Jak uspokoić?

15.05.15, 12:44
Sytuacja, która nie powinna mieć żadnego większego znaczenia przerodziła się w dramat, którego nie jestem w stanie zrozumieć, a tym bardziej pomóc. Wyglądało to tak, że jak wracaliśmy wczoraj z żoną ze sklepu spotkaliśmy znajomą. Ja przywitałem się zwykłym "cześć" a z żoną ta znajoma chciała się przywitać lekkim uściskiem i pocałunkiem w policzek (tak się dotychczas witały). Nawet może nie prawdziwym pocałunkiem tylko takim "cmok". Tylko, że żona od dłuższego czasu ma problemy (to już temat na osobny wątek) i tak jej się teraz porobiło, że jest jej źle jak ktoś ją dotknie. No więc jak tamta chciała ją uścisnąć to żona się odsunęła i powiedziała, że jest teraz chora i nie chce jej zarazić. Więc tamta dała sobie spokój z czułym powitaniem. Potem kilka - kilkanaście minut porozmawialiśmy (żona nawet zapraszała ją do nas - wszystko działo się blisko naszego mieszkania, ale tamta nie miała dużo czasu, więc nie weszła). W rozmowie niby wszystko było w porządku, ale jak tylko tamta poszła w swoją stronę, my w swoją to żona się po prostu popłakała. Źle jej, że tamta ją dotknęła (wtedy na przywitanie jak chciała ją uścisnąć). Cały wieczór przepłakała, w nocy nie spała i dzisiaj nadal płacze. A ja nie potrafię jej uspokoić. Wiemy, że żona powinna się leczyć, ale na razie chciałbym jakkolwiek ją uspokoić. Próbowałem jej tłumaczyć, że nic się nie stało, ale ona nie może tego zrozumieć. Cały czas jej źle.
    • danaide Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 12:52
      Chłopie, problemy Twojej żony to nie jest temat na osobny wątek. To jest temat na ten wątek. Co jej po "uspokojeniu" jak problemy zostają? Tyle że jeśli sama do tego nie dojdzie to nie wiadomo ile się będzie to za Wami wlokło.
      Możesz spróbować opowiedzieć historię od początku i ze szczegółami, choć nie wiem na ile w ogóle rozumiesz to, co się z nią dzieje.
      • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 13:27
        Chodzi o to, żeby teraz jakoś ją uspokoić. Ona już zdaje sobie sprawę z tego, że potrzebuje pomocy, do czego przez długi czas nie mogłem jej przekonać. Każde wspomnienie o leczeniu kończyło się histerią. Nad terapią pracujemy, ale nie chcę, żeby to zdarzenie spowodowało kolejne odłożenie wizyty u lekarza.
        • edw-ina Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 14:00
          Dlatego poszukaj psychiatry, który przyjdzie do was do domu. Stan, w którym dorosły człowiek nie może się przez dobę uspokoić, bo inny dorosły człowiek go dotknął - nie uderzył, obmacał, wyściskał, tylko dotknął, jest dowodem na to, że stan twojej żony jest bardzo zły i nie ma na co czekać.
    • edw-ina Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 12:54
      Samo dotknięcie tak roztroiło twoją żonę? Jeśli tak, to nie ma na co czekać, tylko szukaj dobrego psychiatry, są tacy, którzy wybierają wizyty domowe, by nie zmuszać pacjenta w złym stanie do zbędnego wysiłku, który może sprawić, że zrezygnują z wizyty.
      Naprawdę nei wydarzyło się nic, poza tym, co opisałeś?
      • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 13:30
        Jeśli chodzi o wczorajszy dzień to nic więcej co miałoby wpływ na taki stan. Przed tym spotkaniem wszystko było w porządku. Ogólnie żona lubi mieć wszystko pod kontrolą i gdyby to spotkanie było zaplanowane to tak by się ustawiła, że tamta by jej nie dotknęła. Ale ono było przypadkowe.
    • triss_merigold6 Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 13:15
      Psychiatra natychmiast. Doraźnie - neospasmina.
    • ada1214 Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 13:16
      Doraznie to chýba tylko leki. Zona najwyrazniej jest w zlym stanie wiec jakies benzodiazepiny moze. A jesli nie masz lekow pod reka- pewnie nie- to chociaz ziola- waleriana, chmiel, passiflora. Magnez, l-teanina.
    • haneke_29 Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 13:17
      Jak najszybsza wizyta u psychiatry, nie wiem na co czekasz. Wizyty domowa to świetny pomysł, być może jedyne wyjście "na teraz".
      • aqua48 Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 13:50
        Nie baw się w podawanie leków na własną rękę - słabe nie zadziałają, a mocnych nie dostaniesz w aptece bez recepty. Szybko (i bez zgody żony) wezwij do domu lekarza.
    • vilez Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 14:16
      1. Przeczulica? Newralgia? Neurolog.
      2. Fobia. Psychiatra.
      Zamówcie prywatną wizytę domową (gdyby żona miała problem z pójściem do lekarza).



    • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 14:22
      Ja takiej osobie, która by dla mnie była bliska, starałabym się powiedzieć, że zrobię wszystko, żeby jej pomóc, że może na mnie liczyć. Nie wiem, czy wiesz, co jest teraz najgorsze dla żony - czy, że faktycznie ktoś ją dotknął, czy że widzi, że już sobie nie jest w stanie radzić z życiem z taką przypadłością (czy jedyną?, nie poszła do pracy, a Ty siedzisz z nią?) czy też widzi, że nie da się uciec przed terapią, której się boi, czy jeszcze coś innego. Z każdej takiej sytuacji jest wyjście i to bym się starała pokazać. Powiedziałabym, że jest bardzo dzielna, że jednak łatwiej będzie jak ktoś profesjonalny pomoże, że teraz jest tak dużo możliwości pomocy, że sobie może dobrać terapeutę, który jej się spodoba. Z lekarzem bez jej zgody bym się nie wyrywała, chyba, że bym widziała, że się coraz bardziej rozkręca. Możesz powiedzieć, że jak chce, to możesz nawet znaleźć terapeutę, który pogada z nią przez Skype'a (może nie chce, żeby i terapeuci ją dotykali...) jak już sobie odpocznie, albo Ty z nim pogadasz i spytasz jakie są mozliwości leczenia takich dolegliwości (możesz nawet udawac taką osobę z takim problemem, jak żona chce zobaczyć, jak by terapeuta podszedł do takiej sytuacji...). Zrobiłabym coś dobrego do jedzenia, albo włączyła fajny film, czy coś co generalnie lubi. Chyba, że chce coś na uspokojenie albo żeby ktoś do niej do domu przyszedł. Ja nie jestem chyba za wzywaniem na siłę psychiatry, bo wtedy może żona mieć wrażenie, że jest gorzej niż jej się zdaje, ale może ona ma inne zdanie i by się zgodziła.
      • aqua48 Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 14:35
        paris-texas-warsaw napisała:

        > Ja nie jestem chyba za wzywaniem na siłę psychiatry, b
        > o wtedy może żona mieć wrażenie, że jest gorzej niż jej się zdaje,

        Paris, jeśli kobieta nie jest się w stanie uspokoić przez dwa dni po dotknięciu przez znajomą to na prawdę JEST gorzej niż jej się zdaje...i trzeba szybko taką osobę leczyć.
        • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 14:50
          Nie polemizuję, ale nie da się leczyć wbrew komus. Jak się zgadza żona na psychiatrę zaraz do domu, to jak najbardziej, a jak nie - coż, najtrudniejszy jest czynnik ludzki do okiełznania. Ja osobiście popieram zawsze podmiotowość pacjenta, nawet dzieci w sporym zakresie. Myślę, że jak tyle histeryzuje żona, a nie pierwszy to raz, to zaraz padnie wyczerpana i zaśnie, nie da się długo w takiej aktywności być.
        • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 15:28
          A jak się uspokoi, to może np. w takim duchu wypowiedzi terapeutów dawać, gdzie poruszają np. terapię KRÓTKOTERMINOWĄ, chęć ZASTANOWIENIA SIĘ, zmiana zaleężącą OD PACJENTA. Żeby się może mniej bać i czuć, że się decyduje samemu, a jak się będzie w terapii to nadal w pewnym zakresie na własnych warunkach. (taki artykuł, bo nie można dać linka).

          LĘK PRZED DOTYKIEM
          MARTYNA GORYNIAK
          Andżelika od kilku lat odczuwa lęk przed dotykiem. Pyta czy ten lęk może mieć korzenie w dzieciństwie i co powinna zrobić, by go w sobie przezwyciężyć. W Latarniku naszej Czytelniczce doradza Martyna Goryniak, psycholog i psychoterapeuta.

          Problem, z którym borykam się od paru lat, może wydawać się dosyć dziwny. Wiele osób uważa mnie za dziwaka, bo nie lubię, wręcz nie znoszę, gdy ktoś mnie dotyka. Gdy koleżanka lub kolega podchodzi blisko i próbuje objąć mnie ramieniem, od razu odpycham ich. Gdy przechodząca obok mnie osoba otrze się o mój brzuch czy żebra – złoszczę się i czuję ogromny strach. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Usiłuję sobie przypomnieć, czy w moim życiu wydarzyło się coś, co mogło spowodować takie moje reakcje, ale nic nie przychodzi mi do głowy.
          Muszę dodać, że przez pewien czas – jakieś dwa lata temu – udało mi się żyć bez lęków spowodowanych dotykiem. Miałam chłopaka i bardzo lubiłam wszystkie nasze chwile bliskości, intymności. Przytulaliśmy się, całowaliśmy. Bliski kontakt cielesny z nim nie powodował tych objawów. Jednak było to możliwe tylko z nim, bo jeśli jakaś osoba nieznajoma bądź niebędąca w bliższej relacji ze mną czyniła gest czy to objęcia, czy żartobliwego połaskotania, to od razu się odsuwałam, gwałtownie czerwieniłam i długo byłam speszona. Nie zawsze i nie na wszystkich tak reaguję.
          Chciałabym to zmienić, bo przez te dziwne reakcje ludzie odsuwają się ode mnie, myśląc, że nie chcę i nie potrzebuję przyjaciół. Czy ten mój lęk przed dotykiem może mieć korzenie w dzieciństwie? Co powinnam zrobić, by go w sobie przezwyciężyć?
          Andżelika


          Dr Martyna Goryniak jest psychologiem, trenerem i terapeutą w poznańskiej Pracowni Psychologicznej „Spotkanie”, placówce rekomendowanej przez PTP. Prowadzi zajęcia ogólnorozwojowe dla dorosłych i terapię indywidualną. W pracy wykorzystuje metody terapii Gestalt, analizy transakcyjnej oraz podejście integracyjne w psychoterapii.

          Pani Andżeliko,
          Myślę, że opisuje Pani w gruncie rzeczy bardzo naturalne uczucia, które przeżywa wiele osób w nagłym fizycznym kontakcie z osobą inną niż bliska.
          Dotknięcie kogoś to skrajna forma skrócenia dystansu – poza konwencjonalnymi sytuacjami jest uzasadnione jedynie w intymnej lub bardzo osobistej relacji. Ważne jest, aby wielkość tego dystansu była regulowana przez obie osoby. Na przykład w trakcie rozmowy ktoś pochyla się w moją stronę, żeby się do mnie zbliżyć i ja pochylam się do niego. Jeśli jednak ktoś się pochyla, a ja się cofam, to powinno być sygnałem dla mojego rozmówcy, że znalazł się za blisko. Moją uwagę zwróciło to, że ma Pani trudność z poinformowaniem innych, jak blisko Pani mogą się znaleźć. Rozumiem, że Pani swoje uczucia w tej sytuacji uważa za trochę nadmiarowe. Trudno mi jest ocenić, czy Pani reakcja jest adekwatna do sytuacji i jakie może mieć przyczyny. Jeśli to bardzo Panią martwi, to myślę, że warto poszukać terapeuty pracującego w krótkoterminowej terapii i umówić się z nim na określoną liczbę sesji, aby zbadać powody, dla których tak Pani reaguje. Nie musi to koniecznie prowadzić do zmiany. Są osoby, które mają duży dystans do innych i jeśli są tego świadome, a w swoich reakcjach czytelne dla otoczenia – nie ma w tym nic złego. Wydaje się, że Pani w tym liście pisze o swoim pragnieniu, żeby być z ludźmi blisko, a jednocześnie o lęku, jaki temu towarzyszy. Lęk jest sygnałem, żeby się odsunąć, a jednocześnie pamięta Pani poczucie bezpieczeństwa, jakie dawała bliskość chłopaka, z którym Pani była i chciałaby Pani móc doświadczać tego z innymi. Problem bliskości jest czymś, czym zawsze warto zająć się we własnej terapii. Bez wywierania na sobie presji, można po prostu przejrzeć się temu, jak czuje się Pani w bliskim kontakcie z innymi ludźmi i co możne Pani zrobić, żeby ten kontakt był przyjemny.
      • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 19.05.15, 12:28
        Problemem jest to, że żona uważa, że to ja jestem przyczyną wszystkich jej problemów. W każdym moim słowie doszukuje się mojego ataku na nią. Przykład z niedzieli: po śniadaniu ona poszła do łazienki się oporządzić, ja w tym czasie usiadłem w fotelu, aby poczytać książkę (z gatunku fantasy, ogólnie nie istotne, ale dla niej tak). Gdy przyszła, odłożyłem książkę i usiadłem obok niej aby porozmawiać. Ponieważ zahaczyła o serwetkę powiedziałem, żeby uważała bo jej to spadnie. I od razu wybuch, że znowu chce dla niej źle. Po tym jak się uspokoiła (dłuższą chwilę to trwało) dowiedziałem się, że problemem było to, że pierwsze co powiedziałem po odłożeniu książki to było skierowane do niej i dlatego wg niej życzę jej źle. No to starałem się jej wytłumaczyć i tutaj znowu moja wina, bo powiedziałem "książka nie jest zaczarowana, więc nic złego Ci się nie stanie". I znowu problem, bo użyłem tego nieszczęsnego słowa "zaczarowana". A skoro go użyłem to znowu wg niej życzę jej źle. I nie ma znaczenia, że słowo to odnosiło się nie do niej, a do książki oraz, że jeszcze było zaprzeczenie. Tego typu sytuacji jest mnóstwo - ja chce jej pomóc coś wytłumaczyć, a ona znajdzie w tym coś co jej nie pasuje i zamiast poprawić jej nastrój jest jeszcze gorzej.

