Fikcja w małżeństwie

13.08.15, 23:35
Witam jestem mężatką od wielu lat z dwójka małych dzieci. Mąż przy dzieciach zachowuje się normalnie, ale gdy pójdą spać wszczyna awantury praktycznie o wszystko, co mu nie pasowało w moim zachowaniu w ciągu dnia. Mówi mi wprost że mnie nie kocha, że jest ze mną tylko ze względu na dzieci, że się wyprowadzi, rozwiedzie, że ja mu nie odpowiadam. Nie wiem jak reagować, przy dzieciach zachowuje się normalnie. Mam wrażenie że chciałby mną rządzić, a każdy sprzeciw z mojej strony to już awantura. Boję się wieczorów i jego rozmów. Nie raz straszy że smakuje walizki jak ja się nie zmienię. Ja narazie staram się go udobruchac by była rodzina, ale wiele mnie to kosztuje. Co zrobić w tej sytuacji?
    • panizalewska Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 07:41
      Rozwieźć się
      • stara-a-naiwna Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 09:05
        TAK -rozwieść się
        ale najpierw się do rozwodu przygotować
        nagrywać cichaczem awantury żeby miec dowód w sądzie
        nie wiem czy to wystarczy żeby orzec rozwód z jego winy ale dla ciebie to dużo lepsza opcja
        • stara-a-naiwna Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 09:05
          i zabezpieczyć się finansowo na ile Ci się uda (odłożyć kasę, pomyśleć czy w razie gdybyś się usiała wyprowadzić masz gdzie)
          • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 09:23
            może autorka jest już zabezpieczona finansowo? Może to jej dom/mieszkanie a w dodatku ma jeszcze 2 od rodziców które wynajmuje.
            Tutaj nić nie jest napisane o finansach a raczej o nieświadomych upodobaniach/relacji sadu-maso.
            Jemu się podoba jak do łóżka ciągnie siła, ona jakoś cały czas do tego łóżka idzie pod przymusem i ze strachem. I jakoś to trwa ileś tam lat-pytanie dlaczego, a w dodatku jakoś ta para się dobrała sama.
            • stara-a-naiwna Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 11:50
              nigdy żyjąc w "normalnym" związku nie jest się zabezpieczonym - bo kupa rzeczy jest wspólnych czyli takich które partner może zabrać (nawet jak się wyprowadzi z jej domu lodówkę, kuchenkę, auto... wszystko co kupili w trakcie trwania małżeństwa może zabrać bo jest również jego) i w ten sposób może zostać w swoim ale już pustym domu.
    • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 08:46
      "Ja narazie staram się go udobruchac by była rodzina, ale wiele mnie to kosztuje".

      Przepraszam że się spytam, a jak wygląda to wieczorne udobruchanie?

      Dla mnie jeszcze przy pierwszym przeczytaniu wygląda na dziwny rytuał (ktoś to nazwał gry małżeńskie).
      Mąż co wieczór wyprawia awantury i straszy rozwodem- bo wie że żona w zamian będzie go "udobruchać seksem mimo swojej woli".

      Jak dla mnie-rzecz która nie mieści się w mojej głowy.
      Jak tego sprawdzić-dzisiaj wieczór pierwsze zdanie zaczynające awantury- mężowi prosto mówisz, że albo przestanie, albo śpi po za sypialnią.
      Można jeszcze podać do wyboru-w kuchni, u sąsiada, przy dzieci, u swojej matki etc.
      • aandzia43 Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 09:51
        A skąd wiesz, że chodzi o seks?.
        • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 10:19
          Moja dedukcja mi podpowiada na podstawie 3 napisanych faktów.

