Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne

11.05.15, 15:23
Dowiedziałam się, że osoba z rodziny (lat 30+) jest ponoć w kiepskim stanie psychicznym i na pewno ma depresję (bo np zapomina po chwili coś co się jej mówiło, bardzo wolno myśli i kojarzy). Więc zdaniem rozmówcy "powinnam" się bardziej zaangażować we wspieranie jej bo tego nie robię.
Wydawało mi się, że wspieram ją od lat.
JAko chyba jedyna stałam zawsze po jej stronie, doradzałam terapie(nie poszłą), interesowałam się, pomagałam, życzliwie rozmawiałam, przywoziłam literaturę fachową (nasi rodzice mocno toksyczni, zakodowali ją na ofiarę, ostatnie lata frustracja ją zżarła i przemienia się też w kata wobec domowników).
Wykazywałam inicjatywę w jej kierunku, starałam się otwierać ją, budować wspólnotę, po latach zauważyłam, że moje wysiłki na nic , jest zbyt skupiona na nienawidzeniu naszej rodziny i traktowaniu większości rodziny dość wrogo i agresywnie, by coś przez ten pancerz przeszło, a mną chyba trochę manipulowałą i chowałą się za moimi plecami chcąc mieć we mnie przede wszystkim wspólnika np do nienawidzenia brata i krytykowania go, bez zauważania, że równocześnie z jego wysiłku i zaangażowania sama korzysta.
Działa bardzo autodestrukcyjnie.
Zrozumiałam, że coś z moim podejściem też nie tak. Że może wywieram za dużą presję na nią, przedstawiając jej rozwiązania które by jej może w życiu pomogły, ale na które nie jest emoconalnie gotowa. Więc odpuściłam wtrącanie się, dopytywanie, ciągnięcie za język i czekanie na półsłówka którymi zazwyczaj odpowiadała.
Zastąpiłam to hasłami "jak coś potrzebujesz to daj znać, musisz sama zdecydować, to twoje życie, przemyśl to sobie czego chcesz". Bo wcześniej to bywało, że się naprodukowałam, nadoradzałam, w zamian się nie odezwała wcale, nie wiedziałam czy zrozumiała o czym mówię, czy nie. Bo jak rozmawiać z kimś kto nie komentuje wypowiedzi a wszystko nadmiarowo bierze do siebie i masochizuje się własną błędną interpretacją tego co usłyszał. A trudno przejmować odpowiedzialność za dorosłą osobę, nie chcę tego bo nie wiem dokąd ona chce dojść.
Myślałam, że jak zostawię jej przestrzeń bez mojej ingerencji i wypytywania, to chcący-niechcący będzie musiała zacząć pracować nad sobą, zastanowić się czego chce od życia i jak chce żyć, wziąć za siebie i swoje decyzje odpowiedzialność a nie układać się w pozie "bo wy mnie zmusiliście!" ,
a to "zmuszenie" to tak wyglądało, że np ktoś coś proponuje zupełnie neutralnie, można odmówić ,, ona nie odmówi, później wykonuje to byle jak, wkurzona i w poczuciu krzywdy, a po czasie wybucha, że wcale nie chciała tego robić to inni ją "zmusili".
i obrywają osoby postronne na których swoją frustrację musi wyładować za to "zmuszanie".
Swego czasu rodzina szwagra wykonała jej dużą przysługę, nie musieli tego robić, ona dzięki temu zaoszczędziła sporo kasy i miała wygodę, skorzystała ..a nie lubi ich i źle o nich mówi. Nigdy nie powiedziała "super że to dla mnie zrobili" "jestem im wdzięczna" , za to dużo negatywów na ich temat, sztuczny uśmiech gdy ich widzi,..i negatywne obgadywanie za plecami. Dla mnie to dziwnie przerysowane, bo za szwagrem też nie przepadam, ale to konsekwentna decyzja że albo nie lubię, krytykuję ale i nie korzystam z niego, albo korzystam i nie przepadam ale jestem wdzięczna za to co skorzystałam.
Obserwując jej takie zachowania, jej poczucie przymusu i dziwne interpretacje rzeczywistości, uznałam, że może moje rady też odbiera jako presję i zmuszanie, i przestałam dopytywać i chodzić za nią by coś z niej wyciągnąć i szukać rozwiązań problemów. Z jej strony inicjatywy w podtrzymaniu kontaktów nie było. Widywałyśmy się gdy odwiedzałam rodziców, ale ona nie otwierała się na mnie i na kontakt, zajmowała się sobą.
