związek mojego męża z córką

15.07.15, 17:41
Witam. Chciałam zapytać i poradzić się,bo nie wiem czy jestem przewrażliwiona czy pogubiona czy może przesadzam albo jednak mam rację. Jesteśmy rok po ślubie. Mój mąż ma 25 letnią córkę z poprzedniego małżeństwa.Zastanawiam się czy normalne jest to, że nie można skrytykować córki bo mąż uważa wtedy że nie mam racji, nie potrafi zwrócić uwagi córce, że np.spóźniła się do nas na umówiony obiad i nie zadzwoniła że się spóźni. Ponadto kiedy córka przyjeżdża do nas przytula się do taty, obejmują się, głaszczą, nawet w towarzystwie innych osób. Córka męża ma narzeczonego. Czy to wszystko normalne kontakty ojca z córką czy też tak zazwyczaj nie jest? próbowałam rozmawiać o tym z mężem. Mówi że zawsze tak się traktowali i nie widzi w tym nic złego
    • tully.makker Re: związek mojego męża z córką 15.07.15, 18:03
      Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze rola macochy/ojczyna jest szczegolnie trudna i wymagajaca wyjatkowej delikatnosci. proby zmieniania relacji, ktore rodzic uksztaltowal sobie z dzieckiem - w waszym przypadku przez kawal czasu, bo 25 lat, czesto spotykaja sie z niezadowoleniem - to lagodne okreslenie. Dlatego ja bym ci radzila byc szczegolnie taktowna podczas rozmow z mezem na ten temat, i starannie wybierac sprawy, w ktorych bedziesz zabierac glos - po angielski mowia pick your battles.
    • enith Re: związek mojego męża z córką 15.07.15, 19:49
      Relację męża i jego córki zostawiłabym im. Nie wtrącaj się, nie krytykuj, nie służ dobrymi radami. Natomiast takie sprawy, jak spóźnienia na obiad itp. omawiaj bezpośrednio z pasierbicą. Ty powinnać jej zwracać uwagę na tego typu uchybienia, nie oglądając się na męża i jego fochy. Innymi słowy, jeśli jakieś zachowanie pasierbicy dotyka ciebie, jak to spóźnienie właśnie, ty reaguj, skoro mąż nie chce/nie umie/nie widzi potrzeby.
    • triss_merigold6 Re: związek mojego męża z córką 15.07.15, 19:55
      Córka jest dorosłą kobietą i Ty jesteś dorosła = możesz jej zwracać uwagę za spóźnienia osobiście.
    • edw-ina Re: związek mojego męża z córką 15.07.15, 21:25
      Wiele, wiele lat temu podobne zachowania w stosunku do ojca przejawiała córka mojego ojczyma. Mimo wieku - a miała wówczas również sporo po 20-tce, narzeczonego, skończone studia itp. bez wahania siadała mu na kolanach, obejmowała i zachowywała się jak kilkuletnia dziewczynka. Wówczas bardzo mnie to dziwiło. Jestem od niej o kilka lat młodsza i wówczas już dawno nie wykazywałam takiej potrzeby fizycznej bliskości z rodzicami. Teraz myślę, że odzywały się w niej po prostu braki z dzieciństwa, które tak sobie uzupełniała. Być może twoja pasierbica ma podobne braki.
      To, że ojcowie, którzy nie wychowywali swoich dzieci na co dzień miewają skłonność do przemilczania zachowań nieodpowiednich, jest niestety dość typowe. I jeśli te zachowania nie są nagminne i nie dezorganizują życia, to najlepiej to po prostu zostawić i tyle. I zgadzam się z resztą - o pewnych rzeczach możesz mówić wprost. Wystarczy zrobić to możliwie lekko i po koleżeńsku. Nie - jak możesz się spóźniać na umówiony obiad i nawet nie zadzwonić! Tylko raczej - Asia, Kasia czy Basia, jeśli wiesz, że się spóźnisz, to daj proszę na przyszłość znać. Przecież pewnie sama nie lubisz, kiedy ktoś, z kim się umawiasz nie informuje cię o spóźnieniu.
      • mamaani42 Re: związek mojego męża z córką 16.07.15, 08:36
        Pewnie macie rację, że mąż i córka ukształtowali swoje relacje na przestrzeni lat i nie powinnam się do tego wtrącać. Dziwiło mnie zawsze to o czym pisze edw-ina że dorosła kobieta siedzi przytulona do ojca na imieninach u znajomych, ale może to rzeczywiście wyrównywanie jakichś braków z dzieciństwa. Choć z drugiej strony ja jako żona czuję się dziwnie w takich sytuacjach bo wydawało mi się, że to mąż i żona to najbliższe sobie osoby a czasami czuję że jest inaczej, gdy na przykład mieliśmy jechać we dwoje na święta a mąż kilka dni przed świętami mówi mi, że jedzie też z nami córka z narzeczonym, bo tak się umówili. Mąż kilkanaście lat temu kupił domek w górach. W zeszłym roku go wspólnie odremontowaliśmy w zasadzie własnymi siłami. Córka męża miała tam pojechać na weekend o czym wiedziałam, ale jak się potem okazało pojechała na tydzień z grupą dodatkowych 6 osób nikogo o tym nie informując. Mąż uznał, że takie zachowanie jest ok. Albo przyjeżdżają do nas ze swoim psem, który sika w mieszkaniu. Nie ma pytania czy tak można, po prostu pies załatwia się na podłogę i już. Wszyscy zadowoleni. Może to ja rzeczywiście powinnam z nią rozmawiać, ale nie chcę psuć w miarę dobrych relacji, a tata uważa że wszystko jest w porządku, więc myślę sobie że może się czepiam albo ja jakoś dziwnie to czuję i dlatego chciałam się poradzić
        • sebalda Re: związek mojego męża z córką 16.07.15, 09:59
          Wybacz, ale z Twojej relacji wynika, że jesteś zazdrosna o córkę męża. Bliski kontakt, wyrozumiałość, tolerowanie pewnych zachowań to jeszcze nie zbrodnia. Być może sama byłaś wychowana w sztywnej dyscyplinie i tego rodzaju działania Cię rażą, ale to nie musi oznaczać, że są naganne. Co Ci ubyło, że córka męża pojechała do domku ze znajomymi? Przeszkodziło Ci to w jakichś planach? To jest też jej domek, czy musi o wszystkim uprzedzać? Pies sika w domu, fakt, denerwujące, ale w tej sytuacji może należy zwrócić uwagę pasierbicy, żeby częściej z nim wychodziła albo kazać jej sprzątać po psie.
          Radziłabym ogólnie wyluzować, nie usztywniać się, zaakceptować, że są różne układy, różna tolerancja i jeśli zależy Ci na tym, by Wasze stosunki się nie pogorszyły, przestań się tak bardzo stresować drobiazgami.
          • mamaani42 Re: związek mojego męża z córką 16.07.15, 10:13
            Może rzeczywiście to kwestia mojego wychowania. Postaram się nie zwracać uwagi na te zachowania, wiem, że muszę popracować nad sobą.
            • mamaani42 Re: związek mojego męża z córką 16.07.15, 10:27
              Nie edw-ina. Póki co nie mamy własnego domu ani mieszkania, wynajmujemy mieszkanie. Ale co do domku w górach masz sporo racji, że obie mamy problem terytorialny. też już o tym myślałam w ten sposób. Zastanawiałam się właśnie jak to będzie gdy kupimy z mężem mieszkanie, bo z takim zamiarem się nosimy. Może rzeczywiście wtedy będzie jak u ciebie a może ja po prostu jestem przewrażliwiona. Na pewno muszę popracować nad sobą
            • napis_z_obrazka Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 15:23
              A maz lubi/umie gotowac? Moze zaproponuj, zeby maz przygotowal nastepnym razem obiad. Powiedz, ze Ciebie zniecheca gotowanie na niewiadomo na ktora godzine...

              A maz ogolnie jest punktualny?
          • ada1214 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:40
            Bliski k
            > ontakt, wyrozumiałość, tolerowanie pewnych zachowań to jeszcze nie zbrodnia. By
            > ć może sama byłaś wychowana w sztywnej dyscyplinie i tego rodzaju działania Cię
            > rażą, ale to nie musi oznaczać, że są naganne.

