Pretensje do rodziców

28.06.15, 17:04
..do rodziców osobistego męża, że mąż którego sobie synowa wybrała jest...... jaki jest.

Spotykacie się z tym w otoczeniu?
Znam, że pani wzięła za męża pana z rodziny typowo patriarchalnej, z mocnym podziałem ról na damskie i męskie: kobieta w domu, mężczyzna w pracy i zagrodzie,
a następnie długie lata psioczyła, że jak ci teściowie tego męża jej wychowali, że taki nieudany i do kuchni się nie garnie, o zakupach spożywczych nie myśli tylko na żonę czeka, itd
Inna podobnie, związała się z panem trudnym, pasywno-agresywnym, życiowo biernym, po czym miała dużo żalu do teścia, że był podobny więc taki mu dał przykład, a do teściowej że ona nie zrobiła porządku w swoim małżeństwie i nie dyscyplinowała teścia więc ona-synowa ma teraz ciężko z ich synem bo on wielu rzeczy nie umie a w innych jest trudny..
Itd itp.
Słusznie czy niesłusznie ;)
    • milamala Re: Pretensje do rodziców 28.06.15, 17:11
      Czy slusznie, moim zdaniem nieslusznie. Bo w koncu te panie takich a nie innych partnerow zyciowych sobie wybraly. Jesli oni nie garna sie do kuchni czy porzadkow w trakcie trwania malzenstwa to raczej podobnie bylo i przed, wiec nie wiem na co te panie liczyly, ze odmieni sie po slubie?
      Pretensje owszem, ale do siebie.

      Natomiast ja np. mam pretensje (za duze slowo) do tesciowej za niektore postepki szwagierki. Ale ja dostalam z dobrodziejstwem inwentarza i nie musze sie nia przejmowac bo na szczescie mieszka 200km odemnie.
      • alsk9 Re: Pretensje do rodziców 28.06.15, 17:23
        A czemu do teściowej pretensje o to co robi szwagierka? Szwagierka niepełnoletnia, czy trzymająca jeden front z teściową? Jeśli obie dorosłe to skąd to przeniesienie odpowiedzialności między osobami?
        • milamala Re: Pretensje do rodziców 28.06.15, 21:24
          alsk9 napisała:

          > A czemu do teściowej pretensje o to co robi szwagierka? Szwagierka niepełnole
          > tnia, czy trzymająca jeden front z teściową? Jeśli obie dorosłe to skąd to pr
          > zeniesienie odpowiedzialności między osobami?

          Dlatego napisalam, ze to w cudzyslowie. Szwagierka to egoistka i arogantka. Dziwie, ze,tesciowa nigdy nie wyrazila dezaprobaty na przejawy jej egoizm czy aroganctwa. Mysle, ze np. gdybym byla matka dwojki dzieci, i jedno pozyczylo kase drugiemu i nie oddalo twierdzac, ze "tobie sie lepiej powodzi"to jako matka by mnie cos trafilo i buzie bym otworzyla do takiego dziecka. Nawet gdyby mialo 40 lat. A tesciowa milczy i to mnie w niej wkurza.
    • apersona Re: Pretensje do rodziców 28.06.15, 17:23
      Mąż jest święty i złego słowa na niego nie można bezpośrednio powiedzieć. Jego zepsucie to musi być skutek jakiś wrogich knowań
      • alsk9 Re: Pretensje do rodziców 28.06.15, 17:33
        masz ty rację:) przeciez! olśniło mnie, to tak samo jak ze złymi kochankami i wspaniałymi mężami którzy nigdy by nie zdradzili z własnej woli ;)
        nie kala się własnego gniazda, psy wyprowadza się na trawnik przynależny do sąsiedniego bloku :P
    • koronka2012 Re: Pretensje do rodziców 28.06.15, 21:09
      Ale to nie jest 100% wina teściów, że panowie hołdują takiemu modelowi, który znają z własnego domu.
      Znam wielu panów, którzy z takich patriarchalnych domów wyszli, a ochoczo jeżdżą na szmacie przy porządkach.
      Wiele osób z toksycznych rodzin ma świadomość "balastu" i walczy z nimi, a nie powiela. Choć kwestie charakteru trudniej przewalczyć niż inne przywary.
      • aqua48 Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 08:40
        koronka2012 napisała:

        > Znam wielu panów, którzy z takich patriarchalnych domów wyszli, a ochoczo jeżdż
        > ą na szmacie przy porządkach.

        O ja też. To JAK we własnym domu zona sobie ustawi zasady zależy wyłącznie od niej, nie od teściów.
    • amb25 Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 07:33
      Widzialy galy co braly, a skoro w momemcie wyboru nie mylsala glowa, to juz nie wina Tesciow. Przeceiz nei mozna sie przyznac, ze popelnila blad i zle wybrala, bo trzeba by bylo cos z tym zrobic....
      Natomiast nasuwa mi sie refleksja, ze to generalnie racja, i ze wszyscy rodzice chlopcow chlopcow, powinni sie zastanowaic jak ich wychowuja, bo chlopca wychowuja dla innej kobiety (zony czy partnerki)....
      • apersona Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 11:59
        A nie żeby poszedł w świat i dał se radę w życiu samodzielnie?
    • grrrrw Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 10:44
      Przymusu wiązania się z nieudanymi i takimi co sie do kuchni się nie garnie, o zakupach spożywczych nie myśli tylko na żonę czeka, pasywno-agresywnymi, życiowo biernymi, i trudnymi nie ma. Widziały gały, co brały.
      • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 10:47
        grrrrw napisała:

        > Widziały gały, co brały.

        Jasne, ale co szkodzi ponarzekać i pozłorzeczyć, nie?
        ;)
    • zolla78 Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 11:12
      Uznałabym, że to zależy. Moje osobiste doświadczenia i obserwacje wskazują, że to zwykle nie jest tak, że Pan lub Pani od razu ujawniają wszelkie złe cechy i to, że mają wdrukowany jakiś model zachowania z domu. Co więcej, zwykle w życiu przed dziećmi, mało jest okazji, żeby te cechy wyszły, gdyż życie jest po prostu łatwiejsze, mniej konflikotwych sytuacji. I moim zdaniem, w ogóle bardzo często to właśnie pojawienie się dziecka, dopiero uruchamia pewne schematy myślenia i postępowania. Moja teoria jest w tym względzie taka, że dzieci co oczywiste nie znają swoich rodziców z funkcjonowania przed dziećmi, zatem dopóki same nie mają dzieci, to ich postępowanie jest w jakiś większy sposób wolne od wzorców z domu. A potem te wdrukowane rzeczy wychodzą.
      I co więcej jak są już dzieci, to też trudniej jest takiego Pana/Panią zostawić.
      Dwa, teraz bardzo często, z teściami ma się nikły kontakt, bo np. luby to nie mieszkaniec sąsiedniej wsi czy bloku jak to bywało, ale ktoś kogo poznało się na drugim końcu Polski, zatem nie było szans na poznanie jakimi wzorcami funkcjonowała rodzina.
      Zatem, tak, mogę sobie wyobrazić masę sytuacji, gdzie pretensje do teściów o sposób wychowania dziecka, które obecnie jest moim mężem/żoną, są uzasadnione.

      Tak już z własnego podwórka, to moja teściowa, miała i czasem ciągle ma np. do mnie pretensje o to jak się jej syn zachowuje wobec niej, gdzie to ewidentny efekt jego wychowania przez nią i przez jego babcię (do której też ma o to pretensje). Jak jej raz prosto i dosadnymi słowami powiedziałam, kto ewnetulanie do kogo może mieć w tej sytuacji pretensje, to sama przyznała mi rację, że mogę mieć na nią nerwa, za to, że tak go źle wychowała. Później oczywiście jednak znowu jednak sobie "przetłumaczyła", że to moja wina i jak go nastawiam źle przeciwko niej :)
      • apersona Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 12:05
        Bo generalnie kobiety są odpowiedzialne za wszystko: za wygląd i zachowanie męża, dzieci, dom. Jak mąż pije, pali, obija się od zawsze to i tak jej wina, bo ona powinna na niego wpłynąć żeby się poprawił.
      • amb25 Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 13:04
        Mnie sie wydaje, ze czesciowo ujawniaja swoje przyszle negatywne zachowania. Najczesciej rodzine przyszlego tez nieco sie poznaje przed slubem i mozna sie zorientowac w panujacych tam stosunkach, no chyba ze dobrze graja albo widzi sie ich raz. Tylko, ze zakochany czlowiek (bo to dziala w obie strony) nie zwraca na to uwagi, albo nawet jak zauwazy, ze mamuska lata wokol stolu a panowie siedza na pupci i do pomocy sie nie kwapia, to albo nie zwroci na to uwagi albo bedzie wierzyc ze u niej bedzie inaczej...
        Skoro jej syn zachowuje sie zle wobec matki, to gdy bedziecie mieli jakis powazny kryzys to ciebie moze traktowac tak samo.
        • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 13:13
          amb25 napisała:

          > mamuska lata wokol stolu a panowie siedza na pupci i do pomocy sie nie kwapia, to albo nie
          > zwroci na to uwagi albo bedzie wierzyc ze u niej bedzie inaczej...

          I tu też można się pomylić.
          Jak pojedziemy do "teściów", to mój facet jeszcze nie zdąży odłożyć łyżki po jedzeniu - już mama mu ją wyjmuje z ręki, żeby sprzątnąć. Nie zdąży się zorientować, że woda na herbatę zaraz będzie się gotować - mama już waruje przy czajniku, żeby pozalewać kubki.
          Musiałby się z nią ścigać, żeby nie zdążyła mu usługiwać - w dodatku byłaby wtedy niezadowolona. Więc już odpuścił, machnął ręką i traktuje to jako koloryt wizyt w domu. Chyba jego mama wtedy czuje, że jeszcze bardziej i serdeczniej go ugościła - niewykluczone. (Aha - mama wszystkich traktuje tak samo, ja też jestem obsługiwana, oduczam się poczucia skrępowania w tych sytuacjach.)
          W domu (naszym) nie ma nawet mowy o podobnym zachowaniu.
          Oczywiście wiem, że mój facet jest pod tym względem wyjątkiem :).
        • zolla78 Re: Pretensje do rodziców 29.06.15, 15:14
          Jakieś tam się ujawniają.
          Ale obserwacja, że ktoś raz na jakiś czas, nawet przy tobie, coś odburknie matce,a potem na twoją uwagę, że nie miał racji lub nieładnie się zachował, idzie ją przeprosić, nie daje podstaw by wszczynać alarm i faceta rzucać, zwłaszcza, że do ciebie nigdy tak się nie odezwał.

          Zatem to, że potem jak zaczynasz mieć częstszy kontakt z jego matką, od czasu jak macie dziecko, masz okazję zaobserwować, że częściej odzywa się do niej właśnie tak, a nie inaczej, może być niemiłą niespodzianką. I też niespodzianką może być to, że zaczął się tak odzywać do ciebie.