Od ponad roku prawie nie dopytuję jej, jeśli sama nie chce zacząć tematu. A ona praktycznie sama nie zaczyna, związała się z chłopakiem i rozmawia tylko z nim, od czasu jego poznania odcięła się od reszty domowników, przy pierwszej okazji ostro z nimi pokłóciła, mam wrażenie trochę awantura pod wygodnym pretekstem pozbycia się fochem obowiązków które sama na siebie wzięła i wylania wieloletniej nienawiści. Nie dostrzega, że na jej zachowaniu wszyscy tracą, z nią na czele...
Mimo, że bardzo mi się te relacje nie podobały, to nie komentowałam i nie krytykowałam, liczyłam na jakąś okazję do dłuższęj rozmowy sam na sam by mieć warunki na wytłumaczenie jej jak widzę to co się dzieje. Okazja taka nie nastąpiła, ona o radę się nie zwróciła, nie powiedziała o wielu sprawach o których normalnie ludzie sobie mówią(np fakt wyjazdu na dłużej, scedowania obowiązków na kogoś innego).
W ten sposób nie wiem o jej obecnym życiu nic, bo ani nie interesuje się moim, ani nie opowiada o swoim. Próby normalnych kontaktów na darmo, bo były tylko gdy to ja je podtrzymywałam. Jedyny kontakt to odpowiedź na sms na święta.
Uznałam, że cóż. Jak ktoś nie chce mieć rodziny i wspólnoty z nią to trzeba to uszanować. W końcu jest sporo ludzi co z rodzeństwem nie kontaktują się wcale, widać siostra nie chce kontaktów, obciążenia rodzinne ma zbyt duże, źle jej się kojarzy wszystko co z nami związane, więc woli towarzystwo obcych ludzi. Ok. Przykre bo ja bym wolała więcej kontaktów ze wszystkimi, ale cóż, rodzina tak niekomunikatywna nie ma szans na dobre relacje..
A teraz się dowiaduję od innego członka rodziny, który się z nią niedawno widział(była przejazdem z chłopakiem), że ja powinnam się wobec niej bardziej starać i inaczej do niej odnosić, że kiedyś tam zwierzała się, że to ja ją źle traktuję, że nie może na mnie liczyć, ja kontakt zerwałam, ja ją tylko krytykuję i nie wspieram... i ten członek rodziny twierdzi , że mam się bardziej angażować, bardziej starać, ja jej pomóc, bo ja ją opuściłam i się dokładam do niewątpliwej depresji a ona jest w kiepskim stanie..
Niedługo się zobaczymy na rodzinnym zjeździe.
No i co ja mam robić?
    • penelopa40 Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 15:41
      z osobą chorująca na depresję postępujemy jak z każdym chorym; delikatnie, współczująco, bez narzucania się, itd, wygooglaj sobie jakąkolwiek stronę ...
      co do tej konkretnej sytuacji nie wiem czy opisana osoba ma stany depresyjne ale z pewnością jest wredotą i manipulantką i należy to rodzinie wyjaśnić... bo jedno z drugim nie ma wiele wspólnego
      • edw-ina Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 16:13
        Regularnie "podtrzymuję" kilkoro znajomych z nawrotami depresji i akurat taktem i delikatnością się w tym nie wykazuję. Moje własne doświadczenia mówią, że to wkurza i nie przynosi żadnych oczekiwanych efektów, a wręcz zamyka na taką osobę.
        Po pierwsze, jeżeli to jest depresja, to rozmowy, pomoc itp. niewiele dadzą. Potrzebne są leki, odpowiednio dobrane inhibitory serotoniny. W zależności od innych objawów również leki przeciwlękowe, nasenne itd. Bez leków nie będzie żadnych efektów, choćby wszyscy ludzie na świecie stanęli jednocześnie na rzęsach. Czyli pierwszą i konieczną rzeczą jest wizyta u lekarza i dobranie leków.
        Rzecz kolejna - człowiek chory na depresję odbiera i okazuje emocje w kompletnie inny, alogiczny dla zdrowych sposób. Może na przykład zapałać gwałtowną niechęcią do kogoś, kto tak naprawdę jest mu bliski. Jakiś powód zawsze się znajdzie, a jak nie, to ten powód samoistnie się stworzy. Czyli ocenianie takiego człowieka i jego zachowań na zasadach wdzięczności, niewdzięczności, pomówień itp. jest kompletnie bezcelowe, bo to jak sprawdzanie sprawności sportowca wyczynowego w chwili, gdy ma obie nogi w gipsie.
        Osoba w depresji jest często człowiekiem, który ma problemy z podjęciem decyzji. I wówczas, jeśli się to zauważy, dobrze jest zacząć czasowo podejmować za tę osobę decyzje, np. nie mówisz: czy chciałabyś wyjść na spacer, tylko: załóż buty, wyjdziemy na spacer. Nie - czy jesteś głodna? tylko - tutaj są kanapki, zjedz. itd. Oczywiście nie można tego robić w sposób kojarzący się z ubezwładnieniem. Po prostu jasny, konkretny przekaz bez możliwości zawahania się.
