Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trudnych"

22.06.15, 19:52
Może ktoś pomoże mi uporać się z taką kwestią, która przedstawię nieco teoretycznie, by nie wchodzić w szczegóły, bo wtedy łatwiej o przedstawienie się w jakiś kierunkujący sposób … Jak podchodzić do sytuacji, gdy w kręgu osób bliskich jedna z takich osób zrobiła nam jakąś przykrość/krzywdę, a inna wiedząc o tym, utrzymuje nadal i z nami i z tamtą osobą bliskie relacje. Co w takiej sytuacji bierzecie pod uwagę? Czy w relacje „poza Wami” nie wnikacie, czy też odbieracie je w takiej sytuacji jako nielojalność/zdradę wobec Was tej "trzeciej" osoby?
Sytuacje bywają różne…
Ktoś z dorosłego rodzeństwa okradł drugie, czy można oczekiwać od rodziców, że się „odwrócą” od złodzieja?
Teściowa obraziła męża, czy mąż może oczekiwać „odwrócenia” się żony od matki i stania z nim na wspólnym froncie?
Wujek bije i zastrasza ciocię, ciocia w końcu chce się rozwieść, czy ciocia ma prawo oczekiwać, że „odwrócicie” się od miłego i znanego z wesołych pogaduszek na rodzinnych imprezach wujka?
Czy kiedyś byliście w jakiejś podobnej sytuacji, czy macie jakieś „strategie” na takie sytuacje?
Czy patrzycie na bliskość poszczególnych osób, czy ma dla Was znaczenie jakaś inna kwestia, czy nie oczekujecie lojalności w kwestiach, które tylko Was bezpośrednio dotyczyły?
    • heniek.8 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 22.06.15, 21:38
      jeżeli wujek bije ciocię przy mnie, to staram się interweniować doraźnie, a później też zachowam wobec niego rezerwę.
      ale jeżeli historię znam tylko z opowieści cioci, to bez wysłuchania wujka nie mam powodów, żeby się od niego "odwrócić"
      chociaż biorąc pod uwagę moją zażyłość z różnymi wujkami to nie ma wielkiej różnicy :)
      • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 07:19
        Dziękuję za odpowiedź. Ale przede wszystkim chodzi mi o sytuację, gdy się jest na miejscu "cioci". Czy tego typu oczekiwania macie lub wysuwacie.
        • heniek.8 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 07:56
          kiedy byłem młodszy to pewnie bym się nad tym bardziej zastanawiał, oczekiwał lojalności i opowiedzenia się po mojej stronie.
          teraz moje stanowisko jest takie, że ciocia nie powinna zajmować się regulowaniem relacji pomiędzy wujkiem i innymi osobami, chyba że ktoś zapyta o poradę a ciocia wie coś konkretnego (że wujek nie oddaje pieniędzy).
          • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 08:15
            "kiedy byłem młodszy":))))

            Rozumiem tok myślenia:))), ale ja jakos tak w swojej dziecinności oczekuję takiej lojalności (choć o tym ze względu na poczucie, że to dziecinne, nie mówię) i widzę, że kontakt z taką "nielojalną" osoba całkiem mi obrzydł, bo "winowajcę" juz i tak spisałam na straty...
            • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 08:29
              Nie, no właśnie nie wiem, czy do konca dziecinne... Kiedyś np. Verdana pisała, że jej rodzice zerwali stosunki ze znajomymi, bo bili dziecko, a podejrzewam, że wobec nich byli ok. Na drugim końcu spectrum jest dla mnie Kaszubska, która nie ma pretensji ani do ojca ani do nie reagujacej konstruktywnie matki za molestowanie w dzieciństwie. Więc na forum są rózne podejscia. Na razie nic nie robię specjalnego, tylko zgodnie ze swoim poczuciem, że mi się nie chce, to się już ani z jedną, ani z drugą stroną nie kontaktuję...
            • blue_meerkat Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 08:33
              To ja troche z pozycji "cioci" chyba.

              Mam dwie siostry, z jedna zadnego bezosredniego kontaktu od lat z druga ok ale bez rewelacji. Przyczyn braku kontaktu nie znam, odejrzewam cos z rodzinnej dynamiki "kto nie z nami ten przeciw",probowalam prZez lata dociekac, ale nikt nic nie wie, proby rozmow nic nie daja. Ja po terapii, wiec mam nadzieje ze z elementarnym obiektywizmem. Pierwsza siostra mieszka w tym samym bloku co rodzice, wiec widuja sie czesto. I wkurza mnie wyparcie i totalny brak komunikacji, ze z nikim nie udaje mi sie dojsc o co chodzi, wszyscy udaja ze nic sie nie dzieje.
              • blue_meerkat Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 09:05
                Co do oczekiwan-mialabym nadzieje na otwarte uznanie stanu rzeczy "wiemy ze nie rozmawiacie z X".
    • differentview Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 08:50
      > Jak podchodzić do sytuacji, gdy w kręgu osób blis
      > kich jedna z takich osób zrobiła nam jakąś przykrość/krzywdę, a inna wiedząc o
      > tym, utrzymuje nadal i z nami i z tamtą osobą bliskie relacje. Co w takiej sytu
      > acji bierzecie pod uwagę? Czy w relacje „poza Wami” nie wnikacie, c
      > zy też odbieracie je w takiej sytuacji jako nielojalność/zdradę wobec Was tej "
      > trzeciej" osoby?

      wydaje mi sie, ze oczekiwalabym od bliskiej osoby, jesli rozumie na czym polega moja krzywda( bo moze nie widzi jej lub ma inne spojrzenie na sprawe) nie tyle, ze zerwie definitywnie kontakty z tym "krzywdzicielem" ale w sytuacji gdy temat sie pojawi- wyrazi szczerze swoje zdanie na ten temat- czyli np skrytykuje jakies postepowanie- to by mi wystarczylo; oczywiscie wszystko zalezy od kalibru tej krzywdy; mozna zachowac sie tak podle, ze wowczas wszyscy ludzie wokol tej osoby powinni sie od niej odwrocic dopoki nie zrozumie co zrobila, nie przeprosi i nie bedzie probowala jakos naprawic swojej winy( to troche utopia)
    • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 09:50
      Moja babcia miała ze swoim mężem bardzo ciężkie życie, naprawdę narobił jej sporo krzywd. W końcu rozwiodła się, ale nienawidziła go najbardziej na świecie. Dziadek wyprowadził się dwie posesje dalej.
      Trzy pozostałe córki (moje ciotki) odwiedzały dziadka, kiedy przyjeżdżały do babci. Ale moja mama, która mieszkała ze swoją matką, miała - nie wiem, czy wprost - zakazane, żeby pójść w odwiedziny do swojego ojca. Jedyny kontakt to "dzień dobry", jak się przypadkiem spotkali na ulicy. Jak piszę - nie wiem, czy to było powiedziane mamie wprost, czy takie było oczekiwanie ze strony mojej babci, że mama nie będzie chodzić do dziadka z wizytą, bo babci "serce by pękło" od takiej nielojalności.
      Mama zaczęła odwiedzać dziadka dopiero po śmierci babci (czyli po ponad 20 latach nieodwiedzania), potem stało się to normalne, opiekowała się nim i zajmowała w miarę potrzeby.
      Kurde, wiedziałam całe życie, że ta sytuacja była dziwna, ale dopiero do mnie dociera, jak bardzo. I jak "nierówno" - pozostałe siostry "miały prawo" odwiedzać ojca, ale moja matka - nie. Podkreślę - nie mam pojęcia, czy to było wprost wyrażone żądanie, czy poczucie lojalności w mojej mamie.

