mój mąż nie wie kto jest jego ojcem

08.05.15, 15:21
Jak w tytule. Moja teściowa nigdy nie powiedziala mezowi kto jest jego Tatą. Kiedy maz mial dwa lata wyszla za maz ale ojciec nie adoptowal meza. Moj maz wyrosl w ozieblej, pozbawionej uczuc rodzinie.nie mogl sie porozumiec z mezem matki, w chwili obecnej i mama i jej maz to praktycznie obce osoby. Mamy coreczke, wiem ze powinna mieć częstszy kontakt z dziadkami ze strony taty ale nie mogę sie przemoc. Moj maz jest bardzo skrzywdzonym człowiekiem, odbija sie to na mnie i corce. Nie wyobrazam sobie sytuacji ze ktos nie zna swoich korzeni. Nawet w poradni genetycznej nie umielismy powiedziec o chorobach w rodzinie bo tej części rodziny nie znamy. Tesciowa idzie w zaparte, kiedy rozmawiamy i prosimy to za kazdym razem podaje inna wersje. W akcie urodzenia wpisala jako ojca przypadkowe imie i swoje panienskie nazwisko. Nie zyje nikt kto moglby pomoc.vzy moze.wiecie.jakie.maz.ma prawne możliwości ustalenia kto jest jego.ojcem?
    • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 15:29
      Ależ żadne. Po pierwsze dlatego, że teściowa może po prostu nie wiedzieć, kto jest jego ojcem. Mogła to być jedna noc z nieznajomym, gwałt, teściowa mogła sypiać z paroma facetami. Tak bywa. Być może też nie mówi, bo ojcem jest ktoś, kto nim nie powinien być - ktoś z bliskiej rodziny, maż przyjaciółki. Jak sobie wyobrażasz "prawne ustalenia"? Teściową policja i prokuratura zmusza do wyjawienie nazwiska???
      Nalezy sobie odpuścić. Dorosły człowiek powinien pogodzić sie z tym, że nie wie, kto jest jego ojcem i sie nie dowie - w takiej sytuacji jest sporo ludzi.
    • adorra0 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 15:45
      besia5 napisała:

      Moj maz jest bardzo skrzywdzonym człowiekiem, odbija sie to na mnie
      > i corce.
      Besiu, wiem, że wątek nie o tym, ale czy Twój mąż korzysta z pomocy fachowców? Nawet gdybyscie poznali nazwisko ojca męża to nie zmieni to tego co już się stało, mąż też nie stanie się przez to inny.
    • aqua48 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 15:50
      Mąż nie ma żadnych prawnych środków ustalenia kto jest jego ojcem. Co więcej nawet teściowa może tego zwyczajnie nie wiedzieć. Natomiast mąż powinien dla Waszego dobra jak najszybciej poszukać fachowej pomocy psychologicznej, kogoś kto pomoże mu się uporać z traumą i żyć normalnie. Inaczej swoje krzywdy może przenieść na Waszą córeczkę i Ciebie. Chyba nie chcesz fundować dziecku takiego życia?
    • pogodoodporna Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 15:50
      besia5 napisała:

      > Tesciowa idzie w zaparte, kiedy rozmawiamy i prosimy to za
      > kazdym razem podaje inna wersje.

      Rozumiem, ze mezowi moze byc przykro, bo nie zna swojego ojca. Nie bardzo tylko wiem jaka wartosc mialaby miec ta informacja po tylu latach ? Domyslam sie, ze maz nie spodziewa sie jakiegos zadoscuczynienia czy tez spadku po biologicznym ojcu. Dlaczego wiec tak usilnie probuje wydebic te informacje od matki ?
    • triss_merigold6 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 17:52
      Żadnych. Twój mąż nie ma żadnych prawnych możliwości ustalenia kto jest jego ojcem, a Ty się nie wtrącaj.
      • wioskowy_glupek Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 12.05.15, 00:05
        Ty się faktycznie nie powinnaś wtrącać, ona może - jej mąż, jej rodzina.
    • onmytoes Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 20:55
      besia5 napisała:

      > Tesciowa idzie w zaparte, kiedy rozmawiamy i prosimy to za
      > kazdym razem podaje inna wersje.

      Z jednej strony szanuję, że Twój mąż chce i ma prawo wiedzieć, kto jest jego ojcem. Ale z drugiej strony Wy (a szczególnie Ty) powinnaś uszanować, że teściowa ma prawo (lub jakieś poważne przyczyny) że nie chce tego powiedzieć.
      Wasze naciskanie, proszenie jest dziwne i przesadzone. A szczególnie Twoje mieszanie się w ich rodzinne sprawy.
      To, że w poradni nie możecie powiedzieć o chorobach genetycznych to nie jest jakaś straszna tragedia i nie róbcie z tego problemu. Gdyby ojciec zmarł to też byście nie wiedzieli, zdarza się. Są rodziny gdzie nie ma bliskiego kontaktu z dziadkami ze wszystkich stron, też się zdarza i nie jest to jakaś straszna tragedia.
      Skoro teściowa "idzie w zaparte" to widocznie ma do tego ważne powody. Może ciąża była wynikiem jakiegoś traumatycznego wydarzenia, gwałtu, molestowania, a Wy wciąż nie dajecie temu spokoju. Co to teraz zmieni po latach?
      Dajcie jej święty spokój, a jeśli kiedyś uzna za stosowne to pewnie sama powie, synowi. Tobie nie musi.
      Mąż, zamiast odbijać sobie na Tobie i córce, powinien wziąść się za siebie, pójść na terapię.
      Nie kwestionuję, że czuje się skrzywdzony, ale nie każdy ma szczęście wychowywać się w pełnej, kochającej się rodzinie. Każdy za to ma wybór, czy przez resztę życia będzie się nad sobą użalał i obwiniał o wszystkie nieszczęścia rodziców, czy spróbuje jakoś wyprostować swoje życie.
      Czy aby nie za bardzo uczepiliścię się tego, że teściowa idzie w zaparte, trzeba ją złamać i wyciągnąć od niej info za wszelką cenę? Zastanów się, czy ta informacja naprawdę nagle uzdrowi relacje w rodzinie męża?
    • smoczy_plomien Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 22:13
      A ja temat widzę zgoła inaczej.

      Artykuł 7 Konwencji o prawach dziecka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1989 r. stanowi, iż dziecko od momentu urodzenia będzie miało „jeśli to możliwe, prawo do poznania swoich rodziców i pozostawania pod ich opieką".

      Nie znam się na prawie i nie wiem, czy na tej podstawie można wytoczyć matce proces o złamanie praw dziecka, ale całkowicie i absolutnie rozumiem potrzebę poznania własnych korzeni. Ja już 5 lat próbuję ustalić, kto był ojcem mojej prababki, a tu - nie wiedzieć, kto jest ojcem?

      Inne metody to próbować dotrzeć do znajomych matki z tamtych czasów. Nawet jak nie wiedzą na pewno, to może jakieś plotki chodziły, ktoś musiał coś wiedzieć.
      • besia5 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 22:29
        Dziękuję za wszystkie wypowiedzi.niezmiennie mpje zdanie jest takie ze każdy ma prawo do wiedzy skad sie wzial
        • milamala Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 22:46
          Ja tez uwazam, ze kazdy ma prawo wiedziec kto jest jego biologicznym rodzicem. Nawet jesli taka wiedza moze przyniesc wiecej bolu i cierpienia niz niewiedza.
          Pomyslalam o zatrudnieniu jakiegos detektywa. Nie wiem czy poradzil by sobie z poznaniem przeszlosci, no ale mozna sprobowac.
          Moze jakies rozmowy z rodzina tesciowej by pomogly. Moze ktos cos wie.
        • morekac Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 06:05
          Ale przecież twój mąż na wiedzę, tylko trochę za dużo wersji. Chyba nie sądzisz, że jeśli się dowie, charakter zmieni mu się na lepsze?
        • morekac Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 06:52
          >każdy ma prawo do wiedzy skad sie wzial

          Zakładacie wersję, że kobieta po prostu nie wie?
      • pogodoodporna Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 08.05.15, 23:01
        smoczy_plomien napisała:

        > Nawet jak
        > nie wiedzą na pewno, to może jakieś plotki chodziły, ktoś musiał coś wiedzieć.

        Taaaa, szczegolnie do sluchania plotek nalezy meza zachecic, zwlaszcza tych w rodzaju "Z autobusem Arabow zdradzila go..."
    • angiz Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 00:08
      Histeryzujesz. Po wojnach, po klęskach żywiołowych, po masowych migracjach ludności, z domów dziecka - setki, tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi żyje nie znając swoich korzeni i w związku z tym wcale nie są co do zasady wrednymi ludzmi traktującymi wstrętnie małżonka i swoje dzieci, wetującymi sobie na nich swoje "krzywdy".
      Mężowi daj solidnego kopniaka by się opamiętał i raczył zauważyć, że jego parszywy charakter i jego obecne negatywne zachowanie zależą dokładnie właśnie od niego samego,
      więc niech się wreszcie facet ogarnie i idzie na solidną terapię, bo problem to ma z sobą samym a nie z "korzeniami".
    • morekac Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 06:02
      >W akcie urodzenia wpisala jako ojca przypadkowe imie i swoje panienskie nazwisko
    • enith Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 06:30
      > Moj maz jest bardzo skrzywdzonym człowiekiem, odbija sie to na mnie i corce.

      Tak, ale to nie niewiedza o dawcy spermy jest powodem wrednego zachowania męża i ojca wobec was, a fakt, że:
      > Moj maz wyrosl w ozieblej, pozbawionej uczuc rodzinie.

      I tym tropem bym szła, a nie szukaniem na siłę, kto go spłodził. Prawda jest taka, że jeśli kobieta ukrywa/nie podaje danych ojca dziecka, to najczęściej ma ku temu naprawdę ważne powody. Pisały już o nich inne forumowiczki. Zamiast więc bawić się w tropienie ducha i męczenie matki, co może być dla niej traumatyczne, mąż powinien natychmiast zgłosić się na terapię.



    • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 08:35
      > Nie wyobrazam sobie sytuacji ze ktos nie zna swoich korzeni.

