochę sprzęt? Bo jakieś niezrozumiałe komunikaty wychodzą...

                  Juz tłum
                  > aczyła ze z siostra nie ma normalnej różowy
                  ??????

                  Nie oczekiwałabym na twoim miejscu, że siostra potulnie się zgodzi i wszystko odpuści, a urzędy skarbowe nie są tak krwiożercze, jak ci się wydaje.
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:39
                  Ale Ty chcesz ją szantażować, że poinformujesz urząd skarbowy o łamaniu przez nią prawa!
                  Szantaż jest karalny!
                  A skoro wiesz, że łamie prawo to czemu nie informujesz teraz? Żeby mieć argumenty na potem?
                  Ty nie widzisz, że to jest chore?
                  I że pokazuje iż chodzi Ci o pieniądze, dom i władzę w rodzinie.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:47
                    Kogo ja szantażu? ??pomogłam jej wyjść z tarapatow bo sama by się pogrążyła.
                    Ale jeśli kiedyś będzie zadać znowu o wiele większej kasy za cześć domu jeśli odziedziedziczy go po matce to wówczas nie mam zamiaru zgadzać się na jej warunki.
                    Uzyje wszystkich argumentów.
                    A chore jest żebym lądowowala znowu w sytuacji frajer.

                    Podkerslem- spłaci łam matkę i siostrę.poniewsz ustalilysmy ze dom kiedyś w całości będzie mój!
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:51
                      Pisałaś wyraźnie, że jeśli siostra nie będzie chciała po śmierci mamy przepisać na Ciebie swojej części domu to pójdziesz się z nią sądzisz praz zawiadomisz urząd skarbowy i jej machlojkach.
                      Na poprzedniej stronie jest post, zacytować?

                      Nie musisz się zgadzać na jej warunki, możesz zwyczajnie wystąpić do sądu o podział majątku, bo nie jesteście w stanie się dogadać.
                      Tak się to załatwia jeśli spadkobiercy nie mogą dojść do porozumienia.

                      Mogłyście ustalać co chciałyście, ale prawnie nie nie ma to żadnego znaczenia.
                      Druga część domu jest matki i może z nią zrobić co chce.
                      • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:53
                        Przepraszam za literówki, coś mi klawiatura oszalała.
                    • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 22:07
                      mytoya napisała:


                      >
                      > Podkerslem- spłaci łam matkę i siostrę.poniewsz ustalilysmy ze dom kiedyś w cał
                      > ości będzie mój!

                      A co bedzie, jesli siostra ucieknie od meza i matka przyjmie ja pod swoj dach?
                      Zycie pisze rozne scenariusze... Rodzinne ustalenia sa elastyczne, w zaleznosci od sytuacji.

                      Polecisz do Sadu, zeby wyeksmitowac matke, jej partnera i Twoja siostre z siostrzencem?



                      Taka jestes rodzinna
                      • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 22:12
                        Siostra nawet nie musi tam mieszkać.
                        Gdyby matka umarła bez testamentu to ćwierć domu będzie siostry, nawet gdy jej noga tam nie postanie.
                        Matka może też zapisać całą swoją połowę siostrze lub partnerowi.
                        Może też wziąć ślub zanim umrze.
                        • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 22:27
                          Dla mnie jasne:-)
                          Ale Autorka wczesniej (14.44;-) zastanawiala sie, jak ma rozmawiac z matka, zeby przepisala jej swoja polowe za sluzebnosc. A ta sluzebnosc to chyba w jej mniemaniu opieka nad wnukiem (jeszcze jeden dlug niesplacony!). A jesli matka jest chora... to chyba ma przedlozyc L4 (to juz sarkazm, wiem:-(

                          Autorko, nie ma takiego biznesmena ani bizneswoman, zeby im sie 1x w zyciu klient nie zbiesil;-)
                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:00
                            Nic nie rozumiesz - służebność czyli mieszkanie w swojej części i moja opieka nad nią dożywotnio w tym też utrzymanie jesli popadnie w niedostatek.

                            Matka złamała jedną umowę - przestała się opiekować wnukiem i postawiła mnie w b. rtudnej sytuacji.
                            Umowa druga, wcześniejsza była taka - ja spłacam ją i siostrę ( ponad to co jej się nalzzało) w zamian mama kiedyś mi odpisze swoją czesć domu. Siostra budowała dom i żadąła spłaty. Odgrażała się ze w przecwnym razie nie mam prawa przyjezdzać do domu. Matka też nalegała na spłatę i jej i siostry.
                            Teraz dąże do tego by matka wywiązała się z tej drugiej umowy.

                            Gdyby mi tego nie obiecała to przecież nie ładowałabym się w ten układ ze spłatami. Poszłabym sobie w świat i tyle.

                            Siostra ewntulanie proponowała abyśmy zrezkły się praw do domu na korzyść jej syna.
                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:11
                              Ale zrozum, to co Ci matka i siostra obiecały nie ma mocy prawej.
                              Masz prawo czuć się oszukana (jeśli faktycznie tak było) i one są zobowiązane moralnie, ale nie prawnie.
                              Prawnie matka może zrobić co chce ze swoją połową domu.
                              Siostra, póki co, nie ma nic do powiedzenia, bo żadna część domu do niej nie należy.
                              Może należeć po śmierci matki.
                              A co z partnerem matki? Gdzie on będzie mieszkał?
                              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:35
                                Ma swój dom - mieszka w nim jego córka, która zajmuje górne piętro a dól jest pusty.
                                Pewnie, ze prawnie mi się nic nie należy ale boje się inwestować więcej w dom, który kiedyś może nie być mój.
                                Albo będę musiala kooś spłacać.
                                Planuje teraz generalny remont ( dom tego wymaga) i chciałabym mieć jednak jakieś zabezpieczenie..

                                A czy orientujecie się czy można jakoś prawnie to ustalić, ze skoro ja ponoszę naklady na inwestycję to jeśli w przyszłości ktoś inny dostanie połowę domu to będzie zobowiązny zwrócć mi czesć nakładów? Po amoortyzaji oczywiście?
                                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:42
                                  Więc właśnie dlatego, że nie wiesz to nie inwestuj.
                                  Nie rób generalnych remontów.
                                  Lub załatw sprawy własności i wkładu w dom notarialnie.

                                  Nie, ten kto kiedyś odziedziczy dom nic Ci nie będzie winien.
                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:46
                                    A czy może wiesz jak teraz mogę uregulować kwestię wkładu w dom?
                                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:52
                                      Ale teraz, chodzi Ci o nowy wkład na ten remont generalny?
                                      czy o stare rzeczy.
                                      Bo starych pewni nijak.
                                      A co do nowych to musisz z tym iść do adwokata.
                                      Czy u Was wiadomo która część domu jest ktora, czyja, czy tylko wiadomo jaka część (połowa) do kogo należy?
                                      Jeśli części nie są oddzielone i nie wiadomo na przykład, że parter matki a piętro Twoje to koniecznie porozmawiaj z prawnikiem, a potem cokolwiek będziesz ustalać z matką (tylko z matką, siostra nie jest współwłaścicielką) to ustal to na piśmie u notariusza.

                                      Jeśli to się nie uda nie remontowałabym domu, najwyżej coś na Waszej połowie co jest konieczne.

                                      Jeśli nie da się uniknąć remontu większego (typu wymiana dachu) to albo sądowy podział domu albo próba sprzedania go.
                                      Wiem, że pewnie stracisz na tym finansowo, ale masz gdzie mieszkać, a ta sytuacja wiele Cię kosztuje i dom kiedyś wcale nie musi być Twój.
                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 00:06
                                        Wiesz myślę, ze na moją decyzję ( tą kiedyś) żeby spłacić matkę i przede wszsytkim siostre , wpłyneło to, że to mój dom rodzinny..czułam się za niego odpowiedzialna i kochałam ( kocham) go..

                                        Mamy podzielone między sobą ( lae na słowo) te części domu.

                                        Czyli powinnam notarialnie usankcjonować, które dokładine częsci są moje?
                                        Chodziło mi o nowy wkład- duży remont. Elewacja, dach, wymiana CO. Czy na to jakąś umowę powinnam mieć z matką ? Notorialnie załatwianą?
                                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 00:15
                                          Podział na słowo nie jest ważny prawnie, utrudnia sprzedanie części domu (jeśli nie uniemożliwia), nie jest wtedy oczywiste czy remontujesz swoją część czy nie, nawet gdy tylko ściany malujesz.

                                          Notarialnie (lub sądowo) można podzielić dom tylko wtedy jeśli da się go podzielić pionowo lub poziomo.
                                          Pionowo to znaczy, że jest ściana, która dzieli dom na pół, coś w rodzaju bliźniaka, ale połowy nie muszą być symetryczne.
                                          Lub poziomo czyli piętrami.
                                          Musi być fizyczna opcja podzielenia domu, nie zawsze jest ze względów architektonicznych.

                                          Nie wiem jak jest z remontem generalnym bez zgody drugiego właściciela.
                                          Natomiast jeżeli chcesz by w zamian za ten remont matka przepisała Ci dom lub cokolwiek innego zrobiła to załatw no notarialnie.
                                          Ale matka musi też chcieć.

                                          Jeśli tak się nie da, to albo jedna osoba spłaca drugą, albo sprzedają dom i dzielą się pieniędzmi.
                                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 00:32
                                            Dziękuję za informację. Teraz już wiem od czego zaczać sprawy.
                                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 00:34
                                              Od terapii!
                                            • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 00:38
                                              Uff! :-)
                                              Powodzenia!

                                              Doczytalam o Twoim tacie i siostrze. Byc moze siostra tez ma problem alkoholowy.
                                              Ale to juz nie Twoja sprawa. Swiata nie zbawisz.


                                              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 00:59
                                                Po tej akcji siostry wiem, że jej nie zmienię. Nie chce.
                                                Utrzymuję relacje na poziomie minimum. Trudno, że nasze rozmowy są puste i banalne , zresztą nigdy i tak nie była ze mną szczera.

                                                Zrozumiałam to i odpuściłam. Temat skończony.
                                            • pade Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 10:21
                                              Obawiasz się, że gdy opowiesz wszystko mężowi, on będzie chciał się natychmiast wyprowadzić?
                                              Wiesz, że ukrywanie problemów, zamiatanie ich pod dywan to pierwszy objaw współuzależnienia? Drugi to nadodpowiedzialność. I pewnie wiele innych się znajdzie.
                                              Próbujesz za wszelką cenę, kosztem swoim, dziecka a nawet męża sklejał, łatać, utrzymać na siłę obraz idealnej rodziny. Rodziny, której nie ma.
                                              Proponuję:
                                              1. porozmawiać z mężem
                                              2. zapisać się na terapię DDA (dla dziecka)
                                              3. załatwić sprawę z domem, najlepiej wyprowadzając się
                                              • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 12:41
                                                "zapisać się na terapię DDA (dla dziecka)"

                                                Przede wszystkim dla siebie.
                                                • pade Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 17:06
                                                  Cały ten wątek jest dowodem na to, że o sobie to autorka myśli na końcu, jak typowy bohater w rodzinie alkoholowej.
                                                  Celowo napisałam o dziecku, bo wzorce się przekazuje. Autorka może nie mieć chęci czuć się lepiej, ale gdy zrozumie, że to, co przeżyła odbije się negatywnie na dziecku, może się pozytywnie zmotywować do terapii.
                                                  • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 17:56
                                                    Na koncu to ja widze dziecko Autorki.
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 18:45
                                                    Ja też. I dziecko siostry (znaczy nieznośnego bachora k..rwy).
                                                    Na początku to ja widzę u niej pieniądze. Wszystko przeliczone na pieniądze-relacje rodzinne wymierzone w pieniądzu.
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 20:40
                                                    Ten wątek nie jest o moim dziecku. Nie rozumiesz tego?
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:08
                                                    Zastanawiam się o co chodzi w tym wątku. Naprawdę nie widać, jak bardzo autorka jest pogubiona? Ile ma żalu w sobie, jak cierpi?
                                                    Ona cierpi. Nie mąż, nie dziecko, tylko ona. Mąż jak widać nawet nie wie co się z nią dzieje.
                                                    Do autorki zaczęła docierać rzeczywistość. Że matka nigdy nie była wystarczająco dobrą matką, że wiele potrzeb autorki nie zostało zaspokojonych, że była wykorzystywana, że nigdy nie dostanie tego, czego nie dostała do tej pory i, że również nie dostanie tego jej dziecko. To wystarczająco dużo, żeby się załamać.
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 21:56
                                                    Pade, ale szansa na to, że terapia będzie skuteczna, jeśli ktoś nie robi tego dla siebie, są raczej słabe.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:00
                                                    Od czegoś trzeba zacząć.
                                                    To była tylko propozycja, autorka sama rozważy co jej bardziej pasuje.
                                      • morekac Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 08:09
                                        , a potem cokolwiek będziesz ustalać z matką (tylko z matką, siostra nie jest współwłaścicielką) to ustal to na piśmie u notariusza.
                                        Zalezy, jak to formalnie jest załatwione. Siostra może być spokojnie właścicielką części po ojcu.
                                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 12:42
                                          Siostra nie jest właścicielką części po ojcu, bo autorka ją spłaciła.
                                          Dom należy tylko do autorki i matki.
                                          • morekac Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 12:45
                                            Co nie oznacza, że siostra nie może rościć prawa do połowy części po matce.
                                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 12:54
                                              Matka żyje.
                                              Więc siostra nie ma prawa do żadnej części domu.
                                              • morekac Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 13:12
                                                Nie oznacza to, że nie może tego zrobić w przyszłości i domagać się od siostry zachowku.
                                                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 13:30
                                                  Ale zachowek to tylko gdyby matka zapisała dom autorce.

                                                  A tu jest masa opcji.
                                                  Matka może zapisać swoją część domu którejś córce, wnukowi, partnerowi, schronisku dla tchórzofretek, może ją sprzedać za życia, podarować komuś (niekoniecznie rodzinie), że wziąć ślub i wtedy mąż też będzie dziedziczył... opcji jest masa, dlatego budowanie czegoś na tym jest bez sensu.
                                                  • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 14:17
                                                    Jesli dom nie jest dorobkiem w trakcie malzenstwa, to maz/konkubent nie dziedziczy, tylko dzieci po rowno;-) Jesli nie bedzie testamentu lub wczesniej notarialnego przepisania/darowania, to oczywiste.
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 14:20
                                                    Nie masz racji.
                                                    Jeśli dom nie jest dorobkiem małżeńskim to nie podlega podziałowi, gdyby doszło do rozwodu.
                                                    Dziedziczeniu podlega jak najbardziej.
                                                    Oczywiście tylko jeśli jest to mąż, konkubent niczego z automatu nie dziedziczy, musiałby być na niego testament.
                                                  • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 14:29
                                                    ok. Cos mi sie zdawalo. A jako konkubent przez zasiedzenie moze dochodzic, jesli tam pomieszka 30 lat?
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 14:33
                                                    Konkubent bez testamentu nie może nic.
                                                    Wyprowadzić ma się gdzie, bo ma swój dom, tak autorka wątku pisała.
                                                    Ale, oczywiście, może być testament na niego i wtedy córki miałyby tylko prawo do zachowku.
                                                    Lub może zostać mężem.
                                                  • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 14:33
                                                    napis_z_obrazka napisała:

                                                    > ok. Cos mi sie zdawalo. A jako konkubent przez zasiedzenie moze dochodzic, jes
                                                    > li tam pomieszka 30 lat?

                                                    Nie, zasiedzenie byłoby gdyby płacił wszystkie opłaty, podatek i zarządzał nieruchomością jak właściciel. A to robi akurat autorka.
                                    • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 16:42
                                      Porozmawiaj po prostu z matka czy jest sklonna przepisac Ci swoja polowe w zamian za dozywocie. Jesli sie zgodzi to zalatw sprawe notarialnie i tyle. Potem zalatw temat kosztow uzytkowania nieruchomosci, matka z partnerem powinni ponosic polowe tych kosztow, nie powinnas ich obojga sponsorowac. Dopiero, gdy mamie bedzie brakowalo pieniedzy na utrzymanie, mozesz wowczas za nia placic, jej partner caly czas powinien pokrywac swoje koszty. Gdy mama nue wyrazi zgody na darowizne z dozywociem, to wowczas nie powinnas przeprowadzac duzych remontow gen.tej nieruchomosci. Mozesz wyodrebnic co najwyzej oddzielna kuchnie w swojej czesci, tak aby moc sie stamtad wyprowadzic z rodzina, a swoja czesc domu wynajac i splacac z niej kredyt, zeby dom nie generowal tylko kosztow. Mame mozesz odwiedzac i pomagac jej w chorobie, czesc obowiazkow nad mama powinien przejac jej partner, wowczas szybko sie okaze, czy tych dwoje jest ze soba tylko na dobre, czy rowniez i na zle.
                                      • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 21:59
                                        Moim zdaniem to nie jest rozwiązanie na teraz.
                                        To jest kolejne uwiązanie się do domu, matki i jej partnera na na przykład 30 lat.
                                        Zamknięcie sobie opcji odcięcia się od toksycznej rodziny, jeśli będzie trzeba.
                                        Autorka już żałuje uwiązania do domu, a tak ono się tylko zwiększy.
                            • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:50
                              mytoya napisała:

                              > Nic nie rozumiesz - służebność czyli mieszkanie w swojej części i moja opieka n
                              > ad nią dożywotnio w tym też utrzymanie jesli popadnie w niedostatek.

                              To byla ironia, niestety.

                              Szczerze mowiac, ja na miejscu Twojej mamy nie zgodzilabym sie na te sluzebnosc.
                              Nie odebralam Ciebie jako osoby opiekunczej, troskliwej, bezinteresownej. Jesli sie nie myle, to obowiazek alimentacyjny wg prawa rodzinnego tak czy siak spoczywa na dzieciach, jesli rodzice popadna w niedostatek.
                              Masz firme, nie masz czasu dla wlasnego dziecka, wynajmujesz nianie, maz studiuje, wiec jesli mama teraz powaznie by sie rozchorowala, opiekowalabys sie 24h? Przeciez to nierealne, moim zdaniem.


                              >
                              > Matka złamała jedną umowę - przestała się opiekować wnukiem i postawiła mnie w
                              > b. rtudnej sytuacji.

                              Teraz ja Ciebie nie rozumiem. Piszesz, ze matka nigdy nie byla dla Ciebie czula (pamietasz, ze ciagala za kucyk, kiedy bylas mala dziewczynka), siostrzenca rozpuscila i teraz chcesz, zeby ta niedobra dla Ciebie matka i niezbyt kompetentna babcia ´´przejela´´ (to twoje slowa) Twoja dzidzie?
                              To jesli masz takie rozeznanie, to Twoje oczekiwanie, ze Twoja matka bedzie dobra opiekunka dla Twojego synka jest nierealistyczne.

                              > Umowa druga, wcześniejsza była taka - ja spłacam ją i siostrę ( ponad to co jej
                              > się nalzzało) w zamian mama kiedyś mi odpisze swoją czesć domu. Siostra budow
                              > ała dom i żadąła spłaty. Odgrażała się ze w przecwnym razie nie mam prawa przyj
                              > ezdzać do domu. Matka też nalegała na spłatę i jej i siostry.
                              > Teraz dąże do tego by matka wywiązała się z tej drugiej umowy.

                              Ale to ´´kiedys´´ bylo okreslone data?
                              >
                              Siostra sie odgrazala, matka naciskala a Ty uleglas ze strachu, ze Cie nie wpuszcza do domu i splacilas.
                              No i teraz Ty bedziesz sie odgrazac?

