Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojciec?

22.05.15, 15:43
Tak sobie ostatnio myślałam, że znam kilka kobiet, które na mężów wybrały facetów będących przeciwieństwem złego, toksycznego ojca i niemal wszystkie źle na tym wyszły. Wśród tych kobiet i ja jestem, bo stawiając na uczciwego, nienawidzącego zdrady chłopaka w opozycji do mojego zdradzającego wiecznie mamę i drugą żonę, mającego po kilka kochanek w jednym czasie ojca, nie wzięłam pod uwagę tego, że obok tej niewątpliwej zalety facet może mieć inne, jak się okazało, jeszcze gorsze wady. Zafiksowanie na jedynym nie popłaca.
Moja koleżanka, mająca ojca nieobliczalnego furiata, wybrała cichego i spokojnego kolesia, który okazał się skrajnym introwertykiem, z którym nie ma komunikacji, co rodzi naprawdę poważne problemy. Takie przykłady można mnożyć.
Jestem ciekawa, czy te z Was, które mają udane związki, miały dobrych, mądrych i kochających ojców, w związku z czym związały się z takimi samymi facetami lub nie mając dzięki temu żadnych obciążeń, wybrały intuicyjnie odpowiednich kandydatów, nie obawiając się żadnych patologii? Jednym słowem, czy obraz ojca ma znaczenie przy wyborze partnera i dobry ojciec daje większą szansę na znalezienie dobrego partnera?
Podejrzewam, że nie ma takiej prostej zależności, prędzej ogólnie dobry dom sprawia, że jesteśmy mądrzejsze, pewniejsze siebie i ogólnie mamy mniejszą skłonność do wiązania się z toksycznymi osobnikami, ale ten obraz ojca ciągle chodzi mi po głowie i jestem ciekawa Waszych doświadczeń w tym obszarze.
    • verdana Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 15:50
      Mój mąż nie jest bardzo podobny do mojego ojca, ale nie jest też żadnym jego przeciwieństwem. Mój ojciec jest dobrym ojcem, nie wybierałam jednak kogoś podobnego. Faktem jest, że mój maż na początku wykonywał ten sam zawód, co mój ojciec, ale szybko z niego zrezygnował.
      • sebalda Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 16:03
        Nie chodziło mi o proste podobieństwo, tylko ogólny rys: normalny, sensowny, z dobrym kontaktem ojciec i normalny, nietoksyczny maż. I nie chodzi o szukanie podobnego partnera, tylko taki wybór nieświadomy, ale uwarunkowany dobrymi/złymi doświadczeniami. I o ile córka dobrego ojca dokonuje tego wyboru faktycznie nieświadomie (w naturalny sposób), o tyle córka złego ojca wybiera albo nieświadomie, albo właśnie bardzo świadomie, jak ja na przykład.
        • aqua48 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 16:14
          Mam dobry związek i dobrego, mądrego męża. Mój Ojciec był bardzo kochany, ale czy aż tak bardzo mądry? Dawał jednak kierować sobą mojej Mamie, kiedy nie wiedział jak postąpić i raczej dobrze na tym wychodził. To też pewnego rodzaju mądrość życiowa. Mój mąż jest lepszym ojcem niż mój. I lepszym ojcem niż był jego własny - zapracowany i chyba nie potrafiący nawiązać tak bliskiego kontaktu z dziećmi jakiego one by oczekiwały. Za czasów naszego dzieciństwa jednak inaczej pojmowano rolę ojca - czasy się zmieniły. Ale z kolei teść jest bardzo dobrym dziadkiem i świetnym teściem - odnalazł się w tej roli doskonale. Nic nie jest w życiu proste i oczywiste.
    • realistka2008 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 16:16
      sebalda napisała:

      > Jednym słowem, czy obraz ojca ma zn
      > aczenie przy wyborze partnera i dobry ojciec daje większą szansę na znalezienie
      > dobrego partnera?
      > Podejrzewam, że nie ma takiej prostej zależności, prędzej ogólnie dobry dom spr
      > awia, że jesteśmy mądrzejsze, pewniejsze siebie i ogólnie mamy mniejszą skłonno
      > ść do wiązania się z toksycznymi osobnikami, ale ten obraz ojca ciągle chodzi m
      > i po głowie i jestem ciekawa Waszych doświadczeń w tym obszarze.


      Moim zdaniem to pytanie z cyklu czy papież jest katolikiem. Oczywiście, że wzorzec ojca ma ogromne znaczenie w wyborze przyszłego partnera i pewnie napisano o tym już mnóstwo książek, choć oczywiście zależność pewnie wcale nie jest taka prostoliniowa.
      Moja matka miała ojca alkoholika więc na męża wybrała totalnego abstynenta. Okazało się, że damskiego boksera.
      Ja mając naście-dwadzieścia lat na kilometr uciekałam przed jakimkolwiek objawem wyrażania gniewu u faceta (czy to podniesienie głosu czy uderzenie ręką w stół) bo nie chciałam powtórzyć błędu matki.
      Wybierając na zasadzie przeciwieństwa niestety często można trafić z deszczu pod rynnę.

      Ja zauważyłam jeszcze jedną prawidłowość. Po rozstaniu i wyjściu z długiego związku zaliczyłam okres zdołowania i depresji. Spotykałam wówczas na swojej drodze samych jakiś popaprańców, albo emocjolanie niedostępnych, albo kompletnie niedojrzałych, albo w ciężkiej depresji.
      Dopiero jak już wygrzebałam się z depresji i stanęłam na nogi to się okazało, że na świecie są również normalni faceci.
      Stąd moja teoria jest taka, że wiążemy się z partnerami, którzy są w jakiś sposób odzwierciedleniem nas samych i naszej kondycji psychicznej.

