Dodaj do ulubionych

Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam syt?

04.09.15, 23:10
Witam, czytam to forum od dawna, zdecydowałam się napisać bo potrzebuję spojrzenia, takiego całkiem z boku. Niech mi ktoś powie prosto w oczy, a raczej w ekran czy mam trochę racji czy świruję.
Sprawa dotyczy opieki nad naszą siedmiomiesięczną córeczką. Mamy z mężem inne wizje, a coś trzeba postanowić. Ja mam pracę stacjonarną, wymagającą bycia dyspozycyjną duchem i ciałem przez bite 8h. Mąż ma całkiem inną specyfikę pracy - przez kilkanaście godzin dziennie jest "pod telefonem i komputerem", jak nie dzieje się nic (a są takie dnie) to żyje życiem wolnego człowieka, robi zakupy, chodzi na basen, gotuje itp. Jak jest wezwanie musi zareagować do 60 min - nie musi jechać natychmiast, ale musi nawiązać kontakt telefoniczny, zdiagnozować wstępnie problem i umówić się na rozwiązanie go tego samego dnia. Czasem bierze dodatkowe zlecenia od osób prywatnych, z indywidualnie ustalanym terminem wykonania.

Do 6 miesięcy byłam w domu na urlopie macierzyńskim, mąż też z racji pracy był dużo w domu i zajmował się córką. Po tym okresie musiałam wrócić do pracy na 6 tyg żeby nabyć potrzebne uprawnienia do wykonywania zawodu. Po tym okresie znów mogę być w domu przez kolejne 6 tygodni, a potem już mogę podjąć pracę w pełnym wymiarze. Jeszcze przed urodzeniem córki ustaliliśmy tak wstępnie, że przez ten pierwszy, sześciotygoniowy okres mojej pracy córka będzie pod opieką męża. Plan był taki, że jest w domu do południa, a gdy ja wracam z pracy i przejmuję młodą on nadrabia swoje.

Minęły cztery tygodnie takiego układu i moim zdaniem to się nie sprawdza... a zdaniem męża owszem :-( Średnio trzy dni na tydzień młoda ląduje u teściowej, czasem tylko na dwie godziny, czasem na więcej. Przyczyny? Różne - poszliśmy w odwiedziny, mama czegoś potrzebowała, pilne zgłoszenie z pracy.

Nie jestem z tego zadowolona z kilku powodów:
- młoda jest odwożona w różnych porach, jak byłam z nią trudno wskakiwała z jakikolwiek rytm dnia, a teraz chyba się pogubiła. Jednego dnia ma drzemkę w naszym mieszkaniu, czasem u T., czasem w aucie, czasem jedzie z mężem oddać jakieś zamówienie.
- T jednej strony ma w rękach jakąś łagodność, potrafi młodą fajnie ukołysać, zagadać itp. Z drugiej nie mam zaufania, bo młoda ma skazę białkową i alergię na kilka produków(karmię ją jeszcze), a te przez pół roku na każdej wizycie dostawałam coś z nabiałem!!! Teraz jak tam jestem przynoszę swoje albo piję tylko herbatę. Nie potrafię tego wytłumaczyć, zapomina, robi to złośliwie? Tylko że ja cierpię pośrednio, to młoda wysypywało i drapała się całą noc. A deklaruje że we wnusi zakochana.
- T od roku nie pracuje i odnoszę wrażenie, że nie szuka pracy bardzo intensywnie. Wcześniej pracowała w różnych miejscach, krótko, te prace się jakoś rwały. Oficjalnie szuka, ale bezrobocie duże, a części prac podjąć nie może, bo ma dziecko pod opieką (dwunastolatek!). Wnuczką zajmuje się chętnie, jakbym pozwoliła zaczęłaby zajmować się prowadzeniem domu u nas. Dyplomatycznie pisząc, nie jest nieprawdopodobne usłyszeć kiedyś, że nie ma emerytury, bo musiała zajmować się naszym dzieckiem a teraz cierpi biedę... A ja nie cierpię długów wdzięczności, a jeszcze bardziej nie lubię być robiona w przysłowiowego balona.

MERITUM SPRAWY: teraz dociągniemy opiekę w takiej formie, ale gdy wrócę na cały etat chcę zatrudnić nianię. Mąż się nie zgadza, argumentując że nie chce obcej osoby, skoro jest on i babcia.

Nie ukrywam, ten ostatni powód jest dla mnie najbardziej znaczący. Byłabym skłonna iść na układ, że normalnie płacimy T za opiekę, ale za to mamy opiekę taką jak ustalamy. Dzieć osiąga wiek przedszkolny i umowa się rozwiązuje. W tej sytuacji mam prawie pewność, że jak będzie zapominać o diecie dziecka, z czasem zacznie się spóźniać (spóźnia się nawykowo),robić a po dwóch latach będzie ciężko wrócić na rynek pracy.
Dodatkowo szukam niani z opcją porządków i przygotowania młodej posiłków, nie wyobrażam sobie żebym teściowej mówiła, że dziś potrzebuję wyprasowania, jutro umycia kuchenki, a tak w ogóle to wczoraj źle wyczyściła lustro. Źle bym się czuła, dodatkowo będę pod ścianą, bo z obcą osobą w razie niespełnienia oczekiwań można się pokojowo rozstać. Tu zostaje kwas w rodzinie na lata. Posiłków nie skomentuję, patrząc co próbowała zaserwować mi, wiedząc o diecie.

