Chcę, muszę czy powinnam?

09.06.15, 13:43
Wątek wziął się stąd, że zorientowałam się niedawno, że o ile w jednej chwili jestem w stanie sporządzić długą listę tego, co "powinnam", o tyle, gdybym miała zrobić taką listę odnośnie tego, czego "chcę - pragnę" - o tyle byłoby mi o wiele trudniej....:/.
Olśnienie przyszło podczas rozmowy z moim facetem, kiedy wspomniałam mu o moim kolejnym "niespełnionym marzeniu z dzieciństwa". "Ziutek" już kiedyś zażartował, że moje dzieciństwo polegało chyba głównie na marzeniach. Oczywiście niespełnionych. I nie chodzi tu o jakieś niestworzone sprawy w stylu podróży na Księżyc czy choćby do Disneylandu - tylko o zwyczajne pierdółki.
Wygląda na to, że mimo że byłam bardzo zatroszczonym i zaopiekowanym dzieckiem, to jednak moje pragnienia i to, czego chciałam, nie były specjalnie brane pod uwagę. To nawet nie było tak, że mi wprost odmawiano czegoś, o co prosiłam. Chyba po prostu nie traktowano zbyt poważnie tego, co mi "się zachciało". W zasadzie nadal tak to właśnie traktuję - jako "zachcianki" czyli coś zbędnego, czy wręcz niewłaściwego. A chodziło raptem np. o pójście do parku na spacer - no ale po co iść do parku, skoro jest taki piękny ogród, w dodatku z moją własną piaskownicą, niezasikaną przez psy. W żadnym razie nie prosiłam o weekend w Barcelonie ani nawet nad polskim morzem.
Nie chcę za bardzo winić tutaj moich rodziców, bo i poświęcali mi czas, i troszczyli się o mnie, miałam ubrania, zabawki i jeździliśmy na wakacje - ale trochę mi żal, że tak rzadko brali pod uwagę to, czego ja sama bym chciała. Ale pewnie mieli poczucie, że o mnie dbają. No bo dbali, w żadnym razie nie mogę im zarzucić, że nie.

I wydaje mi się, że może także stąd wziął się mój wcześniejszy wątek - pytanie o to, na czym ma polegać "dbanie o siebie". Czyli na robieniu m.in. tego, czego CHCĘ. No właśnie...

Dość głupio mi, muszę przyznać, że tak trudno mi jasno i szybko określić, czego chcę. Dość dobrze wiem, czego nie chcę, ale czego pragnę - tu już rodzi się problem... I wciąż trudno mi się pozbyć uczucia, że są to niewłaściwe i zbędne "zachcianki".

ALE - cieszę się, że sobie to uświadomiłam, teraz będę się uczyć, że spełnianie swoich pragnień - albo wręcz zachcianek - nie musi być niczym złym ani nagannym.
Poza tym - postanowiłam zrobić listę tego, co chcę. I tego, co chciałam w dzieciństwie, ale nigdy nie zostało spełnione (jak np. ugotowanie potrawy, o której przeczytałam w książce, a którą moja mama uznała za niedorzeczną - przecież mogę sobie ją ugotować sama!). Bo, jak się zorientowałam, z-a-p-o-m-i-n-a-m o tych pragnieniach. Jak np. o tej potrawie - terapeutka mnie spytała, dlaczego do tej pory jej nie ugotowałam - no bo zapomniałam.....:/.
To takie trochę szkolne zadanie, ale skoro nie zostało odrobione, to może trzeba je odrobić jak w szkole?

I jeszcze druga kwestia w tym wątku - zorientowałam się, że o wiele lepiej znoszę to, co "muszę", niż to, co "powinnam". I nad tym muszę się jeszcze zastanowić, dlaczego tak. Pewien trop nasunął mi dawniejszy wpis marsylvik o manipulacji - że w obszarze spraw, które "powinniśmy" najprawdopodobniej podlegamy manipulacji. Może dlatego?
    • marsylvik Re: Chcę, muszę czy powinnam? 09.06.15, 14:33
      Aha, moja lista "powinnam" też jest chyba dłuższa... :P

      > A chodziło raptem np. o pójście do parku na spacer - no ale
      > po co iść do parku, skoro jest taki piękny ogród, w dodatku z moją własną piask
      > ownicą, niezasikaną przez psy.

      No właśnie, po co? A dziś potrafisz odpowiedzieć na to pytanie?

      > Dość głupio mi, muszę przyznać, że tak trudno mi jasno i szybko określić, czego
      > chcę. Dość dobrze wiem, czego nie chcę, ale czego pragnę - tu już rodzi się pr
      > oblem...

      Głupio? Dlaczego głupio? Czyżbyś uważała, żę... powinnaś? :D

      > I wciąż trudno mi się pozbyć uczucia, że są to niewłaściwe i zbędne
      > "zachcianki".

      A zachcianki same w sobie. Czy uważasz, że są zbędne? Czy są niewłaściwe? Czy wszystkie są takie, czy niektóre? Czy ta sama zachcianka jest taka zawsze, czy w pewnych okolicznościach?

      > To takie trochę szkolne zadanie, ale skoro nie zostało odrobione, to może trzeb
      > a je odrobić jak w szkole?

      Trzeba? Czemu trzeba? Powinno się? :P
      Czy może chcesz?

      > I jeszcze druga kwestia w tym wątku - zorientowałam się, że o wiele lepiej znos
      > zę to, co "muszę", niż to, co "powinnam". I nad tym muszę się jeszcze zastanowi
      > ć, dlaczego tak. Pewien trop nasunął mi dawniejszy wpis marsylvik o manipulacji
      > - że w obszarze spraw, które "powinniśmy" najprawdopodobniej podlegamy manipul
      > acji. Może dlatego?

      Może.
      Wzięłabym jeszcze pod uwagę co innego. Może dlatego, że jeśli coś powinnaś, to nie musisz. A więc decydujesz, czy chcesz zrobić to co powinnaś. Decydowanie i rozpoznawanie swojego chcenia też może być trudne, męczące, nieprzyjemne, stresujące. Dla mnie wyraźnie takie jest (jedno i drugie) kiedy jestem bardzo zmęczona albo chora - łatwiej mi wtedy podjąć bezmyślny wysiłek, niż myśleć nad decyzją. I jeszcze do tego brać na siebie za tę własną decyzję odpowiedzialność :D
      A już dopiero co obudzona nienawidzę podejmowania decyzji. Jakichkolwiek. Nawet takiej, czy chcę jeszcze pospać, czy już wstać.
      • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 09.06.15, 14:55
        marsylvik napisała:

        > No właśnie, po co? A dziś potrafisz odpowiedzieć na to pytanie?

