Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam syt?

04.09.15, 23:10
Witam, czytam to forum od dawna, zdecydowałam się napisać bo potrzebuję spojrzenia, takiego całkiem z boku. Niech mi ktoś powie prosto w oczy, a raczej w ekran czy mam trochę racji czy świruję.
Sprawa dotyczy opieki nad naszą siedmiomiesięczną córeczką. Mamy z mężem inne wizje, a coś trzeba postanowić. Ja mam pracę stacjonarną, wymagającą bycia dyspozycyjną duchem i ciałem przez bite 8h. Mąż ma całkiem inną specyfikę pracy - przez kilkanaście godzin dziennie jest "pod telefonem i komputerem", jak nie dzieje się nic (a są takie dnie) to żyje życiem wolnego człowieka, robi zakupy, chodzi na basen, gotuje itp. Jak jest wezwanie musi zareagować do 60 min - nie musi jechać natychmiast, ale musi nawiązać kontakt telefoniczny, zdiagnozować wstępnie problem i umówić się na rozwiązanie go tego samego dnia. Czasem bierze dodatkowe zlecenia od osób prywatnych, z indywidualnie ustalanym terminem wykonania.

Do 6 miesięcy byłam w domu na urlopie macierzyńskim, mąż też z racji pracy był dużo w domu i zajmował się córką. Po tym okresie musiałam wrócić do pracy na 6 tyg żeby nabyć potrzebne uprawnienia do wykonywania zawodu. Po tym okresie znów mogę być w domu przez kolejne 6 tygodni, a potem już mogę podjąć pracę w pełnym wymiarze. Jeszcze przed urodzeniem córki ustaliliśmy tak wstępnie, że przez ten pierwszy, sześciotygoniowy okres mojej pracy córka będzie pod opieką męża. Plan był taki, że jest w domu do południa, a gdy ja wracam z pracy i przejmuję młodą on nadrabia swoje.

Minęły cztery tygodnie takiego układu i moim zdaniem to się nie sprawdza... a zdaniem męża owszem :-( Średnio trzy dni na tydzień młoda ląduje u teściowej, czasem tylko na dwie godziny, czasem na więcej. Przyczyny? Różne - poszliśmy w odwiedziny, mama czegoś potrzebowała, pilne zgłoszenie z pracy.

Nie jestem z tego zadowolona z kilku powodów:
- młoda jest odwożona w różnych porach, jak byłam z nią trudno wskakiwała z jakikolwiek rytm dnia, a teraz chyba się pogubiła. Jednego dnia ma drzemkę w naszym mieszkaniu, czasem u T., czasem w aucie, czasem jedzie z mężem oddać jakieś zamówienie.
- T jednej strony ma w rękach jakąś łagodność, potrafi młodą fajnie ukołysać, zagadać itp. Z drugiej nie mam zaufania, bo młoda ma skazę białkową i alergię na kilka produków(karmię ją jeszcze), a te przez pół roku na każdej wizycie dostawałam coś z nabiałem!!! Teraz jak tam jestem przynoszę swoje albo piję tylko herbatę. Nie potrafię tego wytłumaczyć, zapomina, robi to złośliwie? Tylko że ja cierpię pośrednio, to młoda wysypywało i drapała się całą noc. A deklaruje że we wnusi zakochana.
- T od roku nie pracuje i odnoszę wrażenie, że nie szuka pracy bardzo intensywnie. Wcześniej pracowała w różnych miejscach, krótko, te prace się jakoś rwały. Oficjalnie szuka, ale bezrobocie duże, a części prac podjąć nie może, bo ma dziecko pod opieką (dwunastolatek!). Wnuczką zajmuje się chętnie, jakbym pozwoliła zaczęłaby zajmować się prowadzeniem domu u nas. Dyplomatycznie pisząc, nie jest nieprawdopodobne usłyszeć kiedyś, że nie ma emerytury, bo musiała zajmować się naszym dzieckiem a teraz cierpi biedę... A ja nie cierpię długów wdzięczności, a jeszcze bardziej nie lubię być robiona w przysłowiowego balona.

MERITUM SPRAWY: teraz dociągniemy opiekę w takiej formie, ale gdy wrócę na cały etat chcę zatrudnić nianię. Mąż się nie zgadza, argumentując że nie chce obcej osoby, skoro jest on i babcia.

Nie ukrywam, ten ostatni powód jest dla mnie najbardziej znaczący. Byłabym skłonna iść na układ, że normalnie płacimy T za opiekę, ale za to mamy opiekę taką jak ustalamy. Dzieć osiąga wiek przedszkolny i umowa się rozwiązuje. W tej sytuacji mam prawie pewność, że jak będzie zapominać o diecie dziecka, z czasem zacznie się spóźniać (spóźnia się nawykowo),robić a po dwóch latach będzie ciężko wrócić na rynek pracy.
Dodatkowo szukam niani z opcją porządków i przygotowania młodej posiłków, nie wyobrażam sobie żebym teściowej mówiła, że dziś potrzebuję wyprasowania, jutro umycia kuchenki, a tak w ogóle to wczoraj źle wyczyściła lustro. Źle bym się czuła, dodatkowo będę pod ścianą, bo z obcą osobą w razie niespełnienia oczekiwań można się pokojowo rozstać. Tu zostaje kwas w rodzinie na lata. Posiłków nie skomentuję, patrząc co próbowała zaserwować mi, wiedząc o diecie.

Help! Gmatwam sytuację? Mam podszepty intuicji że pakowanie się w ten układ jest złe.
    • iziula1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 04.09.15, 23:58
      Nie gmatwasz. Masz jasno określone oczekiwania. Ja je doskonale rozumiem. Mąż też ma swoje racje dotyczące opieki tzn ze nikt nie zastąpi babci.
      Zostawcie babcię na jakieś dodatkowe wyjścia, na weekendy. Na codzień weźcie nianię. Mniej oporów przed stawianiem wymagań.
    • alpepe Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 00:09
      Bycie dorosłym to odwaga do popełniania niepopularnych decyzji. T zostaw w spokoju. Sprawa się rozgrywa między tobą a twoim mężem. Czy powiedziałaś mężowi o wszystkich swoich obawach, czyli np. o tym, że nie wyobrażasz sobie bycia zwierzchniczka teściowej i ew. krytykowania jej, bo jednak takie pomieszanie funkcji społecznych i rodzinnych będzie prowadzić do konfliktu?
      Teściowa władzy ma tylko tyle, ile da jej twój mąż i ... ty. Uważam, że ty jako matka powinnaś zdecydować, kto się będzie opiekował twoim dzieckiem. Tylko weź jakąś brzydką starą kobietę na nianię, licho nie śpi ;)
    • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 08:21
      Trudna sytuacja, skoro maz nie zgadza sie na nianie, woli zostawic dziecko z babcia.
      Moim zdaniem, niania do dziecka plus sprzatanie to tez nie ok.
      Moze rozwaz na probe zatrudnienie np. pani do sprzatania a meza zostaw z dzieckiem i pomoca tesciowej.
      Moze posilki przygotowuj sama.
      To bylby jakis kompromis.
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 08:49
        > Trudna sytuacja, skoro maz nie zgadza sie na nianie, woli zostawic dziecko z ba
        > bcia.
        > Moim zdaniem, niania do dziecka plus sprzatanie to tez nie ok.
        > Moze rozwaz na probe zatrudnienie np. pani do sprzatania a meza zostaw z dzieck
        > iem i pomoca tesciowej.
        > Moze posilki przygotowuj sama.


        Może źle napisałam - to nie jest tak, że nie zgadza się kategorycznie. Jest przeciwko. Sprawa jest do dalszego przegadania, bo ja mam duży opór robić coś wbrew niemu.
        Dlaczego niania z opcją drobnych porządków nie jest ok? Myślałam o tym, żeby przychodziła dajmy na to godzinę po moim wyjściu (miedzy 8 a 9 mąż praktycznie zawsze w domu) i zostawała godzinę po moim przyjściu z pracy. Wiadomo że trzeba by to było z nią ugadać pod względem zakresu obowiązków i ceny.

        • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 09:36
          Dorosnij, ustaw do pionu meza i przestan miec opory do dzialania wbrew niemu. Facet mi wyglada na niedojrzalego. A tesciowa odseparuj od rodziny, ustaw z nia relacje weekendowe, bez wchodzenia Wam w zycie. Rob konsekwentnie to,co podpowiada Ci intuicja, kierujac sie przede wszystkim dobrem dziecka. Nie wprowadzaj do Waszego zycia w duzym zakresie tesciowej, znacznie lepsza bedzie pomoc niani.Nie ogladaj sie na to co inni uwazaja, to jest Twoje zycie i Twoje dziecko i sama dobrze czujesz co bedzie dla niegi i dla Ciebie lepsze. A maz niech dorosnie, bo na razie to chyba jeszcze nie jest doroslym i dojrzalym mezczyzna. W zwiazku z czym Ty musisz dxialac za Was dwoje i nie pozwalac mu sie sprowadzac na manowce.
          • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 09:58
            zuzi.1 napisała:

            > Dorosnij, ustaw do pionu meza i przestan miec opory do dzialania wbrew niemu. F
            > acet mi wyglada na niedojrzalego.

            pierwsza zasada forum - zawsze dojrzały jest ten kto pisze na forum, a opisywany jest niedojrzały

            druga rzecz - a mąż też niech przestanie mieć opory działać wbrew niej?
            tak, przestańcie mieć opory i wyciągnijcie topory, zamiast zrobić wspólną analizę plusów i minusów obu podejść, wybrać jedną (być może zacząć od tej z teściową) a jak to się nie sprawdzi to przejść do następnej.
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:10
              Takie uklady z tesciowa rzadko kiedy sie sprawdzaja, po jakims czasie obie strony sa niezadowolone. Nie zawsze trzeba sie najpierw wladowac w klopoty, zeby na ich podstawie po czasie wyciagac wnioski. Lepiej tych klopotow zawczasu unikac , korzystajac z doswiadczen innych :-) Zauwaz, ze tesciowa juz ma problemy z przywiazywaniem wagi do menu uczulonego dziecka, to bedzie pierwszy punkt zapalny w tej relacji, a potem beda inne i zaczna sie problemy z mezem, jako konsekwencja wspolpracy z tesciowa. Niani mozna dac po prostu liste nakazow i ja z niej rozliczac, bez fochow, podchodow itp. problemow. Nie trzeba jej udowadniac i tlumaczyc swoich racji a gdy sie do nich nie stosuje podziekowac jej za wspolprace i poszukac innej. Z tesciowa tak latwo sie nie da. Poza tym, gdy dziecko przyzwyczai sie do tesciowej, moze potem nie chciec zostawac z niania, wiec autorka sila rozpedu zostanie tym samym zmuszona do korzystannia z pomocy tesciowej, niezaleznie od tego, czy z tego ukladu jest zadowolona, czy tez nie bardzo.
              • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:15
                ale konkretny argument, "takie układy rzadko się sprawdzają"
                a co gdyby to matka bohaterki wątku zaproponowała że chce podjąć to wyzwanie, a jej mąż walczyłbym z tym pomysłem tylko na bazie tego, że ktoś w internecie napisał że układy z teściową rzadko się sprawdzają? - pewnie zostałby określony jako niedojrzały :-)
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:36
                  Autorka, po uplywie okreslonego czasu, na podstawie okreslonych zachowan meza i tesciowej juz ma watpliwosci. Watpliwosci nie powstaly na podstawie tego, ze ktos jej napisal, ze takie uklady sie nie sprawdzaja, takie mamy fakty w tej sprawie. Maz wyglada na wygodnego i wygodnie podrzuca matce dziecko do opieki, gdy ma taka potrzebe, nie zdajac sobie kompletnie sprawy z tego, ze zaburza tym samym dziecku staly rytm dnia.A tesciowa juz zaczyna robic to co uwaza za lepsze odnosnie menu dziecka. A to dopiero poczatek i imi sprawa wyglada na mocno rozwojowa :-)
          • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:05
            Zuzi, a tak z ciekawości - dlaczego uważasz, że autorka jest niedorosła?
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:16
              Bo kieruje sie nie swoim wlasnym rozumem i intuicja tylko tym co inni na ten temat sadza.Sprawy nalezy wziac w swoje rece, ustalic z mezem taka opieke, co do slusznosci ktorej autorka jest w 100% przekonana, wszelkie watpliwosci ogladac pod lupa wielokrotnie i nie patrzec na nie przez rozowe okulary, w mysl zasady jakos tam bedzie. Podstawa ma byc bezpieczenstwo dziecka.
              • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:07
                Aha, więc twoim zdaniem poproszenie forum o ogląd z boku świadczy o braku własnego rozumu. Dziękuję, nie mam więcej pytań.
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:29
                  Odnosnie pytania na forum nic nie napisalam, dobrze ze pyta. Chodzilo mi jedynie o meza i tesciowa. Tutaj wykazuje brak samodzielnego myslenia i dzialania, a nie chcac postepowac wbrew woli meza, poddaje wazne zyciowe decyzje walkowerem. Tutaj przydaloby sie wiecej dojrzalosci i mniej zaleznosci od innych i od tego co inni sadza, w tym maz czy tesciowa. Forum to inna inszosc.
                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:56
                    Autorka nie wykazuje braku własnego myślenia, a jedynie nie próbuje forsować swojej opinii - to naprawdę dwie różne sprawy. Rozsądnie zauważyła, że sprawa jest do przegadania z mężem, że nie chce robić niczego na siłę przeciwko niemu (ile to razy tłumaczyłyśmy kobietom, że ich mężowie nie mogą niczego robić na siłę przeciwko nim?).
                    • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:19
                      W tej sytuacji wydaje mi sie, ze warto forsowac swoja opinie. Trzeba zawierzyc swoim odczuciom i je forsowac. A gdy sie maz nie zgodzi, to wtedy jest realny problem. I teraz pytanie, czy gdy maz postawi stanowcze veto, autorka powinna oddac dziecko pod opieke tesciowej, mimo, ze ma obiekcje.
                      • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 19:57
                        Faworyzujesz jednego rodzica względem drugiego, który wcale nie jest nieogarniętym egocentrykiem, tylko wygląda na to, że normalnym, całkiem fajnym ojcem. Jedyną jego "winą" (świadomie napisałam to w cudzysłowie) jest fakt, że opiekuje się dzieckiem inaczej niż matka. Możesz być pewna, że ty opiekujesz się dzieckiem inaczej niż ja, a każda z nas robi to jeszcze inaczej niż nasze inni ludzie. Dopóki nie dzieje się dziecku krzywda, nie jest zaniedbane, tak drastyczne ocenianie kogoś jest nie na miejscu. Matka nie zawsze z automatu ma rację. Po to kobiety walczyły, by mężczyźni włączyli się w opiekę, by teraz to deprecjonować? Przesadzasz.
                        • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:19
                          Rozumiem Edwino, ze patrzysz na tego meza przez pryzmat swojego nad wyraz dojrzalego meza, ale nie wszyscy panowie tacy sa. Niedojrzali mezczyzni patrza glownie na swoje potrzeby, potrzeby pozostalych czlonkow rodziny stawiajac daleko w tyle. Czy Ty tez z 5 dni opieki w tygodniu pracy podrzucasz dziecko przez 3 dni swojej matce, bo masz swoje sprawy do zalatwienia lub matka prosila, zebys sie u niej pojawila, wiec czy dziecko sie przespi w samochodzie czy u babci na kanapie, to nieistotny szczegol, bo wazniejsze sa inne sprawy.Nie lubie takich wygodnickich i sprytnych panow, a opisywany maz mi na takiego wyglada. Gdyby chcial spokojnie moglby siedzac w domu obiad ugotowac i mieszkanie ogarnac, jesli dziecko jest w miare spokojne i pani do sprzatania nie bylaby potrzebna. A tak gdy maz siedzi w domu autorka rozwaza zatrudnienie niani i jeszcze pani do sprzatania.
                          • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:32
                            Nie, nauczyłam się po prostu, że nie ja mam zawsze rację. I wiem jak wygląda opieka nad dzieckiem w połączeniu z pracą, bo to robię i ja i mąż. Różnica między nami a mężem autorki polega na tym, że my nie musimy czekać na telefon, by coś zrobić, tylko sami to sobie ustalamy z takim wyprzedzeniem, by to drugie lub opiekunka mogło zająć się dzieckiem. Oraz nie mamy mamy/teściowej do pomocy. Ale zdarzało się, że kiedy coś pilnego nam wypadło, to dzwoniliśmy do opiekunki z nadzieją, że może przyjść. Pewnie w innej sytuacji dzwonilibyśmy do teściowej, ciotki czy wujka. A fakt, że mąż autorki prosi matkę o pomoc nie jest dla mnie niczym złym. Kiedy sama zostawałam z dzieckiem na dłużej to też prosiłam wszystkich o pomoc, choć kiedy miało 7 miesięcy nie pracowałam. To jest po prostu męczące. Kiedy autorka i mąż byli w domu razem było im łatwiej. Jedno mogło coś zrobić, gdy drugie zajmowało się dzieckiem. Kiedy całość spadła na jedną osobą nie dziwi mnie potrzeba otrzymania pomocy, tym bardziej, jeśli mąż autorki pracuje i musi być dyspozycyjny.
                  • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 15:17
                    Aha, czyli nietupnięcie nóżką i niekrzyknięcie "ma być niania, bo tak, teściowa po moim trupie, a ty nie masz nic do gadania" jest brakiem własnego rozumu. Również dziękuję.

                    Na marginesie, dlaczegóż opinia forum miałaby być lepsza od opinii najbliższej rodziny?
                    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 16:45
                      Yoma 10/10 :-)
          • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:51
            Dorosnij, ustaw do pionu meza

            - Zuzi, dorosłość nie ma nic wspólnego z ustawianiem kogokolwiek do pionu. Samo wyrażenie budzi mój skrajny sprzeciw, bo jest upupiające. Skoro mąż autorki wątku był na tyle dorosły, by wzięła z nim ślub i zdecydowała się z nim na dziecko, to jest chyba równie dorosły, by mieć swoje zdanie. Zawsze zwracasz uwagę na pewną poprawność, równorzędność w relacjach, a tu strzeliłaś babola, że aż boli.Przemyśl to.
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:12
              Bo dla mnie Edwina ten maz nie wyglada na dojrzalego i dlatego tak napisalam. To, ze sie ozenil i splodzil dziecko jeszcze o jego dojrzalosci nie swiadczy.
              • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 19:59
                Bardzo szybko go oceniłaś, dużo za szybko. Często powołujesz się na literaturę fachową, w której przecież przestrzega się przed szybkim wydawaniem osądów. A nawet gdyby był niedojrzały, to tupanie nogą i forsowanie swojej opinii dojrzałego człowieka jeszcze z nikogo nie zrobiło.
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:07
                  Gdy facet jest niedojrzaly, to nie wolno podarzac w strone, w ktora Cie ciagnie, bo motywy jego dzialan moga nie miec kompletnie nic wspolnego z dobrem zony, czy dziecka. Taki czlowiek moze w ten sposob realizowac nieswiadomie zaburzone schematy, ktore wyniosl z zaburzonego domu rodzinnego. To nie jest wowczas partner za ktorym mozna bezpiecznie podazac, wrecz przeciwnie nalezaloby miec w kazdej sytuacji oczy szeroko otwarte, aby nie wyladowac na manowcach.
                  • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:12
                    Zuzi, mówiąc wprost: po przemocowcach i narcyzach przesiadłaś się na konika ze stajni niedojrzałych.
                    • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:20
                      Yoma, ja sie na nic nie przesiadlam, niedojrzalosc wiaze sie nierozerwalnie m.in. z narcyzami czy przemocowcami. Nie wiemy co jest grane w tej rodzinie, autorka nie za b. rozumie zachowania tesciowej. Mnie zrozumienie zaburzonego matrixa zajelo kilka lat, po kilku latach dopiero zaczelam zauwazac drugie i trzecie dno relacji rodzinnych w rodzinie meza, dzieki pomocy i uprzejmosci Sorviny wszystko zaczelo sie ukladac w wytlumaczalna calosc. To sa wszystko b. nieoczywiste i skomplikowane zachowania.
                      • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 11:00
                        To może zostań przy swoim mężu i przestań się doszukiwać trzecich den w całkiem fajnej, jak się wydaje, rodzinie?
        • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 12:42
          Niania z opcją drobnych porządków nie jest OK, bo albo zajmuje się dzieckiem, albo szoruje lustra. Zawsze któreś będzie zaniedbane.
          • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 12:53
            Ale mozna ustalic, ze porzadkami zajmuje sie dopiero po powrocie matki dziecka do domu, o takiej opcji wlasnie autorka wspominala.
          • anula36 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 12:57
            a tatus dziecka siedzi obok bo wlasnie ma luzny dzien:)
        • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:08
          matce.juz.podziekujemy napisał(a):

          > > Trudna sytuacja, skoro maz nie zgadza sie na nianie, woli zostawic dzieck
          > o z ba
          > > bcia.
          > > Moim zdaniem, niania do dziecka plus sprzatanie to tez nie ok.
          > > Moze rozwaz na probe zatrudnienie np. pani do sprzatania a meza zostaw z
          > dzieck
          > > iem i pomoca tesciowej.
          > > Moze posilki przygotowuj sama.
          >
          >
          > Może źle napisałam - to nie jest tak, że nie zgadza się kategorycznie. Jest prz
          > eciwko. Sprawa jest do dalszego przegadania, bo ja mam duży opór robić coś wbre
          > w niemu.

          A chcialabys, zeby maz bez oporu robil cos wbrew Tobie? Tak jak napisalas, sprawa wymaga przegadania i podjecia wspolnej decyzji, majacej na celu dobro dziecka.
          Nie znamy Twojego meza. Jest ryzyko, ze moze jest zbyt zwiazany ze swoja matka. Ale o tym Ty nalepiej wiesz. Z tego co napisalas dotychczas, jest nowoczesnym, cieplym mezczyznom, ktory lubi zajmowac sie dzieckiem.
          A zjakiego domu Ty wyszlas? Bylo cieplo i przytulnie. I Mama zawsze dostepna...?

          > Dlaczego niania z opcją drobnych porządków nie jest ok? Myślałam o tym, żeby pr
          > zychodziła dajmy na to godzinę po moim wyjściu (miedzy 8 a 9 mąż praktycznie za
          > wsze w domu) i zostawała godzinę po moim przyjściu z pracy. Wiadomo że trzeba b
          > y to było z nią ugadać pod względem zakresu obowiązków i ceny.
          >
          Bo moim zdaniem, to nie jest tylko kwestia ceny. Chodzi o predyspozycje do zabawy z dzieckiem, cierpliwosci, uwaznosci, wiedzy o kolejnych etapach rozwoju.
          Poza tym;-) dobra niania tez nie zrobi wszystkiego, co ktos jej kaze. Zapominasz, ze Tobie pracownik tez moze ´´podziekowac´´;-)
          Jak juz wspomnialas, byc moze nianie tez bedziesz musiala zmieniac i corka bedzie narazona na stres adaptacyjny do nowej osoby.


          • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:14
            mezczyzna, oczywiscie mialo byc.
            Sorry, nie mam polskiej czcionki i glupieje gramatycznie, ortograficznie...
          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 18:33
            > Nie znamy Twojego meza. Jest ryzyko, ze moze jest zbyt zwiazany ze swoja matka. Ale o tym Ty
            > nalepiej wiesz. Z tego co napisalas dotychczas, jest nowoczesnym, cieplym mezczyznom, ktory lubi
            > zajmowac sie dzieckiem.A zjakiego domu Ty wyszlas? Bylo cieplo i przytulnie. I Mama zawsze
            > dostepna...?

            Jest nowoczesnym i ciepłym mężczyzną, młoda za nim szaleje. Nie przewidywałam żadnych problemów w układzie który ustaliliśmy, ale nie wzięłam pod uwagę jednego. Jest zadaniowcem, lubi pracować stąd dotąd. Dużo zajmował się młodą, gdy byłam w domu, ale to było na zasadzie - nie masz zgłoszeń, weź ją na spacer na 1,5h, albo weź młodą do idzcie na pocztę wysłać list, uśpij itp. Podejrzewam, że taka pełna opieka nad dzieckiem i próba ogarnięcia pracy jest dla niego trudniejsza niż myślał. Chyba stąd duży udział jego mamy.
            Mój dom? Rodzice pracowali na pełen etat, przeszli na emeryturę gdy byłam nastolatką (jestem najmłodszym, późnym dzieckiem). Nie było cukierkowo, ale miałam wsparcie zawsze gdy tego potrzebowałam, dziś mamy bliskie relacje jako rodzeństwo i jako dzieci rodziców. Mama mamy zmarła przed moim urodzeniem, mama taty nie dążyła do bliskich kontaktów, miała ukochane wnuki po ukochanym synu. Po powrotach mamy do pracy opiekowała się nami (całą czwórką) samotna sąsiadka. Zmarła wiele lat temu, a mnie do dziś jej brak.
            • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:41
              matce.juz.podziekujemy napisał(a):


              > Jest nowoczesnym i ciepłym mężczyzną, młoda za nim szaleje.