      To zacznij sobie wyobrażać. (sarkazm). Popracuj nad swoją wyobraźnią, bo jest uboga. Brak wiedzy o swoich korzeniach dotyczy bowiem wielu ludzi i to w sposób bardziej dramatyczny, niż Twojego męża.
      Z takim podejściem masz spore szanse na zniszczenie życia rodzinie. Traktujesz te wiedzę o ojcu męża jak Świętego Graala i poszukiwania go uczyniłaś sensem waszego rodzinnego życia. A prawdziwe życie zacznie Ci przeciekać między palcami.

      > Moj maz jest bardzo skrzywdzonym człowiekiem, odbija sie to na mnie i corce

      I jak odnajdziecie tego Graala, to cudownie mu się odmieni?

      > Tesciowa idzie w zaparte

      Jej prawo. Powinniście to uszanować. Przestańcie gnębić tę kobietę.

      > jakie.maz.ma prawne możliwości ustalenia kto jest jego.ojcem?

      Żadne.
      • wioskowy_glupek Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 12.05.15, 00:08
        "
        Jej prawo. Powinniście to uszanować. Przestańcie gnębić tę kobietę. "

        Nie, nie jej prawo, tylko prawo jej syna do poznania własnego ojca. To ona dręczy latami własne dziecko.
        • asia_i_p Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 12.05.15, 18:58
          A jeżeli była zgwałcona i nie może jej to przejść przez usta? Tego, kto był ojcem własnego dziecka, nie ukrywa się przed tym dzieckiem dla zabawy - widać ma powody.
    • rycerzowa Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 11:01
      1. Bardzo wielu ludzi wołałoby nie znać swoich korzeni, gdyby był wybór.
      2. Gdy się tych korzeni nie zna, to najczęściej (jeśli nie w 100%) - nie warto ich znać.
      Korzenie bywają przegniłe, trujące.

      Najbliższy, a drastyczny przykład:
      Adoptowana dziewczyna uparła się, by poznać swoich przodków, nie wierzyła adopcyjnym rodzicom, że nic nie wiedzą o jej pochodzeniu.
      W końcu dotarła do prawdy - że znalezioną ją w reklamówce, w koszu na śmieci na dworcu kolejowym.
      Od takich korzeni najlepiej się odciąć.

      Przyczyna problemów twego męża tkwi gdzie indziej, i nie wiadomo, czy sprawa jest do naprawienia.
      Ale próbować trzeba.
      Ale z prawdopodobieństwem zbliżonym do pewności przyjąć trzeba, że ta prawda go nie wyzwoli, tylko bardziej zmiażdży.
      • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 13:11
        W dodatku mąż znalazł sobie doskonałe wyjaśnienie, dlaczego zycie mu sie nie udało. Bo nie zna ojca. To po prostu doskonała sytuacja - może obwiniać matkę, ze mu nie mówi (mama winna, ma obowiązek powiedzieć, że się puszczała/została zgwałcona/że ma dziecko z żonatym najbliższym przyjacielem rodziny) . Póki się nie dowie, kto jest jego ojcem może się swobodnie wyżywać na własnej rodzinie, nie musi nic zmieniać, bo przecież to jest tkaka trauma, ze nie mozna prowadzić normalnego życia. Wiec ma alibi.
        Mąż doskonale wie, ze sie nie dowie - a jak sie dowie, to nic to nie zmieni. Wtedy usłyszysz, że ma zmarnowane życie, boa. dzieciństwa nikt mu nie wróci, b. jego ojciec okazał sie sukinsynem, gwałcicielem, dziadkiem, c. matka okazała sie q... I tak będzie nadal mógł być nieszczęśliwy.
        Typowy problem zastępczy. Mąż wyobraził sobie kochającego tatusia, lepszego od całej rodziny. Zwykle juz nastolatki wiedza, ze to mit.
        A co do genetyki - wybacz, ale to bzdura. Wiadomość KTO jest ojcem nie oznacza, ze tego ojca się pozna i przebada.
        • marzeka1 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 13:42
          Dlatego mężowi tek kobiety potrzebny jest psycholog, jakaś terapia, by to wszystko poukładać, a nie używać jako bicza, jako powodu tłumaczenie, dlaczego coś się nie udało i wyżywania na własnej rodzinie.
          • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 13:59
            Przed terapią obojgu trzeba lejka i oleju...
            • renata1152 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 09.05.15, 20:26
              Mam koleżankę ,która próbowała rozwieść się z mężem.
              Mąż jest bardzo despotyczny choć nie pije.
              Zawsze koleżanka go tłumaczy ,że miał trudne dzieciństwo.
              '''''I dlatego może wyżywać się na rodzinie''''
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 09:10
      Wydaje mi się, że nie ma żadnych prawnych możliwości ustalenia ojcostwa.
      Można natomiast szukać tej osoby lub jej śladów, jeśli to jest tak ważna sprawa tożsamościowa dla Pani i męża. Na pewno dla każdego z Was z różnych powodów. Własne korzenie są ważne. Czasem ich wyjaśnienie daje ulgę, bo tłumaczy własne zachowania, podobieństwa, wybory życiowe, które są zagadkowe. Lecz trzeba uważać, aby ta sprawa nie przysłoniła innych ważnych i nie stała się celem samym w sobie. Bo wtedy taka sprawa zaczyna trzymać w okowach, wpływając na inne relacje lub zadania życiowe.
      Skoro mąż ma taką historię życia, to może powinien włączyć ją w swoją tożsamość i w ten sposób układać się ze sobą.
      To, że mąż czuje się skrzywdzonym człowiekiem to nie jest wpływ tej jednej, bardzo ważnej ale jednej, sprawy. To pewnie zespół różnych doświadczeń. Fiksacja na jednym bardzo ogranicza.
      Dla Pani ta sprawa jest może być ważna z powodu z kolei korzeni Waszej córki.
      Może warto zacząć zbudować narracje rodzinną na fakcie, że się nie zna jakiegoś przodka ?To są jakieś pomysły, które pewnie nie wysycą braku, ale które dają zgodę na pewną rzeczywistość w której się Państwo poruszacie.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

      • ada1214 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 10:05
        > Własne korzenie są ważne. Czasem ich wyjaśnienie daje ulgę, bo tłumaczy własne
        > zachowania, podobieństwa,

        o, wlasnie, zgadzam sie.
        Im bardziej sie starzeje, tym czesciej ujawniaja sie u mnie podobienstwa (w zachowaniu) do mojego ojca, ktorego nigdy zbytnio nie lubilam- wlasnie za te zachowania (m.in). Teraz gdy patrze na siebie, to osoba ojca jest dla mnie jakby lustrem, dzieki czemu dziala otrzezwiajaco- bo kiedy widze w sobie jego odbicie, chce dokladac staran, by NIE byc taka jak on. Gdybym tego nie wiedziala, przypisalabym moje zachowanie stresowi i nic z tym nie robila.

        Druga - dla mnie wazna sprawa- jest, ze wiedzac o chorobach ojca, wiem, jakie i ja mam sklonnosci genetyczne. Moge wiec zawczasu dzialac prewencyjnie, dzieki czemu choroba rozwinie sie pozniej niz gdybym zyla "tak jak wszyscy", a moze calkiem uda mi sie uniknac?
      • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 10:51
        Oczywiście, że poszukiwania korzeni są ważne dla kwestii tożsamościowych i nikt tego nie neguje. Jednakże nie można tego czynić z brakiem poszanowania dla innych osób, tu: matki. A tutaj ewidentnie oboje małżonkowie działają przekraczając prawa godnościowe owej matki.

        Najpierw ta rodzina musiałaby przepracować kwestie wzajemnych relacji w zakresie udzielanego sobie wzajem bezpieczeństwa. A konkretnie odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego syn nie ufa matce, która ustanawia taką właśnie, a nie inną rodzinną narrację tożsamościową. Z drugiej strony można oczywiście pytać, dlaczego ta matka nie może zaufać synowi na tyle, by oprzeć tę narrację o stan faktyczny.
        Z której strony by nie spojrzeć- widać brak zaufania rodzinnego, które funduje się przecież na udzielanym sobie (gwarantowanym) bezpieczeństwie.
    • 71tosia Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 16:26
      czy zakladacie ze maz moze byc np dzieckiem pochodzacym z gwaltu?
      Zastanowilabym sie skad u meza jest ta obsesyjna chec poznania ojca? I co zrobilby z ta wiedza? Pojdzie i powie 'o to jestem' i co dalej? Co jezeli ten ojciec nie okaze sie milym starszym panem tylko gwalcicielem? Niestety maz pewnie musi zaakceptowac to ze nie dowie sie prawdy.Ty powinnas pomoc mu walczyc z ta obsesja a na razie wspiersz go w tej fiksacji. Z tego co napisalas wasze zycie juz zaczyna sie koncetrowac na tym poszukiwaniu- kto jest jego ojcem, nierealnie wierzycie to pozwoli zrozumiec problemy meza, za chwile to poszukiwanie zawladnie waszym zyciem do konca. Juz zatrulo to relacje z matka. Za chwile zatruje tez relacje z toba.
      • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 18:19
        Poza tym nie bądźmy naiwni - nawet jak mąż dowie sie, kto jest jego ojcem, to i tak to będzie dla niego kompletnie obcy człowiek i żadnych własnych zachowań raczej mu to nie wyjaśni. Wątpię też, czy obcy człowiek opowie o swoich schorzeniach.
        I tak, zachowania ojca często odbijają sie w zachowaniu syna lub córki. Tylko nie dlatego,z ę geny, tylko dlatego,z ę wychowanie. Podobne zachowania mają też dzieci adopcyjne.
        • ada1214 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 19:05
          I tak, zachowania ojca często odbijają sie w zachowaniu syna lub córki. Tylko n
          > ie dlatego,z ę geny, tylko dlatego,z ę wychowanie.