      Więc dość problematyczne wydaje mi się takie podejście - "jak się bawisz z nią, to się nie bawisz ze mną" - tak, jak mówiliśmy w przedszkolu. Nie, że traktuję je wyłącznie jako dziecinne. Ale gdybym nie miała takich doświadczeń, jak właśnie opisałam, pewnie nie miałabym dylematu.
      • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 09:58
        Tak, rozumiem niby dziwność. Ale sama masę postów pisałaś na temat tego, że zabraniałaś mamie nawet nie tyle samodzielnie kształtować relacje z Ziutkiem:))), bo one się niejako odbywały za Twoją sprawą i inicjatywą poprzez odwiedzanie mamy, ale nie dawałaś nawet matce pola do swobodnego wyrażania opinii na jego temat (choć rozumiem, że nie wszystkiego sie chce wysłuchiwać, to jednak mam wrażenie twojej aktywnej postawy w nakazaniu "nieobrażania" Ziutka). To tez nie jest wg mnie neutralność wobec relacji innych osób i oczekiwania, ale w odwrotną stronę.
        • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:11
          Ola: "Więc dość problematyczne wydaje mi się takie podejście - "jak się bawisz z nią, to się nie bawisz ze mną" - tak, jak mówiliśmy w przedszkolu. Nie, że traktuję je wyłącznie jako dziecinne. Ale gdybym nie miała takich doświadczeń, jak właśnie opisałam, pewnie nie miałabym dylematu."

          Tak, tylko, że topodejscie jest niejako odzwierciedleniem mojego odczuwania tej sytuacji, anie wynikiem przemyślenia sprawy, albo tak sobie rzuconej reguły. I jednocześnie nie jest to łatwe, bo te uczucia wyoutowują mnie z jednej z ważniejszych dla mnie relacji z osobą, która zawsze "była za mną". A teraz jakby wydaje mi się, że jednak nie ąż tak bardzo "jest za mną"...
          • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:17
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Tak, tylko, że topodejscie jest niejako odzwierciedleniem mojego odczuwania tej
            > sytuacji, anie wynikiem przemyślenia sprawy, albo tak sobie rzuconej reguły.

            Ja rozumiem, dlatego napisałam, że dla mnie to jest "problematyczne", bo widziałam, do czego może doprowadzić...
            A nie że jest z gruntu "głupie i złe".
            • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:19
              Chyba nie zrozumiałam ogólnej myśli, mogłabyś mi wytłumaczyć?
              • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:40
                paris-texas-warsaw napisała:

                > Chyba nie zrozumiałam ogólnej myśli, mogłabyś mi wytłumaczyć?

                Będzie ciężko :).
                Bo to jest właśnie niejednoznaczne - ja dobrze rozumiem, że taka sytuacja Cię boli i rozumiem Twoją reakcję, ale jednocześnie wydaje mi się, że to niemądre i w efekcie niewłaściwe, jeśli zerwiesz kontakt z "nielojalną" osobą.
          • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:21
            No i sobie myślę, że teraz pod wpływem emocji mogę zerwać na dobre dobra dla mnie relację, a za jakiś czas się ocknąć, że to było jakieś moje dziecinne, narcystyczne oczekiwanie i już bym tak nie postąpiła. Ale wtedy może być niejako za późno...
            • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:40
              paris-texas-warsaw napisała:

              > No i sobie myślę, że teraz pod wpływem emocji mogę zerwać na dobre dobra dla mnie relację,
              > a za jakiś czas się ocknąć, że to było jakieś moje dziecinne, narcystyczne oczekiwanie i już bym
              > tak nie postąpiła. Ale wtedy może być niejako za późno...

              No właśnie - także dlatego :)
        • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:14
          paris-texas-warsaw napisała:

          > nie dawałaś nawet matce pola do swobodnego wyrażania opinii na jego temat (choć
          > rozumiem, że nie wszystkiego sie chce wysłuchiwać, to jednak mam wrażenie twojej aktywnej
          > postawy w nakazaniu "nieobrażania" Ziutka).

          To trochę inaczej - ja przestałam pozwalać mamie obrażać Ziutka. Bo wcześniej waliła rzygami na jego temat bez opamiętania, a ja starałam się jej wytłumaczyć na wszystkie sposoby, że się myli, i że to jednak dobry chłopak jest. A potem "dowiedziałam się", że nie muszę tego znosić - i wychyliłam wahadło w drugą stronę :). To tak było.
          I wprost powiedziałam, że może sobie mieć na jego temat zdanie, jakie chce, i może je rozgłaszać całemu światu, jak tylko chce - ale ja nie mam już ochoty tego słuchać. Bo się już nasłuchałam. I że skoro dobrze wie (co przyznała), że jej gadanie na jego temat nie zmieni mojego stosunku do niego - to znaczy, że gada wyłącznie po to, żeby sprawić mi przykrość. No więc ja nie chcę, żeby mi ją sprawiała.
          • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:17
            No tak, ale dlaczego "negatywne nastawienie" mamy miałoby Ci sprawiać przykrość? A mi "pozytywne nastawienie"?
            • differentview Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:40
              > No tak, ale dlaczego "negatywne nastawienie" mamy miałoby Ci sprawiać przykrość
              > ? A mi "pozytywne nastawienie"?

              ja mysle, ze w przypadku Oli nie tyle negatywne nastawienie, ktore np. matka ma ale zachowuje dla siebie bylo przyczyna przykrosci- co ciagle pieprzenie tego samego, krytykowanie i proba emocjonalnego wplyniecia na corke by przyznala racje i podzielila jej spojrzenie na faceta

              w Twoim przypadku paris- ta osoba zrobila Ci krzywde- ale tym innym osobom krzywdy nie zrobila, moze te osoby widza inne zalety; czy byloby Ci przykro gdyby utrzymywaly kontakt z ta osoba jednoczesnie nie umniejszajac i nie zaprzeczajac, ze ona zrobila Ci krzywde?
              • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:46
                differentview napisała:

                > ja mysle, ze w przypadku Oli nie tyle negatywne nastawienie, ktore np. matka ma
                > ale zachowuje dla siebie bylo przyczyna przykrosci- co ciagle pieprzenie tego
                > samego, krytykowanie i proba emocjonalnego wplyniecia na corke by przyznala racje i
                > podzielila jej spojrzenie na faceta


                Niewykluczone, że też. Że to chyba to.
                No i niewątpliwie naprawdę byłam zmęczona słuchaniem ciągle, jaki to zły człowiek, no bydlak po prostu. Jak matka syczy jadem (bo tak to brzmi) na najbliższą Ci osobę - to nie jest coś, co łatwo znosić. Czy naprawdę muszę to tłumaczyć?
                • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:57
                  No widzisz, jakby nie musisz, ale w odwrotną stronę, jak ktoś bliski jest za pan brat z Twoim "wrogem", to jest to już nie tak zrozumiałe. W tym wątku obok - ojciec się obraził, że syn, którego sam wychowywał nagle nawiązuje bliskie relacje z matką, która ich opusciła i taki ojciec jest nazywany niedojrzałym, etc. Nie jest to takie oczywiste dla mnie.
                  • triss_merigold6 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 11:07
                    Nie wiem czego nie rozumiesz. Matka Oli może opowiadać dowolne rzeczy na temat jej partnera, komentować, smęcić, narzekać etc. ale Ola nie musi tego słuchać.
                    Zabronić jej nie może, ale słuchać nie musi.
                    To wolny kraj, niech opowiada komuś innemu.
                    To naprawdę jest proste: każdy zostaje przy swoim zdaniu i nie dzieli się tym zdaniem.
                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 11:14
                    Dla mnie jest oczywiste. Mamy własne sumienie i możemy wybierać z kim zawiązujemy relację. Mamy do tego prawo.
                    Skoro bliska Ci osoba utrzymuje relację z kimś, kto zrobił Ci krzywdę, to jest to jej wybór. Widocznie uznała, że albo kaliber za mały, albo czyn nie taki niemoralny, albo tamta osoba jest jej równie bliska. Przyczyn może być wiele.
                    Ja bym na Twoim miejscu powiedziała tej osobie o swoich odczuciach. Choćby po to, żeby poznać motywy, i żeby ta osoba miała jasność, jak ja się czuję w tej sytuacji.
                  • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 11:16
                    paris-texas-warsaw napisała:

                    > W tym wątku obok - ojciec się obraził, że syn, którego sam wychowywał nagle nawiązuje
                    > bliskie relacje z matką, która ich opusciła i taki ojciec jest nazywany niedojrzałym, etc.

