przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam

13.07.15, 00:58
Miałam niedawno - dwa miesiące temu bardzo burzliwy wątek. Bardzo mną to ruszyło. Zaczynam terapię. Wyczytałam forum.
I wnioski oraz zmiany takie- matka mi obojętnieje. Zawiodła mnie - trudno. Nie mam wpływu na jej zachowanie. Zbliżyła się bardziej do męża. .zz nim omawia ważne kwestie. Juz nie z mamusia:)) na początku było mi trudno ale coraz lepiej mi z tym. Choć łapie się czasem ze chce z czym do niej lecieć po poradę.
Druga kwestia-mamy fajną nianie. Synek ja uwielbia. Ostrzegam ja delikatnie aby nie zaprzyjaźnia się z matką i jej partnerem. No ale..dopiero jak o coś zapytałam do niej doszło ze nią także próbują manipulować.
Partner matki- nie lubię go. Choć tyle lat znam. Jako człowieka. .Ciągle kogoś obgaduje. Komentuje. Ma kij w du... I ciągle zachowuje się jak gość. .. milknie jak wchodzę np..do kuchni - ostatnio zdarzyła się tragedia w jego bliskim otoczeniu- śmiertelny wypadek a on ciągle kombinuje. Obgaduje. Dorabia fakty. Wstrętne to i jeszcze 2 słowa a nie wytrzymam...a do tego nic nie można zrobić na działce bo on już tam jest..(mieszkamy razem w domu w połowie moim)
Kolejna sprawa- otwarly mi się oczeta. Matka jest egoistka. Ciągle.komentuje. Ja juz mam to gdzieś. ..I komentarzy coraz mniej. Straciłam nadzieje na kochająca się rodzi e i mi z tym o wiele lżej.

A teraz meritum -planowałam rozbudowę domu. Darowizna połowy domu matki na mnie ze służebnościa. Wydawało mi się ze to dla mnie lepiej. Ale byłam u babci. Matki.mamy. i wiem ze jeśli moja matka będzie taka na stare lata ( teraz ma 60) to.z nią nie wytrzymam..nie dość że miałam chore dzieciństwo ,pepowine pół życia to jeszcze uwikłany się w opiekę. .Moja matka się swoją nie zbyt przejmuje.
I nie chce tej darowizny. Nie chce z nimi mieszkać bo o ile matka jest jeszcze w miarę gdy jest sama to razem z partnerem są nie do zniesienia. Najważniejsze są pieniądze. Ja mam ciągle pomagać. Sponsorować. Czuje się jakbym nie była współwłaściciel domu tylko użytkownikiem i za użytkowanie płacić. Bo jak to mama mówi, że ja mam inwestować. Utrzymywać dom. Bo jest mój. Jasne ... tylko to wszystko w teorii. Bo nie czuje się jak właściciel. Mam tylko obowiązki bez praw. Czuje się jakbym płaciła podatek za przebywanie i zabieranie im przestrzeni życiowej i tu nie chodzi mi o pieniądze. Chodzi mi o oczekiwania ze ja będę płacić. Bo to oczywistość jest i mój obowiązek. To chyba matki facet podsyca 'hak ma to niech da'. Kurde ja od zawsze.mam tylko obowiązki. I zobowiązania. W imię tego iż pewnego pięknego dnia odziedziczył ta piękna wille:) i od początku samodzielności miałam ten przywilej z przyszłości opłacać. W zamian tez za dochowanie matki..

Ale aj juz tego nie chce. Nie chce być wciąż odpowiedzialna. Nie chce utrzymywać obcego mi faceta który jest wredny i manipuluje ( próbował mężem. Teraz niania). Nie chce spłacać długu, ktorego nie zaciagnelam bo to matka sobie wymyślila kiedyś ze 'ja ją do chowam a dom będzie moj' . Nie hce byc wrobiona w to ze jeduna bede sie.kiedys matka zajmowac bo siostra umuje rece 'przeciez dostalas dom to coMam gdzieś ten dom. To że utopia w nim kasę. Mam gdzieś siostrę i ta relacje. Chcę mieć święty spokój od nich i skupić się na.mezu i dziecku.
Planuje kupić działkę i budować dom. Niedaleko. Podoba nam się tu. NAJPIERW pomysłami -żeby być blisko to.babcia.bedzie.liedys pomagać jak.np. Mały ze szkoły będzie wracał. Ale.hello ona nie chciała i nie będzie chciała pomagac--bo to w jen mniemaniu by mi pomagało tylko i to juz jest zbyt wielka dobroć . Poza tym od.pewnego czasu widzę ze ona sztucznie odnosi się do mojego syna. To nie jest prawdziwa relacja. .chyba ja drażni..

Mam pytanie - jak i czy w ogóle poinformować matkę ze planuje się budować. Co zrobić z tym domem starym? Bo skoro odkupił udziały to.mam zobowiązania i.musze go utrzymywać .... kazać go.sprzedac? Żeby odzyskać choć części mieć na nowy dom? Dogadać się z siostra ze ona przejmie moja cześć za zwrot poniesionych przeze mnie kosztów? Matka napewno nie będzie chciała sprzedawac- nawet nie zapytam.
Obrazi się na.mnie? Jak sobie z tym poradzić? ?? Nie chce się jej tłumaczyć bo juz naprawdę nie chce rozdrapywaniem starych ran i zaogniac sytuacji. Po.prostu wiem ze żeby mieć szczęśliwa rodzi e I dziecko musze.sie wyprowadzić.

I czy ja nie.przeginam? Czuje się się odpepawiam:) ale.czy nie przegonić w.druga stronę? Czy nie.za bardzo obojętnieje? Może znowu przesadzam i się buntuje?

No.powiem ze mi ciężko. Ostatnie tygodnie to ciągłe.wahanie. w końcu odważył am się Z wierzyć mężowi, że. Myślę o naszym własnym.domu i on zareagował entuzjastycznie. Ucieszyło mnie to.

Ale czy to nie jest tak ze ja przed czym uciekam...? Któraś z Was.w poprzednim wątku napisała, że. Gdy otworzą mi się oczy to być może.dostrzege ze nie cce.mieszczkac z matką i.moge coś z tym.zrobic. Wtedy Sądziłam ze.nie mogę już nic zrobić. Teraz wiem.ze.moge.zrobic wszystko. Ze to ja sama się ograniczam.

