Syndrom czasów czy niedojrzałość?

26.06.15, 14:05
[b]Od kilku dni przypomina mi się rozmowa, jaką stoczyłam niedawno z długo niewidzianym znajomym. Mężczyzna - interesujący, wykształcony, z pewnymi szanowanymi osiągnięciami, o ujmującym sposobie bycia, trochę po 40-tce, nie lew salonowy i nie samiec alfa w błyszczącym samochodzie i plikiem kart kredytowych w kieszeni, ale osobnik dość miły i lubiany. Od lat żadna kobieta nie zagrzała przy nim miejsca na dłużej. I zeszło się nam właśnie na rozmowę o sprawach damsko - męskich, w której to rozmowie on przyznał, że po prostu nie interesuje go nic więcej, poza początkową, namiętną i ekscytującą fazą znajomości i kiedy dana relacja się ochładza, to automatycznie z niej rezygnuje. Nie chce niczego na stałe, nie potrzebuje, nie czuje potrzeby angażowania się, nie zależy mu na posiadaniu rodziny. I tak się zastanawiam, skąd takie myślenie? Tj. zwykle wydawało mi się, że ludzie jednak potrzebują siebie nawzajem, bycia w trwalszym układzie, nawet jeśli nie przeradzał się on w rodzinę, małżeństwo itp. A w przypadku tego oto pana po raz kolejny w ostatnim czasie zetknęłam się z całkowitym zanegowaniem tej potrzeby. To jakiś syndrom czasów, daleko idące niedojrzałość emocjonalna, lęk? Zetknęłyście się z czymś takim?
    • sebalda Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:17
      A ja uważam, poza wszystkim, że facet jest bardzo uczciwy. Obawiam się, że jest wiele osób, dla których taki układ byłby satysfakcjonujący, ale z różnych względów wchodzą w związki małżeńskie i potem zdradzają na potęgę. Przecież to jest dużo gorsze.
      Teraz ludzie są po prostu mniej skłonni do udawania. Kobiety przyznają otwarcie, że nie chcą dzieci, faceci przyznają, że nie mają ochoty dojrzewać, że wolą życie Piotrusia Pana, matki trudnych dzieci przyznają się do niekochania "nieudanych" egzemplarzy. To wszystko było zawsze, tyle że się o tym głośno nie mówiło. Mniej wstydu w ludziach, więcej szczerości, mniej przejmowania się opinią innych? Większa tolerancja dla egoizmu i dbania wyłącznie o własne interesy? Przecież na tym forum też jest sporo osób, które głoszą pochwałę niezmuszania się do niczego, nawet, gdyby to komuś innemu miało sprawić przykrość/nie odpowiadać/przeszkadzać. Obecnie coraz częściej norma. Chyba.
      • edw-ina Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:25
        Z tą uczciwością to nie do końca, bo uczciwy był wobec mnie - koleżanki, osoby zamężnej, z którą nie łączyło go nigdy nic poza koleżeństwem. Zapytałam czy tak uczciwie stawia sprawę rzeczonym kobietom, na co stwierdził, że przecież to byłoby jak strzelić sobie w stopę.
        Ja ogólnie nie oceniam i nie uważam, że wszyscy powinni żyć w ten sam sposób. Ale przez większość lat stykałam się raczej z tęsknotą za tym kimś wyjątkowym, nadzieją, że kiedyś się znajdzie, a nie stwierdzeniem, że po motylach w brzuchu należy powiedzieć sobie "żegnaj" i tyle.
        • milamala Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:32
          edw-ina napisała:

          " > Z tą uczciwością to nie do końca, bo uczciwy był wobec mnie - koleżanki, osoby
          > zamężnej, z którą nie łączyło go nigdy nic poza koleżeństwem. Zapytałam czy tak
          > uczciwie stawia sprawę rzeczonym kobietom, na co stwierdził, że przecież to by
          > łoby jak strzelić sobie w stopę"
          No to on akurat uczciwy nie jest do konca.
          Ale taka postawa to zadna nowosc. Zawsze znajda sie egzemplarze, ktore nie maja ochoty na staly zwiazek, bywaja nawet psychopatami socjopatami o ujmujacym sposobie bycia, dlaczego nie. Ja coraz czesciej spotykam sie z alkowicie normalnymi egzemplarzami kobiet, ktore nie chca dzieci i ich nie rodza. Ja sama jestem egzemplarzem, posrodku, chcialam, ale odkladalam na wieczna przyszlosc, uwazalam na szczescie razem z mezem, ze jakby byly problemy to sie nie leczymy. No ale nie bylo. Moja siostra ma corke, nigdy dzieci miec nei chciala, zdecydowala sie jedynei dla meza. Teraz jest matka taka sobie.
          Ludzie sa rozni, z roznych przyczyn wynika ich dzialanie.
          Zadna miara nie jest to syndrom czasow, raczej ludzie mniej przejmuja sie tym co inni uwazaja za dobre dla nich.
      • ola_dom Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:29
        I ja się zgadzam z sebaldą.
        NIE KAŻDY dąży do pogłębiania związku i zakładania rodziny. Nieszczęścia biorą się stąd, że ci, którzy nie nadają się do założenia rodziny - zakładają ją. Zawsze byli tacy ludzie, ale kiedyś nie mieli specjalnego wyboru - presja rodziny, otoczenia, oczekiwań była taka, że "musieli i koniec!".
        Nie piszę tylko teoretycznie. Mój tato nigdy nie powinien był zakładać rodziny. I to nie jest zarzut. Rozumiem go i w jakiś sposób mi go żal, że podporządkował się oczekiwaniom rodziny. Bo zamiast "szczęścia rodzinnego" sprawił sporo nieszczęścia różnym osobom - ze sobą na czele.
        Więc znajomy opisany w poście założycielskim wydaje akurat całkiem dojrzały - bo świadomy tego, co chce i robi.

        Inną kwestią jest, czy chęć założenia rodziny oznacza jednoznacznie dojrzałość? Mam wątpliwości patrząc na to, jakie niektórzy mają do tego motywacje...
        • edw-ina Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:33
          Olu, ja nie napisałam, że każdy ma założyć rodzinę, że jest to jedyna droga. Oraz, że posiadanie rodziny świadczy o dojrzałości. Tak zresztą nie sądzę. Napisałam tylko, że zwykle wydawało mi się, że ludzie chcą mieć z kimś głębszą, dłuższą relację, ale ta relacja wcale nie musi być rodziną, małżeństwem z dziećmi itp.
          • ola_dom Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:38
            edw-ina napisała:

            > Olu, ja nie napisałam, że każdy ma założyć rodzinę, że jest to jedyna droga. Oraz, że
            > posiadanie rodziny świadczy o dojrzałości. Tak zresztą nie sądzę.

            Ale to już był mój własny "ciąg myślowy" - choć faktycznie mogło brzmieć jak riposta czy inna polemika :).

            > Napisałam tylko, że zwykle wydawało mi się, że ludzie chcą mieć z kimś głębszą, dłuższą relację,

            No więc też raczej nie i tu chyba też się odwołam do przykładu taty. Tzn. tak mi się przynajmniej wydaje. Wolne życie w świętym spokoju, pobzykać od czasu do czasu, ale raczej bez zobowiązań. Nie mogę powiedzieć, czy tato jest niedojrzały, nie postrzegam go tak. Ale wydaje mi się, że takie życie byłoby jego ideałem.
          • vilez Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:40
            Takiej relacji nie da się założyć, wymusić, sprokurować. Ani nawet założyć.
            Zresztą, pragnienie relacji dla samej relacji jest jak pragnienie miłości dla miłości. Liczy się człowiek. A drugi człowiek się nam przydarza w różnych konfiguracjach i okolicznościach> Czasem krótka relacja może być bardziej wartościowa, niż cokolwiek innego.
            Człowiek.
            • edw-ina Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:52
              Ja nie mówię o wymuszaniu czegokolwiek, tylko o niedopuszczaniu do tego, by pierwsza fascynacja przerodziła się w coś głębszego. Bo z chwilą, gdy opadają te najwyższe emocje, znajomość jest po prostu przerywana. I nie wydaje mi się, że jest w tym poszukiwanie człowieka, bliskości z nim, bo wówczas trudno byłoby o takie lekkie wyrzucenia go z życia. To takie wieczne biegnięcie za motylkami, a by one chciały fruwać, trzeba coraz to nowych ludzi. Tak przynajmniej to widzę. Choć nie wątpię, że wspomniany kolega może tworzyć np. długotrwałe i głębokie relacje przyjacielskie i może one są mu bardziej potrzebne niż te damsko -męskie.
              • vilez Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:57
                Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "dopuszczanie" czy "niedopuszczanie". To się staje lub nie. W wyniku wielu zależności, okoliczności, uwarunkowań itd. Sądzę, że wola gra tu nie najważniejszą rolę.
                To Ty nazywasz wiecznym bieganiem za motylkami. To jest takie obracanie słowami formuł. I własnych spodziewań, sądzę. Erotyka i związki wymykają się w rzeczywistości takim formułom. To ludzie próbują racjonalizować owe spodziewania się.
                Ludzie.... jedni odchodzą, inni zostają. Nie ma na to reguł. Im dłużej żyję, tym bardziej to rozumiem.
          • aandzia43 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 01.07.15, 23:44
            Napisa
            > łam tylko, że zwykle wydawało mi się, że ludzie chcą mieć z kimś głębszą, dłużs
            > zą relację,

