ekimmu78
23.06.15, 11:36
Po urodzeniu drugiej corki zdiagnozowano u mnie toczen.Zmeczenie,bole i epizody przymglonego myslenia sprawily,ze nie bylam w stanie wykonywac mojego zawodu-zrezygnowalam 4 lata temu.Nie jestem jakos szczegolnie przejeta tym,ze obecnie nie pracuje bo powolutku zastanawiam sie nad zmiana zawodu i stawiam pierwsze male kroczki w tym kierunku...Maz mnie wspiera w kazdym momencie i okazuje mnostwo zrozumienia.
Moim koszmarem sa,no wlasnie...rodzice,siostra i znajomi...
Rodzice maja tysiac pomyslow na moja przyszlosc i zycie zawodowe a jak wspomne,ze jestem zmeczona to slysze:
"Masz na pewno depresje..."
"Masz niedobory witamin musisz brac to czy tamto..."
"Musisz sie wiecej gimnastykowac..."
"Masz nerwice..."
Siostra uwaza mnie za leniwa i mowi "tez jestem zmeczona"
Nie moge z nimi na temat choroby porozmawiac i nie dostaje od nich wsparcia i zrozumienia.
Teraz przyjaciolka-kolejny raz uslyszalam od niej,ze za bardzo cackam sie z dziecmi i "mam isc do pracy!"Bo za duzo uwagi dzieciom poswiecam...
Po ostatnim razie wrocilam do domu i sie poplakalam....
Ktora matka z powazna diagnoza nie przewartosciuje zycia i nie postawi sobie innych priorytetow w zyciu.?Ktos ma podobne problemy?
Cackam sie ze soba?...