Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna.

06.06.15, 18:32
Witam Was. Moze ktos bedzie tak dobry i mi cos poradzi. Chociaz moze wystarczy, ze mnie wysłucha... W przeciagu półtorej roku straciłam kolejno Tate (rak o niezrozpoznanej etymologii), Mame (ciężki udar) oraz Brata, jednego z dwóch. Przed tym tez nie mialam specjalnie latwego zycia, ale nie skupialam sie nigdy na przeszlosci, tylko usmiech na twarzy i "do przodu". Od smierci Brata - a minął własnie drugi rok - nie umiem sie odnalezc i wiem, ze to jest moja wina. Borykam sie ze splatą długów po rodzicach, ktore byly dla mnie szokiem, poniewaz oni zawsze (jak sie pozniej okazalo, wylacznie w teorii) byli przeciwnikami wszelkich kredytow, pozyczek etc. Mam szescioletnią corke i po prawdzie to dla niej zyje. Nie umiem sie w tym wszystkim odnalezc. Moi rodzice byli glownie zajeci uprawianiem awersji do siebie nawzajem i zmarly Brat byl moją jedyną opoką, dawal mi od zawsze poczucie bezpieczenstwa. Czesto nocami placze za nim, za swiatem, ktory sobie jeszcze w dziecinstwie stworzylismy. Po odejsciu Brata nie mam nikogo, kto by mnie wysluchal, pocieszyl. Nigdy nikogo z blizszych znajomych nie chcialam obarczac swoimi problemami. Generalnie wychodze z zalozenia, ze na nic nie zasluguje - w tym takze na uwage innych. Nawet kupujac cos wylacznie "pod siebie" (czy to z jedzenia, czy to z ubrania), czuje niewyobrazalne wyrzuty sumienia. Tak sobie trwam w tym zyciu i mysle: po co to wszystko? Skoro i tak dopadnie nas rak/udar/cokolwiek, a mnie samej juz w zyciu nic nie czeka. Wiem, ze pisze chaotycznie, ale doprawdy nie wiem, jak to wszystko wyrazic slowami.
    • differentview Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 06.06.15, 19:12
      ania_ania-38 napisała:
      > Generalnie wychodze z zalozenia, ze na nic ni
      > e zasluguje - w tym takze na uwage innych. Nawet kupujac cos wylacznie "pod sie
      > bie" (czy to z jedzenia, czy to z ubrania), czuje niewyobrazalne wyrzuty sumien
      > ia. Tak sobie trwam w tym zyciu i mysle: po co to wszystko?

      musisz podrazyc te wszystkie trudne kwestie, ktore sprawiaja, ze tak sie czujesz; skad sie to wzielo, ze czujesz, ze na nic nie zaslugujesz? dlaczego masz wyrzuty sumienia sprawiajac sobie przyjemnosc? dlaczego jestes dla siebie okrutna? dlaczego nie pozwolisz komus zeby sie troszczyl o Ciebie? jesli sama tak sie traktujesz stwarzasz sytuacje bez wyjscia
      • verdana Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 06.06.15, 20:12
        Strata trzech osób w krótkim czasie, brak oparcia - chyba jesteś samotną matką i odpowiedzialność za dziecko to za dużo dla jednej osoby. W tym wypadku pozostaje psychiatra, psycholog i prawdopodobnie leki antydepresyjne. Idź szybko, zanim posypie Ci sie zdrowie fizyczne.
        • ania_ania-38 Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 06.06.15, 22:16
          @verdana,dziekuje za odpowiedz, jestem Twoją wierną czytelniczką :) Nie jestem samotną matką, ale samotną - jak najbardziej. Moj niemąż jest DDA, ma okresy wiary w siebie i wtedy wszystko jest zwyczajne w taki normalny (pseudonirmalny?) sposob. Natomiast kiedy los sie do niego nie usmiecha, slysze, ze jestem beznadziejna, glupia, ze strata bliskich jest nieodlaczna czescia zycia i powinnam od razu po tym stanac na nogi...
          • verdana Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 06.06.15, 23:40
            Jesteś matką - i w ogóle osoba - która nie ma w nikim oparcia, a ma być oparciem dla wielu osób. Tak sie nie da żyć, nawet jeśli nic złego sie nie dzieje. W Twoim wypadku naprawdę potrzebna Ci pomoc.