Przepraszam ze.znow do Was pisze. Że tak długo. Nie troluje. Spójrzcie proszę na to co napisałam bo juz sama nie wiem nic.
PS. Nie chodzi mi o pieniądze. A o asymetria w relacjach. To że wszyscy z.mojej rodziny uważają że ja mam zobowiązania. Tylko ja. To dla nich oczywiste(dla.matki,jej.partnera, siostry,szwagra).
Nie.chce się czuć wykorzystywana.
I.oczyiscie nadal.siedzi we mnie żal ze matka.mnie Zawiodła gdy raz jeden w dorosłym życiu potrzebowałam jej pomocy. No i.oczywiscie ona ma.z tym też problem bo nie jest idealna babcia bo się nie da ukryć przed sąsiadami ze.mamy nianie.( wydaje mi się ze taki ma obraz siebie - to nie.moje oczekiwania) I już mi.planuje kiedy ja mam się pozbyć niani.bo ona się zajmie.wnukiem gdy tylko zakończy leczenie. Noż wstrętna baba... xnowu mi sie wtraca i manipuluje ...tak o niej coraz częściej myślę. I jakoś jej te teksty nawet mnie nie dziwią.

Wybaczcie ze zawracam Wam głowy. .dusilo mnie to. Jeśli zechcecie.skomentowac to z góry dziękuję bo liczę na ocenę z boku..
    • morekac Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 08:35
      Wmawiasz czy nie, mieszkanie pod jednym dachem z osobami, w towarzystwie których nie czujesz się dobrze , zdrowe nie jest. Ani dla ciebie, ani dla kontaktów z nimi. Być może twoja matka i jej partner są strawni w wymiarze 'maksymalnie godzina na tydzień' (albo i mniejszym), niemniej przygotuj się na to, że część osób, która nie żyje z nimi pod jednym dachem wyrazi swoje zdziwienie/zdegustowanie z twojej wyprowadzki. Bywa.

      I już mi.pla
      > nuje kiedy ja mam się pozbyć niani.bo ona się zajmie.wnukiem gdy tylko zakończy
      > leczenie.
      Uodpornij nianię na to.
    • aqua48 Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 10:50
      mytoya napisała:

      > Ale aj juz tego nie chce.
      > Chcę mieć święty spokój od nich i skupić się na.mezu i dziecku.

      > Planuje kupić działkę i budować dom.

      > Mam pytanie - jak i czy w ogóle poinformować matkę ze planuje się budować.

      Nie, nie masz żadnego obowiązku informować matki o swoich planach. Omawiaj je z mężem.


      >Co zrobić z tym domem starym? Bo skoro odkupił udziały to.mam zobowiązania i.musz
      > e go utrzymywać .... kazać go.sprzedac? Żeby odzyskać choć części mieć na nowy
      > dom? Dogadać się z siostra ze ona przejmie moja cześć za zwrot poniesionych pr
      > zeze mnie kosztów?

      Spróbuj dogadać się z siostrą, to chyba lepsze wyjście niż sprzedaż domu obcym osobom. Bo jeśli matka jest współwłaścicielką to na sprzedaż całej nieruchomości musisz mieć postanowienie sądu jeśli ona się nie zgodzi. A kto kupi połowę domu z matką jako współlokatorką?


      > Obrazi się na.mnie? Jak sobie z tym poradzić? ??

      Załóż sobie, że COKOLWIEK ZROBISZ to matka się wcześniej czy później obrazi i powtarzaj, że nie masz na to żadnego wpływu, zatem rób to co dla Ciebie i Twojej najbliższej rodziny (męża i dziecka) będzie najlepsze.

      > I czy ja nie.przeginam? Czuje się się odpepawiam:) ale.czy nie przegonić w.drug
      > a stronę? Czy nie.za bardzo obojętnieje?

      Nie, nie przeginasz, usamodzielniasz się, a same Twoje wątpliwości są dowodem na to, że nie obojętniejesz, tylko doroślejesz i zdajesz sobie sprawę, ze innych ludzi nie możesz zmienić, wobec tego zmieniasz siebie i swoje postępowanie. Bo tylko za to możesz być odpowiedzialna, nie za cudze odczucia wrażenia.

      > Nie.chce się czuć wykorzystywana.

      To nie dawaj się wykorzystywać.

      > I ona ma.z tym też problem
      > bo nie jest idealna babcia bo się nie da ukryć przed sąsiadami ze.mamy nianie.
      > I już mi.planuje kiedy ja mam się pozbyć niani.bo ona się zajmie.wnukiem gdy tylko zakończy leczenie.

      Niech sobie planuje co chce, bez Twojej zgody na działanie jej plany pozostaną w sferze marzeń. Nianię TY zatrudniłaś i tylko TY możesz ją zwolnić i to powtarzaj niani i matce. Mów też niani, że to Ty ją zatrudniasz, Ty jej płacisz nie Twoja matka i wobec tego ma słuchać wyłącznie Ciebie i Twego męża, a uwagi matki może grzecznie puszczać mimo uszu.
      To Twoje decyzje są ważne i znaczące, nie narzekania, plany i gderania matki.
      • zuzi.1 Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 11:26
        Autorko bardzo dobrze myslisz i robisz. Zadbaj z mezem o swoja rodzine i wyniescie sie z tego domu. Pro forma mozesz sprobowac dogadac sie z siostra, ale wydaje mi sie, ze ona nie bedzie chciala w to wchodzic. Gdy siostra odmowi, swoja czesc domu mozesz po prostu wynajac, tylko nalezy wydxielic tam kuchnie i lazienke oddzielna, bo bez tego to bedzie trudno wynajac.Twoja mama to toksyczna egoistka, nie spodziewaj sie po niej zmian na lepsze, bo ona ma tak a nie inaczej uksztaltowana osobowosc i sie nie zmieni. Ta pani mysli przede wszystkim o sobie i glownie tym sie kieruje, Ty robisz za przedmiot do uzywania.
    • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 11:27
      Rób generalnie tak, żeby Tobie było dobrze.
      Co do nieruchomości, nie musisz zaraz decyzji podejmować. Obmysl sobie najrózniejsze warianty, pomysl o finansach. Może są warianty, których nie brałaś pod uwagę - np. zrobienie małej kuchenki na piętrze i wynajecie tego mieszkaania komuś, a samemu wynajęcie innego mieszkania za tę cenę z wynajmu. Mozna pogadać z prawnikiem - może zamiast standardowej darowizny z dożywociem, kwota płacona miesięcznie na opiekę, prawnicy jakieś pewnie kruczki znają. Może matka do Waszej kawalerki (z tego co pamiętam macie jeszcze jakies mieszkanie inne), a dla Was cały dom. Różne są mozliwości.
      Weź pod uwagę, jaka będzie sytuacja materialna matki bez Twojej pomocy i to może być karta przetargową.
      Nie obnoś się ze swoimi planami, najpierw sama poznaj wszystkie możliwości i związane z nimi obwarowania.
      Jeśli chcecie budować samodzielny dom, to pamiętaj:
      każdy kafelek kosztuje, każda kontakt kosztuje, dach kosztuje majatek, okna kosztują majątek, i każda złowtówka którą teraz lekką ręką dasz facetowi matki albo jej, bedzie odjęta od Waszych pieniędzy na ten dom. Może nie będziesz już taka skora do rozdawiennictwa:)
      Możesz sobie narysować własny dom, jesli go faktycznie chcesz i nosiś w kalendarzu, portfelu, gdzieś sobie przykleić. Takie wizualizacje podobno dobrze robią, w każdym razie nie zaszkodzą:)
      No i kontynuuj swoja terapię, gdybyś czuła się pod presja, to pamiętaj, że to tylko odczucie w Twojej głowie, wypracowane latami treningu. Teraz sobie wypracujesz inne odczucia i zbiegiem czasu będzie łatwiej:)
      • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 12:03
        Dziewczyny jak ja Wam dziękuję za te słowa. Jak Wam dziękuję za poprzednia dyskusje. Ze przejrzałam na oczy.
        Tylko teraz.napraqde nie wiem czy nie buntuje się matce. Czy nie przegonić w druga stronę. Ze moja obojętność to jest właśnie taka na przekór. .

