Przemocowiec sam odchodzi?

01.07.15, 01:40
Witam.Mam 30 lat od 12 lat zyje a raczej zylam w zwiazku z przemocowcem mam z nim dzieci.Maz jest ksiazkowym przykladem przemocowca .upokarzal szydzil wysmiewal grozil straszyl mnie i dzieci manipulowal mna dziecmi zabieral pieniadze, .kiedy chcialam sie rozstac zamykal mnie w domu,grozil ze zabije mnie dzieci a na koncu siebie,potem robil sie czuly i kochajacy i naprawde wiele innych rzeczy przerobilam z nim prawie wszystko.W lipcu moj przemocowiec ma sprawe o znecanie sie nad rodzina,sprawa ciagnie sie juz od roku.Maz nigdzie dlugo nie popracowal bo ,,za ciezka praca'',albo ,,nie mogl sie dogadac'' z innymi.Od polowy kwietnia maz znalazl nowa prace i zaczelo sie prawdziwe pieklo.Nawet nie wiem kiedy wpadlam w depresje wszystkie obowiazki spadly na mnie maz zaczal brac nadgodziny w pracy (co bylo do niego niepodobne)zaczal bardzo dbac o swoj wyglad higiene, calkowicie zmienil sposob ubierania sie. Ze mna zero seksu od miesiaca,tlumaczyl sie zmeczeniemNo i jego zachowanie wobec mnie i dzieci jeszcze bardziej sie pogorszylo traktowal dom jak hotel,a mnie i dzieci jak zlo konieczne wyzwiska,obelgi,wyrzucil mnie z pokoju migal sie od jakichkolwiek obowiazkow .Sytuacja jeszcze bardziej sie pogorszyla kiedy ja i corka bylysmy swiadkami rozmowy telefonicznej mojego meza z kobieta z jego pracy do ktorej mowil ,,kochanie''.Na pytanie dlaczego mowi do swojej kolezanki ,,kochanie'' powiedzial ze h... mnie to obchodzi i ,,idz stad i nie wracaj''.Wielokrotnie domagalam sie wyjasnien lecz on zamykal mi drzwi przed nosem albo smial mi sie w twarz,mowil ze ,,mam schizy'',albo ze mi sie wydaje ze on kogos ma.Przed innymi udawal dobrego czulego,troskliwego meza i ojca a w domu mnie gnoil i mieszal z blotem,kazal mi lezec w lozku zatrudnil i zorganizowal pomoc w postaci swojej matki i znajomego zeby zajeli sie domem,a sam wyrywal sie do pracy kiedy tylko mogl.Kiedy lezalam w lozku zdolowana,przygnebiona zrozpaczona i bez sil w depresji,on przychodzil do domu wypoczety,usmiechniety i zrelaksowany i unikal mnie jak ognia.W koncu jednak wstalam z tego lozka ,ogarnelam sie jednak on nie byl szczesliwy z tego powodu.Ktoregos dnia po powrocie z pracy chcial wymusic na mnie przyzwolenie na rozmowy z jego kochanka powiedzial zebym sie nie martwila ze on bedzie mowil na nia kochanie,skarbie bo,jak sie wyrazil przeciez nie umawia sie z nia na ,,ru...ie''nie zgodzilam sie na ten uklad i wtedy on wyrzucil mnie z pokoju.Wszystkim naopowiadal ze jestem chora psychicznie ze sama przenioslam sie do dzieci,wszczynal awantury a dzwonil do znajomych ze ja wariuje.Wszystko potoczylo sie tak ze probowal mnie wsadzic do szpitala psychiatrycznego,a kiedy mu sie nie udalo i na pomoc wkroczyla moja mama z