instruktor-jazdy-konnej Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.08.15, 23:24 Zmeczona napisz do mnie na pw. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_1971 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 21.08.15, 10:39 Jaki jest dalszy ciąg ? Odpowiedz Link Zgłoś
szatynka_78 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 21.08.15, 10:47 Zapadła cisza... Nic nie wiadomo... Albo troll na urlopie albo biedna zmęczona płacze i płacze. .. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.08.15, 14:05 ciebie to bawi ze ktos rozpacza? Odpowiedz Link Zgłoś
lilith76 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.08.15, 19:15 Troll ciągnął by historię, albo czai się by za rok dać kontynuację. Jeśli to real to też bym nie chciała więcej pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
tulsa00 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 08.09.15, 16:56 Mam nadzieje ze jestes trolem. Biedny facet, z tego co piszesz super facet z ambicjami, ciezko pracujacy I majacy pomysl na zycie. No ale ty masz lepszy pomysl na jego zycie. Psycholog lub nawet psychiatra ci potrzebny od zaraz. Twoim rodzicom tez Odpowiedz Link Zgłoś
0ldjoanna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 08.09.15, 20:53 tulsa00 napisał(a): > Mam nadzieje ze jestes trolem. Biedny facet, z tego co piszesz super facet z am > bicjami, ciezko pracujacy I majacy pomysl na zycie Oj, nie taki znowu super ten facet. Jedno warte drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
arielta Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 08.09.15, 23:39 Troll, nie troll, ale takich pań w naturze jest zatrzęsienie. Problem polega na tym, że obiekt starań najczęściej żywi głęboką pogardę do pani zabiegającej o urojony związek. Z przedstawionej historii wynika jasno, że również rodzice młodzieńca i jednocześnie dziadkowie in spe gardzą panną, którą użytkuje niezobowiązująco ich syn. W świecie realnym ta niechęć i pogarda często rozciąga się także na dzieci urodzone przez zdeterminowane panie i to dopiero jest smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
kowalka33 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 11.09.15, 19:45 Okropny jest ten wątek , kobiety kobietom wilkiem. Nie wiem czy to troll czy nie ale takie kobiety a w zasadzie dziewczyny istnieją realnie. Dziewczyna jest zakręcona , niezbyt mądra a już na pozbawiona poczucia własnej wartości. Jest też zakochana w jakimś dupku , ale każda albo prawie każda jej dowala i upaja się jej głupotą. Facet wygląda mi na nieodpowiedzialnego idiotę i kretyna. Do niej macie pretensję że taka czy siaka ale do faceta który z dziewczyną spał beztrosko, potraktował jak śmiecia ciężarną młodą kobietę. Jakoś nikt go nie potępia. Dorosły facet powinien wiedzieć jak kończy się seks bez zabezpieczeń, normalny człowiek nie używa kobiety jak dmuchanej lali choć wie że dziewczyną łączyło go coś przez kupę lat i dziewczyna jak zakochana w nim. Facet która czyta z kartki jakieś pierdoły, nie chce ponieść odpowiedzialności za dziecko , nie chce kontaktów, nie chce uznać dziecka jest śmieciem zwykłym. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 11.09.15, 19:55 Kowalka, przeczytałaś cały wątek ? Nie, bo inaczej byś nie pisała takich bzdur. Mam wrażenie, że ten wątek obudził twoje demony i projektujesz je na sytuację autorki. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 08:31 Chwileczkę, po pierwsze facet się zabezpieczał, to ona "pomogła szczęściu ". Po drugie, chce łożyć na dziecko po sprawdzeniu, czy na pewno jest jego. Odpowiedz Link Zgłoś
0ldjoanna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 11.09.15, 23:56 , którą użytkuje niezobowi > ązująco ich syn. Użytkować to sobie synek może lalę z sexshopu albo sztuczną pochwę, a nie człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 09:51 Użytkowanie było obopólne. Zerwali, po pół roku zmęczona zaprosiła faceta na wieczór z seksem i uważała, że już po kryzysie. Świadomie zaprosiła, by zrealizować swoje macierzyńskie plany. Uważała, że jak będzie ciąża, to do niej wróci. Przeliczyła się. I nikt tu nie jest nikomu wilkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 20:21 landora napisała: > , chce łożyć na dziecko po sprawdzeniu, czy na pewno jest jego. Jaki dobry i szlachetny! Łaskawca po prostu! Wzruszyłam się. PS. A czy ma inne wyjście, jeśli chce legalnie pracować, "robić karierę"? Ma? Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 20:33 Pewnie. Powinien się wykazać frajerstwem i nie sprawdzić, skoro panna prawdopodobnie zaciążyła w czasie, kiedy się nie spotykali :D Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 21:03 > Jaki dobry i szlachetny! Łaskawca po prostu! > Wzruszyłam się. A co powinien brać w ciemno? Z jego punktu widzenia to wygląda tak - umawiali się na otwarty związek, on się zabezpieczał. Gdyby w tych warunkach nie sprawdził, czyje jest dziecko, byłby ciężkim frajerem. Ewentualnie gdyby był zakochany w autorce, mógłby po prostu mieć w nosie, że dziecko może nie być jego, ale tu uczuć z jego strony nie ma, więc to nie ten przypadek. Facet nie wie o jej pomysłach z dziurawieniem gumki, tym bardziej ciąża jest dla niego zaskoczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 21:14 Skoro dziecko będzie jego, to on MUSI płacić, nie ma wyjścia, tak stanowi prawo, i on o tym wie. Nie zrobi nikomu łaski. Skąd zachwyt jego postawą, niemalże szlachetnością? Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 21:17 Stąd, ze mógł jej powiedzieć, co sobie może...? I dać w dziób za głupotę? Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 21:50 Niezależnie od tego, co jej może powiedzieć, co jej powiedział, i czy jej da(ł) w dziób - płacić MUSI. Beż żadnej łaski! To znaczy - to nie jest jego moralny wybór, tylko prawny obowiązek. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 22:00 > Niezależnie od tego, co jej może powiedzieć, co jej powiedział, i czy jej da(ł) > w dziób - płacić MUSI. > Beż żadnej łaski! > To znaczy - to nie jest jego moralny wybór, tylko prawny obowiązek dziecko poczete przez podstep matki polegajacy na przedziurawieniu prezerwatywy- nie wiem jak wyglada to od strony prawnej ale swiadczy jak najgorzej o kobiecie i jest to jedyna sytuacja gdy nie dziwie sie, ze facet placic nie chce Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 22:12 Niezależnie od tego, czy on chce, czy nie chce, niezależnie od tego, jakiego podstępu użyła kobieta, jakiego gwałtu na nim dokonała - on MUSI płacić na dziecko, jeśli jest jego. Tylko tyle zadeklarował, ile bezwzględnie MUSI. Dlatego nie rozumiem zachwytu nad jego szlachetnością, uczciwością etc. Mało tego - nie chce, by dziecko nosiło jego nazwisko, nawet mając pewność, że to jego dziecko. Jako prawnik na pewno wie, że nie ma do tego prawa. ale zażądał. A nuż się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
stonkamarnotrawna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 22:22 Ten facet jest prawnikiem? Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 22:26 Nie jest. Zdziwiona po prostu założyła, że prawnik mu wysmarował kartkę z deklaracjami, a Rycerzowa poszła krok dalej. Jeszcze ze cztery takie genialne i się okaże, że to w ogóle Kaczyński :D Z prawnego punktu widzenia nie jest istotne, czy dziecko pochodzi z gwałtu, podstępu, probówki, celowego zaludniania. Istotne jest, kto jest rodzicem. W pierwszej kolejności biologicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 22:44 "Mało tego - nie chce, by dziecko nosiło jego nazwisko, nawet mając pewność, że to jego dziecko. Jako prawnik na pewno wie, że nie ma do tego prawa. ale zażądał." Oczywiście, że ma do tego prawo! Ma prawo nie chcieć i ma prawo ją o tym poinformować. Zgodnie z kro rodzice wspólnie ustalają, czy dziecko nosi nazwisko tylko jednego z nich, czy obojga- jeśli mają różne, a tu mają. Ewentualnie dziecko nosi nazwisko dwuczłonowe. Jeśli nie osiągną porozumienia - rzecz da się załatwić sądownie i śmiem przypuszczać, ze w tym wypadku sąd się przychyli do wniosku ojca - jeśli jest ojcem. Bo skoro nie planuje utrzymywać z dzieckiem kontaktu, a jedynie łożyć, co jest jego ustawowym obowiązkiem w przypadku ojcostwa, to dla dobra dziecka lepiej będzie, kiedy będzie nosiło nazwisko matki, zamiast się zastanawiać, czemu ona jest Kowalska, a ono Malinowskie. Jest jak najbardziej przewidywalne, że i tak będzie wyjaśniała "tatuś cię nie chciał" i będzie to szczera prawda, której on się nie wypiera. Jak nie znasz przepisów, to nie bredź. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 22:59 bj32 napisała: > "Mało tego - nie chce, by dziecko nosiło jego nazwisko, nawet mając pewność, że > to jego dziecko. > Jako prawnik na pewno wie, że nie ma do tego prawa. ale zażądał." > Oczywiście, że ma do tego prawo! Ma prawo nie chcieć i ma prawo ją o tym poinfo > rmować. Ma prawo powiedzieć, że nie chce. A ona ma prawo tego żądania nie spełnić, jeśli dziecko jego. Dziecko ma prawo do alimentów, spadku i do nazwiska ojca. Niezależnie od poziomu emocjonalnego i etycznego jego matki. A czy on jest Kaczyński, czy prawnik, to dla sprawy nie ma żadnego znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 23:08 Napisałaś: "Jako prawnik na pewno wie, że nie ma do tego prawa. ale zażądał." Nie jest prawnikiem. Kaczyński zresztą też nie jest, bo ma doktorat z prawa... administracyjnego. Ona ma prawo nie spełnić, a on wówczas ma prawo wnieść do sądu o ustalenie nazwiska. Ergo: troszku pitolisz. Najpierw piszesz, że on nie ma prawa nie chcieć i jako prawnik o tym wie. W kolejnym poście twierdzisz, że jednak ma prawo nie chcieć i nie ma znaczenia, czy jest prawnikiem. I ten drugi post to szczera prawda. A do spadku dziecko będzie miało prawo jeśli: a) nie będzie testamentu - ważnego - ze wskazaniem kogoś innego; b) jeśli nie będzie powodów do, na przykład, sądowego wydziedziczenia. Jeśli mamusia jest realna i tak głupia, jak wskazuje ta historia, a dziecko się w nią wda - powody też się mogą znaleźć :D Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 23:56 Zgodnie z prawem dziecko pozamałżeńskie ma takie same prawa, jak małżeńskie, również do nazwiska ojca. On może sobie wnosić, co chce. Jeśli dziecko jest jego, ma prawo nosić nazwisko ojca. Tak się składa, że znam taką sytuację z życia, gdzie tata (żonaty) bardzo nie chciał, by dziecko nosiło jego nazwisko. A nosiło, bo matka chciała. Ze spadkiem sprawa ma się tak samo - dziecko pozamałżeńskie ma do niego prawo na równi z małżeńskim. Choćby ojciec zapisał wszystko komuś innemu, dziecko ma prawo do zachówku. Nawet gdy nie utrzymuje kontaktów z ojcem. I znów przykład z życia: znajoma wdowa (z dziećmi) musiała spłacić przedmałżeńskie dziecko męża, który był współwłaścicielem mieszkania. Naprawdę na prawa dziecka nie ma wpływu prowadzenie się jego matki. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.09.15, 00:08 Zaprawdę powiadam Ci, że nie ma znaczenia, jaką sytuację miała Twoja koleżanka, ponieważ w chwili obecnej kro stanowi tak, jak powiedziałam. Matka ma prawo zadecydować, że dziecko nie nosi nazwiska ojca, ale ojciec ma prawo wnieść o taką czy inną decyzję do sądu. A co do prawa spadkowego: przy dziedziczeniu z ustawy masz rację Ale nie przy testamencie. Testament to inna kwestia. Tak samo, jak wydziedziczenie (są bodaj 3 powody w kc) tudzież decyzją sądu, jak ma to miejsce w przypadku niedawnej sprawy, w której Zuzanna i jej chłopak zamordowali rodziców chłopaka i sąd zadecydował, że z powodu zbrodni dzieciak nie jest godny dziedziczenia, kropka. Zachowek to zachowek, a nie stricte spadek. Podawanie przykładów koleżanek jest nieco chybione, bo wskazuje, że skoro Wandzia miała kochanka, który umiał umoczyć, ale prawnika opłacić już nie - to wszyscy tak mają. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.09.15, 00:35 Kro stanowi, że przy sądowym ustaleniu ojcostwa dziecku nadaje się obydwa nazwiska, nawet gdy ojciec tego sobie nie życzy, a życzy sobie tego matka (lub dziecko po 13. roku życia). Poczytaj kodeks. Uważasz, że zachówek to nie spadek? To ja już spadam. Bye. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.09.15, 00:40 Słusznie. Spadaj. I nie słuchaj koleżanek. Odpowiedz Link Zgłoś
dotcomhaha [...] 19.01.17, 09:31 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 19.01.17, 16:27 Nie wiem, co Cię przebudziło po kilkunastu miesiącach, wygląda na to, że prywatna niechęć do mnie, ale zacznijmy od "doucz się": na przykład czytać. Nie pisałam o dziecku jako małoletnim, tylko o dziecku jako krewnym. Dzieci, wyobraź sobie, dorastają, kończą 18 lat i wtedy można je wydziedziczyć jeśli są ku temu podstawy. Dziecko - zdziwię Cię - ma prawo do takiej części majątku, jaka mu przysługuje z ustawy. Jeśli żyje małżonek zmarłego - dziedziczy połowę, a wszystkie dzieci dziedziczą rugą połowę w równych częściach. Jeśli małżonek nie żyje - całość w równych częściach dziedziczą dzieci. Zdziwię Cię: jak jest troje dzieci, to nie ma możliwości, zebykażde z nich dzieziczyło 2/3, bo nikt nie posiada kilku majątków (oczywiście nie mówimy o tym, co się zwało "majątkiem ziemskim"). Zajrzyj w kc: "Art. 992. Przy ustalaniu udziału spadkowego stanowiącego podstawę do obliczania zachowku uwzględnia się także spadkobierców niegodnych oraz spadkobierców, którzy spadek odrzucili, natomiast nie uwzględnia się spadkobierców, którzy zrzekli się dziedziczenia albo zostali wydziedziczeni." Wnuki są w zadzie, jeśli żyją dzieci. Pierwszymi uprawnionymi są małżonek i dzieci. Wnuki dopiero w nieobecności tamtych i dziedziczą *przez* rodziców, a nie bezpośrednio. Tak samo, jak rodzeństwo nie dziedziczy bezpośrednio, a przez rodziców. "w myśl przepisów z bodajże 2013" W takim razie najpierw sprawdź. "Bodajże" mycie nóg w zimie prowadzi do przeziębienia. Ograniczenie lub odebranie władzy oczywiście bywa. Na wniosek strony. Żeby było zabawnie - nie ma ono nic wspólnego z obowiązkiem jako takim, a obowiązek kontaktów nie jest obwarowany sankcją. Gdyby był, to wszyscy ci tatusiowie i mamusie, którzy porzucają dzieci albo się z nimi nie kontaktują - mieliby z automatu odebrane prawa. A - cuda! - nie mają. Gnojek powinien płacić jeśli jest ojcem. Jeśli nie jest - nie widzę podstaw. Nie wiem, jakie sytuacje dotyczą Ciebie. Na pewno jakieś leczenie. Psychiatra się kłania. Moja gęba nie musi Ci się podobać, bo też nie ma nic wspólnego ani z meritum dyskusji, ani z prawem. Twoja jest, dzięki bogom, wyparzona. Nie wiem, skąd koncept, ze jestem idealną mamusią, bo takie nie istnieją, ale od mojego dziecka się odchromol, bydlaku. Odpowiedz Link Zgłoś
clio_1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 13:01 Zachówek to nie spadek. Nie ma czegoś takiego jak zachówek. Jest co najwyżej zachowek, instytucja przewidziana przepisami stosownej części kc. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 11.11.16, 17:13 rycerzowa napisała: > Niezależnie od tego, czy on chce, czy nie chce, niezależnie od tego, jakiego po > dstępu użyła kobieta, jakiego gwałtu na nim dokonała - on MUSI płacić na dziec > ko, jeśli jest jego. > Tylko tyle zadeklarował, ile bezwzględnie MUSI. Watek niemlody, ale smieje sie nad nim juz trzeci dzien i podciagam ku nauce przyszlyz pokolen :) bez wzgledu na to, czy historia jest prawdziwa (bywaja takie), czy gimbaza sie bawi, warto to upowszechnic, zeby mlodziez wiedziala, jak bawic sie nie nalezy. Do rema - facet zadeklarowal znacznie wiecej, niz musi. Musi lozyc na dziecko, o ile badania potwierdza, ze ono jest jego i musi, o ile matka zawnioskuje pokryc czesciowo koszty wyprawki. To wszystko. Zadne przepisy nie nakladaja na niego obowiazku wspomagania finansowo ciezarnej (ona nie lezy na patologii ciazy, wozi sie bez przerwy, czyli moze normalnie fukcjonowac, w tym moze pracowac) ani obowiazku zalatwiania jej pracy w przyszlosci. On zobowiazal sie z wlasnej woli do jednego i drugiego. A panna najwyrazniej potraktowala wrobienie go w dziecko jako sposob na zycie. Zaciazy i juz bedzie miala jego mieszkanie, jego pieniadze i cala reszte. Warto czasem gimbazie uswiadomic, ze to tak nie dziala :), a przynajmniej nie zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 22:23 MUSI! O ile dzieciak jest jego :D Odpowiedz Link Zgłoś
stonkamarnotrawna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 12.09.15, 22:27 Jeśli dziecko jest jego, to on MUSI być prawnikiem?!? Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.09.15, 12:06 A czy ja napisałam coś takiego? Sprostowałam tylko to, co ktoś napisał wyżej - że facet nie chce łożyć na dziecko. Chce, o ile jest jego. Byli w związku otwartym, na co autorka się zgodziła - myślę, że nie ma nic dziwnego w tym, że facet chce to sprawdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 13.09.15, 18:45 landora napisała: > A czy ja napisałam coś takiego? > Sprostowałam tylko to, co ktoś napisał wyżej - że facet nie chce łożyć na dziec > ko. Chce, o ile jest jego. Byli w związku otwartym, na co autorka się zgodziła > - myślę, że nie ma nic dziwnego w tym, że facet chce to sprawdzić. Tym bardziej że się zabezpieczał. Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.09.15, 18:10 A ja tego jego zachowania nie kupuję. Nie wierzę, żeby nie widział, że ona jest w nim zakochana i godzi się na ten otwarty związek tylko dlatego, że na więcej nie może liczyć. A z tym szacunkiem - jak się kobietę szanuje, to się z nią albo nie sypia albo sypia godząc się z ewentualnymi konsekwencjami czyli jak będzie ciąża, zakładamy rodzinę. Akurat szacunek, to ostatnia rzecz jaką widzę u niego w stosunku do autorki! Jedyna nadzieja, że on jest słaby i tak postępuje teraz pod wpływem mamusi i kolegów, więc to kombinowanie Zmęczonej, aby go odciąć od tych osób wcale nie było takie głupie. Poza tym jak on tak lubi spędzać czas z rodzicami i bratem to z własnym dzieckiem nie będzie lubił? Może by miało jednak sens, aby ojciec autorki skontaktował się z ojcem chłopaka, a ten porozmawiał z synem jak mężczyzna z mężczyzną o tym, co jest w życiu naprawdę ważne. Zmęczona pisała, że rodzice jej faceta mieli go w bardzo młodym wieku, może wiążą się z tym jednak jakieś złe wspomnienia, może ta rodzina nie jest wcale taka sielankowa...To znaczy ja osobiście dałabym sobie spokój z takim typem, ale autorka bardzo go KOCHA i jeszcze będzie dziecko - może jednak warto tak łatwo nie odpuszczać, może jakaś terapia dla par. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.09.15, 19:30 Blablabla. Prawie 30-letnie babsko nie kmini słowa "nie". Ale "ona go KOCHA" - co zasadniczo jest bzdurą, bo jak się kogoś kocha, to się mu świni nie podkłada, nie szantażuje, nie zmusza i w ciążę nie wrabia. Akurat szacunek to jest ostatnia rzecz, jaka się tej pannie należy. Jaki sens ma kontaktowanie się ojca, babci, cioci i kuzynki z facetem, który powiedział już swoje zdanie? A tym bardziej z jego ojcem, który, zdaje się, o niczym innym nie marzy, jak o skretyniałej synowej? I ten ojciec ma wpłynąć na chłopaka? A może to jego ojciec powinien porozmawiać z jej ojcem i mu wyjaśnić, ze jak wychował chorą krowę, to niech ją trzyma na łańcuchu, bo jest nieodpowiedzialna, infantylna i głupsza niż kilo gwoździ bez łebków, a w dodatku egoistyczna? I jaka terapia dla par, skoro oni de facto od dawna - jeśli w ogóle - nie są parą? To ze ją pukał, no to sorry, ale jakby chadzał co 3 dni do tej samej pani w agencji - też byliby parą? A może terapia dla zdziwionej? Bo same leki mogą nie wystarczyć. Serio wydaje Ci się, że przymuszanie gościa do życia z babą, której nie chce - wpłynie znakomicie na pożycie i budowę stadła? No to witam w świecie paranoi. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.09.15, 19:34 Oni są oboje dorośli, mamy rok 2015 - co tam ma robić jej ojciec?? I jaka terapia dla par, oni są parą tylko w jej głowie. Możliwe, że on jej nie szanuje. Ale czy ona, dziurawiąc kondomy, szanowała jego? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.09.15, 19:45 Nie żartuj. On jej nie kocha i mu na niej nie zależy. Nie traktował tego związku poważnie. I tu pytanie - czy pani nie widziała, że mu nie zależy ? Jeśli on miał widzieć jej miłośc, to na powinna zauważyć jego olewczy stosunek. Co do dziecka - może i facet by się skłaniał ku uczestniczeniu w życiu dziecka, ale ma przeświadczenie, że w ten sposób nigdy się nie uwolni od jego matki. I nie, nie uważam , że pan jest uczciwy - nie znoszę facetów, którzy zachowują się w ten sposób - czyli utrzymują iluzję związku, jednocześnie mocno się asekurując, bo doskonale wiedzą, że z tą kobietą być na stałe nie chcą. Natomiast , niestety, ręce mi opadają, gdy dorosła kobieta jest tak infantylna i ślepa, że nic nie rozumie z jasnej sytuacji - nie chcę cię na stałe w swoim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.09.15, 19:50 Jakim prawem ona miałaby go odcinać od kogokolwiek? I jaką wartość widzisz w niechcianym związku? Uważasz, że kobieta, która oszukała faceta i jeszcze chce mu obrabiać tylną część ciała w pracy, zasługuje na szacunek? Facet rzeczywiście jest słaby, bo nie potrafił być wobec zmęczonej wystarczająco stanowczy. Też uważam, że rodzina jest najważniejsza, ale szczęśliwa rodzina, a terapia jest dla par, które chcą być razem. Zmuszałabyś swoje dorosłe dziecko do ożenku, wiedząc, że tego nie chce? Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.09.15, 21:37 Chyba bym przekonywała, żeby chociaż spróbowali wspólnego życia ze względu na dziecko. Oferowałabym pomoc, bo zależałoby mi na wnuku. Przekonywałabym, że koledzy nie są najważniejsi, że wkrótce też założą rodziny i będą świrować na punkcie swoich dzieci, że dla mężczyzny rodzina to nie jest koniec kariery, czasem przeciwnie - motywuje, a także, no cóż, że z taką strasznie zakochaną w nim laską, będzie mu wygodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.09.15, 21:49 Uparłabyś się unieszczęśliwić własne dziecko i całą rodzinę ze względu na wymuszonego wnuka? No, na szczęście jego rodzice jej też nie chcą w rodzinie. A z taką strasznie zakochaną laską to horror: zero wyjść z kumplami, ciągłe sprawdzanie komórki, maila i kieszeni, czy nie ma innej na boku i notoryczne wiszenie mu u rozporka. Ja bym się pochlastała na miejscu jej męża. Odpowiedz Link Zgłoś
eriu Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 14.09.15, 22:25 Po pierwsze sama napisałaś, że autorka wątku sama się na taki związek zgodziła ("Nie wierzę, żeby nie widział, że ona jest w nim zakochana i godzi się na ten otwarty związek tylko dlatego, że na więcej nie może liczyć." Jakby nie patrzeć zgodziła się i nie grała zgodnie z zasadami, na które się zgodziła wrabiając partnera w dziecko. Miała wybór: mogła się nie godzić na taki związek, a ile lat mogła na tym zyskać. Po drugie kwestią poglądów i mentalności jest czy jak dziewczyna jest w ciąży to należy brać ślub. Uważam, że absolutnie nie. Jeśli taki związek miałby dwoje dorosłych unieszczęśliwić to nie wierzę, że dziecko tego nie odczuje. Moim zdaniem o wiele lepiej jest uzgodnić oficjalnie wszelkie formalności w sposób kulturalny, ale nie zmuszać się do związku. Po trzecie nie można dorosłemu człowiekowi odmawiać posiadania kolegów. Czy w imię tego, że facet spłodził dziecko ma zrezygnować z całego życia poza pracą i domem? Idealny sposób, żeby się udusić w normalnym związku a ten opisywany przez autorkę do takich nie należał. Oni się po prostu spotykali niezobowiązująco wg niego, a ona sobie roiła plany całkowicie niezgodne z tym czego jej partner chciał i o czym mówił. To nie był prawdziwy związek, więc nie ma czego ratować i nie ma sensu iść na terapię dla par. Gdyby mnie rodzice przekonywali do związku ze względu na dziecko a ja miałabym powody, by tego związku nie chcieć to bym po prostu im powiedziała jedno słowo, na które każdy taki rodzic zasługuje: "sp..." Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 08:20 Wygodnie??? Nie widzisz jaką "wygodę" mu teraz funduje? Nigdy w życiu bym nie przymuszała dziecka do małżeństwa, choć już do kontaktów z dzieckiem to raczej tak. Można być ojcem i babcią bez toksycznego i niechcianego małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 09:55 Nie wiem dlaczego tak bronicie tego dupka, a gnębicie dziewczynę. Nie myślę, żeby posiadanie żony i dziecka było takim wielkim nieszczęściem dla faceta. Skoro do tej pory przez tyle lat zawsze było tak jak on chciał, dlaczego by teraz dla odmiany nie mogliby spróbować tak jak ona chce, czyli normalnego zamkniętego związku z miejscem dla kolegów i rodziny, ale ze wspólnym mieszkaniem i bez zdrad. A w tej rozmowie z ojcem chodziło mi o to, że tata mógłby mu powiedzieć coś w stylu:"Jak bym kiedyś zostawił Twoją matkę w ciąży, to pomyśl czy byłbyś tym kim jesteś, miałbyś to co masz? Teraz Ty musisz zadbać o swoje dziecko, a najlepiej mu będzie w pełnej rodzinie, małżeństwo nie jest takie straszne jak mówią koledzy. Bądź mężczyzną, a nie dupkiem" czy coś w tym stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
stonkamarnotrawna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 10:47 Zgadzam się w 100%... WOW... Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 10:03 Aguar czy ty nie rozumiesz, że tej dziewczyny "ja chce" narusza wolność drugiego człowieka? Tu nie chodzi o wątpliwości czy niezdecydowanie, tylko o jasno wyrażone NIE. Ten facet nie chce ślubu, nie chciał dziecka, nie chciał związku z autorką wątku. A ty wciąż próbujesz udowodnić,że wiesz lepiej co ten chłopak chce. Facet został ojcem wbrew swojej woli. zabezpieczał się ale autorka wątku przechytrzyła go i świadomie zaliczyła wpadkę - nawet nie chcę sobie wyobrażać co zrobiła. Zaszła w ciąże by zmusić drugiego człowieka do realizacji własnych celów. Strasznie to podłe i okrutne, szczególnie wobec niewinnego człowieka, które wkrótce pojawi się na świecie. Aż strach pomyśleć co to dziecko czeka. Naprawdę nie wiem, kto w tym dziwnym "związku" jest bardziej okrutny - facet który uprawia niezobowiązujący seks w otwartym związku i informuje o tym, czy autorka udająca że jej to odpowiada i świadomie aranżująca wpadkę by wymusić swoje "ja chcę"czyli ślub. Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 10:33 Rodzina i wierność nie jest nieszczęściem, ale z odpowiednią osobą, z miłością. Nie mów dorosłym osobom, czego mogłyby dla odmiany spróbować, bo to co najmniej niepoważne. Ja sama zmusiłam męża do odejścia, mimo, że córcia chciała mieć rodzinę i to ciężko przeżyła. Wyobraź sobie, że siebie ratowałam i z wielu powodów ( także dziecka! ) musiałam to zrobić. Minęło 5 lat, córka ma mnie i tatę. Sytuację zaakceptowała, choć marzą jej się wspólne wakacje i już je planuje, a ja nie wykluczam. Mam wrażenie, że nie wiesz o czym piszesz, bo małżeństwo jak najbardziej tak, ale z odpowiednią osobą. Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 11:27 Tylko ja tak to widzę, że ona z nim była przez 5-6 lat, kochała go, on jej mówił, że też ją kocha, tylko on tam rządził - zawsze wszystko musiało być tak jak on chce, na jego zasadach. I ona się w jakiś sposób zbuntowała robiąc coś po swojemu (ciąża). I teraz to on nie mógłby się trochę nagiąć? Przede wszystkim dojrzeć i dorosnąć. To, co ona chce jest nieważne, liczy się tylko to, co on chce??? Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 11:50 aguar napisała: >trochę nagiąć? Zalozenie rodziny wbrew wlasnej woli to jest TROCHE nagiac? Powiedz, ze zartujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 11:55 Ludzie się rozstają po 1-2-20 latach i to jest normalne. Oczekujesz od faceta zbyt daleko idącego "nagięcia" Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 12:54 "Tylko ja tak to widzę" Koniecznie idź do okulisty! "on jej mówił, że też ją kocha" A mówił? Czy mówił cały czas o wolnym związku i braku zobowiązań? A Ty widzisz to samo, co ona, czyli jej pobożne życzenia? "I ona się w jakiś sposób zbuntowała robiąc coś po swojemu (ciąża)." Na co on logicznie stanął okoniem i po swojemu dalej mówi "nie". Skoro zrobiła sobie dziecko, to będzie je miała, kropka. A on się ma naginać, ponieważ? Ponieważ się naginał za długo, zamiast ją kopnąć w zadek definitywnie, zanim wykoncypowała kretynizm? On cały czas jest dojrzały i skoro nie chce z nią być, ani mieć, ani wychowywać dziecka, to się tego konsekwentnie trzyma. To ona jest infantylna i myśli, że ciążą go zmusi do czegokolwiek. "To, co ona chce jest nieważne, liczy się tylko to, co on chce???" Dokładnie. Bo jak on jej mówił, ze nie chce się z nią żenić, mieć dzieci i mieszkać u jej rodziców, to ona tego nie uszanowała i teraz może się cmoknąć. Na szczęście żyjemy w wolnym kraju, gdzie dorośli mężczyźni nie muszą spełniać fanaberii smarkatych lal. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 12:50 > Nie wiem dlaczego tak bronicie tego dupka, a gnębicie dziewczynę. Nie myślę, że > by posiadanie żony i dziecka było takim wielkim nieszczęściem dla faceta. Niby nie, pod warunkiem, że żona intelektualnie i emocjonalnie jest nieco powyżej poziomu sklonowanej owcy. Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 13:04 Moim zdaniem z tego wątku absolutnie nie wynika, że ten pan jest coś więcej warty od tej pani. Nie rozumiem dlaczego tak go bronicie. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 13:10 hmmm.., ponieważ został świadomie wmanewrowany? Zdaje się, że to wystarczająco dobry powód. A gdyby facet zgwałcił kobietę z nadzieję, że jak zajdzie w ciążę to od niego nie odejdzie, to też uważałabyś, że to ok i kobita powinna się z nim związać dla dobra dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 13:11 Ja go nie bronię. Gotowa jestem nawet twierdzić, że niezły kawałek szui z niego. Ale specjalnie tego nie kamuflował, a laska zmontowała sobie sytuację wedle klasycznej zasady chcącemu nie dzieje się krzywda. Przy czym jej rozumowanie, że jak zaciąży, to rzeczywistość nagle ulegnie jej życzeniom jest na poziomie lasek z tego artykułu wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18818207,nastolatki-podpalily-dom-swoj-i-sasiadow-chcialy-przeprowadzic.html?v=1&pId=35966596&send-a=1#opinion35966596 Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 13:28 Mi po prostu jest żal Zmęczonej. To czego ona chciała, wydaje mi się takie normalne: zamieszkać razem po kilku latach "chodzenia", poznawać swoje rodziny, w końcu założyć własną i myślę, że miała do niego dużo cierpliwości, wytrzymała długo na jego zasadach, dała mu się wyszumieć i co ją spotyka? Tylko ciekawi mnie co ona w nim widzi, żadna inna przez ten cały czas się nim nie zainteresowała, chociaż lubił udawać wolnego... Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 14:09 Rozumiem. Znaczy rozumiem Twoje uczucia i Twoją empatię. Rozumiem jej pragnienia, też uważam, że są dość "normalne". Tylko chyba za bardzo nic na to nie wskazywało, że on jej pragnienia podziela i ma zamiar wspólnie realizować. > miała do niego dużo cierpliwości, wytrzymała dł > ugo na jego zasadach, dała mu się wyszumieć i co ją spotyka? To co nazywasz cierpliwością ja nazywam postawą "plują na mnie, a ja mówię, że deszcz pada". Taka postawa nie wzbudza szacunku, stąd być może reakcja wielu forumowiczek. Jakieś minimum godności należałoby mieć. Oraz używać głowy. Pomijając fakt, że jednak obstawiam, że troll, a przynajmniej taką mam nadzieję. Odpowiedz Link Zgłoś
stonkamarnotrawna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 14:12 Spotkało ja dokładnie to na co zasłużyła. Nikt nie neguje tego, że to czego chciała Zmęczona jest takie normalne. Tylko ze po pierwszym jego komunikacie "nie chce się wiązać, nie chce ślubu" powinna Panu podziękować i z innym szukać swojego normalnego szczęścia. To co zmajstrowala to najgorsze co mogła zrobić. ... Szkoda tego dziecka... Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 14:14 Mi też jej żal. Taka głupota to wielkie nieszczęście. To, czego ona chciała, to jest jej problem. On tego nie chciał, a ona chce go zmusić. Co to znaczy "wytrzymała i dała mu się wyszumieć"? Łachy nie robiła. nie podobało sę - do widzenia. "żadna inna przez ten cały czas się nim nie zainteresowała" I dlatego fantazjował, że miał inne kobiety? Kompleksy leczy? Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 14:31 Tylko że mam wrażenie, że on jej od dawna mówił, że nie chce z nią zakładać rodziny. Do tanga trzeba dwojga. On nie udawał wolnego, on był wolny. Wyraźnie to jej powiedział i ona się zgodziła. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 15:00 Z postów zmęczonej wynika, że to raczej ona robiła sobie nadzieję, że jest w związku, że jest kochana. Zupełnie błędnie interpretowala słowa faceta i manipulowała rzeczywistością, choćby przykład z "powrotem" do niej po półrocznej przerwie-to nie on zadzwonił tylko ona, i to ona zaprosiła go na wino po powrocie z nart. To był jednorazowy seks który ona potraktowała jako powrót i zażegnanie kryzysu choć to nawet nie był kryzys tylko odmienne oczekiwania co do przyszłości. Obecnie nie jest mi żal autorki wątku. Żal mi tylko tego dziecka które się pojawi. W słowach zmęczonej nie ma tego dziecka, nie ma budzącej się miłości do dziecka. To tylko narzędzie do osiągnięcia celu które się nie sprawdziło. To jest straszne i przygnębiające. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 15:12 " Zupełnie błędnie interpretowala" W ogóle nie wiadomo po co interpretowała. "Nie", nie oznacza "tak, tylko może kiedy indziej". Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 15:29 Myślę, że nic tu po mnie. Trafiłam na to forum przypadkiem, bo na emamie same wątki o uchodźcach, ale widzę, że w porównaniu z dziewczynami z "Życia rodzinnego" emamy są przyjacielskie i wspierające :) :) :) Tak pojechałyście po autorce, że pewnie już się nie pojawi. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 17:21 A nie nie. Tutaj zazwyczaj poziom empatii i wyrozumiałości dla trudnych sytuacji nie daje się wręcz z ematką porównać. Ale jak ktoś włazi na himalaje głupoty to nawet tutaj cierpliwość się wyczerpuje. Zwłaszcza po dwóch poprzednich wątkach autorki, gdzie wszystko zostało jej wyklarowane. Ja nadal jednak liczę, że troll i że takie impregnowane idiotki po ziemi nie chodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 17:27 Chodzą. Znam żywe przypadki takiego chodzącego zwarcia. Ale ta tutaj ewidentnie wygląda na trolla. Odpowiedz Link Zgłoś
