paris-texas-warsaw
22.06.15, 19:52
Może ktoś pomoże mi uporać się z taką kwestią, która przedstawię nieco teoretycznie, by nie wchodzić w szczegóły, bo wtedy łatwiej o przedstawienie się w jakiś kierunkujący sposób … Jak podchodzić do sytuacji, gdy w kręgu osób bliskich jedna z takich osób zrobiła nam jakąś przykrość/krzywdę, a inna wiedząc o tym, utrzymuje nadal i z nami i z tamtą osobą bliskie relacje. Co w takiej sytuacji bierzecie pod uwagę? Czy w relacje „poza Wami” nie wnikacie, czy też odbieracie je w takiej sytuacji jako nielojalność/zdradę wobec Was tej "trzeciej" osoby?
Sytuacje bywają różne…
Ktoś z dorosłego rodzeństwa okradł drugie, czy można oczekiwać od rodziców, że się „odwrócą” od złodzieja?
Teściowa obraziła męża, czy mąż może oczekiwać „odwrócenia” się żony od matki i stania z nim na wspólnym froncie?
Wujek bije i zastrasza ciocię, ciocia w końcu chce się rozwieść, czy ciocia ma prawo oczekiwać, że „odwrócicie” się od miłego i znanego z wesołych pogaduszek na rodzinnych imprezach wujka?
Czy kiedyś byliście w jakiejś podobnej sytuacji, czy macie jakieś „strategie” na takie sytuacje?
Czy patrzycie na bliskość poszczególnych osób, czy ma dla Was znaczenie jakaś inna kwestia, czy nie oczekujecie lojalności w kwestiach, które tylko Was bezpośrednio dotyczyły?