Dodaj do ulubionych

Jestem w matni. Nie wiem co dalej.

12.08.15, 16:50
Prosiłam o rady w zeszłym roku. Dalej jesteśmy para z moim facetem. On dostał w końcu to mieszkanie od rodziców ale nie zapisali na niego tylko jest na nich a on mieszka. Ja z nim nie mieszkałam początkowo bo chciał pomieszkać sam. jednak czesto nocowałam. Planów sprecyzowanych na przyszłość ciagle nie było. Swieta osobno, wyjazdy osobno. W końcówce roku zerwaliśmy ale potem znowu sie zeszliśmy na wiosnę (było w tym sporo inicjatywy z jego strony). Teraz jestem w ciąży. Uczciwie mówiąc trochę "pomogłam" przypadkowi, bo widziałam ze związek sie nam znowu sypie i myślałam ze taki imPuls go popchnie do działania. Zwłaszcza, że cały czas mówił ze pilnuje ze mną dzieci w przyszłości. Teraz on jest wściekły. Była wielka awantura, ze za wcześnie, on akturat kończy kolejna specjalizacje zawodowa, cieżko pracuje teraz na przyszła karierę, chce pożyć. Ja nie mam macierzyńskiego (śmieciowka), z jego obecnej pensji sie nie bardzo utrzymamy na poziomie do którego on przywykł. O ślubie nie wspomina, ja chce zeby dziecko sie urodziło w małzeństwie. Niby u niego teraz mieszkam, ale to z mojej inicjatywy. Nie wiem co dalej. Moi rodzice naciskają na ślub, chcą żebyśmy sie przenieśli do nich - 200km od miasta w którym mieszka moj facet. Tata ma tam zakład, moj facet mógłby mu pomagać, ja bym miała mamę do pomocy przy dziecku. O tym on tez nie chce słyszeć. Mówi żebym ja pojechała. Ale wtedy to juz na pewno sie związek rozpadnie. Jego rodzice otwarcie powiedzieli, że umywają ręce. Nie zamierzają angażować sie we wnuka. Nawet gratulacji nie złożyli. Nawet planów na swieta nie zmienili i wyjeżdżają (a on chyba z nimi- w tropiki a mnie z malutkim dzieckiem zostawi- nic noe mówi niby, omija temat ale cos czuje, że tak to planuje)Trwam w takim zawieszeniu. Teraz niby płaci za badania, mieszkamy razem, ale nigdy nawet na usg nie poszedł, nie angażuje sie w wybór szpitala. Jestem załamana. Jak nim wstrząsnąć? Porozmawiać jeszcze z jego rodzicami? Moi rodzice chcieli z nim odbyć poważna rozmowę (tato szczególnie) ale on nie chce i nie zamierza. Moze tato powinien tu przyjechać i osobiście z nim sie rozmówić? A moze moi powinni do jego rodziców zadzwonić? Przyjechać? Juz nie wiem.
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 17:19
      Kobieto, po co temu "szczęściu" pomagałaś???? Po co wpadłaś z premedytacją? Przecież jesteś dorosłą osobą, skąd takie pomysły? Dziecko jest fantastyczną częścią relacji, ale nawet wyczekiwane i w związkach okrzepłych wywołuje rewolucję. A ty nim chciałaś leczyć związek rozpadający się? Cholera, dziecka żal.
    • zuzi.1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 17:25
      Przepraszam, ale sama sobie jestes winna, a facet nie mial i nie ma wobec Ciebie powaznych planow. Przykro mi. Porozmawiaj z nim na spokojniei niech sie okresli, czy tworzycie rodzine, czy nie. Jesli odmowi konkretnego okreslenia sie, to wyprowadz sie do rodzicow i wystap o alimenty na dziecko. Kiepskiego zwiazku nigdy nie powinno sie latac dzieckiem, to nigdy nie wychodzi, a juz na wstepie krzywdzisz malego czlowieka. Postapilas nieodpowiedzialnie kontynuujac ten niby zwiazek i decydujac sie na ciaze. Twoj facet nie zapowiada sie ani na meza ani na ojca.
    • kachaa17 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 19:27
      Nie chcę być kolejną osobą, która ci dowali bo pewnie nie po to tu piszesz ale na litość boską co chcesz osiągnąć siedząc na siłę z nim? Facet nie chce dziecka ani chyba ciebie. Ty siedzisz i czekasz. Nie angażuje się. Dobrze, że masz rodziców. Pewnie ci pomogą. Skorzystaj z tego. Lepiej być chcianą u rodziców niż niechcianą i niekochaną u faceta. Już teraz facet cię olewa chcesz, zeby było jeszcze gorzej.
    • koronka2012 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 19:56
      OJP.... Nie ma ofiar, są tylko ochotniczki.
      Co jest takiego fantastycznego w tym gościu, że z uporem maniaka marnujesz życie sobie, a teraz też i bogu ducha winnemu dziecku?

      czego się spodziewałaś po facecie, który cię NIE KOCHA? aplauzu? tym bardziej zdumiewające jest oczekiwanie gratulacji od jego rodziców... z czego się mają cieszyć? z wpadki w niedobranej parze?
      O czym na boga miałabyś rozmawiać z jego rodzicami? twój ojciec też niech się nie ośmiesza "poważnymi rozmowami" - nic z tego nie będzie.
      • zmeczonadogranic1988 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 20:36
        Zeszliśmy sie wiosna przecież tez z jego inicjatywy. Snuł ze mną plany na przyszłość. Fakt ze bez dokładnych dat. Planował nawet ze kiedyś bedą dzieci. Myślałam ze tak zmuszę go do jakiś stanowczych decyzji. I kiedyś mi za to podziękuje. A tu ciagle nie. Nie chce sie przenieść do moich rodziców (cała góra domu czeka i prace by miał u mojego ojca), szkoda mu jego kariery w wielkim mieście i perspektyw. Nie chce utknąć na prowincji. A przecież jakbyśmy przejęli kiedyś zakład to tez nie byłoby złe. W sumie nic nie chce zdecydowac. Chciałam zrezygnować z wynajmu bo kasy szkoda. Nie, nie rezygnuj mi mówi. To juz nie wiem czy mieszkamy razem czy nie. Niby mieszkamy u niego ale ja większość rzeczy mam w tamtym mieszkaniu. Nawet mi nie zaproponował żebym soe przeniosła. Po prostu nocuje a on ani mnie nie wygania ale tez i z mieszkania nie da zrezygnować. Ze niby moge sobie tam odpocząć jak soe gorzej czuje a tu on ma bałagan i nie chce żebym w ciąży sprzątała. Je na mieście z kolegami z super pracy. Wieczorami nie wychodzi bo sie uczy i prace i artykuły pisze do pracy. I tylko praca i praca. Do swoich rodziców chodzi sam. Zaproponowałam zeby mówił moim tato i mamo ale nie chce. No jak z dzieckiem.
        • iziula1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 20:47
          Od samego początku tego związku każde z was ma INNĄ WIZJE przyszłości. Nie widzisz tego ? Ciąża, dziecko tego nie zmieni. On nie chcę tego czego chcesz ty.
          Za to ty zapłacisz za swoją wpadkę nawieksza cenę. Bo stracilas szanse na dobry związek z innym człowiekiem który miałby wizję przyszłości podobna do twojej. I jest jeszcze dziecko które się w tym wszystkim pojawi....brak mi słów :(
          Jeśli sądzisz, że facet się cudownie odmieni po jego urodzeniu to jesteś w błędzie. Dziecko także poniesie konsekwencje twojej wpadki i niedojrzałości faceta do rodzicielstwa.
          Sorry, tu nie ma zakończenia " i żyli długo i szczęśliwie..."
        • zuzi.1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 22:15
          Facet Cie mamil a Ty mu wierzylas. Nie wiem dlaczego tyle ze soba trwaliscie, szkoda ze nie bylas bardziej stanowcza wobec niego, szkoda, ze go sobie nie odpuscilas. Teraz musisz sie skupic na sobie i dziecku, zawalczyc o taka wysokosc alimentow, zeby miec realna pomoc fin. dla dziecka. Ciesz sie ciaza, a za chwile slodkim maluchem. Faceta nie zmienisz.
          • differentview Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 22:30
            zuzi.1 napisała:

            > Facet Cie mamil a Ty mu wierzylas. Nie wiem dlaczego tyle ze soba trwaliscie, s
            > zkoda ze nie bylas bardziej stanowcza wobec niego, szkoda, ze go sobie nie odpu
            > scilas. Teraz musisz sie skupic na sobie i dziecku, zawalczyc o taka wysokosc a
            > limentow, zeby miec realna pomoc fin. dla dziecka. Ciesz sie ciaza, a za chwile
            > slodkim maluchem. Faceta nie zmienisz.