                    A tutaj akurat zgadzam się, że ojciec postępuje skończenie głupio i niedojrzale. Bo to dziecko nie nawiązuje bliskiej relacji - tylko jakikolwiek kontakt. I jak najbardziej ojcu może być przykro z tego powodu - ale on się śmiertelnie obraził i "zerwał" kontakt z dzieckiem. No litości...
                    To dość typowe dla despoty - ma być tak, jak on chce i bez dyskusji!

                    Kolejna historyjka rodzinna:
                    ciotka rozwiodła się z wujkiem, jak synowie mieli ok. 4 i 6 lat. Jatka się tam odbywała, bo wujek to była rasowa pierdoła, który robił to, co mu powiedziano (najpierw to, co mówiła mamusia, potem to, co żona, potem chyba mamusia poleciła mu się rozwieść - no to się rozwiódł). Ciotka go znienawidziła i kazała go nienawidzić także swoim synom. I tak było, chłopcy dodali do tego własną inwencję i wymyślali najróżniejsze sposoby, jak ojcu uprzykrzyć życie. A byli naprawdę twórczy... Mieli pole do popisu, bo wszyscy mieszkali razem jeszcze kilka lat po rozwodzie, wujek w osobnym pokoju.
                    Ale chłopcy dorastali, a ich matka nadal kazała im robić i myśleć to, co ona uważa za właściwe. Znowu była jatka, bo to nie były pierdoły po ojcu, tylko charakterne chłopaki.
                    Efekt jest taki, że wiele lat temu z matką zerwali całkowicie kontakt - nie chcą jej znać i nie kontaktują się z nią od lat, za to odnaleźli ojca i odnowili z nim relacje - podobno były ciepłe i serdeczne aż do jego śmierci.
                    Jak pisałam - wujek był pierdołą, także w relacji ojciec-dzieci i niespecjalnie zabiegał o kontakty z nimi po rozwodzie. Choć w sumie - obaj bracia tak mu dali popalić, że może to był także skutek?

                    W każdym razie - nie wiemy, dlaczego matka z sąsiedniego wątku nie kontaktowała się wcześniej z dziećmi. Może była zajęta balowaniem, a może ojciec skutecznie to uniemożliwiał.
                    Tak czy siak - nie wyobrażam sobie, żeby móc zabronić dziecku kontaktu z drugim rodzicem - jeśli dziecko tego pragnie, albo obrazić się, że dorosłe dziecko chce mieć z nim JAKIEKOLWIEK relacje. Bo wcale nie było mowy o "odnalezionej po latach miłości", tylko o tym, że jakaś relacja jest i że jest ona w miarę poprawna, a kontakty nie są zbyt częste.
                    • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 11:30
                      Ja w ogóle bym nie rozróżniała, czy to dziecko nawiązuje bliską czy chłodną relacje, bo wiadomo, że w dzień czy dwa i tak się nie nawiąże bliskiej. Z dziećmi jest wg mnie jednak trochę łatwiejsza sytuacja... Chociaż ten ojciec postępuje tak jak ja, tylko, że mówi wprost o co mu chodzi, więc wychodzi na despotę i osobę obrażalską. Ja sama zostaję ze swoimi emocjami, a moja komunikacja sprowadziłyby się do komunikatu tego ojca i zostawiam sobie furtkę i nie narażam na śmieszność, ale nie mam wcale milej w sercu niż ten ojciec...
                      • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 11:38
                        Wiesz, dojrzały ojciec, to by sobie nawet popłakał w samotności, poprzeżywał czas jakiś , a potem by się pogodził z tym, że jego dzieci mają też i matkę.
                        Bo jeśli dzieci dostały od ojca miłość i troskę, to nie odwrócą się od niego, kiedy tylko ktoś nowy pojawi się na horyzoncie.
                        • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 11:44
                          No tak, rozumiem, ale nie chodzi o to, że dzieci by się odwróciły, bo jak na razie, to nawet synowa zabiega o łaskę u teścia i to on się odwrocił. Chodzi o wspólny front, lojalność, etc. Nawet w głupich koncernach nie można pracowac dla dwóch konkurencyjnych firm, a w zyciu relacje sa bardziej skomplikowane. No nie wiem, jak sobie z tym poradzić.......
                          • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 11:46
                            No własnie, ludzie jako pracownicy:) Czy juzmogę sobie te narcystyczne zaburzenia zdiagnozować czy jeszcze trochę mi zostało?:)))
                          • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 11:49
                            paris-texas-warsaw napisała:

                            > Nawet w głupich koncernach nie można pracowac dla dwóch konkurencyjnych firm, a w zyciu
                            > relacje sa bardziej skomplikowane. No nie wiem, jak sobie z tym poradzić.......

                            No właśnie - bo to chore, kiedy rodzice mają być dla siebie konkurencją... A tak to ustawił tamten ojciec.

                            Czy Ty w odwrotnej sytuacji - masz dwie ulubione przyjaciółki, które się poobrażały na siebie, zerwałabyś kontakt z jedną z nich w imię "lojalności" wobec drugiej?
                            • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 11:59
                              Nie dwie by się poobrażały, ale jedna by była w świetnej kondycji z nowym kochankiem przy boku, a druga faktycznie obrażona, bo pierwsza z jej mężem odeszła, chociaz tylko miała pomagać przy dzieciach jak ta chora była w szpitalu... I chociaż zawsze "miłość na pierwszym miejscu", to nie wiem, czy umiałabym w takiej sytuacji być z obiema za pan brat i jawnie się im przyznawać do kontynuowania znajomości jak gdyby nigdy nic, choć ich sytuacja i wzajemne relacje by mnie wcale nie obchodziły na pewnym poziomie...
                              • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:06
                                Dlatego pisałam, że kaliber jest istotny.
                              • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:07
                                paris-texas-warsaw napisała:

                                > być z obiema za pan brat i jawnie się im przyznawać do kontynuowania znajomości jak gdyby
                                > nigdy nic, choć ich sytuacja i wzajemne relacje by mnie wcale nie obchodziły na pewnym poziomie...

                                No tak... w takiej sytuacji nie da się "jak gdyby nigdy nic" i "za pan brat". Sytuacja poważnie się zmieniła i relacje także się zmieniają.
                                Tak to bywa - nic już nie będzie takie samo.
                                Tylko... ja nie wiem, czy chciałabym być w bliskiej relacji z kimś, kto zachował się tak parszywie.
                          • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 11:52
                            To jakaś źle pojmowana lojalność. Syn ma prawo mieć oboje rodziców. Ojca zna, wychowal go, teraz czas poznać matkę, bo pochodzi od obojga, nie tylko od ojca, a matka jest dość istotną postacią w życiu każdego czlowieka. Ja w tej sytuacji nie widzę żadnej nielojalności.
                            Wspólny front przeciwko komu?
                            Przecież to ojciec nienawidzi matki, nie syn. Syn lojalnie też powinien nienawidzić? Za co?
                            • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 11:55
                              Tam jest mało danych, ale w dopowiedzeniu takiej sytuacji- np. matka olewała rodzine, któregos dnia zostawiła ich znienacka, w sądzie oczerniała męża, dzieckiem nie zajmowała się przez 20lat. Samo wspomnienia żony ojcem ciska, a tu nagle najbliższa mu osoba chodzi z wrogiem nr 1 na kawę:) Przykładowo...
                              • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 11:58
                                paris-texas-warsaw napisała:

                                > Tam jest mało danych, ale w dopowiedzeniu takiej sytuacji-

                                Ale wiesz, że dopowiedzenie może być także zupełnie inne....? I to już całkiem zmieni spojrzenie na sprawę?
                                • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:00
                                  Tak, to tylko przykład, ale generalnietam było napisane,że nienawidzi byłej żony, czyli w jego odczuciu pewnie była przyczyna jego wielkiej krzywdy, takiej czy owakiej...
                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:05
                                    ale to jego odczucie a nie syna
                                  • triss_merigold6 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 15:15
                                    Jego odczucie, to jego problem.
                                    • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 15:19
                                      No właśnie - tyle że on chce, żeby inni odczuwali tak samo jak on.
                                      Jak to się nazywa....?
                                      • triss_merigold6 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 15:28
                                        Narcyzm.