          Jestem przekonana, ze sie mylisz. To znaczy, oczywiste, ze wychowanie zawsze zostawia slad. Ale bez zanudzania- mnie wychowywala glownie matka, bo ojciec byl mentalnie nieobecny, a jednak przejawiam spora czesc takich cech, ktorych moja matka byla calkowitym przeciwienstwem. I to nie tylko w zasadniczych kwestiach, tak zwanych egzystencjonalnych, ale nawet w podejsciu do dupereli. Ciekawostka jest taka, ze nie wykazywalam tych cech, albo wykazywalam w niewielkim stopniu za mlodu; dopiero teraz, na tak zwana starosc, zaczynaja sie ujawniac. Gdyby to byla tylko cecha wychowania, to tendencja bylaby odwrotna- najsilniej by sie ujawnialy na poczatku wkraczania w dorosle zycie i zacieraly wraz z uplywem czasu, a nie zaczynaly objawiac dopiero po 25 latach od opuszczenia domu rodzinnego.

          Ja nie twierdze, ze powinni na silel szukac, szkoda zycia. Ale nie zgadzam sie z podniesionym tu zdaniem ze "na co komu wiedza o korzeniach".
          • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 19:42
            Mój wujek jest odbiciem swego ojca. Ma nie tylko jego ruchy, ale także jego wady. Dwie krople wody, powiedziałabym.
            Wujek został adoptowany w wieku 7 lat.
            Wujek już ma ponad 70-tkę. I tez czym starszy, tym podobniejszy.
            • ada1214 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 19:49
              tak tak pobilas mnie, Twoj wujek jest starszy ode mnie, wobec tego na pewno Ty masz racje.
              • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 11.05.15, 21:28
                Hm, nie zauważyłaś, ze mój wujek jest adoptowany? Nawet jakby miał lat 20 i był podobny do ojca, to jednak to by o czymś świadczyło. Zresztą wystarczy poczytać ksiazki o adopcji...
                • srebrnarybka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 12.05.15, 23:22
                  Mogę podać kontrprzykład z mojej rodziny wskazujący na rolę genów: moja matka chrzestna, niegdyś piękna kobieta o charakterystycznym zachowaniu kokietki, zmarła w wieku 89 lat mając ciężkiego Alzheimera, bez śladów dawnej urody i kokieterii. Parę miesięcy przed jej śmiercią urodziła się jej prawnuczka, córka jej wnuka. Wnuk mieszkał w drugim końcu Polski i prawnuczka nie widziała prababci nawet jako niemowlę. Jako parolatka jest do prababci niesłychanie podobna zarówno z urody, jak i z charakterystycznego, kokieteryjnego zachowania. Jest to śmieszne, a ja się regularnie mylę i do małej zwracam imieniem jej prababki (do której oczywiście mówiłam "ciociu"), chociaż mała ma na imię inaczej. Tu niewątpliwie jest to wynik dziedziczności, bo mała nie miała od kogo takich zachowań podpatrzyć.
                  Ale oczywiście nie neguję roli wychowania, a potwierdzają to przykłady adopcyjne. Myślę, że nie ma jednej recepty tłumaczącej zachowania człowieka: część jest uwarunkowana genetycznie, część za pomocą wychowania, część to wpływ środowiska czy samodzielnej pracy nad sobą.
                  Co do wątku wyjściowego: nawet gdyby syn poznał swojego ojca, wcale niekoniecznie pomogłoby mu to zrozumieć swoją osobowość, bo geny ojca (wszak dostał geny także od matki) mogą wyjaśnić tylko część jego nawyków. A poza tym czy świadomość, że jakąś cechę odziedziczyło się biologicznie po ojcu ma znaczenie? Człowiek dorosły powinien sam pracować nad swoją psychiką. Jeśli jakaś cecha jest dla niego szkodliwa, to pracować nad jej korektą czy zneutralizowaniem, a nie rozkminiać, czy to po tatusiu, czy po pradziadku mamusi, a może wpływ traumy doznanej na studiach.
                  Nie mówiąc o tym, że nie wszyscy mogą poznać swojego ojca, a większość z nas nie znała np. pradziadków. Ja osobiście nie znałam żadnego z moich dziadków, bo obaj zmarli 17 lat przed moim urodzeniem, a przecież ich cechy charaktery i geny wpłynęły na osobowość moich rodziców. O jednym pradziadku wiem tylko, że był w powstaniu styczniowych i mam jego zdjęcie, o jego żonie nie wiem nic poza zdjęciem, o drugim (też powstaniec) mam trochę opowieści, że był niezłym tyranem dla ósemki dzieci, o jego żonie nie wiem nic. O ojcach moich babć wiem więcej, ale nieszczególnie dobre rzeczy. Matka jednej z moich babć uciekła od męża, zostawiając mu 11 letnią córkę, moją przyszłą babcię. Ponoć jestem do tej mojej prababki podobna. Dziedzictwo genów wszystkich tych osób i ślady, które odcisnęły w psychice swoich dzieci, a moich przodków, ma jakiś tam wpływ na to, kim jestem, podobnie, jak spotkania z wieloma obcymi osobami i wszelkie inne doświadczenia, których doznałam w życiu. Czy doprawdy coś z tego wynika, że być może jakiś odruch albo ułamek odruchu odziedziczyłam po tej wiarołomnej prababce albo po nieznanej mi matce pradziadka powstańca? A może po jakimś przodku, który żył w XVII w.?
            • laquinta Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 12.05.15, 17:23
              Nie zaprzecza to jednak temu, co napisala Ada.

              Tez znam osoby nigdy nie wychowywane przez ojcow, a maja nie tylko takia sama mowe ciala, sposób mowienia czy zainteresowania, ale tez cechy charakteru, których u matki brak.
    • akn82 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 10.05.15, 21:32
      Mój mąż też nie zna swojego ojca. Mama też nie chce mu powiedzieć. Jeśli to psuje wam życie należy iść na terapię! Jak wam to już tutaj sugerowano.
      • konwalka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 11.05.15, 18:01
        ta wiedza jest meżowi potrzebna
        do czego ? nie wiem, ale potrzebna
        i nie jest ta potrzeba mniej ważna niż niechęć matki do wyrzucenia tajemnicy
        mój pierwszy syn nie pamieta swpjego ojca
        na szczęście, bo drugiego takiego świra to ze swiecą szukac
        ale jesli pojawi sie temat, jesli bedzie chcial z nim pogadac, spotkac sie z dziadkami- to po prostu pojedziemy tam i juz
        wczesniej bedzie najtrudniejsza rozmowa w moim zyciu
        ale szanuję prawa mojego dziecka
        • konwalka ps 11.05.15, 18:05
          jestem zdziwiona iloscia opinii głoszacych, ze mąż ma przestac sie miotac i dac sobie spokoj na rzecz swiętego spokoju mateńki
          tym bardziej, że kilka ników najgłosniej krzyczących paietam z dyskusji na innych forach
          dyskusji o niezbywalnym prawie do poznania tożsamości
          dyskusja dotyczyła banków spermy i anonimowosci, która dzieci sadownie próbuja odczarowac
          • verdana Re: ps 11.05.15, 21:31
            A nie wpada Ci do głowy, że matka może nie wiedzieć, kto jest ojcem? Po prostu? I wtedy z
            żadne prawo nie pomoże?
            I że czym innym jest prawo, zmuszające urzędy do przekazania informacji obywatelowi, a czym innym jest zmuszanie kobiety do powiedzenia czegoś, co prawdopodobnie nie bez przyczyny jest tajemnicą? W takim wypadku - jeśli naprawdę nie można wyjawić tożsamości ojca - nie należałoby dziecka rodzić, skoro ma sie obowiązek mu o tym powiedzieć.
            • konwalka Re: ps 11.05.15, 22:30
              jesli nie wie, to bierze syna na rozmowe we dwoje, powazna
              nie robi z dzieciaka durnia i nie wymysla co chwile nowej science fiction
              mówi wprost- dziecko, przepraszam, ale nie pomoge, bo nie wiem, tak wyszło
              wiem, ze masz prawo czuc sie z tym paskudnie, ale pomimo to decyzja o tym, zeby cie urodzic byla najlepsza w moim zyciu
              nie wiem, cos w ten desen
              robienie cymbała z dorosłego faceta, który ewidentnie sie gryzie, jest niepowazne
              kazda z was strasznie kozaczy, po czym wpada na niedzielną herbatke do rodziców/odwiedza ich na cmentarzu/wspomina sanki z ojcem/wspomina, ze tata odszedl, ale wysyłał kartki...
              • rycerzowa Re: ps 11.05.15, 23:29
                Konwałko, chyba odróżniasz dwie zupełnie odmienne sprawy.

                Primo - w przypadku tzw. banku nasienia istnieje możliwość dowiedzenia się prawdy. Wyrok sądu umożliwia dostęp do dokumentów, które zawierają odpowiednie dane.
                Matki do prawdy niczym zmusić się nie da, nawet torturami, nawet jeśli tę prawdę zna.

                Secundo - w przypadku ojca z banku nasienia prawdę zwykle warto znać.
                Dawcy to ludzie normalni, zdrowi, bez nałogów, o odpowiednim poziomie inteligencji i morale (przynajmniej teoretycznie). Z takim ojcem można ciekawie po latach pogadać, pokazać mu się, pochwalić swoim życiem.
                Zwykły "ojciec nieznany" to najczęściej szczyt patologii.

                Najprawdopodobniej matka nie raz tłumaczyła synowi jego sytuację w sposób, jaki opisałaś.

                Dlaczego dla syna jest to ciągle problemem?
                Moim zdaniem ma zbyt wybujałą wyobraźnię.
                Dla chcącego nic trudnego. W czasach małej ruchliwości społecznej dowiedzenie się, kto był czyim ojcem, nie było niemożliwe. Wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi, zawsze ktoś coś chlapnie.
                Myślę nawet, że on nie szukał zbyt intensywnie.
                Bo wiedział i wie, że natknie się na "patologię".
                Woli sobie wyobrażać, marzyć, że przykładowo, jeśli matka miała do czynienia z "autobusem Arabów", to jego tatą jest z pewnością szeik-milioner.
                I będzie pielęgnował swoje projekcje przez lata, tłumacząc paskudne zachowanie trudnym dzieciństwem.