                              > Gdyby mi tego nie obiecała to przecież nie ładowałabym się w ten układ ze spłat
                              > ami. Poszłabym sobie w świat i tyle.

                              Zrozumiesz matke, jak bedziesz miala dwoje dzieci. Albo i nie. Lepiej takiego wzorca nie powtarzac.
                              >
                              > Siostra ewntulanie proponowała abyśmy zrezkły się praw do domu na korzyść jej s
                              > yna.

                              Nie zgodzilas sie i juz. A teraz proponujesz mamie, zeby sie zrzekla swojego prawa do 0,5 domu.

                              Wiesz, ze zrobilas blad. I znajdziesz rozsadne wyjscie, wczesniej czy pozniej.


                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:51
                        To wtedy będzie inny układ. A czemu mam niby eksmitować moją matkę i jej faceta? Bo nie rozumiem.
                    • morekac Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 08:05
                      > Uzyje wszystkich argumentów.
                      Jak taka światła jesteś, szczególnie w prawie, to dowiedz się jeszcze, że wszelkie grzechy podatkowe przedawniają się po 5-6 latach i nawet jeśli siostrzyczka była wtedy w poważnych tarapatach, nie oznacza to, że będzie w nich wtedy, kiedy ty tego będziesz potrzebowała.

                      >Podkerslem- spłaci łam matkę i siostrę.poniewsz ustalilysmy ze dom kiedyś w cał
                      > ości będzie mój!
                      Matki spłacać nie musiałaś, chyba że spłaciłaś jej część po ojcu - ale że ty, taki sądowy pitbull, nie załatwiłaś tego w sposób formalny i władowałaś w to pieniądze, pomimo że - jak twierdzisz - od lat rodzina nie zachowuje się wobec ciebie fair - to cię chyba Bóg opuścił, bo ci zdrowy rozsądek odjechał ci na pewno.
                      -------------------------------------------------------------
                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 08:55
                        Sprawę ze spłata załatwiłam formalnie aktem notarialnym.

                        Żeby dom w połowie był mój musiałam tez spłacić matkę z części po ojcu.
                • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 22:54
                  Wydaje mi się, że ja rozumiem te przeskoki tematyczne - z opieki, domu, ustaleń, siostry, uderzenia szwagra, etc. Każdy z tych tematów mozna by ciagnąć, zastanawiać się, etc.
                  W moim odbiorze oczywiscie trzeba dbać o swoje interesy, tylko nie liczyć zbytnio, że w tym układzie będzie tak, jak się cos ustalało.
                  W zasadzie to dla mnie ze wszystkich wpisów wystarczy tylko fragment o matce, która jak jej sie coś nie podobało, to ciagnęła za włosy. Resztę w tę czy inną strone można sobie jakoś dopowiedzieć, ale wg mnie najlepiej oddać się w ręce terapeuty i wyjść na prostą, i już nie myśleć, co zrobić, żeby żyć po swojemu. Terapia się zacznie i może się okazać, że już nie bedziesz w ogóle tam chciała mieszkać, różnie to się może potoczyć, życie jest dynamiczne, jakiś majątek macie, to nie zginiecie. Mam wrażenie, że ostro przeszłaś na zajecie się spraw majatkowych, bo mimo wszystko są łatwiejsze do ograniecia niż stosunki emocjonalne i łatwiej się wyładować i w ogóle czyms zająć. Ale wg mnie lepiej zająć się terapią, tym bardziej, że jedna została przedwcześnie skończona (może też czułaś się tam "gorsza" jak w domu albo brakowało "przyzwolenia" na zajęcie się przez Ciebie Twoimi osobistymi sprawami, a na tapecie była ta inna dziewczyna z "większymi" problemami - takie odbicie sytuacji życiowej w sytuacji terapeutycznej...).
                  Ja osobiście wierze, że jak czlowiek mysli bardzo źle o najbliższej rodzinie, to zazwyczaj ma powody. Nie widzę żadnych powodów, żeby trzeba było cenzurowac takie mysli czy czyjes wpisy, bo są odzwierciedleniem wewnętrznych sądów, a nie realnych działań.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:06
                    Ja naprawdę nie chcę źle myśleć o rodzinie. Długo sie oszukiwałam, że jest zupełnie inaczej.
                    Że te przykrości, mniejsze i większe miały jakieś uzasadnienie, że ja coś źle robie.

                    Ale przez sutuacje gdy zostałam z prac a i dzieckiem z niemożnością wynajęcia niani. Tak naprawdę bez większego powodu to mnie przerosla. Nie znalazłam na to racjonalnych argumentów. Nagle mi się otworzyły oczy ..i zaczełam widzieć sprawy jakimi są.. przypomniało mi się wiele, bardzo wiele złych chwil..zwłaszcza tych po śmierci ojca...matka wiele lat mnie ..nienawidziła? nielubiła? bo uważała że miałam coś przeciwko jej facetowi..a to byo na etapie gdy za bardzo nie wiedziałam nawet że sie spotykają.
                    Kilka lat wyglądało tak, że siedziałam sama w pokoju albo gdzieś uciekałam..żeby mieć trochę spokoju
                    • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:12
                      Pisząc wprost to podejrzewam, że Twoja mama jest zaburzona, trudno, żeby nie była, jeśli pisałaś, że jej się w dzieciństwie generalnie bałaś i inne o niej rzeczy. Każdy by chciał myśleć dobrze o własnej rodzinie, bo fajnie mieć fajną rodzinę. Jeśli tak nie myslisz, to pewnie tak nie jest i tak nie było, nic tego nie zmieni, można mysleć, co się myśli i nikt na forum tego nie zmieni:)
                      • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:14
                        Tylko, że to nie jest kwestia forum.
                        Myśleć można co się myśli, ale warto zadbać o siebie i żyć swoim życiem, bo swoje życie można zmienić a innych ludzi się nie zmieni, jeśli oni sami nie chcą.
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:38
                        Nie napisałam tego wcześniej ale mój ojciec był alkoholikiem. Miał lata gdy nie pił i wiele lat gdy pił bardzo. Ciągie alkoholowe. Przychodził pijany i kładł się spać. Mama robiła straszne awantury jemu, a jak zasypiał to i mi się oberwało czasem. Bardzo się tego bałam. Mattka sie wstydziiła jego picia, ja też, starała ukrywac przed innymi to picie, kontrolowala go a jak chciał pi to zawsze znalazzł sposób.
                        Zmarł przez alkohol.
                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:43
                          To kończy dyskusję.

                          TERAPIA albo nigdy się nie pozbierasz i nie poukładasz sobie życia.
                        • morekac Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 10:58
                          > Nie napisałam tego wcześniej ale mój ojciec był alkoholikiem.

                          A taki dobry był z niego tatuś. Cudowny. Poczytaj sobie o rolach w rodzinie alkoholika, a nie o narcyzach.
                          -------------------------------------------------------------
                          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                          • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 14:04
                            Ale jedno nie wyklucza drugiego, mamy tu rodzine bylego alkoholika, wspoluzaleznienie i narcystyczna matke i siostre.
                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 15:48
                            Nigdzie nie napisałam ze był taki dobry.
                            • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 16:21
                              Przeczytaj: www.krzykopomoc.blox.pl, wejdz do wersji pelnej tego bloga. Sa rozne poziomy natezenia tego zaburzenia.
                            • morekac Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 16:35
                              Jedyne cieplejsze słowa o członkach rodziny, to były o ojcu, dla ścisłości. A wygląda na to, że jesteś modelowym przykładem DDA.
                              -----------------------------------
                              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:13
                      Ale Ty mogłaś wynająć nianię!
                      Matka nie ma nic do Twojej niani i jej opinia nie ma tu nic do rzeczy.
                      To Ty sobie stawiasz te ograniczenia, nie umiesz zrobić po swojemu, kierujesz się ty, co matka powie.

                      I dziwi mnie, że w tej historii w ogóle nie ma Twojej aktualnej rodziny: męża i syna.

                      Powtórzę się: ZACZNIJ ŻYĆ SWOIM ŻYCIEM!
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:30
                        Wiem, ze mogłam i nie mogłam.
                        Bo po perwsze - matka z facetem by zatruli życie niani..bo byłoby to nie po ich myśli. Terz wiem, ze nie powinnam się była tym przejmować.
                        Po drugie - musiałabym przyznać się przed mężem, ze mama nas wystawiła...jak coś zaczełam o tym mówić no to on miał pretensje, ze przeciez się tu sprowadziliśmy bo mama chciała nam pomagać.
                        Wiesz ja soobie jakoś poradziłam, mały zaczał dłużej spać w dzień, pzresypać noce i jakoś się ogarniałam.

                        Ale boli mnie, że złamała dana obietnicę. Że przez to mi się wiele spraw przypomniało, dawne zapominae ale. Że znowu czuję sie ta gorsza, że mój syn jest gorszym wnukiem, że to moja wina ( znowu) bo powinnam sobie ( jak na ogól) poradzić sama..
                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:33
                          Przecież byłaś w tym czasie w domu.
                          Więc nic by niani nie zrobili.

                          Problemem jest raczej to, że mąż nie jest Ci na tyle bliski by powiedzieć mu prawdę.
                          Dla mnie mąż to podstawa, najbliższa osoba, przyjaciel, ktoś na kogo mogę zawsze liczyć.
                          Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mam poważne problemy a on o tym nie wie.
                          Słusznie podejrzewałam, że nie przypadkiem brak męża w tej historii.
                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:40
                            Pewnie masz rację..bardzo się kochay ale ja się czasem boję mu wszytsko opowiedzieć...nie wiem o większości rzeczy o których tu pisalam.
                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:45
                              Zacznij z nim rozmawiać.

                              "Bardzo się kochamy" jest fikcją jeśli on nie wie o tym, co tutaj piszesz.
                              Bo to znaczy, że mało wie o Twoim życiu.
                              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 23:48
                                Kurde...ale ja naprawdę nie chcę wciągać go w to wszsytko..boję się ..choć sama nie wiem czego..
                                Tu mi łatwiej opowiedziec obcym osobom..a jemu..

                                Mówić ze szczególami, całą hisotrę czy b. ogólnie i najważniejsze rzeczy?
                                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 00:00
                                  Ale to najważniejsza dla Ciebie osoba!
                                  Przynajmniej powinno tak być.
                                  Najbliższa.
                                  komu, jak nie jemu, masz zaufać?

                                  A co mówić?
                                  Co Co w duszy gra.
                                  I to nie jest żart ani ironia.
                                  Dokładnie to.

                                  Ale po informacjach, które dodałaś o uzależnieniu w rodzinie, jestem przekonana, że bez terapii się nie obejdzie.
                                  • aqua48 Kolejność działań: 10.05.15, 13:07
                                    A ja bym NAJPIERW poszła na terapię dla DDA, koniecznie, bo dzięki tej informacji o ojcu wszystko co autorka opisuje robi się jasne i układa w sensowną całość - zachowanie matki, siostry i rola w rodzinie autorki - czyli jest to (nieżyjący alkoholik) ewidentnie źródło wszelkich problemów.
                                    POTEM poszłabym do dobrego adwokata od nieruchomości, z wszystkimi papierami, opowiedziała mu o planach i konieczności remontu, chęci otrzymania w przyszłości całości domu i zabezpieczeniach ewentualnych inwestycji.
                                    A NA KOŃCU zaczęłabym rozmowę o całej historii domowej i wszystkich sprawach z mężem. Jak by już było wiadomo na czym we dwójkę jako małżeństwo stoją i na co realnie mogą liczyć. Po to między innymi aby zacząć podejmować decyzje dotyczące ich małej rodziny bez ciągłego oglądania się na matkę, siostrę i dom rodzinny, który jest tu ogromnym obciążeniem i ciągnie autorkę jak kamień pod wodę.
                                    Z planów kompleksowego remontu bez jakichkolwiek zabezpieczeń finansowych po prostu bym zrezygnowała.
                                    • pani.mysz Re: Kolejność działań: 10.05.15, 13:34
                                      O konieczności pójścia na terapię pisałam chyba z dziesięć razy, ja nie więcej.

                                      Natomiast nie bardzo rozumiem podaną przez Ciebie kolejność, bo terapia może trwać kilka lat i życia się na ten czas nie da zawiesić.
                                      • aqua48 Re: Kolejność działań: 10.05.15, 14:21
                                        pani.mysz napisał(a):

                                        > Natomiast nie bardzo rozumiem podaną przez Ciebie kolejność, bo terapia może tr
                                        > wać kilka lat i życia się na ten czas nie da zawiesić.

                                        ???
                                        Napisałam tylko o zapisaniu się na terapię jako pierwszym kroku. Terapia, (nawet już pierwsze spotkania) może też bardzo pomóc w rozmowach z mężem, bo i z tym autorka ma duży problem.
                                        • pani.mysz Re: Kolejność działań: 10.05.15, 14:34
                                          Aaaaa, to przepraszam, bo ja zrozumiałam tak, że najpierw cała terapia, jak się zakończy to sprawy majątkowe, a potem rozmowy z mężem.
                                          I wyszło mi, że te rozmowy z mężem to mogłyby być i za pięć lat dopiero :)
                                          • aqua48 Re: Kolejność działań: 10.05.15, 14:37
                                            pani.mysz napisał(a):

                                            > Aaaaa, to przepraszam, bo ja zrozumiałam tak, że najpierw cała terapia, jak się
                                            > zakończy to sprawy majątkowe, a potem rozmowy z mężem.

                                            Wszystko można załatwić moim zdaniem i w ciągu jednego, dwu miesięcy.
                                            • napis_z_obrazka Re: Kolejność działań: 10.05.15, 14:44
                                              Po jednej rozmowie z terpeuta? Nie sad ze, zeby komus sie udalo, ale zycze oczywiscie jak najlepiej. Jeszcze nie wiadomo, jakie zmory drzemia w jej mezu.
                                            • pani.mysz Re: Kolejność działań: 10.05.15, 14:53
                                              Nie wyobrażam sobie by tak krótka terapia tu pomogła.
                                              Chyba, że masz na myśli znalezienie terapeuty i zaczęcie terapii.
                                              • aqua48 Re: Kolejność działań: 10.05.15, 15:23
                                                pani.mysz napisał(a):

                                                > Chyba, że masz na myśli znalezienie terapeuty i zaczęcie terapii.

                                                Jasne, że to właśnie mam na myśli cały czas. ROZPOCZĘCIE terapii. Nie terapię jednospotkaniową przecież..
                                                Sądziłam, że to oczywiste..
                                          • pade Re: Kolejność działań: 10.05.15, 17:03
                                            o, widzę, że nie ja jedna tak zrozumiałam:), stąd mój wpis
                                    • pade Re: Kolejność działań: 10.05.15, 17:02
                                      Sugerujesz, że autorka powinna powiedzieć wszystko mężowi po zakończeniu terapii?
                                      czy po zapisaniu się na nią, bo nie rozumiem?
                                      • aqua48 Re: Kolejność działań: 11.05.15, 08:10
                                        pade napisała:

                                        > Sugerujesz, że autorka powinna powiedzieć wszystko mężowi po zakończeniu terapi
                                        > i?
                                        > czy po zapisaniu się na nią, bo nie rozumiem?

                                        Po zapisaniu i wstępnej konsultacji z terapeutą.

          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 22:51
            Wybiórczo analizujesz cały wątek.
            rgumenty są w moich postach. Skoro nie widzisz ich ja nie mam zamiaru się powtarzać.
            Nie podejmuje osobnej dyskusji z Tobą.
        • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 17:00
          A jak sie rozliczasz z mezem? Macie intercyze? Czy mieszkanie wspolne z mezem na wspolny kredyt? Czy Twoje ´przedslubne´´? Splata siostry tez byla przed slubem?

          Czy w trakcie Waszego malzenstwa maz w jakiejs wspolnej hipote jest? Cos stanowic bedzie wspolny dorobek malzenski? Czy wszystko Twoje?
          • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 20:46
            Dlaczego piszesz w jednym wątku pod dwoma nickami: "mytoya" i "napis z obrazka"?
            • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 20:49
              Ja mam jeden nick. Skad taki wniosek, ze mam dwa?
              • vilez Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:46
                Wyjasnione.
            • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 20:54
              Że co? Coś ci się pomylilo
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 20:59
            Mamy wspólne mieszkanie w kredycie. Połowa domu jest moja bo sprawa jest sprzed wielu lat gdy jeszcze nie znałam męża.
            • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 09.05.15, 21:07
              Dzieki.
              Moja nieproszona rada: jesli Cie stac, to zatrudnij 1 w tygodniu kogos do sprzatania, zeby wiecej czasu spedzac z dzieckiem, zebys byla mniej zmeczona i miala wiecej cierpliwosci dla dziecka.
    • sonia_siemionowna Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 12:39
      "Płacę w całości za; opał, wodę, prąd, internet, remonty, kwiatki, krzaczki na działkę, chemię, ubrania mojej mam, lekarzy,, sprzęt medyczny, niektóre leki. Jedzenie kupuą sami, mają też auto. Jeśli są jakieś wydatki ekstra - pokrywam je.
      Partycypowalam w kosztach gdy nie mieszkałam - 7 lat. Teraz płacę za to co wymieniłam."

      Mam wrażeni, że w zamian za pieniądze oczekiwałaś, że matka się Tobie w 100% podporządkuje. Wyjątkowo paskudna cecha charakteru, w mojej rodzinie też niestety ktoś taki jest, zraził do siebie już większość otoczenia...

      Dodam, że zgodnie z polskim prawem małżonek dziedziczy 50% spadku, a pozostałe 50% dzieli się pomiędzy dzieci. Matka mieszka więc jak najbardziej na 'na swoim', jeśli zajmuje połowę domu.

      Twoja matka ma prawo do własnego życia i do niezajmowania się Twoim dzieckiem. Nawet jeśli Ty zdecydowałaś się płacić jej rachunki. zamontuj osobne liczniki i po sprawie.
      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 16:41
        Oczywiście ze ma prawo do swojego życia. Ma prawo i nie musi się zajmować moim dzieckiem.
        Jednak mi to wielokrotnie obiecywał co skutkowało tym ze podjęłam szereg z tym związanych decyzji.
        • vilez Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 18:53
          Uzależniłaś wzięcie kredytu od tego, czy matka ci spłaci coś w opiece nad dzieckiem??? Bo się kiedyś zajmowała dzieckiem siostry? I nie brałaś pod uwagę możliwego pogorszenia się jej stanu zdrowotnego , wypadków losowych czy- przepraszam- jej śmierci?? Co byś zrobiła, gdyby przedwcześnie umarła? Też byś miała żal do losu, że musisz zorganizować dziecku opiekę?

          Jesteś niepoważna. Albo inaczej- grasz zaciekle w jakieś rodzinne resentymenty. Idź do psychologa, bo to się będzie pogłębiać. Staniesz się ciężko sfrustrowaną osobę, bo postawy resentymentalne mają tendencję do pogłębiania się. Zatrujesz życie rodzinie, nie utrzymasz tego w ryzach, już nie potrafisz.

          Tobie potrzeba popracować nad wybaczeniem. Poczytaj sobie o podstawach i genezach resentymentów.