        Przydaje się cierpliwość. Zazwyczaj, choć z pewnością nie we wszystkich przypadkach, jest tak, że osoba chora ma dużo do powiedzenie, do wyrzucenia z siebie, ale nie umie, nie może tego zrobić. Coś ją blokuje. Zachęcanie, naciskanie tylko potęguje zamknięcie się w sobie. Trzeba czekać w taki otwarty sposób, wyłapać i nie schrzanić tego momentu, gdy się przełamuje. Naprawdę trudna sztuka, ale jako pomoc dla chorego - bezcenna.
        Jeśli napisałam za mało konkretów, to pytaj o szczegóły, postaram się odpowiedzieć w miarę możliwości.
        • koloio Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 17:23
          Dzięki za usystematyzowanie tego, w sumie większość tego co mówisz jest mi teoretycznie znana tylko gubię się w praktykowaniu,
          zaś sama już jestem zmęczona tą rodziną więc sama potrzebuję sił, żeby przetrwać w przyzwoitych relacjach i stawiać granice w odżywaniu starych destrukcyjnych zapędów.
          Do siostry od lat ćwiczę cierpliwość "by nie naciskać" bo widzę jak się blokuje przy najmniejszym przejawie krytyki, jest poblokowana, w ciągu długiego życia "rozgadaną" pamiętam ją tylko raz gdy wróciła na rauszu z imprezy,
          z drugiej strony widzę że jak czegoś chce to jednak potrafi sobie o to zadbać i umie też nie przejmować się wtedy innymi. Raczej nie miała nigdy ostrej depresji takiej że z łóżka nie wstaje,(poczucie obowiązku nie pozwoliło popłynąć?) za to podejrzewam, że od 20 lat stany depresyjne ma na okrągło i jest to stan chroniczny na który przeznacza większość życiowej energii.
          Będę się z nią widzieć może 2 dni, mieszkając w sąsiedztwie. Potem wyjedzie i znów się nie będziemy widzieć kilka miesięcy co najmniej.
          Co za ten czas można. .
          Nie wiem czy w ogóle sama wykaże inicjatywę rozmowy. Zacząć sama i znowu "wywierać presję"?
          Jak namówić by poszła po leki?
          Przecież nie pójdę do niej ot tak i nie powiem "słuchaj, ktoś mówił, że masz depresję, to wg mnie powinnaś koniecznie iść do psychiatry".
          Jej facet, z którym się blisko trzyma i jest z nią obecnie na co dzień, nie jest raczej człowiekiem na którego można liczyć, że się zajmie i zorganizuje, mam wrażenie, że się przyczynia do problemu a nie pomaga emocjonalnie, trochę zadziałała na zasadzie zamienił stryjek... , ale wiem że jest w niego zapatrzona więc nie mogę jej sugerować czegokolwiek w jego temacie. Więc raczej też nie przewiduję ciosania jemu kołków na głowie, żeby ją do lekarza zaprowadził. Przypuszczam zresztą, że by to odebrała jako nieuprawnioną ingerencję w jej sprawy. Więc kolejna sprawa, której nie mogę powiedzieć wprost, bo nie wiem jak siostra zareaguje i jak przetworzy to co powiem.
          Niestety osoba która mi sugerowała, że ja mam się bardziej angażować w siostrę, ma poglądy, że psychotropy to samo zło, otępiają na lata, więc obawiam się że po wizycie tam siostra będzie dalej od wizyty u lekarza niż bliżej.
          Rozumiem też ewentualne przejęcie decyzyjności na poziomie wyjścia na spacer czy podania kanapki, ale nie na poziomie doradzania zmian życiowych, np czy ma rzucić pracę lub gdzie powinna mieszkać, bo skończy się to pretensjami "bo ty mi tak doradziłaś". Wg mnie, najpierw lekarz, ustabilizowanie siebie, potem życiowe decyzje. Na razie siostra robi odwrotnie, najpierw rozpiernicz dotychczasowego życia, więc stan jej się zaczyna pogarszać, a stabilizacji i zdroworozsądkowego podejścia ani lekarza ani widu ani słychu..
          uff :(
        • ada1214 Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 17:27
          > Bez leków nie będzie żadnych efektów, choćby wszyscy ludzie na świecie stanęli jednocześnie na rzęsach. Czyli pierwszą i konieczną rzeczą jest wizyta u lekarza i dobranie leków.