          Po pierwsze gwałtowna zmiana zachowania męża zaczyna się wieczorem," gdy dzieci pójdą spać".
          Po drugie autorka się boi wieczorów, a nie poranków. Po trzecie stara się go udobruchać.
          A po czwarte moja fantazja mi podpowiada że to udobruchanie nie jest pod formie-ok, idziemy teraz na ryby czy na fitness, albo szorujemy podłogę w garażu a coś innego co można robić wieciorem jak dzieci śpią. Ale mogę się mylić dlatego zadałam pytanie.
    • aandzia43 Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 09:47
      A na czym miałaby polegać twoja zmiana? Co miałabyś zrobić, żeby nie odszedł? To jakieś rozsądne wymagania, czy tylko czepianie się?
    • tonik777 Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 10:09
      > Co zrobić w tej sytuacji?
      Pomóc mu w pakowaniu walizek.
    • koronka2012 Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 20:30
      Zacznij się szanować, dziewczyno, póki jeszcze czas.
      Np. od tego, żeby paniczowi powiedzieć, że tobie nie odpowiada jego zachowanie i jeśli chce - to niech się wynosi.
      • panorama2 Re: Fikcja w małżeństwie 14.08.15, 20:48
        Dziękuję za odpowiedzi, ale to jest skaplikowane. Dla dzieci on jest do rany przyłóż kochany tatuś. To do mnie warczy i jest złośliwy. Wiele razy mówiłam by tak się nie zachowywał ale to ja jestem wszystkiemu winna.
        • akn82 Re: Fikcja w małżeństwie 15.08.15, 07:59
          Oprócz dzieci jesteś jeszcze Ty. Wasze napięte stosunki wpływają też na dzieci. Nie ma sielanki w relacji dzieci-ojciec w sytuacji w której ojciec upadla ich matkę. To pozory. Sugeruje żebyś zawalczyla o własną godność. Pierwszym krokiem jest komunikat, że nie godzisz się na takie traktowanie i zapytaj jakie on widzi wyjście z tej stacji. Do tanga trzeba dwojga i oboje musicie poczynić zmiany. Jeśli on nie jest na swoje gotowy przygotuj się do rozwodu wg wskazówek danych Ci powyżej. Kiedy pomożesz panu pakowac walizki na 99 procent się pamięta i przestanie gadać i rozwodzie. Może on odtwarza jakiś durny schemat z domu rodzinnego?
          I przestań z nim sypiać,w takiej stacji seks to gwóźdź do własnej trumny.
        • lilith76 Re: Fikcja w małżeństwie 15.08.15, 15:46
          On wykorzystuje strach, który siedzi w twojej głowie.
          Wyobraź sobie, że za każdym razem, przy takiej sprzeczce, gdy grozi odejściem, odpowiadaj z uśmiechem, że proszę bardzo i czy pomóc spakować. Gdy sytuacja się powtórzy przypomnieć, że drzwi są tam. Uwierz, misio nie odejdzie, bo gdzie mu będzie tak dobrze. A może z czasem przestanie grać kartą "odchodzę".
          Gracie w grę - on ma syndrom "rzucam łopatkę, foremki i idę sobie z piaskownicy", ty boisz się odrzucenia. Dobraliście się jak "marchewka z groszkiem". Gdy zrobisz mu pa pa łapką w tej piaskownicy i uwierzysz, że świat się nie zawali, to zrobi się lepiej.

          Może też się okazać, że facet jest przemocowcem i twoja reakcja wywoła intensyfikację jego zachowań. Wtedy, na prawdę lepiej wyprosić go z tej piaskownicy.
        • panizalewska Re: Fikcja w małżeństwie 15.08.15, 15:51
          Ale z dziećmi się nie rozwodzi, tylko z Tobą, nie? Jak taki do rany przyłóż to niech je zabierze do siebie / ze sobą sam na sam na 2 tygodnie ciurkiem, to zobaczymy czy dalej będzie chojraczył
    • jagienka75 Re: Fikcja w małżeństwie 15.08.15, 08:11
      Boję się wieczorów i jego rozmów. Nie raz straszy że
      > smakuje walizki jak ja się nie zmienię. Ja narazie staram się go udobruchac by
      > była rodzina, ale wiele mnie to kosztuje. Co zrobić w tej sytuacji?