          • haneke_29 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 18:58
            Mnie to zastanawia w co ty grasz napadając na gros ludzi proszących o poradę przez całą długość ich wątków. Wielka szkoda, że wróciłaś po tym niby "linczu" na tobie w którymś z wątków.
            • vilez Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 20:46
              Marzy Ci się kolejny lincz, co? Zawsze możesz próbować.
              Możesz jednak zacząć myśleć.
              • haneke_29 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:48
                Ot i cała Vilez.
                • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 07:23
                  Ot i cała urazowa Haneke.
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 20:33
            Daruj sobie komentarze bo nic nie zrozumiałas.
            • vilez Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:02
              Tak sądzisz? To pozwól, że Ci coś opiszę.
              Mój brat i ja dokładaliśmy się do wykupu mieszkania mojej mamy. Za jej i jej męża życia ( a to nie był nasz ojciec). Bez żadnych zapisów na naszą korzyść ani innych oczekiwań. Tylko dlatego- że tak trzeba. Bo to jest rodzina. A wcześniej rodzice pomagali mnie i bratu- też finansowo i w inny sposób- na ile mogli. Też bez żadnych warunków, zapisów, wyliczeń- co kto komu i ile. Brat nigdy nie patrzył na to, ile ja dostałam, a ja- ile on. To były nasze osobne sprawy z rodzicami. Każde z nas miało inne potrzeby w tym względzie, tego się nie przelicza.
              A kiedy mama umarła, i sprzedawaliśmy jej mieszkanie, to pierwsze co brat ze szwagierką zrobili, to zapytali, czy mają mi dołożyć w formie pożyczki (bez procentów) do mieszkania mojego syna, i też bez żadnych zapisów- sami nie mają dzieci (nie było akurat potrzeby dokładania się). Ale tak to działa. Rozumiesz?
              (I nie, nie śpimy na gotówce, wszyscy mamy kredyty.)

              Jeśli takie coś w Waszej rodzinie jest niemożliwe (różne są rodziny), to jedno jest pewne -TY nie musisz grać w tę wyliczankę.
              Po co ci takie wyliczenia? Co by się stało, gdybyś już nie wyliczała? Będziesz czuła się okradziona? Dlaczego? To jest właśnie ta gra, w którą grasz od początku: "Bo mama obiecała, a wcześniej zajmowała się dzieckiem siostry". To jest chore dla wszystkich.
              Zrozum, że możesz przerwać ten łańcuch.
              • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:19
                To naprawdę świetna paralela, tylko chciałam dopytać, czy tata też się zapił, mama ciagała za kucyk, a potem ktoś siedział sam w pokoju, zapadał się w sobie i znikał z pola widzenia mamy???
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:21
                  I odpowiadał w wieku 13 lat za to, że starsza siostra uciekła z domu?
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:47
                    I musiał zdawać maturę za siostrę w wieku 17 lat :)
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:50
                      Musiał?
                      Kto Cię do tego zmusił?
                      Poszłaś za nią na tę maturę?

                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:27
                        No poszłam. .matka mi kazała
                        To było 3 miesiące po śmierci ojca..
                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:29
                          Ale siostra pięć lat jest od Ciebie starsza, to 22 miała zdając maturę?|
                          I w szkole się nikt nie zorientował, że to nie ona?
                          A wiedzę skąd miałaś?
                          Coś mi się kupy to nie trzyma...
                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:43
                            No wiem cyrk na kółkach. Ale prawdziwy.
                            Siostrę wywalił z liceum. Kończyła wieczorowe. Matura zaś była w jeszcze innej szkole z zupełnie ie nieznajomym nauczycielami. Fizycznie jesteśmy do siebie bardzo podobne. Trochę mnie pomalowana. Ubrała. No i pojechałam. Jakoś się nie poznali choć jedna pani zaczęła temat ze coś jej nie pasuje ale druga nauczycielka ja uciszyla:)
                            A widzę? Trochę wcześniej zaczynam się uczyć z materiału którego jeszcze nie miałam w szkole. Nie chodziłam do swojej 2 tygodnie. Poza tym wtedy b. Szybko się uczyłam i byłam zdolna. Na maturze starej zawsze były tematy podzielone chronologicznie wiec zawsze coś sobie wybrałam.
                            A matura była i ustna i pisemna. Zdałam ze średnią 4:) no i jak szłam na swoją to nie miałam w ogóle stresu..
                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:49
                              I nikt się nie zorientował?
                              Nie chce mi się w to wierzyć, pisałaś, że w małej miejscowości mieszkasz.

                              Wiem jak wyglądała kiedyś matura i uczyć się do niej jednak trzeba było i to nie dwa tygodnie.
                              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:58
                                Siostra chodziła do szkoły w Warszawie.
                                Ja byłam w 3 klasie liceum. Wiec wiedzę w większości miałam. Miałam b. Dobra nauczycielkę historii i w zasadzie swoje maturę zdałam bez większych przygotowań . ( na 5 i na 6) .
                                Poza tym już od 3 klasy.mielismy zajęcie przygotowuje do matury.
                                Zdawanie matury w wieczorowy liceum , eksternistyczne to zupełnie inna bajka niż normalnie w swoim liceum. Tam się cieszyli ze ktoś coś mówi i to z sensem.
                                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 00:02
                                  Poszłaś rok wcześniej do szkoły?
                                  Bo skoro zdawałaś starą maturę to liceum miało 4 klasy i 17 lat miało się rocznikowo w drugiej połowie (maj) drugiej klasy, nie trzeciej.

                                  Nie sprawdzali dowodów, skoro nie znali uczniów?
                                  U nas znali a i tak dowód musiał być.
                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 00:11
                                    Kończyła w trzeciej klasie 18 lat. W zasadzie po tej.klaxie. wiec gdy zdawałam maturę miałam 17 lat.

                                    Oczywiście ze sprawdzali dowód.
                                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 00:15
                                      Zdając maturę ma się rocznikowo 19 lat.
                                      Jeśli się poszło do szkoły mając lat 7 a tak się kiedyś szło.
                                      Więc skoro miałaś rocznikowo lat 17 to byłaś dwa lata przed maturą.
                                      Więc w liceum czteroklasowym byłabyś w klasie drugiej, w obecnym systemie w pierwszej (nie wiem w końcu jaka ta matura była, bo raz piszesz, że stara a raz, że na szóstki zdałaś, co jest sprzeczne).


                                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 00:53
                                        Zdając maturę za siostrę roczników miałam 18 lat. Ale nie skończone czyli faktycznie 17 lat.
                                        Tak. Na starej maturze dostałam 6tki na ustnych. To było kilkanaście lat temu i wtedy były szóstki. .

                                        Mogę zrobić zdjęcie dyplomu bo juz nie chce mi się tłumaczyć :))
                                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 00:54
                                          Jakiego dyplomu??
                                      • morekac Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 07:09
                                        Jeśli była to jakaś szemrana wieczorówka dla dorosłych , to wiedza drugoklasistki mogła być powalająca. ;-)
                                        Mniej uwierzę, że się grono pedagogiczne nie skapnęło.
                                        Ale chlubienie się oszustwem i posługiwaniem się nieswoimi dokumentami (to jakieś przestępstwo chyba) jest strzelaniem sobie w stopę. Taki sądowy pitbull i osoba praworządna, i takie oszustwo? I jeszcze szczycić się tym na publicznym forum?
                                        • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 07:27
                                          Uważaj, bo zaraz Haneke Ci napisze, że wrogo atakujesz autorkę ;)

                                          Albo troll, albo chora psychicznie, bo tak głupim być nie można- autorka znaczy się. Ale raczej troll.
                                          • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 07:36
                                            No wreszcie ktos to napisal!
                                            • morekac Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 09:29
                                              Posługiwanie się cudzymi dokumentami jest zagrożone 2 latami więzienia. Za seks w miejscu publicznym - miesiąc aresztu. Za zdradzanie męża, nawet w samochodzie, nie grozi odpowiedzialność karna.
                                              I kto tu jest większą 'przestępczynią'?
                                              • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 09:51
                                                Nosz przecież wiadomo, że autorka. Już się dowiedziała, jaka jest durna, chora psychicznie i bóg wie co jeszcze. Możecie z zadowoleniem otrzepać rączki. Zadanie wykonane.
                                                • morekac Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 10:22
                                                  Autorka kreuje siebie na świętą i praworządną, w przeciwieństwie do tej złej siostry, chociaż sama ma też za uszami, jak się okazuje. Ostatecznie ? gdyby ją złapano ? miałaby bardzo poważne kłopoty, dużo poważniejsze niż siostrzyczka. Oczywiście, siostra z mamą nie powinny jej do tego skłaniać (normalne osoby nawet nie wpadłyby na to), ale osoba 17-letnia to nie jest mała dzidzi (że uzyję ulubionego określenia autorki), tylko jest myślącą osobą, odróżniającą rzeczy właściwe od niewłaściwych. Nawet prawo to zakłada ? zauważ, że 17latki mogą odpowiadać za przestępstwa jak dorośli. A tym bardziej od osób już od jakiegoś czasu dorosłych, od osób zajmujących się pewnymi ważnymi sprawami oraz mających dzieci - wymaga się odpowiedzialności za swoje własne czyny i decyzje. Oraz za swoje dzieci.
                                                  A tymczasem wszystko zawsze wszystkiemu winna jest mamusia i siostra ? nie autorka. Winne są temu, że nie kochają dzidzi, że mama dzidzi sprowadziła się z powrotem do domu i że wzięła kredyt, a nie wzięła opiekunki, że matka oszukała przy opiece nad dzieckiem ? cokolwiek autorka nie zrobi i wyjdzie niezgodnie z wyobrażeniami autorki, winny jest ktoś inny, ona za nic nie ponosi odpowiedzialności. Zero zdrowego rozsądku, zero instynktu samozachowawczego (chociażby to wracanie do pracy po 2 tygodniach od porodu), może i instynktu macierzyńskiego (to oddawanie noworodka pod opiekę osoby, która nigdy czułą i rozsądną matką nie była, no litości?), podejmowanie mnóstwa decyzji pod wpływem wyobrażeń i emocji, nie zaś zdrowego rozsądku, z drugiej ? wyliczanie i wypominanie wszystkiego i wszystkim . Tak się nie da funkcjonować, nie da się żyć i nie oszaleć.
                                                  Problemem autorki nie jest to, że została oszukana (jeśli już, to chyba przy przydzielaniu rodziców), tylko że nadal sama się oszukuje.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 10:30
                                                    Zgadzam się z Twoim widzeniem sytuacji, ale szczerze, jeszcze nie słyszałam żeby ktokolwiek zmieniał sposób myślenia pod wpływem czyichś obelg i insynuacji.
                                                    Każdy głupi wie, że to rodzi opór i żadnej zmiany nie będzie.
                                                    Chyba, ze o to chodzi na forum, pokazać, jak bardzo jest się wnikliwym, jak potrafi się przejrzeć autorkę, wyciągnąć wszystkie brudy, przyczepić się każdego szczegółu, obrazić i zostawić, niech sobie radzi. Następny wątek się pojawił.
                                                  • morekac Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 10:40
                                                    >żeby ktokolwiek zmieniał sposób myślenia pod wpływem czyichś obelg i insynuacji

                                                    Autorce akurat bardzo dobrze to wychodzi, u niej zdrowy rozsądek ulega wyłączeniu , jak tylko rodzinka na nią krzywo spojrzy. Niestety dla niej.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 10:47
                                                    I dlatego stosuje się tu wobec niej te same metody?
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:08
                                                    Jakie te same?
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 10:53
                                                    Och, nazywanie siostry k..urwą - to wszak nie obelga. Jechanie po dziecku siostry jest ok. Robienie z rodziny najgorszych krzywdzicieli jest ok. Szukanie winnych we wszystkich poza sobą jest ok. Oszustwa maturalne są ok. Bezczelne opowiadanie o tym na forum jako o czyś oczywistym jest ok. A my mamy tego nie nazywać. Mamy łykać to wszystko jak pelikany i betonować w imię tego, by autorka nie strzeliła focha (jak już strzeliła terapeutce) i nie wzięła zabawek. Mamy przyklasnąć takiej miary oszustwu.
                                                    Ty siebie czytasz, Pade?

                                                    Owszem, wnikliwość to przydatna cecha. Polecam. Zasadniczo powinna być podstawą wszelkiej analizy. Bez tego to o d.pie Maryni można gadać.

                                                    Mam też większą wiarę w ludzi, niż TY, i wierzę, że ludzie nie tak szybko biorą zabawki. I wiesz co? Wierzę, że nazwanie rzeczy działa- nawet, jak się delikwent do tego nie przyzna- że działa. Przebija się do jego świadomości i zostaje. Zupełnie nie tak, jak TY to napisałaś- ze rodzi opór i żadnej zmiany nie będzie. Będzie. Chyba, że ktoś już naprawdę odporny na jakąkolwiek wiedzę i impregnowany na rzeczywistość. Ale wtedy NIC nie pomoże.
                                                    A przygłaskiwanie takich rzeczy, jakie opisuje autorka, tylko ją umacnia w tym, co robi.
                                                    Jesteśmy tu wszyscy dorośli.


                                                    Grasz w "nienazywamy"? To jakiś wariant "chowania trupów w szafie"?
                                                  • morekac Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 10:54
                                                    A tak ogólnie, to mi dziewczyny szkoda, ale to jej jojczenie o dzidzi, która ma być kochana przez babcię i ciotkę niejako w zastępstwie autorki, jest nieco irytujące i - straszne, niestety. Straszne dla dziecka.

                                                    Nieźle porypana rodzinka musiała tam u nich być, niemniej to ona jest jedyną osobą, która może sobie pomóc. Nie zrobi tego za nią matka, siostra czy mąż, nie zrobi tego dziecko. Dziecko też niczego nie wynagrodzi, bo nie od tego są dzieci.
                                                    Terapia nie, tamto nie, lepszy kredycik, mieszkanie z matką, pracoholizm i nerwica/depresja czy inna cholera. Oczywiście, że będzie to ją wszystko cholernie bolało. Każda utrata złudzeń boli, co dopiero utrata złudzeń pielęgnowanych przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:05
                                                    Coraz gorzej mi się czyta to forum...
                                                    Obelgą nie jest anonimowe nazwanie kokogolwiek, a na pewno nie w takiej jak tu formie.
                                                    Jesli kogoś interesują takie pobieżne analizowane sprawy prawne, to proponuję zapoznać się z instytucją przedawnienia w kk. Nie wyklucza to jednocześnie, że siostra w każdej chwili może zwrócić się z wnioskiem o odebranie jej uprawnień wynikających w "matury" i przystapić ponownie osobiscie do takiego egzaminu. Droga wolna. Nawet jakby miała się oprzeć w swych staraniach o SN.
                                                    Sijulejteraligejter:)
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:06
                                                    "A tak ogólnie, to mi dziewczyny szkoda, ale to jej jojczenie o dzidzi, która ma być kochana przez babcię i ciotkę niejako w zastępstwie autorki, jest nieco irytujące i - straszne, niestety. Straszne dla dziecka."
                                                    Pewnie, że straszne, ale nie wierzę w rewolucję w jeden dzień, no dobra, trzy dni. Autorka ma pokaleczoną psychikę, potrzebuje minimum trzyletniej terapii, żeby się ogarnąć. Wierzę, że się zraziła do grupowej, znam osobę, którą taka terapia na długo odstraszyła od tego typu pomocy. Dlatego postulowałabym raczej namówienie jej do kolejnej, tym razem udanej próby pomocy sobie, a nie wykazywanie jej wszystkich błędów w myśleniu na raz.
                                                    "Każda utrata złudzeń boli, co dopiero utrata złudzeń pielęgnowanych przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. "
                                                    Toteż o tym cały czas piszę. Łatwo klepać w klawiaturę: to i to robisz źle, tu źle myślisz, tu też, matka cię nie kochała i kochać nie będzie, jesteś popaprana i masz popapraną rodzinę, a tak w ogóle to weź się w garść.
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:15
                                                    Żeby jakakolwiek terapia się powiodła, to delikwent musi się do niej odpowiednio nastawić, czyli uznać, że jest problem. W nim samym, a nie- na zewnątrz.
                                                    Fałszowanie opisu stanu rzeczy w niczym tu nie pomaga. Przeciwnie.
                                                    Cały czas obserwuję na tym forum u części osób niesamowite podejście: właśnie- fałszowania opisu.
                                                    Dorosła osoba jest w stanie przyjąć elementarny opis. Bez tego nie ruszy się z miejsca, tylko będzie się kręcić za własnym ogonem.
                                                    Tutaj się próbuje zabić posłańca.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:18
                                                    Tak, dorosła, niezaburzona, dojrzała psychicznie i stabilna emocjonalnie.
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:31
                                                    Nie Pade, to jest kwestia kształtowania charakteru. A nad nim można pracować cały czas. Nawet będąc zaburzonym. Jak napisałam niżej- to jest moment wolitywny- decydujący moim zdaniem o powodzeniu terapii i wszelkiej innej zmiany.
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:26
                                                    I jeszcze jedno- forum nie jest od przeprowadzania terapii. Od tego jest kwalifikowany specjalista, w którego buty nikt tutaj nie powinien wchodzić. To natomiast, co możemy zrobić, to uświadomić komuś stan faktyczny, w którym się znajduje- i to jest właśnie poziom opisu.
                                                    Opłakiwać utratę złudzeń będzie podczas terapii. Ale najpierw musi przyjąć rzecz podstawową: do wiadomości stan rzeczy. By mieć CO opłakiwać.
                                                    Obserwuję, że ludzie tu mają podejście typu: nie mów, nie nazywaj, pozwalaj komuś trwać w iluzji. Byle go "nie zranić".
                                                    To błąd.
                                                    Kształtowanie charakteru polega też na tym, by umieć przyjmować info o stanie rzeczy jako rzecz wyjściową. Bez tego się nie ruszy niczego. To jest właśnie poziom DECYZJI. A tutaj bardzo się nie lubi decyzji.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:30
                                                    Obserwuję, że ludzie tu mają podejście typu: nie mów, nie nazywaj, pozwalaj komuś trwać w iluzji. Byle go "nie zranić".

                                                    Ja jestem za nazywaniem, jak ktoś tu wszedł. Ale to się tyczy też nie cenzorowania zapisów Autorów watków. To wg mnie bardzo zła praktyka, niedopuszczalna na forum pod auspicjami LP;)
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:34
                                                    A ktoś cenzuruje? Bo aj widzę wnioskowanie na podstawie danych. Czyli właśnie- nazywanie. Nazywanie/opis to nie cenzura.

                                                    Co to jest LP?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:36
                                                    Wielokrotne "jak mogła nazwać siostrę...", "czemu chce czegoś...", etc. Dla mnie to jest zupełna strata czasu.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 12:08
                                                    "A tutaj bardzo się nie lubi decyzji."
                                                    Przeceniasz rolę forum. To nie jest miejsce, w którym ktoś danego dnia opisuje swój problem, dostaje informację zwrotną i natychmiast zmienia sposób myślenia.
                                                    Owszem, to jest możliwe, gdy problem jest błahy, nie związany z byciem poddawanym wypaczonym schematom w najwrażliwszym okresie życia. Nie jest możliwe, gdy rodzina pochodzenia zaburzyła sposób myślenia autora. Do tego potrzebny jest czas i profesjonalna pomoc .
                                                    My tu możemy jedynie poddać w wątpliwość, pobudzić do krytycznego myślenia, pokazać inną perspektywę, ale autor sam zdecyduje, i najczęściej nas o tym nie powiadomi, czy zmieni coś w swoim życiu, czy nie.
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:10
                                                    > My tu możemy jedynie poddać w wątpliwość, pobudzić do
                                                    > krytycznego myślenia, pokazać inną perspektywę, ale autor
                                                    > sam zdecyduje, i najczęściej nas o tym nie powiadomi, czy
                                                    > zmieni coś w swoim życiu, czy nie.