            facet jej nie mamil- dawal jej jasne komunikaty- nie chcial slubu, nie chcial z nia mieszkac, nie spedzal z nia wyjazdow, NIE CHCIAL teraz dziecka; to ona go wrobila w dziecko( w zeszlym roku pisala, ze on bardzo skutecznie sie zabezpiecza i jest wyjatkowo ostrozny wiec zeby zajsc w ciaze musialaby przekuc prezerwatywe) dla mnie to zalose zachowanie- jest to jedyna sytuacja, w ktorej jestem w stanie nawet zrozumiec, ze facet nie chce placic alimentow- bo on stal sie ojcem przez jej oszustwo
            • zuzi.1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 23:03
              Troche mamil, napisala, ze wspominal o dzieciach. Imo klamal, korzystal z dziewczyny i wciagal ja w lata, uprawial z nia seks dlugookresowo. Absolutnie nie popieram tego co zrobila, a teraz pojawi sie dziecko i oboje musza wziac za nie odpowiedzialnosc. A odnosnie faceta, gdy uprawia sie z kims dlugookresowo seks to nalezy liczyc sie z tym, ze moze pojawic sie ciaza. Facet pochodzi z zamoznej rodziny, wiec na alimenty bedzie go stac.
                  • brak.polskich.liter Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 00:26
                    Za to celowe i swiadome zachodzenie w ciaze wbrew woli wspolspacza stosujacego antykoncepcje nie ma nic wspolnego z traktowaniem przedmiotowo (zarowno wspolspacza, jak i dziecka, ktore sie powoluje na swiat w celu - podkreslam - zrealizowania dosc jednostronnego marzenia o slubie), skadze znowu :P
                    • zuzi.1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 08:16
                      Jest to rowniez przedmiotowe potraktowanie tego mezczyzny. A takze piramidalna glupota ze strony autorki. Ale jestem w stanie wyobrazic sobie przeslanki, w tym ogolna niemoc, ktore nia kierowaly. Nie jest to oczywiscie zadne wytlumaczenie dla tego co zrobila i tylko dziecka mi w tej sytuacji zal, ech zycie :(
                      • brak.polskich.liter Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 11:08
                        zuzi.1 napisała:

                        > Nie jest to oczywiscie zadne wytlumaczenie
                        > dla tego co zrobila i tylko dziecka mi w tej sytuacji zal,

                        Ano, zal.

                        Zauwaz jeszcze jedno - dziewczyna nie prosi o rady, co zrobic, zeby konsekwencje fakapu byly jak najmniej odczuwalne dla majacego sie urodzic dziecka, jak dac mu mozliwie jak najlepszy start, etc etc. Nie. Ona pyta jakich jeszcze srodkow perswazji uzyc, zeby jednak dopiac swego, tj. zmusic faceta do slubu? Przeciez caly ten kuriozalny pomysl angazowania jej rodzicow, wydzwaniania do rodzicow chlopaka, etc, ma zrodlo wlasnie tu. Troski o dobrostan dziecka tu nie widze, jedynie dosc bezwzgledne gonienie za realizacja wlasnego wydumanego planu, ktory sie posypal nieco.
                        To dopiero jest szczyt przedmiotowego traktowania wszystkich wokol.
                  • berber_rock Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 11:17
                    zuzi.1 napisała:

                    > Ona go kochala i liczyla na wiecej, a on jej nie, tylko przedmiotowe traktowan
                    > ie. Dziewczyna miala uczciwe zamiary a on nie. Wiec nie szkoda mi go, niech ter
                    > az placi alimenty.

                    Dziewczyna miala SWOJE zamiary, a chlopak mial SWOJE zamiary. Dlaczego zamiar zalozenia rodziny nazywasz uczciwym, a plan zrobienia kariery ma byc nieuczciwy? Pan byl fair: otwarcie komunikowal swoje plany zyciowe i pokazywal, ze dla Autorki nie ma w nich miejsca. Pani co prawda tez otwarcie komunikowala swoje plany zyciowe. Problem jest taki, ze plany pana zalezaly tylko od niego samego, podczas gdy plany pani byly warunkowane jego postepowaniem (a konkretnie oswiadczynami i wszystkim co za tym lub przed tym stoi).

                      • froshka66 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 12:15
                        • seks jako powód bycia w związku jest nieuczciwy
                        • wspólne spędzanie jakiejś części czasu razem jako powód bycia w związku jest nieuczciwy
                        • chęć małżeństwa jako powód bycia w związku jest uczciwy
                        • chęć mienia dziecka jako powód bycia w związku jest uczciwy

                        Nie byłaś, rozumiem, z nikim w związku, z kimś za kogo nie chciałaś wyjść za mąż i nie chciałaś mieć dzieci.
                        Jeżeli tak jednak było to byłaś nieuczciwa , tak?
                        • zuzi.1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 13:02
                          Nie, nieuczciwe jest bycie w dlugookresowym zwiazku z zakochana kobieta i trzymanie jej na dystans przy jednoczesnym mamieniu od czasu do czasu ew. dziecmi. To manipulacja. Po dluzszym czasie pan powinien grac w otwarte karty, ze jest to uklad czysto kolezenski polaczony z seksem i nic poza tym. Gdyby autorka nie miala klapek na oczach i wytyczonego celu do zreakizowania, to powinna byla dawno temu zrozumiec w jakim ukladzie tkwi.
                          • froshka66 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 13:14
                            Trudno mi sobie wyobrazić bardziej otwarte karty niż grał ten pan z opowieści
                            A długookresowo seks z jedna osoba to jakaś nieuczciwość?
                            A za jej klapki ma niby kto być odpowiedzialny uczciwie? Jej partner, który mówi jedno a ona słyszy drugie?

                            • ola_dom Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 13:18
                              froshka66 napisała:

                              > A długookresowo seks z jedna osoba to jakaś nieuczciwość?

                              Może być, kiedy się wie, że druga strona jest tak rozpaczliwie zdesperowana.
                              Należy jasno powiedzieć - słuchaj, z mojej strony chodzi tylko o bzykanko, jest mi z Tobą cudownie, ale nie licz na nic więcej. A nie tylko "nie zaprzeczać", "uśmiechać się znacząco" w odpowiedzi, itp.
                              Nie zmniejsza to w moich oczach głupoty autorki wątku, ale zgadzam się też, że facet wykorzystał ją z tą całą jej głupotą - i tyle.
          • brak.polskich.liter Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 22:58
            zuzi.1 napisała:

            > Facet Cie mamil a Ty mu wierzylas.

            Czytalas jej watek sprzed roku?!
            Nie wiem, skad wysnulas wniosek, ze ja mamil.
            Nie chcial stabilizacji, slubu, dzieci - nie z nia, nie w tym momencie i komunikowal jej to jasno.

            > zkoda ze nie bylas bardziej stanowcza wobec niego, szkoda, ze go sobie nie odpu
            > scilas.

