bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuugie

06.07.15, 14:29
Z takim przypadkiem zetknęłam się po raz pierwszy. Kobieta w bardzo złym destrukcyjnym związku. Dwoje dzieci: 7-synek, 14-córka. Mężczyzna od paru lat żyje z kochanką, z którą ma dziecko lat 5. W domu kobiety i dzieci bywa, czasem także sypia, ma swoje oddzielne łóżko. Nie angażuje się specjalnie. Kobieta twierdzi, że on jest dobrym ojcem, ale specjalnie tej jego dobroci nie widać. Moje wrażenie jest takie, że raczej dzieci olewa, a skrajna aktywność to parę sekund rozmowy, czy chwila łaskotek.

Kobiecie - matce dwójki dzieci - stale oświadcza, że ją kocha, że kochanka to jędza, która go szantażuje, że on musi u niej być, bo ona inaczej oskarży go o bardzo wysokie alimenty, zabije siebie i dziecko itp. albo ją i dwójkę jej dzieci, bo jest stuknięta. W ogóle opowiada tak sprzeczne ze sobą i nieprawdopodobne rzeczy, że naprawdę nie wiem jak jej udaje się w to wierzyć. Nie tylko o kochance - na wiele różnych tematów. Chyba, że to ona wymyśla i twierdzi, że on jej tak mówi. Nie wiem.

Kobieta jest zależna finansowo od partnera. Nie ma żadnych swoich dochodów. Od 14 lat nie pracowała zawodowo. Do tego ma obsesję na punkcie ojca swoich dzieci. Dziećmi zajmuje się bardzo powierzchownie (coś tam upierze, zagoni dzieci do mycia, zakupy jakieś zrobi, dzieciaki jedzą zazwyczaj gotowce). W domu jest strasznie i mówię to ja, choć naprawdę nie jestem pedantką. Tony kurzu, sterty niepotrzebnych nikomu rzeczy, wszędzie walają się ciuchy - trudno powiedzieć czyste czy brudne. Wszystko się lepi, stół, blaty w kuchni, toaleta...Starsza córka nie jest nauczona porządku - jej pokój wygląda tak samo. Pokój mojego syna i podobne pokoje kolegów - typowe pokoje nastolatków - są przy tym oazami czystości. Młodsze dziecko ma nieco lepiej, ale nie wiem, jak to jest, że nikt w szkole dotąd nie zwrócił uwagi na lepiące się podręczniki, pomięte zeszyty, plecak uwalony wszystkim, czym się da. Starsza córka albo wychodzi, albo gra, albo siedzi na necie - w sumie typowe, ale jest bardzo uczepiona matki - ciągle do niej dzwoni, pociesza, prosi żeby nie płakała - widać, że czuje się za nią odpowiedzialna i ciągle się boi. Jest traktowana jak służąca, gdy tylko jest w domu - zrób to, zrób tamto, idź po po to, po tamto. Gdy się buntuje mamusia dostaje zapaści, albo ataku złości, albo budzi wyrzuty sumienia. Młodsze dziecko po szkole ciągle gra i ogląda TV, teraz w wakacje całymi dniami. Czasem jest zabierane na spacer.

Matka jest skoncentrowana na ojcu dzieci. Gdy nie ma go w domu wyje, od dzieci wiem, że głównie leży w łóżku, łyka jakieś kosmiczne garści tabletek, jakieś psychotropy wciąż kupuje. Na pewno nie dostaje recept od psychiatry, bo do takiego nie chodzi. Gdy się pojawi on, to ona ożywia się, ale jest w kółko skupiona na tym, jak jemu się przypodobać. On ewidentnie jest w stosunku do niej opryskliwy, ma tylko chwilowe przebłyski np. w postaci małego prezenciku. Nie ma z nią innych tematów niż to, jaka ona jest dobra dla niego, a on niewdzięczny. W kółko. Jej zasługi, jego podłości.
Będę niepoprawna politycznie, wiem, że on jest w stosunku do niej podły, że ją zwodzi, wciąż daje nadzieję, tłamsi, latami zniechęcał ją do pracy, mówiąc, że on utrzyma ją i dzieci, że ją szantażuje, że grosza jej nie da, dzieci zabierze itp. Ale kobieta też jest okropna, szantażuje go, gra i manipuluje dziećmi, urządza melodramaty, potrafi mieć kilkanaście zawałów dziennie, wciąż straszy samobójstwem - wszystko przy dzieciach,moim zdaniem po to żeby wystraszone dzwoniły po ojca żeby przyjechał, bo nie sobie nie radzą. Co też robią.
Ojciec nie ma najmniejszej ochoty przejąc opieki nad dziećmi. Matka ewidentnie się nie nadaje - dzieci nie zdają sobie sprawy jak fatalna jest ich sytuacja i że są dręczone przez matkę - uważają że jej zachowanie jest uzasadnione zachowaniem ojca, czują się w obowiązku ją wspierać, są od matki uzależnione.
Kobieta wciąż wierzy, że on się zmieni, skończy z tamtą, wróci do niej i będzie sielanka. Od paru lat. Sama w tym czasie jest w coraz gorszym stanie i coraz bardziej wyczerpuje emocjonalnie siebie i dzieci. Nie wiem, czemu jej partner wciąż wraca - może, ale tylko może boi się zostawić wszystko bez nadzoru - ale po co w takim razie ją wtedy dręczy?