            Niektórzy chcą, innym się wydaje że chcą. Moze twój znajomy rózni się od tych wielokrotnych żonkosiów, notorycznych zdradzaczy i uzale4znionych od stanu zakochania wchodzących w związki i unieszczśćliwiających kobiety tylko tym, że zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń?
            Żaden znak czasów, takich facetów znałam w pokoleniu moich rodziców. Niektórzy się przypadkiem pożenili (siła rozpędu lub naciski otoczenia), innym udało się wytrwać w stanie kawalerskim (nie, nie geje czy aseksualni).
    • vilez Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 14:31
      1. Nie wszyscy potrzebują długoterminowych związków, tak jak nie potrzebują dzieci/rodziny. Bo w zasadzie to długoterminowy związek seksualny jest potrzebny dla dzieci/rodziny.

      2. Długie dobre/silne/głebokie związki nie tworzą się "z założenia", ale z tego, że...są. Powstają i trwają. Dotyczy to i związków erotycznych, jak i przyjaźni. Albo coś będzie trwało, albo nie. Takie zakładanie z góry, że będzie trwało, jest moim zdaniem nieporozumieniem względem powstawania autentycznie głębokiej więzi. Nieautentycznym sztafażem. Ludzie często mylą sztafaż z głęboką więzią. Podkładają pierwsze pod drugie- w słowach i w myśleniu.
      Mniemam, że dobre długodystansowe związki są rzadkością. I lepsze krótkie związki nieudawane, niż długie ciągnione dla samej formuły.