            Ano szkoda, ze sobie nie odpuscila - zwlaszcza, jak aranzowala wpadke liczac, ze tym goscia przyszpili.
          • enith Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 23:07
            Zuzi, jak znajdziesz czas przeczytaj wątek autorki z ubiegłego roku (dość długi, chyba ze 150 postów). Autorka opisuje w nim zachowanie partnera, bardzo zresztą konsekwentne, wskazujące na jego całkowitą i 100 procentową niechęć do pogłębienia znajomości. To autorka od jakiś sześciu lat żyje chyba w alternatywnej rzeczywistości, w której widzi się żoną, matką i synową. Szkoda, że w realu ma zerowe szanse na realizację tej wizji.
            "Juz myślałam nawet o kontrolowanej wpadce ale on strasznie sie pilnuje o musialab chyba prezerwatywę przekłuć :(."
            Dziewczyna, wygląda na to, zdecydowała się na totalnie desperacki krok i jednak uszkodziła te prezerwatywy. Na takich podstawach budować związek? O nie, to się nie uda. Pan na wieść o "wpadce" dostał wkurwu, to samo jego rodzice. Jak można spieprzyć sobie, a zwłaszcza dziecku życie w tak bezmyślny sposób?
        • krokodil123 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 08:32
          No racja że jak z dzieckiem. I dlatego " Moi rodzice chcieli z nim odbyć poważna rozmowę (tato szczególnie) ale on nie chce i nie zamierza. Moze tato powinien tu przyjechać i osobiście z nim sie rozmówić? A moze moi powinni do jego rodziców zadzwonić? " Twój ojciec go postraszy i zmusi do ożenku. Komedia!!!
        • malgon70 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 11:32
          Przepraszam Moja Droga, ale w tej sytuacji to Ty jestes tym krnabrnym dzieckiem. Nie narzucaj swojej wizji zycia komus. Inna sprawa, ze facet tez powinien pomyslec o antykoncepcji, ale wiem, ze jak sie baba uprze to na swoim postawi. Szkoda troche tego maluszka. Postaraj sie wydoroslec zanim sie ono urodzi.
        • attiya Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 17.08.15, 13:15
          ale dlaczego ma się przenosic do twoich starych?
          i jako kto tam będzie u kogoś pracował? będzie miał umowę o pracę? będzie miał płacony zus?
          dlaczego ma zrezygnować z tego, co obecnie robi?
          on ma swoje życie a ty nadal myślisz kategoriami - jestem w ciąży, teraz ułożę sobie faceta tak jak zechcę - a tu zonk, pan ma swoje plany, swoje życie, ty mu w tym życiu zawadzasz, nie czujesz tego?
          naprawdę myślałaś, że złapiesz go na brzuch? to nie te czasy, że z brzuchem grzało się zaraz do ołtarza. A swoim rodzicom pewnie powiedziałaś, że zaciągnął cię niemal siłą do łóżka i zrobił ci dzieciaka? Czy może powiedziałaś im, że wrobiłaś go w dzieciaka?
        • joanna521 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 19:16
          "Zaproponowałam zeby mówił moim tato i mamo ale nie chce. No jak z dzieckiem."
          Ciężko uwierzyć w tę historię, sama zachowujesz się jak rozkapryszona lala. Na własne życzenie się w to wpakowałaś, a teraz wielce załamana, bo koleś nie gra wg twojego scenariusza. Współczuję dziecku, że będzie miało taką matkę z przeciągiem między uszami.
    • enith Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 21:14
      Pamiętasz, co pisano ci rok temu? Co pisała pani Agnieszka o tym, że związek nie rokuje? Że partner mówi jedno, ale czynami dobitnie pokazuje, że nie jest zainteresowany stworzeniem z tobą rodziny? Pisałaś wtedy, że jego rodzice są ci przychylni. Dziś na wieść o twojej ciąży umywają ręce, nie pogratulowali, perspektywa zostania dziadkami ich nie interesuje. Nadal uważasz, że są ci przychylni? Chłopak, choć zaraz zostanie ojcem, nie kwapi się do ożenku, ani nawet wspólnego zamieszkania. Nadal uważasz, że to jest materiał na ojca i męża?
      Ten chłopak NIGDY nie zostanie twoim mężem, a jego rodzice NIGDY nie zostaną twoimi teściami. To jest twoja mżonka, twoje marzenie, które się nigdy nie spełni. Zejdź w końcu na ziemię, dziewczyno, przestań bujać w obłokach i snuć wizje życia u boku mężczyzny, który NIGDY nie był tobą zainteresowany jako kandydatką na żonę. On się w końcu ożeni, o tak, nie mam co do tego wątpliwości. Ale nie z tobą. Z tobą ma tylko niechciane dziecko.
    • kadfael Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 21:17
      Podjęłaś najgorszą z możliwych decyzji. W takich okolicznościach nie zachodzi się w ciążę...
      Facet jest prawdopodobnie ciepłe kluchy, więc odwleka jakąkolwiek dyskusję na temat przyszłości, ale raczej widać, że to nie będzie przyszłość wspólna. Zadbaj teraz chociaż o siebie i to dziecko. Ustal jakieś alimenty. I nie czekaj w nieskończoność w zawieszeniu, bo on raczej z Tobą do Twoich rodziców nie pojedzie... a coś musisz przed porodem postanowić.
    • brak.polskich.liter Twoj post 12.08.15, 21:52
      powinien stanowic lekture obowiazkowa dla wszystkich sprytnych i wybitnych, ktorym wydaje sie, ze sa madrzejsze niz reszta swiata i prokurujac "wpadke" przytrzymaja niezbyt zainteresowanego i wycofujacego sie typa, ktory na wiesc o dzidzi zmieni sie magicznie w Ojca i Meza Roku (w miedzyczasie oczywiscie bialy slub) i bedzie, jak w bajce.
      Tyle, ze nie.

      Glanowac za glupote Cie nie bede, bo i tak jestes w czarnej doopie (o czym doskonale wiesz) i to, ze tam zawedrowalas na wlasne zyczenie nie zmienia faktu, ze musisz sie teraz sama bujac z konsekwencjami pieszych wedrowek w rejony analne i poogarniac rzeczywistosc. W zwiazku masz juz pozamiatane - ten facet nie chce z Toba byc, nie chce byc ojcem (co nie znaczy, ze nie jest zobowiazany lozyc na dziecko), trudno zeby angazowal sie w wybor szpitala i biegal na usg. Nawet, jesli wymeczysz jednak ten slub (w co watpie - koles musialby byc ostatnia dupa wolowa, gdyby sie zgodzil, no i rodzice wybija mu to z glowy), to i tak guzik Ci to da, poza watpliwa przyjemnoscia rozwodu w bardzo niedalekiej przyszlosci. Wez to na klate, im szybciej, tym lepiej, dogadaj sie z nim odnosnie kwestii formalno-prawnych (uznanie dziecka, alimenty) i tyle.

      Angazowanie rodzicow sobie daruj. Za moment bedziesz matka, zachowuj sie jak dorosla, a nie jak mala niunia, ktora wola tatusia, bo jej kolega naplul do wozka dla lalek. Dogadaj sie z rodzicami w sprawie pomocy przy malym dziecku - taka pomoc bardzo Cie sie przyda z uwagi na nieciekawa sytuacje zawodowa i lokalowa + brak zabezpieczen. Natomiast sprawy miedzy Toba i tym facetem nie dotycza ani Twoich, ani jego rodzicow.

      Skup sie teraz na minimalizowaniu skutkow fakapu, do jakiego doprowadzilas i zapewnieniu dziecku mozliwie jak najlepszego startu.
    • froshka66 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 23:08
      Teraz jestem w ciąży. Uczciwie mówiąc TROCHĘ "POMOGŁAM" przypadkowi, bo widziałam ze związek się nam znowu sypie i myślałam ze taki impuls go popchnie do działania.
      O ślubie nie wspomina, JA CHCE żeby dziecko się urodziło w małżeństwie. Niby u niego teraz mieszkam, ale to z mojej inicjatywy.
      MOI RODZICE naciskają na ślub, chcą żebyśmy sie przenieśli do nich - 200km od miasta w którym mieszka moj facet. Tata ma tam zakład, moj facet mógłby mu pomagać, ja bym miała MAMĘ DO POMOCY przy dziecku. O tym on tez nie chce słyszeć.
      Jak nim WSTRZĄSNĄĆ? Porozmawiać jeszcze z JEGO RODZICAMI? MOI RODZICE chcieli z nim odbyć poważna rozmowę (tato szczególnie) ale on nie chce i nie zamierza.
      MOZE TATO powinien tu przyjechać I OSOBIŚCIE z nim sie rozmówić? A moze moi powinni do JEGO RODZICÓW ZADZWONIĆ?
      Snuł ze mną plany na przyszłość. Fakt ze bez dokładnych dat. Planował NAWET ZE KIEDYŚ bedą dzieci. Myślałam ZE TAK ZMUSZĘ GO do jakiś stanowczych decyzji. I KIEDYŚ MI ZA TO PODZIĘKUJE. A tu ciagle nie.
      Do swoich rodziców chodzi sam. Zaproponowałam zeby MÓWIŁ MOIM TATO I MAMO ale nie chce. No jak z dzieckiem.

      Prosze przeczytaj te zdania które napisałas, jeszcze raz.
      Popatrz na PESEL w swoim dowodzie i zastanów sie JESZCZE raz.

      • edw-ina Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.08.15, 23:45
        Ta cała historia to jest jakaś piramidalna paranoja. A najbardziej mnie wkurza, że zapłaci za to dziecko, które nie miało w tym wszystkim nic do powiedzenia i zostało stworzone, by być kartą przetargową, która ma wymusić odpowiednie zachowania. Bo z tego, co napisała autorka nijak nie wynika nawet, że chciała wpaść z kolesiem, bo tak pragnie być matką, że jest jej wszystko jedno jak to się stanie. Nie, ona wpadła, by koleś się określił. A teraz co? Nie określi się, to dziecko będzie be i fe, bo na nic się nie przydało?
        Przecież to dziecko ma prawo do obojga rodziców, do bycia tym wymarzonym i ukochanym. Nikt go nie zapytał, czy ma ochotę pełnić funkcję ostatecznego argumentu w walce mamy o tatusia.
        • brak.polskich.liter Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 00:17
          edw-ina napisała:

          > Bo z tego, co napisała autorka nijak nie wynika nawet, że chciała wpaść
          > z kolesiem, bo tak pragnie być matką, że jest jej wszystko jedno jak to się st
          > anie. Nie, ona wpadła, by koleś się określił.

          Alez koles okresil sie juz wczesniej, tylko to okreslenie bylo autorce nie w smak.
          Bo ona chciala slubu. Zeby rodzice nie marudzili, bo co ludzie powiedza. A on nie chcial z nia nawet zamieszkac, pal licho slub.
          No, to zagrala vabank, aranzujac wpadke, co - w jej przekonaniu - mialo byc argumentem nie do zbicia, zeby jednak upragniony slub byl. No i okazalo sie, ze argument byl nie do zbicia wylacznie w jej umysle (i zapewne w jej kregu kulturowym).