          nie dotyczy to wszystkich. Sa tacy, ktorym pomaga przede wszystkim, albo tylko terapia. Sa tez tacy, ktorym leki zwyczajnie zaszkodzily, wiec nie ma co tutaj wyrokowac, co konkretnie pomoze tej konkretnej osobie, niech sie tym zajma specjalisci.
          • edw-ina Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 19:02
            Terapia itp. są potrzebne po ustabilizowaniu wydzielania serotoniny. Jeśli mowa o depresji, prawdziwej depresji, to konieczne są leki.
            • ada1214 Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 12.05.15, 09:21
              No przeciez Ci tlumacze, ze ludzie sa rozni. Sa tacy, ktorym leki antydepresyjne raczej szkodza, niz pomagaja. Niech wiec o terapii zadecyduje lekarz, a nie Edwina z forum.
    • vilez Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 17:09
      Zacznijmy od tego, że depresja nie polega na tym, że "zapomina po chwili coś co się jej mówiło, bardzo wolno myśli i kojarzy". To jest objawem niezależnym, innego pochodzenia.
      Podobnie zresztą, jak z tym, co napisała Edwina- że depreśnicy mogą okazywać uczucia nielogicznie. Otóż, uczucia nie są logiczne czy alogiczne.
      Zgadza się natomiast to, że mogą być agresywni.

