Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czytania

21.05.15, 10:32
Ciekawy wywiad w GW :
wyborcza.pl/duzyformat/1,145317,17950970,Nikt_mnie_nie_irytuje_tak_jak_matka__Dorosli_rozliczaja.html?utm_source=SARE&utm_medium=email&utm_campaign=test+Du%C5%BCy+Format
Wreszcie troche soli trzezwiących dla dzieci "toksycznych rodziców"
    • triss_merigold6 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 21.05.15, 12:16
      Znaczy, dorośnij człowieku w końcu.
    • molly_wither Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 21.05.15, 21:27
      Trzeba cytowac autorytety,zeby niektorych otrzezwic. Kiedy radzi przecieta osoba,jak postepowac z toksyczna matka to jest tutaj zlinczowana i wykpiona. Ale jak ma reagowac dziecko toksycznej matki? Toksycznie rzecz jasna! "Zabic matke" - dobry tytul na film.
    • panizalewska Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 22.05.15, 20:57
      Mi się podoba. Potrzeba bardzo dużo wysiłku, żeby dorosnąć, a nie tylko tępo odrzucać całokształt rodziców, co tutaj się często przewija ;)
    • paris-texas-warsaw Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 22.05.15, 21:09
      Trochę Danuta Golec zmonopolizowała GW, ale mimo wszystko lubię ją czytac, bo dosadnie się wypowiada. Natomiast nie do końca zrozumiałam pewien rozdźwięk miedzy "nie umieją się wkurzyć (te dorosłe dzieci na rodziców)", a "odradzam rozmowy (dzieciom z oskarżanymi rodzicami)". I ciekawa jestem jaki byłby wywiad odnośnie tego, co zaznaczyła - pomija - czyli alkoholików, molestatorów, etc. Gadanie o lajtach jest lajtowe.
    • vilez Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 23.05.15, 08:53
      Tkwienie przy obranych punktach "zła", (ludzie, sytuacje, stany rzeczy) które czyni się odpowiedzialnymi za nasze niepowodzenia, jest oczywiście kruczkiem, wybiegiem. Dość dobrze już opisanym. Nie jest to objaw dojrzałości.
      Świetnie się z tym rozprawił swego czasu Władysław Kozakiewicz w wywiadzie udzielonym Wyborczej. Pokazał, jak negatywny wkład (ojciec agresywny przemocowiec, warunki socjalne straszne) może NIE BYĆ powiązany z dalszym życiem, jak można nie wisieć na tym ani nie czynić go punktem odniesienia.
      To jest moim zdaniem kwestia charakterologiczna- konkretnie kwestia siły lub słabości charakterologicznej. Jedni to pozostawiają i idą dale bez resentymentu i uwieszania się na tym, inni będą wisieć nad tym, że mama kiedyś nie dala im lizaka (trywializuję dla uwidocznienia problemu).
      • sebalda Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 23.05.15, 10:54
        W tym wydaniu DF też jest krótka rozmowa z Kozakiewiczem i też mnie natchnęła optymizmem. Jest tak fajny motyw: ojciec był potworem, ale za to matka była inna i on pisze, że chce przekazać swoim dzieciom dobroć, którą dostał od niej. To bardzo nietypowe, odosobnione wręcz podejście: facet nie oskarża matki o to, że nie odeszła od ojca, ale docenia jej dobroć i to, że być może to ona właśnie go uratowała, że dzięki temu on nie powielił wzorca ojca.
        • sebalda Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 23.05.15, 11:00
          W tym samym wydaniu jest też artykuł pokazujący problem od strony starych, schorowanych rodziców. Porzucenie, zaniedbanie, pazerność - zachowania i cechy wielu współczesnych dorosłych dzieci. I teraz pytanie: dlaczego te dzieci porzucają rodziców, nie dają im oparcia na starość? Czy to wynik ogólnej tendencji do wygody, egoizmu, indywidualizmu pozbawionego cech em[patii we współczesnym świecie, czy raczej jest to pokolenie dzieci wcześniej zaniedbywanych przez rodziców (nie mówię o zaniedbaniu materialnym), dla których praca i kariera byly ważniejsze niż dzieci? Czy kochane i szanowane dzieci (od urodzenia) mogą przyjmować takie postawy? Czy wymagający uwagi stary rodzic dawał zawsze tę uwagę swojemu dziecku?
          • vilez Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 23.05.15, 11:04
            Nie rozumiem porzucania starych i schorowanych rodziców. (Pomijam tu radykalną przemoc.)
          • triss_merigold6 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 23.05.15, 11:18
            Zaraz, zaraz...
            W tekście na temat porzucanych starych rodziców syn tłumaczy matce, że pracuje na 3 etaty i nie może być u niej częściej niż te 2x w tygodniu. Matka cierpi, czuje się nieszczęśliwa, opuszczona, ale sorry, life is brutal - te 2x w tygodniu przywieź zawieź pomóz, posiedź to i tak jest dużo IMO dla osoby która ma obciążającą pracę, kredyty i własną rodzinę.
            • panizalewska Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 23.05.15, 11:25
              Kiedyś był model brania starych schorowanych rodziców do siebie. I zdaje się najczęściej takowym opiekowała się córka lub synowa. To raz. Dwa, że w tych czasach to zdaje się jeden etat jednego dorosłego raczej starczał na jako-takie życie dla rodziny. Mieszkania z przydziału, służbowe itp (Wystane, wyczekane, ale jednak były) Teraz właśnie 3 etaty i kredyty i FIZYCZNIE doba się nie rozciągnie, żeby być z tymi rodzicami 5 x w tygodniu.

              Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
              • triss_merigold6 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 23.05.15, 11:31
                Och, kiedyś był też model wycugu. Na wycugu staruszkowie szybciutko umierali.

                Jak matka moich znajomych braci dostała wylewu, to po krótkiej opiece w domu panowie raz dwa znaleźli dom opieki z oddziałem szpitalnym. Obaj pracowali wyjazdowo, jeden sam, drugi żonaty - żony nawet nie pytał czy zajmie się pełnoobsługowo matką, bo wiadomo było że taka opcja nie wchodzi w grę.
              • milamala Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 23:18
                panizalewska napisała:

                > Kiedyś był model brania starych schorowanych rodziców do siebie. I zdaje się na
                > jczęściej takowym opiekowała się córka lub synowa. To raz. Dwa, że w tych czasa
                > ch to zdaje się jeden etat jednego dorosłego raczej starczał na jako-takie życi
                > e dla rodziny. Mieszkania z przydziału, służbowe itp (Wystane, wyczekane, ale j
                > ednak były) Teraz właśnie 3 etaty i kredyty i FIZYCZNIE doba się nie rozciągnie
                > , żeby być z tymi rodzicami 5 x w tygodniu.
                >
                > Poprawcie mnie, jeśli się mylę.