        Różne wyjścia wiele razy jej już przedstawiałem tylko, że ona łamie wszelkie ustalenia. Teraz jest już o tyle lepiej, że ona już zdaje sobie sprawę, że potrzebuje specjalisty. Jeszcze kilka miesięcy temu samo wspomnienie o leczeniu wywoływało u niej złość. W tej chwili niby już sama chce, ale jeszcze jak przychodzi co do czego to się opiera. I nie wiem jak postąpić. Siłą ją zaprowadzić lub jak pisano tutaj wezwać lekarza do domu?
        Miała jechać do swoich rodziców, żeby ode mnie odpocząć i zmienić miejsce, ale też z tego zrezygnowała. A teraz jak o tym wspominam, to mówi mi, że chce ją wyrzucić z domu.
        • edw-ina Re: Jak uspokoić? 19.05.15, 12:55
          Nie zamierzam diagnozować twojej żony, napiszę ci w skrócie coś, co sama przeżyłam - przy okazji jednego z ataków depresji, uznałam, że wszystko złe, co mi się w życiu przytrafiło to wina mojego męża. Widziałam go niemal jako kata, oprawcę. W swojej głowie i nie tylko w niej, byłam przekonana, że jego działania są skierowane na zniszczenie mnie. Wszelkie działania i wszystkie one oczywiście odnosiły się do mnie. Wrócił z pracy w złym nastroju - z pewnością dlatego, że musi spędzić wieczór ze mną, to się złości. Chce poczytać książkę? - to dlatego, że musi się ode mnie odizolować. Ogląda mecz - chce mnie ukarać swoim brakiem zainteresowanie. Itp. itd. - to można mnożyć w nieskończoność. Nieistotne było to, że nawet mój własny lekarz mówił mi, że nie spotkał członka rodziny tak zaangażowanego w leczenie. Dla mnie on był zły i tylko zły.
          Po czasie wiem skąd mój obraz, po prostu chory czuje się tak źle ze sobą, jest mu tak strasznie ciężko, że próbuje przerzucić winę za ten ciężar na kogoś innego. Jakby to ustalenie winnego miało mu w czymkolwiek pomóc, odciążyć. To takie szukanie zewnętrznego wroga, by nie musieć się użerać z tym wrogiem, którego naprawdę się boimy, a który siedzi głęboko w nas. Na szczęście mój mąż to rozumiał, przypuszczalnie psychiatra mu to uświadomił, dzięki czemu wyszliśmy z tego obronną ręką. Ale pewnie za jakiś czas to wróci, bo zawsze wraca i kto wie, mimo obecnej świadomości być może znowu zobaczę w nim wroga. Nie wiem.
          Bądź silny.
        • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 19.05.15, 13:47
          Rozumiem, że jedno dziwne zachowanie żony goni drugie... Nie są to jednocześnie chyba kwestie do wzywania karetki psychiatrycznej... Jak rozumiem sam się specjalnie tematem nie interesowałeś, więc cięzko Ci może jej zachowania jakoś umiejscowić na "skali". Może sam byś pogadał z jakims specjalistą, opisał jej zagrania, to by ktoś Ci powiedział, czego się spodziewać.
          Wg mnie, jeśli Ci na żonie zależy, to najlepiej by było ją delikatnie wspierać w pójściu do specjalisty, powiedzieć, że możesz nawet wejść z nią do gabinetu, znaleźć wszystko, co jej będzie odpowiadała (np. gabinet dyskretny, kobieta a nie facet, czy na czym tam by jej zależało). No albo może najpierw ten Skype... Na siłę - staniesz się jeszcze większym wrogiem.
          Tak ogólnie to poczytaj może o zachowaniach histerycznych, fobiach, nerwicach, napadach lękowych? Pomyśl o jej rodzinie, czy coś Ci nie przypominają jej zachowania, albo z czego nie wynikają.
          TRZY-MAJ-SIĘ!
          • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 19.05.15, 13:50
            Ma jakieś lęki z czarami, fantazjami, magią, czarownicami, książkami o czymś (fantasy), boi się jakichś tematów, jest przesądna, doszukuje jakichś głębszych znaczeń w codziennych zjawiskach, czegoś się boi oprócz dotyku obcych?
            • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 19.05.15, 14:27
              Sory, ale trochę jestem w biegu. Oprócz tego możesz się zastanowić, czy żona nie miała jakichś ostatnio cięzkich przeżyć - strata pracy, poronienie, wypadek, etc. To też możesz powiedzieć specjaliście. Jednocześnie, jeśli jest jakieś cięższe przeżycie - nawet bezskutecznie szuka pracy, albo cos takiego, to może na to "zwalaj" jej problemy i wtedy łatwiej może pójdzie namówienie na wizytę u specalisty.
              • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 19.05.15, 20:05
                czasopisma.viamedica.pl/psy/article/viewFile/29244/23999

                Wydaje mi się, że Twoja żona w opisanym przypadku być może stosowała m.in. myślenie magiczne. Typu: „nie wspominaj o czarach, bo może mi się coś złego stać”. Nie liczy się, że stosowałeś zaprzeczenie, czy „czar” dotyczył tylko książki. Wklejam Ci link o myśleniu magicznym jako mechanizmie obronnym przed lękiem.
                Jednocześnie pomyślałam, że może napiszę przy okazji, dlaczego myślę, że nic byś nie wskórał sprowadzeniem na siłę psychiatry. Jak żona ostatnio płakała, to pewnie jeśli by nagle przyszedł psychiatra do niej, to by się natychmiast uspokoiła, on by tylko mógł spytać, czy wszystko okej, sprawy by się nie posunęły do przodu. Nawet jeśli Ty opiszesz wszystkie zachowania, będziesz wiedział mniej więcej co to za problem, to nie da się leczyć czegos, co jest w czyjejś głowie bez jego udziału. Przykładowo: możesz opowiedzieć lekarzowi, że żona boi się dotyku obcych. Ale bez jej udziału nie dojdziesz, czy to obawa przed obcymi, przed bakteriami, znowu jakiś wyraz magicznego myślenia (np. jak mnie dotkną w twarz, to coś tam coś tam…) albo wyraz paranoi (np. przez dotyk ludzie chcą przejąć kontrolę nad nią..). Swoją drogą – ciekawe, czy dokładnie pytałeś żony, czego się boi w dotyku obcych. No a jak nawet żona powie czego dokładnie się np. boi w dotyku, to dalej trzeba to będzie leczyć ze specjalistą. Jak żona nawet trafi do psychoterapeuty i będzie chciała się leczyć, to i tak może być jej ciężko o czymś mówić, może odwlekać to, nie chcieć czegoś poruszać, nie mieć zaufania do terapeuty, do jego jako osoby lub jego kompetencji. A bez pomocy z zewnątrz, pewne sprawy są ciężkie do wyprostowania. Więc pomyśl, jak żona by się poddawała terapii, jeśli sama nie zaakceptuje terapeuty i nie będzie w niej woli do terapii.
                To oczywiście tylko moje przemyślenia, trochę Pani Agnieszka się wypowiedziała w wątku obok Kaszubskiej, ale może napisze coś od siebie jako od eksperta.
                • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 21.05.15, 09:03
                  online.synapsis.pl/Co-robic-gdy-bliska-chora-psychicznie-osoba-nie-chce-sie-leczyc/
                  Może żeby w swoich działaniach oprzeć się na radach fachowców, wklejam Ci link do wypowiedzi psychiatry w sprawie osób bliskich, które nie chcą się leczyć. W dalszej części artykułu jest rozróżnienie na choroby i zaburzenia psychiczne (co mam nadzieję dotyczy Twojej żony), i żeby się nie załamywać, pamiętaj, że zona jest w grupie osób, które przyznają, że specjalista by im się przydał, więc jest to znacznie łatwiejsza sytuacja niż w przypadku osób zaprzeczających swoim problemom.
                  • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 21.05.15, 10:46
                    Żona niby rozumie potrzebę leczenia i niby jest chętna. Problemem jest tylko to, że jak przychodzi do konkretów to ciągle wynajduje powody, żeby to odłożyć. To i tak lepiej, więc może w końcu uda się doprowadzić do realnego leczenia.
                    Co do samej sytuacji z dotykiem to wcześniej nie miała z tym problemów. Czule witała się ze znajomymi, a dopiero ostatnio coś jej się podziało, że dotyk (nawet mój) zaczął jej przeszkadzać. Na razie jeszcze nie wiem dlaczego.
                    Jeśli zaś chodzi o kwestie przesądności, to była przesądna odkąd ją poznałem, ale nie było to jakoś bardzo uciążliwe. Obecnie zaś doszukuje się czyhających na nią niebezpieczeństw we wszystkim. Boi się na przykład słowa "spać" w różnych odmianach. To chyba rozumie jako spać wiecznie czyli umrzeć (jak jej kiedyś w nocy kiedy byłem zmęczony, a ona jeszcze chciała rozmawiać powiedziałem "śpij już" to tak ją wzięło jakbym życzył jej śmierci). Boi się też karetek pogotowia. Tu podejrzewam, że ma jakieś fobie, że to po nią ta karetka jedzie. A jak w sklepie dostała paragon z numerem 666 to była tak przerażona, że do dzisiaj nie chodzi do tego sklepu.
                    Przyczyna? Tragicznym wyrażeniem w naszym życiu było poronienie (prawie 3 lata temu). Ale czy to jest przyczyną - nie wiem. Wiadomo, że po takim wydarzeniu było dużo smutku, ale wydawało się, że udało jej się pozbierać. Być może cały czas było jej źle, ale ja tego nie zauważyłem. Może jej udawało się to przez jakiś czas ukrywać, a potem to wszystko wybuchło. Trudno powiedzieć, ponieważ problemy nie pojawiły się z dnia na dzień, ale powoli. Kiedy wszystko wydaje się być w porządku to pewne dziwne zachowania początkowo nie wzbudzają niepokoju. Człowiek myśli sobie, że to z przemęczenia, albo jakieś tymczasowy smutek. Dopiero po czasie dociera, że jednak coś się źle dzieje.
                    • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 21.05.15, 13:18
                      Bardzo współczuję. Sama przeszłam poronienie, które uważam za najgorsze wydarzenie w moim życiu. Potem długi czas to przezywałam i nawet mysląc, że już się z tematem uporałam, wróciły do mnie lęki w następnej ciąży. Gdybym miała taką świadomość tematu jak teraz,bym pewnie poszła na terapię przed następną ciążą. Jakiś czas temu się dowiedziałam, że psychotraumatolodzy (odmiana terapeutów zajmujaca się najcięższymi zdarzeniami) uważają poronienie za rodzaj wydarzenia traumatycznego, które traumatyzuje tez ciało i dobrze dość wcześnie skorzystać z pomocy psychologicznej jesli można (zazwyczaj włącza się duże poczucie winy). Problemem jest, że czasem odbiera się to za koniec świata etc., więc nie ma jakby sensu zwracać się o taka pomoc. Na pewno u osób "slabszych" może to być wydarzenie rozwalające na długo, dla mnie było dziwne, że inne osoby w takiej sytuacji (albo być może trudniejszej - jak np. śmierć dziecka w czasie porodu) umiały myśleć bardzo szybko o następnej ciąży. Życzę, żeby udało się żonę jakoś zabrać do specjalisty, żeby zwyczajnie było jej łatwiej, przestała się bać i miała radość z życia:)
                      • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 21.05.15, 14:08
                        www.psychika.eu/poronienie-i-zespol-utraty/
                        cwpineo.pl/kiedy-umiera-nienarodzone-dziecko/
                        Tu taki opis ewentualnych konsekwencji psychologicznych po poronieniu i wywiad z psychotraumatologiem. To tak dla Ciebie bardziej, żeby może było Ci łatwiej i nie brał "do siebie" pewnych zachowań. Pamiętam, że mnie bardzo wspierał mąż, choć orientację w tematach psychologicznych ma znikomą, to nie jest to istotne. Jak Ciebie czytam, to zaraz takie ciepłe uczucia się we mnie budzą i życzę Ci, żebyś to jakoś przetrwał, a z plusów mogę powiedzieć, że ciężkie chwile razem przeżyte i "wyprowadzone" na prostą bardzo ludzi wiążą.
                        • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:00
                          > (...) a z plusów mogę powiedzieć, że ciężkie chwile razem
                          > przeżyte i "wyprowadzone" na prostą bardzo ludzi wiążą.
                          W naszym przypadku, obawiam się, że to nie zadziała, ponieważ żona uważa, że tylko ona ma ciężko, a ja to się z niej śmieje i sprawia mi radość, że ona cierpi.
                          • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:48
                            Czyli nie znajduje u Ciebie zrozumienia. Dla Ciebie jej obawy są irracjonalne, co na zdrowy rozum jest zrozumiałe, ale dla niej stają się rzeczywistością. Zżera ją niepokój, który zamienia na lęk przed konkretnymi rzeczami typu: ksiązka, liczby, uścisk. Twoja żona jest jednym wielkim lękiem i nie obejdzie się bez farmako i psychoterapii. I to już natychmiast. lada moment Twoja żona dostanie napadu paniki, albo zabarykaduje się w domu.
                            Ona naprawdę ma ciężko. Ty, zdrowy, nie jestes w stanie tego zrozumieć, ale mógłbyś się chociaż trochę postarać. Jeszcze raz namawiam, poczytaj o nerwicy lękowej i leć do lekarza.
                    • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 09:25
                      Boi się na przykład słowa "spać" w różnych
                      > odmianach. To chyba rozumie jako spać wiecznie czyli umrzeć (jak jej kiedyś w n
                      > ocy kiedy byłem zmęczony, a ona jeszcze chciała rozmawiać powiedziałem "śpij ju
                      > ż" to tak ją wzięło jakbym życzył jej śmierci). Boi się też karetek pogotowia.
                      > Tu podejrzewam, że ma jakieś fobie, że to po nią ta karetka jedzie.

