martmary10
01.07.15, 01:40
Witam.Mam 30 lat od 12 lat zyje a raczej zylam w zwiazku z przemocowcem mam z nim dzieci.Maz jest ksiazkowym przykladem przemocowca .upokarzal szydzil wysmiewal grozil straszyl mnie i dzieci manipulowal mna dziecmi zabieral pieniadze, .kiedy chcialam sie rozstac zamykal mnie w domu,grozil ze zabije mnie dzieci a na koncu siebie,potem robil sie czuly i kochajacy i naprawde wiele innych rzeczy przerobilam z nim prawie wszystko.W lipcu moj przemocowiec ma sprawe o znecanie sie nad rodzina,sprawa ciagnie sie juz od roku.Maz nigdzie dlugo nie popracowal bo ,,za ciezka praca'',albo ,,nie mogl sie dogadac'' z innymi.Od polowy kwietnia maz znalazl nowa prace i zaczelo sie prawdziwe pieklo.Nawet nie wiem kiedy wpadlam w depresje wszystkie obowiazki spadly na mnie maz zaczal brac nadgodziny w pracy (co bylo do niego niepodobne)zaczal bardzo dbac o swoj wyglad higiene, calkowicie zmienil sposob ubierania sie. Ze mna zero seksu od miesiaca,tlumaczyl sie zmeczeniemNo i jego zachowanie wobec mnie i dzieci jeszcze bardziej sie pogorszylo traktowal dom jak hotel,a mnie i dzieci jak zlo konieczne wyzwiska,obelgi,wyrzucil mnie z pokoju migal sie od jakichkolwiek obowiazkow .Sytuacja jeszcze bardziej sie pogorszyla kiedy ja i corka bylysmy swiadkami rozmowy telefonicznej mojego meza z kobieta z jego pracy do ktorej mowil ,,kochanie''.Na pytanie dlaczego mowi do swojej kolezanki ,,kochanie'' powiedzial ze h... mnie to obchodzi i ,,idz stad i nie wracaj''.Wielokrotnie domagalam sie wyjasnien lecz on zamykal mi drzwi przed nosem albo smial mi sie w twarz,mowil ze ,,mam schizy'',albo ze mi sie wydaje ze on kogos ma.Przed innymi udawal dobrego czulego,troskliwego meza i ojca a w domu mnie gnoil i mieszal z blotem,kazal mi lezec w lozku zatrudnil i zorganizowal pomoc w postaci swojej matki i znajomego zeby zajeli sie domem,a sam wyrywal sie do pracy kiedy tylko mogl.Kiedy lezalam w lozku zdolowana,przygnebiona zrozpaczona i bez sil w depresji,on przychodzil do domu wypoczety,usmiechniety i zrelaksowany i unikal mnie jak ognia.W koncu jednak wstalam z tego lozka ,ogarnelam sie jednak on nie byl szczesliwy z tego powodu.Ktoregos dnia po powrocie z pracy chcial wymusic na mnie przyzwolenie na rozmowy z jego kochanka powiedzial zebym sie nie martwila ze on bedzie mowil na nia kochanie,skarbie bo,jak sie wyrazil przeciez nie umawia sie z nia na ,,ru...ie''nie zgodzilam sie na ten uklad i wtedy on wyrzucil mnie z pokoju.Wszystkim naopowiadal ze jestem chora psychicznie ze sama przenioslam sie do dzieci,wszczynal awantury a dzwonil do znajomych ze ja wariuje.Wszystko potoczylo sie tak ze probowal mnie wsadzic do szpitala psychiatrycznego,a kiedy mu sie nie udalo i na pomoc wkroczyla moja mama z ktora przez mojego przemocowca bylam sklocona powynosil czesc ciuchow i dokumenty z mieszkania a po 2 tygodniach wyszedl do pracy i juz nie wrocil do domu,przy okazji zabierajac stypendium dzieci.Po 2 dniach dowiedzialam sie zMOPRU ze sie wyprowadzil.Zostalam sama z dziecmi w zadluzonym mieszkaniu,nie pracuje,zlozylam wniosek o alimenty moj byly nie dal mi do tej pory ani grosza na dzieci zyje z zasilkow.Kiedy jeszcze byl na mieszkaniu,to grozil ze odejdzie, zebym za 2 miesiace nie dzwonila do niego i nie blagala zeby wrocil Oddal mi klucze do mieszkania.W moprze rowniez powiedzial ze rozstaje sie ze mna,Zmienilam zamki w drzwiach spakowalam i oddalam reszte ciuchow(kilka kurtek zimowych i 2 pary spodni jego matce.Niby formalna,czysta sytuacja a jednak nie.Nie rozumiem jego zachowania...Wprowadzil kampanie nienawisci wobec mnie,oczernil mnie i oplul we wszelkich mozliwych instytucjach na znajomych konczac nastawia i manipuluje dziecmi,raz je odebral tylko po to zeby miec pretekst wejscia do mieszkania,zazadal kluczy do mieszkania.Niby sie nie interesuje,niby nie mam z nim kontaktu nie wiem gdzie mieszka,ludziom naopowiadal ze u kolegi(tylko ze on nie ma kolegow) nie dzwoni do mnie ani ja do niego 1 wyslal mi smsa z jakiegos innego numeru a sprawuje nade mna kontrole.Jest na telefonie z sasiadami z ktorymi mam wspolny korytarz,wie kiedy ,gdzie o ktorej i na jak dlugo wychodze z domu,jakie sprawy zalatwiam(bo kiedy jest u mnie mama ja mowie jej gdzie ide,a sasiedzi doslownie koczuja na tym naszym wspolnym korytarzyku) ostatnio wpadl na pomysl i dal synowi telefon z wpisanym swoim numerem i swojej matki a z zablokowanym moim numerem i niewybrednymi smsami z jakims jednym numerem pisane doslownie kilka dni wczesniej.Syn chodzil za mna wszedzie z tym telefonem i kiedy ja gdzies dzwonilam,syn dzwonil ze swojego telefonu do ojca,ale sie nie odzywal tylko podchodzil do mnie z telefonem zeby tatus mogl posluchac z kim i o czym rozmawiam.Maz kiedy jeszcze mieszkal ze mna pod jednym dachem,ale byl juz w stanie pernamentnego zakochania w innej kobiecie napuscil naszego wspolnego znajomego i kiedy wychodzilam z domu,od razu mialam telefon co robie,gdzie ide...Skad u niego takie zachowanie?Dlaczego on mnie tak kontroluje,mimo,ze jest juz z inna kobieta,dlaczego chce klucze od mieszkania?W co on ze mna gra i co chce ugrac?Czy on naprawde sie ze mna rozstal,czy mi sie tylko tak wydaje?Pomozcie prosze