Help! Gmatwam sytuację? Mam podszepty intuicji że pakowanie się w ten układ jest złe.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 00:09
      Bycie dorosłym to odwaga do popełniania niepopularnych decyzji. T zostaw w spokoju. Sprawa się rozgrywa między tobą a twoim mężem. Czy powiedziałaś mężowi o wszystkich swoich obawach, czyli np. o tym, że nie wyobrażasz sobie bycia zwierzchniczka teściowej i ew. krytykowania jej, bo jednak takie pomieszanie funkcji społecznych i rodzinnych będzie prowadzić do konfliktu?
      Teściowa władzy ma tylko tyle, ile da jej twój mąż i ... ty. Uważam, że ty jako matka powinnaś zdecydować, kto się będzie opiekował twoim dzieckiem. Tylko weź jakąś brzydką starą kobietę na nianię, licho nie śpi ;)
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 08:49
        > Trudna sytuacja, skoro maz nie zgadza sie na nianie, woli zostawic dziecko z ba
        > bcia.
        > Moim zdaniem, niania do dziecka plus sprzatanie to tez nie ok.
        > Moze rozwaz na probe zatrudnienie np. pani do sprzatania a meza zostaw z dzieck
        > iem i pomoca tesciowej.
        > Moze posilki przygotowuj sama.


        Może źle napisałam - to nie jest tak, że nie zgadza się kategorycznie. Jest przeciwko. Sprawa jest do dalszego przegadania, bo ja mam duży opór robić coś wbrew niemu.
        Dlaczego niania z opcją drobnych porządków nie jest ok? Myślałam o tym, żeby przychodziła dajmy na to godzinę po moim wyjściu (miedzy 8 a 9 mąż praktycznie zawsze w domu) i zostawała godzinę po moim przyjściu z pracy. Wiadomo że trzeba by to było z nią ugadać pod względem zakresu obowiązków i ceny.

        • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 09:36
          Dorosnij, ustaw do pionu meza i przestan miec opory do dzialania wbrew niemu. Facet mi wyglada na niedojrzalego. A tesciowa odseparuj od rodziny, ustaw z nia relacje weekendowe, bez wchodzenia Wam w zycie. Rob konsekwentnie to,co podpowiada Ci intuicja, kierujac sie przede wszystkim dobrem dziecka. Nie wprowadzaj do Waszego zycia w duzym zakresie tesciowej, znacznie lepsza bedzie pomoc niani.Nie ogladaj sie na to co inni uwazaja, to jest Twoje zycie i Twoje dziecko i sama dobrze czujesz co bedzie dla niegi i dla Ciebie lepsze. A maz niech dorosnie, bo na razie to chyba jeszcze nie jest doroslym i dojrzalym mezczyzna. W zwiazku z czym Ty musisz dxialac za Was dwoje i nie pozwalac mu sie sprowadzac na manowce.
          • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 09:58
            zuzi.1 napisała:

            > Dorosnij, ustaw do pionu meza i przestan miec opory do dzialania wbrew niemu. F
            > acet mi wyglada na niedojrzalego.

            pierwsza zasada forum - zawsze dojrzały jest ten kto pisze na forum, a opisywany jest niedojrzały