          Qrde, naprawde jej posty (i caly ten watek oraz poprzedni) nalezaloby skopiowac, wydrukowac i dawac do czytania mlodym dziewczynom z parciem na obraczke. Wyszla z tego opowiastka dydaktyczna niemalze.
          • edw-ina Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 00:25
            również odświeżyłam sobie tamten wątek i włosy stanęły mi dęba na głowie. Tak, też mam wrażenie, że kobita się uparła, iż ten, żaden inny, a jak się nie da inaczej to po trupach. Przecież taką świetną partię by ustrzeliła.
    • iziula1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 08:39
      Usłyszałaś już wszystko co można było powiedzieć na temat twojej decyzji.
      Skup się teraz na minimalizowaniu strat.
      Jeśli jesteś zdecydowana ,że chcesz dziecko wychować ustal z jego ojcem kwestie nazwiska,uznania w USC, alimentów,koszty wyprawki. Podział opieki ustalicie po urodzeniu.
      Wróć do siebie, pracuj do póki możesz, oszczędzaj.
      Uzgodnij z rodzicami zakres ich pomocy dla Ciebie po porodzie i przy dziecku.
      Współczuję Ci ogromnie sytuacji mimo, że masz ją na własne życzenie. Samotne rodzicielstwo jest b.gorzkie.
      Jednak najważniejsze co musisz zrobić by żyć dalej to pogodzić się z tym że ten facet nie stworzy z tobą rodziny. Przepłacz to sobie i idź dalej.
    • smoczy_plomien Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 12:15
      Ta historia już nie będzie miała szczęśliwego zakończenia. Pan się nie ożeni z autorką, a Zmęczona będzie samotnie wychowywać dziecko ucząc je, że ojciec jest zły, że go nie chciał, że śmiał potem znaleźć sobie inną Panią i założyć szczęśliwą rodzinę. Wychowa nieodpępionego, w pełni od siebie zależnego człowieka.

      Przeczytałam oba wątki [z grubsza] i uderzyło mnie, że nikt nie zwrócił uwagi, że wina jest głównie w rodzicach Zmęczonej. To oni od początku naciskali na ten związek, na formalizację, wywierali na córkę presję. To oni tak ją wychowali. Kto wie, może to mama podpowiedziała córce rozwiązanie z wpadką? Przecież oni tak cisnęli, że Z. ściemniała, że zaręczyny są już zaplanowane. Co musiało się dziać w jej psychice, to jakiej desperacji ją doprowadzili? Nie ma to teraz znaczenia, ale uważam, że gdyby rodzice się nie wtrącali, Zmęczona mogłaby mieć zdrowsze podejście do tematu.
        • smoczy_plomien Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 12:28
          Wiedziałam, że pojawi się argument "przecież jest dorosła". Niby tak, a jednak wiele jest osób dorosłych, nawet dużo starszych od Z., które nadal w obecności rodziców głupieją i zachowują się jak bezwolne 5-latki. I to nie jest winą tych osób [ew. do momentu, w którym ktoś im uświadomi mechanizm].
          • froshka66 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 12:37
            Jasne... rok temu dość jasno cale forum uświadamiało autorkę wątku i co?
            To od kiedy łaskawie 20-paro letnia kobieta ma ogłosić wg ciebie „ok, to teraz już za siebie jestem odpowiedzialna” ?
            nawet dużo starszych od Z., które nadal w obecności rodziców głupieją i zachowują się jak bezwolne 5-latki.
            No i?
            A ja mam sąsiada przez ogródek co bije swoja żonę? To mój mąż też może?
            Odpowiedzialność za swoje czyny berze się razem z przywilejami.
            Jest przywilej mieć własne konto i zarabiać pieniądze – jest odpowiedzialność za gospodarowanie nimi.
            Jest przywilej spotykać się z kim chce, bez rozliczania się z rodzicami – to ja mam odpowiedzialność za kształt tego związku.
            Nie ma tak, że bierze się przywileje, a odpowiedzialność ma się niby pojawić za magiczne :”jak tak naprawdę wydorośleje”
            Tak naprawdę JEST dorosła.
            • ola_dom Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 12:45
              froshka66 napisała:

              > Jasne... rok temu dość jasno cale forum uświadamiało autorkę wątku i co?

              Rok temu forum ostatecznie zawyrokowało, że to troll.
              Nie znam się aż tak na trollach, ale czy zdarzają się egzemplarze długodystansowe?
              Wolałabym, żeby tak było...
            • zmeczonadogranic1988 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 13:01
              Same mądre sie tu widze spotkały. Nie rozumiecie czy nie chcecie zrozumieć. Jestem z kimś prawie 6 lat. W tym czasie zapewnia ze mnie kocha. Owszem były kryzysy ale kro ich nie ma. Nawet sie rozstaliśmy na pol roku. Ale cały czas był kontakt przez SMS itd. Potem soe zeszliśmy. Tez z jego inicjatywy. Mowię ok poczekam, dorośnie. Ale ile można czekać? Ja tez potrzebuje wiedzieć na czym stoję, byliśmy na weselu- to sie pytają znajomi kiedy my? Uśmiechnął sie i nic nie powiedział. Nie zaprzeczył. Rozmawiałam z jego matka jak juz bylm w ciąży, mówiłam ze musimy cos postanowić, to mi powiedziała "drogie dziecko, musi Pani z K. To ustalać, jesteście dorośli, ciąża to duża odpowiedzialność" czyli nazwała mnie drogim dzieckiem. To tez nic nie znaczy? Dzis musze ostatecznie z nim porozmawiać. On chce jutro gdzieś jechać na długi weekend. Oczywiscie z kolegami z pracy. Mnie chce zostawić w tej ciąży i upale. Proponował zebym pojechała do rodziców. Ze mnie przypilnują. On juz ten wyjazd planował od dawna, bilety itd. No ale sytuacja sie zmieniła. Mowię daj mi klucze. Nie bo ma jeden komplet. Taki problem dorobić? A mnie zaraz brzuch tak ściska jak sie denerwuje. To juz nieważne? Mam plan dać mu czas do końca weekendu.
              • ola_dom Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 13:08
                zmeczonadogranic1988 napisała:

                > Potem soe zeszliśmy. Tez z jego inicjatywy.

                Chciał sobie znowu bzyknąć i lepsze opcje nie wypaliły?

                > nazwała mnie drogim dzieckiem. To tez nic nie znaczy?

                Znaczy - znaczy tyle, że traktuje Cię jak gó...arza i protekcjonalnie. Nie jestem zdziwiona.
              • berber_rock Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 13:10
                zmeczonadogranic1988 napisała:

                > Same mądre sie tu widze spotkały. Nie rozumiecie czy nie chcecie zrozumieć. Jes
                >Rozmawiałam z jego matka jak juz bylm w ciąży, mówiłam
                > ze musimy cos postanowić,
                - ale kto musi? Jego matka? A to ona jest w ciazy? Dlaczego mieszasz do tego jego matke?

                to mi powiedziała "drogie dziecko, musi Pani z K. To
                > ustalać, jesteście dorośli, ciąża to duża odpowiedzialność" czyli nazwała mnie
                > drogim dzieckiem.

                - Widze, ze Ty z uporem maniaka wybierasz z jej wypowiedzi to, co pasuje do Twojej teorii. Nazwala Cie drogim dzieckiem, ale jednoczesnie jest z Toba per "Pani". Nie wydaje Ci sie to znamienne? Ja ze swoimi przyszlymi tesciami bylam po imieniu po 3 miesiacach znajomosci.
                - NB jego matka miala racje. Musicie to ustalic miedzy soba, to WASZA odpowiedzialnosc, a kusi mnie nawet zeby napisac, ze Twoja, wszak pan sie zabezpieczal.

                > Mam plan dać mu czas do końca weekendu.
                - uff - czyli po weekendzie facet bedzie free? Powiedzialas mu o tym? I jaka byla reakcja?
              • brak.polskich.liter Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 13:25
                Naprawde jestes az tak tepa, czy udajesz?

                > byliśmy na weselu- to sie pytają znajomi kiedy my? Uśmiechnął sie i nic nie powi
                > edział. Nie zaprzeczył.

                Czyli - facet kulturalnie zbyl niewygodnie/zbyt wscibskie pytanie. Tylko tyle i az tyle.

                > Rozmawiałam z jego matka jak juz bylm w ciąży, mówiłam
                > ze musimy cos postanowić, to mi powiedziała "drogie dziecko, musi Pani z K. To
                > ustalać, jesteście dorośli, ciąża to duża odpowiedzialność" czyli nazwała mnie
                > drogim dzieckiem. To tez nic nie znaczy?

                "Drogie dziecko" to zwrot grzecznosciowy. Podobnie, jak "mloda damo", "szanowny panie", etc. Matka faceta powiedziala Ci "nie uwazalas jak robisz, to teraz rob jak uwazasz", tylko w bardziej kulturalny sposob.

                Wiesz, im dluzej Cie czytam, tym bardziej dochodze do wniosku, ze podstawowy blad, jaki popelnil ten facet, to nadmiar uprzejmosci i proba grzecznego splawienia, zamiast centralnego "Spie...j, nie ozenie sie z Toba, chocby skaly sraly". Byc moze taki przekaz bys zrozumiala - chociaz moze nie, bo uczepilabys sie, ze on powiedzial "skaly", a malzenstwo, jak wiadomo, jest jak skala, wiec to na pewno cos znaczy...
                Witki opadaja.

                > On chce jutro gdzieś jechać na długi weekend. Oczywiscie z kolegami z pracy
                > . Mnie chce zostawić w tej ciąży i upale. Proponował zebym pojechała do rodzicó
                > w. Ze mnie przypilnują. On juz ten wyjazd planował od dawna, bilety itd. No ale
                > sytuacja sie zmieniła. Mowię daj mi klucze. Nie bo ma jeden komplet. Taki prob
                > lem dorobić? A mnie zaraz brzuch tak ściska jak sie denerwuje. To juz nieważne?