                                        I w sumie owszem, spotkałam się z sytuacją w której mogłabym mieć podobne odczucia jak Paris, ale nie robię obciachu i o tym nie rozmawiam, nie analizuję i nie pytam otoczenia dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Może mnie to irytować i tyle, przyjmuję do wiadomości.
                                        Zostaję ze swoją irytacją czy zdziwieniem, bo zdaję sobie sprawę z tego że jakakolwiek próba wyjasniania spowodowałaby mój wkurw i zero efektów, więc po co mi to?
                                        • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 21:58
                                          No to nawet tak samo zidentyfikowałyśmy tę cechę:) Co mnie cieszy, bo jeszcze jakiś dystans może mam, jesli sama umiem się zdiagnozować:)))

                                          Ja właśnie, żeby sobie nie robić obciachu i jeszcze bardziej nie widzieć, że to nic nie da, też o tym nic nie mówię:) Tylko tutaj truję:)
                              • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:02
                                Ok. Syn sam diagnozuje: matka mnie olała, porzuciła, nie zajmowala się mną, a teraz się kontaktuje. Chcę poznać przyczyny? Dowiedzieć się jak to było z jej strony? Zależalo jej w ogóle na mnie? Spotkam się z nią i dowiem.
                                Ojciec, rodzeństwo, nie mają tu nic do rzeczy.
                                Paris, Tobie o jakies relacje grupowe chodzi czy jak?
                                • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:04
                                  Może być druga wersja, syn myśli: mama porzuciła rodzinę, ojciec nienawidzi matki, no to ja też będę ją nienawidził. I odrzuca propozycję spotkania.
                                  Widzisz to?
                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:10
                                    Chodzi mi o to, że np. syn sobie myśli- fajnie by się było spotkać z matką (chociaż rozumiem, że w przypadku porzuconego dziecka to jest cała historia związana z matką, pewnie jakies nadzieje, etc.etc.,której w jednym zdaniu się nie zawrze...),ale ze względu na potraktowanie mnie i ojca, który się mna opiekował, nie będę się znią kontaktował.
                                    • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:12
                                      ten cały nawias jest najwazniejszy
                                      nie rozumiem porównywania relacji przyjaciółka-przyjaciółka do syn-matka-ojciec
                                • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:20
                                  Chodzi mi o relacje w rodzinie bliższej i dalszej, wiec najpierw nie grupowe, a jednostkowe, ale powoli zaczynam je widzieć "grupowo" i obawiam się, że się na wszystkich poobrażam:) Długo dręczę tym terapeutę i najpierw tez mówił, żeby może mówić o emocjach:), ale jak mu o tych emocjach i moich wizjach poopowiadałam, to chyba się z tego wycofał:) No i powoli sobie myślę, że zawsze byłam sama w tej rodzinie, że nawet dla babci mama była ważniejsza niż ja, albo jej jakieś wizje, i powoli grunt obsuwa mi się spod nóg, bo myślałam, że chociaż ktoś był "za mną", ale powoli widzę, że chyba nie do konca tak było, bo teraz tak nie jest... Biję się z myslami, że to generalizacja, więc może z zasady czarno-biała i przekłamana, ale nie widzę tych przekłamań... I to jest bardzo niemiłe odczucie, bo terapeuta wcale nie wyprowadza mnie z tego widzenia, myslę, że je podziela w pewien sposób, tylko lepiej by było dla mnie inaczej to odbierać...
                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:26
                                    Chodzi Ci o relację z babcią? To ona jest nielojalna?
                                    Jeśli tak, to ja Twojej babci nie zazdroszczę.
                                    Potrzebny Ci ten świadek? Teraz, w dorosłym życiu? Przecież masz świadomość tego, czego doświadczyłaś. Wiesz, że to nie są Twoje wyobrażenia.
                                    • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:32
                                      Babcia na swoje szczęście chyba nie żyje, o ile można tak napisać... To chodzi o inną osobę z rodziny.
                                      • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 12:36
                                        ale chodzi o krzywdę, która się kiedyś zadziała czy niedawno?
                                        • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 13:10
                                          Niedawno.
                                          • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 13:56
                                            I do tego, mimo że niedawno, to nakłada się na wiele bardzo starych uwarunkowań. Realnie to może i mało zmieni w moim zyciu, bo ja z tych relacji specjalnych profitów nie czerpię, ale musialabym przyznać, że nikogo mój los w tej rodzinie nie obchodzi, tak jak nie obchodził. No więc może aż tak źle nie było, ale może było. To nie jest łatwo tak ocenić...
                                            • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 14:17
                                              Paris, strasznie przykro czytać to, co w tym wątku piszesz....:(
                                              I jakąś mam taką czutkę, że to niecałkiem o to ma chodzić, o czym piszesz. Albo przestałam rozumieć, co także jest bardzo prawdopodobne...:/
                                              • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 14:56
                                                Samą mnie to przeraża. Dlatego też tak mnie ruszył wątek o bracie Diffrent. Zregresować można latwo, ale potem wyprowadzić znowu, i to na wyższy lewel, hmmmm.... Dlatego tak czytam o tych terapiach, staram się łapać myśli, że one działają, jak nie taka to w razie czego owaka, że takie sprawy to standard dla terapeutów, ale boję się, czy on to ogarnia, czy mnie z czarną dziurą w sercu na zawsze nie zostawi;). Ostatnio szłam do terapeuty, pomyśłałam, że musze mu w końcu o czymś powiedzieć, czego nikomu nigdy nie mówiłam, to normalnie się bałam, szłam i starałam się nie myśleć, żeby dojść do niego i nie zrezygnować:) I tak ciągle.
                                                • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 19:28
                                                  Paris, w terapii regres jest naturalny. To jest proces, sama wiesz jak żmudny, dwa kroki do przodu, jeden do tyłu.
                                                  A czasem dwa. Pojawiają się czarne dziury i trwają. Jakiś czas. A potem zaczyna się widzieć rzeczywistość. Taką, jaka ona jest. Z reguły to rodzi opór i nie jest przyjemne.
                                                  Być może czas na to byś zobaczyła swoją rzeczywistość.
                                                  Sama nie jesteś. Obchodzisz męża i dzieci. To dużo.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 22:08
                                                    Tak, jakbym była sama, to pewnie byłoby trudniej, a złaszcza bez rodziny mojego męża i perspektywy na nich. Ale dopiero ostatnio mam wrażenie, że zobaczyłam zlożoność procesu terapii, jak polubiłam troche terapeutę:) I niektóre rzeczy są bardzo ciekawe, mimo że zupełnie nieprzyjemne, ale fajnie je przeżyć:) Tylko jak sobie pomyślę, że za zlożoność tego procesu odpowiada wg mnie moja rodzina, to tym bardziej ich nie lubię, bo każdorazowo mam ich ogląd jak na talerzu, ale postanowiłam, że doprowadzę się do stanu, że nie będzie mnie zupełnie nic ruszało z ich strony, ani obecne ani przeszłe, chociaz nie wiem, ile to potrwa...:)
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 23:14
                                                    Ale wlasciwie do czego jest Ci potrzebna ta lojalnosc osoby trzeciej? Czy to ma niejako przypieczetowywac Twoja krzywde? Dobrze by bylo byc ponad to, tj. nie robic sobie przykrosci majac takie oczekiwania wobec tej osoby trzeciej. Bo gdy z jakichs jej znanych powodow nie bedzie w stanie ich spelnic, to bedzie Ci przykro. Poza tym ludzie zazwyczaj skupiaja sie na sobie i swoich sprawach i patrza na innych z tego punktu widzenia, a nie poprzez pryzmat cudzych spraw.Widocznie z jej punktu widzenia warto jest utrzymywac kontakt i z Toba i z Twoja krzywdzicielka. Poza tym ona moze nie czuc jaki kaliber krzywdy Cie spotkal lub moze go minimalizowac w swoich oczach z uwagi na swoje jakies dorazne potrzeby. Probuj byc ponad to, no chyba, ze na tym etapie wyraznie czujesz, ze brak kontaktu bedxie lepszy, ale nie pal niepotrzebnie mostow.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 11:37
                                                    Zuzi, bardzo dobre pytanie, do czego mi to potrzebne. Zaczęłam nawet pisać, ale to bym musiała całe życie opisać, a to by mi było potrzebne do wielu funkcji - jedną z nich jest na pewno, żeby mi się cała wizja życia nie rozjechała... Ale chyba się rozjeżdża... Naprawdę ciężko uwierzyć nagle w odwrócenie wielu kwestii, w które sie wierzyło. Ale cóż:)
                                                  • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 11:45
                                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                                    > jedną z nich jest na pewno, żeby mi się cała wizja życia nie rozjechała... Ale
                                                    > chyba się rozjeżdża... Naprawdę ciężko uwierzyć nagle w odwrócenie wielu kwestii, w które sie
                                                    > wierzyło. Ale cóż:)