              I to jest najwazniejsze. (A nie jakies lustra, kuchenki... Moim zdaniem masz Problem z ustawieniem sobie;-) priorytetow )


              ~Nie przewidywałam żadnych problemów w układzie który ustaliliśmy, ale nie wzięłam pod uwagę jednego. Jest zadaniowcem, lubi pracować stąd dotąd. Dużo zajmował się młodą, gdy byłam w domu, ale to było na zasadzie - nie masz zgłoszeń, weź ją na spacer na 1,5 h, albo weź młodą do idzcie na pocztę wysłać list, uśpij itp.

              No i szklanka jest do polowy pelna, albo pusta;-) Zalezy kto i jak patrzy.
              Moim zdaniem, Twoj maz nie podwazal Twoich kompetencji i ustalonego podzialu rol. Ty nie pracowalas, on pracowal dorywczo. Oddal Ci zarzad, pomagal.
              Jak jest 2 kierownikow, to czesto sa klopoty:-)

              ~Podejrzewam, że taka pełna opieka nad dzieckiem i próba ogarnięcia pracy jest dla niego trudniejsza niż myślał. Chyba stąd duży udział jego mamy.


              A ja podejrzewam, ze niejedna mloda kobieta ma problem z ogarnieciem wszystkiego i jesli ma chetna do pomocy (czesto takze pracujaca mame to skorzysta;-) Kazdemu potrzebna jest pomoc, nie tylko Twojemu mezowi.

              A poza tym nie rozumiem Waszego planu, pogubilam sie.
              Twoj maz ma nadal pelnic opieke nad dzieckiem z pomoca dorywcza mamy czy Twoja T ma przyjezdzac na 8-9 godzin zamiast niani?
              Ojcu tez przysluguje urlop na opieke i potem zaliczenie tego czasu do emerytury. Twoj maz ma wlasna dzialalnosc, czy dorywcze zlecenia?
              Nie musisz odpowiadac. Chodzi mi, czy macie swiadomosc prawa z tego tytulu.

              A propos emerytury T. Jasne, ze lepiej miec dobra i byc niezaleznym. Ale czasami tak sie nie da. Tak czy siak, przyzwoitosc nakazuje jednak rodzicow wspomoc w biedzie na stare lata. Nie wiem tez, czy cos odziedziczycie (mieszkanie np.)

              > Mój dom? Rodzice pracowali na pełen etat, przeszli na emeryturę gdy byłam nasto
              > latką (jestem najmłodszym, późnym dzieckiem). Nie było cukierkowo, ale miałam w
              > sparcie zawsze gdy tego potrzebowałam, dziś mamy bliskie relacje jako rodzeństw
              > o i jako dzieci rodziców. Mama mamy zmarła przed moim urodzeniem, mama taty nie
              > dążyła do bliskich kontaktów, miała ukochane wnuki po ukochanym synu. Po powro
              > tach mamy do pracy opiekowała się nami (całą czwórką) samotna sąsiadka. Zmarła
              > wiele lat temu, a mnie do dziś jej brak.

              No i jak wspominasz swoja nianie, to pamietasz czy lustra blyszczaly i jak wygladala jej kuchenka?;-)

              Ja nie mam pojecia o alergiach. Moim zdaniem wytlumaczenie T problemu alergii i diety zostaw mezowi. Moze dobrym sposobem bylaby ich wspolna wizyta u lekarza. Moze lekarz lepiej wytlumaczy i wspomoze swoim autorytetem?

              • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:11
                > A poza tym nie rozumiem Waszego planu pogubilam sie.
                > Twoj maz ma nadal pelnic opieke nad dzieckiem z pomoca dorywcza mamy czy Twoja T ma
                > przyjezdzac na 8-9 godzin zamiast niani?
                >Ojcu tez przysluguje urlop na opieke i potem zaliczenie tego czasu do emerytury. Twoj maz ma wlasna > dzialalnosc, czy dorywcze zlecenia?
                > Nie musisz odpowiadac. Chodzi mi, czy macie swiadomosc prawa z tego tytulu.

                Mąż nie pracuje dorywczo, to normalna praca na umowę, tyle że polega na byciu w gotowości i reagowaniu na bieżąco. Mam prawo do urlopu, ale w teorii miało być tak, że przesuwa spotkania na popołudnia.

                > A propos emerytury T. Jasne, ze lepiej miec dobra i byc niezaleznym. Ale czasami tak sie nie da. Tak > czy siak, przyzwoitosc nakazuje jednak rodzicow wspomoc w biedzie na stare lata. Nie wiem tez, czy > cos odziedziczycie (mieszkanie np.)

                U nas zachodzi pytanie, dlaczego i czy na pewno się nie da. I czy nie mając dobrej pracy można nie pracować wcale. Nie myślalam że dostanę tak dużo odpowiedzi, zaczęłam po południu odpowiadać każdemu z osobna, ale tak się nie da, napiszę pod spodem jeden post.
    • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 09:50
      ja byłbym skłonny skorzystać z usług teściowej, na próbę chociaż
      kilka uwag:
      - niepotrzebnie przejmujesz się jej sytuacją na rynku pracy. po prostu trzeba z nią pogadać otwarcie o tym - "teściowo, może wolałabyś poszukać prawdziwej pracy gdzie staż będzie się liczył w ZUSie, karnety Multisport, itd., bo my tego wszystkiego nie możemy zapewnić" - i ostatecznie będzie to jej decyzja i konsekwencje

      - ma skłonności do spóźniania się ale to Twój mąż jej synek będzie brał na klatę konsekwencje skoro jest w domu, Ty nawet nie musisz poruszać tego tematu dopóki w ten sposób nie zawiedzie Ciebie

      - skaza, ale kto to stwierdził?, masz masz na to papier od lekarza? albo jakieś objawy? no to jej pokaż i porozmawiaj co można a czego nie można. dużo matek świeżo po porodzie ma jakieś podejrzenia że wszystko uczula, wiec najchętniej jadłyby tylko gotowanego kurczaka i ziemniaki, z tym że kurczak na antybiotykach hodowany więc też alergen :)

      - jak chcesz zatrudniać też sprzątaczkę to możesz wziąć kogoś innego w weekendy
      • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:15
        Oj Heniu, nie poddawaj w watpliwosc kwestii skazy u dziecka, autorka chyba wie lepiej jak to z jej dzieckiem jest. Na skaze nie potrzeba zadnego papieru, wystarczy bacznie obserwowac reakcje skorne dziecka. Sama jestem mega alergikiem i nie mam na to zadnego papieru, bo w testach tego nie widac, widac natomiadt po reakcjach skornych.
        • pade Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:53
          Mnie się bardzo podoba trzeźwe spojrzenie Heńka:)
        • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 11:13
          nie wątpię w tę skazę, ale w rozmowie z teściową warto mieć jakiś argument typu dowód albo autorytet.
          z drugiej strony to pamiętam co się działo na forach przyszłych matek za moich czasów, np. "matka karmiąca nie powinna jeść miodu* bo moze być jakieś zakażenie"

          * na 90% chodziło o miód, 10% że już nie pamiętam

          poszukałem wtedy w necie i wszystko co znalazłem to że
          - raz
          - 25 lat temu
          - w Nowej Zelandii
          - był przypadek skażenia miodu
          - ale to było skażenie związane z warunkami transportu i przechowywania, a nie z właściowości surowca.

          I na tej podstawie miód jest do dzisiaj na czarnej liście dla matek karmiących :)
          nie żebym uważał że miód jest jakimś cudownym pokarmem, ale pokazuję z grubsza mechanizm
          • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 12:18
            A w przypadku niani zadnego dowodu czy autorytetu nie potrzeba, wystarczy zwykla informacja czy prosba. Babcia, ktora nic nie robi sobie z informacji przekazywanych przez synowa nt. skazy dziecka, raczej nie bedzie bezpieczna opiekunka dla dziecka z problemami. A kwestia alergii to naprawde powazna sprawa, sama raz nieswiadomie zaliczylam wstrzas anafilaktyczny z utrata przytomnisci wlacznie i od tego momentu traktuje te sprawy mocno powaznie.Skaza moze byc poczatkiem dalszych problemow z alergia, warto aby dziecko bylo pod kontrola dobrego alergologa.
            • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 12:49
              przypomniał mi sie kawał który przerobię na potrzeby tego wątku
              idzie Zuzia z dzieckiem żeby zostawić u teściowej na kilka godzin.
              idzie i rozmyśla
              "porozmawiam z nią żeby nie dawała dziecku żadnego nabiału"
              "ale to nic nie da, ona jest uparta i tak da"
              "no ale może jak poproszę i wytłumaczę to nie da"
              "ale to nic nie da, ona myśli że jest najmądrzejsza na swiecie"

              w końcu doszła do domu teściowej, zapukała, w drzwiach ukazała się uśmiechnięta teściowa a Zuzia:
              "wsadź sobie w dvpę ten nabiał ty stara wariatko!!!"
              • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:09
                To ja Ci napisze swoj ' kawal', przychodzi Henio do mamy czy tesciowej zostawic jej do opieki swojego wychuchanego rocznego synka i jak zawsze przypomina o pamietaniu o diecie dziecka z uwagi na jego skaze bialkowa. Mamusia czy tesciowa kiwa glowa, ze tak, oczywiscie, po czym jak tylko szczesliwy Henio przekracza drzwi mamusia juz biegnie do kuchni, zeby wnuczka nakarmic zdrowym jedzonkiem w postaci nabialu, bo rodzice dziecka sa okropni i mu zdrowo jesc nie daja, a przeciez ona pamieta, ze dzieci jej byly chowane na nabiale i nic im nie bylo, a skaza bialkowa to tylko wymysl mediow :-)
                • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:20
                  no i co? mamy chwilę prawdy:
                  - albo Henio Dżunior znosi to bez problemu więc sytuacja ze skazą jest nieaktualna / wymyślona
                  - albo Henio Dżunior pokrywa się wysypką, teściowa dostaje zyebę od Seniora, widzi że zięć jest mądrzejszy niż wygląda, i zaczyna z nabożną czcią realizować jego dyrektywy
                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:33
                    Oj Henio, Henio, z Ciebie to jednak jest prawdziwy optymista. Reakcje alergiczne na skorze wychodza z opoznieniem, w tym kilkudniowym, w zyciu babci nie udowodnisz, ze to po jej zdrowym jedzonku dziecko wysypalo :-) wiec Ci nie uwierxy, bo papieru zadnego na to nie masz i autorytetem dla niej w tych sprawach nie jestes, wiec dalej bedzie robila swoje :-)
                  • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 18:38
                    Henio, sytuacja jak najbardziej aktualna, wierz mi, nie utrzymywałabym naprawdę rygorystycznej diety przez ponad pół roku w celach profilaktycznych. Alergia potwierdzona, dziecko pod opieką alergologa. W tej chwili mamy zaleczone AZS, a było prawdę kiepsko, nieprzespane przez drapanie noce i sączące się rany.
                    • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 19:36
                      wierzę, ale też wyobrażam sobie że jak powiesz o tym teściowej to nie będzie starała się nakarmić dziecko jakimś jogurtem czy czymś takim, a gdyby jednak, to w pełni zasługuje na joby :)
                      wtedy też będzie dobry moment żeby powiedzieć mężowi - "widzisz, nie sprawdza się twoja mama, szukamy profesjonalnej niani"
                    • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:27
                      No czekaj, ale jak ona karmi ciebie, a nie dziecko, to w czym problem?
                      • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:55
                        Wyjasnie w zastepstwie autorki, alergeny z jedzenia zjedzonego przez matke przechodza do mleka ktorym karmione jest dziecko i to dziecko ma po tym mleku objawy alergii. Dlatego matki karmiace dzieci alergiczne musza stosowac scisla diete, bo w przeciwnym razie dzieci maja azs, skaze bialkowa, itp. i mocno cierpia przy tego typu dolegliwosciach. Dlatego prawidlowa dieta dla takiej matki to podstawa i warunek zdrowia dziecka.
                        • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 11:04
                          Zuzi, rozmawiam z autorką.
                        • iziula1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 11:34
                          Zuzi1 są teraz nowe wytyczne dotyczące diety i karmienia piersią. Nie stosuje się diety matek karmiących. Moja córka ma AZS, alergie na jajko kurze. Ja karmiac piersią mogę jeść je do oporu, córką nie ma po tym żadnego odczynu.
                          Natomiast jeśli córką zje choćby odrobinkę, poliże coś co ma w sobie jajko kurze ma odczyny na skórze.
                          Nie wiem jak to jest z przechodzeniem alergenów do mleka , podejrzewam że gdybym ja miała alergie i zjadła coś co mnie alergizuje to przeciwciała trafiłyby z mlekiem do organizmu dziecka.

                          Wytyczne przy KP to je się wszystko, różnorodnie,zdrowo. Nie odstawiamy się mleka krowiego ani innych alergenów chyba, że matka ma stwierdzoną alergie na dany składnik. Wtedy tak.
                          • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 11:50
                            I tutaj mozliwa jest taka wlasnie sytuacja, ze autorka ma alergie ( ukryta) i przeciwciala przechodza z jej mlekiem do organizmu dziecka.A dziecko ma potem problemy. Jezeli matka dostrzega zwiazek pomiedzy scisla dieta a lepsza forma zdrowotna dziecka, to oznacza to, ze dieta ma sens.
                          • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 12:04
                            Nie znam nowych wytycznych ale gdy ja zjadłam trochę sera, dolałam mleka do kawy, zjadłam 4 łyżeczki jogurtu ( nie wszystko naraz tylko jedną z tych rzeczy) to córka karmiona piersią i niczym innym miała wysypkę. Zapisywałam dosłownie wszystko. Nie było łatwo ale bez tego drapała się do krwi.
                          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 23:20
                            Podaj proszę źródło tych wiadomości (albo zamilknij i nie wprowadzaj ludzi w błąd). Tak się składa, że pracuję w branży medycznej i pierwszy raz słyszę.
                            • milamala Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 01:11
                              matce.juz.podziekujemy napisał(a):

                              > Podaj proszę źródło tych wiadomości (albo zamilknij i nie wprowadzaj ludzi w bł
                              > ąd). Tak się składa, że pracuję w branży medycznej i pierwszy raz słyszę.

                              Pozwole sobie odpowiedziec na pytanie nie zadane mnie.
                              Nie wiem jakie jest zrodlo "tych wiadomosci", wiem natomiast, ze te zasady stosowane sa powszechnie w Holandii a tu lekarzy oraz ludzi z branzy medycznej tez nie brakuje - gdy zaistnieje potrzeba zweryfikowania roznych teorii.
                              Kobiety karmiace jedza tu gremialnie co chca i nie notuje sie najwyrazniej zadnych powiklan. Ja sama nie mam alergii, moja corka ma za to na laktoze. Dowiedzialam sie o tym dopiero gdy odstawilam piers. Podczas karmienia jadlam wszystko.
                          • milamala Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 01:03
                            iziula1 napisała:

                            "> Wytyczne przy KP to je się wszystko, różnorodnie,zdrowo. Nie odstawiamy się mle
                            > ka krowiego ani innych alergenów chyba, że matka ma stwierdzoną alergie na dany
                            > składnik"

                            Dokladnie tak jest w Holandii. Matka karmiaca je wszystko (co jej osobiscie nie szkodzi) i troche mnie zawsze dziwi na polskich forach dzieciowych przedziwny jadlospis dla matek karmiacych (nawet bez alergii matki i dziecka).
                            • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 08:33
                              milamala napisała:


                              > troche mnie zawsze dziwi na polskich forach dzieciowych przedziwny
                              > jadlospis dla matek karmiacych (nawet bez alergii matki i dziecka).


                              Jeśli dziecko nie ma żadnych alergii to też mnie dziwi. Moje pierwsze nie miało i jadłam wszystko. Ale drugie niestety miało ciężka alergięi moja dieta bardzo pomagała.
                      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:01
                        W tym problem, że karmiłam (wtedy intensywnie) i dalej karmię piersią - pisałam w pierwszym wątku.
                        • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 11:04
                          No OK, ale chyba możesz teściowej uprzejmie odmówić?
    • koronka2012 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:07
      Z ciekawości - poruszasz z T kwestię diety, mówisz, że dziecko musiało zjeść coś szkodliwego, opisujesz skutki - i co ona na to? wypiera się? uczysz ją jak czytać etykiety, na co zwracać uwagę? niestety dla wielu starszych osób komunikat "nie może jeść przetworów mlecznych" nie jest równoznaczy z tym, że nie można dać np. jogurtu, danonka itd.

      Po drugie - uważasz, że niania będzie lepszym rozwiązaniem - to forsuj swoje zdanie, przedstawiając mężowi argumenty, z opcją pomocy w domu na czele.

      Skoro dziecko jest małe, śpi w ciągu dnia - osobiście nie widzę przeciwskazań żeby niania w tym czasie zrobiła np. prasowanie, czy ogarnęła łazienkę. Matki siedzące w domu z dziecmi to robią, dlaczego niby niania miałaby mieć z tym problem? kwestia dogadania się co do zakresu obowiązkow i kasy.
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 18:51
        Nie wiem czy napisałam wystarczająco zrozumiale w pierwszym poście - T notorycznie podaje jedzenie z nabiałem DLA MNIE. Notorycznie, od pierwszego obiadu na jaki nas zaprosiła po przejściu na dietę (wtedy jeszcze na próbę). Części przypadków nie wyłapałam, a były pogorszenia nie wiadomo skąd. Część było oczywistych - ziemniaki z polane łygą roztopionego masła, zabielona zupa, nałożona mizeria, więc grzecznie odstawiałam talerz i tłumaczyłam że nie mogę tego jeść, bo zawiera masło/śmietanę/mleko, a więc nabiał. Nie wiem jak to tłumaczyć, mąż też nie wie, widzę że jest mu głupio za mamę, nie raz ją po prostu opieprzył. I co? I nic. W ciągu ostatnich 10 dni byłam tam dwa razy - przyniosła mi z kuchni nałożoną na talerz kukurydzę polaną masłem i propozycję zabielonej jarzynowej.
        Ma od męża kategoryczny zakaz karmienia małej jedzeniem innym niż przygotowanym od nas. Zresztą widzę że mąż stara się nakarmić posiłkiem stałym jeszcze u nas, jej zostawia odciągnięte mleko.
        • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 19:18
          Doskonale cię rozumiem. Byłam na diecie przez rok kiedy karmiłam piersią córkę. Dzięki temu naprawdę wyglądała nieźle. Tylko że to wymagało dużo dyscypliny i faktycznie nie każdy rozumiał, że nie można jeść roztopionego masełka 😉 a 14 lat temu to było dla niektórych dziwactwo. Teściowa może nie kojarzy co można a czego nie. Moja mama i teściowa ciągle pytały o to i nawet coś tam specjalnie innego dla mnie robiły gdy byliśmy na obiedzie.
          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:14
            Ja nie wiem, co mogłabym jeszcze zrobić, żeby skojarzyła. Moja mama jest od niej ponad 20 lat starsza i jest w stanie zapamiętać, czego nie można. Jeśli zaprasza nas na obiad, zawsze mam odłożone ziemniaki w całości bez żadnej "okrasy" i garnuszek zupy odlany przed jej zabielaniem. Nakład pracy praktycznie żaden, nie gotuje dla mnie nic specjalnie, a ile mam lżej mogąc zjeść coś z pewnego źródła.
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:36
              Nie krepuj sie, tylko zadaj tesciowej pytanie wprost: dlaczego czestujesz mnie zupa ze smietana, ktorej nie moge jesc. Czy mozesz mnie poczestowac zupa bez smietany. I poczekaj na to co odpowie. Jezeli ta kobieta jest zaburzona osobowosciowo, to niektore jej zachowania moga byc dla Ciebie kompletnie niezrozumiale. Poczytaj : zaburzenia osobowosci objawy.
              • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 23:55
                Zadam przy następnej wizycie. Jaką odpowiedz obstawiasz?
                Wiem, ze to brzmi nieprawdopodobnie, ale dzis tam byłam i dalej było to samo.
                - Poczęstuj się, może coś wybierzesz dla siebie. Tu jest sałatka, tylko ona ma fetę.
                - Dziękuję, nie jem fety Poproszę musztardę,zrobię sobie kanapkę z wędliną.
                - bardzo proszę. A i zaraz ukroję ci szarlotki.
                - A czy w cieście jest śmietana?
                - No tak, dałam tylko jedną łyżkę.


                Sama jak to teraz przeczytałam, stwierdzam ze jestem nienormalna ze tam jeszcze chodze.
                • milamala Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 01:16
                  matce.juz.podziekujemy napisał(a):

                  "> Wiem, ze to brzmi nieprawdopodobnie, ale dzis tam byłam i dalej było to samo.
                  > - Poczęstuj się, może coś wybierzesz dla siebie. Tu jest sałatka, tylko ona ma
                  > fetę. "

                  Moze babcia prawdopodobnie slusznie nie wierzy we wplyw pokarmu matki karmiacej na alergie dziecka.
                  Gorzej gdyby karmila alergenami bezposrednio dziecko.
                  Moja tesciowa tak robi. Ciagle ma w pogotowiu czekoladowe mleczko dla mojej corki (alergia), bo dziecko tak lubi to mleko a wyrodna matka nie daje.

                • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 06:20
                  Niektóre osoby myślą że jedna łyżka śmietany nie zaszkodzi alergikowi, no przecież to nie cały kubek 😉. Nie chodzi o złośliwość tylko o niewiedzę. Serio.
                • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 10:04
                  Prawdę powiedziawszy to nie widzę problemu. Tj. jak dla mnie to sama go tworzysz. Odeszłam od jedzenia mięsa długo przed tym, zanim w PL zaczęło się o tym mówić głośno. I chodziłam do rodziny/znajomych, bywałam częstowana różnymi rzeczami - to normalne. Ale zwyczajnie dziękowałam za jedzenie, mówiłam, że nie jestem głodna i tyle. Bo wiedziałam, że bez sensu jest tłumaczyć, że zupa ugotowana na mięsie, choć go nie ma w sobie i tak ma mięsne białko, tłuszcz itp. I prawdę powiedziawszy idąc do domu, w którym wiedziałabym, że ktoś nie rozumie takich rzeczy, po prostu bym poszła po obiedzie i już. Podziękowała za jedzenie i poprosiła o herbatę. I tak, jak ja nikogo nie zmuszam by gotował "pode mnie", tak moi goście nie zmuszają mnie, by dostali w moim domu mięso. Myślę, że nie darzysz teściowej sympatią i stąd ta złość na śmietanę w szarlotce.
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 18:17
                  Nie wiem co obstawiac :) dziwna kobieta. A napisz, co robi Twoj maz, gdy Ty saczysz sobie ta herbate, czy tam jesz ta kanapke, czy on jakos wtedy reaguje, czy tez w najlepsze zajada sobie smaczny mamusiny obiadek :) i co woqczas z Toba, gdzie w takiej sytuacji ten obiad jesz? Wczoraj sie zastanawialam nad tymi zachowaniami i pomyslalam sobie, ze moze to brak empatii jest, ze ona o Tobie i Twoich potrzebach nawet nie pomysli. Czy dostrzegasz u niej empatie w innych sprawach? czy troszczy sie tylko o syna i wnuczke?
                  • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:14
                    Nie mogę nic zarzucić mężowi, z ręką na sercu. Gdy T. dzwoni zaprosić na obiad, pyta co jest planowane i przypomina o diecie. Gdy podawała coś z nabiałem, tłumaczyłam ja spokojnie, tłumaczył on spokojnie, potem już mniej spokojnie (osobiście i przez telefon, gdy widzieliśmy że małą wyrzucało kilkanaście godzin po obiedzie u niej) i .... nic.
                    Pytasz co robię? Dziękuję i nie jem. Teraz już nie przychodzę w porze obiadowej, proszę herbatę/kawę i często mam własne ciastka do tego.
                    Troszczy się. Wiem że to zabrzmi złośliwie, ale brzmi to raczej jako wyuczone gdakanie typu ubierz się bo zmarzniesz. Nie wiem, czy zrozumiesz, mówienie tego wynika raczej z roli społecznej niż przekonania.
                    • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:24
                      Rozumiem o czym piszesz. Zadaj jej to pytanie odnosnie obiadu wprost i poczekaj na odpowiedz, moze to cos wyjasni. Z tak zachowujaca sie osoba powinnas byc bardziej bezposrednia, jezeli jakichs jej zachowan nie rozumiesz, a Cie one dotycza, to pytaj jej sie precyzyjnie wprost dlaczego tak robi, dlaczego nie zostawi dla Ciebie talerza nie zabielonej zupy, tylko masz siedziec glodna i patrzec jak maz je.
        • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:56
          Twoja tesciowa zachowuje sie dziwnie jesli chodzi o kwestie obiadowe zwiazane z Twoja dieta, to nie jest normalne zachowanie, szczegolnie, ze maz zwracaj jej juz na to uwage, ale bez skutku. Obserwuj bacznie zachowania tesciowej i meza, przyjrzyj sie dokladniej ich relacji, czy tesciowa czesto zawraca synowi glowe swoimi sprawami, czy ich wiez jest b. bliska. Czy tesciowa ma meza, jak wyglada ich relacja, jak wyglada relacja ojca z synem? Czy maz ma rodzenstwo? Czy czujesz, ze tesciowa Cie lubi, czy czujesz jakis dystans miedzy Wami, czy zdarzylo sie kiedykolwiek, ze stanela po Twojej stronie, a nie po stronie syna? Jaka jest Twoja relacja z tesciem, czujesz sie akceptowana w tej rodzinie, czy jest bliska i ciepla relacja miedzy Wami a rodzicami meza?
          • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:13
            Zapomniałaś o: czy w domu nie było przemocy i alkoholu?
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:25
              Nie zapomnialam, to pytanie do tej sytuacji nie pasuje :)
          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:45
            zuzi - w dużej mierze trafiłaś, tu nie chodzi o zaburzenie osobowości, tylko ... sama nie wiem jak to określić, może zaburzone relacje rodzinne by tu pasowały. Niekoniecznie chciałam się rozpisywać, skupiłam się na swoim problemie, bo jakby nie było, życie prywatne rodziny męża jest ich życiem prywatnym.
            Nie, nie mam z nią ciepłych rodzinnych relacji, mało wspólnych tematów - inne charaktery, inne priorytety, inny temperament. Ale nie sądzę, żeby "bliska i ciepła relacja miedzy nami" była obowiązkiem od dnia ślubu. Czy zdarzyło się, że stanęła po mojej stronie - nie dawałam jej rozstrzygać poważnych małżeńskich problemów, w pierdołach stawała.
            Ale mamy tu osobę po rozpadzie dwóch związków, w dużej mierze uzależnioną od swojej mamy (której zdanie było motorem do rozbicia małżeństwa), która dużo rzeczy ugrywa manipulacją.

            Może źle sformułowałam pierwszy post, stąd w odpowiedziach nacisk na skazę, a nie na punkt trzeci. Postaram się nieco inaczej. Boję się, że za chwilę padnę ofiarą manipulacji i teściowa wmanewruje w nasze życie, dodatkowo wykorzystując nas finansowo. Do tematu "dlaczego nie mogę pracować" bardzo pasuje wnuczka poniżej roku i synowa z dobrze płatną, ale wymagającą pracą. Podejrzewam, że dlatego tak ochoczo zajmuje się córką i próbowała wbić do naszego mieszkania pomagać.
            Podejrzewam, że myśl kiełkowała już długo, ostatnią pracę straciła gdy byłam w ciąży, w międzyczasie odbyła dwie podróże zagraniczne, pracy cały czas szuka. Kto tak szuka, mając dodatkowo na całkowitym utrzymaniu dwunastoletnie dziecko? Nie wiem czy to moja schizofrenia, chyba dlatego tu napisałam.
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:59
              Po tym co teraz napisalas napisze, nie to nie jest Twoja schizofrenia, to sa tesciowej zaburzenia osobowosci, nie wiem tylko jakie, moze wlasnie narcystyczne. Trzymaj od niej swoje dziecko z daleka, mezowi powiedz, ze po Twoim trupie jego matka bedzie zajmowala sie Waszym dzieckiem, odseparuj ta kobiete na duzy dystans od swojej rodziny. Nie sluchaj meza, rob to, co podpowiada Ci Twoja intuicja, maz moze byc uzalezniony od matki, stad to parcie, aby to ona wlasnie opiekowala sie Wadzym dxievkiem, nie daj siebie ani dziecka w to wkrecic za zadne skarby swiata. Powiedz mu, ze jego matka Ciebie zawsze na obiedzie czestuje alergenami, wiec nie ma takiej mozliqosci, aby byla dobra i bezpieczna opiekunka dla dziecka. Narcyzi/ psychopaci uzalezniaja ludzi w tym swoje wlasne dzieci od siebie, przejmuja nad tymi ludzmi kontrole, wykorzystuja ich do wlasnych celow i dyrygujacich zyciem, a ich dzievi, czy wdpolmalzonkowie bedac uzaleznieni potulnie sie na to wsxystko zgadzaja. W takiej sytuacji istnieje ryzyko takie, ze Twoj maz moze nie byc wstosunku do Ciebie lojalny, bo jego lojalnosc moze sie kierowac w strtrone matki.Badz czujna iuwazna, nie zgadzaj sie na to co Ci nie pasuje albo odnosnie czego masz watpliwosci. Chron swoja rodzine przed tesciowa manipulantka. Poczytaj koniecznie pelna wersje bloga : krxykopomoc.blox.pl
            • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 00:00
              Nie wiem, czy ktos zrozumiał o tym dziecku od poczatku. Ja myslałam, że chodzi o jakąś dorywcza opiekę nad np. dwunastolatkiem z sąsiedztwa. Trzeba bylo tak pisać od razu. Znaczy - osoba niewydolna generalnie, a mąż od niej uzależniony. Ja bym się raczej zastanowiła, czy JUŻ nie utrzymujesz tej teściowej, bo z czegoś przeciez żyje. Podejrzewam, że mąż i tak już jej daje pieniądze jakieś. Spytaj go o to wprost.
            • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 08:31
              Po ostatnim poście sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
              Poszukałabym opiekunki na stałe.
    • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 15:08
      Tak na wstępie: jesteś matką wciąż bardzo małego dziecka i każda rzecz budzi twój znacznie większy strach niż wzbudziłaby u osoby, która ma już starsze dzieci. Pomyśl o tym czasami, kiedy się denerwujesz i przeszkadza ci gdzie dziecko ma drzemkę i czy na pewno trwa ona tyle, ile trwałaby przy tobie. Rodzice zajmują się dziećmi w inny sposób, ale to nie znaczy, że koniecznie w gorszy. Widzę to po mnie i po mężu - kiedyś podobnie jak ty obawiałam się chwil, gdy opiekował się dzieckiem sam przez dłuższy czas. Ale nic się dziecku nie stało, jest całe i zdrowe, a teraz kiedy wyjeżdżam to zauważam po powrocie, jak fajnie sobie też czas ułożyli, ile innych rzeczy robili itp. Choć oczywiście, gdy moje dziecko było w wieku podobnym do twojego, to panikowałam tak bardzo, że musiałam się powstrzymywać przed telefonami przypominającymi o godzinie karmienia itp. Dlatego postaraj się nie deprecjonować tego, w jaki sposób twój mąż zajmuje się dzieckiem.
      Średnio mi się podoba niania z opcją porządków. Oczywiście przy tak małym dziecku jest trochę czasu na inną aktywność, bo dziecko ma drzemki, ale sprzątanie po prostu wyczerpuje i jeśli chcesz mieć nianię, która będzie faktycznie spędzała aktywnie czas z dzieckiem, to nie łącz tego ze sprzątaniem. Niania mojej córeczki jedynie pomaga ogarnąć pokój małej po zabawie, ewentualnie pozbiera zabawki na podwórku i de facto więcej w tej kwestii nie chciałabym od niej oczekiwać.
      Myślę, że jednym z powodów, dla których twój mąż może mieć obiekcje wobec zatrudnienia niani, jest fakt, że spędzałby dużo czasu w domu z obcą kobietą. Zresztą to mogłoby być również dla niej krępujące. Widzę po własnym mężu, że w dni, kiedy przychodzi niania, a M akurat pracuje w domu, zabiera graty i jedzie popracować do pobliskiej restauracji, by ani on, ani opiekunka nie czuli się skrępowani. Poza tym obecność rodzica utrudnia opiekunce pracę bo dziecko nieustannie ciągnie do rodzica, który jest w domu. Myślę, ze w przypadku teściowej twój mąż czułby się mniej skrępowany.
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 18:53
        Dziękuję, przemyślę. Rzeczywiście jestem świeżym rodzicem i na pewno w pewnej części masz rację.
        Jeśli chodzi o opór męża, to przyznał że po części wynika on także z obecności obcej osoby w domu. Ja też nie wiem jak to będzie, nigdy nie byłam w takiej sytuacji.Ale większy opór ma dlatego, że mogłaby tą pracę wykonywać jego mama.
        • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 17:21
          Napiszę ci, jak my sobie z tym poradziliśmy, może coś z tego cię zainspiruje. Odkąd córka skończyła pół roku pomaga nam niania, przychodzi 2-4 razy w tygodniu na kilka godzin jednorazowo. Początkowo po to, bym mogła odpocząć i mieć wsparcie w okresach wyjazdów M, później bym mogła powoli wrócić do pracy. M prowadzi własną firmę i dość często pracuje w domu, dzięki czemu poświęca dziecku dużo czasu, naturalnie poza okresami wyjazdowymi. Ja mam wolny zawód, który pozwala na pracę w domu, choć oczywiście raz na jakiś czas mam jakieś spotkania czy 2-3 dniowe wyjazdy. Planujemy każdy tydzień praktycznie we troje, czyli my plus niania. Zaznaczamy kto i kiedy ma jakie zobowiązania, czasami nieco zmieniamy wcześniejsze plany, by ustalić hmmm..., harmonogram :D I to się sprawdza.
          Niestety nie mamy żadnej babci, nikogo z rodziny w pobliżu, więc nie mieliśmy wyjścia i musieliśmy znaleźć opiekunkę. Pewnie, gdybyśmy mieli taką osobę chętną do pomocy, to nie wahalibyśmy się skorzystać. Ale tu muszę zaznaczyć jedno - oboje jesteśmy bardzo asertywni i nie mamy problemów z jasnym określaniem swoich potrzeb i oczekiwań oraz z rozdzieleniem rzeczy istotnych, od tych nieważnych. Np. nie przeszkadza mi to, że po kilku godzinach zabawy z nianią dom wygląda jak po przejściu tornado, mogę bez problemu zaakceptować to, że np. dziecko czasami nie zje obiadu, bo nie miało ochoty wrócić do domu z placu zabaw itp., jeśli wiem, że jest pod dobrą i przyjazną opieką.
    • smoczy_plomien Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:34
      Czy jesteś w stanie stwierdzić, z czego na 100% wynika podawanie przez teściową nabiału? Moja córka również ma skazę, a teściowa choć bardzo ją kocha, po prostu nie ogarnia tematu alergii, bo za jej czasów czegoś takiego nie było. Określenie "mleko i produkty pochodne" jest z jakiegoś powodu zbyt mało precyzyjne, bo po takiej instrukcji zapytała, czy posmarować córce kanapkę masłem. Trzeba jak krowie na rowie, za przeproszeniem, przygotować listę i wypisać wszystkie popularne produkty zakazane albo wydrukować z neta ściągę dla alergików - są takie gotowe listy. Wg mnie zasady są proste, trzeba czytać składy. Ale moja teściowa tego nie robi, natomiast jak jest u nas, to spisuje konkretne produkty, których używamy. Tylko czasem zapisuje np. "kaszka bobovita niebieska", a potem kupuje niebieską, ale z mlekiem. Dziwne to stworzenie, ale na pewno wtopy nie wynikają ze złej woli. Edukacja trwała ok. pół roku, teraz od jakichś 2 miesięcy jest OK. Natomiast jeśli pomimo wyraźnej listy rzeczy zakazanych, teściowa nadal będzie je podawać, to jest to już zła wola i dyskwalifikuje ją z funkcji opiekunki.

      Również zgadzam się, że ten układ się nie sprawdzi, ale rozważyłabym go tymczasowo ze względu na bardzo młody wiek dziecka. Oczywiście o ile będzie stosować się do wskazówek żywieniowych.
      • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:59
        Sa jeszcze inne konsekwencje takiego ukladu z tesciowa. Maz wykorzysta prawdopodobnie sytuacje do przerzucenia na swoja matke jak najwiekszej liczby obowiazkow zwiazanych z dzieckiem, samemu wyoutowujac sie do swoich spraw. Wie, ze matka mu nie odmowi.
        • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 18:04
          Moja obecnie nastolatka, miała bardzo długo wysypki i drapała się potwornie po wielu produktach. Moi kochani rodzice, którzy z nią zostawali, dawali jej tylko rzeczy z dozwolonej listy. Razem obserwowaliśmy po czym ma wysypkę i każdy kto ją karmił zapisywał wszystko w zeszycie a potem to analizowaliśmy. Dieta w tym wypadku jest bardzo ważna i ważna jest współpraca całej rodziny.
          Nie wiem czy opiekunka czy teściowa. Przegadaj to z mężem jeszcze raz.
        • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 19:50
          Ależ czyż opiekunka, obojętnie niania czy teściowa, nie miała być zatrudniona właśnie do obowiązków związanych z dzieckiem??
          • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:02
            bez pani Agnieszki to forum jest przejmowane przez "doradców" bez empatii, bez woli kompromisu, przekonanych o swojej wyższości i niedojrzałości tych którzy na forum nie piszą.
            ciekawe czy ktoś daje się namówić na te rady :)

            gdy rozum śpi budzą się demony :)
    • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 21:29
      Generalnie widzę sytuację podobnie jak Zuzi, inne tylko akcenty bym położyła.
      1. W sytuacji, gdy jest mośliwość finansowa zatrudnia się najlepsza nianię. Nianię powinni akceptować oboje rodziców. Pierwsza kandydatura teściowej odpowiada mężowi, Tobie - nie. Więc naturalne jest, że szuka się dalej. Tu dla mnie nie ma żadnego problemu.
      Problemem jest, że z jakiegos powodu Twój mąż nie chce zaakceptować, że oboje rodzice decydują, a Ty z jakiegoś powodu nie stawiasz sprawy ostrzej. Podejrzewam, że w jakiś sposób czujesz, że jesteś blisko granicy nie akceptowanej przez męża zmiany i boisz się to jasno przedstawić.
      2. Problem z alergią - juz wiele lat temu były różne dziwne diety na rózne doleglisowći. Jeśli ktos tego nie rozumie, to nie nadaje się do bliskiej współpracy w tak duzym zakresie jak opiekunka dziecka. Nie wnikniemy - za niska inteligencja, brak dobrej woli, roztargnienie, zlosliwość (więcej mozliwości nie przychodzi mi do głowy) - każdy powód powoduje, że wracamy do punktu 1 i szukamy następnej kandydatki.
      Może obrazowo - gdy mąż bedzie szukał osobistej sekretarki;), niech sam sprawdza kandydatki. Opiekunka ma spełniać standardy Waszej dwójki (trójki w zasadzie:) i stad nie ma zdania bardziej ważącego. Ale musi być dobra wola szukania.
      3. Przyjrzałabym się bliżej temu, że opiekunka by męża "krepowała". Nie chce opisywać osobistych doświadczen, ale coś podobnego kiedyś słyszałam od osoby generalnie "z problemami". Czy mąż w ogóle tak siedzi w tym domu sam całymi dniami, czy ma dobre kontakty z ludźmi, etc. Generalnie i tak opiekunke chyba przy tak malutkim dziecku byscie jakos dlużej wdrażali w pracę? Przypomina mmi ten watek wątek sprzed roku Felicyty.jones bodajże. Masa problemów, a między słowami, że mąż czasem nie odbiera telefonów. Potem się okazało, że np. z przedszkola, od zony, gdy dzwoni z innego telefonu, etc. Takie sprawy wg mnie nalezy zawsze głębiej badać, może w bliskiej relacji nie wyłapujesz wszystkiego. Może cos wyłapujesz i stad nie chcesz jasno stawiać sprawy.
      Coś w ten deseń mi się to układa.
      Albo jakaś dziwna zalezność od matki (z tym naciskiem chyba własnie pisze bardziej Zuzi).
      • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 21:39
        Odnośnie rozważań Edwiny, że jesteś świeżą matka. To nic nie zmienia, mąż jest świeżym ojcem. Możesz być całkowicie przewrażliwiona, ale w Twoim domu poruszasz się poi swoich współrzędnych, a nie innych "bardziej doświadczonych". Nie jestem za takim wchodzeniem w czyjeś "bardziej dojrzalsze" buty. Do własnego domu bierze się na stałe kogos kto nam odpowiada, a nie naszej "dojrzalszej" wersji:) Opiekunka powinna odpowiadać Tobie i mężowi. Szczerze - w pewien sposób takie rozważania, czy forsowanie męża by mnie nieźle wkurzyły. Owszem, przegadać sprawę, ale nie możę mąż fiksować. Powinien umieć to zaakceptować.
        Kompromis w tym wypadku to nie kwestia zatrudnić czy nie tesciową, ale wspólnie znaleźć opiekunkę odpowiadajacą WAM OBOJGU. Tak bym radziła to mężowi przedstawiać. Być może kolejnych 5 opiekunek tez któremus z Was nie będzie odpowiadać, ale za to 6 może być ideałem.
        • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 21:53
          Jeszcze chciałam obalić krążący tu mit o niewystępowaniu "kiedyś" (kiedy?) alergii. Nie mam akurat żadnego poradnika pediatrycznego pod reką z lat naszych rodziców, ale "Domowy poradnik medyczny" z 1988 r. (sprzed 27 lat) jako główne alergeny u dzieci wymienia mleko i jaja, a troche nowsza "Medycyna naturalna" też zajmuje się kwestiami alergii i tez pisze o wpływie zatrutego środowiska:). To nie był temat nieznany.
      • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 21:47
        Te dziwne zachowania matki moga pochodzic wlasnie z zaburzen osobowosci, pytanie jakiego typu zaburzen, skad te ciagle zmiany jej pracy i bezrobocie, skad ten ped do prowadzenia Wam domu, gdybys tylko wyrazila na to zgode. Czy dostrzegasz u tej kobiety jakies zachowania zawlaszczajace, jakas krnabrnosc, brak reakcji na Wasze prosby tylko trwanie przy swoim za wszelka cene ( oprocz kwestii diety), jak tesciowa reaguje na otwarta krytyke? Zacznij sie po prostu bardziej szczegolowo przygladac tej rodzinie, zastanow sie, czy niektore z ich zachowan, nawykow etc. nie wydaja Ci sie dziwne, inne, niezrozumiale.
        • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:42
          No coś w ten desen. Nie wiem, jak ktoś z wykształceniem przynajmniej podstawowym mógłby nie wiedzieć, co to produkty mlekopochodne. Z drugiej strony - ktoś wie, że nie może podać gosciowi jakiegoś produktu, to sie raczej stara zrobić cos dozwolonego (chyba, że go faktycznie nie lubi, tak tez bywa), albo przed wykończeniem np. przed polaniem masłem podzielic na dwie części. Ja osobiscie nie znam osoby dorosłej, która by tego nie ogarnęła. Z drugiej strony - po takim potraktowaniu w bliskiej rodzinie, bym zwyczajnie przy drugim zaproszeniu na obiad grzecznie spytał, przepraszając za taki mały nietakt, co bedzie podane, bo ma się jakies tam zalecenia zdrowotne i nie bedzie problemem zjeść u siebie wczesniej albo sobie ugotować kaszy gryczanej z surówka marchewka-jabłko. Autorko, ta Twoja miękkość jest dość duża w tym układzie, właśnie zazwyczaj mlode matki wymagaja przestrzegania pewnych zaleceń lekarskich, równiez z uwagi na to, że konsekwencje opieki zawsze ostatecznie spadna na rodziców (dodam jednak, że ja już któryś raz przy kolejnym dziecku widze kompletnie inne zalecenia dawane przez tego samego pediatrę, zawsze się śmieję, a on mówi, że "zalecenia się ostatnio zmieniły":)).
          • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:55
            "Zresztą widzę że mąż stara się nakarmić posiłkiem stałym jeszcze u nas"
            Chłopina się zwyczajnie boi matki.
            Ja osobiscie nic bym nie miała do jeźdzenia i na cały dzień do babci, jakby tak było Wam wygodniej. Ale w normalnej syutuacji, babcia by tę zupke zrobiła bez smietany, albo syn stanął przy matce i o tym zwyczajnie przypomniał. Mi to troche przypomina tez moja mame, która gdy była u mnie dodawała sól do potraw dla dziecka, żeby były smaczniejsze, zarzekała się, że nie dodawała, jakąś tam swoja wizję chciała przeforsować (może i z miłosci i żeby dziecinka miala smaczniej:)), pamiętam jej konsternację, jak sól schowalam w inne miejsce:) Cyrk, ale w powazniejszych kwestiach nie chciałoby mi się zwyczajnie bujać, tym bardziej, że to wszystko by się odbywało poza Tobą i Twoim nadzorem.
            • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 07:48
              > Mi to troche przypomina tez moja mame, która gdy była u mnie dodawała sól do potraw dla dziecka,
              > żeby były smaczniejsze, zarzekała się, że nie dodawała, jakąś tam swoja wizję chciała przeforsować

              a czy Twój mąż nie powinien wtedy posłuchać intuicji i odseparować dziecko od tej kobiety? :)
              chyba że go postawiłaś do pionu i kazałaś dorosnąć, wtedy oczywiście nie
              • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 09:31
                Faktycznie mojej mamie nie dałabym dziecka pod opiekę, ale nie po soleniu, choć to tez obrazuje jej kryptodziałania, a po tym jak obraziła się na trzylatka, który się z nią czyms nie chciał podzielić i wybiegła z domu w świat:) Dodam, że mój mąż miał znacznie większa intuicje do mojej mamy, co jest zrozumiałe, bo nie był w żaden wieloletni układ uwikłany. Zaznaczę, że jednak moja mama nigdy nie była brana pod uwagę jako potencjalna opiekunka etatowa.