                > kazda z was strasznie kozaczy, po czym wpada na niedzielną herbatke do rodziców
                > /odwiedza ich na cmentarzu/wspomina sanki z ojcem/wspomina, ze tata odszedl, al
                > e wysyłał kartki...

                Rzecz w tym, że on tego nie miał, że jego ojciec tego mu nie dał.
                Ale że jemu się wydaje, że to wina matki, bo "gdyby tylko ojciec go znał, to by go kochał, chodził z nim na ryby, uczył jeździć na rowerze, załatwił studia i dobrą pracę".
                Ojciec pewnie o nim wiedział, ale go olał, nie chciał go znać.
                I z tym trudno mu się pogodzić.
                • konwalka Re: ps 11.05.15, 23:41
                  cokolwiek- podkreslam cokolwiek by to nie było, syn ma prawo znac prawde
                  • rycerzowa Re: ps 11.05.15, 23:57
                    Prawa - nikt nie kwestionuje.
                    Piszemy tylko, że nie zawsze jest to możliwe.
                    I że zwykle nie warto.
                    I najważniejsze - że uprzykrzanie z tego powodu życia żonie i dziecku jest skandaliczne.

                    Dorosły mężczyzna powinien umieć uporać się z takim problemem.
                    • wioskowy_glupek Re: ps 12.05.15, 00:07
                      Można wystąpić do sądu i sąd może zobowiązać matkę do podania nazwiska ojca - inna sprawa jak ją do tego potem zmusi. Niemniej bywały już takie przypadki.
                      • szpil1 Re: ps 12.05.15, 10:07
                        Podaszx może te przykłady? I jak matkę zmusić? Do więzienia posłać czy jak?
                      • vilez Re: ps 12.05.15, 16:35
                        Nie zmyślaj. Jeśli ojciec jest nieznany (w papierach), to żaden sąd do niczego nikogo nie zmusi. Prawo nie działa wstecz.
              • ada1214 Re: ps 12.05.15, 09:18
                > kazda z was strasznie kozaczy, po czym wpada na niedzielną herbatke do rodziców
                > /odwiedza ich na cmentarzu/wspomina sanki z ojcem/wspomina, ze tata odszedl, al
                > e wysyłał kartki...


                ...zas jedna z pan ma wiedze o swoich przodkach az do czterech pokolen wstecz i najwyrazniej czuje cos w rodzaju dumy, skoro o tym raz po raz wspomina. Innych zas - chcacych poznac swoja przeszlosc- gani.

                Wracajac, wydaje mis ie ze dla mezczyzn kwestie pochodzenia sa wazniejsze niz dla kobiet. Moge sie mylic oczywiscie, ale: mnie moje korzenie interesuja, ale bardziej na zasadzie "ciekawskam", natomiast moj maz poswiecil dluuuugie godziny na grzebanie , rowniez w internecie, na szukanie info o swoim dziadku, jego historii, zyciu, dokonaniach, drukowal cos tam sobie o nim; no bylo widac ze to jest dla niego b.b.b wazne.
                • kooreczka Re: ps 12.05.15, 09:30
                  No, mylisz się- plural of anecdote is not data, że polecę lengłydżem. Trochę siedzę w środowisku hobbystycznych genealogów i rozkład jest raczej fifty-fifty. I nie mówię tu o szukaniu w necie, a jeżdżeniu po kraju i zagranicy w przeszukiwaniu archiwów.

                  I sorry, ale ja ewidentnie widzę, ze facet ustroił sobie chochoła, którego wini za wszystkie niepowodzenia w życiu. Z doświadczenia wiem, że jeśli ślad genealogiczny się urywa to najczęściej jest za nim coś, czego lepiej nie wiedzieć. A on w imię poznania ojca, który niestety lub na szczęście go nie chciał znać dręczy jedynego żyjącego rodzica i własną rodzinę, bo on taki biedny.
                  Co zmieni mu w życiu wiedza, że np. matkę mu zgwałcili? Albo, że jego ojcem jest dziadek? Jak znam życie wtedy znacznie się lament, że wszystkie jego problemy to złe geny.
                  • ada1214 Re: ps 12.05.15, 11:13
                    kooreczka napisał:

                    >
                    > I nie mówię tu o szukaniu w necie, a jeżdżeniu po kraju i zagranicy w przeszuki
                    > waniu archiwów


                    jest wiec jasne, ze sa ludzie, dla ktorych wiedza o przodkach jest sprawa wielkiej wagi. Nie nam tu oceniac, czy maz autorki szuka problemu, czy ma go naprawde.
                    • kooreczka Re: ps 12.05.15, 11:20
                      Jest więc jasne, że dorośli ludzie załatwiają tą sprawę w inni sposób niż znęcając się nad najbliższymi.
                      I serio, bywali ludzie dość pogrzani by winą za swoje niepowodzenia obarczać nieznanych przodków- jakoś mało znajdywali zrozumienia.
                      • ada1214 Re: ps 12.05.15, 11:26
                        Mysle, ze zbyt duzo sobie w tej historii dopowiadasz.

                        ps. Milosnicy historii na pewno znaja powiedzenie, ze aby wiedziec kim jestesmy, musimy wiedziec skad przyszlismy, czy jakos tak.
                        • kooreczka Re: ps 12.05.15, 11:34
                          Myślę, że przeczytałam post autorki. A Ty nie czytasz postów do końca i rzucasz wyświechtane komunałki.

                          Miłośnicy historii wiedzą, że akurat w naszym kraju przeszłości często prześledzić się nie da i kurka trzeba z tym żyć. I że jak ślad żyjącej osoby się urywa na ojcu nieznanym to dać spokój, bo kogoś zranimy. W brew pozorom to ludzie myślący i wiedzą, że nie należy gnoić żyjących w imię duchów.

                          Temu facetowi poznanie ojca nie da sanek ani herbatek- odpowiedz mi więc jaki spokój da mu wiadomość o np. szantażu czy zbiorowym gwałcie na matce.
                          • ada1214 Re: ps 12.05.15, 11:57
                            Proponuje nie traktowac domyslow jako ustalonych faktow, to naduzycie. Nigdzie nie zostalo stwierdzone, ze to byl zbiorowy gwalt, czy w ogole gwalt.
                            • kooreczka Re: ps 12.05.15, 11:59
                              No ale to bardzo możliwe. Ew. żonaty facet albo prostytucja. I coteras?
                              Nadużycie to twierdzenie, że w imię "poznania korzeni" można gnoić tą, co wychowała.
                              • ada1214 Re: ps 12.05.15, 12:06
                                No coz, jesli to byl jakis zonaty facet, to zapewne powielil swoj material genetyczny. Chocby ze wzgledow praktycznych dobrze by bylo wiedziec, kto zacz, zeby nie doszlo do skojarzenia zbyt bliskich genow. Swiat jest maly, a konsekwencje moga byc tragiczne.
                              • kocia_noga Re: ps 12.05.15, 19:58
                                kooreczka napisał:

                                > No ale to bardzo możliwe. Ew. żonaty facet albo prostytucja. I coteras?
                                > Nadużycie to twierdzenie, że w imię "poznania korzeni" można gnoić tą, co wycho
                                > wała.
                                Wychowanie dziecka kosztuje. Zwykle matka stara się o alimenty od biologicznego ojca, bo choć to przeważnie grosze, ale zawsze coś. Jeśli tego nie robi to musi mieć bardzo poważny powód.
              • vilez Re: ps 12.05.15, 16:33
                > jesli nie wie, to bierze syna na rozmowe we dwoje, powazna

                Pod warunkiem np. że sama uporała się z traumą. Nie potrafisz wyobrazić sobie ludzi, którzy mają za sobą TAKIE doświadczenia, że nie potrafią/nie mogą o niej mówić?
                Zwłaszcza, że to dotyczy pokolenia, w którym oceny moralne były jednak INNE, niż dziś?

                Taka rozmowa może się odbyć w warunkach bezpieczeństwa psychicznego. Mówi Ci to coś czy to "fanaberia"?
          • wioskowy_glupek Re: ps 12.05.15, 00:11
            Przecież ojciec to tylko dawca spermy i bankomat dla większości forumowych pań - co cię tak dziwi ?
            • kocia_noga Re: ps 12.05.15, 08:29
              A nie myślałeś o łamaniu kołem? Nawet jeśli i to nie pomoże i matka nie wyśpiewa co i jak, to przynajmniej ma za swoje.
              • konwalka Re: ps 12.05.15, 15:44
                by sie działo, gdyby poszukującą przeszłosci i tożsamośli była kobita, ech!
                przypuszczalnie miałaby prawo do frustracji, ajej facet byłby tylko tepym choojem, któy zamiast wspierać- wyspisuje i oczernia na forach

                skąd twierdzenie, że "jego ojciec go nie chce znac?"
                moja znajoma powiła u progu jesieni życia cudnej urody bliźnięta
                jako efekt JEDNOrazowej przygody na krótkiej emigracji, z facetem z Kanady labo tam skądś
                no, mówił, że chyba jednak Kanada
                ona zaś , jako pozna czterdziestlaprolatka neurotycznie pragnęła utracic balast dziewictwa
                chlop do dzis nie wie, że jest ojcem bliznkaów, ona szarpie sie z samotnym macierzynstwem, dzieci pytają o tate
                nie wiem, co odpowiada
                ale nie wykluczam, ze chlop stanąlby na wysokosci zadania, gdyby wiedział w ogole, że jest ojcem
                • vilez Re: ps 12.05.15, 16:29
                  A co ma mieć Twoja znajoma z Kanady do tej sytuacji? Nie wiesz NIC o sytuacji tej matki.
          • vilez Re: ps 12.05.15, 16:20
            Cóż za "subtelność, Konwalko. Jeeśli ktoś nie widzisz różnicy między dobrowolnym poczynaniem z In Vitro a sytuacją poczęcia traumatycznego (gwałt, kazirodztwo, jakiś rodzaj manipulacji/wplątania), to "gratuluję". Zdaje się, że ta matka ma chyba poważne osobiste powody do tego, co robi.
            Kontaktów z ojcem i tak tu nie było, więc odpada ten aspekt.
            Co za ton...
            • vilez Re: ps 12.05.15, 16:25
              Ps. wzięłaś pod uwagę, że matka może NIE WIEDZIEĆ, kto jest ojcem? Prostytucja, seks grupowy... Ma o tym opowiadać synowi?