                                                    O to właśnie chodzi. Opinie mają temu służyć. Skąd więc bunt przeciw nim?
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:26
                                                    Bunt przeciwko formie. Agresywnej formie.
                                                    Mam prawo uznać, że czyjaś wypowiedź jest wg mnie agresywna, napastliwa, oceniająca osobę a nie zachowanie, czy nie?
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 14:22
                                                    Masz, jako i ja mam prawo uznać, że Twoje uznanie jest agresywne- bo jest WYMUSZANIEM warunków rozmowy. Pisałam już o tym, o wymuszaniu rozmowy: na swoich- i tylko swoich - warunkach. To jest rodzaj manipulacji polegający na przerzucaniu na rozmówcę odpowiedzialności za swoje odczucia w rozmowie.
                                                    Ja np. uważam, że kilka osób tutaj zdecydowania agresywnie reaguje na TREŚCIOWE zawartości cudzych wypowiedzi- gdy ich nie rozumieją lub nie podzielają. I zganiają to na formę. Uważam, że TY tak teraz zrobiłaś.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 22:01
                                                    Nie uważam, że agresją jest sugestia, że można napisać to samo, ale w mniej agresywnej, napastliwej formie.
                                                    Manipulacją jest wmawianie mi, że czegoś nie rozumiem, albo nie zgadzam się z treścią i dlatego reaguję na formę.
                                                    Dlaczego ciężko Ci uznać, że ja NAPRAWDĘ reaguję na formę?
                                                    Bardzo mi się podoba Twoja wypowiedź w wątku o depresji. Podoba mi się i forma i treść. A w tym wątku nie podoba mi się forma, po prostu. Przecież nie musisz brać moich uwag pod rozwagę. Możesz mnie olać:)
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 16:03
                                                    Agresją jest ustawianie rozmowy pod siebie, sterowanie rozmowy- manipulacją. Robisz to cały czas w tym wątku. Nie podoba mi się, że agresywność widzisz wyjątkowo wybiórczo. Np. nie widzisz agresywności Marsylvik, Haneke. Nie podoba mi się, że mylisz rzeczowość z agresywnością.Każdy z tych aspektów jest manipulacją- razem: wielopiętrową.
                                                    Nie podoba mi się ani forma Twoich wypowiedzi do mnie, ani treść. Jedno i drugie uważam za skandaliczne. Nie rozumiem w ogóle, czemu wchodzisz w to, jak piszę i co piszę. Przecież nie musisz brać moich uwag pod rozwagę, możesz mnie olać. Ja Tobie takich uwag nie robię (teraz zrobiłam- w reakcji). Przemyśl to.
                                                    Ale zacznę Cię punktować, jeśli chcesz, bo jest za co. Chcesz?
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 16:07
                                                    Proszę bardzo.
                                                    Tylko zanim zaczniesz, przestudiuj drzewko:)
                                                  • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 17:51
                                                    Vilez nie badz taka napastliwa do ' swoich', bo jeszcze sie Wam sp z o o rozpadnie, a wiesz, ze w grupie sila :-)
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:28
                                                    Akurat przenośnia posłanca jest celna, ale w inną stronę. Najgorsze jest wg mnie na forum, że ktoś coś pisze, o swoim nastawieniu do innych, o swoich ocenach, o swoim problemie, etc. ale jakby jest za to obwiniany. Jak uważa, że siostra jest ku... to tak uważa. No i co ma zrobić? Może kiedyś przestanie tak uważać. Jak żal, że siostra czegoś nie robi to żal. No i co ma zrobić? To jest opis faktyczny stanu możnaby się odnosić, a nie wymagać, żeby opis był podrasowany na potrzeby forum. Takie opisy są bardzo dobre do pracy nad nimi, ale nie w sensie, że ktoś ma zmieniać ten opis, bo innym się nie podoba. Wszyscy namawiają na terapię, ale jakby doznają rozszczepienia i myślą, że na terapii też ma ktoś sobie głowę posypywać, że coś o kimś myśli. To chyba powinno być oczywiste. Jak ktoś jest za wrażliwy na opisy to powinien wg mnie przenieść się dla swojego dobra na forum Etyka słowa albo czytać Moralność Pani Dulskiej.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:34
                                                    zgadzam się z Tobą Paris
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:49
                                                    Dobrze to ujęła Paris. Ja nazwała rzeczy b. dosadnie bo powoli mam dość. Tak uważam. Tak myślę.
                                                    A tutaj oceny ze ja źle myślę. Ze powinnam mówić ładnie o siostre bo co właściwie? Kilka razy wam pisałam ze ona PRZESTAŁA BYŚ MOJA SIOSTRA.
                                                    wiec nawet o niej już tak nie myślę a ze zachowuje się tak a nie inaczej ...cóż.

                                                    Zrazilam tu kilka dobrych wpisów ale dużą część to próba ustawia. Mnie w pozycji jakiegoś petenta bo my tu takie mądre a ty kobieto wszystko wykrzywiasz i wszystkich obwiniasz.

                                                    A wiecie kogo najbardziej obwiniam? Siebie. Ze nadal żyje z ta rodzinka. Ze boje się swojej matki. Ze jest tak jak byłam dzieckiem. Ze po wyprowadzenie z domu zapomniałam jak było i uwierzyła ze będzie dobrze. Obwiniam się ze nie.moglam być cały czas z dzieckiem.

                                                    Ake wy jesteście jak hieny. Po jedziecie trochę na kimś kto ma problemy bo przecież jestem święta a winni są inni. Nie jestem święta do cholery. ..ale mam dość życia w ciągłym poczuciu winy
                                                    Chciałam wiedzieć czy moje postrzeganie rzeczywistości rodzinnej jest w.porzafku. Czy w normalnych rodzinach ludzie sobie pomagają?

                                                    Ale według was jestem wściekła baba która się rządzi i ustawia wszystkich.

                                                    Dzięki wielkie. Bardzo mi pomogłyscie.
                                                    Mam.nadzieje ze.czujecie się teraz dowartościować, ważne i.madre.

                                                    Idźcie juz na inny wątek trucizny inne duszę.

                                                    PS. Tylko czytajcie WSZYSTKO i ze zrozumieniem.
                                                  • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:09
                                                    mytoya napisała:

                                                    > A wiecie kogo najbardziej obwiniam? Siebie. Ze nadal żyje z ta rodzinka. Ze bo
                                                    > je się swojej matki. Ze jest tak jak byłam dzieckiem. Ze po wyprowadzenie z dom
                                                    > u zapomniałam jak było i uwierzyła ze będzie dobrze. Obwiniam się ze nie.moglam
                                                    > być cały czas z dzieckiem.

                                                    Nie masz powodu obwiniać siebie o to co było kiedy byłaś dzieckiem. W życiu dorosłym zrobiłaś parę błędnych postanowień, ale nie znaczy to, że nie możesz ucząc się na swoich błędach zmienić podjętych decyzji. Dzieckiem jednak już nie jesteś, choć cały czas myślisz jak dziecko. Zdecydowanie powinnaś wyjść z tej roli, sama siebie jednak za włosy z bagna nie wyciągniesz. Idź na terapię.
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:43
                                                    Wiem ze sobie nie poradzę. Często i na ogół udaje że nie ma problemu. Unikam z tym konfrontacji.

                                                    Teraz pytanie. Dodam warto pójść w Warszawie? Gdzie się zwrócić?
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 17:59
                                                    Już o to zapytałaś i Ci odpowiedziałam pytając o maila i aktywność poczty gazetowej.
                                                    Olałaś.
                                                  • marsylvik Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:43
                                                    Mytoya, nie czytałam nawet, chora jestem i jakoś nie zaglądałam wczoraj na forum, przeglądam w tym wątku tylko Twoje wpisy, ale nawet nie czytając myślę, że masz rację. Mogłabym nawet zgadywać nicki osób, do których piszesz... Tak tu już jest, jest pewna grupa osób, które czują się w obowiązku dokopać zwracającemu się tu o pomoc. Często w imię "obrony nieobecnego, który na pewno jest szkalowany".

                                                    Tak, w normalnych rodzinach ludzie sobie pomagają w potrzebie.
                                                    Normalni ludzie jeśli nie potrafią lub nie chcą z jakichś powodów wywiązać się z wziętych na siebie zobowiązań, to o tym mówią i pozwalają znaleźć drugiej osobie inne wyjście z sytuacji, a nie zostawiają osobę wobec której się zobowiązały na lodzie i w sytuacji praktycznie bez wyjścia. Normalni ludzie komunikują się wprost, jeśli sytuacja tego wymaga, a nie zamiatają wszystkie trudne sprawy pod dywan, z czasem dokładając tylko kolejnych kłopotów.

                                                    Nie sądzę, żeby matka oszukała Cię intencjonalnie.
                                                    Myślę, że rzeczywiście przeliczyła się z siłami i nie potrafiła się z tego normalnie po ludzku wycofać. Więc załatwiła to jak umiała, a że nie umiała, to wyszło jak wyszło. Zachowała się jak dziecko, które nie dość, że rozlało mleko pod lodówką, że się do tego nie przyznało, to jeszcze różnymi sposobami zapobiegało temu, żeby ktoś pod tę lodówkę zajrzał - a teraz mleko zaśmiardło... Przykre, że to Ty i Twoje dziecko ponosicie konsekwencje jej niedojrzałości. I nie dziwi wcale, że Twoja siostra jest jaka jest, skoro została wychowana przez niedojrzałą osobę.

                                                    Jedyna rada jaką dla Ciebie mam, to zminimalizowanie w swoim życiu konsekwencji problemów ze swoją psychiką Twojej matki. Jej nie zmienisz, ona sama musiałaby tego chcieć, a to mało prawdopodobne, jeśli szuka przyczyn wszelakich nieszczęść poza sobą i nie w sobie widzi problem. Spróbuj albo się jednak odciąć, albo, jeśli potrafisz i to dla Ciebie w tym momencie łatwiejsze to przynajmniej na razie nauczyć się obok niej żyć nie polegając na niej w żaden sposób. Ona zapewne nie jest zdolna do dania Ci prawdziwego wsparcia. Lepiej, żebyś na wsparcie od niej nie liczyła, żeby to był twój wybór, niż twarde, powtarzające się zderzenia z rzeczywistością, że tak, że znów się o tym przekonałaś. Już o tym wiesz. Jak na pomoc nie będziesz liczyła (zwłaszcza taką kluczową i ważną, jak w sprawie opieki nad dzieckiem w czasie kiedy pracujesz na utrzymanie rodziny) to i poczucie krzywdy może będzie mniejsze?
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 17:09
                                                    W końcu ktoś zrozumiał z czym się zwróciłam na forum.
                                                    Dzięki.
                                                    Reszta problemow- nie zaprzeczam one są. Ale nie one były powodem dla którego zamieściła wpis.

                                                    Tak naprawdę to jedyna konstruktywna rzeczą jaką przeczytałam to informacja o narcystycznej matce. Przeczytałam blog i wiele pasuje do mojej mamy. Poczułam ulgę ze wiem jak to nazwać.
                                                    Ze robienie ze mnie wariata bo np. W konfrontacji zaprzeczał ewidentny faktom , z czegoś wynika.

                                                    Zaczynam się od niej odcinać.

                                                    Tak jak kiedyś dociekań się od siostry.
                                                  • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 17:46
                                                    Mytoya zerknij jeszcze na strone psycholog z Wroclawia ktora podala Ci Paris, kobieta wydala wlasnie ksiazke pt. Narcystyczna matka, na podstawie m.in. swoich osobistych doswiadczen w tym temacie, prowadzi tez chyba terapie online. Dobrze by bylo, gdy zdecydujesz sie na terapie, zebys trafila do psychologa, ktory zna sie na temacie zaburzen narcystycznych, wtedy terapia bedzie b. efektywna, bo nie bedziesz musiala wyjasniac spraw oczywistych. Zaburzenia narcystyczne sa b. popularne, wielu ludzi jest nimi obciazonych w mniejszym lub wiekszym stopniu.Czy poslugujesz sie dobrze j. ang, bo jest jeszcze inny swietny blog, tylko po angielsku, jesli tak, to wrzuce Ci info.
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 18:43
                                                    Poproszę. Bardzo chętnie poczytam.
                                                  • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 19:26
                                                    www.daughtersofnarcissisticmothers.com
                                                  • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 19:32
                                                    Wpisz w google: narcystyczna rodzina i otworz strone: www.pracownia4.wordpress.com i poczytaj.
                                                  • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 20:30
                                                    Autorko, nawet gdy kiedys w przyszlosci matka i siostra zachowaja sie podle i nieuczciwie wobec Ciebie, nie idz ta sama droga co one, nie znizaj sie do ich poziomu, postepuj wobec nich zgodnie z prawem, Ty nie musisz byc taka jak one, sprawiedliwosci mozna dojsc postepujac zgodnie z prawem.
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 21:50
                                                    Tak masz rację. Będę się starać.
                                                    Tylko niestety nie wiem jak to robić w praktyce bo odczuwam strach . Zupełnie irracjonalny. Stres aż boli brzuch.
                                                    Dlatego żeby w praktykę to wdrożyć musze poszukać pomocy profesjonalnej i to przerobić.
                                                  • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 22:11
                                                    Dokladnie, musisz zaczac od terapii i krok po kroku wszystko przerobic. Zostalas wychowana w zaburzonej rodzinie, cale lata zylas w matrixowej rzeczywistosci, musisz przywrocic swojemu zyciu lad i porzadek, a sobie dac sile i spokoj. Twoja matka i siostra to dwie zaburzone narcystycznie kobiety, nie posiadajace sumienia, podle istoty, a przy tym mocno nieuczciwe i cwane. Jak juz zrozumiesz dokladnie z kim masz do czynienia, przerobisz swoje leki, i wzmocnisz sie, wowczas z latwoscia poradzisz sobie z obiema paniami, wystarczy, ze bedziesz wiedziala z kim masz do czynienia i wowczas znajdziesz na nie odpowiednie argumenty i srodki, tak, aby nie zatruwaly Ci wiecej zycia.
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 18:05
                                                    Rozumiem, że sugestie terapii, która mogłaby Ci pomóc nie są konstruktywne?
                                                    Jesteś strasznie niesprawiedliwa wobec wielu osób na tym wątku, które próbowały Co pomóc, każdy zgodnie z tym jak umiał i jak rozumiał Twoją sytuację.

                                                    Niniejszym ja kończę moją aktywność tutaj, Ty nie chcesz pomocy tylko potwierdzenia jaka jesteś biedna.
                                                    Możesz to dostać, czemu nie.
                                                    Tylko to Cię nigdzie nie zaprowadzi, będziesz tkwić w tym samym miejscu, w którym jesteś i nawarstwiać się będą kolejne problemy, z którymi coraz trudniej będzie Ci sobie radzić.
                                                    Ale to jest TWÓJ WYBÓR!
                                                    I to Ty tak wybierasz.

                                                    Daj sobie z tydzień czasu i potem przeczytaj ten wątek na spokojnie jeszcze raz.
                                                    Nie pisz, tylko czytaj.
                                                    Nie broń się przed żadnymi oskarżeniami, nawet jak są kompletnie od czapy.
                                                    Po prostu skorzystaj z kilkuset rad i weź dla siebie to, co najlepsze.
                                                    Nie pomyl z tym, co Ci najbardziej pasuje - to nie to samo.

                                                    Powodzenia!
                                                  • krokodil123 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 19:42
                                                    Jeżeli o to ci chodziło-aby się znalazł ktoś to będzie pisał nie o twoich problemach a tylko o twojej matce i odczuciu że cie oszukała to ja napiszę coś podobnego.

                                                    Bardzo cię proszę, aby na moment wyobraziła sobie znane sytuacje gdzie faceci żonaci zdradzają swoje żony.
                                                    Są tacy faceci typu don juana, miał już nie jedna, nie dwie kochanki. Aż tutaj napatoczyła się kolejna powiedzmy 58 albo n-ta z kolej. Pani ta wie bardzo dobrze, a nawet czynnie uczestniczy w oszukiwaniu żony faceta. Wie że i mówi że jest na delegacje, a leci z kochanką na wczasy, słyszy jak kochanek z łóżka opowiada żonie że jest "u matki" powiedzmy i etc.

                                                    Taki stan się ciągnie latami, kochanka nie widzi w tym nic złego. Wiadomo, że ma sposoby na usprawiedliwienie zarówno swoich czynów jak i postępki żonatego faceta. To że oszukał X kobiet przed nią i obecnie oszukuję permanentne swoją żonę- też tłumaczy jakoś.
                                                    Może żonie się "należy", może "żona jest tłusta i gruba", może coś jeszcze............

                                                    Problem zaczyna się dopiero jak kochanka się połapie, że amant też jej też oszukuję i zaczynają się lamenty. Ola boga- jak on śmiał, jak mnie zranił, jak mi życie zniszczył, jak mnie oszukał !!!!!!

                                                    Dlaczego to wszystko piszę. Dla mnie twoja sytuacja jest podobna. Zastanów się -może to ci jakoś ulży i przy okazji zobaczysz że innych nie zmienisz- to ty masz być fer.
                                                    Twoja matka oszukiwała ludzi, szkołę, oświatę, kazała ci robić rzeczy karalne, podejrzewam to nie pierwsza sprawa (tak z grubej rury). Ona wydaje mi się nie jest człowiekiem honoru i taki co idzie prostą drogą. To że innych oszukiwała- wiedziałaś o tym. To dlaczego się dziwisz że i ciebie oszukała?
                                                    Zachowujesz się teraz jako zraniona i zdziwiona kochanka. Wiem że jest przerysowane, ale próbuje jakoś dotrzeć do ciebie że to co się dzieje zależy i od samej ciebie i pora raz na zawsze przerwać tą zależność a nie ją ciągle pogłębiać.
                                                  • morekac Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 19:16
                                                    >Chciałam wiedzieć czy moje postrzeganie rzeczywistości rodzinnej jest w.porzafku. Czy w normalnych rodzinach ludzie sobie pomagają?

                                                    Pomagają; w sytuacjach nagłych czy kryzysowych , opiekują się dziećmi i starszymi babciami/dziadkami - jeśli trzeba. Ale w normalnych rodzinach nie poświęcają nadmiaru starań dorosłym i w pełni sprawnym osobom , zaś babcie niekoniecznie niańczą wnuki, zwłaszcza takie zupełnie malutkie. W normalnych rodzinach rodzice nie nadużywają alkoholu i nie obwiniają jednych dzieci za wybryki drugich, a mamy nie oczekują też, że ktoś za kogoś pójdzie na egzamin, jakkolwiek nie był on ważny. Mogą co najwyżej zapłacić za korki (jeśli mają z czego), dodać otuchy i zapewnić, że będą kochać pomimo niezdanej matury i braku tytułów naukowych. Jeśli więc postrzegasz swoją panieńską rodzinkę jako niezupełnie normalną, to chyba postrzegasz ją dość adekwatnie. Ale dlaczego oczekiwałaś, że będą zachowywali się jak normalna , kochająca rodzina? To było po prostu nierealistyczne oczekiwanie.
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:41
                                                    > Najgorsze jest wg mnie na forum, że ktoś coś pisze, o swoim
                                                    > nastawieniu do innych, o swoich ocenach, o swoim problemie,
                                                    > etc. ale jakby jest za to obwiniany. Jak uważa, że siostra jest > ku... to tak uważa. No i co ma zrobić?

