mojito123
25.08.15, 13:41
9,5 roku temu w wypadku samochodowym zginął ojciec mojego syna, 5 m-cznego syna... Ze wzgledu na chorobe syna nie mogłam byc na pogrzebie, potem też pokomplikowały mi sie relacje z jego matką więc przez ten czas nie odwiedzałam grobu, myslalam że jestem pogodzona z ta smiercią. Wie, że powinnam odwiedzac grób równiez ze wzgledu na syna, ale samotne zycie z dzieckiem, różne perturbacje życiowe powodowaly że wyjazd na drugi koniec Polski (600 km) odwlekal sie w czasie... Aż nastała ta chwila, po wielu latach udalo mi sie nawiązac kontakt z babcią i rodziną mojego syna, bardzo dobry kontakt i wydaje sie, że zdrowe relacje. W weekend pojechałam do niej w odwiedziny i odżyly wspomnienia, emocje.... Dotarlo do mnie, że nie jestem pogodzona z tą śmiercią, widok grobu, imienia i nazwiska na tabliczce podziałał na mnie jak piorun, przepłakałam praktycznie cały wyjazd, pojawiła się ogromna tęsknota, ból, smutek... Wiem, że bylo to caly czas tłumione. Po drodze zawalil mi się związek bo nie do końca potrafiłam się zaangazować, całą miłośc przelałam na dziecko, teraz już 10 letnie. nie wiem jak sobie z tym poradzić! to jest jak swieża rana, jakby wszystko wydarzyło się wczoraj. czy jest mozliwe przeżycie zaloby po prawie 10 letach od śmierci???