Zareagowałam i żałuję

01.09.15, 22:57
bo wyszła tylko z tego ogromna awantura i w ogóle wyszło na to, że tylko ja widzę coś złego w klapsowaniu i bezustannym strofowaniu dzieci.
Przypominam mój wcześniejszy wątek na ten temat:
forum.gazeta.pl/forum/w,898,157891693,157891693,podejscie_do_dzieci_w_rodzinie.html
Pojechaliśmy na weekend do teściów na wieś, jak zwykle było też rodzeństwo męża z rodzinami. Nie planowaliśmy w ogóle wyjazdu w najbliższym czasie, bo mąż zdecydował się na terapię i postanowił na jakiś czas odciąć się od mamy i ojczyma. Poza tym mamy na głowie przeprowadzkę. Ale teściowa męczyła nas telefonami od dwóch miesięcy, rodzeństwo męża nalegało na spotkanie w ostatni weekend wakacji, a dzieci chciały jechać do kuzynostwa, więc pojechaliśmy.
Skorzystałam z forumowej rady i rozmawiałam z mężem przed wyjazdem, że źle się czuję, będąc świadkiem złego traktowania dzieci i nie ma dla mnie znaczenia, że nie moje. Powiedziałam, że żałuję, że do tej pory nie zawsze miałam odwagę zwracać uwagę, bo nie chciałam wywoływać awantury ani otwarcie występować w obecności dzieci przeciwko rodzicom i dziadkom. Powiedziałam, że żałuję, że odpuszczałam w imię świętego spokoju i mam z tego powodu wyrzuty sumienia wobec tamtych dzieciaków i swoich, że muszą na to patrzeć. Uprzedziłam, że nie będę więcej siedziała cicho, kiedy ktoś tam znowu zabierze się za klapsowanie albo straszenie dzieciaków. Jeśli on nie chce nic zrobić, to jego sprawa, ale niech nie każe mi znowu odpuszczać, bo tego nie zrobię.
Na początku wszystko było OK, jak zawsze. Do czasu aż dzieci przestały spokojnie siedzieć i cicho się bawić. Zaczęło się ostre strofowanie (cicho macie być!, nie ruszaj tego!, oddaj jej!, nie biegaj!, nie krzycz!), później straszenie (zaraz dostaniesz!, nie denerwuj mnie bo pożałujesz!, mam wstać?, mam do ciebie przyjść i cię uspokoić?, chcesz dostać?), a w końcu klapsy. Podeszłam do teścia, powiedziałam "przestań go bić" i odsunęłam od niego siostrzeńca męża. Mąż podszedł do chłopca, bo płakał i zaczął go pocieszać. Teść do mnie "co robisz? po co się wtrącasz?" i zaczęła się wymiana zdań z całą rodziną. Koniec końców wyszło na to, że ja zawsze wtrącam się do nie swoich spraw. Parę klapsów to nic złego. Zasłużył, to dostał i w ogóle o co ja robię awanturę. A reakcja mojego męża polegała na uspokajaniu mnie i swojego rodzeństwa, bo dzieci boją się krzyków. Byle tylko zapomnieć o tym, co się stało, zignorować, zrobić grilla i ognisko i wszystko znowu będzie dobrze. Ja tak nie potrafię. Nosz k...a, czy to jest normalne zachowanie? Przez 2 tygodnie miałam u siebie dwóch tamtych chłopaków i swoje dwie córki i jakoś nie musiałam straszyć laniem, a tam przez dwa dni co rusz lecą z łapami do nich.
Teraz rodzina męża jest na mnie wkurzona, ale za 2 miesiące znowu będą chcieli, żebyśmy przyjechali, bo tak dawno nas nie było. Chociaż może tym razem nie rozejdzie się po kościach. Mąż jest na mnie zły, bo nie chcę olewać tego, co widzę i psuje mu spotkanie z rodziną. Ja jestem zła na niego, bo nie wiem, jak może tak po prostu przechodzić do porządku dziennego nad krzywdą dzieciaków. Ja nie potrafię nie reagować, stać i patrzeć. No nie potrafię, a to jest jedyne rozwiązanie.
Żałuję, że zareagowałam, bo teściom i tak nic nie zmieni poglądów i zachowania. Tak jak i rodzeństwu męża. Będą robić, co chcą. Dzieciakom i tak nie pomogę, bo widzę je okazjonalnie. Za to jestem pokłócona z mężem z powodu, który wcale nas nie dotyczy. I to w czasie przeprowadzki, kiedy musimy się dobrze dogadywać. Nie wiem, po co mi to było. Jestem zła sama na siebie.
Tylko wygadać się chciałam:(
    • ajnina_1972 Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 00:19
      bardzo dobrze zrobiłaś, dzieciaki widza, że zachowanie opiekunów jest nie takie, jak powinno, może im w głowie zostanie, że można inaczej (ale to dopiero kiedyś im się może przydać)

      a mężowi powiedz, że wiedział, czego się spodziewać i niech się odczepi, bo nie będzie następnej wizyty (tj. nie pojedziesz, bo po co masz się denerwować)
      • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 14:37
        ajnina_1972 napisała:

        > bardzo dobrze zrobiłaś, dzieciaki widza, że zachowanie opiekunów jest nie takie
        > , jak powinno, może im w głowie zostanie, że można inaczej (ale to dopiero kied
        > yś im się może przydać)
        No może, ale nie wiem, jeśli mają do głowy wbite, że nie zasługują na szacunek.
        >
        > a mężowi powiedz, że wiedział, czego się spodziewać i niech się odczepi, bo nie
        > będzie następnej wizyty (tj. nie pojedziesz, bo po co masz się denerwować)
        No właśnie myślałam, że nie będzie miał do mnie pretensji, skoro go uprzedziłam, ale ktoś musiał być winny i tym kimś oczywiście jestem ja, bo nie potrafię odpuścić, a przecież wiem jacy są teściowie. Co prawda złość mu przeszła, ale co się nagadał na mnie, to zostało.
    • differentview Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 08:18
      kaszub-ska napisała:

      > Teraz rodzina męża jest na mnie wkurzona, ale za 2 miesiące znowu będą chcieli,
      > żebyśmy przyjechali, bo tak dawno nas nie było.

      > Żałuję, że zareagowałam, bo teściom i tak nic nie zmieni poglądów i zachowania.
      > Tak jak i rodzeństwu męża. Będą robić, co chcą. Dzieciakom i tak nie pomogę, b
      > o widzę je okazjonalnie.

      no ale czego sie spodziewalas? ze Ty powiesz, zeby przestali straszyc laniem i dawac klapsy a oni z wdziecznoscia podziekuja Ci za ta cenna wychowawcza wskazowke, posypia glowe popiolem- och jacy bylismy durni i uroczyscie obiecaja, ze nigdy wiecej? chyba nie jestes tak naiwna;)
      taki maja model wychowawczy i miedzy soba utwierdzaja sie, ze wlasnie taki jest potrzebny i wskazany- w swoim otoczeniu- pewnie wiekszosc robi podobnie; wiec Ty ze swoimi przekonanimi naruszasz to w co wierza, podwazasz ich kompetencje rodzicielskie i naturalne jest, ze stajesz sie wrogiem; wiec moim zdaniem zareagowals bardzo dobrze- przyjeli do widomosci, ze wg Ciebie dzieci sie tak nie traktuje, dzieci tez to uslyszaly, ze zamiast milczaco akceptowac- powiedzialas co o tym myslisz; moze spotkaja w swoim zyciu inne osoby, ktore tez tak zareaguja- i moze da im to cos do myslenia; im wiecej osob by reagowalo- tym wieksza szansa, ze cos im w mozgach zaskoczy; a ze to budzi u nich opor- jest oczywiste, nie nalezy sie tym przejmowac; maz, skoro podziela Twoje poglady na wychowanie dzieci- powinien Cie poprzec, szkoda, ze sie na to nie zdobyl za cene tzw swietego spokoju podczas grilowania
      • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 14:43
        Nie wiem, czego się spodziewałam. Chyba tego, że oni też trochę odpuszczą i nie będzie awantury przez godzinę i wjeżdżania na mnie, że w ogóle śmiem coś komentować. No i mimo wszystkiego spodziewałam się, że mój mąż mnie nie będzie uciszał i tym samym pokazywał, że to co mówię jest nieważne.
    • berber_rock Bedzie krotko 02.09.15, 09:15
      Wedlug mnie dobrze zrobilas, bo:
      - bedziesz mogla spokojnie patrzec rano w lustro
      - no dzieciom faktycznie nieweiele pomoglas poza uswiadomieniem im, ze nie tak powinno byc - ale tutaj byly male szanse, ze po jednorazowej interwencji podejscie rodzicow zmieni sie o 180 stopni
      - za to masz wylozony czarno na bialym powod, aby tam nie bywac, ktory chyba teraz jest jasny dla wszystkich.