        Paris.dzieki za te afirmacje. Łatwiej mi będzie.

        Musze tylko być bardziej asertywność bo mam wrażenie ze trochę czasem zbyt agresywnie reaguje na matkę i jej faceta. Ale naprawdę mam to gdzieś ' ze jestem niemiła i ze mną się inaczej nie da'. Całe życie taka jestem niemiła i to.przyczyna wszelkiego zła i tego ze matka jest dla.mnie niedobra:) . Raz jej panelami, że tak mnie wychowała i tak dbała to taka niemiła mnie ma:)) jej mina- bezcenna.
        Matce przez chorobę egoizm się pogłębia. Bardzo. Jej facetowi tez. Ciągle się do mnie odnoszą jakby byli już starymi zniedoleznialymi dziadkami a nie ludźmi nachodzie w.wieku ok 60 tki. Matka czuje się już w.miare.dobrze no ale.i tak całymi dniami siedzi w fotelu i.oglada tv.
        Mam do Was pytanie- zważywszy na powyższe i wcześniejsze kwestie oraz fakt .iż mój syn.matke - meczy, drażni, zabiera przestrzen.tak to czuje- to czy ja włączać do opieki. Dotychczas zostawał z małym na ok 2 h na tydzień jak niania kończyła a ja miałam coś do załatwienia. Generalnie to nie chciałam żeby ciągle się zajmowała sobą. Żeby się ruszyła. .ja bez tej pomocy sobie poradzę. Wiec czy dalej ja angażować czy po.prostu radzić sobie zupełnie samej i po.prostu czekać na to gdy sama.zainicjuje kontakt z.malym ? Jak uważacie?
        • jehanette Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 14:34
          Odniosę się tylko do kwestii opieki nad dzieckiem. Jeśli Tobie to nie jest potrzebne, to nie inicjuj. Ty nie masz obowiązku dbać o relacje babci z wnukiem. Jeśli dziecko jest małe, a dziadkowie życzliwi, to w ramach normalnych rodzinnych stosunków jesteś stroną która jakoś tam pomaga, wspiera w nawiązaniu tej relacji, kształtowaniu więzi. Ale nie musisz robić tego, jeśli przynajmniej jedna strona nie okazuje zainteresowania albo nie ma z tego przyjemności.
        • zuzi.1 Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 15:32
          Dziewczyno, rob co uwazasz i nie patrz na matke, patrz na siebie i swoja rodzine. Matki nie zmienisz. Nie pakuj dziecka pod opieke osoby, ktora nie jest nim zainteresowana. Jak sama poprosi, to powiedx, ze sie zastanowisz i moze na chwile pozwolisz jej sie synem zajac. Mozesz jej powiedziec wprost, ze nie chcesz, aby sie nim zajmowala osoba tak egoistycznie skupiona na sobie i wylacznie swoich potrzebach. Niech wie, co na jej temat myslisz. Gdyby wyciagala do Ciebie rece po jakies nadprogramowe pieniadze, to powiedz jej wprost, przeciez masz swojego chlopa, to jego pros o kase, ja juz nie zamierzam byc Twoim bankomatem, za cwana i za wygodna jestes!
          • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 16:08
            Zuzi jakbym tak walnela matce taki tekst to by się obraziła na lata :)) tylko jakoś mi to już ..wisi. kurde po prostu czuje w niej sztuczności gdy pytam czy pobawić się z małym.
            Czytałam wątek o regułach i schematach zamiast relacji i widzę że z moja.rodzina ( poza siostra przyrodnik i mężem i dzieckiem) to są same schematy i formuły.
            Ciesze się ze juz nie walczę o nich. O relacje. Prawdziwe i szczere. Ze skupiła się na.mojej najbliższej rodzinie.
            • zuzi.1 Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 23:40
              Mytoya walnij takim tekstem i niech sie ta toksyczna manipulantka obraza. Lepiej dla Ciebie. Ja mam alergie na toksycznych ludzi. Nie cierpie tych ludzkich pasozytow. I uwazam, ze z takimi ludzmi nie nalezy sie cackac, tylko grac w otwarte karty i ostro trzymac to towarzystwo za uzde, zeby Ci sie w zyciu nie rozpanoszylo. Toksyczni to sa naprawde wstretni ludzie, bleee, budza we mnie odraze, takie ludzkie, cwane, przebiegle, falszywe kreatury, ktore mysla tylko o wlasnej dupie, zero kultury, zasad, brak wstydu odnosnie swoich pokretnych dzialan.
              • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 00:08
                Kurcze..tylko tak trudno przyjąć ze własną matka.moze być i prawdopodobnie taka jest.. a do tego widzę ze jej partner tez jest toksyczny. Wraz z jego córka juz się czasem z nich śmiejemy :)) z różnych sytuacji, fochow i oczekiwań. Ale niestety przez to ich toksycznych z.roku na rok się wzmaga :(( każde z.nich zachowując się toksyczne ma akceptację drugiej osoby bo ona zachowa się tak samo. Przez to uznają, że takie właśnie zachowanie to norma :) no smutne to trochę. .
                • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 00:17
                  A widzę, że Twoje myslenie w tym samym kierunku szybuje. Ale pamiętaj, że córka tego faceta nie ma go na co dzień na swojej posesji, więc jej śmiech może być trochę bardziej autentyczny;)
                  • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 00:37
                    Tutaj taki wyrywek z jakiegos artykułu:

                    Narcystyczne osoby niewrażliwe predysponują inne osoby do odczuwania wobec nich depresyjności. Są one wówczas depresyjne i bezradne wobec nich, wobec ich postaw bezwzględnej dominacji. Leczenie jest niezwykle trudne i może być wręcz niemożliwe. Jest ono bardzo trudne ponieważ Osoby narcystyczne dominujące, gruboskórne, (...) Ich świat jest „zero-jedynkowy” i mają oni poczucie, że albo będą dominować, albo zostaną zdominowanie.