ktora przez mojego przemocowca bylam sklocona powynosil czesc ciuchow i dokumenty z mieszkania a po 2 tygodniach wyszedl do pracy i juz nie wrocil do domu,przy okazji zabierajac stypendium dzieci.Po 2 dniach dowiedzialam sie zMOPRU ze sie wyprowadzil.Zostalam sama z dziecmi w zadluzonym mieszkaniu,nie pracuje,zlozylam wniosek o alimenty moj byly nie dal mi do tej pory ani grosza na dzieci zyje z zasilkow.Kiedy jeszcze byl na mieszkaniu,to grozil ze odejdzie, zebym za 2 miesiace nie dzwonila do niego i nie blagala zeby wrocil Oddal mi klucze do mieszkania.W moprze rowniez powiedzial ze rozstaje sie ze mna,Zmienilam zamki w drzwiach spakowalam i oddalam reszte ciuchow(kilka kurtek zimowych i 2 pary spodni jego matce.Niby formalna,czysta sytuacja a jednak nie.Nie rozumiem jego zachowania...Wprowadzil kampanie nienawisci wobec mnie,oczernil mnie i oplul we wszelkich mozliwych instytucjach na znajomych konczac nastawia i manipuluje dziecmi,raz je odebral tylko po to zeby miec pretekst wejscia do mieszkania,zazadal kluczy do mieszkania.Niby sie nie interesuje,niby nie mam z nim kontaktu nie wiem gdzie mieszka,ludziom naopowiadal ze u kolegi(tylko ze on nie ma kolegow) nie dzwoni do mnie ani ja do niego 1 wyslal mi smsa z jakiegos innego numeru a sprawuje nade mna kontrole.Jest na telefonie z sasiadami z ktorymi mam wspolny korytarz,wie kiedy ,gdzie o ktorej i na jak dlugo wychodze z domu,jakie sprawy zalatwiam(bo kiedy jest u mnie mama ja mowie jej gdzie ide,a sasiedzi doslownie koczuja na tym naszym wspolnym korytarzyku) ostatnio wpadl na pomysl i dal synowi telefon z wpisanym swoim numerem i swojej matki a z zablokowanym moim numerem i niewybrednymi smsami z jakims jednym numerem pisane doslownie kilka dni wczesniej.Syn chodzil za mna wszedzie z tym telefonem i kiedy ja gdzies dzwonilam,syn dzwonil ze swojego telefonu do ojca,ale sie nie odzywal tylko podchodzil do mnie z telefonem zeby tatus mogl posluchac z kim i o czym rozmawiam.Maz kiedy jeszcze mieszkal ze mna pod jednym dachem,ale byl juz w stanie pernamentnego zakochania w innej kobiecie napuscil naszego wspolnego znajomego i kiedy wychodzilam z domu,od razu mialam telefon co robie,gdzie ide...Skad u niego takie zachowanie?Dlaczego on mnie tak kontroluje,mimo,ze jest juz z inna kobieta,dlaczego chce klucze od mieszkania?W co on ze mna gra i co chce ugrac?Czy on naprawde sie ze mna rozstal,czy mi sie tylko tak wydaje?Pomozcie prosze
    • krokodil123 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 09:37
      ".Skad u niego takie zachowanie?Dlaczego on mnie tak kontroluje,mimo,ze jest juz z inna kobieta,dlaczego chce klucze od mieszkania?W co on ze mna gra i co chce ugrac?Czy on naprawde sie ze mna rozstal,czy mi sie tylko tak wydaje?Pomozcie prosze "