            druga rzecz - a mąż też niech przestanie mieć opory działać wbrew niej?
            tak, przestańcie mieć opory i wyciągnijcie topory, zamiast zrobić wspólną analizę plusów i minusów obu podejść, wybrać jedną (być może zacząć od tej z teściową) a jak to się nie sprawdzi to przejść do następnej.
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:10
              Takie uklady z tesciowa rzadko kiedy sie sprawdzaja, po jakims czasie obie strony sa niezadowolone. Nie zawsze trzeba sie najpierw wladowac w klopoty, zeby na ich podstawie po czasie wyciagac wnioski. Lepiej tych klopotow zawczasu unikac , korzystajac z doswiadczen innych :-) Zauwaz, ze tesciowa juz ma problemy z przywiazywaniem wagi do menu uczulonego dziecka, to bedzie pierwszy punkt zapalny w tej relacji, a potem beda inne i zaczna sie problemy z mezem, jako konsekwencja wspolpracy z tesciowa. Niani mozna dac po prostu liste nakazow i ja z niej rozliczac, bez fochow, podchodow itp. problemow. Nie trzeba jej udowadniac i tlumaczyc swoich racji a gdy sie do nich nie stosuje podziekowac jej za wspolprace i poszukac innej. Z tesciowa tak latwo sie nie da. Poza tym, gdy dziecko przyzwyczai sie do tesciowej, moze potem nie chciec zostawac z niania, wiec autorka sila rozpedu zostanie tym samym zmuszona do korzystannia z pomocy tesciowej, niezaleznie od tego, czy z tego ukladu jest zadowolona, czy tez nie bardzo.
              • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:15
                ale konkretny argument, "takie układy rzadko się sprawdzają"
                a co gdyby to matka bohaterki wątku zaproponowała że chce podjąć to wyzwanie, a jej mąż walczyłbym z tym pomysłem tylko na bazie tego, że ktoś w internecie napisał że układy z teściową rzadko się sprawdzają? - pewnie zostałby określony jako niedojrzały :-)
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:36
                  Autorka, po uplywie okreslonego czasu, na podstawie okreslonych zachowan meza i tesciowej juz ma watpliwosci. Watpliwosci nie powstaly na podstawie tego, ze ktos jej napisal, ze takie uklady sie nie sprawdzaja, takie mamy fakty w tej sprawie. Maz wyglada na wygodnego i wygodnie podrzuca matce dziecko do opieki, gdy ma taka potrzebe, nie zdajac sobie kompletnie sprawy z tego, ze zaburza tym samym dziecku staly rytm dnia.A tesciowa juz zaczyna robic to co uwaza za lepsze odnosnie menu dziecka. A to dopiero poczatek i imi sprawa wyglada na mocno rozwojowa :-)
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:16
              Bo kieruje sie nie swoim wlasnym rozumem i intuicja tylko tym co inni na ten temat sadza.Sprawy nalezy wziac w swoje rece, ustalic z mezem taka opieke, co do slusznosci ktorej autorka jest w 100% przekonana, wszelkie watpliwosci ogladac pod lupa wielokrotnie i nie patrzec na nie przez rozowe okulary, w mysl zasady jakos tam bedzie. Podstawa ma byc bezpieczenstwo dziecka.
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:29
                  Odnosnie pytania na forum nic nie napisalam, dobrze ze pyta. Chodzilo mi jedynie o meza i tesciowa. Tutaj wykazuje brak samodzielnego myslenia i dzialania, a nie chcac postepowac wbrew woli meza, poddaje wazne zyciowe decyzje walkowerem. Tutaj przydaloby sie wiecej dojrzalosci i mniej zaleznosci od innych i od tego co inni sadza, w tym maz czy tesciowa. Forum to inna inszosc.
                  • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:56
                    Autorka nie wykazuje braku własnego myślenia, a jedynie nie próbuje forsować swojej opinii - to naprawdę dwie różne sprawy. Rozsądnie zauważyła, że sprawa jest do przegadania z mężem, że nie chce robić niczego na siłę przeciwko niemu (ile to razy tłumaczyłyśmy kobietom, że ich mężowie nie mogą niczego robić na siłę przeciwko nim?).
                    • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:19
                      W tej sytuacji wydaje mi sie, ze warto forsowac swoja opinie. Trzeba zawierzyc swoim odczuciom i je forsowac. A gdy sie maz nie zgodzi, to wtedy jest realny problem. I teraz pytanie, czy gdy maz postawi stanowcze veto, autorka powinna oddac dziecko pod opieke tesciowej, mimo, ze ma obiekcje.
                      • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 19:57
                        Faworyzujesz jednego rodzica względem drugiego, który wcale nie jest nieogarniętym egocentrykiem, tylko wygląda na to, że normalnym, całkiem fajnym ojcem. Jedyną jego "winą" (świadomie napisałam to w cudzysłowie) jest fakt, że opiekuje się dzieckiem inaczej niż matka. Możesz być pewna, że ty opiekujesz się dzieckiem inaczej niż ja, a każda z nas robi to jeszcze inaczej niż nasze inni ludzie. Dopóki nie dzieje się dziecku krzywda, nie jest zaniedbane, tak drastyczne ocenianie kogoś jest nie na miejscu. Matka nie zawsze z automatu ma rację. Po to kobiety walczyły, by mężczyźni włączyli się w opiekę, by teraz to deprecjonować? Przesadzasz.
                        • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:19
                          Rozumiem Edwino, ze patrzysz na tego meza przez pryzmat swojego nad wyraz dojrzalego meza, ale nie wszyscy panowie tacy sa. Niedojrzali mezczyzni patrza glownie na swoje potrzeby, potrzeby pozostalych czlonkow rodziny stawiajac daleko w tyle. Czy Ty tez z 5 dni opieki w tygodniu pracy podrzucasz dziecko przez 3 dni swojej matce, bo masz swoje sprawy do zalatwienia lub matka prosila, zebys sie u niej pojawila, wiec czy dziecko sie przespi w samochodzie czy u babci na kanapie, to nieistotny szczegol, bo wazniejsze sa inne sprawy.Nie lubie takich wygodnickich i sprytnych panow, a opisywany maz mi na takiego wyglada. Gdyby chcial spokojnie moglby siedzac w domu obiad ugotowac i mieszkanie ogarnac, jesli dziecko jest w miare spokojne i pani do sprzatania nie bylaby potrzebna. A tak gdy maz siedzi w domu autorka rozwaza zatrudnienie niani i jeszcze pani do sprzatania.
                          • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:32
                            Nie, nauczyłam się po prostu, że nie ja mam zawsze rację. I wiem jak wygląda opieka nad dzieckiem w połączeniu z pracą, bo to robię i ja i mąż. Różnica między nami a mężem autorki polega na tym, że my nie musimy czekać na telefon, by coś zrobić, tylko sami to sobie ustalamy z takim wyprzedzeniem, by to drugie lub opiekunka mogło zająć się dzieckiem. Oraz nie mamy mamy/teściowej do pomocy. Ale zdarzało się, że kiedy coś pilnego nam wypadło, to dzwoniliśmy do opiekunki z nadzieją, że może przyjść. Pewnie w innej sytuacji dzwonilibyśmy do teściowej, ciotki czy wujka. A fakt, że mąż autorki prosi matkę o pomoc nie jest dla mnie niczym złym. Kiedy sama zostawałam z dzieckiem na dłużej to też prosiłam wszystkich o pomoc, choć kiedy miało 7 miesięcy nie pracowałam. To jest po prostu męczące. Kiedy autorka i mąż byli w domu razem było im łatwiej. Jedno mogło coś zrobić, gdy drugie zajmowało się dzieckiem. Kiedy całość spadła na jedną osobą nie dziwi mnie potrzeba otrzymania pomocy, tym bardziej, jeśli mąż autorki pracuje i musi być dyspozycyjny.
                  • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 15:17
                    Aha, czyli nietupnięcie nóżką i niekrzyknięcie "ma być niania, bo tak, teściowa po moim trupie, a ty nie masz nic do gadania" jest brakiem własnego rozumu. Również dziękuję.