Sprawę znam od strony nastolatki, która przyszła po poradę, czy może sama wystąpić o alimenty, bo ojciec nie zawsze daje pieniądze na czas. Rozmawiałam też z kobietą już parę razy. Miałam okazję zaobserwować jej relacje z dziećmi, fazę obsesji itp. Nie jestem psychiatrą, ale słyszałam, że czasem depresja objawia się takim fanatycznym wczepieniem w jedną osobę. Dokładając ograniczenie aktywności do minimum wynikające z tego, żeby dzieci nie zabrali...Może?

Dla tych co przebrnęli - w mojej ocenie dzieciom dzieje się stale poważna krzywda ze strony matki. Po paru próbach tracę nadzieję, że matka zmieni swoje obsesyjne postępowanie, choć jeszcze się nie zamierzam poddać. Jeśli zgłoszę rodzinę niewiele osiągnę - wbrew pozorom raczej nie odbiera się dzieci za bałagan w mieszkaniu. Nikt nie jest w stanie sprawdzić, czy pani stale nawala się jakimiś nielegalnie kupowanymi psychotropami. Pozornie jest więc wszystko okej - zwłaszcza, że dzieci będą bronic mamy do upadłego. Boja się, żeby nie została sama, bo sobie "coś" zrobi. Jak w takiej sytuacji można pomóc dzieciom? Może jednak zgłosić? Czy jest szansa na to, żeby pomóc matce tych dzieci wyrwać się z własnej obsesji czy tez uzależnienia od partnera - co także pewnie poprawiłoby sytuację dzieci?
Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Poradził sobie z nią? Będę zobowiązana za każdy pomysł lub doświadczenie.

    • ada1214 Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 06.07.15, 14:53
      Zastanawiam sie, czy mnie i moja rodzine ktokolwiek kiedykolwiek tak szczegolowo opisal w necie, ze osoby z naszego srodowiska z latwoscia nas zidentyfikuja? Na przyklad ktorys z psychologow do ktorych chodzilam, nagle zapragnal szukac opinii w necie na temat jednej ze swoich pacjentek czyi mnie?
      • twojabogini Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 06.07.15, 19:39
        ada1214 napisała:

        > Zastanawiam sie, czy mnie i moja rodzine ktokolwiek kiedykolwiek tak szczegolo
        > wo opisal w necie, ze osoby z naszego srodowiska z latwoscia nas zidentyfikuja?
        > Na przyklad ktorys z psychologow do ktorych chodzilam, nagle zapragnal szukac
        > opinii w necie na temat jednej ze swoich pacjentek czyi mnie?