                      CZyli boi sie smierci oraz utraty zdrowia. Czy ma jakis fizyczny problem zdrowotny, chorobe przewlekla, albo tez na przyklad duzo przypadkow raka w bliskim otoczeniu?


                      A jak w skl
                      > epie dostała paragon z numerem 666 to była tak przerażona, że do dzisiaj nie ch
                      > odzi do tego sklepu.

                      Czy Twoja zona jest wierzaca?
                      • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 10:57
                        > CZyli boi sie smierci oraz utraty zdrowia. Czy ma jakis fizyczny problem zdrowo
                        > tny, chorobe przewlekla, albo tez na przyklad duzo przypadkow raka w bliskim ot
                        > oczeniu?
                        Większych problemów zdrowotnych (fizycznych) nie ma. Teraz jeśli się nawet pojawiły to raczej wynikają ze złego stanu psychicznego i zaprzestania dbania o siebie. O chorobach w rodzinie nic nie wiem.

                        > Czy Twoja zona jest wierzaca?
                        Jest. Ale i w tym nie można przesadzać. Nie można się doszukiwać we wszystkim ataku na siebie. A ona praktycznie w każdej sytuacji znajdzie coś negatywnego.
                        • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:07
                          Ja się zastanawiam na co Ty czekasz.
                          Bo, ze Twoja żona strasznie cierpi, to się da wyczuć nawet przez ekran.
                          Nie da jej się zmusić siłą do leczenia, ale można coś zrobić. Ty możesz pójść do lekarza i opowiedzieć mu to wszystko, co tu napisałeś. Dostaniesz wskazówki jak pomóc żonie.
                          Dla mnie Twoja postawa wobec żony jest trochę dziwna. Martwisz się o nią, ale i bagatelizujesz jej irracjonalne obawy (ona to może odbierać jako odrzucenie). Jesteś zatroskany ale i bezradny. Dostałeś kilka dni temu rady, żeby zapewnić żonie pomoc lekarską. Czy coś z tym zrobiłeś?
                          Ona się pewnie boi lekarza, bo obawia się być wyśmianą. Albo uważa, ze sama sobie jakoś poradzi. Albo liczy na to, że Ty jej pomożesz. Różne mogą być przyczyny, ale trzeba o tym mówić.
                          Pytałeś ją dlaczego nie chce skorzystać z pomocy lekarskiej? Co Ci konkretnie odpowiedziała?
                          Nie szukaj diagnozy przez net, tylko zapewnij żonie realną pomoc. Od tego są małżonkowie.
                          • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:23
                            Nie czekam tylko próbuje jej pomóc i przekonać do leczenia. Jej problemów także nie bagatelizuję. Każdą sytuację, która wywołuje u niej niepokój, próbuje jej jakoś wytłumaczyć. Problemem jest to, że ona uważa, że ja chce dla niej źle i zamiast posłuchać tego co mówię, to doszukuje się w moich słowach ukrytych znaczeń, które mają jej zaszkodzić.
                            Kiedyś uważała, że sama sobie poradzi, ale już zrozumiała, że tak nie będzie. Ale wprost mi powiedziała, że ode mnie żadnej pomocy nie chce i nie przyjmie. Z pomocy lekarza mówi, że chce skorzystać, ale teraz jej nie pasuje i nie potrafi odpowiedzieć kiedy będzie jej pasowało, ani co ma się wydarzyć, żeby zaczęło jej pasować. Wg jej słów ja mam się nie interesować.
                            • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:39
                              " Każdą sytuację, która wywołuje u niej niepokój, próbuje jej jakoś wytłumaczyć. "
                              Lęk w przeciwieństwie do strachu jest irracjonalny.
                              Próbując jej tłumaczyć, że obawy są bezpodstawne, negujesz to, co ona czuje.
                              Ty chcesz, żeby ona zrozumiała Ciebie, że próbujesz jej pomóc. To, co robisz nie jest efektywną pomocą. To Was oddala a nie zbliża. Ona, z tego co piszesz, nie znajduje w Tobie zrozumienia.
                              Niczego nie tłumacz tylko przejdź się do lekarza, a wcześniej poczytaj o nerwicy lękowej np. , lęku uogólnionym itd.
                              • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 12:40
                                > Próbując jej tłumaczyć, że obawy są bezpodstawne, negujesz to, co ona czuje.

                                I to jest samo sedno. Przypomina mi sie czas, gdy moje dziecko bylo male i jak sie kladl do lozka to widzial pajaki. Nie pomagalo zapalanie swiatla, tlumaczenie, ze tam pajakow nie ma, w jego wyobrazni te pajaki byly i juz. Im wiecej tlumaczenia i racjonalizowania, tym wieksza histeria. Pomagalo uznanie i zaakceptowanie tych obaw tak jakby rzeczywiscie tam byly te pajaki, w naszym wypadku polegalo to na tym, ze trzeba bylo syna obejmowac wszystkimi rekami (moimi i meza) zeby poczul sie bezpieczny.
                                Mysle, ze tu jest dokladnie ten sam mechanizm. Im bardziej Ty zonie tlumaczysz, ze nie ma sie czego bac, tym bardziej narasta jest obawa i histeria, bo ona wyczuwa, ze nie uznajac jej lekow, nie obronisz jej, nie pomozesz. Musialbys najpierw uznac, ze to co ona czuje jest prawdziwe i ze JEST to realny problem, zamiast ciagle kwestionowac, co robisz, nieustannie jej "tlumaczac, ze nie ma sie czego bac"
                                • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 12:52
                                  Otóż to.
                                  A autor ma żal do żony, że nie docenia jego pomocy, tylko nie widzi, że ta pomoc jest nieadekwatna i pogłębia problem zamiast go rozwiązać.
                            • edw-ina Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:41
                              Nie czekam tylko próbuje jej pomóc i przekonać do leczenia. Jej problemów także
                              > nie bagatelizuję. Każdą sytuację, która wywołuje u niej niepokój, próbuje jej
                              > jakoś wytłumaczyć. Problemem jest to, że ona uważa, że ja chce dla niej źle i z
                              > amiast posłuchać tego co mówię, to doszukuje się w moich słowach ukrytych znacz
                              > eń, które mają jej zaszkodzić.

                              - wyjaśniłam ci już to, skąd się to bierze, jak działa. Nie doszukuj się racjonalności tam, gdzie jej w tej chwili być nie może. Te próby są pozbawione sensu w tej chwili, naprawdę.

                              Jeżeli nie chcesz sprowadzić lekarza do domu, to sam do niego pójdź i opowiedz możliwie precyzyjnie co i jak się dzieje. Lekarz ci powie, co teraz należy zrobić. I pamiętaj, że zbyt długie czekanie może skończyć się tragedią. Miej to na uwadze. Bo jak dla mnie, to lęk przed konkretnymi słowami, książkami itp. to już stany lękowe. A te już same w sobie potrafią wyssać z człowieka resztki życia. Jeśli łączą się z innymi problemami psychicznymi, to może być bardzo ciężko.
                            • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 13:14
                              I to jest taka wg mnie sytuacja, która jest bardzo ciężka dla osoby z boku, jesli chce pomóc.

                              "Ale wprost mi powiedziała, że ode mnie żadnej pomocy nie chce i nie przyjmie. Z
                              > pomocy lekarza mówi, że chce skorzystać, ale teraz jej nie pasuje i nie potrafi
                              > odpowiedzieć kiedy będzie jej pasowało, ani co ma się wydarzyć, żeby zaczęło j
                              > ej pasować. Wg jej słów ja mam się nie interesować."

                              Wg mnie każdy ma prawo leczyć się lub nie. Ja osobiście nie wiem, jak bez żony zgody to leczenie miałoby się odbywać (zastrzyk kaloperidolu?). Ja osobiście znam osobę z nerwicą lękową, która "jedzie" na tabletkach przeciwlękowych, nie stosuje psychoterapii. Ja w takiej sytuacji nie wzięłabym do ust leków, bo leki przeciwlękowe są zazwyczaj uzależniające i to byłby dla mnie wielki minus, nie oddzielam też ostatnio tak bardzo choroby od chorego więc byłoby to trochę wbrew moim przekonaniom. "Wierzę" w psychoterapie, ale z kolei psychoterapie nie są zbyt miłe i rozumiem, że ktoś może nie chcieć np. okresowego pogorszenia swojego stanu albo choćby dyskomfortu, co zazwyczaj jest nieuniknione. To, że ktoś ma lęki, nawet bardzo silne, nie powoduje, że nie ma prawa oceniać, czy chce żeby konkretna osoba pomagała (np. mąż). Mając lęki można też kogoś kochać lub nie, lubić lub nie, jedno drugiego nie wyklucza. Ja czytam np. że Ada boi się sama dotyku obcych, albo nie jest przesądna a nie chce żeby ktoś o czymś przy niej mówił, albo Edwina nie je z talerza, z którego ktoś coś wziął, to ja bym się leczyła;), a one jak widać nie uważają, że to jest problem do leczenia, tylko uważają, że to jest normalne. Mogłyby też uważać, że jest to nie w normie, ale jednak leczenie byłoby dla nich zbyt ciężkie i pozostać przy takim stanie. To są wybory osobiste. Ja się cieszę, że jest taka wolność. Uważam, że żona musi się niestety liczyć z tym, że swoimi wyborami nieleczenia może jednocześnie nadwyrężyć siły męża i trwając przy swoim stanowisku pogarsza sytuację małżeństwa. Inną sytuacją jest, gdyby żona poprosiła o pomoc męża, a nie odcinała się od niego lub miała pretensję o jego zainteresowanie lub oferowaną pomoc.
                              • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 13:42
                                Ja czytam np. że Ada boi się sama
                                > dotyku obcych,

                                Mala formalna korekta. NApisalam ze nienawidze, jak ktos sie przybliza i dotyka, ale nie pisalam ze to dlatego ze sie boje. W moim wypadku przyczyna jest inna- ja sie brzydze. Brzydze sie zwlaszcza sliny obcych osob- a niestety, ale kazdy podczas mowienia wypluwa czasteczki sliny (normalnie tego nie widac, ale czasem pod slonce widac doskonale, ze tej sliny jest calkiem sporo). Dlatego np. podanie reki jest dla mnie ok, ale juz usciski czy cmoki czy zianie mi paszcza na twarz przy zbyt bliskiej odleglosci- nie.
                                • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 13:44
                                  Korekta przyjęta:)
                              • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 14:42
                                Tylko z tego co pisze autor nie wynika, ze żona ma pretensje o pomoc czy zainteresowanie.
                                Raczej odcina się, bo mąż bagatelizuje jej obawy.
                                • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:15
                                  Przecież pisał Maciek, że żona nie chce żeby się interesował sprawą. Jednocześnie pisanie, że on "bagatelizuje" jest dla mnie zupełnie nieadekwatne, gdyż jest on osobą, która: założyła wątek, rozmawiała o pomocy z żoną, oferowała wyjazd w celu wypoczynku. Jest też atakowany, za czytanie książek, mówienie etc., bo treść nie odpowiada żonie. To on jest atakowany, a nie on atakuje. Jego tłumaczenie, że nie robi czegoś ze złych intencji czy pewne elementy nie są groźne jest jak najbardziej zbieżne z chęcią pomocy, bo trudno zaprzeczać rzeczywistości. Na to się właśnie żona ma leczyć, jednak chwilowo wybiera wyżywanie się na mężu. I to jest jej wybór niestety, a nie jego lekceżenie.
                                  • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:29
                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                    > To on jest atakowany, a nie on atakuje. Jego tłumacze
                                    > nie, że nie robi czegoś ze złych intencji czy pewne elementy nie są groźne jest
                                    > jak najbardziej zbieżne z chęcią pomocy, bo trudno zaprzeczać rzeczywistości.

                                    I to by było jak najwłaściwsze zachowanie w stosunku do osoby ZDROWEJ. Ponieważ żona zdrowa nie jest, taka racjonalizacja skutkuje jedynie tym, że traci ona do męża zaufanie i odczuwa jego zachowanie jako kompletny brak wsparcia w problemach, a nawet ich bagatelizowanie.
                                    Gdyby żona bała się np ciemności w nocy - opowieści męża, że to nic groźnego nie przyniosłyby żadnego złagodzenia jej lęku, a jedynie poczucie braku zrozumienia i wsparcia z jego strony. Natomiast przyznanie, że może to być rzeczywiście sprawa przykra dla niej i propozycja aby wobec tego spała przy małej lampce, a przy okazji zwierzyła się z tego problemu lekarzowi jeśli sprawi on jej kłopot mogłaby odnieść pozytywny skutek.


