Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziecku

03.07.15, 15:17
Witam,

Wszystko wlasciwie jest w tytule... Moja 8-letnia corka ma coraz wiekszy problem z zaakceptowaniem tego ze jej rodzice nie sa razem. Albo bardziej go uzewnetrznia, to tez mozliwe...

Rozstalam sie z jej ojcem 3 lata temu, corka mieszka ze mna, ojca widuje w co drugi weekend i polowe wakacji szkolnych, ferii itd. Dogadujemy sie z eksem bez problemu.
Na samym poczatku zdarzalo sie ze dostawala goraczki w co drugi piatek, goraczki 39st, ktora przechodzila nastepnego dnia. Przeprowadzilismy wtedy cala serie rozmow, wydawalo sie ze sytuacja sie polepszyla, o goraczkach nie bylo juz mowy. Mniej wiecej rok temu byl epizod "jelitowki" ktora cudownym sposobem pojawiala sie w co drugi weekend. To tez przeszlo stosunkowo szybko.

Teraz natomiast corka placze przed kazdym pobytem u ojca, mowi ze nie chce tam isc, ze nie czuje sie jak u siebie w domu, ze chce byc ze mna. Sytuacja zaczyna sie komplikowac bo zblizaja sie wakacje a w tym roku ustalilismy, ze eks zabiera ja na lipiec a ja na sierpien. No i jest dramat, placze juz od tygodnia....

Mysle ze wizyta u psychologa dzieciecego nie zaszkodzi ale to dopiero we wrzesniu. Teraz potrzebuje rady co dziecku odpowiadac i jak je uspokoic, upewnic. Zeby bylo jasne, nigdy zle o jej ojcu nie mowilam, teraz tez mowie ze bedzie fajnie, miesiac szybko minie, ze przeciez ojca kocha i on ja tez itd ale juz mi sie pomysly koncza i jej placzu nie moge zniesc :(

Pomocy!
    • ludvi Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 15:48
      Z tego co napisalaś nie wynika, że corka nie akceptuje, że rodzice nie są razem, tylko, że nie chce spędzać czasu u ojca.
      Zapewniając ją że przecież ojca kocha i ojciec ją kocha więc powinna jeździć, może zamykasz jej usta i nie pozwalasz jej się otworzyć i powiedzieć co takiego się u ojca dzieje, co tak strasznie ją stresuje, że tam nie chce być.

      • differentview Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 16:14
        ludvi napisała:

        > Z tego co napisalaś nie wynika, że corka nie akceptuje, że rodzice nie są razem
        > , tylko, że nie chce spędzać czasu u ojca.
        > Zapewniając ją że przecież ojca kocha i ojciec ją kocha więc powinna jeździć,
        > może zamykasz jej usta i nie pozwalasz jej się otworzyć i powiedzieć co takiego
        > się u ojca dzieje, co tak strasznie ją stresuje, że tam nie chce być.

        zgadzam sie- corka ma powody, ze nie chce jezdzic do ojca i to wcale nie wyglada na nieakceptacje rozstania; jesli dziecko tydzien placze bo nie chce jechac z ojcem- to musi byc tego powazny powod; skad pomysl, ze ma to zwiazek z rozwodem? porozmawiaj z dzieckiem szczerze- dlaczego tak ja to stresuje i do niczego nie zmuszaj- to co sobie ustalilas z exem nie ma znaczenia
      • sebalda Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 16:16
        Nie wierzę własnym oczom, czytając taki post!!! Jestem w szoku, naprawdę. Jak można coś takiego lekceważyć??? Zmuszać tak ciężko przeżywające pobyty u ojca dziecko do tych odwiedzin, mimo że nawet organizm dziecka sygnalizuje jakąś traumę? Mała udaje, symuluje, bez powodu tak cierpi, gdy ma jechać do ojca? Matka nie umie się dowiedzieć, co jest podłożem tak silnej niechęci dziecka do odwiedzin u ojca??? Jak można do tego stopnia ignorować uczucia własnego dziecka???
        To chyba jest trolling, bo inaczej nie umiem sobie tego wytlumaczyć.
        • pogodoodporna Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 17:38
          sebalda napisała:

          > Nie wierzę własnym oczom, czytając taki post!!! Jestem w szoku, naprawdę. Jak m
          > ożna coś takiego lekceważyć??? Zmuszać tak ciężko przeżywające pobyty u ojca dz
          > iecko do tych odwiedzin, mimo że nawet organizm dziecka sygnalizuje jakąś traum
          > ę?

          Szczerze mowiac tez jestem w szoku. Przypomniala mi sie podobna historia z dziecinstwa, kiedy bylam zmuszana do chodzenia na basen. Przed kazdym piatkiem dostawalam ze strachu goraczki z biegunka ( mialam wtedy 7 lat ). Podlozem tego strachu byl epizod z podtopieniem, pamietam, ze wyciagnieto mnie nieprzytomna z wody, a ratownicy reanimowali. Niestety wychowawcy o sprawie nie wspomnieli nawet rodzicom, a ja nie mialam na tyle sily i zdecydowania, zeby dokladnie opisac cale zajscie. Poza tym moja mama tak bardzo sie cieszyla, ze moge na ten basen chodzic, ze to swietnie, ze naucze sie plywac, ze to tak wspaniale wplywa na kondycje...itp. Moze nie chcialam sprawiac jej przykrosci, tak jak corka zalozycielki watku, wiec nie wydukalam nigdy o co mi tak naprawde chodzi. I tylko moj organizm tak strasznie sie buntowal ze strachu w kazdy czwartkowy wieczor... :-(
      • pade Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 17:11
        "Z tego co napisalaś nie wynika, że corka nie akceptuje, że rodzice nie są razem, tylko, że nie chce spędzać czasu u ojca.
        Zapewniając ją że przecież ojca kocha i ojciec ją kocha więc powinna jeździć, może zamykasz jej usta i nie pozwalasz jej się otworzyć i powiedzieć co takiego się u ojca dzieje, co tak strasznie ją stresuje, że tam nie chce być."
        nic dodać, nic ująć
    • enith Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 17:55
      Problem ciągnie się od paru lat, a ty masz psychologa na wrzesień. W międzyczasie ciągniesz córkę co drugi weekend do ojca, wmawiając jej, że nie czuje się tak, jak się czuje. Czy ty uważasz, że twoje dziecko symuluje tę wysoką gorączkę, biegunkę i wymioty? I dostaje histerii przed wizytami, bo nie podoba się jej kolor tapet w jej pokoju w domu ojca? Nie jestem matką, ale to co opisałaś, nawet mały urywek tego, włączył mi w głowie syrenę alarmową. Gdy rok temu przeprowadziłaś z córką te serię rozmów, dowiedziałaś się, czemu nienawidzi wizyt u ojca czy skończyło się na wielokrotnym wmawianiu jej, że kocha tatę, tata kocha ją i ma przestać tak się zachowywać? Wiesz, jakie warunki u ojca panują? Czy jest macocha, przyrodnie rodzeństwo, co ojciec robi z dzieckiem w czasie tych wizyt? Jestem bardzo zaniepokojona tym, co napisałaś. Córkę do psychologa zabrałabym natychmiast, a już na pewno nie posłałabym jej na miesięczne wakacje z ojcem, jeśli powoduje to u niej takie koszmarne objawy fizyczne i psychiczne.
      • marzeka1 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 18:23
        " wmawiając jej, że nie czuje się tak, jak się czuje."
        I to jest niepokojące - bo wkodowuje w dziecko swoje oczekiwania, a nie patrzy, jak dziecko te wizyty odbiera.
    • molly_wither Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 18:36
      Nie rozumiem, ojciec fajny,a dziecko nie chce z nim przebywac? Cos tu jest nie tak. Albo jestes nieszczera i idealizujesz ojca (z idealem bys sie nie rozwiodla), albo jest cos, o czym dziecku Ci nie mowi, a Tobie nawet nie przyszloby do glowy.... Z reguly jest tak,ze "synusie sa mamusi, a coreczki tatusia". Moze upraszczam,ale jest cos takiego jak konflikt plci i dlatego corki z ojcami lepiej sie dogaduja niz z matkami.
    • karrioka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 19:18
      Boisz się reakcji eksmęża, jeśli córka nie zjawi się na weekend?
      Czy kiedykolwiek z nim rozmawiałaś o niepokoju córki czy czujesz, że to niedobry pomysł - rozmawiać?

    • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 19:30
      Powody niekoniecznie muszą leżeć po stronie ojca. dziecko może czuć się źle w konflikcie lojalnościowym- nie chce być :"nielojalne" wobec matki (z nią mieszka), stąd takie reakcje.
      Psycholog dla małej.
      • sebalda Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 10:30
        O konflikcie lojalnościowym można by myśleć, gdyby matka byla w konflikcie z ojcem i dziecko by o tym wiedziało, a tutaj tak nie jest, a wręcz przeciwnie, matka za wszelką cenę, kosztem ogromnego stresu dziecka, zmusza je do pobytów, a tym samym okazywania ojcu miłości.
        Ja stawiam na to, że u tego ojca dzieją się jednak niedobre rzeczy, choć może być tak, że dziecko coś wyolbrzymia, ale ma do tego prawo, bo jest tylko dzieckiem. Tylko każdy normalny rodzic umie tak rozmawiać z dzieckiem, by się dowiedzieć, jaka jest przyczyna aż tak wielkiego lęku i niechęci dziecka, a nie wmawia mu, że nie czuje tego, co czuje.
        Zauważyłam, że jest pewna grupa matek, które chcą za wszelką cenę pokazać, jakie są wspaniałomyślne, doskonałe, że potrafią się unieść ponad krzywdy i rozczarowania związane z odejściem męża i zadbać o wspaniałe relacje dziecka z tatusiem. Dopóki to się nie odbywa kosztem dziecka, a ojciec faktycznie jest ok, taka postawa jest może i nie najgorsza, ale tutaj tak nie jest na pewno.
        Biedne dziecko:(
        • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 18:25
          > O konflikcie lojalnościowym można by myśleć, gdyby matka byla w konflikcie z ojcem

          Niekoniecznie. Także np. wtedy, gdy matka ujawnia (nieświadomie) swoje obniżone poczucie wartości lub eksponuje nadmiernie przywiązanie do dziecka, które jest dla niej "jedynym" obiektem uczuć.
          Wcale nie musi być to ujawniony konflikt.
    • mama.gucia Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 22:11
      Nie idziesz na ustepstwa. Corka nie chce jechac a Ty jej mowisz ze czarne jest biale, ze to co mysli to zle mysli bo bedzie super, ekstra, wspaniale. Porozmawiaj szczerze z corka nie na zasadzie- ona powie a ty zrobisz swoje. To ma byc dialog. Nie lekcewaz tego stresu. Moj chrzesniak tez nie chcial jezdzic do ojca. Okazlo sie, ze przyrodnie rodzenstwo dawalo mu ostro popalic, o czym ojciec nie mial pojecia. Moze byc tak, ze rodzina ojca ma inne nawyki, do ktorych nie jest przyzwyczajona twoja corka powody moga byc rozne wiec warto szczerze porozmawiac.
    • panizalewska Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 03.07.15, 23:43
      No zabiłabym taką matkę, jak słowo daję. Ślepa i głucha, jak moja kiedyś. Dramat dla dziecka, ogromnie współczuję. Trauma, bo BYĆ MOŻE coś złego dzieje się u ojca (ale niekoniecznie) i trauma, bo mamusia jeszcze klepie po ramieniu i wmawia, że wszystko jest OK. No kurna nie jest. Otrząśnij się Leepka, bo większą krzywdę robisz dziecku TY, niesłuchając córki, niż potencjalnie ojciec (chociaż hgw co tam się dzieje tak naprawdę)
    • triss_merigold6 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 11:03
      Ojciec ją molestuje? U ojca w domu jest ktoś kto się nad dziewczynką znęca, dokucza jej?
      To żaden konflikt lojalnosciowy tylko znacznie ważniejszy powód.
      Nie wyslalabym tak rozpaczajacego dziecka na miesiąc bez kontroli i sprawdzenia co się tam dzieje.
      • milamala Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 11:09
        Moze pani leepka sie wypowie.
        Skora mi zcierpla jak czytalam to co pani napisala. Jak mozna patrzec na cierpiace dziecko i zmuszac je do tego czego tak straszliwie nie chce.
        • alsk9 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 11:33
          Mojej znajomej córka , niewiele starsza, też miewała biegunki gdy miała się spotkać z ojcem. Nie płakała, nie histeryzowała, bo matka nigdy nie zmuszała jej by się spotykała jeśli nie chce, miała powiedziane, że jak nie chce to nie musi.
          Dziecko chciało mieć z ojcem kontakt na początku, ale był kompletnie nieodpowiedzialnym człowiekiem, kłamał, ściemniał, robił z siebie lepszego niż rzeczywiście był, narzucał się dziecku emocjonalnie a sam dawał mu tylko chaos i niepewnośc co znowu odwali i czy w ogóle przyjdzie, alimenty też dzybko przestał płacić, a np obiecany dziecku nowoczesny telefon o którym przez miesiąc gadał okazywał się zepsutym starym gratem, za który domaga się wdzięczności.
          Więc jak się ojciec z dzieckiem kontaktował kolejny raz, to dziecko zaczynało się denerwować, bo wiedziało, że będąc z matką ma stabilność i wie co ją czeka, a gdy się zjawia ojciec to jest burdel kłamstwa niepewność co znowu złego się stanie i zawsze na końcu łzy i zawód. Po kilku akcjach ojca, gdzie miał być a go nie było, albo coś obiecał i nie dotrzymał, dziecko po każdym jego telefonie, że jest gdzieś w pobliżu i się chce spotkać, zaczynało się źle czuć z nerwów. W końcu dziecko samo powiedziało ojcu, że nie chce spotkań.
          Gdyby wtedy matka na siłę kazała dziecku obowiązkowo z ojcem czas spędzać, to córka na bank by to odchorowała, zamknięciem się i np fatalnym zachowaniem w innych dziedzinach życia by odreagować traume.
    • enith Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 16:35
      To wpisy autorki na innym forum, pogrubienie ode mnie:

      "Corka dosc ciezko te sytuacje znosi, co jakis czas mowi, ze szkoda ze nie mieszkamy juz razem, ze byloby lepiej gdyby tata byl w domu. Wiem, ze nie przeszkadza jej to, ze ma dwa domy i czesc rzeczy w jednym a reszte w drugim. Tyle ze ostatnio doszlo cos nowego: placze kiedy przychodzi kolej na weekend z ojcem. Wczoraj powiedziala, ze tata glownie zajmuje sie swoja partnerka a corka bardzo malo, ze nie ma dla niej czasu itd. Ze wolalaby spedzac wszystkie weekendy ze mna i nie lubi sie ze mna rozstawac..."

      I kolejny wpis:
      "Byl taki czas kiedy przed kazdym weekendem z ojcem corka dostawala wysokiej goraczki, byly bole brzucha, biegunki itd. Z regularnoscia co dwa tygodnie big_grin Na poczatku bylismy zaniepokojeni, potem zaskoczylismy o co chodzi...
      A chodzilo oczywiscie o to ze nie chciala chodzic do ojca. Kiedy juz potrafila powiedziec dlaczego, okazalo sie ze nie lubi miec dwoch domow, nie lubi tego ze jak jest u niego to nie ma dostepu do swoich rzeczy i zwykle brakuje jej czegos co zostalo u mnie. A na tym etapie nie potrafi przewidziec czym bedzie chciala sie zajac."

      No szkoda, że zapomniała nam Leepka napisać tych kilka istotnych szczegółów, o nowej pani eks męża i o tym, że córka nie potrafi się odnaleźć w sytuacji z dwoma domami, co wyraźnie wyartykułowała. Cóż, wychodzi na to, że to jak dziecko się czuje jest mało istotne, ważne, żeby trzymać się ustaleń z widzeniami choćby i za cenę jej zdrowia.
      • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 18:35
        Dwa domy to są wówczas, gdy dziecko w obu mieszka na stałe. A tutaj ojca tylko odwiedza w jego domu.
        Tutaj zmienił się stosunek dziecka do ojca. Pytanie, z jakich powodów. Może dlatego, że ojciec się nią nie zajmuje tyle, co mama, bo poświęca czas także partnerce. Pytanie nr 2 brzmi: jak zajmuje się mama i czy owa mama ma swoje życie osobiste. Bo w tym może leżeć różnica.
        Ośmiolatce nie trzeba poświęcać 100% czasu wolnego.
        Pytanie też, jak jest nastawiona małą do partnerki ojca.
        No i rada- skoro mała nie lubi przebywać długo u ojca w domu, to może niech się spotykają na zewnątrz - wycieczki i bez noclegów.
        To, że dziecko nei lubi zostawiać swojego świata (zabawki, książki itd), to nic dziwnego. Spotkania z rodzicem, z którym się nie mieszka na stałe, są na zasadzie atrakcji, a nie- zwykłego pobytu. Tak to już jest, i ojciec powinien te atrakcje córce proponować. Krócej a atrakcyjniej.

        (O ile oczywiście nie chodzi o grubsze sprawy...)
    • leepka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 22:22
      Witam ponownie

      Bardzo dziekuje za wszystkie wypowiedzi, rowniez te ktore mnie odsadzaja od czci i wiary.
      Nie jestem slepa i glucha na to, co przezywa moje dziecko ale sytuacja nie do konca wyglada tak jak myslicie.

      Corka nigdy nie byla zmuszana do wizyt u ojca i w wiekszosci przypadkow szla tam chetnie. Trzeba ja tez zobaczyc jaka z tych weekendow wracala, zupelnie inna, zywa, troszke bardziej "chlopakowata" ale w bardzo dobrym tego slowa znaczeniu :) Czesto bylam wrecz przygnebiona tym, ze moze nie potrafie jej zapewnic takiego fajnego spedzania czasu ;) Nie wiem jak dokladnie sytuacja wyglada u eksa w domu. Ma partnerke, nie wiem jednak jaki jest jej stosunek do corki (no nie bije jej na pewno) i nie wiem jak dokladnie spedzaja czas. Kiedys corka mowila ze ja lubi. Na pewno nie ma zadnego molestowania ze strony ojca, przyrodniego rodzenstwa rowniez nie ma.

      Placze zaczely sie na poczatku czerwca, bylam przez tydzien na szkoleniu i corka przez ten czas mieszkala u ojca. Po powrocie powiedziala, ze strasznie za mna tesknila, ze plakala i nie mogla zasnac bo bylo jej smutno ze nie jestesmy razem. A potem zaczela mowic: ze do taty tak nie teskni, ze tata glownie zajmuje sie swoja partnerka a nia malo, ze nie lubi miec dwoch domow i ze kiedys bylo lepiej. Kiedys, to znaczy wtedy kiedy bylismy jeszcze z jej ojcem.
      Widzicie, rzecz polega na tym, ze od pewnego czasu mam wrazenie, ze ona jest ze mna bardzo zwiazana, za bardzo moze... Boje sie, ze sie ode mnie uzaleznia w jakis niezbyt dobry sposob. Nie poswiecam jej 100% mojego czasu, ale ona wcale tego nie wymaga, czesto zamyka sie w swoim pokoju, bardzo duzo czyta. Ale juz weekendy spedzamy w 100% razem i, w wiekszosci wypadkow same. Nie mam tu znajomych i niewiele zycia osobistego.

