Finanse w małżeństwie

25.08.15, 11:22
Oboje pracujemy,składamy się na tzw ,,życie,, opłaty,jedzenie,środki hig itd czyli na wszystko co jest potrzebne. Z pozostałych nam środków pieniężnych składamy się też na fundusz rezerwowy typu nagłe wydatki,naprawa auta,czy by mieć na wyjazdy.Każdemu z nas zostaje też jakaś suma na swoje własne wydatki,jest to kwota w granicy 300-500 zł miesięcznie.Jak wyglądaja finanse u Was ?
    • kaczy_kuperas Re: Finanse w małżeństwie 25.08.15, 15:44
      Napisze jak było u nas kiedy pracowalam. Mamy jedno konto, na które wpływały nasze wypłaty, z tego płaciliśmy rachunki, część szła na oszczędności. Za resztę, ktora została kupowaliśmy jedzenie, ubrania, kosmetyki i 'rozrywkę'. Obecnie pracuje tylko mąż, jest tylko jedna pensja, ale zasady pozostały takie same.
      • salsa.lover Re: Finanse w małżeństwie 25.08.15, 16:18
        my mamy 3 konta :)
        Przed ślubem i przed kredytem na wspólne konto przelewaliśmy tyle, żeby starczało na rachunki, jedzenie, samochód i wszelkie inne konieczne wydatki. Reszta co komu zostawało to jego.
        Po ślubie i w związku z innymi budowlano-kredytowymi planami zmieniliśmy nieco system. Po wypłacie każde z nas zostawia sobie uzgodnioną sumę na własne wydatki a resztę przelewa na wspólne konto.
        Z "kieszonkowego" finansujemy swoje hobby, ciuchy, prezenty i inne przyjemności własne.
        Ze wspólnego idzie na kredyt, rachunki, wakacje i wszystkie inne życiowe sprawy.
        Oszczędości mamy zarówno wspólne, jak i każdy swoje własne.
        No ale my zeszliśmy się mając sporo po 30 więc każde miało już jakiś swój "dorobek" jak i potrzebę finansowej niezależności.
      • smerfetka_1 Re: Finanse w małżeństwie 25.08.15, 16:20
        U nas generalnie też kasa jest wspólna,bo to co ,,zostaje,, to no mąż ma na papierosy,jakby tego sobie nie zostawiał to brałby ze wspólnych więc na jedno wychodzi.
    • edw-ina Re: Finanse w małżeństwie 25.08.15, 16:28
      Rodzinę i wszelkie zobowiązania finansuje M. Z jego zarobków pokrywamy też życie codzienne i wyjazdy. Moje zarobki, w związku z tym, że stanowią ułamek jego, są po prostu moje. Naturalnie nie traktuję całości jako swojego kieszonkowego - kupię coś do domu, co uznam za słuszne, czasami coś dla M lub dla dziecka, ale ogólnie jest to kwota, którą dysponuję sama w całości.
    • default Re: Finanse w małżeństwie 26.08.15, 09:59
      Nie mamy wspólnego konta, nie mamy też niczego takiego jak "wspólny fundusz". Każde z nas pracuje i samodzielnie gospodaruje swoimi dochodami, nie opowiadamy sobie wzajemnie o ich wysokości, nie ustalamy np. "w tym miesiącu mamy łącznie do dyspozycji X zł".
      Jest ustalony (mniej więcej) podział kto jakie wydatki domowe pokrywa - np. ja robię "zaopatrzenie" do domu (jedzenie itp.), mąż płaci rachunki (prąd, tv, ochrona), ponadto on ponosi koszty wszelkich domowych napraw, remontów oraz wspólnych wyjazdów wakacyjnych.
      Rachunki "osobne" czyli telefony, składki na polisy, utrzymanie samochodu, wydatki na zdrowie - każdy sobie płaci sam. Podobnie inne wydatki osobiste - ciuchy, książki, kosmetyki, inne rzeczy, które kupuje się tylko dla siebie.
      Oszczędności też każdy robi we własnym zakresie i ze swoich dochodów. W domyśle są one oczywiście do dyspozycji obojga, ale o ile nie zachodzi nagła sytuacja awaryjna (wspólna lub któregoś z nas) nie informujemy się nawzajem o ich wysokości.
      • nammkha Re: Finanse w małżeństwie 26.08.15, 17:33
        Ciekawa sytuacja. Ale możliwa tylko jeśli obydwie osoby zarabiają na tyle, aby się same utrzymać. Jesteś zadowolona z tego modelu?
        • default Re: Finanse w małżeństwie 27.08.15, 09:44
          Jestem zadowolona, bo po pierwsze faktycznie każde z nas zarabia tyle, że mogłoby się utrzymać samodzielnie, po drugie - nie zniosłabym sytuacji, gdyby ktoś (w sensie - mąż) miałby się wtrącać do zarządzania moimi (przeze mnie zarobionymi) pieniędzmi - a tak wyobrażam sobie model, gdzie obie pensje są wrzucane do jednego worka i następnie komisyjnie dzielone na poszczególne wydatki : tyle damy na rachunki, tyle na jedzenie, tyle odłożymy, a tyle możesz sobie wziąć jako "kieszonkowe" :(
          Sorry, ale o sposobie wydawania mojej pensji to ja wolę decydować samodzielnie.
          Być może inaczej by to wyglądało gdybyśmy mieli wspólne małe dzieci na utrzymaniu, ale nie mamy, mam dorosłą córkę, którą czasem wspomagam finansowo - a czasem wspomaga także mój mąż (jej ojczym), ale każde z nas robi to z własnej inicjatywy i na własny rachunek :)
          • differentview Re: Finanse w małżeństwie 27.08.15, 10:18
            default napisała:

            > Jestem zadowolona, bo po pierwsze faktycznie każde z nas zarabia tyle, że mogło
            > by się utrzymać samodzielnie, po drugie - nie zniosłabym sytuacji, gdyby ktoś (
            > w sensie - mąż) miałby się wtrącać do zarządzania moimi (przeze mnie zarobionym
            > i) pieniędzmi - a tak wyobrażam sobie model, gdzie obie pensje są wrzucane do j
            > ednego worka i następnie komisyjnie dzielone na poszczególne wydatki

            mam dokladnie tak samo- pomysl, ze o tym jak wydaje zarobione przez siebie pieniadze mialabym decydowac partner wydaje mi sie zupelna abstrakcja; ja sie po prostu nie nadaje do takiej zaleznosci- pytac partnera czy moge sobie cos tam kupic albo zgadzac sie lub nie zeby on sobie cos kupil- dla mnie to bylby koszmar; mieszkanie, w ktorym mieszkamy jest moje- wiec on poczuwa sie do placenia wszystkich rachunkow, zakupy- na zmiane, wakacje wspolne- placi on, wakacje osobne- kazdy placi za siebie
            • mruwa9 Re: Finanse w małżeństwie 27.08.15, 17:55
              a kto powiedzial, ze wspolna kasa= finansowa zaleznosc od partnera?
              Czy partner pyta sie ciebie, czy moze sobie kupic czekolade albo buty treningowe?
              My mamy pelna wspolnote majatkowa, wspolne konto, z ktorego czerpiemy wspolnie, zaleznie od potrzeb rodziny. Na zakupy codzienne dla rodziny, na rachunki itd.. Jesli musze czy chce sobie kupic nowe buty, to to robie. Jesli maz chce sobie kupic nowe buty, to tez je sobie kupuje. Nie konsultujemy ze soba kazdego wydatku. Ani nie wyliczamy, ile kazde z nas doklada do konta. To kwestia wzajemnego zaufania i wspolodpowiedzialnosci za budzet rodziny.
              • default Re: Finanse w małżeństwie 28.08.15, 09:51
                mruwa9 napisała:

                >> . Jesli musze czy chce sobie kupic nowe buty, to to robie. Jesli maz chce sobie
                > kupic nowe buty, to tez je sobie kupuje.

                Nie kupiłabym sobie niczego dla siebie ze wspólnego konta, nie upewniwszy się, że wydatek ten miesci się w mojej częsci zarobków. Mąż ma zresztą tak samo, dlatego wolimy mieć swoje pieniądze osobno, wtedy każde z nas ma jasność co do stanu posiadania :)
                • differentview Re: Finanse w małżeństwie 28.08.15, 10:18
                  ja tez inaczej sie czuje wydajac swoje pieniadze a inaczej bym sie czula wydajac wspolne; nie twierdze, ze to zle rozwiazanie- po prostu nie dla kazdego
                  • chocolate_cake Re: Finanse w małżeństwie 28.08.15, 15:55
                    Czyli to kwestia samopoczucia 😊

                    Oczywiście najlepiej zrobić tak jak partnerom pasuje.