      Jeszcze jedno co zauważyłam, to że naprawienie relacji z własnym ojcem zdecydowanie pozytywnie wpłynęło na moje relacje z innym mężczyznami. Nie w jakiś spektakularny i błyskawiczny sposób, ale powoli i subtelnie, tak, że dopiero po latach to widzę z perspektywy.
      • sebalda Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 16:38
        > Moim zdaniem to pytanie z cyklu czy papież jest katolikiem
        Miałam świadomość, że temat jest znany i przebadany, ale chciałam też poznać relacje kobiet, sprawdzić, cz to się zawsze albo prawie zawsze sprawdza.
        • triss_merigold6 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 16:50
          Nie, to się nie sprawdza chyba że zakładasz że laska jest kopią swojej matki tylko z inną wiedzą wyjściową.
          Ja miałam totalnie inny temperament i potrzebę adrenaliny niż moje matka czy babka z jej strony, miałam też dużo większą potrzebę dominacji, wyższy poziom agresji więc na innych chłopaków zwracałam uwagę.
    • iziula1 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 16:20
      Ja jestem córką patologicznego ojca. Ojca alkoholika, przemocowca. Dzieciństwo to było piekło. Brat do dziś nosi blizny od bicia. A moja matka była tak bita, że doszło do zmian w mózgu.

      Mam cudownego męża, ciepłego, czułego, oddanego rodzinie. My mojemu zdziwieniu traktujacegi mnie z takim oddaniem na jakie w mojej opini nie zasługuję.
      Dlaczego? Możliwe że na mój obecny wybór miał fakt , że byłam w rocznym związku z alkoholikiem i przeszłam wszystkie kręgi piekła. Byłam młoda i głupia. Nie wiem dlaczego zwiazalam się z kimś takim.
      Ocalił mnie mój najstarszy syn. Pojawił się w moim życiu i uruchomił we mnie mechanizmy ochronne. Przez długi czas byłam sama.
      Potem pojawił się mój mąż i o dziwo zamiast gromu z jasnego nieba wciąż mnie wkurzał. Był dobry, pomocny, próbował mnie chronić, pomagać. Otaczał mnie uczuciami których nie znałam a które nieracjonalnie wzbudzały zlość ;). Dziś jesteśmy małżeństwem, ja jestem po terapii, mamy 3 wspaniałych dzieci.
      Jestem szczęśliwa. Jedyną cechą łączące mego męża z moim ojcem to wysoka inteligencja. Nic więcej.
      • iziula1 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 16:34
        Dodam, że relacji z ojcem nie naprawialam, bo nie chce. Nie utrzymujemy też żadnych kontaktów. Mój ojciec uważa że mój mąż to idiota, a jest ze mną dla darmowego seksu :D
        Często śmiejemy się z mężem ze ten darmowy seks to jakoś tak strasznie drogo mu wyszedł jak podliczamy rachunki ;)
    • triss_merigold6 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 16:45
      To nie jest aż takie proste.

      Mój ojciec nie był i nie jest zły czy toksyczny, natomiast ja nie jestem swoją matką, mimo że mam wiele jej cech. Bardzo szybko wiedziałam jacy chłopcy/mężczyźni mnie nie interesują i jacy mną nie są zainteresowani, wiedziałam też jakie cechy i zachowania dotyczące spraw zawodowych i rodziny są dla mnie nieakceptowalne.

      Mój ojciec był spokojnym poukładanym ambitnym chłopakiem, który od chwili skończenia studiów szedł równo w górę, aż do osiągnięcia bardzo wysokiej pozycji zawodowej, w zasadzie maksa w swojej niszy zawodowej. Pracoholik z biegiem lat coraz mniej ogarnięty domowo i - przy jego niegdysiejszych możliwościach - mało dbający o kasę. Układ między moimi rodzicami, początkowo bardzo symetryczny i partnerski, przekształcił się w model z wybitną karierą mężczyzny i matką w roli supporting wife. Inna sprawa, że przy takim typie pracy ojca, innej roli pełnić nie mogła.

      Ja wiedziałam, że nie chcę wiązać się z facetem dla którego ambicje zawodowe i rozwój zawodowy będą ważniejsze ode mnie - przede wszystkim czasowo. Koszty kariery i bycia na świeczniku widziałam z bliska, z bliska też mogłam ocenić że władza czy prestiż kompletnie mnie nie ruszają.
      Kwestii "jakim facet będzie ojcem" w ogóle nie rozpatrywałam wchodząc w związki, bo bardzo długo w ogóle nie chciałam mieć dzieci.
    • tully.makker Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 17:17
      A ja do tej czesci chcialam sie odniesc:

      nie wzięłam pod uwagę tego, że obok tej niewątpliwej zalety facet może mieć inne, jak się okazało, jeszcze gorsze wady. Zafiksowanie na jedynym nie popłaca.

      I chciałam sie z tym zgodzić. Moj pierwszy mąż robił bokami, a co najgorsze, uwazal, ze tow ogole nie porblem, bo wszak przynosił kasę do domu, a kłamał, bo "chciał mnie chronić". Z czyms takim wczesniej sie nie zetknelam, bo moj ojciec, ze wszystkimi swoimi wadami, jest "mężczyzną jednej kobiety" i w zyciu nie spojrzal na inna babę oprocz swojej zony. Do tego w moim domu rodzinnym panowala taka opinia, ze ludzie z "naszego" srodowiska nie upijają sie, nie zdradzają, nie rozwodzą itp. Zupelnie nie bylam na luzackie podejscie do kwestii wierności przygotowana i mocno mna tapnelo odkrycie, ze mozna uwazac, ze zdrada to zaden problem.