                    Na marginesie, dlaczegóż opinia forum miałaby być lepsza od opinii najbliższej rodziny?
          • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:51
            Dorosnij, ustaw do pionu meza

            - Zuzi, dorosłość nie ma nic wspólnego z ustawianiem kogokolwiek do pionu. Samo wyrażenie budzi mój skrajny sprzeciw, bo jest upupiające. Skoro mąż autorki wątku był na tyle dorosły, by wzięła z nim ślub i zdecydowała się z nim na dziecko, to jest chyba równie dorosły, by mieć swoje zdanie. Zawsze zwracasz uwagę na pewną poprawność, równorzędność w relacjach, a tu strzeliłaś babola, że aż boli.Przemyśl to.
        • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:08
          matce.juz.podziekujemy napisał(a):

          > > Trudna sytuacja, skoro maz nie zgadza sie na nianie, woli zostawic dzieck
          > o z ba
          > > bcia.
          > > Moim zdaniem, niania do dziecka plus sprzatanie to tez nie ok.
          > > Moze rozwaz na probe zatrudnienie np. pani do sprzatania a meza zostaw z
          > dzieck
          > > iem i pomoca tesciowej.
          > > Moze posilki przygotowuj sama.
          >
          >
          > Może źle napisałam - to nie jest tak, że nie zgadza się kategorycznie. Jest prz
          > eciwko. Sprawa jest do dalszego przegadania, bo ja mam duży opór robić coś wbre
          > w niemu.

          A chcialabys, zeby maz bez oporu robil cos wbrew Tobie? Tak jak napisalas, sprawa wymaga przegadania i podjecia wspolnej decyzji, majacej na celu dobro dziecka.
          Nie znamy Twojego meza. Jest ryzyko, ze moze jest zbyt zwiazany ze swoja matka. Ale o tym Ty nalepiej wiesz. Z tego co napisalas dotychczas, jest nowoczesnym, cieplym mezczyznom, ktory lubi zajmowac sie dzieckiem.
          A zjakiego domu Ty wyszlas? Bylo cieplo i przytulnie. I Mama zawsze dostepna...?

          > Dlaczego niania z opcją drobnych porządków nie jest ok? Myślałam o tym, żeby pr
          > zychodziła dajmy na to godzinę po moim wyjściu (miedzy 8 a 9 mąż praktycznie za
          > wsze w domu) i zostawała godzinę po moim przyjściu z pracy. Wiadomo że trzeba b
          > y to było z nią ugadać pod względem zakresu obowiązków i ceny.
          >
          Bo moim zdaniem, to nie jest tylko kwestia ceny. Chodzi o predyspozycje do zabawy z dzieckiem, cierpliwosci, uwaznosci, wiedzy o kolejnych etapach rozwoju.
          Poza tym;-) dobra niania tez nie zrobi wszystkiego, co ktos jej kaze. Zapominasz, ze Tobie pracownik tez moze ´´podziekowac´´;-)
          Jak juz wspomnialas, byc moze nianie tez bedziesz musiala zmieniac i corka bedzie narazona na stres adaptacyjny do nowej osoby.