                    Ja bym się znowu dziwnie czuła gdybym zarabiała znacznie mniej niż mąż. Wiadomo, są lata, gdy pracuje się na pół etatu bo są małe dzieci itp ale gdybym zawsze pracowała na tzw waciki a mąż na utrzymanie 4 osób to chyba miałabym wtedy problem z kupnem czegoś dla siebie, czegoś bardzo drogiego na przykład. Oczywiście to kwestia mojego samopoczucia, inni tak żyją i im to nie przeszkadza. Nie mówię że to coś złego oczywiście. Zresztą nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
            • illegal.alien Re: Finanse w małżeństwie 29.08.15, 00:28
              Ja nie lubie jak mi sie zaglada: na konto, do komputera/tableta i do komorki.
              Nie mam tam nic do ukrycia, ale to sa moje osobiste rzeczy.
              Szczesciem moj partner jest dyslektykiem oraz slabo ogarnia sprawy organizacyjne, wiec bez szemrania robi mi przelew na stala kwote i ja tym rzadze - ale kwota jest takiej wielkosci, ze pokrywa doslownie polowe wydatkow wspolnych - internet, telefon, gaz, prad, woda, zlobek/przedszkole, podatek od nieruchomosci/miejski, fundusz remontowy i to chyba wszystko - nie pamietam, co tam jeszcze z konta schodzi.
              • chocolate_cake Re: Finanse w małżeństwie 29.08.15, 09:21
                A wiecie, że pierwszy raz się spotkam z tym że niektórzy (tu nawet w tym wątku) piszą o podziale opłat i innych wydatków na pół. Nie mówię, że to coś złego, nie jest to krytyka tylko moje zdziwienie. Najważniejsze żeby to partnerzy się zgadzali a nie ludziom na forum się podobało 😉

                Ja nie mam pojęcia jaka część mojego pensji idzie na jedzenie czy ratę kredytu czy tam na ubezpieczenie, paliwo itp. Nie umawiamy się, że ja w tym miesiącu kupię buty. Po prostu każdy bierze jak ze swoich pieniędzy. Mąż robi wszelkie przelewy (rachunki) a kto akurat jest w sklepie spożywczym to robi zakupy i zwykle płaci kartą.
                • mruwa9 Re: Finanse w małżeństwie 29.08.15, 11:55
                  chocolate_cake napisała:

                  > Najważniejsze żeby to partnerzy się z
                  > gadzali a nie ludziom na forum się podobało 😉

                  Swieta prawda
                  >
                  > Ja nie mam pojęcia jaka część mojego pensji idzie na jedzenie czy ratę kredytu
                  > czy tam na ubezpieczenie, paliwo itp. Nie umawiamy się, że ja w tym miesiącu ku
                  > pię buty. Po prostu każdy bierze jak ze swoich pieniędzy. Mąż robi wszelkie prz
                  > elewy (rachunki) a kto akurat jest w sklepie spożywczym to robi zakupy i zwykle
                  > płaci kartą.

                  Dla mnie z kolei bardziej niezdrowy jest uklad podzialu kasy na moje i twoje, w sytuacji, gdy utrzymuje sie wspolne gospodarstwo domowe i wychowuje wspolne potomstwo. Bo to w sposob naturalny moze prowadzic do konfliktow ("bo ty kupiles dziecku kredki do szkoly za 12 zlotych a ja wydalam 200 zl na dentyste"; bo tobie , po oddaniu do wspolnej skarbonki zostaje na wlasnym koncie tyle kasy, ze mozesz sobie kupic rakiete do tenisa za 500zl, a mi zostaje 10 zl na waciki).
                  A jesli jeden z partnerow jest na urlopie wychowawczym albo bezrobotny i nie ma ZADNYCH dochodow przez jakis okres i zeby kupic glupia gazete musi sie prosic partnera o kieszonkowe?