      Wiec oceniajac kandydatów na meza nr 2, kierowalam sie w duzej miejsce podejsciam do kwestii monogamicznosci, i zreszta rzeczywiscie pod tym wzgledem mojemy juz bylemu nie moge nic zarzucic - przez cale lata naszego bycia razem wykazywal zerowe zainteresowanie innymi kobietami, co zmienia faktu, ze byl wstretnym, dysfunkcjonalnym sku...synem nie kwalifikujacym sie do trzymania w domu pod 100 innych wzgledów.

      Wyciagnelam z tego taki wniosek, ze nie wystarczy, by ktos byl pod jednym czy nawet dwoma wzgledami idealny, i ze generalnie decyzja o zaangazowaniu sie w zwiazek powinna byc poprzedzona nie tylko zakochaniem sie, ale takze analiza charakterologiczna kandydata ( niektorzy mowia, zeby prowadzic dzienniczek, LOL).
    • vilez Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 19:49
      Mój mąż jest fizycznie, psychicznie i intelektualnie bardzo podobny do mojego ojca. Miałam z ojcem bardzo silną i dobrą relację i czuję się wybornie z moim mężem.

      Co do "przeciwieństw" jako kryterium wyboru- to uważam to za błąd. Z takiego oto powodu, że negacja umacnia to, co się neguje. Powinno się wybierać w sposób wolny od takiej negacji.
      • triss_merigold6 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 20:01
        W sposób wolny od negacji to znaczy konkretnie?
        Jeśli wiem bardzo dokładnie, co mi nie odpowiadało w domowo-rodzinnym podejściu osobistego ojca, to mogę szukać faceta z odmiennym podejściem czy nie?
        • vilez Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 20:14
          Możesz, nikt Ci nie zabroni.
          Odmienny nie oznacza z klucza skrajnej negacji -a tym jest przeciwieństwo.
          Taka negacja, jaką jest przeciwieńtwo, umacnia system przez odnoszenie się do negowanego punktu. Inaczej mówiąc, odnosząc się skrajnie przeciwnie do niego, legitymizujesz jego znaczący- w sensie: wyjątkowy- status (dla Twojego życia).

          • vilez Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 20:17
            Opiszę Ci to na przykładzie alkoholizmu. Niektórzy bliscy alkoholików rugują całkowicie alkohol ze swojego żucia (przeciwieństwo). Co, jak wiesz, oznacza, ze ich życie nadal kręci się wokół alkoholu.
            • panizalewska Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 21:12
              Niektórzy bliscy alkoholików rugują całkowicie alkohol ze swojego żucia

              Przepraszam, ubawiłam się :D

              Ale 100% racji. Kiedyś tak miałam, że alkohol to samo ZUO (czasy nastoletnie, ojciec alkoholik). Szybko mi przeszło i jestem normalna, nie upijam się, lubię wino. Negatywne odnoszenie się do przykładu rodzica to też jakieś potwierdzenie jego ważności (rodzica)
              • vilez Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 21:18
                Przepraszam, ubawiłam się big_grin