                Nie poprawie, bo nie mylisz sie.
          • milamala Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 23:17
            sebalda napisała:

            " I teraz pytanie: dlaczego te dzieci porzucają
            > rodziców, nie dają im oparcia na starość? Czy to wynik ogólnej tendencji do wy
            > gody, egoizmu, indywidualizmu pozbawionego cech em[patii we współczesnym świeci
            > e, czy raczej jest to pokolenie dzieci wcześniej zaniedbywanych przez rodziców
            > (nie mówię o zaniedbaniu materialnym), dla których praca i kariera byly ważniej
            > sze niż dzieci? Czy kochane i szanowane dzieci (od urodzenia) mogą przyjmować t
            > akie postawy? Czy wymagający uwagi stary rodzic dawał zawsze tę uwagę swojemu d
            > ziecku? '

            Bardzo ciekawe pytanie, sama sie nad tym zastanawiam. Niestety teraz chyba jeszcze takiej odpowiedzi udzielic nie mozna. Za malo doroslych dzieci, ktore byly wlasciwie traktowane w dziecinstwie aby moc to teraz zweryfikowac. Slyszy sie tylko opinie tych staruszek, ktore twierdza, ze sie bardzo poswiecaly, ale to tylko ich zdanie, czy dorosle dziecko moze to potwierdzic.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 12:28
      Jeszcze trochę w ramach tego wątku i wokół wywiadu Danuty Golec, a trochę po Dniu Matki i w przededniu Dnia Dziecka.
      Myślę, że dodatkowym powodem dla którego dorosłe już dziś dzieci, głównie z pokolenia 40+ , mają pretensje do rodziców, jest duży rozziew pomiędzy świadomością jaką ci dorośli już ludzie powzięli na temat wpływu wychowania, wiedzy na temat rozwoju psychicznego dziecka itp, a systemem w jakim byli wychowywani.
      Wiek XX to wiek bardzo intensywnego rozwoju psychologii i nauk społecznych. Druga połowa tego wieku to też czas pokoju na świecie w naszej części Europy. Można było się skoncentrować na takich dylematach.
      Ci dorośli zaczęli wychowywać swoje dzieci już inaczej. Ale też dowiedzieli się, ile ich potrzeb dziecięcych nie został zaspokojonych i znaleźli adresata tych żalów i pretensji. Wielokrotnie bardzo słusznych, co nie oznacza, że trzeba je nieustająco w sobie hodować i polewać. O tym jest ten wywiad, który bardzo dobrze balansuje pomiędzy niezaspokojonymi, autentycznymi potrzebami dziecka a patologicznym podtrzymywaniem tego niedosytu, co w efekcie obraca się przeciwko dorosłemu dziecku.
      Dziecko do tej pory nigdy nie cieszyło się takim zainteresowaniem jak obecnie. Jest to słuszny trend, ale bardzo młody. Warto o tym pamiętać. Wcześniej troska rodziców koncentrowała się na fizycznym przeżyciu dziecka, a następnie na jego usamodzielnieniu się. Małe dziecko, ponieważ często wcześnie umierało, nie miało długo podmiotowości, bo po co.
      Teraz jest zupełnie inaczej. Troszczymy się o jego psychikę już w życiu prenatalnym.
      Dlatego niektórzy rodzice nic nie rozumieją, z tego czego chcą od nich dorosłe już dzieci. Tylko stawiają przed nimi tę przysłowiową pomidorową i dziwią się, że to już nie starcza. A wtedy w ich dzieciach wzbiera żal nie do opisania.
      Ciekawe jak ta relacja potoczy się z dzisiejszymi przedszkolakami, gdy dorosną. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 13:43
        > Ciekawe jak ta relacja potoczy się z dzisiejszymi przedszkolakami, gdy dorosną.

        obawiam sie, ze wahadlo wychyla sie w druga strone. Obecne dzieci traktowane sa iscie po krolewsku. Z przerazeniem czytam- wciaz powracajace- tematy na forach, kiedy rodzice nie radza sobie z malymi nawet dziecmi. W niektorych domach rzadza dzieci. Nastolatkowie potrafia sie rzucac z piesciami do rodzicow. Tematyka utrymania dyscypliny wsrod dzieci zawsze wywoluje emocje- zdecydowana wiekszosc rodzicow- wedlug moich obserwaji- jest nieslychanie poblazliwa, niedecyzyjna, niekonsekwentna; doslownie jakby sie tych dzieli bali. Mnie kiedys pouczono, ze jak dziecko jest zajete gra czy filmem, to nie wolno mu przerywac, albo ze polecenie wydane przed matke moze wedle wlasnej woli albo wykonac, albo nie wykonac i w dodatku swobodnie zdecydowac kiedy zostanie wykonane, by podac tylko te dwa przyklady.
        Wlasciwie juz wyrosly pokolenia egocentrycznych leni, przekonanych ze caly swiat ma sie im klaniac. Dobrze zbudowany, wypasiony, silny i nie majacy nic do roboty mlody byczek potrafi zbluzgac stara zmeczona zyciem matke, ze ta w drodze z pracy nie kupila wystarczajaco duzo jedzenia dla niego. A ta przeprasza i kuli sie ze strachu.
        • marsylvik Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 14:08
          ada1214 napisała:

          > Wlasciwie juz wyrosly pokolenia egocentrycznych leni, przekonanych ze caly swia
          > t ma sie im klaniac. Dobrze zbudowany, wypasiony, silny i nie majacy nic do rob
          > oty mlody byczek potrafi zbluzgac stara zmeczona zyciem matke, ze ta w drodze z
          > pracy nie kupila wystarczajaco duzo jedzenia dla niego. A ta przeprasza i kuli
          > sie ze strachu.

          Uważam, że to co tu w tym fragmencie opisałaś nie ma nic wspólnego z dzisiejszymi czasami, ze zmianą podjeścia do dzieci w kontekście kulturowym. Ja byłam świadkiem takich scen w domach moich znajomych już jako nastolatka, a więc dekady temu. W wiadomościach można trafić na opisy tragedii, jak to syn zatłukł swoją zastraszoną, steraną, schorowaną matkę. Sześćdziesięcioletni syn.