                                                    Jak ktoś uważa, że kobity można lać, albo zgwałcić bo miała za krótką spódniczkę, to co on ma zrobić. Tak uważa i już, no nie?
                                                    A my powinniśmy mu przytaknąć: "tak, masz prawo tak uważać, bo co masz zrobić, skoro tak uważasz".

                                                    > a nie wymagać, żeby opis był podrasowany na potrzeby forum.

                                                    A z czego wywodzisz tak absurdalny wniosek- że oczekujemy podrasowania czegoś na potrzeby forum? Nie. Dajemy swoje wnioski. A z tymi wnioskami autor zrobi, co uważa. Np. weźmie je poważnie i uczyni podstawą analizy, zastanowienia się nad sobą i sytuacją, czweźmie pod uwagę. Albo i nie weźmie- na to nie mamy wpływu. Tyle i aż.
                                                    Ja nie mam innych spodziewań się ani oczekiwań. Posypywania głowy popiołem też nie oczekuję. Oczekuję rozumnej rozmowy. Tyle i aż. Ale jak jej nie dostanę, to też to uczynię podstawą do wnioskowania. Bo to też jest komunikat i materiał do analizy.

                                                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:47
                                                    Niby tak, ale jakoby nie.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:50
                                                    Przykład z gwałtem jest od czapy. Nazywanie na potrzeby "własne" kogoś ku... jest czymś innym niż realne działania lub nazywanie tak kogoś w bezpośrednim kontakcie z nim.
                                                  • morekac Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:18
                                                    I niby głaskanie po główce ma jej pomóc?
                                                    Niestety, jej zachowania mogą być odbierane całkiem odmiennie przez otoczenie - i ludzie wcale nie muszą widzieć w niej świętej i skrzywdzonej, a całkiem odmiennie. I byłoby dobrze, gdyby też zdawała sobie z tego sprawę, chociaż trochę.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:31
                                                    A tylko skrajności są jedynymi dostępnymi rozwiązaniami?

                                                    Ja widzę sytuację tak: skoro nawet mąż nie ma o niczym pojęcia, rodzina pochodzenia jest typowo alkoholowa, czyli zamiatanie pod dywan to podstawa, a dziewczyna mimo wszystko odważyła się napisać na forum, to znaczy, że ma już dość, że wszystko ją przerasta.
                                                    Ja wiem, ze na forum nie da się rozmawiać jak w realu. Ale wiem też, ze kiedy mam problem to najpierw muszę wyrzucić z siebie emocje a dopiero potem mogę zacząć logicznie oceniać sytuację i szukać możliwych rozwiązań.
                                                    Znam bardzo dobrze dziewczynę, której ojciec jest alkoholikiem. Bardzo podobna historia do tej tu opisanej, tylko siostry nie ma. Kiedy koleżanka próbowała ją "uświadomić" waląc prawdę prosto w oczy nie przebierając w słowach (straciła cierpliwość i było jej żal dziewczyny), ta zamykała się w sobie i czuła się winna. Czuła się odpowiedzialna za wszystko i zżerał ją wstyd. Komuś, kto nie pochodzi z takiego domu ciężko jest zrozumieć takie myślenie. Mnie samej też było trudno. Dlatego uważam, ze tu musi pomóc profesjonalista.
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:50
                                                    Czyli już wchodzisz w buty terapeuty...

                                                    Tymczasem nie wiesz, jakie są podstawy tak emocjonalnej i nierozumnej reakcji. Może braki charakteru, może eskapizm, może DDA, może jeszcze coś innego. Nie wiesz.
                                                    Jedyne, co możesz, to właśnie potraktować osobę piszącą jak dorosłą, w pełni władz umysłowych, zdolną do przyjęcia podstawowego opisu. A nie- traktować z góry jak zaburzoną, uszkodzoną, niezdolną do... i bógwicojeszcze.
                                                    Jeśli taka osoba nie będzie zdolna do przyjęcia wyjściowo (roboczo) elementarnego opisu, to żadna rozmowa typu forumowego nie pomoże, bo problem jest głębszy.

                                                    Nie uważam, ze to forum nie ma służyć także wymianie poglądów. Zakładanie, ze przychodzą tu z problemami wyłącznie osoby zaburzone, jest nieporozumieniem. A czasem mam wrażenie, jakby tu na forum przemawiały przedszkolanki do dzieci. "Tak, tak, Jasiu, tak, kochamy Cię, tak tak, słucham Cię". To upupianie i ludzi, i miejsca dyskusji.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 12:01
                                                    "Czyli już wchodzisz w buty terapeuty..."
                                                    Bo?
                                                    "Jedyne, co możesz, to właśnie potraktować osobę piszącą jak dorosłą, w pełni władz umysłowych, zdolną do przyjęcia podstawowego opisu."
                                                    I tak potraktowałam: po przeczytaniu kilkunastu wpisów autorki poradziłam udanie się na terapię, rozmowę z mężem i wyprowadzkę.
                                                    "A nie- traktować z góry jak zaburzoną, uszkodzoną, niezdolną do... i bógwicojeszcze. "
                                                    Nie traktuję autorki z góry. Po prostu zdaję sobie sprawę, po tym, co tu napisała i ze względu na własną wiedzę i doświadczenie innych, ze jakiekolwiek "prostowanie" poplątanych myśli autorki nie ma sensu. Ona je musi sama sobie wyprostować. Pod okiem fachowca.
                                                    " Zakładanie, ze przychodzą tu z problemami wyłącznie osoby zaburzone, jest nieporozumieniem."
                                                    Ja tego nie zakładam.
                                                    "A czasem mam wrażenie, jakby tu na forum przemawiały przedszkolanki do dzieci. "Tak, tak, Jasiu, tak, kochamy Cię, tak tak, słucham Cię". To upupianie i ludzi, i miejsca dyskusji. "
                                                    I znowu skrajności: albo "troll albo chora psychicznie", albo "tak Jasiu kocham Cię".
                                                    Nie ma nic po środku?
                                                  • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 12:24
                                                    pade napisała:

                                                    > Nie ma nic po środku?
                                                    >
                                                    Pozwole sobie na swoje 5 gr;-)

                                                    Moim zdaniem nie ma jeszcze;-) takiego wytrychu. Byc moze na szczescie:-) Ludzie sa rozni, szkoly psychologiczne sa rozne.

                                                    Ja nie chcialabym byc wspolniczka Autorki. Balabym sie, co ona moze wyprawiac z kwitami;-) w firmie, zeby tylko kasa grala.

                                                    Ta jej duma z wyprowadzenia w pole Komisji Egzaminacyjnej, poslugiwanie sie dowodem siostry to juz nie sciaganie i podpowiadanie na klasowce (ktore tez uwazam za bardzo naganne i demoralizujace).

                                                    W wieku 17 lat zrobienie rodzinnej awantury, ze glupiej (sic!) siostrze nie bedzie tak pomagac byloby pomocne, dla wszystkich. I do tego potrzebna jest odwaga!
                                                    I Charakter, zeby zaakceptowac siostre bez matury, to nie przestepstwo nie miec matury;-)



                                                  • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:17
                                                    Pade, nie zgadzam sie z Toba. autorka jest osoba dorosla, raczej w pelni praw obywatelskich i pisze na PUBLICZNYM FORUM. Nie jest na terapii. Zadajac pytanie jakie zadala moze spotkac sie z pelnym spektrum reakcji - od "mam tak samo jak ty", po krytyke. Otrzymuje autentyczny odzew od zywych ludzi. Nie ma tu zadnego ataku ani hejtu, bo to co innego. Ty zas chcesz zlikwidowac autentycznosc reakcji, mimo, ze "po cichutku" myslisz to samo - ale bawisz sie w jakas terapie czy co? Forum nie jest gabinetem psychoterapeuty i bardzo dobrze. Twoje podejscie w stosunku do autorki, dla mnie, jest tylko pozornie "przyjazne". Tak naprawde odbieram je jako wyzszosciowe i protekcjonalne.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:22
                                                    "Ty zas chcesz zlikwidowac autentycznosc reakcji, mimo, ze "po cichutku" myslisz to samo - ale bawisz sie w jakas terapie czy co? Forum nie jest gabinetem psychoterapeuty i bardzo dobrze. Twoje podejscie w stosunku do autorki, dla mnie, jest tylko pozornie "przyjazne". Tak naprawde odbieram je jako wyzszosciowe i protekcjonalne."
                                                    A dziękuję, że mnie uświadomiłaś co ja myślę i jaki mam do kogoś stosunek.
                                                    Jeśli zrozumienie czy niechęć do krytykowania kogoś jest równoznaczne z przeprowadzaniem terapii oraz "wyższościowe i protekcjonalne" to niech tak będzie:)
                                                  • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:24
                                                    Prosze jak tez potrafisz sie zgrabnie odgryzc. Ja Cie nie uswiadomilam co myslisz bo co myslisz napisalas sama - ze w ocenie zgadzasz sie z morekac. A reszte napisalam jak JA odbieram Twoje posty.
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:30
                                                    Ty zas chcesz zlikwidowac autentycznosc reakcji, mimo, ze "po cichutku" myslisz to samo - ale bawisz sie w jakas terapie czy co?
                                                    Czyje to są słowa?
                                                    No to piszę co myślę, czy myślę "po cichutku" i nie piszę tego, co myślę?:)
                                                  • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:37
                                                    Twoj post z 10.30 - zgadasz sie z widzeniem sytuacji przez morekac ale uwazasz, ze nalezy inaczej przekazac - streszczam, post jest, mozna przeczytac. I to, co napisalas vilez, ze przyjac cos moze tylko osoba niezaburzona itd. Ergo autorka jest zaburzona wedlug Ciebie na tyle, ze nie mozna z nia rozmawiac wprost.
                                                  • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:43
                                                    Jeszcze raz - przekaz z Twoich postow jest taki, ze zgadzasz sie z ocena sytuacji przez inne forumowiczki ale uwazasz, ze jest ona na tyle "zaburzona", ze trzeba z nia rozmawiac w bialych rekawiczkach. Doczytalam posty vilez - zgadzam sie, ze wchodzisz troche w role terapeuty. I poprzez "wchodzisz" rozumiem - tak moze byc to odebrane przez osoby z zewnatrz. Bo znowu bedzie, ze ja Ci mowie w co wchodzisz;)
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:48
                                                    Iskierko, generalnie to ja uważam, ze z osobami, które mają problem trzeba rozmawiać w miarę delikatnie (tzn. bez ocen osoby, etc). I nie ma znaczenia, czy ktoś jest zaburzony (nie wiem czemu akurat tego się uczepiłaś), czy też nie. W ogóle warto się starać odnosić do ludzi z szacunkiem.
                                                    Ty wolisz walić wprost, to wal, przecież Ci nie zabronię:)
                                                  • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:53
                                                    Alez Ty manipulujesz. Dobrze, poniewaz nie jest to odpowiedni watek, to zeby nie robic off topu, poprzestanmy na ustaleniu, ze Ty tak juz masz, ze traktujesz ludzi z szacunkiem ( moze to dzis, ach, niepopularne, ale co poradzic;)) a ja "wale". Spoko:)
                                                  • pade Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:43
                                                    Napisałam: Tak, dorosła, niezaburzona, dojrzała psychicznie i stabilna emocjonalnie.
                                                    To było ogólna uwaga.

                                                    Tak, uważam, ze autorka nie jest jeszcze dojrzała psychicznie, reszty nie śmiem oceniać, od tego są fachowcy. Ale brak dojrzałości autorki jest tu dość widoczny, Ameryki chyba nie odkryłam, prawda?
                                                  • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:50
                                                    Pade, prawdziwa cnota krytyk sie nie boi.
                                                    Tego ucza w podstawowce albo sie wie juz w przedszkolu.

                                                    Niestety, jest trudnosc z przyjeciem krytyki, to prawda.
                                                    Ale, jesli ktos wchodzi na Forum z prosba o opinie, to minimum wiedzy, ze na sluszna krytyke jest otwarty a niesluszna nie przejmuje sie, mozna oczekiwac, nieprawdaz;-)
                                                    Czy tez trzeba isc na terapie, zeby sie tego dowiedziec?

                                                    Byc moze jedni beda pelnic tu role adwokata, drudzy prokuratora a sedzia niech kazdy zostanie sam w swoim sumieniu. Taki mam postulat;-)
                                                  • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:56
                                                    Sie pod nim podpisze:)
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:16
                                                    Bo traktujesz osobę z góry jako zaburzoną. Pisałam o tym.

                                                    > Ja tego nie zakładam.

                                                    Jak nie, jak tak? Tutaj to założyłaś:
                                                    pade 11.05.15, 11:18
                                                    "Tak, dorosła, niezaburzona, dojrzała psychicznie i stabilna emocjonalnie."

                                                    > Nie ma nic po środku?

                                                    Ale wzięłaś pod uwagę względem CZEGO to padło? Bo chyba nie. To podpowiem: względem oszustwa na maturze. O czymś takim w taki sposób pisze troll albo osoba nie w pełni...
                                                    Warto jednak trzymać się topików, tu: gałęzi rozmowy.
                                                  • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:22
                                                    O to to. Pade juz zalozyla, ze autorka jest zaburzona i nalezy traktowac ja z cala delikatnoscia ale zarazem protekcjonalizmem, z jakim "my stabilni i oswieceni" traktujemy slabszych. A forum traktuje autorke jak rowna sobie. I dobrze.
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 13:33
                                                    Jesteś dziwna. Sama chyba masz jakieś problemy bo wszytko czytasz jednostronnie. Ja podaje wam foty z moje życia a ty się rzucasz jak wściekły pies.
                                                    Tak moja wina ze mam taką rodzinę. Taka matkę. Siostrę. Ze mnie wykorzystują. Ze nie mogę odmówić. Ale jak śmieszne mnie oceniać skoro nic nie zrozumiałas? I jeszcze kłamiesz na temat tego co ja pisze wybierając tylko co bardziej lakome dla ciebie kaski.

                                                    Mogłam odmówić pójścia na maturę za siostrę. Spakować się i wyprowadzić do dziadków.
                                                  • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 14:23
                                                    mytoya napisała:

                                                    > Tak moja wina ze mam taką rodzinę. Taka matkę. Siostrę. Ze mnie wykorzystują
                                                    > . Ze nie mogę odmówić.

                                                    Mylisz się, możesz odmówić. I zawsze mogłaś. Na to jaka masz rodzinę nie masz wpływu, ale na to jak sama wobec nich się zachowasz masz. Ale Ty nie wiesz jak masz postępować wobec nich...

                                                    > Mogłam odmówić pójścia na maturę za siostrę. Spakować się i wyprowadzić do dzi
                                                    > adków.

                                                    A dlaczego tego nie zrobiłaś?
                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 14:49
                                                    Bo się bałam ze nie dam rady sobie poradzić z tym.
                                                    Ze nie będę mogła.powiedzic dziadkom dlaczego się wyniosła z domu. Ze każą mi wracać.
                                                    I wszyscy uznają ze wydziwiam i dziele rodzinę.
                                                    To było tu po śmierci ojca. Wszyscy to mocni przeżyli.

                                                    Ja mam problem w ocenie co jest normalne a co nie. Z tym ze ws😈zyski się ukrywa a jak próbie o tym głośno rozmawiać to jestem wariatka bubtowniczka i awanturnica . Bo prEcuez nie ma żadnego problemu
                                                    Wielkorotnie próbowałam odmawiać. Traktowano mnie wtedy jak wariatke. Nie posłuszna.
                                                  • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:03
                                                    mytoya napisała:

                                                    > Bo się bałam ze nie dam rady sobie poradzić z tym.
                                                    > Ja mam problem w ocenie co jest normalne a co nie.
                                                    > jak próbie o tym głośno rozmawiać to jestem wariatka bubtowniczka i
                                                    > awanturnica . Bo prEcuez nie ma żadnego problemu
                                                    > Wielkorotnie próbowałam odmawiać. Traktowano mnie wtedy jak wariatke. Nie posł
                                                    > uszna.

                                                    Idź na terapię - pomogą ci uporać się z tymi wszystkimi problemami, tak abyś umiała odmawiać jeśli coś Ci nie odpowiada, nie przejmowała się krzywdzącymi opiniami innych i dążyła do wypracowania sobie poczucia własnej wartości, nawet jeśli bliscy na Ciebie będą pluli. TO JEST WAŻNE, a nie zmiana matki i siostry na dobre, czułe, kochające istoty, które Cię docenią. Bo na to raczej nie możesz liczyć.
                                                  • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 14:40
                                                    mytoya napisała:


                                                    >
                                                    > Mogłam odmówić pójścia na maturę za siostrę. Spakować się i wyprowadzić do dzi
                                                    > adków.

                                                    Moglas odmowic i zostac. Nie wszystkie prosby/zyczenia sie spelnia. Ludzie sobie odmawiaja, tez:-)
                                                    Chyba, ze bija, to uciekac.

                                                    MEZOWI NIGDY NIE MOWISZ NIE? W PRACY NIE MOWISZ NIE?

                                                    Obawiam sie, ze Tobie tez nie mozna powiedziec nie.
                                                    Jak maz powie nie, to bedzie sie od razu pakowal? Albo Ty go spakujesz.

                                                    Jest nie bez tlumaczenia sie (tak jak pomysl z matura siostry) i jest nie do negocjacji, do kompromisu.
                                                    Zycie to nie cyferki, nie ma tak latwo;-)

                                                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:23
                                                    Miałam opór w sobie no ale jednak poszłam na ta maturę.
                                                    A zmezem :) na ogół negocjujemy. Czasem ja powiem nie . Czasem mąż.

                                                    Czasem musze użyć kategorycxnego nie gdy mąż wpadnie na jakiś bardzo szalony pomysł. W złym sensie szalony.
                                                  • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 17:55
                                                    Znaczy męża też kontrolujesz?
                                                  • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 14:55
                                                    No i proszę...
                                                    1. Gdy podajesz foty ze swojego życia, to oczekujesz tylko poklasku? A nie- rzeczowego odniesienia się? To się nie doczekasz.
                                                    2. Nie, za rodzinę nie odpowiadasz. Zrozum właśnie to- że nie odpowiadasz. A zachowujesz się tak, jakbyś odpowiadała: próbujesz kontrolować, narzucać im modele życia, wkręcać ich w swoje życie na siłę. Ty się ich kurczowo trzymasz. To Ci radzę: przemyśl, DLACZEGO się ich tak kurczowo trzymasz.
                                                    2. Jak to nie możesz odmówić? Pistoletem Cię zmuszają? Istnieje takie słowo: NIE. Plus: uzasadnienie. Skutek: suwerenność.
                                                    3. Kto Cię wykorzystuje na siłę?
                                                    4. Gdzie ktoś kłamie?
                                                    5. Tak, mogłaś odmówić uczestniczenia w oszustwie. Ale przede wszystkich, mogłabyś - OBECNIE, jako osoba dorosła, mieć odpowiedni stosunek do tego, co zrobiliście. A nie masz. I to jest niedojrzałe.
                                                    6. Reagujesz agresywnie na rzeczowe odniesienie się. Dlaczego? Bo piszę trudne dla Ciebie rzeczy? No, spodziewam się że trudne. Ale z tego powodu naprawdę nie musisz się tak rzucać. Możesz to przyjąć jak osoba dorosła i dojrzała. Co nie oznacza bynajmniej, że musisz się zgadzać.