              Odsyłam do tego, co napisałam wcześniej:
              "Najpierw ta rodzina musiałaby przepracować kwestie wzajemnych relacji w zakresie udzielanego sobie wzajem bezpieczeństwa. A konkretnie odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego syn nie ufa matce, która ustanawia taką właśnie, a nie inną rodzinną narrację tożsamościową. Z drugiej strony można oczywiście pytać, dlaczego ta matka nie może zaufać synowi na tyle, by oprzeć tę narrację o stan faktyczny.
              Z której strony by nie spojrzeć- widać brak zaufania rodzinnego, które funduje się przecież na udzielanym sobie (gwarantowanym) bezpieczeństwie."

              Za trudne, by przemyśleć?
              • verdana Re: ps 13.05.15, 21:31
                Sama znam dziewczynę, która zaszła w ciążę nie wiedząc, który z dwóch panów jest ojcem.
                I teraz widzę, że słusznie zrobiła usuwając. Skoro dziecku powiedzieć o ojcu nie mogła, a okazuje sie,z ę jest to jej obowiązkiem.
    • magiczna_marta Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 10:26
      Zachowanie teściowej pod znęcanie psychiczne popada już. Ja rozumiem że do poczęcia mogło dojść w sytuacji dla niej niekoniecznie komfortowej ale skoro zdecydowała się urodzić (a aborcja w tamtych czasach była dostepna) to powinna Twojego męża poinformować kto jest tym ojcem bo go to ewidentnie męczy.
      • konwalka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 14:43
        mój ton? dostosowany do tonu, w którym padaja gromy na faceta
        nie atakuję bogu ducha winnej kobiety- dostrzegam (w osamotnieniu) taki drobiazg, ze facet tez ma PRAWA
        no syn atakuje matke- paradne
        wymierza ostrze w jej serce, zabija i dobija bezczelnym, karygodnie bezczelnym pytaniem: kto jest moim ojcem?
        • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 15:28
          Oczywiście, że Twój ton. Krzyczałaś coś o krzyczeniu.
          Nie odpowiedziałaś na postawione pytania.
          Nękanie zdrowe nie jest.
          • vre-sna Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 16:20
            Nękanie zdrowe nie jest, nękanie jest nawet karalne.
    • ichi51e Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 17:12
      O ile zgadzam sie z wiekszoscia ze czasem lepiej nie wiedziec i ze maz sobie chocholka zbudowal uwazam ze biezecie sie od d strony. Na razie tesciowa jako zrodlo info jest martwa. Musicie sie wziac za sprawe kd drugiej strony. Np szukacie zdjec z mlodosci tesciowej u niej u rodziny - spisujecie wszystkich facetow i droga eliminacji i wywiadu ustalacie kto jest kto - i z tym idziecie do tesciowej i patrzycie czy powieka nie drgnie. Mozna tez nie tesciowa meczyc a ojczyma - pewnie wie i jak sie dobrze przycisnie to powie. Tylko czy to warto? Imho w celu poznania nazwiska nie warto niszczyc reto co jest.
      • konwalka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 17:15
        no ale faktem jest tez, że teoretyzowac to sobie można, ichi
        na razie swtorzonych tu zostało zyliard przeokropnych wizji, polanych sosem przekonania, ze tak wlasnie było
        seks grupowy, gwałt, kochanek z bliskiej rodziny...
        duzo tych podejrzen
        facet, który się miota, jest za to olany dokumentnie w odpowiedziach
        on i jego poszukiwanie tozsmosci są kompletnie nieistostne, nie zauwazylas?
        • magiczna_marta Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 18:31
          Już to napisałam, ale powtórzę. Skoro matka zdecydowała się urodzić, dziecko jest dorosłe i chce wiedzieć to powinna powiedzieć.
          • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 18:54
            Innymi słowy - nie wolno rodzić dziecka, jesli nie wie się, kto jest jego ojcem. Aborcja wtedy powinna być przymusowa.
            • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 19:46
              A gdyby którejś udało się urodzić, to ZMUSIĆ do mówienia (tortury), a dziecko uznać za NIELEGALNEGO człowieka ;)
        • ichi51e Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 18:57
          Rownie dobrze tesciowa moze uwazac ze to jej sprawa. Byl niedawno dlugasny watek na emamie o takiej - jej sprawa i dziecku nic do tego. A tamta wrecz miala pierwszego meza z tego co pamietam. Znam laske ktora wymazala istnienie meza przemocowca z pamieci i gluchnie gdy mowa o nim zreszta nikt tego tematu nie porusza bo wscieka sie.
        • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 19:45
          > na razie swtorzonych tu zostało zyliard przeokropnych wizji, polanych sosem przekonania, ze tak
          > wlasnie było
          > seks grupowy, gwałt, kochanek z bliskiej rodziny...

          Nie odróżniasz wizji od możliwości?
          • konwalka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 19:57
            > Nie odróżniasz wizji od możliwości?

            po tym wątku dotarło do mnie, ze dla niekorych mie ma różnicy
            • ada1214 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 20:36
              Dla mnie jest to calkowicie dziwaczna sytuacja.
              Nie powiem ci synu kto jest twoim ojcem nie i juz.
              No przeciez nie jest mowa o nastolatku, ktory na jakas niepochlebna wiesc bedzie sie cial zyletka. Mowa o doroslym czlowieku.
              Snujecie wizje o gwalcie. Tez posnuje wizje: moze matula chroni czyjs tylek. Moze by sie okazalo, ze jakas powazana z otoczenia persona, moze ksiadz, a moze ktos z rodziny, a wiadomo, ze "brudy rodzinne nie powinny byc roznoszone".
              Jesliby tak bylo, i matula przedklada czyjes dobre imie nad psychiczne samopoczucie syna, to przeswietnie po prostu.
              • srebrnarybka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 22:38
                A czy samopoczucie syna się poprawi, kiedy się dowie, że matka została zgwałcona albo, że jest synem swojego dziadka albo księdza arcybiskupa?
                • ada1214 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 23:45
                  srebrnarybka napisała:

                  > A czy samopoczucie syna się poprawi, kiedy się dowie, że matka została zgwałcon
                  > a albo, że jest synem swojego dziadka albo księdza arcybiskupa?

                  Mysle, ze przy tych tajemniczych cyrkach, jakie matka odstawia, w glowie tego czlowieka namnozylo sie juz tyle zlowieszczych teorii i spekulacji, ze prawda, jakakowliek by sie okazala, bedzie lepsza niz koszmarne domysly. Lepsza dla tego czlowieka, bo faktycznie, hipotetycznemu ksiedzu tylek by sie zaczal moze palic.
                  • srebrnarybka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 09:37
                    a może matka chroni własny tyłek? Może dla matki także byłoby źródłem wstydu przyznać się po wielu latach, że została zgwałcona, że puszczała się z nieznajomymi partnerami, że sypiała z własnym ojcem/bratem/bratem matki/bratem ojca, że puszczała się z księdzem arcybiskupem? Być może okoliczności poczęcia była dla matki na tyle przykre, że woli po latach o nich nie pamiętać, a syn w sposób namolny jej przypomina jakiś dramat? Kobiecie, która mimo jakiegoś dramatu zdecydowała się dać mu życie?
                    • ada1214 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 11:04
                      Ciekawe, w jakiejs miejscowowsci rozgrywa sie cala ta akcja. Jesli w niewielkiej, to jest spora szansa, ze wszyscy wiedza, oprocz najbardziej zainteresowanego. Swoja droga, spedzic cale zycie przygladajac sie kazdemu na ulicy, czy przypadkiem nie jestem do niego podobny- mozna w wariatkowie skonczyc.
                    • z_pokladu_idy Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 12:06
                      Tak długo jak będzie się mówić o kobietach, że 'się puszczają', tak długo będą takie historie.


                      W tym przypadku trzeba zacząć od terapii, a później ewentualnie bardziej na trzeźwo pogadać z matką. Takie histeryczne dociekanie nic nie daje, a tylko zaognia sytuację i odbija się na rodzinie.
                      Brak nazwiska ojca może przysparzać jakichś problemów i tworzyć dyskomfort, ale nie może być epicentrum całego życia i odbijać się na wszystkich relacjach z ludźmi.
                    • magiczna_marta Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 14:14
                      srebrnarybka napisala:
                      >Kobiecie, która mimo jakiegoś dramatu zdecydowała się dać mu życie?

                      Sorry jak się zdecydowała to wzięła za niego odpowiedzialność. Nie jest to jego wina a to jego właśnie tym milczeniem i kłamstwami karze. Za co? On się na świat nie prosił.
                      • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 15:07
                        Bierze też odpowiedzialność za swoje życie.
                        On zaś, jak człowiek dorosły, też powinien wziąć za swoje.

                        Zgadnij, dlaczego nie ma obowiązku podawania ojca dziecka.
            • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 21:17
              No właśnie. Jesteś pośród nich.
            • kocia_noga Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 08:22
              konwalka napisała:

              > > Nie odróżniasz wizji od możliwości?
              >
              > po tym wątku dotarło do mnie, ze dla niekorych mie ma różnicy

              Ty prezentujesz tutaj jedną wizję - podła zła suka co dla rozrywki nie mówi dziecku kto jest ojcem. I widzisz rozwiązanie - zmusić!
              Chyba że ty i głupek wioskowy to ta sama osoba, wtedy wizja ubogacona jest o diagnozę - dla tej złej baby mężczyzna jest bankomatem (nie ważne że absurdalne, wystarczy że nienawistne) i dawcą spermy, ponieważ są nimi dla wszystkich kobiet.
    • rycerzowa Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 14.05.15, 19:54
      magiczna_marta napisała:

      > Już to napisałam, ale powtórzę. Skoro matka zdecydowała się urodzić, dziecko
      > jest dorosłe i chce wiedzieć to powinna powiedzieć.