                :D Ja też (ale tyle walę literówek, że...)
            • kocia_noga Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 21:13
              Ojciec w pewnym zakresie był wzorcem - odstręczali mnie faceci hałaśliwi, źle wychowani, autorytarni, bo on taki nie był a ponieważ mój ojciec nie pił prawie wcale - miałam uczulenie na pijących. W sposób naturalny mnie odrzucało od nich, żadne przemyślenia. Co do innych cech to podobnie jak Triss szukałam kogoś kto poza brakiem tego co wymieniłam mieli jeszcze zalety ojca i takie których on nie posiadał. Oczywiście można być w udanym związku z typem głośnym, dominującym i nietaktownym oraz używającym alkoholu, ale ponieważ mój ojciec był wystarczająco dobrym rodzicem nie musiałam zmieniać ani szukać nowego wzorca.
    • panizalewska Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 22.05.15, 21:08
      U mnie było świadome wybieranie męża na innego, niż ojciec. Bo ojciec się mocno nie spisywał najoględniej mówiąc. Mój chłop ma mankamenty, czasami nie idzie się z nim dogadać, ale to jak z każdym innym człowiekiem ;) Ale te "najgrubsze" sprawy są przeciwieństwem mojego ojca i jest mi z tym dobrze. Myślę, że przykład ojca może być pozytywny i negatywny. Przecież z tym facetem mieszkamy pierwsze ile lat swojego życia? Ze 20? 25? No powiedzmy. I co nieco widzimy - jakim jest człowiekiem, jak traktuje współlokatorów - czyli resztę swojej rodziny. Jeżeli ktoś czyni świadome obserwacje przez kilkanaście lat powiedzmy, to chyba lepiej, niż gorzej, nie? :)
      • sebalda Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 23.05.15, 10:45
        Ja to widzę tak, że jak ma się dobrego ojca, a przynajmniej normalnego, nietoksycznego, to się wybiera bez żadnych obciążeń, według własnych upodobań, potrzeb, preferencji. Wszystko dzieje się naturalnie. Jeśli ma się ostro toksycznego ojca, wybiera się zawsze takiego faceta, który nie ma tej najgorszej cechy ojca (nie jest dziwkarzem, nie jest alkoholikiem, nie jest niezrównoważonym furiatem, nie jest pracoholikiem, nie jest niedojrzały - jedna z cech do wyboru). I to skupienie na wyborze: byle nie był...., sprawia, że nie dostrzegamy innych, czasami wręcz jeszcze gorszych, cech mężczyzny. Mamy jakby klapki na oczach, widzimy tylko to, że on nie jest takim ... jak nasz ojciec. Dlatego te wybory są nieobiektywne i obciążone. I dlatego z reguły są złe.
        Zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia. Jeśli ojciec jest naprawdę toksyczny, w czym pomaga pojednanie się z nim? Znaczy w psychologii jest motyw wybaczenia rodzicowi, by sobie samemu pomóc (takie zdanie pada też w jednym z tekstów z Dużego Formatu na temat rodziców). I że pojednanie się z ojcem poprawia nasze stosunki z innymi mężczyznami. Ale w jaki sposób? A co, jeśli takiemu ojcu naprawdę nie da się wybaczyć, nie da się go usprawiedliwić, jeśli za duża jest doza tej krzywdy?
        Ja nie czuję już tego żalu do ojca, że krzywdził mamę, że nas porzucił, że nie było go prawie w moim życiu, za mało zresztą wiem o jego motywach, nie zdążyłam z nim nigdy porozmawiać szczerze (ojciec nie żyje od ponad 20 lat), ale też wiem, że ten żal do niego i niechęć do niewierności nigdy nie rzutowały na mój ogólny stosunek do mężczyzn, ja zawsze lubiłam facetów:) I dobrze się z nimi dogadywałam.
        Skomplikowane to wszystko.
        • panizalewska Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 23.05.15, 11:19
          To zależy Sebaldo jak bardzo się zafiksujemy na tym, "byle by nie był...". Owszem, obciążenie jest - przez przykład negatywny, ale to nie przeszkadza bacznie obserwować i analizować innych cech przyszłego partnera / małżonka. Tzn mi nie przeszkadzało. Ja byłam na takim etapie, że mogłam trzeźwo myśleć pozytywnie - tzn zastanawiać się "dlaczego tak - ten chłop" a nie tylko "ten nie, bo..." ale rozumiem, że dużo kobiet może (ale nie musi) chcieć zapełnić pustkę w swoim życiu facetem już teraz nał i wybiera trochę albo mocno po łebkach. Ja na swojego czekałam długo, bo do 24 roku życia, ale przez 10 lat zdążyłam się podnieść z krzywdy i poukładać to i owo.

          mój ojciec skrzywdził mnie personalnie, mamę swoją drogą, ale mnie najbardziej. Czy mu wybaczyłam? Ja nie do końca wiem, co to znaczy wybaczyć. Trochę go zlewam, nie ruszają mnie jego zagrywki megalomańskie, kiedy jest kretynem po prostu, jestem w stanie mu coś powiedzieć od razu, a nie przez mamę ;) ale nie zostawiam z nim dzieci, nie chcę tego, a już w ogóle o wyjeździe z dziadkami z nocowaniem nie ma mowy. Never ever. Nawet jakby był super dziadkiem. Bo krzywda była z serii "niewybaczalnych". Mogłabym się do niego nigdy więcej w życiu nie odezwać, ale wybrałam inaczej, z różnych względów. Cynizm też. Ale nie głównie. To bardzo skomplikowane. Czy mi to pomogło w relacjach z innymi - NORMALNYMI facetami i chłopakami? Absolutnie nie. Już wcześniej miałam super relacje z kolegami i mężem, jak na swoje możliwości, nie miało to najmniejszego wpływu na te relacje. Z normalnymi ludźmi mam normalne relacje - z nienormalnymi - nienormalne. I chyba tyle ;)
          • triss_merigold6 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 23.05.15, 11:27
            IMO trochę bez sensu fiksujecie się na krzywdach.

            Można nie znosić jakiejś cechy/zachowania u rodzica mimo, że - obiektywnie rzecz biorąc - nie jest ona jakaś straszna, zła, wybitnie destrukcyjna. Mój ojciec np. jest zbieraczam, ja zbieractwa nie znoszę i nie toleruję u siebie w domu - żaden z moich partnerów nie miał w tym kierunku jakichś zapędów. Do ojca do mieszkania staram się nie chodzić, bo mi słabo na widok stert papierów, ale to jego sterty więc się nie wtrącam.
            • panizalewska Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 24.05.15, 12:14
              Ja wiem, czy się fiksuję? Pytanie było, to odpowiadam ;) Reszta życia u mnie bujna, kolorowa i radosna, nie wracam bez potrzeby, nie rozdrapuję ran. Było mi kiedyś przykro i źle, stwierdzam fakt po prostu
        • drogikocie Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 23.05.15, 13:58
          "Jeśli ma się ostro toksycznego ojca, wybiera się zawsze takiego faceta, który nie ma tej najgorszej cechy ojca (nie jest dziwkarzem, nie jest alkoholikiem, nie jest niezrównoważonym furiatem, nie jest pracoholikiem, nie jest niedojrzały - jedna z cech do wyboru). I to skupienie na wyborze: byle nie był...., sprawia, że nie dostrzegamy innych, czasami wręcz jeszcze gorszych, cech mężczyzny. "

          I wydaje mi się, że często tylko tą jedną, sztandarową cechą wybierany odstaje od wzorca.
          Tzn np. owszem, nie pije, ale ma inne nałogi robiące te same problemy. Nie zdradza z kobietami, ale priorytetuje zawsze kogoś/coś innego niż żonę, nie bije po twarzy, ale stosuje terror psychiczny itd itd Myślę, że dopóki to jest nieprzepracowane to szuka się podwójnego blefu.
    • drogikocie Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 23.05.15, 13:49
      Mój ojciec jest pasywno agresywny, i faktycznie osoby z którymi byłam dłużej związana, niezależnie od płci, również takie były.