                Podsumowując widzę duże prawdopodobieństwo, że wyglada to tak:
                Mąż stoi na twardym stanowisku, co jest znamienne dla osób mających już plan ustalony. Pewnie sprawa jest z matką przyklepana, nawet okres adaptacji już się odbywa. Co do karmienia po kryjomu i jawnie produktami zabronionymi - biorąc pod uwagę, że jednak matka wyjeżdżała do pracy za granicę i ma 12 letnie dziecko, to podejrzewam, że jest sprawna umyslowo i temat alergii nie jest jej zupełnie obcy, to stawiałabym, że daje te produkty z nadzieją, że karmienie piersią się w koncu zakończy, bo zawsze łatwiej karmić mm będąc opiekunką, niż bawić się z odciaganym. Na cos takiego bym stawiała.
                Z mężem rozmawiałabym stanowczo, tak jak on. Pokazała te wszystkie kwestie jasno na białym, a przy okazji pobytu u teściowej sama mówiła, że szukamy jakiejś kompetentnej opiekunki, i również pytała, czy mama jakiejś pracy nie szuka. Tak, żeby nie było jakichs niedopowiedzeń. Myślę, że mąż za daleko mógł zajść w ustaleniach z matką i teraz jest w klinczu. Jesli teściowa faktycznie nadawała się na opiekunkę, to nie mając pracy, już dawno by nią została, ktoś z sasiadów czy ktoś z okolicy, sam by jej taką pracę zaproponował, ona by taką pracę znalazła w okolicy nawet zajmując sie swoim dzieckiem.
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 10:29
                  Zgadzam sie z Paris. Moze byc tez tak, ze poniewaz tesciowa widzi, ze autorce bardzo zalezy na karmieniu piersia i unikaniu alergenow, to z czystej zlosliwosci wynikajacej z zaburzen osobowosci robi wszystko na przekor, aby uniemozliwc synowej to na czym jej tak bardzo zalezy, dlatego tez podaje jej zawsze obiad z nabialem plus jest b. prawdopodobne, ze moze dokarmiac dziecko produktami zabronionymi. Maz autorki jako osoba uzalezniona od matki i posluszna jej, w pewnym stopniu chce zrobic matce dobrze, zrobic to czego ona oczekuje, dlatego tak nalega na oddanie matce dziecka do opieki. W wielu podobnych watkach przewija sie ta kwestia, ze czesto taka zaburzona matka prze silnie do opieki nad wnukiem, rzuca teksty daj mi je pod opieke, ja Ci je wychowam, niektore matki bardziej zaburzone robia nawet wszystko, w celu zawlaszczenia takiego wnuka, stawiaja sie podswiadomie w roli jego matki, odcinajac prawdziwa matke od dziecka, czasem w tych cyrkach moze pomagac takiej matce jej syn, tlumaczac swojej zonie, ze jej sie wydaje, ze matka zachowuje sie nienormalnie w stosunku do dziecka, ze zonie sie tylko wydaje i chyba ma omamy wzrokowe, bo nic zlego sie nie dzieje itd. W zwiazku z czym autorko powinnas tak jak napisalam postawic meza do pionu i wymoc na nim ograniczenie kontaktow z matka do kontaktow koniecznych jedynie, zweryfikowac, czy maz nie prxyczynia sie do przedluzania sie okresu bezrobocia matki, finansujac jej zycie, sprawdzic, czy oboje na Tobie nie pasozytuja, posilkujac sie Twoimi srodkami czy fin. czy innymi do ich wylacznych celow. Taki uzalezniony od matki maz jest jak narkoman, tylko narkotykiem jest zaburzona matka. Postawienie meza do pionu i ograniczenie do minimum jego i Waszych kontaktow z matka ma na celu odciecie go od tego nalogu w ktorym tkwi od wielu lat. Ograniczenie kontaktu z nalogiem doprowadzi po jakims czasie do tego, ze facet sie wyrwie z uzaleznienia od matki i zacznie zachowywac sie w sposob zdrowy, nie jak nalogowiec. Musisz zrobic w jego przypadku to samo. co bys zrobila z synem narkomanem, stawiasz go do pionu i ograniczasz kontakt z uzaleznieniem, stawiasz twarde warunki i pilnujesz, aby ich przestrzegal.Gdy robi wszystko, aby miec kontakt z nalogiem, Ty mu to uniemozliwasz odcinajac go od nalogu. Moze byc na Ciebie wsciekly, moze stosowac dzialania za Twoimi plecami aby do nalogu wrocic, w kooperacji z matka moze robic wszystko, aby uniemizliwic Ci Twoje dzialania. Musisz to przezyc i robic konsekwentnie swoje, wiedzac co mu dolega i jaki jest cel Twoich dzialan, tj. skuteczne odciecie go od uzaleznienia od matki i jej manipulacji. Poza tym w takiej sytuacji po jakims czasie powinnas namowic meza na terapie u psychologa, ktora pomoze mu wyjsc z uzaleznienia od toksycznej matki.
                  • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 12:30
                    I tak z prostego pytania "niania czy teściowa" dowiedzieliśmy się, że matka niedojrzała, ojciec uzależniony, teściowa narcyzka, a cała rodzina głęboko dysfunkcyjna do trzeciego pokolenia wstecz. Dziecko jak najszybciej do rodziny zastępczej, zanim stanie mu się nieodwracalna krzywda. Moje serdeczne gratulacje, Burrougs by tego nie wymyślił.
                    • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 12:31
                      Burroughs.
                    • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 12:52
                      Zapomnialas jeszcze dopisac, ze autorka zastanawia sie nad wlasna schizofrenia w tej sytuacji, bo wokol niej dzieja sie rzeczy, ktore sa dla niej dziwne i niezrozumiale. Normalne rodziny kieruja sie swoimi zasadami a zaburzone znacznie odmiennymi, ale tez swoimi, powtarzalnymi, wiele podobnych watkow juz na tym forum bylo o takich rodzinach, niektore zachowania powtarzaja sie, sa do siebie podobne. Poza tym wszyscy Ci ludzie funkcjonuja jakos w przestrzeni zawodowej i spolecznej, nie sa pacjentami szpitali psychiatrycznych :)
                      • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 13:07
                        Doskonale rozumiem, że nigdy nie zdarzyło ci się zadać sobie pytania "czy ja mam jakieś schizy". Naprawdę doskonale.
                        • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 13:16
                          A ja doskonale rozumiem, ze jestes trollem, ktory jest tu dla zabawy. Milej zabawy Ci zycze.
                          • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 14:04
                            Dziękuję. Najlepszym argumentem jest poobrażać troszkę dyskutanta, nieprawdaż?

                            Wiesz, co właśnie zrobiłaś? Zrobiłaś "a ty głupia jesteś, nie będę się z tobą bawić!". I ty masz czelność pouczać innych, żeby dorośli?
                            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 14:30
                              Naprawde :-) no pacz pani, a ja myslalam, ze to o czym wlasnie piszesz zrobilas w stosunku do mnie wczesniej, jestes na tyle inteligentna, ze spokojnie dasz rade sama przesledzic kolejnosc wpisow, gdybys miala problemy, to cofnij sie do swojego poprzedniego wpisu i postaraj sie przeczytac go ze zrozumieniem :-)
                              • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 09:35
                                Dlaczego jesteś agresywna?
                                • pade Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 09:37
                                  To nie agresja, to ustawianie do pionu:D
                                  Jesteś zwyczajnie niedojrzała, skoro tego nie rozumiesz:P
                                  • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 09:44
                                    Aaaaa... :P
                                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 16:35
                                    Ooooo, widze, ze sie sp z oo powiekszyla :-) a gdzie Verdana, bo jakos sie ostatnio nie udziela.
                    • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 23:35
                      W każdej plotce ziarnko prawdy (tylko z tą moją schizofrenią to był żart ;-)). Wątpie, żeby w grę wchodziły zaburzenia osobowości, ale chwilami normalnie nie jest. Trójkąt dramatyczny Karpmana kłania się dość często. Ulubioną rolą mojej T. jest ofiara.
                      Co do jej utrzymywania i uzależnienia psychicznego męża - widziałam, że sytuacja jest specyficzna jeszcze przed ślubem. Były próby bycia pijawką finansową, dzwonienia o każdą pierdołę itp, ale sprawa była postanowiona jasno. Zakładamy nową, odrębną rodzinę. I długi czas było ok. Mąż nie ma problemu z odmówieniem przyjazdu do niej, jeśli dzwoni z jakąś pierdołą, którą może zrobić dwunastolatek. Mamy umowę, że wszelkie pożyczki w rodzinie udzielamy za obupólną wiedzą i zgodą. Ale nie odcięliśmy się jakoś całkowicie, jak radzi suzi.1. W końcu to samotna kobieta, załatwiamy sprawy jakiś dużych zakupów, remontów, zabieramy czasem młodego na wyjazdy. Czasem niektóre sprawy mnie wkurzały, ale T żyła jak chciała i dopóki mnie nie dotykały konsekwencje to nie była moja sprawa.

                      Dopiero tak opieka nad dzieckiem tak pogmatwała sytuację. Porozmawiałam z mężem, gdy w pierwszym tygodniu mojej pracy T została z młodą na półtora godziny u nas i uporządkowała mi kuchnię. Wyłożyłam jasno, czego się obawiam, bo staramy się przegadywać ważne sprawy.
                      Mineły trzy kolejne tygodnie, niby ok, ale mąż tak jak pisałam mąż dalej tam intensywnie bywa kiedy jestem w pracy.
    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 16:42
      Przychylam się do stanowiska Twojego męża. Też bym wolała pomoc teściowej, niż niani. Do niemowlaka nie wzięłabym obcej osoby, jeśli by to nie była absolutna konieczność (rodzina mi wymarła, wojna, czy coś w ten deseń). A skoro mąż chce się opiekować i robi to wystarczająco dobrze, to ja bym wzmacniała tę linię, niż odwrotnie.
      • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 18:54
        Jeszcze dodam, że różnica charakterów, poglądów, lubienie/nielubienie się itp schodziłyby u mnie na dalszy plan. Z teściową nie trzeba się przyjaźnić ani duchowo porozumiewać. Natomiast prawdopodobieństwo, że jej na dziecku będzie zależało, będzie je kochać i dobrze traktować jest nieporównanie większe, niż w przypadku obcej osoby.
        Rozumiem też męża, któremu będzie trudno, gdy po chałupie będzie mu się plątać obca osoba. Unikałabym tego, jak tylko by było można. Ostatecznie to mąż będzie z nią w domu, a nie- żona, która pracuje poza domem i ma takie coś z głowy.
        • anku1982 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 22:14
          To wszystko zależy od charakteru teściowej. Dziecko autorki wątku ma alergię pokarmową, a babcia - mimo próśb - zapraszając młodych na obiad, podaje potrawy nie nadające się do jedzenia w diecie matki karmiącej to dziecko. O czym to świadczy? Ciekawe jak szybko doszłoby do konfliktów na tle próśb rodziców do postępowania zgodnie z wytycznymi lekarza? Są teściowe i teściowe, niestety...
        • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 23:16
          Tak jak pisałam gdzieś wcześniej, ciepłe i serdeczne stosunki nie są obowiązkiem i ich brak nie spędzał mi snu z powiek. Ale nad powierzeniem dziecka osobie z różnicą poglądów i przekonań mocno się zastanawiam. Na razie to jest niemowlak, ale czas płynie.
          Zostawiłabyś córkę, dziewczynkę pod opieką kobiety, która zachowanie niesie przekaz, że mężczyźni są źli i prędzej czy później wyjdzie z nich drań? I rzeczywiście, naiwnie patrząc kobieca linia tej rodziny nie ma szczęścia w związkach. Patrząc realistycznie, same sobie ten koszmar fundują - widziałam naocznie już kilka akcji, conieco w chwili szczerości opowiedział ojciec męża (i nie mam powodów mu nie wierzyć).
          Moja T. ma trzech synów, powiedziała że zawsze marzyła o córce, nie udało się, za to los wynagrodził ją wnuczką. Zostawiłabyś z nią córkę na trzy pierwsze lata jej życia?
          • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 14:19
            > Zostawiłabyś córkę, dziewczynkę pod opieką kobiety, która zachowanie niesie przekaz, że mężczyźni są źli i prędzej czy później wyjdzie z nich drań?

            Niemowlaka? I na pierwsze trzy ;lata życia? Tak. Coś mi się zdaje, że te kwestie nie zaprzątają główki niemowlęcia ani małego dziecka.
            Poza tym, kwestie wpływania światopoglądowego na dziecko można omówić z teściową, ergo: umiejętność stawiania granic. Da się (wyjątki potwierdzają regułę).
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 18:36
              Dobre, kolejna po Heniu optymistka :p Mysle, ze juz na nastepny dzien po omowieniu babcia zacznie uskuteczniac w stosunku do dziecka podejscie zgodne ze swiatopogladem jego matki, NA BANK wrecz powiedzialabym : PPP
              • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 19:25
                Agresją ani siłą niczego nie zyskasz, choć je bardzo lubisz. Nie masz żadnych argumentów, ale do tego jesteśmy też tu przyzwyczajeni.

                Musisz się też nauczyć, że babcia/niania/przedszkolanka/nauczycielka nie musi mieć światopoglądu zgodnego z Twoim. Stawianie granic nie polega na przyginaniu babci/niani... do własnych poglądów. Słowem- długa droga socjalizacyjna przed Tobą.
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 21:10
                  Vilez pisac mozesz wszystko co Ci tylko slina na jezyk przyniesie, bo jestes mistrzynia teoretyzowania a internet wszystko przyjmie, a jak sie to ma do realiow to juz zupelnie odrebna sprawa. Jesli babcia ma silnie uksztaltowany poglad na kwestie mezczyzn czy diety, to rozmowa z nia i tlumaczenia, zeby wysrodkowala myslenie nic nie zmienia. Swietnym przykladem sa obiady, na ktore autorka jest zapraszana, babcia wie swoje i tyle w temacie :-)
                • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:57
                  To do mnie czy do zuzi?
                  • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 07:18
                    Do zuzi, która czci : "stawianie do pionu" i inne przemocowe relacje w rodzinie.
            • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:23
              Skoro nie dało się z nabiałem, dlaczego ma się udać ze światopoglądem? Zresztą jej światopogląd to jej sprawa, ja chcę tylko chronić córkę.
              Co do głosów, że dopóki podaje nabiał na mój talerz, a nie córce. Sakramentalne "a ja chłopcom dawałam do zupki/kaszki trochę glukozy i kapkę masełka" padło tysiąc razy. Wczoraj powiedziałam, że młoda średnio lubi marchewkę i odpowiedź? Tak, dodać trochę masełka i glukozy.
              • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 07:24
                A dlaczego ma się udawać z jej światopoglądem? Co Ci do jej światopoglądu? O to własnie chodzi, że coś ci jednak jest, a nie powinno być.
                W czym niby chronisz dziecko, gdy ni z gruchy ni z pietruchy wyciągasz poglądy teściowej na relacje damskomęskie? Miną hektary czasu, zanim to będzie dotyczyć Twojej córki. I to właśnie pokazuje, że swoją niechęć do teściowej flancujesz na córkę. To TY masz problem z teściową, nie- córka, i ten problem powinnaś rozwiązywać poza córką.

                Poza tym, masz problem z rozmową z mężem. I także ten problem powinnaś rozwiązywać poza córką.
                • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:47
                  Nie dziwię się, że podchodzisz do tego co piszę sceptycznie, musiałabyś być w mojej sytuacji, żeby to zrozumieć. Nie dalej jak miesiąc temu przy okazji założenia działalności z mojej branży przez znajomego rodziny T skomentowała, że (parafrazując): w razie jak mąż okaże się draniem i się rozstaniemy będę mogła tam dorobić. To teraz wyobraź sobie babcię idącą z trzylatką na plac zabaw i mówiącą jej że może za jakiś czas rodzice się rozstaną - tonem jakby opowiadała o pogodzie, czymś normalnym.
                  Jestem prawie pewna, że będzie chciała uświadomić córkę, jakim (wg. niej) człowiekiem jest jej były mąż, bo o tym potrafi opowiadać godzinami, z żywymi emocjami jakby to było wczoraj. Ja przepuszczam to przez zdrowy rozsądek (i trochę relacje męża i teścia), dzieckiem łatwo zmanipulować.
                  Przed naszym ślubem były pomruki ze strony T i jej matki, że jeśli na wesele zaprosimy ojca męża z jego żoną (razem kilkunatu lat - nie rozstali się z jej przyczyny) to one mogą się nie zjawić. Nie podjęliśmy tematu, zaprosiliśmy wszystkich, sensownie rozplanowaliśmy stoły i jakoś poszło. Za chwilę zaczną się urodziny, komunia itp. u nas jest tradycja że dziecko w pewnym wieku samo zaprasza.
                  • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 08:23
                    1. Trzeba było to napisać w pierwszym poście.
                    2. Twoje dziecko na razie nie ma trzech lat.
                    3. Z jakichś powodów Twój mąż aprobuje postępowanie swojej mamy.
                    4. Można spróbować takim zachowaniom stawiać granice bez radykalnych kroków typu: odcinamy dziecko od babci.

                    Wnioski: rozwiąż sprawę z mężem. Dowiedz się, dlaczego mu to nie przeszkadza. To on powinien wziąć ciężar dobitnej rozmowy ze swoją mamą.
              • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 09:53
                matce.juz.podziekujemy napisał(a):

                > Skoro nie dało się z nabiałem, dlaczego ma się udać ze światopoglądem? Zresztą
                > jej światopogląd to jej sprawa, ja chcę tylko chronić córkę.

                OTÓŻ WŁAŚNIE.
                Nie trzeba naginać babci światopoglądu, ale też nie trzeba oddawać dziecka pod opiekę osobie, która nam nie odpowiada.

                > Wczoraj powiedziałam, że młoda średnio lubi marchewkę i odpowiedź?
                > Tak, dodać trochę masełka i glukozy.

                Czasem mam wrażenie, że to zrozumieją i poczują tylko osoby bezpośrednio lub pośrednio (przez bliskich) dotknięte alergią i/albo nietolerancją... które milion razy słyszały tekst w stylu: "oj, przecież odrobinka nie zaszkodzi; no chyba się nie zatrujesz!; moje dzieci jadły i jak ładnie wyrosły" i dalsze w tym stylu. Kto sam tego nie doświadczył, prawdopodobnie uzna takie "gadanie" jako mało szkodliwe. Ktoś, kto wie, czym się kończy taka "odrobinka" - reaguje emocjonalnie, bo to NIE JEST TAKIE TAM GADANIE. Jest szkodliwe na wielu poziomach - nie tylko w postaci wysypki na skórze.
                • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 10:48
                  No popatrz, Olu, ja mam dzieci mocno alergiczne- przeszliśmy AZS, zaburzenia oddychania, szpitale, odczulania, wstrząsy anafilaktyczne, SOR-y na wyjazdach poza dom, syn do tej pory nosi przy sobie adrenalinę. I jakoś mam do tego podejście niehisteryczne. Da się? Da się.
                  • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 10:53
                    vilez napisała:

                    > Da się? Da się.

                    Da się, da. Pamiętam Twój komentarz o tym, że "pokarmówka mutuje, z pokarmówki się wyrasta".
                    Można i tak.
                    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 13:56
                      Bo tak jest. Mutuje. Często dzieci pokarmówki wyrastają całkowicie.
                      Ale co to wszystko ma mieć do tematu? Potrafisz rozmawiać na temat?

                      Co zaś do "masełka i glukozy", to pewnie też nie wiesz (tak jak z alergią), że wit. A i D metabolizują się w tłuszczu (masło bardzo dobre), a glukoza nie uczula ani nie szkodzi (poza cukrzycą). Może także i tego nie wiesz, że glukoza jest częstą składową kroplówek dla ludzi, jako substancja niemal idealnie przyswajalna.
                      • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 14:17
                        vilez napisała:

                        > Co zaś do "masełka i glukozy", to pewnie też nie wiesz (tak jak z alergią), że
                        > wit. A i D metabolizują się w tłuszczu (masło bardzo dobre),

                        No skąd - nic nie wiem, tylko Ty wiesz.
                        Ale zdziwię Cię - chodziłam do szkoły podstawowej i tam mnie nauczyli na biologii skrótu ADEK (i czasem F). Pamiętasz, o co chodziło?
                        Masło jest najlepsze, nie używam niczego innego. O ile nie masz alergii na mleko krowie. Wiesz, że robi się je z mleka?

                        > a glukoza nie uczula ani nie szkodzi (poza cukrzycą). Może także i tego nie wiesz, że glukoza jest
                        > częstą składową kroplówek dla ludzi, jako substancja niemal idealnie przyswajalna.

                        Oczywiście, że nie wiem - bo i skąd? Przecież nie z Technologii Żywienia, którą onegdaj kiedyś tam skończyłam.
                        Dziecko nie jest niedożywione, tylko mu nie wchodzi marcheweczka, więc nie trzeba paść go glukozą. Która nie jest akurat niczym zdrowym, nie tylko dla cukrzyków. A w czasach wszechobecnego cukru we wszelkich możliwych formach i postaciach to tak - dodatkowy cukier o superwysokim IG jest szczególnie pożądany, jasne...
                        Aha - ale tego także nie wiem, tak mi się jakoś samo napisało, no wiesz...
                        • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 14:39
                          No wychodzi na to, że ci się napisało ... dziwnie. Tak, jakbyś tej wiedzy jednak nie miała. Bo, że nie wiesz, ze dzieci często z pokarmówki wyrastają, że alergie mutują- nie wiesz. To skąd mam wiedzieć, czego jeszcze z wiedzy podstawowej nie wiesz.
                          Glikoza z pewnością jest zdrowsza od cukru białego i od fruktozy. No i nie wiem, czy wiesz, ale bywa dodatkiem kulinarnym. Rozumiesz znaczenie słowa: dodatkiem? Gdybyś nie rozumiała- wyjaśniam: dodatkiem nie da rady kogokolwiek upaść. I właśnie jako dodatek bywa dodawana do marchewki i np. groszku. Tak, jak i inne dodatki.
                          Niemowlę akurat toleruje wysokie IG doskonale. Bo jego dieta w dużej mierze zasadza się na węglowodanach, w dodatku- uważaj, bo to zgroza- prostych. Dziecko je doskonale metabolizuje.

                          Masło jest bardzo zdrowe. Dziecku daje się masło, jeśli nie jest prowadzona kuchnia wege. Mam nadzieję, że rozumiesz, że jako dodatek?
                          • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 14:52
                            vilez napisała:

                            > Masło jest bardzo zdrowe. Dziecku daje się masło, jeśli nie jest prowadzona kuchnia wege.
                            > Mam nadzieję, że rozumiesz, że jako dodatek?

                            A ja mam nadzieję, że Ty rozumiesz, że najzdrowsza rzecz jest zakazana, jeśli ma się na nią alergię? Bo przy alergii nie tylko "dodatek", ale nawet śladowa ilość szkodzi?
                            • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 15:42
                              Przy skazie białkowej dziecko zasadniczo może jeść masło. Chyba, że zareagowało kiedyś wyraźnie i wyłącznie na masło. Ergo, nie masz wiedzy w temacie.
                              • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 15:48
                                vilez napisała:

                                > Przy skazie białkowej dziecko zasadniczo może jeść masło. Chyba, że zareagowało
                                > kiedyś wyraźnie i wyłącznie na masło. Ergo, nie masz wiedzy w temacie.

                                Skaza białkowa to nie jest to samo co alergia.
                                Nie mam wiedzy, ale coś tam kiedyś słyszałam, że masło - owszem, szczególnie klarowane - jest pozbawione białka w dużym stopniu, ale nawet to klarowane może zawierać go śladowe ilości.
                                Aha - czytałam też, że matka dziecka nie chce, żeby podawać mu masło. Hmmm... co z tym zrobimy? Może podamy ukradkiem, tak żeby nie widziała?
                                • iziula1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:29
                                  Masło klarowane jest pozbawione laktozy i kazeiny.
                                  • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:36
                                    iziula1 napisała:

                                    > Masło klarowane jest pozbawione laktozy i kazeiny.

                                    Ale nie w 100% - to raz.
                                    Dwa - teściowa raczej używała nieklarowanego masła.
                                    A trzy - dla alergika nawet ŚLADOWE ilości mogą być szkodliwe. Jako celiak dobrze wiem, że jeśli coś kiedyś było pszenicą, to choćby zostało oczyszczone do imentu (wódka, syrop glukozowy czy np. skrobia pszenna bezglutenowa) - szkodzi mi. Choć niektórym innym celiakom nie szkodzi. A jeszcze inni lądują w szpitalu po cukierku z syropem glukozowym wyprodukowanym z pszenicy (niezawierającym glutenu, a jakże...). Podobnie jest z alergią, bo jako latami niezdiagnozowany celiak nabawiłam się do kompletu różnych alergii, więc - jak twierdzi vilez - nie mam wiedzy, ale mam doświadczenie. Bolesne.
                                    Mięso wołowe też nie zawiera laktozy ani kazeiny, a jednak NIEKTÓRZY uczuleni na mleko krowie, także wołowiny nie mogą jeść.
                                    • iziula1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:42
                                      Ola ja nie dyskutuje o maśle i alergii. podałam ci tylko do wiadomości które z białek ulegają rozpadowi w trakcie podgrzewania w wysokiej temperaturze.

                                      Ogólnie rzecz biorąc wątek zboczyl z głównego nurtu już dawno. Nie dotyczył ani alergii ani masła....
                                      • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:47
                                        iziula1 napisała:

                                        > Ogólnie rzecz biorąc wątek zboczyl z głównego nurtu już dawno. Nie dotyczył ani
                                        > alergii ani masła....