      Mogłabym ci długo opowiadać o tym dlaczego on to zrobił i co kieruje jego zachowań. (Byłam w podobnej sytuacji, fakt że nie aż tak drastycznej i "nie zrozumiałej"- nie wyobrażam aby mąż mi kazał nie wychodzić z łóżka etc....) Jednak napiszę coś innego-co uwierz mi jest dla ciebie najbardziej pomocne i najlepsze:

      A co cię obchodzi skąd takie zachowanie, dlaczego cię kontroluję, czego chce i co go kieruje!!!!

      Zajmy się sobą, dziećmi i swoimi problemami. Poszukaj pracę, stan na nogi i się usamodzielni. To dla ciebie będzie kawał ciężkiej pracy i każda chwila myślenia o nim, będzie czas stracony dla swojego rozwoju i dobra, ba nawet cię będzie ciągnąć do tyłu.

      Mogę ci jeszcze poradzić, abyś poszukała terapii dla siebie dla osób uzależnionych, dlatego że to wszystko co napisałaś nie jest sprawa normalna, mało tego w dużej mierze działo się to za twoim przyzwoleniem i z twoim aktywnym uczestnictwem. I tu jest główne pytanie - Dlaczego TY tak żyłaś, dlaczego na to pozwalałaś i dlaczego się tym chory człowiekiem uczepiłaś.
      • sorvina Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 10:03
        Domyślam, się, że mąż ma przynajmniej silny narcystyczny rys osobowości, z tych perwersyjnych - co to mają w zwyczaju starać się zniszczyć drugą osobę psychicznie i społecznie, by się z jednej strony odegrać (np. za stawianie granic jakiś swoim przemocowym zachowaniom bo to im skomplikowało sprawę), albo by przerzucić na drugą osobę odpowiedzialność za swoje zachowanie, chroniąc w ten sposób swój wizerunek - bo przecież z taką wariatką to nie dało się wytrzymać. U ciebie pewnie chodzi jeszcze kwestia kontroli - im słabsza jesteś, im więcej ma na Ciebie haków, tym łatwiej będzie ustawić sprawę z dziećmi tak jak mu wygodniej.

        A ty jesteś już w stanie, który niestety znam - po długoletniej przemocy i życiu w permanentnym stanie zagrożenia, jest się wrakiem psychicznym. Wszystko widzi się jeszcze gorzej niż jest, myślenie staje się bardziej paranoiczne, za to nie widać rozwiązań, swojego wpływu. Skupiamy się na tym DLACZEGO ON TO ROBI, TAK MNIE NIENAWIDZI, a nie co zrobić by z tego wyjść.

        Ja miałam takich kilka miesięcy, mniej hardkoru, bez przemocy fizycznej i mieszkałam już jakiś czas oddzielnie od rodziny, ale kilka telefonów dziennie z wyzwiskami i pogróżkami, nachodzenie mnie o dziwnych porach z tym samym, nasyłanie na mnie psychiatrów, oczernianie przed rodziną itp. Po jakimś czasie miałam permanentne przekonanie, że mnie obserwują, że zaraz mi coś zrobią. Czułam, że rodzina ma większą moc niż ma. Podejrzewam, że opinia, że sąsiedzi CAŁY CZAS czatują pod drzwiami jest czymś podobnym - pomysł racjonalnie - ile musiałby im za to płacić? Jeśli robią to dla rozrywki to im się w końcu znudzi.
        Pozostawiony sam sobie człowiek się tylko pogrąża i tym myśleniu. Polecam CI kontakt chociażby z ośrodkiem interwencji kryzysowej, potrzebujesz osoby, która pomoże Ci odzyskać poczucie realności i wpływu. I trzeba uświadomić sobie CO MOŻESZ zrobić by sobie pomóc, by ograniczyć ilość sytuacji, w których przekraczane są Twoje granice. Do mnie, tak wyuczonej do posłuszeństwa i uległości z początku nie docierało, że mogę nie wpuszczać, nie odbierać telefonów. Ale w końcu ustawiłam rodzinę na odrzucanie połączeń, maile i listy niszczyłam przez przeczytaniem, drzwi nie otwierałam i wprost groziłam policją gdyby się dobijali.