        Nie wiem z jakich powodów psycholog miałby szukać w internecie opinii o swoich byłych pacjentkach? Nie opisałam szczegółowo rodziny, opisałam szczegółowo problem. Nawet bliscy znajomi czytając mój post nie rozpoznają ani dzieci, ani rodziców. Jeśli twój wkład w dyskusję na tym się kończy, to możesz sobie darować dalsze uwagi.
    • vilez Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 06.07.15, 15:29
      Skoro kobieta nie pracuje, ona i dzieci żyją tylko z nieregularnych alimentów, dzieci są zaniedbane, a kobieta sprawia wrażenie osoby nieodpowiedzialnej i zrównoważonej, to możesz sprawę zgłosić do opieki społecznej. Mogłaś też zgłosić w szkole dzieci (teraz wakacje, więc...).
      • sebalda Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 06.07.15, 15:35
        Trzeba tylko rozważyć, co wniesie zgłoszenie? Czy dzieci trafią do niechcącego ich ojca? Czy do domu dziecka? Jest tragicznie, ale zawsze może być gorzej. Dobrze by było wiedzieć, jaka naprawdę jest kobieta, z którą jest ojciec. No i przede wszystkim, co na to wszystko dziadkowie z jednej i drugiej strony, czy ktoś się w ogóle jeszcze tymi dziećmi interesuje?
        • vilez Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 06.07.15, 16:43
          Pomoc społeczna to nie od razu zabieranie dzieci.
        • twojabogini Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 06.07.15, 19:56
          Gdy są zainteresowani członkowie dalszej rodziny takie rzeczy zazwyczaj się nie dzieją. Od dawna obserwuję, że rodziny dysfunkcyjne wegetują w próżni. Nie nie ma nikogo, kto chciałby wziąć odpowiedzialność za dzieci.
          Przy tym jak na razie funkcjonuje to w naszym kraju wcale nie jestem pewna, że izolacja dzieci od rodziny np. do rodziny zastępczej jest to opcja lepsza. Na pewno w przypadku zagrożenia życia i zdrowia dzieci - tak. Albo w sytuacji w której ktoś by z dziećmi pracował, objął je profesjonalną opieką, tak, wtedy także izolacja od rodziny miałaby sens.
          Zwłaszcza, gdyby w międzyczasie ktoś z tą rodziną pracował nad powrotem dzieci. Miałam okazję obserwować pracę ops pod który ta rodzina także podlega. Kobiecie odebrano piątkę jej dzieci i pracowano nad tym, żeby dzieci mogły wrócić. Warunki: odwyk, zmiana nory na jakieś lepsze lokum - pomogli jej wynająć coś od gminy, miałam okazję to obejrzeć - niewiele się różniło od poprzedniej nory, tylko, że tym razem wpływała kasa do gminy. Była też zobowiązana do stałych wizyt u psychiatry - jak twierdziła za każdym razem nie raczył z nią rozmawiać, wypisywał receptę, leków nie brała bo nie była w stanie pracować. Wspomniałam, że warunkiem było podjęcie pracy? Jedyna praca jaką udało się jej znaleźć to ciężka praca fizyczna w takich godzinach, że gdy wrócą dzieci po prostu jej nie utrzyma. Ostatni warunek - odbycie kursu dla rodziców. Kurs prowadziła jakaś domorosła pani psycholog - przeszłam się zobaczyć jak to wygląda. Klepała z małą dokładnością cytaty z paru popularnonaukowych książek o wychowaniu dzieci ale za to tak jakby głosiła jakieś objawione prawdy.
          Nie wiem czy wszędzie i zawsze tak to wygląda. Mam nadzieję, że nie. Może gdzieś są te wspaniałe opsy, które naprawdę pracują z rodzinami, dbają o to, żeby dzieci w czasie izolacji nie traciły kontaktu z rodzicami, aby budowała się prawidłowa więź, żeby dzieci funkcjonowały w swoim środowisko itp.
          Pomijam, że tu wszystkie mechanizmy i dysfunkcje są niejawne. Bałagan to jeszcze nie patologia. Depresja rodzica to nie patologia. Załamanie rodzica to nie patologia. Troska dzieci o rodzica to nie patologia. Same dzieci nie widza w swojej sytuacji w zasadzie nic złego. Zazwyczaj są w miarę czyste w miarę najedzone, mają wszystko czego im trzeba i kochają swoich rodziców. Żadne z nich nie chciałoby być odizolowane nawet na jeden dzień od swojej rodziny. Nikt nikogo nie bije, nikt nie jest od niczego uzależniony. Może matka od ojca. Ale czy zła miłość to powód do ingerencji w rodzinę?
          • vilez Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 07.07.15, 07:30
            Słabe finanse, słaba opieka - potrzebny psycholog, a może i asystent (lub kurator).
    • zolla78 Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 06.07.15, 15:52
      Pogadaj w szkole czy są w stanie objąć dzieci dodtakową opieką psychologiczną. Trzeba je trochę wzmocnić, przekonać, że nie są odpowiedzialne za rodziców i nawet jak wkroczy opieka społeczna, to będą dla nich z tego pozytywy. Jak trafisz na mądrego dyrektora i psychologa szkolnego to pomogą.
      Jak okaże się, że nie są "mądrzy", to zgłaszaj do MOPS. Ty już jesteś na aplikacji albo po? Obowiązuje cię tajemnica? Jak nie, to zawsze jeden świadek jest.
    • 71tosia Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 06.07.15, 19:38
      Mysle ze na tych rodzicow dopiero wizja utraty dzieci, moze zadzialac mobilizujaco, albo i nie. Czy dzieci maja jakas dalsza rodzine, ktora mozna poprosic o pomoc? Jezeli nie to ja zglosilabym sprawe do MOPSU, porozmawialabym wczesniej jednak z nastolatka, to juz duza dziewczynka trzeba ja poinformaowac ze interewncja z zewnatrz daje spora sznase na pomoc ale jezeli rodzice kompletnie nic nie zrobia to byc moze dzieci wyladuja w rodzinie zastepczej na jakis czas. Dziewczynka ci zaufala wiec trzeba jej przedstawic sytuacje tak jak jest.
    • ida_marcowa1 Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 07.07.15, 20:32
      tez bym sie zastanawiała czy jednak nie mops...i na początek asystent rodziny. to chyba nie do końca tak, że te dzieci to tak od razu zabierają. wspólpracuję czasm z mopsem i wiem o sporadycznych "odebraniach" ( raz matka tak piła, że w innej galaktyce przebywala a drugi raz to szpital zglosił bo roczne dziecko kolejny raz trafiło z makabrycznymi obrażeniami).
    • napis_z_obrazka Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 07.07.15, 23:42
      A czy kobieta nie jest czasem ofiara przemocy emocjonalnej i ekonomicznej? Takim osobom konieczna jest dluuuga terapia plus grupa wsparcia. To pozwoli jej zobaczyc swoja krzywde oraz krzywde, ktora wyrzadza dzieci. Te zamiane roli ofiary wobec slabszych/zaleznych.
      Moim zdaniem jednak Osrodek Pomocy Spolecznej, Punkt Interwencji Kryzysowej, Poradnia dla Ofiar Przemocy. Co tam blizej domu, w pierwszej kolejnosci.