      Poza tym w dzieciństwie jedna z rzeczy, których się autentycznie bałam to to, że tata będzie smutny. Tak samo priorytetowałam nastrój i stan swoich partnerów przed swoim.

      Myślę, że nawet gdybym wybrała kogoś pozornie kompletnie odmiennego, to tylko pozornie.
      W gruncie rzeczy dopiero teraz zauważam jak bardzo realizowałam poza domem rodzinnym to samo co w nim.
    • edw-ina Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 23.05.15, 15:45
      Ma ogromne, kluczowe znaczenie. Miałam bardzo fajnego ojca, człowieka o silnym, konkretnym charakterze, niezawodnego, z zasadami, dbającego o rodzinę (mężczyzna z pokolenia utrzymanie domu to mój obowiązek i nie będę nawet o tym dyskutował), bardzo sprawnego fizycznie, uwielbiającego motoryzację. Mam męża, który jest bardzo fajnym ojcem, człowiekiem o silnym, konkretnym charakterze, z zasadami, dbającego o rodzinę, uprawiającego przeróżne sporty, uwielbiającego motoryzację. Mój mąż był pod wielkim wrażeniem mojego ojca od chwili, gdy go poznał. Stał się dla niego swego rodzaju wzorcem męskiego zachowania. Teraz, kiedy M czasami zastanawia się na jakich mężczyzn trafi w przyszłości nasza córka, powtarzam mu, że to w dużym stopniu zależy od niego. Bo to on będzie dla niej wzorem męskości. I jeśli zbuduje w niej dobry wzorzec, to raczej będzie omijała szerokim łukiem tych facetów, którzy nie będą go spełniali.
    • ajuwej Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 23.05.15, 20:23
      Na mnie nie miał aż takiego wpływu sam ojciec. Dużo większe piętno na mnie wypaliła relacja pomiędzy rodzicami. Kłótnie lub nieodzywanie się, wzajemne poniżanie, brak podstawowego szacunku, dominacja i agresja ojca plus uległość cierpiętnictwo i równie duża agresja matki.
      Zero czułości, zero normalnych rozmów, tylko polecenia warknięciem. Wszystko w ramach wzajemnej przemocy psychicznej i walki o władzę.
      A w tym dzieci ciągle przerażone, że oni znowu się do siebie źle odnoszą. Paradoksalnie rodzice oboje bardzo zaangażowani w dzieci chcący dla nich "dobrze". Nieświadomi jak szkodzą tym domowym terrorem..
      Rodzice nie pili (ale mamy ojciec i brat byli alkoholikami). Ojciec nigdy się nie upił, w domu alkohol był na imprezach, nie było problemu czy jest czy nie ma.
      Pić zaczął najstarszy brat jako nastolatek( i pije ciągle). I był kolejny powód do walki rodziców za sobą bo każde inaczej go chciało picia oduczać, ojciec terrorem i wymuszaniem posłuszenstwa a matka krzykiem , otulaniem kołdrą i podsuwaniem jedzenia.
      Niestety moje rodzeństwo przyciągnęło do związków alkoholików i ludzi z wysokim współczynnikiem agresji, brat ma żonę która popija i ma choleryczny charakter, siostra ma męża któremu się mocno zdarza popić , choć równocześnie to ludzie zawodowo ambitni i pracowici.
      We mnie notorycznie zakochują się faceci typu jakieś lenie mający duży problem alkoholowy, lub faceci pracowici ale popaprani emocjonalnie lub żonaci, próbujący mną manipulować i przejąć emocjonalną władzę nade mną.
      Długo unikałam wiązania się w związki. Chłopcy mnie podrywali a ja zdziwiona i przerażona, żeby tylko nie chcieli ze mną być, bo to jak wyrok ciężkiego dożywocia na wzór małżenstwa rodziców, a nie umiałam odmawiać więc czułam że jak facet chce to ja muszę...
      Gdy wreszcie dojrzałam do wicia gniazda i się konkretnie sama zakochałam, okazało się że przyciągnął mnie schemat rodziny
      - porządny facet, uczciwy, ale jego ojciec i brat byli alkoholikami a matka domową frustratką której ciągle trzeba pomagać, a on poblokowany, małomówny, kiszący swoje frustracje i wybuchający agresją jak mu się uzbiera.. Zwiałam.
      Kolejny dłuższy związek- zupełnie inny typ, czuły, wylewny aż do przesady, zaangażowany, zabiegający... i ... ściemniający na wiele tematów babiarz. Pokazałam drzwi.
      Kilka kolejnych krótszych podejść- szkoda gadać. A już wiek ten, że nie ma się złudzeń że jakiś fajny i niepopaprany chodzi wolny..
      Tak do 30tki nie rozważałam wcale czy ten mąż podobny czy niepodobny do kogoś z rodziny. Wybór dokonywał się poza świadomością, coś mnie pociągało albo nie. Gdybym w czasie studiów była emocjonalnie dojrzalsza i wtedy gotowa na związek, a nie była wystraszonym dzieckiem, to była duża szansa na fajnych facetów bez obciążeń. Z tym, że ja wtedy z moimi obciążeniami niewątpliwie zrobiłabym to małżeństwo toksycznym, bujając ich emocjami jak ta lala tralala
      • danaide Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 24.05.15, 09:25
        O, jakbym czytała o sobie - bardzo podobny schemat:D

        Czyli nie tylko ojciec się liczy, ale i model związku jaki zaprezentują rodzice - w moim przypadku: na ile to co oni sobą przedstawiają godne jest starań? Niby rodzina, a jakieś bicia, krzyki, naciski, osamotnienie. Latami funkcjonowałam w totalnej nieświadomości uważając, że skoro w mojej rodzinie jest tak, to zapewne to jakiś wzorzec powszechnie obowiązujący - zatem nie ma o co kopii kruszyć i trzeba się skupić na innych wartościach - czyli wpajanej mi przez matkę samodzielności, której na drugie było samotność.