bachtin Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 15.09.15, 23:17 Napiszę coś, co pisało już wiele kobiet w tym wątku - wygląda na trolla, bo zbyt składnie pisze jak na taką idiotkę. Ale wśród moich znajomych zdarzył się dokładnie taki sam przypadek, tylko że pani dychę od zmęczonej starsza (ale ani trochę mądrzejsza, za to JESZCZE bardziej zdesperowana). Byli razem kiedyś, rozpadło się ze wzgledu na różne wizje, spotykali się uprawiać seks/pójść na imprezę, kiedy akurat nie mieli nikogo innego. W pewnym momencie pani zaszła w ciążę, twierdzi że wpadka, ale kto ją tam wie. Pan się nie zabezpieczał (kretyn), zaufał że "dzisiaj nie ma szans", dziecko mu nie w smak, głównie ze względu na możliwość odziedziczenia choroby, która w dłuższej perspektywie prowadzi do niepełnosprawności (pani o tym oczywiście wie). Kobieta histeryzuje, że została "zostawiona w ciąży" i na zmianę obiecuje że go zniszczy w sądzie i błaga, żeby zamieszkał z nią i z córką. Nagabywanie matki pana też jest grane. Kanał, tylko dziecka szkoda. Podsumowując - mam nadzieję, że troll, ale nie jestem taka pewna. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 16.09.15, 19:53 Większość ocenia wzajemne relacje tej pary według znanego schematu - ona, głupia i zakochana narzuca się, on, jak to facet, wykorzystuje sytuację, czyli dziewczynę, wcale tego nie ukrywając. Według mnie sytuacja jest bardziej skomplikowana. Zniesmaczać może nie tyle gremialne potępienie dziewczyny przez inne dziewczyny, charakterystyczne dla społeczeństwa patriarchalnego, ile wyrozumiałość i swoisty szacunek dla faceta, który nie tylko nie ukrywa, że jest to relacja bez zobowiązań, ale który odrzuca własne dziecko. "Jeśli będzie dowód, że to moje, zrobię tylko to, do czego zmusza mnie prawo, czyli zapłacę alimenty, ale absolutnie nic więcej" . Można zrozumieć, ale zachwycać się? Przecież on nie ma innego wyjścia, jeśli będzie dowód, że to jego. A co do ich związku, to czy nie zdumiewa was: 1. Dlaczego niegłupia, niebiedna, zaradna dziewczyna przez kilka lat trzyma się faceta, który nie rokuje, a który wcale nie jest jakimś księciem z bajki ( wciąż zależny od tatusia)?, 2. Dlaczego niegłupi, niebiedny facet trzyma się przez lata dziewczyny, którą bez przesady określić można jako postrach kawalerów? Co to, brakuje mu dziewczyn do łóżka, zakochanych w dodatku? Mnie wychodzi, że oboje się dobrali, tacy psychiczni masochiści. On przypomina mi naszego znajomego, faceta z wszelkimi walorami, jednego z tych, o których mówi się, że mogą mieć każdą kobietę. Miał ich w życiu kilka - wszystkie jednakowe, jak siostry syjamskie. Samotne, porzucone matki z jednym kilkuletnim dzieckiem, zafiksowane na punkcie stworzenia związku i znalezienia ojca dla dziecka. Uwaga - nie chodziło o kobiety biedne ani niewykształcone, które niejako byłyby zmuszone do takich starań. Tylko histeryczne. Po okresie miodowym niewiasty te starały się osiągnąć cel środkami, o jakich wspomina "Zmęczona". Jedną widziałam wysiadująca na schodach przed jego drzwiami, inna narobiła mu kłopotów w pracy ("ja cię zniszczę"), inna nasłała na niego rodzinę. Jeszcze inna skakała z piętra. ( Mam nadzieje, że tego ostatniego Zmęczona nie zrobi. Od razu piszę, że nic nie pomogło). Gdy rodzina, przyjaciółki, ratowały desperatkę, np. wywoziły ją z miasta, facet szybko znajdował następną. Taką samą. Dlaczego taką samą? Znajomi mówili , że widocznie inne go nie podniecają. Może podobnie jest z partnerem Zmęczonej? Tylko takie nachalne mu się podobają? Tylko on tak łatwo może nie znaleźć następnej podobnej. Mało jest tak naiwnych - mówiąc oględnie - kobiet. Przynajmniej wśród tych inteligentnych, wykształconych, niebiednych. A dziecka naprawdę żal. Bo ani ona jemu ani on jej raczej nie dadzą spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 16.09.15, 20:00 Przepraszam cię, a skąd on ma wiedzieć, że to jest jego dziecko, skoro on się zabezpieczał? Na jego miejscu też bym miała uzasadnione wątpliwości. Poza tym o ile pamiętam poinformował kobitę, że będzie łożył na dziecko, jeśli badania potwierdzą, że jest jego. Więc nie zmieniaj przedstawionych przez samą autorkę faktów, by lepiej uzasadniały twoją tezę. Rozumiem, że gdyby do twoich drzwi zapukało dziecko i powiedziało, że jest latoroślą twojego syna, to bez wahania wpisałabyś je do testamentu, nie sprawdzając nawet, czy te słowa mają jakiekolwiek pokrycie? I nie przesadzaj z tym społeczeństwem patriarchalnym. Większość zareagowała po prostu na to, że kobieta "pomogła szczęściu". Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 16.09.15, 20:33 Jaką moją tezę, Edw-ino? Ja piszę tylko, że facet będzie zmuszony przez prawo do alimentów, jeśli dziecko będzie jego. Zgadza się? Dla sprawy alimentów nie ma znaczenia, czy się zabezpieczał, tylko czy jest ojcem dziecka. Płacenie alimentów nie jest jego wyborem, tylko przymusem, jeśli nie chce pracować na czarno ani siedzieć w więzieniu. Czy zamierza dziecko widywać, dbać o nie, w jakikolwiek sposób wychowywać je? Nawet jeśli będzie miał pewność, że jego? Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 16.09.15, 20:58 Tezę, że naskakujemy na bogu ducha winną autorkę wątku, gloryfikujemy faceta i jego zachowanie, a wszystko w imię zasad społeczeństwa patriarchalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 16.09.15, 21:25 Nie, Edwi-no, ja nigdzie nawet nie zasugerowałam, że uważam autorkę za "Bogu ducha winną". W ubiegłorocznym wątku napisałam jej, co na temat jej sytuacji myślę, i nie było potrzeby się powtarzać. Ja tylko napisałam, że jeśli oboje są "winni" albo "dziwni", to społeczeństwo patriarchalne atakuje tylko kobietę. Jak pisał onegdaj Sztaudynger: "On wyszedł z honorem, a ona z bachorem." Ja się buntuję przeciwko temu honorowi!!! I nie kwestionuję potrzeby "sprawdzenia" autentyczności ojcostwa, nie piszę o tym. Jego odrzucenie dziecka nie polega na tym, że wątpi w swoje ojcostwo, tylko na tym, że przyznaje: "Nawet jeśli dziecko będzie na pewno moje, odmawiam kontaktu z nim, będę tylko płacił, bo to muszę, i tylko dlatego, że muszę". Nawet jeśli ta postawa wydaje się zrozumiała, to przecież nie jest godna ani podziwu ani szacunku. Jedynie zasłony milczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 16.09.15, 21:51 Ok, tak to odebrałam, mogłam się pomylić. Ale odnośnie atakowania jedynie kobiety, to napiszę tak: wielokrotnie padał ten argument na forum, iż forumki odnoszą się tylko do autora/autorki wątku pozostawiając tę drugą osobę sporu z boku. Z mojego punktu widzenia to naturalne, ponieważ a) rozmawiamy tylko z autorem posta, a nie z osobą, którą opisuje i która w tej sytuacji, nie biorąc udziału w dyskusji, nie ma szansy się wypowiedzieć; b) nawet jeżeli w tym wypadku facet autorki nie zachował się idealnie, to mimo wszystko nie pojechał po bandzie, jak ona. A, że w tej chwili nie chce nawiązywać kontaktu z dzieckiem? Cóż, może nie ma siły na kontakty z autorką. Może jeszcze się ogarnie i jednak będzie chciał utrzymywać kontakt z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 16.09.15, 21:44 Ja myślę, że facet wcale nie jest taki bezwzględny. Burzy się na sytuację. Jest zmuszany, terroryzowany płaczami i wrzaskami zmęczonej. Nikt nie chce być tak traktowany, stąd jego gwałtowny w końcu protest. Ale nie wyrzucił zmęczonej z domu, gdy dowiedział się o ciąży, płacił za lekarzy. Nie potrafił jej powiedzieć, że nie może zrezygnować z wynajmu mieszkania, tylko kluczył i tłumaczył to jej komfortem. Gdyby zmęczona nie urządzała jazd, być może odnalazł by się w sytuacji. To deklarowane odcięcie się od dziecka może być też wyrazem narastającego w nim gniewu na zmęczoną. Mam nadzieję, że gdy emocje opadną, zechce być jednak ojcem dla tego dziecka. Tu dużo zależy od działań zmęczonej. Jak nie odpuści, to facet ucieknie gdzie pieprz rośnie, bo tego nie wytrzyma. I nie wysuwaj zbyt daleko idących wniosków. Ja nie jestem wyrozumiała dla facetów, nie odczuwam do nich większego szacunku ( raczej odwrotnie, co ma związek z moim układem rodzinnym ). Zwróć też uwagę, że zmęczona nie przedstawia całej sytuacji w sposób rzetelny i prawdziwy. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 17.09.15, 02:13 "Zniesmaczać może nie tyle gremialne potępienie dziewczyny przez inne dziewczyny, charakterystyczne dla społeczeństwa patriarchalnego" A co ma piernik do wiatraka? Rozumiem, ze w społeczeństwie feministycznym facet zostałby zjedzony żywcem za to, ze się stawia? "wyrozumiałość i swoisty szacunek dla faceta, który nie tylko nie ukrywa, że jest to relacja bez zobowiązań, ale który odrzuca własne dziecko." Oczywiście wyrozumiałość należałoby okazać kobiecie, która czy to wskutek gwałtu, czy przypadku zaszłaby w ciążę, a, porzucona przez ojca dziecka, tę ciążę usunęła, bo nie chciała mieć dzieci. Być może zostawiając dziecko uznana byłaby za samotną, białą wojowniczkę, ale też i nikt nie widziałby problemu czy to ze skrobanką, czy z oddaniem dziecka do adopcji. Natomiast jeśli to mężczyzna, podstępnie doprowadzony do ojcostwa - nie życzy sobie tego dziecka i na poziomie biologiczno - prawnym chce się upewnić, po czym zgodnie z prawem płacić, ale na poziomie emocjonalnym nie chce i mu wolno, to wówczas ooo! Bydlę podłe, które śmie od początku mieć swoje zdanie i je wyrażać. I w dodatku się go trzymać. Hańba mu! Tak? O to właśnie chodzi? Nie należy go szanować za to, że od początku stawiał sprawę jasno i trzyma się swoich postanowień, których zdziwiona nie raczyła zaakceptować. Ponieważ w społeczeństwie, w którym wojujący feminizm ma coraz większy megafon - facet nie powinien mieć swojego zdania, jak przystało na człowieka, tylko czynić, co każe