          Zjawisko istnieje, tylko przyczyn szukasz chyba nie tam gdzie trzeba. I wcale nie byłabym taka pewna, że ono się nasila, ja tego nie widzę. Przypomina mi się za to moja prababka, która nie raz przy okazji szokujących wiadomości w telewizji typu dzieci w beczkach czy inna mama Madzi zaczynała opowiadać podobne historie, które zdarzyły się w sąsiedniej albo w tej samej wsi. Znane jej z pierwszej czy z drugiej ręki, a nie z mediów. Tylko że wtedy wiedziała o takim zdarzeniu tylko cała wieś, albo i trzy wsie, a nie cała oglądająca tv Polska. Ja nie znam aż tylu takich historii z własnego czy ze znajomych i sąsiadów życia, co ich znała moja prababcia. Więc jak tak się zastanowić, to w przeszłości to co dziś nazywamy patologią zdarzało się chyba jednak częściej niż teraz. Mądrą miałam prababcię... Nigdy nie twierdziła, że to dzisiejszy świat się chyli ku upadkowi a młodzi dziś gorsi niż kiedyś - ja dość szybko nauczyłam się to u niej cenić.
          • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 14:28
            Nie, nie rozumiesz mnie. Mnie nie chodzi o jednostkowych swirow, ze ktos kogos zatlukl i do beczki. Ludzie niestabilni psychicznie, kryminal i psychofagi zawsze byli. Mi nie chodzi o to. Mi chodzi o trendy. O przejaw tej rebelii nie u niektorych jednostek, tak wyjatkowych ze az cztery sasiednie wsie o tym opowiadaja. Mi chodzi o zasieg ogolnospoleczny. Nawet w zartobliwych kreskowkach to widac. W latach 70 tych jak dziecko przynioslo dwoje w dzienniczku to dostawalo lanie (przykladowo) . Teraz jak przyniesie dwoje to rodzice pedza z ryjem do nauczycielki, prawie ze za wlosy ja szarpia. To oczywiscie uproszcznie, ale ten trend widac wszedzie. Wczoraj chyba ogladalam na fb jak mlokos jakis poszedl sobie zrobic tatuaz. Boli go, wiec siedzi i klnie, bluzga i wyzywa tatuazyste (tak sie nazywa?) , wyzywa go od gejowi itp, a matula siedzi na krzeselku obok i sie glupkowato smieje. Za takie zachowanie powinien po ryju ten mlodzienic dostac, a matula sie glupkowato, poblazliwie smieje i komentuje "a mowilam ze bedzie bolec" hihihaha no przednia zabawa, ze mlokos zachowuje sie jak skrzyzowanie swini z patologia.
            To widac wszedzie.
            • differentview Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 18:57
              > Boli go, wiec siedzi i klnie, bluzga i wyzywa tatuazyste (tak si
              > e nazywa?) , wyzywa go od gejowi itp, a matula siedzi na krzeselku obok i sie g
              > lupkowato smieje.

              nie mozna " wyzywac kogos od gejow" bo gej to orientacja seksualna a nie wyzwisko
              • marsylvik Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 21:15
                Zależy od intencji. Jeśli ktoś uważa, że homoseksualnej orientacji należy się wstydzić i mówi komuś w złości, że jest gejem - no to go zwyzywał. Może głupio zwyzywał, ale taką właśnie miał intencję i tak to trzeba rozumieć.

                "Sprawny inaczej" też jest już wyzwiskiem. To wyrażenie miało zastąpić "kalekę", żeby nie było obraźliwie. Przez jakiś czas pełniło swoją rolę. Ludzie jednak zaczęli je używać pogardliwie, teraz już niemal się go nie używa w innym niż obraźliwy celu.

                Zwyzywać można od wszystkiego tak naprawdę. Nawet od bab czy facetów, mając na myśli wyłącznie to, że ktoś należy do pogardzanej płci, albo do płci, której rzucający wyzwiska przypisuje jakieś godne pogardy cechy.
                • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 08:53
                  Po prostu Different chciala sie czepnac slowka, no to sie czepla.
                  Dodam, ze jesli mlodzieniec w amoku krzyczy do tatuazysty "nie dotykaj mnie ty geju" to ma jednoznaczny cel: zwyzywac , dokopac, ublizyc. Intencje poptrafilo by poprawnie rozszyfrowac male dziecko. No ale niektorzy, jak widac, beda udowadniac, ze mlodzieniec prowadzil z tatuazysta kulturalna rozmowe nt jegoz preferencji seksualnych.
                  • verdana Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 09:41
                    Ada - w tych czasach, które chwalisz normalne było mówienie "pedał" i obrazanie gejów...
                    • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 10:08
                      verdana napisała:

                      > Ada - w tych czasach, które chwalisz normalne było mówienie "pedał" i obrazanie
                      > gejów...

                      Ale nie w towarzystwie mamy i za jej rubasznym, rechoczacym przyzwoleniem. Tymczasem ten koles, widzac jaka radoche sprawia mamie jego zachowanie, dostaje informacje zwrotna, ze wszystko jest ok. Nastepnego dnia moze pobije jakiegos geja, bo przeciez wolno sie na nich wyzywac, skoro mamusce sie podobalo.
                      • marsylvik Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 12:40
                        Sądzę, że w towarzystwie mamy i ku jej uciesze też się zdarzało. Ja widzę jedną, moim zdaniem decydującą, różnicę: kiedyś taka mama i jej syn uznani zostaliby za margines społeczny. Dziś się promują w mediach, choćby na fb, nie są uważani za szczególnie godnych potępienia, ostracyzmu, znajomość z takimi ludźmi nie jest mezaliansem.

                        Nadal nie uważam, żeby to była kwestia metod wychowawczych. Z tego co wiem większą dyscyplinę trzymało się zawsze w rodzinach biedniejszych, wykluczonych, bardziej zagrożonych przestępczością. Margines tak zwany. W tych samych, w których częściej zdarzało się chamstwo i cwaniactwo.

                        Myślę, że to co w tej chwili opisujesz, brak kultury, związany jest ze zmianami kulturowymi w całym społeczeństwie, zmniejszaniem podziałów społecznych, zmianą wyznaczników przynależności do jakiejś warstwy społecznej, promowanymi w mediach wzorcami. Hmm... nie przypominam sobie filmów z dużą ilością niecenzurowanych wulgaryzmów przed sukcesem "Psów". "Rurek, co ten stół taki up....y" - kiedyś takie zdarzenie z udziałem jednego z najbardziej znanych dziennikarzy czy prezenterów nie przeniknęłoby absolutnie do opinii publicznej, nie mówiąc o tym, że nie byłoby hitem internetu ;)

                        Szkoła? Nie wiem jak teraz, w tej chwili nie mam dzieci w wieku szkolnym. Fakt faktem, że osobiście nie spotkałam się z sytuacją, w której nauczycielka byłaby obarczana odpowiedzialnością za brak pracy domowej ucznia. Spotkałam się natomiast, 12 lat temu, osobiście, z sytuacją, kiedy to nauczycielka obarczała brakiem pracy ucznia w trakcie lekcji mnie i ucznia, co przerwała dopiero pani psycholog, z którą konsultowałam dziecko. Szczerze mówiąc psycholg była w szoku, kiedy dowiedziała się, że po dwóch miesiącach nauki w klasie pierwszej prace domowe zajmują dziecku 8 godzin dziennie i wyjaśniła mi, że to niedopuszczalne, bez względu na to, co twierdzi nauczycielka. Powiedziała mi, że nie jestem odpowiedzialna za to, co syn robi w czasie lekcji, syn jest wtedy pod opieką nauczyciela a nie moją. Nie mogę pozwolić na to, żeby nauczycielka nie robiła nic z dzieckiem i zadawała całość materiało do domu, to niedopuszczalne. Przyszło mi teraz do głowy, że może właśnie to, co mi psycholog wtedy wyjaśniła uważasz za przyczynę zjawisk, które opisujesz?