                    Może pomyśl, czy to nie jest stan w jaki wprawiają Cię te osoby, kiedy jest Ci trudno odmówić pieniędzy, wstydzisz się, że kupujecie sobie dobre jedzenie, martwisz się, co z nieruchomością, opiekunką, etc. albo w ogóle robisz coś dla siebie, a nie dla matki, opinii społecznej o matce i tego typu kwestii podnoszonych przez matkę dla zapewnienia jej dobrego samopoczucia wynikajacego z zapewnienia odpowiedniego "wizerunku" albo wygody.
                • zuzi.1 Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 10:25
                  Oni sie po prostu swietnie w swojej patologii dobrali, a Ty jestes z innej bajki i powinnas sie trzymac od nich jak najdalej. Matka niestety jest jaka jest i pohamuj wobec niej swoje ludzkie odruchy bo to i tak nic nie da, jej nie zmienisz, ona i tak nie doceni Twoich checi, dzialan, ani wysilku, nie uszanuje pieniedzy, ktore od Ciebie dostanie, a Ty dtracisz jedynie czas, emocje i pieniadze. Powinnas sie pogodzic po prostu z tym. ze matka to taki twor, ktory czlowieka z wygladu jedynie przypomina a pozbawiony jest typowych cech przecietnego normalnego czlowieka. Ja ta pare zostawilabym we wlasnym sosie, niech sobie radza, reagowalabym tylko w sytuacjach zagrazajacych matki zyciu. Nie wyreczalabym jej w czymkolwiek, przekierowywalabym jej zadania w strone jej partnera i do niego bym ja odsylala. Nie pozwolilabym na sobie wisiec ani pasozytowac.
              • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 00:13
                Myślę, że bardzo "ciekawą" postacią w tym całym rodzinnym układzie jest partner matki. Jego roszczenia będąc poza faktyczną rodziną Maytoyi są tak kuriozalne, że trudno mi sobie takie teksty w realu w ogóle wyobrazić, chyba, że byłyby mówione w zupełnym żarcie (ale z kontekstu wynika, że nie są).
                Maytoya, ja na Twoim miejscu oprócz terapii w ogóle bym dużo czytała o rodzinach dysfunkcjonalnych, parentyfikacji, przemocy psychicznej, zaburzeniach narcystycznych. W zasadzie, o czym "złym" by się nie wspomniało, to jakoś mozna by o te kwestie zahaczyć. Może wtedy też byłoby Ci szybko łatwiej zobaczyć Twoją rolę, matkę z kolejnymi partnerami, to w jakim układzie rodzinnym jest partner matki "tu" i "tam" (gdzie jego "rodzona" rodzina, nie pamiętam, czy nie miał własnej córki).
                A stanem psychicznym matki się w ogóle nie zajmuj, bo chwilowo to ze swoim stanem sama trafiłaś na terapię.
                • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 11:21
                  No i jest afera..

                  Niania mi się dziś godzinę spóźnila chociaż ja prosiłam żeby dziś akurat była na czas. Zadzwoniła z tym do partnera matki. Wściekłam się na nią.
                  Opieprzylam jak przyszła powiedziałam ze to ja jej place i do mnie.ma dzwonić w takich sytuacjach i mnie ma słuchać a nie ich. Powiedziałam żeby się nie kumpla walą z matki facetem, że on ma trudny charakter. Ze mamy sobie radzić sami a nie liczyć na dziadków.
                  No i dziadki- moja matka jej facet słyszeli chyba to. I jest wielka obraza. Ja nie powiedziałam nic obraźliwe go ani okropnego. Po prostu prawda.

                  Obrazi li się. Bardzo się tym zdenerwował bo znowu wychodzę na Wyrodna córkę i jedze. Jak sobie poradzić z tym ze tak się tym przejęłam. .Poradźcie coś. Dziewczyny...
                  • naplaze Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 11:29
                    A dlaczego w ogóle opiekunka wpadła na pomysł, żeby dzwonić do faceta twojej mamy?
                    • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 11:46
                      Bo ja zmanipulowal. Zbliżył się i udaje dobrego wujka. Zawsze tak robi. Jedna osobne.obgaduje u drugiej..
                      Jak zapytałam to powiedziała, że do mnie bała się zadzwonić.
                      Powiedziałam jej ze ma uważać. Ze.sobie nie życzę.wiecej takich sytuacji.

                      No chore to...
                      • ola_dom Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 11:54
                        mytoya napisała:

                        > Jak zapytałam to powiedziała, że do mnie bała się zadzwonić.

                        Dlaczego się bała...?
                        • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 12:03
                          Bo wiedziała że się zdenerwuje bo miałam dziś wyjść z domu wcześniej.
                          Pewnie myślała ze mniej mnie to wkurzy..

                          Tak myślę że zadzwoniła do partnera matki żeby się za nią zajęli małym. Bo wiedziała że j musze wyjść. Tylko ze oni nawet mu nie podadzą sniadanka. .
                          • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 13:45
                            Wg mnie niepotrzebnie ją "ostrzegasz" przed kimkolwiek, to nie na tym chyba polega. Nie jest dobrze wciagać w układy rodzinne osób z zewnatrz, po co? Żeby cała wieś wiedziała, że jest u Was kiepsko i tym bardziej, żeby opiekunka z ciekawości gadała z matką i jej partnerem? To jest Twój pracownik - ma jasno wiedzieć, kto jest jego zwierzchnikiem i że nikt oprócz Ciebie i męża nie jest władny decydować w czymkolwiek, ma znać swoje obowiązki, np. nie wolno jej tracić czasu na pogaduszki, tylko zajmować się dzieckiem, nie pić kawy z partnerem matki, nie wolno jej przekazywać informacji poza Tobą etc. Ty idziesz do pracy, dziecko lata po działce, a pani Cię obgaduje z partnerem matki;) Nic się nie stało, teraz się nauczy, że może dzwonić tylko do Was.
                            • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 13:48
                              Wcześniej ja grzecznie prosiłam żeby nie urządzali sobie pogaduszki z facetem matki. Z wracałam jej delikatnie uwagę. Widać musiała dostać opier... żeby się tym przejąć.
                              No ale matka.z facetem się obraziła. I jak z tym.sobie poradzić? Złem cholernie i nie mogę się na ważnej robocie dziś skupić. ..
                              • ola_dom Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 13:51
                                mytoya napisała:

                                > No ale matka.z facetem się obraziła. I jak z tym.sobie poradzić?