            Hm, a teraz w miejsce corki wstawmy tesciowa, czyli matke meza.
            Patrz:
            kiedy tesciowa przyjeżdża do nas przytula się do mojego meza, obejmują się, głaszczą, nawet w towarzystwie innych osób
            tesciowa siedzi przytulona do mojego meza na imieninach u znajomych,

            pasuje czy jednak nie?
        • edw-ina Re: związek mojego męża z córką 16.07.15, 10:20
          Macie obie kłopot terytorialny - dla twojej pasierbicy jasne jest to, że dom jej ojca (przypuszczam, że się do niego wprowadziłaś), to wciąż w pełni jej dom, tak samo, jak np. domek w górach. I fakt, że malowałaś w nim ściany i powiesiłaś firanki kompletnie niczego nie zmienia. Dla ciebie natomiast stało się to twoje poprzez małżeństwo z właścicielem. Dlatego zawsze mówię, że wprowadzanie się do kogoś, do czyjejś własności jest bez sensu i będzie powodowało konflikty. Szczególnie, kiedy w grę wchodzą dzieci z poprzednich związków.
          Napiszę to z punktu widzenia osoby, która to przeżyła - po rozstaniu rodziców zostałam z mamą w domu rodzinnym, a ojciec wyprowadził się niedaleko do swojego "kawalerskiego" domu, który rozbudował. Pomagałam mu wybierać dywany, regały, urządzać kuchnię itp. Był tam również mój pokój. I kiedy tata bardziej poważnie spotykał się z jakąś kobietą i ona tam np. pomieszkiwała, to z mojego punktu widzenia to był wciąż bardziej mój dom, niż jej. I oczywiście mogłam uszanować to, że umyła podłogi czy zrobiła obiad, ale raczej nie uznałabym za zasadne uzgadniać z nią czegoś, jako z właścicielką domu, osobą decyzyjną. Inaczej miała się sprawa z nowym domem mamy. Kiedy spotkała mojego ojczyma i po jakimś czasie zdecydowali się zamieszkać razem, to nikt do nikogo się nie wprowadzał, tylko wynajęli kolejny dom, znowu niezbyt daleko od mojego domu rodzinnego. I chociaż byłam tam zawsze mile widziana, nawet jako dorosła osoba miałam tam własnym pokój, gdybym akurat chciała wpaść, to przez to, że wykonali ten gest razem, dla mnie to był zawsze ich dom i to oni we dwoje byli decyzyjni. To takie niby niuansy, ale z mojego doświadczenia wynika, że te niuansy pomagają w rozsądnym rozwijaniu układu z exami, dziećmi z różnych związków itp.
        • koronka2012 Re: związek mojego męża z córką 16.07.15, 21:44
          mamaani42 napisał(a):

          > śmy w zasadzie własnymi siłami. Córka męża miała tam pojechać na weekend o czym
          > wiedziałam, ale jak się potem okazało pojechała na tydzień z grupą dodatkowych
          > 6 osób nikogo o tym nie informując. Mąż uznał, że takie zachowanie jest ok.

          Domek jest wspólny? To powiedziałabym mężowi jasno że nie zgadzam się na takie akcje w przyszłości i ma o tym córce powiedzieć.

          Al
          > bo przyjeżdżają do nas ze swoim psem, który sika w mieszkaniu. Nie ma pytania c
          > zy tak można, po prostu pies załatwia się na podłogę i już.

          Powiedziałabym również, że mają po psie sprzątnąć, i poprosiłabym, żeby go nie zabierali na przyszłość. Nie omawiając tego z mężem, bo jego poparcia się nie doczekasz.

          Boisz się, że zepsujesz w miarę dobre relacje? hmmm, czy one są naprawdę dobre? z tego co piszesz wynika, że nikt się z twoim zdaniem przesadnie nie liczy, póki siedzisz cicho możesz udawać że jesteś akceptowana.

          Jeśli boisz się zareagować to nieś w pokorze swój krzyż.
        • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:14
          . Choć z drugiej
          > strony ja jako żona czuję się dziwnie w takich sytuacjach bo wydawało mi się,
          > że to mąż i żona to najbliższe sobie osoby a czasami czuję że jest inaczej,

          Dla męża nadal jesteś obcą osobą podczas gdy córka jest krwią z jego krwi. Dla mnie to logiczne, że z dzieckiem ma się silniejsze więzi niż z partnerem, bo TO JEST TWOJE DZIECKO. Ty jak widać nie masz własnych dzieci, stąd relacje rodzic-dziecko traktujesz jak zimna sucz.

          "Córka męża miała tam pojechać na weekend o czym
          > wiedziałam, ale jak się potem okazało pojechała na tydzień z grupą dodatkowych
          > 6 osób nikogo o tym nie informując. Mąż uznał, że takie zachowanie jest ok.

          To nie jest tylko twój domek, TO JEST RÓWNIEŻ DOMEK CÓRKI TWOJEGO MĘŻA , która ma prawo z niego korzystać czy ci sie to podoba czy nie.

          " Nie ma pytania c
          > zy tak można, po prostu pies załatwia się na podłogę i już.

          Bo to jest do jasnej anielki dom jej ojca i ma prawo w nim się czuć swobodnie.
    • molly_wither Re: związek mojego męża z córką 16.07.15, 19:33
      Tylko pozazdroscic takiego ojca:( Moze ty zwyczajnie jestes zazdrosna? Pomysl jednak,ze Twoj maz wychowal szczesliwa kobieta, bo tak malo jest corek, ktore byly w dziecinstwie brane na kolana i przytulane przez ojca. ja nie bylam, wiec wiem, jaki to ma wplyw na cale zycie kobiety.
      A jak odnosi sie do Ciebie? Czy tez Cie publicznie przytula?
    • molly_wither Re: związek mojego męża z córką 16.07.15, 19:37
      Wiesz, troche przemyslalam moja odpowiedz i chcialam dodac, ze to Ty powinnas byc teraz dla meza najwazniejsza. Oczywiscie corka tez, ale w sytuacjach kiedy sie spotykaja. Wazne, aby jego relacja z corka nie przewazyla nad relacja z Toba. Moze corke ma do kochania , a Ciebie...do prania,gotowania , sprztania i opiekowania?
    • celestyna444 Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 09:33
      Jestem mocno zdziwiona, ponieważ z odpowiedzi w tym wątku wynika, że 25-letnia, dorosła kobieta ma prawo być infantylna, niedojrzała emocjonalnie, i niezbyt dobrze wychowana. I takie zachowanie dorosłej kobiety dobrze świadczy o jej ojcu !!!! Szok! Tym większy, że równolegle, w wątku "Jak odsunąć teściową", infantylny, niedojrzały i żle wychowany dorosły syn został wdeptany w ziemię jako osobnik nierokujący a na jego matce forumki suchej nitki nie zostawiły, jako tej złej i nieodpowiedzialnej.
      • sebalda Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 09:50
        >wynika, że 25-letnia, dorosła kobieta ma prawo być infantylna, niedojrzała emocjonalnie, i niezbyt dobrze wychowana.

        Co jest infantylnego w opisanej córce? To, że się przytula do ojca? Niedojrzała emocjonalnie, bo kocha ojca i mu to okazuje? Niewychowana, bo nie uprzedziła, że zabiera znajomych do domku, który jest własnością ojca, a co za tym idzie także i jej? Nie przeprosiła za spóźnienie żony ojca, ale może przeprosiła samego ojca, tylko się z tym nie afiszowali? Nie, powinna na kolanach błagać macochę o wybaczenie.
        Przerysowuję trochę, ale naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy od razu ferują takie wyroki.
        • mamaani42 Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 10:00
          nie sebaldo, nie przeprosiła taty za spóźnienie i nie chodzi mi o pobyt 8 osób, ale raczej o fakt, że mieli tam być przez weekend a jak się potem okazało to był tydzień
        • triss_merigold6 Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 11:14
          Zaraz, zaraz. Fakt, że domek jest własnością ojca, nie oznacza że jest również własnością dorosłej córki i ta może sobie domkiem dysponować bez uprzedzenia.
          • ada1214 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:13
            triss_merigold6 napisała:

            > Zaraz, zaraz. Fakt, że domek jest własnością ojca, nie oznacza że jest również
            > własnością dorosłej córki i ta może sobie domkiem dysponować bez uprzedzenia.