                                                    Paris.... nie wiem, co Cię spotkało, ale sytuacja, w której rozjechało mi się całe życie i musiałam przewartościować WSZYSTKO, okazała się największym zbawieniem i największym krokiem, jaki zrobiłam do tej pory w moim życiu.
                                                    I jak dziś pamiętam, że miałam dosłownie takie uczucie - wręcz obraz w głowie - że widzę puste półki, pod którymi leżą porozwalane wartości, priorytety, wszystkie ważne i mniej ważne sprawy - a teraz je układam na nowo. Nie wymyśliłam sobie wtedy tego obrazu, on sam do mnie przyszedł.
                                                    Życzę Ci, żeby to był początek. Dobry początek :). Jak u mnie - choć wtedy myślałam, że umieram.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 12:51
                                                    Rozjedzie się, pewnie łatwo Ci nie będzie, ale poskładasz się na nowo, z pomocą terapeuty, przy wsparciu męża i będzie dobrze:)
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 13:09
                                                    Paris, ale opieranie swojej wizji tego co Cie spotkalo i co przeszlas na reakcjach osoby trzeciej, jest b. ryzykowne dla Ciebie, bo przy kiepskiej, niezaangazowanej reakcji osoby trzeciej i nie udzieleniu Ci oczekiwanego wsparcia, Twoja wizja zaczyna sie chwiac.Po co Ci takie dodatkowe negatywne atrakcje. Przeciez Ty sama wiesz najlepiej jak bylo i co Cie spotkalo i jak sie wtedy czulas. Nikt inny oprocz Ciebie nie wie na ten temat tyle co Ty, plus nikt inny nie poczul i nie przezyl tego co Ty, wiec opieranie sie o kogos, kogo wiedza jest co najwyzej szczatkowa i pozbawiona emocjonalnych przezyc jest bez sensu. To Ty sama sobie musisz zawierzyc, swoim przezyciom, krzywdom i emocjom. To Ty sama masz byc dla siebie wsparciem, masz opierac sie o siebie, a nie o innych, wtedy Twoja wizja nie bedzie sie chwiac. Rozumiem, ze to moze byc trudne, gdy x lat zylo sie w jakims matrixie, i po latach okazalo sie, ze to bylo zupelnie wszystko inaczej, niz Ci sie przez cale lata wydawalo. Ale nie ma innego wyjscia niz z sama soba i z terapeuta dojsc do tego jak naprawde bylo.
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 13:19
                                                    A byc moze trzeba bedzie wziac na tzw. klate fakt, ze uda Wam sie dojsc jedynie do czesci niewielkiej tego jak moglo byc naprawde, a reszta pozostanie tajemnica. Ale z drugiej strony jakie to ma dla Ciebie teraz znaczenie, wiadomo, ze czysto informacyjnie chcialabys wiedziec. Ale bez tego tez da sie zyc i moze nawet lepiej, niz z pelna wiedza odnosnie tego jak bylo naprawde.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 13:32
                                                    Jak teraz trochę się wgłębiłam w terapię to chyba zaczynam rozumiec, o co chodzi, że nie chodzi o dokładne zdarzenia etc. Czasem wystarczą poszczególne zdarzenia, np. kiedyś wiedziałam, że mama czegos mi nie mówi, albo nie zaprasza, generalnie jakby separuje od rodzeństwa, albo o nie jakoś rywalizuje, ale nie umiałam do konca zobaczyć w tym jej satysfakcji, albo takiego powtarzajacego się wzorca zachowań. Myślałam sobie, że tak jest, albo tak wyszło, etc.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 13:28
                                                    Raczej ta osoba zawsze mnie wspierała i nie miała zludzeń, bo była starsza i pewnie w miarę jasno rozumiała moją sytuację, mi się bardziej wydawało, że to ja sama się wyoutowuję z rodziny, a ona wiedziała, że to mnie wyoutoują, ale jak teraz znowu jest taka sytuacja i ja już ją rozumiem i musze niejako inne sytuacje z nią spoić, to relacje tej osoby z osobami mnie wyoutowujacymi są dla mnie ciężkie. No właśnie czuję, że już na nikim nie mogę się oprzeć, kiedyś widziałam w takiej roli babcię, a teraz musze ją widziec, jako osobę, która może i najostrzej przyczyniła się do mojej sytuacji i niejako wspierała mnie potem w sytuacji, w którą mnie wdrozyła. Ostatnio u terapeuty nie za bardzo pamiętalam, o czym rozmawiałam na poprzednim spotkaniu. To mi się bardzo dawno nie zdarzyło. Ja się naprawde zaczynam bać. Mój mąż był jakimś tam wsparciem kiedyś w omawianiu mojej rodziny, ale teraz jest już za cienki w te klocki, chociaż się starał wczorajjakies teorie tworzyć, chociaż po winie miał wenę to miało to mało wspólnego z realnością:)))
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 13:38
                                                    A co Ty potrzebujesz wiedzieć?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 13:52
                                                    Nie wiem, czego dotyczy to pytanie. Ale tak ogólnie to, jak jest, czemu nic dla mojej rodziny nie znaczę, albo czemu tak mi się wydaje. I czy w ogóle jestem normalna, czy może mam już dziury w mózgu i zawsze będę zapętlona w te rozważania. No a przede wszystkim nie tracić na to wszystko czasu i energii, ale to się dzieje w mojej głowie i nie mam przed tym niejako ucieczki.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:02
                                                    Właśnie tego dotyczyło.
                                                    Po czym poznajesz, że nic nie znaczysz dla swojej rodziny?
                                                    Porównujesz swoją rodzinę do rodziny męża?
                                                    Czy Twoja rodzina w jakiś sposób zaspokaja Twoje potrzeby?