                                Postarać się odetchnąć z ulgą...
                                Tak, wiem - nie jest łatwo oddychać z ulgą przez cały czas, ale jak tylko sobie przypomnisz, że masz teraz "wolne" od awantur, fochów i pretensji, to pielęgnuj to uczucie.
                                Sama to właśnie trenuję.
                                • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 14:06
                                  Olu ale jak ten oddech złapać? Jak mi żołądek ściska i czuje się winna ciągle. I teraz. Ze coś strasznego zrobiłam. Ze.powiedzialam prawdę do niani która wpuścił do domu i do mojego synka. Której musze zaufać. ..
                                  • ola_dom Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 14:22
                                    mytoya napisała:

                                    > Olu ale jak ten oddech złapać? Jak mi żołądek ściska i czuje się winna ciągle.

                                    Nie wiem JAK, ale wiem na pewno, że nikt tego za Ciebie nie zrobi.

                                    > I teraz. Ze coś strasznego zrobiłam.

                                    A zrobiłaś?
                                    Jak pisałam - aż za dobrze wiem, że to trudne. Więc trzeba znaleźć sobie na to sposoby. Mi pomaga "rozłożenie sprawy na czynniki" - czyli rozpisanie (choćby w głowie) tego, co zrobiłam/powiedziałam ja, i tego, co zrobiła/powiedziała mama. I wtedy dość jasno się okazuje, że ja nie mam żadnych powodów do poczucia winy, a poczucie winy nie bierze się z tego, co właśnie "zrobiłam", tylko z przyzwyczajenia, z wdrukowania przez lata - z takich powodów. Ale że to niestety dość łatwo i szybko umyka, to wtedy pomaga zapisanie sobie tych przemyśleń. I spojrzenie na sprawę okiem obcej osoby. Próba złapania dystansu - jakbyś patrzyła na sytuację koleżanki, która ma taką matkę.
                                    • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 15:35
                                      Olu a czy dobrym pomysłem jest zamianie się z ich tego obrażenia? Bo jak wrócę z pracy to pewnie będą nadeci i nafochani. Czy zaśmiał się z nich np. 'O widzę ze szanowni państwo śmiertelnie obrazeni' i dodać że 'no tak każdy powód jest dobry a malgosia znowu taka niemiła bo prawdę powiedziala'.

                                      Czy to będzie przegięcie?
                                      • ola_dom Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 16:40
                                        mytoya napisała:

                                        > Olu a czy dobrym pomysłem jest zamianie się z ich tego obrażenia? Bo jak wrócę
                                        > z pracy to pewnie będą nadeci i nafochani. Czy zaśmiał się z nich np. 'O widzę
                                        > ze szanowni państwo śmiertelnie obrazeni' i dodać że 'no tak każdy powód jest
                                        > dobry a malgosia znowu taka niemiła bo prawdę powiedziala'.
                                        >
                                        > Czy to będzie przegięcie?

                                        Nie wiem, czy to przegięcie, ale nie wydaje mi się to specjalnie dojrzałe.
                                        Ja bym tak nie powiedziała, tylko poszła bez słowa do siebie. IGNOR - to wydaje mi się najlepsze. Bo czy Ty nie możesz się na nich obrazić? Czy oni mają monopol?
                                        Zagadując do nich zaczynasz interakcję. A to Ci akurat niepotrzebne - moim zdaniem.
                                • zuzi.1 Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 16:00
                                  Mytoya zasada jest taka, gdy sie jasnie panstwo z kijami w dupie obraza i przestana odzywac, to nalezy sie tylko cieszyc i z tej sytuacji korzystac. Im mniej kontaktow z nimi, tym lepiej dla Ciebie.
                                  • zuzi.1 Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 16:08
                                    I jak najbardziej mozesz im po pracy powiedziec to co napisalas. Gra w otwarte karty na tym wlasnie polega, ze odczarowujesz i wyciagasz na swiatlo dzienne drugie dno ich zachowan. Tj. gdy widzisz, ze matka olewa wnuka, ale probujac zachowac pozory udaje, ze akurat cos musi teraz zrobic i tak za kazdym razem, to jej mowisz wprost o swoich odczuciach, o tym jaka jest egoistka, ktora z wszelkich aktywnosci tylko telewizje lubi, a wnuka ma w czterech literach. Czyli odkrywasz ich prawdziwe zachowania i pokazujesz im, ze ich manipulacje widzisz i glosno o nich.mowisz, wiec nie ma sensu zeby dla Ciebie dalej ta komedie odgrywali, bo Ty i tak widzisz drugie dno ich zachowan, a nie to co przed Toba probuja manipulacyjnie odgrywac. I tak za kazdym razem, az poczuja do Ciebie troche szacunku, z uwagi na to, ze nie pozwalasz sobie manipulacjami wciskac kitow. Mozesz sie im wprost smiac twarz komentujac drugie dno ich zachowan. To ich troche otrzezwi.
                                    • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 16:25
                                      Z matką to nie tak ze ona udaje że coś robi. Po prostu po chwili gdy jest z małym rozglądać się jak zwiac i niezbyt się nim zajmuje wtedy. Tzn. na ogół siedzi i nic mu nie pozwala prawie się ruszyc:))

                                      No dobra - jadę do domu. W.pracy miałam ciężki dzień. .koniec roLiczen i sprawdzanie czy wszystko poplacilam. .uff.

                                      Trzymajcie.kciuki Dziewczyny żebym nie dała się wciągnąć w kłótnie i pretensje.
                          • napis_z_obrazka Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 16:43
                            Mytoya,

                            ja na miejscu Twojej niani szukalabym innej pracy. Nie chcialabym pracowac u Ciebie z dyktowaniem mi, z kim mam sie przyjaznic a z kim nie, bo Ty placisz. Ty placisz za opieke nad synkiem i z tego wywiazuje sie dobrze. Boi sie Ciebie. A jaki byl powod kolejnego spoznienia?
                            Zwrocila sie o pomoc do ´´Twoich wrogow´´. TO powinnas wyjasnic, czy chodzilo o zgode Twojej matki i Jej partnera na 1 godzine opieki nad dzieckiem podczas Waszej nieobecnosci.
                            Byc moze zdawala sobie juz sprawe, ze Ty nie poprosisz (bo nie, bo nie umiesz, bo obawiasz sie zlego zaopiekowania?) Jak to bylo z komunikacja Ty-niania-matka-partner matki?
                            Moze wszyscy chcieli dobrze?

                            I powinno dac Ci do myslenia i zdobycia informacji:
                            1. Czy czasem Twoja wrogosc do matki i jej partnera nie przeslania Ci Twojego i dziecka korzysci?
                            2. Czy niania ma przeslanki, ze dziecko bedzie dobrze przez Twoja matke i Jej partnera zaopiekowane?

                            Byc moze to bylo najlepsze rozwiazanie.