                                    • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:38
                                      No dokładnie. O tym cały czas piszę.
                                      Samo mówienie o swoich lękach sprawia, że przestają dręczyć. Może nie całkowicie, ale w dużym stopniu. Ważne, żeby osoba, do której się o nich mówi, wysłuchała i okazała zrozumienie.
                                      • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:42
                                        No właśnie, on rozumie, tylko nie jest terapeutą i namawia na leczenie.
                                        • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 16:13
                                          "Każdą sytuację, która wywołuje u niej niepokój, próbuje jej jakoś wytłumaczyć."
                                          "> Czy Twoja zona jest wierzaca?
                                          Jest. Ale i w tym nie można przesadzać. Nie można się doszukiwać we wszystkim ataku na siebie. A ona praktycznie w każdej sytuacji znajdzie coś negatywnego."
                                          "Tego typu sytuacji jest mnóstwo - ja chce jej pomóc coś wytłumaczyć, a ona znajdzie w tym coś co jej nie pasuje i zamiast poprawić jej nastrój jest jeszcze gorzej."
                                          Co on wg Ciebie rozumie?
                                          Bo ja widzę, że autor próbuje żonie WYTŁUMACZYĆ, że ma się nie bać.
                                          I wcale się nie dziwię, że ona nie chce od niego pomocy, że reaguje zlością, etc.
                                          To tak, jakby osobie z depresją tłumaczyć, że ma się wziąć w garść.
                                  • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:35
                                    Bagatelizuje w takim sensie, o którym pisałam tu już ze trzy razy, że próbuje tłumaczyć żonie racjonalnie dlaczego np. nie powinna bać się cyfr czy książki. Dla żony to jest bagatelizowanie jej obaw, brak zrozumienia, że ona po prostu czuje lęk i to, że on jest irracjonalny niczego dla niej nie zmienia, ona i tak go czuje. Na dodatek jest niezrozumiana.
                                    Czy dziecko, które boi się wejść na ślizgawkę, przestanie się bać, kiedy ojciec mu powie: Ale czego Ty się boisz, przecież nic się nie stanie, nie bój się! Przestanie czuć lęk?
                                    Rozumiem, ze współczujesz mężowi. Udręczonej lękami żonie, już nie. Ja współczuję obojgu, bo z pewnością życie z osobą chorą nie jest łatwe, ale zdecydowanie bardziej żonie. Bo ona naprawdę cierpi.
                                    • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:41
                                      Nie wiem, co ma do tego współczucie i Twoje zrozumienie, komu ja niby współczuję. Maciek nigdzie nie pisał, czy ona ma się bać czy nie (chyba zresztą, że nie chce się bać to i ona się zgadza, skoro mówiła o konieczności leczenia - jednocześnie odkłada je przerzucając "koszty" na niego), tylko, że jest niejako zmuszony do tłumaczenia, że czegoś nie robi przeciw żonie. Twoje tłumaczenia to wg mnie nadużycia i naginanie treści jego przekazu.
                                      • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:45
                                        paris-texas-warsaw napisała:

                                        jest niejako zmuszony do tłumaczenia, że czegoś nie robi przeciw żonie.

                                        Ale my z Pade tłumaczymy, że jednak robi, choć zapewne w dobrej wierze i nieświadomie. Robi traktując chorą tak jak osobą zdrową. I nie przyznając jej, że ma poważny problem i źle się czuje.
                                      • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:46
                                        > ę. Maciek nigdzie nie pisał, czy ona ma się bać czy nie

                                        Miedzy wierszami. On oczekuje, ze skoro wytlumaczyl, ze nie ma sie czego bac, to sprawa zalatwiona. No i czego ona dalej sie boi glupia.To jest jego punkt widzenia.
                                        Jest natomiast oporny przed przyjeciem jej punktu widzenia- ze tlumaczenie w tym wypadku nic nie daje. Nie moze nic dac- leki z definicji sa irracjonalne, wiec tlumaczenie z powolaniem sie na racjonalne przeslanki jest strata czasu.
                                        • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:50
                                          Tak w skrócie... Nie wydaje mi się, żeby Maciek nie zdawał sobie sprawy, że "zwykłą" rozmową pewnych spraw nie wyprostuje. Wydaje mi się, że przez większość osób tutaj nie jest rozumiany fakt podmiotowości pacjenta i jego autonomiczności w decyzjach, których opisane zaburzenia raczej nie wyłączaja. Samoświadomość żony właśnie jest ciężka - wybiera swój stan, który "infekuje" życie rodzinne, a na Maćka niejako nałożone sa oczekiwania (tutaj na forum przynajmniej).
                                          Szkoda, że Pani Agnieszka tak milczy. Bardzo jestem ciekawa jej opinii:)
                                          • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:58
                                            Wydaje mi się, że przez większość osób tutaj nie jest rozumiany fakt podmiotowości pacjenta i jego autonomiczności w decyzjach, których opisane zaburzenia raczej nie wyłączaja.

                                            A skąd Ty wiesz, że nie wyłączają?
                                            I co to znaczy ciężka samoświadomość?

                                            Tu nie chodzi o to, żeby autor terapeutyzował żonę, albo uleczył ją zrozumieniem.
                                            Tylko, żeby okazał wsparcie POPRZEZ zrozumienie jej lęków. Bo kiedy żona poczuje wsparcie, poczuje się bezpiecznie, chętniej zdecyduje się na terapię.
                                            • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 20:41
                                              "A skąd Ty wiesz, że nie wyłączają?"
                                              A oparłam się na Twojej diagnozie "rozhulałej nerwicy":) Zresztą Maciej nie zająknął się nawet, że wg niego żona ma urojenia, problemy z inteligencją, pamięcią czy coś takiego. Jakbym podejrzewała, że ktoś z mojej rodziny ma urojenia, to oczywiscie natychmiast zadzwoniłabym po pogotowie. Tu jest raczej inna sytuacja.

                                              "I co to znaczy ciężka samoświadomość?"
                                              Nie pisałam o połączeniu "ciężka świadomość", a o tym, że fakt, że żona ma świadomość swojej choroby (czyli zakładam, że rozumie irracjonalność tych lęków, gdyż uważa, że potrzebuje lekarza, a nie chce np. zmienić świata...) jest ciężki, gdyż jednoczesne obarczanie męża złymi intencjami - narażaniem ją na obcowanie a to z książką a to jakimś słowem - jest inną kwestią niż same lęki. Maciej niejako tłumaczy, że on nie ma złych intencji czytając książkę, gdyż podpiera się tylko tłumaczeniem - książka nie ma złych mocy (a nie wynika to z faktu prostego zaprzeczania jej lekom, tylko obrony siebie przed oskarżeniami)- ale żona stoi na stanowisku powtarzalnym, że on jest "winny". Co innego jak osoba boi się czegos i prosi o zrozumienie dla tych lęków, a co innego, jak osoba świadoma, że jej lęki sa irracjonalne obarcza winą zate lęki swoje otoczenie. I niestety IMHO to jest ta druga opcja. Gdyby Maciej miał potwierdzać jej lęki, to w opisanej sytuacji musiałby przyznać, tak rozumiem, boisz się, że ja specjalnie mówiłem o spaniu, że ja specjalnie, coś czytam itd.
                                              • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 21:04
                                                "jednoczesne obarczanie męża złymi intencjami - narażaniem ją na obcowanie a to z książką a to jakimś słowem - jest inną kwestią niż same lęki."
                                                nie jest inną kwestią, poczytaj Edwinę
                                                i to:
                                                Lęk to bardzo powszechny objaw psychopatologiczny obecny, np. w depresji, zaburzeniach adaptacyjnych, fobiach czy nerwicy natręctw. Lęk to reakcja emocjonalna nieproporcjonalna do zagrożenia albo irracjonalny strach, który generuje się pod nieobecność realnego niebezpieczeństwa. Człowiek nie ma się czego bać, ale się boi ? oto istota nerwicy. Nerwica to szczególny stan psychiczny odznaczający się brakiem spokoju i permanentną nadpobudliwością, której przyczyny chory zwykle nie jest w stanie sobie uświadomić.

                                                Co może wywołać zaburzenia lękowe? Wśród przyczyn nerwicy wymienia się m.in.:

                                                wewnętrzne konflikty psychiczne (miedzy tym, co ?muszę?, ?powinienem? a tym, co ?chcę?),
                                                konflikty motywacyjne,
                                                wydarzenia traumatyczne, np. w okresie dzieciństwa,
                                                nieodreagowane urazy psychiczne,
                                                perfekcjonizm,
                                                wygórowane wymagania i brak akceptacji porażek,
                                                frustracje,
                                                stres, trudne sytuacje życiowe,
                                                kryzysy rozwojowe,
                                                dysonans między presją otoczenia a osobistymi potrzebami.
                                                Powyższe sytuacje nie tylko stanowią źródło stresu i psychicznego dyskomfortu, ale są także poważnymi wyzwaniami adaptacyjnymi, z którymi czasami ludzie sobie nie radzą i reagują skrajnym uczuciem lęku. Czasami lęk krystalizuje się w postaci agresji. Bowiem w rzeczywistości gniew i zachowania agresywne świadczą nie o mocy i sile jednostki, ale o jej słabości, nieumiejętności poradzenia sobie z sytuacją, która wyzwala strach, złość, która jest niewygodna. Agresja to przejaw braku odporności na stres albo obniżonego progu tolerancji na frustracje. Agresja to w rzeczywistości manifestacja słabości.

                                                Jak widać, napady lęku, fobie, lęk wolnopłynący czy uogólniony, zaburzenia somatoformiczne czy dysocjacyjne, nie muszą objawiać się nerwowością rozumianą jako irracjonalny lęk, ale także nerwowością ujmowaną jako drażliwość, nastrój dysforyczny (irytacja), pobudzenie psychoruchowe, gniew i złość. Symptomatyka zaburzeń nerwicowych w dużej mierze zależy też od cech osobowości chorego i typu temperamentu. Flegmatycy i melancholicy wykazują skłonność do odczuwania permanentnego niepokoju, natomiast cholerycy mogą w sytuacjach frustracji częściej reagować agresją niż lękiem.

                                                Jeszcze inni dokonują przekierowania źródła frustracji na samego siebie, dokonując autoagresji ? karząc siebie samego za odczuwane emocje, lęki i poczucie niedopasowania społecznego. Zaburzenia nerwicowe to dysfunkcje bardzo złożone i zróżnicowane, które mogą się objawiać skrajnie różnie u poszczególnych pacjentów. Nie sposób podać ?uśrednionego obrazu nerwicy?, gdyż taki nie istnieje. Jedni kompulsywnie myją sobie dłonie, drudzy unikają sytuacji stresowych, a jeszcze innym towarzyszą konwulsje, drgawki i uczucie duszności, np. podczas ataku paniki. Zarówno stałe uczucie niepokoju, jak i furia czy agresja, świadczą o zaburzeniach nie tylko zachowania, ale także trudnościach emocjonalnych, dlatego nie należy bagatelizować żadnych niepokojących objawów.
                                                • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 22:29
                                                  No, jak żona zgodzi się na psychiatrę i on stwierdzi, że jej agresja to wynik choroby, a nie jak np. w wątku obok pisze osobie Triss - cecha osobnicza (podobnie wczoraj np. podano, że 19-letni mordercy rodziców zostali uznani przez psychiatrow za w pełni świadomych i zdrowych psychicznie), i Maciej świadomie wejdzie w taki układ, to jego wybór. Na razie żona ma pretensje, ale uzasadnień i starań brak. Wg mnie nie ma co żony traktować jak niepoczytalnej - bo do tego można by sprowadzić wiekszość opinii w tym wątku IMHO.
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 22:41
                                                    Nerwica lękowa nie jest tożsama z niepoczytalnością. Coś Ci się pomerdało:)
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 22:48
                                                    ??? To nie ja lansuję tezę, że jeśli żona ma nerwicę, to najlepiej ja traktowac jak niepoczytalną - czyli załatwiać na siłę lekarza, tolerować ataki i oskarżenia, tłumaczyć "niezdiagnozowaną" agresją wynikająca z choroby a nie wyborów (na koleżankę, która chciała się przywitać na ulicy jednak żona nie napadła - umiała się powstrzymać od oskarżenia) etc. Chyba jest wrecz przeciwnie. Większość moich postów zresztą zaczynałam od "jesli Ci zależy na żonie", żeby się zaraz nie okazało, że Maciejowi bardziej zalezy na zdrowiu żony (co bez jej udziału jest niemozliwe, wbrew większości opinii tutaj) niż na własnym spokoju. Ale też jest podmiotowy i autonomiczny, więc sam się zmierzy z tym, do czego zawioda go własne decyzje:) Oby czymś miłym:)
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 23:05
                                                    Manipulujesz aż miło...
                                                    Ja sugerowałam autorowi, żeby SAM się wybrał do lekarza, skoro żona na tę chwilę nie chce. Oraz sugerowałam okazanie zrozumienia dla jej lęków, zamiast tłumaczenia, że są one irracjonalne. Bo takie tłumaczenie wzbudza irytację i jest odbierane przez żonę jako brak wsparcia. Moim zdaniem właśnie z tego wynikają ataki i oskarżenia żony.
                                                    A to ze strony, którą sama zalinkowałaś, przyczyny niechęci do leczenia:
                                                    -niewłaściwa forma i sposób, w jaki osoby bliskie próbują namówić chorą osobę na kontakt z lekarzem
                                                    -trudne relacje między członkami rodziny powodujące, że namowy na leczenie wpisują się w dłużej trwający konflikt, są traktowane, nieraz słusznie, jako kolejne przejawy nieżyczliwości, niezrozumienia, zdobycia przewagi itp.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 23:14
                                                    Manipulujesz... - bardzo brzydko:(