                        Możliwe, że proporcje w zrzucaniu odpowiedzialności pomiędzy nauczycielem, uczniem i rodzicem się obecnie w szkole zmieniają. Tylko znów: czy na pewno zmieniają się na gorsze? czy zmieniają się z powodu metod wychowawczych rodziców? A może z powodu zmiany postrzegania instytucji szkoły? Kiedyś szkoła to był autorytet, teraz staje się dostawcą usług. Ja widzę dwa możliwe powody tej zmiany, pierwszy w systemie szkolnictwa, metodach edukacji, a drugi to zmiana ustroju politycznego i gospodarczego. Nadal nie widzę tu znaczącej roli wychowania przez rodziców.
                        • verdana Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 13:16
                          Mama w tych wspaniałych czasach jeszcze by wsparła. I nie byłaby uznana za margines społeczny, tylko za normalnych ludzi wywodzących sie nie z inteligencji. Wtedy nie było fb - i tyle. Ale naprawdę, wyobrażenie, że kiedyś ludzie byli kulturalniejsi jest mitem. Byli o wiele bardziej chamscy, okrutni itd - tylko nie uznawano tego za niedopuszczalne. Byli chamscy nie tylko w "warstwach niższych" - poniżanie uczniów, pracowników itd było jak najbardziej normalne. A co do filmów - to była cenzura. I tyle.
                        • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 13:17
                          > , moim zdaniem decydującą, różnicę: kiedyś taka mama i jej syn uznani zostaliby
                          > za margines społeczny. Dziś się promują w mediach, choćby na fb

                          O wlasnie, o to mi chodzilo. Tyle sie naprodukowalam, a Ty mimochodem znakomicie i zrecznie to uwypuklilas: kiedys (powiedzmy w naszych czasach) takie naganne zachowanie bylo powodem do wstydu, a dzisiaj uwaza sie to za cos tak zajebistego, ze az warto sie tym pochwalic. Przy pelnej aprobacie bezwolnej matki.
            • verdana Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 09:40
              Naprawdę, w latach 60-tych i 70-tych w normalnych, przyzwoitych rodzinach dzieci nie dostawały lania za dwóję. Moja matka zerwała kontakty ze znajomym, gdy zobaczyła, ze kazał synowi położyć się i czekać na lanie. Moja teściowa zrobiła zresztą dokładnie to samo. Nie mwiąz już o tym, że i dziś ludzie leją dzieci, tylko sie nie przyznają, a jak nie leją, to często karzą nie mniej surowo.
              I naprawdę nie nalezy tego, co pokazują na fb uznawać za prawdę objawioną, ani za normalne, typowe zachowanie.
              • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 10:17
                Ja prosze zbiorczo, przestancie sie czepiac slowek i zawieszac na wyrazeniu. Lanie za dwoje bylo symbolem, to mogla byc jakas inna kara. Skupiajac sie na detalach zupelnie umyka Ci tresc przekazu, Verdano: ze jesli dziecko nie odrobilo lekcji to nie jest to wina nauczycielki i to nie ja nalezy dyscyplinowac.
                Nie musisz mi tez objasniac, ze FB to nie wszystko. No doprawdy, nie wiedzialam. Podalam ten przyklad bo byl najswiezszy, jaskrawy, i idiotyczny do bolu. Znowu, zawiesilas sie na fakcie ze to byl FB, i znou umyka Ci zupelnie tresc.

                Blagam, przestancie sie czepiac nieistotnych detali, a ze gej, a ze lanie za dwoje, a ze FB. Kurde tak sie ciezko rozmawia, kiedy trzeba pisac legende do swoich wlasnych wypowiedzi.
                • verdana Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 13:39
                  Ależ nie było tak, że wszyscy automatycznie karali za dwóje. Przeciwnie, mam wrażenie, ze to teraz szkoła stała się taka ważna, ze dzieci moich znajomych w podstawówce systematycznie są karani za trójki czy nawet czwórki, stale sa nie dosyć dobrzy, stale są zaganiani do odrabiania lekcji. Wystarczy emamę poczytać, aby zobaczyć, ile kar wali sie na dzieci, które nie są dobrymi uczniami. Skąd pomysł, ze dzisiejsi rodzice nie wymierzają kar?
                  Cóż, czasem jest winą nauczycielki, że dziecko nie odrobiło lekcji - na przykład kiedy zadaje coś, czego nie przerabiała na zajęciach, kiedy zadaje za dużo, kiedy zadaje coś, co jest nie do zrobienia przez samo dziecko. I pamiętam "za moich czasów" rodziców awanturujących sie o dwóje z zielnika, którego nie dało sie przygotować bez wyjazdu poza miasto, czy z fizyczka, która nie uczyła, tylko waliła dwóje. Nie wiem skąd bierzesz wyobrażenie, ze kiedyś nikt do nauczycieli nie mia o nic pretensji - i co gorsza, że tak być powinno.
                  W podręcznikach z tych pięknych czasów czytamy, ze nie należy wyśmiewać sie z kalek (czyli sie wyśmiewano), ze nie należy znęcać sie nad zwierzętami (czyli się znęcano), że nie należy rzucać w ludzi kamieniami - czyli rzucano. Innymi słowy, czasy są teraz takie, jak zawsze, albo i lepsze, tylko a. więcej zachowań widać, b. ludzie są bardziej wyczuleni na różnego rodzaju krzywdy.
              • milamala Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 14:02
                verdana napisała:

                > Naprawdę, w latach 60-tych i 70-tych w normalnych, przyzwoitych rodzinach dziec
                > i nie dostawały lania za dwóję. Moja matka zerwała kontakty ze znajomym, gdy z
                > obaczyła, ze kazał synowi położyć się i czekać na lanie. Moja teściowa zrobiła
                > zresztą dokładnie to samo.

                Zawsze to powtarzam, ludzie przyzwoici sa przyzwoicie niezaleznie od okolicznosci w ktorych przyszlo im zyc. Bicie nigdy nie bylo przymusem, jak sie mialo ze tak sie romantycznie wyraze swiatla dusze, to sie w glebi niej wiedzialo, ze bic nie mozna.

                • verdana Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 14:26
                  Powiem więcej - to nie jest tak, że dopiero dzisiejsze pokolenie ma pojęcie o tym, jak wychowywać dzieci. Poradniki, czasopisma itd wychodziły od bardzo dawna i juz w czasach międzywojennych absolutnie nie nakazywały bić dzieci, przeciwnie. Niejaki Kwintyliusz (I wiek n.e) pisał swoiste poradniki, w których stwierdzał, że uczniów w szkołach absolutnie nie wolno nie tylko bić, ale przede wszystkim poniżać.
        • vilez Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 15:45
          > Mnie kiedys pouczono, ze jak dziecko jest zajete gra czy filmem, to nie wolno mu przerywac, albo ze
          > polecenie wydane przed matke moze wedle wlasnej woli albo wykonac, albo nie wykonac i w dodatku
          > swobodnie zdecydowac kiedy zostanie wykonane, by podac tylko te dwa przyklady.