          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 18:33
            > Nie znamy Twojego meza. Jest ryzyko, ze moze jest zbyt zwiazany ze swoja matka. Ale o tym Ty
            > nalepiej wiesz. Z tego co napisalas dotychczas, jest nowoczesnym, cieplym mezczyznom, ktory lubi
            > zajmowac sie dzieckiem.A zjakiego domu Ty wyszlas? Bylo cieplo i przytulnie. I Mama zawsze
            > dostepna...?

            Jest nowoczesnym i ciepłym mężczyzną, młoda za nim szaleje. Nie przewidywałam żadnych problemów w układzie który ustaliliśmy, ale nie wzięłam pod uwagę jednego. Jest zadaniowcem, lubi pracować stąd dotąd. Dużo zajmował się młodą, gdy byłam w domu, ale to było na zasadzie - nie masz zgłoszeń, weź ją na spacer na 1,5h, albo weź młodą do idzcie na pocztę wysłać list, uśpij itp. Podejrzewam, że taka pełna opieka nad dzieckiem i próba ogarnięcia pracy jest dla niego trudniejsza niż myślał. Chyba stąd duży udział jego mamy.
            Mój dom? Rodzice pracowali na pełen etat, przeszli na emeryturę gdy byłam nastolatką (jestem najmłodszym, późnym dzieckiem). Nie było cukierkowo, ale miałam wsparcie zawsze gdy tego potrzebowałam, dziś mamy bliskie relacje jako rodzeństwo i jako dzieci rodziców. Mama mamy zmarła przed moim urodzeniem, mama taty nie dążyła do bliskich kontaktów, miała ukochane wnuki po ukochanym synu. Po powrotach mamy do pracy opiekowała się nami (całą czwórką) samotna sąsiadka. Zmarła wiele lat temu, a mnie do dziś jej brak.
            • napis_z_obrazka Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:41
              matce.juz.podziekujemy napisał(a):


              > Jest nowoczesnym i ciepłym mężczyzną, młoda za nim szaleje.

              I to jest najwazniejsze. (A nie jakies lustra, kuchenki... Moim zdaniem masz Problem z ustawieniem sobie;-) priorytetow )


              ~Nie przewidywałam żadnych problemów w układzie który ustaliliśmy, ale nie wzięłam pod uwagę jednego. Jest zadaniowcem, lubi pracować stąd dotąd. Dużo zajmował się młodą, gdy byłam w domu, ale to było na zasadzie - nie masz zgłoszeń, weź ją na spacer na 1,5 h, albo weź młodą do idzcie na pocztę wysłać list, uśpij itp.

              No i szklanka jest do polowy pelna, albo pusta;-) Zalezy kto i jak patrzy.
              Moim zdaniem, Twoj maz nie podwazal Twoich kompetencji i ustalonego podzialu rol. Ty nie pracowalas, on pracowal dorywczo. Oddal Ci zarzad, pomagal.
              Jak jest 2 kierownikow, to czesto sa klopoty:-)

              ~Podejrzewam, że taka pełna opieka nad dzieckiem i próba ogarnięcia pracy jest dla niego trudniejsza niż myślał. Chyba stąd duży udział jego mamy.


              A ja podejrzewam, ze niejedna mloda kobieta ma problem z ogarnieciem wszystkiego i jesli ma chetna do pomocy (czesto takze pracujaca mame to skorzysta;-) Kazdemu potrzebna jest pomoc, nie tylko Twojemu mezowi.

              A poza tym nie rozumiem Waszego planu, pogubilam sie.
              Twoj maz ma nadal pelnic opieke nad dzieckiem z pomoca dorywcza mamy czy Twoja T ma przyjezdzac na 8-9 godzin zamiast niani?
              Ojcu tez przysluguje urlop na opieke i potem zaliczenie tego czasu do emerytury. Twoj maz ma wlasna dzialalnosc, czy dorywcze zlecenia?
              Nie musisz odpowiadac. Chodzi mi, czy macie swiadomosc prawa z tego tytulu.

              A propos emerytury T. Jasne, ze lepiej miec dobra i byc niezaleznym. Ale czasami tak sie nie da. Tak czy siak, przyzwoitosc nakazuje jednak rodzicow wspomoc w biedzie na stare lata. Nie wiem tez, czy cos odziedziczycie (mieszkanie np.)

              > Mój dom? Rodzice pracowali na pełen etat, przeszli na emeryturę gdy byłam nasto
              > latką (jestem najmłodszym, późnym dzieckiem). Nie było cukierkowo, ale miałam w
              > sparcie zawsze gdy tego potrzebowałam, dziś mamy bliskie relacje jako rodzeństw
              > o i jako dzieci rodziców. Mama mamy zmarła przed moim urodzeniem, mama taty nie
              > dążyła do bliskich kontaktów, miała ukochane wnuki po ukochanym synu. Po powro
              > tach mamy do pracy opiekowała się nami (całą czwórką) samotna sąsiadka. Zmarła
              > wiele lat temu, a mnie do dziś jej brak.