      Depreśnika trzeba traktować wspierająco, rozumiejąco, ale nie - kontrolująco czy z poczuciem władztwa względem niego. No i nie jak niepełnosprawnego umysłowo czy wprost- ubezwłasnowolnionego. Depresja nie jest chorobą umysłową, lecz-psychiczną.

      W związku z tym należy zostawić choremu sprawczość- także w zakresie relacji z innymi, tu: rodziną. Nie wtrącać się w to. Powinnaś też ufać sobie co do ochrony swoich granic- psychicznych. Nic na siłę i co uderza w Ciebie. Rodzina nie ma prawa wymagać od Ciebie czegoś, na co Ty nie masz ochoty lub czujesz, że jest dla Ciebie inwazyjne. Jesteś tak samo ważna, jak osoba chora. Nie mniej ani więcej. I ona i Ty potrzebujecie ochrony przed tym, co w Was uderza.

      Prawdopodobnie rodzina wymaga od Ciebie, bo sami czują bezradni- w ten sposób szuka się "wyjścia"- i się znajduje czasami w taki inwazyjny sposób- przez wymaganie względem innych tego/nie potrafią, lub co sami nie mogą po prostu się nie da, tylko oni tego nie rozumieją.

      Moim zdaniem robisz wszystko, co należy. Nie jesteś narzucająca się, nie ingerujesz zanadto, nie bierzesz odpowiedzialności za chorą.
      • koloio Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 18:01
        Dzięki, przed laty angażowałam się dużo silniej chcąc "zbawiać" rodzinę, ale oprzytomniałam że to nie ma sensu, nauczyłam się zachowywać dystans i staram się nie wyskakiwać przed orkiestrę, oczywiście chciałabym nadal polepszyć życie emocjonalne wszystkich rodzenstwa, ale już wiem, że bez ich własnej woli i chęci do zmiany ich samych to szkoda marnować energię na gadanie o czymś, czego nikt zmieniać nie zamierza, za to cierpi na tym moje życie.
        Nie chciałabym przegapić teraz jakiegoś momentu, że jednak powinnam interweniować w rodzinie a tego nie zrobiłam.
      • koloio Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 18:11
        > Prawdopodobnie rodzina wymaga od Ciebie, bo sami czują bezradni- w ten sposób s
        > zuka się "wyjścia"- i się znajduje czasami w taki inwazyjny sposób- przez wyma
        > ganie względem innych tego/nie potrafią, lub co sami nie mogą po prostu się nie
        > da, tylko oni tego nie rozumieją.


        Tu też możesz mieć rację, osoba która mnie napomina do lepszego "zajmowania się" siostrą sama ma aktualnie baardzo trudny okres w życiu i podejrzewam, że sama potrzebuje wsparcia, może nawet większego niż siostra, możliwe że swoje emocje mogła przełożyć na nią.
    • ada1214 Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 17:20
      Jako osoba ze stanami depresyjnymi w zyciorysie pozwole sobie odniesc sie do tego:

      >uznałam, że może moje rady też odbiera jako presję i zmuszanie, i przestałam dopytywać i chodzić za nią by coś z niej wyciągnąć i szukać rozwiązań problemów.

      jesli naprawde chcesz pomoc tej osobie, a nie tylko poczuc jaka jestes wspaniala bo wspierasz (to zaden przytyk, sa po prostu tacy ludzie ktorzy dla wlasnej egoistycznej korzysci "pomagaja") to daruj sobie , jak to trafnie napisalas, rady i szukanie rozwiazan. W depresje wpada sie bynajmniej nie dlatego, ze jest sie za glupim na to, by samemu znalezc rozwiazanie tej czy innej kwestii. WIec nie dziw sie, ze Twoje -byc moze nawet znakomite i trafne- porady sa odbierane jako ciezar nie do zniesienia. Uwierz na slowo, ze zanim Ty przyszlas ze swoimi radami do takiej osoby, ta juz przemielila wszystkie mozliwe rozwiazania problemu (jesli takowy istnieje) po sto razy w te i we wte, i z jakiegos powodu nie moze tych rozwiazan zastosowac; tak wiec Twoje porady sa jakby prztyczkiem w noc vel kopem w tylek. Li i jedynie.

