Co poradzic matce nastolatka?

28.06.15, 21:42
Zwrocila sie do mnie ostatnio z prosba o pomoc kolezanka = zdesperowana matka nastolatka, ktory z cudownego dziecka stal sie diabelskim nastolatkim (podejrzane towarzysto, kradzieze w domu, calonocne imprezy).
Co jej poradzic?. Bardzo chcialabym jej jakos pomoc. Ona chce isc na policje, prosic o kuratora. Mnie sie wydaje, ze to jej moze tylko zaszkodzic w realcji z dzieckiem a tym samym nie przyniesie oczekiwanych rezultatow. Tylko co innego?
    • joanna100-19 Re: Co poradzic matce nastolatka? 28.06.15, 21:51
      Na pewno nie iść na policję, chyba, że chce się stracić dziecko, bowiem zawsze istnieje taka ewentualność, jeżeli pewne instytucje stwierdzą, że rodzice sobie nie radzą z wychowywaniem dziecka. Zazwyczaj nastolatki po prostu z pewnych rzeczy wyrastają, ot tak z dnia na dzień mija im okres buntu, idą na studia i z sentymentem wspominają czasy wielkich balang do rana. Wprawdzie kradzieże to już poważna sprawa. jedynym sposobom na wyrwanie dziecka ze złego towarzystwa jest zmiana miejsca zamieszkania, wyprowadzka, wyjazd do babci, cioci, wujka.
      • milamala Re: Co poradzic matce nastolatka? 28.06.15, 22:10
        joanna100-19 napisała:
        "jedynym sposobom na wyrwanie dziecka ze złego towarzystwa je
        > st zmiana miejsca zamieszkania, wyprowadzka, wyjazd do babci, cioci, wujka. "

        Tak zamierza zrobic, ale to rozwiazanie wakacyjne. Potem syn musi wrocic do szkoly (jak bedzie chcial, bo juz z jednej dobrej zrezygnowal).

        • default Re: Co poradzic matce nastolatka? 29.06.15, 09:28
          milamala napisała:

          > joanna100-19 napisała:
          > "jedynym sposobom na wyrwanie dziecka ze złego towarzystwa je
          > > st zmiana miejsca zamieszkania, wyprowadzka, wyjazd do babci, cioci, wujk
          > a. "
          >
          > Tak zamierza zrobic,


          No, akurat niekoniecznie to dobry sposób, wiem z własnego doświadczenia :)
          Moi rodzice wpadli na ten pomysł, gdy miałam 16 lat, chłopaka i "paczkę", które to znajomości moi rodzice uznali za niewłaściwe, tym bardziej, że odbijały się na szkole, wywinęliśmy jakieś numery (nic kryminalnego, absolutnie) za które zamierzano mnie i jeszcze kogoś wywalić.
          Więc rodzice wysłali mnie do kuzynki, żebym ochłonęła, zmieniła towarzystwo itd.
          I cóż się stało ? Dotknięta do żywego tym zesłaniem, zbuntowana i z poczuciem krzywdy, dopiero na prowincji pokazałam "rogi" i towarzystwo, w które tam wpadłam, to dopiero naprawdę było ZŁE TOWARZYSTWO. I od tego, by nie popaść w naprawdę poważne kłopoty uchroniło mnie to, że miałam silny kręgosłup moralny i sama potrafiłam ocenić, że to nie jest dobre.
          Moi rodzice sami mnie tak wychowali, a potem efektom tego wychowania nie zaufali - a powinni. Dlatego zamiast zbuntowanego nastolatka gdziekolwiek odsyłać, trzeba najpierw z nim porozmawiać, pewne rzeczy mu na spokojnie uświadomić. I zaufać, że to co mu się wpoiło weźmie górę nad chwilowymi szaleństwami.
          No chyba, że się tego nastolatka do tej pory w ogóle nie wychowywało....
    • angazetka Re: Co poradzic matce nastolatka? 28.06.15, 22:02
      I tak cudowne dziecko stało się diabłem bez żadnego powodu i z dnia na dzień?
      • milamala Re: Co poradzic matce nastolatka? 28.06.15, 22:09
        angazetka napisała:

        > I tak cudowne dziecko stało się diabłem bez żadnego powodu i z dnia na dzień?