      Mezowi przejdzie, jesli mu zalezy.
      • kaszub-ska Re: Bedzie krotko 23.09.15, 14:48
        Z tym niebywaniem tam nie jest tak łatwo, bo mój mąż nie chce sam jeździć, sam z dziećmi też nie, chce ze mną i wg niego 4 razy w roku dwa dni poświęcenia są do przejścia. Mam wyluzować i będzie OK. No będzie, na pewno nie będzie awantur, wiem to, ale ja nie potrafię jednak wyluzować w pewnych sprawach.
    • amb25 Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 09:17
      Ja wiem, ze zaraz na mnie posypia sie gromy. Uwazam, ze jest roznica miedzy biciem dzieci a dawaniem klapsow. Obecnie jednego i drugiego zabrania prawo. (swoja droga w Hiszpani w parlamencie jest projekt zmieniajacy prawo i kary fizyczne w ograniczonym zakresie maja byc dopuszczalne, ale to inna sprawa). Nie popieram bicia dzieci, do pewnego czasu nie popieralam tez klapsow.
      Dzieci ktore przez dwa tyg. zachowuja sie dobrze u osoby obcej, niekoniecznie beda zachowywal sie dobrze we wlasnym domu rodzinnym czy szkole. Sytuacje ktora opislas trudno oceniac, bo nie jestes obiektywna, zreszta nikt by nie byl w tej sytuacji. Nie wiesz jak dzieci zachowuja sie w domu. Nie oceniam czy zrobilas dobrze czy zle interwniujc, nie bylo mie tam.
      A ja baardzo zaluje, ze ani ja ani moj maz nie mozemy dac dziecku klapsa, ze nauczyciel nie moze stosowac kar fizycznych. Syn zaczyna wchodzic w wiek dojrzewania, w szkole doskonale ich wyszkolili, znaja swoje prawa, wiedza gdzie w razie czego zadzwonic. I wiedza, ze wlasciwie nic im nie mzona zrobic. Jak powiedzial moj syn kon moze go kopnac wiec musi siedziec cicho, uczyc mu sie nie chce, nauczyciela nie lubi, wiec nie zamierza siedziec cicho. Bo co nauczyciel da mu klapsa albo go kopnie jak kon? On nawet nei ma prawa podniesc na niego glosu (zreszta by nie podzialalo). Bez komputera wytrzyma, bez telewizora i kieszonkowego tez, siedzenie w pokoju za kare to dla niego nagroda, wywalenie ze szkoly tez. Przekonywania, nagrody ani grozby nie dzialaja. Bo nagroda zawsze za mala, kara kiedys sie skonczy, a uparty jest wiec przekonac go trudno. I tak sobie mysle, gdyby mogl dostac klapsa raz albo dwa szybko wyszedlby na prosta, bo skoro po dobroci nie dziala... Uzyskalismy tyle, ze oficjelnie mamy zgode sila doprowadzic go do szkoly, jesli nie bedzie chcial isc. Raz sie tak zdarzylo od razu zadzwonil na policje (bo tak im w szkole mowili), potem probowal drugi i jak sie okazalo, ze policja jest po naszej stronie i bedzie zawieziony sila jak po dobroci nie pojdzie to juz chodzi sam i sily nie trzeba.... Daltego tesknie do tych "legalnych" klapsow i kar fizycznych. Tu nie chodzi o maltretowanie dziecka (jak wiele forumowiczek sobie zaraz pomysli), ale czasem po prostu wszystkie inne sposoby zawodza, trafil sie taki egzemplarz i co zrobic wtedy? Zastanawiam sie ile dzieci mozna by w ten sposob uratowac od zejscia na zla droge...
      • differentview Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 09:43
        amb25 napisała:

        > Daltego tesknie do tych "legalnych" klapsow i kar fizycznych. Tu nie chodzi o maltretowanie > dziecka (jak wiele forumowiczek sobie zaraz pomysli), ale czasem po prostu wszystkie
        > inne sposoby zawodza, trafil sie taki egzemplarz i co zrobic wtedy?

        wyprobowalas wszystkie inne metody? moze jestescie razem z mezem niewydolnie wychowawczo i nie znacie innych metod- w tej sytuacji panstwo powinno organizowac jakies warsztaty " reedukacyjne" dla bezradnych rodzicow, nie znajacych innych metod niz przemoc fizyczna; doprowadziliscie do kompletnej patologii w relacjach z synem- i to Wy jestescie za to odpowiedzialni a nie to, ze syn poznal w szkole swoje prawa
        • amb25 Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 15:53
          Wyobraz sobie, ze wyprobowalam. Warsztaty przeszlam, ale to nie dziala... Dziecka psychiatra i psychoterapeuta tez nie wiedza co zrobic. To oni zaproponowali uzycie sily wobec dziecka, a nawet pierwszy raz byli przy tym... a wiec przemoc fizyczna. I o dziwo ta przemoc dziala... tylko i jedynie ona, niesety. Moze jestesmy niewydolni wychowawczo, bo gdyby jeszcze kiedys malucha wzielo sie po prostu "za fraki i ustawilo do pionu", a nie tlumaczylobymu sie dlaczego tak nie mozna i ze to zle, to teraz pewnie problemu by nie bylo.
          No ale ten moj przypadek jest (mam nadzieje) odosobniony bo moje dziecko jest niesamowicie inteligente (na granicy geniuszu, potwierdzone testami) i doskonale to wykorzystuje, lacznie z calym otoczeniem, a jest doskonalym manipulantem.
          • milamala Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 20:53
            amb25
            Uwazasz z reka na sercu, ze zrobilas wszystko jak nalezy zeby zbudowac bliska wiez z synem?
            Nastolatka chcesz klapsowac? To uwazaj zeby ci nie oddal (i bedzie mial racje, skoro ty przekroczylabys jego granice to on mialby prawo przekroczyc twoje) i okaze sie, ze to ty stracisz na tym wiecej niz myslisz. I wcale nie mowie tylko o siniakach na twojej pupie.
            Chlopak jest nastolatkiem i sie buntuje, takie prawo ma, bo taki wiek, trzeba to przetrwac. Ale za pare lat dorosnie surowo cie oceni jako matke. I nie zdziw sie, ze zamknie za toba drzwi i tyle go bedziesz widziala.
            Dobrze przemysl swoje dzialanie.