                                                    Przecież ja wcześniej mu sugerowałam, że może iść do lekarza. Nie dodałam już do tego, co pisał ten psychiatra, że nie ze wszystkim się tam w ogóle zgadzam, ale skoro prawie wszyscy sugerowali Maciejowi wezwanie psychiatry do żony wbrew jej woli, to lepiej, żeby zobaczył w wypowiedzi specjalisty, czym to może skutkował i zdał sobie sprawę, czy żona jest właśnie ca poczytalna, o ile może takie tematy go nigdy nie ciekawiły, a są to tematy ograne, acz kontrowersyjne, jak zawsze dobro jednostki - dobra wola innych. Ale uprzedzę sto postów, bo zawsze konkluzja jest ta sama - tak jestem zła i niedojrzała, a Ty empatyczna wobec wszystkich:)
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 23:20
                                                    Ty pisałaś żeby poszedł do lekarza, ja też o tym pisałam. Więc po jakiego grzyba w odpowiedzi do mnie piszesz o opiniach innych osób?
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 23:24
                                                    "??? To nie ja lansuję tezę, że jeśli żona ma nerwicę, to najlepiej ja traktowac jak niepoczytalną - czyli załatwiać na siłę lekarza, tolerować ataki i oskarżenia, tłumaczyć "niezdiagnozowaną" agresją wynikająca z choroby a nie wyborów"
                                                    Kto to robi?
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 23:24
                                                    i co to jest "niezdiagnozowana" agresja?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 23:31
                                                    Zaraz znikam:) Obiecuję nie polemizować więcej i tylko odnosić się do swoich postów:)))
                                                    No, niezdiagnozowana agresja to taka, która sobie funkcjonuje, a człowiek nie ma nigdzie zdiagnozowane, że wynika ona z jego choroby - np. ktoś może wulgarnie innych nazywać, bo ma taką fantazję, a ktoś inny może mieć Z. Touretta. Albo kogoś uderzyć, bo mu się coś niespodobało, albo, bo ma jakaś paranoję. Zdrowi ludzie też bywają wulgarni, agresywni, albo męczący, albo cos tam coś tam. Nie trzeba we wszystkim dopatrywac się choroby, a tu poniekąd - braku możlliwości kierowania własnymi działaniami (czyli np. oskarżeniami wobec męża - chyba, że faktycznie lekarz to potwierdzi).
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 23:34
                                                    To tylko to:)))
                                                    Bo to forum wielu osób, i widać pewną tendencję w wypowiedziach, więc "grupuję" odpowiedź, albo dla ekonomiki przekazu wrecz czynię ją uprzedzającą w stosunku do pewnych wypowiedzi:)))
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 00:16
                                                    No tak, tylko ja wtedy nie wiem czy polemizujesz ze mną, czy z forum a podpinasz się pode mnie przez przypadek.
                                                    Co do diagnozowanej czy nie agresji, to nie o tym była mowa w artykule, którego fragment wkleiłam. Chodziło o to, że złość, gniew, irytacja często towarzyszą depresji i nerwicy lękowej. To może być jeden z objawów ale nie musi. Po prostu złość czy gniew łatwiej wyrazić niż lęk. A jesli ktoś ma problem z ukierunkowaniem zlości atakuje tego, który jest pod ręką.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 00:33
                                                    Ja dokładnie nie wiem, co było w artykule. Ja odpowiedziałam na pytanie do mnie, w jakim znaczeniu uzyłam okeślenia "agresja diagnozowana" czy coś takiego. Zawsze troche broniłam przemocowców, bo być może do tego to się sprowadza, ale każdy kij ma dwa końce. To jak z mężem X (:)) - w koncu go ponosi i musi sobie ulżyć. A co "ma" zdiagnozowanego czy nie, to trudno orzec, ale każdemu jakiś problem by się znalazło;). Dla otoczenia jak nie chce się leczyć, to i teraźniejszość i przyszłość jest wiadoma. I tego też niech Maciej bedzie świadom, choć chyba jest. Pani Agnieszka gdzieś w ostatnim wywiadzie mówiła, że dla niej rozważać związek nalezy, kiedy zaczyna się wrogość czy agresja (chyba nawet taka niezbyt rozbuchana). Jest to jakaś wskazówka IMHO.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 00:35
                                                    wyborcza.pl/magazyn/1,144511,17843016,Nie_musze_z_toba_byc.html
                                                    Tu ten wywiad, może też Macieja zainteresuje.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 00:54
                                                    W ogóle to wiele ustawia w tych opiniach przedstawienie sprawy. Jak się napisze: ma lęki, ciagle się stresuje, nie może się skupić na pracy, chyba ma depresję i nerwicę i boi się leczenia, to będzie się człowieka żałowało. A jak się to przełoży na "język czynów" czyli złości się, wyzywa bez powodu, oskarża, obraża się, nie dotrzymuje obietnic, swój stan psychiczny i fizyczny uważa za swoją prywatną sprawę, ciągle leży bez sił i nic nie robi, unika leczenia, to będzie się jednak radziło uciekać i ratować siebie. Zależy też, czy wplecie się właśnie depresję, nerwicę etc., czy pominie. Z medycznych terminów jakoś tylko alkoholizm i narkomania na wstępie na forach przekreśla, no i narcyzm;)
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 00:58
                                                    Małżonek jest zazwyczaj w zdrowiu i w chorobie.
                                                    No ale zwinąć żagle zawsze można.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 09:27
                                                    No może i w zdrowiu i chorobie, tylko, że niektóre choroby są bardzo destrukcyjne dla otoczenia np. alkoholizm, narkomania, zaburzenia osobowości, których nie było się świdrzy omym "za młodu", a dają się potem we znaki. Podejrzewam, że np. większość "toksycznych" rodziców czy cięzkich małżonków(np. słynnych tu przemocowców) to osoby, które w jakims zakresie są właśnie chore i doskonale znalazłby się jakiś psychiatryczny termin na ich dolegliwości, a nie "złe" z natury. Ale negatywny wpływ na otoczenie jest czasem ogromny. A do tego, jak widzisz, że ktoś ma np. nerwice i nie chce sie leczyć? Za jakiś czas może się okazać, że małżonek jest w gorszym stanie niż jego żona.
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 10:47
                                                    Ale Ty odbiegasz od tematu, a ja cały czas piszę o żonie autora.
                                                    Autor napisał, że żona chce się leczyć, ale się waha. I to wcale nie jest dziwne, zwłaszcza w tym przypadku.
                                                    Zostawienie żony w tym momencie, przed leczeniem, byłoby IMO karygodne.
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 01:01
                                                    A poza tym, strasznie mi się nie podoba to, co napisałaś.
                                                    Tak, jakby można było sobie powiedzieć: od dzisiaj nie mam depresji bo zaczynam zachowywać się jak jędza. Kuriozalne.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 09:36
                                                    Nic takiego nie napisałam, troche nie nadążam za tymi zakręconymi wnioskami, z tego co piszę:))).
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 10:43
                                                    Napisałaś, że opinia zależy od przedstawienia sprawy. W tym wątku autor opisał zachowanie żony, które jednoznacznie wskazuje na jakieś zaburzenia a nie wredny charakter. Więc opinia skupiła się na leczeniu.
                                                    A nie na zachowaniach. Oprócz Twojej.
                                                    Zaburzenia związane z niepokojem, lękiem sprawiają ogromne cierpienie. Jest na ten temat sporo literatury. Potępianie żony za pretensje do męża, czy niechęć do brania od niego pomocy, byłoby w tym przypadku kuriozalne.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 24.05.15, 21:13
                                                    To, że opinie skupiają się na jednej stronie medalu jest naturalne na początku niejako. Jednak każda sprawa związana z relacją z drugą osobą ma dwie strony. Dla mnie wyjściem do mojej pierwszej wypowiedzi nie była jednakże "strona medalu" (zaburzenia, zachowanie, etc.), a stanowisku Macieja - jego wola "uspokojenia" żony. Chce uspokoić żonę, to mogę mu napisać wg mojej najlepszej wiedzy, co zadziała. Nie oznacza to jednocześnie, że jeśli sprawa dotyczy zaburzeń, to nie oddziałują one na Macieja. To, że ludzie traktują bliżej nieokreślone zaburzenia jako "zaburzenia" a nie "zachowania" nie oznacza, że ja też mam takie stanowisko prezentować, bo jest to wg mnie stanowisko uproszczone. Maciej podejrzewam ma nikłą wiedzę w temacie (bo pyta np. o te książki), więc może sobie czytać ogolne artykuły z netu, a sam sobie stanowisko wyrobi (z biegiem czasu...). Jesli to jakieś zaburzenia lękowe, to są one w różnych badaniach psychologicznych często traktowane jako nasilenie pewnych wczesniejszych cech jednostki. Stąd też pewne tendencje w zachowaniach skutkują zazwyczaj innymi objawami zaburzeń lekowych. Same zaburzenia lękowe pozytywnie korelują z zaburzeniami osobowości (stąd pewne zaburzenia osobowości predysponują do pewnych zaburzen lękowych), natomiast niestety ujemnie z inteligencją emocjonalną. Stąd zauważenie, że ktoś w jakiś spoósb się zachowuje, jego zachowania narastają, dają podstawy do przypuszczania, jak ta osoba zachowywała się "przed" i co może wynikać z jej stałych zachowań (to w ogóle może być czas otrzeźwienia dla Macieja niestety). Truizmów o niedojrzałości i egocentryźmie nie będę pisać, choć nawet w niektórych badaniach takie nieostre pojęcia się pojawiają. W ogóle uważam, że w stanie stresu pewne zachowania się pogłębiają, a nie występuje odwrócenie wzorców zachowań. Dobrze to zresztą widać na opisie Macieja, że trudno zauważyć, kiedy się wszystko zaczęło. Ta tendencja do przesądów też była, teraz się tylko zaostrzyła. Nic się nie bierze znikąd za "sprawą choroby". Nie myślę, że wcześniej żona Macieja nie miała do niego pretensji o byle co, a teraz nagle ma (oczywiście mogę się mylić, ale myślę, że gdyby reagowała zazwyczaj wycofaniem, to teraz w ogóle by się do niego nie odzywała...).
                                                    Ja raczej nie widzę "woli leczenia" u żony, bo o tym pisze Maciej - o jej zwodzeniu go. Gdy Maciej o tym pisze, to tak jakby pisała żona alkoholika. Nalezy raczej wskazać z jakimi problemami w związku mogą się wiązać czyjes zaburzenia i jak się chronić. Raczej na angielskich stronach coś na ten temat znajdzie. Leczenie czy nie żony to Macieja przyszła jakość życia. Samo zaczęcie leczenia to może dużo, może mało. Jakie są rokowania leczenia też nikt z góry nie powie.
                                                    Generalnie wg mnie zawsze warto zobaczyć, jaki wpływ na nas ma czyjeś zachowanie pomijając z czego wynika.
                                                    Ps. Pisanie o "potępianiu żony" czy cos takiego, to tanie chwyty, bo skupiałam się tylko na opisie i to ja podkreślam, że od niej zależy i leczenie i w ogóle to, czy chce w tym związku być (jak np. Kacha, która pisze, że to ona odeszła, a ocenia swoją relację jako podobną). Pisanie o tym, co byłoby ze strony Macieja "karygodne" to ubieranie go być może w nie jego buty.

                                                    zycieznn.blox.pl/html
                                                    Tu opis życia wspierającego żonę z zaburzeniami lekowymi męża. Krótki, bo chyba tylko jeden wpis, za to dajacy chyba wyobrażenie, z czym idzie się zmierzyć (gdzieś w tle inni domownicy, dzieci?). Czy to ma być dla kogoś inspiracja? Może. A może ktoś inną decyzję podejmie.
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 09:41
                                                    "Ja jestem takim DDA i wiem, że partnerom tych DDA ciężko się żyje... Ale to ich wybór:) Jest teoria, że z tak zaburzonymi ludźmi jak DDA łącza się też zaburzeni w jakimś zakresie... ;)"
                                                    To są Twoje słowa Paris. Rozumiem, ze zmieniłaś zdanie?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 10:17
                                                    Trudno zmienić zdanie, na temat tego, że podobno istnieje jakaś teoria. Na temat tego, że jestem DDA też zdania nie zmieniłam, bo trudno zaprzeczać faktom uzależnienia w rodzinie, aczkolwiek tak szeroka kategoria (z 8 mln ludzi w samej Polsce?) nie jest wg mnie szczególnie trafnym ujęciem być może. Że partnerom ciężko się żyje? Pewnie:))) Co do siebie mam nadzieję, że mój mąż odnalazł w związku ze mną to czego szukał - urody, inteligencji, pieniędzy, potomstwa, zdrowia i spełnienia marzeń:))) Czy jest zaburzony? - za biska relacja by mi oceniać:)))Ale co to ma do tematu wątku, nie wiem???
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 10:19
                                                    Zaburzeni łączą się z zaburzonymi, czyli autor też ma coś za uszami. Wg Twojej teorii.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 10:31
                                                    1. Podobno jest taka teoria.. i dotyczy DDA. Nie moja teoria. Kim byli rodzice żony Macieja - nie mam pojęcia, ale w każdym razie rozważała, by do nich pojechać odpocząć. Żadno coś się dzieje z jednej przyczyny, więctakich łatwych wniosków bym nie wysnuwała.
                                                    2. Na pewno grożą mu "wtórne powikłania" (patrz - post Rofu), z których może sobie nie zdawać sprawy. Ja np. swoje problemy i pewne uwarunkowanie (że zacytuję pewną personę z forum:)))) nie definiowałabym przez problemy ojca, a właśnie bardziej problemy mamy, o której szeroko się rozpisywałam, patrząc od strony osobowości. A na jakim oddziale ją leczyli? Dopowiedzmy sobie sami... Dodam, że np. w Krakowie nerwice i zaburzenia osobowości leczą na jednym oddziale.
                                                    3. Wg mnie na za dużo się faktycznie godził, ale to właśnie ten wybór. Tylko nie znając "prawdopodobnego dalszego ciągu" może podejmować decyzje niejako w warunkach "niepełnej informacji". Wszystko może z nim być jak w najlepszym porządku, może być bardzo młody i przy doborze partnerki na inne kwestie patrzył, niż by patrzył za jakiś czas z pewnym doświadczeniem.
                                                    Oczywiście, że to jego wybór:) I to jest wspaniałe:)
                                                    Ps. Gdzieś Triss wspominała ostatnio o jakimś artykule z osobą chorą i narzekała, że nie było "ostrzeżenia" albo "rady" psychologa. Verdana napisała, że nikt pod swoim nazwiskiem tego nie napisze. To temat niewygodny dla psychoterapeutów podejrzewam, bo obie strony to potencjalni klienci. Nie czytałam artykułu, nie pamiętam, gdzie był, ale pewnie trochę zahaczał o ten wątek.
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 11:30
                                                    Nie dotyczy wyłącznie DDA. Np. Skynner pisał o "oknach wystawowych" w Żyć rodzinie i przetrwać. Generalnie chodzi o dobieranie się "po stylach przywiązania", deficytach emocjonalnych, itd.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 11:55
                                                    Ludzie i związki to twory wielowymiarowe. Do mnie osobiście najbardziej przemawia "koncepcja", że nie da się przewidzieć komu z kim będzie dobrze. Całkiem zdrowi ludzie się ze sobą związują, a potem rozstają, inni całkiem zwichrowani też są ze sobą w miarę szczęśliwi, a inni się mordują. Jedni po urodzie, inni po inteligencji, inni po klasie społecznej się zwiążą, a inni po DDA. Co do samego tematu nerwic, to niestety czasem tak bywa, że np. manifestacje lękowe (nie wiem, czy tak można to nazwać) mimo, że są dolegliwościami, to jednocześnie pozwalają coś "dostać" od otoczenia (jak ataki paniki czy histeria) i faktycznie może być tak, że zamiast wysyłać partnera na terapię i w tym wspomagać, robi się cały system rodzinny i każdy jest szczęśliwy do pewnego stopnia, tylko, że np. dzieci same lądują na terapiach. Nie dość, że ktoś nie chce się leczyć, to jego partner jeszcze nie chce takiej zmiany (albo odejść, bo go to w sumie wcale nie przerasta) - może to przypadek rodziny Rofu...
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 12:07
                                                    "Co do samego tematu nerwic, to niestety czasem tak bywa, że np. manifestacje lękowe (nie wiem, czy tak można to nazwać) mimo, że są dolegliwościami, to jednocześnie pozwalają coś "dostać" od otoczenia (jak ataki paniki czy histeria) i faktycznie może być tak, że zamiast wysyłać partnera na terapię i w tym wspomagać, robi się cały system rodzinny i każdy jest szczęśliwy do pewnego stopnia, tylko, że np. dzieci same lądują na terapiach. Nie dość, że ktoś nie chce się leczyć, to jego partner jeszcze nie chce takiej zmiany (albo odejść, bo go to w sumie wcale nie przerasta) - może to przypadek rodziny Rofu..."