      Po rozstaniu nic nie jest proste, szczegolnie dla dziecka. Nie chce zeby cierpiala z tego powodu ale przeciez nie powiem ojcu: juz jej do ciebie nie puszcze bo placze, no jak to sobie wyobrazacie? Zawsze go kochala, on ja rowniez i z jego strony sie to nie zmienilo. Nie przywiaze jej do siebie bo to nie bedzie dobre ani dla niej ani dla mnie, chociaz kocham ja nad zycie.
      A ojciec musi przeciez byc w jej zyciu obecny!
      Sytuacja jest troche podbramkowa bo ma miejsce w zlym momencie. Gdyby zdarzylo sie to w ciagu roku szkolnego, moglibysmy przez jakis czas funkcjonowac inaczej, moze widywaliby sie poza jego domem jak ktos radzil? Moze nie chodzilaby do niego tak jak zostalo to ustalone? (ale znow: jak dlugo? Miesiac? Trzy miesiace? Az dziecko kompletnie straci kontakt?) Ale to sie dzieje akurat teraz, kiedy mamy juz ustalone wakacje, daty wyjazdow itd....
      • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 22:39
        Nie rozumiem takich "ustaleń" na sztywno"- sądowych czy niesądowych. Potrzeby dziecka nie słuchają kalendarza ani ustaleń.
        • leepka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 22:52
          Nie rozumiesz? Ale widzisz, ja juz mam urlop oraz oplacony wyjazd w jakims tam okresie i tak samo wyglada to z jego strony...
          Jakie widzisz rozwiazanie tej sytuacji? Dzwonie do niego, odbieram ja (zreszta nie wiem czy wyrazilby zgode) i co dalej...?
          • alsk9 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 23:03
            Czyli ty w ogóle z ojcem dziecka nie rozmawiasz o tym dziecku i jego stanach emocjonalnych?
            • leepka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 23:18
              To nie jest typ ktory roztrzasa stany emocjonalne. Uwaza, ze trzeba ja zaprowadzic do psychiatry. Mysle, ze to moze pomoc ale ta sytuacja pojawila sie dosc nagle i teraz nie jest to mozliwe.
              • annakate Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 04.07.15, 23:34
                No ale jaka jest reakcja ojca - zabiera wymiotujące/biegające do łazienki/ zapłakane dziecko i co? Przejmuje się tym czy bagatelizuje? A córka jak sięzachowuje - przechodzi jej ? Czy tak desperuje cały czas u ojca?
                • leepka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 00:20
                  Tak jak mowilam, do tej pory, nawet jesli nie miala specjalnej ochoty na weekend z ojcem, to szla tam i okazywalo sie potem ze bylo swietnie. W czasie ostatniego, tygodniowego pobytu u ojca na poczatku czerwca, desperowala przez tydzien...
                  • enith Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 00:32
                    > W czasie ostatniego, tygodniowego pobytu u ojca na poczatku czerwca, desperowala przez tydzien.

                    Chryste, i ojciec nie odwiózł jej do domu? Przez tydzień patrzył na histeryzującą córkę i palcem nie kiwnął? Zadzwonił chociaż do ciebie? Powiedział, co się dzieje? Czy ty rozmawiałaś choć raz z córką w czasie tego tygodnia? I jeśli ryczała ci do słuchawki, czemu nie pojechałaś po nią natychmiast?
                    • leepka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 00:37
                      No gdzie mial ja odwiezc, przeciez pisze ze bylam na szkoleniu, na drugim koncu kraju. Nie ryczala mi do sluchawki i nie wiem czy histeryzowala ojcu w rekaw. Piszac ze desperowala, mam na mysli ze przez caly tydzien poplakiwala w poduszke przed zasnieciem, nie mogla spac i byla smutna bo tesknila do mnie. Nie wiem czy eks to zauwazyl. Na tym poziomie komunikacja z nim jest dosc trudna bo on kazda uwage odbiera jako zarzut ze zle spelnia role ojca....
                      • enith Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 01:03
                        Umknęło mi, że byłaś na szkoleniu, nie widziałam tego w żadnym z twoich postów.

                        > e przed zasnieciem, nie mogla spac i byla smutna bo tesknila do mnie. Nie wiem
                        > czy eks to zauwazyl. Na tym poziomie komunikacja z nim jest dosc trudna bo on k
                        > azda uwage odbiera jako zarzut ze zle spelnia role ojca....

                        Acha, czyli ten świetny ojciec nie dość, że przez tydzień nie widział bądź ignorował cowieczorny płacz córki (nie wiem, co jest gorsze), to jeszcze nie wolno mu zwrócić uwagi, żeby mu ego nie ucierpiało. I tak oboje męczycie dziecko od roku lub dwóch, bo nie potraficie się zdobyć na szczerą rozmowę i nowe ustalenia dotyczące częstotliwości i formy widzeń. Liczysz się z tym, że córka będzie tak płakać albo gorączkować albo wymiotować przez miesiąc u ojca? Czy ty się swojego eks męża boisz, leepka? Że jak podniesiesz temat dramatu córki, to jakoś cię ukarze? Alimenty przestanie płacić albo będzie robić jakieś inne problemy? W jednym, trzeba to przyznać, eks mąż ma rację. Córka potrzebuje profesjonalnej pomocy.
                      • pade Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 01:20
                        poczytaj o lęku separacyjnym, być może Twoja córka właśnie go przeżywa
                        idź do psychologa już, a nie we wrześniu
                        • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 10:52
                          Dokładnie. Pisałam o tym w pierwszym moim wpisie.
                      • karrioka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 06.07.15, 11:23
                        "nie mogla spac i byla smutna bo tesknila do mnie. Nie wiem
                        > czy eks to zauwazyl. Na tym poziomie komunikacja z nim jest dosc trudna bo on k
                        > azda uwage odbiera jako zarzut ze zle spelnia role ojca.."

                        Dlaczego ty się tak tego kolesia boisz?
                        Ma kwity, że zdefraudowałaś miliony? Czy nagrania jak bierzesz łapówki?
                        Nie rozumiem.

                        Gość NIE SPEŁNIA dobrze roli ojca. Z twoich postów wyłania się postać obojętnego, apodyktycznego dyktatora i, niestety, tchórzliwej dziewczyny, która boi się bronić dziecka, bo pan zmarszczy brwi.

                        Cóz, no, wkażdym razie gratulacje, że się rozwiodłaś, pewnie nie było łatwo.
              • enith Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 00:17
                leepka napisała:

                > To nie jest typ ktory roztrzasa stany emocjonalne.