            Dlaczego czlowiek nie chce chodzic do tak "wspanialej"instytucji jaka jest szkola?
            Znam rodzicow , ktorzy szczerze pogadali ze swoim dzieckiem ( i to nie przy pomocy policji) jaka jest przyczyna, ze dzieciak nie chce do szkoly i znalezli nowa, bardziej stosowna do temperamentu i talentow (a twojemu takich zapewne nie brakuje) potomka. Sensowniej jest uczyc sie tego do czego sie jest predysponowanym przez nature niz tracic energie na uczenie sie tego do czego sie nie ma talentu skoro wiadomo, ze i tak nic sensownego z takiej anuki nie wyjdzie.
            • amb25 Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 09:13
              Teraz nie chce chodzic, bo przyszedl nowy nauczyciel i on go nie lubi. On z gory zalozyl, ze go nie bedzie lubic. A nie lubi go dlatego, ze jest inny niz ten poprzedni i dlatego ze to nie ten sam nauczyciel co w zeszlym roku, wiec na glowie staje zby mu zycie obrzydzic.
              To sie fajnie mowi zmien szkole. Ale nauczyciel sie na prawde stara, a dziecko powinno sie nauczyc zyc z roznymi ludzmi. Bo roznych ludzi sie w zyciu spotyka. Poza tym to jest jego nauczyciel, lubic go nie musi, ale podporzadkowac sie musi i chodzic do szkoly tez i to nie podlega dyskusji. Mieszkam za granica w panstwie skandynawskim i do prywatnych szkol (ktorych jest tu doslownie kilka) nikt nie przyjmie dziecka ktore sie w panstwowej szkole tak zachowuje.
              Moje dziecko ma predyspozycje, do nauk mat-fiz, jezykow, muzyki (sluch idealny), biol-chem. On nie ma praktycznie graniczen, jedyne ograniczenie to jego chec. I dlatgo ze jest tak intelientny to jest z nim trudniej niz z normalnym dzieckiem.... On sobie na zimno kalkuluje czy mu sie oplaci byc niegrzecznym i poniesc kare, czy moze tym razem mu sie nie oplaca.... A poniewaz nauczyciela nie lubi, wiec staje na glowie, zeby mu dogryzc...
              • alpepe Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 13:30
                psychopata, współczuję.
          • krokodil123 Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 09:06
            A byłaś na warsztaty "radzenia sobie z agresją"? Pytam poważnie, dlatego że ja byłam. Nic takiego tam nie mówili z tego co piszesz, a wręcz przeciwne szybko zrozumiałam które moje z pozoru "neutralne" zachowania są agresją i z tego powodu nakręcają agresji u rozmówcy.
            Tam po raz pierwszy się dowiedziałam, że sarkazm którego tak lubiłam też jest agresją.
            Druga sprawa-osobiście uważam, że to jak postępujesz z innych oznacza że dajesz AUTOMATYCZNE przyzwolenia do takiego traktowanie siebie.
            Krzyczysz z daleka na sąsiadki-i ona też będzie krzyczeć na ciebie.
            Popchniesz kogoś na ulicy umyślnie-on też może ci oddać bez zastanowienia się. Uderzasz nastolatka-on już wie, że w waszej rodziny to jest normalne i na co-dzień normalnie zachowanie.
      • miedzymorze Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 09:52
        > I tak sobie mysle, gdyby mogl dostac klapsa raz albo dwa szybko wyszedlby na prosta, bo skoro po dobroci >nie dziala...

        Albo olałby równiez klapsy a Ty wtedy byc myślała, że gdyby dostał porządny łomot tak żeby go zabolało, to wtedy by pomogło ? :>

        pozdr,
        mi
        • differentview Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 09:58
          miedzymorze napisała:

          > > I tak sobie mysle, gdyby mogl dostac klapsa raz albo dwa szybko wyszedlby
          > na prosta, bo skoro po dobroci >nie dziala...
          >
          > Albo olałby równiez klapsy a Ty wtedy byc myślała, że gdyby dostał porządny łom
          > ot tak żeby go zabolało, to wtedy by pomogło ? :>

          dokladnie- dzieciak, ktorego policja sila musi odprowadzac do szkoly z pewnosci przejalby sie klapsem, ktory by go na prosta wyprowadzil;) to staly problem- rodzice bedacy totalna patologia nie sa w stanie dostrzec wlasnej patologii- nie widza zwiazku miedzy swoimi dzialaniami a agresja dziecka wiec eskaluja przemoc i kolo sie zamyka
      • pade Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 10:02
        Amb25, ciarki mnie przeszły podczas czytania tego, co napisałaś.
        Wy z mężem nie wychowujecie syna, Wy chcecie go złamać, żeby był posłuszny.
        Gdybyście go zbili i tak by to nic nie zmieniło, znienawidziłby Was jedynie i byłby bardziej zbuntowany.
        Ile syn ma lat? Szukaliście pomocy wśród pedagogów, psychologów?
      • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 14:53
        Ale o jakim schodzeniu na złą drogę piszesz? To są dzieci w wieku 9 i 4 lat. W domu dziadków, pod opieką rodziców. Co oni takiego karygodnego mogą robić? Pokłócą się, popchną, wepchną się przed kolejkę, biegają, pokrzyczą, wyleją coś, nie chcą jeść i to jest powód do złości, irytacji, ustawiania ich i w końcu bicia?
    • ola_dom Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 09:46
      kaszub-ska napisała:

      > Dzieciakom i tak nie pomogę, bo widzę je okazjonalnie.

      Nie zgadzam się. I dołączam do tych głosów, które mówią, że już być może pomogłaś. Dzieci zobaczyły, że zachowanie ich rodziców niekoniecznie jest takie normalne i oczywiste. A dzieciom takie rzeczy zostają w głowach - także dlatego, że to dla nich coś zupełnie odmiennego od codzienności, wręcz szokującego.
      Dobrze zrobiłaś, bardzo dobrze, choć masz prawo nie czuć się teraz najlepiej, wiadomo.
      • sorvina Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 10:30
        Zgodzę się z Olą. Będąc wychowaną w matriksie rodzinnej przemocy, wiem jak ważne są informacje, że normy panujące w domu, to nie są normy panujące wszędzie. Może nie gdy się ma 10 lat, ale w wieku dojrzewania, czy nawet później na terapii, człowiek łapie się tych sytuacji by podważyć niezwykle silne, bo wzmacniane przez wszystkich teorie. Bez tych "dowodów" jest niezwykle ciężko, bo przecież "WSZYSCY uważali, że: zasługuję na bicie/że coś ze mną nie tak/że to normalne, że mi się grozi,obraża,bije,karze za spontaniczność/że wyrażając siebie, swoje uczucia jestem zła" itp. itd.
        • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 14:48
          Bardzo dobrze Kaszubska zrobilas i nastepnym razem zrob to samo. Ci dorosli, po jakims czasie zrozumieja, zeby przy Twojej obecnosci ograniczac swoje przemocowe zachowania. A dla dzieci takie reakcje to samo dobro, ktos im w ten sposob pokazuje, ze nie sa traktowane tak, jak byc powinny. Brawo ! a podczas wizyt rodzinnych uzbroj sie w twarda skore i pokazuj jak byc powinno. To rowniez dobra nauka dla Twoich dzieci, w jakich sytuacjach nalezy reagowac.
          • edw-ina Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 14:55
            To rowniez dobra n
            > auka dla Twoich dzieci, w jakich sytuacjach nalezy reagowac.

            - to warto podkreślić. Ponieważ nie można od dzieci oczekiwać, by np. ujęły się za koleżanką czy kolegą, działały sprawiedliwie i broniły swoich poglądów, jeśli samemu będzie się wycofywać z nich rakiem. Należy pokazywać, że własne zdanie jest cenne, a to, że ponosi się za nie konsekwencje jest po prostu częścią sprawy i że tak będzie zawsze, gdy jednostka przeciwstawia się grupie. Pokazać, że to jest tym cenniejsze, jeśli człowiek świadomy pewnego dyskomfortu nadal trzyma się własnej ścieżki, którą uznaje za właściwą.
          • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 21:50
            > Bardzo dobrze Kaszubska zrobilas i nastepnym razem zrob to samo.

            no tak, będzie teraz specjalnie jeździć i szarpać się z teściem o dzieci, których rodzice siedzą obok i widzą co się dzieje.
            a jeżeli teść jest kłusownikiem, to powinna z nim jeździć na polowania i płoszyć zwierzęta?
            a jeżeli teść okrada staruszki, to powinna odbierać mu torebki i oddawać babciom?

            nie tędy droga, to jest motanie się w jakiś "trójkąt Karpmana" Ofiara - Prześladowca - Wybawca
            i jeszcze tworzenie takiego frontu - "ja postąpiłam tak szlachetnie, a mój mąż nie zachował się jak rycerz na białym koniu tylko łagodził sytuację, co za leszcz"

            albo ocenia sytuację jako poważną - i wtedy zawiadamia stosowne organa, że dziadek znęca się nad dziećmi, a rodzice nie reagują - więc wszystkich ich trzeba sprawdzić, żeby się nie skończyło zakatowaniem
            albo ocenia że sytuacja obiektywnie nie nadaje się do interwencji władz, ale dla niej subiektywnie jest nieznośna

            moje osobiste podejrzenie jest takie że nie lubi rodziny męża, i bez dzieci by ją wkurzali.

