mytoya
02.08.15, 01:20
Juz sama nie wiem..terapię. zaczęłam od niedawna. Zawsze myślałam, że za bardzo roztrzasam winy mojej rodziny. Wkurza łam się na nich. Ale jednak gdzieś tam we mnie była ciągle myśl zw to moja wina. Ze to ja się ciągle nad sobą uzalal. Ze mam przecież normalna rodzinę i tylko ja ciągle mam jakieś problemy i chce o nich mówić. .ze to moja wina ze zawsze czułam to co czułam. Bo wg. Nich powinnam czuć inaczej...
Przestałam się nad sobą uzalalac jakoś się z tym pogodził. .czy raczej poddalam. .ale ten ostatni rok oraz tak oczywiste sprawy ze juz nijak nie da się tego ukryć albo jakoś mi przetłumaczyć. .no ze sobie nie radzę. .
Wygląda na to ze mimo mojej samoświadomości jednak nie potrafię odkryć tych wszystkich uczuć. Na terapię zaczynam..Ale jakoś mi trudno z tym. Boli mnie.
Bo coraz lepiej rozumiem jak bardzo Zawiodła mnie matka w dzieciństwie. .jak wiele złych rzeczy tam było. ..no e gdzieś kolacze mi się myśl że znowu sama coś wymyślam. .ze to ja mam problem..
No i do tego matka jest chora a ja coraz bardziej przestaje ja lubić. .czują jak coraz bardziej staje mi się obca. Przeraża mnie to.troche..