            Toz samo chcialam napisac. 25 lat- dorosla osoba, majatek ojca nie jest juz w zaden sposob jej wlasnoscia, bedzie dopiero jak dostanie w spadku.
            • kkokos Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 16:31
              > Toz samo chcialam napisac. 25 lat- dorosla osoba, majatek ojca nie jest juz w z
              > aden sposob jej wlasnoscia, bedzie dopiero jak dostanie w spadku.

              a nawet gdyby był - nie wyobrażam sobie, żeby do naszego wspólnego domu, do którego prawo oczywiście ma kilkoro członków rodziny, bez uzgodnienia z nimi wieźć sześć osób na tydzień, choć miało się jechać z mężem na weekend. naprawdę w waszych rodzinach takich rzeczy się nie uzgadnia? prawo silniejszego - ja ten dom okupuję wbrew zapowiedziom, a wy swoje plany musicie dostosować do mnie, bo mam was wszystkich w dupie?
      • mamaani42 Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 09:57
        sebaldo - domku rzeczywiście nam nie ubyło, masz rację, natomiast swoje plany wyjazdowe musiałam zmienić ze względu na pobyt 8 osób.
        Mąż okazuje mi uczucia. Rozumiem też molly_wither, że niewiele jest małych dziewczynek branych na kolana i przytulanych przez ojca czy rodziców. Ja raczej nie doświadczyłam tego, może dlatego mnie dziwi takie zachowanie, ale może powinnam być bardziej tolerancyjna jak napisała sebalda i akceptować różne układy. Wiem, że ma rację, ale z drugiej strony czasami się zastanawiam czy to normalne zachowanie i czy za np. 10 lat nadal tak będzie. Nasi znajomi mają córki w podobnym wieku i nie zauważyłam takich relacji między ojcami i córkami. Myślę też, że mój mąż najzwyczajniej w świecie boi się zwrócić uwagę córce, bo czasami w rozmowie ze mną przyznaje że dziewczyna nie do końca dobrze się zachowuje, ale jej samej nie powie słowa. Pewnie znowu wyjdę na czepialską zazdrośnicę, ale to jest dla mnie w jakiś sposób trudne, dlatego o tym piszę. Mam plan wyluzować i nie przejmować się tak bardzo. Zobaczymy czy się uda:) dziękuję za wszystkie odpowiedzi, bo czasami takie chłodne spojrzenie kogoś z boku albo nazwanie spraw po imieniu sporo daje.
        • sebalda Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 11:37
          Z tym niezwracaniem uwagi córce może być różnie. W jakim wieku ojciec ją opuścił? Bo rozumiem, że po rozwodzie jego córka mieszkała z matką. Jeśli dawno, to on pewnie jest takim niedzielnym tatusiem, ktory chce zrekompensować córce to opuszczenie przez niestawianie jej barier. To częste u takich ojców. Po drugie to, o czym pisałam wcześniej, być może w ich domu są mniej rygorystyczne zasady, kładzie się mniejszy nacisk na konwenanse, przeprosiny, uprzedzanie o pewnych rzeczach.
          Obawiam się, że w tym wieku już za późno, by pannę wychowywać.
          Pytasz, czy te rzeczy są normalne. Dla jednych są, dla innych nie są, tak jest urządzony świat, że panują w nim różne obyczaje i układy. Ja na przykład stoję na stanowisku, że im mniej zakazów i nakazów, im mniej restrykcji w wychowaniu, tym lepiej. Lepiej wychowywać przez przykład, a nie przez kary. Lepiej mieć z dzieckiem dobry kontakt, bo wtedy jest większa szansa, że przejmie nasze obyczaje i system wartości, niż zrzędzić, karać, nakazywać, bo wtedy dziecko robi wiele rzeczy na przekór. I owszem, jest wtedy niebezpieczeństwo, że dziecko nie będzie idealnie grzeczne i ułożone, że zapomni przeprosić czy uprzedzić, ale w razie większego problemu przyjdzie do mnie i pogada, a gdy odpowiednio zwrócę uwagę, nie obrazi się, a zastanowi i na drugi raz zrobi tak, jak ja bym wolała. Pod warunkiem, że to ma sens, bo niestety wiele naszych wymagań czasami zwyczajnie tego sensu nie ma. Tak musi być, bo tak! Dziewczyna pewnie była wychowywana swobodnie i dlatego jest taka niefrasobliwa. Opisane przez Ciebie niedogodności nie są jakieś straszne, a dobre stosunki ojca i córki na pewno są pozytywne, a nie negatywne. Radziłabym nie wymagać od ojca, by nagle zaczął wychowywać do posłuszeństwa córkę, bo to jest bez sensu, a samej zwracać w odpowiedniej formie uwagę pannicy, na przykład, gdy jej pies brudzi w domu. To już jest podstawa dobrego wychowania - sprzątanie po swoim pupilu.
          • meniera33 Re: związek mojego męża z córką 24.07.15, 13:54
            A skąd wiesz, że ojciec opuścił córkę? Może to mama wyprowadziła się wraz z dzieckiem od ojca?
        • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 14:32
          mamaani42 napisał(a):

          > ale z drugiej strony czasami się zastanawiam czy to normalne za
          > chowanie i czy za np. 10 lat nadal tak będzie. Nasi znajomi mają córki w podobn
          > ym wieku i nie zauważyłam takich relacji między ojcami i córkami.

          Ja tez nie zauwazylam, a moje corki maja 19 i 21 lat :-) Oczywiscie, ze kochaja swojego ojca, entuzjastycznie wyrazaja swoja radosc gdy przyjezdzaja do domu rodzinnego, sa objecia, usciski, buziaki. Natomiast zastanawiam sie po co mialyby przesiadywac mu na kolanach, "kleic sie" do niego ? Kazda z nich ma swojego chlopaka i takie czulosci chyba dla tych mlodziencow rezerwuja. Nawet pare razy mi sie zdarzylo widziec jak siedza grzecznie przy stole, ale pod stolem glaszcza sie po rece, albo gdzies tam w ciemnosci korytarza sie caluja ;-) Dlaczego ojciec mialby byc odbiorca tych czulosci, skoro w tym wieku ma sie lepszy, mlodszy i przystojniejszy obiekt do pieszczot :-D
          • sebalda Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 15:25
            Natomiast zastanawiam sie po co mialyb
            > y przesiadywac mu na kolanach, "kleic sie" do niego

            Hola, hola, autorka pisała o tym, że się ściskają, przytulają, o siedzeniu na kolanach pisała Edwina i to było o innej dorosłej córce w jej rodzinie, więc może nie dorabiajmy tu historii, bo za chwilę się okaże, że śpią w jednym łóżku i nie wiadomo co robią pod wspólną kołdrą.
            Dla osoby nieprzyzwyczajonej do wylewnego okazywania sobie uczuć, takie zachowania są dziwne i niezrozumiałe, a dla niektórych nawet podejrzane. Moja córka odkąd się wyprowadziła i przyjeżdża z rzadka do domu, też się do mnie przytula, to wyraz potrzeby bliskości, gdy rodzica nie ma się już na co dzień. Co w tym dziwnego?
            • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 20:31
              sebalda napisała:

              > więc moż
              > e nie dorabiajmy tu historii, bo za chwilę się okaże, że śpią w jednym łóżku i
              > nie wiadomo co robią pod wspólną kołdrą.

              Sadzac po Twoim oburzeniu gotowa jestem pomyslec, ze glodnemu chleb na mysli ;-) Zartuje oczywiscie. Dla mnie okazywanie uczuc, nawet to wylewne nie jest podejrzane, wec nie rozumiem co mi tu imputujesz. Napisalam, ze mlode dziewczyny raczej tak ogolnie wola sie przytulac do swoich chlopakow. Z tym twierdzeniem sie nie zgadzasz, czy wedlug Ciebie wola jednak przytulac sie do tatusia ? :-)

              > Moja córka od
              > kąd się wyprowadziła i przyjeżdża z rzadka do domu, też się do mnie przytula, t
              > o wyraz potrzeby bliskości, gdy rodzica nie ma się już na co dzień. Co w tym dz
              > iwnego?

              Nic dziwnego w tym nie ma, bo jak sama piszesz zawsze mialas z corka dobre relacje.

              • sebalda Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 12:20
                Pogodoodporna, chciałam tylko zwrócić uwagę, że autorka pisała o przytulaniu się i ściskaniu, Ty natomiast, za Edwiną, która pisała o innej dziewczynie, napisałaś o przesiadywaniu na kolanach i klejeniu się, a to robi rożnicę. W takich sprawach łatwo się zapędzić, wyolbrzymić problem zgodnie ze swoimi przekonaniami. Wolę trzymać się faktów, a nie dodawać coś, co wcale nie musiało zaistnieć, tylko po to, by pasowało do mojej teorii. Ludzie są rożni i różnie wyrażają uczucia, dlatego zalecam autorce wzięcie tego pod uwagę. Zapytała nas, czy to jest normalne, ja śmiem twierdzić, że bliskie stosunki z rodzicami są, a nawet powinny być normalne. A że często nie są i ludzie odsuwają się od siebie, to już inna sprawa. Ale należy się raczej cieszyć, gdy rodzic jest bliski dziecku, bo to świadczy o nim lepiej, niż gdyby był oziębły i niedostępny. Tak uważam.
    • ola_dom Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 14:10
      No dobra, ja mogę mieć spaczone i nieobiektywne zdanie na temat relacji ojca z 25-letnią córką, bo było, jak było, ale...
      ... mimo wszystko tak okazywana zażyłość nie wydaje mi się do końca normalna. Może faktycznie są tak przyzwyczajeni (wtedy można przyjąć, że normalna), ale może też tak się manifestować zazdrość o mamaani i pokazanie: "patrz, kogo tatuś naprawdę kocha".
      Oczywiście o tym będą świadczyć także inne zachowania córki.
      Tak czy siak - dla mnie takie czułości są dość dziwne.
    • jesienna.nuta Re: związek mojego męża z córką 17.07.15, 14:51
      Czy to Ty gotujesz obiady, podajesz je i sprzątasz po wszystkich? Czy to Ty musiałaś posprzątać domek po większym towarzystwie, czy towarzystwo zostawiło po sobie porządek? Czy to Ty sprzątasz po psie córki męża?
      Ile masz lat, ile lat ma mąż i czy masz swoje własne dziecko?