        Podejrzewam, że przyciągałam jakąś liczbę pozytywnych jednostek. W tym żonatych facetów, którzy, poddani wcześniej selekcji naprawdę byli w porządku pod wieloma nieznanymi mi wcześniej względami. Ale schemat postrzegania związku i ego celów (zależy wam zapewne na wieloczynnościowym robocie), samej siebie (nie dość taka, nie dość śmaka), ustawienia priorytetów powodował, że na wszystko patrzyłam jak dalekowidz w minusach. Okulary zmieniłam, ale czasu nie wrócę;D
    • kaszub-ska Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 24.05.15, 00:15
      sebalda napisała:

      > Tak sobie ostatnio myślałam, że znam kilka kobiet, które na mężów wybrały facet
      > ów będących przeciwieństwem złego, toksycznego ojca i niemal wszystkie źle na t
      > ym wyszły. Wśród tych kobiet i ja jestem, bo stawiając na uczciwego, nienawidzą
      > cego zdrady chłopaka w opozycji do mojego zdradzającego wiecznie mamę i drugą ż
      > onę, mającego po kilka kochanek w jednym czasie ojca, nie wzięłam pod uwagę teg
      > o, że obok tej niewątpliwej zalety facet może mieć inne, jak się okazało, jeszc
      > ze gorsze wady. Zafiksowanie na jedynym nie popłaca.
      > Moja koleżanka, mająca ojca nieobliczalnego furiata, wybrała cichego i spokojne
      > go kolesia, który okazał się skrajnym introwertykiem, z którym nie ma komunikac
      > ji, co rodzi naprawdę poważne problemy. Takie przykłady można mnożyć.

      Mam podobne przykłady w swoim otoczeniu, jednak moim zdaniem winne temu było bardzo małe wcześniejsze doświadczenie związkowe tych kobiet. Nie wiedziały jak to jest być z facetem o określonych cechach, nie wiedziały jak one się w danego typu związku czują, jak reagują, co są w stanie zaakceptować a czego nie. Tego nie da się dowiedzieć, obserwując inne związki, bo każda kobieta ma inne potrzeby i granice. Czasami wydaje nam się, że cenimy jakieś cechy, a w praktyce okazuje się, że są nie do wytrzymania. Dodatkowo w moim odczuciu pewne cechy, kombinacje cech mogą być fajne dla krótkotrwałego związku bez poważnych zobowiązań, a nie sprawdzać się w małżeństwie. Po za tym każda cecha charakteru może inaczej przejawiać się w zachowaniu różnych ludzi.

      Kobiety z mojego otoczenia, które źle wylądowały, miały bardzo roszczeniowe i naiwne podejście do związku. Chciały, żeby facet odmienił ich nijakie życie, zrekompensował nie fajne doświadczenia z domu rodzinnego, podniósł poczucie własnej wartości, dając wyczekaną idealną rodzinę. Związały się z pierwszym, który dawał im na to nadzieję oraz chciał wspólnej stabilnej przyszłości i z takim zostały. Nie były przygotowane na pracę nad związkiem. Z takim podejściem każda wada powodująca konflikty urasta do rangi zamachu na idealna wizję.

      > Jestem ciekawa, czy te z Was, które mają udane związki, miały dobrych, mądrych
      > i kochających ojców, w związku z czym związały się z takimi samymi facetami lub
      > nie mając dzięki temu żadnych obciążeń, wybrały intuicyjnie odpowiednich kandy
      > datów, nie obawiając się żadnych patologii?

      Nie zawsze dobrzy rodzice, normalny wzór relacji rodzinnych przekładają się na dobry wybór partnera. Znam kobiety, które mając fajny przykład rodziców jako małżeństwa wdepnęły z młodzieńczej głupoty w nie fajny związek. Na szczęście w momencie, gdy granice wytrzymałości zostały przekroczone, wymiksowały się, zresztą właśnie dzięki pomocy własnych rodziców.

      Jednym słowem, czy obraz ojca ma zn
      > aczenie przy wyborze partnera i dobry ojciec daje większą szansę na znalezienie
      > dobrego partnera?
      > Podejrzewam, że nie ma takiej prostej zależności, prędzej ogólnie dobry dom spr
      > awia, że jesteśmy mądrzejsze, pewniejsze siebie i ogólnie mamy mniejszą skłonno
      > ść do wiązania się z toksycznymi osobnikami, ale ten obraz ojca ciągle chodzi m
      > i po głowie i jestem ciekawa Waszych doświadczeń w tym obszarze.