                Zdecyduj sie - zle sie czujesz i Cie brzuch sciska, czy jestes gotowa na wyjazd z tym biednym facetem? A jesli jestes na silach jechac z nim, to rownie dobrze mozesz pojechac do swoich rodzicow, proste.
                Przestan manipulowac, macic i pogrywac ciaza. To nie karta przetargowa.
              • enith Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 13:29
                Zmęczona, nie pozostaje ci więc nic innego, jak po urodzeniu dziecka zadbać o kolejną "wpadkę". Mając drugie dziecko w drodze pan na pewno się określi. A jeśli się nie określi, to po trzeciej "wpadce" już na bank to zrobi. W końcu, jak mawia stare przysłowie, do trzech razy sztuka. W międzyczasie niech twój ojciec z nim porozmawia "po męsku", może nawet dać mu w łeb na otrzeźwienie. Ty jednocześnie urabiaj "teściów", zacznij do nich mówić "mamo" i "tato", wpychaj się na wszystkie ich wyjazdy i rodzine spędy. Zatrzymuj się z chłopakiem przed każdą wystawą jubilerską i zachwycaj głośno i entuzjastycznie pierścionkami. Daj po prostu facetowi i jego rodzinie odczuć, że nie opuścisz ich aż do śmierci. Jestem pewna, że wtedy pan na pewno się określi.
              • malgon70 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 14:07
                Kobieto!!! Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumiec. Z tego nigdy mialo nic nie wyjsc. Zlapanie na dziecko zwykle nie dziala. A i alimentow wywalczysz tylko minimum, bo nie bedzie chcial placic na dziecko ktorego nie chcial. Zwykle staje po stronie kobiet ale taka sytuacja to jakis zart.
              • mid.week Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 10:30
                Sprawa się ewidentnie klaruje. Jego matka mówi do ciebie per "moje dziecko", on znika, mieszkanie ma być puste, zapowiada rozmowę. Dla mnie to oznacza tylko jedno - wyjeżdża z kumplami wybierać pierścionek, materiały budowlane a może przy okazji zaliczą jakiś mały "kawalerski". Pod twoją nieobecność przearanżuja mieszkanie aby zrobić pokoik dla dzidzi dlatego tak cię wyprasza, możliwe też że przygotuje uroczystą kolację i scenerię dla oświadczyn - baloniki, świece, płatki róż na podłodze, bukiety kwiatów i kwartet smyczkowy żeby wam przygrywał w trakcie.
              • azile.oli Re: Posłuchaj, dziewczyno... 15.08.15, 12:56
                Nie jest ważne, że spotykacie się 6 lat, że on mówi, że kocha. Ważne to, co robi. Gdy facet kocha kobietę, to jest ona dla niego priorytetem - dba o nią, zabiega, troszczy się, martwi, chce jak najwięcej czasu spędzać z nią - Twój nawet nie chciał, żebyś z nim zamieszkała.
                To, że jego matka powiedziała do Ciebie ''moje dziecko'', świadczy o tym, że traktuje Cię protekcjonalnie, a nie, że uważa za córkę.
                Otwórz wreszcie oczy. Owszem, są faceci, którzy czasem boją się dorosnąć i nie podejmują decyzji o małżeństwie, ale gdy kobietę kochają, to jakoś to się układa.
                Twój facet prowadzi własne życie, wyraźnie się asekuruje. Po co Ci ślub z kimś, kto Cię nie kocha? I nie, to nie wina kryzysu w związku, pogłębionego złością o niechcianą ciążę.
                Po co Ci ślub na siłę?
                Twoje propozycje przeprowadzki na prowincję dla tego faceta też są kuriozalne.
                Owszem, gdyby Cię kochał, to może i wiele by zrobił.
                Teraz nie myśl o tym, jak go do ołtarza zaciągnąć, ale jak zorganizować życie sobie i dziecku.
              • attiya Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 17.08.15, 13:20
                "drogie dziecko" nie oznacza, że jesteś dla niej kimś wyjątkowym, ważnym, kimś kto będzie w jej życiu pelnił teraz rolę przyszywanej córki
                ogarnij się, to oznacza, że traktuje cię protekcjonalnie, z góry, z ironią - czyli jak sobie zrobiłaś dziecko z moim synem, to z nim teraz to załatwiaj, nie ze mną
      • berber_rock Bzdura 13.08.15, 13:03
        Jej rodzice reaguja tak, jak reaguja, bo w takim kodzie kulturowym sie wychowali, tak W ICH SPOLECZNOSCI powinno byc i kropka. Ci rodzice kod kulturowy odziedziczyli od swoich rodzicow, a tamci od kolejnych i idac tym tokiem rozumowania, moznaby rownie dobrze uznac, ze odpowiedzialny za te wydarzenia jest Piast Kolodziej, bo to on polskim chlopom wpoil taki kod kulturowy i takie zasady postepowania.
        Zartuje oczywiscie :)

        Autorka nie zyje w akwarium razem ze swoimi rodzicami i nie oglada swiata przez szybke. Funkcjonowanie w spoleczenstwie polega na tym, ze dostajesz feedback z roznych jego stron. Autorka rok temu dostala z tego forum ponad 100 porad (dosyc jednobrzmiacych), podejrzewam ze dostawala tez porady od swoich kolezanek (chociaz te akurat obarczony byly krzywym obrazem zwiazku, ktory im prawdopodobnie zaprezentowala), rodzicow (te akurat z drugiej strony spektrum), pewnie czasem czyta jakies gazety i ksiazki (i nie mam na mysli Granicy), gdzie podobne problemy sie pojawiaja. Jednym slowem nie funkcjonuje w prozni.

        Nie zrobila z tym NIC.

        Ja wiem, ze lancuch kodu kulturowego trudno przerwac. Wiem, bo moja mama tez sie wywodzi z podobnych Dulskich i tez wywierala naciski. I wiem, bo mnie sie ten kod kulturowy udalo wreszcie wykorzenic, a le nie wiem na ile bylo to swiadome dzialanie, a na ile lut szczescia. Obawiam sie, ze sporo bylo tego drugiego ... Autorka tego szczescia nie miala. Ale kierowac swoim losem tez nie potrafi ...
        • zmeczonadogranic1988 Re: Bzdura 13.08.15, 13:52
          On zapowiedział na dzisiaj poważna rozmowę. Juz w zeszłym tygodniu. Dlatego napisałam, zeby mi doradzić jakich jeszcze argumentów użyć. Nie chciał rozmawiać z moim ojcem, nie zgodził soe na wspólna rozmowę moich rodziców, jego i nas - mogliśmy cos ustalić przecież, zaplanować. I ciagle "mojej rodziny w to nie mieszaj", przeciez to w sumie juz tez moja rodzina bedzie. Odkąd mu powiedziałam o ciąży nie sypiamy ze sobą - nawet sie cieszyłam, ze boi sie o dziecko ale teraz to myśle ze sie mnie brzydzi. Jak go ewentualnie przekonywać. Boje sie ze znowu go nakręcili i bedzie sie starał wszystko odwlekać i rozmywać. jestem tak wściekła na te wszystkie kariery i korporacje. Życie chyba nie na tym polega nie. Mam nadzieje ze sie poukłada.
          • kadfael Re: Bzdura 13.08.15, 14:00
            Normalnie witki opadają jak się Ciebie czyta... Ty jesteś prawdziwa?

            Co Ty jeszcze chcesz z uporem maniaka ustalać z jego rodzicami? Przecież jego matka Ci wyraźnie powiedziała:
            musi Pani z K. To ustalać, jesteście dorośli
          • froshka66 Re: Bzdura 13.08.15, 14:01
            nie zgodził się na wspólna rozmowę moich rodziców, jego i nas - mogliśmy cos ustalić przecież, zaplanować.

            Nie mogliście – bo on nich nie chce planować.

            I ciągle "mojej rodziny w to nie mieszaj", przecież to w sumie już tez moja rodzina będzie.
            Nie będzie.

            Odkąd mu powiedziałam o ciąży nie sypiamy ze sobą - nawet się cieszyłam, ze boi się o dziecko ale teraz to myślę ze się mnie brzydzi.

            Tez bym się brzydziła.

            Przekonałaś mnie
            Troll - i to wieloletni
            Takich durnych ludzi nie ma.
          • brak.polskich.liter Re: Bzdura 13.08.15, 14:07
            zmeczonadogranic1988 napisała:

            > I ciagle "mojej rodziny w to nie miesz
            > aj", przeciez to w sumie juz tez moja rodzina bedzie.