      pozwolić mu się spakować. niech idzie w cholerę.
      co to za rodzina, gdzie jedna ze stron jest zdrowo walnięta?
      • panorama2 Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 07:08
        Rozwód nie jest tak prosty. Tak jak pisałam dzieci rozpieszcza, holubi i go uwielbiają. Jest to dziwne ale nawet gdy się na mnie wydrze to one i tak lgną do niego. Myślę że wynika to z tego że je przekupuje po prostu i odgrywa rolę jaki to on jest pokrzywdzony a matka to ta wredna. Opcja zostawić mu dzieci a niech sobie zobaczy nie przejdzie bo on przepada za dziećmi i grozi mi że jak mnie zostawi to oczywiście zabierze mi dzieci, bo one oczywiście uwielbiają tatusia. Zacznę stosować chyba taktykę ignorancji.
        • noname2002 Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 07:52
          Myślę że wynika to z tego że je przekupuje po prostu i odgrywa rolę jaki
          > to on jest pokrzywdzony a matka to ta wredna

          A myślisz, że to nie ma żadnego wpływu na dzieci?
        • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 08:06
          Byłam ciekawa w jaki sposób uspokajasz męża. Według mnie jest to ważne w waszych relacjach.
          Jak on chce abyś się ty zmieniła.
          • panorama2 Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 08:33
            Uspokajam poprzez udobruchiwanie go, że się poprawię w zachowaniu, jaki on jest wspaniały i itp, nie chodzi o sex. Generalnie to on chciałby rządzić w związku, by było jak on chce, a ja powinnam się go słuchać, a jak nie to szczepa.
            • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 08:36
              A co konkretnie masz poprawić. Albo odwrotnie z czego jest niezadowolony.
              Druga sprawa- jeżeli nie chodzi o seks, to proszę napisz jak często uprawiasz seks z mężem w takim razie.
              • panorama2 Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 08:46
                Siedzieć cicho, zgadzać się na wszystko i się uśmiechać. Sex standardowo wg potrzeb.
                • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 09:28
                  Jakoś nie mogę zrozumieć o co chodzi mimo, że parę razy pytam w prost. Zastanawia mnie czy ten problem w komunikacji jest tylko u mnie czy też tak rozmawiasz z innymi. Ale może ja mam problem a dziewczyny z forum wiedzą o co piszesz i pomogą.

                  Napisz przykładową awanturę. Ja nie wyobrażam sobie, że jest wieczór, dzieci poszli spać, mąż mówi do mnie:

                  Agatko, masz robić co ci każe i się uśmiechać, masz mnie słuchać inaczej pakuję walizki i się wyprowadzam. A ja mówię-tak Tomku jesteś wspaniały, zostań ja a cię zmienię i będę cię słuchać zawsze.

                  Przepraszam, ale z twoich opisów tak wynika. Jak ci poradzić jeżeli mamy takie informacje?
                  • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 09:29
                    Miało być "się zmienię ..."
                    • panizalewska Re: Fikcja w małżeństwie 16.08.15, 10:15
                      Spoko, ja też ni chu chu nie rozumiem o co tak naprawdę chodzi. Może Panorama jest jedną z tych forumowiczek "chcę, żebyście mi pomogły, ale nie zdradzę szczegółów bo coś tam". A to zawsze o szczegóły się rozchodzi przecież
                      • attiya Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 21:02
                        albo: chcę abyście mi pomogły, doradziły ale i tak nic w tym temacie nie zrobię i będzie tak jak było do tej pory
                  • lilith76 Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 00:27
                    Ja to rozumiem tak przykładowo:

                    Mąż: Znowu nie posegregowałaś prania na zielone i niebieskie, wszystko poprałaś razem, jesteś beznadziejna, nie wiem co z tobą robię, każda normalna kobieta wie jak robić pranie, co z twoim mózgiem, mam dość, chcę to wszystko zostawić + sporo wykrzykników
                    Żona: Kochanie, to był mój błąd, więcej już nie zrobię tak prania. Twój system prania jest bardzo innowacyjny i logiczny.

                    Może brzmi śmiesznie, ale jak tak jest co wieczór, zarzutów jest 47, a pani ma słabą konstrukcję psychiczną, to może być smutno. Zapewne inna kobieta zabiłaby śmiechem pana, wzruszyła ramionami, a on by odpuścił.