      Powinna, jasne, że powinna.
      Ale nie mówi!
      I nie powie.

      Wątek jest o tym, że nie ma żadnej prawnej możliwości wyciągnięcia z niej prawdy, czyli postawienia przed sądem i np. skorzystania z wykrywacza kłamstw.
      Nie ma i już.
      I wątek jest jeszcze o tym, że w takiej sytuacji prawdy nie warto znać.

      Dyskutować ewentualnie można tylko o tym drugim.
      Na pierwsze jest argument typu brak armat.
      • kocia_noga Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 08:31
        Znam jeden taki przypadek. Kobieta samotna, bardzo biedna, wychowująca syna bez wsparcia materialnego ze strony biologicznego ojca. Syn nie dociekał ani nie wymuszał zeznań. Dla mnie było jasne, że to mało zabawna historia musiała być i niesienie jej przez dziecko nie wydało mi się lepszym rozwiązaniem. Mogła oczywiście opowiedzieć chłopcu bajkę, ale wybrała milczenie. Takie historie się zdarzają i mogą mieć różne rozwiązania. Teściowa wątkotwórczyni może np. teraz wyznać jak to było. Jej syn razem z synową mogą uwierzyć albo nie, zaakceptować albo przerzucić traumę na matkę. Rozgrzebywanie historii może być lepszym rozwiązaniem pod warunkiem silnego wsparcia dla wszystkich uczestników.
        • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 09:13
          > Rozgrzebywanie historii może być lepszym rozwiązaniem pod warunkiem silnego wsparcia dla
          > wszystkich uczestników.

          Dokładnie. Ale tego nie biorą pod uwagę. Musi i już. Nawet, jak nie wie, to musi.
          Parcie synowej, że teściowa musi powiedzieć, bo jak nie powiedzieć, to prześledzą jej życie przez detektywa, jest obrzydliwe.
          • szpil1 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 16:00
            Synowa chyba wierzy, że jak mąż pozna prawdę to się w magiczny sposób zmieni i wszystko co złe w jej małżeństwie też.
            • konwalka małe pytanie 15.05.15, 16:10
              która z pan z frakcji chroniącej matkę NIE wie, kto jest jej ojcem?
              tak po prostu - nie wie już
              nie- ja wiem, ale wolałabym nie wiedziec, ja nie dostalam alimentow nigdy, etc
              która nie wie, kto jest drugim rodzicem biologicznym
              i jak na to reagujecie?
              prosze tylko o odpowiedzi te uczestniczki dyskusji, które nigdy nie dowiedziały się, jakie nazwisko nosi ojciec
              (nie chodzi mi o dywagacje na temat sensownosci mojego pytania, svp)
              • rycerzowa Re: małe pytanie 15.05.15, 18:36
                Konwałko, a jakie to ma znaczenie?

                Przecież nikt nie kwestionuje, że powiedzieć powinna, tylko, że nie nie ma sposobu, by ją zmusić do zaznań.

                Przy okazji pytanie dla ciebie:
                Jakie formy nacisku uznałabyś za skuteczne?
                Podtapianie, rażenie prądem, pozbawienie snu, wody?

                Młodzi zastosowali dociskanie i zerwanie kontaktów, kobieta nie ogląda wnuczki, najprawdopodobniej jedynej..
                Mocne, ale jednak nie pomogło.
                Więc co radzisz?
              • vilez Re: małe pytanie 15.05.15, 23:08
                Czyli o koniach może mówić tylko koń. A o słoniach słoń. Forum należy zamknąć.
    • rycerzowa Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 18:49
      Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, że ta stara matka prawdę pewnie synowi powiedziała.
      Tylko, ze ta prawda mu nie odpowiada.
      Pewnie ciągle czeka z nadzieją na tego "arcybiskupa".

      > kiedy rozmawiamy i prosimy to za
      > kazdym razem podaje inna wersje.

      Wersję dostosowuje się do poziomu pytającego.
      Małemu chłopcu mówi się, że tata był dzielnym strażakiem i zginął bohatersko przed jego urodzeniem.
      Starszemu - że zginął, nie dowiedziawszy się, że będzie ojcem.
      Dorosłemu, że coś się z nim nagle stało, a podane dane okazały się fałszywe.
      Wszystkie wersje mogą być prawdą.

      Podsumuję:
      Ten syn nie wie, kto był jego ojcem, ale jego córeczka już doskonale wie, jakim człowiekiem jest jej tata.
      • sabina211 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 18:56
        Moja teściowa nigdy nie widziała swojego ojca (tak świadomie, bo przepadł, gdy miała ok 2 lata) i choć miała jego nazwisko (rodzice nie mieli ślubu) nigdy nie chciała (nie miała odwagi???) go szukać. I do dziś twierdzi, że kilka razy, przelotnie, w okolicach matury, miała takie myśli, ale szybko zmieniała zdanie. Nigdy nie miała też ojczyma.
        • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 19:51
          Podejrzewam, ze sytuacja wygląda następująco.
          Teściowa wie, ze ojcem dziecka jest Rysiek (chyba, że miał na imię Zdzisiek, pewna na 100% nie jest). Taki był przystojny na tej zabawie, w mundurze, mówił, że Rysio ma na imię (chyba, żeby Wojtek, ale nie, raczej nie). Trochę za dużo wypili, poszli w krzaki, a potem Marian (tak, na pewno Marian!) odjechał do jednostki. O nazwisko przecież go nie pytała, dowodu osobistego nie widziała. Jak sie zorientowała, że jest w ciąży, to nawet nie wiedziała gdzie Antka szukać.
          I co mężowi z tego przyjdzie, ze usłyszy taką, bardzo jednak prawdopodobną, historię?
          • kocia_noga Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 20:50
            Matka pewnej mojej koleżanki była prostytutką, zanim wyszła za mąż. Poza dziećmi z legalnego związku miała jeszcze syna wychowywanego w domu dziecka. Ten syn został adwokatem i jako prawnik przewertował stosy dokumentów aby ustalić który z klientów mamy ewentualnie mógł być jego ojcem. Odbył nawet wycieczkę do Stanów Zjednoczonych bo tam prowadził jeden ze śladów.
            Mąż wątkotwórczyni może poszukiwać Grzeska zaczynając od badania historii stacjonujących w okolicy wojsk. Jedni zbierają znaczki inni poszukują Zenka.
            • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 21:05
              Ok, przypuśćmy, ze Józek był bez munduru. Podejrzane jest całe pokolenie:)
              • z_pokladu_idy Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 21:25
                Albo i dwa.
            • ada1214 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 21:34
              Ten syn
              > został adwokatem i jako prawnik przewertował stosy dokumentów aby ustalić który
              > z klientów mamy ewentualnie mógł być jego ojcem

              znaczy sie ktoregos pieknego dnia wszedl do burdelu i poprosil o dokumenty 30 lat wstecz, gdy poniewaz zostal adwokatem? I pani burdelmama urzeczona krawatem i zlotym zegarkiem natychmiast mu te dokuementy dostarczyla? Cudna historia. Tej legendy miejskiej jeszcze nie slyszalam.
              :D :D
              • kocia_noga Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 07:44
                ada1214 napisała:

                > znaczy sie ktoregos pieknego dnia wszedl do burdelu i poprosil o dokumenty 30 l
                > at wstecz, gdy poniewaz zostal adwokatem? I pani burdelmama urzeczona kr
                > awatem i zlotym zegarkiem natychmiast mu te dokuementy dostarczyla? Cudna histo
                > ria. Tej legendy miejskiej jeszcze nie slyszalam.
                > :D :D

                Sam(a) ją sobie wyssałaś z paluszka.
              • morekac Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 09:47
                Bo burdel wystawiał faktury z odroczoną płatnością, nie zwykłe pokwitowania czy wydruki z kasy fiskalnej. :-)
                • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 10:19
                  I nawet podawał obywatelstwo klientów.
                  • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 12:33
                    I notował dla sądu :)
                • ada1214 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 10:36
                  NIe, na pewno mial baze klientow ze zdjeciem :D

                  To jak Kocia Nogo, jakiez to papiery przegladal ten pan, ktory zostal adwokatem i jakie znacznie w calej historii mial fakt ze zostal adwokatem ?
                  :D :D
                  • kocia_noga Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 17.05.15, 20:10
                    ada1214 napisała:

                    > NIe, na pewno mial baze klientow ze zdjeciem :D
                    >
                    > To jak Kocia Nogo, jakiez to papiery przegladal ten pan, ktory zostal adwokatem
                    > i jakie znacznie w calej historii mial fakt ze zostal adwokatem ?
                    > :D

                    Milicja inwigilowała środowiska prostytutek i posiadała obfite archiwa.
          • srebrnarybka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 22:43
            A tydzień wcześniej na innej zabawie przydarzyła jej się podobna przygoda ze Staśkiem, no, może to był Jurek. Więc, jak się zorientowała, że jest w ciąży, to nawet nie wiedziała, czy ojcem mógł być ten z pierwszego tygodnia, czy z drugiego.