                            A moze niania juz szuka pracy i byla na rozmowie z nowym pracodawca??? Podala Ci powod swojego spoznienia?

                            Przypuszczasz, ze awanture, ktora zrobilas niani slychac bylo na dole?. Czyli, nie bylo to ´´w cztery oczy z pracownikiem´´. Czy swiadkiem Twojego ´´wkurzenia´´ byl tez synek?
                            • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 18:04
                              Oczywiste jest, że niania jest w lepszej komitywie z partnerem matki niż z Matoyą, może nawet dlatego tak matka nalega, żeby się tej nianii pozbyć;) Matoya, pomyśl o pracy, nie można krzyczeć na pracownika, mozna wymagać dobrej pracy i to robi niania, bo synek ja lubi. To, że zadzwoniła nie do Ciebie to może być skutek tego, że już kiedyś się na nia wydarłaś etc. Ona i tak bedzie robiła u Ciebie w domu, to co bedzie chciała pod Twoja nieobecność, chyba, że zamontujesz jej monitoring etc., co popsuje pewnie atmosferę. Ja takie ustawienia z kim ma jak ustawiać sobie relacje bym na Twoim miejscu robiła bardzo delikatnie, delegując ja do róznych prac, róznych zajęć z małym. Ale w zyciu nie "ostrzegając" przed facetem, albo wprost mówiąc, że z tym ma gadać, a z tym nie. Niech będzie w najlepszych relacjach z wszystkimi w domu, przeciez tam jest nawet wspólna kuchnia, ale musi wiedzieć, kto jest decyzyjny w kwestiach, do jakich została zatrudniona. Choćby miała do Ciebie dzwonić z 10 x dziennie.
                              Bo jak będziesz krzyczeć, to wszyscy bedą mili, a Ty jedna furiat. Możesz pokrzyczeć, jak dziecko pójdzie spać, a nianii nie bedzie w domu. I ja osobiście radzę zachować dystans wobec osób wynajętych do jakichkolwiek prac, bo o pracy generalnie sie rozmawia, wiec Twoja niania też rozmawia, i to się pewnie sprowadza do rozmów o Tobie i Twojej rodzinie, taki lajf, dzis przy kolacji nianii Twoje krzyki przez telefon bedą tematem nr 1;).
                              • napis_z_obrazka Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 18:59
                                Paris,
                                a moze wiesz, czy Mytoja prosila i dostala zgode na krzatanie sie niani po wspolnej kuchni, czy postawila przed faktem dokonanym... te dziadki?
                                • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 19:39
                                  Nie wiem, jak to jest w przypadku nieruchomości z dwoma współwłaścicielami... Myślę, że zależy od ich ustaleń - czy każdorazowo będą prosić drugiego współposiadacza o zgodę na korzystanie z nieruchomości przez inne osoby - np. partnera matki, męża i dziecko Matoi, nianię, gości... Z tego co rozumiem nieruchomość nie jest formalnie podzielona... Opinia radcy potrzebna:)
                                • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 19:58
                                  Pytałam o to.
                                  Jej krzatanie polega na tym ze podgrzewa obiad synkowi.
                                  Kawę herbatę można zrobić na gorze
                                  • napis_z_obrazka Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 21:07
                                    A to przepraszam. Jest lepiej niz myslalam o Tobie.
                                    I jaka byla odpowiedz matki, jesli wolno zapytac?
                                    • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 22:51
                                      Mama powiedziała, .ze jak.najabarziej pozwala. Ale i tak potem gada, że niania nie podgrzewa zupy do wrzenia i ze źle zmiksowala:)) albo że.zostawila.za.malo warzyw do schrupania:))
                                      I tak zawsze źle i źle :))

                                      Ale za.miesiac ruszam z robieniem kuchni na gorze. Za im pobudujemy nowy dom to zajmie trochę czasu. Nie dam rady jeszcze np. 2 lata czuć się jak intruz i bać się ze czegoś tam zapomniałam sprzątnac.

                                      Raz zapomniałam posprzątać po obiedzie i poszliśmy do.znajomych. wróciliśmy późno i zapomniałam. Umyć te gary. Jak zeszłam do.kuchni ok 23.30 to je zobaczyłam. Prawie wpadłam w.panike.. co robić. .myć i hałasów i dostać opier... czy nie myć i dostać opier..zw budzenie? ??
                                      Zostawiłam. Za godzinę.matka się obudziła i mi w nocy zrobiła awanturę ok 1 w nocy o te gary..
                              • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 19:56
                                Dziewczyny ja pisałam. Wcześniej jej delikatnie sugerował jak to jest u mnie w domu żeby nie przeżyła szoku .
                                Nie krzyczała nie robiłam awantury. Po prostu stanowczy głosem ja ochrzanilam ( mówiłam stanowczo nie wydzieralam się i grzecznym slowami).
                                I tak pewnie to było słychać na dole.

                                Jak juz mówiłam. Nigdy jej nie zwróciłam uwagi ze coś źle robi . Ze się spóźnia. Jedynie prosiłam żeby zrobiła to czy tamto. Ze synek ma iść tak ubrany albo o danej porze ma zjeść.

                                Ale.dzis był wyjątkowy dzień. PROSIŁAM ja żeby była punktualnie na 8ma bo mam ważne sprawy i mam być na 10 ta w mieście 80 km dalej.
                                Wczoraj miała być do 16stej.ale.chciala wyjść wcześniej bo jechała do mechanika. No i dziś się spóźnila bo nie dotarła wczoraj do mechanika.
                                A z.tym telefonem to dziecinada. Ja może wg. jednych jestem zolza bo jestem konkretna, brak mi cierpliwości na cackanie się i czasu te brak. Dane słowo jest dla mnie ważne. I traktuje to poważnie.

                                No i niania jest w pracy. Przyjaźnie niech ma poza pracą.
                                Ma.sie skupić na moim synu a nie innych członkach rodziny.
                                • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 20:26
                                  "Nigdy jej nie zwróciłam uwagi ze coś źle robi . Ze się spóźnia."

                                  No i po to jest życie, żeby zdobywać doświadczenia:) Zawsze ma być na czas, po to, że jak będzie faktycznie musiała być na czas, to będzie, a nie trzeba bedzie wystosowywać specjalne prośby, a ona i tak będzie nie wdrożona.

                                  Ale swoją droga, to chyba się nie przejęła, że ją facet obgadał, skoro do niego dzwoniła z samego rańca:)

                                  Wg mnie z osobami do pomocy przy dzieciach czy jakiejs innej, to zawsze trzeba z dużym wyczuciem, to jest specyficzna praca na terenie domu, można by doktoraty pisać i habilitacje multidyscyplinarna:))) Nawet pan od kafelków jest w pewien sposób dyrektorem u kogos w domu:) Lubię takie tematy:)
                                  • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 21:12
                                    Tak..teraz to wiem ze trzeba było trzymać większy dystans. No ale.co poradzić ze gdy ja jadę do pracy ona się nudzi sama i szuka towarzystwa.
                                    To że niania jest przyjazna i bezpośrednia to zaleta w pracy polegającej na opiece nad dzieckiem. Jednak rodzi to tez pewne komplikacje.