                                                    Moja rada: wróć do tego, co Ci napisałam w pierwszym moim poście. Przeczytaj na spokojnie i odnieś się. Napisałam dokładnie, co widzę. Konkretnie: opisałam pola, na których symptomami wybijają Ci nieprzerobione - i prawdopodobnie nieuświadomione- urazy.
                                                    Jeśli się z czymś nie zgadzasz, napisz: dlaczego.
                                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:07
                                          To jest wykroczenie i to dość poważne.
                                          Nie wiem jak traktowane u nieletniej.
                                          • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:12
                                            pani.mysz napisał(a):

                                            > To jest wykroczenie i to dość poważne.
                                            > Nie wiem jak traktowane u nieletniej.

                                            Myślę, że teraz nie ma co się nad tym zastanawiać, dużo ważniejsze jest jak autorka ma przestać działać tak jak wtedy, wydorośleć, nabrać poczucia własnej wartości i stanąć na własnych nogach. Psychicznie.
                                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:40
                                              O tym to ja już pisałam tyle razy, że więcej mi się nie chce.
                                              Sorry, to nie jest uwaga do Ciebie, że z Tobą mi się nie chce, tylko z autorką mi się nie chce, bo widzę, że i tak woli się kłócić z osobami, których posty/rady/opinie jej się nie podobają niż wziąć z kilkusetpostowej dyskusji cokolwiek konstruktywnego i zacząć budować.
                                      • asia_i_p Re: Czy mnie oszukała? 21.05.15, 18:29
                                        Zdawałam starą maturę i miałam szóstki. W 1993 się dało. To z nowej matury (od 2005 chyba) są procenty.
                • vilez Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:40
                  Nie, nie zapił się, nie bito nas. Ale mieliśmy swoje kłopoty rodzinne.

                  Jednak znowu nie zrozumiałaś. To jest perspektywa, której nie należy tracić z oczu. A Autorka traci. W tym wieku już powinna wiedzieć, która perspektywa jest właściwa. A w tej perspektywie jest WŁASNA SPRAWCZOŚĆ- czyli rezygnacja z wyliczania. A ona jest dostępna autorce.
              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:30
                Niestety w mojej rodzinie jest to niemożliwe. Nie ma możliwości na taką sytuację, która opisałas o swojej rodzinie. Nie wylicza matce czy siostrę co dostały czego nie. Po prostu po urodzeniu dziecka zmieniła. Mi się optyka. Zobaczyłam ze moja siostra garściami brała od matki. Ode mnie. I nie tylko pieniądze
                Do tego ciągle narzekała i miała roszczenia postawę ze jej się należy jeszcze więcej. Ja niestety temu ulegała. Czułam się winna. Próbowałam jej jakąś krzywdę wynagrodzić.
                Ja nie dostałam wiele - w sensie materialnym i w sensie emocjonalnym. Niezbyt dużo uwagi bo zawsze były ważniejsze sprawy, problemy.

                A gdy urodziłam dziecko to jakoś mi się rozjaśnia ze tak nie powinno być. Boli.mnie ze.moja siostra olewa.moja dzidzie. Zajrzy na 1 minute raz na.miesiac, dwa. To dla.mnie bardzo bardzo przykre...
                Córka mojej mamy faceta spędza z moim synkiem dużo czasu. Kilka razy z nim została i to cieszy..

                Pewnie ze mam wyidealizowany.obraz rodziny..trudno przyznać ze nie jestem dla nich ważna. Wiec i.moje dziecko ważne nie będzie.

                Trudno jednak przyznać ze jest się samemu na swiecie( nie.mowie to on dziecku i mężu) i oszukiwałam się piętnaście lat ze mam jeszcze rodzinę. .
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:42
                  Ale nie jesteś sama na świecie.
                  Masz męża i dziecko.
                  I na tym się skup.
                  Nie zmienisz innych, możesz tylko zmieniać siebie o swoje podejście do życia.
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:46
                    Masz racje próbuje to robić ale mi się nie udaje..ciągle czuje strach..Boje się wybuchów matki niezadowolenia. Tego ze coś znowu źle zrobiłam. I ciągle się czyje winna.
                    A to wyliczanie przed wami bierze się stąd ze robie dla mamy tyle. Staram się. Próbowałam zasłużyć na uwagę odrobinę miłości ..a i to nie wychodzi.. i to mnie boli. Uwiera
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:51
                      Ja się poddaję, kręcimy się w kółko.

                      Albo pójdziesz na terapię albo nic się nie zmieni.
                • vilez Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:01
                  Ależ wyliczasz. Tutaj:
                  > Zobaczyłam ze moja siostra garściami brała od matki. Ode mnie. I nie tylko pieniądze....
                  I ciągle oczekujesz wyrównania. To jest właśnie wyliczanie.
                  Dostajesz od córki faceta. DOSTAJESZ. Ale Ty koniecznie musisz dostać od siostry. Bo?

                  > Trudno jednak przyznać ze jest się samemu na swiecie

                  CO TY chrzanisz? Mieszkasz z matką. Z siostrą widujesz się co miesiąc. Jakie- sama? Bluźnisz, kobieto.
                  Masz męża, dziecko, pracę, dom, zdrowie, matkę, przyjazną córkę partnera matki. A że nie jest idealnie. No nie jest. I co z tego?

                  Dostałaś ode mnie trop. Kierunek: RESENTYMENT- to uczucie: urazy, niechęci, pretensji- ten stan Cię niszczy. Chorobliwe jest ta Twoja ŻĄDZA wyrównania Twoich krzywd (rzeczywistych lub domniemanych). Powinnaś dojść tła tego resentymentu. Nie wierzę, że to leży w tym, co opisałaś. Nie zrobiłabyś tego, co zrobiłaś: wspólne zamieszkanie, wykup. To leży w czym innym- w jakimś Twoim osobistym niezrealizowaniu, które teraz przeprojektowujesz na rodzinę (matkę i siostrę).

                  W potocznym języku francuskim resentyment słowo to oznacza: po pierwsze utrwalony w naszej psychice powtarzający się nawrót przeżywania określonej reakcji emocjonalnej, wymierzonej przeciwko drugiemu człowiekowi. Emocja ta się pogłębia, poza tym nie jest ona li tylko powrotem w pamięci do jakiegoś zdarzenia, lecz także odżywaniem emocji na nowo, choć z opóźnieniem. Po drugie, należy zwrócić uwagę, że jest to emocja ujemna i kryje w sobie odruch wrogości. Jest więc resentyment urazą, gniewem, który ukształtował się we wnętrzu człowieka, na skutek nieprzyjaznych uczuć. Uraza nie musi w sobie zawierać od razu jakiegoś wrogiego zamiaru. Lecz kiedy taki zamiar się pojawi, może ona stać się dla niego pożywką.

                  (nie wchodzi mi link: wrzuć do wyszukiwarki: resentyment, scheller)
                • morekac Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 06:42
                  . Boli.mnie ze.moja siostra olewa.moja dzidzie.

                  Tę samą dzidzię, którą dwutygodniową podrzucałaś na kilka godzin matce?
                  Weź się walnij w głowę (przepraszam, ale jesteś skrajnie irytująca czasami) - twoje dziecko ma matkę i ojca i jeśli oni (czyli wy, rodzice) będziecie je kochali i dbali o nie, to ciotka jest mu do szczęścia niekonieczna. Babcia też nie i całe stadko pociotków. Ale słabo to widzę , bo rozkminiasz godzinami sprawy (takie jak ta), które dla dziecka nie mają znaczenia. A ponadto jesteś na dobrej drodze do pracoholizmu (o ile już tego nie masz), masz jakieś dziwne tendencje do przeliczania wszystkiego na pieniądze i kontrolowania wszystkiego. Za kilka lat - jeśli nic z tym nie zrobisz i ograniczysz się tylko do myślenia "Chciałabym, aby siostra nie olewała mojej dzidzi", to za ileś tam lat będziesz mogła założyć wątek o niewdzięcznym synku, który wymknął ci się spod kontroli i okazuje rażącą niewdzięczność, bo za nic ma te wszystkie gadżety, które mu dałaś i nie uczy się tak jak należy i śmie przywlec ze szkoły jakąś pałę albo coś tam innego - na pewno znajdziesz coś, do czego można się przypie...ć, z perfekcjonistyczno-kontrolującym nastawieniem to żadna sztuka.
                  I pardon, twój syn nie jest twoją dzidzi i jakby lalką dla twojej siostry, jest człowiekiem, o którego masz zadbać ty, nie twoja siostra, matka czy chrzestna wróżka.
            • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:35
              Cytuje Ciebie:
              ´´no ale we mie jest jakiś żal..że mnie nigdy nikt nie pomógł, do wszystkiego doszłam sama, nigdy nic nie dostałam za free a jeszcze często czuję się jak śmieć.. od kilku tygodni postanowiłam mieć wszsytkich w du... najważniejszy jest dla synuś i maż..a reszta niech sobie radzi sama..

              Napiszcie prosze jak sobie poradzić z tym żalem.. Bo ja oczywiśceie sobie poradziłam..
              Ael czuję się b. oszukana i zwyczjnie jest mi przykro ´´

              Moim zdaniem robisz krok do przodu i dwa kroki do tylu. Miotasz sie i szarpiesz. Dlatego, ze uzywasz swoich starych, znajomych Ci, sposobow postepowania i dziwisz sie, ze rezultaty sa nie takie jak u kolezanek.
              Ja zamiast obrazac sie na ten ´´obmierzly´´;-) resentyment , zajrzalabym do encyklopedii.
              Albo dopytala Vilez:-) jest daleko, nie ugryzie;-) (i nie kaze zaplacic;-)

              Oczekujesz potwierdzenia slusznosci Twojego postepowania, ale innych rezultatow. Chyba sie nie uda.
              Jesli nie jestes gotowa na terapie, bo np. ´´co maz albo ludzie powiedza´´ to poszukaj sobie na cito! warsztatow dla mlodych mam. I dam Ci zadanie: poszukaj bezplatnych. Sa takie. Dostaniesz wreszcie cos bezplatnie, od obcych;-)
              Takie warsztaty przydalyby Ci sie, o fazach rozwojowych dziecka itd itp. A przede wszystkim o stawianiu granic. Bo jest ryzyko, ze znowoz bedziesz kupowac milosc u dziecka. A to nie o to w zyciu chodzi.

              • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:42
                Bardzo staram się nie przenosić swoich zalow na dzidzie...ntsle ze Narazie mi to wychodzi.
                Faktycznie takie warsztaty by mi pomogły bo co innego czytać a co innego trenować.
                Ja się nie wstydzę terapii. Móż wiedział ze chodzę na terapię w zeszłym roku. Ja nie przejmuje się tak opinia innych( bo jednak się trochę przejmuje) jak moja matka. Która zrobi wszystko aby nie ucierpiał jej wizerunek.

                Ja się boję terapii bo 1. Zrazilam się w zeszłym roku 2. Boje się wyciągać więcej trupów z szafy.
                • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:49
                  Nie porównuj się z matką.
                  Żyj swoim życiem.

                  Jak nie "wyciągniesz trupów z szafy" (nie lubię tego określenia, ale skoro użyłaś to korzystam) to nie posuniesz się z terapią do przodu.
                  I będziesz się miotać dalej, będzie tylko gorzej.

                  Przyznam, że im więcej Cię czytam, tym bardziej się niepokoję...
                  Między innymi takim kompletnie bezosobowym pisaniem o własnym dziecku, "zajrzała do dzidzi, spojrzała na dzidzię", bez użycia płci, dziwne to jest.
                  • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:56
                    Ja tez wole np. ``nie ma domku bez ulomku``.
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:57
                      Nie znałam :)
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:30
                    Wydaje Ci się ze bezosobowe. Mówimy o synku z mężem dzidzia, dzidziulka. Dzidziunia . Bardzo to lubimy.






                    • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:42
                      A synek lubi? Pytalas synka?
                • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 22:53
                  A dlaczego sie zrazilas do terapii?
                  • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:34
                    Terapeutka wg. mnie wykazała się brakiem profesjonalizmu. Skupiła się na dziewczynie która miała o wiele większy hardcore i tym się głównie zajmowaliśmy. I to od poczatku. Fakt ta dziewczyna byla bardzo fajna i miala wiele uroku.
                    Chyba tez metoda mi nie odpowiadała.
                    A może nie umiałam się otworzyc
                    • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:40
                      To nie bylas tam gwiazda nr 1?

                      (No zdarza mi sie byc uszczypliwa;-)


                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:48
                        Ech..
                    • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:47
                      Ile czasu ta terapia miała trwać i po jakim czasie zrezygnowałaś?
                      Jaka to była metoda?
                      • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:54
                        Terapia miała trwać 9 miesięcy. Zrezygnowałam po trzech. To była psychologia procesu.
                        • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 00:00
                          Sprawdzałaś kim byli prowadzący? (rozumiem, że dwoje, skoro terapia grupowa).

                          Pytam, bo szkoła psychoterapii zorientowanej na proces nie wymaga od kandydata skończenia (ani nawet zaczęcia) studiów psychologicznych. Możesz być budowniczym mostów i skończyć ich szkołę.
                          Owszem, jest to szkoła długa, dość dokładna i bardzo kosztowna, więc nieliczni się decydują, ale mało kto z ludzi, których certyfikują jest psychologiem lub psychiatrą.
                          Nie mają więc podstaw, bazy.

                          Część z nich, zwykle starsze pokolenie, jest po studiach psychologicznych, ale nie wszyscy, bo to kompletnie nie jest wymagane stąd moje pytanie.

                          Nie każdy się dobrze czuje w terapii z procesem, warto poszukać "szkoły" psychoterapii w której poczujemy się dobrze.
                          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 00:08
                            Prowadząca była jedną. Nie sprawdzałam jej certyfikatów.
                            Generalnie jakoś w tej metodzie czułam się sztucznie. Dziwnie.mi było udawać drzewo..rysować jeszcze ok.
                            • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 00:13
                              W terapii grupowej powinny to być dwie osoby.
                              I nie chodzi mi certyfikat szkoły psychologii zorientowanej na proces tylko kwestię ukończenia studiów psychologicznych.

                              Pytaj o to, bo to stanowi jakąkolwiek bazę fachowości osoby, do której idziesz po pomoc.
                • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 10.05.15, 23:18
                  Nikt się nie chce przenosić w chwile strachu, poniżenia i bezsilności i to jeszcze przy świadku jakim jest terapeuta. Ale terapeuta ma odpowiednie przygotowanie i wyprowadzi z tego na prostą. Też żaden terapeuta nie będzie naciskał na takie opowieści,anajwyżej zachęcał dla dobra sprawy. Dlatego ja specjalnie nigdy bym nie namawiała nikogo by o sprawach, o których chce zapomnieć opowiadał np. mężowi bez psychologicznego przygotowania, bo można się poczuć jeszcze samotniej z takimi zwierzeniami, bo zazwyczaj ludzie z normalnych rodzin słabo to ogarniają, nie pociągną tego odpowiednio i można jeszcze bardziej chcieć nie wracać do takich spraw. Chyba, że się faktycznie chce pogadać i nie ma się specjalnie wielkich oczekiwań.
                  • aqua48 Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 08:25
                    paris-texas-warsaw napisała:

                    >ja specjalnie nigdy
                    > bym nie namawiała nikogo by o sprawach, o których chce zapomnieć opowiadał np.
                    > mężowi bez psychologicznego przygotowania, bo można się poczuć jeszcze samotnie
                    > j z takimi zwierzeniami, bo zazwyczaj ludzie z normalnych rodzin słabo to ogarn
                    > iają, nie pociągną tego odpowiednio i można jeszcze bardziej chcieć nie wracać
                    > do takich spraw.

                    Dlatego wyżej pisałam - zapisać się na terapię jako pierwszy krok, a dopiero po rozpoczęciu terapii i konsultacji z terapeutą zacząć rozmowę z mężem.
                    Tym razem radze wybrać terapeutę z certyfikatem i skończonymi studiami psychologicznymi, nie wybierać terapii grupowej skoro jest ona dodatkową traumą, tylko indywidualną. Nie o to chodzi aby sobie traum przysparzać, tylko aby się ich pozbyć - nauczyć się z nimi radzić. Przekonać się, że te "szkielety w szafie" to stare, zjedzone przez mole płaszcze. Na dodatek nie pasujące już na nikogo!
                    • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 08:48
                      Ja w ogóle nie rozumiem, o czym ma Matoya rozmawiac z mężem i czego te rady dotyczą, jakim polepszeniem to miałoby skutkować? Że o tym, co dalej z domem to jasne, bo idzie konkretna kasa i to trzeba obgadać. Ale o dzieciństwie? W warstwie faktograficznej czy jakiejś innej? Jak chce to niech rozmawia, ale równie dobrze można przejśc całą terapię, zamknąć temat i w ogóle nie mieć o tym potrzeby mówienia. Że matka, siostra i szwagier są dziwni, a taty nie ma, to mąż chyba zauważył, tak jak konieczność zatrudnienia opiekunki. Oni nie żyją na innych planetach:)
                      • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 10:50
                        Chciałam tylko dodać, że bardzo mi się spodobała ta metafora o trupach - płaszczach na nikogo nie pasujących:)
                      • pani.mysz Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 15:45
                        Ja częściowo o tym pisałam, więc wyjaśnię co maiłam na myśli.
                        Sytuację obecną.
                        Autorka nie wie jak się zabrać za remont domu, by nie włożyć góry pieniędzy w coś nieswojego, nie wie jak zorganizować opiekę nad dzieckiem, boi się zatrudnić nianię... a jej mąż o tym nie wie? Przecież to ich wspólne życie, wspólne dziecko, wspólny dom, wspólne pieniądze.
                        O to mi chodziło.
                    • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 11:02
                      Te trupy to nie są całkiem trupy. To są działające zombi. Wybijają symptomami, gdy tylko znajdą pożywkę. A znajdują we wszystkim, co może potwierdzać dawne i obecne urazy autorki. Na tym polega działanie resentymentu, który jest urazem powstałym na tle własnej niemożności/bezsilności/czegoś nie załatwionego w sobie, co stanowi cierń i przypomina o własnej słabości.
                      W tym sensie płaszcze jak najbardziej pasują na autorkę. Ba, rosną wraz z nią.
          • marsylvik Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 16:01
            vilez napisała:

            > Uzależniłaś wzięcie kredytu od tego, czy matka ci spłaci coś w opiece nad dziec
            > kiem???

            Fantazjujesz. Może projektujesz?

            > I nie brałaś pod uwagę możli
            > wego pogorszenia się jej stanu zdrowotnego , wypadków losowych czy- przepraszam
            > - jej śmierci?? Co byś zrobiła, gdyby przedwcześnie umarła? Też byś miała żal d
            > o losu, że musisz zorganizować dziecku opiekę?

            Raczej tego, że jej matka nie potrafi mówić wprost i w razie kiedy się gorzej poczuje będzie nadal uparcie twierdziła, że się dzieckiem zajmie, tylko po prostu tego nie zrobi.
            Jakby umarła, to akurat życie autorki byłoby prostsze, raz, wiedziałaby na czym stoi, zza grobu matka nie mydliłaby jej oczu w imię unikania rozmów wprost, a dwa, nie stałaby na przeszkodzie w zatrudnieniu niani. Co zresztą widać wyraźnie - po tym jak zachorowała sytuacja się wyklarowała a w efekcie poprawiła. Tylko żal, niesmak i poczucie skrzywdzenia zostało. Uzasadnione zresztą jak najbardziej.

            > Jesteś niepoważna.

            Projektujesz. Na pewno.

            > Albo inaczej- grasz zaciekle w jakieś rodzinne resentymenty.

            Projektujesz. Chyba.