                  Ja zdecydowanie wole uklad z pelna wspolnota majatkowa, tak jest zdrowiej, choc wymaga samodyscypliny ze strony obu partnerow i wzajemnego zaufania. I wcale nie musi ograniczac, wprost przeciwnie, daje wieksze poczucie niezaleznosci, niz przy podziale na moje i twoje.
                  • illegal.alien Re: Finanse w małżeństwie 29.08.15, 14:15
                    Ale posiadanie dwoch osobnych kont nie oznacza braku wspólnoty majątkowej.
                    Ja byłam akurat dwa razy na rocznym macierzyńskim z dochodem minimalnym i nie było problemu - naturalne jest, ze wtedy ta druga osoba płaci wiecej czy wiecej wkłada w dom. Byłam tez w sytuacji jednego żywiciela rodziny i tez nie było problemu.
                    Mamy rownież wspolne mieszkanie, które jest nasza współwłasnością, mimo, ze kupione za 'moje' pieniądze. Tez nie ma problemu.
      • mruwa9 Re: Finanse w małżeństwie 26.08.15, 18:39
        a macie dzieci?
        Taki system moze dzialac w przypadku DINKsow.
        Chyba, ze dzieci same zarabiaja na swoje utrzymanie :-P
        • chocolate_cake Re: Finanse w małżeństwie 26.08.15, 19:48
          U nas jest jedno konto i na to konto wpływają nasze pensje. Wszystko jest wspólne.
          • slonko1335 Re: Finanse w małżeństwie 26.08.15, 20:40
            U nas podobnie-jedno konto, jedna skarbonka, jedno pudełko z gotówką z dostępem każdego z nas. Wszystko wspólne.
            • smerfetka_1 Re: Finanse w małżeństwie 26.08.15, 20:59
              U nas też jest wspólne, z tym, że każdemu zostaje jakaś nie taka znowu duża sumka, jakbyśmy oddawali wszystko z pensji na jedno by wyszło, bo mąż by wybrał na papierosy, a ja na lepsze kosmetyki czy coś innego. Takie własne pieniądze pozwalają nam też na wzajemne niespodzianki dla siebie, gdyż nie widzę , że wybrał ze wspólnej kasy, nie dopytuję przykładowo na co wziął daną sumę i może mi zrobić jakąś niespodziankę. Nie wyobrażam sobie, że każde z nas zbiera sobie swoje własne oszczędności, czy nie mówi o zarobkach. Mamy oddzielne konta w banku, ale oboje mamy do tych dwóch kont dostęp, upoważnienie i znamy pin do obu kart i zdarza się, że ja wypłacam na coś pieniądze z konta męża. Dziecko mamy :-)
              • slonko1335 Re: Finanse w małżeństwie 27.08.15, 11:17
                Tak, płatności z konta które miałyby być niespodziankami przy wspólnym koncie rzeczywiście wymagają więcej zachodu ale wtedy proszę po prostu przyjaciółkę albo szwagierkę żeby za coś tam zapłaciła ze swojego i tyle albo płace przy odbiorze lub gotówką.
                Nie jesteśmy rozrzutni chyba, ze wspólnego konta schodzą wszystkie opłaty-na nic się nie składamy, każde również płaci z tych wspólnych pieniędzy za to co uważa za słuszne i tyle, nikt się nikomu nie spowiada z z zakupów ani nie pyta o pozwolenie... Od 11 lat jesteśmy małżeństwem i się jeszcze nie zdarzyło żeby nie było na chleb bo ja sobie kupiłam kieckę czy mąz drogie perfumy. Wiemy ile kasy jest do wydania miesięcznie na tzw. osobiste wydatki, nadwyżki są odkładane na wakacje czy niespodziewane wydatki. Jedyne co ustalamy przy wydawaniu pieniędzy to jako, że to ja robię opłaty i pilnuje tego, mąż czasami pyta, czy moze sobie wziąc gotówkę czy musi wypłacić z bankomatu bo mi będzie potrzebna(są rzeczy za które opłacam gotówką).
              • chocolate_cake Re: Finanse w małżeństwie 27.08.15, 16:04
                Wydaje mi się, że nie do końca chodzi o to, czy jest jedno konto czy dwa. Czy jest jedno oszczędnościowe czy osobne. Raczej o sposób wydawania pieniędzy. Jeśli któryś z małżonków woli wydawać za dużo ( tak że starczy na rachunki na przykład) a drugi w ogóle nie lubi wydawać tylko ciułać ;)
                Kwestia charakterów i ważne by ludzie się dogadali i im było dobrze :)