            Nie daj się zniszczyć facetowi, który własne problemy załatwia , wyżywając sie na Tobie.
      • ania_ania-38 Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 06.06.15, 22:10
        @Differentview, dziekuje za odpowiedz. Bylam najmlodszym dzieckiem, czwartym i tak maprawde moje uczucia nigdy dla nikogo nie byly istotne - oprocz Brata. Nie umiem sie o siebie troszczyc. Masz racje. Oprocz Brata nikt sie o mnie tak naprawde nie troszczyl. Ja mysle, ze to dlatego, ze nie ma o kogo (nie o takie nic, nie o takie zero). Od kilkunastu lat (z przerwą) jestem w zwiazku, w ktorym pod powloką normalnisci i tak, by nikt nie slyszal, mam pajane, ze nic nie umiem i do niczego sie nie nadaje.
        • zuzi.1 Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 06.06.15, 22:41
          Ania, straszne jest to, co piszesz. Myslalas o terapii? Masz wiele spraw do przerobienia, w tym aktualny zwiazek.
        • pade Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 06.06.15, 23:08
          Mój Boże...
          Strasznie Ci współczuję, biedactwo, musi być Ci bardzo ciężko bez brata:(
          My tutaj niewiele możemy Ci pomóc, oprócz rady, żebyś poszła po pomoc do psychologa. Zbyt dużo doświadczyłaś, żeby ot tak się otrząsnąć.
          Nikt nie jest zerem, pamiętaj o tym. Każdy zasługuje na wsparcie i troskę. Nie zawsze mąż jest tą osobą, która jest w stanie wesprzeć. Czasem trzeba poszukać gdzie indziej. Trzymaj się ciepło.
    • 71tosia Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 07.06.15, 01:25
      w takiej sytuacji lepiej zrobic sobie plan malych ktokow i rozwiazywac je o kolej, po pierwsze dlaczego musisz slaplac te dlugi ? Moze mozesz ciagle odzucic spadek lub przejac z 'dobrodziejstwem inwentarza' czyli tylko do wysokosci spadku. Moze da cos sie z tym zrobic? Po drugie maz ma problemy ale nie ma potrzeby zwalniac go z zycia rodzinnego, moze maz moglby bardziej aktywnie wychowywac dziecko? Po trzecie nalezy zapewnic sobie jakas grupe wsparcia - moze jest jednak ktos w rodzinie lub wsrod znajomych komu mozesz powiedziec jak sie czujesz? Co z drugim bratem co z rodzina zmarlego brata? Czasami czlowiek jest tak skupiony na swoim cierpieniu ze nie zauwaza ze sa ludzie gotowi pomoc. I koniecznie doraznie wizyta u psychiatry i anydepresanty - pomoga troche z innej perpektywy spojrzec na sytuacje. No i jak poczujesz sie troche lepiej to czasami w takiej sytuacji pomaga opisanie swoich przezyc tak zupelnie dla siebie, lub moze prowadzenie jakiegos bloga? Dobrze bys nauczyla sie mowic o problemach i uczuciach.
    • molly_wither Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 07.06.15, 12:37
      Nie jestem specjalista,ale z opisu wynika,że jestes w depresji.
    • marzeka1 Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 07.06.15, 18:46
      Aniu, poszukaj dla siebie pomocy, bo jest Tobie potrzebna, pomijam, że to bardzo ciężkie doświadczenia w krótkim czasie stracić tylu bliskich, w tym brata, z którym byłaś związana.
      • polnaro Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 08.06.15, 15:04
        Początki depresji masz na pewno i chcę przestrzec, że jeśli nic nie zrobisz będzie tylko gorzej.
        Może dobrze byłoby zacząć od wspólnej z mężem wizyty przynajmniej u psychologa, bo Ty nawet biorąc antydepresanty będziesz wpychana przez męża coraz głębiej w ten stan. Partner nie ma prawa tak Cię traktować, nie pozwól na to, bo dziecko wkrótce może wziąć przykład z ojca. Zacznij od spokojnej rozmowy z mężem, powiedz jak się czujesz kiedy on Cię obraża, postaw veto i zaproponuj psychologa /poradnia małżeńska/. Potem możesz już sama z psychologiem spróbować przepracować stratę rodziców i ukochanego brata.