            w obu przypadkach zalecam wymówienie się od wizyt, źle się czujesz, nie jedziesz i koniec gadki - mąż jedzie do nich z dziećmi,
            a jeżeli Wasze dzieci dostaną od dziadka to same powiedzą następnym razem że zostają z mamą. albo i nie.
            • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 22:45
              Oczywiscie, ze najlepszym rozwiazaniem byloby ograniczenie wizyt do minimum, ale nie zawsze tak sie da, z roznych przyczyn. Dlatego, gdy juz tam pojedzie i poczuje ponownie ten dyskomfort, to niech robi konsekwentnie swoje i nie przejmuje sie fochami rodziny meza. Ich fochy, ich problem. A co do meza strusia, wychowanego w dysfunkcyjnej rodzinie, taki maz predzej czy pozniej czerpie przyklad z zachowan silnej zony i przestaje chowac glowe w piasek w sytuacjach trudnych i zaczyna mowic wlasnym, silnym glosem.Takze takie zachowania, to rowniez przyklad dla meza, ze mozna a wrecz trzeba trzymac sie swoich zasad moralnych, niezaleznych od widzimisie grupy.
              • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 23:03
                > niech robi konsekwentnie swoje
                skoro żałuje, to raczej to nie jest "swoje" w świadomym sensie, tylko danie się ponieść jakiejś fazie :)

                > co do meza strusia, wychowanego w dysfunkcyjnej rodzinie
                na tym forum nikt (łącznie ze mną oczywiście) nie wychował się w rodzinie w pełni "funkcyjnej" , inaczej by tu nas nie było.
                dotyczy to też założycielki wątku i przyjrzenie się jej przeszłości mogłoby pomóc wyjaśnić jej odruchy.
                • pade Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 23:10
                  w punkt:)
                • ola_dom Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 09:25
                  heniek.8 napisał:

                  > dotyczy to też założycielki wątku i przyjrzenie się jej przeszłości mogłoby pomóc wyjaśnić jej odruchy.

                  O którym odruchu piszesz?
                  - o tym, że reaguje na to, kiedy dzieci są bite?
                  - że ją to złości/irytuje/martwi/przejmuje się tym?
                  - czy tym, że ma żal o męża o jego reakcję?
                  czy o jeszcze innym?
                  • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 17:30
                    > O którym odruchu piszesz?
                    - o tym, że reaguje na to, kiedy dzieci są bite?

                    tak, mam na myśli odruchy "zewnętrzne" które widać i za które jesteśmy odpowiedzialni przed innymi.
                    a to co sobie ktoś pomyśli i poczuje, to też może być ciekawy materiał na przemyślenia, ale na to mamy mniejszy wpływ i nie musimy żałować :)
                    • ola_dom Re: Zareagowałam i żałuję 07.09.15, 10:15
                      heniek.8 napisał:

                      > > O którym odruchu piszesz?
                      > - o tym, że reaguje na to, kiedy dzieci są bite?
                      >
                      > tak, mam na myśli odruchy "zewnętrzne" które widać i za które jesteśmy odpowiedzialni przed innymi.

                      mamy się zastanawiać nad sobą w momencie, kiedy ktoś w naszej obecności bije dziecko??? Naprawdę uważasz to za nadrzędne w tej sytuacji???
                      • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 07.09.15, 21:26
                        > mamy się zastanawiać nad sobą w momencie, kiedy ktoś w naszej obecności bije
                        > dziecko??? Naprawdę uważasz to za nadrzędne w tej sytuacji???

                        chyba musimy określić bardziej precyzyjne definicje bo dziad swoje a baba swoje. :D

                        moje rozumienie sytuacji jest takie, że (1) dziadek za przyzwoleniem obecnych przy tym rodziców, po ostrzeżeniach itp rytuałach, daje dzieciom klapsy to znaczy bije je z liścia po dupie, nie mocno tylko bardziej dla przywołania do porządku. takie coś co w jego czasach było lightowe, bo lanie oznaczało kabel od żelazka.
                        natomiast nie mam na myśli (2) że dziadek wpada w slepą furię i napierd**la czym popadnie gdzie popadnie.

                        siedząc przy stole u dziadka ze szwagrami, których dziecko jest traktowane zgodnie z procedurą opisaną w punkcie (1), owszem, czuję pewne zażenowanie, ale nie ruszam z odsieczą. potem w stosownej chwili, kiedy wszyscy są przy stole, zaczynam delikatnie temat jak to teraz czasy się zmieniły, jak wszyscy psychologowie nie pozwalają bić dzieci itd. a w Norwegii to odbierają do rodzin zastępczych.

                        w przypadku uruchomienia procedury (2) sprawa nadaje się do zgłoszenia na policję, mogę doraźnie zneutralizować agresora, ale na dłuższą metę nie zamierzam jak to ktoś proponuje odwiedzać tego domu regularnie i włączać się w te awantury.

                        za 20 -30 lat jak my będziemy dziadkami, to może barbarzyństwem będzie dziecku KAZAĆ odrabiać lekcje i ZAKAZAĆ wyjść na dwór.
                        albo odwrotnie - będzie szariat i brak posłuszeństwa wobec starszych oficjalnie będzie karany różgą :P
                        • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 07.09.15, 23:10
                          Co za czasy, ze wielu panom blizej do postawy strusia niz wojownika. Jeszcze troche a wojownikow bedziemy ogladac glownie w ksiazkach historycznych. Wygodnictwo i niechec do brudzenia wlasnych raczek w nie swoich sprawach.
                          • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 08.09.15, 05:18
                            ech forumowe wojowniczki klawiatury :)

                            coś mi się zdaje, że im ktoś więcej wyszukuje problemów u innych, ocenia, "ratuje" i "pomaga", kategorycznie doradza, nakazuje i zakazuje, tym wskazuje to na więcej problemów we własnym otoczeniu i pacynie.

                            nie wiem czy sama bardzo się męczysz na tej ziemi, ale innych pewnie tak :)
                            porównaj Twój styl i styl Pani Agnieszki (która szkoda że się nie odzywa - postuluję żeby odwrócić proporcje)
                            • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 08.09.15, 09:13
                              Rozumiem, ze nie jestes w stanie sobie wyobrazic, ze komus moze sie chciec wysilac w slusznej sprawie. Ja nie jestem w stanie sobie wyobrazic, ze ktos jest w stanie siedziec i sie biernie przygladac patologicznym zachowaniom, rzucajac jedynie kurtuazyjne nic nie wnoszace uwagi. I dzieki bogu, bo zmeczylam sie juz samym czytaniem opisu Twojej wyuczonej lekowej i wygodnickiej postawy. A co do pisania na forum, kazdy czyta na wlasne ryzyko i dokonuje ostatecznych wyborow samodzielnie, w zgodzie ze swoim rozumem i sumieniem. Rozne opinie sa tylko opiniami, a nie nakazami czy zakazami. Dorosly czlowiek decyduje sam, a nie opiera sie na opinii cioci, wujka czy anonimowej osoby z forum. Opinie internetowe pokazuja jedynie wielosc postaw zyciowych, ale wybor okreslonej postawy nalezy wylacznie do osoby piszacej na forum. Ludzie wybieraja zazwyczaj taka postawe, jaka jest im charakterologicznie blizsza.
                        • differentview Re: Zareagowałam i żałuję 08.09.15, 07:46
                          heniek.8 napisał:

                          > siedząc przy stole u dziadka ze szwagrami, których dziecko jest traktowane zgod
                          > nie z procedurą opisaną w punkcie (1), owszem, czuję pewne zażenowanie, ale nie
                          > ruszam z odsieczą. potem w stosownej chwili, kiedy wszyscy są przy stole, zacz
                          > ynam delikatnie temat jak to teraz czasy się zmieniły, jak wszyscy psychologow
                          > ie nie pozwalają bić dzieci itd. a w Norwegii to odbierają do rodzin zastępczyc
                          > h.

