Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice

08.08.15, 18:46
Celowo uzywam staroswieckiego okreslenia "panny na wydaniu" aby opisac pewne zjawisko, ktore obserwuję .
Otóż u kilku moich bliskich i całkiem dalekich znajomych pojawił się "nowy problem" czyli córki singielki.
Ten "problem" dotyczy dosc ( ale bez przesady) atrakcyjnych, wykształconych , młodych kobiet w wieku miedzy 27- 35 lat.. Napisałem "problem" , bo czesto takiego słowa uzywaja rodzice ( "wiesz, mamy taki problem"), ktorzy czują się w blizej nieskonkretyzowany sposób zobowiązani do działania na rzecz wsparcia córki w znalezieniu partnera , zle sie czują , bo ich córki sa samotne.Rozumiem rodzicielska troske o szczęsliwe zycie dzieci, sam swoim szczesliwego zycia tez zyczę.
Nie jest moja intencja uogólnianie zjawiska czy przeswiadczenie,ze mam rację( bo opieram sie na obserwacji 6 takich rodzin) , ale mam wrazenie,ze rodzice walnie przyczynili sie do społecznej izolacji swoich dzieci .
Wszyscy opisywani to dobrzy, troskliwi rodzice, ktorzy zawsze kładli nacisk na dobre oceny, posłuszenstwo , zaangazowanie w rozwój, zajęcia pozalekcyjne.
To rodzicie, ktorzy nawet dwudziestoparolatki wraz z młodszym rodzeństwem wysyłaja na wakacje z babcią. Nigdy corek studentek nie pozostawiali bez opieki- babcia zawsze sprawdzała czy "nic złego się nie dzieje" i codziennie musieli miec kontakt telefoniczny.
To rodzice , ktorzy w srodku nocy jada pod akademik,zeby zabrac córke do domu. Rodzice sa nowoczesni - chcą doradzać, dzielic sie doswiadczeniem w kazdy zakresie .
Mamy 25 latek chcą wybierac najlepszą dla córek antykoncepcję, bo przeciez one moga rozpocząc wspołzycie, wiec niech będa zabezpieczone, choc nie ma z kim tego seksyu uprawiac.
W dobrej wierze doradzaja im we wszystkim, niby jest wolnośc wyboru, ale córki wybieraja to, co wybrały ich mamy. Córki sie nie buntują, razem z rodzicami chadzaja do kina, jezdza na wakacje, ubieraja się gustownie , ładnie i statecznie za aprobata matek, ktore pomagaja dobierac stroje. Są rozsądne, miłe , rodzinne a przy tym nic nie mozna o nich powiedziec. Nigdy przeciwko niczemu sie nie buntowały, sa od zawsze dorosłe a młodziezowe szaleństwa nie były ich udziałem . Nie maja zadnych przyjaciół z ktorymi mogłyby to robić .Trzydziestoletnie kobiety nie maja i nie miały zadnej bliskiej przyjaciółki nawet ze szkolnej ławy. W pracy nie zaprzyjazniają się z nikim blisko, bo tam tez chca byc najlepsze a rodzice podkreslaja wagę kariery i zamoznosci ( sam zamozni sa, fakt)
Dawniej rodzice się cieszyli,ze rodzina taka zzyta, dzieci się uczą i nie sprawiaja zadnych kłopotów wychowawczych .Teraz się martwią . Refleksja,ze moze córki trzeba "uwolnic" nie pojawia się.Prawie wszystkie z ww matek pełnia rolę przyjaciółek córek wypełniajacych im czas wolny.
Rodzice , ktorych dzieci emigrowały, mieszkają bez slubu , sa po rozwodzie lub samotnie wychowuja dzieci dla tych moich znajomych to patologia. Wierza głeboko,ze ich córkom to zdazyc sie nie moze-wszak sa madre i dobrze wychowane i dokonaja madrego wyboru. Tyle tylko,ze wybierac nie mogą, bo wyboru nie ma i to rodzice tez chclieliby zmienić.
Nie udzielam porad moim znajomym,bo sam miałem zapędy do nadopiekuńczego rodzicielstwa ale moje uparte potomstwo poradziło sobie z tematem ;) . Czasem jestem pytany: co robić ? Jak "pomóc dziecku" ?
Czy takim dorosłym dzieciom mozna pomóc? Jak ? Macie jakies przemyslenia? Czy rodzice powinni odcinac tę pepowinę, wiedząc,ze skazuja dziecko na zupełna samotność? A moze to będzie szansa na budowanie innego zycia?
    • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 08.08.15, 19:39
      rolą ludzi (tak jak i innych zwierząt) jest przekazanie genów,
      w dzisiejszych czasach rola małżeństwa traci znaczenie, bo to pułapka prawna bez korzyści które by to mogły zrekompensować.
      Twoje znajome zostaną poddane prostemu testowi: albo gdzieś tam coś się zadzieje i przekażą geny, albo się nie zadzieje i w ten sposób gałązka na której wisi takie podejście do wychowania dzieci zostanie ucięta. ewolucja dzieje się as we speak że tak powiem :)
    • wydramarlenka Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 08.08.15, 19:58
      Czasem jeste
      > m pytany: co robić ? Jak "pomóc dziecku" ?
      > Czy takim dorosłym dzieciom mozna pomóc? Jak ? Macie jakies przemyslenia? Czy r
      > odzice powinni odcinac tę pepowinę, wiedząc,ze skazuja dziecko na zupełna samot
      > ność?

      No właśnie chyba nie "pomagać", bo na czym taka pomoc mogłaby polegać? Zaprosić znajomych z wyrośniętym, trzydziestokilkuletnim synalkiem, co to jeszcze nie zdążył się od nich wyprowadzić? :P

      Może jak przestaną zapraszać córkę na każdy niedzielny obiad to ona znajdzie wreszcie czas na spotkanie ze znajomymi z pracy. A jak zaczną sami jeździć na wczasy to córka znajdzie sobie inne towarzystwo.

