bu-zia
11.05.15, 14:56
teściowa od lat (odkąd ja znam) była dziwna, nie dalo sie z nia dogadac w zaden sposob, miała dziwne poglady niemal na kazda dziedzine zycia, skłócona byla ze swoja najblizsza rodziną (mi została sprzedana informacje, ze to z ich powodu, bo oni sa zli), przyjaciół takze nie miala, nieliczne osoby, ktore w jej otoczeniu były, sąsiadki np., powoli z jej zycia się usuwały. Baaardzo ingerowala w nasze zycie, destruktywnie na nasze małżenstwo, a potem takze na wychowanie naszego dziecka. Chciala miec wszystko pod kontrolą. I tak zeszło nam kilkanascie lat zycia, moje zagryzanie warg i duszenie złosci w sobie, dla swietego spokoju. Z męzem (czyli swoim jedynym synem) nie potrafila sie dogadac nigdy, on nie jest typem człowieka, którym mozna manipulowac i narzucać swoja wole/zdanie, wiec kłócili sie non stop. Nie przypominam sobie w zasadzie zadnego okresu w naszym zyciu, ktory bylby pozytywny, jesli chodzi o kontakty z tesciowa (moze krótki okres, kiedy brała jakies leki, bo miala incydent związany z jej dziwnym zachowaniem, gdzie zostala wezwana policja i wtedy przymusowo zostala wyslana na leczenie), potem sama z siebie leki odstawila, uwaza sie za zdrowa i agresywnie reaguje na jakiekolwiek proby namowienia jej na wizyte u lek. A nam zwracaja uwage co do jej zachowania osoby postronne (sasiedzi, jakies jej dawne kolezanki itp.., ktorych to nagabuje telefonami, czy rozmowami dziwnej tresci). Po ostatnim incydencie, kiedy to podczas nieobecnosci męża zmienila klucze do lokalu, ktory słuzy jako biuro męża firmy (tesciowa jest wspolwlascicielem lokalu), nasłaniem na mnie kuratora bo rzekomo niewlasciwie sie opiekuje dzieckiem, zgłoszeniem na Policje zaginieciem meza (bo nie odbieral od niej telefonow, tesciowa zas doskonale wiedziala, ze jest na wyjezdzie sluzbowym), podjelismy decyzje o calkowitym zerwaniu z nia kontaktow. Spokojna rozmowa meza po jego powrocie, skonczyla sie znow awantura (z jej strony) i naprawde nie widzimy mozliwosci porozumienia sie, chyba ze podda sie leczeniu.
W chwili obecnej, tesciowa obdzwania wszystkich naszych znajomych, ludzi z ktorymi sie nie widzielismy (ona zreszta tez) latami , generalnie chyba wszystkich, kogo ma w telefonie i rozpowiada niestworzone historie o mężu (a to, że w mafii dziala, ze ma jakies niesamowite dlugi, a ostanio nawet ze jest gejem)....to moze sie wydawac smieszne, ale dla nas nie jest. Nie wiem co mozemy z tym zrobic, bo z jednej strony poczekalibysmy na rozwoj wypadkow, a z drugiej strach pomyslec, co jeszcze jej do glowy wpadnie. Jeden ze znajomych zadzwonil, ze probowala przepisac na niego swoja polise na zycie.....oczywiscie odmówił. Jak poczytam n/t osobowosci paranoidalnej, to wszystko pasuje, naprawde wszystkie cechy, ale co z tego.......:(, sama nigdzie nie pojdzie na leczenie. Znow poszla na policje zglosisc porwanie meza.....tym razem ja wyprosili. Nie wiem, ale moze zbierajac takie informacje, mozna by sie pokusic o starania w celu jej przymusowego leczenia?
Prosze o pomoc/podpowiedz jak mozna wybrnąc z takiej sytuacji (rozmowa i przekonanie nie wchodzi w gre, juz probowalismy wielokrotnie).