      Przepraszam za wścibskie pytania, ale Twoje odpowiedzi są tu bardzo istotne dla ogarnięcia całości.
      Mam spore doświadczenie w takich relacjach i może moje spostrzeżenia będą dla Ciebie pomocne.
    • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 12:00
      Relacje dorosłej córki z ojcem to szczerze nie twoja sprawa. Co do spóźnienia, dziewczyna przychodzi do ojca, traktuje wasz dom jak dom ojca nic więc dziwnego że nie przywiązuje wagi do spóźnień.
      Pytanie czemu ty traktujesz swój dom jak koszary w którym wszystko i wszyscy muszą być na miejscu i to o określonej porze. Wyluzuj kobieto.
      • adorra0 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 13:05
        Tak z ciekawości....Załóżmy, że Ty( i inne panie radzące Autoce wyluzować) masz męża z odzysku z dorosłą córką. Chcesz być miła i zapraszasz dziewczynę na obiad. Obiad jest umówiony na konkretną godzinę, dziewczyna jest GOŚCIEM , Ty się starasz, przygotowujesz pyszności, zadbałaś o wystrój i z niecierpliwością, ale i niepokojem czekasz na przyjście pasierbicy. Ponieważ obiad umówiony była na konkretną godzinę z chwilą jej wybicia masz wszystko gotowe, a dziewczyny nie ma. Co TY robisz w takiej sytuacji?
        • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 13:43
          Nie nie mam męża z odzysku. Za to doskonale pamiętam jak się czułam i jak sie zachowywałam mając 25 lat, do tej pory ma mam już blisko 40 lat wyjazdy to rodziny traktuję bardzo luźno , tak więc mimo 40 na karku rzadko na takie zapowiedziane obiadki jestem na czas. Zresztą nigdy nie bawiły mnie obiadki u sztywnych bab które kij od szczotki zjadły, a ich jedyną dumą jest rodzinny obiad dlatego traktują go z taką celebrą.
          Obiady u mamy traktuję i zawsze traktowałam jak czas luźnego spotkania, gdzie można sie pośmiać, powygłupiać, pożalić a nie jak rozmowy w sprawie pracy, co to jest spotkanie rodzinne czy koszary.
          • ada1214 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:08
            Zresztą nigdy nie bawiły mnie obiadki u sztywnych b
            > ab które kij od szczotki zjadły, a ich jedyną dumą jest rodzinny obiad dlatego
            > traktują go z taką celebrą.


            Bycie niepunktualnym jest znakiem braku kultury i nie ma nic wspolnego z wyluzowaniem. Jesli pannica nie miala ochoty uczestniczyc w obiedzie powinna byla o tym powiedziec; mogla sie okreslic ze "wpadnie jak bedzie miala czas" czy cos takiego, a nia umawiac sie na ten sztywny obiad.

            Opisane zachowania, jesli Autorka nie przesadza, sa chore. 25 latka przytulajaca i glaszczaca ojca i vice versa...slusznie ktos tam powyzej zauwazyl, a gdyby 25 letni facet tak sie spufalal ze swoja matka?

            Niemiej jdnak, Autorko, Ty z tym raczej nic nie zrobisz. Pozostaje Ci albo zakceptowac, albo odejsc.
            • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:17
              "> Bycie niepunktualnym jest znakiem braku kultury i nie ma nic wspolnego z wyluzo
              > waniem. Jesli pannica nie miala ochoty uczestniczyc w obiedzie powinna byla o t
              > ym powiedziec; mogla sie okreslic ze "wpadnie jak bedzie miala czas" czy cos ta
              > kiego, a nia umawiac sie na ten sztywny obiad.

              Pannica przyjechała do swojego ojca i w domu swojego ojca mimo obecności macochy powinna czuć się swobodnie . Prawdopodobnie pierwsza żona nie była kapralem, a stosunki domowe były bardziej rodzinne tak samo jak i obiady.
              • ada1214 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:23
                Tobie sie calkowicie myla pojecia: swoboda z brakiem kultury, i wlasnosc ojca ze wspolna wlasnoscia.
                I obecnosc nowej partnerki ni ma tu nic do rzeczy. Gdyby ojciec byl sam, jego corka nie ma prawa wchodzic do jego domu jak do swojego i rzadzic sie jakby byla u siebie. Podobnie jak tenze ojciec rowniez nie ma prawa wchodzic do domu corki (i narzeczonego) i rzadzic sie jakby byl u siebie. To sa juz oddzielne rodziny, odzielne inwentarze, odzielne obejscia czy jak zwal tak zwal.
                • kkokos Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 16:33
                  ada1214 napisała:

                  > Tobie sie calkowicie myla pojecia: swoboda z brakiem kultury, i wlasnosc ojca z
                  > e wspolna wlasnoscia.

                  dokładnie tak!
              • edw-ina Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:50
                Nie wiem w jaki sposób ciebie wychowano, ale mnie uczono, że punktualność to oznaka szacunku. I niezależnie do kogo szłam na obiad, kolację, z kim się umawiałam, to zawsze starałam się być punktualnie, a jeśli nie, to poinformować o tym w możliwie krótki czasie. Identycznie było w domu - jeśli np. mama mówiła, że obiad jest o 16, to oczekiwała, że domownicy zjawią się w domu do 16, ewentualnie z minimalnym poślizgiem, jeśli coś ważnego stanęło na ich drodze. Bo to niespóźnienie się było właśnie wyrazem szacunku do jej pracy.
                A osoby, które wizyty u rodziny/znajomych traktują tak luźno, że nie widzą problemu w tym, że pojawią się o znacznie innej porze niż zapowiedziały, niechętnie zapraszam. Takie zachowanie nie sprzyja dobrym relacjom, bo pokazuje brak zainteresowania życiem gospodarza.
                • ada1214 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 15:00
                  Identycznie było w domu - jeśli np. mama mówiła, że o
                  > biad jest o 16, to oczekiwała, że domownicy zjawią się w domu do 16

                  wlasnie, nawet w szarych, codziennych zdarzeniach i relacjach i codziennej gonitwie punktualnosc jest mile widziana, a co dopiero na (jakimkolwiek) proszonym obiedzie. Punktualnosc jest grzecznoscia krolow, mowi przyslowie. Brak puntualnosci czesto swiadczy o braku szacunku, ale w tej konkretnej sytuacji moze zachodzic taka sytuacja, ze spoznienie bylo zamierzonym prztyczkiem w nos nowej pani domu. Taki sabotazyk.
          • adorra0 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:10
            Ale nie odpowiedziałaś na pytanie:-)
            Mam jeszcze jedno - kiedy się spóźniasz i nie informujesz o tym rodziny czekają na Ciebie? Zjadasz sama ? Odgrzewają dla Ciebie? Gotują specjalnie dla Ciebie ziemniaki/kluski? Czekają z zastawionym stołem i wszyscy jecie wystudzone dania? Pytam poważnie i bez złośliwych podtekstów. Najbardziej interesują mnie te ugotowane zimne ziemniaki i kluski czy inne potrawy, które po odgrzaniu tracą na smaku, a zimne nie smakują.
            • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:20
              Zwyczajnie zjadam odgrzewany obiad, reszta w tym czasie pije herbatę prowadząc rozmowę.

              " Najbardziej interesują mni
              > e te ugotowane zimne ziemniaki i kluski czy inne potrawy, które po odgrzaniu tr
              > acą na smaku, a zimne nie smakują

              Proszę cię odgrzane na patelni ziemniaczki, tworzące złotawą skórkę, albo jeszcze lepiej pokrojone w talarki to rarytas o który u mnie w domu walczy się jak lwica.
              • ada1214 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:44
                > Proszę cię odgrzane na patelni ziemniaczki, tworzące złotawą skórkę, albo jeszc
                > ze lepiej pokrojone w talarki to rarytas o który u mnie w domu walczy się jak l
                > wica.