                          acha, czyli przygladasz sie jak dzieci dostaja lanie i ani Ci powieka nie drgnie- wiec dla dzieci jest to jasny przekaz, ze wszyscy obecni dorosli nie widza w tym co sie dzieje nic zlego a potem juz po grillu, przy kawce wyskakujesz ni z tego ni z owego- a wiecie, ze w Norwegii to by Wam dzieci mogli zabrac? a oni Ci na to odpowiedza zebys przestal pieprzyc glupoty a Norwegow powalilo i na szczescie w Polsce za bicie nikt dzieci im nie odbierze- co wowczas? bo wydaje mi sie, ze Twoja strategia oparta jest glownie na uniknieciu emocjonalnej konfrontacji- co moze byc spowodowane Twoim lekiem przed taka sytuacja- nic chwalebnego i w zaden sposob taka reakcja nie jest lepsza niz kaszubskiej
                          i nie chodzi o rozpetywanie awantury tylko o reakcje w zgodzie z uczuciami i wartosciami, w ktore wierzysz- trzeba miec jaja zeby zrobic to pomimo, ze np cala rodzina uzna Cie za wroga bo obudzisz w nich nieswiadome watpliwosci co slusznosci ich postepowania

                        • ola_dom Re: Zareagowałam i żałuję 08.09.15, 09:42
                          heniek.8 napisał:

                          > chyba musimy określić bardziej precyzyjne definicje bo dziad swoje a baba swoje. :D

                          Dobra, sprawa jest już dla mnie jasna.
                          Niestety.
                        • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 15:52
                          heniek.8 napisał:

                          > moje rozumienie sytuacji jest takie, że (1) dziadek za przyzwoleniem obecnych p
                          > rzy tym rodziców, po ostrzeżeniach itp rytuałach, daje dzieciom klapsy to znacz
                          > y bije je z liścia po dupie, nie mocno tylko bardziej dla przywołania do porząd
                          > ku. takie coś co w jego czasach było lightowe, bo lanie oznaczało kabel od żela
                          > zka.
                          > natomiast nie mam na myśli (2) że dziadek wpada w slepą furię i napierd**la czy
                          > m popadnie gdzie popadnie.
                          >
                          > siedząc przy stole u dziadka ze szwagrami, których dziecko jest traktowane zgod
                          > nie z procedurą opisaną w punkcie (1), owszem, czuję pewne zażenowanie, ale nie
                          > ruszam z odsieczą. potem w stosownej chwili, kiedy wszyscy są przy stole, zacz
                          > ynam delikatnie temat jak to teraz czasy się zmieniły, jak wszyscy psychologow
                          > ie nie pozwalają bić dzieci itd. a w Norwegii to odbierają do rodzin zastępczyc
                          > h.
                          >
                          Przeczytaj mój poprzedni wątek. Wiele razy mówiłam o tym, że dzieci nie można bić, że są inne metody, że to nic nie daje. Teść śmieje mi się w twarz i mówi, że będzie robił co mu się podoba i ja nie mam nic do gadania, że nie interesuje go moje zdanie.

                • differentview Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 10:05
                  heniek.8 napisał:

                  > na tym forum nikt (łącznie ze mną oczywiście) nie wychował się w rodzinie w peł
                  > ni "funkcyjnej" , inaczej by tu nas nie było.

                  a skad taki pomysl?
                  • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 17:31
                    dlaczego siebie nie wykluczam z tej reguły? bo staram się nie żyć w deluzji
                    • differentview Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 19:04
                      Skad pomysl, ze forum sa tylko osoby z rodzin dysfunkcyjnych? Ja o swojej rodzinie bym tak nie powiedziala ( choc nie byla idealna bo takie w przyrodzie nie wystepuja)
                • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 20:48
                  A mi sie wydaje, ze ten dyskomfort i reakcja na niego, to jest to ' swoje' wlasnie,.cos co pochodzi z jej wnetrza, a nie chwilowa faza. Kaszubska nie potrafi sobie jeszcze tylko poradzic z konsekwencjami postawienia sie grupie, odczuwa z tego powodu dyskomfort. Nad tym poczuciem winy i dyskomfortem trzeba popracowac w praktyce, cwiczac takie akcje wystepowania przeciwko grupie z odmiennym zdaniem i cwiczyc wdupiemanie na ich foch, zlosc i obraze. Nie odkrecac na sile znakow jakie daje wlasny organizm, godzac sie na ogladanie agresywnych zachowan w stosunku do dzieci. Nie nalezy kopiowac zachowan meza strusia, bo w ten sposob pozwalamy rozrastac sie w naszym otoczeniu patologicznym zachowaniom.
                  • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 20:54
                    A odruchy autorka ma jak najbardziej sluszne, nikt nie lubi patrzec gdy ktos wytrzasa sie nad dziecmi, stosuje grozby etc. za naturalne zachowania dzieci.
                    • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 21:28
                      a gdyby na miejscu naszej bohaterki byłby inny koleś, również brzydzący się przemocą i miłujący pokój, jak nie przymierzając Mahatma Gandhi?
                      czy myślisz że wdałby się w szarpaninę z teściem a potem na forum robił analizę rozterek?

                      sęk w tym że bohaterka w teorii wie jak być powinno, chęci też ma nienajgorsze, ale w praktyce wychodzi jej jak zawsze, czyli że ma moralniaka przez kilka dni, więc lepiej niech tam nie jeździ
                      zapewniam że te dzieci na pewno sobie bez niej poradzą
                      • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 05.09.15, 08:45
                        Heniu, Kaszubska ma moralniaka bo nie jest przyzwyczajona do sytuacji postawienia sie grupie zachowujacej sie w sposob przemocowy. Potrzebuje praktyki, zeby tego moralniaka sie pozbyc w przyszlosci. Z tego powodu raz na jakis czas moze do nich jechac i wykorzystac pobyt tam do cwiczenia sily swojego charakteru ( przyda jej sie to w zyciu bardzo). Po jakims czasie nawet jej przez mysl nie przejdzie, zeby miec z tego powodu moralniaka. Osoba z taka osobowoscia jak Mahatma Gandhi czy np JP II pewnie probowalaby do tych ludzi dotrzec miloscia tlumaczac im jak powinni zyc. Autorka nie ma niestety takiej sily przebicia jak powyzsi ludzie, aby jej przekaz w tym samym tonie do nich trafil. Gdy przestanie tam calkowicie jezdzic obrazi sie pewnie na nia maz i pozostali, z tego powodu tez bedzie miala moralniaka, maz bedzie pewnie jezdzil sam z dziecmi i beda nasiakali wspolnie wypaczona atmosfera tego domu. Gdyby to mnie dotyczyla ta sytuacja, powalczylabym z moralniakiem i konsekwentnie robilabym swoje, aby ograniczyc patologie w swoim otoczeniu. Z doswiadczenia wiem, ze wiele mozna zmienic, trzeba byc tylko BARDZO konsekwentnym w swoim dzialaniu i nie przezywac za bardzo, ale patrzec do przodu i robic konsekwentnie swoje, z przeswiadczeniem, ze racja jest po naszej stronie, a nie po stronie ludzi zachowujacych sie w sposob patologiczny. A odnosnie tescia, kazdego prawie tescia da sie nauczyc kultury, gdy ma znaczne braki w wychowaniu :-) Trzeba tylko znalezc na niego wlasciwa metode, przyjrzec sie na jakim punkcie jest przeczulony i z jakiego powodu ma kompleksy, a potem uderzac w odpowiednie struny, aby facet zaczal rezonowac :-) Po jakims czasie zacznie zachowywac sie przyzwoicie.
                        • yoma Re: Zareagowałam i żałuję 05.09.15, 14:15
                          Patrzcie Kaszubska, macie miętki charakter. Natychmiast do teściów, najlepiej codziennie, trenować charakter! Cicho, niedojrzała jeszcze jesteś, życia nie znasz, to dla twojego dobra, jeszcze mi podziękujesz!

                          :)
                          • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 05.09.15, 15:41
                            Ha, ha, ha, dobre, spokojnie mozesz dorabiac piszac zarciki sytuacyjne do gazet :-)
                            • yoma Re: Zareagowałam i żałuję 05.09.15, 15:50
                              Aha. Zamieszczane bezpośrednio pod rubryką "Kącik Złamanych Serc. Ciocia Zuzi radzi".
                          • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 05.09.15, 15:58
                            A dla kontrastu: panie, nic sie nie da zrobic, nic a nic, trzeba albo nie jezdzic wcale albo jezdzic b. rzadko i pokornie znosic wszystko jak leci bo i tak nic sie nie da z tym zrobic :-)
                      • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 16:08
                        heniek.8 napisał:

                        > a gdyby na miejscu naszej bohaterki byłby inny koleś, również brzydzący się prz
                        > emocą i miłujący pokój, jak nie przymierzając Mahatma Gandhi?
                        > czy myślisz że wdałby się w szarpaninę z teściem a potem na forum robił analizę
                        > rozterek?
                        Nadinterpretujesz, nie było żadnej szarpaniny. Wzięłam 9-latka za ramię i odsunęłam od dziadka i tyle. Teścia nawet nie dotknęłam.
                        >
                        > sęk w tym że bohaterka w teorii wie jak być powinno, chęci też ma nienajgorsze,
                        > ale w praktyce wychodzi jej jak zawsze, czyli że ma moralniaka przez kilka dni
                        > , więc lepiej niech tam nie jeździ
                        > zapewniam że te dzieci na pewno sobie bez niej poradzą
                  • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 16:04
                    zuzi.1 napisała:

                    > A mi sie wydaje, ze ten dyskomfort i reakcja na niego, to jest to ' swoje' wlas
                    > nie,.cos co pochodzi z jej wnetrza, a nie chwilowa faza.
                    Właśnie moja ostatnia reakcje jest w zgodzie z moimi poglądami. Wcześniej przez pewien czas odpuszczałam reagowanie, jedynie próbowałam tłumaczyć, ale jak tylko oni odpowiadali atakiem, pasowałam, żeby nie wywoływać kłótni. Mąż mnie prosił, żebym wyluzowała, ale miałam wyrzuty sumienia. To jest jednak zbyt poważny temat, żeby odpuszczać, bo on chce mieć święty spokój.