        Wiesz ja nie wiem, to nie jest jakas bliska moja kolezanka. Ona mnie poprosila o rade z desperacji. Nie znam jej metod wychowawczych,
        Moge sobie jednak wyobrazic, ze grzeczny dzieciak trafia na kiepskie towarzystwo i sie radykalnie zmienia.
        • alsk9 Re: Co poradzic matce nastolatka? 28.06.15, 22:21
          Może nich pogada z psychologami w ośrodku interwencji kryzysowej, nakierują ją w zależności od skali problemu, wieku dziecka i może zidentyfikują problem- czy generuje go towarzystwo czy rodzina czy się uzależnił już od dragów czy to bunt wieku.

          Synowi znajomej, który się wdał w kiepskie towarzystwo, trochę pomogło gdy policja robiąc na mieście nalot na dealerów przetrzepała na komisariacie przy okazji także jego (nic nie miał) i bo z dealerami stał na ulicy. Trochę otrzeźwiał gdzie to towarzystwo może go zaprowadzić. Ale to nie rodzice donieśli.


    • amb25 Re: Co poradzic matce nastolatka? 29.06.15, 07:26
      Znajomy nastolatek gdy wpadl w takie jak piszesz tarapaty zostal natychmaist przeniesiony do innej szkoly, na tyle dalekiej, zeby nie mial stycznosci z poprzednim towarzystwem, poczatkowo do szkoly i ze szkoly go wozono, jednoczesnie otrzymal pomoc psychologa. Mial szczescie, bo psycholog byl madry,na podstawie mojego doswiadczenia to niestety radko sie zdarza... Trudno bylo ale sie udalo, teraz jest mlodym poukladanym 18-latkiem.
      Z kolei sprawa syna koleznaki tez w tym wieku oparla sie o sad karny dla nieletnich i to byla jedyna rzecz, ktora go doprowadzila do normalnosci. Mlody sie wystraszyl w czasie przesluchania na sali sadowej, gdzie wystepowal w roli oskarzonego, bo zobaczyl, ze moze trafic do porpawzczaka i przeszlo jak reka odjal.
      Trudno jej cokolwiek poradzic. Mieszkam za granica i mojemu dziecku jest przydzieloy kurator, bo mial problemy z zachowaniem (dziecko mmialo) przez ZA i przez to, ze sluchalam rad niedouczonych psychologow (bo on ma ZA i wchodzi w wiek dojrzewania i jeszcze rozwod itp). Jestem szczesliwa ze trafilam na ta kobiete, choc rzeczywiscie ryzykowalam, ze zabiora mi dziecko jesli stwierdzi, ze nie dam z nim rady. Ona jedyna udzielila nam sensownych rad jak postepowac z dzieckiem i postepowanie to bylo zupelnie inne od tego czego chcieli psycholodzy. Po ok. pol roku wiekszosc powaznych problemow zostala rozwiazana.
      Kazde dziecko jest inne i kazde reaguje inaczej. Jedno jest pewne jesli nie daje rady to musi gdzies zwrocic sie o pomoc i to im szybciej tym lepiej, bo moze byc za pozno. Jesli porozmawia z kuratorem, to moze on jej powie co powinna zrobic. Lepsze to niz czekac az sytuacja sie rozwiaze sama, bo mloda moze wyladowac w poprawzczaku. Wydaje mi sie, ze skoro ona sie stara i chce to jej dziecka nie zabiora, przynajmniej tak jest u nas. A czy dziewczyna ma ojca i czy on sie angazuje? Czy wszystko spoczywa na matce?
      • aqua48 Re: Co poradzic matce nastolatka? 29.06.15, 08:37
        Przede wszystkim psycholog i terapia rodzinna. Zazwyczaj takie problemy nie biorą się znikąd, a dzieci dobrze wychowywane mają na tyle siły własnej i wsparcia w rodzicach, że potrafią się "postawić" otoczeniu i raczej unikają wpadania w złe towarzystwo. Tu najpierw należy uzdrowić kontakty nastolatka z rodzicami, tak, żeby miał w nich oparcie, a nie represje, a równocześnie wpoić mu takie poczucie własnej wartości aby nie musiał szukać go w grupie promującej złe zachowania.
        W takiej sytuacji kary, policja i ściganie raczej (choć nie zawsze, czasami mogą być zimnym prysznicem) potęgują problemy i konflikty.