                                        To prawda, ale akurat alergia została w nim dość mocno podkreślona przez autorkę, a alergicy wiedzą, czym kończy się lekceważące traktowanie sprawy - czyli potencjalne zagrożenie, kiedy dzieckiem zajmie się osoba, której trudno uwierzyć, że zdrowe masło może komuś zaszkodzić.
                                        Tak czy siak - uważam, że autorka powinna poszukać niani.
                                        I - jak pisze niżej edw-ina - nie wdawać się w dyskusję "na argumenty", bo argumenty zawsze można zbić, można z nimi dyskutować. A tu nie ma o czym dyskutować - nie chce takiej niani, tylko chce inną - jej dziecko i jej wybór.
                                        • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:57
                                          Tak, ale napisałam też o tym, by nie wylała dziecka z kąpielą. Tj. by jej niechęć do teściowej nie sprawiła jednocześnie, że np. dziecko będzie spędzać mniej czasu z tatą, któremu łatwiej jest pogodzić opiekowanie się maluchem, kiedy pomaga mu mama (nie krępuje go) niż kiedy jest w domu obca jednak osoba. Tu trzeba mądrości, szczerości i też umiejętności określenia priorytetów.
                                          • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:01
                                            edw-ina napisała:

                                            > Tak, ale napisałam też o tym, by nie wylała dziecka z kąpielą. Tj. by jej niechęć do teściowej

                                            To prawda. Ale ta niechęć nie jest wyłącznie stąd, że jej nie lubi, bo tak i że nie ma chemii.
                                            Ta niechęć ma dość jasne podstawy.
                                            Powtórzę po raz kolejny - jak można zaufać i oddać pod opiekę maleńkie dziecko osobie, która własnym dzieckiem nie dość dobrze umie się zająć??? Przecież jej własny syn, dwunastolatek - to jeszcze dziecko. A ta kobieta jest nieodpowiedzialna, czy ktoś się z tym nie zgodzi?
                                            • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:04
                                              Kiedyś jakaś mądra osoba powiedziała, że najpierw kobieta bierze mężczyznę - takiego dobrego, mądrego i kochającego, a później stwierdza, że inna kobieta, która go jednak wychowała, to nic nie umie. Coś w tym jest.
                                            • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:09
                                              Ale co masz na mysli? Dlaczego nie dosc dobrze, co takiego zrobila T?
                                              • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:12
                                                napis_z_obrazka napisała:

                                                > Ale co masz na mysli? Dlaczego nie dosc dobrze, co takiego zrobila T?

                                                Wyjeżdża kilkakrotnie na kilka tygodni za granicę podrzucając dziecko do dziadków? Którzy okazują się nie dość wydolni, więc dzieciak ląduje ostatecznie u brata i bratowej?
                                                Uważasz, że to odpowiedzialne zachowanie? "Wszystkie dzieci są nasze, więc nieważne kto i gdzie je wychowa, bo i tak wszystko w rodzinie"?
                                                • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 20:58
                                                  A ojciec chlopca? Podobno dran, nie wiemy z jakiego powodu, ale wyglada, ze synem nie opiekuje sie wcale. T mu zabrania? Nie wiem jak tam jest.
                                                  ´´Ludzie mowia´´;-) ze dla chlopca wazny jest wzorzec meski. Jesli ojca brak, dziadek lub wujek, starszy brat sa konieczni, zeby nie czepial sie maminej spodnicy.
                                                  Nie widze tu krzywdy ze stony T. wobec 12latka. Ale moge sie oczywiscie mylic.

                                                  `Ludzie mowia´´ tez, ze perwsze 3 lata sa bardzo wazne dla nawiazania wiezi matki i dziecka, ze matka ma byc dostepna 24h. A Ty co o tym sadzisz?
                                                  • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 22:07
                                                    Dobrze to sformułowałaś, możesz się mylić. Chłopak nie ma ojca, matka poleciała za ocean, a własna babka potraktowała jak dorosłego przedstawiciela wyrodnej rasy męskiej i chciała wywalić z domu za przewinienia typowe dla wieku (bałagan w plecaku, miganie się od obowiązków). Dobrze że zanim wywaliła, zadzwoniła do nas, czy go bierzemy. Wyjazd nie był za chlebem ani dla podratowania zdrowia.
                                                  • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 22:44
                                                    T poleciala po cukierki. Matka T pieklila sie, Ty przygarnelas 12latka z psem.

                                                    A co na to ojciec T i Twoj maz? Mieli cos do powiedzenia?
                                                    Ojciec chlapca nie zyje?
                                        • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 11.09.15, 17:14
                                          Żebyś się Olu wypowiadała na temat AZS i alergii, to musiałabyś mieć jeszcze wiedzę na temat stopniu uczuleń i czym są przeciwciała.
                                          • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 14.09.15, 09:56
                                            vilez napisała:

                                            > Żebyś się Olu wypowiadała na temat AZS i alergii, to musiałabyś mieć jeszcze wiedzę na temat
                                            > stopniu uczuleń i czym są przeciwciała.

                                            Żebym zechciała udzielać porad medycznych, to bym musiała mieć.
                                            Ale pisać sobie na forum mogę, co zechcę.
                                            Jak i Ty robisz.
                                            • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 14.09.15, 10:31
                                              Pewnie, że możesz. Ale się niestety, ośmieszasz. Piszesz, jak na emamie...
                                              • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 14.09.15, 10:43
                                                vilez napisała:

                                                > Pewnie, że możesz. Ale się niestety, ośmieszasz.

                                                Grunt, że Ciebie to omija :)
                                • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:35
                                  Oczywiście, że nie, ale autorka pisała, że jej dziecka MA skazę białkową. Nie pisała natomiast nic o alergii na masło (niemal niemożliwa). Ponadto, w przypadku niemowląt to własnie skaza białkowa 1 ca 90% odpowiada za problemy z tzw. pokarmówką.

                                  To, że matka "nie chce " dziecku podawać masła- bez żadnych argumentów za tym (tu ich nie podała, a szczerze mówiąc, innych niż wege nie widzę), w związku z czym jej nie chcę wygląda jak tupanie nogą "bo tak". Czyli jak fanaberia i robienie wideł z igły. Równie dobrze może robić aferę, że teściowa założyła dziecku różowe skarpetki zamiast żółtych.
                                  Trzeba znać skalę.
                                  • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:45
                                    Wlasnie mialam zapytac, czy mozna miec jednoczesnie skaze bialkowa i alergie.
                                    I ja wlasciwie nie wiem, czy tylko mloda ma uczulenie, czy Autorka tez.
                                    Bo rozumiem, ze ma zalecenie nie jesc ze wzgledu na karmienie nabialu i co tam jeszcze szkodliwe mlodej, ale czy sama ma uczulenie? Tego nie rozumiem.
                                    Cytuje:
                                    - T jednej strony ma w rękach jakąś łagodność, potrafi młodą fajnie ukołysać, zagadać itp. Z drugiej nie mam zaufania, bo młoda ma skazę białkową i alergię na kilka produków(karmię ją jeszcze), a te przez pół roku na każdej wizycie dostawałam coś z nabiałem!!! Teraz jak tam jestem przynoszę swoje albo piję tylko herbatę. Nie potrafię tego wytłumaczyć, zapomina, robi to złośliwie? Tylko że ja cierpię pośrednio, to młoda wysypywało i drapała się całą noc. A deklaruje
                                    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 08:37
                                      U tak małego dziecka testy alergiczne są słabo miarodajne. Organizm dopiero "uczy się" reagować na pokarmy. Stąd wiele zwykłej pokarmówki (osobnicza niedojrzałość układu pokarmowego) brana jest potocznie za alergię. Tymczasem dziecko z tego zwyczajnie wyrasta, w miarę kontaktowania się z odpowiednią substancją, która organizm coraz lepiej toleruje.
                                      Białko białku nierówne. Moje jedno dziecko miało początkowo uczulenie np. na białko jaja kurzego. Ale miałam z czasem starać się jej podawać, i z czasem minęło, a dziś potrawy z jajek są jego ulubionymi. Tak to jest z alergiami u małych dzieci, zwłaszcza zaś z alergiami białkowymi.
                                      Nadto alergie pokarmowe dają wynik krzyżowy, czyli liczy się kombinacja tego, co zostało z czym podane.

                                      Nie jest też prawdą, że matka karmiąca piersią dziecko np. ze skazą białkową czy jakąś alergią powinna unikać alergenu. To się u matki inaczej metabolizuje, dziecko w pokarmie matki nie otrzymuje wprost alergenu ani tego konkretnego białka.

                                      Ps. Nie ma czegoś takeigo , jak uczulenie na "nabiał". Może być osobne na jaja, osobne na pewien rodzaj mleka, np. krowiego. Np. mleko krowie przerobione (jogurty, sery) oddziałuje inaczej, niż tzw. świeże. Moje dzieci np. nie mogły pić świeżego mleka krowiego, ale twarogi, jogurty- już tak. Karmiłam moje dzieci długo (jedno- ponad rok, drugie -ponad dwa lata), i cały czas miałam wskazanie, by jeść WSZYSTKIE produkty. A dzieci ze skazą i alergiczne (dodam, że opiekowali się nami lekarze alergolodzy- państwowi i prywatni- wiedzę mam zatem z dwóch źródeł).
                                      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 22:28
                                        A my chodzimy z córką do jednego (co prawda prywatnie i na nfz, w zależności od skali aktualnego problemu idostpności terminów) - czy to oznacza że mam zlekceważyć zalecenia mojego lekarza i posłuchać obcej osoby z internetu?
                                        Ty miałaś wskazanie jeść wszystkie produkty, ja mam inne i tyle w tym temacie.
                                        • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 10.09.15, 09:37
                                          Wybacz, ale nie sądzę, byś mogła mieć takie zalecenia. Z prostego powodu- w składzie mleka kobiecego nie ma białek krowich, czyli tych, które uczulają (lub są słabo trawione). Białka krowie nie przenoszą się jak wirusy w krwi ludzkiej czy ślinie. Tak jak w mleku krowim nie ma trawy, mimo że krowa żre trawę.
                                • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:59
                                  Ja zrozumialam, ze tesciowa na informacje, ze mloda nie lubi marchewki, normalnie zareagowala, ze trzeba dosmaczyc.
                                  To nie znaczy, ze specjalnie chce dodac wnuczce Maslo. Przeciez obie moga eksperymentowac z ktorym olejem mala zje marchewke (a wybor ogromny).

                                  Ludzie po to maja zmysl smaku, zeby wiedziec co jesc. Z tego co wiem, to Instytuty Zywienia itp. badaly wlasnie, dlaczego ludziom bardziej smakuja warzywa z tluszczem. I okazalo sie:-) ze chodzi o witaminy rozpuszczalne w tluszczu.
                                  Pewnie, ze mozna studiowac i czytac, jak jesc zdrowo, ale niektorzy kieruja sie smakiem... i tez dobrze.

                                  Apropos prawie juz Oskarzonej T;-) Ja odebralam te kobiete z opisu Autorki jako prostolinijna osobe. Pyta ja Autorka, czy w szarlotce smietana? Odpowiada tak, 1 lyzka. Podejrzewam, ze tlumaczy sie juz synowej, czy syn byl u niej, jak dlugo, po co i dlaczego.
                                  Wszystko mozna sprowadzic do absurdu, nawet to, ze wyprowadzila w pole urzad imigracyjny, ze wraca za 3 miesiace, bo chce opiekowac sie wnuczka. A kontraktu z synowa nie miala!
                                  • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:04
                                    napis_z_obrazka napisała:

                                    > Ja zrozumialam, ze tesciowa na informacje, ze mloda nie lubi marchewki, normalnie
                                    > zareagowala, ze trzeba dosmaczyc.

                                    Normalna to jest reakcja u osoby, która Cię nie zna, ale zna zasady żywienia.
                                    A nie u kogoś, kto od kilku miesięcy wie, że nie jesz nabiału, ale za każdym razem Ci go daje, a Ty za każdym razem powtarzasz, że nie możesz go jeść. I to pewnie kilka razy w tygodniu, a nie raz na pół roku - wtedy można zapomnieć i się zagapić.
                                    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 08:40
                                      > A nie u kogoś, kto od kilku miesięcy wie, że nie jesz nabiału, ale za każdym
                                      > razem Ci go daje, a Ty za każdym razem powtarzasz, że nie możesz go jeść

                                      Bo to jest niemądre. Nie ma czegoś takiego, że ktoś "nie może jeść nabiału". Opisałam to wyżej.
                                  • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 18:03
                                    > Wszystko mozna sprowadzic do absurdu, nawet to, ze wyprowadzila w pole urzad
                                    > imigracyjny, ze wraca za 3 miesiace, bo chce opiekowac sie wnuczka. A kontraktu
                                    > z synowa nie miala!

                                    Teraz ty sprowadzasz do absurdu, przecież wiesz, że chodzi mi o to, że snuła dalekosiężne plany, nie konsultując ich kompletnie z nami.
                                    • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 21:36
                                      Albo głupia baba myślała, że będzie komuś potrzebna.
                  • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:21
                    Nie mamy podejścia histerycznego (przynajmniej tak mi się wydaje), na dzień dzisiejszy sytuacja jest opanowana, bo metodą prób i błędów doszłam do tego, co młodej szkodzi i konsekwentnie trzymam dietę.
              • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 13:36
                Przykro mi to mówić, ale twoja teściowa ma rację. Marchewkę podaje się dla witaminy A i E, które są rozpuszczalne w tłuszczach i właśnie dlatego zwykle podaje się je z masłem. W przypadku twojego dziecka powinno być podane akurat z oliwą czy olejem rzepakowym, co zresztą też poprawiłoby smak. A glukoza jest paliwem napędowym dla mózgu. Jest zalecana jako dodatek szczególnie przy dietach o niskiej wartości węglowodanów.
                • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:24
                  Taak, ma rację, gdyby młoda nie miała wyłączonego nabiału, tak właśnie bym podawała marchewkę. ALE ma wyłączony, więc dodaję oliwę lub olej lniany. Więc rada nie ma zastosowania, a powtarzana jest jak mantra.
                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 21:34
                    Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że tak bardzo jej nie lubisz, że cokolwiek zrobi lub nie zrobi odczytasz to na jej niekorzyść? Przecież w niemal każdym twoim poście to widać. Aż normalnie robi mi się żal tej kobiety.
                    Dzieci do rozwoju potrzebują wielu ludzi, nawet wielu ideologii, z którymi muszą się zetknąć, by coś pojąć. Ale uczą się przede wszystkim na przykładzie - za jakiś czas to zauważysz. Dywagacje o tym, co przekaże babcia, która nie ma nastawienia prorównościowego, są delikatnie mówią absurdalne. Twoje dziecko w twoim domu, na przykładzie twoim i męża uczy się czym jest związek. A nie na podstawie tego, co mu ktoś powie.
                  • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 08:51
                    Masło nie uczula. Oliwa zaś (pewne jej gatunki) mogą.
                    Uczulenie na białko mleka krowiego ma się nijak do masła. Pisze ci to matka dzieci swego czasu uczulonych własnie na to białko.
                    Czemu piszesz wciąż o nabiale, skoro to cała gama różnego rodzaju produktów? U Was chodzi TYLKO o białko mleka krowiego.
                    Niestety, Twoje pisanie świadczy głównie o Twojej niechęci do teściowej. A skoro Twój mąż toleruje swoją matką i chce, by byłą opiekunką dziecka, to znaczy, że problem z teściową masz Ty. Albo też masz z nimi obojgiem.
                    • buba13 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 22.09.15, 17:15
                      Droga Vilez,

                      czytam Twoje wypowiedzi - i ogarnia mnie przeogromne zdziwienie. Bo paczpanie, też urodziłam dziecko uczulone na białko mleka krowiego - i nie tylko. I gdybym (zgodnie z zaleceniami lekarzy holenderskich) jadła wszystko, to by bidak chyba stracił skórę. Gdyż (łolaboga) reagował i na mleko i na masło i na jogurt i NA WSZYSTKO. I kiedy czytam, z jaką werwą i przekonaniem stawiasz tezy różnorakie, nie znając dziecka, nie widząc jego reakcji, itd,itp =- jedynie na podstawie własnych doświadczeń, to mam ochotę CI poradzić, żebyś jednak wyluzowała - bo może nie masz racji. Byc może wądkodawczyni ma problem z teściową - ale TY na pewno masz problem z nią. A teściowie/rodzice, któ?órzy wiedzą lepiej mogą się okazać gorsi od osoby obcej, która będzie respektowała zalecania rodziców.
                      • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 24.09.15, 20:21
                        Twój syn mógł reagować wyłącznie na białko mleka kobiecego. Nie- krowiego, bo krowim go chyba nie karmiłaś? Mleko kobiece nie zawiera cząstek białka mleka krowiego.
                        • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 24.09.15, 22:55
                          Diety eliminacyjne matek karmiących sprzyjają zapadaniu dzieci na alergie.
                          Tekst linka
        • milamala Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 01:27
          vilez napisała:

          > Jeszcze dodam, że różnica charakterów, poglądów, lubienie/nielubienie się itp s
          > chodziłyby u mnie na dalszy plan. Z teściową nie trzeba się przyjaźnić ani duch
          > owo porozumiewać. Natomiast prawdopodobieństwo, że jej na dziecku będzie zależa
          > ło, będzie je kochać i dobrze traktować jest nieporównanie większe, niż w przyp
          > adku obcej osoby.

          Zgadzam sie. Ja tez mam taka tesciowa, ze czasem mi rece opadaja, ale ufam, ze mimo wszystko zalezy jej i kocha moje dziecko duzo mocniej niz przypadkowa osoba.
          Znam tez obce osoby, ktorym bym zaufala w kwestii opieki nad dzieckiem (tyle, ze akurat one nie sa niankami). Ale znam je dobrze, osobiscie i widzialam wielokrotnie jaki maja stosunek do innych dzieci, takiej przypadkowej osobie ( z ogloszenia) chyba bym nie zaufala. A przynajmniej nie bardziej niz mojej tesciowej.
          • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 13:53
            milamala napisała:

            > mimo wszystko zalezy jej i kocha moje dziecko duzo mocniej niz przypadkowa osoba.

            ...i z tej miłości nakarmi kiedyś dziecko ptasim mleczkiem, którego głupia i wyrodna matka biednemu maleństwu żałuje.
            Miłość bez podstawowej mądrości może czasem przynieść więcej szkody niż pożytku. A tutaj nie tyle "mądrości" brak, tylko w grę wchodzi jakiś grubo szerszy rodzaj zaburzeń.
            Poza tym - matka nie za bardzo umie zająć się swoim własnym dwunastoletnim dzieckiem, a ma się świetnie - lepiej niż niania - zająć niemowlakiem??? Bo to dziewczynka jest, a jej się chłopcy znudzili???
            Skóra mi cierpła, jak czytałam - BARDZO wyważone i oględne - relacje autorki wątku.
            • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 14:20
              Można rozpatrywać drugie i trzecie dno (wiedza, zaburzenia, złośliwość...) dawania znanemu gosciowi tego, czego on zwyczajowo nie je. Ja bym proponowała poprzestać na podstawowej kwestii savoir-vivru. Wg mnie jest to całkowicie niekulturalne zachowanie. Polecam bajkę "Lisica i bocianowa", jaką zastawą się gościły;) Mimo że jestem wszystkożerna, to nie wyobrażam sobie nie mieć na proszony obiad dla osoby wege czegoś wege, dla Żyda nie dawać szynki, a dla Hindusa bitek wołowych. Litości, to jest jakieś zachowanie basic. Ostatecznie można dla wszystkich pizze margheritę zamówić (albo nawet foccacio, bo bez sera:).Tym bardziej, jak w sałatce greckiej wystarczy na jednym talerzyku nie dawać fety.
              Wg mnie jednak gorsza dla dziecka jest ogólna niewydolność, w związkach, finansowa i w pracy. Ciekawa jestem, co to za "wyskoki", których Autorka była świadkiem i o któryh słyszała. Czy obcą osobę z takimi wyskokami by zatrudniła??? To jest podstawa "scoringu" niani wg mnie. Wyjść na dwór i dać jedzenie każdy umie, ale nie każdy umie być osobą zrównoważoną. I od tego ja bym wychodziła.
              • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 14:53
                Oczywiście foccacia i których, przepraszam za błędy, nie będę tłumaczyć z czego wynikają;)))
            • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 14:20
              Ale to dotyczy każdej osoby: i obcej i nieobcej. Niemniej: patrz prawdopodobieństwo relacji z miłością z osobą obcą i nieobcą.
              • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 14:25
                vilez napisała:

                > Ale to dotyczy każdej osoby: i obcej i nieobcej.

                Oczywiście. Ale obcą osobę zwolnisz od razu, może i z hukiem, jak będziesz chciała.
                • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 18:37
                  Przede wszystkim, kandydatki na nianię nie będę przesłuchiwać na okoliczność jej szczegółowego światopoglądu. Każdy ma prawo mieć swoje poglądy- różne od naszych- nawet niania.
                  • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 09:54
                    vilez napisała:

                    > Każdy ma prawo mieć swoje poglądy- różne od naszych- nawet niania.

                    Ależ oczywiście. A matka ma prawo wybrać nianię, która jej odpowiada pod takim względem, jaki ona uzna za najważniejszy.
                    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 13:58
                      Oczywiście, że ma prawo. A my mamy prawo odnieść się do tego wyboru- skoro się o to do nas zwraca. Co niniejszym czynimy. I tak, np. widzimy, że głównym kryterium dla autorki wydaje się być niechęć do teściowej. Co mądre nie jest.
            • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 14:24
              Też to zauważyłam, ta oględność... to ich prywatna sprawa, teść napomknął, przypadkiem widziałam, etc. To są kwestie wg mnie nawet ważniejsze niż ta feta. Ale i tak podstawową kwestią, przed w ogóle wyborem, jest to, że mąż de facto wyboru Autorce nie daje.
              • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 14:56
                Jedni robia z igly widly, innym jest to obce.
                Mnie Autorka w pierwszym poscie odpowiedziala, ze maz nie jest kategorycznie niani przeciwny, ze to zbyt pochopnie przeze mnie wyciagniety wniosek. Sa w trakcie rozmow na ten temat.

                Maz Autorki nie chce obcej osoby w domu, Autorka nie chce T (bo to dla niej zupelnie obca mentalnie osoba, czasami wrecz wroga. Nie jest w stanie traktowac tej kobiety tak po prostu jako matki meza, babci corki - ze jest jaka jest, kazdy widzi).

                Jednoczesnie corka przepada za oojcem, babcia ma wyjatkowa lagodnosc do wnuczki.
                Moze tu pies pogrzebany? Moze to pospolita zazdrosc?

                Autorka zatrudnia jednak nianie. Mozna domniemywac, ze maz intensywniej bedzie spedzal czas u matki???
                • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 15:22
                  Wpuszczenie kogoś do domu, to zawsze jak występ w Big Brotherze. Ale kiedy BB jest całkowicie obcy, jest jednak chyba trochę łatwiej. Poznałam trochę niań w życiu, a poprzez nie szczegóły życia ich pracodawów, nie fajna sytuacja, jakby to były znajome osoby. Wpuszczac nielubianą teściową do domu to jakiś koszmar. Tym bardziej, że z każdą chwilą sznase na rynku pracy teściowej maleja, a już tymi pożyczkami i tak Autorka i jej mąż motywację do samoutrzymywania się tesciowej zminimalizowali. Ja bym była za zakończeniem tej sytuacji, ale Autorka jakoś jakby bała się męża, który boi się matki;) Taki łańcuszek:)
                  • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 16:04
                    Decyzja jest prosta. Interes dziecka.
                    Moim zdaniem lepsza tesciowa, aczkolwiek rzeczywiscie moze to byc opcja drozsza i nalezy;-) byc wdziecznym.
                    • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 16:22
                      W interesie dziecka jest przede wszystkim to, by możliwie dużo zajmował się nim ojciec. Skoro jest dobrym ojcem, ciepłym, który lubi przebywać z dzieckiem i nadal chce to robić, to pod to należy resztę ułożyć, bo nic nie da dziecku takiego poczucia bezpieczeństwa jak obecność rodzica. Nawet najlepsza opiekunka tego nie da.
                    • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 17:47
                      Z tym się zgodzę - interes dziecka. Tylko, że interes dziecka w przypadku opieki wspólnej z osobą trzecią nie jest wyabstrahowany z dogadywania się rodziców z tą opiekunką. Tym bardziej tak małego, kiedy opieka jest na terenie domu. Ale ja bym najpierw z chęcią się dowiedziała, o tych enigmatycznie wspomnianych "akcjach" teściowej:) Myślę, że wtedy byłby jaśniejszy obraz. No i pozostaje cały czas kwestia, że Autorka nie podejmuje z mężem decyzji na równych warunkach. Ona jakby szuka argumentów za, mimo że sama podaje te przeciw. Jeśli mąż by powiedział wybierzmy najlepsza, ustalmy wagi poszczególnych czynników, które weźmiemy pod uwagę, słuchajmy też intuicji, etc. to wtedy rozumiem, że to jest wybór, a nie "wybór";)
                      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 23:12
                        Ciężko to opisać, to nie są jakieś spektakularne akcje, typu alkohol, kłótnie policja. To jakby... równorzędna rzeczywistość, trzeba to obserwować na żywo, bo opis moimi słowami może nie oddawać. Choć są i takie, że brak słów. Leciała w pierwszą podróż, byłam na końcówce ciąży, pytam co z psem i dzieckiem. Ah, żaden kłopot, piesek jest bardzo grzeczny, a dziecku już powiedziałam, że ma się grzecznie zachowywać, zostaną oboje u babci.
                        Nie minął miesiąc, jak byli u nas.
                        • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 13:53
                          Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego grzeczność pieska ma źle świadczyć o teściowej.
                          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:58
                            Bo jest u niej od roku i dalej zamiast chodzi na smyczy to ciągnie tak, że się na niej dusi, je z ludzkich naczyń, gnieździ się w pościeli i gryzie gdy mu się coś nie podoba (na szczęście jest wielkości dorodnego szczura). To jest kolejny argument przeciw opiece, ale nie przytaczałam, bo jest łatwo rozwiązywalny.
                            • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 22:41
                              Wyobraziłam sobie psa i twoją córkę jedzących z jednego talerza :) Nie martw się, jeśli nie ma alergii na psy, to przeżyje.