                                                    To samo jest z DDA i innymi zaburzeniami. Z tego tez się robi cały system rodzinny, na pokolenia, i niesie ze sobą profity, skoro już tak uogólniamy.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 12:56
                                                    Może DDA bym w to nie mieszała, bo do końca nie wiem, co to za "zaburzenie" (współuzależnienie?). Ale brawo, Pade:) Dokładnie o to mi chodzi. Alkoholizm ma wiele wspólnego z zaburzeniami lękowymii często alkoholikami zostają osoby z dużymi lękami, bo to też generalnie stan "życie mnie przerasta". I tak gdy pisze ktoś, że partner pije, to, że temat znany, każdy powie, musi iść sam na terapie, stawiaj granice, zadbaj o siebie, przemyśl, czy to ktoś z kim chcesz dzieci, czy wiesz, jakie to koszty niesie, alkoholika nie wyleczysz jak mu psychiatrę wezwiesz do domu i opowiesz, że boi się pracy/ludzi/życia/stresu. I tak samo, jak pisze Maciej, to niech wie, że on żony na siłę nie wyleczy. Alkoholik tez mówi - nie mam problemu, to przez Ciebie piję, zarób na mnie, sprzątaj po mnie, etc. etc. etc. I tak samo analogie można sobie znaleźć. Maciej jest w sytuacji trochę analogicznej do takiej żony alkoholika - też może pomagać, a co z tego wyjdzie, to już inna sprawa, bo to problem jest w głowie żony i w jej rękach wola lub brak by z tego wyjść (przynajmniej w jakimś zakresie, bo siebie nikt nie przeskoczy do końca).
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 13:09
                                                    A to nie autor napisał, że żona widzi, ze ma problem i, ze jednak powinna skorzystać z pomocy?
                                                    "Teraz jest już o tyle lepiej, że ona już zdaje sobie sprawę, że potrzebuje specjalisty. Jeszcze kilka miesięcy temu samo wspomnienie o leczeniu wywoływało u niej złość."
                                                    Alkoholik nie ma żadnego problemu z piciem, otoczenie ma.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 13:13
                                                    Tak, Pade, Twoje niezrozumienie dla alkoholików nie raz zauważyłam, podobnie jak nazywanie ich "patologią" (nawet w tym słynnym wątku z linczem:). Cóż, może i nie mają żadnego problemu wg Ciebie, czego bym im szczerze życzyła, ale życie alkoholików nie jest niestety takie piękne, jak zresztą wszystkich ludzi, którzy mają coś wspólnego z podrecznikiem "Psychiatria".
                                                  • pade Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 13:16
                                                    Twoje niezrozumienie dla osób z nerwicą lękową też jest bardzo widoczne.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 14:21
                                                    Ze trzy dni temu chyba pisałam, że podejrzewam, że zakończy się rozmowa pisaniem o wyższym poziomie empatii Pade niż Paris:))) Nie zamierzam sie licytować w tak ulotnej kwestii w tak niemierzalnej formie, jakim są wpisy na forum:)))
                                          • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 16:00
                                            paris-texas-warsaw napisała:

                                            > Wydaje mi się, że przez większość o
                                            > sób tutaj nie jest rozumiany fakt podmiotowości pacjenta i jego autonomiczności
                                            > w decyzjach, których opisane zaburzenia raczej nie wyłączaja.

                                            Wybacz Paris, ale jeśli m na kimś zależy to przedkładam rozsądek i własna ocenę sytuacji nad jego autonomiczność i podmiotowość. Przerabiałam już taką sytuacje z własną rodzoną i bardzo autonomiczną w decyzjach Mamą, która jedynie nie lubiła lekarzy. Po szybszym powrocie ze wspólnego weekendowego wyjazdu na którym poczuła się źle WBREW jej woli wezwałam pogotowie i okazało się, że prócz wysokiej temperatury miała w pakiecie zapalenie oskrzeli. Gdybym uległa jej zdaniu, że "pójdzie do lekarza kiedy się lepiej poczuje, minie jej osłabienie i spadnie temperatura" mogłoby szybko dojść do zapalenia płuc.
                                            Podobnie jest z żona autora wątku. Niekiedy okoliczności sprawiają, że warto zadziałać szybko i zrobić coś pozornie wbrew woli chorego.
                                            • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 20:58
                                              Wydaje mi się, że w tym przypadku - bo temat jak rozumiem był wielokrotnie omawiany - takie wezwanie lekarza by nie było skuteczne, ale oczywiście można próbować. Choć podejrzewam, że badanie internistyczne jest znacznie łatwiejsze do żetelnego przeprowadzenia w pewnych przypadkach od psychiatrycznego... Ja sama wiele razy "umawiałam wizyty", które się komuś w domu nie podobały i też mnie "podmiotowość i autonomiczność" nie obchodziły, a tylko wolne sloty w kalendarzu, ale wiedziałam, że "delikwent" uda się na np. przegląd dentystyczny bez żadnego "doprowadzenia", ale nie miało to nic wspólnego z silną awersją przy wymaganej wysokiej współpracy i nie dotyczyły kwestii tak bolesnych...
                                              • paris-texas-warsaw Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 21:04
                                                Przepraszam, za "żetelne", chyba "rzetelne", ale nie będę się szerzej tłumaczyć;)
                                      • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:52
                                        Twoje tłumaczenia to wg mnie nadużycia i naginanie treści jego przekazu.

                                        Nie zgadzam się z Tobą. Widocznie nie czytasz uważnie.
        • vilez Re: Jak uspokoić? 19.05.15, 17:57
          > "książka nie jest zaczarowana, więc nic złego Ci się nie stanie".

          Tak bez kontekstu, to trudno się odnieść. Ale te słowa wydają się jednak trochę dziwne. Może to odebrała jako kpinę lub sarkazm? Albo suponowanie jej, że ma coś z głową? Bo w jakim celu to powiedziałeś, na co to było odpowiedzią? W kłótni, sporze kpina czy sarkazm bywają odbierane bardziej ostro, bardziej do siebie, niż w innych kontekstach.
          • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 21.05.15, 10:52
            > > "książka nie jest zaczarowana, więc nic złego Ci się nie stanie".
            > Tak bez kontekstu, to trudno się odnieść (...)

            Kontekst był taki, że ją bardzo zabolało to, że po odłożeniu książki pierwsze słowa jakie powiedziałem były skierowane do niej. Powiedziała coś w stylu "najpierw powinieneś mówić na siebie, a nie na mnie". Odebrałem to w ten sposób, że ona boi się tego, że chce przenieść jakąś złą moc z książki na nią, więc chciałem ją uspokoić (w tym sensie, że mimo tego, że książka jest o magii, to ona sama nie ma takich właściwości).
            • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 09:19
              No, jesli zona jest przesadna, a Ty znosisz do domu ksiazki o magii, to rzeczywiscie jej tak pomagasz, ze hej. Ja nie jestem ani drobine przesadna, ale nie znosze jak wokol mnie sa przedmioty, filmy czy ksiazki o tematach magicznych, a jak mi ktos czasem zaczyna opowiadac jakis film "magiczny" to dostaje piany.

              Twoja zona ma zszargane nerwy. Pod reka zawsze warto miec co na uspokojenie, ale na dluzsza mete konieczne jest rozprawienie sie z przyczyna lekow.
              • maciej_abc Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:09
                Tylko, że takie książki zacząłem czytać i kupować na długo zanim poznałem żonę - byłem jeszcze w podstawówce kiedy mnie to naszło. Więc jak się już poznaliśmy to miałem sporo takich książek i wtedy jej to nie przeszkadzało. Nawet sama próbowała je czytać, ale jej nie zainteresowały. A tą konkretnie książkę, którą wtedy czytałem dostałem w prezencie. Poza tym trzeba też rozróżnić fikcję od rzeczywistości. To, że czytam książki, w których występuje magia, smoki czy inne takie, nie oznacza wcale, że wierzę w takie rzeczy w świecie rzeczywistym. Dla mnie świat przedstawiony w książce to jedno, a prawdziwe życie to zupełnie co innego. A ponieważ wiem, że jej to nie interesuje to nawet jej nie opowiadam tego co tam przeczytam.
                • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:14
                  Skoro żona jest teraz w ciężkim stanie, bo widać, że nerwica rozhulała się u niej na maksa, to kochający mąż chowa wszystkie magiczne książki do czasu aż stan żony się nie poprawi. A nie próbuje jej racjonalnie wytłumaczyć, że książka to fikcja.
                  Twoja zona nie myśli teraz racjonalnie. Ona jest chora. Ma rozchwianą psychikę. I żadnym tłumaczeniem czy bagatelizowaniem obaw jej nie pomożesz.
                • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:26
                  maciej_abc napisał:

                  > Tylko, że takie książki zacząłem czytać i kupować na długo zanim poznałem żonę
                  > - byłem jeszcze w podstawówce kiedy mnie to naszło. Więc jak się już poznaliśmy
                  > to miałem sporo takich książek i wtedy jej to nie przeszkadzało. Nawet sama pr
                  > óbowała je czytać, ale jej nie zainteresowały. A tą konkretnie książkę, którą w
                  > tedy czytałem dostałem w prezencie. Poza tym trzeba też rozróżnić fikcję od rze
                  > czywistości. To, że czytam książki, w których występuje magia, smoki czy inne t
                  > akie, nie oznacza wcale, że wierzę w takie rzeczy w świecie rzeczywistym. Dla m
                  > nie świat przedstawiony w książce to jedno, a prawdziwe życie to zupełnie co in
                  > nego.

                  No tak, widzimy, ze te ksiazki sa dla Ciebie waznym elementem rozrywki. A bylbys w stanie z nich zrezygnowac, gdyby to mialo zonie pomoc? Zapytales ja kiedykolwiek, czy chcialaby, zebys sie ich pozbyl?

                  Wczesniej zapytalam, czy zona jest wierzaca. Pytam bo ja jestem, i wlasnie dlatego tak nie trawie "magicznej" tematyki. Z Pisma Swietego wynika wyraznie, ze zaglebianie sie w magie moze byc niebezpieczne. Moze Twoja zona tez ma takie przekonania i stad te obawy. Tak, tak, wiem, to tylko ksiazka, ale sugeruje Ci, bys zapoznal sie ze zdaniem zony w tym temacie.
                  • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 14:40
                    ada1214 napisała:

                    > No tak, widzimy, ze te ksiazki sa dla Ciebie waznym elementem rozrywki. A bylby
                    > s w stanie z nich zrezygnowac, gdyby to mialo zonie pomoc?

                    zamiast rezygnować z rozrywki trzeba leczyć żonę. Teraz żonie przeszkadzają książki, jak maż się ich pozbędzie zaczną jej bez leczenia przeszkadzać jego np. buty, a potem szklanki. To bez sensu i nie prowadzi do niczego dobrego.
                    >
                    > czy zona jest wierzaca. Pytam bo ja jestem, i wlasnie dlat
                    > ego tak nie trawie "magicznej" tematyki. Z Pisma Swietego wynika wyraznie, ze z
                    > aglebianie sie w magie moze byc niebezpieczne.

