optimistic.82
27.07.15, 11:55
Witajcie
Zacznę może od tego, że choruje na zaburzenia odżywiania, w skrócie mam obsesje na liczeniu kalorii, uzależnienie od ćwiczeń itp. Mam znaczną niedowagę i w związku z tym nie jestem w dobrej kondycji zarówno fizycznej jak i psychicznej (zawroty głowy, przenikliwe uczucie ciągłego zimna, apatia, zmienne nastroje, płaczliwość, przygnębienie). I właśnie z tego powodu zawaliłam życie rodzinne. Moje zaburzenia odbijają się na relacjach z bliskimi, z mężem, córką - 5 lat, rodzicami i bliskimi znajomymi. Odcięłam się od nich, unikam kontaktu z rodzicami, nie rozmawiam z mężem jedynie na tyle na ile wymagają tego sprawy życia codziennego.
Zamknęłam się w sobie, nie chce mi się nic robić, nie spotykam się ze znajomymi - zawsze znajdę jakaś wymówkę. Z rodzina też nie wychodzę np. do restauracji bo wywołuje to u mnie panikę, że będę musiała cos jeść "zakazanego" i przytyje. To samo jeżeli chodzi o wszelkie rodzinne imprezy typu święta, urodziny, imieniny albo unikam przyjazdu albo jadę w wielkim stresie. Wszyscy wiedza co się ze mną dzieje, zresztą trudno nie widzieć wystarczy popatrzeć jak wyglądam. Oddaliłam się od wszystkim, a najgorsze ze od męża i od córki. Nie lubię się przytulać, nie czuje potrzeby bliskości, wszystko mi jedno. Często nie mam sił/ochoty na zabawę z dzieckiem bo jestem zmęczona. Jedynie bardzo silne poczucie obowiązku i perfekcjonizm w prowadzeniu domu nie pozwalają mi na olanie obowiązków domowych typu sprzątanie, gotowanie, opieka nad córką.
Zaczęłam terapię bo wiem ze sobie sama z tym nie poradzę i nie pokonam tego cholerstwa. Ale to dopiero początek mojej drogi (mam za sobą 2 spotkania), nie wyzdrowieje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czy ktoś tutaj jest może w podobnej sytuacji? albo wyszedł z tego już i ma te drogę za sobą i chciałaby pogadać? Nie radze sobie z myślami, i walką między tym ze wiem ze musze przytyć dla zdrowia a tym co będzie jak będę widziała jak ta waga rośnie czy to zaakceptuje? na razie nie umiem sobie tego wyobrazić.