      3. Facet jest uczciwy, rozumiem, że nikogo nie oszukuje, nie obiecuje, nie udaje? Jeśli tak, to moim zdaniem wszystko jest ok.
    • wiedzma.zla.nr1 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 15:13
      Taki styl przywiązania. (Doczytać u Bowlby -'go) Unikający?
      Gdzieś głęboko pewnie pan ogromnie boi się bliskości i nie jest do niej zdolny. Może nie toleruje ambiwalencji i potrafi być tylko w związku, kiedy czuje się haj, idealizuje się i generalnie mało co się widzi poza własnymi projekcjami. Potem człowiek trzeźwieje i ukochany z boskiego staje się ułomnym człowiekiem- już nie tak cudownym...
      I nie sadz,ę by za brakiem potrzeby angażowania się (a może nieumiejętnością angażowania się) tym stała 1 wyraźna przyczyna np. syndrom czasów. Taka osobowość
      • edw-ina Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 15:34
        Ciekawy trop, chętnie się temu przyjrzę. Jeśli masz jakiś ciekawy materiał na ten temat, to będę bardzo wdzięczna za link.
        A o syndromie czasów mówiłam w dwóch kontekstach: po pierwsze zaskoczyło mnie to, że w niedługim czasie podobne słowa usłyszałam od kilku różnych, nieznających się osób, a po drugie przez przewijającą się często myśl, że w czasach, kiedy tak łatwo nawiązać kontakt z innym człowiekiem, trudno walczyć z problemami, kiedy można szybko znaleźć człowieka, który danego problemu nie generuje. Taki kosz pełen jabłek, a każde przecież może być smaczniejsze.
    • paris-texas-warsaw Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 15:26
      Raczej w stałym niezainteresowaniu głębokim kontaktem z inną osobą (pomijając konkretne ramy tej bliskości), a głębokiego kontaktu nie złapie się raczej w przelocie, widziałabym jakiś problem osobowościowy czy emocjonalny. Nie z każdym człowiekiem nawiązuje się głębsze relacje, moga być chwile, w których nie ma się takiej relacji, ale istotne, czy człowiek ma w sobie taką głębszą dyspozycję do tego typu bliskości/intymności (nie mylić z seksem). Sama mam podobnego przyjaciela, nie wchodząc w szczegóły, mam wrażenie, że pewnej bariery na pewnym etapie związków nie umie przekroczyć, znajdując różne wytłumaczenia. Z jego rodzeństwem jest podobnie. Mimo ogólnie wysokiej wrażliwości, kultury, empatii, etc. w pwnych relacjach ta osoba wg mnie się nie odnajduje - np. w relacjach z dziećmi, co widać nawet w bardzo przelotnym kontakcie. Sama jakby też nie czuje rozpaczy czy czegoś podobnego, ale z bliska mam wrażenie, że jest to jakaś taka specyficzna ułomność, choć trudno to w konkretne słowa ubrać.
      • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:04
        Duzo oststnio o tym czytałam, bo własnie taki egzeplarz zmarnował mi prawie dwa lata :/ I doszłam do wniosku że to jakas odmaina narcyzmu- nie możnośc wyjścia poza swoje ramy, wejścia w świat drugiej osoby. Sprzyja temu pewnie samowystarczalność i własnie...takie ogoistyczne czasy. A co do dojrzałości...to moim zdaniem jej wyznacznikiem jest włąśnie chęć i umiejętnośc przejęcia za kogos odpowiedzialności.
        Acha- trwałosć nie jest IMO wyznacznikiem- obawiam się ,że gdyby nie moje postawienie sprawy na ostrzu noża nasza relacja (bo związek per se to nie był niesttey
        ) ytrwałaby dłuuuugo...tylko co z tego? Potrzeba bliskości i poczucia bezpieczeństwa jest przeciez natural;na...inaczej to takie czasoumilanie :/
      • edw-ina Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 14:15
        Nie z każdym c
        > złowiekiem nawiązuje się głębsze relacje, moga być chwile, w których nie ma się
        > takiej relacji, ale istotne, czy człowiek ma w sobie taką głębszą dyspozycję d
        > o tego typu bliskości/intymności (nie mylić z seksem).

        - w innych, być może lepszych słowach napisałaś to, o co mi chodziło. Że ja naturalnie rozumiem i szanuję fakt, że ten człowiek może nie chcieć tworzyć czegoś głębszego z każdą kobietą, z którą połączy go łóżko, ale właśnie to wygląda tak, jakby negował samą predyspozycję do takiej relacji. Większość moich znajomych, która z różnych przyczyn losowych czy osobowościowych przez długi czas nawiązywała tylko krótkotrwałe relacje oparte na zauroczeniu/seksie, nie negowała mimo wszystko potrzeby stworzenia z kimś bliskiej relacji. Wręcz czuli takie wewnętrzne pragnienie, tylko np. nie czuli się w danej chwili zdolni mu poświęcić, bądź nie widzieli dokoła nikogo, z kim mogliby taki układ stworzyć. A w tym wypadku nie było dyskusji o tym, że warto zaangażować się głębiej i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Tylko jasno powiedziane, że ten układ jest po to, by dać na moment radość. Z założenia ma nieprzetrwać.
    • differentview Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:18
      > Nie chce niczego na stałe,
      > nie potrzebuje, nie czuje potrzeby angażowania się, nie zależy mu na posiadaniu
      > rodziny. I tak się zastanawiam, skąd takie myślenie? Tj. zwykle wydawało mi si
      > ę, że ludzie jednak potrzebują siebie nawzajem, bycia w trwalszym układzie