        Okazało się, że wcale nie jest tak, że wszyscy inni ludzie uwierzyli rodzince, jakby to potworem jestem, to ja dałam sobie w to wmówić. Ludzie nie są głupi, ale trzeba dać im szansę, przedstawiać swoją wersję. W Twoim przypadku aż się prosi o zbieranie dowodów, nagrywanie. A dziecko ile ma lat? Czemu nie protestujesz i pozwalasz sobie podtykać telefon pod nos? Nie stawiasz granic w ogóle, nie bronisz się. Masz prawo do prywatności, zamykasz się w pokoju i już. Ustalasz zasady, że w domu się takich rzeczy nie robi a jak małoletni to rekwirujesz komórkę na jakiś czas.
        Dla dzieci to też straszne doświadczenie, przyda się jakaś terapia rodzinna, by pomóc im przez to przejść, nie dać się wikłać.

        I jak było już pisane - przede wszystkim zadbaj o siebie, potrzebujesz pracy, niezależności, czegoś co da Ci siłę. Ale także jakiejś grupy wsparcia do wygadania się, może być nawet internetowa, byle by móc sobie popłakać wśród ludzi, którzy znają temat więc Ci wierzą, ale też nie rozczulają się za bardzo, tylko mobilizują do konstruktywnych działań.

        Rozważ też na ten etap wsparcie farmakologiczne. Bez definiowania tego jako dowód na to, że mąż miał racje - masz problemy psychiczne sama z siebie, tylko jako wsparcie w trudnym okresie życia.

        I tak jak pisała krokodill - myśl o sobie, nie o mężu. O siebie dbaj. O swoje interesy. On jest pewnie tak zaburzony, że go nie zrozumiesz, bo nie myślisz tym torem.