                    Nie wiem, czy tak akurat bywa w tym małżeństwie, czy jednak te awantury mają inne podłoże.
                    • panorama2 Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 07:24
                      Ogólnie to tak wygląda. Źle wszystko robię wg Pana, jestem ciągle zmęczona, źle wychowuje dzieci, że dzieci balaganią, nie zgadzam się np na coś, np. zakup czegoś czy wyjazd gdzieś to awantura. Wieczne fochy i niezadowolenie. Do mnie warczy a do dzieci się tuli, całuje i kupuje prezenty. Nie raz mi mówi że jest ze mną tylko ze względu na dzieci. Przykre
                      • amb25 Re: Fikcja w małżeństwie 19.08.15, 09:32
                        Rozpieszczanie dzieci to nie jest wychowanie. Rodzice, ojciec tez, sa od wychowywania.
                        On swiadomie albo nie, nastawia dzieci przeciwko Tobie, bo to Tatus im kupuje i Tatus jest super, a Mama ciagle zmeczona i jescze na cos tam sie nie zgadza i jest niedobra dla takiego wspanialego tatusia (bo tatus na nia krzyczy wiec musiala zrobic mu cos zlego)... To w oczach malego dziecka prosty wybor... nawet jesli racja jest po twojej stronie.
                        Teraz dzieci masz male, to sobie z nimi radzisz, ale im beda starsze tym mniej bedziesz miala do powiedzenia i dzieci zaczna cie olewac i bedziesz miala problem. Zaczna cie traktowac tak jak twoj maz ciebie, bo przyklad idzie z gory.
        • jagienka75 Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 08:47
          est to dziwne ale nawet gdy się na mnie wydrze to one i tak lgną do
          > niego.


          o kochana, jeśli to się nie zmieni, jesteś załatwiona na amen.
          zdajesz sobie sprawę z tego, że w przyszłości dzieci będą Cię traktowały tak samo, jak mąż?
          że nie będą Cię szanowały?
          że nie doczekasz się od nich dobrego słowa, chyba że przy obcych, by zachować pozory dobrych stosunków w rodzinie?
          i to wszystko dzięki psychicznie niezrównoważonemu małżonkowi z którego dzieciaki już czerpią wzorce.
          napiszę tak, masz walniętego męża i dzieci będą takie same, jeśli z tym czegoś szybko nie zrobisz.

    • 71tosia Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 07:39
      Stawiasz sie w sytuacji typowej ofiary, ktora biernoscia prowokuje kata. Czy nie jest tak ze w ciagu ostatnich lat te wymagnia meza i jego awantury przybieraja na sile? Co zrobi jezeli ktoregos dnia nie bedziesz w stanie go 'udobruchac'? Uderzy, wpadnie w szal? Dlaczego sadzisz ze odbierze ci dzieci, to nie jest takie latwe w Polsce odebrac dzieci matce. Skonczy sie tragedia i dla ciebie i dla dzieci. Pilnie poszukaj jakiegos wsparcia w rodzinie w kolezankach w psychologu, powiedz o tym co sie dzieje w domu. Rozmawiajac o tym latwiej bedzie ci przeanalizowac sytuacje.
      ps czasami chyba w takich relacjach duzo mozna zdzialac przez zaskoczenie, moze ktoregos dnia wieczorem ty zacznij miec do niego ostre pretensje, spakuj mu walizke etc, pewnie nie na dlugo ale na jakis czas pomoze bo pan sie troche przestraszy.
      • kocia_noga Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 08:45
        Poza tym w ciągu dnia powinna się znaleźć sytuacja kiedy mu stawisz zdecydowany opór, a wtedy może nie zdzierżyć i wybuchnąć przy dzieciach - lepiej chyba jak dzieci przestaną żyć w świecie fikcji.
        • aqua48 Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 10:29
          Przede wszystkim pomyśl, że bierną uległością zamiast zapewniać dzieciom spokój i pełną rodzinę wychowujesz je na tak samo zachowujących się ludzi jak mąż. Widząc to co się dzieje między Wami nabierają pewności, że tak powinna wyglądać zachowanie męża w stosunku do żony. Bez szacunku, wsparcia i współdziałania. Jak będą w stanie z takim przekonaniem stworzyć same w przyszłości dobre związki i rodziny? Jak będą istnieć w społeczeństwie, w przyszłej pracy jeśli wychowujesz je w przekonaniu, że szacunek do drugiej osoby nie jest wcale ważny, a groźbami można wymóc swoją wolę?
          Pamiętaj też, że ewentualny rozwód z Tobą nie oznacza, że mąż przestanie być ojcem i kochać dzieci, z nimi się nie rozwodzi. I nie daj się wpędzać w poczucie winy.
          Zrób tak jak dziewczyny radzą. Nagrywaj zachowanie męża, opowiadaj o nim swojej rodzinie i znajomym oraz poradź się adwokata.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 16:12
      Wygląda na to, że jakby się Pani nie zachowała nie zadowoli Pani męża. Czemu mąż tak się zachowuje, trudno powiedzieć. Ale widać, że nie pomaga dobruchanie go, nie pomaga uległość. Skoro nie chce się Pani rozstawać, to moze trzeba postępować zgodnie ze swoimi zasadami, potrzebami, stylem. Wygląda bowiem na to, że żadne z Pani zachowań nie zaspokoją męża. Nie wiem czy zachowania męża eskalowały w czasie czy od początku taki był. Ja odnoszę się do sytuacji aktualnej. Może mąż ma jakąś satysfakcję z takiej Pani pozycji w związku. Warto też pamiętać, że nadmierna uległość często zachęca do jeszcze bardziej agresywnych zachowań. Sprawca sprawdza granice do jakich może się posunąć. Nie zatrzymany , próbuje bardziej, częściej, mocniej. Trzeba to zatrzymać. Jeśli mąż zdecyduje się na rozstanie, to jego wybór, którego uległością Pani może nie zmienić Agnieszka Iwaszkiewicz
    • differentview Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 17:00
      > Mówi mi wprost że mnie nie kocha, że jest ze mną tylko ze względu na dzieci, że się wyprowadzi,
      > rozwiedzie, że ja mu nie odpowiadam.