                    Kaszubska nie potrafi
                    > sobie jeszcze tylko poradzic z konsekwencjami postawienia sie grupie, odczuwa z
                    > tego powodu dyskomfort. Nad tym poczuciem winy i dyskomfortem trzeba popracowa
                    > c w praktyce, cwiczac takie akcje wystepowania przeciwko grupie z odmiennym zda
                    > niem i cwiczyc wdupiemanie na ich foch, zlosc i obraze. Nie odkrecac na sile zn
                    > akow jakie daje wlasny organizm, godzac sie na ogladanie agresywnych zachowan w
                    > stosunku do dzieci. Nie nalezy kopiowac zachowan meza strusia, bo w ten sposob
                    > pozwalamy rozrastac sie w naszym otoczeniu patologicznym zachowaniom.
                    Zuzi tu nie chodzi o strach przed przeciwstawieniem się grupie, choć oczywiście wolałabym nie być przyczyną wszelkich kłótni w opinii rodziny męża. Wkurza mnie najbardziej to, że z tego powodu kłócę się z mężem.
                    • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 19:17
                      A ja bym miala w dupie opinie rodziny meza na moj temat, skoro to taka patologia. Opiniami patologii nie warto sie przejmowac. A tesciowi powiedzialabym krotko : jeszcze raz w mojej obecnosci uderzysz jakiegos dzieciaka a natychmiast zglosze sprawe na Policje, bo bicie dzieci jest karalne i bedziesz mial problemy. Ostrzegam, zebys sie nie zdziwil.I jak Cie ponownie oleje, to po prostu zglos. Z takimi ludzmi nie da sie po dobroci, mozna tylko na ostro, dopiero realny strach przed konsekwencjami moze powstrzymac ich zachowania.
                      • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 19:25
                        Ale po co Ty sie z mezem klocisz? skoro facet do tej pory nie zdobyl sie na konfrontacje z wlasna rodzina, bo trzesie przed nimi tylkiem ze strachu, to czego Ty na tym etapie od niego oczekujesz, ze sie postawi im jawnie? to jest na tym etapie jego myslenia nierealne i niewykonalne. Postawic im sie mozesz Ty, bo Ciebie nie tresowali i nie boisz sie ich,nawet gdyby to mialo oznaczac calkowity koniec kontaktow z nimi.
                • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 15:45
                  heniek.8 napisał:

                  > > niech robi konsekwentnie swoje
                  > skoro żałuje, to raczej to nie jest "swoje" w świadomym sensie, tylko danie się
                  > ponieść jakiejś fazie :)
                  Żałuję, bo oni nic sobie nie robią z tego, co mówię. Oni 15 min później już się do grilla i ogniska szykują i wszystko jest OK. Natomiast to ja pokłóciłam się z mężem. To na mnie on był zły. A z nim mieszkam i żyję, reszty nie zobaczę przez dłuższy czas.
                  >
                  > > co do meza strusia, wychowanego w dysfunkcyjnej rodzinie
                  > na tym forum nikt (łącznie ze mną oczywiście) nie wychował się w rodzinie w peł
                  > ni "funkcyjnej" , inaczej by tu nas nie było.
                  Bez przesady, to jest forum o życiu rodzinnym, a nie wychowywaniu się w dysfunkcyjnych rodzinach, różne problemy są tu poruszane.

                  > dotyczy to też założycielki wątku i przyjrzenie się jej przeszłości mogłoby pom
                  > óc wyjaśnić jej odruchy.
                  Odruch obrony dziecka przed krzywdą chyba jest zdrowym objawem? I chyba prędzej jest do niego skłonna osoba, która w dzieciństwie nie doznawała bicia ani napadania na siebie z byle powodu, dlatego nie potrafi pogodzić się z krzywdzeniem dzieci swoich czy też z najbliższej rodziny?
            • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 15:32
              heniek.8 napisał:

              > no tak, będzie teraz specjalnie jeździć i szarpać się z teściem o dzieci, który
              > ch rodzice siedzą obok i widzą co się dzieje.
              Ale rodzice nie są właścicielami dziecka, którym wszystko wolno. Nie mogą zezwalać na krzywdzenie ich, a jeśli to robię, otoczenie ma prawo reagować. Bicie dzieci, naskakiwanie na nie z byle powodu jest krzywdą, nawet jeśli nie pozostawia śladów.

              > a jeżeli teść jest kłusownikiem, to powinna z nim jeździć na polowania i płoszy
              > ć zwierzęta?
              Nie, ale gdyby zaczął się chwalić tym, opowiadać w moim towarzystwie, powiedziałabym głośno, co o tym myślę, że jest to niezgodne z prawem.

              > a jeżeli teść okrada staruszki, to powinna odbierać mu torebki i oddawać babcio
              > m?
              Nie, ale nie widzę powodu, żeby udawać, że nie jest to przestępstwo.

              > nie tędy droga, to jest motanie się w jakiś "trójkąt Karpmana" Ofiara - Prześla
              > dowca - Wybawca
              A jak inaczej stanąć w obronie dziecka, które jest bite obok mnie, jeśli słowa skierowane do bijącego nic nie dają? Myślisz, że mnie to bawi i nie wolałabym w spokoju spędzić weekendu u teściów?

              > i jeszcze tworzenie takiego frontu - "ja postąpiłam tak szlachetnie, a mój mąż
              > nie zachował się jak rycerz na białym koniu tylko łagodził sytuację, co za lesz
              > cz"
              Nie tworzę frontu, ale fakty są takie, że on uciszał w celu uzyskania dla siebie świętego spokoju, byle jak najszybciej skończyła się kłótnia i mógł się zająć tym czym chce, nie bacząc na powód i racje.

              > albo ocenia sytuację jako poważną - i wtedy zawiadamia stosowne organa, że dzia
              > dek znęca się nad dziećmi, a rodzice nie reagują - więc wszystkich ich trzeba s
              > prawdzić, żeby się nie skończyło zakatowaniem
              Przeczytaj mój poprzedni wątek. Wiesz, że nie chodzi o katowanie, więc sprawa nie jest oczywista, ale to nie znaczy, że dzieciom nie dzieje się krzywda i nie mam starać się tej krzywdzie zapobiec.

              > albo ocenia że sytuacja obiektywnie nie nadaje się do interwencji władz, ale dl
              > a niej subiektywnie jest nieznośna
              Na pewno to bicie dzieci jest w polskim prawie zabronione, a więc nadaje się do interwencji władz, zostało na jakiejś podstawie uznane za obiektywną krzywdę. Tak samo jak molestowanie seksualne na przykład, choć też może nie zostawiać żadnych fizycznych śladów.

              > moje osobiste podejrzenie jest takie że nie lubi rodziny męża, i bez dzieci by
              > ją wkurzali.
              Tu akurat się mylisz, jak nie ma tematu dzieci, mogę z nimi normalnie rozmawiać. Z teściową i teściem nie do końca, ale im nie podoba się nic co robię i mówię, więc trudno mi chcieć z nimi o czymkolwiek rozmawiać.

              > w obu przypadkach zalecam wymówienie się od wizyt, źle się czujesz, nie jedzies
              > z i koniec gadki - mąż jedzie do nich z dziećmi,
              Niestety obawiam się, że mąż prędzej zrezygnuje z jeżdżenia tam niż pozwoli mi nie pojechać. No i ja oczywiście będę winna, że on nie może spotkać się z rodziną.