            Autentyczna historia z życia mojej rodziny: lata 60te, mieszkaliśmy w mieszkaniu typu kołchoz (5 pokoi i 4 rodziny, każda miała odrębny przydział na pokój, mój Ojciec jako pracownik naukowy miał prawo do dwóch), w przedpokoju telefon zasadniczo zarejestrowany na mojego Ojca, ale pozwalał korzystać innym lokatorom. Mój Ojciec był wtedy prodziekanem na pewnym uniwersytecie, natomiast sąsiedni, największy zresztą, pokój zajmował asystent tegoż wydziału z bratem. Młodzi ludzie do pokoju na stancję kooptowali studentów także tegoż wydziału, jako, że w mieście akademickim było ze stancjami krucho, więc dla studenta nawet łóżko w dużym pokoju było atrakcyjne. Brat asystenta miał na imię tak, jak mój Ojciec, a traf chciał, że mieszkający u młodych ludzi sublokator-student także tak samo. Student-imiennik mojego Ojca wiódł bujne życie, a kiedyś w mieszkaniu zadzwonił ten wspólny telefon. Odebrał Ojciec i usłyszał wypindrzony głosik: czy jeeest Tytusek [imię zmienione]? - Ojciec oczywiście wiedział, że to nie do niego, ale zażartował: zależy, który Tytusek, bo tu jest trzech Tytusków, ja też jestem Tytusek, to nie wiem, do którego pani dzwoni. - A do takiego, co studiuje. - to zobaczę. - Zapukał, w pokoju młodych ludzi była cisza. - przykro mi, ale nie ma Tytuska, co studiuje. - to nieeech muuuu paaann pooowie, że dzwoniła jedna dziewczyna i żeby Tytusek czekał na mnie jutro o 12.00 przed delikatesami na ul. .... skiej. - dobrze, proszę pani, powiem Tytuskowi, co studiuje. - Po odłożeniu słuchawki napisał kartkę: "dzwoniła jedna dziewczyna do Tytuska, co studiuje, i prosiła, żeby Tytusek, co studiuje, czekał na nią jutro o 12.00 przed delikatesami na ul. .... skiej. Prodziekan wydziału takiego a takiego uniwersytetut takiego a takiego" i kartkę tę powiesił na drzwiach pokoju młodych ludzi. Może ojcem męża wątkodawczyni był właśnie "Tytusek, co studiuje", albo ktoś jemu podobny?
    • nick_ze_hej Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 15.05.15, 21:45
      • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 20:16
        Heca hecą, ale gdy przeczytałam poniższe słowa o. Józefa Marii Bocheńskiego (tak, TEGO), to najpierw oniemiałam, a potem pomyślałam, że czas przestać się dziwić.

        Opowiada się często o gwałceniu kobiet przez żołnierzy. Nie wątpię, że są jakieś dzikusy, które tak postępują. Ale normalny europejski żołnierz kobiet nie gwałci, nie dlatego by był szczególnie uczciwy, albo wstrzemięźliwy pod tym względem, ale dlatego, że żadnej kobiety na wojnie gwałcić nie potrzeba; wszystkie, albo prawie wszystkie, od wielkich pań do prostych dziewcząt wiejskich są do dyspozycji żołnierzy. Mówię z własnego przyjemnego doświadczenia. Dodam, że wiem nawet dlaczego tak jest, kobiety są łatwe na wojnie, bo zdają się wyczuwać, że ludzie giną i instynktownie jakby chciały naprawić straty.

        Ciekawe, ile dzieci no name zostawił po sobie ojczulek.
    • rycerzowa Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 00:12
      Dziewczyny, litości, nie bądźcie takie paskudne, nie wyśmiewajcie się tak okrutnie!
      Nie róbcie z matki bohatera jakiejś głupiej k..., bo wtedy on automatycznie czuje się jak s..syn!
      A może ta historia była piękna i romantyczna?!


      • kocia_noga Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 07:49
        A co to, to nie. Wcale nie uważam lekko lekkomyślnej nastolatki za kogoś kogo można napiętnować. Tak się zdarza, ktoś kto ma naturalny silny popęd i w dodatku pecha może doczekać się dziecka nieznanego ojca.
      • magiczna_marta Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 07:59
        Gdyby się przestała bawić w dziecinadę i powiedziała prawdę synowi to nie byłoby całego wątku.
        • mmk9 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 08:30
          magiczna_marta napisała:

          > Gdyby się przestała bawić w dziecinadę i powiedziała prawdę synowi to nie byłob
          > y całego wątku.

          Otóż to. Mniejsza o wątek,ale w realu też zapewne aż kipi od domniemywań. Rozumiem, że dla kobiety temat jest trudny. Niestety moim zdaniem zachowanie tajemnicy mogloby być usprawiedliwione tylko wtedy, gdyby ojcem był dziadek. Ale i tak narażałoby to dobra osobiste wujków. Najgorsza prawda jest lepsza niż takie fruwające w powietrzu podejrzenia: a to matka głupia k..., a to dziadek łajdak nad łajdakami.
      • morekac Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 09:49
        Czy historia o poległym szwadronie ułanów nie jest taka romantyczna i wzruszająca?
        • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 10:22
          Ależ dla mnie równie paskudne, co napiętnowanie nastolatki z dzieckiem jest wymaganie od kobiety, by niezaleznie od sytuacji musiała podać, kto jest ojcem, albo przyznać sie synowi, ze nie wie, kto nim jest (w co zapewne syn by nie uwierzył).
          A matka jednak nie powiedziała "Twoim ojcem był Kowalski Jan, lat 32, ale sobie poszedł i nie wiem gdzie jest". A tak łatwo było skłamać i byłoby po problemie.
          • konwalka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 10:59
            moj pierwszy mąż był adoptowany
            jego biol matka zrzekłą się praw do noworodka, chociaż chyba tego nie chciała
            wiem, że przychodziła potem do tesciów, czyli rodziców adopcyjnych mojego meża
            ona dobrze wiedziala, kto jest ojcem,ale "lepiej o nim nie wspominać, bo to ktoś ważny"

            to wszytsko niszczyło mojego eksmęża w jego dorosłym zyciu
            potwornie męczyło
            pragnienie dokopania się do korzeni w pewnym mmencie przesłoniło mu świat
            było tez jedna z przyczyn całego ciagu tragicznych zdarzen, które nastapiły później
            mial gigantyczną potzrebę poznania matki, dowiedzenia się, kto jest tym ojcem
            tak było
            takie miał zakretki i już
            wiem, ze tu jest inna sytuacja, ale pewne podobnieństwa wystepują
            pokazują tez, że brak wiedzy o korzeniach, brak biologicznej prawdy o swoim pochodzeniu, moze wykonczyc