      > Ten "problem" dotyczy dosc ( ale bez przesady) atrakcyjnych, wykształconych ,
      > młodych kobiet w wieku miedzy 27- 35 lat.. Napisałem "problem" , bo czesto tak
      > iego słowa uzywaja rodzice ( "wiesz, mamy taki problem"), ktorzy czują się w bl
      > izej nieskonkretyzowany sposób zobowiązani do działania na rzecz wsparcia córki
      > w znalezieniu partnera

      Ale jaki mają problem? Do tej pory nie wiedziałam, ze zadaniem rodziców jest szukanie partnera życiowego dorosłym dzieciom.
      A może te kobiety są zadowolone ze swojego życia albo mają partnerów, których rodzice nie byliby w stanie zaakceptować i nie pokazują ich rodzinie?
      • anula36 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 08.08.15, 20:40
        to chyba nie tylko panien dotyczy:

        polska.newsweek.pl/nadopiekunczy-rodzice-dzieci-to-ich-ofiary,artykuly,367971,1.html
    • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 08.08.15, 22:10
      W tej chwili to już nic nie da się zrobić, bo problem pojawił się znacznie wcześniej - w nieuczeniu samodzielności, podejmowania decyzji i ponoszenia ich konsekwencji. To wszystko powinno następować krok po kroku od najmłodszych lat, od pozwolenia na samodzielne jedzenie, samodzielne wybieranie strojów, zabawek, poprzez pozwolenie, by dziecko przewróciło się, by zabolało stłuczone kolano itd. Nie można przez cały okres wychowania dziecka myśleć za nie, a następnie oczekiwać, że zacznie myśleć samo. Był taki przezabawny żart rysunkowy. Ojciec stoi nad kilkuletnim synem i mówi: chłopcze, chcę abyś w przyszłości był pewny siebie, asertywny, nie obawiał się wyzwań, ale teraz masz słuchać mnie i robić to, co ci każę.
      Także - po ptakach.
      • wydramarlenka Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 08.08.15, 22:56
        Zgadzam się. Poza tym ze startowego postu dowiadujemy się wyłącznie tego, że to rodzice mają problem. Nie wiadomo czy te kobiety również uważają to za problem i czy życzyłyby sobie jakiejkolwiek pomocy od rodziców w tym zakresie.
        Nie wspominając o tym, że zapewne byłyby przeszczęśliwe gdyby wiedziały że ich bardzo osobiste sprawy są przedmiotem rozmów rodziców ze znajomymi.
        • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 06:25
          z ludzkiego punktu widzenia to rzeczywiście pewna niezręczność, takie dopytywanie się, czy w ogóle że jest to dla rodziców jakiś problem, niby dlaczego?

          jednak patrząc od strony genów które chcą być przekazane, to myślą sobie oni coś w rodzaju "jak to? od małpoluda mija dwa i pół miliona lat, przetrwały wojny, zarazy, pożary, a teraz w taki sposób miałoby się to zakończyć?"
        • boski_adonis Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 08:50
          "Nie wspominając o tym, że zapewne byłyby przeszczęśliwe gdyby wiedziały że ich bardzo osobiste sprawy są przedmiotem rozmów rodziców ze znajomymi."
          Niestety tak to jest ,ze rodzice rozmawiaja o dzieciach, ich sukcesach i porazkach, o zięciach, wnukach, synowych .Tak samo jak dzieci rozmawiaja o dorosłych rodzicach.Są członkami rodziny , funkcjonuja społecznie i "sa " w rolach społecznych. Nie ma takiej mozliwosci,zeby ludzie o nas nie rozmawiali. Nie analizujemy "bardzo osobistych spraw" córek, ale analizujemy fakt,ze rodzice martwia sie tym,ze one sa same. Rodzice nie podają intymnych lub bardzo osobistych szczegółów z zycia córki, ale fakt,ze córki sa samotne nie jest tajemnicą, tak samo jak fakt,ze wsród nas (omawiajacych tę kwestię) sa osoby samotne, rozwiedzione i w burzliwych związkach.
          Chce tez doprecyzowac - nie chodzi o szukanie męża przez rodziców Chodzi o to czy mozna naprawić cos, co nie wyszło . Jako rodzice chcemy dobrze, ale roznie wychodzi. Ja się zastanawiałem nad kwestią:
          "Może jak przestaną zapraszać córkę na każdy niedzielny obiad to ona znajdzie wreszcie czas na spotkanie ze znajomymi z pracy. A jak zaczną sami jeździć na wczasy to córka znajdzie sobie inne towarzystwo."
          Mnie sie ten pomysł podoba i wydaje jedynym słusznym rozwiązaniem,ale nie wiem czy nie pogłebi samotnosci? Wg mnie nie powinno, bo dziewczyny nie maja po 70 lat a rówiesników podobnej sytuacji jest wielu.
          • panizalewska Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 09:19
            Kastracja i sterylizacja emocjonalno - mentalna nastąpiła. Szkoda dzieciaków, o pardon, dorosłych ludzi. Jak się ci już dorośli ludzie sami nie będą chcieli uwolnić spod cieplutkiego milusińskiego jarzma rodziców, to nikt za nich tego nie zrobi. Może im jednak tak wygodnie? Mnie nigdy wygodnie nie było, nie tęskniłam za rodzicami, jak w końcu ze znajomymi pojechałam na żagle, a oni wymagali meldunku co wieczór. Absurd. Po ślubie zapraszanie prawie co niedziela na rodzinny obiadek do rodzinnego grajdołka. Na szczęście często odmawiałam, spędzam czas z mężem, nie z mamusią i tatusiem, szybko się to skończyło. Moi rodzice też nie bardzo umieli odciąć pępowinę ode mnie, ja zrobiłam to sama.
          • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 10:39
            > Ja się zastanawiałem nad kwestią:
            > "Może jak przestaną zapraszać córkę na każdy niedzielny obiad to ona znajdzie wreszcie czas na
            > spotkanie ze znajomymi z pracy. A jak zaczną sami jeździć na wczasy to córka znajdzie sobie inne
            > towarzystwo."

            gdyby taka córka miała inne towarzystwo, to pewnie by nie szła na każdy niedzielny obiad do mamy, tylko powiedziałaby "przepraszam, ale w najbliższą niedzielę zaplanowałam coś innego, spotkamy się później mamo"
            to zaproszenie nie jest zniewoleniem, jest aktem miłosierdzia pozwalającym wyjść córce z piwnicy :)
            • ola_dom Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 11:06
              heniek.8 napisał:

              > gdyby taka córka miała inne towarzystwo, to pewnie by nie szła na każdy niedzielny obiad do mamy

              Pytanie, czy córka miała szanse znaleźć inne towarzystwo? Bo niektórzy rodzice bardzo skrupulatnie i systematycznie dbają o to, żeby córcia nie znalazła towarzystwa, które mogłoby być ważniejsze dla niej od rodziców.
              A tutaj może zachodzić takie zjawisko, bo jak napisał boski - to "wyższe sfery" z pogardą patrzące na niższe.
              Oczywiście "towarzyski mezalians" nie musi być jedyną przyczyną odseparowywania córek od znajomych. Równie dobrze może to być po prostu zwykła zazdrość o utratę pierwszego miejsca w sercu i życiu takiej córki.
              • triss_merigold6 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 12:05
                Miała szanse w podstawówce, szkole średniej, podczas studiów, pracy... 30-letnia pani miała oceany czasu na bunt, weryfikację rodzicielskich zaleceń, na zbudowanie własnego świata i kręgu towarzyskiego. Rodzicielskie zakazy i manipulacje są super wymowka dla własnego wygodnictwa i tchórzostwa.
                W wieku nastu- dwudziestu lat pęd do samodzielności, wyrwania się jest naturalny i powinien być silniejszy niż poczucie winy za smuteczki i rozczarowania rodzicow.
                • wydramarlenka Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 12:35
                  OK.
                  Mnie zastanawia tylko pęd rodziców do rozwiązywania problemów dorosłych ludzi.
                  • ola_dom Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 13:16
                    wydramarlenka napisał(a):

                    > Mnie zastanawia tylko pęd rodziców do rozwiązywania problemów dorosłych ludzi.