            > Idź do psychologa, bo to się będzie pogłębiać. Staniesz się ciężko sfrustrowan
            > ą osobę, bo postawy resentymentalne mają tendencję do pogłębiania się. Zatrujes
            > z życie rodzinie, nie utrzymasz tego w ryzach, już nie potrafisz.

            Ciebie to dotyczy w co najmniej tym samym stopniu. Zwłaszcza jeśli chodzi o życie forumowe, bo rodzinnego mogę się tylko domyślać (i wpsółczuć Twoim bliskim).
            Znajdowanie sobie ofiar na forach i wyżywanie się na nich nie rozwiąże Twoich prawdziwych problemów, zapewniam. Daje tylko chwilowe uśmierzenie.
            • vilez Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 16:47
              > Fantazjujesz. Może projektujesz?

              Opieram się na tym, co napisała. Wystarczy przeczytać. Nie czytałaś ,ale zajmujesz stanowisko. Jesteś niepoważna.

              > Raczej tego, że jej matka nie potrafi mówić wprost i w razie kiedy się gorzej poczuje będzie nadal
              > uparcie twierdziła, że się dzieckiem zajmie, tylko po prostu tego nie zrobi.

              A to chorobę trzeba uzasadniać? Ciekawe. Autorka mogła wziąć nianię i po sprawie. To się nazywa- branie odpowiedzialności.

              > Projektujesz. Chyba.

              Nie, Ty nie rozumiesz, co to resentyment. W związku z tym walisz personalnie.

              > Ciebie to dotyczy w co najmniej tym samym stopniu...

              Jw. Nie potrafiłaś zmierzyć się z meritum i robisz, co robisz. Już się przyzwyczaiłam.

              • marsylvik Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 20:09
                Nie czytasz uważnie.
                Ja czytałam, ale tylko jej wypowiedzi. Opierając się na tym, co ona napisała - fantazjujesz.
                No, chyba, że opierasz się na wypowiedziach innych - znaczy powtarzasz za innymi, wtedy to już nie Twoje fantazje. Nadal jednak są to nie oparte na wypowiedziach autorki wymysły.

                Tobie też radzę przeczytać ten wątek z pominięciem wypowiedzi osób innych niż wątkodawczyni. Może dostrzeżesz meritum. I kolejność zdarzeń. Wtedy może będzie się do czego odnosić, bo z urojeniami nie dyskutuję, choćby nie wiem jak wewnętrznie spójnymi.
    • premeda Re: Czy mnie oszukała? 11.05.15, 17:00
      Ale czemu się czujesz oszukana, chciałaś dziecko i je masz ale zdziwienie, że babcia nie zastąpi dziecku matki jest naprawdę idiotyczne. Ty chciałaś żeby cię matka wyręczyła, a nie pomogła. Tylko po co to dziecko w takim razie?
      • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 07:15
        Chciałabym się jeszcze krótko odnieść do jednej kwestii.
        Bardzo spodobało mi się też porównanie Krokodil, do tego, czemu się dziwisz, że mama jest jaka jest, skoro taka zawsze była (w porównaniu Krokodil - do innych).
        Myślę, że na terapiach zawsze jest element redefinicji pewnych zdarzeń i wtedy człowiek już się nie dziwi, jak w porównaniu Krokodil.
        Przykładowo (to też przykład interpretacji forum...) w odniesieniu do zdarzenia - dziecko, osoba małoletnia, bez wykształcenia i mozliwości samodzielnego utrzymania się,jest szantażowana przez osobę,od której zalezy, że jeśli nie pójdzie na egzamin, będzie wyrzucona z domu. Musi w tym celu zrezygnować z należnych jej praw - chodzenia do szkoły, włożyć wysiłek w naukę i przełamać strach, że wykryją na egzaminie jej oszustwo. Tego zdarzenia na pierwszym planie wg mnie powinno być interpretowane w kategorii nadużycia wobec dziecka, a nie jego moralności. Jest to wykorzystanie dziecka i jednocześnie jego demoralizacja, przemoc domowa - zagrożenie wyrzuceniem z domu. (Btw- oskarżanie przez forum, że to było niemoralne, ale ze strony Mytoya to wg mnie czysty przykład wtórnej wiktymizacji - nie wiem, czy specjalisci od tego terminu się zgodzą).
        Taka redefinicja pewnych zdarzeń - też tego, czemu dwa tygodnie po śmierci taty nie chodziło się do szkoły, tylko trzeba było pracować w sklepie, czemu trzeba bylo dawać pieniądze na dom nie mieszkając w nim, jakim prawem (i z jakich przyczyn po stronie matki) ciagnietym było się za kucyk, i podejrzewam 100 innych sytuacji, spowoduje po jakims czasie, że cały ciag zdarzen bedzzie inną narracją i w końcu okaże się, że Mytoya miałainne życie niż jej się może zdawało i może ma jak najbardziej dużo siły w takiej sytuacji, wjakiej jest teraz. To jeden filar pracy, albo nawet cała metoda w pewnych nurtach.
        Zawsze można się posiłkować w ocenie zdarzen z własnego życia zastanowieniem się, jak bym ocenił takie zdarzenie w życiu innego człowieka. Wtedy łatwiej do sensowniejszych zniosków szybciej dojść.
        Jeszcze się zdziwisz własną stanowczością:)))
        • pade Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 08:59
          "Przykładowo (to też przykład interpretacji forum...) w odniesieniu do zdarzenia - dziecko, osoba małoletnia, bez wykształcenia i mozliwości samodzielnego utrzymania się,jest szantażowana przez osobę,od której zalezy, że jeśli nie pójdzie na egzamin, będzie wyrzucona z domu. Musi w tym celu zrezygnować z należnych jej praw - chodzenia do szkoły, włożyć wysiłek w naukę i przełamać strach, że wykryją na egzaminie jej oszustwo. Tego zdarzenia na pierwszym planie wg mnie powinno być interpretowane w kategorii nadużycia wobec dziecka, a nie jego moralności. Jest to wykorzystanie dziecka i jednocześnie jego demoralizacja, przemoc domowa - zagrożenie wyrzuceniem z domu. (Btw- oskarżanie przez forum, że to było niemoralne, ale ze strony Mytoya to wg mnie czysty przykład wtórnej wiktymizacji - nie wiem, czy specjalisci od tego terminu się zgodzą)."
          Podpisuję się.
        • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 10:16
          Dokladnie tak, Mytoya cale swoje dziecinstwo byla wykorzystywana przez rodzine i uczona i zmuszana do postepowania niezgodnego z prawem i ogolnie przyjetymi normami spolecznymi. Na terapii musi sie rozprawic z dwiema sprawami, z byciem DDA i z problemem narcystycznej matki.
        • morekac Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 11:17
          Zasadniczo zgadzam się z tobą: szantaż ze strony rodziny był wstretnym nadużyciem, ale Mytoya miała wówczas lat 17, nie 7. Wiem, że wychowywała się w nieco niestandardowej rodzinie , delikatnie rzecz ujmując, niemniej nie powinno mieć to aż tak wpływu na osobę prawie dorosłą. Coś znacznie gorszego też by zrobiła, bo kazali? I myślicie, że byłoby całkowitym usprawiedliwieniem, zwalniającym z jakichkolwiek konsekwencji wychowywanie się w dysfunkcyjnej rodzinie?
          Gdyby wpadła, matce nie zrobiliby nic (przecież nie wiedziała, czyż nie? Mytoya sama by ją zresztą pewnie kryła, bo jak tu nie chronić mamusi), siostrze niewiele, zaś główne nieprzyjemności czy wręcz spotkanie z kodeksem karnym byłyby udziałem Mytoya. Gdyby miała już lat 18- naście, mamusia byłaby wolna od wszelkiej odpowiedzialności. Tak, człowiek po to ma rozum, żeby go używać.
          Wiem, że od zawsze dziewczyna była gnębiona psychicznie, ale nie jestem w stanie pojąć, że w rodzinie czy bliższym otoczeniu nie znalazł się nikt, do kogo dziewczyna mogłaby pójść i kto zwróciłby uwagę mamusi (czy tatusiowi, kiedy jeszcze żył) czy siostrze (btw; podejrzewam, że to też jest ofiara tego systemu rodzinnego), że pardon, ale są chyba nienormalni. Gdyby moje dziecko (zdające właśnie maturę) wystąpiło z propozycją, by ktokolwiek poszedł za nią na egzamin, nie, nie wyobrażam sobie swojej reakcji. Pozytywna nie byłaby na pewno, zaś młodsze dziecko, potencjalnie błagające na kolanach i we łzach, by mogło się poświęcić za siostrę, zostałoby chyba przykute do kaloryfera grubym łańcuchem, by je przed tym powstrzymać.
          Szkoda, że dziewczyna nie przemyślała sobie wszystkiego przed przeprowadzką do mamusi, tylko wpakowała się w kanał, bo łatwiej byłoby jej odciąć się od ewentualnych szantażyków emocjonalnych.
          • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 11:25
            Czy czytalas bloga, ktorego wrzucilam po ang? Jesli nie, to koniecznie przeczytaj, wtedy moze choc troche zrozumiesz co znaczy to, o czym Mytoya pusze tj. o wmawaniu jej odmiennej rzeczywistosci i robieniu z niej kazdrazowo wariatki. Tacy ludzie sa latami kastrowani emocj., a w konsekwencji po latach prania mozgu maja problemy tozsamosciowe, z ogromnym poczuciem winy, sa uwiklani emocj.i nie potrafia myslec samodzielnie, o swoim dobru, sa jak marionetki do sterowania nimi, wierzace w to, co im rodzic powie. A taki rodzic NIGDY nie kieruje sie dobrem dziecka, ZAWSZE jedynie swoim egoistycznym dobrem. Mytoya byla wykorzystywana rowniez dla dobra siostry, zlotego dziecka matki, podobnej z charakteru do matki.
            • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 11:48
              zuzi.1 napisała:

              > sa uwiklani emocj.i nie potrafia myslec samodzielnie, o swoim dobru, sa jak marionetki do sterowania nimi, wierzace w to, co im rodzic powie. A taki rodzic NIGDY nie kieruje sie dobrem dziecka, ZAWSZE jedynie swoim egoistycznym dobrem. Mytoya byla wykorzystywana rowniez dla dobra siostry, zlotego dziecka matki, podobnej z charakteru do matki.

              Skoro tak napisali amerykanscy uczeni, to musi tak byc.


              • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 13:28
                Coz za sarkazm, naprawde :-) No a jak juz pojawia sie slowo amerykanscy, to na pewno to sciema jakich malo, a ktos, kto amerykanskie zrodla czyta, to idiota :) Jakos w tych Stanach stron o zaburzeniach narcystycznych, specjalistycznych ksiazek i tym podobnych zrodel, jest od pyty. A na polskich stronach i wsrod polskiej literatury prozno szukac dobrych pozycji na ten temat. No ale przeciez to amerykanscy badacze, uczeni to idioci, ktorych pracy nie warto poswiecac uwagi, a amerykanskie poradniki to dno i sto kilo mulu.... :-).Gdybys rowniez nie czytala zalaczonego bloga, to napisze, ze jest napisany przez corke narcystycznej matki, wiec zawarta tam wiedza jest b. trafna, praktyczna i z tzw. ' pierwszej reki':-) Paniom, ktore sa tak przekonane o tym, ze to niemozliwe, zeby prawie pelnoletnia kobieta dala sie tak rodzinie zmanipulowac, polecam przeczytanie tego bloga z uwagi na wlasne dzieci, ktore moga kiedys wybrac sobie partnerow/-ki z takich rodzin, nie bedac swiadome z czym maja do czynienia...
                • napis_z_obrazka Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 15:13
                  zuzi.1 napisała:

                  > Coz za sarkazm, naprawde :-) No a jak juz pojawia sie slowo amerykanscy, to na
                  > pewno to sciema jakich malo, a ktos, kto amerykanskie zrodla czyta, to idiota :
                  > ) Jakos w tych Stanach stron o zaburzeniach narcystycznych, specjalistycznych k
                  > siazek i tym podobnych zrodel, jest od pyty. A na polskich stronach i wsrod pol
                  > skiej literatury prozno szukac dobrych pozycji na ten temat. No ale przeciez to
                  > amerykanscy badacze, uczeni to idioci, ktorych pracy nie warto poswiecac uwagi
                  > , a amerykanskie poradniki to dno i sto kilo mulu.... :-).Gdybys rowniez nie cz
                  > ytala zalaczonego bloga, to napisze, ze jest napisany przez corke narcystycznej
                  > matki, wiec zawarta tam wiedza jest b. trafna, praktyczna i z tzw. ' pierwszej
                  > reki':-) Paniom, ktore sa tak przekonane o tym, ze to niemozliwe, zeby prawie
                  > pelnoletnia kobieta dala sie tak rodzinie zmanipulowac, polecam przeczytanie te
                  > go bloga z uwagi na wlasne dzieci, ktore moga kiedys wybrac sobie partnerow/-ki
                  > z takich rodzin, nie bedac swiadome z czym maja do czynienia...

                  Cechy narcystyczne to ja widze na podstawie postow Autorki, niestety ale u Autorki.
                  • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 17:37
                    Napiszobrazka, a nie uwazasz, ze marnujesz sie na tym forum, skoro tak szybko dostrzeglas to co dostrzeglas ? :)
            • morekac Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 14:07
              To złote, ukochane dziecko mamusi vel nieodpowiedzialna ku... wychowywało się w takiej samej rodzinie, a ciekawe czy i dla mamusi nie da się znaleźć jakiś usprawiedliwień. I dla tatusia itd. Zawsze znajdzie się jakąś traumę: subiektywną i obiektywną, usprawiedliwiającą nasze postępowanie. Licytacją możnaby zapewne pociągnąć do Adama i Ewy. Ale że jestem prosta kobieta, wolę przyjąć, że ludzie odpowiadają jednak za swoje własne czyny, a nie wykręcają się niegodziwymi przodkami.
              • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 14:25
                Może tak dla usystematyzowania wiedzy, to przypomnijmy, że narcystyczne zaburzenia osobowości to kategoria psychopatologiczna wg np. DSM. Termin narcyzmu normalnie funkcjonuje i w Polsce i w Europie (choć chyba nie diagnozowany psychiatrycznie pod tą nazwą), a najwieksze chyba zasługi dla rozwoju tego problemu mają psychiatrzy akurat ze Stanów, choć z urodzenia Austriacy. Jak ktoś jest zainteresowany to akurat Otto Kernberg na jesieni przyjeżdża do Polski na wykłady, większego nazwiska od tej kwestii chwilowo nie kojarzę, choć wiem, że napis-z-obrazka występuje tu pod pseudonimem i może obali całą teorię self... Dla wagi zaburzenia może też warto sobie uświadomić, że blisko stoi psychopatii i borderline.

                A co do zastanawiania się nad tym, kto za co odpowiada, to już kiedyś pisałam apropos akurat pewnych osób z forum, że wg mnie bardzo często oceniają ludzi na osi moralności, co faktycznie jest częsciej stosowane w odniesieniu do innych osób niż siebie, ale warto pamiętać, że każdy ma swoją moralność i dla kogoś pójście za kogoś na taki egzamin w ogóle może nie być czymś złym i dlatego trochę jest to skręcanie w tematy etyczne z tematów psychologicznych. W sytuacji podległości małoletniej osoby w ogóle wg mnie szkoda na to czasu, nawet w przypadku podległości służbowej osób czynnych zawodowo i nie zaleznych na innych polach podlega takie namawianie "do złego" pod kodeks, a co dopiero mówić o zastraszaniu osoby nieletniej zależnej materialnie i zmuszaniu do czynów zabronionych i narażeniu na konsekwencje prawne. Myślę, że w tym przypadku mama z narcyzmu poszła być może w kierunku psychopatii, bo jak pisałam - to pokrewne zaburzenia. Jest taka "odmiana" w literaturze - "malignant narcissism" - to takie ostrzejsze jednostki i bardziej bezwględne.
                • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 14:33
                  Dokladnie Paris, poza narcyzmem takie osoby moga miec dodatkowo w komplecie jedno z trzech zaburzen: borderline, osobowosc aspoleczna, lub histrioniczna. Jedno z tych 3 zaburzen wystepuje podobno czesto jako nakladka do zaburzenia narcystycznego. Co oznacza, ze mama autorki moze miec np. i zaburzenia narcystyczne i jedno z tych trzech wymienionych.
                  • paris-texas-warsaw Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 14:42
                    To są żywi ludzie, więc nie ma "czystych" jednostek chorobowych, zaburzenia osobowości tez nie są "czyste" zazwyczaj. Jak tyle czasu żyła z alkoholikiem, to może mieć na to jeszcze nałozoną mama nerwicę, depresję, i co na świecie jest. Dlatego terapeuta może w to w ogóle nie wnikać, oprze się pewnie na subiektywnych opisach Matoya i bedzie pracował z konkretnymi problemami Matoyi a nie jej mamy, a nie jednostkami chorobowymi. Pacjent może nawet nie znac nazw swoich problemów w kategoriach psychologicznych czy psychiatrycznych. Dla mnie to właśnie raczej opisy po to, żeby Matoya nie myślała, że jej się zdaje, że to Matrix a nie Ziemia Obiecana.
                    • zuzi.1 Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 14:47
                      Zgadzam sie z Toba. Polecam do przeczytania strone: www.spadlazoblokow.wordpress.com.
          • pade Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 11:57
            Wiem, że wychowywała się w nieco niestandardowej rodzinie , delikatnie rzecz ujmując, niemniej nie powinno mieć to aż tak wpływu na osobę prawie dorosłą.
            Morekac, baaardzo delikatnie to ujęłaś. Znasz kogoś, kto wychował się w rodzinie alkoholowej?
            • morekac Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 13:16
              Znasz kogoś, kto poszedł za kogoś na egzamin, i to nie z przyjaźni albo za pieniądze?
              Może przestać usprawiedliwiać każdą zrobioną przez siebie głupotę trudnym dzieciństwem i wredną matką, i wstydem? Dziewczyna miała 17 lat, na litość boską. Mało kto głaszcze osoby w tym wieku czy trochę starsze za mniejsze czy większe głupstwa, nawet jeśli były robione wskutek namów "kochającej " rodzinki.
              A co do tego, czy znam osoby wychowywane w rodzinie z problemem alkoholowym - to tak, znam. Wszyscy robili głupoty na własny rachunek, może dlatego, że nie było tam wiele do ukrycia i wszyscy wiedzieli o problemie.

              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 12.05.15, 13:32
            Zdawałam sobie sprawę z konsekwencji prawnych. Wiedziałam że to ja ponoszenia ryzyko.
            Na początku próbowałam się Z buntować traktując to jako absurdalny pomysł. Jednak dla.matki było to na serio.
            Zgodziłam się bo bałam się jej gniewu. Gniewu siostry. Nie miałam siły się wyprowadzać. Wszyscy, zwłaszcza dzidkowie do których była opcja zwrócić się o pomoc bardzo.mocno przeżywali śmierć syna(2 miesiące wczesniej). Mogłam o tym opowiedzieć ciotkę, siostrze mamy która mieszka na drugim końcu kraju..ale.zalozylam ze.mi nie uwierzy, będzie kazała się słuchać matki. A.moja siostra była jej chrzesnica i ulubienica
    • pade Do autorki 12.05.15, 09:04
      Najczęstsze problemy i zachowania Dorosłych Dzieci Alkoholików
      1. Niskie poczucie własnej wartości – związane z krytyką i nierealistycznymi oczekiwaniami, obwinianiem się za picie rodzica; w życiu Dorosłe Dzieci Alkoholików zbyt często surowo oceniają samych siebie i dążą do perfekcji.