                Jasne , jasne. Ale jak sie umowisz z mezem na uroczysta kolacje i on nie dosc ze sie spozni, to jeszcze nie zadzwoni, to ci te odgrzewane ziemniaczki juz nie beda tak smakowac, tylko strzeli cie wk...w. Czyz nie? Czy tylko udajesz, ze nie rozchodzi sie o te spieczona skorke na ziemniaczkach, lecz o pewne konwenanse i zasady miedzyludzkie?
                • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 15:15
                  > Jasne , jasne. Ale jak sie umowisz z mezem na uroczysta kolacje i on nie dosc z
                  > e sie spozni, to jeszcze nie zadzwoni, to ci te odgrzewane ziemniaczki juz nie
                  > beda tak smakowac, tylko strzeli cie wk...w. Czyz nie?

                  Ani ja ani mój partner nie przywiązujemy zbytniej uwagi do czasu, i ani ja ani on nie lubimy drętwych kolacji, więc je skrzętnie omijamy. Natomiast nie zauważyłam aby autorka napisała aby ten obiad był uroczysty.

                  " Czy tylko udajesz, ze ni
                  > e rozchodzi sie o te spieczona skorke na ziemniaczkach, lecz o pewne konwenanse
                  > i zasady miedzyludzkie?

                  Raczej odnoszę wrażenie , że wątek został napisany przez rówieśnicę pasierbicy, która złapała sporo starszego pana, a teraz jest w szoku, że pasierbica traktuje dom ojca jako własny dom.
                  • ada1214 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 17:53
                    > Ani ja ani mój partner nie przywiązujemy zbytniej uwagi do czasu, i ani ja ani
                    > on nie lubimy drętwych kolacji

                    dobre maniery jak widac tez sa Ci obce. Mialas kiedykolwiek w rekach poradnik s-v?
                    • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:05
                      Owszem miałam, ale widzisz własną matkę traktuję jako kogoś na tyle bliskiego by spontanicznie do niej wpaść jeżeli jestem w pobliżu. Dla mnie ważniejsze jest to aby z nią pogadać, aniżeli to czy będzie ciasto i herbata. U mnie w domu nigdy nie było celebrowania obiadów, tak więc nie miała okazji polubić sztywnych obiadów na godzinę.
                      • edw-ina Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 21:11
                        A ważne jest dla ciebie to, że np. twoja matka miała inne plany, niż spontanicznie się z tobą spotkać, czy nie?
            • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:25
              Może należy postawić pytanie czy którakolwiek 25 latka jadąc do rodziców na weekend musi się zapowiadać, dodatkowo musi umówić się na konkretną godzinę i o wszelkich zmianach informować, tak samo jak o zabraniu ze sobą psa ( o którym rodzice wiedzą).
              Czy wy naprawdę oczekujecie od swoich dorosłych dzieci takich rzeczy, czy nie cieszy was ich spontaniczny przyjazd do domu ?
              • adorra0 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:46
                Ale ta konkretna 25 latka nie jest córką Autorki i Autorka , jak widać, dopiero zaczęła poznawać zarówno dziewczyne, jak i zwyczaje w tej rodzinie panujące. Wydaje mi się, ze pod osobie 25 letniej, DOROSŁEJ, można oczekiwać szacunku dla innych i taktownego/delikatnego postępowania w stosunku do żony własnego ojca. Jeżeli takie akcje są na porządku dziennym to dziewczyna nie zachowuje się jak 25 latka tylko jak rozkapryszony bachor.Być może jest zazdrosna o uczucia ojca, może czuje się zagrożona, może, mimo pozorów, nie akceptuje Autorki. Powodów takiego zachowania może być wiele od zwykłej bezmyślności i brakach w kulturze po niechęć.
                • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 15:23
                  > Ale ta konkretna 25 latka nie jest córką Autorki i Autorka , jak widać, dopiero
                  > zaczęła poznawać zarówno dziewczyne, jak i zwyczaje w tej rodzinie panujące.

                  Sory ale to nie jest problem pasierbicy która od 25 lat jest córką męża autorki, a dom autorki jest również jej domem.

                  "W
                  > ydaje mi się, ze pod osobie 25 letniej, DOROSŁEJ, można oczekiwać szacunku dla
                  > innych i taktownego/delikatnego postępowania w stosunku do żony własnego ojca.

                  Większość osób kończy studia w wieku 24 lat, jakoś nie zauważyłam u osób w tym wieku szarmanckiego i sztywnego podejścia do rodziców.
                  Mam pytanie w jakim wieku dla dziecka dom rodziców przestaje być jego domem ?

                  "> Jeżeli takie akcje są na porządku dziennym to dziewczyna nie zachowuje się jak
                  > 25 latka tylko jak rozkapryszony bachor

                  Tak samo jak autorka wątku.

                  ".Być może jest zazdrosna o uczucia ojca,
                  > może czuje się zagrożona, może, mimo pozorów, nie akceptuje Autorki. Powodów t
                  > akiego zachowania może być wiele od zwykłej bezmyślności i brakach w kulturze p
                  > o niechęć.

                  Jak dla mnie pasierbica zachowuje się całkowicie normalnie, tak jak zachowują się osoby które dopiero co wkroczyły w dorosłe życie, mają pierwszą pracę, nie mają jeszcze zobowiązań i korzystają z życia.
                  Autorka natomiast jawi się jako równolatka pasierbicy.
                  • adorra0 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 15:35
                    > Sory ale to nie jest problem pasierbicy która od 25 lat jest córką męża autorki
                    > , a dom autorki jest również jej domem.
                    To jest dom jej ojca. Ona w tym domu nie mieszka. A od roku jest to też dom drugiej żony jej ojca. Miło by było gdyby 25 to wreszcie zauważyła.
                    > Większość osób kończy studia w wieku 24 lat, jakoś nie zauważyłam u osób w tym
                    > wieku szarmanckiego i sztywnego podejścia do rodziców.
                    > Mam pytanie w jakim wieku dla dziecka dom rodziców przestaje być jego domem ?
                    Szacunek =sztywne podejście? Masz jakieś dziwne wyobrażenie
                    Kiedy dziecko się wyprowadza na swoje?
                    > Jak dla mnie pasierbica zachowuje się całkowicie normalnie, tak jak zachowują s
                    > ię osoby które dopiero co wkroczyły w dorosłe życie, mają pierwszą pracę, nie m
                    > ają jeszcze zobowiązań i korzystają z życia.
                    Mam w rodzinie i wśród znajomych osoby obojga płci w tym wieku i korzystanie z życia nie przeszkadza im szanować czasu i planów innych, w tym rodziców.
                  • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 17:13
                    makurokurosek napisała:

                    > Mam pytanie w jakim wieku dla dziecka dom rodziców przestaje być jego domem ?

                    Wtedy kiedy z tego domu rodzinnego sie wyprowadza/zabiora swoje rzeczy. Dlatego wlasnie dzieci mowia "dom rodzinny", albo "jade do rodzicow " w odroznieniu od "jade do siebie ".
                    I mimo, ze w domu rodzinnym sa zawsze z miloscia oczekiwane i z radoscia witane, to nie maja tam juz calkiem statusu domownikow, ale nabywaja troszeczke statusu gosci. I nie ma sie co dziwic, to naturalna kolej rzeczy, ktora dobrze koresponduje z ich niezaleznoscia, samodzielnoscia i odrebnoscia.
                    • froshka66 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 18:14
                      samodzielnoscia i odrebnoscia.

                      i tu użyłaś słowa klucza.
                      Może i na wyrost, ale w opisywanej na początku sytuacji nie widzę za żadne skarby chęci uznania ODRĘBNOŚCI córki i ojca
                    • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 18:49
                      Co nie zmienia faktu, że w normalnej rodzinie dzieci w tym domu rodzinnym są mile widziane. Problemem autorki jest to, że pasierbica w ogóle w tym domu się pojawia, wszak jako 25 letnia panna z kawalerem powinna zniknąć z oczu macochy.
                      Autorka jest zwyczajnie zazdrosna o pasierbice, o czym świadczy choćby ten fragment

                      " Choć z drugiej strony ja jako żona czuję się dziwnie w takich sytuacjach bo wydawało mi się, że to mąż i żona to najbliższe sobie osoby a czasami czuję że jest inaczej,"

                      Autorka błędnie założyła, że po ślubie jej mąż całkowicie zerwie albo przynajmniej ograniczy kontakty z córką, bo przecież teraz ma ją. Panna kompletnie nie rozumie relacji rodzic-dziecko, oraz różnicy relacji rodzic-dziecko i mąż-żona, stąd próba seksualizacji relacji partnera.

