sebalda
22.05.15, 15:43
Tak sobie ostatnio myślałam, że znam kilka kobiet, które na mężów wybrały facetów będących przeciwieństwem złego, toksycznego ojca i niemal wszystkie źle na tym wyszły. Wśród tych kobiet i ja jestem, bo stawiając na uczciwego, nienawidzącego zdrady chłopaka w opozycji do mojego zdradzającego wiecznie mamę i drugą żonę, mającego po kilka kochanek w jednym czasie ojca, nie wzięłam pod uwagę tego, że obok tej niewątpliwej zalety facet może mieć inne, jak się okazało, jeszcze gorsze wady. Zafiksowanie na jedynym nie popłaca.
Moja koleżanka, mająca ojca nieobliczalnego furiata, wybrała cichego i spokojnego kolesia, który okazał się skrajnym introwertykiem, z którym nie ma komunikacji, co rodzi naprawdę poważne problemy. Takie przykłady można mnożyć.
Jestem ciekawa, czy te z Was, które mają udane związki, miały dobrych, mądrych i kochających ojców, w związku z czym związały się z takimi samymi facetami lub nie mając dzięki temu żadnych obciążeń, wybrały intuicyjnie odpowiednich kandydatów, nie obawiając się żadnych patologii? Jednym słowem, czy obraz ojca ma znaczenie przy wyborze partnera i dobry ojciec daje większą szansę na znalezienie dobrego partnera?
Podejrzewam, że nie ma takiej prostej zależności, prędzej ogólnie dobry dom sprawia, że jesteśmy mądrzejsze, pewniejsze siebie i ogólnie mamy mniejszą skłonność do wiązania się z toksycznymi osobnikami, ale ten obraz ojca ciągle chodzi mi po głowie i jestem ciekawa Waszych doświadczeń w tym obszarze.