        Oczywiście! Bo to było coś innego niż moja codzienność, były tam inne dzieci, inne rzeczy - COŚ NOWEGO. No i nigdy wcześniej tam nie byłam. Więc chciałam zobaczyć, jak to jest "w parku".

        > Głupio? Dlaczego głupio? Czyżbyś uważała, żę... powinnaś? :D

        Chyba tak - dla wielu osób to wydaje się to przecież tak łatwe i oczywiste :).
        No i jeszcze głupio dlatego, że roztrząsam teraz to, że rodzice nie spełnili moich "chceń" z przedszkola... Nie, nie chcę tego roztrząsać, ale cieszę się, że trafiłam na trop moich trudności z określeniem tego, czego pragnę, ta świadomość mi wystarczy, nie zamierzam drążyć ani liczyć moich niespełnionych dziecięcych zachcianek i marzeń. Ale czy to dziwne, że mi z tym głupio....? Stara baba...:D

        > A zachcianki same w sobie. Czy uważasz, że są zbędne? Czy są niewłaściwe? Czy wszystkie są
        > takie, czy niektóre? Czy ta sama zachcianka jest taka zawsze, czy w pewnych okolicznościach?

        Generalnie raczej tak... Pomijam zachcianki ciężarnych, czy te od PMSa.
        Ale generalnie samo słowo "zachcianka" świadczy o tym, że jest to coś raczej niewłaściwego, zbędnego, niepożądanego. Ewentualnie może nie być jakoś drastycznie zła, ale wiele dobrego w niej nie ma. "Pragnienie" - to co innego. Ale pragnienie dotyczy raczej spraw ważnych i poważnych, choć jak się zastanowię, to nie wiem, czy umiem łatwo odróżnić, co jest zachcianką, a co pragnieniem....? Pomijam tutaj "pragnienie zostania wybitnym naukowcem" i temu podobne, wiadomo.

        > > To takie trochę szkolne zadanie, ale skoro nie zostało odrobione, to może trzeba je odrobić jak w szkole?

        > Trzeba? Czemu trzeba? Powinno się? :P
        > Czy może chcesz?

        Chodzi mi o "formę" odrabiania - "trzeba" zrobić listę w zeszycie i wypełniać zadania z listy :). Bo z tym, że chcę, muszę i powinnam je odrobić - nie dyskutuję. "Chcę, muszę i powinnam", bo jest mi to potrzebne i czuję, że się bardzo przyda.

        > Może.
        > Wzięłabym jeszcze pod uwagę co innego. Może dlatego, że jeśli coś powinnaś, to
        > nie musisz. A więc decydujesz, czy chcesz zrobić to co powinnaś. Decydowanie i
        > rozpoznawanie swojego chcenia też może być trudne, męczące, nieprzyjemne, stresujące.

        Tak, to też jak najbardziej biorę pod uwagę. Jak "muszę" - to się nad tym nie zastanawiam, nie dyskutuję z tym - robię, bo muszę i nie mam wielkich z tym dylematów.
        Ale ponieważ ja tak wiele rzeczy "powinnam" - to jednak zdecydowanie wolę te, które "muszę".
        • verdana Re: Chcę, muszę czy powinnam? 09.06.15, 22:35
          Mam wrażenie, że się zapętliłaś. Że do realnych problemów dodałaś sobie jeszcze jeden, zresztą taki sam jak poprzednie. Kolejne zadanie z listy, jakie powinnaś "zaliczyć", to robienie rozsądnych przyjemności sama sobie i spełnianie swoich pragnień - ale - uwaga- tylko tych, co sa pragnieniami, a nie zachciankami. No i teraz roztrząsasz, na co powinnaś, dla zdrowia psychicznego sobie pozwolić, a co jest zbędne, niepotrzebne, co jest taką tam głupią "zachcianką" i wcale nie należy jej spełniać, bo to nieładnie.
          Coś Ci powiem. Nic nie musisz. Nie musisz tego odróżniać. Zachcianka nie jest gorsza od pragnienia, powiem więcej - można prędzej zmarnować sobie życie rezygnując z takich nieważnych , drobnych "zachcianek" niż z solidnych pragnień. Niespełnienie pragnienia przynosi rozczarowanie, wyzbycie sie zachcianek powoduje, że życie jest o wiele mniej zabawne na co dzień, ze cieszymy sie o wiele mniejszą liczbą rzeczy, niż moglibyśmy. Proponuję niczego nie rozważać. Jeśli masz ochotę - rób. Jeśli nie wiesz, czy masz ochotę - zmuś sie i spróbuj chociaż raz.
          Żeby sie nie okazało,że tak naprawdę ochotę masz na wyrzeczenia, rezygnację z przyjemności i bycie nieszczęśliwą. Bo akurat to jest przedmiotem satysfakcji bardzo wielu osób (też tak miewam) , daje to nieoczekiwaną przyjemność i jest niewiarygodnie męczące dla otoczenia.
          • pade Re: Chcę, muszę czy powinnam? 09.06.15, 22:46
            wow, jakże prawdziwe...
          • marsylvik Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 06:24
            Jestem pod wrażeniem.
            Tak, też tak myślę. I o zachciankach versus pragnienia i o satysfakcji z odmawiania sobie.
          • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 09:59
            verdana napisała:

            > Mam wrażenie, że się zapętliłaś.

            Zapętlona jestem do ostatnich granic - mam poczucie, że się kręcę w kołowrotku i te moje "przemyślenia" (często wynikłe pod wpływem terapii) to są właśnie takie, nierzadko rozpaczliwe, próby wyprostowania. Czasem skuteczne, więc nadal próbuję :).

            > Kolejne zadanie z listy, jakie powinnaś "zaliczyć", to robienie rozsądnych przyjemności sama
            > sobie i spełnianie swoich pragnień - ale - uwaga- tylko tych, co sa pragnieniami, a nie zachciankami.

            Niezupełnie. Lista jest głównie po to, żeby nie zapominać. Bo zwyczajnie zapominam o tym, żeby sobie zrobić coś miłego, co konkretnie chciałam. Terapeutka zasugerowała, że zapominam o sobie. Może tak, ale jednocześnie spostrzegłam, że ta lista pragnień, choć na razie krótka, już sama sprawia mi przyjemność - bo są w niej same miłe rzeczy :D.
            Aha - i nie zamierzam rezygnować z zachcianek, nawet jeśli byłyby niezbyt wzniosłe i szlachetne. Pisałam o nich raczej dlatego, że uświadomiłam sobie, że tak właśnie do tej pory traktowałam realizację tego, czego chcę. Jak zbędną zachciankę, coś niewłaściwego. Jak się właśnie okazało - niesłusznie i niesprawiedliwie. Bo nie ma w nich niczego złego, o dziwo ;).