      Dla mnie ojciec nie był odniesieniem. Wiedziałam, że kobiety są różne i w związku z tym mają różne potrzeby względem swojego partnera (może dlatego że mam dwie dużo starsze siostry i kilka starszych kuzynek). Wiedziałam, że sama muszę dowiedzieć się, co mi odpowiada. Jak byłam dzieckiem, patrzyłam na ojca tylko przez pryzmat tej jego roli. Dopiero jak sama zainteresowałam się chłopakami, zaczęłam przyglądać się swojemu ojcu jako mężowi. Dla mnie ojciec był wystarczająco dobrym rodzicem, nie zaniedbywał, nie krzywdził w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu, ale nie miałam z nim silnej więzi, jest osobą zamkniętą w sobie, spokojną, introwertykiem, flegmatykiem, domatorem. Nigdy nie było nam po drodze. Z mamą są zgodnym, udanym małżeństwem, ale ja z takim facetem zanudziłabym się na śmierć. Wytrzymałam w takim związku pół roku i to jeszcze nie mieszkając razem, więc doświadczenie mam.
    • molly_wither Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 24.05.15, 17:08
      Ja uwazam,ze podswiadomie szukamy w kandydacie na meza tego,czego nie otrzymalismy w dziecinstwie od ojca. Tzn.szukamy nieswiadomie,bo tak naprawde to on odnajduje nas. A jesli mialysmy idealny kontakt z ojcem (jak napisala tu ktoras) to szukamy to szukamy podobnego faceta. Sa tez przypadki,kiedy corki idealnych ojcow trafiaja na drani, a to dlatego,ze nie zostaly uprzedzone ,ze istnieja zli faceci,albo byly trzymane pod kloszem.
      • sebalda Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 26.05.15, 10:20
        Sa tez przypadki,kiedy corki idealnych oj
        > cow trafiaja na drani, a to dlatego,ze nie zostaly uprzedzone ,ze istnieja zli
        > faceci,albo byly trzymane pod kloszem.

        I ja się nad tym zastanawiałam. Tutaj czasami przewijał się motyw kobiet z domów, gdzie wszystko było ok, gdzie był szacunek i wsparcie, niemal cieplarniane warunki, przez co te kobiety nie były przygotowane na to, że świat jest podstępny i zły i nie potrafiły wyczuć zakamuflowanych do czasu usidlenia ofiary psycholi. Niemniej taka kobieta mimo wszystko znacznie szybciej się wymiksuje ze związku, gdy tylko zobaczy pierwsze symptomy, jej pewność siebie nabyta w zdrowym domu w tym bardzo pomaga. Z domu niezdrowego wynosi się brak poczucia swojej wartości, przyjmuje się wtedy część winy za szwankowanie związku na siebie, usprawiedliwa złe zachowania faceta, liczy się długo na to, że on się jeszcze zmieni. Poza tym taka kobieta nie będzie się bała zwierzyć rodzicom z problemu i dostanie od nich wsparcie. A do wrednego ojca nie pójdzie, bo on wtedy dopiero będzie triumfował: a nie mówiłem!
    • panidemonka Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 24.05.15, 21:00
      I tak i nie. Ojciec wiecznie z nosem w książce, mąż najchętniej nad wodą z wędką. To ostanie ich łączyło. Obaj małomówni, poza tym fajni ludzie.
    • asia_i_p Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 26.05.15, 00:19
      Dwa w jednym.

      Mój mąż jest odpowiedzialny, jak mój ojciec, ma z nim sporo wspólnych poglądów, nawet podobne niektóre zainteresowania (obaj lubią góry i grają na gitarze), obaj kończyli tę samą uczelnię (no ale w sumie kończyło ją pół Wrocławia). I tak samo ma na imię.

      Z drugiej strony, mój ojciec emocjonalnie jest typowym facetem. Jak ktoś ma depresję, to się powinien wziąć w garść, skoro mówi, że mu dobrze, to znaczy, że mu dobrze, liczą się czyny, a nie słowa, i tak dalej. Mój mąż ma silnie rozwiniętą stronę kobiecą i coś, co na własny użytek ochrzciłam AGGS (Anne of Green Gable Syndrom - Zespół Ani z Zielonego Wzgórza), czyli każdy mu się natychmiast zaczyna zwierzać, a on się z każdym natychmiast dogaduje i zaprzyjaźnia (z sytuacji skrajnych - odbył bardzo przyjazną konwersację z facetem, przez którego psy został napadnięty i ugryziony - wrócił wiedząc, gdzie mieszkają jego dzieci, pogadali sobie o życiu, itd.). Pod tym względem przypomina raczej moją mamę.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 30.05.15, 15:38
      Rozważania czy partner ma być podobny do ojca czy raczej być jego przeciwieństwem, a partnerka kopią matki lub jej antypodami, mogą przynieść rozwiązanie jakiegoś dylematu lub stworzyć jakieś słuszne powiązanie. Ale jest to bardzo proste przełożenie.
      Istotnym aspektem w relacji jest nie to jakie cechy wyróżniały wybranka, ale pozycje jakie ludzie zajmują w związku. Jaki układ odtwarzają. Często się zdarza, że pieczołowicie wybrany partner, będący anty - ojcem lub super - ojcem, łudząco przypomina własną matkę lub relację z nią.
      Nadto trzeba pamiętać, że takiego wyboru dokonujemy na początku. A ten partner po 25 latach związku jest już kimś innym. Patrząc na niego z tej perspektywy, pokiwamy głową nad własną pomyłką, której tak usilnie chcieliśmy zapobiec. I rozczarowanie gotowe. I poczucie winy za ten wybór także. Ale nam przychodzi najczęściej do głowy sprawdzanie wyborów. Analiza wyboru partnera pod kątem płci jest uproszczenie. Przydatnym, bo czasem daje odpowiedzi na nurtujące pytania , ale jednak uproszczeniem. Lub czasem mylnym tropem, choć takim oczywistym . Agnieszka Iwaszkiewicz