        Walcz o siebie, na pewno nie jesteś beznadziejna, ale mąż....kto wie.
    • amb25 Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 09.06.15, 06:48
      Zlaobe musisz przejsc. Porozpaczaj sobie tak porzadnie. A potem zaswieci slonce. Uwierz w to.
      Piszesz, ze smierc Brata to byla twoja wina. Nie znam sytuacji, ale mysle, ze sobie to wmowilas. Idz z tym do psychologa - pomoze ci przejsc pogodzic sie ze smiercia Brata i pokaze ci, ze to nie ty jestes winna jego smierci. To taki troche sposob rozumowania dzieci podczas rozwodu - to ja dziecko jestem winne, ze rodzice sie rozwodza, bo bylam niegrzeczna albo mialam 4 a nie 5 w szkole....
    • skyler-white Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 09.06.15, 11:45
      Wyrazy współczucia, Aniu. To wszystko musi być dla Ciebie takie trudne, takie bolesne. Mam do dyspozycji jedynie kilka Twoich wpisów, ale przebija z nich wrażliwość i mądrość. Masz prawo być szczęśliwa i szanowana-przede wszystkim przez swojego partnera. Zawalcz o siebie, nigdy nie jest za późno, by zmienić coś na lepsze w swoim życiu. Udaj się do poradni zdrowia psychicznego, nie potrzebujesz skierowania. Najlepiej powertuj po sieci, wybierz jakiegoś dobrego psychiatrę-nie pierwszego lepszego. Wiem z doświadczenia, że dobrze dobrane leki potrafią zdziałać cuda. Podejrzewam, że lekarz zleci również psychoterapię- to długa, bywa, że trudna i wyboista droga, ale naprawdę warto się odważyć. Trzymam za Ciebie mocno kciuki!!!
    • angiz Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 09.06.15, 12:16
      Ogromnie współczuję. To straszny ciężar, żałoba może potrwać długo. Ja straciłam jednego członka rodziny, drugi poważnie zachorował a już czuję, że jeśli mi los zabierze kolejną osobę to się mogę nie podnieść.
      MUSISZ Kochana iść do specjalisty, zrób to dla siebie i dziecka. Mąż może nie umieć poprawnie radzić sobie z Twoją depresją i będzie się zachowywał gorzej, co Ciebie będzie dotykać bardziej, i po co macie się dodatkowo krzywdzić. Jeśli jesteś w stanie przekonać męża by też poszedł do psychiatry/psychologa z Tobą to zrób to, jeśli nie, to koniecznie idź sama. Masz w sobie siłę, tylko znajdź do niej drogę.
    • annaconda14 Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 28.02.16, 20:32
      Biedna jesteś, samotność w związku i brak wsparcia są straszne. Ale pamiętaj Aniu że masz dla kogo żyć. I nikt nie jest 'niczym', nie daj sobie tego wmowic.
      • yoma Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 28.02.16, 21:34
        Można wiedzieć, na cholerę wywlekasz wątek sprzed 9 miesięcy?
    • sootball Re: Strata najbliższych osób i ja, beznadziejna. 29.02.16, 11:31
      Aniu, jeśli jeszcze czytasz ten wątek - uważam że jesteś bardzo dzielna. Straciłaś rodziców, brata - najbliższą osobę, mąż wisi na Tobie emocjonalnie, podkopuje Twoje poczucie własnej wartości a Ty wciąż walczysz. Wychowując jednocześnie dziecko. Niesiesz na plecach cały ten bagaż emocjonalny związany z konfliktem rodziców (kiedy rodzice poświęcają najwięcej uwagi konfliktowi pomiędzy sobą, odbywa się to zawsze ze szkodą dla dzieci), stratą ich i brata, który najprawdopodobniej był Twoją ostoją poczucia bezpieczeństwa (w zastępstwie rodziców), do tego mąż DDA i dziecko. Nie jesteś żadnym zerem, jesteś dzielną kobietą, na której barki spadł ciężar trudny do udźwignięcia dla całej rodziny, a co dopiero dla jednej osoby.
Pełna wersja