          Pewnie, że sygnały są i pewnie, że jakaś tam większa odchyłka w funkcjonowaniu domu rodzinnego przyszłego męża/żony powinna być ostrzeżeniem. Ale:
          1. mało z nas ma jakiekolwiek podstawy psychologii by pewne rzeczy prawidłowo ocenić lub zwrócić uwagę
          2. oznaczałoby to skreślenie masy ludzi z puli kontaktów i często niesłusznie, bo to, że ktoś jest dzieckiem alkoholika, nie znaczy przecież, że będzie pił, bił lub coś innego równie miłego robił,
          3. kobiety często wychowuje się w przekonaniu, że nie powinny nie wiadomo czego wymagać od mężczyzn, bo egoistki wtedy są, nikt nie jest idealny, on przecież dobry jest bo nie pije i nie bije, zatem nie stawiają granic tak szybko jak powinny co pozwala się pewnym wzorcom i zachowaniom rozwijać,
          4. jak złe wzorce z domu uruchomią się z chwilą narodzin dziecka, to nie jest to moment, gdzie kobieta ma siłę i możliwości walczyć z tym, bo dowala się jej argument, że pozbawi dziecka ojca, gdy odejdzie, bo ten TYLKO ewentualnie się do niej źle odzywa lub w jakiś inny sposób, "lajtowy" dla oceny społecznej zachowania mężczyzn, lekceważy
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pretensje do rodziców 30.06.15, 07:29
      Pretensje czy poczucie, że rodzice byli w jakiej mierze za coś odpowiedzialni w procesie wychowania mogą być sluszne. Są różne obszary w których tak jest. Np: samodzielność, schemat relacji z nimi, odpowiedzi na niektóre normy społeczne. I niejednokrotnie jest to w niektórych godzinach widoczne. Można je zatem mieć, natomiast niekoniecznie należy się z tymi rodzicami tymi odczuciami dzielić. Bo w istocie ten konkretny mąż czy żona zostali wybrani i tu jest już ich wspólna odpowiedzialność za zachowania i stosunek do genealogicznej przeszłości. A rodzice w tej sprawie już niewiele zmienią, natomiast mogą tę nową dla nich byc może wiedzę przykro odczuwać. Takie pretensje mogą też byc odreagowaniem frustracji małżonka za inne sprawy . Inną rzecza jest odpowiedzialność i zachowania wzajemne w rodzinie współmałżonka w bieżącym życiu. O tym można rozmawiać czasem także z rodzicami partnera. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • marynica Re: Pretensje do rodziców 30.06.15, 14:36
      Moja synowa ma do mnie pretensje, ze mój syn jest nie taki jakiego ona by chciała.
      A jaki jest? Według mnie zwyczajny. Według niej nie do życia.
      No to po co go wybrała???? Po co miesiąc po pierwszej randce zdecydowała się (świadomie, nie była to wpadka) na dziecko z nim???? Po co po półrocznej znajomości odbył się ślub???? I nie była wcale nastolatką. Ona miała 26 lat, on 30. I zaraz po tym ślubie zaczęły się jazdy. Teraz jest krok od rozwodu.

      Nie bronię syna, bo popisał się koncertową głupotą. Przez 6 lat starał się jak umiał, jest dobrym ojcem dla córki, ale on i jego żona tak bardzo się od siebie różnią, że bardziej nie można.

      Tylko co ja mam z tym wspólnego, żeby wysłuchiwać jakiego to mam beznadziejnego syna i jaka sama jestem beznadziejna? Czy ktoś mnie pytał o zdanie w sprawie dziecka i ślubu?
      Dlaczego mam wysłuchiwać reklamacji?
      Żeby było jasne - nie chodzi o pretensje z powodu picia, bicia itd. tylko o to, że mają kompletnie różne zdania na każdy temat. Cóż, sam seks nie wystarczy, czasem trzeba porozmawiać i tu zaczynają się schody.
      • molly_wither Re: Pretensje do rodziców 30.06.15, 19:31
        Do Marynicy: dziwne,ze nie widzisz w tym winy syna i wlasnej. Trzeba bylo mu wytlumaczyc, a najlepiej,zeby zrobil to ojciec, ze bliskie kontakty koncza sie ciążą. Zdecydowala sie? A on co? Zgwalcony zostal? I ostatecznie starszy od niej o 4 lata, a wiec dojrzalszy. Nawet nie stac cie na obiektywizm.
        • marynica Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 12:57
          Mój 30-letni wówczas syn nie był smarkaczem i miał za sobą inny 5-letni związek. Nie było problemu ciążowego. I gdy pytałam go jak mógł doprowadzić do wpadki to powiedział, że ona bardzo chciała dziecka, a on się zakochał i stracił rozum. Nikt nikogo nie gwałcił. To była wspólna, durna decyzja, tyle że nie moja. Skąd więc te pretensje do mnie??? I jaka w tym moja wina? Dwoje doroslych ludzi zachowało się nieodpowiedzialnie a teraz ja mam zbierać bęcki od synowej? Za to, że zamiast się lepiej poznać, zabrali się za robienie dzieci i komplikowanie sobie życia? Syn się mnie nie czepia tylko synowa.
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pretensje do rodziców 30.06.15, 22:55
        Marynica dała znakomity przykład opisanego problemu od drugiej strony. Warto taki głos wziąć pod uwagę. Rodzic dorosłego dziecka nie jest stanowiskiem reklamacyjnym. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • molly_wither Re: Pretensje do rodziców 30.06.15, 19:28
      To by bylo zbyt proste. Zakochujemy sie w kims, bo cos nas w nim pociaga , jest wzajemna chemia,nie zastanawiamy sie nad proza zycia, ktora kiedys przychodzi. Mozemy miec pretensje,ze facet jest malo kumaty (mezczyzna po matce dziedziczy intelekt:), a wiec ,ze tesciowa slabo rozgarnieta, bo syn nie chce zrozumiec,,ze czasy i kobiety sie zmienily ,wiec nalezy sie tez zmienic. Ew.,że nie nauczyla syna, ze najwazniejsza dla niego osoba jest nie matka, a zona. Generalnie jest tak,ze madra matka wychowa madrego mezczyzne. Ja bym sie moze bardziej czepila w przypadku mezczyzny jego ojca, bo to ojciec jest wzorcem meskim dla syna. Pokzauje,jak traktuje sie kobiete, pokazuje, ze kobieta to czlowiek i tez musi odpoczac,ze nalezy jest pomoc w obowiazkach itp. Ale jesli matka wyreczala ojca i z przyjemnoscia mu uslugiwala, to ciezko takiemu facetowi wytlumaczyc,ze matka zle robila.
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pretensje do rodziców 30.06.15, 23:08
        Molly napisała,że mądra matka wychowa mądrego mężczyznę. No cóż byłaby to cudowna zasada, gdyby była prawdziwa. Niestety ani doświadczenie ani nauka tego nie potwierdzają. Intelekt dziedziczony jakoby po matce to jedynie predyspozycja, której właściciel może nie wykorzystać lub roztrwonić . Intelekt to nie to samo co mądrość. A co z głupimi matkami ? Jakie są ich produkty? Agnieszka Iwaszkiewicz


        • molly_wither Re: Pretensje do rodziców 08.07.15, 18:27
          Napisalam uproszczajac. Madrosc oczywiscie jest wzglednna. Dla kazdego bedzie oczywiscie wygladac inaczej. Ja moge powiedziec ,ze jestem dobra matka, bo tak, a nie inaczej wychowalam syna,ale ktos inny moze to widziec inaczej. Co z glupimi matkami? Mialy pecha,ze zaszly w ciaze.

          agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

          > Molly napisała,że mądra matka wychowa mądrego mężczyznę. No cóż byłaby to cudow
          > na zasada, gdyby była prawdziwa. Niestety ani doświadczenie ani nauka tego nie
          > potwierdzają. Intelekt dziedziczony jakoby po matce to jedynie predyspozycja, k
          > tórej właściciel może nie wykorzystać lub roztrwonić . Intelekt to nie to samo
          > co mądrość. A co z głupimi matkami ? Jakie są ich produkty? Agnieszka Iwaszkiew
          > icz
          >
          >
          >
      • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 09:50
        molly_wither napisał(a):

        > Ja bym sie moze bardziej czepila w przypadku mezczyzny jego ojca, bo to ojciec jest wzorcem
        > meskim dla syna.

        Ale synowa ma pretensje do teściowej, a nie do teścia - przynajmniej tak wynika z postu.
        I naprawdę uważam, że to jest zwyczajnie głupie i niedojrzałe. Powtórzę po raz setny: "widziały gały, co brały".
        • differentview Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 10:12
          nie do konca sie zgodze z tymi galami choc owszem, pretensje do tesciow sa zwykle malo sensowne bo poza popsuciem relacji oni tak naprawde maja minimalny wpyw na doroslego czlowieka; a to co "galy biora" czyli pierwszy etap zwiazku jest duzym przeklamaniem w stosunku do tego co pojawia sie z biegiem lat; np. pojawienie sie dziecka bywa przelomowym momentem i dopiero wtedy zaczynaja sie ujawniac rozne wyniesione z domu zachowania, ktorych wczesniej nie mozna bylo poznac; np facet, ktorego ojciec nigdy sie nie zajmowal dziecmi moze nagle po pojawieniu sie dziecka bardzo rozczarowac swoja partnerke, ze nie pomaga jej przy dziecku i nie widzi w tym nic nadzwyczajnego- w koncu tak mial w domu z matka nie narzekala- wiec czego od niego chce zona
          • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 10:37
            differentview napisała:

            > nie do konca sie zgodze z tymi galami choc owszem, pretensje do tesciow sa zwykle malo
            > sensowne bo poza popsuciem relacji oni tak naprawde maja minimalny wpyw na doroslego
            > czlowieka; a to co "galy biora" czyli pierwszy etap zwiazku jest duzym przeklamaniem w
            > stosunku do tego co pojawia sie z biegiem lat;

            Oczywiście, że to jest uproszczenie. Chodzi właśnie o to, że reklamacje kierowane do rodziców są zwyczajnie głupie. Reklamacje można zgłaszać do partnera, że okazał się być kimś innym niż na początku związku. A nie do jego rodziców!
      • ludvi Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 11:52
        Mądrzy rodzice wychowują mądre dzieci? Więc dlaczego synowa taka głupia, że sobie wzięła jakiegos niedorobionego chłopa na męża? :D:D:D Czyżby była po głupich rodzicach?
        Przyjęłyście w tym wątku zasadę, że zły jest ten na kogo ta żona narzeka, a może to właśnie ona dlatego narzeka, bo jest niedojrzałą paniusią w pretensjach do całego świata i zawsze będzie mieć pretensje do innych a nie widzi jak się sama zachowuje i jakie z nią jest ciężkie życie.
        • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 12:03
          ludvi napisała:

          > Przyjęłyście w tym wątku zasadę, że zły jest ten na kogo ta żona narzeka,

          Ale kto tak przyjął??? Przecież jest wiele głosów, że owa osoba postępuje właśnie głupio i niedojrzale - skoro składa reklamacje do rodziców na dorosłego syna.
    • angeka2 Re: Pretensje do rodziców 30.06.15, 23:19
      Niesłusznie, bo widziały gały co brały.

      Ja mam wśród znajomych koleżankę, która chwaliła się na lewo i prawo, że ma faceta żołnierza, a teraz małżeństwo wisi na włosku, bo jej nagle przeszkadza, że on na misje wyjeżdża i wyjeżdżać chce. Wcześniej super ekstra żołnierz, mundur, och ach, a potem nagle jej to zaczęło przeszkadzać. Było sobie nie brać żołnierza.

      Człowiek jest odpowiedzialny za swoje wybory.
      O tym, że chemia przesłania rozsądek to się kiedyś mówiło i trzeba było o tym myśleć. A dzisiaj wszyscy czekają na uderzenie strzały amora, a potem "jakoś to będzie". I klasyczne "on się zmieni po ślubie".
    • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 15:06
      Ja mam troche, a czasami nawet duzo pretensji do tesciowki wlasnie w tym zakresie.
      Tak, ja rozumiem ze widzialy galy co braly, ale szanowne kolezanki chyba zapomnialy ze nic nie jest status quo.
      Niechby sobie tesciowka zrobila i tysiac bledow przy wychowwywaniu swojego syna, a potem poleciala na ksiezyc, to bym pretensji nie roscila.
      Ale ona na biezaco, swiadomie lub nie, podtrzymuje i utrwala wszystkie schematy ktore kiedys, ze tak powiem, w meza, a swojego syna , wdrozyla.
      Cokolwiek uda mi sie w moim mezu zmienic, ona to spektakularnie rozwala, tak ja to widze.
      Przyklad:
      wychowala go w poczuciu, ze kobieta to sluzaca. Skacze i cale zycie kolo niego skakala jak wokolo krolewicza. Co z tego, ze mi sie uda za pomoca rozmow doprowadzic, do (chwilowej) zmiany postrzegania swiata przez meza, skoro przy najblizszej wizycie meza u jego rodzicow ona znowu bedzie spijac polecenia i komendy z jego ust? Jak piesek.

      W sumie dziwie sie, ze przy takim spadku maz jest w miare normalny, bo naprwde, nie mozna byc normalnym. Wiem, bo wokolo mie tesciowa tez tak kiedys skakala, najwiecej jak bylam w ciazy, potem stopniowo jej przeszlo. Jakbym sobie zazyczyla to nawet noska by mi wycierala ze smarkow.