      moze tylko Ci sie wydawalo; oczywiscie- wiekszosc ludzi ma taka potrzebe( inna sprawa czy potrafia ta potrzebe realizowac) ale sa tez tacy co jej nie maja lub jeszcze jej w sobie nie odkryli- i tez swietnie; moze kiedys trafi na kobiete, ktora pokocha i wowczas zmienia mu sie priorytety a moze nie trafi i do poznej starosci bedzie sobie romansowal- nic w tym zlego
      • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:41
        Nic w tym złego, pod warunkiem że osoba z którą romansuje jest tego świadoma. Inaczej to świństwo po prostu.
    • tully.makker Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:29
      Chyba ani jedno ani drugie. Zawsze byli ludzie, kobieyt i mezczyzni, niezdolni do trwalych zwiazkow, czy to wylacznie erotycznych, czy to w ogole miedzyludzkich. Cecha taka byla do niedawna umiarkowanie porpoagowana w populacji, bo nawet jesli takie ososby mialy potomstwo, to brak opieki obojga rodzicow powodowal ze dzieic nie dozywaly w wiekszosci doroslosci. Teraz, kiedy cywilizacja dala nam mozliwosci efektywnego wychowywania dziecka przez samotna matke, czy nawet opieki nad dziekciem porzuconym pzrez oboje rodzicow, mozemy sie spodziewac, ze takich osob bedie wiecej, w tym sensie ewentualnie za kilka pokolen moglby to byc znak czasow.
      Znam czlowieka, ktory mial dlugo podobne podejscie, potem spotkal kobiete swojego zycia, ozenil sie, ale ona od niego w koncu odeszla, a on przezyl zalamanie. Wyladowal na terapii i teraz analizuje juz od kilku lat przyczyny swojej niezdolnosci do nawiazywania glebszych wiezi.
      • triss_merigold6 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:30
        I przez kilka lat analizowania nie doszedł do tego o co mu chodzi i co chciałby z tym zrobić? To bullshit, a nie terapia.
        • tully.makker Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:37
          Hmm, nie jestem obiektywna, bo to moj pierwszy maz, ale sadze, ze ma do przepracowania wiecej od przecietnej :-P
    • triss_merigold6 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:29
      Narcyzm i wygoda + iluzja bycia wiecznie młodym.
      40-tka na karku i starannie pielęgnowała ułuda, że jest się znacznie młodszym i na wszystko jeszcze będzie czas.
      • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:38
        Dokładnie. Ja bym dodała jeszcze wspomniana skrajna niedojrzałość. I brak odwagi,żeby wziąć na klatę konsekwencje takiego podejścia. Bo ciepełko, toowarzystwo to chętnie, zoobowiązania niekoniecznie. Brrr....dwa lata mi zajęło,żeby to zrozumieć :/
        • triss_merigold6 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:44
          Nie lubię szafowania okresleniem dojrzałość/niedojrzałość.