      co jeszcze musialby Ci powiedziec, zeby dotarl do Ciebie jego przekaz?

      > Mam wrażenie że chciałby mną rządzić, a każdy sprzeciw z mojej strony to już awantura.

      jesli masz zadatki na ulegla niewolnice- to niech Toba rzadzi a Ty sie nie sprzeciwiaj

      > Ja narazie staram się go udobruchac by była rodzina, ale wiele mnie to kosztuje. Co zrobić w tej sytuacji?

      nie tworzycie rodziny tylko patologiczny uklad- maz, skoro jest dobrym ojcem moze byc ojcem dla dzieci nie bedac w zwiazku z Toba



    • attiya Re: Fikcja w małżeństwie 17.08.15, 20:57
      nagraj kilka tych rozmów a potem zagraj vabank i każ mu te walizki spakować
      ciekawe czy od razu zacznie je pakować czy zacznie odkręcać kota ogonem
      i zamiast cały czas mu nadskakiwać zacznij w końcu być twarda i nie ustępować mu cały czas
      in mówi, ze cię nie kocha a ty go na razie starasz się udobruchać??
    • molly_wither Re: Fikcja w małżeństwie 18.08.15, 22:05
      On Cie nie kocha, kocha tylko dzieci. Ozenil sie , bo chcial miec dzieci. Sa faceci, dla ktorych zona to nie partnerka , a matka ich dzieci. Traktuje Cie przedmiotowo. Czas zaczac dzialac w realu, jak radza niektore panie. Zbierac dowody,nagrywac. W razie rozwodu musisz miec argumenty,zeby dzieci zostaly przy Tobie, nie przy mezu.To bedzie dla niego najwieksza kara. No,chyba ze jednak nie wywiazujesz sie tak,jak powinna matka i zona.
    • mama.gucia Re: Fikcja w małżeństwie 18.08.15, 23:28
      Odnosze wrazenie, ze zajmujesz sie domem I dziecmi a Pan wladca to dostarczyciel dobr, gotowki no generalnie Pan od kasy. Co zrobic?.
      Probujesz go jak pisalas udobruchac. Rozumiem, ze chcesz by pan nie krzyczal I bylo ok choc wiesz, ze nastepnego dnia wieczorem bedzie tak samo? Rozbisz to dla dzieci. Szlachetne poswiecenie, tylko w zyciu nie ma tak pieknie I wszelkie sytuacje wracaja do nas. Pan z jakiegos wzgledu czuje ze ma nad Toba przewage, bada granice. Podejrzewam, ze moze sprawiac mu to przyjemnosc, ze ma wladze nad kims kogo chocby oplul on go przeprosi, ze to jego wina. Funkcjonujesz jak osoba doznajaca przemocy, a Pan zachowuje sie jak klasyczny sprawca przemocy psychicznej I mozliwe ze tez ekonomicznej. Wiele kobiet doswiadcza tego, co ty I siedzi w domu nikomu nie mowiac. On zabral Ci sile do walki I dlatego reagujesz biernie, podporzadkowujesz sie. Jednak jest Ci z tym zle, wiec Ci to nie pasuje. Jagienka napisala racje- wasze dzieci mieszkaja w domu gdzie nie szanuje sie matki. Ten dom daje zle wzorce, choc Ty myslisz, ze dzieci tego pozoranctwa nie widza. Widza i dostaja taki przekaz: matke mozna i trzeba tak traktowac I to jest ok! Pierwszym Twoum krokiem moze byc wizyta u psychologa I rozmowa o problemach. Drugim zadbanie o niezaleznosc finansowa (jesli jej nie masz). Ja tez dokumentowalabym te awantury meza, bo w sadzie licza sie dowody a nie domniemania.