                Nie znam chłopa, który lubowałby się w rozkminianiu, to chyba wyłącznie domena niektórych kobiet. Wasza córka choruje, bo upierdliwie odmawiacie jej prawa do przeżywania jej sytuacji w sposób, w jaki tego potrzebuje. Nie pojmuję, jak możesz pisać, że kłopot pojawił się dopiero niedawno, skoro już rok temu córka miała objawy somatyczne. Najpierw były rzuty gorączki, potem jelitówki, a teraz płacz. To nie jest nowy problem! Problem jest wciąż ten sam, tylko jego manifestacja zmienia się w czasie. Niestety, ale plany urlopowe najpewniej trzeba będzie zmienić, co nie powinno być problemem, jeśli eks ma choć trochę oleju w głowie i zależy mu na dobru jego własnego dziecka. Polecam więc jak najszybszą rozmowę z eksem, dostosowanie planów do waszych (w tym córki) potrzeb, a potem zapewnienie dziecka, że nie zostanie wbrew własnej woli wysłana na miesiąc na wakacje z tatą. Niewykluczone zresztą, że już za rok czy dwa radośnie będzie na takie wakacje wyjeżdżać.
                I jeszcze jedno: zapytaj eksa, czemu córka komunikuje, że czuje się odepchnięta przez niego na boczny tor i jak spędza z nią czas od kiedy ma nową partnerkę. Bo może właśnie w tej kwestii możnaby wprowadzić modyfikacje, co zaskutkowałoby większą chęcią do pobytów u taty.
              • karrioka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 06.07.15, 11:18
                "To nie jest typ ktory roztrzasa stany emocjonalne. Uwaza, ze trzeba ja zaprowadzic do psychiatry. ę

                Cóż, dla mnie człowiek, który uznaje, że ofiara jego niechęci do komunikacji powinna iść do psychiatry a sam nigdzie się nie wybiera (ani na grupę dla rodziców, ani do terapeuty ani do kościoła posypać łeb popiołem ze wstydu) koszmarnie daje ciała nie tylko jako rodzic ale w ogóle jako bliski znajomy.

                Gdyby to był chłopak nastolatki lub ciotka z Grójca pewnie widziałabyś czerwony alarm, ale ojcu generalnie często więcej wolno ("nie umie", "nie zmieni się", "ojciec to nie to samo co matka", "mężczyźni tacy są")

                NIe daj się zastraszyć, bądź w jednym teamie z córką. NIe daj z niej zrobić "problemu". Bo to nie ona ma ze sobą problem, ona nosi na grzbiecie konsekwencje cudzego nieogarnięcia (i to człowieka od którego troska należy jej się jak psu buda, tak jak i od ciebie)
          • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 10:49
            > Nie rozumiesz? Ale widzisz, ja juz mam urlop oraz oplacony wyjazd w jakims tam okresie i tak samo
            > wyglada to z jego strony...

            Ano nie rozumiem. I nie chodzi tu o urlop czy wakacje, bo wiadomo, że na to są z grubsza sztywne terminy.
            Chodzi mi o sytuację, gdzie dziecko nie ma na stałe dwojga rodziców. W takiej sytuacji tym bardziej nie powinno być sztywnych ustaleń typu: z ojcem weekend raz na dwa tygodnie. Bo co wtedy, gdy dziecko ma POTRZEBĘ bycia z nim akurat w "nie ten weekend"- potrzebuje z nim porozmawiać, tęskni, chce z nim omówić jakiś problem, odrobić właśnie z nim lekcje? Ma go wtedy nie widzieć "bo nie ten termin". To uważam za przemoc względem dziecka, przedmiotowe traktowanie go, nie liczenie się z jego psychicznymi ( i innymi )potrzebami.
            Właśnie w sytuacji rozwodu/rozstania rodziców dziecko powinno mieć zabezpieczony dostęp do obojga nie wedle schematu.
            Piszę z osobistego doświadczenia.
            • leepka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 06.07.15, 15:33
              A, to przepraszam, nie zrozumialam, pozno bylo i upal ;)

              Zgadzam sie z toba, tak byloby dla dziecka najlepiej, ale w praktyce rozwalaloby kompletnie zycie i nasze z corka i ojca.
              Piszesz, ze to z osobistego doswiadczenia, jako rodzic czy jako dziecko?
              • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 06.07.15, 16:50
                > ...jako rodzic czy jako dziecko?

                I jedno i drugie.
                Jako dziecko miałam, mimo rozejścia się moich rodziców, nieograniczony czasowo dostęp do obojga.
                I jako rozwiedziony rodzic również zapewniamy dzieciom- eks mąż i ja - kontakt z nami obojgiem, że tak rzeknę, całodobowy (poza wyjazdami do pracy i tego typu sprawami, ma się rozumieć).

                Naprawdę sobie nie wyobrażam, że - jako dziecko- musiałabym czekać na kontakt z ojcem do jakiegoś "następnego tygodnia", bo tak wypada w grafiku.
                • leepka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 06.07.15, 17:48
                  Zanudzam cie, wybacz, ale powiedz mi jesli mozesz jak to wyglada w praktyce. Bo kontakt na przyklad telefoniczny OK, da sie zrobic, ale juz kontakt osobisty srednio jesli nie mieszka sie blisko siebie...
                  • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 06.07.15, 18:17
                    Nie zanudzasz :-)
                    No właśnie tajemnica leży w tym, by mieszkać blisko siebie. Mój ojciec mieszkał ulicę dalej, a my z eksem mamy mieszkania w sąsiadujących budynkach (tak było zaplanowane przy rozwodzie, gdy sprzedawaliśmy nasze stare locum ).

                    Ale i "dalej" da się, o ile owo dalej jest w obrębie miejscowości i dobrego dojazdu. Na razie to ojciec dojedzie w miarę szybko, a dziecko, gdy będzie trochę starsze (za kilka lat) też da radę podjechać zbiorkomem czy rowerem.
                    • leepka Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 07.07.15, 15:58
                      Dzieki :)
                      No tak, ulica dalej i sasiadujacy budynek... U nas sie tego tak nie dalo przeprowadzic, mieszkamy o 45min komunikacja miejska. Kiedys bylo troche lepiej ale musialam wyprowadzic sie z poprzedniego mieszkania, bylo zbyt drogie. Zreszta, prawde mowiac, corka nigdy nie przejawiala checi czestego z ojcem kontaktu, pomimo licznych prob z mojej strony.

                      I tak, to prawda, to ja czesto inicjuje kontakt mojej corki z jej ojcem. Dlaczego? Nie trzese przed nim portkami, nikt niczym mnie nie szantazuje. Uwazam, ze dziecko musi miec kontakt z ojcem, gdybym o to nie walczyla, to byloby go jeszcze mniej. Eks na przyklad nigdy do corki nie dzwoni w czasie tych dwoch tygodni kiedy sie nie widza.
                      Moze zle robie, moze powinnam dac spokoj, w koncu to on sam sobie zapracowuje na dalsze z corka relacje. Ale boje sie rowniez naszego, mojego i corki zamkniecia we wlasnym dwuosoboym kregu i wzajemnego od siebie uzaleznienia. To nie jest dobre...