      Naprawde chcesz pomoc? Zamien sie w sluch.
      Czasami nie da sie pomoc, w sensie sprawic, by dana osoba wyzdrowiala. Byc moze jedyne, albo az, co mozesz zrobic, to byc przy takiej osobie, zapewnic, ze cenisz, lubisz i rozumiesz. Ze zle dni przemina.
    • alpepe Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 17:25
      Zrobić dziką awanturę przy świadkach i wygarnąć punkt po punkcie, jak próbowałaś jej pomóc.
      To jest po prostu zła osoba i jeśli będziesz unikała tematu, wyjdzie, że faktycznie, ty jesteś ta zła.
    • zuzi.1 Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 11.05.15, 18:57
      Wydaje mi sie, ze juz kiedys opisywalas na tym forum problemy z siostra. Czyli siostra znalazla chlopaka i wyjechala za granice i za jakis czas sie spotkacie. Przyjmij do wiadomosci, ze masz toksyczna siostre, prawdopodobnie po rodzicach to przejela w genach i nic jej juz nie pomozesz. Uwazam, ze BARDZO duzo juz dla niej zrobilas a ona tego nie uszanowala i nigdy od nikogo nie uszanuje i nie doceni pomocy, ktora otrzyma, bo jest mocno zaburzona i toksyczna, wezmie, skorzysta a na koniec powie zamiast dziekuje ' a pocalujta wy w d... wojta...', siostra jest podlym czlowiekiem, dla ktorego absolutnie nie nalezy sie wysilac, nalezy ja pozostawic sama sobie i niech sobie radzi sama, tak jak potrafi. Nie trac na nia juz ani minuty ze swojego zycia ! Jej i tak juz nic nie pomoze, to jest podla i zla osoba i tego juz nic nie zmieni. Odetnij sie od niej a na spotkaniu rodzinnym rozmawiaj o pogodzie i bron boze nie angazuj sie w jakakolwiem pomoc tej toksyczce.
    • amb25 Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 12.05.15, 09:38
      Sposobu myslenia czlowieka z zaburzeniami psychicznymi nie zrozumiesz, mozesz go poznac, przewidziec ale nie zrozumiec....
      Z przecietnej depresji mozna wyjsc bez tabletek ale potrzebne sa dwie rzeczy: dobry teraputa i chcez zmiany wlasnego zycia czyli motywacja. Gdy jej brak - wtedy tabletki, bo uspokajaja i wyciszaja uczucia. Ale to jak okulry dla krotkowidza, pomoga ale problemu nie rozwiaza.
      Najgorsze co mozna zrobic to podsuwac takiemu komus gotowe rozwiazania, udzielac rad, zmuszac do dzialania tip. Daj je zyc jak chce. Jesli ci zalezy na kontakcie z nia to dzwon, ty musisz byc aktywna - czlowiek z depresja nie ma na to ani sily ani checi. Ale nie rozwiazuj za nia jej problemow, nie przejmuj odpoiedzialnosci, jak ci nie chce opowiadac to nie ciagnij jej za jezyk, nie oceniaj, nie udzielaj rad itp. Po prostu badz. Traktuj ja jak normalnego czlwoieka.
      Wydaje mi sie, ze ty z tych starajacych sie "za bardzo". Slyszalam kiedys takie powiedzenie "nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu"....
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 17.05.15, 18:38
      Warto w opisanej sytuacji przyjrzeć się, jaką pozycję wyznaczył Pani system rodzinny i jaką pozycję Pani przyjęła, a przed którą się teraz Pani broni.
      Ratownika ? Kozła ofiarnego ? Pomagacza ?
      Jeśli wcześniejsze Pani zachowania wobec siostry zawiodły i nic się w jej zachowaniu i samopoczuciu nie zmieniło, znaczy, że nie ma Pani takich mocy sprawczych jakie chcą nadać Pani inni członkowie rodziny.
      Dorosłej osobie , nawet w depresji ( wydaje mi się, że użycie tego terminu w tym wypadku jest lekkim nadużyciem ) nie da się pomóc amatorsko. Można wspierać jej leczenie farmakologiczne lub/i inne. Można pomagać w trudach , ale nie samotnie. Ta osoba musi chcieć takich działań.
      Tak się nie dzieje, przynajmniej tak widać z opisu.
      Uznałabym, że Pani zachowanie jest słuszne i wynika z rozpoznania sytuacji i własnych możliwości. I nie ma co zmieniać na razie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      A
      • koloio Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 17.05.15, 19:59
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, co do ról w systemie to przechodziłam od jednej do drugiej i też różnie to działa wobec poszczególnych członków rodziny, ale już żadnej roli pełnić raczej nie chcę, więc muszę sobie tego twardo pilnować i blokować zapędy własne wobec innych i cudze wobec mnie.
        Sprawa się w dużej części wyjaśniła, potwierdza się, że przyjęłam właściwą postawę wobec siostry i jest ona skuteczna dla normalizacji naszych stosunków i pojawiania się inicjatywy po jej stronie,,
        ale niestety problem poważnniejszy ma właśnie osoba która ogłosiła depresję siostry, sama ma bardzo poważne problemy ze zdrowiem, najwyraźniej przy tym rozsypała się emocjonalnie i zaczęła się nadmiarowo obciążać sprawami reszty rodziny i rozkręcać na tym tle negatywną histerię z popadaniem w depresję:(. Może ktoś poleci jakieś wspierające, podtrzymujące na duchu książki lub inne pozycje, które można posłać osobie w trakcie chemii. Z racji odległości kontakt tylko list/telefon..
    • aandzia43 Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 18.05.15, 23:15
      Depresja ostatnimi czasy zeszła pod strzechy i w związku z tym lud zaczął używać jej dobrego imienia do wycierania różnych brudnych gąb, co się już patrzeć na nie nie da bez tej odrobiny "higieny". Innymi słowy: jak się komuś tarabani we łbie bardziej niż dotychczas, to zaczyna jęczeć, że ma depresję. Albo rodzina, co się sama przed sobą przyznać nie chce, że ma w swych szeregach nie funkcjonującą normalnie osobę lub nagle zaczyna sobie gorzej niż zwykle radzić z tą osobą, ogłasza, że biedna/y X ma depresję. Owszem, ludzie z zaburzeniami osobowości miewają czasem tak pod górkę, że wywala im stanami nerwicowymi, depresyjnymi a jak Bóg da, to i psychotycznymi. Okresowo. No i nie są to ich podstawowe problemy. Twoja siostra nie ma żadnej depresji od dwudziestu lat - jest tylko zaburzoną osobą i częścią zaburzonego systemu rodzinnego. A ty, jak dotąd, odtańcowujesz z nimi dance macabre.
    • ola_dom Re: Jak postępować z kimś kto ma stany depresyjne 03.06.15, 17:12
      Uznałam, że cóż. Jak ktoś nie chce mieć rodziny i wspólnoty z nią to trzeba to uszanować. W końcu jest sporo ludzi co z rodzeństwem nie kontaktują się wcale, widać siostra nie chce kontaktów, obciążenia rodzinne ma zbyt duże, źle jej się kojarzy wszystko co z nami związane, więc woli towarzystwo obcych ludzi. Ok. Przykre bo ja bym wolała więcej kontaktów ze wszystkimi, ale cóż, rodzina tak niekomunikatywna nie ma szans na dobre relacje..