                                                    ps. zawsze nie będziesz zapętlona, to minie
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:18
                                                    Mnie nie ma zwyczajnie w tej rodzinie. Ciężko nie porównywać z rodziną męża, do której mogę jechac w każdej chwili i liczyć na wszelką pomoc, do rodziny, gdzie mama przy mnie i moim mężu zaprosi tylko rodzeństwo, a potem usłyszymy komentarz, że każdy przecież ma prawo zapraszać, kogo chce, że tak skrótowo porównam swoje miejsce w obu rodzinach:) I ja potem np. mysle, czy ludzie mają prawo zapraszać kogo chca i jak to w zasadzie rozumieć...
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:25
                                                    Jak to rozumieć? Wiesz, jak ja bym zrozumiała? Że mnie nie chcą. Powiedziałabym to głośno i przestała się kontaktować. Sorry za kolokwializm, ale to chamówa. Mam wrażenie, że Twoja matka znęca się nad Tobą.
                                                    I dziwię się, że Twój mąż przy pierwszej takiej sytuacji nie wziął Cię pod ramię i nie wyprowadził z tamtego domu trzaskając drzwiami.
                                                    Po co Ci taka relacja? Masochistką jesteś czy co?
                                                    Nie Twoja wina, że masz porąbaną matkę. Skup się na rodzinie męża i swojej własnej. Tamtą bym odpuściła. Matrix to delikatnie powiedziane. Wrrr...
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:31
                                                    No właśnie, ja już z nimi nie mam za bardzo relacji, ale to nie znaczy, że to jest poza mną i nie jest mi przykro. Jak mam jakiś kontakt z nimi, to mi się samopoczuie pogarsza i dlatego postanowiłam, że to jest złe, że się w ogóle przejmuję tym. Wię ten temat postanowiłam wałkować z terapeutą. Mój mąż zawsze się cieszy, jak się dowie, że gdzies nie jestesmy zaproszeni i nie rozumie, czemu mi przykro:)))
                                                  • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:32
                                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                                    > Mnie nie ma zwyczajnie w tej rodzinie. Ciężko nie porównywać z rodziną męża, do
                                                    > której mogę jechac w każdej chwili i liczyć na wszelką pomoc, do rodziny, gdzie mama przy
                                                    > mnie i moim mężu zaprosi tylko rodzeństwo, a potem usłyszymy komentarz, że każdy przecież
                                                    > ma prawo zapraszać, kogo chce,

                                                    To jest koszmarnie przerażająco smutne, co piszesz :(
                                                    Pade ma rację, że matka się nad Tobą znęca. ALE - robi to najwyraźniej celowo i świadomie, więc w pewien perwersyjny sposób Cię zauważa i to bardzo.
                                                    Ale naprawdę nie powinnaś się z nią dłużej męczyć. Ten jeden raz weź z niej przykład i miej prawo utrzymywać kontakty z tym, z kim chcesz. Ale z nią nie chciej.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:34
                                                    A ten komentarz o zapraszaniu, to już nie mamy, ale mojego rodzeństwa.
                                                  • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:38
                                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                                    > A ten komentarz o zapraszaniu, to już nie mamy, ale mojego rodzeństwa.

                                                    Krew z krwi...;)
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:43
                                                    :) Ja sama nie wierzę, że moge się przejmować takimi sprawami, ale od samego pisania teraz już mnie głowa rozbolała, więc będę chodziła do tego terapeuty, aż nabiorę chłodnego spojrzenia na sprawy rodziny, anie tylko co jakis czas mi się wydaje, że mnie to nie obchodzi, bo kogos nie widuję.
                                                  • ola_dom Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:49
                                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                                    > :) Ja sama nie wierzę, że moge się przejmować takimi sprawami,

                                                    No kurde, dziwne jakbyś się nie przejmowała!
                                                    Pewnie, że tym się NIE WARTO przejmować. Ale to cholernie trudno.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:53
                                                    Dlaczego miałoby Cię to nie obchodzić? Dlaczego nie może być Ci przykro?
                                                    Przecież te odczucia są jak najbardziej naturalne w tej sytuacji.
                                                    Twoja rodzina traktuje Cię podle, masz prawo podle się czuć.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:56
                                                    Tak, mama się znęca celowo. Pytanie, czy to z powodu poczucia winy, jakie ma w stosunku do Paris, czy jest po prostu psychopatką.
                                                    Paris, ja widocznie jestem innej konstrukcji, bo w takiej sytuacji, na każde zaproszenie kierowane do mnie odpowiadałabym: nie, dziękuję. Albo nawet bez tego dziękuję:)
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:05
                                                    I jeszcze jedno. Paris, ta osoba, od której oczekujesz lojalności, jest prawdopodobnie tak samo uwikłana jak cała Twoja rodzina. Nie spodziewałabym się od niej niczego dobrego.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:09
                                                    Podobnie mówi mój mąż, tylko on takiego uwikłania nie łaczy ze złymi intencjami.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:17
                                                    Ja też nie sądzę, żeby ona robiła to celowo. Pewnie jest rozdarta ale chęć przynależności bierze górę. Czyli w razie czego, to wiesz kogo wybierze?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:31
                                                    Myślę, że nie będzie nigdy takiej sytuacji, to jest taka sytuacja rozpadu, w której ja bym chciała mieć swojego sprzymierzenca. Mam nadzieje, że to pozostanie w mojej głowie i nie będę posuwać się do żalów i jakichś roszczeń etc.. Ta osoba zresztą była w pewien sposób szkalowana przez moją mamę, ale w jej rozumieniu jest to pewnie chora osoba i umie być ponad pewne kwestie. To wszystko wydaje mi sie nierealne, jak to Wam/sobie piszę:)
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:17
                                                    Paris zgadzam sie z Pade, ze to co wyprawia ta Twoja ' rodzina' , to jest totalna chamowa. I ja bym ich olala i calkowicie wykreslila ze swojego zycia. Jezeli tak sie zachowuja to musza miec cos powaznie z glowa nie tak. A hak im w smak :-) pieprzyc taka ' rodzine'...
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:23
                                                    Ja jak byłam znacznie młodsza, to się często zastanawiałam, czemu mama tak się zachowuje, przecież babcia dużą wagę przykładała do form, do kultury etc. I mysłałam, że jest zwyczajnie jakoś nie wychowana i nie mogłam pojąć, jak to się stało:). Ale jak chyba widać to jest głębszy problem i działania nie będące tylko brakiem wychowania.
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:39
                                                    Mama sie taka zaburzona urodzila. Czy dziadek, maz babci byl normalny, czy tez sie dziwnie zachowywal? Czy babcia miala jakies probleny przy porodzie mamy typu niedotlenienie itp.?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 19:13
                                                    Myślę, że dziadek i babcia byli stabilnymi osobami, chociaż jak każdy, kto przeszedł II wojnę światową, na wiele się napatrzył i wiele przeżył. Mama urodziła się w bardzo ciężkim stanie, była wcześniakiem, co wiadomo, co to wiele lat temu oznaczało. Stąd pewnie była chuchana i dmuchana i nie watpię, że miało to wływ na nią, zresztą dziecko urodzone przed nią zmarlo i to pewnie też swoje zrobiło w sprawie widocznej nadopiekunczości.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:06
                                                    Ja też tam się nie pojawiam, ale również dlatego, że nie jestem zapraszana. Jak kiedyś byłam, to jakoś nie mogłam się już przemóc. Ale to i tak nie pomaga na to, że się przejmuję, na to idzie za dużo energii, nawet ile w tym wątku postów, ile to jest czasu etc.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:11
                                                    Może raz spróbuj nie powstrzymywać tego swojego przejmowania się?:) Poprzejmuj się bardzo mocno, opłacz stratę, raz, drugi. Będzie Ci trochę lżej.
                                                    Poza tym, nie rozumiem tego wymagania od siebie, żeby się nie przejmować. Twoja rodzina to Twoja tożsamość, przynajmniej w części, korzenie, część Ciebie. Takie straty są najboleśniejsze.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:16
                                                    Chodzi mi o to, żeby się nie przejmować, żeby nie było mi przykro, bo po co ma być mi przykro i niemiło. Wolę, żeby mi było miło. A to przejmowanie się mi w tym przeszkadza, w spokoju i dobrym samopoczuciu. Myślałam, że jak się odetnę od rodziny, to będzie mi lepiej. Ale zawsze jestem narażona na jakiś kontakt, choćby w swoim umysle, i dlatego uznałam, że ten temat musze dogłębnie przerobić, a nie okresowo się dołować.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:25
                                                    "Chodzi mi o to, żeby się nie przejmować, żeby nie było mi przykro, bo po co ma być mi przykro i niemiło. Wolę, żeby mi było miło. A to przejmowanie się mi w tym przeszkadza, w spokoju i dobrym samopoczuciu. "
                                                    Paris, wszczep sobie specjalne czipy eliminujace negatywne emocje, może wtedy zawsze będzie Ci miło i przyjemnie:D
                                                    Emocje, te przykre, to część życia, tak samo jak te przyjemne i dobre. Jedne i drugie przemijają. Obawiam się, że nie da się tak "przerobić" tematu, żeby już żadnych przykrości nie odczuwać.
                                                    Odrzucenie i to wielokrotne to nie pikuś. To jest zadra, która siedzi w człowieku i co jakiś czas się odzywa. Pewnie, że można nad tym pracować, żeby było lżej, ale nie da się całkowicie wyeliminować emocji.
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:45
                                                    Mysle Paris, ze jak wyczerpiesz swoj limit przejmowania sie, to Ci zwyczajnie przejdzie i zdystansujesz sie. Sprawa jest mocno obciazajaca, wiec troche to pewnie potrwa, az glowa sie pogodzi z tym co zaszlo, przetrawi to emocj. i odetchnie spokojnie, dystansujac sie od tego tematu.
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:12
                                                    Paris, jesli masz jakies watpliwosci, to idz na konsultacje do psychiatry, to moze rozwieje Twoje watpliwosci. A odnosnie rodziny, czy ci ludzie dla siebie nawzajem sa bliscy, ciepki, rodzinni, czy utrzymuja ze soba kontakty jedynie w ramach tzw. gry pozorow, czyli ciagu dalszego matrixa?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:22
                                                    Mój mąż mówi, że w ramach odwrócenia ról i zaspokajania potrzeb, których ja nie zaspokajam. Czyli parentyfikacji, choć on nie zna tego słowa:)
                                                    O dziury w mózgu pytałam terapeutę, sam pracuje też na oddziale psychiatrycznym i mówi, że na uszkodzenia mózgu nie wyglądam, staram się mu wierzyć:)))
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:27
                                                    Mój mąż mówi, że w ramach odwrócenia ról i zaspokajania potrzeb, których ja nie zaspokajam. Czyli parentyfikacji, choć on nie zna tego słowa:)