                                    W tej relacji tez mi zabrakło asertywność i. No ale.myslalam sobie, że znowu ' będę niemila' i to się niekorzystnie odbije na dziecku.

                                    Zobaczymy czy jutro się spozni:)))
                              • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 20:31
                                Nie było żadnych krzyków. A tym bardziej przez telefon:))

                                Jak się chce chwalić to proszę bardzo. Ale ja uważam że zachowałam się profesjonalnie. A może nie powinnam mówić jej ze źle się zachowała bo spóźnila się przez sprawę która miała załatwić wczoraj. Ze zadzwoniła do partnera matki ( jak do kolezanki) zamiast do mnie- czyli pracodawcy. Kurde to jak jak bym dzwoniła do koleżanki z firmy ze spóźnia się godzinę do pracy na spotkanie wazne bo coś tam ... a pracodawca niech się domyśli.i czeka :)))
                            • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 20:12
                              Ja nie mam problemu żeby poprosić matkę żeby się zajęła małym. Matka ma problem z tym żeby się nim zająć. Bo trzeba ugotować obiad..obejrzę serial i mnóstwo innych :) dlatego nie proszę jej zbyt często.
                              A niania po prostu przekroczyła dystans.
                              To jej obowiązek jest zajmowac się synem w określonych wspólnie godzinach. Nie.mojej matki.

                              Czy naprawdę sadzisz ze do pracy przychodzi się zawierać przyjaźnie? Nie chce.miec poczucia ze gada z matki facetem o mnie o moich sprawach.

                              Zresztą sama się przekonała jak to jest ' przyjaźnic' się z matki partnerem. Obgadal ją okropnie do swojego kolegi, który okazał się ze tez jest kolega męża mojej niani..

                              Niania nie ma przesłanek żeby wiedzieć że matka dobrze zajmie się małym.

                              Jak w każdej pracy- wyznaczyła na początku zasady. Jeśli trochę są naganne to ok. Ale jeśli ktoś je łamie i mnie nie szanuje to nie będę udawać ze mnie to nie wkurza.
                              • napis_z_obrazka Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 23:43
                                A na to spotkanie o 10ej spoznilas sie, cz nie? Jesli tak, to jak zareagowano na Twoje spoznienie?
                                • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 15.07.15, 00:09
                                  Oczywiście ze się spóźnilam. Prawie 40 minut.

                                  Czekało na mnie 6 osób. Wstyd mi było okropnie. Po starałam się przeprowadzić sprawy szybko i konkretnie wiec skończyliśmy spotkanie prawie o czasie.
                                  Ale ile.sie nastredowalam jadąc i przepraszać tyle.osob to moje...
                              • aqua48 Mytoja 15.07.15, 10:54
                                mytoya napisała:

                                > A niania po prostu przekroczyła dystans.
                                > To jej obowiązek jest zajmowac się synem w określonych wspólnie godzinach. Nie.
                                > mojej matki.
                                > do pracy przychodzi się zawierać przyjaźnie?

                                > Jak w każdej pracy- wyznaczyła na początku zasady. Jeśli trochę są naganne to o
                                > k. Ale jeśli ktoś je łamie i mnie nie szanuje to nie będę udawać ze mnie to nie
                                > wkurza.

                                Dziewczyno, masz najzupełniejszą rację i dobrze robisz. Z resztą widać, że tak pod spodem doskonale o tym wiesz. Tylko jeszcze gdzieś tkwi w Tobie przekonanie, że jak mała dziewczynka musisz zasłużyć na akceptację matki, bo od tego jaka córką jesteś zależy Twoja wartość jako człowieka. Otóż NIE.
                                - Po pierwsze nie musisz być doskonałą córką. To nie jest konkurs, wyścig do Nobla, ani inne zawody. To życie. I w nim córką jesteś taką jaką jesteś. Moim zdaniem wystarczająco dobrą i to jest Twój sukces. A Twoja matka swoimi fochami, obrazami, nie odzywaniem się tego nie zmieni. Ani Cię już "bardziej" nie wychowa. Jesteś dorosła i okres wychowywania Ciebie jest od dawna zakończony.
                                - Po drugie musicie ustalić na nowo Wasze relacje. Nie jako matka i całkowicie zależna od jej humorów i przekonań córka, tylko jako dwie dorosłe kobiety, mieszkające (na razie i czasowo) pod wspólnym dachem. I to TY musisz stawiać jej granice, i również nie naruszać jej granic - nie zabiegać o akceptację, ale i nie wyśmiewać, nie komentować nie przejmować się jej zachowaniami, bo one tak na prawdę nie mają na Ciebie żadnego wpływu, prócz tego na jaki sama pozwolisz. To trudne. Ale możliwe do nauczenia się. Grzeczne mówienie nie. I zakładanie od razu, że matka się obrazi, a życie będzie toczyło się dalej mimo jej nie odzywania się, ponurej miny, zgryźliwych uwag. To ona coś straci zachowując się w ten sposób, nie ty.
                                - Po trzecie skup się na swoich celach - wychowaniu syna, pracy, kontaktach z mężem, zrobieniu odrębnej kuchni, a w dalszym planie wyprowadzce od matki i ewentualnie sprzedaży domu. Myśl o tych sprawach, a nie o tym czy matka będzie w dobrym humorze, bo na to ostatnie ani na to nie masz wpływu, ani to Twoja sprawa.
                                • mytoya Re: Mytoja 15.07.15, 11:52
                                  Ja jakby o tym wiem. Tak racjonalnie i w głowie.
                                  Ale w duszy mam jakieś wyrzuty sumienia.

                                  No bo całe życie mi powtarzali ze dom będzie kiedyś mój i ja zostane z mama na stare lata..ze się nie zaopiekuje

                                  Ze sama inicjowalam temat darowizny a teraz gdy zrozumiałam, że to zabezpiecza głównie matkę a mnie nie to się wycofuje. Ze to nie fair. W stosunku do wszystkich.

                                  Ale ja wiem ze gdybym.przyjela ta darowiznę to kiedyś opieka nad matka byłaby jedynie MOIM obowiazkiem- nie jej partnera, nie siostry. Juz czuje te teksty ' dostała Chałupe to niech się matka zajmuje'.