            > Proponuję niczego nie rozważać. Jeśli masz ochotę - rób. Jeśli nie wiesz, czy masz ochotę -
            > zmuś sie i spróbuj chociaż raz.

            Taki właśnie mam teraz plan! Wtłoczyć sobie do głowy, że spełnianie swoich życzeń i zachcianek nie jest niczym złym i nie robię tym nikomu krzywdy.

            > Żeby sie nie okazało,że tak naprawdę ochotę masz na wyrzeczenia, rezygnację z przyjemności
            > i bycie nieszczęśliwą. Bo akurat to jest przedmiotem satysfakcji bardzo wielu osób (też tak
            > miewam) , daje to nieoczekiwaną przyjemność i jest niewiarygodnie męczące dla otoczenia.

            O nie, nie - to już przerabiałam, zaliczyłam i mam za sobą. Już więcej nie chcę. Nie wykluczam takich epizodów, ale teraz zdecydowanie zamierzam cieszyć się życiem, a nie delektować umartwianiem i cierpiętnictwem.
        • marsylvik Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 07:11
          ola_dom napisała:

          > Oczywiście! Bo to było coś innego niż moja codzienność, były tam inne dzieci, i
          > nne rzeczy - COŚ NOWEGO. No i nigdy wcześniej tam nie byłam. Więc chciałam zoba
          > czyć, jak to jest "w parku".

          A więc stała za tym potrzeba zaspokojenia dziecięcej ciekawości? :)
          Śmiem podejrzewać, że rodzice tego nie wiedzieli. Mogli nawet nie wiedzieć, że to jest potrzeba dziecka. Argument z czystym piaskiem miał się więc nijak, bo nie o samą zabawę chodziło.

          > Ale czy to dziwne, że mi z tym głupio....?

          Dziwne? Nie. Ludziom często jest głupio za coś, czego inni się wcale nie wstydzą. Szczególnie wtedy, kiedy myślą, że coś powinni ;) Ale czy naprawdę powinnaś potrafić? Powinnaś koniecznie być "normalna"?
          Ja tam nie potrafię zrobić większej listy pragnień i zachcianek niż powinności. I mi wcale nie jest z tego powodu głupio :P

          > Generalnie raczej tak... Pomijam zachcianki ciężarnych, czy te od PMSa.
          > Ale generalnie samo słowo "zachcianka" świadczy o tym, że jest to coś raczej ni
          > ewłaściwego, zbędnego, niepożądanego. Ewentualnie może nie być jakoś drastyczni
          > e zła, ale wiele dobrego w niej nie ma. "Pragnienie" - to co innego. Ale pragni
          > enie dotyczy raczej spraw ważnych i poważnych, choć jak się zastanowię, to nie
          > wiem, czy umiem łatwo odróżnić, co jest zachcianką, a co pragnieniem....? Pomij
          > am tutaj "pragnienie zostania wybitnym naukowcem" i temu podobne, wiadomo.

          Aha, mnie się zeszyt ze szkołą tak nie kojarzy, więc inaczej to zrozumiałam :)

          Zupełnie inaczej rozumiem też "zachciankę". Z grubsza zachcianka tym się dla mnie różni od pragnienia, że jest chwilowa. Więc mogę sobie jakąś odpuścić bez większych konsekwencji w postaci żalu, jeśli z jakiegoś względu nie chcę wkładać wysiłku w jej zaspokojenie. Jeśli zachcianka trwa i trwa, to chyba jest marzeniem?
          Nie widzę nic, ale to absolutnie nic złego w zachciankach. Za złe mogę uważać niewłaściwe postawienie zachcianek w hierarchii wartości, na przykład stawianie ich wyżej niż zaspokojenie swoich czy swojego dziecka podstawowych potrzeb. Kazać głodnemu dziecku czekać, aż ja się nagram, a dopiero potem dać mu jeść - to jest złe. Najpierw zaspokajać zachcianki a dopiero potem zacząć się uczyć do egzaminu, na którym mi zależy - złe, dla mnie. Z drugiej strony postawienie zachcianek na samym końcu, albo wyrzucenie ich z kategorii "dobre" jest też, jak pisała verdana, no... złe? Może raczej niewłaściwe, szkodliwe. Głupie.

          Tak z innej strony, bardziej ogólnie. Nie lubię marnowania czasu. Za czas zmarnowany uważam ten, który został spędzony bez przyjemności i pożytku. Jak zrobiłam coś pożytecznego, albo był przyjemny, to nie był zmarnowany.

          Zachcianka to dla mnie coś przyjemnego, choć może niezbyt ważnego. Zachcianki zbiorczo, ich istnienie i jakieś tam zaspokajanie są jednak ważne.

          > "Chcę, muszę i powinnam", bo jest mi to potrzebne i czuję, że się bardzo pr
          > zyda.

          Więc po mojemu - chcesz, może tylko Ci się trochę nie chce ;)
          • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 10:03
            marsylvik napisała:

            > Tak z innej strony, bardziej ogólnie. Nie lubię marnowania czasu. Za czas zmarnowany uważam
            > ten, który został spędzony bez przyjemności i pożytku. Jak zrobiłam coś pożytecznego, albo
            > był przyjemny, to nie był zmarnowany.

            Fajne :)
    • differentview Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 09:40
      ola_dom napisała:

      > Poza tym - postanowiłam zrobić listę tego, co chcę. I tego, co chciałam w dziec
      > iństwie, ale nigdy nie zostało spełnione (jak np. ugotowanie potrawy, o której
      > przeczytałam w książce, a którą moja mama uznała za niedorzeczną - przecież mog
      > ę sobie ją ugotować sama!). Bo, jak się zorientowałam, z-a-p-o-m-i-n-a-m o tych
      > pragnieniach. Jak np. o tej potrawie - terapeutka mnie spytała, dlaczego do te
      > j pory jej nie ugotowałam - no bo zapomniałam.....:/.
      > To takie trochę szkolne zadanie, ale skoro nie zostało odrobione, to może trzeb
      > a je odrobić jak w szkole?