                      • froshka66 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 18:54
                        równie dobrze , może być tak, że ona ma oczy i patrzy i widzi - że relacja ojciec-córka jest daleka od normalnej.
                        Obydwie możliwości tak samo prawdopodobne
                      • edw-ina Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 19:08
                        Macochę łatwo obwinić jest o wszystko. Ma wątpliwości? Zazdrosna. Nie podoba jej się jakieś zachowanie? Zła. Nie umie się odnaleźć? Przecież widziały gały, co brały i inne równie słodkie teksty.
                        Macocha jak każda osoba, ma prawo mieć wątpliwości, zadawać pytania, szukać dla siebie miejsca i nie musi łykać wszystkiego w imię zasady, przecież ze mnie jakiś podrzutek, więc mam cicho siedzieć pod miotłą. Kiedy tworzy się rodzina z ludzi dotychczas obcych, wszyscy w jakiś sposób muszą się zmienić, aby mogła się ona zgrać. Pytać, wątpić, zastanawiać się to są wszystko ludzkie sprawy. Za to szufladkowanie takiej osoby, tylko dlatego, że śmie pytać, jest odbieraniem człowieczeństwa. W dodatku świetnie się mówi o czymś, o czym nie ma się zielonego pojęcia.
                        • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 19:39
                          Macocha w przeciwieństwie do ojca i córki wchodzi w układ który już istnieje i o ile ma wpływ na tworzenie relacji między sobą i partnerem o tyle relacje ojciec-córka już dawno zostały utworzone, i każda próba ich zmiany będzie odbierana zarówno przez męża jak i córkę jako personalny atak.

                          " Kiedy tworzy się rodzina z l
                          > udzi dotychczas obcych, wszyscy w jakiś sposób muszą się zmienić

                          Rodzina została utworzona 25 lat temu, teraz autorka do tej rodziny dołączyła i albo akceptuje relacje panujące w tej rodzinie albo w ogóle nie powinna do tej rodziny wchodzić.

                          "Za to
                          > szufladkowanie takiej osoby, tylko dlatego, że śmie pytać, jest odbieraniem cz
                          > łowieczeństwa

                          Odbieraniem człowieczeństwa to jest próba niszczenia relacji ojca z córką tylko po to by mieć faceta dla siebie. Autorka biorąc ślub doskonale wiedziała jaka jest więź ojca z córką, skora jej nie akceptowała powinna szukać szczęścia gdzie indziej.

                          "W dodatku świetnie się mówi o czymś, o czym nie ma się zielonego
                          > pojęcia.

                          Moja mama została wdową gdy miałam osiemnaście lat, nie zaakceptowałabym ojczyma który tak jak autorka wątku próbowałby niszczyć nasze relacje z matką. Wiesz jak to wygląda z drugiej strony. Ot przychodzi baba i myśli, że jest panią na włościach która myśli że ma prawo do krytykowania i ustawiania relacji. Wybacz ale na autorytet należy zapracować.
                          • edw-ina Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 22:10
                            Macocha w przeciwieństwie do ojca i córki wchodzi w układ który już istnieje i
                            > o ile ma wpływ na tworzenie relacji między sobą i partnerem o tyle relacje ojci
                            > ec-córka już dawno zostały utworzone, i każda próba ich zmiany będzie odbierana
                            > zarówno przez męża jak i córkę jako personalny atak.
                            - pasierbica jest osobą dorosłą, która jako dorosła powinna już rozumieć, że ojciec jest odrębną osobą, a relacje z rodzicami zmieniają się. Tak, jak relacje rodziców z dziećmi. Przechodzą od symbiozy po rozdzielność. Kwestią szacunku rodzica do dziecka jest akceptowanie wyborów i sposobu życia tegoż. Działa to również w drugą stronę - dziecko, szczególnie to dojrzałe, powinno pojmować, że rodzic ma prawo do własnego życia i własnych wyborów.

                            Rodzina została utworzona 25 lat temu, teraz autorka do tej rodziny dołączyła i
                            > albo akceptuje relacje panujące w tej rodzinie albo w ogóle nie powinna do tej
                            > rodziny wchodzić.
                            - to, co się wydarzyło 25 lat temu, jest czymś innym teraz. Znane jest ci pojęcie entropii?

                            Odbieraniem człowieczeństwa to jest próba niszczenia relacji ojca z córką tylko
                            > po to by mieć faceta dla siebie. Autorka biorąc ślub doskonale wiedziała jaka
                            > jest więź ojca z córką, skora jej nie akceptowała powinna szukać szczęścia gdz
                            > ie indziej.
                            - pytanie o coś nie jest próbą niszczenia, a próbą zrozumienia. Nie wiem, jak ci wyszło inaczej.

                            Moja mama została wdową gdy miałam osiemnaście lat, nie zaakceptowałabym ojczym
                            > a który tak jak autorka wątku próbowałby niszczyć nasze relacje z matką. Wiesz
                            > jak to wygląda z drugiej strony. Ot przychodzi baba i myśli, że jest panią na w
                            > łościach która myśli że ma prawo do krytykowania i ustawiania relacji.

                            - gdyby moje dorosłe dziecko uważało, że może podważać moje wybory życiowe, że ma takie prawo, to uznałabym to za swoją porażkę rodzicielską. Za kompletną klapę. I twoje zdanie, wówczas metrykalnie dojrzałej osoby, jeśli za metryką miała iść mądrość, powinno brzmieć: chcę mamo, żebyś była szczęśliwa. A nie: tego ci zabraniam, a na to pozwalam. Ot przychodzi rozwydrzone dziecię, krytykuje wybory rodzica i chce mu ustawiać relacje. To kompletny brak szacunku i miłości do rodzica.
                            W odwrotności do ciebie, która nie miała z tym do czynienia, bo ewentualność zostania pasierbicą, a bycia nią przez szereg lat to dwie różne sprawy, ja tą pasierbicą przez lata byłam. Tylko zawsze rozumiałam, że moi rodzice nie są moją własnością. Że tak jak mają swoich przyjaciół, swoje pasje, prace i marzenia, tak mają prawo do ułożenia sobie życia. Tym bardziej tego chciałam, im starsza się robiłam i rozumiałam, że niedługo mogę chcieć mieć własną rodzinę i nie martwić się, że są sami.

                            Wybacz a
                            > le na autorytet należy zapracować.
                            - mogę cię tylko zacytować, na autorytet trzeba sobie zapracować.
                      • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 19:18
                        makurokurosek napisała:

                        > Panna kompletnie nie r
                        > ozumie relacji rodzic-dziecko, oraz różnicy relacji rodzic-dziecko i mąż-żona,
                        > stąd próba seksualizacji relacji partnera.

                        Ja chyba tez nie rozumiem, bo jednak widze roznice miedzy na przyklad szesciolatkiem, ktory szuka kontaktu z rodzicami, a szesnastolatkiem, ktory leci na randke z dziewczyna i "starsi" generalnie go wnerwiaja i jeszcze dwudziestoszesciolatkiem, ktory wpada do rodzicow na obiad, a w ogole to ma swoje zycie i swoje plany. Oczywiscie cudownie jest jak dzieci jak te ptaszki sie do tych rodzicow tula i cwierkaja sobie, i tak sie strasznie kochaja, ale kazdy kto ma dziecko wie, ze w zyciu tego dziecka sa rozne formy i rozne fazy okazywania milosci rodzicom, niekoniecznie ta z przytulaniem swiadczy o wyjatkowej bliskosci.
                        • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 19:45
                          I na podstawie wypowiedz autorki jesteś w stanie ocenić , że sposób okazywania miłości jest nienormalny i na pewno świadczy o kazirodczych relacjach męża autorki.

                          "Ponadto kiedy córka przyjeżdża do nas przytula się do taty, obejmują się, głaszczą, nawet w towarzystwie innych osób"






                          • adorra0 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 19:48
                            Odwracasz kota ogonem. Przynajmniej od kilkunastu postów dyskusja kręci się wokół spóźniania się i braków w kulturze.
                            • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:00
                              Odpowiedziałam na konkretną wypowiedz sugerującą nieetyczne i kazirodcze stosunki ojca z córką. Dla mnie trzeba być ostro wypaczonym aby na podstawie enigmatycznej wzmianki wypowiedzianej przez antypatyczną macochę rzucać tak poważne oskarżenia.
                          • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:22
                            makurokurosek napisała:

                            > I na podstawie wypowiedz autorki jesteś w stanie ocenić , że sposób okazywania
                            > miłości jest nienormalny i na pewno świadczy o kazirodczych relacjach męża auto
                            > rki.