                U nas konto wspólne. Mąż zarabia trochę więcej ode mnie ale nie jest to jakaś drastyczna różnica. Nikt nikomu nie wylicza. Jeśli mam sobie kupić 3 pary butów to kupuję. Mąż także. Wiemy, że żadne z nas nie weźmie 5 tysięcy i nie wyda na jakieś głupoty. Nie musimy się nawzajem kontrolować.
                • chocolate_cake Re: Finanse w małżeństwie 27.08.15, 16:13
                  Prezenty czy niespodzianki. Od czasu do czasu wypłacam np 500 zł żeby mieć w portfelu. No fakt, gdy kupuję prezent dla męża to kartą nie płacę. Zwykle płacę kartą za zakupy spożywcze i za ubrania. U nas to się sprawdza od 24 lat :)
                  Był czas osobnych kont ale zrobiliśmy jedno z wygody.
                  Może sprawdza to się bo nie jesteśmy rozrzutni, nie wiem. Nigdy nie pytamy się wzajemnie o możliwość zakupu sobie ubrań, książek czy drogich kosmetyków. Razem oczywiście uwzględniamy drogie wydatki typu wczasy czy zakup samochodu :)
                  Ale co mnie pasuje, nie musi pasować innym ;)
        • ashraf Re: Finanse w małżeństwie 28.08.15, 14:54
          A niby czemu? Przecież posiadanie osobnych kont nie wyklucza wspólnoty majątkowej i może funkcjonować nawet przy dysproporcjach w zarobkach. Jeżeli ktoś ceni zalety osobnych kont (niezależność, samodzielność decydowania na co wydać to, co zostaje, możliwość robienia sobie nawzajem niespodzianek), to może wypracować taki system, w którym nie będzie się poświęcało pieniądzom wiele czasu. My np. mamy podział: mąż płaci za mieszkanie i ubezpieczenia + wszystko za auta, ja za kasy chorych i lekarza, żłobek itd. Za zakupy płaci ten, który je robi (rzadko jeździmy razem) albo ten, kto wyciągnie pierwszy portfel :) W przypadku opłat stałych musi być jasność kto za co płaci, żeby nie przegapić terminu płatności, ale już jedzenie, ubrania, zabawki dla dzieci, książki itd. kupujemy spontanicznie i nie wyliczamy sobie nawzajem: ja już kupiłam z xxx chf, to ty mi oddaj połowę/teraz ty kup itd. ;) Tego bym nie zniosła! Większe wydatki konsultujemy ze sobą, wspólnie prowadzimy też konta oszczędnościowe, walutowe i emerytalne. Mamy dostęp do swoich kont, ale nie korzystamy z nich, poza tym nie jest tajemnicą ile kto (sumarycznie, rocznie) zarabia, bo składamy przecież wspólne zeznanie podatkowe :)
    • illegal.alien Re: Finanse w małżeństwie 27.08.15, 10:22
      Mamy dwa osobne konta bez wzajemnego wglądu. Każde z nas ma tez karty kredytowe, bez wglądu.
      Mamy pojęcie ile kto zarabia, ale nie do piątego miejsca po przecinku ;)
      Co miesiąc konkubent przelewa kasę na moje konto, z ktorego schodzą wszystkie wspolne opłaty.
      Samochody i komorki utrzymujemy sami sobie z reszty kasy, oszczędności nie mamy.
      Zarabiamy mniej-wiecej tyle samo (+/- 10%), mamy dwoje dzieci.
    • kj-78 Re: Finanse w małżeństwie 27.08.15, 22:43
      Dwoje malych dzieci na stanie, konta 3. Jedno wspolne, na ktore przelewamy tyle samo z naszych kont, placimy rachunki itp, i wlasne konto kazdego z nas. Aaa., i jeszcze konto oszczednosciowe, ktore jest na mnie, ale choc to ja glownie oszczedzam (zarabiam wiecej od meza), to uznaje oszczednosci za wspolne bez dwoch zdan. Za jedzenie placimy jak akurat wypadnie, wlasciwie za wszystko. Nie wiem, ile maz zarabia, nieco mniej niz ja, ja sporo wydaje na siebie, dzieci, dom (maz nie ma estetycznych potrzeb, a ja czasem sie podelektuje nowa piekna polka czy wazonem), reszte oszczedzam. Bardzo mi ten model odpowiada, mam duza potrzebe niezaleznosci finansowej
    • vilez Re: Finanse w małżeństwie 28.08.15, 10:03
      Ze sporą ulgą deleguję (i zawsze delegowałam) sprawy buchalterii rachunkowej na partnera. Robi to lepiej od mnie ;) Bo ja tego (rachunków) zwyczajnie nie lubię. Owszem, mam swoje konto, na które wpływają moje dochody, ale to mąż robi odpowiednie przelewy między naszymi kontami, moje konto jest na bezpośrednie opłacanie moich zakupów (ciuchy itd) czy wyjść (knajpy) i mąż zawsze dba, by nie było puste.
      Mąż mnie informuje co jakiś czas, jaki jest stan naszych finansów (ubyło/przybyło oszczędności), i tyle.