      wybacz ola ale czy nie masz wrazenia, ze to troche naciagane i wydumane problemy? lista marzen z dziecinstwa, ktore nie zostaly wtedy spelnione i teraz bedziesz je spelniac?;) czyli co, maszerujesz do piaskownicy w parku, do ktorej nie moglas pojsc jak mialas 3 lata?
      sadzisz, ze Cie to uszczesliwi?:) zastanawia mnie bardziej, ze piszesz, ze nie wiesz czego chcesz teraz, jako dorosla osoba- nad tym raczej powinnas sie skupic; nie bardzo łapie na czym to polega; np. lubisz chodzic do kina- co stoi na przeszkodzie zebys sobie chodzila; lubisz tajska kuchnie- co stoi na przeszkodzie, zebys stolowala sie w jakiejs tajskie knajpie; lubisz spac w sobote do 12- jw, lubisz podroze i robisz liste krajow, ktore chcesz odwiedzic- w czym problem?( poza finansami- ale to ma wiekszosc ludzi) chcesz sie uczuc chinskiego, zrobic uprawnienia na pletwonurka, nauczyc sie grac na fortepianie- czy cokolwiek tam mozna sobie wymyslec- wlasciwie w czym masz problem? zreszta czesto jest tak, ze czegos sie chce a jak juz sie sprobuje to okazuje sie, ze wcale nie jest to takiej fajne jak sie wydawalo- wiec rezygnujesz i szukasz czegos innego, metoda prob i bledow; skad mialabym wiedziec, ze uwielbiam latac na paralotni jesli nigdy nie lecialam? skad mialabym wiedziec, ze kocham greckie wyspy jesli na zadnej nie bylam? itd, itd
      • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 10:21
        differentview napisała:

        > wybacz ola ale czy nie masz wrazenia, ze to troche naciagane i wydumane problemy? lista
        > marzen z dziecinstwa, ktore nie zostaly wtedy spelnione i teraz bedziesz je spelniac?;) czyli co,
        > maszerujesz do piaskownicy w parku, do ktorej nie moglas pojsc jak mialas 3 lata?
        > sadzisz, ze Cie to uszczesliwi?:)

        Też się chwilami zastanawiam, czy to nie jest przekombinowane, ALE - to jest dla mnie głównie "element diagnostyczny". Który może mi powiedzieć o tym, dlaczego teraz, jako dorosła osoba, nie bardzo umiem powiedzieć, czego bym chciała. Może właśnie dlatego, że w dzieciństwie nauczyłam się, że to, czego chcę, jest kompletne nieważne, niewłaściwe i w zasadzie nie ma znaczenia.
        Bo to mnie gnębiło - że nie umiem powiedzieć "co czuję", podobnie jak nie za bardzo umiem stwierdzić "co właściwie chcę". Teraz przynajmniej mogę przypuszczać, skąd mi się to wzięło.
        A ugotowanie sobie tego, co mnie zaintrygowało w dziecięcej książce, nie jest przecież takie idiotyczne? W parku już byłam ;D.

        > piszesz, ze nie wiesz czego chcesz teraz, jako dorosla osoba- nad tym raczej powinnas sie skupic;

        Otóż właśnie, ale fajnie było odkryć, skąd właściwie wzięła mi się ta "nieumiejętność". Coś, co wydaje się dość proste i oczywiste dla większości ludzi, a mnie sprawia taką trudność.
        Teraz zamierzam się zająć tym, co mnie cieszy i sprawia przyjemność. Zapisywanie pomaga, bo to mi wciąż ulatuje. Np. to, że chciałabym sobie pójść na masaż. No chcę, i to od dawna. Ale nie byłam - choćby dlatego, że przecież są "ważniejsze" i "potrzebniejsze" wydatki. Ale, do jasnej cholery, stać mnie teraz na to! Może i są obiektywnie ważniejsze sprawy, ale subiektywnie ta jest dla mnie ważna. I nie odbędzie się to kosztem rachunków za dom ani jedzenia do końca miesiąca, przecież. I tak dalej.
        • paris-texas-warsaw Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 10:39
          Ostatnio gdzieś o tym szerzej czytałam, skąd bierze się taka nieumiejetność - brak wiedzy, czego by się chciało. Pewnie z jakichs procesów wychowawczych, jak zwykle:) Jak sobie przypomnę gdzie, to Ci napiszę, ale nie zwróciłam na to większej uwagi. Chyba to się jakoś wiązało z aleksytymią - takim stanem nieumiejetności identyfikacji własnych uczuć, emocji, stanów, w których człowiek się znajduje etc. Kiedyś pisałaś, że dużo z terapeutą pracowałaś nad rozwijaniem tej umiejętności nazywania emocji, może u Ciebie też z tym się to wiąże.
          • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 10:57
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Chyba to się jakoś wiązało z aleksytymią - takim stanem nieumiejetności identyfikacji własnych
            > uczuć, emocji, stanów, w których człowiek się znajduje etc. Kiedyś pisałaś, że dużo z terapeutą
            > pracowałaś nad rozwijaniem tej umiejętności nazywania emocji, może u Ciebie też z tym się to wiąże.

            Czytałam o aleksytymii, ale nie do końca odnajduję się w tamtej definicji. Może dlatego, że mój stan nie jest tak "ostry", jak w książkowej definicji.
            A terapeutka ciągle mnie pyta: "co wtedy czuję", "co czułam" - a ja nie wiem, co odpowiedzieć. I się złoszczę, że nie umiem udzielić prawidłowej odpowiedzi ;).
            Ale to prawda, że w dzieciństwie także za bardzo nie mogłam czuć, co czułam - miałam być grzeczna i się nie złościć ani nie smucić. Prawdą jest też, że jak teraz czasem mówiłam mamie o swoich uczuciach - to była po prostu oburzona i wściekła. A ja mówiłam tylko o tym, jak się czułam (np. że czułam się cholernie samotna, że dom rodzinny kojarzy mi się z moją smutną samotnością). Rozumiem, że mogło być jej przykro słysząc to - ale ona była na mnie wściekła, że jakim prawem ja tak mówię (i czuję) i że jestem ogólnie niewdzięczna i niesprawiedliwa. I że "to nie było tak!".
            • paris-texas-warsaw Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 11:05
              Aleksytymia, jak większość cech, nie jest zero-jedynkowa, tylko jest jakimś kontinuum. Ktos nie wie, czy go boli brzuch, jest głodny czy się boi, a ktoś tylko nie wie, czy się boi, wstydzi czy złości.
        • differentview Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 10:55
          ola_dom napisała:

          > A ugotowanie sobie tego, co mnie zaintrygowało w dziecięcej książce, nie jest p
          > rzecież takie idiotyczne?

          hmm...zaintrygowalo Ci kiedy bylas dzieckiem- nadal masz ta ksiazeczke i nadal Cie to intryguje, serio?

          > Np. to, że chciałabym sobie pójść na masaż. N
          > o chcę, i to od dawna. Ale nie byłam - choćby dlatego, że przecież są "ważniejs
          > ze" i "potrzebniejsze" wydatki. Ale, do jasnej cholery, stać mnie teraz na to!

          ale to w ogole inna kwestia, przeciez wiesz czego chcesz tylko szkoda Ci kasy na to- to kwestia ustawienia priorytetow; przeciez po to pracujesz zeby moc ta kase wydawac tak jak Ci sie podoba; nie masz dzieci, chyba nie masz kredytu- wiec w czym problem?
          • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 11:00
            differentview napisała:

            > hmm...zaintrygowalo Ci kiedy bylas dzieckiem- nadal masz ta ksiazeczke i nadal Cie to intryguje, serio?