                            A ktos tu uzyl slowa kazirodczy ? Nie pij juz dzisiaj wiecej ;-)))
                            • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:29
                              Wybacz ale skoro według ciebie, zachowanie opisane przez autorkę nie wpisuje się w normalne okazywanie miłości córki i ojca to w takim razie co jeżeli nie zachowania kazirodcze sugerowałaś w swojej wypowiedzi.
              • edw-ina Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 14:58
                Wiesz, dla mnie to było oczywiste, że umawiam się z rodzicami, kiedy już zamieszkaliśmy oddzielnie. Bo wiedziałam, że mają swoje sprawy i swoje życie. Mam za to kuzynkę o podobnym podejściu do twojego i szczerze nie znoszę się z nią umawiać. Ma być o 13, przyjeżdża bez uprzedzenia o 15 - bo tak wyszło. Mówi, że przyszły tydzień ma wolny, więc wpadnie, po czym nie odzywa się do środy, a na informację z mojej strony, że teraz to już mi tylko czwartek został, kiedy mogę się z nią spotkać, obraża się, bo przecież miała przyjechać, a ja mam inne plany. Fakt, że przez ileś dni się nie odezwała nic w jej oczach nie zmienia. Naprawdę umawianie się i bycie punktualnym to nie tylko dobre maniery, możliwość dobrego zorganizowania czegoś, ale też szacunek do życia i czasu drugiego człowieka. I nie ma co tu dzielić na rodzinę i nie-rodzinę.
              • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 17:04
                makurokurosek napisała:

                > Czy wy naprawdę oczekujecie od swoich dorosłych dzieci takich rzeczy, czy nie c
                > ieszy was ich spontaniczny przyjazd do domu ?

                Bardzo mnie cieszy spontaniczny przyjazd do domu moich doroslych corek, ale one i tak zawsze swoj przyjazd zapowiadaja. Dlaczego ? Bo zwyczajnie moglyby nas nie zastac w domu i wtedy z niespodzianki nici :-)
                • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 18:41
                  Tutaj też, mówimy o przyjeździe zapowiedzianym. Dla autorki wątku problemem jest to, że pasierbica w domu ojca czuje się swobodnie . Pytanie tylko niby jak miałaby się czuć, wszak to dom który zna dłużej i z którym ma więcej wspomnień niż macocha
                  • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 19:05
                    makurokurosek napisała:

                    > Dla autorki wątku problemem jes
                    > t to, że pasierbica w domu ojca czuje sie swobodnie. Pytanie tylko niby jak mi
                    > ałaby się czuć, wszak to dom który zna dłużej i z którym ma więcej wspomnień ni
                    > ż macocha

                    To naprawde swietnie, ze w domu ojca czuje sie swobodnie. Pytanie tylko czy ta swoboda nie jest rozumiana tylko jako beztroskie robienie balaganu wokol siebie. Bo wtedy trudno sie dziwic zalozycielce watku, ze nie chce byc w takim ukladzie sprzataczka czy osoba uslugujaca przy stole. "Czuc sie swobodnie" rozumiem nie tylko jako skorzystanie z ekspresu do kawy bez pytania, ale tez zrobienie na przyklad salatki na obiad dla wszystkich, czy pozmywanie naczyn po obiedzie.
                    • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 19:54
                      > . Bo wtedy trudno sie dziwic zalozycielce watku, ze nie chce byc w takim ukla
                      > dzie sprzataczka czy osoba uslugujaca przy stole.

                      Wybacz ale to jaką rolę każdy z nas przyjmuje w domu, zależy od nas. Jeżeli kobieta robi za sprzątaczkę, to nie ma co szukać winy u innych tylko zacząć od siebie, bo to sama autorka w tą rolę się wbiła.
                      Pomijam już fakt, że w żadnej ze swoich wypowiedzi autorka nie napisała o tym aby musiała usługiwać i sprzątać po pasierbicy. Tak więc twoja teoria jest wyssana z palca.
                      • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:11
                        makurokurosek napisała:

                        > Wybacz ale to jaką rolę każdy z nas przyjmuje w domu, zależy od nas. Jeżeli kob
                        > ieta robi za sprzątaczkę, to nie ma co szukać winy u innych tylko zacząć od sie
                        > bie, bo to sama autorka w tą rolę się wbiła.

                        A jakie ma inne wyjscie niz bycie sparzataczka, skoro np. pies corki leje gdzie popadnie ? :-) Ma wyrzucic psiaka na zbity pysk, chociaz to nie jego wina, bo jest maly, czy jednak wlascicielka zwierzaka powinna zadbac, zeby po jej wyjezdzie w calym domu nie bylo zapachu psiego moczu ?

                        > Tak więc twoja teoria jest wyssa
                        > na z palca.

                        Calkiem mozliwe, ze moja eoria jest wyssana z palca, podobnie jak moze byc wyssana Twoja :-P
                        Zalozycielka watku pisze :

                        "Myślę też, że mój mąż najzwyczajniej w świecie boi się zwrócić uwagę córce, bo czasami w rozmowie ze mną przyznaje że dziewczyna nie do końca dobrze się zachowuje, ale jej samej nie powie słowa."

                        Wiec mozemy sie tylko domyslac, ze dziewczyna ani do pedantek, ani do osob zbyt solidnych nie nalezy. Ale oczywiscie sa to tylko przypuszczenia.
                        • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:22
                          > A jakie ma inne wyjscie niz bycie sparzataczka, skoro np. pies corki leje gdzie
                          > popadnie ? :-)

                          O ile się nie mylę, autorka nawet nie zasugerowała tego, że po psie sprząta. Po prostu napisała nie odpowiada jej sam fakt że ten pies leje.

                          "> Calkiem mozliwe, ze moja eoria jest wyssana z palca, podobnie jak moze byc wyss
                          > ana Twoja :-P

                          Tylko w przeciwieństwie do ciebie ja się opieram na konkretnych wypowiedziach autorki, ty natomiast dopowiadasz sobie dalszą część historii.
                          • pogodoodporna Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:29
                            makurokurosek napisała:

                            > O ile się nie mylę, autorka nawet nie zasugerowała tego, że po psie sprząta. Po
                            > prostu napisała nie odpowiada jej sam fakt że ten pies leje.

                            Mnie by tez nie odpowiadalo, wsiakajacy mocz w dywan nie tak latwo jest wywabic. Wlasciwie to na taki przyjazd trzeba by mieszkanie odpowiednio przygotowac, pochowac chodniki, wykladziny dywanowe przykryc folia, trzymac mop na podoredziu. I pisze to ja, wielka milosniczka psow :-)
                            • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:34
                              Więc można zadać autorce pytanie, dlaczego tego nie zrobiła. Nawet jeżeli pasierbica z psem pojawiła się nagle, zwiniecie dywanów nie zajmuje całego dnia, tak samo jak wyjęcie mopa.
                              • ada1214 Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:37
                                makurokurosek napisała:

                                > Więc można zadać autorce pytanie, dlaczego tego nie zrobiła. Nawet jeżeli pasie
                                > rbica z psem pojawiła się nagle, zwiniecie dywanów nie zajmuje całego dnia, tak
                                > samo jak wyjęcie mopa.

                                innymi slowy run for your lives, bo pojawila sie 25 letnia corka meza ze swoja swita. Makurokurosek, wiadomo, ze kazdy chce udowodnic swoje racje, ale Ty juz brniesz w absurd. Czytac sie juz nie da.
                                • makurokurosek Re: związek mojego męża z córką 18.07.15, 20:50
                                  Uważam jedynie, że autorka biorąc ślub ze starszym facetem mającym 25 letnią córkę powinna wiedzieć w jaki układ wchodzi, a nie mieć teraz pretensje, że pasierbica będzie z nimi spędzała święta. Sory ale oczekiwania autorki są po prostu śmieszne i niedojrzałe. Facet ma dziecko i to dziecko czy autorce się podoba czy nie będzie w życiu faceta, a więc i w jej życiu.
                                  Jak się tego nie akceptuje należało sobie szukać faceta bez zobowiązań i tyle w temacie.
                                  • ola_dom Re: związek mojego męża z córką 20.07.15, 09:30
                                    makurokurosek napisała:

                                    > Facet ma dziecko i to dziecko

                                    ..., które ma 25 lat, powinno - przynajmniej z założenia - zachowywać się choć troszkę dojrzalej i samodzielniej. Tego można było się spodziewać wchodząc w związek z facetem "obarczonym" 24-letnim "dzieckiem".
                                    • dushychka Re: związek mojego męża z córką 28.07.15, 17:44
                                      Czytam różne wątki poświęcone relacją z pasierbicami, sama jestem z mężczyzną który ma dzieci i ma córkę 19 letnią. Więc ona jest dla mnie straszna, wyzywa mnie, ubliża, gdy była u nas ignorowała nie mogłam sobie z tym poradzić. Mój mąż nawet nie umiał zwrócić jej uwagi na to zachowanie bo to ona rządzi w ich relacjach itd. bardzo z nim się kłóciłam nawet do tego stopnia, że chciałam się wyprowadzić. Poszłam z NIM do terapeuty dla par i tam Terapeutka powiedziała mi i jemu ważne rzeczy. Ze on może się spotykać z córką i na spotkaniach robić co chce ale ja i ona to dwa inne światy, które ma rozdzielić i ustawić grube mury aby nic nie przechodziło przez nie. Czyli w naszej relacji jej nie ma, nie przyjeżdża bo ja nie chce mieć z nią kontakt jak tak się zachowuje. Teraz to ja nasze dziecko i on jesteśmy rodziną nr jeden którą ma się zająć i ją bronić i ja mam prawo żądać od niego bym czuła się bezpiecznie w domu a także w naszym związku. Wiec on sobie jeździ do niej i nic mi o niej nie mówi, ona dla mnie nie istnieje. Nie dało rady inaczej, jesteśmy szczęśliwi, nie kłócimy się o osobie, której miedzy nami nie ma. Jest to najlepsze wyjście, on spełnia role ojca płaci alimenty itd. spotyka się jak chce a ja mam spokojną głowę uznając, że jej nie ma. Tym bardziej, że to dla mnie obca dziewucha i to wstrętna. I każda kobieta będąca w związku z mężczyzna, który ma dziecko ma PRAWO wymagać aby czuła się bezpiecznie nawet jak mieszkacie razem to ona nie ma prawa aby przyjeżdżała i niszczyła wam związek. Nie chcecie jej widzieć, nie gódźcie się aby was odwiedzała tym bardziej jak jest dla was nie miła, opryskliwa, czy wam ubliża macie prawo czuć się bezpiecznie w swoim domu jak i w waszych związkach a TO ma zapewnić WASZ PARTNER... A dla mnie taka bliska czułość jest chora, to nie jest mała dziewczynka. Mnie tata w dzieciństwie przytulał itd. ale do czasu, nie wyobrażam sobie w wieku 25 lat siadać mu na kolanach i ja nie zauważyłam aby takie coś było praktykowane u moich koleżanek. Spóźnia się na obiad to jej nie zapraszaj, po co masz się denerwować. Nie masz obowiązku wchodzić jej w du.... i na obiadki zapraszać. Nie szanuje Ciebie ani Twojego czasu to po co się naginać i bez potrzeby denerwować.
                    • ola_dom Re: związek mojego męża z córką 20.07.15, 09:28
                      pogodoodporna napisał(a):

                      > "Czuc sie swobodnie" rozumiem nie tylko jako skorzystanie z ekspresu do kawy bez pytania,

                      ... czy sraniem psem na dywan.
              • amb25 Re: związek mojego męża z córką 07.01.16, 08:55
                Ale to nie dziecko autorki watku. Swoje traktuje sie lepiej (najczesciej) i jest sie bardziej wyrozumialym wobec nich. Im wiecjej uchodzi na sucho....
                • basiastel Re: związek mojego męża z córką 07.01.16, 11:14
                  Dlatego mąż będzie miał do autorki pretensje i drobne sprawy staną się zadrą między małżonkami.
                  Autorka, zamiast suszyć głowę ojcu, może poprosić, by córka spóźniając się na obiad dzwoniła.
    • vilez Re: związek mojego męża z córką 21.07.15, 15:13
      Czułość między rodzicem a dorosłym dzieckiem jest naturalna. Dziwi mnie, że Ciebie dziwi taka (czy jakakolwiek inna) czułość.
      Natomiast spóźnianie się na posiłki- bez poważnego powodu i uprzedzenia- nie ma nic wspólnego z luzem, tylko z brakiem kultury osobistej. Podobnie jak spóźnianie się na inne (nie posiłkowe) spotkania.

      Zatem, jeden problem jest po Twojej stronie, drugi- po stronie pasierbicy. Ty jesteś zazdrosna o relację mąż- pasierbica, pasierbica- z kulturą.
      Trzeci problem na Twój mąż, który nie widzi lub udaje, że nie widzi, powyższych problemów. Powinien wziąć na siebie sporo z regulacji relacji między Tobą a pasierbicą, przynajmniej na początku. To on powinien ostrzej stawiać WAM OBU granice- bo Wy obie więcej przyjmiecie od niego, niż od siebie wzajem. Słowem- jego strusiowanie świadczy o nim nie najlepiej.
    • dushychka Re: związek mojego męża z córką 28.07.15, 18:00
      Czytam różne wątki poświęcone relacją z pasierbicami, sama jestem z mężczyzną który ma dzieci i ma córkę 19 letnią. Więc ona jest dla mnie straszna, wyzywa mnie, ubliża, gdy była u nas ignorowała nie mogłam sobie z tym poradzić. Mój mąż nawet nie umiał zwrócić jej uwagi na to zachowanie bo to ona rządzi w ich relacjach itd. bardzo z nim się kłóciłam nawet do tego stopnia, że chciałam się wyprowadzić. Poszłam z NIM do terapeuty dla par i tam Terapeutka powiedziała mi i jemu ważne rzeczy. Ze on może się spotykać z córką i na spotkaniach robić co chce ale ja i ona to dwa inne światy, które ma rozdzielić i ustawić grube mury aby nic nie przechodziło przez nie. Czyli w naszej relacji jej nie ma, nie przyjeżdża bo ja nie chce mieć z nią kontakt jak tak się zachowuje. Teraz to ja nasze dziecko i on jesteśmy rodziną nr jeden którą ma się zająć i ją bronić i ja mam prawo żądać od niego bym czuła się bezpiecznie w domu a także w naszym związku. Wiec on sobie jeździ do niej i nic mi o niej nie mówi, ona dla mnie nie istnieje. Nie dało rady inaczej, jesteśmy szczęśliwi, nie kłócimy się o osobie, której miedzy nami nie ma. Jest to najlepsze wyjście, on spełnia role ojca płaci alimenty itd. spotyka się jak chce a ja mam spokojną głowę uznając, że jej nie ma. Tym bardziej, że to dla mnie obca dziewucha i to wstrętna. I każda kobieta będąca w związku z mężczyzna, który ma dziecko ma PRAWO wymagać aby czuła się bezpiecznie nawet jak mieszkacie razem to ona nie ma prawa aby przyjeżdżała i niszczyła wam związek. Nie chcecie jej widzieć, nie gódźcie się aby was odwiedzała tym bardziej jak jest dla was nie miła, opryskliwa, czy wam ubliża macie prawo czuć się bezpiecznie w swoim domu jak i w waszych związkach a TO ma zapewnić WASZ PARTNER... A dla mnie taka bliska czułość jest chora, to nie jest mała dziewczynka. Mnie tata w dzieciństwie przytulał itd. ale do czasu, nie wyobrażam sobie w wieku 25 lat siadać mu na kolanach i ja nie zauważyłam aby takie coś było praktykowane u moich koleżanek. Spóźnia się na obiad to jej nie zapraszaj, po co masz się denerwować. Nie masz obowiązku wchodzić jej w du.... i na obiadki zapraszać. Nie szanuje Ciebie ani Twojego czasu to po co się naginać i bez potrzeby denerwować.
      • galazka100 Re: związek mojego męża z córką 06.01.16, 03:43
        A mnie powoli "dusi" corka meza.Ciagle telefony w obie strony.Podrzucanie dziecka nieraz kilka razy w tygodniu na noc,albo tylko na 2-3 godziny.Albo my spimy u niej zrby opiekowac sie wnuczka,bo ona dorabia albo musi do fryzjera czy solarium czy fitnes itp.Nasze zycie nie istnieje.Jestesmy na uslugach i czekamy na rozkazy.Powoli sie gotuje.
        • angazetka Re: związek mojego męża z córką 06.01.16, 11:46
          To po co się na to godzisz?
    • basiastel Re: związek mojego męża z córką 06.01.16, 23:40
      Też nie widzę nic złego, że córka z ojcem przytulają się i głaszczą w towarzystwie innych osób, bo to nie jest nieobyczajne i nie ma podtekstu seksualnego - to zwykła czułość. W niektórych rodzinach okazuje się czułość i nikt się z tym nie chowa.
      I raczej sobie daruj krytykowanie córki i najeżdżanie, że nie zadzwoniła. Dla męża to musi być przykre. Ciekawa jestem, czy wobec własnych dzieci jesteś równie małostkowa.
      Był kiedyś podobny wątek, dotyczył małego dziecka i macocha była zbulwersowana czułościami między dzieckiem i ojcem. Miała za złe, że dziecko siada tacie na kolanach okrakiem. Ludzie siadają okrakiem także na koniu i w wielu innych sytuacjach i trzeba być zdziwaczałym, by doszukiwać się w takim zachowaniu dziecka czegoś nagannego.
Pełna wersja