            Abuahahahahaha!
            Sturlalam sie z krzesla.
          • triss_merigold6 Re: Bzdura 13.08.15, 14:12
            To nie będzie Twoja rodzina.
            Co tu ustalać, wrócisz z brzuchem na wioskę i rodzice będą się za Ciebie wstydzić. Dostaniesz alimenty na dziecko i tyle.
          • kachaa17 Re: Bzdura 13.08.15, 14:16
            Boże, dziewczyno. Czy ty naprawdę jesteś tak ślepa? Matka faceta mówiąc do ciebie "dziecko" potraktowała cię protekcjonalnie a podejrzewam, ze ty zobaczyłaś w tym, że taktuje cie już jak córkę. Nie, nie traktuje i trzyma cię na dystans. A facet, to szkoda gadać. W ogóle się nie interesuje twoim stanem.A ty dalej na coś liczysz.
            Piszesz: " Nie chciał rozmawiać z moim ojcem, nie zgodził soe na wspólna rozmowę moich rodziców, jego i nas - mogliśmy cos ustalić przecież, zaplanować." - ale zrozum, on NIE CHCE nic zaplanować. Normalnie, owszem to by tak można było zrobić gdyby on wiązał z tobą swoją przyszłość. A on odrzuca wszelkie twoje propozycje. A tekst o jednym komplecie kluczy? Żałosne. Zawsze jest więcej niż 1 komplet kluczy. A to przecież nowe mieszkanie.
          • krokodil123 Re: Bzdura 13.08.15, 14:22
            A może odwrotnie- powiedź, jakich argumentów użyć abyś zrozumiała że małżeństwo z przymusu to jest piekło.
            1. Facet może się ożenić, ale po 1-2 lata rozwieść.
            2. Będziesz miała męża który cie nienawidzi.
            3. Będziesz na każdy krok i każdy dzień płacić za to że on "zmarnował życia z tobą"
            • kadfael Re: Bzdura 13.08.15, 14:32
              krokodil123 napisała:

              > A może odwrotnie- powiedź, jakich argumentów użyć abyś zrozumiała że małżeństwo
              > z przymusu to jest piekło.
              > 1. Facet może się ożenić, ale po 1-2 lata rozwieść.
              > 2. Będziesz miała męża który cie nienawidzi.
              > 3. Będziesz na każdy krok i każdy dzień płacić za to że on "zmarnował życia z t
              > obą"

              Ale jakie to ma znaczenie. Przecież autorka wyraźnie napisała:
              ja chce zeby dziecko sie urodziło w małzeństwie.

              Tu nie chodzi o to, co dalej, byle dziecko ślubne. To chyba faktycznie - jak pisała wyżej któraś z forumowiczek - kulturowo zakodowany sposób zachowania. Ona ma taki - ten facet zupełnie inny - i nie ma zmiłuj - raczej nic z tego nie będzie.
              Swoją drogą facet szuja - jak się z kimś jest 6 lat, to chyba się o nim wie, jakie ma poglądy na życie? Jak wiedział, jakie ma autorka wątku po co ją przez 6 lat zwodził i nie powiedział wyraźnie, że się z nią nie ożeni?
                  • panizalewska Kebab ;) 14.08.15, 07:39
                    Yoma już kupiłaś? :D
                    Ja spełniłam swoje ciążowe marzenie, które mnie dusiło od chyba 3 tygodni ;) I jak ręką odjął. Został jeszcze chińczyk i potrójne chilli z Bollywoodu na Nowym Świecie w Wawie ;)
                      • panizalewska Re: Kebab ;) 14.08.15, 12:33
                        Teges, niedziękuję.
                        A co Ty Yoma lubisz jadać? Masz jakieś smaki nieciążowe czasem? Takie, że jak nie spożyjesz, to i kilka tygodni potrafi się przypominać? ;)
                        • yoma Re: Kebab ;) 14.08.15, 21:41
                          Pstrąg z Polańczyka. Absolutnie the best, mistrzostwo wszechświata, smażony albo wędzony. W takiej skromniutkiej budzie w środku wsi i taki młody chłopaczek to ma. Chcę w Bieszczaaaadyyyy!
                            • yoma Re: Kebab ;) 15.08.15, 13:07
                              Czy ty mi coś amputujesz? :P

                              W tym roku nie, ale za rok, kto wie. Na razie siedzę w głuszy na równinie. I też są ryby :)
                              • panizalewska Re: Kebab ;) 15.08.15, 15:40
                                Oooo ale klawo! Równiny też mają swoje zady i walety, chodzisz i się mniej męczysz ;)
                                Mnie to się marzą żagle, choćby i na Mazurach. Choćby i tydzień. Ostatnie miałam więcej niż 3 lata temu, tuż przed urodzeniem pierwszej. Boże ale fajnie było chlip :)
                                Kurcze, albo chociaż kajaki, no z wodą coś!!! :'(
      • brak.polskich.liter Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 14:43
        triss_merigold6 napisała:

        > Serdeczne wyrazy współczucia dla faceta.

        Watus - nawet jesli autorka to troll (mam nadzieje) - stanowi wspanialy material szkoleniowy dla rodzicow dorastajacych dziewczat i chlopakow, pt "uczymy dzieci asertywnosci".
        Jasne komunikaty, nie odpuszczac raz postawionych granic, nie bawic sie w taktowna dyplomacje, jesli druga strona gra ewidentnie nieczysto.

        Tak, spotykamy sie i jest milo, ale NIC POZA TYM. Na nic wiecej nie licz.
        Lubie Cie, fajna z Ciebie dziewczyna/fajny z Ciebie chlopak, ale to wszystko.
        Nie, nie planuje z Toba slubu.
        Nie, nie planuje z Toba przyszlosci.
        Nie chce miec z Toba dzieci.
        Nie bedziemy razem mieszkac.
        Nie, nie mozesz tu zostac na kilka dni, dopoki "sprawy sie wyklaruja".
        To swietnie, ze "dzis mozna', ale nie bedziemy sie bzykac bez prezerwatywy.
        Nie, nie zostane na noc.
        Musisz juz isc.
        Nie, nie bedziemy sie wiecej spotykac.
        • malgon70 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 15:13
          A widzisz. Problem polega na tym, ze to nie do konca asertywnosc. Facet pewnie nie chcial z seksu rezygnowac. Zerwal z nia, nastala pustynia..., badz niesmialy to wolal wziac babke, ktora juz zna. Dlatego Panowie dlugo zwlekaja z przedstawieniem jasno spraw. Czesto sa mili dla lasek z ktorymi nie chca byc bo na bezrybiu i rak ryba :-) No ale to wtedy gumke uzywamy. To lekcja dla chlopakow. Rany musze to synowi powiedziec juz jak bedzie wystarczajaco duzy.
          • brak.polskich.liter Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 15:27
            malgon70 napisała:

            > A widzisz. Problem polega na tym, ze to nie do konca asertywnosc. Facet pewnie
            > nie chcial z seksu rezygnowac. Zerwal z nia, nastala pustynia..., badz niesmia
            > ly to wolal wziac babke, ktora juz zna.

            Wprawdzie seks z bylymi to kompletnie nie moja bajka, ale znam sporo ludzi, ktorzy jakis czas po zakonczeniu zwiazkow bzykali sie z eks: bylo to czysto rekreacyjne ru...ie, bez zadnych checi reaktywacji zwiazku. Moja kolezanka wspomina, ze wieki temu pukala sie ze swoim eksmezem jeszcze miedzy rozprawa pojednawcza a druga sprawa rozwodowa - a rozwod byl z jej inicjatywy :) Wiec zachowanie tego goscia od autorki watku nie jest jakies znowu nietypowe.
            Natomiast nikt normalny nie robi sobie wtedy dzieci.

            > No ale to wtedy gumke uzywamy. To lekcja dla chlopakow. R
            > any musze to synowi powiedziec juz jak bedzie wystarczajaco duzy.

            Popieram. W ogole kodowac chlopcom, ze nie ma gumek - nie ma seksu, nawet, jesli panienka brzdaka, ze "dzis mozna".
            W ich wlasnym, dobrze pojetym interesie.
          • madi138 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 15:49
            Ale biorąc pod uwagę sposób w jaki autorka zinterpretowała rozmowę z matką chłopaka, można przypuszczać, że podobnie interpretowała ich związek. Kto wie, czy tak naprawdę to nie ona uganiała się za facetem, a większość tej relacji odbywała się w jej głowie....
                  • ola_dom Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 16:52
                    kadfael napisała:

                    > No właśnie, a może powinien.
                    > Zabrakło tu jakiejś wymiany informacji na temat swoich wzajemnych oczekiwań co
                    > do przyszłości. Ale takich prosto z mostu

                    Ale przecież już to z Froshką (i parę innych osób też) obgadałyśmy - że niewykluczone, że dziewczyna słyszy to, co zamierza usłyszeć i dopasowuje sobie to, co jej powiedziano, do tego, co jej pasuje.

                    Przeczytaj przytoczoną rozmowę z niedoszłą teściową. I to, co z niej zrozumiała i wywnioskowała.