      Jakbym słuchała swojej matki... Wprawdzie nie mam rodzeństwa, ale zarzuty o "brak kontaktu" i wolenie obcych - "zupełnie jak ciotka Zośka!" są codziennością.
      I podsumowanie, że "no O.K.", że "oczywiście rozumiem", że "trzeba to uszanować" - cedzone przez zaciśnięte zęby...

      Nie za bardzo mogę się porównać z Twoją siostrą, ale uderzyło mnie to, co zacytowałam i wytłuściłam. Ten żal do siostry, że nie jest osobą rodzinną? Nie każdy taki jest. I chyba nie ma obowiązku być... Nie każdy musi woleć więcej kontaktów ze wszystkimi i nie musi to być nic złego. Choć z pewnością będzie przykre dla tych, którzy są rodzinni - ale dla tych "nierodzinnych" przykre jest żądanie od nich, żeby kontaktowali się z taką częstotliwością, jak rodzinni i pretensje, że tego nie robią. A co więcej - pretensje, że tego NIE PRAGNĄ. Pretensje, że NIE MAJĄ TAKIEJ POTRZEBY...???

      Nie wiem dokładnie, jak jest z Twoją siostrą, ale chciałam przedstawić sprawę ze strony osoby introwertycznej i tak zwanej "nierodzinnej". Aha - w dodatku tak popsutej pod wpływem faceta, oczywiście... bo kiedyś byłam inna i w ogóle (oczywiście nie byłam, ale jaka faktycznie byłam, to nikogo niespecjalnie interesowało, bo przecież mama najlepiej wie, jaka "byłam").
Pełna wersja