    • lilith76 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 30.05.15, 19:41
      Byłam mocno związana z ojcem, córeczka tatusia. Spokojny, domator, opoka, taki trochę Bogumił Niechcic. Jego jedynym problemem był alkohol. Moja matka za to była niczym Barbara, wiecznie chorująca, krzycząca i płacząca - po latach muszę przyznać, że powodem większości jej wybuchów było picie ojca. Odziedziczyłam jej emocjonalność i uczę się z tym żyć nie komplikując życia otoczeniu. Nie nawiązałam z matką więzi.
      Ciągnęło mnie zawsze do mężczyzn - kompletnych jego przeciwieństw, Piotrusiów Panów. Jednak unikam mężczyzn z problemem alkoholowym. Mężczyźni w typie mojego ojca to byli moi bardzo dobrzy, super kumple, ale niestety we "friend zonie".

      Jak widać, zależność nie jest prosta - miałam fajne kontakty z ojcem, ale obserwowałam dwie dekady jatki małżeńskiej.
    • julita165 Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 03.06.15, 15:52
      Mnie się wydaje, że miałam bardzo dobrego ojca. Nawet nie bardzo umiem opisać dlaczego tak go oceniam, po prostu wydaje mi się, że był dobrym człowiekiem. Wydawało mi się, że wybrany mąż jest do niego pod wieloma względami podobny, a okazał się kompletnym przeciwieństwem
      • sebalda Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 04.06.15, 15:23
        Okazał się innym człowiekiem po jakim czasie? Po ślubie? Wcześniej się kamuflował?
        • czarnyraider Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 05.06.15, 09:25
          mój tato był awanturnikiem, przemocowcem i furiatem. Były moz w ogole nie miał takich cech, obecny partner tez ich nie ma. Za to ja mam...
          • sebalda Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 05.06.15, 12:16
            czarnyraider napisała:

            > mój tato był awanturnikiem, przemocowcem i furiatem. Były moz w ogole nie miał
            > takich cech, obecny partner tez ich nie ma. Za to ja mam...

            To dla mnie bardzo ciekawe. Dlaczego mąż jest były? Denerwowało Cię to, że był za spokojny i dlatego odeszłaś, czy on nie wytrzymał z Tobą, bo powielałaś zachowania ojca? Dlaczego nie możesz opanować cech odziedziczonych po ojcu, skoro na pewno w dzieciństwie i młodości cierpiałaś z tego powodu? Czy taki antyprzykład nie odstrasza, nie sprawia, że chce się być innym niż trudny, toksyczny rodzic? Znam kobiety wywodzące się z przemocowych domów i one z reguły są dobrymi matkami, bo same zaznawszy bólu, starają się za wszelką cenę nie robić tego samego swoim dzieciom. Inna sprawa, że często trafiają na przemocowych mężów. Ale same bardzo się starają. Z dobrym skutkiem, dodam.
    • ola_dom Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 08.06.15, 17:09
      Antyojciec.
      Pod jednym (jak mi się wówczas wydawało) względem: mój ojciec, krótko mówiąc, łajdaczył się przez całe małżeństwo z moją mamą (13 lat), więc miałam - i mam - histeryczne uczulenie na zdradę.
      Skutek przez wiele lat był taki, że interesowali się mną WYŁĄCZNIE zajęci faceci. Naprawdę - nie przesadzam ani nie żartuję - był taki czas, że nie znałam ŻADNEGO wolnego faceta. Wydawało mi się, że wszyscy są sparowani, i tylko ja jedna taka wolna i samotna, może jeszcze jakaś koleżanka - ale wolnych facetów NIE MA (no dobra, pokraki jakieś się zdarzały). Miałam obsesję na tym punkcie - no cóż - takie doświadczenia.

      A mój obecny facet był jak najbardziej wolny i niesparowany, jak się poznaliśmy. I w ogóle mnie nie interesował, bo wyglądał mi na skończonego łajdaka. Okazało się być dokładnie odwrotnie :).
      Ale teraz, po kilku latach związku, widzę że ma jednak także trochę cech podobnych do mojego taty. Ogólnie mówiąc - ojciec jest twardym facetem - i "Ziutek" też jest taki. Jest też trochę despotą (silny charakter?), na co jestem wyczulona po dzieciństwie z ojcem.
      Więc wybierałam zdecydowanie "antyojca" - świadomie. Nieświadomie wybrałam (i zawsze wybierałam) jednak także te cechy, które miał mój tato. Ale pewnie dlatego, że nadal je cenię, i były dla mnie oczywiste, więc pewnie dlatego nieuświadamiane.
      • sebalda Re: Mąż podobny do kochaneg ojca czy jak antyojci 09.06.15, 11:07
        No to masz Olu do pewnego momentu bardzo podobne doświadczenie do mojego. I uczulenie na zdrady, i początkowe spotykanie samych żonatych (kiedyś ludzie pobierali się znacznie wcześniej, naprawdę było mało singli) i szukanie antyojca. Tylko u mnie różnice zaczynają się po pierwsze w miejscu, gdy wybrałam tego antyojca, a było to jednak dość wcześnie, a po drugie dlatego, że prawie wcale nie znałam swojego ojca. Wyprowadził się dość wcześnie, w domu tylko bywał sporadycznie, nie nawiązaliśmy żadnej więzi, a gdy zaczął mnie interesować jako człowiek (a nie jako ten zły, który zdradzał i porzucił mamę i mnie) - zwyczajnie mi umarł. Nie wiem właściwie w ogóle, jaki był:(
Pełna wersja