nadczłowiek - kobieta. Owszem, prawo go zmusza do jednak nie chcianej relacji, bo inaczej prawdopodobnie kopnąłby zdziwioną w zadek, aż by jej się szmaty zapaliły i tyle by miała z nim kontaktu po takim numerze. "1. Dlaczego niegłupia, niebiedna, zaradna dziewczyna przez kilka lat trzyma się faceta, który nie rokuje, a który wcale nie jest jakimś księciem z bajki ( wciąż zależny od tatusia)?" Otóż właśnie głupia i totalnie niezaradna, skoro zamiast ułożyć sobie życie - usiłuje układać życie komuś i zdaje się, że w takim samym, albo i większym stopniu zależna od swojego tatusia, który za nią ma rozmawia ze wszystkimi świętymi. Chłopak skąd wiadomo, że zależny? Bo to nie wynika z tekstu. Ale owszem, zdumiewa mnie, jak można się tak zaprzeć na kogokolwiek i twierdzić, ze się go kocha, jednocześnie robiąc takie siupy. "2. Dlaczego niegłupi, niebiedny facet trzyma się przez lata dziewczyny, którą bez przesady określić można jako postrach kawalerów? Co to, brakuje mu dziewczyn do łóżka, zakochanych w dodatku?" Serio nie widzisz różnicy miedzy "trzyma się", a "od czasu do czasu puka tak ją, jak i inne"? Można mu zarzucić brak ikry w pozbywaniu się wrzoda z tyłka, ale nie trzymanie jej się. "Może podobnie jest z partnerem Zmęczonej? Tylko takie nachalne mu się podobają?" A może nie. Powiedział zdziwionej, że miewał inne kobiety. Gdyby wszystkie były równie stuknięte - nie musiałby jej mówić, bo spotkałyby się na tych schodach prędzej czy później. Sześć lat to dość czasu, żeby się kilka histeryczek spotkało, nie sądzisz? "Tylko on tak łatwo może nie znaleźć następnej podobnej." Biorąc pod uwagę to, co pisze zdziwiona - kolejną taką, zamiast specjalnie szukać - od razu pogoniłby szpadlem. Jak dotąd wygląda, że on już dawno by dał jej spokój, więc nie sądzę, żeby szalenie szukał kontaktu wykorzystując do tego dziecko. Śmiem sądzić, że najchętniej wyprowadziłby się do Czarnej Dziury Pośrodku Niczego gdzieś w Mongolii Zewnętrznej, zamiast przeć na kontakt.Ale tu jest jego życie i trudno oczekiwać, że będzie się ukrywał przed zakusami zdziwionej gdzieś w stepie szerokim. Jeśli będzie miał dość rozumu - wniesie o uporczywe nękanie i zakaz zbliżania i cześć. Odpowiedz Link Zgłoś
eriu Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 17.09.15, 16:04 @ rycerzowa Ja oceniam tę sytuacje inaczej: dziewczyna z problemami, które należałoby przepracować z terapeutą ma normalne marzenia, ale realizuje je w sposób bezwzględny, na dodatek przeinterpretowuje wszystkie wydarzenia/ słowa na swoją korzyść. Moim zdaniem dobitnym tego przykładem była interpretacja słów matki przyszłego ojca: „Drogie dziecko, z synem o tym rozmawiaj, jesteście dorośli”. Co z tego komunikatu utrwaliła w swojej świadomości autorka wątku? Powiedziała do mnie „moje dziecko” = wita mnie w rodzinie jako synową. Trudno o dobitniejszy przykład i dowód, że autorka wątku interpretowała wszystko na swoją korzyść odrzucając całkowicie niewygodną prawdę i komunikaty. @ basiastel podzielam Twoją opinię i nie dziwię się ojcu dziecka, że ma dość. I na koniec dodam, że bardzo żal mi tego dziecka i że ojciec po jego narodzinach się trochę zreflektuje i zawalczy – najlepiej o opiekę nad dzieckiem, bo niestety patrząc na zachowanie matki nie wróżę mu szczęśliwego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
arianna-kalinda Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.09.15, 16:40 Rany! Jakie jesteście wredne dla tej dziewczyny. Zamarzyła o lepszym życiu, a Wy tylko żeby jej dowalić i sprowadzić na ziemię. Chodzi mi o te teksty, że jej wybranek na pewno znajdzie sobie lepszą od niej i z nią założy rodzinę. A skoro tak kiepsko oceniacie jej osąd, to dlaczego zakładacie, że on taki wspaniały - może jest taki tylko w jej mniemaniu, bo jest zakochana, a w rzeczywistości to przeciętniak z nowobogackimi i wysoko aspirującymi rodzicami (którzy sami bardzo wcześnie założyli rodzinę i są zafiksowani na punkcie: aby syn nie popełnił ich błędu). Albo te porównania do gwałtu! To co zrobiła można najwyżej porównać do podmieniania tabletek antykoncepcyjnych na placebo. Generalnie jak człowiek uprawia seks, to z możliwością ciąży liczyć się musi, bo 100% skuteczności ma tylko szklanka wody zamiast. I jeszcze to mnie dobiło "ojciec po jego narodzinac > h się trochę zreflektuje i zawalczy – najlepiej o opiekę nad dzieckiem". Przecież człowiek ten milion razy deklarował, jaki to jest niegotowy na bycie rodzicem, poza jaki tryb życia on prowadzi...Z resztą dziecku najlepiej by było w rodzinie więc co złego w tym, że autorka o nią walczy. Może i Zmeczona jest niezbyt mądra życiowo, ale taka Smutna_inaczej z nowego wątku 3 x głupsza. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.09.15, 17:43 > To co zrobiła można najwyżej porównać do podmieniania tabletek antykoncepcyjnych na placebo. > Generalnie jak człowiek uprawia seks, to z możliwością ciąży liczyć się musi, bo 100% skuteczności ma > tylko szklanka wody zamiast. A jak kobieta wyjdzie na ulicę, to powinna się liczyć z tym, że ją napadną. Mogła nie wychodzić, no nie? A już zwłaszcza, gdy założy spódniczkę. A nie daj boże - krótką. W sklepie sprzedawvca też Cię może pokraść. Zatem- nie kupujmy w sklepach. Itd. Takie to jest żałosne myślenie. Oszustwo pozostaje oszustwem, wrobienie w dziecko- wrobieniem. choćbyś nie wiem, jak zaklinała rzeczywistość, że "zawsze można zajść w ciążę". A decyduje o tym- INTENCJA. O czym, jako osoba dorosła i mniemam: moralnie rozwinięta, powinnaś wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.09.15, 20:30 Jeśli człowiek milion razy deklarował, że nie chce dziecka, że nie jest gotowy, to jak ocenić działania zmęczonej, w pełni świadomej jaki tryb życia prowadzi? Odpowiedz Link Zgłoś
arianna-kalinda Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.09.15, 20:38 Nie postąpiła mądrze ani etycznie, ale tego już się nie cofnie. Faceci czasem w takich sytuacjach dojrzewają, czasem nie. Dobrze, że autorka się nie poddaje, na szali jest dobro jej dziecka, chyba nie ma wiele do stracenia. Krytykowałyście też bardzo próby załatwienia sprawy za pośrednictwem rodziców. Ale skoro gość zachowuje się jak dziecko, to czemu nie? Odpowiedz Link Zgłoś
bachtin Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.09.15, 20:49 W którym momencie się zachowuje jak dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.09.15, 20:58 Taa, bo ona postąpiła bardzo dojrzale, aranżując wpadkę. Gdzie wtedy było dobro jej dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.09.15, 22:34 Pewnie, ze dobrze, ze sie nie poddaje. A w razie czego moze zawsze poszukać innego frajera, któremu wmusi inne dziecko i może z tym kolejnym stworzy rodzinę. Niekoniecznie szczęśliwą, biorąc pod uwagę, że jest emocjonalnie na poziomie krewetki. Kurna, coś z 5 lat temu całkowitym przypadkiem dałam sie zaprosić na kawę łosiowi. Ot, zwykła kawa i zwykły łoś, lat 35. A ja mam życie ułożone, czego nie taję. Łoś zakończył spotkanie tezą, że jego mama bardzo chętnie mnie pozna i moją córkę. Spytałam grzecznie, po jakie licho? No właśnie... Na tej kawie zakończyliśmy znajomość definitywnie i unikałam tras, po których chadzał. Wiesz, czemu? Nie dlatego, że chciał sobie ze mną w połowie pierwszej kawy ułożyć ze mną życie. Ale dlatego, że od razu wyskoczył z mamusią. Jeśli dorosły obywatel angażuje w swój związek krewnych czy kogokolwiek - nie jest dorosły i nie należy sobie układać z nim żadnej relacji. Ani zostawiać mu pod opieką dziecka, dużego psa i małego kotka. Odpowiedz Link Zgłoś
panizalewska Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 20.09.15, 11:13 Dziewczyny, ja oczom nie wierzę, że Wy dalej wałkujecie temat trolla / dziecięcia, które tu nie zagląda i nijak nauk nie pojmie i nie wdroży, bo foch :P Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 20.09.15, 17:49 Bo to fajna rozrywka :D Odpowiedz Link Zgłoś
panizalewska Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 21.09.15, 18:48 Aaaaa, to luz, ja myślałam, że jakiś sado-masonizm, umartwianie się, czy inne takie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 21.09.15, 19:43 NIe. Sadoróżne uprawiam na poważne tematy :D Odpowiedz Link Zgłoś