          Pan tak ma, znam takie kobiety.
          • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:47
            No ale dojrzałość IMO to właśnie umiejętność wzięcia za kogoś odpowiedzialności. Bo cóż innego?
            • triss_merigold6 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:51
              To też umiejętność nieoszukiwania SIEBIE i powiedzenia SOBIE, że się nie chce żadnej odpowiedzialności za nikogo, bo lekkie układy są bardziej satysfakcjonujące.
              • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:56
                Ale dlaczego tylko sobie??? Wszytsko ok, byle druga osoba w tym układzie też o tym wiedziała i mogła świadomie podjąć decyzję czy w tttto wchodzi.
                • triss_merigold6 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:59
                  Welcome to the jungle.
                • tully.makker Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:02
                  Ale zwykle, gdy zamiast pospiesznie sie angazowac, zahcowuje sie odrobine dystansu i po prostu slucha i obserwuje, to wiadomo o co chodzi. Ale ludzie lubia sie oklamywac - ona zdradzala, on sypiał na prawo i lewo, ale w zwiazku ze mna bedze inaczej.
                  A potem zdziwko, ze malpa je kolejnego banana.
                  • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:07
                    Generalizujesz. Niektórzy nie są ślepi...ale mają zaufanie i jeśli słysza że ktoś mówi że tak nie jest to wierzą. Oczywiście- do czasu ;) Mnie narcyz wmawiał że to ja nie jestem wystarczająco zaangażowana, że jeste,m uprzedzona a on wclae taki nie jest. Wpędził mnie tym w niezłe poczucie winy. Zresztą można odszukać w archiwum moje posty, bo nawet na forum dzialiłam się rozterkami. Oszukiwał perfidnie, żeby osiągnąc swoje dobtro- wygodę, ciepło, seks, towarzystwo...i wmawiał mi jeszcze że to moja wina,że jestem nieufna.
                    • tully.makker Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:21
                      No na tym wlasnie polega doswiadczenie zyciowe - nastepnym razem sie juz nie dasz nabrac. Moge soebie wyobrazic, co przezywasz, sama to przezylam tez nie raz, i moge ci tylko zyczyc, zebys wyciagnela wnioski. Niestety, wokol nas jest duzo ludzi zaburzonych - jenak wiekszosc wnioskow rozpada sie nie dlatego, jak sadze, tylko dlatego, ze jedna ze stron nie jest w pelni zaangazowana. Wiele pierwszych zon z gorycza opisuje, jak ich exio skacze wokol next, a ze kolo niej tak nigdy - zgadnij dlaczego?
                      • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:31
                        Tak, mam świadomość...niemniej teraz już widzę więcej, i jeśli facet przed 50 nie sttworzy ł żadnego stałego związku to może nie dlatego że miał pecha...A co do skaknia to akurat u mnie skakał....tylko tak jak chciał. Myślę,że gdybym nie miała takich dziwnych ;)oczekiwań to skakałby dalej. a otoczenie mówi- no co ty, on cię tak kooooochał :P bleee
                        Wyciągnę wnioski. Promis. Zmyliło mnie to,że to mój pierwszy tak ha ha powazny związek po rozwodzie, wcześniej 4 lata byłam sama...i bardzo chciałam uwierzyć.
                      • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:32
                        Tak, mam świadomość...niemniej teraz już widzę więcej, i jeśli facet przed 50 nie sttworzy ł żadnego stałego związku to może nie dlatego że miał pecha...A co do skaknia to akurat u mnie skakał....tylko tak jak chciał. Myślę,że gdybym nie miała takich dziwnych ;)oczekiwań to skakałby dalej. a otoczenie mówi- no co ty, on cię tak kooooochał :P bleee
                        Wyciągnę wnioski. Promis. Zmyliło mnie to,że to mój pierwszy tak ha ha powazny związek po rozwodzie, wcześniej 4 lata byłam sama...i bardzo chciałam uwierzyć.A on robił co mógł,żebym to zrobiła :/
                        • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:33
                          Sorry, dwa razy mi się wysłało :)
          • tully.makker Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 17:52
            Ja tez nie lubie. U wielu osob brak dojrzalosci objawia sie np potrzeba jak najszybszego uwieszenia sie na wspolmalzonku, u innych z kolei skrajna samodzilnoscia, a u mnie np zachowaniami buntowniczej 3-latki.
            To okreslenie, ktore moze oznaczac cokolwiek, a zwykle jest uzywane wylacznie po to, by okazac komus swoja wyzszosc.
        • vilez Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:02
          Skrajną niedołrzałością jest np. uzależniać swoje życiowe bezpieczeństwo od drugiej osoby (małżonek/partner/przyjaciel) bez szczególnego (czyt,. silnego) uczucia ani rozwoju osobistego. Nazywać się to układ lub prostytucja (małżeńska, związkowa).
          Kto nie potrafi żyć sam, jest na dobrej drodze do zniszczenia życia innym.
          • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:10
            Ale to nie do mnie chyba? Ja nic nie uzależniałam, byłam sama parę lat i dobrze mi było z tym. Ale to naturalne,że razem może być lepiej,. prawda? Po to ludzie się łaczą, zazwyczaj przynajmniej ;)
            • vilez Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 26.06.15, 18:54
              Do Ciebie. Jako kontrapunkt do owego "brania odpowiedzialności". Sorry, ale często małżeństwa w naszym (polskim?) modelu społecznym to właśnie... układ/prostytucja.
              Nie do osoby- w sensie Twoich doświadczeń, bo9 tych nie znam ;)

