stacie_o
25.06.15, 09:03
od rodziny. Podobny wątek założyłam na emamie, ale znikł, pewnie ze względu na użycie słów nieparlamentarnych. Poszłam sobie na kurs czegoś, bo lubię to coś, sprawia mi to frajdę, a potrzebowałam odskoczni od kieratu dom-praca, zwłaszcza że młodsze dziecię ma zaburzenia snu i odkąd się urodziło wymaga specjalnej troski i maksimum zaangażowania. Kurs czegoś kończył się egzaminem, który mi do szczęścia nie jest i nie był potrzebny, fajnie byłoby mieć, ale bardzo boję się porażek, nie czułam się zbyt pewnie i nie podeszłam. Każdemu, kto pytał dlaczego odpowiadałam szczerze: że certyfikacja mi nie potrzebna do niczego, a koszty związane ze stresem egzaminu przewyższają dla mnie korzyści płynące ze zdania. Coś jak z pływaniem, lubię zajęcia na basenie i pływać w swoim stylu, nie chcę jednak zdawać na kartę pływacką. I oto dowiaduję się, że na spóźniony prezent imieninowy moja rodzina postanowiła gremialnie mnie zapisać na egzamin. Dzwoni siostra mnie poinformować, że doszli do wniosku, że sama się nigdy nie odważę i postanowili postawić mnie przed faktem dokonanym. Zrobiło mi się bardzo smutno, powiedziałam, że nie ma takiej opcji, żebym poszła. Niech to odkręcają, bo szkoda ich pieniędzy, ja i tak nie pójdę. Nastąpił foch i dąs, że oni dobrze chcieli. Odkręcili to, na imieniny dostałam koszulkę z podobizną tchórza. Próbowałam obrócić to w żart, że bardzo sympatyczne zwierzątko, ale usłyszałam, że nie tak mnie wychowano i że powinnam być bardziej przebojowa. Po wyjściu rodziny długo płakałam, że nie akceptują mnie taką, jaką jestem. Aż mój niemąż dzwonił, co się stało. Potem mama dzwoniła do mnie, że źle to odbieram, ale zauważyli już dawno, że ze mnie cykor i że strach przed porażkami i ona czuje, że jako rodzina powinni mnie wypchnąć z gniazda siłą jak ptaki, bo inaczej nigdy się nie odważę latać.
Czy ja przesadzam? Źle mi, mam wrażenie, że mnie nie akceptują. Już kilka razy była taka sytuacja, że im bardziej mi mówiono, że coś powinnam, tym bardziej czułam wewnętrzny sprzeciw, nawet jeśli to, do czego mnie namawiano, było obiektywnie słuszne. Powyższe rzeczy, wykonałam dopiero wtedy, gdy poczułam wewnętrzny imperatyw do zrobienia powyższych.