      2. Pragnienie kontroli wszystkiego i wszystkich w swoim otoczeniu – wiąże się to z dużą sztywnością w zachowaniu; osoby są nadmiernie racjonalne i obawiają się uczuć, „żeby się nie stoczyć” jak rodzic czy rodzice. Zaprzeczają, minimalizują bądź tłumią swoje uczucia.

      3. Lęk przed autorytetami – które w przeszłości krzywdziły dziecko, a w życiu dorosłym prowokują przykre uczucia na zasadzie przypomnienia.

      4. Lęk przed odrzuceniem i desperackie próby zasłużenia na akceptację i miłość, często własnym kosztem – a w przypadku przewidywania odrzucenia wycofywanie się i izolacja od otoczenia. Kiedy Dorosłe Dzieci Alkoholików są w bliskich związkach, charakteryzuje je nadmierna lojalność, nawet gdy partner stosuje przemoc fizyczną i/lub słowną i wykorzystuje. Zjawisko wchodzenia w patologiczne związki przez osoby DDA wyjaśnia tzw. mechanizm przymusu powtarzania – jest to tendencja do ciągłego wystawiania się na bolesne sytuacje z nadzieją, że tym razem uda się je opanować. Dorosłe Dzieci Alkoholików mają trudność w nawiązywaniu bliskich, zażyłych relacji o charakterze partnerskim.

      5. Przeżywanie ciągłego gniewu i poirytowania – które zazwyczaj nie są wyrażane na zewnątrz, natomiast tłumione zalegają w psychice i są przyczyną zachowań autodestrukcyjnych lub niekontrolowanych wybuchów złości. Ponieważ Dorosłe Dzieci Alkoholików równocześnie nie akceptują własnej złości, bardzo obwiniają się za jej przeżywanie i/lub projektują złość na zewnątrz, mając skłonność do postrzegania innych jako osób rozzłoszczonych, poirytowanych lub pragnących skrzywdzić; same ustawiają się w roli ofiary.

      6. Trudność w stawianiu czoła złości i krytyce ze strony innych – co sprawia, że osoba czuje się niepewnie i nieudolnie i jest skłonna obwiniać siebie oraz negatywnie oceniać własne cechy; ma kłopoty z asertywnością.

      7. Trudność w realizacji planów i dokańczaniu przedsięwzięć – co jest związane z małą wiarą we własne możliwości i częstym doświadczaniem porażki w domu, w którym żyli nieporadni rodzice.

      8. Kłopoty z odpowiedzialnością – Dorosłe Dzieci Alkoholików są nadodpowiedzialne lub nieodpowiedzialne. Czują się odpowiedzialne za problemy innych ludzi albo oczekują, że inni przejmą odpowiedzialność za ich życie i problemy; nadodpowiedzialność wiąże się z byciem w dzieciństwie opiekunem rodzeństwa lub pijanych rodziców.

      9. Poczucie winy – związane z troszczeniem się o siebie i zaspokajaniem własnych potrzeb; Dorosłe Dzieci Alkoholików nastawiają się na wyczuwanie, a następnie zaspokajanie potrzeb i oczekiwań osób z otoczenia. Mają wdrukowane przekonanie, że dbanie o siebie jest egoizmem; słabo wyczuwają swoje indywidualne potrzeby.

      Cechy charakterystyczne dla osób z syndromem DDA
      1. Lęk przed utratą kontroli

      - Staram się nie reagować zbyt emocjonalnie.

      - Lubię, kiedy wszystko jest na swoim miejscu.

      - Czuję się zaniepokojony, kiedy mam świadomość, że nie panuję nad wszystkim.

      - Czułbym się znacznie lepiej, gdybym miał większy wpływ na to, co się dzieje.

      - Ktoś w mojej rodzinie nie panował nad sobą.

      - W mojej rodzinie miała miejsce przemoc fizyczna.

      - W mojej rodzinie chaos wybuchał zupełnie niespodziewanie.

      2. Lęk przed uczuciami

      - Trudno mi wyrażać uczucia.

      - Często nie jestem świadom swoich uczuć.

      - Czasami myślę, że uczucia są wyłącznie ciężarem.

      - Przeraża mnie, czego mógłbym się dowiedzieć, gdybym pozwolił sobie na jakiekolwiek uczucia.

      - W mojej rodzinie nie należało wyrażać uczuć, takich jak: wina, skrucha, wstyd, lęk, radość, ból, miłość, złość, smutek.

      3. Lęk przed konfliktem

      - Jeśli pojawia się konflikt, staram się rozładować sytuację.

      - Uważam, że konflikty są czymś złym i prowadzą do przemocy.

      - Za wszelką cenę staram się uniknąć konfliktu, dostosowuję się, zmieniam plany.

      - Konflikt w mojej rodzinie oznaczał przemoc.

      - Konflikt oznaczał, że ktoś się na kogoś wydzierał.

      - W mojej rodzinie konflikt oznaczał, że ktoś mógł mnie opuścić fizycznie lub emocjonalnie.

      4. Nadmiernie rozwinięte poczucie odpowiedzialności

      - Mam skłonność do poczucia odpowiedzialności za wszystko.

      - Jeżeli trzeba wykonać jakąś dodatkową pracę, zgłaszam się na ochotnika.

      - Trudno mi odmówić, kiedy ktoś prosi mnie o pomoc.

      - Pomagałem wszystkim i troszczyłem się o wszystko w mojej rodzinie.

      - W mojej rodzinie chwalono mnie, gdy zachowywałem się jak dorosły.

      - To ja w mojej rodzinie fizycznie i emocjonalnie troszczyłem się o mojego ojca/matkę.

      5. Poczucie winy

      - Czuję się winny za odczuwanie jakichkolwiek własnych potrzeb.

      - Często czuję się winny za bycie ciężarem dla innych.

      - Ciągle za wszystko przepraszam.

      - Przepraszam za rzeczy, które nie wymagają przeprosin.

      - W mojej rodzinie ktoś zawsze był obwiniany.

      - W mojej rodzinie to właśnie mnie obciążano odpowiedzialnością za rzeczy, za które nie powinienem odpowiadać.

      - W mojej rodzinie brałem na siebie winę za to, czego nie popełniłem, po to jedynie, by zakończyć kłótnię.

      6. Niezdolność do odprężenia się oraz do spontanicznej zabawy

      - Zabawa jest dla mnie trudnym zadaniem.

      - Kiedy ludzie śmieją się zbyt głośno, zaczynam odczuwać niepokój.

      - W znacznej mierze jestem samotnikiem.

      - Mam skłonność, by nie śmiać się bez uprzedniego sprawdzenia, czy inni też się śmieją.

      - W mojej rodzinie głośny śmiech oznaczał, że sprawy wymykają się spod kontroli.

      - W mojej rodzinie, kiedy tylko się odprężyłem, zawsze zdarzało się coś złego.

      - W mojej rodzinie zabawa zawsze oznaczała picie.

      7. Ostra, bezlitosna samokrytyka

      - Jestem dla siebie najsurowszym krytykiem.

      - Zbyt szybko się osądzam.

      - Jestem swoim najgorszym wrogiem.

      - W mojej rodzinie nigdy niczego nie robiłem dobrze.

      - Naturalną reakcją na problemy w mojej rodzinie było obwinianie, ciche dni i odrzucenie.

      - W mojej rodzinie za każdy błąd ponosiło się straszne konsekwencje.

      8. Życie w świecie zaprzeczeń

      - Nie stosuję żadnych zaprzeczeń.

      - Kiedy czuję się zagrożony, przyjmuję pozycję obronną.

      - Czasem wolę skłamać, niż przyznać się do popełnionego błędu.

      - W mojej rodzinie nikt nie przyznawał się do tego, że ma jakieś problemy.

      - W mojej rodzinie nigdy nie wiedziałem, czego ode mnie chcą.

      - W mojej rodzinie wszyscy staraliśmy się unikać zajmowania się naszymi problemami.

      9. Pozostawanie w roli ofiary

      - Często czuję się bezradny.

      - Mam wrażenie, że cokolwiek bym nie zrobił, niczego to nie zmieni.

      - Zawsze sprzątną mi sprzed nosa to, czego potrzebuję.

      - W mojej rodzinie miała miejsce przemoc fizyczna.

      - W mojej rodzinie na porządku dziennym były wrzaski, krzyki, wzajemne obwinianie.

      - W mojej rodzinie miało miejsce wykorzystanie seksualne.

      10. Zachowania kompulsywne

      - Mam nałogowy (obsesyjny) stosunek do: punktualności, seksu, schludności, jedzenia, alkoholu, pracy, robienia zakupów, korzystania z podręczników autoterapeutycznych, gromadzenia majątku, hazardu, praktyk religijnych.

      11. Tendencja do mylenia miłości z litością

      - Przyciągają mnie ludzie, którym mogę pomóc lub których mogę wyleczyć.

      - Mam skłonność do nawiązywania bliższych znajomości z osobami, które zostały zranione lub są trudno dostępne.

      - Największą bliskość odczuwam wówczas, gdy komuś pomagam.

      - W mojej rodzinie zawsze ktoś miał kłopoty.

      - W mojej rodzinie byłem dla wszystkich powiernikiem.

      - W mojej rodzinie być blisko kogoś oznaczało pomagać mu.

      12. Lęk przed porzuceniem

      - Odejście jest dla mnie niezwykle trudne.

      - Nienawidzę mówić: „żegnaj”.

      - Pozostawałem w bliskich związkach o wiele za długo, niż powinienem.

      - Kiedy
      • pade Re: Do autorki 12.05.15, 09:06
        - Kiedy ktoś bliski wyjeżdża, boję się, że nigdy więcej go nie zobaczę.

        - W mojej rodzinie ojciec/matka odeszli prawie bez słowa.

        - Członkowie mojej rodziny pojawiali się i znikali bez specjalnego uprzedzenia, a ja musiałem się jakoś dostosowywać.

        - W mojej rodzinie byłem pozostawiony sam sobie.

        13. Myślenie kategoriami „białe” lub „czarne”

        - Gdy staję wobec jakiegoś problemu, trudno mi wymyślić więcej niż jedno rozwiązanie.

        - Mam skłonność do myślenia w kategoriach dobro-zło.

        - Zawsze wydaje mi się, że tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa.

        - Jeżeli ty masz rację, to ja na pewno się mylę.

        - Życie w mojej rodzinie było albo martwą ciszą, albo piekielnym sztormem.

        - W mojej rodzinie stale posługiwaliśmy się takimi terminami, jak: „zawsze”, „nigdy”, „bezwzględnie”, „całkowicie”.

        14. Zalegający żal

        - Staram się unikać mówienia o swojej rodzinie.

        - Często myślę: „Przeszłość jest już zamknięta, nie warto się nią zajmować”.

        - Tak bardzo próbuję nie myśleć o przeszłości, a ona wciąż mnie prześladuje.

        - Pamiętam, jak mówiono mi: „Nie denerwuj się”.

        - W mojej rodzinie smutek był zabroniony.

        - W mojej rodzinie smutek był uważany za przejaw słabości.

        - Kiedy opowiadam historię o mojej przeszłości, mam tendencję do odcinania się od swoich uczuć.

        15. Zdolność przetrwania

        - Często czuję się jak bojownik, któremu udało się przetrwać.

        - Często mam wrażenie, że po tym, co przetrwałem w dzieciństwie, dam sobie radę z każdą sprawą.

        - W mojej rodzinie wróg był w domu.

        - Przetrwanie umożliwiła mi moja niezależność.

        - Nauczyłem się, że nie mogę na nikim polegać.

        - Pomimo moich gorących modlitw, nikt w mojej rodzinie nie przyszedł mi z pomocą.

        Dorosłe Dzieci Alkoholików radzą sobie w życiu bardzo różnie i na pewno nie jest to grupa jednorodna. Cześć z nich powiela wzorce rodzinne i, kontynuując tradycję rodzinną, sama tworzy dysfunkcjonalne rodziny, w których alkohol staje się sposobem na życie oraz lekiem pozwalającym zapomnieć o niskim poczuciu własnej wartości i trudnościach w relacjach z innymi. Wpisują się tym w powtarzającą się historię rodzinną, a patologia zwiększa się i potęguje z każdym pokoleniem.

        Syndrom DDA często bywa wymówką wyjaśniającą nieporadność życiową i pozwalającą unikać odpowiedzialności za własne życie oraz ciągle obwiniać za niepowodzenia rodziców. W skrajnych przypadkach mocno dorosłe, samo już pijące nałogowo dziecko pozostaje na utrzymaniu starego rodzica i staje się agresywne, wymuszając pieniądze na alkohol i utrzymanie.

        Część osób DDA – zwłaszcza ci, którym udało się odejść z domu rodzinnego i rozpocząć dorosłe życie na własny rachunek – trafia na terapię z powodów na przykład: przemęczenia, nieradzenia sobie w relacjach oraz z własnymi emocjami, rozpadu kolejnego związku czy depresji. Leczenie psychoterapeutyczne tych osób jest możliwe i skuteczne. W terapii indywidualnej, razem z terapeutą, trzeba przyjrzeć się dzieciństwu, ponownie przeżyć uczucia z przeszłości, przepracować traumy oraz rozliczyć się ze sprawcami nieszczęść dzieciństwa.

        Czasem potrzebne jest wsparcie farmakologiczne. Po terapii uwalniającej z problemów dzieciństwa osoby funkcjonują dobrze i potrafią nawiązywać oraz utrzymać związki partnerskie. Część z nich charakteryzuje swoiste „uczulenie” na osoby pijące i duża ostrożność w kontakcie z nimi oraz rygorystyczny – czasem nadmiernie – stosunek do używania alkoholu przez nie i przez bliskich im osoby.

        Nie każdy dorosły pochodzący z rodziny alkoholowej ma DDA.

        W licznych badaniach psychologicznych, przeprowadzanych na różnych grupach dorosłych dzieci alkoholików, okazało się, że część tych osób bardzo dobrze radzi sobie w życiu. Nierzadko odnoszą sukcesy – pracują na wysokich stanowiskach, sumiennie wykonują swoje obowiązki i dobrze funkcjonują w sytuacji stresu. Chętnie podejmują nowe wyzwania, dbając o potwierdzenie swoich kompetencji, oraz uczą się nowych rzeczy. Nawiązują stałe związki. Historia dzieciństwa nie musi determinować przyszłości.

        Badania pokazują uwarunkowania rodzinne radzących sobie w życiu dorosłych dzieci alkoholików. Wśród czynników znaczących są:

        - poziom patologii systemu rodzinnego – lepiej radzą sobie dzieci alkoholików z rodzin, w których pił tylko jeden z rodziców,

        - brak nadużyć seksualnych ze strony pijącego rodzica,

        - obecność w życiu dziecka opiekuńczej i troskliwej osoby z dalszej rodziny – dobra babcia, ciotka lub niania.


        Czy odnajdujesz w tym opisie siebie?
        • ada1214 Pade 12.05.15, 10:35
          to wszystko o czym tu napisalas na raty w kilku postach-o DDA- czy masz do tego jakiegos linka, zeby bylo zbiorczo?
          • pade Re: Pade 12.05.15, 11:09
            tak, proszę:
            rodzina.opoka.org.pl/dwaplus/trud/6912.1,Najczestsze_zachowania_i_lista_cech_DDA.html
            i to polecam:
            ddainspiracje.pl/?cat=1
            • ada1214 Re: Pade 12.05.15, 11:15
              Dziekuje.
        • mytoya Re: Do autorki 12.05.15, 14:08
          Paseo bardzo Ci dziękuję za te informacje.
          Na ogół czytałam bardzo ogóle info na temat DDA i.zastamawialam czy ma to przełożenie na mnie.
          A tu zawarłas konkretne informacje ..odczucia i twierdzenia, które mi hucza w.glowie. nawet jeśli staram się nie zachowywać tak jak opisałas w jakiś kwestiach to wymaga to ode mnie wysiłku. .
          Bardzo wiele rzzeczy wymienionych popokrywa.sie z moimi odczuciami i często działaniami. I chyba cześć dopiero odkryłam jeszcze inne wątki które mnie dręczą.
          • mytoya Re: Do autorki 12.05.15, 14:09
            Blad: Pade
            • pade Re: Do autorki 12.05.15, 15:17
              Cieszę się:)
              I chciałabym Cię namówić na terapię dla DDA. Jest bezpłatna a terminy oczekiwania krótkie.
              Zapewniam, że mama ani siostra nie dowiedzą się o tym, o czym będziesz mówiła na spotkaniach, chyba, że sama im powiesz. Profesjonalna terapeutka nie będzie Cię oceniać, namawiać do czegokolwiek, nie będzie w Tobie wzbudzać poczucia winy. Pozwoli Ci się wygadać, zrzucić ciężar z serca, wypłakać się. A potem się dowiesz co było normalne w Twojej rodzinie a co nie i nauczysz się rozpoznawać swoje uczucia, reagować adekwatnie i w zgodzie ze sobą.
              Po latach "opiekowania się" rodziną masz obowiązek zadbać o siebie. Dla siebie i dla swojej rodziny.
              Choćby po to, by nie przekazać wadliwych wzorców następnemu pokoleniu. Po to, by się już nie zadręczać, nie żyć we wstydzie i poczuciu winy. Nie warto dalej w tym tkwić.
              Jesteś silna, więc pozwól sobie pomóc.
              • mytoya Re: Do autorki 12.05.15, 15:49
                :) dziękuję za wsparcie.
                A czy znasz, widz jaka klinikę wybrać. Gdzie popytać o terapię? Myślę że wolę indywidualna terapię. Ale słyszałam że grupowa jest bardziej efektywna. Jak uważacie?
                • pade Re: Do autorki 12.05.15, 16:03
                  Miałaś już doświadczenie z grupową, może teraz czas na indywidualną, a grupową później, dla "podtrzymania" efektów?
                  Możesz spróbować tu: Poradnia Leczenia Uzależnień
                  ul. Al. KEN 36A m 67 Warszawa
                  No i Pani.mysz w tym wątku miała chyba dla Ciebie jakieś propozycje.
                  Możesz również zapytać ekspert na tym forum, panią Agnieszkę.
                • pani.mysz Re: Do autorki 12.05.15, 16:07
                  Pytałaś o to dwa razy, dwa razy Ci odpisałam prosząc o maila by podać Ci polecone miejsca.
                  Nie podałaś.
                  Nie wierzę, ze chcesz iść na terapię.
                  • mytoya Re: Do autorki 21.05.15, 13:27
                    Witaj, czy mogłabym mi przesłać namiary na terapię? Wiele spraw przemyślałam, zmieniam się ale potrzebuję wsparcia profesjonalisty.
                    mój mail mytoya@o2.pl.
                    Z góry dziękuję!
    • mytoya Re: Czy mnie oszukała? 21.05.15, 13:24
      Cześć!!!!

      chciałabym podziękować Wam za dyskusję w tym wątku. Było burzliwe, trudno i czasem wkurzająco. Ale teraz na spokojnie widzę , że wiele z Was miało rację , też osoby które mnie krytykowały, zmuszały do przemyśleń. Spojrzałam na siebie i swoją rodzinę z dystansu. Ich nie zmienię ale siebie mogę więc powoli zmieniam swoje życie i nastawienie.
      Dziękuję!
      • iskierka3 Re: Czy mnie oszukała? 21.05.15, 17:14
        Powodzenia:)
Pełna wersja