      Podsumowujac: no niestety, ale mam pretensje.
      • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 15:17
        ada1214 napisała:

        > Niechby sobie tesciowka zrobila i tysiac bledow przy wychowwywaniu swojego syna
        > , a potem poleciala na ksiezyc, to bym pretensji nie roscila.
        > Ale ona na biezaco, swiadomie lub nie, podtrzymuje i utrwala wszystkie schematy
        > ktore kiedys, ze tak powiem, w meza, a swojego syna , wdrozyla.

        No ale to jest trochę inna sytuacja - tu jest mowa o tym, że teściowa nada "miesza", mówiąc ogólnie.
        Poza tym - znowu jednak kierowałabym więcej pretensji do męża w takim układzie, niż do teściowej - bo to z nim się wiązałaś i jego chcesz zmieniać. A nie teściową. Jak ona się głupio zachowuje, to można mieć do niej pretensje o głupie zachowanie, ale do męża przede wszystkim, skoro na to reaguje.
        • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 16:35
          Juz nie przesadzaj z ta poppsychologia. Jak mam miec pretensje do meza? Mam zrobic awanture mezowi o to, ze tesciowa kolo niego skacze? A jakiz wplyw ma maz na to, ze tesciowa skacze? Przeciez jej sila nie usadzi na dupie. Tesciowka chce skakac bo ja to uszczesliwia, maz ma jej robic awanture, ze ona sobie poskacze we wlasnym domu? Czy ma przestac do niej jezdzic?
          Mniej literatury teroretycznej Olu, wiecej praktyki.
          • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 16:49
            Dobrze Ado. Znowu się zagapiłam i nieopatrznie Ci odpowiedziałam.
            Obiecuję, że to ostatni raz.
          • differentview Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 16:49
            ada1214 napisała:

            > Juz nie przesadzaj z ta poppsychologia. Jak mam miec pretensje do meza? Mam zro
            > bic awanture mezowi o to, ze tesciowa kolo niego skacze? A jakiz wplyw ma maz
            > na to, ze tesciowa skacze? anture, ze onPrzeciez jej sila nie usadzi na dupie. Tesciowka chc
            > e skakac bo ja to uszczesliwia, maz ma jej robic awa sobie poskacz
            > e we wlasnym domu? Czy ma przestac do niej jezdzic?
            > Mniej literatury teroretycznej Olu, wiecej praktyki.

            przeciez pisalas, ze "Cokolwiek uda mi sie w moim mezu zmienic, ona to spektakularnie rozwala, tak ja to widze. "
            wiec nie tyle masz miec pretensje do meza, ze tesciowa skacze( skoro ja to uszczesliwia to niech sobie skacze) ile mozesz miec do niego " pretensje", ze powiela te wzorce wobec Ciebie
            poza tym nie ona rozwala tylko mezowi wygodniej wracac do tych schematow- bo chyba przyglupem nie jest i jesli czegos go "nauczylas" to chocby tesciowa pylki mu spod nog usuwala to wobec Ciebie moze nie miec takich oczekiwan;)
            • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 18:11
              przeciez pisalas, ze "Cokolwiek uda mi sie w moim mezu zmienic, ona to spektaku
              > larnie rozwala, tak ja to widze (...)
              > poza tym nie ona rozwala tylko mezowi wygodniej wracac do tych schematow- bo ch
              > yba przyglupem nie jest i jesli czegos go "nauczylas" to chocby tesciowa pylki
              > mu spod nog usuwala to wobec Ciebie moze nie miec takich oczekiwan



              sluchaj, ja jestem prosta jak budowa cepa i dla mnie cos, co zostalo ustalone, przegadane, ulozone , jest krotko mowiac zalatwione raz na zawsze. JA tak funkcjonuje i tego samego oczekuje od otoczenia.
              Jesli "nauczylam" meza sprzatac po sobie rozwalone skarpetki, a on po wizycie z nocowaniem (tesciowie mieszkaja raczej spory kawalek wiec wyjazd zwykle jest z dwudniowy) znowu je zostawia na podlodze, bo wlasnie tesciowka znowu za nim sprzatala , to jasne, ze mnie trafia, ze jest kilkudniowy regres. Jak powiedzialam, dla mnie cos raz zalatwione powinno byc zalatwione na zawsze, a nie zebym znowu musiala rzepolic o te skarpetki.
          • enith Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 17:14
            ada1214 napisała:

            > Juz nie przesadzaj z ta poppsychologia. Jak mam miec pretensje do meza?

            Tak, masz mieć pretensje do męża, że po wizytach u matki zachowuje się wobec ciebie jak gnojek. Zakładam oczywiście, że wyszłaś za mąż za człowieka dorosłego i choć średnio inteligentnego, który odpowiada za swoje zachowanie, także wobec ciebie. A niech teściowa mu nosek i pupkę wyciera, gdy jest u niej. U was w domu mają panować przez was ustalone zasady. To, że mąż się ich nie trzyma lub ma je głęboko w de, to jego wina, a nie teściowej.
            Powiedz mi, jeśli szef wkurzy twojego męża w robocie i on po przekroczeniu progu mieszkania wyżyje się na tobie, to za ujowe zachowanie winić będziesz szefa czy jednak męża?
            • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 17:42
              > Tak, masz mieć pretensje do męża, że po wizytach u matki zachowuje się wobec ci
              > ebie jak gnojek

              Wow wow wow a moze bez tych radykalnych i przesadzonych diagnoz? nigdzie nie napisalam ze zachowuje sie jak gnojek. Oj, jak szybkoooo lecoooo forumowe psycholozki.
              • enith Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 17:46
                A to nie ty napisałaś, że mąż po powrocie od teściowej i pod jej wpływem traktuje cię znowu jak służącą? Aaa... to w takim raziem najmocniej przepraszam.
                To jeszcze raz, o co konkretnie masz pretensje do teściowej?
                • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 17:57
                  enith napisała:

                  > A to nie ty napisałaś, że mąż po powrocie od teściowej i pod jej wpływem traktu
                  > je cię znowu jak służącą

                  Nie, moja droga dyskutantko, wroc do tego wpisu. Sluzaca wystapila w kontekscie zachowania tesciowej i trybu wychowania a nie traktowania mnie, zony. Co wiecej, napisalam, ze maz jest w miare normalny (w miare, bo pare rzeczy chetnie bym zmienila). Jakzes sie tam doszukala, ze maz zachowuje sie wobec mnie jak gnojek, to znaczy ze masz jakkies - uzyje modnego slowa na tym forum- swoje wlasne projekcje.

                  >To jeszcze raz, o co konkretnie masz pretensje do teściowej

                  wszystko, qzwa, trzeba po dwa razy. Przeciez napisalam, ze mam pretensje o wzmacnianie tych zachowan, ktore kiedys wdrozyla. Innymi slowy, gdybym oddala tesciowej meza na pol roku, to czuje, ze po pol roku mialabym niezle jazdy. Na szczescie efekt krotkotrwalych wizyt daje sie szybko naprostowac, ale, co widze, to widze.
          • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 17:24
            Ja Ci z praktyki powiem, 18-letniej, że to, że teściowa skacze wokół Twojego męża, nie powinno mieć żadnego przełożenia na to, co on robi w domu.
            Mój mąż jest jedynakiem. Mama skakała wokół niego tak, że to było wręcz żenujące. I faktycznie, przez pierwsze kilka lat małżeństwa biedak sądził, że jedzenie samo do lodówki wchodzi i gotowe wychodzi, albo z piekarnika, pralka też sama sobie ubrania wsysa, a potem wypluwa, już uprasowane, i nawet do półek sięga:D
            Sprowadziłam go na ziemię i już na niej został. Wizyty u mamy nie mają na niego żadnego wpływu. Bo widocznie nie chce, żeby mialy, rozumiesz?
            A Ty traktujesz męża, jakby był ubezwłasnowolniony, tylko najpierw przez matkę a potem przez Ciebie. Ty go zmieniasz po swojemu, ona po swojemu, a on co? Nie ma własnego rozumu?
            No ale rozumiem, łatwiej się zlościć na teściową niż na własnego męża.
            • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 17:48
              NIe PAde, nie traktuje meza jakby byl ubezwlasnowolniony; Ty za to zdajesz sie udawac, ze nie zdajesz sobie sprawy ze czlowiek zawsze stara sie isc na latwizne. To sie powtarza wciaz i wciaz w relacjach miedzyludzkich- na przyklad chyba jest tu watek o naduzywaniu uczynnosci. Przeciez to jest dokladnie to samo. Dokladnie to samo. Znajomi, ktorzy sie przyzwyczaili, ze ktos im stale pomaga, tam bardzo sie przyzwyczaili, ze sobie gleboki ten schemat wdrukowali, a chyba nie posunelabys sie ta daleko zeby nazwac tych wygodnych zanomych ubezwlasnowolnionymi?
              Ja rowniez, jak przypuszczam, gdyby ktos mi kazdy pylek spod nog usuwal, po jakims czasie bym sie do tego przyzwyczaila; a doprawdy, ostatnia rzecza jaka moge o sobie powiedziec, to ze jestem ubezwlasnowolniona.

              Twoj maz to Twoj maz, a moj to moj. Moj maz nie jest kopia Twojego a moja tesciowa nie jest kopia Twojej. Zrozum kobieto, ze ludzie sa rozni, dlatego poppsychologia (tak umilowana na tym forum ) tak czesto sie wyklada w realiach.
              • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 18:38
                No widzisz, sama przyznałaś, że mąż jest leniwy, ups, stara się iść na łatwiznę. On taki bidny, mamusia mu schemat wdrukowuje, żona wykasowuje, a mamusia znowu wdrukowuje, a on przecież tylko na łatwiznę leci. No nic, to tylko popsychologia:P
                Wiesz co, zdejmujesz ze swojego męża całą odpowiedzialność za jego zachowanie i składasz ją na matki i swoje barki.
                Ale cóż, pozostań przy swoim i dalej się upieraj, że tu idiotki walą cytatami z poradników, a Ty jedna znasz życiowe realia. Powodzenia:)
                • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 18:52
                  Wiesz co, zdejmujesz ze swojego męża całą odpowiedzialność za jego zachowanie i
                  > składasz ją na matki i swoje barki.

                  NO to taka sytuacja:
                  Pare lat temu bylam bardzo, bardzo chora, nie moglam sie zajmowac ani dzieckiem, ani domem. Poprosilam tesciowa o przyjazd i zajecie sie domem. Tu plus dla niej ze sie zgodzila.
                  Mieszkala u nas w sumie kilka tygodni, maz malo nawet bywal w domu, duzo pracowal.

                  Tesciowa robila wszystko o co ja poprosilam a nawet o co nie prosilam. Na przyklad buszowala po meza szufladach (ja nawet nie wiedzialam kiedy) i skladala jego stos skarpetek w pary. Ja zwykle jak skladam pranie, to nie ukladam domownikom w pary, kazdy robi to sobie sam.
                  Mezowi sie oczywiscie podobalo to, ze ktos mu zrobil porzadek w jego bajzlu w szufladzie i utrzymywal ten porzadek przez miesiac. Po wyjezdzie tesciowki wyrazil teskne pragnienie, ze chcialby zebym ja tez mu ukladala te skarpety. Mi sie tego nie chcialo i nie chce robic, ale trafialo mnie, ze zaczal mi jeczec nad uchem.

                  I coz na to psychologia i Twoje poradniki, Pade? Jak powinnismy sie byli znalezc w tej sytuacji? Czy ja powinnam byla wydrzec sie na tesciowa i zaryzykowac ze sie obrazi i wyjedzie a ja zostane bez zadnej pomocy ktorej tak bardzo potrzebuje? Czy moze maz powienien byl w ramach manifestu rozwalic wszystkie poukladane skarpetki rowniez ryzykujac ze tesciowka sie obrazi? A moze powinien dzwonic co piec minut z pracy i przypominac mamo nie ukladaj mi skarpetek bo sie za bardzo przyzwyczaje do tej wygody?
                  • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 19:17
                    Mój rozum Ado, mówi mi, że Twój mąż jak najbardziej ma prawo do marzeń o tym, żeby mieć poskładane skarpety. Tylko niech je sobie sam składa a nie oczekuje składania od innych.
                    • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 19:51
                      pade napisała:

                      > Mój rozum Ado, mówi mi, że Twój mąż jak najbardziej ma prawo do marzeń o tym, ż
                      > eby mieć poskładane skarpety. Tylko niech je sobie sam składa a nie oczekuje sk
                      > ładania od innych.