            Nie, nawet nie pamiętam, gdzie to czytałam. Ale to jest akurat tak łatwe do spełnienia, że nie mogę się nadziwić, co mnie do tej pory powstrzymywało przed zrobieniem tego.

            > nie masz dzieci, chyba nie masz kredytu- wiec w czym problem?

            NO WŁAŚNIE!!!
            Ale ja wiem, w czym jest-był problem: w tym, że mojej matki nie stać na taką przyjemność, więc "ja też nie mam do niej prawa".
            • differentview Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 11:26
              ola_dom napisała:

              > Ale ja wiem, w czym jest-był problem: w tym, że mojej matki nie stać na taką pr
              > zyjemność, więc "ja też nie mam do niej prawa".

              zwykle rodzice ciesza sie gdy dzieciom jest lepiej, łatwiej, gdy maja wiecej mozliwosci; zreszta matka gdyby chciala moglaby zalatwic sobie masaze w ramach nfz-u, sa tez sanatoria, mozna tez znalezc naprawde niedrogich masazystow, ktorzy dojezdzaja do domu
              czy to, ze nie masz prawa do przyjemnosci wynika z Twojego myslenia czy matka Ci to komunikuje- ja czegos tam nie robie wiec Ty tez nie powinnas? zreszta to jakas paranoja, po co wszystko laczysz z ta matka- jestes dorosla kobieta, zarabiasz i robisz co chcesz- co komu do tego???
              • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 11:41
                differentview napisała:

                > zwykle rodzice ciesza sie gdy dzieciom jest lepiej, łatwiej, gdy maja wiecej mozliwosci; zreszta
                > matka gdyby chciala moglaby zalatwic sobie masaze w ramach nfz-u, sa tez sanatoria, mozna
                > tez znalezc naprawde niedrogich masazystow, ktorzy dojezdzaja do domu

                masaż jest tylko przykładem, chodzi generalnie o to, że powinnam "mieć tak jak matka - nie lepiej, bo powinnam z nią dzielić WSZYSTKO". No, może ciutkę lepiej mogę mieć - ale na zasadzie, że dostaję "większą połowę czekoladki, którą wspólnie jemy". Mniej więcej tak.

                > czy to, ze nie masz prawa do przyjemnosci wynika z Twojego myslenia czy matka Ci to
                > komunikuje- ja czegos tam nie robie wiec Ty tez nie powinnas?

                Na pewno nie komunikuje wprost. Ale nieraz była wyraźnie zazdrosna o jakieś moje - tylko moje - doświadczenia, że tak je nazwę. Czasem małe (smakołyk), czasem większe (wycieczka dokądś, gdzie nie była).
                A sprawa wydaje mi się złożona, bo z jednej strony mama owszem - "daje wyraz swemu niezadowoleniu", a z drugiej ja byłam tak przyzwyczajona, że wszystko dzielę z nią, że sama myśl o tym, że robię coś oddzielnie, powodowała poczucie winy. Bo przecież mama też powinna tego doświadczyć....:/.

                > zreszta to jakas paranoja, po co wszystko laczysz z ta matka- jestes dorosla kobieta, zarabiasz i
                > robisz co chcesz- co komu do tego???

                Owszem, paranoja. Po co wszystko łączę z matką? - z powodów, o których wyżej napisałam. Staram się z niej wyjść - na początek uświadamiając sobie, że; "jestes dorosla kobieta, zarabiasz i robisz co chcesz- co komu do tego???". Ja wiem, że to głupie, ale na tym właśnie polega mój główny problem. I chyba nie jest to tajemnica.
                I tak już dobrze, że to zauważam i stwierdzam, że to nienormalne. Jeszcze niedawno nie byłabym w stanie tego dostrzec, nawet jakby mi młotkiem do głowy kładli.
                • differentview Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 12:00
                  ola_dom napisała:

                  > masaż jest tylko przykładem, chodzi generalnie o to, że powinnam "mieć tak jak
                  > matka - nie lepiej, bo powinnam z nią dzielić WSZYSTKO". No, może ciutkę lepiej
                  > mogę mieć - ale na zasadzie, że dostaję "większą połowę czekoladki, któ
                  > rą wspólnie jemy". Mniej więcej tak.

                  no dobra ale po co opisujesz jak to wyglada ze strony Twojej powalonej mamuski? z jej perspektywy? skup sie na swojej perspektywie, po co mieszasz ja wciaz w swoje zyciowe sprawy? czy ja bym sie spowiadala matce, ze bylam w spa czy kupilam sobie drogi ciuch gdybym wiedziala, ze ona bedzie mi potem kolki na glowie ciosac, ze ona nie byla albo sobie nie kupila???
                  • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 12:07
                    differentview napisała:

                    > no dobra ale po co opisujesz jak to wyglada ze strony Twojej powalonej mamuski?

                    Bo jeszcze do niedawna byłam z nią związana nierozerwalnie, jeśli mam przypomnieć :). Nie jest tak łatwo oderwać się jednym ruchem czy jedną decyzją. W głowie, w przyzwyczajeniach wciąż jeszcze gdzieś tam siedzi.

                    > czy ja bym sie spowiadala matce, ze bylam w spa czy kupilam sobie drogi ciuch gdybym
                    > wiedziala, ze ona bedzie mi potem kolki na glowie ciosac, ze ona nie byla albo sobie nie kupila???

                    Spoko, skutecznie mnie oduczyła opowiadania jej, co sobie kupiłam i na co wydaję swoją kasę :).
                    • verdana Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 13:12
                      Mam jednak wrażenie, że "nie wiem, czego chcę" i zmuszanie się do analizy, na co się ma ochotę, to trochę wydumany problem. Problem "nic właściwie nie chcę, to coś ze mną nie tak, muszę pomyśleć, czego naprawdę chcę". Mam wrażenie, ze cos tu jest nie tak. Zamiast radości masz zadanie do wykonania - sprawić sobie przyjemność. I jakoś nie widzę, aby to zadanie sprawiało Ci przyjemność. Może pierwszą rzeczą, jaką powinnaś przemyśleć jest to, ze nie musisz być posłuszna mamie, ale i nie musisz robić dokładnie tego, czego wymaga terapeutka. Mam wrażenie, ze stopniowo zamieniasz jedną osobę mówiącą, co jest dla Ciebie dobre, na drugą.
                      • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 13:57
                        verdana napisała:

                        > Mam jednak wrażenie, że "nie wiem, czego chcę" i zmuszanie się do analizy, na co się ma
                        > ochotę, to trochę wydumany problem. Problem "nic właściwie nie chcę, to coś ze mną nie tak,
                        > muszę pomyśleć, czego naprawdę chcę". Mam wrażenie, ze cos tu jest nie tak. Zamiast
                        > radości masz zadanie do wykonania - sprawić sobie przyjemność. I jakoś nie widzę, aby to
                        > zadanie sprawiało Ci przyjemność.