                                  Nie wiem czy powiedzieć matce wprost ze nie chce tej darowizny bo nie chce być jedyną odpowiedzialna za nią na stare lata. Ze ona nie zajmuje się swoją, bardzo chora matka, a cała odpowiedzialność za babcie jest na bracie matki i głównie jego żonie. .. zresztą jak była zdrowa to jeździła tam raz na miesiąc na kawę. ..
                                  ze chce mieć swoją przestrzeń , swoje życie
                                  .Ze dlaczego moja siostra prowadzi zupełnie osobne życie i korzystała przez lata z pomocy matki i jej faceta a mnie tej pomocy odmówiono i mimo to mam dalej tkwić w tym domu, w tym układzie bo kiedyś mnie uwikłany w sprzedaż ich części domu mnie, no to teraz musze ( wg rodziny) ten dom utrzymywać DOZGONNIE
                                  • aqua48 Re: Mytoja 15.07.15, 16:08
                                    mytoya napisała:

                                    > Ja jakby o tym wiem. Tak racjonalnie i w głowie.
                                    > Ale w duszy mam jakieś wyrzuty sumienia.

                                    Ależ to zupełnie zrozumiałe, że masz, nie daj się mim tylko zjadać wewnętrznie i tłumacz je racjonalnie.

                                    > Nie wiem czy powiedzieć matce wprost ze nie chce tej darowizny bo nie chce być
                                    > jedyną odpowiedzialna za nią na stare lata. Ze ona nie zajmuje się swoją, bard
                                    > zo chora matka

                                    Tak, powiedz wprost i uczciwie, że żadnej darowizny nie chcesz. Ale nie wchodź w to jak i czy Twoja matka zajmuje się swoją mamą. I nie tłumacz nikomu dlaczego nie chcesz domu. Po prostu masz inne plany życiowe i koniec. Nie masz obowiązku się z nich tłumaczyć, opowiadać zwierzać. Dom Ci niepotrzebny. Dziękujesz, Do widzenia. Niech matka da komu innemu wraz z dozgonną opieką nad sobą. Zobaczysz, zaraz się okaże że takich frajerów nie ma.

        • pogodoodporna Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 18:15
          mytoya napisała:

          > Musze tylko być bardziej asertywność bo mam wrażenie ze trochę czasem zbyt agre
          > sywnie reaguje na matkę i jej faceta. Ale naprawdę mam to gdzieś ' ze jestem ni
          > emiła i ze mną się inaczej nie da'.

          No skoro masz gdzies ze jestes dla bliskich niemila, to czego Ty sie tak naprawde spodziewasz ? Zyczliwosci, troski i usmiechu z ich strony ?

          > Matce przez chorobę egoizm się pogłębia. Bardzo. Jej facetowi tez.

          Chorzy ludzie czesto cierpia. Wiedzialas o tym ? A jak bol staje sie dokuczliwy, to czlowiek czesto sie skupia na sobie. Taka atawistyczna reakcja organizmu.

          > Generalnie to nie chciałam żeby ciągle się
          > zajmowała sobą. Żeby się ruszyła.

          A od kiedy to dorosle dzieci decyduja jak maja spedzac czas ich rodzice ? Piszesz, ze matka jest chora, skad wiec te zapedy, zeby ja "rozruszac " ?
          • mytoya Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 13.07.15, 19:56
            Jest chora ale nie treminalnie. Teraz czuje się dobrze.
            Ale siedzi całymi dniami w fotelu. U gotuje obiad. I tyle. Boje się o jej stan psychiczny i o to ze tak się nie rusza. A jeśli oderwać się od siebie i fotela na 15 minut dziennie to chyba nawet dla niej lepiej.

            No może powinnam olać i się odciąć zupełnie. Jest dorosła i wie co robi. A tak niepotrzebnie zabieram jej czas. I nie może wtedy się skupić na tv.

            To że jestem niemiła napisałam w cudzysłowie. Od dzieciństwa słyszę ten tekst. Cokolwiek zrobię. Jakkolwiek się zachowam. To jest wytłumaczenie na każde niegodne zachowanie matki wobec mnie. Na każdą awanturę. Na każdą przemoc fizyczna i psychiczna. ' Jesteś niemiła i to przez ciebie cie zbilam'. Albo ' jestem niemiła I nie zasługuje żeby matka mnie kochała i doceniala'. Ot proza życia.

            Wiedziałam że w chorobie się pogarsza stan psychiczny . Rozumiem to. Ale nie chce się na to zgodzić i na dyktatury matki.
            • aqua48 Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 09:37
              mytoya napisała:

              > Jest chora ale nie treminalnie. Teraz czuje się dobrze.
              > Ale siedzi całymi dniami w fotelu. U gotuje obiad. I tyle. Boje się o jej stan
              > psychiczny i o to ze tak się nie rusza.

              Ale to jest JEJ ŻYCIE i jej decyzje co z nim zrobić i jak je spędzić - czy w fotelu przed tv, czy z kijami do chodzenia, czy na plotkach z sąsiadkami. Ty nie jesteś za te decyzje odpowiedzialna i nie MUSISZ za matkę decydować, organizować jej czasu, wciągać do opieki nad swoim dzieckiem bo sądzisz, że to by jej zrobiło dobrze.

              > To że jestem niemiła napisałam w cudzysłowie. Od dzieciństwa słyszę ten tekst.
              > Cokolwiek zrobię. Jakkolwiek się zachowam.

              Czyli - po pierwsze wiesz że to nieprawda, po drugie już wiesz, że jest to sposób na przerzucania na Ciebie odpowiedzialności za JEJ złe zachowania.

              Zapytaj matkę kiedy tak Ci następnym razem powie - "A czy Ty mamo jesteś miła?" I wyjdź nie czekając na odpowiedź. Niech sobie to pytanie przemyśli.
              • ola_dom Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 09:41
                aqua48 napisała:

                > Zapytaj matkę kiedy tak Ci następnym razem powie - "A czy Ty mamo jesteś miła?"
                > I wyjdź nie czekając na odpowiedź. Niech sobie to pytanie przemyśli.

                Ech, jak znam takie typy ;), to przemyśli i.... się obrazi.
                • paris-texas-warsaw Re: przejrzałam na oczy ..czy coś sobie wmawiam 14.07.15, 10:16
                  Najlepiej jakby się obraziła, to by może nie chciała kasy i obsługi, ale i tak Matoya pamiętaj, że to zawsze Twój wybór jak tracisz czas albo pieniądze na tych ciemiężycieli. Ja bym pewnie nie była taka miła, nic nie kazała przemyslać, tylko też za "kucyk" pociągnęła, jak Matoyę matka w dzieciństwie. Ciekawa jestem, jak Matoya spojrzy na to niewolnictwo jak pochodzi na terapię. Jak widać nawet siostra, która na maturze nie musiała się zjawiać, bo Matoya za nią poszła, nie jest matką w chorobie.
Pełna wersja