                      No przeciez sklada sobie sam, ale co pojeczal, to jego. Inicjatywa skarpetkowa tesciowej byla calkowicie zbedna.
                      Po chwili zastanowienia musze dodac, ze tesciowa tak "pomaga" tez innym osobom. Kiedys wyszlo na jaw, ze chodzila i spuszczala wode w toalecie za jakims 10 czy 12 latkiem z rodziny, ktory u nich nocowal. Zamiast go zjechac z gory na dol i wymagac spuszczania wody ona wolala sama to robic. Nie wiem, bala sie ze sie zmeczy za bardzo czy co.


                      • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 20:01
                        "No przeciez sklada sobie sam, ale co pojeczal, to jego. Inicjatywa skarpetkowa tesciowej byla calkowicie zbedna."
                        On ma prawo jęczeć, a Ty masz prawo nie słuchać:) Inicjatywa nie była zbędna, tesciowa czuła się potrzebna, a syn rozpieszczany, Ty zresztą też.
                        O co Ty tak naprawdę się złościsz?
                        • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 20:06
                          A może to zazdrość?
                          Ja sobie kiedyś uświadomiłam, że zazdroszczę swojemu mężowi matki, autentycznie. Nikt mnie tak nie dopieszczał jak ona jego.
                          Za to teraz mąż rozpieszcza mnie:)
                          • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 20:31
                            pade napisała:

                            > A może to zazdrość?
                            > Ja sobie kiedyś uświadomiłam, że zazdroszczę swojemu mężowi matki, autentycznie
                            > . Nikt mnie tak nie dopieszczał jak ona jego.

                            hm, no moze cos w tym jest. Ale wole chyba nie isc tym tropem, bo co zrobie jak sie okaze prawdziwy? :D
                        • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 20:09
                          > On ma prawo jęczeć, a Ty masz prawo nie słuchać:) Inicjatywa nie była zbędna, t
                          > esciowa czuła się potrzebna, a syn rozpieszczany, Ty zresztą też.
                          > O co Ty tak naprawdę się złościsz?

                          tak szczerze mowiac to nie wiem, czemu sie tak zloszcze ;) haha. Chyba o tesciowke, zawsze jej wszedzie pelno. Ja okolo roku temu ochodzilam z nia kontakty, bo z lodowki juz mi wyskakiwala, teraz jest ok, no ale mezowi przeca nie zabronie do niej jezdzic czy dzwonic.
                          Summa summarum chcialam dowiesc, ze pretensje do rodzicow partnera moga wynikac nie tyle z tego, jak wychowali syna kiedys tam, tylko co robia i jak sie zachowuja obecnie, choc moga sobie oni nawet nie zdawac sprawy, ile irytacji ich nawyki przysparzaja. Innymi slowy zle zdefiniowany problem. Tak mysle.
                          • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 20:13
                            A dlaczego denerwuje Cię fakt, że teściowa komuś usługuje, że się troszczy, rozpieszcza? Robi to, o co się ją prosi i jeszcze więcej? Dlaczego uważasz to za irytujący nawyk?
                            Bo syn już dorosły? Bo Ciebie już nie rozpieszcza? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym?
                            • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 20:29
                              pade napisała:

                              > A dlaczego denerwuje Cię fakt, że teściowa komuś usługuje, że się troszczy, roz
                              > pieszcza? Robi to, o co się ją prosi i jeszcze więcej? Dlaczego uważasz to za i
                              > rytujący nawyk?
                              > Bo syn już dorosły? Bo Ciebie już nie rozpieszcza? Zastanawiałaś się kiedyś nad
                              > tym?

                              Tak bardzo sie nad tym nie zastanawialam, ale mysle ze 1) naprawde przesadza, tym pomaganiem wprowadza zamet (jak u nas w wypadku skarpetkigate, albo w wypadku tego 12latka po ktorym spuszcza wode w toalecie (dydaktycznie calkowicie do bani) 2)kota mozna zaglaskac nawet na smierc, i za duzo usluznosci wcale nie jest atrakcyjna cecha 3)czuje dyskomfort gdy ktos tak sie zachowuje, bo mam wrazenie, ze bedzie oczekiwal ze ja bede sie odwdzieczac tym samym, a ja tak nie umiem i nie chce mi sie.
                              • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 20:48
                                1) zamęt jest z powodu przyzwyczajeń Twojego męża
                                2) 12-latek i tak się wychowa, nawet jak ktoś po nim kilka razy spuści wodę:)
                                3) to jest Twoje przekonanie, że należy się odwdzięczać tym samym, co się dostało
                                A może teściowej wystarczyłoby : mamo, jesteś kochana? albo po prostu : dzięki
                                ?
                                • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 21:07
                                  > A może teściowej wystarczyłoby : mamo, jesteś kochana? albo po prostu : dzięki
                                  > ?

                                  No wlasnie, widzisz, to jest szerszy problem.

                                  Nie wiem, czy potrafie ujac dokladnie, co mam na mysli, ale mniej wiecej czuje to tak:
                                  pomaganie zawsze wiaze sie z pewna doza zazylosci. Im blizsza zazylosc, tym bardziej mamy odwage prosic o pomoc, przyjmowac, czy odwdzieczac sie za pomoc.

                                  Jesli ktos w mom otoczeniu (tu: tesciowa) wrecz zalewa mnie, czy nas, w sensie mnie, meza i dziecko ogromem pomocy duzej i drobnej, to jakby jednoczesnie sugerowal, ze jestesmy bardzo zzyci, bardzo blisko. Zaraz zczniemy sobie spijac z dziubkow.

                                  I to jest to sedno. Ja nie lubie takiej poufalosci, zazylosci z przypadkwymi ludzmi. No i sorry,ale rodzina meza to sa dla mnie przypadkowi ludzie jednak, bo przypadli mi z dobrodziejstwem inwentarza, ja ich w zaden sposob nie wybralam, ani sie w nich nie zakochalam. Rozumiesz o co mi chodzi. Dlatego ta wymuszona i niespontaniczna bliskosc, manifestowana miedzy innymi tym ogromem rozpieszczania wpedza mnie w poploch; ja jestem w ogole bardzi dzika i zawsze chodze swoimi drogami, nie mozna mnie oswoic na sile, po prostu nie da sie.
                                  Kolezanka ma kota i niedawno probowala "wyjsc z nim na spacer", w zwiazku z czym zalozyla mu smycz. To wygladalo przekomicznie i karykaturalnie- ona ciagnie za smycz, zeby zrobic choc pare krokow, a kot wygina grzbiet, zapiera sie i ani centymetr. Tak to wlasnie wyglada w moim wypadku, jak ktos usiluje sie zblizyc do mnie wbrew mojej woli. A nadmierna pomoc, porady, pogaduszki, chichotki, niemalze jedzenie z jednego talerza do tej kategorii wlasnie sie zalicza.

                                  • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 22:47
                                    Zaskakujące jest dla mnie to, co napisałaś.
                                    O pomoc można prosić każdego, nawet obcą osobę, niekoniecznie wyłącznie najbliższych i ta pomoc, udzielona przez obcego wcale nie spowoduje, ze nagle staniemy się zżyci.
                                    Bliskość, zażyłość, czy inaczej intymność mnie osobiście kojarzy się z otwartością, szczerością, z relacją, w której można się odsłonić, otrzymać zrozumienie, wsparcie. W życiu by mi do głowy nie wpadło, że rozpieszczanie czyli właściwie dbanie, troska, może się kojarzyć z intymnością.
                                    Z tego, co piszesz wynika mi, że uważasz, że jesli pozwolisz się rozpieszczać będziesz musiała za to oddać część siebie, stracisz swoją integralność, jak piszesz niżej, zostaną przekroczone Twoje granice.
                                    Obawiam się:), że tak naprawdę teściowa to robi dla siebie, rozpieszcza Ci męża, syna, kiedyś Ciebie, bo wtedy czuje się dobrze, czuję się spełniona, potrzebna. I wcale nie ma ochoty zaglądać do Twojego wnętrza.
                                    W tym, że rozmawiałaś z dziadkami o dziecku, a nie wyłącznie z mężem, nie ma nic złego. Dla dziecka to właściwie wyłącznie dobro, wychowane w wielopokoleniowej rodzinie, otoczone ciepłem, troską wyrośnie na fajnego człowieka.
                                    Oczywiście masz prawo mieć ustawione granice tak, a nie inaczej, pozwalać się zbliżać tym osobom, które wybierzesz. Ale nie traktuj zachowania teściowej (piszę na podstawie tego, czym się podzieliłaś) jako zamachu na Twoją suwerenność.
                                    Bo jak na razie to wygląda na złotą kobietę:)
                                    • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 02.07.15, 00:09
                                      O pomoc można prosić każdego, nawet obcą osobę, niekoniecznie wyłącznie najbliż
                                      > szych i ta pomoc, udzielona przez obcego wcale nie spowoduje, ze nagle staniemy
                                      > się zżyci.

                                      No ale jednak zakres czy czestotliwosc tej pomocy jest pewnym wyznacznikiem zzycia i intymnosci. Na przyklad sasiadke moze poprosisz o przypilnowanie Ci dziecka przez pol godziny, ale jak bedziesz chciala podrzucic dziecko na weekend to zwrocisz sie z tym nie do ledwo znanej sasiadki tylko na przyklad do siostry, mamy, bliskiej przyjaciolki. Zgodzisz sie? Podobnie, zalozmy ze lezysz rozlozona grypa, kogo poprosisz o wypranie stosu brudnych majtek (abstrahujemy od meza)? raczej kogos bardzo bliskiego, kogos z kim masz intymne relacje, a nie pana Miroslawa hydraulika.
                                      Rodzaj pomocy jest bezposrednio skorelowany ze stopniem zazylosci.
                              • paris-texas-warsaw Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 21:09
                                Wiesz, Ada, kiedyś jak byliśmy gdzieś z mężem razem z teściową, to ona i jemu i mi układała po praniu ubrania, chowała, etc. Ja poprosiłam, żeby tak nie robiła, bo czuję się niezręcznie, że sama będę zajmować się swoimi ubraniami, etc. Takie bzdury młodej mężatki:))). Mojemu mężowi to zupełnie nie przeszkadzało:))) I ok, teraz sporo czasu minęło, a mój mąż zawsze ma ubaw, jak widzi, jak w jakiejś podobnej sytuacji, jego ciuchy są "zaopiekowane", a ja mam, co chciałam:) To jest jak "miałeś chamie złoty róg, ostał ci się...". Wg mnie to nie doceniasz daru od losu, mogłabys mieć teściową, co Cię obgaduje, każe sobie podawać co rusz nowe dania, nudzi jej się, etc. A tu masz teściową, na której można polegać i też źle:)
                                • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 22:04
                                  Nie Paris, to nie o to chodzi, naprawde. Ja sie ciesze, ze mozna na niej polegac i naprawde bylam jej bardzo wdzieczna za wszystko, co dla mnie zrobila kiedy ja o to poprosilam. Ale ja nie lubie uszczesliwiania mnie na sile. Kiedys wymyslili z mezem, ze zrobia przyjecie niespodzianke dla mnie. Zgadnij, bylam zadowolona?

                                  Nadmierna zazylosc i poufalosc moze byc bardzo przytlaczajaca. Pomoc nieproszona jest tylko jednym z jej przejawow, ale na pomocy zwykle sie nie konczy. Taka osoba zawsze bedzie sie probowala wedrzec i przedrzec przez Twoje granice, gdziekolwiek bys je miala ustawione. W ktoryms momencie mialam na przyklad wrazenie, ze dziecko wychowuje nie z mezem, tylko z tesciowka. No bo skoro tyle rozmawiamy, dyskutujemy, ona duzo pomaga, zreszta syn bardzo lubi dziadkow i czesto u nich bywa, oni mu kupuja ubrania, zabawki i rozpieszczaja, rozpieszczaja (znowu: schemat sie powtarza, czy Wy to widzicie?) to jakos tak naturalnie mi przychodzilo, zeby z nia wymieniac uwagi nt dziecka, zamiast z mezem. Zlapalam sie za glowe, jak to sobie uswiadomilam.