                    Wierzącym osobom LITERATURA SF lub fantasy nie przeszkadza w praktykowaniu wiary i nie wiąże się z żadnym zagłębianiem się w magię (czyli uprawianiem magicznych praktyk lub obrzędów). Natomiast wiara w przesądy (np. magię liczb, wróżby, przypisywanie magicznych właściwości rzeczom i przedmiotom) zdecydowanie JEST sprzeczna z katolicyzmem.
                    niemniej jednak zamiast ulegać absurdalnym pomysłom żony należy zdecydowanie wspierać ją w pomyśle pójścia do lekarza. Jeśli jej stan pogarsza się od czasu poronienia to być może ono go spowodowało. Same objawy nie miną, a mogą się tylko nadal pogłębiać..
                    • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 14:57
                      > Wierzącym osobom LITERATURA SF lub fantasy nie przeszkadza w praktykowaniu wiar
                      > y i nie wiąże się z żadnym zagłębianiem się w magię (czyli uprawianiem magiczny
                      > ch praktyk lub obrzędów

                      ale przyjmij do wiadomosci, ze to jest Twoje subiektywne zdanie. Ja na przyklad uwazam inaczej, co oczywiscie ma pomniejsze znaczenie tutaj, bo to nie o mnie ten watek. Natomiast co jest tu najwazniejsze- to jest zdanie zony Autora, nie Twoje Auqo. Wybacz, ale z TWoich slow przebija arogancja i przekonanie, ze wszyscy musza zyc wedlug Twich standardow. A jak nie pasuja do Twoich standardow to znaczy ze chorzy psychicznie. Tak widze Twoja wypowiedz.
                      • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:07
                        Dodam jeszcze, ze bez wzgledu na to, jak absurdalne wydaja sie nam czyjes przekonania, czesto warto isc na kompromis, jesli mialoby to komus ulzyc. Moj maz na przyklad tez jest przesadny (nad czym ubolewam) i panicznie boi sie niektorych rzeczy jak np. rozkladanie parasola w mieszkaniu. Dla mnie jest to bzdura, ale dla jego spokoju i dobrego samopoczucia staram sie nie rozkladac parasola w mieszkaniu (po deszczu, do wyschniecia), chociaz mnie ten zabobon irytuje. Ale jesli dla niego to wazne- to ide na ustepstwa.
                      • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:22
                        ada1214 napisała:

                        > Natomiast co jest tu najwazniejsze- to jest zdanie zony Autora, nie
                        > Twoje Auqo.

                        Żona autora jest chora i chyba wszyscy się z tym zgadzamy. Zatem nie jej zdanie jest najważniejsze, tylko lekarza od którego jak najprędzej powinna się udać, takie jest moje zdanie.

                        Wybacz, ale z TWoich slow przebija arogancja i przekonanie, ze wszy
                        > scy musza zyc wedlug Twich standardow.

                        ???

                        A jak nie pasuja do Twoich standardow to
                        > znaczy ze chorzy psychicznie. Tak widze Twoja wypowiedz.

                        Wybacz, ale Twoja wizja mojej wypowiedzi jest osadzona na zupełnie błędnych przesłankach.
                        • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:28
                          A jak nie pasuja do Twoich standardow to
                          > znaczy ze chorzy psychicznie. Tak widze Twoja wypowiedz.

                          > Wybacz, ale Twoja wizja mojej wypowiedzi jest osadzona na zupełnie błędnych przesłankach


                          Pisalam tez troche w odniesieniu do siebie. Uwazasz, jak pisalas, ze ktos komu przeszkadzaja ksiazki o magii powinien sie leczyc. JA natomiast jestem osoba, ktorej ksiazki o magii przeszkadzaja, ale nie uwazam ze powinnam sie leczyc, przeciwnie, uwazam ze leczyc sie powinni milosnicy tej tematyki. Natomiast nie robie z tego mojego uwazania jakiejs reguly, wyglaszanej z mentorskim zacieciem na forum. O to mi chodzilo, gdy napisalam Ci, ze Twoje standardy, co sie nadaje do leczenia, a co nie, sa tylko Twoje, a nie uniwersalne.
                          Po prostu zrobilam abstrakt w dyskusji o zonie Autora.
                          Zona autora, tak ma problem i leki i urojenia nawet. Zgadza sie.

                          • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:42
                            ada1214 napisała:
                            >
                            > Uwazasz, jak pisalas, ze ktos komu
                            > przeszkadzaja ksiazki o magii powinien sie leczyc.

                            Nie, pisałam o osobie z poważnymi problemami psychicznymi której przeszkadza zwykły dotyk tak, że wpada w dwudniową histerię, oraz wiele innych spraw w tym książki (z resztą jak pisałam w tym wypadku nie ma znaczenia jakie - jeśli maż wyeliminuje te o magii, to za chwilę mogą jej przeszkadzać i kucharskie)

                            JA natomiast jestem osoba, ktorej ksiazki o magii przeszkadzaja, ale nie uwazam ze powinnam sie leczyc

                            To się nie lecz, Twoja wola i sprawa. Książki mogą Ci przeszkadzać, możesz ich nie lubić, albo mogą Ci się zwyczajnie nie podobać. Nie usprawiedliwiaj jednak tego że one Ci przeszkadzają doktryną Kościoła Katolickiego bo to nieprawda, że zakazuje ona czytać LITERATURĘ, choć niektórzy księża, a za nimi niektórzy ludzie tak głoszą.

                            > Po prostu zrobilam abstrakt

                            Abstrakt to streszczenie. Odejście od głównego tematu to dygresja.


                            • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 15:59
                              Książki mogą Ci przeszkadzać, możesz ich
                              > nie lubić, albo mogą Ci się zwyczajnie nie podobać. Nie usprawiedliwiaj jednak
                              > tego że one Ci przeszkadzają doktryną Kościoła Katolickiego bo to nieprawda, że
                              > zakazuje ona czytać LITERATURĘ, choć niektórzy księża, a za nimi niektórzy lud
                              > zie tak głoszą.


                              Nie, nigdzie nie pisalam o doktrynie, nie wkladaj w moje usta niewypowiedzianych slow. Pisalam o sobie, ze ja uwazam tak i siak w kwestii magii, oraz ze zona Autora moze (byc moze!) ma podobnie. Skoro tak bardzo boi sie slow zwiazanych z magia, to jest to prawdopodobne. Tyle.


                              > Abstrakt to streszczenie. Odejście od głównego tematu to dygresja.
                              Faktycznie zrobilam blad, ale nie mialam na mysli uzyc slowa dygresja, tylko ekstrakt, w sensie, fragment (fragment watku) .
                              • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 16:04
                                ada1214 napisała:

                                > Nie, nigdzie nie pisalam o doktrynie, nie wkladaj w moje usta niewypowiedzianyc
                                > h slow.

                                Twoje słowa przeczą Twoim słowom: Wczesniej zapytalam, czy zona jest wierzaca. Pytam bo ja jestem, i wlasnie dlatego tak nie trawie "magicznej" tematyki. Z Pisma Swietego wynika wyraznie, ze zaglebianie sie w magie moze byc niebezpieczne.
                                • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 16:09
                                  Twoje słowa przeczą Twoim słowom: [i]Wczesniej zapytalam, czy zona jest wierzac
                                  > a. Pytam bo ja jestem, i wlasnie dlatego tak nie trawie "magicznej" tematyki. [
                                  > u]Z Pisma Swietego wynika wyraznie,[/u] ze zaglebianie sie w magie moze byc nie
                                  > bezpieczne. [/i]

                                  To akurat nie jest doktryna, tylko slowa, ktore stoja na kartach Pisma Swietego. Jak bardzo, bardzo Ci zalezy, to poszukam gdzie.
                                  Nie rozrozniasz miedzy nauczaniem z ambony a slowami z Pisma Swietego? Bo wedlug mojej opinii jest roznica miedzy czyjas interpretacja, nauka, doktryna a slowami wprost z kart Pisma Swietego i wlasnymi konkluzjami.
                                  • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 16:18
                                    ada1214 napisała:

                                    > Nie rozrozniasz miedzy nauczaniem z ambony a slowami z Pisma Swietego?

                                    Rozróżniam, podobnie jak rozróżniam między czytaniem LITERATURY SF, a praktykami magicznymi - rzucaniem zaklęć czy wiarą w przesądy i zabobony. I nie stawiam między tymi czynnościami znaku równości. A jedne nie wypływaja moim zdaniem z drugich.
                                    • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 16:24
                                      A jedne nie wypływaja moim zdaniem z d
                                      > rugich.

                                      Wlasnie, Twoim zdaniem. Ale zdaniem zony moze tak. A to jej opinia jest przedmiotem problemow Autora, nie Twoja. O to wlasnie mi chodzilo wczesniej, zeby nie wyglaszac swoich subiektywnych opinii jako uniwersalnie obowiazujacych prawd.
                                      • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 16:29
                                        ada1214 napisała:

                                        > zeby nie
                                        > wyglaszac swoich subiektywnych opinii jako uniwersalnie obowiazujacych prawd.

                                        Każdy tu wygłasza SWOJE SUBIEKTYWNE opinie, a na to czy ktoś je potraktuje jako obowiązujące prawdy nie mamy absolutnie żadnego wpływu :):)
                                        • ada1214 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 16:53
                                          Jasne. Peace.
                                          W sumie to zadzwonila kwestia, ktora raz po raz pojawia sie tak na forum/forach, jak i w zyciu codziennym w realu. Ciosanie, czy tez usilowanie ciosania wszystkich dookola pod moje poglady/opinie/styl zycia.
                                          Jestem na to wyczulona, bo, ekhem, nie przystaje za bardzo do ogolu spoleczenstwa i ciagle pojawia sie jakis betterwisser, kto "wie lepiej" jak powinnam zyc/spedzac wolny czas/z kim/jakie dolegliwosci leczyc a jakie nie.
                                          To byla dygresja :D
                                          • aqua48 Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 17:28
                                            ada1214 napisała:

                                            > Jasne. Peace.

                                            O, generalnie lubię peace.

                                            > W sumie to zadzwonila kwestia, ktora raz po raz pojawia sie tak na forum/forach
                                            > , jak i w zyciu codziennym w realu. Ciosanie, czy tez usilowanie ciosania wszys
                                            > tkich dookola pod moje poglady/opinie/styl zycia.
                                            > Jestem na to wyczulona, bo, ekhem, nie przystaje za bardzo do ogolu spoleczenst
                                            > wa i ciagle pojawia sie jakis betterwisser, kto "wie lepiej" jak powinnam zyc/s
                                            > pedzac wolny czas/z kim/jakie dolegliwosci leczyc a jakie nie.


                                            Ja absolutnie nie czuję się kompetentna do tego aby komuś mówić jak powinien żyć. Z resztą kto tak na prawdę w życiu kieruje się w swoich wyborach zdaniem obcych osób na przypadkowym forum? Forum może jedynie podpowiadać, zwracać na jakiś szczegół uwagę, być rodzajem greckiego chóru komentującego czyjeś postępowanie, zanim skomentują je osoby z otoczenia pytającego o zdanie. Może być (i chyba najczęściej jest) miejscem do anonimowego wygadania się i wyżalenia. Może też podsunąć komuś takie rozwiązanie jego problemu z którego nie zdawał sobie sprawy. Jednak wysiłku za niego nie zrobi i decyzji o realnych krokach nie podejmie. Tylko i aż tyle.
          • pade Re: Jak uspokoić? 22.05.15, 11:17
            Dla mnie tak samo to zabrzmiało.
            Mąż próbuje "leczyć" żonę przedstawiając jej racjonalne wnioski. Tylko, że ona tego nie odbiera jako pomoc, uspokojenie, rozwianie obaw, tylko kpinę, żarty z niej.
        • kachaa17 Re: Jak uspokoić? 23.05.15, 14:01
          Odniosę sie do twojej wypowiedzi i mam nadzieję, że nie przepadnie to w gąszczu wpisów.
          "Przykład z niedzieli: po śniadaniu ona poszła do łazienki się oporządzić, ja w tym czasie usiadłem w fotelu, aby poczytać książkę (z gatunku fantasy, ogólnie nie istotne, ale dla niej tak). Gdy przyszła, odłożyłem książkę i usiadłem obok niej aby porozmawiać. Ponieważ zahaczyła o serwetkę powiedziałem, żeby uważała bo jej to spadnie. I od razu wybuch, że znowu chce dla niej źle. Po tym jak się uspokoiła (dłuższą chwilę to trwało) dowiedziałem się, że problemem było to, że pierwsze co powiedziałem po odłożeniu książki to było skierowane do niej i dlatego wg niej życzę jej źle. No to starałem się jej wytłumaczyć i tutaj znowu moja wina, bo powiedziałem "książka nie jest zaczarowana, więc nic złego Ci się nie stanie". I znowu problem, bo użyłem tego nieszczęsnego słowa "zaczarowana". A skoro go użyłem to znowu wg niej życzę jej źle. I nie ma znaczenia, że słowo to odnosiło się nie do niej, a do książki oraz, że jeszcze było zaprzeczenie. Tego typu sytuacji jest mnóstwo - ja chce jej pomóc coś wytłumaczyć, a ona znajdzie w tym coś co jej nie pasuje i zamiast poprawić jej nastrój jest jeszcze gorzej."
          Po pierwsze: ja właśnie jestem tuż po skończonej terapii nerwic i tuż po rozwodzie. Mój były mąż zachowywał się podobnie jak ty a ja trochę podobnie jak twoja żona. Mnie też nawet teraz po terapii zdenerwowałoby napominanie, żebym uważała na serwetkę. Jest to dla mnie traktowanie żony jak dziecka. Jeśli robisz to często to się jej nie dziwię. Kolejna rzecz: dla mnie mówienie: książka nie jest zaczarowana to robienie głupka z żony. Czy myślisz, że ona naprawdę się tego bała? No chyba, ze tak jest to wycofuję moje słowa. Myślę, że coś jest bardzo nie tak w waszych stosunkach a nie tylko w zachowaniu żony.
    • karmelowa_bombonierka Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 17:25
      Powiedz - ten problem pojawił się teraz? Z czym Twoja żona ma problemy tak naprawdę?

      Niechęć do dotyku innych to jedno. Ale może to tylko jeden z kłopotów, to co widać. A pod spodem buzuje lawa. Nie sądzę by przypadkowe dotknięcie było jedyną przyczyną tego co się dzieje obecnie z twoją żoną, raczej było kroplą przelewającą czarę. Uspokojenie nic tak naprawdę nie da - trzeba wyjaśnić co się dzieje, zdiagnozować prawdziwą przyczynę problemów i się nią zająć.

      Ta niechęć do dotyku - była wcześniej tylko w mniejszym nasileniu?
      Czy pojawiła się ot tak?