          A TY lubisz, gdy Ci przerywają oglądanie filmu czy grę? Bo ja nie. To czemu dziecko ma lubić? I czemu mu przerywać (nie mówimy o zagrożeniu życia).
          I czemu np. dziecko miałoby nie polemizować z tymi poleceniami rodzica, które wydają mu się niesprawiedliwe, nielogiczne, odjechane?
      • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 13:53
        > ch żalów i pretensji. Wielokrotnie bardzo słusznych, co nie oznacza, że trzeba
        > je nieustająco w sobie hodować i polewać. O tym jest ten wywiad, który bardzo d
        > obrze balansuje pomiędzy niezaspokojonymi, autentycznymi potrzebami dziecka a
        > patologicznym podtrzymywaniem tego niedosytu, co w efekcie obraca się przeciw
        > ko dorosłemu dziecku

        mam nadzieje, ze przeczyta te wypowiedz obecna tu na forum calkiem spora frakcja za byle jakie dziecinstwo nic sie rodzicom nie nalezy
        • milamala Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 31.05.15, 23:12
          ada1214 napisała:

          "> mam nadzieje, ze przeczyta te wypowiedz obecna tu na forum calkiem spora frakc
          > ja za byle jakie dziecinstwo nic sie rodzicom nie nalezy"

          Tak z ciekawosci a co sie nalezy rodzicowi za znecanie sie psychiczne/fizyczne nad dzieckiem?
          • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 08:48
            Za znecanie sie nad kimkolwiek nalezy sie wiezienie.
            Ale znecanie nie jest kategoria byle jakie dziecinstwo, ten artykul tutaj tez nie jest o znecaniu, wiec czytaj, czytaj, czytaj. Czytanie ma przyszlosc.
            • miedzymorze Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 09:29
              Tylko zapomniałaś o takim drobiazgu, że zanim znęcacz trafi do więzienia to musi zostać skazany prawomocnym wyrokiem. A znęcanie często odbywało się w czterech ścianach, świadków dziecko nie ma żadnych, a rodzic radośnie się wypiera w stylu: (cytat z artykułu) Człowiek, który miał w dzieciństwie bardzo trudną sytuację w domu, słyszy od matki: "Nic takiego nie było, zmyślasz". Nie było żadnych awantur, rodzice nie pili, nie zostawili go na dwa dni zamkniętego w mieszkaniu, nic podobnego nie miało miejsca. "Awantury pamiętasz z dzieciństwa? No chyba żartujesz!". Masywne zaprzeczenie....
              A frakcja 'czcij ojca swego i matkę swoją' jeszcze takiemu komuś dowala bo 'jak można nie zaopiekować się rodzicom na starość'.
              Wiedza o tym jak być dobrym rodzicem jest dostępna nie tylko dla tych którzy teraz są rodzicami, ale dla tych którzy maja już dorosłe dzieci również. I spokojnie stać ich na refleksję, że może nie do końca byli tacy cudowni jak im się wydaje.
              W artykule jest wyartykułowane, żeby nie żyć żalem do rodziców, tylko iść dalej. Jak najbardziej się z tym zgadzam. Ale nie ma tam nawoływania do przebaczenia za wszelką cenę, i otoczenia rodzica troską (bo to szkodliwa bzdura), więc może doprecyzuj o co Ci chodzi.
              pozdr,
              mi
              • verdana Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 09:43
                A mnie zastanawia jeszcze ta opuszczona matka, do której syn przyjeżdzą tylko dwa razy w tygodniu.
                W takim wypadku, gdy facet ma rodzinę i dzieci i wypełni prośbę matki, czyli będzie u niej znacznie częściej - czy jego dzieci mają prawo mieć pretensję, że nie zajmował sie nimi i nigdy nie miał dla nich czasu?
                • miedzymorze Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 09:53
                  Matka zamiast zamówić taksówkę a z synem umówić się jakoś niezobowiązująco przy innej okazji uprawia klasyczne cierpiętnictwo :>
                  pozdr,
                  mi
                  • verdana Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 10:02
                    Otóż to.
                • vilez Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 10:08
                  Ja przyjeżdżałam do moich rodziców, gdy byli jeszcze zdrowi, tak z 1-2 razy w miesiącu, a czasem i dłużej nie byłam. I uważałam, że mamy bardzo dobry kontakt.

                  Porypane relacje rodzinne to inna broszka, i nie wiem, czy warto to mieszać z tematem: opieka nad rodzicami na starość/chorobę.
              • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 10:03
                Mi chodzi dokladnie o to samo, co Pani Agnieszce, tylko nie potrafie tak zgrabnie operowac wokabularzem dotyczacym zagadnien psychologii. Raczej nie skorzystam z Twojej zachety i nie zaczne sie zaglebiac w doswiadczone krzywdy i rozkminiac czy mam prawo czuc sie skrzywdzona, bo to primo, jest dokladnie to, przed czym przestrzega ten artykul, secundo, ja to juz zostawilam za soba, i nie mam zamiaru do tego wracac i znowu sie masturbowac tym, jakie niedobre mialam dziecinstwo.

                Zwracam Ci uwage na kluczowe zdanie z tego co napisala Pani Ekspert- ze patologiczne podtrzymywanie i dodawanie opalu do tego ognia zalu i nienawisci wzgledem rodzicow ostatecznie obraca sie przeciwko temu doroslemu dziecku.

                Zaprzeczanie rodzicow co do ich zaniedban moze faktycznie niekiedy wynikac z tego, ze sa zlymi ludzmi, ale znacznie czesciej powodem jest ich, nie wiem jak to nazwac, mentalne ograniczenie. Nie mam na mysli chorob umyslowych; mam na mysli zespol tak gleboko zakorzenionych i wdrukowanych postaw, pojec, percepcji swiata, ze nie sposob sie przez ten mur przebic. Ciekawam, czy jak Ty bedziesz miala 60-70 lat, to Twoj umysl bedzie na tyle gietki i sprawny, zeby przyjac do wiadomosci, ze cos, w co wierzylas cale swoje zycie, mialoby sie okazac nieprawda?

                I jeszcze jedno. Nasze pokolenie, tak ochoczo ciosajace kolki na glowie swoich rodzicow ma nad nimi tylko te przewage, ze urodzilo sie w innych czasach. Ty czy ktokolwiek inny, urodziwszy sie 40 lat temu, prowadzilby styl zycia i rodzicielstwa taki, jak prowadzilo sie wtedy. Na pewno slyszalas o somalijsiej modelce Waris Dirie? Kwiat pustyni, obrzezana, okaleczona w ieku 8 lat? Teraz bedac w zachodniej cywilizacji robi raban nt. tej barbarzynskej procedury, wiec latwo myslec o niej jako o wspanialej, odwaznej kobiecie. Ale gdyby zostala w Somalii, to obecnie mialaby pewnie juz swoje corki, ktorym tez by barbarzynsko wycinala lechtaczki. Czy rozumiesz o czym ja mowie? To jest caly czas ta sama kobieta, a to, czy jej dzialania sa pozywne czy negatywne jest zdeterminowane przez czas i okolicznosci, w jakich sie znalazla.
                Jestem przekonana, ze niejedna z gromko wolajacych pan (dlaczego to zawsze sa kobiety???) na temat swojego tak bardzo zlego dziecinstwa, bylaby takim samym zlym rodzicem, gdyby sie urodzila 40 lat temu. I odwrotnie- wielu z tych toksycznych rodzicow, gdyby mialo szanse teraz byc rodzicami, spelnilo by sie w tej roli bardzo dobrze.
                • miedzymorze Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 10:29
                  Przeczysz sama sobie, bo żeby osoba która się znęcała znalazła się w więzieniu etap ponownego zagłębienia się i to na sali sądowej jest niestety nieunikniony. Jak inaczej sobie to wyobrażasz ?