                    W wielu takich przypadkach córka z "nieułożonym życiem" burzy idealny wizerunek rodziny i trzeba jakoś to rozwiązać.
                    W dodatku rodzice "wiedzą", że córka "powinna" mieć męża i swoją rodzinę - więc jak nie ma, to patrz wyżej.
                    I tu akurat nie ma to nic wspólnego z ewentualną refleksją, DLACZEGO nie ma męża i rodziny, o nie.
                    Więc rodzice, żeby rozwiązać problem (moim zdaniem tak naprawdę to jest ich problem, przede wszystkim), robią to, co umieją robić najlepiej, bo robili to do tej pory. I tak się zamyka kółko.
                • ola_dom Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 13:06
                  triss_merigold6 napisała:

                  > W wieku nastu- dwudziestu lat pęd do samodzielności, wyrwania się jest naturalny i
                  > powinien być silniejszy niż poczucie winy za smuteczki i rozczarowania rodzicow.

                  Otóż to - jest "naturalny", a my mówimy o przypadkach wytresowanych wbrew naturze. W zdrowej rodzinie wszystko działa bardziej lub mniej zgodnie z naturą - ale bez większych odchyłów.
                  A tutaj natura została wypaczona często zaraz po narodzinach dziecka. Tresura i dyskretne, przez co bardzo skuteczne, pranie mózgu od najwcześniejszych lat i miesięcy.

                  I skoro o "naturze" - wydaje mi się, że dzikie zwierze też ma "naturalny" pęd do wolności. Ale jak mu złamiesz charakter tresurą, a potem wypuścisz do dżungli, to może jednak z podkulonym ogonem wracać do tresera, zamiast korzystać z darowanej wolności.
                  Tresura i tyle.
          • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 10:58
            Jednym z podstawowych źródeł rozwoju i samoświadomości jest sprzeciwienie się zastałym zasadom - innymi słowy dziecko musi zbuntować się przeciwko rodzicowi, w dodatku musi to zrobić dla swojego dobra. Do tego buntu powinno było dojść dawno temu, kiedy dziewczyny o których napisałeś miały kilkanaście lat. Jednak z jakiś powodów do niego nie doszło, być może dlatego, że domowe ciepełko nie było opresyjne, a wyrozumiałe. Zresztą widzę w nowym pokoleniu daleko posunięty konformizm, co pewnie też nie jest bez znaczenia.
            Naturalnie rodzice powinni odpuścić sobie - nie zapraszać tyle, nie wymagać wspólnych wakacji itp. Ale tak naprawdę powinni zrobić to dawno temu.
            Mnie usamodzielniano od samego początku. Naprawdę bardzo wcześnie musiałam nauczyć się podejmować własne decyzje i jestem z tego powodu teraz bardzo szczęśliwa, choć w przeszłości nie raz myślałam, że mógłby ktoś zadecydować za mnie. I jednym z takich domowych "wymagań" był wybór studiów z dala od miejsca zamieszkania, by wyprowadzić się z domu, nie być pod czujnym okiem rodziców i nauczyć się żyć na własny rachunek. Mi to przydarzyło się nawet wcześniej, bo sama zamieszkałam już w liceum, ale wówczas było to kilkanaście kilometrów od rodziców i naprawdę czasami widywaliśmy się równie często, co mieszkając razem. Jednak już musiałam sama rozplanować wydatki, zająć się własnym mieszkaniem itp. W przypadku studiów to chyba nawet raz przez myśl mi nie przeszło, że mogę studiować w swoim mieście, mimo jego świetnych uczelni. Moi rodzice uczyli się z dala od domu i uważali, że to dobra szkoła życia i to dla wszystkich: dzieci są wciąż w jakimś stopniu pod skrzydłami rodziców, są niejako asekurowane, ale już na odległość, już z przymrużeniem oczu. Innymi słowy - możesz zasugerować rodzicom tych dziewczyn, by skłonili je do pewnej zdrowej dla wszystkich separacji.
          • wydramarlenka Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 12:21

            Nie anali
            > zujemy "bardzo osobistych spraw" córek, ale analizujemy fakt,ze rodzice martwia
            > sie tym,ze one sa same. Rodzice nie podają intymnych lub bardzo osobistych sz
            > czegółów z zycia córki

            Poniżej cytat z postu startowego

            "Mamy 25 latek chcą wybierac najlepszą dla córek antykoncepcję, bo przeciez one moga rozpocząc wspołzycie, wiec niech będa zabezpieczone, choc nie ma z kim tego seksyu uprawiac."

            Yyyyyyy... Nie rozumiem.
      • ola_dom Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 10:38
        edw-ina napisała:

        > W tej chwili to już nic nie da się zrobić, bo problem pojawił się znacznie wcześniej - w nieuczeniu
        > samodzielności, podejmowania decyzji i ponoszenia ich konsekwencji.

        Jako osoba dotknięta podobnym (bo nie identycznym) kalectwem pozwolę sobie się nie zgodzić :)
        Przy czym to jedynie owe córki mogą coś zrobić. Nie wierzę, że rodzice mogli by tutaj zrobić cokolwiek - bo musieliby postąpić kategorycznie wbrew sobie. A skoro do tej pory tak nie robili, to bardzo wątpię, żeby teraz nagle zechcieli - nawet przekonywani przez wszystkich, że właśnie TO będzie najlepsze dla ich córek.
        Więc jeśli ma zajść jakakolwiek zmiana - to córki muszą się za to same zabrać. I być przygotowane na to, że rodzice nie będą zachwyceni - najłagodniej mówiąc. I że może to wręcz oznaczać walkę z rodzicami, albo nawet zerwanie kontaktów. Bo z jakiegoś powodu (z doświadczenia i obserwacji obstawiam potrzebę całkowitego poczucia kontroli i władzy nad dzieckiem) rodzice nie zechcą łatwo odpuścić i pozwolić córce nagle się usamodzielnić. Bo niby dlaczego? Skoro córka jest ICH i do tej pory tak było?

