Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami

24.06.15, 16:28
Trafiłam właśnie na artykuł w związku z jedną z bardziej przerażających historii, o jakiej słyszałam:

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,18221366.html#MTstream
najważniejszy fragment:
W środę w sądzie w Rybniku rozpoczęła się druga rozpraw w procesie Dariusza P., szafarza jednej z jastrzębskich parafii. Mężczyzna jest oskarżony o podpalenie domu, w którym spały jego żona oraz piątka dzieci. Pożar przeżył tylko najstarszy syn - Wojciech. Pojawił się on wczoraj na sali rozpraw, a mecenas Eugeniusz Krajcer, obrońca oskarżonego, powiadomił sąd, że chciałby przekazać klientowi życzenia z okazji Dnia Ojca.
    • ewa9717 Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 24.06.15, 17:46
      Ja potrafiłabym zyczyć temu "ojcu" jedynie wszystkiego najgorszego, no ale ja nigdy nie pretendowałam do roli wzorca osobowego nr 1...
    • tully.makker Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 24.06.15, 17:53
      Jelsi dobrze rozumiem, to w tej sprawie sa podejrzenia, ze chlopak wspolpracowal z ojcem, ale nie ma dowodow :-(
      • ola_dom Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 25.06.15, 11:02
        tully.makker napisała:

        > Jelsi dobrze rozumiem, to w tej sprawie sa podejrzenia, ze chlopak wspolpracowal z ojcem, ale > nie ma dowodow :-(

        O tym nie sł
        • ola_dom Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 25.06.15, 11:03
          ola_dom napisała:

          > O tym nie słyszałam, to by sporo tłumaczyło.
    • enith Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 24.06.15, 17:56
      Ta sprawa jest mi bliska. Pochodzę z Jastrzębia, spędziłam tam większość życia przed wyprowadzką do USA i akurat byłam w odwiedzinach u rodziców, gdy wydarzył się ten pożar w maju 2013-go. Już wtedy miałam podejrzenia, że to było celowe podpalenie, zwłaszcza, że ten dom palił się już wcześniej.
      Co do potrzeby więzi z rodzicami i tego konkretnego przypadku, to zastanawiam się nad możliwością tego, że psychopata, który bez skrupułów wymordował prawie całą swoją rodzinę, wychował swojego najstarszego syna na swój obraz i podobieństwo. I jest chyba całkiem prawdopodobne, że syn człowieka, który podpalił dom i siedział pod nim słuchając krzyków umierającej żony i dzieci, też jest psychopatą. Wtedy w ogóle nie zdziwiłyby mnie życzenia przekazane ojcu w dniu ojca. Nie takie przypadki widziała historia.
      A na marginesie, to mam nadzieję, że facet dostanie dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Żadna inna kara nie będzie adekwatna.
    • koronka2012 Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 24.06.15, 19:18
      Albo syn nie wierzy kompletnie w winę ojca, albo jest tak samo popieprzony jak tatuś.
    • sootball Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 25.06.15, 01:58
      Często adekwatnie silna do deficytu tych więzi.
      • molly_wither Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 25.06.15, 09:18
        Moim zdaniem chlopak powinien przejsc dlugotrwala terapie psychologiczna. Tylko kto mu ja finansuje?
      • ola_dom Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 25.06.15, 11:02
        sootball napisała:

        > Często adekwatnie silna do deficytu tych więzi.

        O tym samym pomyślałam. Że może się jeszcze uda wyżebrać jakąś miłość, jakąś uwagę od ojca.
        • marina2 Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 25.06.15, 23:42
          widzę takie możlwiośc:
          ironia
          ustawka z adwokatem
          przebaczenie
          albo i syn zaburzony
    • sootball Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 28.06.15, 16:40
      Z innego forum, bardzo dobry przykład:
      www.netkobiety.pl/t80622.html
      • zuzi.1 Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 28.06.15, 20:27
        Koszmarny przypadek, chyba nie do uratowania.
        • zuzi.1 Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 29.06.15, 20:25
          Ola, czytalas historie zalinkowana przez Sootball? Co o tym sadzisz?
          • ola_dom Re: Jak silna może być potrzeba więzi z rodzicami 01.07.15, 09:56
            Czytałam. Skóra mi cierpła, bo sporo lęków tej dziewczyny odnajdywałam (a niektóre wciąż znajduję) w sobie.
            Ale też ucieszyłam się, że jednak udało mi się wyrwać z objęć mamusi, choć poczucie odpowiedzialności za nią - tak jak autorkę przytoczonego wątku - wciąż mnie poddusza, nie będę się okłamywać, że nie i już wcale.
            No właśnie - to jest teraz kolejna kwestia dla mnie - jak odróżnić poczucie odpowiedzialności od troski o bliską osobę. To na inny wątek, a właściwie na kilka starych, bo to już nie jeden raz roztrząsałam. Ale wciąż nie umiem tego zdrowo odróżnić. I chyba rozumowo mi się nie uda. Musi przyjść "od wewnątrz". Oby wreszcie przyszło.
Pełna wersja