        Nie daj się zniszczyć, on ma mniejszą moc niż myślisz, ale by to zrozumieć, musisz pozwolić sobie odkryć swoją siłę. A by o swoją silę dbać, trzeba stawiać granice temu co nas osłabia, codziennie. Powodzenia!
        • sorvina Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 10:15
          Ten trop z uzależnieniem od męża też może być słuszny. Do mnie dotarło, że nie postrzegałam sobie jako osoby odrębnej psychicznie/życiowo od matki, innej niż ona mówi, posiadającej siłę do sprzeciwienia się. Nie czułam siebie, więc ona wydawała się taka potężna. Nie czułam siebie, bo nigdy nie miałam prawa do własnych granic, czegoś swojego, prawa do myślenia/czucia po swojemu, ona mnie definiowała. A ja potrzebowałam jej aprobaty by czuć się dobrze, jej zgody by coś zrobić. Na szczęście brutalność jej zachowań mnie otrzeźwiła. Ale jeszcze długo widziałam ją w centrum swojego życia. Niektóre kobiety tak się przyssają do mężczyzn. Poczytaj sobie o Toksycznych namiętnościach, Miłosnych obsesjach itp. Jak się wierzy, że się tego faceta potrzebuje, chociażby był dnem totalnym, to nie potrafi się stawiać mu granic... nie widzimy w tym swojego interesu. Zastanawiamy się raczej dlaczego on taki jest, co ja zrobiłam, jak mogę to zmienić. Podczas gdy trzeba wiać. A nawet jak z rozsądku się już idzie na policje, to działania są mało spójne i konsekwentne, bo w środku nadal jest rozdarcie.
          • zuzi.1 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 10:34
            10/10, b. wyczerpujaco Ci Sorvina napisala. Twoj maz jest po prostu zwyklym swirem, ukrywajacym sie przed osobami trzecimi pod przykrywka normalnego czlowieka. Ale normalny to on nigdy nie byl i nie jest. Sprawia mu przyjemnosc pastwienie sie nad Toba i dalsze manipulowanie. Musisz to ukrocic. Ciesz sie, ze znalazl sobie juz inna ofiare . Gdybys chciala o takich jak on poczytac to polecam ' Molestowanie moralne' Marie France Hirigoyen.
            • zuzi.1 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 10:37
              Jesli mozesz, to napisz jak wygladalo Twoje dziecinstwo.
              • aqua48 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 11:22
                Przede wszystkim idź do tego MOPR-u i poproś o wszelką pomoc dla siebie i dzieci - prawną, zdrowotną (terapia dla ofiar przemocy - dzieciom również się należy!), finansową, następnie wystąp do sądu o alimenty dla siebie i dzieci. Mężowi kluczy absolutnie oddawaj. I nie rozważaj jego postępowania - załóż, że nadal jest tak pokrętne i chore jak dotąd i normalnym umysłem go nie ogarniesz, ani nie przewidzisz co może zrobić. skorzystaj z tego, że na razie się wyprowadził. Możesz natomiast się od niego uniezależnić. Pierwszym realnym krokiem będzie znalezienie JAKIEJKOLWIEK pracy. Nawet poniżej Twoich kwalifikacji, i choćby na parę miesięcy. Może rodzina Ci w tym szukaniu pomoże?
      • martmary10 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 11:56