      Ja na pierwszy rzut zasugerowałabym jednak nie psychiatrę ale dobrego internistę. Jest wiele chorób które mogą się tak objawiać. Twoja żona może ukrywać wiele innych problemów, ledwo sobie z tym radzi ale jakoś daje radę i udaje że wszystko jest ok, przypadkowe spotkanie, niechciany, nadmierny kontakt fizyczny przełamały tamę i mogło polecieć. Stąd być może płacz od dwóch dni.

      Może dziać się coś co ją od pewnego czasu przeraża, mogą męczyć Twoją żonę objawy które sama przed sobą wypiera i robi dobrą minę do złej gry.
      Może się boi że wariuje, albo że ma jakąś inną poważną chorobę.
      Takie udawanie przed samą sobą i najbliższymi że jest świetnie i nic złego się nie dzieje - jest ogromnie obciążające. Wystarczy drobiazg by doprowadzić do załamania.

      Może to jakieś problemy hormonalne?
      Te potrafią dawać takie objawy psychiatryczne że hej!
      Myślę że Twojej żonie potrzebny jest dobry lekarz, najpierw taki od ciała.
      • verdana Re: Jak uspokoić? 15.05.15, 19:44
        Nie uspakajaj w ogóle. W tym wypadku najważniejsze jest, aby żona zrozumiała, jak bardzo poważny ma problem. Jeśli ja uspokoisz, prawdopodobnie uzna, że może zaczekać z leczeniem. Myślę,że to jest ta sytuacja, gdy pomoc jest przeszkoda w leczeniu.
        Raczej jednak nie sądzę, aby internista tu pomógł.
        • karmelowa_bombonierka Re: Jak uspokoić? 16.05.15, 13:49
          Ale nie wiemy co się dzieje, nie wiem nawet czy mąż bohaterki wątku wie.
          Może ma objawy które sama sobie "zdiagnozowała" jako chorobę psychiczną albo inną groźną - np. ja kiedyś sama sobie zdiagnozowałam stwardnienie rozsiane jako że miałam nietypowy objaw który występował u koleżanki na stwardnienie chorej - traciłam okresowo ostrość widzenia. Widzę, widzę i nagle - nie widzę, tylko rozmyta przestrzeń. Oczywiście - w tym momencie każde odrętwienie nogi, dziwne samopoczucie, plus masa objawów moim zdaniem czysto psychosomatycznych (bo występowały wtedy masowo, po prawidłowej diagnozie - ustąpiły cudownie) były potwierdzeniem mojej "diagnozy". Trochę czasu minęło zanim odważyłam się pójść do lekarza by usłyszeć prosto z mostu potwierdzenie moich obaw. Na szczęście diagnoza była inna/ Ten czas do wizyty u lekarza kosztował mnie masę nerwów - o których nikomu nie mówiłam.

          A że też odczuwam duży dyskomfort gdy jestem dotykana bez mojej woli - więc wiem jakie to jest stresujące nawet tak na codzień - gdyby trafiło mnie w okresie obniżonego samopoczucia, przewlekłego stresu - też by mogło przerwać tamę.

          Nie mamy pojęcia co się dzieje z bohaterką wątku. Może to problem czysto psychologiczny - np. była molestowana czy coś gorszego. Albo rozwija się u niej jakaś nerwica.
          A może ma objawy somatyczne które ukrywa bo myśli że jest na coś bardzo poważnego chora i nie ma odwagi iść z tym do lekarza.

          Myślę że łatwiej będzie ją namówić na wizytę u internisty niż u psychiatry.
          Tym bardziej że jednak mimo wszystko - choroby psychiczne, zaburzenia w tej sferze powinno się diagnozować dopiero po wykluczeniu tła somatycznego.

          A tu nawet nie wiemy o co chodzi.

          Mąż wie tyle że żonie się "porobiło" i nie lubi dotyku innych a po przypadkowym dotknięciu lawina ruszyła i kobieta płacze od dwóch dni.
          Jeśli od długiego czasu ukrywa jakąś niszczącą ją tajemnicę - to taki szloch nie jest czymś patologicznym a wręcz przeciwnie. Więc nawet nie wiadomo jak go interpretować. Może wręcz się z niego cieszyć bo kobieta wreszcie pozwoliła sobie na okazanie tych wszystkich emocji?

          Tyle że teraz najważniejsze jest pytanie - co je powoduje.
          • edw-ina Re: Jak uspokoić? 16.05.15, 14:14
            Jeżeli wszystko wskazuje na to, że masz złamaną nogę, to jedziesz na pogotowie do ortopedy, by założył gips, a nie pytasz alergologa, czy to nie problem z pyleniem. Jeśli ortopeda uzna, że to jednak nie złamanie, tylko coś tam, to od tego jest lekarzem, by skierować cię do innego, konkretnego. Tak czy siak logika nakazuje najpierw skontaktować się z lekarzem, którego specjalizacja dotyka objawów, a nie z innym.
            Jeżeli to jest np. przeciągający się atak paniki, to nikt wołami nie zaciągnie kobiety do jakiegokolwiek lekarza. Wówczas trzeba działać tak samo, jak w sytuacji udaru, zawału czy innego nagłego schorzenia, które prowadzi do śmierci bądź nieodwracalnego ubytku na zdrowiu - wezwać szybko specjalistę.
            • karmelowa_bombonierka Re: Jak uspokoić? 16.05.15, 15:34
              No dobrze - ale co jak boli Cię brzuch, jakoś tak dziwnie, rozlanie, nie wiesz co dokładnie?
              Idziesz do pierwszego wybranego specjalisty który Ci przyjdzie do głowy (chirurg? gastrolog? ginekolog? onkolog? nefrolog? parazytolog?) czy raczej pójdziesz do lekarza internisty który zrobi podstawowe badania i oceni w jakim kierunku należy iść dalej?

              Jeśli masz złamaną nogę - to wiesz co Ci dolega.
              I stąd oczywistym kierunkiem jest specjalista od złamanych nóg :)

              Ale sprawa wygląda inaczej jeśli masz tylko objaw i nie wiesz gdzie jest jego źródło.

              Niechęć do dotykania przez ludzi może być objawem przeczulicy skóry, silnego zdenerwowania, traumatycznych przeżyć, silnego pobudzenia i pewnie wielu innych rzeczy. W dodatku masa ludzi nie lubi być w niekontrolowany sposób przytulana i całowana - tyle że na codzień sobie z tym spokojnie żyje (delikatnie zaciskając zęby na czas powitania ;)) ale gdy trafi się taki przytulak w złym momencie - wtedy odczuwa się to po wielokroć.
              Płacz?
              Nawet taki długotrwały?
              Jeśli kobieta od długiego czasu żyje w wielkim stresie i nagle wydarzyło się coś co przełamało jej zdolność do tłumienia emocji - to może płakać.
              Ale to nie płacz jest problemem.
              Tylko to co go wywołało.

              Oczywiście że tło tego co się dzieje może leżeć tylko i wyłącznie w psychice.
              Ale czy na pewno?
              Jeśli kobieta ma nadczynność tarczycy (spokojnie może występować wtedy i przeczulica skóry, i wybuchy niekontrolowanych emocji i poczucie "utraty zmysłów", napady lęków etc) a trafi do psychiatry który uzna że objawy są tylko z jego działki i przypisze jej leki uspokajające, przeciwlękowe, może nawet jakiś psychotrop - to na pewien czas może to zamaskować objawy. Ale chodzi o pomoc faktyczną a nie tylko maskowanie problemu.

              Szkoda że autor wątku więcej nie napisał o tym co się dzieje.
              • edw-ina Re: Jak uspokoić? 16.05.15, 15:43
                Ale podstawowe badania zleci każdy lekarz. Od neurologa po pulmonologa. W moim przypadku zawsze robi to ginekolog, do którego mam największe zaufanie. Równie dobrze może je zlecić psychiatra, ma do tego uprawnienia.
          • ada1214 Re: Jak uspokoić? 16.05.15, 14:49
            Myślę że łatwiej będzie ją namówić na wizytę u internisty niż u psychiatry.
            > Tym bardziej że jednak mimo wszystko - choroby psychiczne, zaburzenia w tej sfe
            > rze powinno się diagnozować dopiero po wykluczeniu tła somatycznego.

            To prawda. Jest mnostwo przykladow, gdzie ludzie byli latami leczeni na depresje, podczas gdy mieli niedoczynnosc tarczycy. Albo ataki paniki, a mieli borelioze. Tez bym zaczela od internisty, to prawidlowa taktyka, ale przypuszczam, ze u internisty juz byli, w kazdym razie ja odnioslam wrazenie, ze dla Autora choroba zony nie jest nowoscia.

            A propos dotykofobii. Mam nadzieje, ze Autor napisze cos wiecej w temacie- ja tez nie-na-wi-dze gdy mnie ktos dotyka. Oprocz najnajblizszych mi osob. Mi jednak szkoda czasu na diagnozowanie i leczenie- po prostu nie pozwalam na dotykanie mnie, nawet na to by ktos zbyt blisko stal. Ale chetnie sie dowiem, czy mozna sobie jako pomoc, czy zlagodzic, bez wloczenia sie po lekarzach.
            • edw-ina Re: Jak uspokoić? 16.05.15, 15:40
              A ja nie pozwalam, aby ktokolwiek dotykał mojego jedzenia i też nie zamierzam tego leczyć, chociaż nawet w skrajnym głodzie potrafię odstawić talerz, jeśli np. ktoś wziął z niego choćby rzodkiewkę. Ale gdyby to uniemożliwiało mi funkcjonowanie - vide: przez dobę nie mogłabym się uspokoić, bo ktoś wziął rzodkiewkę z mojego talerza, to jednak byłby to stan jak najbardziej do leczenia.
              A psychiatra zwykle zleca też badania tarczycy, hormonów itp. Przynajmniej ci, których znam zwykle zwracali uwagę również na takie sprawy, a nie radośnie wypisywali jedynie psychotropy, by pozbyć się pacjenta. Sam wywiad wstępny trwa ładną godzinę, a wówczas lekarz pyta o przebyte choroby, ciąże, rodzinne skłonności do chorób, właśnie badania, opiekę lekarską, przyjmowane leki i wiele, wiele innych.
              • ada1214 Re: Jak uspokoić? 16.05.15, 15:59
                > A psychiatra zwykle zleca też badania tarczycy, hormonów itp

                MOze niektorzy,ale raczej ze swieca szukac psychiatre, ktory patrzy holistycznie. Nie potrzeba tu snuc domyslow- o tym, ze psychiatrzy notorycznie popelniaja ten blad- dowalaja leki bez zbadania czy chocby zasugerowania chorob somatycznych , napisano juz wiele grubych tomow, w internetach tez jest od metra takich relacji poszkodowanych pacjentow, leczonych przez psychiatre, podczas gdy zrodlo dolegliwosci jest gdzie indziej. Wiem, bo temat mnie dotyczy(l), jestem depresyjna, temat mam przeorany wzdluz i wszerz.
    • vilez Re: Jak uspokoić? 16.05.15, 15:53
      Boże, kłócą się, której specjalności lekarz...
      Każdy- powyżej kowala. Może być i weterynarz. Nawet taki sobie, czyli średni. Zorientuje się, do kogo skierować.
    • alpepe Re: Jak uspokoić? 17.05.15, 17:09
      Badanie tsh, jak dobrze wyjdzie, to psychiatra, by ustabilizować sytuację i w międzyczasie badanie hormonów płciowych.
    • rofu Re: Jak uspokoić? 25.05.15, 08:58
      Macieju.
      Wiem co będzie dalej, jeśli tego nie przerwiesz. Jestem dzieckiem takiej pary. Moja mama jest chora - sytuacja bardzo podobna do Twojej żony. Nie chciała się leczyć. A wszyscy wokół uważali, że jak będą jej ustępować i tłumaczyć to ona będzie się zachowywać "normalnie".
      Ja od dziecka też byłam zaangażowana w ten "teatrzyk".
      Dosyć późno zorientowałam się co się dzieje i teraz płacę za to ogromną cenę.
      Twoja żona nie znormalnieje. Ona wymaga leczenia. Chorobą będzie się rozwijać - sam zauważasz, że już jest gorzej kiedyś. To nie przejdzie samo.
      Musi zacząć się leczyć. Nie pytaj jej o zgodę. Ona może być nawet na Ciebie o to zła. Nie unikniesz tego. Szczerze porozmawiać będziecie mogli dopiero wtedy, kiedy ona będzie ustabilizowana. Teraz to nie ma sensu.
      To co możesz zrobić, to maxymalnie zadbać o jej komfort. Znajdź dobrego psychiatrę i zamów wizytę domową.
      Moja mama też zawsze powtarzała, że to jej sprawa. Ale to nieprawda. Chora była i nadal jest cała rodzina. Mam jeszcze brata. On też płaci swoją cenę.
      Tobie również potrzebna jest pomoc - rozmowa z kimś obiektywnym, kto nie pozwoli Ci się oszukiwać.
      Zyczę siły i wtrwałości.
    • sonia_siemionowna Re: Jak uspokoić? 26.05.15, 23:37
      Moim zdaniem Twoja żona może mieć początki psychozy. Obsesja kontrolowania wszystkiego i używania/ nieużywania określonych słów wskazuje, że już słabo panuje nad rzeczywistością. Najprawdopodobniej nie mówi Ci wszystkiego, bo wie, że jak powie, to zacznie się namawianie na leczenie.

      Też uważam, że wizyta domowa psychiatry to jedyny ratunek dla żony. Choroba psychiczna to nie wyrok, z tym się teraz normalnie żyje, ale nie ma co czekać, aż żona zupełnie 'odpłynie'.

      Na takie rzeczy żadne 'uspokojenie' nie pomoże. Żona potrzebuje diagnozy psychiatry i odpowiednio dobranych leków. Odwlekanie tego jedynie pogarsza jej stan.
Pełna wersja