        Heńku - niekoniecznie też musi chodzić o rozsiewanie genów. Czy ze swoją partnerką jesteś wyłącznie dlatego, żeby powielać swoje DNA?
        • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 10:45
          > Heńku - niekoniecznie też musi chodzić o rozsiewanie genów.
          > Czy ze swoją partnerką jesteś wyłącznie dlatego, żeby powielać swoje DNA?

          to nie jest tak na zimno planowane z ołówkiem, to raczej motywacja gdzieś tam w tle

          bardziej uświadamiają sobie to rodzice (niedoszli dziadkowie) kiedy zbliża się ich termin, a ich dzieci (niedoszli rodzice) nie kwapią się do prokreacji - stąd zaniepokojenie
        • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 11:01
          Olu, każda relacja damsko-męska związana z seksem jest potrzebą rozsiewania genów, a ta potrzeba leży głęboko w nas, w sferze, która jest poza naszą kontrolą. To pierwotny i podstawowy imperatyw i dla niego będziesz chciała uprawiać seks. Przyjemność płynąca z seksu jest wtórna. A to, czy twoja świadomość będzie temperowała potrzebę rozsiewania genów antykoncepcją, to już działanie na innym poziomie.
          • ola_dom Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 11:11
            edw-ina napisała:

            > Olu, każda relacja damsko-męska związana z seksem jest potrzebą rozsiewania genów

            O.K., ale jeśli nawet, to nie wiążemy się z ludźmi wyłącznie po to, żeby się rozmnażać, bo wtedy nasze kryteria wyboru byłyby zupełnie inne i raczej robilibyśmy w tym celu badania genetyczne, żeby pula genów była jak najlepsza.
            • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 11:18
              Ty te badania genetyczne robisz dobierając partnera. Tak naprawdę to zajmuje ci to pierwsze 4 sekundy od spotkania danego człowieka. Wówczas twój komputer pokładowy na podstawie obserwacji i odbieranych feromonów ustala genetyczną kompatybilność. I albo tworzy się "chemia", albo nie. To też powód, dla którego kobiety często wybierają na ojców swoich dzieci facetów, z którymi nie można żyć normalnie, ale same dzieci są super. Po prostu ich geny były lepsze niż ich charakter. A przetrwanie gatunku będzie kierowało się przede wszystkim właściwym doborem genetycznym.
              • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 14:47
                edw-ina napisała:

                > Ty te badania genetyczne robisz dobierając partnera. Tak naprawdę to zajmuje ci
                > to pierwsze 4 sekundy od spotkania danego człowieka. Wówczas twój komputer pok
                > ładowy na podstawie obserwacji i odbieranych feromonów ustala genetyczną kompat
                > ybilność. I albo tworzy się "chemia", albo nie. To też powód, dla którego kobie
                > ty często wybierają na ojców swoich dzieci facetów, z którymi nie można żyć nor
                > malnie, ale same dzieci są super.

                a co z kobietami, ktore wybraly sobie partnera kierujac sie rozsadkiem, wobec ktorego chemii nie czuly a jednak maja zdrowe i udane potomstwo i takimi, ktore poddaly sie namietnosci, chemia zadzialala az za dobrze a dzieci maja wady genetyczne? teoria jakos to tlumaczy? czy po prostu komputer pokladowy tych kobiet byl uszkodzony?
                • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 15:04
                  Dobra kobieto, nie każ mi robić skróconego wykładu z biochemii, proszę. Żadna z tych informacji nie jest tajna i nie trzeba znać tajnego kodu Pentagonu, by je znaleźć.
                • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 15:12
                  to nie jest tak że każdy na poziomie jednostki dokonuje super optymalnych wyborów
                  natura eksperymentuje i popełnia wiele błędów
                  optymalizacja następuje zgodnie z prawem wielkich liczb, to co pomaga - zostanie wzmocnione, to co przeszkadza - zredukowane
                  i karuzela zatacza następny obrót
                  • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 15:16
                    heniek.8 napisał:

                    > to nie jest tak że każdy na poziomie jednostki dokonuje super optymalnych wybor
                    > ów
                    > natura eksperymentuje i popełnia wiele błędów
                    > optymalizacja następuje zgodnie z prawem wielkich liczb, to co pomaga - zostani
                    > e wzmocnione, to co przeszkadza - zredukowane

                    ok ale jesli tak to homoseksualizm jako pozadanie, ktore genow nie rozsiewa juz dawno powinien byc przez nature wyelimonowany
                    • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 15:25
                      z tego co rozumiem, nie ma "genu homo" którego posiadanie byłoby karane, jest to po prostu jakiś tam "egzemplarz próbny" wypuszczany z taśmy produkcyjnej raz na jakiś czas, ale ani to nie rośnie, ani nie maleje.
                      • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 15:37
                        heniek.8 napisał:

                        > z tego co rozumiem, nie ma "genu homo" którego posiadanie byłoby karane, jest t
                        > o po prostu jakiś tam "egzemplarz próbny" wypuszczany z taśmy produkcyjnej raz
                        > na jakiś czas, ale ani to nie rośnie, ani nie maleje.

                        no wlasnie dziwne, ze nie maleje i utrzymuje sie na stalym poziomie skoro to slepy zaułek ewolucji:)
                        • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 15:52
                          Rachunek prawdopodobieństwa - przy zwiększającej się populacji liczba błędów będzie rosła wprost proporcjonalnie, nawet jeśli wyeliminuje się ich pierwotną przyczynę, to analogiczne efekty może dać inny błąd.
                        • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 16:05
                          nie wiem o co Ci chodzi z gejami więc przejdę na bardziej neutralny grunt :)
                          to taki nazwijmy "błąd" jak np. zajęcza warga
                          gdyby to był konkretny gen odpowiedzialny za ZW, i gdyby w danej rodzinie wszyscy to mieli, a przez to że to mają nie mogliby znaleźć partnera do rozmnażania, to by ZW nie było (a i tak by się pojawiała tu i tam tytułem eksperymentu matki natury :).

                          ale to wyskakuje sobie raz na ileś tam tysięcy jako błąd, reszta rodziny tego nie ma, i nie ma presji ewolucyjnej tak jak np. nietolerancja glutenu i tylko pszenica do jedzenia itp.
                        • triss_merigold6 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 16:17
                          ao dobrze, a kogo to obchodzi z kim i dlaczego sypiaja geje? Rodziny nie założą, dzieci w homoparze nie spłodzą.
                          • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 16:26
                            triss_merigold6 napisała:

                            > ao dobrze, a kogo to obchodzi z kim i dlaczego sypiaja geje? Rodziny nie założą
                            > , dzieci w homoparze nie spłodzą.

                            mnie obchodzi; jesli przyjmiemy, ze rozsiew genow to" pierwotny i podstawowy imperatyw, dla ktorego chce sie uprawiać seks." to chec uprawiania seksu i pociag seksualny u gejow nie ma tego podloza; oczywiscie geje nie sa nieplodni i moga sie rozmnazac ile tylko zapragna ale pociag seksualny jest u nich wbrew logice siania genow
                            • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 16:31
                              Ale zazwyczaj homoseksualizm ma swoją podstawę psychologiczną. Całe tomy napisano o zbyt silnej więzi matki z synem, nieobecności wzoru mężczyzny/kobiety, traumatycznych przeżyciach czy dziesiątkach innych przyczyn, których wynikiem był wybór partnera życiowego tej samej płci. Za to nikt nie odnalazł "genu" za to odpowiedzialnego. Innymi słowy, to problem software'u, hardware działa.
                              • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 16:48
                                edw-ina napisała:

                                > Ale zazwyczaj homoseksualizm ma swoją podstawę psychologiczną. Całe tomy napisa
                                > no o zbyt silnej więzi matki z synem, nieobecności wzoru mężczyzny/kobiety, tra
                                > umatycznych przeżyciach czy dziesiątkach innych przyczyn

                                tak samo cale tomy napisano o tym, ze przyczyna np. autyzmu jest zimna matka, ktora nie umie nawiazac wiezi z dzieckiem- tyle, ze akurat jest to juz zupelnie nieaktualna wiedza; wiec z homoseksualizmem moze byc podobnie- teraz wiecej przemawia za biologicznym uwarunkowaniem; ale ze cala ta dyskusja jest kompletnym offtopem wiec ja pasuje
                                jedyne co chcialam powiedziec to, ze motywacja do uprawiania seksu w przypadku czlowieka jest duzo bardziej skomplikowana niz rozsiewanie genow i tyle:)
                            • triss_merigold6 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 16:45
                              Aberracja i tyle. Tak samo jak preferowanie do seksu warzyw, zwierząt czy gadżetów zamiast ludzi. Zdarza się ale nie jest normą.
                              • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 16:50
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Aberracja i tyle. Tak samo jak preferowanie do seksu warzyw, zwierząt czy gadże
                                > tów zamiast ludzi. Zdarza się ale nie jest normą.

                                Twoje iq tez jest abberacja, zdecydowanie ponizej normy- az dziwie sie, ze jestes plodna bo rozsiewac takie glupie geny to dla ewolucji ludzkosci duzy blad
                                • zuzi.1 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 18:26
                                  Szkoda Different, ze jestes taka wrazliwa ale tylko w temacie gejow... A odnosnie meritum: co owe panny na wydaniu na temat swojej sytuacji sadza, czy sa wogole zsinteresowane poszukiwaniem partnerow? ps. i dygresja do Triss, co sadzisz, dlaczego Twoja wlasna siostra jest samotna? Czy to jej charakter jest problemem, czy jakies bledy w wychowaniu?
                        • tully.makker Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 18.08.15, 17:52
                          Dobór krewniaczy :-)
                    • stworek_am Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 11.08.15, 11:33
                      www.livescience.com/2623-gays-dont-extinct.html
          • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 11:48
            edw-ina napisała:

            > Olu, każda relacja damsko-męska związana z seksem jest potrzebą rozsiewania gen
            > ów

            czyli mezczyna, ktory dokonal wazektomii tez w tym celu uprawia seks?
            • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 11:50
              Tak. Tak samo kobieta na tabletkach.
              • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 11:59
                edw-ina napisała:

                > Tak. Tak samo kobieta na tabletkach.

                a gej?:)
                • triss_merigold6 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 12:07
                  Ślepy zaułek ewolucji.
                  • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 12:19
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ślepy zaułek ewolucji.

                    ale pokazuje, ze poped seksualny w tym przypadku pojawia sie choc nie ma szans na rozsianie genow w formie potomstwa; wiec nie przesadzalabym z tym zalozeniem, ze kazda seksualna relacja ma w swoim zalozeniu sianie genow- w koncu ludzie to nie kroliki:)
                    • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 13:47
                      No niestety każda. Seks został stworzony tylko po to, by gatunek miał szansę przetrwać, a możliwość połączenia genów dwóch różnych osobników miała pomóc wydać zdrowsze potomstwo niż w przypadku powielenia genomu jednego osobnika. Przyjemność z seksu jest wtórna. Ba, długotrwała relacja erotyczna jest wtórna i powstała niejako w wyniku ewolucji, bo naturze wyszło, że osobniki bardziej ze sobą związane mają większe szanse na dorobienie się, wychowanie i doprowadzenie do dorosłości potomstwa. Ale ten mechanizm działa na tyle głęboko - stąd mówimy, że jest imperatywem pierwotnym, że nie ma się na niego wpływu wynikającego z racjonalności, a jedynie racjonalnie można nim sterować poprzez antykoncepcję. I chociaż kompletnie nie mam nic do homoseksualistów, ba, mam wielu wśród bliskich znajomych, a nawet rodziny, to pod względem ewolucji właśnie jest to ślepy zaułek. A od królików dzieli nas mniej, niż może się wydawać. W sumie DNA człowieka a myszy jest różne w zaledwie 12 procentach.
                      • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 14:05
                        edw-ina napisała:

                        > I chociaż kompletnie nie mam nic do homoseksualistów, ba, mam wielu wśród bliskich
                        > znajomych, a nawet rodziny, to pod względem ewolucji właśnie jest to ślepy zauł
                        > ek.

                        sa teorie mowiace, ze kobiety, ktore maja w rodzinie geja maja statystycznie wiecej dzieci i to jest posredni wklad gejow w ewolucje- jako wolny samiec w rodzinie bez wlasnego potomstwa daje samicom z rodziny komfort posiadania wiekszej ilosci dzieci bo w razie czego moze sie nimi zajac;)
                        a na serio- czlowiek uprawia seks w celu prokreacji- kilka razy w zyciu; cala reszta- jest w celu przyjemnosci, zaciesniania wiezi, lepszego samopoczucia, zdrowia;)
                        • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 14:11
                          Naprawdę rozróżnij to, co jest świadome i wynikłe np. z potrzeby budowania więzi, od tego, co jest nieświadome. Jedno nie wyklucza drugiego, szczególnie, kiedy to drugie urosło na podwalinie pierwszego.
            • triss_merigold6 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 11:54
              Oszukuje naturę. Nawet bezplodny facet będzie starał się uprawiać seks z kobietą która mu się podoba, która go pociąga fizycznie. Po ubezplodnieniu preferencje erotyczne mu się radykalnie nie zmienią.
    • differentview Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 09:27
      > Czasem jestem pytany: co robić ? Jak "pomóc dziecku" ?

      chyba wlasnie przestac traktowac 30 letnich ludzi jak dzieci?
    • napis_z_obrazka Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 09:48
      Mlode ptaki same wyfruwaja z gniazda albo sa wydziobywane. U ludzi roznie bywa...