              Czasem lepiej razem, a czasem osobno. Wszystko zależy od okoliczności. A nie- od formuł (i tak wracamy do układu/prostytucji związkowej). 
      • edw-ina Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 14:08
        Właśnie to podkreślanie młodości tak rzuciło mi się w oczy, takiego życia niemal studenckiego, nie ugrzęźnięcia w obowiązkach. To nie jest tak, że ja neguję, czy naśmiewam się z imprez, koncertów, takiego radosnego czerpania z życia. Przeciwnie, sama lubię te wszystkie rzeczy, ale są dla mnie odskocznią, a nie treścią życia.
        • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 15:50
          He he , dokładnie...taki typ, nie przyjmujący do wiadomości że jest przed 50 już...Knajpy, koncerty, styl ubioru jak u 20latka...i przeczulenie na punkcie swojego wieku. Ws umie to żenujące jest, teraz to widzę :/
          • 71tosia Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 17:57
            typ Kuby Wojewodzkiego lysiejacy ale wiecznie mlody, koniecznie w modnym najlepiej czewonym kabriolecie i z panna o polowe mlodsza, chwalacy na prawo i lewo bogatym zyciem erotycznym- zawsze tacy byli, teraz troche jakby wiecej, bo ten styl jest bardziej spolecznie akceptowalny.
          • 71tosia Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 18:01
            i koniecznie uprawiajacy jakis mody sport zdaje sie ze wsrod tego typu panow to katesurfing ;-)
            • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 18:11
              No, może być bez kabrioletu, bo gardzi zarabianiem sensownych pieniędzy przecież :D Ale młodsza kobieta obowiązkowa. "Nie odbieram na tych samych falach z kobietami w moim wieku" usłyszałam kiedyś :D
              • triss_merigold6 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 18:30
                Szczerze mówiąc, mnie takie podejście z lekka brzydzi i mocno śmieszy. O ile pasuje ludziom, którzy zawsze funkcjonowali "poza systemem" - rockmani, MC members - o tyle u korpogości czy innych handlowców/urzędników to otchłanie żenady.
                Zawsze nieufnie podchodziłam do ludzi, którzy twierdzili, że są wiecznie młodzi, mają artystyczne dusze, czują się młodo i inne takie kocopały.
                • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 18:45
                  Podstarzały, siwiejący, długowłosy punk tez wrażenia specjalnego nie robi :D
                  • triss_merigold6 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 18:46
                    Ale z odległości 300 m widać, że jest niszowy, był niszowy i będzie niszowy. Nikogo nie wprowadza w błąd.
                    • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 19:05
                      Niszowy ale podstarzały ;) I ta niszowość tez ( z daleka) odmładza, więc też wprowadza w błąd , dokładnie tak samo.
              • 71tosia Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 21:15
                oczywscie 40 paroletnie kobiety, ktore znajduja przyjemnosc w przesiadywaniu w klubach do bialego rana, podrygiwaniu w tlumie podpitych dzieciakow to jednak nie takie czeste zjawisko ;-)
    • mynia_pynia Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 27.06.15, 22:18
      Takich panow nalezy olewac albo pouzywac na boku i milo sie rozejsc. Kobiety maja inny charakter i czesto po kilku gestach ze strony mezczyzny juz zaczynaja planowac dluzsze zycie przy boku misia, dzieci, dom i wiele inny abstrakcyjnych rzeczy dla pospolitego 'ruchacza'.
      • marzeka1 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 28.06.15, 12:24
        Pecha to mają kobiety, które spotykają go w swoim życiu, jeśli taką szczerość, czego nie chce i nie interesuje go, miał tylko wobec ciebie, jego koleżanki.
        Bo żeby było jasne: nie wszyscy muszą żenić się/za mąż wychodzić, mieć dzieci itd. itp., ale w pewnym wieku warto jednak mieć świadomość, czego się chce i nie ukrywać tego, gdy wchodzi się w bliższe relacje z kimś.
        • titta4 Re: Syndrom czasów czy niedojrzałość? 28.06.15, 12:47
          Dokładnie, w punkt.
          Przez takiego faceta zmarnowałam- tak, niestety- 2prawie dwa lata życia :/ Kupę marzeń, do tego przywiązanie dzieci...ech...powinni mieć na czołach to wytatuowane,żeby można było samodzielnie podejmować decyzję, czy się w to wchodzi ;)
Pełna wersja