      Pytanie na koniec: ile dni, lat chcesz czekac na wieczorne awantury?. Szukasz tu porady co zrobic by maz ich nie wszczynal czy szukasz informacji jak udobruchac meza?. Odpowiedz sobie w myslach. Ja odpowiem Ci, ze maz zawsze bedzie wszczynal awantury niezaleznie od tego jak sie zachowasz. Zawsze bedzie szukal dziury w calym I naprawde to sie nie zmieni chocbys zmienila sie w Marlin Monroe, wygladala na 20 lat mlodsza I skonczyla 20 fakultetow. To typ, ktory bedzie Cie gnebil, bo tak. Twoj wybor co chcesz zrobic. Tylko niezaleznie co wybierzesz nie mow ze to dla dzieci, Rob to dla siebie! Glowa do gory.
      • panorama2 Re: Fikcja w małżeństwie 19.08.15, 19:07
        Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo nikomu o tym nie mówiłam, teraz jest mi lżej. Niestety tak jak piszecie zawsze znajdzie się powód bo tzw zupa była za słona. W dzień jest normalnie, a jedna mała rzecz i już straszy wyprpwadzka, bo go jak to mówi olewam i lekceważe. Nawet to że nie odbieralam telefonu a pan dzwonił i się zdenerwował to już awantura że składa papiery rozwodowe, likwiduje mi dostęp do konta wspólnego bo go denerwuje przez to że go olewam. To jest powód do rozwodu i ciągłego trucia. Już głowa mi od tego pęka. Kiedyś oczywiście tak nie było.
        • lilith76 Re: Fikcja w małżeństwie 19.08.15, 21:38
          Już głowa mi od t
          > ego pęka. Kiedyś oczywiście tak nie było.

          Czy to kiedyś, to zanim urodziły się dzieci, pracowałaś i przynosiłaś do domu pieniądze równe jego zarobkom?
          • panorama2 Re: Fikcja w małżeństwie 19.08.15, 22:05
            Zanim były dzieci był we mnie wpatrzony, gdy pojawiły się dzieci stał się inną osobą. Tak jak bym się już nie liczyła i nie była do niczego potrzebna. Liczą się tylko dzieci. Kasy zawsze przynosił więcej ode mnie. Ja też pracuję. Teraz zaczął gadać że zablokuje wspólne konto lub wystąpi o rozdzielczość majątkową w małżeństwie. Coraz to nowe pomysły jak mi dowalić. Jest podły i ma z tego satysfakcję bo gada o tym non stop po to by mnie wyprowadzić z równowagi. Staram się gona razie ignorować.
            • akn82 Re: Fikcja w małżeństwie 19.08.15, 22:35
              Z tego co rozumiem zc twoich wypowiedzi to nie tyle co ignorujesz a się podkladasz. Musisz coś zmienić w swoim zachowaniu. Co jest dla Ciebie priorytetem w tej sytuacji?
              • panorama2 Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 06:46
                Priorytetem jest cisza i spokój.
                • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 08:31
                  panorama2 napisał:

                  > Priorytetem jest cisza i spokój.