                              Słuchaj, a zdobądź ty się na odwagę cywilną i powiedz chłopu wprost: niania ma być, nie twoja mama, a bo jej k... nie lubię.
                  • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 17:41
                    Ja znam rodziny, gdzie babcie szly na wczesniejsza emeryture, zeby zajac sie wnukami. I nikt tam teorii spiskowych sie nie dopatrywal, ze babcia ogranicza sie specjalnie finansowo, zeby zadac pomocy od dzieci. W danym momencie najwazniejszy byl interes najmlodszych dzieci. Zwykle chodzi przeciez o kariere zawodowa matki i ojca, ktorzy Maja obowiazek opieki nad seniorem (opieka bezposrednia albo oplacenie opiekunki przez syna lub corke, jesli renty nie wystarczy). To chyba normalne?
                    • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 17:59
                      No właśnie, nie wiem, czy to jest zrozumiałe - podejrzewam, że innego typu osobą jest osoba, która ma ciagłość pracy, albo przerywała ja z ogólnie zrozumiałych powodów, niż osoba, która jest notorycznie na etapie zatrudnimy-zwolnimy, szukamy dalej, to tu to tam, jedziemy za granice pozarabiać (przy posiadaniu dziecka w wieku szkolnym), notorycznie się spóźniamy, etc. Co innego tzw. bezrobocie strukturalne, które może prawie każdego dopaść, a co innego ogólne nieogarnięcie, nieszukanie pracy, etc. Nie wierzę, że to nie ma przełożenia na całokształt człowieka. Nie mam nic do tej teściowej jako takiej, ale jako wzór osoby na nianię to jakoś mi ona nie widzi się. Pomijając olewanie diety matki/dziecka.
                      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:53
                        Heej, a kto pisał że te dwie podróże zagraniczne były w celach zarobkowych?? Gdzieś w założeniu może owszem, taki był plan, ale nie zarobiła ani złotówki. Gdy starała się o wizę, opowiadała konsulowi, że leci tylko na chwileczkę, bo za trzy miesiące urodzi jej się wnuczka, synowa szybko wraca do pracy i ona musi wrócić pomóc. Myślałam że to taki tam argument na potrzeby, bo taka prośba z naszej strony nigdy nie padła. Wróciła 2 tyg po moim porodzie. Jak już miałam wracać do pracy, kilka razy pytała co z opieką. To już wydało mi się trochę dziwne, bo rzadko ją interesowało, jak sobie z czymś poradzimy. Jak wróciłam do pracy zaczęła intensywnie pomagać.
                        Czy wniosek o tym, że już dawno obsadziła siebie jako niezastąpioną opiekunkę jest aż taką teorią spiskową? Może powinnam to wszystko opisać w pierwszym poście, bo to jest zasadnicze pytanie.

                        Napis z obrazka - o ile wcześniejszą? Bo moja T ma 53 lata, przyznasz że do wieku emerytalnego jej troszeczkę brakuje...
                        • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 23:02
                          Ale jesteś pewna, że T już NIE JEST tą opiekunką? Mam wrażenie, że dla T i Twojego męża jest to już "sprawa w toku", a Ty jeszcze tego nie załapałaś i wydaje Ci się, że nad czymś się zastanawiasz, rozważasz formę opieki, etc.;)
                          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 23:42
                            Nie pogrążaj mnie, bo znów będę leżeć i rozmyślać, zamiast spać, a rano będzie armagedon...
                            Nie spodziewałam się tylu odpowiedzi i nie spodziewałam się że będą aż tak się różnić. Trochę mnie dziwią głosy, że żadna opiekunka świata nie będzie tak dobra jak babcia i że żadna opiekunka nie nawiąże dobrej więzi z dzieckiem. Obserwuję opiekunki w bliskim otoczeniu i widzę jakiś inny obraz. Jest ok, a czasem jeszcze lepiej. Opiekunki pracują latami w obrębie tej samej rodziny, stają się przyszywanymi ciociami itp. Może akurat tak się złożyło. Nie rozważałam opiekunki z ulicy czy nawet z agencji, tylko z polecenia.
                        • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 23:39
                          Ja to widze tak. Prosilas o osad z boku i dostalas duzo wspanialych odpowiedzi.
                          T nie zmienisz, mozesz zmienic tylko siebie.
                          Moim zdaniem za bardzo bierzesz wszystko do siebie, bo co T nie zrobi, to zle. Skupiasz sie na radach, ktore nie rozwiazuja problemu, lecz wlasnie gmatwaja. Napisala tu dziewczyna o swoich poczatkach, kiedy przestala jesc mieso. Bez pretensji, ze swiat wokol niej sie nie krecil.

                          Mnie ujelo to, ze zauwazasz lagodnosc T. dla wnuczki. I to jest wazne.
                          To, ze T trudno zrozumiec koniecznosc diety moze wynikac, ze spotyka sie z tym po raz pierwszy (a swoje przezyla, 3 synow wykarmila). Ale ja nie widze tu zlej woli czy zlosliwosc, raczej bezradnosc i proby zaprzeczania...

                          Nie wiem,jak sobie radzisz w pracy, jak Ci sie uklada z mezem. Niewykluczone, ze niedlugo wybuchniesz, ´bo zupa byla zabielona´´.
                          Byc moze sama pelna leku, poczucia winy, szukasz kozla ofiarnego. A T doskonale sie nadaje, nawet sie podklada. To dosc czesty mechanizm ´´w stadzie´´.

                          Moja corka w wieku przedszkolnym bardzo chorowala. I lekarz doradzil mi zostac z dzieckiem w domu. Gdyby nie rodzina, zastepstwa babc, dziadkow, siostry, meza, nie utrzymalabym wtedy dobrej pracy. I bylam/ jestem im bardzo wdzieczna.
                          Ale, byc moze corka mniej;-)

                          Twoje dziecko jest chore. To bardzo trudna sytuacja dla Ciebie, Tojego meza, calej rodziny (wlacznie z T).



                          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 23:45
                            Miałam już iść spać, ale jeszcze zapytam - lęku i poczucia winy za co???
                            • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 23:50
                              A to dobranoc.
                              A skad mam wiedziec? Ja nie jestem Toba. Ale umniejszamy innych, szukamy kozla ofiarnego wlasnie z leku i poczucia winy.
                              • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 18:00
                                Powiem tak - mam wrażenie, że strzelasz na oślep, na zasadzie że może coś trafię. To tak jak z propozycją, żeby zostać w domu dwa lata i pracować dorywczo - nie odpowiedziałaś co przemawia za takim rozwiązaniem, ot tak rzuciłaś temat.
                                • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 21:35
                                  Co przemawia za takim rozwiązaniem????? Ogólnie to praktycznie cała psychologia rozwojowa.
                                  • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 08:43
                                    Dokładnie tak. Z tego powodu np. ja starałam się być w domu z dziećmi przez kilka lat. Powody są oczywiste (co oczywiście nie oznacza, że każda kobieta powinna tak zrobić, bo różne są kobiety i różne ich wybory).
                                    Z podobnych właśnie względów uważam zasadniczo za lepszą dla dziecka opiekę babci, niż obcej kobiety (co oczywiście nie musi oznaczać, ze wyłącznie babcie opiekują się wnukami).
                                • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 21:43
                                  Szukalam powodu Twojej niecheci do T. lub pozwolisz, ze tak nazwe potocznie Twojej alergii na T. Bo calej T nie odrzucasz, doceniasz jej lagodnosc dla wnuczki.
                                  I np. zarzucasz T wczesniejsze dalekosiezne plany co do opieki, kiedy bylas w ciazy. Ale nie zaprzeczalas jej i ´´myslalas ze to tylko dla UI. (A UI to kupil;-) glupi nie sa;-)Kazdy sobie cos tam planuje a zycie potem weryfikuje. Normalne. Nikt nie wiedzal, ze dziecko bedzie ze skaza bialowa.
                                  Jestes przed decyzja wybrania opiekunki dla corki. Maz jest za, T chetna, ale ´´oporna´´ wobec rezimu dietetycznego. Ale okazuje sie, ze nie tylko o opor dietetyczny chodzi.
                                  Wiec o co chodzi? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi zwykle o pieniadze... I one dosc czesto w Twoich postach hmmm brzecza.
                                  Czeka Cie trudna romzowa z mezm, nie zazdroszcze. O pieniadzach sie trudno rozmawia, wiadomo. Wywoluja silne emocje.

                                  Jednoczesnie piszesz, ze masz dobre relacje z swoim rodzenstwem i mama. Na czym to polega? Nikt nic od nikogo nie chce?

                                  Poza tym juz sie pogubilam i nie wiem, czy to wazne, ale dopytam. Czy Ty tez masz alergie na mleko i produkty mleczne, czy tylko Twoja coreczka?


                                  • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 22:59
                                    Może zacznę od końca i zwięźle, bo przez ten wątek codziennie idę spać później niż zamierzałam. Ale był potrzebny, mimo że założony na pmsowej fali negatywizmu wszystkiego, zmusił mnie do ugryzienia sprawy z wielu stron.

                                    Dziecko reaguje źle na białka mleka krowiego, pomidory, niektóre ryby w mojej diecie. Testy przed nami, w tym momencie wiążące są próby eliminacji i prowokacji. Ja nie mam stwierdzonej alergii na bmk.

                                    Tak, mam dobre relacje. Na czym to polega? Nic nadzwyczajnego. Tak się szczęśliwie trafiło, że mamy podobne podejście do życia, wartości, podobne rzeczy nas śmieszą. Pomagamy sobie normalnie, każdy na miarę własnych możliwości, w rodzinie krążą rzeczy po dzieciach, jak trzeba kogoś podwieźć to się jedzie, jak trzeba pomóc rodzicom to staramy zjawić się wszyscy. Podejrzewam, że pytanie było bardziej o kwestie finansowe, każdy z nas pracuje i jakoś stoi na własnych nogach, ale wiadomo są różnice, bo przykładowo starsze rodzeństwo pracuje lat kilkanaści, a my jesteśmy na dorobku.

                                    Podejrzewasz, że chodzi o pieniądze. Tak, w pewnym stopniu chodzi o pieniądze. Jesteśmy małżeństwem na dorobku, mamy małe dziecko, samochód do pilnej zmiany i perspektywę kredytu mieszkaniowego. W tym momencie nie jesteśmy w stanie wziąć na utrzymanie T i jej syna, tylko dlatego że jest przyzwyczajona do dostawania kasy i wolałaby nie pracować.
                                    Uprzedzając pytanie - tak, weźmiemy odpowiedzialność za rodziców w razie ich choroby i niedostatku. Mamy to przegadane.

                                    > Czeka Cie trudna romzowa z mezm, nie zazdroszcze. O pieniadzach sie trudno
                                    > rozmawia, wiadomo. Wywoluja silne emocje.

                                    Uchyl rąbka tajemnicy i powiedz, czego dokładnie ma dotyczyć ta rozmowa. Bo ja nie bardzo łapię. Przecież czy wybierzemy opiekunkę czy T i tak będziemy płacić za opiekę.

                                    Alergia na teściową? Ja też czuję się nieco ignorowana, mam określoną dietę, nie trzymam jej dla kaprysu lub mody. Jeśli T zaprasza nas na posiłek do siebie i notorycznie nie mam co zjeść (albo jem chleb z musztardą) to co mam sądzić? Dobrodusznie powiedzieć, oj zapomniało się? Można raz. Jest takie powiedzenie, że zapomina się o tym, na czym komuś nie zależy.
                                    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 08:46
                                      > Ja też czuję się nieco ignorowana, mam określoną dietę, nie trzymam jej dla > kaprysu lub mody

                                      Wybacz, ale trzymasz ją z ignorancji albo dlatego, że jest Ci to do czegoś strategicznie w relacjach z teściową potrzebne.
                                      • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 09:06
                                        Tez podejrzewalam, ze to temat zastepczy.
                                        • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 09:20
                                          To również moja opinia. Po prostu wyszukuje wszelkie możliwe argumenty, rozdmuchuje je, by nie przyznać, że po prostu nie lubi teściowej.
                                          • saphire-2 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 12:26
                                            autorko wątku, daj sobie spokój z pisaniem na tym forum bo wynajdą ci jakieś problemy i choroby psychiczne
                                            już wynalazły
                                            • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:11
                                              Z mojego boku wyglada, ze swiruje. Ale jest tez tu opcja Ordnung muss sein.

                                              Zauwazylam jeszcze, ze Autorka wspominala, ze jej babka ze strony ojca opiekowala sie dziecmi drugiego syna, rzekomo bardziej przez nia lubianego. Tak moglo byc, albo tamta synowa byla sympatyczniejsza, albo dzieci mniej problemowe albo wlasnie bardziej jej zdaniem wymagajace pomocy. Kto to wie... Autorka czula sie odsunieta jako wnuczka, matka moze miec przekonanie, ze wszystkie tesciowe sa be. ( Cos jak T , ze wszyscy mezczyzni to dranie). I w jej rodzinie pochodzenia niania sie sprawdzila, Autorka wspomina ja z czuloscia i poczuciem straty.
                                              Ja widze irracjonalne uprzedzenie Autorki do T. Byc moze z jakims konfliktem lojalnosciowym wobec matki, ktora ´kupuje´jej koniecznosc diety, wspierajac obawy przed T.
                                              Wcale niewykluczone, ze Autorka jest zbyt zwiazana ze swoja matka, choc z opisu moze wyglada, ze to maz nadmiarowo ze swoja.

                                              I dopoki oboje nie wybiora opcji najlepszej dla dziecka i ich rodziny calosciowo, na zasadzie porozumienia, to rozwiazanie silowe moze eskalowac na inne decyzje rodzinne.
                                              • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 22:16
                                                Mam poczucie, że znów strzelasz na oślep, ja wyjaśniam i jeśli nie masz już argumentów, to porzucasz temat. Nie wyjaśniłaś, o czym miała być ta ciężka rozmowa o finansach, która rzekomo czeka mnie z mężem.

                                                Ale ok, jest jeszcze wcześnie, więc tak skrótem napiszę o co mniej więcej chodziło z teściową mojej matki. Synowych było więcej, ale tylko jedna była jedynaczką z bogatego domu, na dodatek poślubiła syna, do którego babcia kochała najbardziej i tego nie kryła. A pieniądze i morgi w domu moich dziadków (a właściwie głownie dla babci, dziadka pamiętam jako łagodnego cichego człowieka) się liczyły. Półsierocie, która w pożarze straciła matkę i dom można było dociąć - A to co wniosłaś, że się w ogóle odzywasz?.
                                                Jeśli Ci napiszę, że wydaje mi się, że jestem ze swoją matką związana w stopniu normalnym, mąż też nigdy nie wysunął takiego zarzutu, pewnie i tak nie uwierzysz.
                                                Gdzie w moich opisach widzisz rozwiązania siłowe?
                                          • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 12:43
                                            Nielubienie tesciowej to czesta sytuacja, wiec nie ma co tego zbytnio roztrzasac. Obie panie sa z innych swiatow i wlasciwie niewiele je laczy. Dodatkowo tesciowa jest dziwna i nie ulatwia polubienia jej. Dla mnie to kolejny argument przeciwko opiece babci. Codzienne spotykanie sie z osoba ktorej nie lubimy. do ktorej nie mamy zaufania, ktora jest dziwna i nie jest przykladem najbardziej zrownowazonej i odpowiedzialnej osoby, to masochizm a nie zadne dobro dziecka. Absolutnie nie bralabym takiej opiekunki pod uwage, bo to moze oznaczac dla autorki codzienny stres.
                                            • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 12:54
                                              Ja nie mówię, że nielubienie teściowej jest czymś nadzwyczajnym, ani przez to nie oceniam autorki. Jak napisałam w innym poście - nie każdy musi kochać wszystkie składowe swojej rodziny. Bardziej zwracam uwagę na to, że nie może jej przejść przez gardło: nie lubię jej i nie chcę, by opiekowała się moim dzieckiem.
                                              Ja też nie koniecznie chcę, by każdy opiekował się moim dzieckiem. Np. nie uważam kuzynki męża, która co jakiś czas nam to proponuje, za właściwą osobę do tego. Akurat w tym wypadku powód jest zupełnie inny - ma bardzo nieregularny tryb pracy, czasami naprawdę mało czasu dla własnego dziecka i oboje z M uważamy, że jeśli już ma ten wolny czas, to niech go poświęci swojemu dziecku, które tego bardziej potrzebuje. Tak samo nie tolerowałabym jako opiekunki/opiekuna osoby palącej przy dziecku. Ale w każdej z tych sytuacji mogę to powiedzieć wprost, a nie szukać innych wytłumaczeń.
                                              • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 13:13
                                                Nie wiem, moze to jest jakas blokada wew. autorki z uwagi na osobe meza. Ta jej miekkosc w stosunku do meza jest mocno wyczuwalna, moze dlatego tak ciezko jej sie do tego przyznac. Skoro nie lubi, to nie lubi i tyle. Warto to sobie samej przed soba glosno powiedziec a takze powiedziec to wprost mezowi, zeby sytuacja byla jasna i klarowna. Autorka nie musi lubic tesciowej, nie musi sie zgadzac na opieke babci z uwagi na meza, moze robic jeszcze wiele innych rzeczy, bo ma do tego zwyczajnie prawo. I ma prawo tez zadecydowac bez zadnych obciazen komu chce zostawic wlasne dziecko pod opieka. Autorka jest mloda i warto popracowac nad wzmacnianiem w sobie takiego przekonania co sama chce w swoim zyciu, bez ogladania sie na meza czy tesciowa. Jesli maz jest dosc ustepliwy w stosunku do matki, to jego zdania nie traktowalabym jakos wiazaco, bo nie patrzy na swoja matke obiektywnie.
                                                • pade Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 13:30
                                                  Ale to jest też dziecko męża!!
                                                  On jest ojcem i ma prawo decydować tak, jak autorka.
                                                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 14:39
                                                    Niewatpliwie. Biorac pod uwage jednak to, ze maz moze miec niezbyt zdrowa, zbyt scisla relacje z matka ( autorka napomknela o tym na poczatku), jego parcie na opieke wlasnej matki nad corka moze ten jego problem z matka poglebiac, a facet moze nie byc tego swiadony lub to wypierac. To troche tak, jakby polecac Oli_dom opieke jej wlasnej matki nad Oli dzieckiem. Ani to zdrowe dla separacji Oli ani zdrowe dla matki Oli, bo poglebiajace jej problem z odseparowaniem sie od corki ( sorry Ola za przyklad, ale chcialam jakos b. obrazowo napisac ).
                                                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 14:50
                                                    A skąd twoja pewność, że on ma taką relację z matką? Byłaś, widziałaś, zdiagnozowałaś, czy może zrobił to jakiś spec? Po drugie ja się nie dziwię facetowi, że woli mieć w domu osobę znajomą, tym bardziej, że w tym domu spędza dużo czasu. Sama pracuję w domu, często wtedy, gdy córką zajmuje się niania. I źle bym się czuła, gdyby to np. nie była niania tylko "niań" - w sensie obcy mężczyzna. Trudno by mi było zaakceptować na stałe, w mojej przestrzeni, w której przebywam, nieznaną mi osobę o przeciwnej płci. I pisze to baba, która ma jedną przyjaciółkę i kilku przyjaciół, więc z facetami się dogaduję bez podtekstów seksualnych. Czy może uważasz, że skoro żona odgórnie zdecyduje o niani, to mąż powinien się wylogować z domu i zamiast poświęcać dodatkowy czas dziecku (które przypominam: potrzebuje tego i to potrzebuje bardzo), spędzać go dzień w dzień w kawiarni albo domu mamy, by przypadkiem nie zmienić chwiejnej homeostazy między nim, żoną, dzieckiem a nianią?
                                                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:05
                                                    Przeczytaj post autorki z 6.09 z 23.35.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:10
                                                    Te pomysły to się tu pojawiają jak łby hydry;)

                                                    Można by się odnieść do wielu kwestii zupełnie zmanipulowanych, ale może z innej strony...
                                                    Jak przychodzi niania to zróbmy jej w rozmowie taką mała checklistę...
                                                    - Jak nawiązuje i utrzymuje związki partnerskie
                                                    - Czy żyje w zgodzie z innymi ludźmi w pracy, rodzinie i na gruncie towarzyskim
                                                    - Czy wystrzega się tarapatów
                                                    - Czy utrzymuje kontrolę nad uczuciami i zachowaniami
                                                    - Czy dręczy kogoś smutek i jednocześnie denerwuje lub rani innych

                                                    To taka podręczna lista z internetu. Jak ona wygląda w stosunku do teściowej i jaki obraz się przedstawia... Jak myślimy, czego w ogóle dotyczy ta lista? Czy osoba, która takiej listy nie przejdzie, nadaje się wg Was na nianię?

                                                    Powiem szczerze, że wydawało mi się jasne, że jeśli Autorka pisze o wrogim stosunku do mężczyzn i dwóch nieudanych małżenństwach, to nikt nie nazwie tego "światopoglądem" i nie będzie się upierał, że ktoś T rozlicza lub wpływa na jej "światopoglad", bo to słowo ma trochę inne konotacje w języku polskim, ani nie będzie pisała jak Edwina chyba, o "nierównosciowym" traktowaniu obu płci. To nie jest kwestia kulturowa czy środowiskowa, tylko mająca związek z osobistą wrogością i nieumiejętnością ułożenia sobie życia prywatnego. To coś innego, niż poglądy, że "mężczyzna rządzi w domu, ale każdy może być szczęśliwy".

                                                    Co do wynurzeń Vilez o alergiach, to faktycznie teraz zrozumiałam, czemu jej syn z mężem mają taką tradycję, że jak wyjadą razem, to syn zawsze zje zabroniony produkt i trafia na ostry dyżur. Fakt, że chłopak już w zasadzie dorosły, to mu wolno jeść, co chce, a przy Vilez miał okazję się nauczyć wszystkiego o alergiach, ale mimo wszystko dobrze, że gdzieś te ostre dyżury działają i chłopaka poratuja, mimo tych sklonności, być może już teraz o zrozumiałym pochodzeniu.

                                                    Tak w ogóle to wszystko gra:))))

                                                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:18
                                                    ani nie będ
                                                    > zie pisała jak Edwina chyba, o "nierównosciowym" traktowaniu obu płci. To nie j
                                                    > est kwestia kulturowa czy środowiskowa, tylko mająca związek z osobistą wrogośc
                                                    > ią i nieumiejętnością ułożenia sobie życia prywatnego. To coś innego, niż poglą
                                                    > dy, że "mężczyzna rządzi w domu, ale każdy może być szczęśliwy".

                                                    - Texas oświeć mnie, bo kompletnie nie kumam. Ja pisałam o braku równego traktowania płci w odniesieniu do postu, w którym bodajże zuzi napisała, że matka ma prawo wziąć taką opiekę, jaką chce i ma postawić do pionu męża, jeśli ten chce inaczej. Że niby matka ma większe prawo decydowania o dziecku niż ojciec. Dla mnie mają równe, szczególnie jeśli oboje są wydolni wychowawczo i społecznie.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:25
                                                    A to uprzejmie przepraszam, miałam mylne wrażenie, że to dalsza część opisu Światopoglądu" teściowej sprowadzonego do "nierównego traktowania płci". Nie chce mi się tego szukać, ale skoro tak nie jest, to ok.
                                                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:30
                                                    no problem, każdemu może zdarzyć przy wątku na ponad 200 postów ;)
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:37
                                                    Dywagacje o tym, co przekaże babcia, która nie ma nastawienia prorównościowego, są delikatnie mówią absurdalne.