              No i jak wspominasz swoja nianie, to pamietasz czy lustra blyszczaly i jak wygladala jej kuchenka?;-)

              Ja nie mam pojecia o alergiach. Moim zdaniem wytlumaczenie T problemu alergii i diety zostaw mezowi. Moze dobrym sposobem bylaby ich wspolna wizyta u lekarza. Moze lekarz lepiej wytlumaczy i wspomoze swoim autorytetem?

              • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:11
                > A poza tym nie rozumiem Waszego planu pogubilam sie.
                > Twoj maz ma nadal pelnic opieke nad dzieckiem z pomoca dorywcza mamy czy Twoja T ma
                > przyjezdzac na 8-9 godzin zamiast niani?
                >Ojcu tez przysluguje urlop na opieke i potem zaliczenie tego czasu do emerytury. Twoj maz ma wlasna > dzialalnosc, czy dorywcze zlecenia?
                > Nie musisz odpowiadac. Chodzi mi, czy macie swiadomosc prawa z tego tytulu.

                Mąż nie pracuje dorywczo, to normalna praca na umowę, tyle że polega na byciu w gotowości i reagowaniu na bieżąco. Mam prawo do urlopu, ale w teorii miało być tak, że przesuwa spotkania na popołudnia.

                > A propos emerytury T. Jasne, ze lepiej miec dobra i byc niezaleznym. Ale czasami tak sie nie da. Tak > czy siak, przyzwoitosc nakazuje jednak rodzicow wspomoc w biedzie na stare lata. Nie wiem tez, czy > cos odziedziczycie (mieszkanie np.)

                U nas zachodzi pytanie, dlaczego i czy na pewno się nie da. I czy nie mając dobrej pracy można nie pracować wcale. Nie myślalam że dostanę tak dużo odpowiedzi, zaczęłam po południu odpowiadać każdemu z osobna, ale tak się nie da, napiszę pod spodem jeden post.
    • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 09:50
      ja byłbym skłonny skorzystać z usług teściowej, na próbę chociaż
      kilka uwag:
      - niepotrzebnie przejmujesz się jej sytuacją na rynku pracy. po prostu trzeba z nią pogadać otwarcie o tym - "teściowo, może wolałabyś poszukać prawdziwej pracy gdzie staż będzie się liczył w ZUSie, karnety Multisport, itd., bo my tego wszystkiego nie możemy zapewnić" - i ostatecznie będzie to jej decyzja i konsekwencje

      - ma skłonności do spóźniania się ale to Twój mąż jej synek będzie brał na klatę konsekwencje skoro jest w domu, Ty nawet nie musisz poruszać tego tematu dopóki w ten sposób nie zawiedzie Ciebie

      - skaza, ale kto to stwierdził?, masz masz na to papier od lekarza? albo jakieś objawy? no to jej pokaż i porozmawiaj co można a czego nie można. dużo matek świeżo po porodzie ma jakieś podejrzenia że wszystko uczula, wiec najchętniej jadłyby tylko gotowanego kurczaka i ziemniaki, z tym że kurczak na antybiotykach hodowany więc też alergen :)

      - jak chcesz zatrudniać też sprzątaczkę to możesz wziąć kogoś innego w weekendy
      • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 10:15
        Oj Heniu, nie poddawaj w watpliwosc kwestii skazy u dziecka, autorka chyba wie lepiej jak to z jej dzieckiem jest. Na skaze nie potrzeba zadnego papieru, wystarczy bacznie obserwowac reakcje skorne dziecka. Sama jestem mega alergikiem i nie mam na to zadnego papieru, bo w testach tego nie widac, widac natomiadt po reakcjach skornych.
        • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 11:13
          nie wątpię w tę skazę, ale w rozmowie z teściową warto mieć jakiś argument typu dowód albo autorytet.
          z drugiej strony to pamiętam co się działo na forach przyszłych matek za moich czasów, np. "matka karmiąca nie powinna jeść miodu* bo moze być jakieś zakażenie"

          * na 90% chodziło o miód, 10% że już nie pamiętam

          poszukałem wtedy w necie i wszystko co znalazłem to że
          - raz
          - 25 lat temu
          - w Nowej Zelandii
          - był przypadek skażenia miodu
          - ale to było skażenie związane z warunkami transportu i przechowywania, a nie z właściowości surowca.