                  >Zwracam Ci uwage na kluczowe zdanie z tego co napisala Pani Ekspert- ze patologiczne >podtrzymywanie i dodawanie opalu do tego ognia zalu i nienawisci wzgledem rodzicow >ostatecznie obraca sie przeciwko temu doroslemu dziecku.
                  Przecież napisałam, że z tym się zgadzam. Nie zgadzam się z twierdzeniem że zawsze trzeba wybaczyć i otoczyć troską. Czasami najlepiej olać sprawców.

                  >Zaprzeczanie rodzicow co do ich zaniedban moze faktycznie niekiedy wynikac z tego, ze sa zlymi >ludzmi, ale znacznie czesciej powodem jest ich, nie wiem jak to nazwac, mentalne >ograniczenie. Nie mam na mysli chorob umyslowych; mam na mysli zespol tak gleboko >zakorzenionych i wdrukowanych postaw, pojec, percepcji swiata, ze nie sposob sie przez ten >mur przebic. Ciekawam, czy jak Ty bedziesz miala 60-70 lat, to Twoj umysl bedzie na tyle gietki i >sprawny, zeby przyjac do wiadomosci, ze cos, w co wierzylas cale swoje zycie, mialoby sie >okazac nieprawda?
                  Well, a czemu nie ? Umysł jest giętki tylko leniwy :> Skoro dorosłe dzieci powinny wykonać pracę i pozbyć się roszczeń w stosunku do rodziców którzy nie dali im troski, uwagi, itp (i jeszcze raz podkreślę że z tym się zgadzam) to również podobną pracę mogą wykonać rodzice (teraz terapia jest dostępna, nie piętnująca) i zrozumieć, dlaczego nie dostaną od dorosłych dzieci troski i opieki. Po co tak gorliwie usprawiedliwiasz ludzi, którzy spaprali relację z dziećmi, a teraz ponoszą tego konsekwencje ?

                  >Jestem przekonana, ze niejedna z gromko wolajacych pan (dlaczego to zawsze sa kobiety???) >na temat swojego tak bardzo zlego dziecinstwa, bylaby takim samym zlym rodzicem, gdyby sie >urodzila 40 lat temu.

                  Może pora skorzystać z giętkości umysłu i z tego, co pisze np Verdana. To nie byl jedyny obowiązujący styl rodzicielstwa.

                  >I odwrotnie- wielu z tych toksycznych rodzicow, gdyby mialo szanse teraz >byc rodzicami, >spelnilo by sie w tej roli bardzo dobrze.
                  Dopóki żyją, mają szansę poprawić relacje z dorosłymi dziećmi, wiedza jest, terapie są. Procesu wychowania nie powtórzą, ale przyznać się 'OK to nam nie wyszło' mogą. Z artykułu wynika, że tylko by na tym zyskali i oni, i dzieci.

                  pozdr,
                  mi
                • milamala Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 12:37
                  ada1214 napisała:

                  "i nie zaczne sie zaglebiac w doswiadczone krzywdy i rozkmini
                  > ac czy mam prawo czuc sie skrzywdzona, bo to primo, jest dokladnie to, przed cz
                  > ym przestrzega ten artykul, secundo, ja to juz zostawilam za soba, i nie mam za
                  > miaru do tego wracac i znowu sie masturbowac tym, jakie niedobre mialam dziecin
                  > stwo."

                  No moze akurat mialas dobre dziecinstwo. Tam pare drobiazgow, ktore byly nei tak, to kazdy ma, nawet pochodzacy z najlepszego domu, rodzice tez ludzie. Wiec jak mialas dobre dziecinstwo to byloby to niezdrowe gdybys wykonywala w/w czynnosci.

                  "> patolog
                  > iczne podtrzymywanie i dodawanie opalu do tego ognia zalu i nienawisci wzgledem
                  > rodzicow ostatecznie obraca sie przeciwko temu doroslemu dziecku. "

                  Jak sie nie ma o co zloscic to zloszczenie sie jest w rzeczy samej patologiczne.

                  "> Zaprzeczanie rodzicow co do ich zaniedban moze faktycznie niekiedy wynikac z te
                  > go, ze sa zlymi ludzmi, ale znacznie czesciej powodem jest ich, nie wiem jak to
                  > nazwac, mentalne ograniczenie"

                  To sa ludzie dorosli, nawet jesli jako mlodzi odzice dali plame, bo nie wiedzieli, to teraz wiedza jest szeroko dostepna jak sie chce, a nawet wiedza przychodzi sama w osobie wlasnego dooslego dziecka. Jak tego nie przyjmuja to nie ma uspawiedliwienia. To oznacza, ze 20,30,40 lat temu kiedy byli rodzicami i wiedza by byla dostepna to tez by z niej nie skorzystali. Kazdy odpowiada za siebie. Ja odpowiadam za siebie jako rodzic, i jesli popelniam bledy to ja za nie odpowiadam, nie chce zeby mnie ktos kiedys traktowal jak uposledzona i mowil: a biedaczka wybaczmy jej bo nie miala percepcji. Czlowiek-rodzic ma sie zachowywac przyzwoicie, jak to robi to niezaleznie od wiedzy jaka posiada nie narobi az tak duzo bledow aby wyslac swoje dziecko w doroslosci na kozetke u psychiatry.

                  "Ciekawam, czy jak Ty bedziesz mia
                  > la 60-70 lat, to Twoj umysl bedzie na tyle gietki i sprawny, zeby przyjac do wi
                  > adomosci, ze cos, w co wierzylas cale swoje zycie,"
                  Tego wlasnie oczekuje, najchetniej juz teraz dowiedzialabym sie jakie bledy popelniam.No ale to nie mozliwe. jesli moje dziecko jest wazniejsze od mojego dobrego samopoczucia to zawsze bede sie liczyc z jego opinia zwlaszcza w kwestii wychowania.

                  "> I jeszcze jedno. Nasze pokolenie, tak ochoczo ciosajace kolki na glowie swoich
                  > rodzicow ma nad nimi tylko te przewage, ze urodzilo sie w innych czasach. Ty cz
                  > y ktokolwiek inny, urodziwszy sie 40 lat temu, prowadzilby styl zycia i rodzici
                  > elstwa taki, jak prowadzilo sie wtedy."
                  Ja mam takie przemyslenia, ze jak czlowiek jest przyzwoity to niezaleznie od tego w jakich okolicznosciach przyjdzi mu zyc to i tak bedzie przywoity.
                  A slyszalas o zonie nowego prezydenta. Pani Agata Duda to corka poety, ktory to poeta napisal dla niej wiersze gdy byla 9 letnia dziewczynka. Czyli ze 35 lat temu.
                  Czyli mozna bylo kochac i podziwiac swoje dziecko nawet wtedy.

                  "Na pewno slyszalas o somalijsiej modelce
                  > Waris Dirie? Kwiat pustyni, obrzezana, okaleczona w ieku 8 lat? Teraz bedac w
                  > zachodniej cywilizacji robi raban nt. tej barbarzynskej procedury, wiec latwo m
                  > yslec o niej jako o wspanialej, odwaznej kobiecie. Ale gdyby zostala w Somalii,
                  > to obecnie mialaby pewnie juz swoje corki, ktorym tez by barbarzynsko wycinala
                  > lechtaczki"
                  Oczywiscie ty wiesz, ze robilaby to gdyby zostala w swojej wiosce. Jestes jakas czarownica czy co.