                                                    Jednak znalazłam, nazwanie przekonań i postępowania babci jako braku "nastawienia prorównosciowego" to wg mnie ostra przeginka w tym kontekście.
                                                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:43
                                                    Tak napisalam, ale majac na uwadze jego relacje z matka i parcie na matki opieke. Gdyby nie to, uwazam, ze jego glos w sprawie tesciowje by byl rownie wazny jak glos jego zony w sprawie niani. Jesli jego relacja z matka jest zbyt scisla to ja nie potrafilabym powaznie traktowac jego wyboru jego mamusi jako opiekunki dziecka. Gdyby to byl facet ze zdrowa relacja z matka, to wtedy nie widze problemu w wyborze jakiego dokonal.a tak uwazam, ze jego wybor nie opiera sie w 100% na dobru dziecka a opiera sie w jakiejs czesci na niezdrowym ukladzie z matka.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:47
                                                    Nie wiem, Zuzi, zy to do mnie.
                                                    "Dywagacje o tym, co przekaże babcia, która nie ma nastawienia prorównościowego, są delikatnie mówią absurdalne." To był ten cytat z Edwiny, za który wcześniej przepraszałam, ale jednak go znalazłam:)
                                                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 16:01
                                                    To bylo i do Ciebie i do Edwiny :) Mysle sobie jeszcze, ze to co napisala napiszobrazka odnosnie ukrytej niecheci autorki d tesciowej, wynikajacej z jej wlasnych doswiadczen z dziecinstwa z babcia ojca to moze byc jakis trop, dlaczego nie potrafi sie przed soba przyznac, ze nie lubi tesciowej, a to przeciez zaden grzech :) Moze autorka sobie sama nie uswiadamia tej niecheci z przeszlosci, ktora jakos tam tez w pewnym stopniu moze rzutowac na postrzeganie aktualnej tesciowej. Ale jak dla mnie taka wew. niechec, to tez argument przeciwko wyborowi tesciowej na nianie, taki przekaz z przeszlosci siedzi w czlowieku gleboko i ciezko z nim walczyc, szczegolnie, ze sa to doswiadczenia z przeszlosci dziecka, pewnie b. silne i ew. do odkrecenia na psychoterapii. Natomiast nie zgadzam sie z tym co.pisze napis z obrazka ze matka autorki "kupuje" i wspiera potrzebe stosowania diety przez corke. To znowu takie podwazanie slusznosci wyboru matki, cos podobnego co napisal Heniek, tak jakby to byla fanaberia matki i jej tajna bron w walce z tesciowa :-) imo to kompletna bzdura. Matka napisala, ze z metody prob i bledow wynika, zr stosowanie przez nia diety sprawdza sie, bo dziecko ma mniej problemow ze skaza bialkowa i alergia na inne produkty.
                                                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 17:34
                                                    Aaaa, bo my się źle zrozumiałyśmy. Ja po prostu uważam, zresztą pewnie nie jestem w tym jedyną osobą, że wzorce czerpie się z najbliższego otoczenia. Sama jestem tego przykładem. Spędzałam w dzieciństwie dużo czasu z ciotką, która np. ma skłonność do robienia wszystkiego za mężczyzn, jest wręcz z kategorii kobiet, które dają jeść najpierw facetom, później kobietom. Poza tym i kilkoma innymi hm... zachowaniami odbiegającymi od przyjętej w tej chwili normy, fajna, czuła kobieta. I w moim świecie nie akcji z kategorii mam mężowi podstawić pod nos. Bo dla mnie, wzrastającej w takiej a nie innej rodzinie, ważny był przykład z mojego domu, tj. np. tata, który w chwilach gdy był w domu, angażujący się we wszystkie prace domowe, wręcz wyręczający żonę, a moją matkę. I ja w to wierzę, że umiejętności społecznych nabywamy przede wszystkim poprzez przebywanie z najbliższymi osobami.
                                                    Druga sprawa, do której odnosił się post, był fakt, że dyskusja poszła w kierunku rozważań tak szczegółowych, że de facto zaciemniających obraz niż go jakkolwiek rozjaśniających. Przede wszystkim cały czas brakowało mi jednego - potrzeby dziecka przebywania z najbliższymi. Dla mnie, jeśli jest taka możliwość, by to tata przebywał z dzieckiem możliwie długo, skoro mama nie może, jest to tak duża wartość, iż to wokół niej budowałabym całą kwestię opieki. I to jest w moim odczuciu priorytet. A rozważaliśmy, co myśli teściowa o facetach i czy umie wychować psa. No litości. Idąc tym tropem mogę powiedzieć, że moja koleżanka, która ma świetnie wychowane psy byłaby super matką. A nie dość, że matką nie jest w ogóle, to wręcz niechętnie myśli o tym, że mogłaby nią zostać.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 17:48
                                                    Dla mnie przekonania, że połowa ludzkości jest zła, dyskwalifikuje osobę jako kandydata na opiekuna, bo świadczy wg mnie, że ma poważne problemy ze sobą i tym się powinien zająć.
                                                    A łączenie, że najlepiej jak zajmuje się ojciec i ta babcia, to już wg mnie nadużycie. Ojciec nie powinien uzależniać swojej opieki od opieki swojej matki, to jakaś dziecinada.

                                                    A w ogóle to chciałam napisać, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego tyle osób się wypowiada w temacie wymagań odnośnie alergii tego dziecka nie widząc go. Przecież dziecko jest pod opieką specjalistów, trudno wg mnie zarzucać złe postępowanie rodzicowi, o ile działa zgodnie z wytycznymi lekarza. To, czcy ktoś miał dziecko alergika czy nie, mało tu zmienia, bo lekarz i tak za każdym razem musi indywidualnie podchodzić do przypadku. Po jakimś czasie może się okazać, że dziecko nie było alergikiem na samo białko, a na pestycydy w paszy krów, etc. Obserwacja indywidualna to jakaś podstawa w leczeniu. Rozumiem rady i opis własnych doświadczeń, ale przełożenie je z oskarżeniem o histeryczne podejście, to przegięcie.
                                                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 18:40
                                                    Gwoli ścisłości - nie da rady przekazać niemowlakowi nienawiści do połowy ludzkości. A nikt nie powiedział, że babcia powinna zajmować się dzieckiem prze kolejne x lat. Poza tym - ja uważam, że babcie w ogóle nie powinny zajmować się wnukami. To zadanie rodziców. I dokładnie to cały czas podkreślam - by szukając rozwiązania autorka skupiła się na tym, by mąż mógł spędzać możliwie dużo czasu z dzieckiem. Tym bardziej, że ona sama nie może. To przykre, że musi wracać już do pracy. Ale skoro tak jest, a mąż ma więcej czasu i jest chętny, to na tym trzeba się skupić.
                                                  • pade Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:54
                                                    Małżeństwa dobierają się po deficytach. Skoro wg Ciebie z mężem autorki coś niehalo, to z autorką również.
                                                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 16:07
                                                    Ale to nie wg mnie cos nie halo, tylko sama autorka napisala, ze juz przed slubem dostrzegala pewne problemy w relacjach tej dwojki. Ale sie umowili, ze tworza odrebna rodzine i ma byc wszystko cacy glacy. Tak to tylko w filmach, gdybym nie miala meza ktory mial kiedys podobny problem i wiem jak ciezko mu bylo sobie z tym radzic, to bym moze uwierzyla w zapewnienia i obietnice tego meza.
                                                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 16:10
                                                    A co do autorki, to mozliwe, ze tez ma jakies swoje deficyty, bo kazdy jakies ma.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 16:43
                                                    Myślę, że to wcale nie musi być taka niechęc "klasyczna" do teściowej. Ta T zwyczajnie nie jest teraz potrzebna do pewnej roli i tyle. Nie jest to osoba odsuwająca męża od żony, złośliwa, etc. Nie doszukiwałabym się tego, dlaczego Autorka nie przyzna się do niechęci. Ona pisała, że to osoba z równoległej rzezywistości i tyle. Za to może Autorka też dużo korzyści "psychologicznych" czerpać przy takiej nieogarnietej osobie - zawsze miło być pożyzającą osobą (przecież sami nie głodowali, jak matce trochę kasy pożyczyli, dla nih mało, dla matki wiele, etc.), zawsze miło być czyimś dobrodziejem, czasem puścić męża z pomocą, przyjedzie brat męża wyrzucony przez babcię - jest atrakcja, rodzina Autorki nie jest tak kopnięta, samemu jest się jak na dłoni lepiej zorganizowanym etc. Taka osoba jak teściowa wcale nie musi budzic niechęci, w opisach są tylko zagrania teściowej, z którą żadna przeszłość nie łączy. Wkurzać może dieta, ale może w ogóle Autorka być dość spokojna i to towarzysko toleruje, ale wie, że nie może narazićc dziecka na takie atrakcje bezpośrednio i tu się kończy tolerancja dla "równoległej rzeczywistości".
                                                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:13
                                                    Ale czy Twoje dziecko Edwina jakos sobie radzi z tym, ze w domu ma i mame i nianie w jednym czasie, a jesli tak, to w jaki sposob?Ten maz jest przyzwyczajony do kobiet, ojca mial chyba w zyciu niewiele, skoro matka sie z nim rozwiodla lata temu. Rozumiem, ze moze miec pewien dyskomfort odn. obcej niani, ale dla doroslego czlowieka jest to sprawa z ktora sobie po jakims czasie poradzi.
                                                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:28
                                                    Radzi sobie ciężko i wcale mnie to nie dziwi. Ponieważ wie, że mama jest blisko, a jest w jakiś sposób niedostępna. Różnica polega na tym, że moje dziecko ma ponad dwa lata i wykształcone pewne mechanizmy społeczne. Wciąż w małym zakresie, ale jednak. Dziecko autorki jest małe i potrzebuje więcej bliskości osoby kochającej. Patrz choćby badania nad dostarczaniem oksytocyny w wieku niemowlęcym a umiejętnościami społecznymi.
                                                    Ja mogę się z tak umówić z dzieckiem, że np. w trakcie czasu z nianią ja przychodzę do niej co godzinę na powiedzmy 10 minut.
                                                    Tylko różnica polega na tym, że moje dziecko spędza jednorazowo z nianią 3 godziny. Bardzo rzadko jest to więcej, a jeśli jest to dłuższy czas niż 3 godziny, to zwykle jest związany z tym, że np. muszę się z kimś spotkać poza domem, czyli mnie nie widzi. Nie jest oderwana od obojga rodziców po 8-10 godzin na dobę (przy czym trzeba pamiętać, że realny czas funkcjonowania dziecka w takim wieku to około 6-9 godzin, resztę przesypia) i to w dodatku codziennie. To, co ja zrobiłam z własną pracą i M ze swoją było właśnie spowodowane dobrostanem naszego dziecka, by miało szansę być przy nas w najbardziej newralgicznym momencie rozwoju.

                                                    A mężczyzna przy matce to inny mężczyzna niż ten przy niani. To chyba oczywiste. Czy sądzisz, że jak go matka wychowywała, to on stracił zainteresowanie inną płcią????
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:30
                                                    To mnie od początku rozwala i też radziłam to drążyć. Na początku nikt przecież nie zostawi obcej osoby z dzieckiem w jakimkolwiek wieku i raczej każdy patrzy na to, jak na zaletę, że sobie w pokoju obok popracuje. Mojemu mężowi majacemu taką możliwość przez jakiś czas w takiej sytuacji takie coś nie przyszło nawet do głowy, wiem wiem, pewnie leciał na wspólnej oksytocynie i dawali czadu z panią w wieku jego matki:))) A co musi się dziać w żłobkach, jak personel się do siebie zbliża??? I nie piszcie o Ciechowskim:)
                                                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 15:34
                                                    a tak w ogóle to w PL personel w żłobkach jest mieszany? Z ciekawości pytam, bo nie miałam do czynienia z instytucją.
                                                    A o Ciechowskim nie trzeba. Wielu takich było, a kroniki towarzyskie się o tym rozpisywały. Zresztą cholera wie, może gdyby moja córa miała "niania", a niań fajny i widziałabym, że dobrze się dziecięciem zajmuje, to nie wiem, czy hormony by mi nie podskoczyły.
                                                  • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 10.09.15, 13:39
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > sorry Ola za przyklad, ale chcialam jakos b. obrazowo napisac.

                                                    Spoko, polecam się ;)
                                                • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 13:35
                                                  Zgodzę się z wszystkim, poza jednym:
                                                  I ma prawo tez zadecydowac bez zadnych obciazen komu
                                                  > chce zostawic wlasne dziecko pod opieka

                                                  To dziecko ma ojca. Wydolnego wychowawczo i życiowo. I przez ten fakt autorka nie może decydować samodzielnie. Ale tak czy siak uważam, że otwarte powiedzenie mężowi o co chodzi i szukanie rozwiązania, które pozwoli mu wciąż zajmować się dzieckiem w dużym zakresie i mieć z kim je zostawić na wypadek "wezwania do pracy" jest lepsze, niż a) szukanie argumentów, które można zbić, oraz b) koncentrowaniu się na swojej niechęci tak bardzo, że jednocześnie może to wywołać znaczne zmniejszenie udziału ojca w opiece nad dzieckiem.

                                                  Tu najważniejsze jest dobro dziecka i przed tym trzeba się pochylić. Jeżeli autorka nie chce opieki babci, to musi razem z mężem znaleźć rozwiązanie, które nie postawi go w sytuacji: mam obcą osobę w domu przez 10 godzin na dobę, a dziecko czuje się rozdarte, bo niby tata jest, a jednak go nie ma. To zresztą niosłoby za sobą dość duże prawdopodobieństwo, że to w końcu mąż i opiekunka poczują się rodziną i wykluczą z tego kręgu autorkę. Tak działa wspólnotowość i oksytocyna wydzielana przy okazji opieki nad dzieckiem. Niestety trzeba to brać pod uwagę również.
                                                  • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 14:04
                                                    A na pierogi z serem i smietana albo obsmazane na masle bedzie sie przemykal;-) do matki, bo w domu nie wypada. Chyba, ze autorka wszczepi mu chipa, bo potrzebe kontroli widze ogromna.
                                                • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 22:22
                                                  Grr, cały czas przewija się temat - no przyznaj się, przyznaj się głośno, przyznaj że nie lubisz teściowej. Przyznaj na forum i przyznaj się koniecznie mężowi.
                                                  Przecież nie jesteśmy ze sobą od wczoraj, wie, że niespecjalnie znajdujemy wspólny język. I to normalne, on też z jedną moją siostrą dogaduje się bardzo dobrze, a druga niektóymi swoimi zachowaniami go wkurza.
                • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 23:04
                  > Maz Autorki nie chce obcej osoby w domu, Autorka nie chce T (bo to dla niej zupelnie obca mentalnie
                  > osoba, czasami wrecz wroga. Nie jest w stanie traktowac tej kobiety tak po prostu jako matki meza,
                  > babci corki - ze jest jaka jest, kazdy widzi).

                  Tu mi trochę pojechałaś... Traktuję ją jak matkę męża, chodzę na imieniny, dzwonię gdy widzę w promocji jej ulubiony płyn do płukania, wzięłam do siebie jej niezrównoważonego psa na czas obydwu podróży. Co jeszcze powinnam robić?
                  Ale fakt, jest mi mentalnie obca i nie jestem w stanie tego przeskoczyć. W tym sensie, że nie wykręcę jej numeru, gdy mam zły dzień, gdy mam problem, czy gdy zasłyszę jakąś komiczną rozmowę w autobusie. Inne światy i koniec, ona ma pewnie podobnie.
                  • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 23:08
                    wzięłam do siebie jej niezrównoważonego psa na czas obydwu podróży.

                    Podobno psy upodabniają się do właścicieli...
                    • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 13:13
                      eee, nie do końca. Miałam tak wiele psów, tak różnych, że jedyne co mogę powiedzieć to to, że kiedy daje się im porównywalne warunki rozwoju i życia to pewien zespół cech mają zbliżony. Ale zdarzają się też takie psy, których zachowanie kompletnie wykracza poza normy danego stada i trudno określić jego genezę.
                  • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 14:25
                    matce.juz.podziekujemy napisał(a):


                    > Ale fakt, jest mi mentalnie obca i nie jestem w stanie tego przeskoczyć. W tym
                    > sensie, że nie wykręcę jej numeru, gdy mam zły dzień, gdy mam problem, czy gdy
                    > zasłyszę jakąś komiczną rozmowę w autobusie. Inne światy i koniec, ona ma pewni
                    > e podobnie.


                    Doskonale cię rozumiem bo mam tak samo. Moja teściowa na pewno nie podałaby alergikowi masełka ale nie chciałabym aby opiekowała się moimi dziećmi na stałe, co innego raz na jakiś czas 2 godziny. Inne światy. Przepaść. Chociaż ją szanuję.
              • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 18:48
                Ta oglednosc to mix kultury i dyplomacji, rozumiem, ze autorce jest niezrecznie zdradzac szczegoly. Ale czasem sa takie sytuacje, ze trzeba zapomniec o pewnych standardach, znizyc sie do nizszych i wylozyc kawe na lawe, bo o bezpieczenstwo i dobro dziecka chodzi. Samemu soba mozna sobie ryzykowac, ale ryzykowanie takim maluchem, to nie jest dobry pomysl. Ja bym w tej sytuacji stawiala na nianie z polecenia, a tesciowa od czasu do czasu w czasie weekendow wspolnych z rodzicami dziecka.
                • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 10:01
                  zuzi.1 napisała:

                  > Ta oglednosc to mix kultury i dyplomacji, rozumiem, ze autorce jest niezrecznie
                  > zdradzac szczegoly.

                  A ja widzę w tym także największy możliwy obiektywizm ze strony autorki wątku - stara się napisać o jak największej ilości zalet swojej teściowej, być jak najbardziej obiektywną wobec niej.
              • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:31
                Nie chcę podawać bardzo charakterystycznych współrzędnych, bo wiadomo, że anonimowości nie ma... Zresztą, wątek jest o tym, jak rozegrać opiekę, a nie czy teściowa jest normalna. Choć jedno od drugiego zależy :)
                Teść nie napomknął. Tak się złożyło, że pomagałam mu fugować łazienkę, ręce były zajęte, głowa wolna i dowiedziałam się bardzo dużo, kto z kim i dlaczego. Nie mam powodów mu nie wierzyć, rozpad był prawie 20 lat temu, on to przetrawił, założył rodzinę i potrafi popatrzeć z dystansem na tamte czasy.
    • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 22:48
      No to sie wychyle.
      Teoretycznie jest jeszcze opcja, ze Autorka zostaje w domu z dzieckiem. Nie korzysta z niczyjej pomocy, przygotowuje posilki dla kazdego cos innego, spacerujac robi zakupy i wpada na poczte, pierze, prasuje, wszystko w domu lsni. Dodatkowa podejmuje prace jakabadz, bo pracowac trzeba.
      Po 2 latach - z trudem, ale bez niczyjej pomocy! - wraca na rynek pracy zgodnie z wyksztalceniem.
      Dziecko idzie do przedszkola i zaczyna chorowac...
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 23:38
        Dlaczego proponujesz taki układ? Co w nim zyskuję? Pomijając już, że "zostanie w domu z dzieckiem" a "dodatkowo podejmuje prace jakabądz" trochę się wyklucza i nie bardzo wiem o co w tym chodzi.
    • z_pokladu_idy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 00:14
      Trochę rozumiem Twojego męża. Mój też był przeciwny zatrudnieniu obcej osoby do opieki nad naszym pierworodnym i stanęło na teściowej. Tyle że moja teściowa jest zawodową nianią, płacimy jej i zgłosiliśmy do ZUS-u. Nie wiem, czy wiesz, ale można tak zrobić, wtedy państwo pokrywa koszty składek, a zgłaszający płacie jakieś grosze.
      Może warto się nad takim rozwiązaniem zastanowić? Odpada argument o braku emerytury i ewentualnym wpuszczaniu w poczucie winy.
    • amb25 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 08:01
      A po co zatrudniac niane, skoro maz i tesciowa sie nia zajma. Jestem jak najbardziej za tym co mowi maz. Tesciowej plac za opieke nad dzieckiem, ja mojej placilam. Ona bedzie znacznie lepsza niz jakakolwiek niania, i nawiaze na pewno bliska wiez z dzickiem, co dla dziecka jest bardzo wazne.
      Moja tesciowa byla taka, ze nie potrafila usiedziec na miejscu, wiec wciaz z dzieckiem jezdzila na spacerki bez wzgledu na pogode, chwalila sie nim jej znajomym (i dzieki temu dziecko mialo doskonala odpornosc jak poszlo do przedszkola - chorowalo mniej wiecej raz do roku) itp, a jak byla u nas w domu to mi obiad gotowala (nigdy jej o to nie prosilam, ale bylam jej dzieczna gdy to zrobila) ew. posprzatala (bo jej sie nudzilo jak dziecko spalo, a on przesypial 4 h w poludnie, a mnie nie przeszkadza, ze mi ktos grzebie w szafach).
      Ona miala zupelnie inne sposoby na wychowanie dziecka niz ja, ale wzielam na luz, zaufalam jej, ze krzywdy dziecku nie zrobi, bo przeciez synow wychowala. Ona dziecko rozpieszczala, ale od tego wlasnie sa Babcie. Ja jej zwracalam uwage, zeby czegos tam dziecku nie dawac (uczulenie na mleko) a ona mi zeby nie dawac latem zimych napojow (zawsze ja wysluchalam grzecznie), ale i tak mu dawalam, niech sie uodparnia. I jakos sie dogadywalysmy. Ale to wymagalo rozsadku i kompromisu z obydwu stron. Nie moglam traktowac jej jak sluzacej. Nie wiem jaka jest twoja Tesiowa, ale podstawowe pytanie na ktore sobie odpowiedz to to czy ty sama jestes w stanie pojsc na kompromis i zaufac Tesiowej i Mezowi, czy zawsze musi byc tak jak ty chcesz (w sprawie wychowania dziecka)? Jesli nie to Tesiowa sobie daruj i szukaj niani.
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:35
        Ty dawałaś zimne napoje za jej plecami, ona za twoimi zapewne mleko i było ok, prawdopodobnie dziecko nie miało większych kłopotów ani po jednym, ani po drugim.
        Ja przeszłam wstrząs anafilaktyczny po kontakcie z alergenem, patrzę na sprawy alergii trochę inaczej.
        • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:52
          Wiesz co, uwazam, ze wlasnie z uwagi na te nalecialosci babci zywieniowe, praktycznie niemozliwe do wykorzenienia, absolutnie nie nadaje sie ona na opiekunke dziecka alergicznego. I tak przedstawialabym to mezowi. I w tej sytuacji, jego naciski odnosnie matki opieki by mnie nie interesowaly, bo bezpieczenstwo dziecka jest tu sprawa kluczowa i nadrzedna. Ty zaliczylas wstrzas anafilaktyczny, ja zaliczylam tez z utrata przytomnosci wlacznie, dziecko tez to moze spotkac, jesli nie bedzie prawidlowo i madrze zywione. W tej kwestii nie mozna sobie pozwolic nawet na drobne ryzyko. A jesli maz i takich argumentow nie zrozumie i dalej bedzie sie upieral, to postaw mimo wszystko na swoim, bo w koncu to Ty znasz sie na problemach z alergia, a nie maz i masz znacznie wieksza swiadomosc zagrozen w tym temacie.
        • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 13:19
          Też przeszłam taki wstrząs. Skończyło się podaniem adrenaliny. Wbrew pozorom nie bywa on tak częsty przy alergii, nawet tej rozległej. Jeśli lekarz prowadzący podejrzewa możliwość wystąpienia wstrząsu, to chory dostaje zastrzyki z adrenaliną do domu. Jeśli ich nie dostaje, to raczej jest mała szansa by alergia miała taki przebieg.
    • zolla78 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 11:58
      Uważam, że nie ma co się umartwiać i jak nie pasuje Tobie by teściowa zajmowała się dzieckiem lub prowadziła ci dom, to masz do tego prawo i masz prawo tak chcieć, nawet gdyby nie było problemu z alergią czy emeryturą teściowej. Też wolałabym nianię, której można coś kazać, zwolnić niż wikłanie się w jakieś układy z kimś z kim nie jest mi na 100% pod drodze.
      Ale rozumiem, że nie będzie ci łatwo przekonać do tego męża.
      Podejrzewam też, że masz rację, że z uwagi na sytuację dla niego to jest jakieś rozwiązanie problemu matki bez pracy i zabezpieczenia jej na starość, chociaż pewnie nawet przed sobą się do tego nie przyznaje. Skoro będzie pilnowała wam dziecka, to potem będzie miał argument, że nie ma wyższej emerytury i należy jej pomagać bo ona pomagała wam.
      I chyba bardziej widziałabym tu powód do protestu, niż w tym, że teściowa źle zajmie się dzieckiem.