                      Pewne jest ze juz teraz bez psychologa sie nie obedzie. Byc moze zlekcewazylam sobie ale do tej pory po kazdej "fali" incydentow (a byly w zasadzie dwie, ostatnia ponad pol roku temu) i naszych rozmow z corka sytuacja wracala do normy. Wydawalo mi sie ze corka przyjela do wiadomosci i zaakceptowala ten stan rzeczy. Pogorszylo sie, jak mowilam w czerwcu, po mojej tygodniowej nieobecnosci...

                      No nic, dziekuje w kazdym razie za pomoc :)

                      • enith Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 07.07.15, 16:20
                        > I tak, to prawda, to ja czesto inicjuje kontakt mojej corki z jej ojcem. Dlacze
                        > go? Nie trzese przed nim portkami, nikt niczym mnie nie szantazuje. Uwazam, ze
                        > dziecko musi miec kontakt z ojcem, gdybym o to nie walczyla, to byloby go jeszc
                        > ze mniej. Eks na przyklad nigdy do corki nie dzwoni w czasie tych dwoch tygodni
                        > kiedy sie nie widza.

                        Czyli ojcu, wychodzi na to, w ogóle na kontaktach z córką nie zależy. No cóż, to bardzo przykre, ale dość częste po rozwodzie. Bierzesz pod uwagę, że eks mąż córkę olewa nie tylko w czasie, gdy jest u ciebie, ale także w czasie jej pobytów w jego domu? I córka doskonale to wyczuwa, czuję się niechciana, stąd te akcje z chorobami i płaczem.

                        > Moze zle robie, moze powinnam dac spokoj, w koncu to on sam sobie zapracowuje n
                        > a dalsze z corka relacje.

                        Tak, powinnaś dać spokój. Chwali ci się, że chcesz, by dziecko miało oboje rodziców do dyspozycji, ale do tego tanga trzeba dwojga i twój eks TEŻ musi chcieć. Nie chce, co wyraźnie widać. Po co więc zmuszać dziecko do niechcianych wizyt, jeśli ona ma każdy taki pobyt odchorowywać? Uważasz, że te kontakty dziecka z ojcem, któremu na tym nie zależy, w czymkolwiek się córce przysłużą? Bo na razie wyrządzają jej więcej szkody, niż pożytku.

                        > a dalsze z corka relacje. Ale boje sie rowniez naszego, mojego i corki zamkniec
                        > ia we wlasnym dwuosoboym kregu i wzajemnego od siebie uzaleznienia. To nie jest
                        > dobre...

                        Przepraszam, gdzie wy mieszkacie? W lesie? Nie masz żadnych znajomych? Córka nie chodzi do szkoły, nie ma koleżanek na podwórku? Żyjecie na jakiejś wyludnionej i odizolowanej od reszty świata wyspie? A gdzie reszta rodziny? Dziadkowie jedni i drudzy, kuzynostwo?
                        Moim zdaniem wypychając ją do ojca jeszcze bardziej uzależniasz ją od siebie, bo ona tęskni, nie znosi tych wizyt, nie czuje się tam potrzebna, prawdopodobnie zaburzone jest jej poczucie bezpieczeństwa. Czyli chcesz dobrze, ale w gruncie rzeczy wyświadczasz jej niedźwiedzią przysługę. Może więc zadbaj o to, by miała koleżanki, przecież chyba nie jesteś tam jedyną mamą z dzieckiem w tym wieku.

                        • ola_dom Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 07.07.15, 16:36
                          enith napisała:

                          > do tego tanga trzeba dwojga i twój eks TEŻ musi chcieć.

                          A może przede wszystkim to DZIECKO musi chcieć...? Leepka pisze, że "dziecko musi mieć kontakt z ojcem" - nawet jeśli nie chce????? Bo zdaje się, że ona tak przeraźliwie nie chce, że aż choruje od tego.
                          • enith Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 07.07.15, 16:52
                            > A może przede wszystkim to DZIECKO musi chcieć...?

                            Tak Olu, ale trzeba wziąć pod uwagę, że być może dziecko nie chce i się wzbrania, bo wyczuwa, że ojciec nie chce. I koło się zamyka. Zmiany trzeba zacząć więc od strony ojca, ustalić nową formę, częstość i jakość kontaktów z nim. I obserwować, czy za tymi zmianami idą zmiany u dziecka. No, ale z opisu wynika, że pan nie jest z tych, z którym można robić jakieś ustalenia. Problem ciągnie się od rozwodu, a oni nadal są w punkcie wyjścia, nadal trzymają się durnych ustaleń sprzed trzech lat, choć widać, że te ustalenia w ogóle się nie sprawdzają i powodują u ich córki traumę. Jeśli córka wymiotuje na myśl o dwóch dniach z ojcem, to co będzie podczas tego miesiąca u niego?
                      • alsk9 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 07.07.15, 16:56
                        Powinnaś zacząć szanować dziecko i sluchać co do ciebie mowi.
                        I powinnaś się zająć zbudowaniem swojego nowego życia także z dzieckiem, towarzystwa w nim, zaznajomieniu się z innymi ludźmi, choćby innymi matkami mającymi dzieci.
                        Za twój lęk, że jesteś sama i samotna, i obawę, że będziecie z dzieckiem wisieć na sobie tylko w domu, płaci dziecko bo siłą wypychasz go do ojca by on uczył dziecko towarzyskości? Może dziecko płacze, bo czuje, że go chcesz odepchnąć od siebie.
                        Zacznij normalnie żyć, znajdź koleżanki z dziećmi, wspolne wyjścia , wyjazdy, niech dziecko będzie wśród ludzi.


                  • enith Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 06.07.15, 18:32
                    > kontakt na przyklad telefoniczny OK, da sie zrobic, ale juz kontakt osobisty s
                    > rednio jesli nie mieszka sie blisko siebie...