            teraz mój syn ma gdzies tam w swiecie babcie i gdzies tam w swiecie dziadka, o których istnieniu nie wie i prawdopodobnie się nie dowie
            oni nie wiedzą o nim
            nie spędza mi to snu z powiek, ale jest takie... dziwne
            rozumiem, że mój były mąż bardzo się męczył bez tej wiedzy
            dlatego uważam, że nie powinno się dla wlasnej wygody pozbawiac wlasnych dzieci prawa do prawdy
            bo - uwaga! urodzone dzieci tez maja jakies prawa
            wcale nie mniejsze niż ich matki
            • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 12:42
              Czyli pokazały się Twoje urazowe przyczyny odnoszenia się do tematu. Powinnaś jednak wiedzieć, że to zakłóca Twój ogląd sprawy.
              Po drugie,
              • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 12:46
                po drugie, brak wiedzy co do obojga rodziców, a co do jednego, to jest jednak zasadnicza różnica.
                Po trzecie, pisanie o działaniu "w imię wygody" jest czymś, na co brakuje moi słów (przyzwoitych).
                • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 13:33
                  Jest zasadnicza różnica pomiędzy odrzuceniem dziecka, a tym, ze ojciec jest nieznany. Nieznany ojciec nikogo nie porzucił.
                  Dzieci adoptowane cierpią nie z powodu tego, że nie znają rodziców, tylko dlatego, ze chcą poznać ludzi, którzy ich nie chcieli, dowiedzieć się, ze jednak bardzo chcieli, ale nie mogli ich zatrzymać - chcą udowodnić samym sobie, ze nie byli niepotrzebni. Sieroty, które rodziców nie znały mają zupełnie inny stosunek do sprawy. One chciałyby wiedzieć, oczywiście, ale nie budują na tym całego życia.
                  • srebrnarybka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 21:50
                    to prawda. Znam też przypadek człowieka adoptowanego, który ma ojca nieznanego (zaraz wyjaśnię) i takich problemów nie ma.
                    Człowiek jest naturalnym zupełnym sierotą, rodzice zginęli w wypadku, gdy był bardzo mały i przez pewien czas, do czwartego czy piątego roku życia był wychowywany u zakonnic, które robiły to lepiej, niż siostra Bernadetta. Adoptowała go bezdzietna kobieta porzucona przez męża. Była głęboko wierzącą katoliczką, więc powtórne małżeństwo nie wchodziło dla niej w grę, a chciał jakoś wypełnić sobie życie poza, skądinąd intensywną i ciekawą, pracą zawodową. Było to na początku lat 50tych, samotna osoba mogła adoptować dziecko (dzisiaj to chyba niemożliwe wg prawa), w ten sposób adoptowany syn stał się prawnie synem jej i ojca nieznanego, bo eksmąż oczywiście ojcem być nie mógł. Młody człowiek przez wiele lat wiedział, że ma matkę, wiedział, że matka została porzucona przez męża, o którym się w towarzystwie nie mówi, w papierach miał przypadkowe imię. Kiedyś przyszedł rachunek za gaz na imię eksmęża matki (mieszkała w dawnym małżeńskim mieszkaniu), imię było inne, chłopak miał już swoje lata i zaczął dociekać. Matka coś zachachmęciłą (to nawet łątwo, można mieć dwa imiona). Z pobytu u sióstr pamiętał niewiele, ale matka mu tłumaczyła, że oddała go do sióstr, bo musiała pracować i wzięła z powrotem, jak miała już możliwości. Przez ileś lat to stykało. Matka przygotowywała się psychicznie na to, że trzeba będzie synowi kiedyś wszystko powiedzieć. Zebrała się na odwagę i zaczęła temat. Chłopak, kilkunastolatek wówczas, uciął sprawę szybko i zdecydowanie: nie ta matka, co urodziła, tylko ta, co wychowała, i nie chcę więcej na ten temat rozmawiać. Prawdopodobnie wcześniej uświadomiła go któraś z przyjaciółek matki (były to prawdziwe przyjaciółki i jeśli któraś to uczyniła, a zapewne tak, skoro wiedział, to widocznie albo zwrócił się do którejś nie chcąc ranić matki, albo któraś uznała, że wobec wysypujących się szczegółów lepiej powiedzieć w sposób kontrolowany. W każdym razie ktokolwiek to zrobił, zrobił to taktownie, nie burząc spokoju młodego człowieka i jego więzi z matką). Facet do końca życia matki miał z nią świetny kontakt i cierpliwie się nią opiekował w śmiertelnej chorobie. Znamy się wiele lat, od dziecka i nastolatka (facet starszy ode mnie 10 lat), nigdy nie miał problemu z poszukiwaniem biologicznych rodziców, ale przecież rodzice go nie odtrącili. O eksmężu matki, skądinąd człowieku wybitnym, wyraża się z przekąsem używając jego nazwiska (i swojego własnego) i opowiadając, jakie świństwo zrobił matce. "Wszyscy" (znajomi, przyjaciele) znają tę historię. Facet ma świetną rodzinę, 39 lat małżeństwa, niedawno wydał córkę za mąż. Doprawdy poszarpane korzenie rodzinne nie były problemem dla człowieka, którego biologiczni rodzice nie odrzucili, tylko zmarli, a po ich śmierci chciała być jego matką jeszcze inna kobieta. Myślę, że tam, gdzie mamy do czynienia z porzuceniem, sprawa może być inna.
                    • verdana Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 21:56
                      Mój wujek został adoptowany. Rodzice zginęli w czasie wojny. Nie znał ich, został oddany jako dwuletnie chyba dziecko Polce, która go wychowywała do końca wojny. Potem adoptowali go moi dziadkowie, jako siedmiolatka. Nie zna nawet imienia matki. Nie wie, czy miał rodzeństwo.
                      Oczywiście, że szukał wiadomości o rodzicach. Do dziś szuka. Szuka jednak, bo chce wiedzieć - a nie dlatego, że bez tej informacji życie mu się wali. Zaczął zresztą szukać dopiero po śmierci dziadków, bo ba sie, że będzie im przykro.
                      • srebrnarybka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 22:38
                        1. Oczywiście rozumiem, że ktoś chce szukać i wiedzieć. Nie ma w tym nic nienormalnego. Mój znajomy chyba nie szukał, a nawet gdyby, to zapewne można było mu powiedzieć, że rodzice nazywali się Przyprztyccy i zginęli w wypadku, bo to wiadomo. Wiedziały to siostry wychowujące dziecko i powiedziały matce. Śmierć rodziców małego dziecka w wypadku jest tragiczna, ale nie ma tu żadnego skandalu, wstydu ani celowego krzywdzenia. W gruncie rzeczy mój znajomy brak ojca może sobie kompensować świadomością, że miał troje kochających rodziców. O eksmężu matki adopcyjnej wyraża się z przekąsem, ale ów eksmąż skrzywdził matkę przed adopcją, więc jego samego nie odrzucił. Mój znajomy odrzucenia nie zaznał, zaznała tego tylko jego matka adopcyjna, ale, jako osoba dojrzała i szlachetna, potrafiła przepracować traumę (jak to się dzisiaj pięknie mówi) w taki sposób, by wynikło z niej dobro.
                        2. Dla matki mojego znajomego problemem było tylko powiedzieć kilkunastoletniemu synowi, że ona sama nie jest jego biologiczną matką. W tamtych czasach raczej była tendencja, by dzieciom jak najdłużej nie mówić, że są adoptowane, jak już dorosną czy tuż przed. Ośrodek zakonny, gdzie trafił mój znajomy po śmierci rodziców, przygotowywał dzieci do adopcji. Dzieci były wychowywane w przekonaniu, że rodzice teraz nie mogą się nimi opiekować, ale przyjadą i zabiorą do domu i rzeczywiście przyjeżdżali. Jeśli miał 4 czy 5 lat, jak został adoptowany, to trafił do ośrodka dajmy na to jako dwulatek. Kiedy przyszła matka przyjechała do ośrodka na razie porozmawiać z zakonnicami na temat planowanej adopcji, dzieciak na jej widok wykrzyknął "mama", bo był przekonany, że to matka rodzona, o której wiedział, że kiedyś po niego przyjedzie. Dlatego długi czas był przekonany, że jest u matki biologicznej i tylko w tym był problem. Raczej dla matki, niż syna.
                        3. co do wątku założycielskiego, już się wypowiadałam. Matka może a) nie wiedzieć w ogóle, b) kryć jakąś tak bolesną traumę, że nie potrafi jej powiedzieć. C) Problemy syna "bez ojca" wynikają prawdopodobnie z innych okoliczności w rodzinie i poza nią, niż niewiedza o ojcu. D) Jeśli ojcem jest "Jan Kowalski, lat 32, który się rozpłynął w sinej dali", to jest to niemal dokładnie ta sama wiedza (czy raczej niewiedza) co przedtem. i co wtedy?
            • pade Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 13:59
              Ja myślę, że w tym wątku brakuje jednoczesnego uznania, że zarówno potrzeba matki do zachowania tajemnicy jest ważna (jeśli powód ukrywania nie jest błahy), jak i potrzeba poznania swojego ojca przez syna. Obie potrzeby są ważne, a nie jedna ważniejsza od drugiej.
              • konwalka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 15:26
                pade, na faceta posypały sie tu gromy, natomiast kobieta zostala potraktowana mocno protekcyjnie
                z jakiegos powodu...
                • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 15:41
                  Nie było: protekcyjnie. Nie widziałam w ani jednej wypowiedzi. Widziałam natomiast rozumienie możliwości tłumaczących tę sytuację. Czego Ty nie widzisz (nie rozumiesz). Ostatnia Twoja wypowiedź tłumaczy, dlaczego tak jest (uraz).
                • pade Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 21:09
                  zauważyłam
              • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 15:35
                Ależ nie zabrakło. Ja o tym pisałam.
              • kocia_noga Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 17.05.15, 20:22
                pade napisała:

                > Ja myślę, że w tym wątku brakuje jednoczesnego uznania, że zarówno potrzeba mat
                > ki do zachowania tajemnicy jest ważna (jeśli powód ukrywania nie jest błahy), j
                > ak i potrzeba poznania swojego ojca przez syna. Obie potrzeby są ważne, a nie j
                > edna ważniejsza od drugiej.
                >

                Jest kwestia praktyczna, czyli jak to zrobić; co do uznania praw obojga zainteresowanych, to nikt ich nie kwestionuje i były głosy wyrażające to expressis verbis.
      • morekac Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 16.05.15, 20:24
        A może ojcem jest JKM?
        • kocia_noga Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 17.05.15, 20:24
          Albo JPII ?
          • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 18.05.15, 10:58
            Albo o. Bocheński? ;) Sam pisał o tym w swoich pamiętnikach (cytat wyżej), że było mu blisko do korzystania z kobiet z racji "bycia wojakiem". Nie sądzę, że zostawiał im swoje dane osobowe...
    • iziula1 Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 18.05.15, 13:10
      Bardzo trudny temat.
      Dziecko ma prawo znać swoich rodziców, matka ma prawo milczeć.
      Nie wiem jakie panowały stosunki w rodzinie męża autorki ale wykluczyły one szczerość pomiędzy matką a synem. Matka nie jest w stanie wytłumaczyć synowi swego milczenia, syn nie jest w stanie wytłumaczyć matce dlaczego musi znać odpowiedź.
      Jedno wiem na pewno synowa ani żadna osoba poza synem i matką NIE POWINNA uczestniczyć w tej sprawie.

      Druga sprawa to w takim układzie matka staje się łatwym obiektem do przerzucenia na nią wszelkiej odpowiedzialności za brak ojca, za swoje niepowodzenia, za złe, nieudane dzieciństwo i dalsze życie, za swoje kłopoty osobiste, małżeńskie itp. Bo jest pod ręką.
      • onmytoes Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 23.05.15, 15:17
        iziula1 napisała:


        > Druga sprawa to w takim układzie matka staje się łatwym obiektem do przerzuceni
        > a na nią wszelkiej odpowiedzialności za brak ojca, za swoje niepowodzenia, za z
        > łe, nieudane dzieciństwo i dalsze życie, za swoje kłopoty osobiste, małżeńskie
        > itp. Bo jest pod ręką.


        Bardzo trafne, pisało już o tym kilka osób, ale ten aspet wciąż zdaje się umykać, a moim zdaniem jest to o wiele istotniejsze niż niemożliwość podania danych dziadka w poradni genetycznej.
        Mąż stworzył sobie skuteczną zasłonę dymną dla gnębienia swojej rodziny i jeszcze udało mu się przekonać żonę, że to on jest w tym wszyskim biedny i pokrzywdzony.
        Czas dorosnąć, wziąść na klatę. Nawet jeśli matka wie i powie kto jest jego ojcem to przeszłości i tak to nie zmieni.
      • magiczna_marta Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 23.05.15, 15:34
        Uważam ze matka nie ma prawa milczeć skoro zdecydowała się urodzić i wychowywać. Mogła usunąć albo oddać do DD.
        • vilez Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 23.05.15, 18:27
          Na szczęście nie od Twojego uważania to zależy. Szczerze mówiąc, wybitnie nie zależy.
          • magiczna_marta Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 23.05.15, 20:52
            Na nieszczęście tego faceta, którego matka karze za coś co stało się w przeszłości na co on nie miał najmniejszego wpływu.
            • srebrnarybka Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 23.05.15, 22:15
              proponuję obejrzeć film "Rewers".
    • mama.gucia Re: mój mąż nie wie kto jest jego ojcem 23.05.15, 01:05
      Mechanizmy dzialania meza opisala swietnie verdana, wiec nie bede tego rozwijac. Maz miota sie z myslami I ma nadzieje, ze poznanie ojca wiele w jego zyciu zmieni, tymczasem nie ma ani ojca ani normalnego kontaktu z matka. Tajemnica rujnuje wasza rodzine. To tez nie dziala tak, ze jej ujawnienie to koniec klopotow I czas nieustajacej radosci. Skoro tyle lat ta czesc wiedzy byla poza zasiegiem syna I jego matka unikala odpowiedzi to niewatpliwie miala ku temu wazny powod. Bierzecie w ogole pod uwage, ze rzekomy ojciec to postac negatywna, ktorej ujawnienie mogloby sie wiazac z pogorszeniem funkcjonowania waszej rodziny?. Ciekawosc moze byc silna ale nie powinna wplywac destrukcyjnie. Tutaj niestety tak sie dzieje. Zamiast poddawac sie jej skonsultujcie swoje obawy z psychologiem.
Pełna wersja