      O ile dobrze nie wyszly za maz, kiedys corki tez albo popelnialy mezalianse, albo szly do klasztoru albo zostawaly rezydentkami przy rodzinie.
      Byc singielka na swoim bez niczyjego wsparcia jest dosc trudne.
    • triss_merigold6 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 10:38
      Tak się starali, tak pilnowali, tak dbali że przedobrzyli. Powinni byli odpuscic 10 lat temu, teraz role są utrwalone.
      Niewerbalne i werbalne naciski i oczekiwania żeby córki znalazły sobie kogoś super hiper idealnego i na swoim poziomie skutkuja tym, że z wiekiem aspiracje rosną, a szanse maleją.
      Zrozumiałe jest pilnowanie 15-latki, przy 25-latce należy się modlić żeby w końcu z kimś zaczęła się bzykać.
      Nie jest rolą rodzicow przyjaźnienie się z dziećmi.
      Pozamiatane, za parę lat będą mieć walniete stare panny na karku, bo żaden zdrowy psychicznie facet takiej nie wezmie.
      • sabina211 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 12:22
        A ja wiem, że różnie to bywa. Tzw grzeczne córeczki (zwłaszcza mieszkające osobno) mogą prowadzić całkiem alternatywne tzw drugie życie nawet stawiając się na rodzinne niedzielne obiadki...I jeśli coś jest w tym niepokojącego to to, że uważają (słusznie bądź nie), że rodzice nie zniosą prawdy o nich, choć tak naprawdę nie ma tam nic strasznego (obiektywnie)...Sama byłam niebuntującą się nastolatką/studentką, b. zaprzyjaźnioną z mamą i pijącą z nią (z obopólną przyjemnością) piwo i wino (o paleniu niczego mowy nie było), przegadującą wieczory i (czasem) noce.Natomiast moja siostra to typowa dusza rogata, co po moim niezauważalnym (w sensie trudności wychowawczych i idealnie zgodnym z rodzicami systemie wartości) dorastaniu było dla rodziców szokiem...No i co - siostra (samodzielna finansowo, a wręcz zamożna) teraz (z mężem i dziećmi) mieszka z rodzicami, bo chce i jej wygodnie, a ja mieszkam 200km dalej, z żadnej pomocy rodziców (poza tą, którą sami - częściej lub rzadziej - proponują) nie korzystam. Tak naprawdę w relacjach rodzinnych najważniejsze jest to (moim zdaniem) co dzieje się w głowach członków rodziny, choć są schematy, które uprawdopodobniają (ale nie przesądzają) różne scenariusze. Piszę to, żeby podkreślić, że niejedna (choć ,znów, pewnie nie wszystkie) córki opisywane w poście założycielskim dadzą sobie radę (i to bez antykoncepcyjnych ingerencji matek) na niwie osobistej/macierzyńskiej. Bo i ja (niby) byłam taką sierotą. A ja po prostu wiedziałam, że zrezygnuję z tak intensywnej obecności rodziców, kiedy spotkam tego kogoś...A moja siostra odwrotnie - od 13 roku życia bunt na pograniczu patologii, a koło 30-dziestki pełna symbioza z rodzicami (emocjonalna, bez zależności finansowej którejkolwiek strony.) I jeszcze jedno - bardzo jestem wdzięczna mojej mamie (rodzicom), że nie wypychali mnie nigdzie na siłę w okolicach 20 i pozwolili, by rzeczy działy się we własnym rytmie...Te posiedzenia przy piwie b. dużo mi dały.
        PS. W wieku lat 25 z nikim się nie bzykałam. Dziś mam 40, 4 dzieci, fajnego męża, świetne - choć z dystansem (obopólnym)- relacje z rodzicami. I o czym niby to ma świadczyć?
    • morekac Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 09.08.15, 21:23
      Zaraz wina rodziców... taki typ po prostu i tyle.
    • twojabogini Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 11.08.15, 10:23
      Znam dwie takie dziewczyny około 30. To co najbardziej uderza, to ich samotność. Bardzo dużo czasu spędzają obie z rodziną, tak jak w poście tytułowym: obiadki, wakacje, weekendy. Nie mają żadnych znajomych wśród rówieśników. Nie bywają nigdzie, gdzie mogłyby poznać jakiegokolwiek mężczyznę. Obie, ładne, obie rozwijające kariery, obie z dobrych, kochających rodzin. Obie chciałaby związku, ale rozumieją to od razu jako mąż rodzina odpowiedzialność. Tak jak ja to widzę - nie ma w nich nutki ryzyka.
      Trzecia z kolei panna, nieco starsza bo po 35 co by chciała dzieci i męża wpadła w staropanieństwo. Ma swoje pryncypia, umiłowanie porządku, ogromne mniemanie o sobie, poczucie godności własnej, trzeba uważać na słowa, bo łatwo ją urazić, a upicie się to skandal, priorytetem jest za to idealna figura. No i od paru lat widzę jak jej mniej zgrabne i zadbane koleżanki w końcu jednak kogoś znajdują, a ona z ta swoją idealną figurą wciąż sama.
      • brak.polskich.liter Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 11.08.15, 10:52
        W watku na sasiednim forum jedna dziewczyna napisala cos, z czym sie gleboko zgadzam: ze dlugotrwala samotnosc (brak zwiazku, staropanienstwo/starokawalerstwo, jak zwal tak zwal) jest wtorna wobec zrycia beretu delikwenta/tki i jest jej skutkiem, a nie przyczyna.
        To, co napisalas, potwierdza powyzsze.
        Czyli - pani, na pierwszy rzut oka atrakcyjna, jest samotna, bo ma nasrane we lbie, ogolnie mowiac. A nie - pani ma nasrane we lbie, bo jest samotna i jej samotnosc jest wina nadopiekunczych, kontrolujacych starych (albo kogokolwiek innego).
        • sebalda Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 11.08.15, 14:05
          Niestety nie mam czasu czytać całego wątku, ale teza w nim postawiona nie musi się zawsze sprawdzać, bowiem sama jestem taką trochę matką, to znaczy przyjaźnię się z córką, gdy prosi o radę albo widzę, że się z czymś zmaga, staram się jej doradzić, pomóc, podnieść na duchu, ogólnie jestem z tych zżytych i może nawet lekko nadopiekuńczych matek, a córka (obecnie w wieku 24 lat) w przyszłym roku wychodzi za faceta, z którym jest w związku od 5 lat:)
      • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 11.08.15, 15:16
        Trzecia z kolei panna, nieco starsza bo po 35 co by chciała dzieci i męża wpadł
        > a w staropanieństwo. Ma swoje pryncypia, umiłowanie porządku, ogromne mniemanie
        > o sobie, poczucie godności własnej, trzeba uważać na słowa, bo łatwo ją urazić
        > , a upicie się to skandal, priorytetem jest za to idealna figura. No i od paru
        > lat widzę jak jej mniej zgrabne i zadbane koleżanki w końcu jednak kogoś znajdu
        > ją, a ona z ta swoją idealną figurą wciąż sama.