                                                    Paris, to do Zuzi czy do mnie, bo już mi się drzewko rozjechało.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 14:32
                                                    Zuzi pytała o "ciepło" relacji:) Raczej napięcie:)
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:29
                                                    No to skoro terapeuta tak mowi, to znaczy ze nie ma sie czym przejmowac.Zgadzam sie z opinia terapeuty i uwazam, ze jestes jak najbardziej normalna osoba, ale po ciezkich przejsciach. Chyba tak jak pisze Pade musisz przezyc zalobe po rodzinie pochodzenia. Ale czy po takich ludziach warto sie dlugo smucic? Nie warto :-) na takie kreatury szkoda czasu i emocji.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:41
                                                    I tu się nie zgodzę. Bo to nie takie proste. Na obcą osobę machnie się ręką. Na rodzinę? Oj, to już boli.
                                                    I tu trochę pojadę psychoanalizą, ale mnie to zastanowiło. Bo wątek jest pytaniem: czy mogę się tak czuć? A potem: ale ja nie chcę się tak czuć, chcę, żeby mi było miło. Plus "dziwne" reakcje w paru wątkach osób mocno cierpiących. Plus buźki.
                                                    I wychodzi mi, ze Paris wypiera negatywne emocje. Udaje sama przed sobą, ze ją to nie obchodzi, to wieczne odrzucanie, ta strata, że jest ponad to, albo sobie próbuje intelektualnie wytłumaczyć dlaczego ktoś robi to i to, jakby przyczyny mialy wynagrodzić ból krzywdy.
                                                    Te mechanizmy obronne czemuś służą. Chronią psychikę. Są potrzebne. Ale na dłuższą metę szkodzą.
                                                    Warto je więc w terapii odrzucać, ale powoli, krok po kroku. I to się chyba zaczyna dziać u Paris. Tak mi się przynajmniej wydaje.
                                                    Stąd ten lęk, brak pamięci, to osuwanie się ziemi spod nóg, czy walenie wizji życia. To jest straszne, wiem i współczuję.
                                                  • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 15:57
                                                    Mysle Pade, ze mozesz miec racje. Znaczy to, ze terapia idzie naprzod i dobrze. Kazdy z nas po taakich przejsciach by sobie w podobny sposob probowal radzic. Bo ta krzywda jest takiego kalibru, ze wrecz przekracza ludzkie pojecie.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 18:25
                                                    Myślę, że tak w pewnym zakresie jest, tylko, że bardziej takie sytuacje wyoutowywania mnie przez mamę pewnie odbieram przez wyparte emocje z wcześniejszego zostawienia przez mamę i babcię i raczej bym w tym upatrywała takiego nadmiernego właśnie przeżywania tego,bo ja raczej właśnie za bardzo to przeżywam. I bardziej się obawiam tego schodzenia do starych spraw, bo tak podejrzewam jest, bo tak teoria mówi:). I obawiam się, że wtedy dopiero naruszy mi się koncepcja świata. Ale trudno, mam nadzieję, że potem będą mnie bardziej aktualne akcje niespecjalnie wzruszać. Też jak pogadam z mężem i on mi poopowiada o swoich odczuciach względem np. "rachityczntych obiadów" mojej mamy jak to je nazywa czy masy dziwnych w kategoriach savoir-vivru akcji, to ja widzę w tym komizm, ale tylko na chwilę, bo właśnie mnie w ogóle te akcje przerastają. Też trzeba być jakoś zanurzonym w teraźniejszości, a ta jednak jest nie tak tragiczna jak przeszłość, która trochę wdziera się w teraźniejszość, ale też nie trzeba chyba na to do końca pozwalać i tym przezyciom nadać jakieś ramy, żeby np. nie skończyć na "farmakologii", jak pisała Pani Agnieszka w wątku o bracie Diffrent, który mam ciągle w pamięci.
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 20:28
                                                    Tzn. obawiasz się wracania do przeżyć z dzieciństwa, tego, ze te emocje okażą się tak silne, że nie dasz rady ich okiełznać i nadać im ram?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 20:45
                                                    No tak sobie wyobrażam teoretycznie. Nie wiem, jak to bedzie z tym, że mama mnie zostawiła, a potem, jak mnie babcia zostawiła i co to wtedy dla mnie znaczyło i już musiałam mieszkać z prawie obcymi rodzicami. Może będę jakoś musiała realniej spojrzeć na to, jak było bez babci, jak musiałam czekać na spotkania z nią. Tylko teoretycznie to jakoś przypuszczam, że chyba w takim procesie chodzi o to, że dla głębszego poczucia wartości czy stabilności nie może mieć znaczenia, czy się było opuszczonym czy nie, czy jest się z domu dziecka czy z normalnego domu, etc. I nie może mieć znaczenia, czy mnie mama czy rodzenstwo gdzieś zaproszą, czy wręcz odwrotnie. To jakoś pewnie się nakłada na relację z terapeutą. No i nie chciałabym zostać w poczuciu, że np. miłości nie ma albo inną myślą, która może w takim procesie jakoś się na dłużej objawić. Dlatego ten wątek o bracie Diffrent jest dla mnie ważny, bo w jakimś zakresie też dotyczy byc może, czy np. rodzina na pewno kocha, czy ludzie na pewno akceptują, czy jesli nie, to da się dalej żyć, choć tam są i inne wątki, to takie podstawowe obawy w takich sytuacjach sa chyba uniwersalne. A co będzie w realu, to się zobaczy:)
                                                  • pade Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 23.06.15, 23:58
                                                    doprowadzę się do stanu, że nie będzie mnie zupełnie nic ruszało z ich strony,
                                                    tak zupełnie nic to się chyba nie da:)
                                            • zuzi.1 Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 24.06.15, 21:39
                                              Paris, ale moze taka jest po prostu smutna prawda, ze nie za bardzo sie Toba w dziecinstwie przejmowali i teraz tez maja Cie w nosie. Ale nawet jesli tak bylo, to co z tego. Ludzie o ktorych piszesz maja jakies powazne problemy sami ze soba i dlatego tak sie zachowywali i zachowuja. Trzeba sie z tym ich brakiem czlowieczenstwa i empatii po prostu pogodzic, nie ma innego wyjscia. Masz dobrego, wyluzowanego meza, dzieci, oni wszyscy Cie kochaja i na tym sie trzeba skupiac. A rodzina pochodzenia, no coz sa jacy sa i inni nie beda...ciesz sie, ze Ty nie jestes taka jak oni...
                                              • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach " 25.06.15, 06:57
                                                Tak, masz rację. Niedawno jeszcze myslałam, że skoro się przejmuję, a jakoś obiektywnie moge przyznać, że są to niemiłe wydarzenia, to jest to naturalne. Mimo że w dzieciństwie z pozoru chyba się tym w ogóle nie przejmowałam, bo nie miałam specjalnie miejsca na to, starałam się swoim życiem żyć, a poza tym byłam przyzwyczajona, więc mnie wiele akcji w ogóle nie dziwiło. I dopiero w dorosłości bardziej mi jest przykro. Dopiero terapeuta jakoś zauważył, że uważam za naturalne, że moje samopoczucie się pogarsza po różnych tego typu akcjach, a mój mąż tez mi mówił, że po jakimś kontakcie z moja rodzinę potem o nich gadam, rozpamiętuję te przykrości, etc. I postanowiłam, że skoro teraz są takie mozliwości, jest terapeuta, nie spieszy mi się, etc. to mogę chcieć komfortu na maxa:) Może nie będzie to faktycznie jakoś specjalnie trudne, wczoraj z Wami sobie popisałam i też mi się w głowie bardziej układa, czasem samo większe zrozumienie układu czy motywów innych osób może dużo pomóc, tak sobie myślę.
              • paris-texas-warsaw Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 10:54
                Ta osoba nie zaprzecza temu, a i tak jest mi przykro:) Bo to jest własnie nielojalne w moim odczuciu i nie umiem tego przeskoczyć. Ze mną ta osoba ma bardzo bliskie relacje, z druga osobą prawie tak bliskie relacje jak ze mną, ale z racji, że ja się wycofałam to moje relacje się mocno ochładzaja, a mojego "krzywdziciela" pogłębiają:))) Myślę nawet, że ta osoba nie wie, że jest to dla mnie przykre, bo głupio mi coś takiego mówić, a poza tym nie podejrzewam reakcji, która by się moim "emocjom" tak naprawde sposobała - czyli zerwania stosunków z tamtą osobą:) Wiecie, ja na co dzień staram się zachowywać "normalnie":)))))