bachtin Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 18.09.15, 20:51 >Z resztą dziecku najlepiej by było w rodzinie więc co złego w tym, że autorka o nią walczy. W szczęśliwej rodzinie. Nie z wkurzonym ojcem i matką cierpiącą na histerie i urojenia, z teściami dyszącymi w kark. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 01:48 Troll nie troll, takie rzeczy sie zdarzają Uważam ze facet jest mega egoista, czego oczekiwał ze kobieta poświeci mu 5 lat życia i nie bedzie choć w pewnym stopniu planować? Ona oczywiście naiwna do bólu, ale moim zdanie rodzinka typowo nowobogacka, on rozpieszony panicz z pretensjonalna mamusia "drogie dziecko".... Poza tym jeśli facet rzeczywiscie gada ze kocha, ze dzieci kiedyś tam? Tylko nie określi sie czasowo ...to co można myślec. Znam takiego, przyjaciel mojego meza jeszcze z czasów z przedszkola, był świadkiem na naszym ślubie. Podobna sprawa on młody bóg przystojny zbudowany , dosc zamożny , ona ze wsi przyjechała do miasta do szkoly. Mieszkała w internacie, czasem u niego sypiając , nie mogła mieszkać stałe zeby sie rodzice nie dowiedzieli... Nikt ze znajomych jej nie znał, on znał jej grono znajomych. 5 lat tak sie bujali, a gdy ona jechała na weekend do domu on bujał sie z panienkami. Jak sie potem okazało on jej obiecywał co chciała usłyszeć, byle nie gderala, trzymał ja bo nie była kłopotliwa a dziura do seksu była niemal stałe chętnie dostępna, dla odmiany wypuszczał sie na polowanie. Jak sie nie udało to ona byla. Stała kochająca, o ktora sie strać nie trzeba. Nie mogła wiedzieć ze on ja tak traktuje bo jej obiecywał, złote góry .ona mieszkać musiała w internacie ,musiała jeździć do domu wiec jakby nie miała możliwości przekonać sie czy on ja chce w domu. W końcu ona planowała ślub, ja ja poznała przez przypadek, przez jakaś znajoma, z początku nie wiedziałam ze to ta. Okazało sie ze dziewczyna juz ma upatrzony lokal, sukienkę, listę gości ze swojej rodziny, zaproszenia. Czeka tylko na pierścionek. No bo w końcu po 5 latach by sie jyz przydało. I on wiedział bo śmiał sie ze katalogi z suniami w domu sa, i oglądał z nia katalog z pierścionkami. Nawet niby wstępnie wie który ona by chciała. Nie protestował ale tez nie obiecał. Dziewczyna była mega fajna, miła dobra, ładna. W pewnym monecie on poznał dziewczynę, i dosłownie z dnia na dzien ja rzucił. Mowić ze nigdy jej nie kochał a to co mówił było tylko niewinnym kłamstewkiem zeby dobrze mu dawała. Dziewczyna w ciąże nie zaszła ,bo raz ze sie pilnował, dwa ze ona bała sie wroci z brzuchem przed ślubem. Przeżyła to strasznie, pózniej właśnie juz ja znałam i ta znajoma ,koszmar, potem rok dochodziła do siebie. A facet w ciagu 1.5 roku zmienił dziewczynę, zamieszkała z nim, pobrali sie. A pózniej okazało sie ze chwile startował do mojej kuzynki.... Jeszcze bedą z tamta. Świnia, tu sprawa jest mega podobna, tyle ze starsi ludzie to szybciej wyszła niechce do wspólnego mieszkania. Ale co ma myślec dziewczyna, której facet mowi kocham cie idzie z nia do łóżka, tworzą tam jakoś związek??? Oczywiście nie pochwalam zajścia w ciąże, choć zawsze trzeba sie z tym liczyć bo 100% nic nie daje gwarancji. Ale jego teksty zeby dziecko nosiło twoje nazwisko, zeby zniknęli on da kase, cham i prostak... I jeszcze tekst powiedziałaś pozno żebyśmy mogli cos razem zdecydować? Tak najlepsza opcja dla niego aborcja... I po kłopocie. Rozpieszczony gó...arz nie facet. I nie mowię tu o jakiś związku, ale o typowym pozbyciu sie problemu, "odesłać służąca z domu państwa bo panicz dziecko na boku zrobił i zeby sie nie wydało." Facet obrzydliwy jak dla mnie, dziewczyna mega naiwna, a moze obiecywał jej złote góry, lub mówił tak zeby wyszło ze niby potwierdza ale nic nie obiecuje. Moim zdaniem bujanie sie razem kilka lat do czegoś zobowiązuje. Jeszcze jednen był taki , tez 6 at związku, obiecanki, bo on musi najpierw samochód kupić, potem mieszkanie, potem urządzić, potem nazbierać na ślub. I jak tak zbierał to poznał pannę , po 3 miesiącach okazało sie ze panna zaszła, po następnych 3 był ślub a 3 miesiące po ślubie dziecko sie urodziło. A druga straciła 6 lat życia , 30 letnia została z ręka w nocniku. Wiec tak bym mocno nie jechała po autorce, bo wypady z kumplami, to teraz takie modne nieograniczanie faceta. Itp. Czekała az podejmie decyzje. Nie doczekała sie. Dziecko miało byc napędem do podjęcia jakiś decyzji... Odpowiedz Link Zgłoś
0ldjoanna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 08:26 3-mamuska napisała: Słusznie prawisz, moim zdaniem ten gość to kompletne dno (nie znaczy to, że bronię dziewczyny), i zachwyty 90% tutejszych pań nad nim tylko mnie śmieszą. Odpowiedz Link Zgłoś
vi_san Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 08:56 Zachwycać się panem nie zamierzam, ale pozwól, że nieco skoryguję twoją historię. Wątkodajka OD POCZĄTKU była zapewniana przez chłopa, że on NIE CHCE ani dzieci ani wspólnego życia. W przeciwieństwie do opisywanego przez ciebie, który świadomie i z premedytacją obiecywał, mówił itd. Tu facet od razu deklarował, że "związek otwarty" może być, że pełna swoboda, zero wspólnego mieszkania [no, mogła się panna "pogościć" u niego jak rodziców nie było], było nawet rozstanie, po którym to panna dzwoniła i zapraszała na jakieś "rozmowy"... To panna, pomimo wielokrotnych deklaracji faceta, że nie planuje z nią przyszłości i pomimo, że ZAWSZE się zabezpieczał "pomogła" przypadkowi, czyli de facto świadomie zmusiła faceta do ojcostwa... To panna ze słów teściowej in spe "Dziecko drogie, rozmawiaj z moim synem, nie ze mną" usłyszała tylko "dziecko drogie" i wywnioskowała, że mama ukochanego już ja traktuje jak córkę... Nie gloryfikuję faceta. Ale nazwanie go obrzydliwym chamem i prostakiem oznacza, że zabraknie słów na opisanie bezdennej głupoty panny, która nie rozumie najprostszych [werbalnych i niewerbalnych] komunikatów i która beztrosko igra z cudzym życiem [zarówno chłopaka jak i przyszłego dziecka] żeby tylko zrealizować własną wizję rzeczywistości nijak się mająca do świata realnego. Odpowiedz Link Zgłoś
0ldjoanna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 17:07 Wątkodajka OD POCZĄTKU była zapewniana przez chłopa, że on NIE CHCE ani dzie > ci ani wspólnego życia. W startowym poscie autorka pisze: Zwłaszcza, że cały czas mówił ze pilnuje ze mną dzieci w przyszłości. To "pilnuje" to, jak rozumiem, literówka i miało byc "planuje". Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 17:12 0ldjoanna napisała: > W startowym poscie autorka pisze: Zwłaszcza, że cały czas mówił ze pilnuje ze mną dzieci w przyszłości. No tak, ale jak się poczytało jej dalsze posty, to można mieć poważną wątpliwość, czy to, co mówił jej ten pan, było na pewno tym samym, co ona zrozumiała i przyswoiła. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 21:52 No i dokładnie cały czas jak durnej powtarzał, że nie chce dzieci na razie, a to nie znaczy, że chce w przyszłości akurat z nią. I w ogóle nie robił kompletnie nic, co by wskazywało, ze ma jakiekolwiek plany, a szczególnie z nią w centrum. Jeśli dodać niechęć do wspólnego mieszkania niechęć rodziców, wzadziemanie panny na okoliczność świąt, wakacji czy herbatki u cioci - rachunek jest prosty: stanowiła rezerwową piczkę i nigdy tego nie krył. A to, że ona doraźne stosunki pomyliła z planami na przyszłość to już jej sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
annb Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 23.09.15, 13:00 Freudowska pomyłka nie pierwsza w tym wątku Zwłaszcza, że cały czas mówił ze pilnuje ze mną dzieci w przyszłości słowo pilnuje jakos tak..inny wydzwięk ma niż planuje,nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 23.09.15, 13:06 annb napisała: > Freudowska pomyłka > nie pierwsza w tym wątku Bardzo trafne spostrzeżenie, Freud w tym wątku się kłaniał co i rusz. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 23.09.15, 13:43 annb napisała: > Freudowska pomyłka > nie pierwsza w tym wątku Niezależenie od tego, czy była to pomyłka freudowska czy nie, z poprzedniego wątku zmęczonej wynikało, że pan na punkcie antykoncepcji miał istnego zajoba, więc de facto bardzo pilnował, by żadnych dzieci z tego nie było. I jestem pewna, że gdy mówił o dzieciach w przyszłości, absolutnie nie miał na myśli mienia ich ze zmęczoną. Podejrzewam, że żadnego związku tam nigdy nie było, że to zmęczona wyobraziła sobie związek przekręcając sens słów chłopaka dokładnie w ten sam sposób, w jaki przekręciła słowa jego matki. Odpowiedz Link Zgłoś
vi_san Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 20:46 Przeczytałaś wszystkie wpisy "Zmęczonej"? Skoro z uwagi mamy ukochanego "Dziecko drogie, rozmawiaj z moim dorosłym synem a nie ze mną!" panna zrozumiała, że "dziecko drogie" oznacza traktowanie jak córkę? Być może chłopak mówił: "Być może kiedyś będę chciał założyć rodzinę i mieć dzieci" [nie precyzując z kim], a panna zrozumiała: "Chcę mieć z tobą pięcioraczki kanadyjskie i żyć na wsi spokojnej, tylko się trochę pobawię"... Odpowiedz Link Zgłoś