                                  No ale dobrze, musze tez oddac spawiedliwosc, ze pomaganie tesciowej badzo mi zycie ulatwilo w przeszlosci. Tez byl taki czas, ze czerpalam garsciami, bo, jak to juz wczesniej napisalam, do wygody czlowiek baaardzo szybko sie przyzwyczaja. Ale coz, cena jest nadmierna zazylosc.
                                  • paris-texas-warsaw Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 22:43
                                    Widzę, że można nawet mieć pretensje o przyjęcie na własną cześć, zazwyczaj to są pretensje o brak zyczen na rocznice ślubu albo obraźliwy prezent od tesciowej:) No, jakby mi się jawi teściowa jako fajna i towarzyska osoba, lubiana przez syna i wnuka, no i jeszcze pracowita:) Może to Twój dystans jest problemem, a nie teściowej otwartość?;)
                                    • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 22:49
                                      No, wygląda mi to na lęk przed bliskością. Jakby Ada bała się, ze teściową ją pochłonie, gdy za bardzo się zbliży.
                                      • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 23:41
                                        pade napisała:

                                        > No, wygląda mi to na lęk przed bliskością. Jakby Ada bała się, ze teściową ją p
                                        > ochłonie, gdy za bardzo się zbliży

                                        tak, to wlasnie chyba to.
                                        Chyba, chociaz ostatnio po przeczytaniu ksiazki o introwertykach widze, ze jestem 100 % intro. A nawet 110 %. Stety albo niestety, ale ja chce zyc w swoim wlasnym swiecie, nie chce zeby ludzie za bardzo macki wyciagali do mnie. Nie chce, zeby za duzo o mnie wiedzieli. Zeby za duzo do mnie mowili. Zeby urzadzali mi niespodzianki. Nie oddycham, dusze sie wtedy. Czuje sie osaczona.
                                  • pade Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 22:50
                                    Tak, Ado widzę schemat. Ty się boisz.
      • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 22:56
        ada1214 napisała:


        > Niechby sobie tesciowka zrobila i tysiac bledow przy wychowwywaniu swojego syna
        > , a potem poleciala na ksiezyc, to bym pretensji nie roscila.
        > Ale ona na biezaco, swiadomie lub nie, podtrzymuje i utrwala wszystkie schematy
        > ktore kiedys, ze tak powiem, w meza, a swojego syna , wdrozyla.

        Dokładnie u mojej teściowej jest tak samo. Regularne zdziwienie oraz drwina i wyśmiewanie, po co ja wymagam od męża pewnych (podstawowych wg mnie) rzeczy, po co go męczę, po co go uczę. Wiecznie muszę się tłumaczyć.

        > Cokolwiek uda mi sie w moim mezu zmienic, ona to spektakularnie rozwala, tak ja
        > to widze.

        Na szczęście u mnie tego nie ma, ale ja jasno mówię, jakiego zachowania oczekuję od męża jak jesteśmy u teściów. A w naszym domu obowiązują przez nas (w bólu wypracowane) zasady.
        • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 02.07.15, 00:16
          > Dokładnie u mojej teściowej jest tak samo. Regularne zdziwienie oraz drwina i w
          > yśmiewanie, po co ja wymagam od męża pewnych (podstawowych wg mnie) rzeczy, po
          > co go męczę, po co go uczę. Wiecznie muszę się tłumaczyć.

          Widze, ze ktos mnie rozumie. Chociaz u mnie metody sa inne- zamiast uwag zglaszanych do mnie sa metody sabotazowe, chociaz forum uwaza, ze tesciowa tylko sie spelnia bardzo pomagajac ;) moze tesciowa ma i najlepsze intencje, wlasciwie wierze, ze ma dobre intencje, ale efekt koncowy nie podoba mi sie.
          • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 02.07.15, 23:18
            ada1214 napisała:

            >
            > Widze, ze ktos mnie rozumie. Chociaz u mnie metody sa inne- zamiast uwag zglasz
            > anych do mnie sa metody sabotazowe, chociaz forum uwaza, ze tesciowa tylko sie
            > spelnia bardzo pomagajac ;) moze tesciowa ma i najlepsze intencje, wlasciwie wi
            > erze, ze ma dobre intencje, ale efekt koncowy nie podoba mi sie.

            U mnie inaczej, teściowa nie usuwa pyłków spod nóg synowi, a przynajmniej nie swoimi rękoma. Uważa, że to zadanie należy do żony i dzieci. Na szczęście kontakt z nią mam 5 razy w roku nie dłużej niż 2 dni:)
          • pogodoodporna Re: Pretensje do rodziców 03.07.15, 20:47
            ada1214 napisała:

            > Widze, ze ktos mnie rozumie.

            Ja tez Cie Ada rozumiem :-) Zawsze zenujaca wydawala mi sie sytuacja kiedy obslugiwana jest osoba zdrowa, nie wymagajaca tej obslugi. Co innego gdy ktos jest chory, slaby, wymaga pomocy, tam mozna, a nawet trzeba wyreczyc, usluzyc. Cieszyc sie, ze starsza osoba skacze wokol mnie, albo mojego meza, na dwoch lapkach wydaje mi sie bardzo niesmaczne. I daje slowo, gdyby moj maz taka sytuacja uwazal za norme i nie widzial w niej nic zlego, to bylabym podobnie zbulwersowana.
            • ada1214 Re: Pretensje do rodziców 03.07.15, 21:00
              pogodoodporna napisał(a):

              > ada1214 napisała:
              >
              > > Widze, ze ktos mnie rozumie.
              >
              > Ja tez Cie Ada rozumiem :-) Zawsze zenujaca wydawala mi sie sytuacja kiedy obsl
              > ugiwana jest osoba zdrowa, nie wymagajaca tej obslugi

              :D
              wlasnie to jest po prostu niestosowne. Jak mowilam, mnie tez tak obslugiwala jak bylam w ciazy i naprawde glupio sie czulam. A moze zjesz jakis owoc? A jaki bys chciala? Melona? <biegnie do kuchni obiera i przynosi do lozka pokrojone w kawaleczki>. A moze okryc ci nozki kocykiem?

              Nikt mnie nie przekona, ze to jest zdrowe, takie zachowanie. I teraz temu wszystkiemu od 10 lat przyglada sie moj syn. Czego go to uczy?
    • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 23:06
      Nie spotykam się z takimi pretensjami.

      Za to niesamowicie mnie wkurza twierdzenie teściowej, jak to ona wzorowo przygotowała dzieci do dorosłego życia. Jej dzieci są pod tym względem ideałami, ze wszystkim sobie radzą, a małżonkowie powinni dziękować losowi, że im się taki ósmy cud świata trafił, bo inni to są tacy i owacy, ale nie jej dzieci. Śmiać mi się chce, gdy słyszę takie rewelacje. Bo ja bym nigdy nie powiedziała, że moje dziecko (obojętnie od płci) jest świetnie przygotowane do samodzielnego życia, jeśli wychodzi z rodzinnego domu, nie umiejąc gotować, prać, prasować, wymienić uszczelki czy rozmrozić lodówki.
      • paris-texas-warsaw Re: Pretensje do rodziców 01.07.15, 23:14
        Ja myślę, że jakikolwiek niekorzystny komentarz na temat własnych dzieci do osób trzecich jest nielojalnościa, ale na mój temat mama żaliła się wszystkim, więc mam duzo przemysleń wieloletnich:) Ja osobiscie bym na pewno nie podtrzymywała rozmowy na temat zastrzeżen do moich dzieci i raczej je promowała na scenie życia, a nie deprecjonowała dla satysfakcji męża/żony/partnera/partnerki etc.
        • paris-texas-warsaw Re: Pretensje do rodziców 02.07.15, 09:40
          Nie mam możliwości szerzej sie rozpisywać, ale tak ogólnie - myślę, że w ogóle skargi na kogoś (do jego rodzicow etc.) sa wyrazem niepodmiotowego traktowania drugiej osoby i wyrazem frustracji, że nie jest tak, "jak ma być", jakaś chęcią "dostosowania" do wymogów oporną jednostkę w osobie męża (akurat żaden pan nie pisał o żonie). Przecież nawet jesli tesciowa czy teść by przyjęli te 'skargi" i się z nimi zgodzili, to jaki moga mieć wpływ na zachowanie dorosłego dziecka? To jest odzwierciedlone w takich wypowiedziach jak "mówię mu jak ma zachowywac się w domu rodziców", czy "sabotaż" teściowej. To jest takie rozładowanie własnych frustracji. Ciekawa jestem, co bym zrobiła, jakby mąż mi nakazał, jak mam się zachowywać w tym czy innym miejscu:)
          • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 03.07.15, 00:02
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Nie mam możliwości szerzej sie rozpisywać, ale tak ogólnie - myślę, że w ogóle
            > skargi na kogoś (do jego rodzicow etc.) sa wyrazem niepodmiotowego traktowania
            > drugiej osoby i wyrazem frustracji, że nie jest tak, "jak ma być", jakaś chęcią
            > "dostosowania" do wymogów oporną jednostkę w osobie męża (akurat żaden pan nie
            > pisał o żonie). Przecież nawet jesli tesciowa czy teść by przyjęli te 'skargi"
            > i się z nimi zgodzili, to jaki moga mieć wpływ na zachowanie dorosłego dziecka
            > ?
            Wg mnie chodzi właśnie o to, że rodzice zaprzeczają temu, że ich dorosłe dzieci nie są ideałami. Nie przyjmują do wiadomości, że jakieś ich zachowania, cechy, braki są istotnymi wadami we wspólnym życiu. Jest to denerwujące. I druga sprawa, wg Ciebie rodzina czy inne bliskie osoby w ogóle nie mają wpływu na nas, na zmiany jakie w nas zachodzą? Wg mnie poparcie lub brak dla jakiegoś naszego zachowania, postawy, zwrócenie uwagi na coś ze strony bliskiej osoby jest ważnym sygnałem i dla mnie osobiście powodem do zastanowienia się nad sobą. Tutaj mówimy o relacji rodzic-dorosłe dziecko, więc raczej bliskiej. Nie mówimy o tym, że kuzyn czy sąsiad ma punktować nasze wady.

            To jest odzwierciedlone w takich wypowiedziach jak "mówię mu jak ma zachowywa
            > c się w domu rodziców", czy "sabotaż" teściowej. To jest takie rozładowanie wła
            > snych frustracji. Ciekawa jestem, co bym zrobiła, jakby mąż mi nakazał, jak mam
            > się zachowywać w tym czy innym miejscu:)
            Wiesz generalnie, oczekuję od męża, że u teściów będzie się zachowywał tak jak we własnym domu i myślę, że o to chodziło też adzie. Czyli jeśli we własnym domu odnosi swój brudny talerz po posiłku czy kubek po wypitej kawie do zlewu i uważa to za normalne, to tam też będzie to robił, a nie oczekiwał, że żona lub dziecko to za niego zrobi, bo tak zarządza jego matka.
            • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 03.07.15, 09:30
              kaszub-ska napisała:

              > Czyli jeśli we własnym domu odnosi swój brudny talerz po posiłku czy kubek po wypitej kawie
              > do zlewu i uważa to za normalne, to tam też będzie to robił, a nie oczekiwał, że żona lub
              > dziecko to za niego zrobi, bo tak zarządza jego matka.