                  Czyżby?
                  Jeżeli to co piszesz jest prawda już dawno byś pozwoliła mężowi spakować walizki.
                  Po co go udobruchasz w takim razie jak wiesz że jutro, pojutrze znowu będzie to samo. Bez niego będziesz maiła cisza i spokój, ale nie o to ci chodzi.

                  Jeżeli mój mąż mi mówi:
                  1. Że mnie nie kocha.
                  2. Że chce rozwód.
                  3. Że zablokuje konto
                  4. Że wystąpi o rozdzielność majątkową

                  Ja bym już dawno wiedziała, że on robi poważnie poczynania w kwestii rozstania się ze mną. Może ma kochankę na 90%, a może i nie.
                  Ale na pewno to nie są żarty lub pomysły na tymczasowe dowalenie mi tak jak ty to bagatelizujesz.
                • giselle1976 Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 09:57
                  Przeczytalam całą dyskusję i stwierdzam, że wiele zachowań naszych mężów jest wspólnych. Dziś mija 10 rocznica naszego ślubu a ją prawie od początku się zmagań z jego fochami. Różnica jest taka, że to mi od prawie początku tliła się myśl o rozwodzie. Teraz jednak wiem, że choć wiedziałam że powinna go zostawić nie byłam na to gotowa. Musiało minąć aż 10 lat. Lat, które mnie wyniszczyły psychicznie i zdrowotne. Trzeba będzie kolejnych lat abym odzyskała równowagę i znów umiała obiektywnie oceniać rzeczywistość. Mój mnie wiecznie straszył że odejdzie. Teraz gdy ją chcialabym aby się wyprowadził on mnie błaga o 100 ostatnią szansę. Myślę,że Twój mąż jest tak słabym i niedowartosciowanym człowiekiem, że dowartosciowuje się poniżające Ciebie. To on ma problem. Wiem jednak,że tacy ludzie się nie zmieniają. Mogę Ci radzić bo i mnie kiedyś radzono abyś od niego odeszła ale to Ty musisz być na to gotowa.
                  • vilez Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 20:01
                    > Musiało minąć aż 10 lat.

                    Naprawdę musiało?
                    • giselle1976 Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 21:23
                      Pewnie nie musiało ale wcześniej nie byłam na to gotowa. Do wszystkiego trzeba dojrzeć.
                  • differentview Re: Fikcja w małżeństwie 21.08.15, 08:17
                    > Myślę,że Twój mąż jest tak słabym i niedowartosciowanym człowiekiem, że d
                    > owartosciowuje się poniżające Ciebie. To on ma problem.

                    no jednak nie do konca- czy kobieta, ktora tak jak autorka czy Ty jest w takim ukladzie 10 lat- nie jest slabym i niedowartosciowanym czlowiekiem? wiec OBOJE maja problem; kobieta, ktora ma poczucie wlasnej wartosci i czuje swoja sile odejdzie nastepnego dni po uslyszeniu 1/10 tych tekstow; wiec nie pisz, ze to on ma problem bo oboje maja ten sam problem- tylko on odreagowauje swoje kompleksy- agresja slowna i grozbami a ona slyszac to wszystko udaje, ze deszcz pada i leci go "dobruchac" dodatkowo manipuluje pojeciem dobra dzieci zeby tylko nie podjac jedynie slusznej decyzji
                • akn82 Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 11:12
                  a czy twoje obecne działania dają Ci ten spokój? Jeśli nie to co innego możesz zrobić by ten spokój osiągnąć?
                  • giselle1976 Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 12:06
                    To jest tylko chwilowy spokój, na krótką metę. Niestety czasem trzeba przejść
                    przez piekło aby odzyskać spokój na stałe.
                • sorvina Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 14:36
                  Mądrość mówi : "jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny". Tolerowanie przemocy, tylko ją zwiększa, sprawia, że sprawca na coraz więcej sobie pozwala, a my stajemy się coraz bardziej wyczerpani. Tolerowanie wyzwisk i poniżania, sprawia, że spada nam poczucie własnej wartości i z czasem mamy wątpliwości, czy zasługujemy na coś lepszego i wtedy druga osoba całkiem bezkarnie robi sobie co chce.