0ldjoanna Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 21:57 Być może chłopak mówił: "Być moż > e kiedyś będę chciał założyć rodzinę i mieć dzieci" [nie precyzując z kim], Być może, ale być może było zupełnie inaczej, być może rzeczywiście z premedytacją ją oszukiwał i mamił, traktując jako darmowy "materac". Nikt z nas nie wie, jak naprawdę wyglądał ten związek - nie związek, a ilość jadu wylewanego w tym wątku na tę nieszczęśnicę jest wprost porażająca. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 22:12 Litości! Baba nawet "won stąd!" tłumaczy na "wyjdź na chwilkę i wróć, bo mam dla ciebie niespodziankę" i nagle w tym jednym momencie być może jednak coś obiecywał? A Ty sądzisz, ze nieszczęśnicę trzeba głaskać po pustym łbie za głupotę? Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 11:58 No to: Nie oczekiwał. Rozstali się i wcale za nią nie biegał z róż bukietem. Nie planował, nie chciał. Jest egoistą w jak najbardziej pozytywnym sensie: ma swoje plany, którymi nie uwala innych i tego samego chce dla siebie. Chyba też muszę być nowobogacka, skoro nawet do 70-letnich kumpli, jak mnie irytują, mówię "synu, ale nie pitol". "Poza tym jeśli facet rzeczywiście gada, że kocha, że dzieci kiedyś tam." Jeśli. Rzeczywiście. O ile wiem, nie wspominał o miłości, a dzieci to może, kiedyś. I ani słowa, że z tą akurat kobietą. Nie znałaś podobnej sprawy, bo tu normalny facet z nieźle sytuowanej rodziny i głupia panna, przypuszczalnie z nowobogackiej rodziny, chcąca się wżenić w sfery. Rodzice ja znali i nie chcieli za synową, kumple pewnie też ją znali, ale skoro na wspólne imprezki nie chodziła, to po prostu była z zewnątrz. Ot, rezerwowa piczka. A skoro się na to godziła, to jej problem. Z tym, że chłopak też się do jej znajomych jakoś nie przytulał. "Nie mogła wiedzieć". Ale zdziwiona wiedziała. "W końcu ona planowała..." i tu się pojawia pierwszy problem w obu przypadkach: ona planuje, zamiast oni planują. Dziękuję. Jeśli ktoś planuje ze mną cokolwiek, nawet tylko wyjście na spacer, i nie spyta mnie uprzednio o zdanie - może się wietrzyć. A mówimy o życiu, nie o spacerze. "No bo w końcu po 5 latach y się przydało". Po co? Dla mnie po 20 nadal nie jest przydatne. "Nie protestował, ale też nie obiecał". Więc w czym problem? "bała się, ze wróci z brzuchem przed ślubem" - czyli rozum jednak miała, bo wiedziała, że ciąża jej nie ochroni przed kopem, a relacje nie pozostawiały wątpliwości. Poniosą konsekwencje swoich marzeń, ale tylko ona i marzeń, a nie roszczeń. Chwała jej za to. Te sprawy mają styczną tylko w miejscu: ona chce, a on niekoniecznie. Poza tym są zupełnie różne, a przede wszystkim cele i powody są skrajnie odmienne. A co ma myśleć facet, kiedy dziewczyna mówi, że kocha i rozkłada nogi? Że czas kupić wyprawkę i malować dziecięcy pokoik? Czemu cham i prostak? Lepiej by było, gdyby kulturalnie i miło z nią zamieszkał i ją lał, a dziecko gnębił psychicznie? I co zrobimy z tymi chamkami i prostaczkami, które oddają dzieci do domów dziecka? Owszem, dla niego i, zapewne, dla dziecka aborcja byłaby jedną z lepszych opcji. Ale może gdyby się dowiedział wcześniej - zareagowałby inaczej już choćby z tego powodu, że miałby wybór. A nie miał. Wiesz, ile kobiet decyduje się urodzić i wychowywać niepełnosprawne dzieci tylko dlatego, że na początku mogą wybrać? Mogą zdecydować, czy chcą? Dzieci w DD są wynikiem braku wyboru najczęściej (pomijam te odebrane rodzicom). Piszesz "może obiecywał". Nie. Zdziwiona pisze wprost, że *nie* obiecywał. Cały czas mówił "nie". Poza tym mówienie o stracie 6 lat życia jest od czapy. Po pierwsze nie leżały chyba w tym czasie w katatonii, tylko żyły? Po drugie to był ich wybór. A "dziecko miało być napędem" to już horror. Dziecko powinno być chciane i powinno być wynikiem decyzji. Napęd to jest w wale korbowym, a nie w macicy. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 22:11 >A druga straciła 6 lat życia , 30 letnia została z ręka w nocniku. Łojzicku. Ty tak poważnie? Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 22.09.15, 22:16 Wiesz. Jak zaczynała wkładać rękę w urynał, miała 24 lata - piękny wiek, ale młoda to i pstro w głowie, i nadzieja... A jak doszła do trzydziestki to już stare pudło. Została ona, ręka i nocnik. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 23.09.15, 11:48 yoma napisała: > >A druga straciła 6 lat życia , 30 letnia została z ręka w nocniku. > > Łojzicku. Ty tak poważnie? O jeny ale żeście sie czepily. To było 20 lat temu w niedużym mieście , cieżko wtedy było 30 letniej kobiecie zaczynać od nowa. Zwłaszcza ze pracowała w lokalnym sklepie, spędzała czas tylko z nim lub babkami z pracy. Poza tym mieszkała u niego musiała wrócić do rodziców, Myslala juz o ślubie ,dzieciach, poswieciła czas ,lata pieniądze ,które zarabiała w jego mieszkanie, jak to kobieta dbała... Poza tym kochała go i została sama. Bardziej tez chodziło mi tez o stronę emocjonalna... Ona juz ze 2/3 lata wcześniej chciała ślubu i dzieci. Ale on ciagle odkładał , myślała ze taki odpowiedzialny ,a on po prostu szukał czegoś lepszego. A nie oszukujmy sie, zanim sie pozbierała emocjonalnie, zaufała następnemu facetowi , jeśli znalazła to nie tak od razu. Zanim jeszcze kogos poznała to z 5 lat jak dla mnie 35 lat na pierwsze dziecko to pozno jak sie chce miec 3 i wyrobić sie przed 40-stka. Dla mnie 40 letnia matka małego dziecka jest stara. Na to zeby w jakimś względnym zdrowiu doczekać ślubu,studiów czy wnuków. Pomoc ewentualnie w początkowych latach. Moze dlatego ze moj tato znał w wieku 45 lat, jego rodzeństwo tez w okolicy, moja mama jest od lat schorowana. I ja byłam późnym dzieckiem i juz pod koniec podstawówki moja mama spędzała tygodnie w szpitalu. I od tamtej pory jest na rencie. Żadnej pomocy z wnukami w stanięciu na nogi, czy pomoc choćby podczas studiów. Wiem ze to nie jest jakiś obowiązek, ale ona wymagała opieki a ja jeszcze nie byłam pełnoletnia. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 23.09.15, 14:05 20 lat temu 30-letnia kobieta była jedną nogą w trumnie? To zaskakujące. Jeśli w niedużym mieście i uczepiona paska jakiegoś amanta oddawała się li tylko rozrywkom typu kawka z koleżankami to sama bym jej nie chciała. Musiała być nudna jak flaki z olejem. Ale to jej zasługa. Poza tym skoro mieszkała u niego i musiała się wynieść, to nie wiem, czemu akurat do rodziców. Nic jej tam nie trzymało. "Myślała o...". Całkiem jak indyk. "Poświęciła" - dobrowolnie. I czemu ja po 20 latach nie mam poczucia, że poświęcam. Cokolwiek: życie, kasę, lata kwitnącej młodości. I komukolwiek: samcowi, dziecku, ludziom... Może dlatego, ze chcę coś i dla kogoś oraz dla siebie, zamiast realizować plan. Kochała go. Zdarza się. Wiesz, ilu ludzi kocha innych ludzi lata całe, a później się rozchodzą? I co? I ta strona, która nie kocha, ma się poświęcać dla tej kochającej i z nią tkwić? A z przyczyn...? "Ona chciała, a on odkładał". Bo nie chciał. A spytała go "Ale ty chcesz w ogóle?". "Myślała" - no własnie nie. Wyobrażała sobie, a to nie to samo. "Zanim jeszcze kogos poznała to z 5 lat jak dla mnie 35 lat na pierwsze dziecko to pozno jak sie chce miec 3 i wyrobić sie przed 40-stka." A to koniecznie do posiadania dziecka, czy nawet trójki trzeba mieć ślub, męża i tak dalej? No popatrz... To ja jakaś dziwna jestem, bo nie mam ślubu, a dziecko owszem. Poza tym, jak mówię, miała plan. Tylko nie uwzględniła zdania zainteresowanego. "Dla mnie 40 letnia matka małego dziecka jest stara." Dla Ciebie. "Moze dlatego". Może. Może własne, nieudane doświadczenia przekładasz na innych, czyli dopasowujesz rzeczywistość do siebie. Byłaś z tym u psychologa? "ja byłam późnym dzieckiem i juz pod koniec podstawówki moja mama spędzała tygodnie w szpitalu. I od tamtej pory jest na rencie. Żadnej pomocy z wnukami w stanięciu na nogi, czy pomoc choćby podczas studiów." Straszne. Ale wiesz co? Ja jestem niepóźnym dzieckiem, moja matka nie jest na rencie i też mi, cholera, w niczym nie pomogła i dalej nie pomaga. Ani z wnukami, ani podczas studiów, anie prawie w ogóle nie mam z nią kontaktu i bardzo mnie to cieszy, bo jest irytująca. Natomiast znam całą masę kobiet znacznie młodszych niż lat 40, które chorują. Nierzadko dlatego, że za wcześnie urodziły dzieci i mają rozpierniczone kręgosłupy. Do tego głupich mężów, którzy nie chcieli z nimi być i pomimo wspólnego mieszkania i dzieci - nie są. I, kurczę, to kompletnie ma się nijak do tej Twojej wizji cudownego związku i zdrowia wynikającego z wczesnego zamążpójścia i rozmnożenia. Ten żal do matki, że tak późno Cię urodziła i że wymagała opieki - też przepracuj z psychologiem. Bo wygląda na to, że steruje Twoimi poglądami, decyzjami i życiem. Musi Ci być okropnie trudno tak na wszystko patrzeć przez pryzmat "ja to mam przechlapane... matka mogłaby być moją babcią i jeszcze się rozsypuje, bó". Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Jestem w matni. Nie wiem co dalej. 23.09.15, 14:46 > Dla mnie 40 letnia matka małego dziecka jest stara. No dzięki ci bardzo :) Bardzo ci współczuję braku pomocy w stanięciu na nogi (WTF?), ale tu "zawinił" raczej stan zdrowia babci, a nie jej wiek, nespa? Odpowiedz Link Zgłoś