              I do teściowej masz pretensje, że mąż zmienia oczekiwania w zależności od miejsca pobytu? Bo się najpewniej boi mamusi? hmmm...
              • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 00:41
                ola_dom napisała:

                > kaszub-ska napisała:
                >
                > > Czyli jeśli we własnym domu odnosi swój brudny talerz po posiłku czy kube
                > k po wypitej kawie
                > > do zlewu i uważa to za normalne, to tam też będzie to robił, a nie oczeki
                > wał, że żona lub
                > > dziecko to za niego zrobi, bo tak zarządza jego matka.
                >
                > I do teściowej masz pretensje, że mąż zmienia oczekiwania w zależności od miejs
                > ca pobytu? Bo się najpewniej boi mamusi? hmmm...
                >
                Nie, nie mam. Pisałam o innej sytuacji, obok zasadniczego tematu wątku. Mąż właśnie zachowuje się tak samo i to teściowa ma do mnie pretensje. W momencie, kiedy ja w jakikolwiek sposób wyrażam oczekiwania wobec męża czy też ogólne zdanie ("zabierz swój kubek do kuchni", "pozmywaj", "rozłóż talerze do obiadu", "każdy powinien umieć wyprać swoje rzeczy", "ugotowanie sobie obiadu to nie jest taka filozofia żeby facet po studiach nie był w stanie z tym sobie poradzić" itp.), ona oburza się, że to nie jest jemu potrzebne. On nie musi tego robić, on nie musi tego umieć, po co ma się męczyć, po co mu jest to potrzebne. On się zajmuje innymi sprawami, on przecież pracuje, więc musi odpoczywać, on przecież rozmawia z dzieckiem i już nic poza tym nie musi przy dziecku robić i z tego jednego faktu zasługuje na miano świetnego ojca.
                • pade Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 00:51
                  Poważnie tak się zwracasz do męża?
                  Zabierz kubek, pozmywaj, facet po studiach...itd?
                  A co Twoj mąż na to?
                  Ja bym chyba gryzła, gdyby ktoś się tak do mnie odnosił.
                  • pade Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 00:54
                    I jeszcze jedno, Twoj mąż nie wie, że sie po sobie odnosi naczynia? Musisz mu to za każdym razem przypominać?
                    • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 01:35
                      pade napisała:

                      > I jeszcze jedno, Twoj mąż nie wie, że sie po sobie odnosi naczynia? Musisz mu t
                      > o za każdym razem przypominać?
                      >
                      No jeśli rozmawia ze mną, z bratem, z bratową, z dzieckiem i właśnie wstaje od stołu, bo już idzie grać w karty albo odpalać grę na kompie, to zapomina.
                      • pade Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 01:45
                        Rozumiem. Ja już się nie szarpię o takie rzeczy. Odniosę za męża. On "za mnie" zmieni pościel albo rozwiesi pranie, kiedy ja siedzę na forum:)
                        • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 09.07.15, 22:17
                          pade napisała:

                          > Rozumiem. Ja już się nie szarpię o takie rzeczy. Odniosę za męża. On "za mnie"
                          > zmieni pościel albo rozwiesi pranie, kiedy ja siedzę na forum:)
                          >
                          To masz fajnie, gorzej jak mąż nie jest w stanie nic zrobić za Ciebie, bo nie umie lub/oraz cały czas mógłby poświecić na zajęcia typu siedzenie na forum.
                          • pade Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 11:44
                            Wiesz jaka jest różnica Kaszubska? Twój mąż po prostu nie chce. Być może uważa, że to całe "ogarnianie" domu należy do kobiety? A może ma jeszcze inny powód?
                            Jakaś musi być przyczyna.
                            I od niej bym zaczęła, żeby osiągnąć jakikolwiek skutek.
                            • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 23:04
                              pade napisała:

                              > Wiesz jaka jest różnica Kaszubska? Twój mąż po prostu nie chce. Być może uważa,
                              > że to całe "ogarnianie" domu należy do kobiety? A może ma jeszcze inny powód?
                              > Jakaś musi być przyczyna.
                              > I od niej bym zaczęła, żeby osiągnąć jakikolwiek skutek.
                              >
                              Wiem, że mu się nie chce. Komu się chce spędzać czas na praniu, sprzątaniu, prasowaniu, zakupach czy gotowaniu, jeśli istnieją inne bardziej przyjemne zajęcia? Problem mojego męża polega na tym, że nie ma wewnętrznej motywacji do nauki takich nudnych rzeczy, chciałby wszystko umieć zrobić od razu już natychmiast i to w 5 minut, a nauka niestety trwa i niestety te nudne czynności są stałą częścią życia. A najlepiej jakbyśmy wcale nie musieli w życiu nic takiego robić. Najlepiej byłoby brudne ciuchy wyrzucać i kupować nowe, mieć osobistego kucharza, pomywacza, sprzątaczkę i prasowaczkę:)
                  • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 01:29
                    pade napisała:

                    > Poważnie tak się zwracasz do męża?
                    > Zabierz kubek,
                    No jeśli za chwilę na stole ma się pojawić obiad, a stoi tam pusty kubek męża to tak. Tak samo mówię jak kubek jest siostrzenicy, szwagra czy szwagierki.

                    >pozmywaj,
                    No jeśli ja znoszę wazy i inne naczynia z pozostałościami jedzenia po obiedzie, przekładam to i układam w lodówce, ktoś inny znosi talerze ze stołu, ktoś inny wyrzuca resztki do kosza, a jeszcze ktoś inny ściąga suche naczynia z suszarki, żeby zrobić miejsce, to do męża mówię, żeby zmywał.

                    >facet po studiach...itd?
                    No jeśli słyszę, że mężczyźni nie nadają się do gotowania, więc nie warto im cokolwiek tłumaczyć czy czegokolwiek uczyć, to wyrażam takie zdanie jakie mam na ten temat. A tak właśnie uważam. Jeśli ktoś jest na tyle rozgarnięty, żeby ukończyć studia a w pracy robi milion razy trudniejsze rzeczy, to jest w stanie załapać jak ugotować ziemniaki.

                    > A co Twoj mąż na to?
                    > Ja bym chyba gryzła, gdyby ktoś się tak do mnie odnosił.
                    >
                    W sumie ma takie samo zdanie jak ja tylko nie lubi wprowadzać go w swoje życie.
                    • pade Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 01:41
                      Ok, tylko wszystko co piszesz, jest dla mnie agresywne w wymowie. I o ile doskonale rozumiem Twoją frustrację, o tyle nie przyznam, że Twój sposób komunikacji zmieni cokolwiek między nami.
                      Wręcz przeciwnie. Z doświadczenia wiem, że tresowanie, strofowanie, wychowywanie mężów jest nieskuteczne. Oni nie są idiotami. Jeśli poddają się takiemu dyktatowi, to na bank odgrywają się za to w innej dziedzinie.

                      Aha, i nie uważam, ze każdy człowiek MUSI umieć wszystko zrobić, bo inaczej jest nieogarnięty. Ja nie umiem odkamienić pralki:) Mój mąż jej nie nastawia. Nie naprawię auta, nie przybijam gwoździ, mój mąż umie ugotować dwie rzeczy na krzyż, za to przynosi mi śniadania do łóżka:)
                      Uzupełniamy się i moim zdaniem to wystarczy.
                      • pade Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 01:45
                        między Wami, oczywiście:)
                      • zuzi.1 Re: Pretensje do rodziców 05.07.15, 16:03
                        Pade, ale nie uwazasz, ze w erze pralek automatycznych, to troche smieszne, ze Twoj maz ' nie umie' wstawic pralki ... :-) Imo rozumiem, ze ' nue umie', bo Ty sie na taki stan rzeczy godzisz i go akceptujesz, robiac to za niego. Recze Ci, ze Twoj maz po dwukrotnym pokazaniu co i jak juz by umial, podobnie jak moj maz. Tez kiedys nie potrafil wstawic pralki, teraz podobnie jak ja temat wstawiania prania, jego segregacji etc. zna w szczegolach. Tylko, ze ja powiedzialam jasno, ze wyreczac go w tym temacie, czy w innych tego typu wyreczac go nie zamierzam. I sie nauczyl i wrecz wyspecjalizowal w temacie prania, podobnie jak ja :)
                        • pade Re: Pretensje do rodziców 06.07.15, 00:23
                          Oczywiście, żeby się nauczył:)
                          Tylko co ja bym wtedy robiła? Ileż można przy kompie siedzieć;)
                        • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 09.07.15, 22:45
                          zuzi.1 napisała:

                          > Pade, ale nie uwazasz, ze w erze pralek automatycznych, to troche smieszne, ze
                          > Twoj maz ' nie umie' wstawic pralki ... :-) Imo rozumiem, ze ' nue umie', bo Ty
                          > sie na taki stan rzeczy godzisz i go akceptujesz, robiac to za niego. Recze Ci
                          > , ze Twoj maz po dwukrotnym pokazaniu co i jak juz by umial, podobnie jak moj m
                          > az. Tez kiedys nie potrafil wstawic pralki, teraz podobnie jak ja temat wstawia
                          > nia prania, jego segregacji etc. zna w szczegolach. Tylko, ze ja powiedzialam j
                          > asno, ze wyreczac go w tym temacie, czy w innych tego typu wyreczac go nie zami
                          > erzam. I sie nauczyl i wrecz wyspecjalizowal w temacie prania, podobnie jak ja
                          > :)
                          Zuzi zazdraszczam Ci szczerze Twojego męża:) Dla mojego pokazanie czegokolwiek dwa razy to jak wcale, dalej czarna magia, do następnego razu zapomni:)
                          • zuzi.1 Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 17:57
                            Kaszubska, nie masz czego zazdroscic, moj maz to podobnie niezle ziolko jak i Twoj, a przy tym aparycja niewiniatka :-) moje lata ciezkiej pracy nad nim i zelazna konsekwencja sprawily, ze troche znormalnial i duzo wiecej ogarnia, ale to taki sam cwany, przebiegly i bierno- agresywny typ jak i Twoj, dosc inteligentny, ale z natury cholernie leniwy. Recze Ci, ze gdybys przestala konsekwentnie wyreczac swojego meza we wszystkim, musialby sie nauczyc robic wszystko sam, albo chodzilby w brudnych gaciach, skarpetach etc. Na takie ciezkie przypadki pomaga wdupiemanie jego spraw i zelazna w tym konsekwencja i wymiana za wymiane, tj. ok ja Ci zrobie obiad a Ty mi np. umyjesz samochod itp. a nie mi sie nalezy wszystko plus wypoczynek, a ktos ma obowiazek na mnie i za mnie zapieprzac. No way, nie ma zgody na takie uklady. Taki czlowiek musi sie nauczyc szacunku do drugiego czlowieka i do jego pracy.
                            • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 23:17
                              Zuzi na mojego męża zostawienie samemu sobie, żeby sam się nauczył nie działa. Będzie prosił mnie o pomoc do upadłego, a jak będę odmawiać mimo to, nie zrobi i już. Bo nie potrafi, a sam nie nauczy się. Więc uczę cierpliwie po kolei, niestety pokazując i pomagając setki razy, bo on nie ma podzielności uwagi, a wciąż gada, słucha muzyki albo filozofuje i wiadomo, jakie są efekty. Ale zawsze jest to już jakiś wkład i jednak nadzieja, że w końcu załapie na stałe, co też częściowo udało się:) Tyle że nie po dwukrotnym pokazaniu.
                      • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 09.07.15, 22:40
                        pade napisała:

                        > Ok, tylko wszystko co piszesz, jest dla mnie agresywne w wymowie. I o ile dosko
                        > nale rozumiem Twoją frustrację, o tyle nie przyznam, że Twój sposób komunikacji
                        > zmieni cokolwiek między nami.
                        > Wręcz przeciwnie. Z doświadczenia wiem, że tresowanie, strofowanie, wychowywani
                        > e mężów jest nieskuteczne.
                        Masz prawo do swoich odczuć na temat tego jak piszę, nie wiesz natomiast, jak odnoszę się do męża. Nie tresuję ani nie strofuję, bo nie mam na to ochoty, ale jeśli uczenie nazywasz wychowywaniem, to tak, wychowuję cierpliwie od wielu lat. Gdybym tego nie robiła, wszystko musiałabym robić sama, ponieważ mój mąż nie umiał zrobić w domu nic a to co umiał, tego i tak robić nie lubił. Za to niezmiennie ma milion innych pomysłów na przyjemniejsze spędzanie czasu niż jakakolwiek praca domowa/nauka jej.