                    Pytanie, dlaczego nie mieszkacie blisko siebie? Przecież macie dziecko. Przecież przez co najmniej pięć lat mieszkaliście razem. Nie dało się po rozwodzie DLA DOBRA DZIECKA zamieszkać w bliskiej odległości od siebie?
                    I powiedz, czyim poronionym pomysłem było ustalenie widzeń dla dotychczas pełnoetatowego ojca na poziomie 4 zakichanych dni w skali miesiąca? Kto ten pomysł zapodał, kto się z nim zgodził i kto tego koszmarka oficjalnie klepnął?
                    Mam przeczucie, że gdybyście wtedy, trzy lata temu, gdy zaczęły się problemy z córką, przyznali jej prawo do wyrażania tych uczuć, a nie je bagatelizowali, gdybyście wtedy usiedli i na nowo rozplanowali formę i częstotliwość kontaktów z ojcem np. na częstsze, ale bez noclegów, to dziś nie mielibyście żadnych problemów z chorującym przez wizytami u ojca dzieckiem. A tak problem eskaluje, sytuacja się pogarsza, a ty nadal trzęsiesz portkami ze strachu przed eks mężem, by choć zaproponować rozmowę o problemie. Czy on ma na ciebie jakieś haki, szantażuje cię czymś? Czy mieszkacie w kraju, w którym kobiety nie mają nic do powiedzenia w kwestii wychowania własnych dzieci, a ojcom wolno wszystko?
                    • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 07.07.15, 18:52
                      Ja się dziwię ludziom, którzy popełnili błąd (sztywne - co do formy i terminów- kontakty), że dalej brną w ten błąd. Sąd sądem, ale przecież można ustalić między sobą nową formułę kontaktów, jak piszesz, Enith- częściej a bez noclegu.
                      I wynająć mieszkania bliżej siebie. Nie wierzę, że to jest trudność nie do pokonania. Tu po prostu nie ma pomysłu.
                      • panizalewska Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 08.07.15, 23:33
                        45 minut zbiorkomem to faktycznie arcydramat jest :P 2-3 godziny to bym rozumiała
                        Proszę Cię Vilez, odległość jest tu najmniejszym problemem jak widać
                        • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 09.07.15, 10:44
                          Arcydramat nie, ale autorka sama pisze, że to jest utrudnienie dla częstych kontaktów. Bo jest.
                          Uważasz, że trzeba się zajmować tylko "największym" problemem? Ciekawa metoda. Ale zła.
                          • panizalewska Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 09.07.15, 19:43
                            No imputujesz mi teraz coś, czego w ogóle nie napisałam, ech.
                            Niechęć rodziny do spotkań jest problemem. Sposób przemieszczania się jest problemem drugorzędnym - dla chcącego nic trudnego. Ja bym się z powodu 45 minut jazdy nie przeprowadzała bliżej eksa, no bez przesady
    • differentview Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 09:48
      leepka napisała:

      > Mysle ze wizyta u psychologa dzieciecego nie zaszkodzi ale to dopiero we wrzesn
      > iu. Teraz potrzebuje rady co dziecku odpowiadac i jak je uspokoic, upewnic. Zeb
      > y bylo jasne, nigdy zle o jej ojcu nie mowilam, teraz tez mowie ze bedzie fajni
      > e, miesiac szybko minie, ze przeciez ojca kocha i on ja tez itd ale juz mi sie
      > pomysly koncza i jej placzu nie moge zniesc :(

      nie wiem czy ta historia jest prawdziwa ale zakladajac, ze jest- zamiast zapewniac, ze bedzie fajnie( bo niby skad to mozesz wiedziec) popros corke by opowiedziala Ci czego sie boi, co ja stresuje, niczemu nie zaprzeczaj, tylko sluchaj; jesli corka czuje sie odrzucona przez ojca, ktory wiecej czasu poswieca partnerce to mozesz z nim o tym porozmawiac; nie w formie krytyki jego jako ojca tylko jako przejaw wspolnej troski o dziecko; pomysl, ze z tego powodu mala ma isc do psychiatry moim zdaniem nie swiadczy zbyt dobrze o Twoim ex; napisalas, ze jest przewrazliwony, ze kazde wzwrocenie mu na cos uwagi traktuje jako podwazenie kompetencji ojcowskich- dziecko przezywa jakies jego zachowanie- to dziecko ma isc do psychiatry??? moze on powinien isc do psychiatry skoro jest tak malo elastyczny i pozbawiony refleksji w swoich kontaktach z corka?
      • vilez Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 10:51
        > moze on powinien isc do psychiatry skoro jest tak malo elastyczny i pozbawiony refleksji w swoich kontaktach z corka?

        Albo matka, która coś zaszczepia dziecku, np. przeciw ojcu, albo przez zbyt szczelną relację z dzieckiem. To też możliwe.
        • alsk9 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 11:55
          Może jedno może drugie.
          Ale niewątpliwie KAŻDE Z NICH już dawno mogło załatwić dziecku psychologa i go zaprowadzić, gdyby się tym dzieckiem interesowało.