        Lecze sie na depresje,dlaczego tak zylam?Mam z nim 5 dzieci i cale zycie bylam od niego uzalezniona finansowo,mieszkaniowo i emocjonalnie latami wmawial mi ze jestem nikim, ze sobie sama nie poradze a jak odejde to zabierze mi dzieci i mnie zniszczy ciezko bylo to przerwac tym bardziej ze on potrafil przekonac wszystkich do swojej racji,a nawet mnie,nieraz sie zastanawialam,czy to cos ze mna jest nie tak,ze moze on ma racje ze mnie tak traktuje on na wszystko mial wytlumaczenie.
        • ludvi Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 12:02
          kobieto, CAŁE ŻYCIE to masz jeszcze przed sobą, te 12 lat to mały urywek. Przed sobą masz jeszcze co najmniej 40-60lat życia. więc weź się za to co tu i teraz dziś i za to co chcesz sobie urządzić na kolejne lata. Lata BEZ TEGO PANA.
          • ludvi Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 12:07
            A z rzeczy praktycznych ; mam nadzieję, że założyłaś sobie spiralę i ginekologa. Przezorny ubezpieczony. Jeśli nie, to to zrób. Teraz się masz zorganizować do stanięcia na nogi (podejmij koniecznie pracę!) i samodzielności. Odebraniem dzieci się szantażować nie daj, bo taki facet to ostatni typ który by w praktyce chciał się zajmowac dziecmi. Więc on opieki nie podejmie, tylko straszy.
    • ludvi Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 11:46
      > Czy on naprawde sie ze mna rozstal,czy mi sie tylko tak wydaje?

      Zadaj sobie lepiej pytanie czy TY SIĘ Z NIM ROZSTAŁAŚ czy tylko udajesz a trzymasz się go za wszelką cenę?

      Twierdzisz, że chciałaś odejść, potem masz pretensje że od miesiąca z tobą nie spał,
      masz zasądzone alimenty których nie dostajesz a byłaś u komornika by ściągał?
      Ile syn ma lat? jeśli robi w domu takie rzeczy z telefonem to mu telefon zabierz, a jak ojciec mu dał telefon z jakimiś strasznymi treściami to pokaż to psychologowi szkolnemu i poproś o interwencję w sprawie syna, a synowi powiedz stanowczo że nie pozwalasz mu tak się w tym domu zachowywać, zawsze może zamieszkać z ojcem jeśli ma z nim tak dobry kontakt.
      Twierdzisz, że mąż ma mieć sprawę o znęcanie się nad rodziną, takie smsy to też dowód. Jeśli mąz okradł dzieci ze stypendium to należało to zgłosić na policję.
      Myślisz, że sąsiedzi nie mają co robić tylko cię śledzić? Weź pohamuj trochę swoje lęki, wyjdź z domu, znajdź pracę, od męża telefonów po prostu nie odbieraj. Cóż z tego, że on dzwoni? możesz zwyczajnie nie odebrać. Przestań nim się przejmować. Zajmij się swoimi sprawami. On jest typowym zaburzonym nękaczem, dopóty się będzie ci narzucał dopóki TY NA TO POZWOLISZ. Zrób sobie w telefonie blokadę na jego numer, albo ustaw tak, żeby słyszał tylko sygnał "zajęte". Ciesz się, że znalazł kochankę i choć trochę czasu mu ona zajmie a nie ty, nie wpuszczaj go znowu do swojego życia ani nie dawaj żadnych kluczy, nie jest ważne co on chce ale co TY CHCESZ. Nie uprawiaj z nim nadal tej samej chorej zabawy co przez lata. Olej go, zablokuj kontakt, zajmij się poprawa swojej sytuacji finansowej i wyznacz dzieciakom granice jak nie wolno im cię traktować, a jego inwigilacje kwituj "a wypierd...aj".