      Czy to juz depresja wymagajaca leczenia szpitalnego decyduje lekarz.. Znalazlam taka wypowiedz w Internecie:
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,14254306,Szpital_psychiatryczny_okazal_sie_miejscem_dla_normalnych.html
      Ja radzilabym matce wystapienie do ojca dzieci (zrozumialam, ze jeszcze jej meza) o lozenie na dom (przez Sad Rodzinny). Ale... czy sie odwazy?
      Tak czy siak do podjecia pracy zarobkowej tez trzeba namawiac.
      A jakie ma wyksztalcenie?
    • molly_wither Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 08.07.15, 18:37
      Co za czasy nastaly, ze wszystko,co w rodzinie "zlego" trzeba zglaszac wladzy i instytucjom? Rodzina z problemami,jakich wiele. Takie byly w larach 60tych, 70tych, 80, 90tych i beda ciagle. Swiat bylby zbyt piekny, gdyby na nim zyli wszyscy wg tych samych regul i zasad. To raczej ta pani powinna podjac jakos zyciowa decyzje. Albo,jak mawiala zawsze moja matka,zycie samo rozwiaze problemy.
      • nammkha Re: bardzo silne uzależnienie od partnera - dłuuu 09.07.15, 14:31
        Molly, Samo się nigdy nic nie rozwiąże. Same to się mogą wychować te dzieci na osoby dysfunkcyjne i nie nadające do życia społecznego, na osoby psychicznie zaburzone i nadające do długotrwałej terapii, albo na kryminalistów.
        Na prawdę nie rozumiesz, że nasze społeczeństwo dojrzało na tyle, aby nie pozostawiać dzieci samych sobie i bezradnych? Ich rodzice decydują o tym jak żyją, ale dzieci wyboru nie mają, a jeśli rodzice zawodzą to chyba dobrze, aby znaleźli się w społeczeństwie inni dorośli, którzy przekażą dzieciom dobre wzorce, którzy dadzą im poczucie bezpieczeństwa itp? Znasz powiedzenie, że wszystkie dzieci nasze są?
Pełna wersja