                        Ale ja to traktuję właśnie jako zadanie - treningowe. Żeby się nauczyć, jak to jest. A nie jako "metodę docelową". Takie szkolenie. I nie wymyślam, czego chcę, tylko raczej przypominam sobie, na co miewałam onegdaj ochotę, a co poszło w zapomnienie - bo "nie mogłam sobie na to pozwolić" (nie tylko finansowo). I naprawdę sprawia mi to radochę :). A największą, że na to wpadłam :D.

                        > Mam wrażenie, ze stopniowo zamieniasz jedną osobę mówiącą, co jest dla Ciebie dobre, na drugą.

                        Hehe, też się czasem na tym łapię :). Z tym, że terapeutka w żadnym razie nie mówi mi, co mam robić. Czasem mówi, jakie jest jej zdanie, ale bywa, że się akurat z tym nie zgadzam, o czym jej mówię.
                        Ale akurat z tym "chceniem" sama przyszłam na terapię, jako z bardzo ważną rzeczą do omówienia, bo olśnienie przyszło podczas rozmowy z moim facetem. I sporządzenie listy to wyłącznie mój pomysł. Jak pisałam - na początek. Żeby się nauczyć, zanim stanie się normalnością.
                        • verdana Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 14:16
                          Ale "chcenie" nie polega na treningu. Polega na chceniu. Na razie jest fajnie, ale znowu nie uczysz sie rozpoznawania czego chcesz, tylko nadrabiania straconych okazji.
                          • marsylvik Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 08:23
                            A Ty znowu mówisz Oli, co dla niej dobre xD
                            W sumie to też jest dobre. Matka mówi jedno, terapeutka drugie, różne osoby na forum mówią Oli o różnych rzeczach, które są dla niej dobre, może sprzeczności wynikające z tych różnych rad wymuszą jakoś na niej własne rozeznanie, czego ona chce ;)

                            Haha, ja też teraz w sumie piszę o tym, co dla Oli dobre :D
                    • froshka66 Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 21:49
                      Spoko, skutecznie mnie oduczyła opowiadania jej, co sobie kupiłam i na co wydaję swoją kasę :).

                      Może sie mylę, ale co by było, gdybyś opowiedziała jak się cieszysz np z drogiego ciucha...
                      jak rozumiem wyrzekanie
                      - a nie można sprzeciwić się wyrzekaniu? :
                      mamo ? czy ty zwariowałaś? ty mi robisz uwagi jak ja wydaje swoje pieniądze?
                      Nie uważasz, że takie uwagi sa po prostu niegrzeczne???

                      Jak mama pójdzie na całość, to co ci szkodzi zrobić awanturę mamusi :)
                      Żeby było jasne, nie mam najmniejszych złudzeń, że mama się zmieni, lub COKOLWIEK z tego niej dotrze.
                      Chodzi o to jak TY się poczujesz ze świadomością, że możesz zrobić awanturę, masz wpływ na to co się dzieje, a nawet możesz wyjść trzaskając drzewami? :)
                      Jaka poczujesz moc, kiedy pierwszy raz w życiu (???) wykrzyczysz jasno:
                      Skończ się wpierniczać w to, jak wydaje swoja kasę! Jasne?
                      no dobrze, nie będzie to grzeczne.. trudno, ten jeden raz nie bądź grzeczna :)
                      za następnym razem powiedz po prostu
                      mamo, już wspominałam coś na temat twoich uwag o moim wydawaniu pieniędzy...
                      I broń boże !!!!! nigdy nie przepraszaj za ta awanturę!
                      good luck :)
                      • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 08:58
                        froshka66 napisała:

                        > Może sie mylę, ale co by było, gdybyś opowiedziała jak się cieszysz np z drogiego ciucha...
                        > jak rozumiem wyrzekanie

                        No właśnie, że nie. Żadne wyrzekanie. Nic konkretnego, czyli jak zwykle - mina, westchnienie, coś w rodzaju 'hmmm....", "no, no...", tego typu reakcje. Na które nauczyłam się być bardzo wyczulona :). Do tego, przy nadarzającej się okazji komentarz, jak ona bardzo musi oszczędzać, więc nie kupi na ciuchach tej ślicznej bluzki za 20 zł, tylko poczeka, bo może upoluje, jak ją przecenią na 9 zł.
                        Ale nigdy w życiu nie skomentuje wprost od razu, jak powiem, że kupiłam coś drogiego. Nigdy.
                        • froshka66 Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 11:11
                          to naucz się być głucha.. jak pień i nic nie rozumieć z przewracanych oczy, wzdychań itp...
                          • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 11:13
                            froshka66 napisała:

                            > to naucz się być głucha.. jak pień i nic nie rozumieć z przewracanych oczy, wzdychań itp...

                            Trenuję, trenuję.
                            I mam efekty - coraz rzadziej się zdarzają, bo po prostu nie ma na nie odbioru :).
                            • froshka66 Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 11:40
                              Trzymam kciuki ! :) jak będziesz gotowa , powiedz wprost: a ty mamo jak się cieszysz z tego , że wybieram się np. na wakacje na Hawaje?
                              Może się mylę, ale moje doświadczenia są takie, że ZAWSZE otwarta konfrontacja się sprawdza.
                              Można tez zapytać:
                              Cos mamo nie widzę, że się cieszysz z mojego nowego samochodu.
                              Itp.
                              W końcu wybuchnie i powie ci w twarz coś na kształt
                              Jak śmiesz mieć więcej ode mnie
                              I a to czekamy, bo to będzie coś KONKRETNEGO, do czego się można uczciwie odnieść.
                              Wiem, ze są rodziny będące mistrzami w zamiataniu pod dywan milionów rzeczy, problemów i sytuacji.
                              Nigdy to dobrze się nie kończy.
                              Wietrzenie pod dywanem i wpuszczanie światła w ciemne kąty jest fajne :)
                              Powodzenia życzę :)
                    • marsylvik Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 08:13
                      ola_dom napisała:

                      > differentview napisała:
                      >
                      > > no dobra ale po co opisujesz jak to wyglada ze strony Twojej powalonej ma
                      > muski?
                      >
                      > Bo jeszcze do niedawna byłam z nią związana nierozerwalnie, jeśli mam przypomni
                      > eć :). Nie jest tak łatwo oderwać się jednym ruchem czy jedną decyzją. W głowie
                      > , w przyzwyczajeniach wciąż jeszcze gdzieś tam siedzi.