      Poza tym chodź na terapię, bądź w stałym kontakcie z dzielnicowym i z ośrodkiem interwencji kryzysowej.
      I już przestań być taka wczepiona emocjonalnie w tego pana. Uświadom sobie, że cię gnoi i nęka dlatego, że mu na to pozwalasz. Chodzisz jak marionetka na jego sznurkach. Zmień swoje nastawienie to i życie ci się odmieni. Ale bez wysiłku z twojej strony się nie obejdzie.
      Idź na terapię koniecznie dla siebie, i dzieci zacznij konkretnie jak najszybciej WYCHOWYWAĆ, żeby za chwilę twój syn jak dorośnie nie zaczął cię tłuc tak samo jak jego ojciec. Naucz się u psychologów takiej postawy wobec innych, żeby nie ważyli się ciebie gnoić. Musisz zacząć od SZACUNKU DO SAMEJ SIEBIE.




      • krokodil123 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 12:49
        Nie myśl o mężu tylko o dzieci. O tym co im i tobie jest potrzebne i jak TY masz im go i sobie zapewnić.
        Chciałam tylko napisać, że musisz się przygotować na to, że to się nie stanie z dnia na dzień.
        To będzie bardzo długa droga, nawet może i kilku lat. Masz 5 dzieci, ja mam 2 i zawsze pracowałam, ale w ciężkich chwilach myślałam o tym co zrobić i jak się zachować, aby moje dzieci były ze mnie dumni i nie wstydzili się za swoją matkę. Powiem szczerze, że ta myśl szybko mnie z łóżka wyciągała, nawet jak oka nie zmroziłam i przepłakałam całą noc. Widziałam, że małoletnie dzieci mnie obserwują, uczą się na moim przykładzie, liczą na mnie i tylko ja mogę być ich ostoją w życiu.
        • martmary10 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 22:02
          Moi kochani.Ja zdrade mojego przemocowca traktuje jako blogoslawienstwo,bo zajal sie teraz inna pania,wyprowadzil sie do niej,ona ma 2 dzieci.Caly problem p[olega na tym,ze on ma prawnika i powiedzial,ze bedzie teraz walczyl przeciwko mnie,ze udowodni ze jestem chora psychicznie.Na naszych wspolnych dzieciach wogole mu nie zalezy,w ciagu prawie miesiaca widzial sie z nimi ze 3-4 razy.Mimo swojego podstawowego wyksztalcenia(ja mam srednie) jest niezwykle przebiegly,potrafi swietnie klamac i manipulowac ludzmi.Tych ktorych uwazalam za przyjaciol odwrocili sie ode mnie i razem z nim kopia pode mna doly.Mialam w domu 3 interwencje policji,bo nie zyczyl sobie mojej mamy w domu,a kiedy sie wyprowadzil a ja zmienilam zamki odebral dzieci ze szkoly,po to zeby miec pretekst wejscia do domu,wtargnal do srodka po czym zazadal ode mnie kluczy.odmowilam,wiec wezwal policje,ale poradzili mu isc do zbilku.Jest w toku jeszcze sprawa w sadzie rodzinnym o ograniczenie nam obydwojgu wladzy rodzicielskiej.Mamy do sprawy przyznana kuratorke spoleczna.Moj pan tak ja zmanipulowal,ze jest przeciwko mnie.Wymyslal klamstwa na moj temat,dzwonil do kuratorki a ja musialam tlumaczyc sie z czegos,czego nie zrobilam.Ostatnio dzwonila ze co ja wyprawiam i ze tak dalej byc nie moze.Ze zabiora mi dzieci bo puszczam 11 letnia corke do sklepu gdzie jest 5 minut drogi,i do szkoly chodzi sama,zarzucila mi tez ze bije dzieci pasem,ja przerazona przyznalam ze moze raz kiedys sie zdarzylo,ale nie bije dzieci.Powiedzialam jej ze mam ogromny problem z dziecmi bo sa nastawiane i buntowane przez mojego malzonka,na co ona stwierdzila ze to ja buntuje dzieci przeciw panu x,zarzucila mi tez ze dzieci nie zrobily laurki i nie zlozyly mu zyczen na dzien ojca,a ogolnie stwierdzila ze jak mam problem z dziecmi,to sama tego chcialam,bo wyrzucilam ojca dzieci z domu !!!A on sam w obecnosci kuratorki oddal mi klucze.Powygrazal sie ze odbierze mi dzieci i pojda do domu dziecka.Kiedy puscilam kuratorce nagranie jak mowi mojej najmlodszej 5 letniej corce ze zostanie zabrana,moj szanowny maz wytlumaczyl sie tym,ze chcial przygotowac dzieci na nieuniknione.Oczywiscie kuratorka podchwycila jego ton.Stwierdzila tez ze sama powinnam sie domyslec z kim dzieci chcialyby byc.Dlugo by pisac ile swinstw mi zrobil.Chociaz kuratorka wie jaki on jest,trzyma jego strone a na mnie psy wiesza.Twierdzi tez ze bez mojego pana ja sobie nie poradze.To nic ze nie daje mi grosza na dzieci,odebral stypendium dzieciom i zniknal bez sladu.To nic,ze ja chodze zalatwiam sprawy swoje i dzieci,to nic ze wbil moim dzieciom do glowy ze zostana zabrane,to nic ze on tak naprawde ma dzieci w dupie,a ma jeszcze jedno dziecko z innego zwiazku z ktorym nigdy nie utrzymywal kontaktu i nie lozyl na jego utrzymanie.On poprzez dzieci chce odegrac sie na mnie,chce maksymalnie uprzykrzyc mi zycie, i potrafi to robic takze poprzez inne osoby.A wedlug kuratorki to JA skrzywdzilam swojego przemocowca i to JA znecam sie nad dziecmi.Rece opadaja
      • martmary10 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 22:07
        .zapisalam sie juz w tamtym miesiacu na terapie .odpowiedz kuratorki-po co
      • martmary10 Re: Przemocowiec sam odchodzi? 01.07.15, 22:16
        Wzial sobie kobiete z dziecmi,ale mi nie odpuszcza...i to jest najgorsze.A jeszcze gorsze jest to ze ta jego pani bierze w tym udzial razem z jego rodzina i kuratorka.Dlaczego nie zabralam synowi telefonu?Bo zadzwonilby do kuratorki ze zabraniam synowi kontaktu z nim.Zrobilam to dopiero po konsultacji z moprem,aby nie miec pozniej problemow.Nie masz pojecia jaki on jest dwulicowy cwany podstepny i sprytny wszystko potrafi obrocic przeciwko tobie,a jak nie ma co,to wymysla.Co do sasiadow to maja oni zeznawac na jego sprawie o znecanie,raz juz skladali na jego niekorzysc,teraz bedzie inaczej bo z wrogow zrobil sobie przyjaciol
Pełna wersja