                  "> Jestem przekonana, ze niejedna z gromko wolajacych pan (dlaczego to zawsze sa k
                  > obiety???)"

                  Malo chyba znasz zycie. Mezczyzni tez maja swoje przemyslenia.

                  "na temat swojego tak bardzo zlego dziecinstwa, bylaby takim samym zl
                  > ym rodzicem, gdyby sie urodzila 40 lat temu."
                  Ja moge powiedziec za siebie. Pewnie nie bylabym takim samym rodzicem, pewnie bylabym bardziej wymagajacym rodzicem ale nie znecalabym sie nad dzieckiem. Takie rzeczy sie ponadczasowe.

                  " I odwrotnie- wielu z tych toksyczn
                  > ych rodzicow, gdyby mialo szanse teraz byc rodzicami, spelnilo by sie w tej rol
                  > i bardzo dobrze. "
                  To juz jest prywatna opinia, raczje niewiele wspolnego majaca z rzeczywistoscia, a przynajmniej jest nie do potwierdzenia naukowego.
              • vilez Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 10:04
                > A frakcja 'czcij ojca swego i matkę swoją' jeszcze takiemu komuś dowala bo 'jak można nie
                > zaopiekować się rodzicom na starość'.

                Gdzie widzisz tę frakcję? Kto "nawołuje do przebaczania za wszelką cenę"? Konkrety.
                Po co tak naciągać? Tak można zmanipulować każdą rozmowę i każdy materiał.
                • miedzymorze Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 10:37
                  A choćby tu:

                  >Nie rozumiem porzucania starych i schorowanych rodziców. (Pomijam tu radykalną przemoc.)

                  Skoro pomijasz tylko radykalną przemoc, to znaczy że wszystkie inne zaniedbania rodzicielskie należy puścić w niepamięć.

                  pozdr,
                  mi
                  • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 11:26
                    Wybacz, ale
                    ja w ogole nie wiem o co Ci chodzi, co probujesz udowodnic, nie wiem do czego mam sie odniesc.
                    Znecanie? Czyli maltretowanie, pozbawianie snu albo jedzenia, psychiczne niszczenie? O czym Ty w ogole mowisz? To my mowimy o takich patologiach? Bo ja sie odnioslam do artykulu oraz do wypowiedzi p. Agnieszki, ktora mowi o zaniedbaniach. Gdzie Rzym, gdzie Krym?
                    Czy moze mowisz o sobie, tylko ja tego nie zajarzylam? O czym Wy w ogole ludziska rozprawiacie? Czy mam rozumiec, ze gros rodzicow obecnych czterdziestolatkow znecalo sie nad dziecmi w takim zakresie, ze nalezalo by ich za to zapuszkowac?
                    • milamala Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 12:43
                      To moze warto ustalic co dla kogo oznacza zaledwie lekkie zaniedbanie a co dla kogo oznacza przemoc.
                      Jesli rodzic bije codziennie, bo ma taki humor to jest wybaczalne, czy dopiero jak siniaki zmienia sie w powibijane zeby, polamane konczyny i wstrzase mozgu to mozna to dopiero zaliczyc do znecania sie. Rozni ludzie roznie na to patrza. Warto to ustalic, co dla kogo czym jest a potem dyskutowac.
                    • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 12:58
                      Dobra, sorry, zdaje sie ze sie zle odnioslam, wszystko przez to, ze nie widze Vilez (sorry Vilez) i myslalam ze do mnie pisalas. A to chyba bylo do Vilez. Gubie sie, bo jak jestem zalogowana to nie widze wszystkich wypowiedzi.

                      To moze jeszcze raz, tak ogolnie odpowiem za siebie, ze ja nie mowie i nie mam na mysli sytuacji, kiedy dziecko bylo katowane. Zaniedbania to nie katowanie. Troche mi glupio to tlumaczyc, bo wlasciwie chyba kazdy kto wlada polskim jezykiem powinien czuc roznice miedzy maltretowaniem/znecaniem sie a zaniedbaniem. No, ale z niektorych wpisow wynika, ze niektorzy stawiaja znak rownosci, ale jaka tu logike mozna zastosowac by to zrownac, to dalibog nie wiem.
                      • milamala Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 13:57
                        ada1214 napisała:

                        > To moze jeszcze raz, tak ogolnie odpowiem za siebie, ze ja nie mowie i nie mam
                        > na mysli sytuacji, kiedy dziecko bylo katowane. Zaniedbania to nie katowanie. T
                        > roche mi glupio to tlumaczyc, bo wlasciwie chyba kazdy kto wlada polskim jezyki
                        > em powinien czuc roznice miedzy maltretowaniem/znecaniem sie a zaniedbaniem. No
                        > , ale z niektorych wpisow wynika, ze niektorzy stawiaja znak rownosci, ale jaka
                        > tu logike mozna zastosowac by to zrownac, to dalibog nie wiem.

                        Dlatego warto ustalic co dla kogo co oznacza.
                        A ja jestem ciekawa, czy ponizsze sytuacje to dla ciebie zaniedbanie czy znecanie/katowanie
                        - regularne bicie dziecka wszystkim czym sie ma pod reka
                        - regularne ponizanie, straszenie, osmieszanie
                        - niebotyczne oczekiwania wobec dziecka
                        Jaka to kategoria?
                        Wybaczalna?
                        • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 02.06.15, 10:58
                          > A ja jestem ciekawa, czy ponizsze sytuacje to dla ciebie (...)
                          > Jaka to kategoria?
                          > Wybaczalna?

                          Ze sposobu, w jaki sformulowalas to pytanie widac jak na dloni, ze zupelnie nie rozrozniasz dwoch rzeczy: wybaczenie oraz zapomnienie. To nie jest to samo, i warto nad tym popracowac, bo jest bardzo przydatne.

                          Pytasz, co jest dla mnie wybaczalne a co nie.
                          I tu wlasnie konieczny jest ten rozdzial wybaczenia a zapomnienia.

                          Ja staram sie wybaczac. Nie dla zysku tej osoby, ktora skrzywdzila, tylko dla siebie samej.
                          Kumulowanie, podsycanie, pielegnowanie zlosci niszczy przede wszystkim te osobe, ktora ten zal nosi w sercu. Nie tego, kto skrzywdzil. Jesli ja nienawidze- to masakruje sama siebie. Tak to dziala.
                          Ale bynajmniej nie oznacza to, ze zupelnie bagatelizuje krzywde. NAdal mam wrazenie, ze nie bedzie Ci latwo uchwycic tego niuansu miedzy wybaczeniem a niezapomnieniem, wiec dam Ci jaskrawy przyklad:
                          zalozmy ze bylam gwalcona przez ojca. Moge mu wybaczyc w tym sensie, ze postaram sie tego nie przywolywac na mysl kazdego dnia (tu pewnie niezbedna bylaby terapia), nie obmyslac zemsty, po prostu postara msie zrobic wszystko, by to zostawic za soba. DLa siebie samej.
                          Ale nie oznacza to, ze mam zbagatelizowac zdarzenie i uznac za niebyle. Byc moze nie bede chciala ojca juz nigdy wiecej ogladac, albo jesli stanie przed sadem, to nie zawaham sie swiadczyc przeciwko niemu.