        - mój mąż kiedyś w dłuższej rozmowie powiedział, że jest typ kobiet, z którymi faceci się po prostu nie zwiążą, mimo pewnych pozornych zalet tychże kobiet. Pozornych, bo niby niegłupia, zgrabna, ładna, niezależna, a jednak ni jak nie da rady z nią być. Stwierdził, że one niejako emanują taką mentalną niemożnością bycia z kimś. Dodatkowo, jeśli mowa o kobiecie w pewnym wieku powyżej 30, to fakt, że nie była w poważnym związku, też działa odstraszająco, bo facet myśli: co musi być z nią nie tak, skoro niby fajna baba, a nikt nie chciał jej zatrzymać?
        Czyli to trochę takie zamknięte koło.
        • aandzia43 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 12.08.15, 17:49
          Potwierdzam: słyszałam od zaprzyjaźnionych facetów podobne spostrzeżenia na temat niektórych kobiet permanentnie samotnych. I jeszcze dorzucę o aseksualnosci niektórych niebrzydkich, szczupłych i zadbanych, a ciągle bez chłopa. Jak kiedyś usiłowałam w rozmowie przekonać jednego pana do urody takiej niebrzydkiej, szczupłej i bardzo zadbanej, to w.końcu nie wytrzymał i ryknal: jezuuu, wolałbym przelecieć gumową lalkę, bo ona.ma więcej seksapilu od X! To był naprawdę szczery ryk dojrzałego samca, nie kręcenie nosem sfochowanego masturbanta gotowego tak naprawdę przelecieć każdą, która mu da :-P
          • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 12.08.15, 18:33
            Tak się Panie chwalicie :)
            "a ja to mam męża i / lub stały związek a tamta jest uważana za ładniejszą ode mnie, ale nie jest w stałym związku ergo: jest bardziej wadliwa ode mnie" ;-P
            • edw-ina Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 12.08.15, 18:36
              Ja się nie chwalę. Aby się chwalić trzeba uważać posiadanie męża za osiągnięcie, a związek to tylko etap w rozwoju człowieka. Równie dobrze można się chwalić tym, że posiadło się umiejętność chodzenia lub abstrakcyjnego myślenia.
            • aandzia43 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 13.08.15, 12:40
              Eee, dobrze podpięłaś post? Gdzie się doczytałaś chwalenia się?
              • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 13.08.15, 21:39
                no takie pseudochwalenie się, na zasadzie kontrastu "taka niby lalunia 8/10 a nikt jej nie chce, a ja proszę niby ledwie czwórka a jakie mam branie"

                poza tym, "jezuuu, wolałbym przelecieć gumową lalkę, bo ona.ma więcej seksapilu od X! "
                to ryk może i szczery, ale przecież nie dojrzałego samca
                • aandzia43 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 13.08.15, 22:48
                  A skąd ci przyszło do głowy, że jestem czwórką i mam branie?
                  A dlaczego nie dojrzałego? Wie co lubi, nadmierny popęd nie uderza mu do głowy, odróżnia seksapil od ładnie zapakowanych trzeciorzędnych cech płciowych, nie gada za dużo, ale zapytany o zdanie odpowie.
                  • heniek.8 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 13.08.15, 23:25
                    > A skąd ci przyszło do głowy, że jestem czwórką i mam branie?

                    ponieważ tylko Cię czytałem a nigdy nie widziałem, więc staram się przyjmować optymistyczne założenia

                    dojrzała odpowiedź do koleżanki która "usiłuje w rozmowie przekonać jednego pana do urody takiej niebrzydkiej" to mogłoby być mniej więcej coś takiego "aandzia dziękuję ci, że się tak bardzo starasz, jesli będę szukał nowej partnerki to na pewno poproszę cię o pomoc"
                    • aandzia43 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 14.08.15, 00:26
                      Nie rajfurzyłam, ta pani była omawiana w kontekście mocno ogólnym. Czysta teoria bez osobistych odniesień, casus na nudne popołudnie :-P A pan szczęśliwie zajęty od lat (nie przeze mnie, żebyś nie musiał/a przyjmować optymistycznych założeń ;-))
                      • milamala Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 18.08.15, 19:51
                        aandzia43 napisała:

                        > Nie rajfurzyłam, ta pani była omawiana w kontekście mocno ogólnym. Czysta teori
                        > a bez osobistych odniesień, casus na nudne popołudnie :-P A pan szczęśliwie zaj
                        > ęty od lat (nie przeze mnie, żebyś nie musiał/a przyjmować optymistycznych zało
                        > żeń ;-))


                        Jednym slowem naganialas (o przepraszam ... rozmawialas) dawno i szczesliwie zajetemu panu, pania, o ktorej atrakcyjnosci sama masz niskie mniemanie. Tylko po co? Rozumie zeby z satysfakcja uslyszec, to co uslyszalas?
                        Nie tylko pan jawi sie jako mocno niedojrzaly gosc.

                • milamala Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 18.08.15, 19:45
                  heniek.8 napisał:

                  "> poza tym, "jezuuu, wolałbym przelecieć gumową lalkę, bo ona.ma więcej seksapilu
                  > od X! "
                  > to ryk może i szczery, ale przecież nie dojrzałego samca "

                  100% procent racji, takie samo spostrzezenie mi sie nasunelo.
          • milamala Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 12.08.15, 23:15
            aandzia43 napisała:

            " I jeszcze dorzucę o aseksualnosci
            > niektórych niebrzydkich, szczupłych i zadbanych, a ciągle bez chłopa."

            A czy to nie jest tak, ze jednemu sie podoba to a drugiemu co innego. Kazdego pociaga co innego. Chyba nie ma takich kobiet zwlaszcza zadbanych, ktore nie moglyby sie spodobac nikomu. Jedyny problem to, ze "w tym caly jest ambaras zeby dwoje chcialo naraz".
            Ci panowie, ktorzy tak sie chetnie wypowiadaja o aseksualnosci niektorych kobiet, zwyczaje mowia o wlasnych preferencjach a nie o preferencjach calej meskiej populacji.
            • aandzia43 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 13.08.15, 12:36
              Ten sie akurat nie wypowiadał chętnie, bo temat ciagnelam ja, a on go uciął. Oczywiście, że wyrażał tylko swój pogląd na kwestię atrakcyjności tej pani, ale tak się złożyło,że jej.życiorys zdawał się wskazywać na powszechność tego poglądu w otaczającym ją rodzie męskim.
              To prawda, nie ma.chyba kobiety (zwłaszcza zadbanej i nie odbiegającej rozmiarami i proporcjami od normy), która nie pociągałaby zadnego samca rodzaju ludzkiego. Ale są te odbierane jako pociągające przez większość stykających się z nimi mężczyzn i te odbierane przez większość jako kompletnie bezpłciowe. I oczywiście całe spektrum pomiędzy. Ale ja nie o tym, że kazda potwora znajdzie swojemu amatora, bo to chyba nie polega dyskusji, tylko o możliwościach wyboru, które to możliwości jedna ma większe, inna mniejsze. Właśnie z tytułu atrakcyjności erotycznej. Mniejszej lub większej.
    • berta67 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 11.08.15, 14:54
      Ło matko! Mam dwie dorosłe córki i nawet do głowy mi nie przychodziła taka nadopiekuńczość.
      Biedni ci ludzie i ich córki
    • kaszub-ska Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 11.08.15, 22:13
      boski_adonis napisała:

      > Czy takim dorosłym dzieciom mozna pomóc? Jak ? Macie jakies przemyslenia? Czy r
      > odzice powinni odcinac tę pepowinę, wiedząc,ze skazuja dziecko na zupełna samot
      > ność? A moze to będzie szansa na budowanie innego zycia?
      Jeśli przez X lat wypełnianie dorosłemu dziecku całego czasu nie przyniosło korzyści, nie pozostaje nic innego jak zmienić taktykę i to radykalnie, bo czasu zbyt dużo na satysfakcjonujące ułożenie sobie życia osobistego te kobiety już nie mają, i zobaczyć, jakie będą efekty. Moim zdaniem teraz to do rodziców należy odcięcie się od dzieci i pozostawienie im przestrzeni do samodzielnego zmierzenia się z życiem. W końcu finansowo są one niezależne, więc poradzą sobie. Ja skłaniam się ku temu, że winę za taki stan rzeczy ponoszą rodzice. Każde dziecko, niezależnie od temperamentu, pragnie akceptacji i szacunku rówieśników, jest ciekawe świata, chce określić swoją odrębną tożsamość. Ci rodzice popełnili błąd, zabijając przez lata w swoich dzieciach otwartość na innych, zaufanie do siebie przede wszystkim, poczucie własnej wartości.
    • aandzia43 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 12.08.15, 17:34
      Ne wiem, nie znam się na takich sytuacjach, bo ich nie zaznałam w życiu ani jako dziecko, ani.jako.rodzic. Ale przyszła mi teraz do głowy rodzina, która jednego ze swoich synów bezskutecznie stara się wypychać z domu do ludzi o lat kilku. Teraz chłopak zdał maturę i dostał się na kilka fajnych kierunków. Oczywiście okołoinformatycznych ;-) Nie wiem jeszcze który kierunek i gdzie wybrał, w.każdym razie rodzina ma nadzieję, że w innym mieście, co by go zmusiło do intensywniejszych i częstszych kontaktów z ludźmi i uniemożliwiło mu zaszywanie się w domu. Ciężki przypadek wsobnego mruka i domatora. Rodzice komunikatywni, społeczni i towarzyscy. Może lekki aperger, może lekki.schizoid.
    • rotkaeppchen1 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 13.08.15, 08:21
      Nie wiem, w jakim kregu sie obracasz, ale wsrod moich znajomych nie ma takich ludzi. Moze to kwestia wielkomiejskiej mentalnosci, ze kazdy zyje jak chce i nikt sie w zycie innych osob nie wtraca. Sama wyprowadzilam sie z domu, majac 16 lat, obecnie, po prawie dwudziestu, mam dobry kontakt z mama. Nigdy nie przyszlo by jej do glowy "kierowac" moim zyciem a mnie dac sie "kierowac". Owszem, mam kolezanki singielki w moim wieku ale takze one zyja samodzielnie.
      • boski_adonis Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 14.08.15, 09:17
        Rotkappchen napisała:
        "Nie wiem, w jakim kregu sie obracasz, ale wsrod moich znajomych nie ma takich ludzi. "
        To jest doswiadczenie jednostkowe, idywidualne - inne tez sa mozliwe Czasem rzeczywiscie po prostu brak takich ludzi wokół a czasem sie ich nie widzi albo oni sie nie zwierzają, więc nie wiemy co w duszy gra.Trudno powiedzieć .
        "Moze to kwestia wielkomiejskiej mentalnosci, ze kazdy zyje jak chce i nikt sie w zycie innych osob nie wtraca."
        Martwienie się lub nie samotnoscią dziecka nie zalezy od tego czy się mieszka w miescie czy na wsi, Jedni rodzice sie tym martwia ,inni daja na luz. Fakt, "staropanieństwo" jest bardziej dokuczliwe na wsi niz w duzym miescie. Ja akurat mieszkam w duzym miescie , umiarkowanie religijnym jak wskazuja badania, otwartm na odmiennośc . Piszę o osobach wykształconych, zamoznych, nowoczesnych. To sa matki nadopiekuńcze . Na uleczenie tej przypadłosci wielkomiejska mentalnosc nie pomaga . Nie jestem pewnien czy nawet jej nie wspiera, bo rodzice maja na to czas i pieniadze . Jak widzę dorosłe dzieci mieszkające na wsiach , gdzie brak pracy i perspektyw - to mam wrazenie,ze tam matki sa mniej nadopiekuńcze, dzieci ruszaja w swiat za praca a dzieci zamoznych rodziców ida z mamusią i tatusiem do Chamonix na narty.
        "Owszem, mam kolezanki singielki w moim wieku ale takze one zyja samodzielnie." Dziewczyny o ktore matki sie martwią tez zyja samodzielnie- maja swoja pensję , pracę najczęsciej dobrą i rozwojowa, własne mieszkania. Nie wiem czy dobrze policzyłem, ale wynika z postu,ze masz 36 lat. Wg mojej opinii to wiek , w ktorym matki godzą sie z samotnością córek , matki 27- 30 latek jeszcze sa nie pogodzone.
        Twoje relacje z mamą to inna bajka i trudno nadac im jakiś konkretny walor poznawczy , bo mało o nich wiadomo. Moze po prostu Twoja mama nie jest nadopiekuńcza a Ty masz silny charakter ? To dobrze, ale dla osob o ktorych napisałem niewiele z tego wynika i nie wiele rozwiązuje, poza wskazaniem,ze nie dobrze jest byc nadopiekuńczym lub miec słaby charakter.
        • anula36 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 14.08.15, 09:34
          To dobrze, ale dla osob o ktorych napisałem niewiele z tego wynika i nie wiele rozwiązuje, poza wskazaniem,ze nie dobrze jest byc nadopiekuńczym lub miec słaby charakter.

          Dla osob o ktorych pisales raczej niewiele z czegokolwiek wynika, skoro nieglupi skadiinand ludzie nie maja zadnej refleksji skad sie problem wzial i jak go rozwiazac, bo nie sa w stanie dopuscic do siebie mysli ze jednak czegos byc moze nie wiedzieli najlepiej i nie robili / nie robia dobrze.
          A co do dziewczyn, czesc sobie pewnie kogos znajdzie, czesc nie, patrzac po moich znajomych jakas czesc nie stworzy zadnego zwiazku,ale kolo 40- urodzi dziecko, ojciec NN, ktore bedzie wychowywac sama z rodzicami, co rodzice przyjma z radoscia bo z samotnoscia corki sie moze i pogodzili,ale z brakiem wnukow jakos nie.
    • martishia7 Re: Panny na wydaniu i ich troskliwi rodzice 17.08.15, 11:07
      Obserwujemy. Moja matka jest osobą dość bezpośrednią i zapytała kiedyś swoją bliską znajomą, czy jak córka w końcu pójdzie z jakimś chłopem do łóżka, to też zamierza córkę trzymać za rękę. Było to 15 lat temu, dziewczyna zdawała maturę i zaczynała studia. Wakacje z rodzicami, mamusia do niej jeździła żeby pomóc prowadzić dom, razem chodziły do teatru i kościółka, zawsze razem, razem, razem. Do dzisiaj nic się specjalnie nie zmieniło, do matki zaczyna własnie docierać, że chyba coś poszło nie tak jak trzeba. Drugi przypadek podobny, z tym że rodzice do tego zaczynają dokładać zniecierpliwienie i foch, że oni już chcą być dziadkami. Z niczym nie należy przeginać.
Pełna wersja