        • sebalda Re: Co poradzic matce nastolatka? 29.06.15, 15:46
          Gorąco polecam artykuł w Dużym Formacie GW z zeszłego tygodnia:
          wyborcza.pl/duzyformat/1,145322,18217783,Cokolwiek_sie_zdarzy__kocham_cie__Rozmowa_z_Lukaszem.html
          Jeśli się nie wyświetli, radzę poszukać wersji papierowej i dać koleżance do przeczytania. Wszystkim zainteresowanym tą tematyką też polecam.
          Fragment:
          "Gdy mówię o budowaniu relacji z dzieckiem, to mam na myśli to, żeby od najmłodszych lat dziecka rodzic budował z nim wspólną przestrzeń. To jest praca i odpowiedzialność rodzica. Dziecko tego nie zrobi. To samo się nie zrobi. Jeżeli ja i syn lubimy robić razem coś fajnego, chociażby łowić ryby, to jest szansa, że pójdziemy razem nad rzekę również wtedy, gdy będzie mu szczególnie ciężko z jakiegoś powodu. Jest szansa, że to będzie dla niego jakaś alternatywa wobec pomysłów najgłupszych, zaproponowanych przez kolegę. Szansa, bo gwarancji nie ma. Ale rolą rodzica jest stworzenie tej konkurencji, konkurencji dla siedzenia na ławce przed blokiem. Niestety wielu moich uczniów ma tak, że od lat w domu nikt z nimi nie rozmawia. Tylko: "Jakie oceny dostałeś?", "Zjadłeś wszystko?", "Co było w szkole na obiad?" i "Siadaj do lekcji". Czyli przesłuchanie. W ten sposób możemy przez lata de facto w ogóle nie rozmawiać ze swoim dzieckiem. W ogóle nie mamy kontaktu z tym, co ono myśli, czuje, o czym marzy. Im bardziej staje nam się obce, tym bardziej się boimy, nie ufamy mu, i tym większej siły chcemy użyć, by je kontrolować. Z dzieckiem nie ma co walczyć. Skończy 18 lat, zastrzeże w szkole oceny (ma do tego prawo) i tyle będziemy o nim wiedzieli. Odpuśćmy sobie sprawdzanie, nie odpuszczajmy rozmawiania. Dyskutowania. I bycia. Czasem warto spisać z nastolatkiem umowę na papierze. Np. taką, w której określi, kiedy i ile dokładnie zamierza się uczyć i kiedy zamierza podjąć próbę zaliczenia danego przedmiotu. Tylko ważne, żeby tej umowy nie napisał sam rodzic, tylko żeby była wynikiem prawdziwej rozmowy, i żeby młody człowiek był jej głównym autorem. Żeby ją akceptował".
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co poradzic matce nastolatka? 29.06.15, 17:29
      W przypadku popełnienia ewidentnego przestępstwa no cóż, trudne, ale wtedy policja tak. Natomiast policja i prośba o kuratora nie jest metoda na prewencję dla nastolatka. Ten pomyśl świadczy o bezradności matki i jej braku siły i mocy. Czy ojciec uczestniczy czy nie w wychowaniu syna? Drugą sprawą jest to czy matka mi przesadza, czując się slaba i mało potentna i naturalne ruchy nastolatka widzi jako zagrożenie któremu nie podoła. Czesto można przesadzić w ocenie i z rodzicielskiego lęku przereagować, co dla nastolatka nie jest korzystne. Szczególnie wtedy gdy się widziało go i traktowało jako grzecznego i nie zwracało na niego być może uwagi . Jednak jeśli pomoc z zewnątrz jest potrzebna to najlepiej zgłosić sie do młodzieżowego osrodka pomocy psychologicznej w swoim regionie. Mają możliwości będą mogli dobrać pomoc do potrzeb dziecka . Agnieszka Iwaszkiewicz
      • milamala Re: Co poradzic matce nastolatka? 01.07.15, 00:39
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        "> Ten pomyśl świadczy o bezradności matki i jej braku siły i mocy. "

        Ona sama przyznala, ze jest bezradna. Czego najlepszym dowodem jest poproszenie mnie, osoby wlasciwie obcej o pomoc.

        "> Czy ojciec uczestniczy czy nie w wychowaniu syna? "
        Tak, wlasicie oboje prosili o pomoc.