          Jak na razie to podejrzewam, że ojciec huczy na matkę, że "dziecko ma problemy? to dziecko do psychiatry zaprowadź jak nie umie bez ciebie być"
          i odwraca się tyłkiem od problemu. Dlaczego sam dziecka nie zaprowadzi?
          Uważa, że twardy chów jest najlepszy?
          Jakim był ojcem wcześniej?
          A matka tłumaczy dziecku, że ojciec jest fajny i żeby nie płakała, bo głupio jej przed exem, że dziecko nie jest bezproblemowe, by dobrze świadczyło o niej wobec nowego związku exa.
          • panizalewska Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 05.07.15, 15:39
            Podtrzymuję poprzedni post. W głowie się nie mieści. Niezależnie od "grubości" spraw u ojca, matka, która wmawia spazmującemu dziecku, że "przecież tatuś jest OK, no idź do niego" to po prostu zdrada. Czyli nie dość, że u ojca jest kijowo, to jeszcze matka robi wodę z mózgu i robi spychologię emocjonalną. Koszmar. Przeżywałam to przez 10 lat. NIC, absolutnie NIC!!! tak nie boli jak zdrada własnej matki. Zaprzeczanie emocjom, wmawianie innych - dla swojej wygody, bo termin wakacji zaklepany, bo generalnie dziecko tylko doopę zawraca jakimiś tam szlochami. To paskudne, okrutne.
            A dziecko żadnych babć i dziadków nie ma, żeby u nich spędzić wakacje??
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 12.07.15, 21:18
      Oczywiście niechęć do pobytów u ojca należy zdiagnozować. Mogą one leżeć po jego stronie. Może tata poświęca córce zbyt mało czasu czy uwagi. Może robi coś czego córka nie lubi lub czego się boi.
      Warto z byłym mężem o tym porozmawiać. Wyostrzyć jego uwagę na córkę, podzielić się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniem z nią, bez względu na to czy były mąż to lubi czy nie. Trzeba
      Ale zachowanie córki nie musi skutkować separacją od ojca ani rodzącym się przeświadczeniem, że Pani pozwalając na kontaktu z ojcem jest nieuważną czy złą mamą. Raczej próbą jej zrozumienia, ukojenia, porozmawiania z mężem.
      Kłopot może być po stronie córki. Może weszła w wiek, w którym trudniej jej się rozstawiać z Panią, tęskni , czuje się niepewnie. Ale to nie jest powód do zakazu kontaktu z ojcem. Tęsknota za bliską osobą jest naturalna. Nie ma sensu jej unikać, natomiast trzeba umieć ją koić. I to jest zadanie dla taty. To jest uczucie, które towarzyszy w życiu i trzeba umieć sobie z nim radzić oraz uznawać je za naturalny przejaw życia emocjonalnego. Tak jak znoszenie pewnej frustracji, jaką może być opuszczanie co jakiś czas swojej strefy komfortu. Rolą rodziców jest pomóc dzieciom przejść przez te trudności, pokazać, że się je rozumie nie gani ich za te przeżycia, ale też , że one są naturalne. Szczególnie dzieciom rodziców rozdzielonych, rozwiedzionych, żyjących w dwóch odrębnych rzeczywistościach, tworzących nowe byty w których dziecko musi uczyć się funkcjonować, bo taka jest jego rzeczywistość. Trzeba uznać, że to jest bardzo już powszechna rzeczywistość wielu dzieci.
      Jeśli tylko z powodu opisanych zachowań córki chce Pani zaprowadzać ją do psychologa, to uważałabym to za przedwczesne. Córka wydaje się przeżywać naturalne uczucia związane z życiem w dwóch domach, które mają odmienne dynamiki. Raczej widzę tu Państwa rolę niż rolę psychologa. To rodzice są bezpiecznymi obiektami. I to rodzice powinni pomóc córce je przeżyć, a nie ominąć. A to, że przykro jest patrzeć na smutne czy płaczące dziecko, to trudno. Tu już rodzic musi sobie poradzić z tym, bez oczekiwania, że pomocą ma być uspokojenie się dziecka. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • sebalda Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 13.07.15, 13:20
        Pani Agnieszko, ale czy objawy somatyczne ze strony dziecka nie świadczą jednak o tym, że problem jest poważniejszy niż tylko różna "dynamika" dwóch domów? I czy zmuszanie dziecka do pobytów u ojca nie jest w tym przypadku formą opresji wobec dziecka? Pokazaniem mu, że jego zdanie i potrzeby nie są istotne? Lekceważeniem jego uczuć?
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 14.07.15, 00:58
          sebalda napisała:
          I
          > czy zmuszanie dziecka do pobytów u ojca nie jest w tym przypadku formą opresji
          > wobec dziecka? Pokazaniem mu, że jego zdanie i potrzeby nie są istotne? Lekcewa
          > żeniem jego uczuć?

          Nie napisałam, że należy lekceważyć uczucia dziecka. Napisałam, że trzeba je rozumieć i koić. I że jest to rolą obojga rodziców, w zależności od tego, które z nich ma akurat osobisty kontakt z dzieckiem. Dlaczego ojciec nie miałby się tego uczyć ? To też jest poznawanie swojego dziecka i jego potrzeb. Kiedy ojciec ma się uczyć reakcji na zachowania dziecka, jak nie w bezpośrednim z nim kontakcie? Przebywanie z ojcem to nie jest forma opresji. Natomiast może stwarzać różne emocjonalne stany. Tak samo jak relacja z mamą.
          Dzieci miewają różne momenty w życiu. Nie można ich od wszystkich izolować. Byłoby to tworzeniem nierzeczywistej bańki, z której coraz starsze dziecko wychodząc będzie zupełnie nieprzystosowane. Nie takie jest zadanie rodziców.
          Oczywiście nie mówimy tu o patologicznych sytuacjach, bo wypowiedzi autorki wątku na to nie wskazują. To, że rodzice wzbudzają w dzieci,ach rozmaite uczucia czasem nieprzyjemne do przeżywania, to nie oznacza że ci rodzice są okrutni albo niewydolni. Taki jest świat emocji, których trzeba się uczyć. Ważne aby można było je przezywać i o nich rozmawiać. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • sabina211 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 13.07.15, 16:29
      Nie odzywałam się do tej pory w tym wątku, bo nie pochodzę z rozbitej rodziny, ani nie jestem rozwiedziona. Ale pamiętam, że gdzieś do 12 roku życia każde pozostawienie w domu z ojcem (może nie wzorowym, ale normalnym) okupowałam histerią z leżeniem w łóżku i wąchaniem mamy koszuli nocnej...Kilka razy po słuchaniu kilkugodzinnych krzyków o nic (mamusiu wróć itd) tata nie wytrzymał i nawrzeszczał, albo i dał klapsa, czemu dziś się nie dziwię. Potem mi przeszło, dziś z obojgiem rodziców mam normalne relacje. I do teraz nie wiem, o co tak naprawdę chodziło. Mama miała być w domu, bo inaczej nie miałam poczucia bezpieczeństwa. A dlaczego, tego nie wie nikt. Dlatego przypominając sobie swoje sceny (też z biegunką i wymiotami, a nawet utratami przytomności, ale to sporadycznie) uważam komentarz eksperta za bardzo wyważony. Są takie dzieci, choć oczywiście są i krzywdzący rodzice....
      • sebalda Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 13.07.15, 16:42
        A to faktycznie miałaś kochanego tatusia, który Twoją tęsknotę za mamą karał biciem. Zaiste "normalny" tatuś.
        Nigdy nie pojmę ludzi, którzy piszą: rozumiem ojca/matkę, że mnie bili. Dla bicia dziecka nie ma żadnego usprawiedliwienia, a już szczególne za to, że tęskni/cierpi/jest smutne.
        • sabina211 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 13.07.15, 19:27
          Nadal twierdzę, że mój tata był i jest normalny. Pamiętam te swoje histerie i chyba tylko świętemu nie puściłyby (choć czasem) nerwy w takiej sytuacji powtarzającej się co i rusz. I tak raczej to ignorował, kiedy wszelkie inne sposoby zawodziły i nie było ze mną kontaktu (np. zapisywanie jeszcze w obecności mamy, co będę z tatą robiła - niby było ok, a 5 minut po mamy wyjściu histeria od nowa.) A gdyby mama temu ulegała to nie ruszyłaby się nigdzie przez 10 lat...U dziadków płakałam tak samo,więc to nie kwestia taty.
    • julita165 Re: Akceptacja rozwodu rodzicow - jak pomoc dziec 15.07.15, 16:22
      Jeżeli córka tak przezywa rozstanie i pobyt u ojca to może warto byłoby pomysleć o jakiejś zmianie harmonogramu tak aby to nie był miesiąc rozstania z mamą tylko tydzień czy dwa i tak na zmianę. Nawet jeśli wiąże się to z trudnościami. Ja się nie dziwię, że ją przeraża caly miesiąc rozłąki z matką, z którą stale mieszka.
Pełna wersja