leepka
03.07.15, 15:17
Witam,
Wszystko wlasciwie jest w tytule... Moja 8-letnia corka ma coraz wiekszy problem z zaakceptowaniem tego ze jej rodzice nie sa razem. Albo bardziej go uzewnetrznia, to tez mozliwe...
Rozstalam sie z jej ojcem 3 lata temu, corka mieszka ze mna, ojca widuje w co drugi weekend i polowe wakacji szkolnych, ferii itd. Dogadujemy sie z eksem bez problemu.
Na samym poczatku zdarzalo sie ze dostawala goraczki w co drugi piatek, goraczki 39st, ktora przechodzila nastepnego dnia. Przeprowadzilismy wtedy cala serie rozmow, wydawalo sie ze sytuacja sie polepszyla, o goraczkach nie bylo juz mowy. Mniej wiecej rok temu byl epizod "jelitowki" ktora cudownym sposobem pojawiala sie w co drugi weekend. To tez przeszlo stosunkowo szybko.
Teraz natomiast corka placze przed kazdym pobytem u ojca, mowi ze nie chce tam isc, ze nie czuje sie jak u siebie w domu, ze chce byc ze mna. Sytuacja zaczyna sie komplikowac bo zblizaja sie wakacje a w tym roku ustalilismy, ze eks zabiera ja na lipiec a ja na sierpien. No i jest dramat, placze juz od tygodnia....
Mysle ze wizyta u psychologa dzieciecego nie zaszkodzi ale to dopiero we wrzesniu. Teraz potrzebuje rady co dziecku odpowiadac i jak je uspokoic, upewnic. Zeby bylo jasne, nigdy zle o jej ojcu nie mowilam, teraz tez mowie ze bedzie fajnie, miesiac szybko minie, ze przeciez ojca kocha i on ja tez itd ale juz mi sie pomysly koncza i jej placzu nie moge zniesc :(
Pomocy!