        "Jednak jeśli pomoc z zewnątrz jest potrzebna to najlepie
        > j zgłosić sie do młodzieżowego osrodka pomocy psychologicznej w swoim regionie.
        > Mają możliwości będą mogli dobrać pomoc do potrzeb dziecka"
        Poslalam ja do Centrum Interwencji Kryzysowej, mam nadzieje, ze tam jej poradza.
    • 71tosia Re: Co poradzic matce nastolatka? 30.06.15, 22:49
      jezeli dziecko kradnie to nalezy to zglosic na policji a nie tolerowac i traktowac w kategorii 'doniosla na dziecko', dziecko musi poczuc czym to grozi. Jezeli Mlody nie mial wczesniej takich doswiadczen to jest duza szansa ze rozmowa z policja moze podzialac otrzezwiajaca. W tym wieku pewnych rzeczy sie nie robi zwyczajnie ze starachu przed rodzicami czy policja etc a nie tylko dlatego ze to niemorlane. A co do opini ze z pewnoscia matka popelnila powazne bledy wychowawcze skoro ma teraz trudnego nastolatka w domu - to z mojego doswiadczenia wynika ze skala klopotow jakie spotykaja rodzicow nastolatka zalezy glwnie od temperamentu dziecka. Dzieci, z ktorymi nie bylo wczesniej wiekszych klopotow, zwykle w okresle nastoletnim pomeandruja troche (a niektore nawet bardzo) ale pozniej madrzeja i wychodza na prosta. Rodzic musi to jakos przetrwac pilnujac by nastolatek w okresie buntu nie narobil sobie zbyt duzo klopotow.
    • twojabogini Re: Co poradzic matce nastolatka? 01.07.15, 01:10
      Nastolatki to bardzo urocze stworzenia. Czy ktoś z was pamięta ten czas, gdy mieliście naście lat, wysoką samoocenę, doceniali was w szkole, z rodzicami wszystko układało się najlepiej jak można, czuliście się częścią większej nastolatkowej społeczności, bez presji, że odstajecie i jesteście gorsi od reszty, bez paniki, że rodzice narobią obciachu? Nie?Naprawdę nie?
      Bycie nastolatkiem jest trudne. Zdarza się, że nastolatek podkrada rodzicom drobniaki. Albo i grubsze pieniądze. Ktoś pomyślał o tym, ze może mieć kolegów, którzy zawsze mają na kebaba piwo i papierosy? Nastolatek zaczyna się spóźniać i wracać po zmroku. Zapewne ma kolegów, którzy nie mają nadzoru. Zawsze niemal równają do tych, co mają więcej pieniędzy, wolności, swobody. Nastolatek często równa nie tyle do grupy, co do ekstremalnych przypadków.
      Warto nadal z dzieckiem rozmawiać, utrzymywać kontakt, być po jego stronie. Otwarcie mówić np., że nie jestem zadowolona/y, gdy giną mi drobne, ale nie dam ci pieniędzy, żeby sponsorować nastolatkom papierosy czy alkohol. Ale też wybronić czasem w szkole. Albo dać na kebaba.
      Mam na koncie dopiero pierwszego nastolatka, reszta potomstwa i podopiecznych to malce. Nastolatek w trakcie rozwoju. Z różnymi przewinieniami - wobec rodziny, szkoły, obowiązków. Ukończenie gimnazjum to mój duży sukces. MÓJ. Młody od dwóch lat nie odrabiał lekcji. Żadnych. Walczyliśmy na wspólnym froncie żeby zdał, chociaż uczył się codziennie - tyle, że nie tego co uczą w szkole. Na koniec gimnazjum ma 2 z fizyki i to po zaliczeniu z zagrożenia. Ale test napisał na 98%. Znacznie lepiej niż koledzy i koleżanki z ocenami 5 i 4.
      Trzeba kochać swoje dzieci. Nawet gdy pewnego dnia zamieniają się w nastoletnie potwory. Nadal potrzebują wsparcia, miłości, wiary. Nawet gdy przysparzają nam trosk, podbierają drobniaki i martwimy się, czy czasem nie zaczęły eksperymentów z papierosami, alkoholem i innymi używkami. Pewnie tak właśnie jest - zaczęły.
      Byłam paskudną złą nastolatką (dla rodziców, którzy umierali ze strachu każdej nocy, gdy nie wracałam do domu - dopiero teraz rozumiem ich strach, ja czułam się bezpieczna), jeździłam stopem po Polsce w trakcie roku szkolnego. Miesiącami. Korzystałam ze wszystkich używek jakie się nadarzały. Dzięki wierze moich rodziców we mnie, w to, że jednak dam sobie radę w życiu i że zawsze będą przy mnie - dałam radę. Żyję. Ogarniam rzeczywistość. Moi rodzice są moimi przyjaciółmi i wybaczyłam im wszystkie błędy - bo oni wybaczali mi moje.
Pełna wersja