                    Bardzo możliwe, że podobnie wyglądały rozmowy z jej facetem. Że to osoba, która - jak to ujęła triss: "klimatu tępego chłopskiego uporu, odpornego na komunikat subtelniejszy od "spie....".
                    Coraz bardziej podejrzewam, że tak mogło być, choć kilkanaście postów wcześniej sama uważałam, że facet powinien był jej powiedzieć....
      • morticia50 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 14:46
        dwie opcje albo jesteś trollem albo za grosz nie masz szacunku dla siebie ,chłopaka,swojego dziecka.
        nie wiesz co dalej?
        osobiście zwinęłabym sie do swoich rodziców i z nimi czekała na narodziny dziecka ,przejęcie zakładu ojca.tam bym sie urządziła.z panem ojcem uregulowałabym kwestie alimentownia
        jesli panu zalezy przyjedzie po Was na białym koniu.miejże dziewczyno trochę godności dla siebie.wszystko robisz na opak.nie liczysz sie ze zdaniem "partnera".pytasz o rady dostajesz i olewasz je.o daleka droga do dojrzałości przed Tobą,ale z serca tego własnie Ci zyczę.
        • azja001 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 16:05
          Strasznie jesteś naiwna i niedojrzała. Facet daje ci do zrozumienia że zupki i kupki to nie jego świat. Skoro zagrałas manipulacją i sama w tę ciążę zaszłaś to musisz to teraz sama udźwignąć.
          Masz w głowie jedyną słuszną wersję: on szczęśliwy z powodu ciąży, klęczy przed twoimi rodzicami i prosi o rękę, weselicho już sie szykuje, on jedzie do twoich rodziców i przejmuje zakład czy co tam jest do przejęcia, i happy end gotowy. Tylko jest jeden szkopuł: TO NIE JEST JEGO WERSJA ZYCIA i musisz to uszanować.
      • 0ldjoanna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.08.15, 17:13
        Chyba przekłuła, bo co to znaczy, że "trochę pomogła szczęściu" czy jak to tam szło w pierwszym poście ;). Autorko, tylko podczas tej dzisiejszej poważnej rozmowy z facetem nie przyznawaj się do tego, może uwierzy, że po prostu antykoncepcja zawiodła, zdarza się... Inaczej znienawidzi cię i on, i jego rodzice. Chociaż nie sądzę, żebyś mogła liczyć na coś więcej niż alimenty na dziecko - ale może przynajmniej obejdzie się bez upokarzającej rozprawy sądowej, no i może bogaci dziadkowie sypną jakąś konkretną kwotą.
    • akn82 Troll 13.08.15, 23:22
      No co wy, serio nabieracie się na tą powiastkę? Nie wierzę że można być tak niedojrzałym i liczyć na rodziców w celu ustalenia takich kwestii? Wątek mogła wymyślić tylko młoda nastolatka.
      • annb Re: Troll 14.08.15, 08:07
        jak na trolla, to ta historia jest spójna, nawiązuje do poprzedniego watku no i dobrze się czyta. Więc ktoś naprawdę się przygotował.
        • akn82 Re: Troll 14.08.15, 12:02
          dobrze się czyta? Dla mnie to bawienie się w dorosłość. Takie wyobrażenie o doroslosci mają chyba gimnazjaliści. Jeśli autorka serio pisze to moja rada jest taka żeby zajęła się zmiana siebie a nie innych, bo jak już chyba zauważyła innych ludzi zmienić się nie da. A niedojrzała matka to większe zło dla dziecka niż matka samotna.
    • stara-a-naiwna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 09:02
      na usta ciśnie mi się jedne komentarz

      JAK MOŻNA BYĆ AZ TAKIM DEBILEM?

      jak widać można

      nie mam siły na komentarz i tłumaczenie Ci co z Tobą nie tak
      bo wszyscy poprzednio (wcześniej) próbowali ale ty i tak nie słuchasz i nie usłyszysz (że facet nie chce być ani z tobą ani z waszym dzieckiem, ani nigdy tego wcześniej nie chciał)




      • zmeczonadogranic1988 Re: A co na to psychiatra? n/t 14.08.15, 12:47
        nie mam siły plakac. Nie chciał nic słuchać. Miał kartkę spisana, zaplanowane wszystko. Dziecko uzna po badaniach bo on nie był wierny to niby czemu ja. Bo przeciez gumki i tylko kilka razy. I niby tak sie umawialiśmy. Po 5 latach. Dobre. Nie wierzyłam uszom. Chciał mnie do rodziców moich wczoraj wieźć. Zadzwoniłam do ojca w nocy przyjechał i była afera i mnie zabrał. Nic nie spałam, dzwonię do niego, pisze nie odbiera. Mama mówi odpocznij bo dziecko. Jak mam odpocząć nie mam z kim porozmawiać. Mama tez dzwoniła i tez nie odebrał. Jak można byc tak podłym???
        • bj32 Re: A co na to psychiatra? n/t 14.08.15, 12:55
          "Nie chciał nic słuchać."
          On?
          "I niby tak sie umawialiśmy."
          Niby?
          "Po 5 latach."
          A co to ma do rzeczy? Ludzie się i po 20 puszczają na boczki.
          "Jak mam odpocząć nie mam z kim porozmawiać."
          Zacznij od rozmowy z psychiatrą. A później z psychologiem
          "Jak można byc tak podłym???"
          Jak podłym? żeby sobie zrobić dziecko bez woli drugiej strony? Też nie wiem.

          Rozsądny chłopak. Wie, czego chce i nie pozwoli, żeby mu jakaś infantylna egoistka w życiu mieszała. Jak dojrzeje do małżeństwa to mam nadzieję, że znajdzie przytomną kobietę, a nie durnowatą niunię.
          • morticia50 Re: A co na to psychiatra? n/t 14.08.15, 13:28
            nie ma sensu dzwonić.zachowaj resztki godności dziewczyno...
            nie dzwoń nie pisz nie kontaktuj sie.hormony dodatkowo działają na Twoją niekorzyść.
            chociaz raz posłuchaj kogoś obiektywnego.na razie słuchałaś tylko siebie.
            rozumiem Twoje nastawienie nakręcenie sie na swoje plany,ale teraz powinnaś sie połozyc,przespac z czasem lekko ochłoniesz.
            dobre znakomite wręcz jest to ,ze mozesz liczyć na rodziców.
            zapisuj wszelkie wydatki związane z ciążą ,zabezpiecz sie alimentacyjnie po urodzeniu dziecka.
            podpowiadam spotkanie z terapeutą.nie znasz nikogo w mieście u rodziców -zapytaj tu na forum.
            potrzebujesz czasu,zeby zrozumieć co się własciwie wydarzyło.dużo czasu jak myślę.masz jakieś koleżanki w realu w Twoim mieście?
            pytasz jak mozna być takim podłym?
            można.problem w tym,ze obawiam sie ,ze masz zaburzony obraz rzeczywistości.facet wielokrotnie dawał Ci konkretne odpowiedzi co do swoich planów,oczekiwań,ale interpretowalaś to "pod siebie".
        • kachaa17 Re: A co na to psychiatra? n/t 14.08.15, 15:01
          To ja ci jeszcze coś napiszę. Za kilka lat spojrzysz na sytuację inaczej. Będziesz miała dziecko. To bardzo ważne. Ja nie mam dzieci i pewnie już nie będę miała. I żałuję ale tak wyszło. Trudno. Musisz pogodzić się z sytuacją. Może zmądrzejesz i jeszcze stworzysz związek ale z innym facetem.
    • wegatka Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 13:27
      Zasadniczo wszyscy tu macie rację, że dziewczyna niemądra i sama sobie winna. Ja dodałabym tylko jeszcze, że ludzie zapominają o tym, a faceci w szczególności, że KAŻDE radosne bzykanko, pomimo zabezpieczeń, może zakończyć się ciążą. Nawet gdy facet bardzo uważa, to zawsze może znaleźć się taka niunia, która się bardzo postara o ciążę, więc warto jednak myśleć, z kim się do łóżka włazi. Jeśli dziewczyna ma jedynie taką zaletę, że nieźle fika w łóżku, a do życia się absolutnie nie nadaje (za to bardzo jej na małżeństwie zależy), to lepiej definitywnie dać sobie z nią spokój i do bzykanka poszukać innej (o podobnych poglądach), niż ryzykować konsekwencjami na resztę życia.
      • wegatka Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 13:33
        Dodam, że faceta też mi w tej sytuacji też jakoś nie żal, bo znał dziewczynę długo i znał jej oczekiwania, więc jak mu tak wszystko nie pasowało, a ona była piątym kołem u wozu, to po cholerę z nią pomieszkiwał i bywał. Trzeba jej było zawczasu podziękować i tyle. Oboje są siebie warci.
      • zmeczonadogranic1988 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 13:46
        On mnie w ogóle nie wysłuchał. Przyszedł, usiadł i kartkę wyjął. Przeczytał punkty i mi dał. Mam ja zreszta i co na nią patrzę to płacze. Badania na ojcostwo, a teraz mnie "wspomoże biorąc pod uwagę wieloletni przyjaźń i wzajemny szacunek" ze niby da po kilkaset złoty do porodu. Dziecka nie chce nie czuje sie na siłach sprawować opiekę, kontaktów nie chce a jak bedą wyniki to uzna i bedzie płacił alimenty ale nazwisko to by lepeij zeby moje było. Jeszcze mi pomoc przy pracy potem zaproponował. Wszystko spokojnie, nawet nie reagował no moke płacze i krzyki. Ojciec jak przyjechał to malo zawału nie dostał. Chciał z nim sie rozmówić ale jak katarynka to samo. "Szanuje Pana córkę ale nie wiąże z nią przyszłości", a ciąża nie wiąże? Jak lód albo robot.
        • berber_rock Swoja droga ciekawa jestem. 14.08.15, 14:04
          Jakie wnioski z tej historii wyciagnal ten chlopak.