                Ps. Diffrent, w weekend byłam w małym miasteczku i wieczorem widziałam słuchających jakiegoś konceru objętych gejów. Różne było wokół towarzystwo, ale nikogo to jakoś nie ruszało. Ja tylko się trochę przyjrzałam, ze względu na historię Twojego brata i zdziwiłam, bo taką sytuację w Polsce rzadko widuję, może w Warszawie ze 3 razy na ulicy. Więc może postrzeganie LBGT się zmienia i nie będzie to niedługo nikogo specjalnie nawet obchodzić.
                • differentview Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 11:07
                  paris-texas-warsaw napisała:

                  > Ta osoba nie zaprzecza temu, a i tak jest mi przykro:) Bo to jest własnie nielo
                  > jalne w moim odczuciu i nie umiem tego przeskoczyć.

                  jesli nie zaprzecza, rozumie, potrafi spojrzec na sprawe Twoimi oczami to ja bym nie zrywala kontaktow ale rozumiem, ze to trudne

                  > Ps. Diffrent, w weekend byłam w małym miasteczku i wieczorem widziałam słuchają
                  > cych jakiegoś konceru objętych gejów. Różne było wokół towarzystwo, ale nikogo
                  > to jakoś nie ruszało.

                  dzieki; slyszalam ostatnio, ze w jakiejs wsi jawny gej zostal soltysem, co mnie bardzo ucieszylo:) okazuje sie, ze homofobiczne srodowisko, w ktorym tkwi moj brat powoli staje sie zalosnym skansenem i ludzie na wsiach potrafia normalnie reagowac- wiec jak tylko wyczolga sie z tej cholernej depresji- MUSI wyrwac sie z tego bagna zamiast, jak napisala Pani Agnieszka siedziec i plakac, ze sytuacja jest beznadziejna i co gorsza sie nie zmieni:/
    • mama.gucia Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 21:30
      Nie lubie gdy ktos nachalnie probuje regulowac moje kontakty I oczekuje bym z kims zerwala relacje, bo zalozmy zyje z ta osoba w niezgodzie. Jestem wolnym czlowiekiem zdolnym do dokonywania wyborow. Przyjmuje zasade nie moje malpy- nie moj cyrk.
    • asia_i_p Re: Relacje z osobami trzecimi w sytuacjach "trud 23.06.15, 22:44
      To są różne sytuacje.

      Nie potrafiłabym wymagać od rodziców, żeby odwrócili się od swojego dziecka. Nie uważam, że rodzice mają obowiązek stać przy swoim dziecku, choćby nie wiem co, ale uważam, że mają takie prawo. Oczekiwałabym, żeby mi nie wmawiali, że nic się nie stało, ale nie oczekiwałabym zerwania kontaktów z nawet dorosłym dzieckiem.

      Od męża oczekiwałabym obrony w momencie ataku, stanięcia po mojej stronie w chwili, kiedy jestem obrażona, zerwania kontaktów z matką nie.

      Więzi rodzice - dziecko są na tyle podstawowe, że mają prawo przeważyć nad oburzeniem moralnym. Oczywiście nie o tyle, żeby przestać nazywać krzywdę krzywdą albo co gorsza pomagać w krzywdzeniu - ale o tyle, żeby wykluczyć radykalne zerwanie kontaktów.

      Natomiast w przypadku takiej krzywdy jak przemoc (dla mnie jednak nieporównywalna z kradzieżą, a tym bardziej z obrazą), którą rekompensuje tylko fakt, że ktoś jest dla mnie miły i wesoły, uważam że odwrócenie się od przemocowca i wyraźne stanięcie po stronie ofiary jest już wskazane.


    • blue_romka a co powiecie na taką sytuację? 24.06.15, 12:26
      Zapraszam siostrę męża na imieniny mojego synka. Żadna imprezka, tak, żeby było dziecku miło, tylko my i ona z rodziną (jest chrzestną, mamy dzieci w podobnym wieku). Nie pasuje jej, więc zapraszam na dzień później. Na to ona, że tego dnia ma imieniny i może będzie wyprawiać, musi pogadać z mężem. Nazajutrz oddzwania, że jednak wyprawia swoje imieniny i zaprasza nas. Wkurzyła mnie- moje zaproszenie było pierwsze, ona nie była pewna, czy wyprawia swoje, mimo wszystko postanowiła wyprawić tego samego dnia. O imieninach chrześniaka już się nie zająknęła. Przesadzam?
      • pade Re: a co powiecie na taką sytuację? 24.06.15, 12:48
        Ile Twoje dziecko ma lat?
        • blue_romka Re: a co powiecie na taką sytuację? 24.06.15, 12:55
          pade napisała:

          > Ile Twoje dziecko ma lat?

          6 lat
          • pade Re: a co powiecie na taką sytuację? 24.06.15, 13:39
            Wyprawiasz mu i urodziny i imieniny? To jest przyjęte w całej Waszej rodzinie?
            • blue_romka Re: a co powiecie na taką sytuację? 24.06.15, 14:10
              Tak, jest przyjęte, czego dowodem jest, że męża siostra właśnie wyprawia swoje. Przy czym w przypadku mojego syna nie nazwałabym tego wyprawianiem, raczej spotkaniem z okazji, w bardzo wąskim gronie. Urodziny świętujemy bardziej.
              • zuzi.1 Re: a co powiecie na taką sytuację? 24.06.15, 14:17
                Twojej siostrze chyba brakuje nieco kultury osobistej i moze dlatego tak sie zachowuje dziwnie.
              • pade Re: a co powiecie na taką sytuację? 24.06.15, 14:21
                Pytam, bo w mojej rodzinie dzieci nie obchodzą imienin tylko urodziny. Dorośli imieniny i okrągłe urodziny. W każdej rodzinie jest inaczej.
                Siostra męża zachowała się nieładnie. Ja bym do niej na imieniny nie poszła w takiej sytuacji.
Pełna wersja