                        Oni nie są idiotami. Jeśli poddają się takiemu dykta
                        > towi, to na bank odgrywają się za to w innej dziedzinie.
                        >
                        > Aha, i nie uważam, ze każdy człowiek MUSI umieć wszystko zrobić, bo inaczej jes
                        > t nieogarnięty. Ja nie umiem odkamienić pralki:) Mój mąż jej nie nastawia. Nie
                        > naprawię auta, nie przybijam gwoździ, mój mąż umie ugotować dwie rzeczy na krzy
                        > ż, za to przynosi mi śniadania do łóżka:)
                        > Uzupełniamy się i moim zdaniem to wystarczy.
                        >
                        Odróżnijmy najpierw to, co robimy dla kogoś, bo chcemy, lubimy, mamy czas i nastrój od tego, co robimy, bo ta osoba nie umie sama tego zrobić. W tym drugim przypadku jesteśmy niejako zmuszeni do robienia tego.Mogę codziennie robić śniadanie mężowi, bo lubię sprawiać mu w ten sposób przyjemność na początku dnia oraz mam na to czas, ale wolę mieć świadomość, że jak ja zachoruję, on nie tylko zrobi sobie śniadanie sam, ale zrobi też dzieciom i mnie. Podobnie jeśli ja wyjadę np. z dziećmi na wakacje lub z jakiegoś powodu będę musiała zacząć wcześniej wychodzić do pracy. Jak będzie potrafił zrobić sobie śniadanie sam, poradzi sobie i nie będzie sfrustrowany taką głupotą.
                        Żeby mówić o uzupełnianiu musi być jakaś równowaga pomiędzy umiejętnościami, jakie posiada dwoje osób. Jeśli jedna strona zrobi wszystko, druga nic, w jaki sposób mają się uzupełniać?
                        • pade Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 11:01
                          Sama sobie odpowiedziałaś. Wychowujesz, uczysz cierpliwie od lat, a mąż i tak zapomina:)
                          Bo nie chce.
                          Nauczy się wtedy, gdy mu to będzie potrzebne, gdy nie będzie nikogo, kto mógłby to zrobić dla niego, albo po prostu, gdy stwierdzi, że warto umieć.

                          Twoje podejście do męża jest takie jak moje do mojego syna. Uczę i wychowuję nastolatka, bo chcę, żeby posiadał pewne umiejętności. A poza tym uważam, że każdy powinien mieć w domu jakieś obowiązki.
                          Co do męża, nigdy się nie przejmowałam czy umie coś zrobić czy nie, bo wiedziałam, że jak nie będzie miał wyjścia (np. zgłodnieje, albo skończą mu się czyste rzeczy) to się nauczy.
                          Nie jestem odpowiedzialna za to, czy mąż umie zrobić obiad czy nie.
                          Nie jestem jego mamusią:) A on już dawno nie jest nastolatkiem.
                          • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 11:25
                            pade napisała:

                            > Nie jestem jego mamusią:)

                            No właśnie. Jak się chce kogoś wychowywać, to należy go adoptować, a nie brać z nim ślub.
                            • zuzi.1 Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 18:18
                              Czego uczy Twojego meza Kaszubska robienie mu sniadan? tego, ze niezaleznie od tego co robi i jak sie zachowuje, zona zrobi mu sniadanie, bo lubi mu sprawiac przyjemnosc. Co moze w takiej sytuacji myslec taki maz, skoro zona lubi to robic, to niech robi, ja chetnie skorzystam, ale odwdzieczac sie nie zamierzam :-)
                              • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 23:52
                                zuzi.1 napisała:

                                > Czego uczy Twojego meza Kaszubska robienie mu sniadan? tego, ze niezaleznie od
                                > tego co robi i jak sie zachowuje, zona zrobi mu sniadanie, bo lubi mu sprawiac
                                > przyjemnosc. Co moze w takiej sytuacji myslec taki maz, skoro zona lubi to robi
                                > c, to niech robi, ja chetnie skorzystam, ale odwdzieczac sie nie zamierzam :-)
                                Zuzi to był przykład nie mający odzwierciedlenia w moim domu:) Co innego robić coś bo lubię, bo przy okazji robienia sobie zrobię też drugiej osobie, bo mam wystarczająco dużo czasu. Nieważne o co konkretnie chodzi. Tu nie ma konieczności, to jest nasz wybór. Dzisiaj chcę, jutro mogę nie chcieć, bo nie będę miała humoru albo mam urlop i wstaję o 12. Druga strona sobie poradzi, bo potrafi. Co innego, jeśli nie potrafi. Akurat przykład ze śniadaniem nie oddaje problemu. Ja normalnie piorę ubrania całej rodziny, a druga strona robi coś innego, ma inne obowiązki. Taki sobie akurat stworzyliśmy podział, taki nam pasuje. OK, ale ja chcę mieć świadomość, że druga strona jest w stanie mnie w tym zastąpić z jakiegokolwiek powodu. A do tego musi umieć prać. Pranie rzeczy w normalnej rodzinie, gdzie są dzieci, praca jest koniecznością, nie da się tego obejść. Tak samo jak zmywania naczyń, sprzątania, prasowania, jeść też coś trzeba. To muszą potrafić dwie osoby, bo jesteśmy tylko ludźmi, nie robotami i różne są sytuacje, życie jest zmienne.
                            • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 23:31
                              ola_dom napisała:

                              > pade napisała:
                              >
                              > > Nie jestem jego mamusią:)
                              >
                              > No właśnie. Jak się chce kogoś wychowywać, to należy go adoptować, a nie brać z
                              > nim ślub.
                              >
                              Tak, tak, bo oczywiście wszyscy faceci w Polsce oprócz mojego męża potrafią prać, prasować, sprzątać, gotować i w ogóle wszystko inne.
                              • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 13.07.15, 09:31
                                kaszub-ska napisała:

                                > Tak, tak, bo oczywiście wszyscy faceci w Polsce oprócz mojego męża potrafią prać, prasować,
                                > sprzątać, gotować i w ogóle wszystko inne.

                                Ale to akurat nie jest kwestią wychowania ani wychowywania....
                                • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 26.07.15, 23:03
                                  ola_dom napisała:

                                  > kaszub-ska napisała:
                                  >
                                  > > Tak, tak, bo oczywiście wszyscy faceci w Polsce oprócz mojego męża potraf
                                  > ią prać, prasować,
                                  > > sprzątać, gotować i w ogóle wszystko inne.
                                  >
                                  > Ale to akurat nie jest kwestią wychowania ani wychowywania....
                                  >
                                  Oczywiście, że to kwestia wychowania, czy osoba wychodząca z domu rodzinnego potrafi ogarnąć prace domowe.
                          • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 23:29
                            pade napisała:

                            > Sama sobie odpowiedziałaś. Wychowujesz, uczysz cierpliwie od lat, a mąż i tak z
                            > apomina:)
                            > Bo nie chce.
                            > Nauczy się wtedy, gdy mu to będzie potrzebne, gdy nie będzie nikogo, kto mógłby
                            > to zrobić dla niego, albo po prostu, gdy stwierdzi, że warto umieć.
                            >
                            > Twoje podejście do męża jest takie jak moje do mojego syna. Uczę i wychowuję na
                            > stolatka, bo chcę, żeby posiadał pewne umiejętności. A poza tym uważam, że każd
                            > y powinien mieć w domu jakieś obowiązki.
                            > Co do męża, nigdy się nie przejmowałam czy umie coś zrobić czy nie, bo wiedział
                            > am, że jak nie będzie miał wyjścia (np. zgłodnieje, albo skończą mu się czyste
                            > rzeczy) to się nauczy.
                            Ale w jaki sposób nauczy się? Z powietrza nagle mu się weźmie umiejętność prania, prasowania, gotowania czy rozmrażania lodówki?

                            > Nie jestem odpowiedzialna za to, czy mąż umie zrobić obiad czy nie.
                            > Nie jestem jego mamusią:) A on już dawno nie jest nastolatkiem.
                            >
                            Oczywiście, że każdy jest odpowiedzialny za siebie, ale to na mnie bezpośrednio odbija się nieumiejętność zrobienia czegokolwiek przez męża. Więc tak, zależy mi, żeby mąż umiał wszystko i mógł się ze mną uzupełniać.
                            • paris-texas-warsaw Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 23:39
                              Kaszubska, a Ty na pewno piszesz o tym samym mężu, który musiał się zajmować młodszym rodzeństwem?:)))
                              Jakbym mogła, to bym się z Toba zalożyła, że on bez problemu by te wszystkie rzeczy zrobił. To ten sam gościu, co się dokształcał, awansował, etc.?:) Manager czy wyżej?:) A żelazka nie ogarnia,bo są 1, 2 albo 3 kropki? Albo szmaty na kiju?:)))
                              Uwierz Zuzi:) Ma rację:) Ja jestem takim typem, jak Twój mąż:) Też jak nie trzeba, to się z pewnymi sprawami nie obnoszę i nie wyrywam:) Nawet staram się pewnych rzeczy nie uczyć na wszelki wypadek:))) Resourcing to moje drugie imię:) Za daleko zaszłaś z pewnymi sprawami, a dobrych pozycji nikt łatwo nie oddaje, więc nie wiem, czy da się bez bólu osiągnąć kompromis. Ale nie wierz przynajmniej w bajki i dwie (trzy?) lewe rączki...
                              • paris-texas-warsaw Re: Pretensje do rodziców 10.07.15, 23:45
                                recoursing miało być (być może mam tez obcojęzyczną dysleksję...)
                                • paris-texas-warsaw Re: Pretensje do rodziców 11.07.15, 01:28
                                  znaczy było ok:) wiesz, o co mi chodzi:))) byle się nie urobić:)
                              • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 26.07.15, 23:15
                                paris-texas-warsaw napisała:

                                > Kaszubska, a Ty na pewno piszesz o tym samym mężu, który musiał się zajmować mł
                                > odszym rodzeństwem?:)))
                                Nie, już mam drugiego:P
                                Zajmowanie się młodszym bratem polegało na zmienianiu pieluch, ubieraniu, podawaniu butelki z mm, robieniu kaszki błyskawicznej i karmieniu. Nie prał, nie prasował, nie gotował, nie zmywał. Sprzątał w bardzo ograniczonym zakresie. Właściwie wszystkie obowiązki nie wiązały się z typowymi pracami w domu.

                                > Jakbym mogła, to bym się z Toba zalożyła, że on bez problemu by te wszystkie rz
                                > eczy zrobił.
                                Bez pokazania, nauczenia wątpię. Przez kilka lat samodzielnego mieszkania nie robił tego.

                                To ten sam gościu, co się dokształcał, awansował, etc.?:) Manager
                                > czy wyżej?:) A żelazka nie ogarnia,bo są 1, 2 albo 3 kropki? Albo szmaty na kij
                                > u?:)))
                                Dla Ciebie czy dla mnie jest to proste, bo robiłyśmy to mnóstwo razy. Dla kogoś, kto nigdy tego nie robił, sprawne wyprasowanie koszuli czy umycie podłogi bez strat nie jest błahostką.

                                > Uwierz Zuzi:) Ma rację:) Ja jestem takim typem, jak Twój mąż:) Też jak nie trze
                                > ba, to się z pewnymi sprawami nie obnoszę i nie wyrywam:) Nawet staram się pewn
                                > ych rzeczy nie uczyć na wszelki wypadek:))) Resourcing to moje drugie imię:) Za
                                > daleko zaszłaś z pewnymi sprawami, a dobrych pozycji nikt łatwo nie oddaje, wi
                                > ęc nie wiem, czy da się bez bólu osiągnąć kompromis. Ale nie wierz przynajmniej
                                > w bajki i dwie (trzy?) lewe rączki...
                                W dwie lewe rączki nie wierzę u nikogo, ale nie zgadzam się z tym, że wystarczy zostawić samego albo pokazać dwa razy i sprawa załatwiona, wszystko nagle samo wejdzie w nawyk. To tak jakby po teoretycznym kursie prawa jazdy, powiedzieć wsiadaj w samochód i jedź.
                                • zuzi.1 Re: Pretensje do rodziców 27.07.15, 00:44
                                  A Ty myslisz, ze ktos mu w pracy AZ dwa razy cos powtarza zeby zrozumial? no co Ty nikomu by sie nie chcialo, musi sam lapac w lot i najwyrazniej lapie skoro pnie sie po szczeblach. I jak widac skutecznie rowniez udalo mu sie Tobie wpoic ze w pracach domowycjh jest idiota. Facet nie moze byc polowicznym idiota...albo jest idiota calkowitym, albo nie jest idiota wcale, tylko z Ciebie umie bezblednie zrobic idiotke. I Ty mu naprawde uwierzylas...na Twoim miejscu zaczelabym sie zastanawiac nad soba i swoim torem myslenia. Nie masz do czynienia z idiota, tego mozesz byc pewna.
                                  • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 31.07.15, 23:01
                                    Ale żona/mąż to nie szef, a dom to nie praca.
                            • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 13.07.15, 09:37
                              kaszub-ska napisała:

                              > Ale w jaki sposób nauczy się? Z powietrza nagle mu się weźmie umiejętność prania, prasowania,
                              > gotowania czy rozmrażania lodówki?