                  Tak zachowujący się facet, też NIE JEST DOBRYM OJCEM. A podtrzymywanie tej sytuacji nie jest dobre dla dzieci.

                  Ale wygodniej może być oszukiwać się, tylko, że to ma swoją cenę i ona rośnie w czasie.
                  • zuzi.1 Re: Fikcja w małżeństwie 21.08.15, 00:18
                    Twoj maz to przemocowiec psychiczny, manipuluje dziecmi w okripny sposob, robiac z Ciebie idiotke. Moim zdaniem powinnas skupic sie na zgromadzeniu maksymalnej liczby dowodow jego winy w postaci nagran zachowan, tutaj juz nie ma o co walczyc. Facet Cie kompletnie nie szanuje i niestety szanowal nie bedzie. A dzieci widza i sie od ojca ucza jak nalezy traktowac matke. Przerwij to, nie trac energii na zmienianie go i na terapie, tego typa nie zmienisz. Skup sie na gromadzeniu dowodow do rozwodu !
                    • akn82 Re: Fikcja w małżeństwie 21.08.15, 07:34
                      E no na terapię to by mogła autorka pójść.szczególnie taką krótkoterminowa w nurcie poznawczo-behawioralnym..
                      • zuzi.1 Re: Fikcja w małżeństwie 21.08.15, 10:03
                        Terapia dla autorki jak najbardziej tak, natomiast wspolna terapia z tym zaburzonym popaprancem absolutnie nie, szkoda czasu. Lepiej ten czas poswiecic sobie i swoim problemom.
            • pade Re: Fikcja w małżeństwie 21.08.15, 09:26
              Stosujesz klasyczne wyparcie. Dlaczego nie traktujesz serio tego, co mówi mąż? Po co tłumisz złość? Spokoju i tak nie masz. Chyba brakuje Ci odwagi, żeby stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością. To zrozumiałe bo jest bolesna. Ale nie masz wyjścia.
              • krokodil123 Re: Fikcja w małżeństwie 21.08.15, 09:43
                Dokładnie tak jak piszesz.
                Ja wychodzę z założeniu, że jestem osoba dorosła i odpowiedzialna. Odpowiadam za moje działania i słowa. Tak samo traktuję innych, tym bardziej partnera czy męża.
                Jeżeli ja bym mówiła mężowy raz-drugi-setny że coś mi nie odpowiada, że chcę rozwodu i on mnie nie słucha i olewa też bym się wciekła. Inna sprawa że sama bym działała. A u nich jego żądania eskalują-wiec też bym się przygotowywała że facet przejdzie do czynów.

                I własne- co zrobi autorka jak pozew o rozwód będzie już w sądzie? Znowu będzie udawała, że nić się nie stało?
    • vilez Re: Fikcja w małżeństwie 20.08.15, 17:52
      Słaby charakter. Twój. Czemu się na to godzisz- dla siebie i dla dzieci?

      Podpowiadam:
      1. Zapowiedzieć- słownie i pisemnie (mail, żebyś miała DOWÓD w ewentualnej sprawie rozwodowej), że jeszcze raz źle Cię potraktuje (słowem i/lub czynem), a rozpoczynasz okres separacji od łoża, gospodarstwa i o ile Cię stać: finansów.
      2. Postawić warunek: terapia (każde z Was osobno). On- praca nad agresją, Ty- nad uległością i godnością własną.
      Pół roku rozdzielności fizycznej, gospodarczej i finansowej sąd uznaje za rozkład całkowity stadła.

      Kobieto, Twoje życie zależy głównie od Ciebie. Pomyśl też wreszcie o dzieciach.
      Nie wyobrażam sobie, by partner odezwał się tak do mnie (czy dzieci) choć raz. Gdyby mi oznajmił, że mnie nie kocha- byłby koniec. Nie kocha, to nie kocha- żegnam.
Pełna wersja