      To może spróbuj pewnego kompromisu. Powiedz takiemu układowi ok, ale opieka u was, tylko odpłatnie i ze składami ZUS i np. do wieku półtora małej, a potem albo żłobek choć na kilka godzin albo opiekunka. I zaznacz mężowi, a najlepiej to spiszcie, że ustala z matką, że przestrzega zaleceń i nie przestawia wam domu i 3 wtopy z jej strony i on sam ją zwalnia. I zobacz jak to będzie funkcjonowało. Podejrzewam, że po kilku miesiącach kręcącej mu się po domu matki, sam zmieni zdanie co do formy opieki.
    • mytoya Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 00:37
      Z własnego i niedawnego doświadczenia radzę Ci abyś wynajęta nianie. Ustaliła konkretne zasady wymagania.
      Teściowa niech przychodzi w 'gosci' pobawić się z córcia ale nie do opieki.
      W moim przypadku synkiem maila zajmowac się moja mama. Po niecałych dwóch miesiącach zrezygnowała i postawiła mnie w b. trudnej sytuacji. Z różny h powodów.
      A teściowej tez może się coś nagle nie spodobać , znudzić, znajdzie pracę i zostawi dziecko z dnia na dzień. Poza tym raczej uraz ja opcja zapłaty.
      Gdybym mogła cofnąć czas to od razu bym szukała niani a tak przyplaculam to prawie załamaniem nerwowym
    • karolina33331 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 11:06
      Jeśli Twoje dziecko ma alergię pokarmową radzę Ci zdecydowanie poszukać niani. Większość znanych mi babć karmi wnuki "po swojemu" czyli nie przestrzega zaleceń dotycząch diety. Moje córki też miały alergię pokarmową, młodsza nawet zespół anafilaksji jamy ustnej. Moja mama zjamowała się młodszą córką bardzo krótko. Postanowiłam nie zostawiać z nią nigdy córki kiedy napoiła moją kilkulatkę"kompocikiem z jabłuszek". Stało się to na 2 godziny przed wizytą u alergolog. Musiałam się gęsto tłumaczyć dlaczego podałam dziecku jabłka skoro Mała ma anafilaksję na jabłka. Ja bym nie ryzykowała.
    • edw-ina szczerość 08.09.15, 14:45
      Po ponownym przeczytaniu wątku mam pewną refleksję - ty po prostu nie chcesz, aby teściowa opiekowała się twoim dzieckiem, ponieważ jej nie lubisz. I tyle. Wszystkie argumenty są przede wszystkim po to, aby to ukryć. Ja cię nie oceniam. Nie musisz kochać swojej teściowej. Również nie kocham wszystkich składowych mojej szerokopojętej rodziny i nie widzę w tym niczego zdrożnego. Natomiast nie ukrywaj tego faktu przed sobą i w możliwie delikatny, lecz jasny sposób powiedz o tym mężowi - że nie chcesz opieki teściowej, bo nie chcesz mieć z nią dużo do czynienia, jest to dla ciebie destrukcyjne. Szczerość w tym względzie będzie lepsza niż szukanie argumentów, które można zbić. Tylko w tym wszystkim weź też proszę pod uwagę dobro własnego dziecka. Dobro, którego ośrodkiem jest poczucie bezpieczeństwa i czułość, jakie zapewnią mu przede wszystkim żywe i długotrwałe kontakty z osobami bliskimi, znanymi od pierwszych chwil życia. Myśl tak, by twoja niechęć - uzasadniona lub nie, bez znaczenia - nie odbiła się na dziecku.
      • anku1982 Re: szczerość 08.09.15, 23:56
        Myślę, że dla autorki szeroko pojętym argumentem jest też zdrowie, a nawet życie własnego dziecka po nakarmieniu go rzeczami, których nie powinno jeść, to moim zdaniem jest podstawa. Może właśnie dlatego - widząc nieodpowiedzialność babci i brak woli zrozumienia na czym polega dieta - również jej samej jako gościa w domu teściowej - dziewczyna nie pała chęcią do niej samej - no i znam przypadek, że po kilku latach opieki nad dzieckiem, gdy już młodzi "rozstawali się" z babcią jako opiekunką, usłyszeli że babcia wychowywała im dziecko tak jak drugiego syna, gdzie rodzice obecni w życiu malucha, ze stacjonarną pracą od 7:00 do 15:00. Nie to chciałaby usłyszeć synowa po latach współpracy okupionej zresztą krytyką względem matki dziecka. To taka łyżka goryczy, którą trzeba brać pod uwagę w takich klimatach.
    • enith Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 19:07
      Gdybym to ja szukała niani, pod uwagę brałabym głównie kompetencje tej osoby do opieki nad dzieckiem. Czy osoba, która wielokrotnie napominana nie rozumie/ignoruje wytyczne dotyczące żywienia, posiada te kompetencje? Oczywiście, że nie. Kwestia pokrewieństwa lub jego braku jest tu absolutnie podrzędna. Ani własnej mamie, ani teściowej, ani żadnej innej obcej czy nie osobie, nie powierzyłabym dziecka wiedząc, że osoby te nie radzą sobie ze ścisłą dietą dziecka. A jak już przy tym jesteśmy, to warto dodać, że dieta bezmleczna to jedna z najprostszych i najbardziej znanych diet i nie wiem, jak można jej nawet po wielokrotnym przypominaniu nie rozumieć.
      Dziwi mnie też niepomiernie chęć 53-letniej kobiety z małoletnim dzieckiem na utrzymaniu do rezygnacji z pełnowymiarowego zatrudnienia, by zająć się wnuczką. Co teściowa ma zamiar zrobić, gdy wasze dziecko za cztery lata pójdzie do przedszkola, a za sześć do szkoły i niania, jeśli będzie potrzebna, to w bardzo ograniczonym zakresie godzinowym? Czy ta kobieta w ogóle myśli o czymś taki, jak wypracowanie sobie emerytury? Nawet płacąc jej za opiekę i składki przez te kolejne sześć lat, dajmy na to, co będzie, gdy opieka się skończy?
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 23:55
        Wtedy będzie kogo winić za nieciekawą sytuację. Pisałam juz tym.
    • rycerzowa Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 20:01
      matce.juz.podziekujemy...

      Hm, problem w tym, że waszej matce nie można tak po prostu pewnego dnia "podziękować",
      w sensie rozumianym przez ciebie. Ty chciałabyś, aby życie waszej małej rodziny toczyło się swoim własnym trybem, a matka ze swoimi problemami radziła sobie sama.
      Tymczasem twój mąż zgadza się z matką co do koncepcji rodziny wielopokoleniowej, której członkowie czują się za siebie nawzajem odpowiedzialni i sobie pomagają.
      Twój mąż ma matkę bez pracy, i ma małego brata, któremu potrzebne jest wsparcie, i długo jeszcze będzie potrzebne.
      Ma też małe dziecko, którym trzeba się zająć.
      Jego koncepcja jest taka, by to wszystko harmonijnie "pożenić".
      Kiedyś to było powszechne i normalne rozwiązanie, dziś - niekoniecznie.

      Jeśli wejdziesz w ten układ, to już zawsze będziecie żyć w symbiozie, bo przecież kiedyś będziesz chciała mieć drugie dziecko, a dzieci po szkole wymagają opieki.
      A mały brat będzie wymagał "męskiej ręki", czyli zaangażowania twojego męża.
      Dojdą święta i uroczystości, czyli mimo oddzielnego zamieszkiwania stworzycie typową rodzinę wielopokoleniową, z typowym napięciem synowa-teściowa, które typowo traktuje się z przymrużeniem oka.

      Nie da się wyprowadzić i zamieszkać gdzieś daleko?

      Jeśli nie - musisz przemyśleć, jak to rozegrać, by straty dla waszej rodziny były jak najmniejsze.
      Wiesz, w życiu nie ma rozwiązań idealnych, nie ma ludzi bez wad, i każdy wybór wiąże się z jakimiś kosztami. Ale trzeba je minimalizować.
      Tak, masz prawo nie chcieć rodziny wielopokoleniowej, nie chcieć opieki teściowej nad waszym dzieckiem, z jakichkolwiek względów.
      Ale uważaj, by nieumiejętne wymiksowanie się z układu nie zwróciło się przeciwko tobie i dziecku.

      Sama wiesz, że alergia i pieniądze to tylko preteksty.
      Co do uczulenia, to wystarczy, by z babcią porozmawiała pani doktor pediatra.
      Jak babcia normalna, wszystko będzie ok, jeśli nie - świetny pretekst do drastycznego ograniczenia kontaktów po pierwszym incydencie..
      Co do spraw finansowych, wystarczy babcię zatrudnić legalnie, składkę emerytalną płaci wtedy państwo,
      Po 2 latach twoje dziecko idzie do przedszkola a babcia niech bierze innego, obcego malucha, i dalej zarabia na siebie i swoją emeryturę.

      Co do opiekunek, to bardzo trudno znaleźć odpowiednią. Co z tego, że ty będziesz żądać tego czy owego, jeśli ona i tak zrobi po swojemu, albo nic nie zrobi.
      Po kilku latach, spędzonych na placach zabaw (z wnusiami), powiem ci , że opiekunki mają jeden cel - mieć spokój i pogadać z innymi opiekunkami.
      Owszem, spotkałam i fajne, ale mało, i to były młode dziewczyny.
      Szukaj zatem z rozwagą.

      Miej świadomość, że jeśli dość brutalnie a nieumiejętnie będziesz chciała zerwać kontakty z rodziną męża, może to skutkować kryzysem małżeńskim, a w przyszłości nawet rozstaniem (odpukać), a w rezultacie dziecko całkiem przejmie babcia , przynajmniej na czas widzeń z tatą.
      Ale nie kraczmy.
      Powód ograniczenia kontaktów musi być twardy i konkretny, nie "egoistyczny", przynajmniej oficjalnie.
      Najlepiej uprzeć się, że teściowa musi znaleźć pracę, a nie poświęcać się dla was.
      Najważniejsze dla niej powinno być jej własne, nieletnie dziecko, i jej przyszła emerytura.
      No i podkreślaj, że jako osoba niestara jeszcze, może pomyśleć o ułożeniu sobie życia, a nie wpadaniu po uszy w babciostwo.
      Ale kontaktów z babcią dziecku nie ograniczaj.

      A gdybyś jednak poszła na układ, że babcia opiekuje się wnuczką, to jedno ci radzę - nie w waszym domu.
      Wpuszczenie kogoś do domu, to jest jak wpuszczenie do swego życia, a tego chcesz uniknąć.
      Poza tym z cudzego domu, jak i z cudzego życia łatwiej jest wyjść, a ze swego wyprosić kogoś trudniej.
      Taki system, że małą opiekuje się tata, a czasem zostawia ją u babci, jest najlepszym, choć nieidealnym wyjściem.
      Dom babci niech będzie dla córeczki jak żłobek, gdzie obowiązują specyficzne reguły, specyficzne prawa.
      Własny dom to inny świat, i dziecku wtedy się nie miesza.

      Życzę ci, żebyś podjęła jak najlepszą dla waszej rodziny decyzję.
      • anku1982 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 23:37
        Popieram!
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 23:53
        Ooo, oświeciłaś mnie, o co chodzi z tym nielubieniem matki. Mój nick. Został zrozumiany w sensie - matce męża już podziękujemy, teściowo zejdź ze sceny. Tak jak pisałam, założyłam wątek podczas pms-wego doła. Wróciłam z pracy, pusty dom, nieład, maż z dzieckiem jeszcze nie wrócili od teściowej. Potem wrócili, pobyliśmy razem. Pod wieczór musiał jeszcze pojechać do T, bo zapomniał jednego z telefonów, młoda zaczęła marudzić wcześniej, bo krótko spała w dzień. Zapytał czy ją zabrać ze sobą, w dobrej intencji. Zrobiło mi się jakoś źle, że znów zostanę sama, matka urodziła, podchowała, teraz niech wraca do pracy, my sobie poradzimy, matce już podziękujemy. A więc popełniłam wątek i postawiłam akcenty na to co mnie w danym dniu wkurzyło - brak stałego rytmu dnia dziecka, chęć wzięcia pomocy ze sprzątaniem,.

        Rycerzowa, bardzo dziękuję za ten post. Nic nie udowadniasz na siłę, nic nie dopisujesz.
        Nie da się wyprowadzić gdzieś daleko i nie chcemy tego. Ustaliliśmy, że po studiach osiedlamy się w naszym rodzinnym mieście właśnie z powodów rodzinnych. Właśnie dlatego, że mama męża jest sama a moi rodzice są po 70 i zaczynają podupadać na zdrowiu. Mąż bierze udział w wychowaniu najmłodszego brata, ja to akceptuję i wspieram, choćby pomocą w nauce.Gdy mieszkał u nas uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy jedyną parą małżeńską w bliskiej rodzinie, którą może obserwować tak na codzień, bo reszta po rozwodach lub żyje na odległość z powodu pracy. Młody zżył się z małą, na wyjazdach jesteśmy pewnie brani za rodzinę z dwójką dzieciaków :-) Więc to nie jest tak, że chcę stworzyć nasz mały mikroświat bez udziału rodziny ze strony męża.
        Ale fakt, chciałabym, żeby matka męża radziła sobie sama w sprawach, w których zwykle dorośli ludzie sobie radzą. Gdybym wierzyła, że babcia po dwóch latach przepracowanych u nas wróci na rynek pracy, pewnie byłabym za jej legalnym zatrudnieniem. Ale nie wierzę. Tak jak nie wierzę że rozmowa z lekarzem dałaby coś w prawie diety. Bo psikus jest taki, że jej własna matka też jest pediatrą. Nie prowadzi naszej córki, ale też widzi sens diety, wspiera (i mam co zjeść, gdy jestem u niej!) i dostrzega jej efekty, wielokrotnie mówiła to przy T.

        W tym poście wychodzi mi chyba jakieś podsumowanie. Na pewno odpuszczam ten akcent na porządki w domu, albo się trochę bardziej zmobilizujemy albo będzie trochę bałaganu. Dziś dowiedziałam się, że prawdopodobnie nie będę mogła podjąć pracy, którą miałam podjąć w listopadzie. Powody formalne, następna szansa w marcu. Do tego czasu popracuję pewnie na pół etatu.
        • hd_vision Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 10.09.15, 09:55
          Na czyim ternie bedzie miala sie odbywac opieka nad dzieckiem? W Twoim domu czy u teściowej? Jeśli w Twoim, co w tym czasie bedzie robil jej 12-letni syn? Kto mu i gdzie ugotuje obiad? Rozmawialas o tym z nią?

          Nie oddalabym tak malego dziecka do opieki do innego domu majac szanse na opiekę u siebie w domu- z wielu powodow.

          Moja corka miala uczulenie na gluten-mleko-wołowinę-jajka-drób-soję-orzechy-bardzo silnie na konserwanty i inne rzeczy. Tesciowa tego nie rozumiala, nie tylko ona. Maz, jej syn spędzil dwa lata w szpitalach i sanatoriach z cieżką astmą - właśnie z powodu alergii. Niektórzy ludzie albo tracą w pewnym wieku umiejętność uczenia się nowych rzeczy, albo może czasami w ogóle ich nie posiedli? Na forum też - kuriozalne jest pouczanie Cię o alergii.

          Co zrobiliśmy - nasze dziecko nie mogło chodzić do przedszkola w pełnym wymiarze, z opiekunkami jakoś nie mieliśmy szczęścia. Koniec końców mąż na kilka lat zrezygnował z pracy.

          Kontakty z moją mamą córka miała i u nas i u niej, z teściową tylko u nas, na naszym terenie. Nie byłą się w stanie nauczyć nowych rzeczy, trudno. W domu, jeśli dziecko zostawało z babcią były TYLKO rzeczy, które może jeść - przez blisko dwa lata wieprzwina-ryż-marcewka-jabłka-kasza gryczna-olej. TYLKO to. My też postanowiliśmy jeśc to w domu tylko to co może jeść dziecko, chleb jedliśmy poza domem. Niestety zdarzało się że babcia na spacerze kupiła dziecku bułkę, bo płakała i prosiła w sklepie i był zonk :( Albo rurkę z bita śmietaną - przecież to nie mleko, a rurk jest z mąki z nie z glutenu - wrr. Oprócz usunięcia rzeczy których nie można dawać dziecku warto zrobić liste rzeczy DOZWOLONYCH, nie nie zakazanych, to zwalnia babcię czy opiekunkę z myślenia i postawić jej na jednej półce w lodówce i szafce z opisem TYLKO TO WOLNO DAWAĆ JEŚĆ DZIECKU - TYLKO TO WOLNO WZIĄĆ NA SPACER.

          Jeśli teściowa nie będzie miała rzeczy zabronionych w domu (a lista nie jest porażająca) to nie powinna ich sama kupować i przemycać. Teoretycznie, bo spotkałam się z takim przypadkiem, gdzie u koleżanki teściowa byłą tak zazdrosna o jej młodość, płodność, możliwość karmienia piersią (z zazdrości nie mogła patrzeć jak sama mówiła), to ze matka jest tak potrzebna maleńkiemu dziecku i dla niego najważniejsza, że świadomie synową "podtruwała" żeby próbować przejać nad dzieckiem opiekę jak zaczęło być karmione butelką przez zdezorentowaną całą sytuacją koleżankę "Wreszcie jest moje" - powiedziała jej wtedy teściowa karmiąc butelką wnuczkę.

          Nawet jeśli wynajmiesz opiekunkę - masz trochę a nawet więcej niż trochę wyidealizowany ich obraz, jeśli teściowa nie znajdzie pracy jakoś będziecie musieli jej pomagać, chociażby kupując jedzenie. A jak ją poprosisz o pomoc zapewnie zamieszka u was od rana do wieczora z 12-latkiem. Trudny orzech do zgryzienia. W moim małżeństwie drugą córką też opiekował się mąż kiedy była mała, rezygnując znowu na kilka lat z pracy. Zatrudnialiśmy tylko panią do sprzątania, mąz zajmował się tylko dziećmi. Nie byliśmy w stanie oddać dzieci niańkom (koszmarne doświadczenia znajomych i rodziny w tym temacie - kamera prawdę Ci powie). Jesteś w luksusowej sytuacji, masz męża w domu, może doglądać niańki jeśli Was na nią stac, ważne żeby czuł Twoje wsparcie i to że wierzysz w jego kompetencje w zakresie opieki nad dzieckiem. Sprzątanie? Odpuść/róbcie razem. Nowy samochód, kredyt na mieszkanie - odpuście, nie warto stawiać go na równi z potrzebą małego dziecka w zakresie opieki ze strony rodziców. Za dwa trzy lata też będa produkowac samochody i budować mieszkania.


          • iziula1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 10.09.15, 11:11
            Ileż negatywnych emocji budzi teściowa :(
            Własna matka oczywiście mniej.

            Co do opieki nad niemowlakiem i nastolatkiem, może nie uwierzysz ale da się to pogodzić. Wyobraź sobie, że na świecie są rodziny z dziećmi powyżej dwóch sztuk.
            Paskudny jest twój post, paskudne rady by teściową traktować jak niepełnosprawne zwierzątko.
            • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 11.09.15, 17:34
              Bingo, Iziula :-(
        • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 10.09.15, 15:53
          Może z uwagi na wspomniane uzależnienie od matki, też jest w ich relacjach dużo wrogości (wywalenie wnuka półsieroty pod nieobeccność córki to wg mnie hardkor) i właśnie opinia matki-pediatry tym bardziej powoduje reakcje przeciwne do wydawałoby się normalnie występujacych.

          Edwino, jasne, że nie da się przekazać takich poglądów niemowlakowi, bo inny zakres wiedzy o świecie powoduje, że jest to niemożliwe. Ale nie w tym ja widzę problem. Zwyczajnie nie wydaje mi się możliwe normalne funkcjonowanie na codzień osoby z takimi pogladami. To musi byc jakaś mieszanka zaprzeczeń, frustracji, wyższości, etc. Tak samo wystarczy dla mnie, że ktoś napisze, że na opiekunke brałby samotną matkę o słabej sytuacji materialnej nie szukającą pracy. Albo taka osoba musi być już w depresji, albo generalnie funkcjonuje generalnie nie do końca dotykając rzeczywistości. To jak Autorka być może pisała o "równoległej rzezywistości", zostawieniu syna pod opieką babci, którą zna doskonalei zapewne między nimi nie jest idealnie, bo cos takiego by się nie zdarzyło. Jak bierzesz wesołą babcię na opiekunkę, to wiesz, że będzie dziecku wesoło, jak bierzesz przepełnioną nienawiścią, sfrustrowaną, niesamodzielną osobę, to możesz się spodziewać odmiennych klimatów. O to mi chodzi, a nie wklepywanie do głowy "chłopy są złe" - to by było za proste przełożenie.

          Patrząc jednak ze strony samej matki, to też myślę, że najlepiej dla niej, dla jej samodzielnego funkcjonowania, byłoby poszukać realnego zatrudnienia, a nie szukać przechowalni "po znajomości". Ale to już pisałam - jakby się faktycznie nadawała na opiekunkę, to jako osoba bez pracy, pewnie by się za to wzięła, albo coś podobnego. Swoja drogą znamienne, że babcia z fachem pediatry, a córka nie może się odnaleź w pracy, w jakimś fachu. A forum jeszze nie spytało, czy T nie jest przypadkiem dyslektykiem;)
    • nammkha Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 12.09.15, 11:13
      Kurczę, po przeczytaniu przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl.

      Autorko wątku- chcesz, aby Twoje dziecko było wychowywane tak jak Ty chcesz. Czyli, Ty wiesz najlepiej co powinno jeść (dieta bezmleczna), jak powinno spędzać czas (regularny tryb życia), jaki światopogląd chciałabyś mu przekazywać od najmłodszych lat (nie taki jak ma teściowa pokrzywdzona przez mężczyzn) i to jest naturalne, bo przecież to Twoje dziecko!

      Ale nie rozumiesz jednej rzeczy, że aby to się działo, to musisz to dziecko po prostu wychowywać Ty. W przeciwnym wypadku dziecko będzie wychowywane przez inne osoby - Twojego męża, który nie przywiązuje takiej wagi do regularnego trybu życia, Twoją teściową, która nie przestrzega diety, Twoją opiekunkę, która prawdopodobnie będzie miała inny światopogląd niż Twój...

      Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka... Jeśli decydujesz się iść do pracy i jest to dla Ciebie ważniejsze niż wychowanie dziecka to musisz zaakceptować, że Twoje dziecko będzie wychowywane w sposób taki, jaki wydaje się odpowiedni innym ludziom.

      Chciałam jeszcze odnieść się do tego, jaki sobie wybrałaś login "matce.juz.podziekujemy" bardzo zaintrygowało mnie to, że poczułaś się niechciana i niepotrzebna w tamtym momencie. Może temu uczuciu powinnaś się przyjrzeć, ponieważ stoi ono wg mnie w sprzeczności z Twoją chęcią powrotu do pracy. Czyli z jednej strony kiedy Twój partner i teściowa zajmują się dzieckiem czujesz cytując:

      "Zrobiło mi się jakoś źle, że znów zostanę sama, matka urodziła, podchowała, teraz niech wraca do pracy, my sobie poradzimy, matce już podziękujemy."

      A z drugiej strony Twoja decyzja na temat powrotu do pracy takie emocje w Tobie prowokuje...
      • kandyzowana3x Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 22.09.15, 12:04
        odwracając sytuacje. to ja zajmuję się dziećmi w domu i nie wyobrażam sobie nawet, że mąż miałby układać plan dnia i obowiązków. ograniczać wyjścia do dziadków, czy układać jadłospis dzieciom.
        podobnie nie ingeruje gdy to on zostaje z dziećmi. jest dorosłym, odpowiedzialnym facetem, dobrym ojcem i wiem, że dobrze zajmuje się dziećmi . nawet jeśli zdarzają mu się wpadki (tak jak mi), nawet jeśli z jakimiś kwestiami się nie zgadzam, nie wyobrażam sobie narzucania mu moich zasad jeśli to on zajmuje się w pełnym wymiarze dziećmi. To ich ojciec krzywdy im nie zrobi a nie zawsze musi być po mojemu.
        a niezadowolenie z wizyt u babci w czasie kiedy autorka jest w pracy sięga u mnie szczytów absurdu.
Pełna wersja