          I na tej podstawie miód jest do dzisiaj na czarnej liście dla matek karmiących :)
          nie żebym uważał że miód jest jakimś cudownym pokarmem, ale pokazuję z grubsza mechanizm
          • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 12:18
            A w przypadku niani zadnego dowodu czy autorytetu nie potrzeba, wystarczy zwykla informacja czy prosba. Babcia, ktora nic nie robi sobie z informacji przekazywanych przez synowa nt. skazy dziecka, raczej nie bedzie bezpieczna opiekunka dla dziecka z problemami. A kwestia alergii to naprawde powazna sprawa, sama raz nieswiadomie zaliczylam wstrzas anafilaktyczny z utrata przytomnisci wlacznie i od tego momentu traktuje te sprawy mocno powaznie.Skaza moze byc poczatkiem dalszych problemow z alergia, warto aby dziecko bylo pod kontrola dobrego alergologa.
            • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 12:49
              przypomniał mi sie kawał który przerobię na potrzeby tego wątku
              idzie Zuzia z dzieckiem żeby zostawić u teściowej na kilka godzin.
              idzie i rozmyśla
              "porozmawiam z nią żeby nie dawała dziecku żadnego nabiału"
              "ale to nic nie da, ona jest uparta i tak da"
              "no ale może jak poproszę i wytłumaczę to nie da"
              "ale to nic nie da, ona myśli że jest najmądrzejsza na swiecie"

              w końcu doszła do domu teściowej, zapukała, w drzwiach ukazała się uśmiechnięta teściowa a Zuzia:
              "wsadź sobie w dvpę ten nabiał ty stara wariatko!!!"
              • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:09
                To ja Ci napisze swoj ' kawal', przychodzi Henio do mamy czy tesciowej zostawic jej do opieki swojego wychuchanego rocznego synka i jak zawsze przypomina o pamietaniu o diecie dziecka z uwagi na jego skaze bialkowa. Mamusia czy tesciowa kiwa glowa, ze tak, oczywiscie, po czym jak tylko szczesliwy Henio przekracza drzwi mamusia juz biegnie do kuchni, zeby wnuczka nakarmic zdrowym jedzonkiem w postaci nabialu, bo rodzice dziecka sa okropni i mu zdrowo jesc nie daja, a przeciez ona pamieta, ze dzieci jej byly chowane na nabiale i nic im nie bylo, a skaza bialkowa to tylko wymysl mediow :-)
                • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:20
                  no i co? mamy chwilę prawdy:
                  - albo Henio Dżunior znosi to bez problemu więc sytuacja ze skazą jest nieaktualna / wymyślona
                  - albo Henio Dżunior pokrywa się wysypką, teściowa dostaje zyebę od Seniora, widzi że zięć jest mądrzejszy niż wygląda, i zaczyna z nabożną czcią realizować jego dyrektywy
                  • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 13:33
                    Oj Henio, Henio, z Ciebie to jednak jest prawdziwy optymista. Reakcje alergiczne na skorze wychodza z opoznieniem, w tym kilkudniowym, w zyciu babci nie udowodnisz, ze to po jej zdrowym jedzonku dziecko wysypalo :-) wiec Ci nie uwierxy, bo papieru zadnego na to nie masz i autorytetem dla niej w tych sprawach nie jestes, wiec dalej bedzie robila swoje :-)
                    • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 19:36
                      wierzę, ale też wyobrażam sobie że jak powiesz o tym teściowej to nie będzie starała się nakarmić dziecko jakimś jogurtem czy czymś takim, a gdyby jednak, to w pełni zasługuje na joby :)
                      wtedy też będzie dobry moment żeby powiedzieć mężowi - "widzisz, nie sprawdza się twoja mama, szukamy profesjonalnej niani"
                      • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:55
                        Wyjasnie w zastepstwie autorki, alergeny z jedzenia zjedzonego przez matke przechodza do mleka ktorym karmione jest dziecko i to dziecko ma po tym mleku objawy alergii. Dlatego matki karmiace dzieci alergiczne musza stosowac scisla diete, bo w przeciwnym razie dzieci maja azs, skaze bialkowa, itp. i mocno cierpia przy tego typu dolegliwosciach. Dlatego prawidlowa dieta dla takiej matki to podstawa i warunek zdrowia dziecka.
                        • iziula1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 11:34
                          Zuzi1 są teraz nowe wytyczne dotyczące diety i karmienia piersią. Nie stosuje się diety matek karmiących. Moja córka ma AZS, alergie na jajko kurze. Ja karmiac piersią mogę jeść je do oporu, córką nie ma po tym żadnego odczynu.
                          Natomiast jeśli córką zje choćby odrobinkę, poliże coś co ma w sobie jajko kurze ma odczyny na skórze.
                          Nie wiem jak to jest z przechodzeniem alergenów do mleka , podejrzewam że gdybym ja miała alergie i zjadła coś co mnie alergizuje to przeciwciała trafiłyby z mlekiem do organizmu dziecka.

                          Wytyczne przy KP to je się wszystko, różnorodnie,zdrowo. Nie odstawiamy się mleka krowiego ani innych alergenów chyba, że matka ma stwierdzoną alergie na dany składnik. Wtedy tak.
                          • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 11:50
                            I tutaj mozliwa jest taka wlasnie sytuacja, ze autorka ma alergie ( ukryta) i przeciwciala przechodza z jej mlekiem do organizmu dziecka.A dziecko ma potem problemy. Jezeli matka dostrzega zwiazek pomiedzy scisla dieta a lepsza forma zdrowotna dziecka, to oznacza to, ze dieta ma sens.
                            • milamala Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 01:11
                              matce.juz.podziekujemy napisał(a):

                              > Podaj proszę źródło tych wiadomości (albo zamilknij i nie wprowadzaj ludzi w bł
                              > ąd). Tak się składa, że pracuję w branży medycznej i pierwszy raz słyszę.