                      Ciekawy szczegół: pytanie brzmiało "po co?" (pytanie o cel) a odpowiadasz tak, jakby brzmiało "dlaczego?" (pytanie o przyczynę).
                      Pomyśl o tym.
                      I pomyśl, czy nie brak tego właśnie rozróżnienia powoduje, że się tłumaczysz, uzasadzniasz status quo, kręcisz się w kółko albo stoisz w miejscu.
                      • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 09:00
                        marsylvik napisała:

                        > Ciekawy szczegół: pytanie brzmiało "po co?" (pytanie o cel) a odpowiadasz tak,
                        > jakby brzmiało "dlaczego?" (pytanie o przyczynę).
                        > Pomyśl o tym.
                        > I pomyśl, czy nie brak tego właśnie rozróżnienia powoduje, że się tłumaczysz, uzasadzniasz
                        > status quo, kręcisz się w kółko albo stoisz w miejscu.

                        Tak, zwróciłam uwagę już odpisując. Ale nie pomyślałam, że to może mieć także jeszcze jakieś grubsze znaczenie. "Po co?" - muszę się zastanowić nad tym, faktycznie.
                        • sorvina Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 09:23
                          ola_dom napisała:

                          > Tak, zwróciłam uwagę już odpisując. Ale nie pomyślałam, że to może mieć także j
                          > eszcze jakieś grubsze znaczenie. "Po co?" - muszę się zastanowić nad tym, fakty
                          > cznie.

                          IMHO "po co", cel oznacza, że myślisz o sobie, dbasz o siebie, kierujesz się swoim dobrem, zaspokajaniem swoich potrzeb - tego w dzieciństwie nie mogłaś robić, bo przecież rodzice wiedzieli lepiej czego potrzebujesz.
                          "dlaczego" - to jakby szukanie usprawiedliwienia, argumentu dla mamy by uzasadnić to co robisz, bo zwykłe - "bo chcę, dla siebie" nie wystarcza.

                          Ja też ZUPEŁNIE nie wiedziałam czego chcę, jakie są moje potrzeby. W ogóle nie rozumiałam o co chodzi z tym kochaniem siebie, zaspokajaniem swoich potrzeb. Też z początku rozumiałam to tylko jako zachcianki, ale interpretowane negatywnie - jako coś co sobie dam, ale jest niekoniecznie mądre czyli bardziej na zasadzie - spuszczę się ze smyczy i zaszaleje, ale nie dbając o siebie. Bardziej na zasadzie odreagowania i zrobienia tego co zakazane, niż realnie dania sobie tego czego pragnę. Taka chora namiastka, bo realne dbanie o siebie nadal było zakazane.

                          Pomogło mi naprowadzanie umysłu metodą pytań. Zastanawianie się w różnych sytuacjach, każdego dnia: co zrobiłabym gdybym naprawdę kochała siebie, albo "co zrobiła by osoba, która kocha siebie" (jak jeszcze myślenie o sobie w kontekście kochania siebie było zbyt obce), czego JA teraz naprawdę chcę?
                          To zwraca też uwagę na teraz, bo jak mądrze zauważono w tym wątku, zaspokajanie potrzeb z dzieciństwa najczęściej nie ma sensu, zrobienie tego teraz nie da nam tego na co liczyliśmy, bo sytuacja jest zupełnie inna, lepiej je upłakać i skupić się na tym czego teraz chcę i potrzebuję.

                          No i przeniesienie ośrodka decyzyjnego oraz centrum postrzegania i oceniania słuszności/szkodliwości z matki na siebie, jest niezbędne. A do tego trzeba zaufać sobie, w swoją ocenę, swoje uczucia. Przestać wmawiać sobie, że nic się nie stało, że przecież rodzice chcieli dobrze, że było dobrze.... pytanie dla kogo. Utrata samoświadomości i w dalszej konsekwencji umiejętności dbania o siebie, a w kolejnej - możliwości tworzenia wewnętrznej motywacji i realizowania własnych celów, to jedno z większych kalectw życiowych jakie można mieć. Może nie szokuje od razu, nie wygląda źle, ale w dłuższej perspektywie czasu niszczy radość życia, zmienia w sfrustrowane zombie.
                          Warto to przerwać, zacząć ćwiczyć te umiejętności. Szanować swoje emocje, uczucia potrzeby, być dla siebie życzliwą, ale mądrze - nie bo trzeba/nie wolno tylko poznać siebie - wiedzieć co nam służy a co nie, co jest DLA NAS dobre, a co nie. Co jest zgodne z NASZYMI wartościami a co nie i tym się kierować.

                          A MUSZĘ jest czasem skuteczne bo jest jasne, pozbawione wątpliwości. Podczas gdy POWINNAM wywołuje opór, a CHCĘ bywa słabe, bo pozbawione zasilania naszymi emocjami - świadomością naszych pragnień, tego PO CO nam to jest potrzebne.
                          • sorvina Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 09:42
                            Myślę też, że bez wypracowania miłości do siebie, dbanie o siebie będzie zadaniem, listą do odhaczenia, a nie czymś co naprawdę dobrze nam robi. Bo jak nie jestem dla siebie ważna, to normalne, że zapominam o tym co chciałam, czego pragnęłam.
                            Ale robienie z początku "na siłę" rzeczy, które pamiętam/uświadomimy sobie, że sprawiają nam radość, ale z nastawieniem - mam prawo, robię o bo na to zasługuję by robić coś tylko dla mojej przyjemności itp. może pomóc nam uczyć nas kochać siebie, jak to się wyraża w codziennym życiu.
                          • ola_dom Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 09:51
                            sorvina napisała:

                            > Utrata samoświadomości i w dalszej konsekwencji umiejętności dbania o siebie, a
                            > w kolejnej - możliwości tworzenia wewnętrznej motywacji i realizowania własnych celów, to
                            > jedno z większych kalectw życiowych jakie można mieć. Może nie szokuje od razu, nie wygląda
                            > źle, ale w dłuższej perspektywie czasu niszczy radość życia, zmienia w sfrustrowane zombie.

                            Sorvino... ścisnęło mi gardło i wcale nie przesadzam... Jest dokładnie, jak opisałaś - nie "szokuję od pierwszego wejrzenia", nie wyglądam źle (wręcz przeciwnie, ale nie mówię tylko o wyglądzie zewnętrznym), "obiektywnie" patrząc na mnie i moje życie - ślicznie i cacy, bez większych uwag i zastrzeżeń. A ja się czuję jak zombie w kołowrotku. Nie zawsze tak się czuję, ale często, jak się nad tym zastanowię, to szybko wolę przestać się zastanawiać, żeby się nie pogrążyć.
                            Ale - światełko w tunelu - teraz, kiedy coś mam zrobić, dla siebie i w ogóle, to się właśnie na chwilę zatrzymuję i zastanawiam - co w związku z tym czuję. I najczęściej stwierdzam, wciąż jeszcze ze zdumieniem, że to jest fajne, czemu miałabym tego nie zrobić, przecież sprawi mi to radość, a krzywdy nie zrobi nikomu. Mam nadzieję, że z czasem będzie to przychodzić mi samo, bez zatrzymywania się na zastanawianie.