          Czy przyszlo mu w ogole do glowy, ze "snucie planow na przyszlosc" oraz "napomykanie" czyli po naszemu nawijanie makaronu na uszy w tym 1% lasel moze skonczyc sie zbudowaniem na tym piramidalnej historii, ciagnieciem na sile przed oltarz i kontrolowana wpadka, a dla niego konkretnie alimentami na nastepne X lat.

          Troche mi szkoda chlopaka, ale przeciez na ten lodowaty ton i czytanie z kartki mogl sie wysilic juz ze 3 lata temu - nie byloby dzisiaj problemu.
        • po-trafie Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 14:07
          Eh, bo widzisz, to powinno byc tak, ze dorosli ludzie jak sa w zwiazku i sie szanuja i kochaja, to razem ustalaja pewne rzeczy. Szczegolnie tak powazne jak ciaza.
          Nie w sensie ze 'wspominal' 'planowal ale bez daty'. Tylko tak, ze sie siada, patrzy sobie w oczy i okresla razem werbalnie czego chce. A potem, z obopolna radoscia to robi. I cieszy sie z efektow.

          Czasem mimo wstepnych ustalen, okazuje sie ze ktos sie wycofuje.

          Ty wybralas niezwykle ryzykowny wariant: bez jasnego obustronnego ustalenia, sama podjelas decyzje i oczekiwalas, ze druga strona sie zachowa tak, jak Ty bys chciala. Napisal na kartce to, co chce zebys zapamietala, bo zdajesz sie dosc wybiorczo traktowac to, co ktos mowi. Napisal na kartce to, czego on chce.
          Gdybyscie tak powazna rozmowe mieli przed zajsciem w ciaze, pewnie byloby latwiej.
          A tak to jest jak jest.. Nie zachowal sie jak robot albo lod. Zachowal sie jak czlowiek postawiony w sytuacji, w ktorej byc nie chce i radzacy sobie z nia tak, jak uznaje za sluszne.

          Wyobraz sobie, ze masz prace i rodzine na miejscu, jestes w zwiazku i czasem wspominasz, ze moze kiedys wyprowadzicie sie na wies i bedziecie hodowac lamy i miec agroturystyke.
          Po czym Twoj partner cie informuje, ze bez ustalen z toba wlasnie kupil agroturystyke na drugim koncu Polski, wzial pod nia kredyt, ze obydwoje macie go splacac kolejnych 30 lat, a ty masz wszystko rzucic i sie z nim jutro wyprowadzic. Nie czulabys sie nieco zaskoczona?
        • vi_san Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 14:13
          A teraz się zastanów, czy ty kiedykolwiek wysłuchałaś jego? Przeczytałam sobie tamten ubiegłoroczny wątek - no i IMHO kompletnie go nie słuchałaś. Wymyśliłaś sobie waszą wspólną przyszłość krok po kroku, kompletnie nie licząc się z jego chęciami i wolą. "Dziecko - ślub - wyjedziemy do rodziców - praca w firmie u MOJEGO tatusia [w czym niby to lepsze niż praca załatwiona przez jego rodziców?] - i będziemy żyć długo i szczęśliwie". Koniec, kropka. Chłopak poza JEDNYM wakacyjnym wyjazdem z jego rodziną nijak nie dążył do utrwalania waszej relacji - jeśli rodziców nie ma można "pobawić się w dom", ale na co dzień to niekoniecznie, mieszkanie wybiera "pod siebie", przyznał się, że wcale nie jesteś jedyną... Czy liczyłaś się z jego zdaniem "trochę pomagając" przypadkowi i zachodząc w [niechciana przez niego - czemu wielokroć dawał wyraz!] ciążę? Czy planując "przeniesiemy się do miasteczka do moich rodziców" liczyłaś się z tym, że on musiałby zostawić nie tylko rodzinę z którą jest zżyty, ale i pracę i przyjaciół i "całe swoje życie"? Czy ZANIM zaszłaś w ciążę porozmawiałaś z nim spokojnie, konkretnie [tak jak on teraz, choćby spisując na kartce!]: jak on widzi waszą przyszłość, że spotykacie się 5 lat i ty chcesz wiedzieć, czy traktuje cię poważnie jako partnerkę czy nie?
        • i.co.teraz99 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 14:19
          O żesz...

          Płacz, histeria, krzyki i niedoszły teść chący się "rozmówić".
          Co ojciec mu powiedział? Kazał się ożenić??
          Ta jazda była u niego /w jego rodziców/ w mieszakniu? Czy na neutralnym gruncie?

          Facet zachował spokój. To chyba nie było łatwe.
        • i.co.teraz99 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 14:32
          zmeczonadogranic1988 napisała:

          > Wszystko spokojnie, nawet nie reagował no moke płacze
          > i krzyki. Ojciec jak przyjechał to malo zawału nie dostał. Chciał z nim sie roz
          > mówić ale jak katarynka to samo. "Szanuje Pana córkę ale nie wiąże z nią przysz
          > łości", a ciąża nie wiąże? Jak lód albo robot.

          Myślałaś, że jak się rozhisteryzujesz to zmieni zdanie?
          Co będzie następne:tupanie nogami, rzucenie się na podłogę, walenie głową o ścianę?
        • salsa.lover Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 14:54
          zmeczonadogranic1988 napisała:

          > nawet nie reagował no moke płacze i krzyki.

          Z każdym Twoim postem opadają ręce. Dziewczyno, czy do Ciebie naprawdę kompletnie nic nie dociera? Uparłaś się jak osioł, rozrysowałaś i zaplanowałaś człowiekowi życie kompletnie nie biorąc pod uwagę jego opinii w temacie.
          TY chcesz ślubu. TY chcesz z nim mieszkać. TY chcesz sprowadzić się do rodziców. TY chcesz, żeby on pracował u Twojego ojca. Jak można być taką despotką??? Jak moża być tak absolutnie głuchą na to co Twój (rzekomy) partner chce i planuje.
          A jak chłopak się sprzeciwił to wrabiasz go w ciąże i jeszcze się dziwisz, że on nie reaguje na Twoje mokre płacze i krzyki?

          Twoim nadrzędnym celem zdaje się być to jak zmusić człowieka by zrobił to, co TY sobie ubzdurałaś. Ani w jednym poście nie ma w Tobie refleksji nad tym coś nawyprawiała, że powołałaś do życia dziecko, by zaspokoić swoje egoistyczne zachcianki i wymusić coś na drugim człowieku.
          Ludzie piszą Ci o tym praktycznie w każdym poście a Ty wciąż w kółko powtarzasz swoje.
          Zrozum wreszcie, że nie tędy droga do małżeństwa i rodziny.
          • sorvina Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.08.15, 15:09
            Zakładając, że autorka nie jest trollem... Ciekawi mnie co stoi za takim podejściem. Autorka prawdopodobnie zupełnie nie rozumie pojęcia granic interpersonalnych, pewnie u niej były one notorycznie przekraczane. Uwierzyła, że otoczenie ma prawo narzucać jedyne_doszpuszalne_zachowania_i_wizję_życia. Że w danej sytuacji MUSI być konkretna reakcja - wpadka = ślub, że pewne normy są uniwersalne, że to oczywiste, że on W KOŃCU MUSI DOJRZEĆ (= ożenić z autorką i wybrać racjonalny zdaniem jej rodziny scenariusz). Że manipulacje typu fochy i płacze to normalny sposób wywierania wpływu, który DZIAŁA. Że jak coś nie pasuje do teorii to się to ignoruje i wymusza przyjęcie "oficjalnej wersji", aż druga strona w końcu się dostosuje...

            Tak kończy się życie w dysfunkcyjnej rodzinie, sekciarskich niemalże klimatach. Ale dziwi mnie, że autorka po kilku latach mieszkania jak rozumiem poza domem, zupełnie nie zrewidowała tych założeń. Jak silne muszą być mechanizmy wypierania, by nie doszło do urealnienia spojrzenia...

            Teraz autorka zaliczyła zetknięcie z rzeczywistością tak jednoznaczne, że nie może go ignorować. Pytanie co dalej? Czy pojawią się refleksje, czy tylko cała teoria zostanie zmodyfikowana o "ten zimny drań, który nie dojrzał i nie potrafił się zachować i wszystkie piękne plany zepsuł". Obawiam się większego prawdopodobieństwa drugiego rozwiązania i losu dziecka, którego jedynym celem miało być "zmobilizowanie" faceta do ożenku i zawiodło. I będzie matce swoim istnieniem cały czas o tej porażce przypominać...

            Autorko idź na terapię. Dla siebie, dla dziecka. Nawet jeśli dziś wierzysz, że wszystko jego wina, załóż, że potrzebujesz pomocy by się z tym uporać oraz z atmosferą, która może Cię czekać w domu rodzinnym, gdy wrócisz z dzieckiem.