      Nie ma więc u nas co do pieniędzy: moje - Twoje. Przepływ między naszymi kontami jest niezależny od tego, kto ile zarabia. Ufamy też sobie w kwestii wydatków- zawsze omawiamy większe zakupy czy inwestycje. Oboje też jesteśmy dość oszczędni, więc nie ma obaw, że ktoś zbytnio zaszaleje ;)
    • asia_i_p Re: Finanse w małżeństwie 28.08.15, 13:05
      Jedno konto, na które wpływają obie pensje (teraz jedna, bo jestem na wychowawczym). Po wpłynięciu są rozdysponowywane po oszczędnościowych subkontach o różnym przeznaczeniu, a reszta (to dopiero pojawiło się, kiedy nam przybyło osób, a ubyło pieniędzy) jest rozkładana do kopert na cele bieżące, na koncie zostaje na tzw. życie (czyli w zasadzie jedzenie) + do przehulania. Mamy kontrolę, jaka suma jest do przehulania i mówimy sobie nawzajem, o ile ją zmniejszyliśmy.
      Gdybyśmy bardzo chcieli ukryć przed sobą, ile kosztowały wzajemne prezenty, jest furtka - ponieważ konto dopuszczało cztery subkonta, ale jak się okazało, kiedy uprawnienia do nich mają dwie osoby, to liczyło takie subkonto za dwa, więc mamy jedno wspólne i dwa prywatne, ja nie widzę zdrowotnego, mąż nie widzi prezentowego. Ale na razie nam starcza prośba, żeby przez tydzień (aż zejdzie z pulpitu) za dokładnie nie oglądać wydatków, a już zwłaszcza nie kopiować numeru aukcji w wyszukiwarkę w Allegro ;).

      Wady są takie, że raczej nie można liczyć na miłe zaskoczenie - że ja jestem spłukana, ale mąż wyjątkowo coś odłożył. Jak jesteśmy spłukani, to jesteśmy spłukani ;). Zaletą podstawową, która zadecydowała, jest obustronna dostępność do w zasadzie wszystkich środków finansowych na wypadek śmierci lub trwałej utraty przytomności któregokolwiek z nas (przepraszam za obcesowość, ale nie lubię znaczącego "gdyby się coś stało").
    • molly_wither Re: Finanse w małżeństwie 28.08.15, 20:15
      Maz zarabia ok.1000zl wiecej ode mnie wiec ten tysiac przeznacza na oplaty. Po oplatach zostaje nam mniej wiecej tyle samo na zycie. Kazdy kupuje do jedzenia to,co lubi.Jesli jemy na miescie to raz stawia on, raz ja. Jesli ja ugotuje,on posprząta itp. Ale, przyznam, bardziej komfortowo czulam sie,kiedy maz cala pensje mnie oddawal. Potrafilam zaoszczedzic pieniadze. Przed kilku laty on zadecydowal o podziale i teraz czesto wysluchuję,ze mu nie wystarcza, a ja potrafie, majac tyle samo na zycie albo i mniej, nawet zaoszczedzic 300-400zl miesiecznie. Tak chcial, tak ma,
    • nena20 Re: Finanse w małżeństwie 04.09.15, 21:59
      Mamy oddzielne konta choć każdy ma współwłasność. Nie ma podziału kto za co płaci, M. ogólnie rachunki (przelew internetowy) za produkty spożywcze płaci ten kto robi zakupy, nigdy tego nie liczyliśmy. Wakacje też jak tam wyjdzie (akurat w tym roku raz płaciłam ja a innym razem M). Na pewno ja płacę za ubrania i zabawki dla dziecka, M. raczej nie robi tego typu zakupów.
    • premeda Re: Finanse w małżeństwie 05.09.15, 14:22
      Ja pracuje na etacie chłop ma własną działalność, gdyby się dało całą kasę włożyłby w działalność. W związku z tym przelewa na moje konto równowartość mojej pensji. No po odliczeniu dojazdów do pracy, bo jednak on ma sporo dalej. Ponieważ ja płacę za wszystko to ja ogarniam rachunki i finanse.
Pełna wersja