alicjazak10
26.06.15, 18:14
Zapytam sie o rozwiazywanie problemow towarzyskich a nie rodzinnych
Mam chlopaka ktory jest bardzo uczynny i pomocny, kazdemu w potrzebie pomoze. To stwarza problemy. Otoz mamy znajomych ktorzy wg powiedzenia "daj palec to ja i cala reke wezme" traktuja jego. Poniewaz dobrze zna angielski ciagle ktos go potrzebuje na tlumacza ( mieszkamy w Angli), ciagle ktos dzwoni, cos chce, poniewaz mamy samochod z duzym bagaznikiem, ciagle trzeba wozic czyjes graty, pomagac przy przeprowadzkach, zakupach. Mam tego dosyc, on tez. Nie wiemy jak wytlumaczyc znajomym delikatnie ze niejestesmy na kazde zawolanie, i zeby sie nie obrazili. Moj chlopak mimo ze uczynny ma jednak porywczy charakter, i powiedzial agresywnie paru znajomym co mysli to tym wchodzeniu mu na glowe, i nie bedzie wiecej nikogo wozil, a nieukom co pare lat w Angli mieszkaja a jezyka nie znaja robil wiecej za tlumacza. Skonczylo sie to zerwaniem znajomosci, smiertelnym obrazeniem, i obrobieniem nam d*py po innych znajomych.
Niedawno 2 tyg dzien w dzien wozil cudze lodowki, pralki, mniejsze meble, torby pelne rzeczy bo pomagal przy przeprowadzkach, tlumaczeniach, wozil pijakow z imprezy w srodku nocy, wozil czyjes glazury, woreczki z jakimis klejami i fugami do glazury, wozil znajomych na i z lotniska, i tak dzien w dzien 2 tyg. Wszystko za piwo albo za darmo. Niedawno tez w niedziele rano dostal telefon od znajomego, ktory pilnie prosil o podwiezienie w pilnej sprawie, pojechal, okazalo ze tamten pijany chce zeby paru kolegow z calonocnej libacji odwiozl do domow do tego pojechal do jakiego sklepu juz otwartego z rana aby kupic karton piwa dla reszty imprezowiczow bo libacja sie dla niektorych jeszcze nie skonczyla.
Ten znajomy kupil sobie psa, teraz wspomnial, ze jak wyjedzie na pare dni to zostawi psa u nas, bo jego pies najbardziej nas polubil. Denerwuje mnie to juz, bo on od nas ciagle pozycza pieniadze uddaje uczciwie w terminie, nawet z nawiazka, ale nie potrafi gospodarowac pieniedzmi. Niedawno zadzwonil do nas z zarzutami, pijany, bo ma wlasnie urodziny, ze jedyni my zyczen nie zlozylismy. Nie zlozylismy bo nie wiedzielismy, nie zaprosil, nie powiadomil ze ma wlasnie w ten dzien. Jakos do niego to dotarlo, ok. Pieniadze ktore pozyczyl oddal, ale zaraz wyprawil urodziny jak dostal wyplate, i znow przyszedl pozyczac.Teraz moj chlopak przyszedl z pracy, ledwie wzial prysznic, mielismy jechac po zakupy, obiad niezrobiony, ten znajomy dzwoni ze stoi przed domem, prosi zeby go podwiezc do domu bo do pracy sie spozni. Okazalo sie ze przyjechal autobusem z psem, pies zwymiotowal, zabrudzil sie, kierowca autobusu nie chcial go zabrac, on nie ma pieniedzy na taksowke. Moj chlopak sie zdenerwowal nawymyslal mu, ale zawiozl go, zastrzegl sobie, ze to juz ostatni raz go podwozi. Dzisiaj znajomy dzwoni ze odda pieniadze ale prosi zeby znow go podwiezc.
Mialam kolezanke z pracy, ona z chlopakiem maja samochod, ale ciagle prosili nas o podwiezienie, jej chlopak wlasnie wypil piwo, nasz samochod wiekszy, ich zakupy, im cos sie psuje, ich zabrac na lotnisko, ciagle naszym autem a nie ich. Sprzedalismy nasze, bylismy jakis czas bez auta, oni obiecali nas zawozic, ale jak trzeb abylo nas zawiezc obejrzecjakies auto do kupienia ciagle im cos wypadalo ze nie mogli. Jezdzlismy lokalnymi pociagami i autobusami. Kupilismy drugie auto. Oni sie smieli ze zlom kupilismy. Potem oni chcieli zebysmy ich zawiezli na lotnisko. Moj chlopak nawymyslal im, ze na iles razy jak ich wozil, ich autem zawiezli nas tylko raz, do tego jak on potrzebowal podwiezienia to oni zawsze nie mogli, to teraz on nie bedzie bral dnia wolnego z pracy zeby ich zawiezc na lotnisko, i to zlomowatym samochodem jak to oni sie smieli, bo oni nas ani razu nie zawiezli, ciagle im cos nie pasowalo, my jezdzilismy autobusami w nocy, a oni w dzien tym bardziej moga. Znajomi bardzo sie obrazili, w pracy z kolezanka mam bardzo chlodne stosunki.
To nie tylko jedyni znajomi, z ktorymi on skonczyl. Iles czasu pomagal ale on jest taki ze w pewnym momencie nie wyrabia, i wtedy glosno nawymysla komus co mysli o czyjejs niezaradnosci, ze kawalka miasta nie potrafi przejechac miejskim transportem, co mysli o libacjach w srodku nocy, czy to ze ktos po paru latach w Angli nie potrafi prostego zdania wydukac po angielsku. Przez to sie traci znajomosci, i niewielu znajomych nam zostalo.
Czy sa jakies sposoby zeby kulturalnie, odmowic pomagania, bez odstraszania od siebie ludzi?