                              Wiesz co? Nie wiem, jak to działa - ale mój ojciec nigdy w życiu nie zmienił mi pieluchy - mało! - wydarł się kiedyś na mamę, że nie ostrzegła go, że zwaliłam kupę, ona będzie mi zmieniać pieluchę, a on nie zdążył wyjść z pokoju i teraz musi wąchać te smrody;
                              o pozostałych obowiązkach domowych nie wspominając - interesował go wyłącznie ogródek (jego pasja) i tyle. Żona i teściowa obrobiły (z radością i dumą, jak sądzę) całą resztę.

                              Po rozwodzie, w drugim małżeństwie, nagle okazało się, że ojciec umie zrobić w domu WSZYSTKO. Od pełnego zajmowania się dzieckiem, przez gotowanie, zakupy - co tylko chcesz. Chyba tylko sprzątać nie musiał, bo druga żona jest maniaczką sprzątania. Ale dzieckiem zajmował się głównie on i dzieciak nawet wolał jego niż matkę.
                              • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 26.07.15, 23:17
                                ola_dom napisała:

                                > kaszub-ska napisała:

                                > Wiesz co? Nie wiem, jak to działa - ale mój ojciec nigdy w życiu nie zmienił mi
                                > pieluchy - mało! - wydarł się kiedyś na mamę, że nie ostrzegła go, że zwaliłam
                                > kupę, ona będzie mi zmieniać pieluchę, a on nie zdążył wyjść z pokoju i teraz
                                > musi wąchać te smrody;
                                > o pozostałych obowiązkach domowych nie wspominając - interesował go wyłącznie o
                                > gródek (jego pasja) i tyle. Żona i teściowa obrobiły (z radością i dumą, jak są
                                > dzę) całą resztę.
                                >
                                > Po rozwodzie, w drugim małżeństwie, nagle okazało się, że ojciec umie zrobić w
                                > domu WSZYSTKO. Od pełnego zajmowania się dzieckiem, przez gotowanie, zakupy - c
                                > o tylko chcesz. Chyba tylko sprzątać nie musiał, bo druga żona jest maniaczką s
                                > przątania. Ale dzieckiem zajmował się głównie on i dzieciak nawet wolał jego ni
                                > ż matkę.
                                >
                                Ale jak, nagle następnego dnia po wyprowadzce od Twojej matki już wszystko umiał, czy nauka zajęła mu jednak trochę czasu?
                                • ola_dom Re: Pretensje do rodziców 27.07.15, 10:02
                                  kaszub-ska napisała:

                                  > Ale jak, nagle następnego dnia po wyprowadzce od Twojej matki już wszystko umiał, czy
                                  > nauka zajęła mu jednak trochę czasu?

                                  No oczywiście - jak miałam 12 lat, to najważniejszą kwestią w związku z rozwodem moich rodziców było to, czy ojciec umiał zająć się domem po wyprowadzce, jasne... Więc oczywiście pamiętam to jak dziś!
                                  • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 31.07.15, 23:02
                                    ola_dom napisała:

                                    > kaszub-ska napisała:
                                    >
                                    > > Ale jak, nagle następnego dnia po wyprowadzce od Twojej matki już wszystk
                                    > o umiał, czy
                                    > > nauka zajęła mu jednak trochę czasu?
                                    >
                                    > No oczywiście - jak miałam 12 lat, to najważniejszą kwestią w związku z rozwode
                                    > m moich rodziców było to, czy ojciec umiał zająć się domem po wyprowadzce, jasn
                                    > e... Więc oczywiście pamiętam to jak dziś!
                                    >
                                    Ty sama podałaś przykład swojego ojca, więc o co masz teraz pretensje?
                                • differentview Re: Pretensje do rodziców 27.07.15, 10:10
                                  kaszub-ska napisała:

                                  > > Po rozwodzie, w drugim małżeństwie, nagle okazało się, że ojciec umie zro
                                  > bić w
                                  > > domu WSZYSTKO. Od pełnego zajmowania się dzieckiem, przez gotowanie, zaku
                                  > py - c
                                  > > o tylko chcesz. Chyba tylko sprzątać nie musiał, bo druga żona jest mania
                                  > czką s
                                  > > przątania. Ale dzieckiem zajmował się głównie on i dzieciak nawet wolał j
                                  > ego ni
                                  > > ż matkę.
                                  > >
                                  > Ale jak, nagle następnego dnia po wyprowadzce od Twojej matki już wszystko umia
                                  > ł, czy nauka zajęła mu jednak trochę czasu?

                                  dla chcacego nic trudnego;) widocznie po wyprowadzce mial motywacje- inna kobieta, inna relacja, inne zachowanie- to calkiem typowe
                                  • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 31.07.15, 23:05
                                    Że motywacja może być większa to zrozumiałe, ale nie zmienia to faktu, że i tak tego, czego nie umiał, musiał się najpierw nauczyć.
        • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 02.07.15, 23:38
          paris-texas-warsaw napisała:

          > Ja myślę, że jakikolwiek niekorzystny komentarz na temat własnych dzieci do osó
          > b trzecich jest nielojalnościa, ale na mój temat mama żaliła się wszystkim, wię
          > c mam duzo przemysleń wieloletnich:)
          To inaczej niż ja. Ja uważam szczerość w rodzinie za bardzo pozytywną sprawę. Jeśli jakąś cechę, zachowanie uważam za niekorzystną, przeszkadzającą w życiu, dlaczego mam o tym nie powiedzieć bliskiej osobie? Tutaj nie ma mowy o wywlekaniu brudów do obcych ludzi spoza rodziny. Matka, syn i jego żona to jest krąg rodzinny. Zresztą miłość i troska objawia się tym, że chcemy dla drugiej osoby jak najlepiej, żeby jak najlepiej radziła sobie w życiu, czuła się pewnie, miała satysfakcję, była samodzielna i zaradna. Dlatego prędzej oczekuję od bliskich motywowania i wspierania w rozwoju, również w tak podstawowej dziedzinie jak prace domowe, niż twierdzenia "po co ci to", "po co masz się męczyć".

          Ja osobiscie bym na pewno nie podtrzymywał
          > a rozmowy na temat zastrzeżen do moich dzieci i raczej je promowała na scenie ż
          > ycia, a nie deprecjonowała dla satysfakcji męża/żony/partnera/partnerki etc.
          Nie mam nic przeciwko mówieniu sobie miłych rzeczy w rodzinie i docenianiu zalet, ale przy zachowaniu obiektywizmu. Zwłaszcza jeśli u innych punktuje się przede wszystkim braki.
          • paris-texas-warsaw Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 00:39
            Jeśli ktoś ma mnie wspierać, w tym, co JA uważam dla mnie za dobre, to oczywiscie, niech wspiera:) Ale w całym wątku chodzi chyba o dobro rozumiane w inny sposób przez żony i wspieranych mężów:) Chyba zresztą nie tak dawno pisałaś o odmiennym rozumieniu Twoich priorytetów przez Ciebie i Twojego męża i Twoich rodziców (o ile pamiętam).
            Poza tym mimo nawet ogólnie bliskich relacji rodzinnych, relacje teściowa-synowa nie mają szansy zbliżyć się do bliskości osiąganej w relacjach mąż-żona i mąż-matka, więc wg mnie zazwyczaj występowaloby pewne przekroczenie lojalnościowe przy podejmowaniu wspólnego "wychowawczego" frontu przez synową i teściową. Ja np. obraziłabym się i na męża i na ojca, gdyby mnie tak wspólnie "motywowali". Na każdego z osobna, bo ich łączy naturalnie dalsza więź niż mnie z każdym z nich i mimo, że obaj wiele o mnie wiedzą, to nie uważam, że tymi informacjami powinni się za moimi plecami wymieniać, w jakichś tam im znanych celach.
            • kaszub-ska Re: Pretensje do rodziców 04.07.15, 01:13
              paris-texas-warsaw napisała:

              > Jeśli ktoś ma mnie wspierać, w tym, co JA uważam dla mnie za dobre, to oczywisc
              > ie, niech wspiera:) Ale w całym wątku chodzi chyba o dobro rozumiane w inny spo
              > sób przez żony i wspieranych mężów:) Chyba zresztą nie tak dawno pisałaś o odmi
              > ennym rozumieniu Twoich priorytetów przez Ciebie i Twojego męża i Twoich rodzic
              > ów (o ile pamiętam).
              Tak, ja uważam, że każdy człowiek powinien umieć zrobić wszystko wokół siebie, w swoim codziennym życiu, a nie polegać na innych. O ile ktoś nie chodzi nago i nie śpi na podłodze bez pościeli, powinien umieć zrobić pranie i je rozwiesić tak, żeby nie zniszczyć rzeczy. O ile ktoś ma pracę wymagającą noszenia koszul i na jakieś uroczystości lubi i chce ubierać się elegancko, powinien umieć sobie wyprasować. O ile ktoś jada ciepłe posiłki czy tam kanapki, a wiadomo, że człowiek będzie do końca życia potrzebował jedzenia, powinien umieć sobie posiłek sporządzić. O ile ktoś jada z naczyń, powinien umieć pozmywać w zlewie czy obsługiwać zmywarkę i o to dbać. O ile ktoś trzyma jedzenie w lodówce, powinien umieć ją umyć i rozmrozić. O ile ktoś pierze w pralce a nie ręcznie, powinien umieć ją wyczyścić i dbać, żeby się nie zakamieniła. Wymienienie uszczelki też nie jest jakąś wielką filozofią wymagającą ukończenia kierunkowej szkoły, taka konieczność pojawia się często, o ile ktoś ma w domu zlew, a nie korzysta ze studni, więc nauczenie się tego uważam za bardzo pożyteczną sprawę. To jest dla mnie niezależne od płci i tego też uczę swoje dzieci. Oczywiście wszystkie te zadania można za kasę zlecić komuś tylko to jest cały czas poleganie na innych i zawsze można się przeliczyć. Po co robić z siebie kalekę życiową?

              Ja pretensje do teściów rozumiem o tyle, że wszystkich tych podstawowych umiejętności potrzebnych każdemu człowiekowi o wiele łatwiej można się nauczyć w młodości. Tylko rodzicom musi się chcieć pokazać, wytłumaczyć, pozwolić obserwować i robić błędy. Wchodząc w dorosłość taki młody człowiek ma już wprawę. Jeśli ktoś zaczyna się uczyć w wieku 25 lat jest o 10 lat praktyki do tyłu.

              > Poza tym mimo nawet ogólnie bliskich relacji rodzinnych, relacje teściowa-synow
              > a nie mają szansy zbliżyć się do bliskości osiąganej w relacjach mąż-żona i mąż
              > -matka, więc wg mnie zazwyczaj występowaloby pewne przekroczenie lojalnościowe
              > przy podejmowaniu wspólnego "wychowawczego" frontu przez synową i teściową. Ja
              > np. obraziłabym się i na męża i na ojca, gdyby mnie tak wspólnie "motywowali".
              > Na każdego z osobna, bo ich łączy naturalnie dalsza więź niż mnie z każdym z ni
              > ch i mimo, że obaj wiele o mnie wiedzą, to nie uważam, że tymi informacjami pow
              > inni się za moimi plecami wymieniać, w jakichś tam im znanych celach.
              Ja tych pretensji nie odbieram jako obgadywania za plecami, ponieważ widzę to tak, że mąż w takiej sytuacji ma pełną świadomość zastrzeżeń żony co do niego. No i przyznaje, że pisałam ze swojej perspektywy, gdzie ja nie utrzymuję kontaktu z teściową bez udziału męża, nie spotykam się z nią sama a nawet rzadko rozmawiam, więc nic nie odbywa się bez wiedzy męża. Tak samo mój mąż nie ma kontaktu z moimi rodzicami innego niż ze mną, więc nie miałby kiedy obgadywać mnie za plecami.
Pełna wersja