                            > Warto to przerwać, zacząć ćwiczyć te umiejętności. Szanować swoje emocje, uczucia
                            > potrzeby, być dla siebie życzliwą, ale mądrze - nie bo trzeba/nie wolno tylko poznać siebie -
                            > wiedzieć co nam służy a co nie, co jest DLA NAS dobre, a co nie.

                            I jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy: że rozpoznanie swoich pragnień i zachcianek niekoniecznie musi być jednoznaczne z ich spełnianiem. A na pewno nie z natychmiastowym - bo to wydaje mi się akurat dziecinne i niedojrzałe. Bo ważne zdaje się być już samo rozpoznanie tego, czego chcę i świadomość, że to JA tego chcę.
                            • sorvina Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 14:08
                              ola_dom napisała:

                              > I jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy: że rozpoznanie swoich pragnień i za
                              > chcianek niekoniecznie musi być jednoznaczne z ich spełnianiem. A na pewno nie
                              > z natychmiastowym - bo to wydaje mi się akurat dziecinne i niedojrzałe. Bo ważn
                              > e zdaje się być już samo rozpoznanie tego, czego chcę i świadomość, że to JA te
                              > go chcę.

                              Tak, zwróciłaś uwagę na ważny aspekt - nie każde pragnienie trzeba i warto od razu zaspokajać. Ale warto uszanować a nie zabraniać sobie z góry. M.in. na tym polega dorosłość, że przestajemy się kierować dziecięcym "chce/nie chce mi się teraz zaraz", ale też nie rodzicielskim "musisz/powinnaś" , tylko podejmujemy dojrzałe decyzje - świadomi swoich pragnień oraz konsekwencji ich zaspokojenia, a także niezaspokojenia. Świadomości, że np. pragnienie wpierdzielenia teraz połowy tortu stoi w sprzeczności z pragnieniem posiadania płaskiego brzucha i braku wałeczków - że trzeba dokonać wyboru co, w tej chwili jest ważniejsze. Tak samo możemy rozważyć, jako jeden z wielu argumentów, że np. ktoś się nas obrazi. I w oparciu o nasze priorytety, możliwości i okoliczności zewnętrzne podejmujemy decyzję. Ale gdy mamy już zaufanie do siebie, że działamy w swoim interesie, że zaspokajamy też zachcianki gdy mamy taką możliwość i jest o dobre, to łatwiej tej dziecięcej części zaakceptować, że tym razem czegoś nie dostanie. Bo dla uzdrowionego wewnętrznego dziecka, np. pozwolenie na zjedzenie połowy tortu to nie jest to co w dzieciństwie - np. dowód miłości, że jest ważne, ale tylko tortem, bo miłości i jego ważności już nikt nie kwestionuje. Wtedy można dbać o siebie w szerszej perspektywie, nie tylko chwilowych pragnień, ale je szanować. Nie negować samej potrzeby tylko np. wybrać lepszy czas lub zdrowszy sposób jej zaspokojenia. Ja czasem negocjuję z sobą, dążąc do ustalenia co dla mnie jest ważne - czy, że coś sobie kupie, czy poczuć, że moje potrzeby też są ważne, czy ładnie wyglądać czy też coś innego i jeśli nie mogę zaspokoić tej potrzeby w pierwotny sposób to szukam alternatywy, albo się np. umawiać z sobą - ok, teraz nie mogę bo wszystkie nadwyżki idą na szkolenie, ale jak się skończy to od razu pójdę i sobie to coś kupię. To może wyglądać na oczywiste , wręcz śmieszne dla kogoś, dla kogoś to normalka, ale jak się nigdy nie mogo dysponować własnym czasem, życiem, pieniędzmi i decydować o sobie to tego mądrego decydowania trzeba się nauczyć.
    • froshka66 Re: Chcę, muszę czy powinnam? 10.06.15, 21:29
      Bo, jak się zorientowałam, z-a-p-o-m-i-n-a-m o tych pragnieniach. Jak np. o tej potrawie - terapeutka mnie spytała, dlaczego do tej pory jej nie ugotowałam - no bo zapomniałam.....:/.
      To takie trochę szkolne zadanie, ale skoro nie zostało odrobione, to może trzeba je odrobić jak w szkole?


      To by było fajnie
      Mam tydzień wolnego i spełniam swoje marzenia z dzieciństwa.
      No niestety tak nie działa

      Te lody będą smakowały jak 45 lat temu - ale ich znaczenia dla ciebie jak miałaś 4 lata nic nie wróci
      Można chodzić po wodzie boso - ale tego znaczenia już nie przeżyjesz drugi raz.

      Raczej pilnuje czego bym chciała teraz
    • alpepe Re: Chcę, muszę czy powinnam? 11.06.15, 11:07
      Przypomniało mi się, jak moja starsza córka uwielbiała zostawać jako ostatnia w przedszkolu, niejako zamykać je z dyrektorką :). Nieraz przychodziłam po nią i czekałam godzinę, aż wreszcie wyjdziemy.
      Ja zaś jako dziecko pamiętałam tę swoją traumę prawie, jak czasem była późno odebrana z przedszkola, była obca przedszkolanka, jej syn i ja... I tego chciałam zaoszczędzić dziecku.
      Wszyscy patrzymy przez pryzmat swoich doświadczeń. Moja starsza córka była nieszczęśliwa, że ją odbieram za wcześnie, ciekawe jak będzie, kiedy ona swoje dziecko będzie odbierać z przedszkola. Młodsza za to miała marzenie, by być Mittagskind, czyli dzieckiem odebranym z przedszkola zaraz po obiedzie, ze dwa razy to marzenie jej spełniłam, ale jak zobaczyła, że potem nudzi się w domu, bo ja pracuję, zrezygnowała.
      Rozumiem to twoje pragnienie z dzieciństwa, by pójść do parku, ale rozumiem tez twoich rodziców, którzy na park patrzyli z perspektywy człowieka tęskniącego do własnego ogrodu.
      A co do niespełnionych marzeń. Dzieci powinny mieć dzieciństwo wypełnione niekoniecznie spełnionymi marzeniami. Wtedy te marzenia mają wartość.
      Wydaje mi się, że dzielisz włosa na czworo, a przecież z dzisiejszej perspektywy widzisz, że niczyjej winy w niespełnieniu nie było. Gdybyś wtedy była powiedziała rodzicom to, co wiesz sama, że w parku są dzieci, że nie wiesz, jak to jest, iść do parku, pewnie rodzice by z tobą byli poszli.
Pełna wersja