              > a jeżeli Wasze dzieci dostaną od dziadka to same powiedzą następnym razem że zo
              > stają z mamą. albo i nie.
              Dzieci nie zawsze potrafią się obronić, zwłaszcza jak mają przeciwko sobie kilkoro dorosłych i słyszą, że sobie zasłużyły i tak właśnie powinno być, a nawet powinny się cieszyć, że nie dostały bardziej.
              • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 20:12
                widzę że się dopiero rozkręcasz a ja myślałem że w tym wątku już wszystko zostało napisane :)
                jednym zdaniem - ja jestem za ograniczaniem kontaktów z takimi ludźmi, inni są za podtrzymywaniem i konfrontacją i jedni drugich nie muszą przekonywac :)
          • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 15:04
            zuzi.1 napisała:

            > Bardzo dobrze Kaszubska zrobilas i nastepnym razem zrob to samo. Ci dorosli, po
            > jakims czasie zrozumieja, zeby przy Twojej obecnosci ograniczac swoje przemoco
            > we zachowania.
            No właśnie już w to nie wierzę:( "To mój dom i będę robić co chcę" - to ich odpowiedź na wszelkie argumenty.

            A dla dzieci takie reakcje to samo dobro, ktos im w ten sposob p
            > okazuje, ze nie sa traktowane tak, jak byc powinny. Brawo ! a podczas wizyt rod
            > zinnych uzbroj sie w twarda skore i pokazuj jak byc powinno. To rowniez dobra n
            > auka dla Twoich dzieci, w jakich sytuacjach nalezy reagowac.
            Wiem, że powinnam być twarda, wiem, że w sumie mam rację, ale po prostu nie mam siły walczyć z betonem. Tyle mnie to kosztuje, a oni i tak sobie z tego nic nie robią. Jakbym chciała móc to olać i spokojnie sobie odpoczywać.
            • ola_dom Re: Zareagowałam i żałuję 24.09.15, 12:34
              kaszub-ska napisała:

              > Tyle mnie to kosztuje, a oni i tak sobie z tego nic nie robią.

              Nie zapominaj, że to nie są koszty na darmo.
              Dla tych dzieci to na pewno bardzo wiele znaczy - nawet jeśli teraz, od razu, nie zdają sobie z tego jeszcze w pełni sprawy.
              A w końcu to o nie tutaj przede wszystkim chodzi.
      • annb Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 12:09
        To i ja się podpisze. A mąż, wychowany w dysfunkcyjnej rodzinie nauczył się racjonalizować, nie reagować, przeczekiwać, w imię solidarności -bo to rodzina.
        Da się to wyleczyc ale delikwent sam musi chciec zmian.
    • max-kom Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 13:09
      reaguję zawsze, czasem tez po łbie obrywam. Ale mogę spokojnie na siebie patrzeć w lustrze. Trzeba reagować i pokazywać że nie ma przyzwolenia na upokarzanie innych, szczególnie tych najsłabszych.
    • iziula1 Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 14:17
      Dobrze zrobiłaś.
      Za dwa miesiące przy kolejnym spotkaniu będą mieć obiekcję by przy tobie uderzyć dziecko.
      jeśli pojawią się jakieś uszczypliwe uwagi - powiedz że zdania nie zmieniłaś dzieci się nie bije. I zakończ dyskusje.
      Problemem do przegadania jest postawa męża. Powiedz mu jak widzisz jego postępowanie. Lojalność wobec współmałżonka wymaga aby stanął po twojej stronie, może łagodzić strony konfliktu ale musi w konfrontacji z jego rodziną stać murem za Tobą.
      • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 16:19
        iziula1 napisała:

        > Dobrze zrobiłaś.
        > Za dwa miesiące przy kolejnym spotkaniu będą mieć obiekcję by przy tobie uderzy
        > ć dziecko.
        > jeśli pojawią się jakieś uszczypliwe uwagi - powiedz że zdania nie zmieniłaś dz
        > ieci się nie bije. I zakończ dyskusje.
        Tyle razy mówiłam, żeby się opanowali i nie daje to żadnego efektu, nie czują zahamowań, żeby przy mnie uderzyć. "Mnie nie interesuje twoje zdanie" - to jest ich odpowiedź.

        > Problemem do przegadania jest postawa męża. Powiedz mu jak widzisz jego postępo
        > wanie. Lojalność wobec współmałżonka wymaga aby stanął po twojej stronie, może
        > łagodzić strony konfliktu ale musi w konfrontacji z jego rodziną stać murem za
        > Tobą.
        Rozmawiałam z nim, ale on nie będzie się nimi kłócił, nic nie poradzi że oni mają takie pochrzanione poglądy, tłumaczenie im czegokolwiek nie ma żadnego sensu itd. Ja rozumiem, skąd się bierze jego postawa. Nie chce przeciwstawiać się matce i ojczymowi, bo za dużo spraw zostałoby wywleczonych, a jednocześnie nie potrafię zrozumieć, że z tego powodu odpuszcza i nie reaguje.
        • differentview Re: Zareagowałam i żałuję 24.09.15, 08:55
          > Rozmawiałam z nim, ale on nie będzie się nimi kłócił, nic nie poradzi że oni ma
          > ją takie pochrzanione poglądy, tłumaczenie im czegokolwiek nie ma żadnego sensu

          nie zgodze sie; pojedyncze i jednorazowe tlumaczenie nie wywola natychmiastowego efektu, przyznania racji i zaprzestania bicia- to jasne; ale im wiecej osob reaguje protestem w takich sytuacjach- tym wiecej daje to do myslenia; ludzie czesto bezmyslnie kopiuja zachowania, ktore w ich srodowisku sa powszechne i akceptowane; jesli jedna osoba zacznie ich zachowanie kwestionowac- pewnie uslyszy ze jest nienormalna i ma sie nie wtracac, jesli dwie niezalezne osoby zaprotestuja- nadal bedzie olbrzymi opor ale jakies ziarno watpliwosci zostanie zasiane, jesli 10 osob by zareagowalo- jest szansa, ze da im to porzadnie do myslenia i beda sie wahac przy nastepnej okazji czy narazic sie na ogolna dezaprobate; dlatego alienowanie sie od takich ludzi i zostawianie ich w komforcie kiszenia sie w swojej patologii wcale nie jest dobrym rozwiazaniem; raczej trzeba szukac sojusznikow wartosci, w ktore sie wierzy- bo "walczac" z patologia samotnie- zostanie sie zakrzyczanym i zadziobanym- to dosc typowy mechanizm
          • zuzi.1 Re: Zareagowałam i żałuję 24.09.15, 09:42
            Dzieki cichemu przyzwoleniu otoczenia takie patologie funkcjonuja calymi latami, do czasu az przemocowy dziadek despota umrze. Potem takie zachowania dziadka moga sie przeniesc na kolejne pokolenia jako silne wzorce przemocowych zachowan. Teraz przepisy prawa jasno stanowia co jest zabronione wobec dzieci i nalezy z tych przepisow korzystac, aby patologia nie rozprzestrzeniala sie w czasie. Mozna np. zanim wezwie sie do takiej akcji sluzby mundurowe wczesniej poszukac tzw. dzielnicowego odpowiedzialnego za obszar na ktorym mieszkaja tesciowie i porozmawiac sobie z nim na temat zachowan tescia wobec dzieci i co nalezaloby w takiej sytuacji zrobic. Facet moze z takiej rozmowy sporzadzic notatke sluzbowa i wrzucic ja do odpowiedniej rodzinnej teczki. Autorka moze zapowiedziec mezowi, ze przy najblizszej ostrzejszej sytuacji bicia dzieci wezwie Policje, zeby byl przygotowany psych. na taka mozliwosc, moze wowczas sam zechce ograniczyc na dluzej kontakty z wlasna rodzina, bez obwiniania zony o ich brak.
    • bachtin Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 15:16
      To następnym razem nie jedź. Zademonstrujesz niechęć bez reagowania, mąż pojedzie z dziećmi, Ty będziesz miała czas dla siebie i będzie spokój. To, że jesteście spowinowaceni nie oznacza, że musicie sięspotykać. Mąż sobie bez Ciebie poradzi.
      • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 16:21
        bachtin napisała:

        > To następnym razem nie jedź. Zademonstrujesz niechęć bez reagowania, mąż pojedz
        > ie z dziećmi, Ty będziesz miała czas dla siebie i będzie spokój. To, że jesteśc
        > ie spowinowaceni nie oznacza, że musicie sięspotykać. Mąż sobie bez Ciebie pora
        > dzi.
        Szczerze mówiąc w tej chwili po zachowaniu teścia i teściowej bałabym się puścić tam swoje dzieci. A mój mąż beze mnie jechać nie chce.
    • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 18:20
      moim zdaniem masz za słabe nerwy żeby do nich jeździć, więc nie powinnaś i tyle.
      mają jakieś tam swoje reguły XX-wieczne, cały rytuał od ostrzegania przez warczenie do klapsów (mam nadzieję, że nie było to katowanie średniowiecznymi przyrządami) a Ty postanowiłaś być "Ratownikiem" tych dzieciaków, którzy jak sądzę mają wkalkulowane w swoje zachowania "wpie%$ol" i płacz, and all that jazz.

      właściwie dużo zależy od tego w jakim stylu zareagowałaś - czy też Cię poniosło, czy może zrobiłaś to z godnością? czy była to sytuacja ratująca zdrowie i życie?

      mi się nie podobają takie klimaty, nie lubię patrzeć na bitego człowieka, ale pewnie bym to skwitował czymś w rodzaju "nie lubię takich średniowiecznych metod, wychodzę na spacer" no chyba żeby to było jakieś konkretne lanie to bym się przyłączył do chłopaków :)

      ale odpuściłbym sobie odwiedziny w takich miejscach - czy nie masz nic lepszego do roboty? - tak jak ktoś napisał - posiedzisz w domu i zrobisz coś dla siebie, a tak jedziesz ze złym nastawieniem, nabzdyczona i awantura wisi w powietrzu to tracisz czas wszystkich -łącznie chyba nawet z tymi kolesiami co to dostali klapsy.
      • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 16:25
        Co to znaczy poniosło mnie?

        Wychodzenie na spacer albo do kuchni mam już za sobą. Nie ma kłótni, to prawda, jest spokój. Ale dzieci i tak są bite, czy jestem w tym samym pokoju, czy w kuchni czy na spacerze. Nie zmienia to faktów. I ja mam wyrzuty sumienia wobec tych dzieci.
        • heniek.8 Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 20:20
          > Ale dzieci i tak są bite, czy jestem w tym samym pokoju, czy w kuchni czy na spacerze.

          997
    • edw-ina Re: Zareagowałam i żałuję 02.09.15, 21:21
      Poglądów nie ma się po to, by ktoś pogłaskał za nie po główce. Poglądy są po to, by według nich żyć, a jeśli zajdzie taka potrzeba to stanąć w ich obronie. Czyli uznając, że nie godzisz się na przemoc wobec słabszych, z automatu musisz założyć, że ci, którzy się na nią godzą, będą z tobą walczyć wszystkimi dostępnymi metodami. Nie ma sensu robić czegokolwiek, jeśli po pierwszej próbie, problemach, od razu chcesz się wycofać. Jeżeli wierzysz w to, że twoi bliscy krzywdzą swoje dzieci, to reaguj i nie zastanawiaj się czy to twoja sprawa. A zareagowałabyś, gdyby rodzic w sklepie uderzył swoje dziecko? A gdyby facet zamachnął się na żonę? Lub gdybyś zobaczyła dziecko, które przewróciło się na rowerze i krwawi? Nie tłumi się w sobie ludzkich odruchów w imię zasady: nie moja sprawa. Dlatego bądź konsekwentna i nie pozwól, by cię zakrzyczeli. Odwagi!
      • pade Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 10:08
        Dokładnie. Czasem postępowanie wg własnego systemu wartości stwarza dyskomfort. Trzeba ten dyskomfort znieść i przyzwyczaić się, że reakcje mogą być różne.
    • ekimmu78 Re: Zareagowałam i żałuję 03.09.15, 10:25
      Kaszubska-ostatnio przezylam podobna sytuacje z rodzina meza.Nie wdajac sie w szczegoly-zareagowalam a maz w tym momencie sie zapowietrzyl i troche po mnie pojechal;(Pozniej przeprosil i stwierdzil ze mialam racje i duzo odwagi ale mialam do niego 2 dni zal...Z powodu sytuacji czulam sie przez dwa tyg jak zbity pies ale koniec koncow stwierdzilam,ze podejmujac pewne decyzje nalezy sie liczyc z konsekwencjami tych decyzji w postaci na przyklad dymu w rodzinie i niesmaku.Pogladow zmieniac nie zamierzam a raczej bede pracowac nad uodparnianiem sie na reakcje edukowanych przeze mnie ludzi...Mam tez wrazenie,ze dzieciak byl wdzieczny za to,ze stanelam w jego obronie.
      Amb25-czytajac co piszesz mam wrazenie,ze nie zbudowalas zadnej relacji z wlasnym dzieckiem-i to jest najwiekszy problem.Relacje buduje sie na zasadzie szacunku,ciepla,wyrozumialosci i milosci a nie na zasadzie lamania charakteru.Dobra,ciepla relacja z dzieckiem procentuje w okresie nastoletnim a okazywana zyczliwosc powoduje,ze wyrasta mlody czlowiek zyczliwy do otoczenia i posiadajacy ceche zwana empatia.
    • berdebul Re: Zareagowałam i żałuję 04.09.15, 13:37
      Nie żałuj, bo dobrze zrobiłaś. Zgłoś to do opieki społecznej. Jak nie dociera po dobroci, to moze w ten sposob? Dzieciaków szkoda. Męża należy wyslac na terapię i odciąć od takich wzorców. :/
      • yoma Re: Zareagowałam i żałuję 05.09.15, 14:19
        - Dzień dobry, co pana sprowadza?
        - Eee... żona kazała mi się zgłosić na terapię, bo szwagier bije dziecko...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zareagowałam i żałuję 11.09.15, 00:19
      Swoją reakcją weszła Pani w konflikt. Trudno było spodziewać się innej zachowań. Zarówno po stronie tych, którzy zostali zastopowani w swoich niechlubnych zachowaniach, jak i Pani własnej reakcji. To, co Pani przeżywa jest naturalne. To mieszanka lęku - czy nie zerwały się relacje, czy nie wyszło się na rodzinnego odmieńca, czy warto było reagować, wreszcie lęku przed oceną- oraz niepewności lub poczucia winy. To nic dziwnego. Ale to, że Pani przeżywa te uczucia i że nie są one przyjemne, nie powinno dyskwalifikować Pani reakcji. Pani wie, że stanęła Pani po słusznej stronie, ale obawia się kosztów swojej reakcji. Teraz zamiast pamiętać o dzieciach i ich przeżyciach, skoncentrowała się Pani na sobie. Warto potraktować to jako naturalną konsekwencję, która nie musi zamykać drogi do kolejnych reakcji. Co stoi na przeszkodzie być awangardą w swojej rodzinie ? Od jednej Pani reakcji , w istocie niewiele się zmieni. Ale przysłowiowa kropla drąży kamień. Być może dopiero powtarzalność Pani reakcji da efekt. Tym bardziej nie warto wycofywać się pod wpływem własnych uczuć , które są naturalne, choć niekoniecznie przyjemne. Zmiana postaw i zachowań wymaga czasu. I , być może , Pani emocjonalnej inwestycji. Ale jest Pani w zgodzie ze swoimi życiowymi postawami. Warto dalej ryzykować, chociaż rozumiem Pani obawy. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 14:31
        Dziękuję pani Agnieszko, chociaż odpowiadam po tak długim czasie. Trafnie Pani ujęła wszystkie moje uczucia. Czasami nie widzę po prostu sensu mieszania się w takie sytuacje, bo nie widzę z tego pożytku żadnego. Reagowałam nie raz już, może nie aż tak stanowczo, ale jednak często zwracałam uwagę, że nie trzeba dzieci bić. Niestety nie odniosło to żadnego efektu.
    • kaszub-ska Re: Zareagowałam i żałuję 23.09.15, 16:32
      Dziękuję za komentarze, dobrze przeczytać, że nie kłócę się bez sensu, bo czasami mnie wątpliwości ogarniają. Ale nie ukrywam, że cieszę się, że mężowi odwidziało się na jakiś czas odwiedzanie swojej rodzinki, przynajmniej tak twierdzi na chwilę obecną.
Pełna wersja