                          Dlatego na Twoja wyliczanke krzywd i pytanie, co moglabym wybaczyc a co nie, nie moge Ci odpowiedzic, dopoki nie nauczysz sie, na czym polega roznica miedzy wybaczeniem a bagatelizowaniem.

                          • differentview Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 02.06.15, 11:47
                            ada1214 napisała:

                            > zalozmy ze bylam gwalcona przez ojca. Moge mu wybaczyc w tym sensie, ze postara
                            > m sie tego nie przywolywac na mysl kazdego dnia (tu pewnie niezbedna bylaby ter
                            > apia), nie obmyslac zemsty, po prostu postara msie zrobic wszystko, by to zosta
                            > wic za soba. DLa siebie samej.

                            staranie sie by nie przywolywac krzywdy( czasem nie trzeba jej przywolywac- po prostu samo wraca) nie jest jeszcze wybaczeniem
                            nie obmyslanie zemsty- rowniez nie jest rownoznaczne z wybaczeniem
                            no i sa krzywdy, ktorych nie mozna zostawic za soba bo cale zycie borykasz sie z konsekwencjami tej krzywdy
                            dla mnie teksty- musisz wybaczyc bo to bedzie dobre dla Ciebie- sa szkodliwe; nie, nie zawsze trzeba/ mozna/ wskazane jest wybaczac
                            oczywiscie sa rzeczy, z ktorymi trzeba sie pogodzic bo nie zmieni sie przeszlosci- ale to wcale nie musi byc rownoznaczne z wybaczeniem- to dwie rozne rzeczy
                            • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 02.06.15, 12:13
                              oczywiscie, ze uczuciami nie da sie sterowac na pstrykniecie palcem. Nie da sie przeprowadzic tego w ten sposob: jutro o 15 wybaczam i wszystko bedzie gralo.
                              To jest raczej swiadomy, stopniowy proces.
                              Inaczej:
                              ktos Cie skrzywdzil. masz wybor.
                              dzien po dniu karmisz sie nastepujacymi myslami
                              albo
                              1) wstretny czlowiek, parszywy, jestem skrzywdzona, obrazona, nigdy nie chce mu tego zapomniec, do konca moich dni bede pamietac i rozmyslac o tym, co za kanalia

                              albo
                              2) okropne to co mi sie zdarzylo, nie chce juz tego czlowieka widziec, ale postaram sie tez zapomniec, bede robic wszystko by zapomniec, moze przeprowadze sie do innego miasta, by go juz nie spotkac? sprobuje zajac mysli i wypelnic czas, tak by nie miec czasu na zanurzanie sie w tym

                              uczuc nie da sie wywolac na pstrykniecie palce, ale do pewnego stopnia mozna na nie wplywac za pomoca mysli, ktore sa swidomym wyborem. To Ty decydujesz czy chcesz isc sciezka wybaczenia, odciecia sie, czy tez rajcuje Cie plawienie sie dzien po dniu, godzina po godzinie w przeszlosci. Sa ludzie, dla ktorych rozpamietywanie krzywd jest sednem zycia.

                              Zgadza sie, ze sa krzywdy, ktorych nie da sie zapomniec ani wybaczyc. Ale to jest, w mojej ocenie, margines. Choc dla niektorych krzywda niewybaczalna moze byc nawet to, ze sasiad porysowal samochod.
                              • differentview Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 02.06.15, 12:39
                                ada1214 napisała:

                                > 2) okropne to co mi sie zdarzylo, nie chce juz tego czlowieka widziec, ale post
                                > aram sie tez zapomniec, bede robic wszystko by zapomniec, moze przeprowadze sie
                                > do innego miasta, by go juz nie spotkac? sprobuje zajac mysli i wypelnic czas,
                                > tak by nie miec czasu na zanurzanie sie w tym

                                wszystko swietnie ale to nie jest wybaczenie- to po prostu konstruktywna proba poradzenia sobie z krzywda, ktora miala miejsce a ze czasu juz sie nie wroci to trzeba zaakceptowac to co sie stalo i zyc dalej- ale w moim odczuciu nie ma tu wybaczenia krzywdzicielowi
                                • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 02.06.15, 14:13
                                  To jest trudno wytlumaczyc, to sie po prostu czuje.
                                  Wybaczyc czy nie, to jest swiadomy wybor, czy cala para i energia idzie w upajanie sie krzywda, czy tez skierujesz ja na tory "postaram sie wybaczyc". I nie chodzi nawet o to, czy Ci sie faktycznie uda przegnac z serca przykre doswiadczenia, czy tez zostana tam. Chodzi o to, jakie jest Twoje nastawienie.

                                  Na marginesie dodam, ze zycie wedlug postawy "nie wybaczam, zwlaszcza powaznych krzywd" to jest miecz obosieczny. Nigdy nie wiesz, jak potoczy sie zycie i czy jutro Ty nie bedziesz rozpaczliwie potrzebowac czyjegos wybaczenia. Wsiadziesz w auto, chwila nieuwagi i rozjedziesz czyjes dziecko. Czy ten ktos Ci wybaczy to jedno, ale czy Ty wybaczysz sobie? Bo wydaje mi sie, a nawet jestem pewna, ze osoba, ktora nie jest sklonna wybaczac innym, nie wybaczy rowniez sobie samej. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie zyc z takim brzemieniem- kiedy zrobilabym cos tak potowornego, a nie moglabym sobie wybaczyc. A nie moglabym, gdybym miala zeskorupiale, zaciete serce.
                                  • miedzymorze Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 02.06.15, 14:23
                                    Mozna tez przyjąć nastawienie takie, że owszem nie rozpamiętuję krzywd i nie nakręcam sie swoimi negatywni uczuciami, ale jednocześnie nie chcę juz żadnych więcej kontaktów ze sprawcą. Do prawdziwego przebaczenia, a nie tego co proponujesz niezbędnym etapem jest zadośćuczynienie ze strony sprawcy, a z tym kiepscy i źli rodzice mają ogromny problem.
                                    pozdr,
                                    mi
                                    • ada1214 Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 02.06.15, 14:48
                                      Do prawdziwego przebaczenia, a nie tego co proponuje
                                      > sz niezbędnym etapem jest zadośćuczynienie ze strony sprawcy, a z tym kiepscy i
                                      > źli rodzice mają ogromny problem.

                                      Tu sie zgodze, ze jest roznica kiedy rodzic mowi przepraszam, ze Cie zle traktowalem a gdy mowi szkoda ze wiecej Cie nie pralem ty smieciu, bezdyskusyjnie.
                  • vilez Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 13:54
                    Raduykalna przemoc: bicie, znęcanie się psychiczne, molestowanie, niezaspokajanie podstawowycyh potrzeb (głodzenie, zamykanie itp) to są sprawy tak oczywiste, że nikt (zdrowy) się nie oburzy na zerwanie relacji z wyrodnymi rodzicami.
                    • verdana Re: Dzieci toksycznych rodziców- zapraszam do czy 01.06.15, 14:27
                      Są tez sprawy mniej oczywiste - np. jednoznaczne faworyzowanie rodzeństwa
Pełna wersja