                              Pozwole sobie odpowiedziec na pytanie nie zadane mnie.
                              Nie wiem jakie jest zrodlo "tych wiadomosci", wiem natomiast, ze te zasady stosowane sa powszechnie w Holandii a tu lekarzy oraz ludzi z branzy medycznej tez nie brakuje - gdy zaistnieje potrzeba zweryfikowania roznych teorii.
                              Kobiety karmiace jedza tu gremialnie co chca i nie notuje sie najwyrazniej zadnych powiklan. Ja sama nie mam alergii, moja corka ma za to na laktoze. Dowiedzialam sie o tym dopiero gdy odstawilam piers. Podczas karmienia jadlam wszystko.
                          • milamala Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 01:03
                            iziula1 napisała:

                            "> Wytyczne przy KP to je się wszystko, różnorodnie,zdrowo. Nie odstawiamy się mle
                            > ka krowiego ani innych alergenów chyba, że matka ma stwierdzoną alergie na dany
                            > składnik"

                            Dokladnie tak jest w Holandii. Matka karmiaca je wszystko (co jej osobiscie nie szkodzi) i troche mnie zawsze dziwi na polskich forach dzieciowych przedziwny jadlospis dla matek karmiacych (nawet bez alergii matki i dziecka).
                            • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 08:33
                              milamala napisała:


                              > troche mnie zawsze dziwi na polskich forach dzieciowych przedziwny
                              > jadlospis dla matek karmiacych (nawet bez alergii matki i dziecka).


                              Jeśli dziecko nie ma żadnych alergii to też mnie dziwi. Moje pierwsze nie miało i jadłam wszystko. Ale drugie niestety miało ciężka alergięi moja dieta bardzo pomagała.
    • koronka2012 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 14:07
      Z ciekawości - poruszasz z T kwestię diety, mówisz, że dziecko musiało zjeść coś szkodliwego, opisujesz skutki - i co ona na to? wypiera się? uczysz ją jak czytać etykiety, na co zwracać uwagę? niestety dla wielu starszych osób komunikat "nie może jeść przetworów mlecznych" nie jest równoznaczy z tym, że nie można dać np. jogurtu, danonka itd.

      Po drugie - uważasz, że niania będzie lepszym rozwiązaniem - to forsuj swoje zdanie, przedstawiając mężowi argumenty, z opcją pomocy w domu na czele.

      Skoro dziecko jest małe, śpi w ciągu dnia - osobiście nie widzę przeciwskazań żeby niania w tym czasie zrobiła np. prasowanie, czy ogarnęła łazienkę. Matki siedzące w domu z dziecmi to robią, dlaczego niby niania miałaby mieć z tym problem? kwestia dogadania się co do zakresu obowiązkow i kasy.
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 18:51
        Nie wiem czy napisałam wystarczająco zrozumiale w pierwszym poście - T notorycznie podaje jedzenie z nabiałem DLA MNIE. Notorycznie, od pierwszego obiadu na jaki nas zaprosiła po przejściu na dietę (wtedy jeszcze na próbę). Części przypadków nie wyłapałam, a były pogorszenia nie wiadomo skąd. Część było oczywistych - ziemniaki z polane łygą roztopionego masła, zabielona zupa, nałożona mizeria, więc grzecznie odstawiałam talerz i tłumaczyłam że nie mogę tego jeść, bo zawiera masło/śmietanę/mleko, a więc nabiał. Nie wiem jak to tłumaczyć, mąż też nie wie, widzę że jest mu głupio za mamę, nie raz ją po prostu opieprzył. I co? I nic. W ciągu ostatnich 10 dni byłam tam dwa razy - przyniosła mi z kuchni nałożoną na talerz kukurydzę polaną masłem i propozycję zabielonej jarzynowej.
        Ma od męża kategoryczny zakaz karmienia małej jedzeniem innym niż przygotowanym od nas. Zresztą widzę że mąż stara się nakarmić posiłkiem stałym jeszcze u nas, jej zostawia odciągnięte mleko.
        • chocolate_cake Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 19:18
          Doskonale cię rozumiem. Byłam na diecie przez rok kiedy karmiłam piersią córkę. Dzięki temu naprawdę wyglądała nieźle. Tylko że to wymagało dużo dyscypliny i faktycznie nie każdy rozumiał, że nie można jeść roztopionego masełka 😉 a 14 lat temu to było dla niektórych dziwactwo. Teściowa może nie kojarzy co można a czego nie. Moja mama i teściowa ciągle pytały o to i nawet coś tam specjalnie innego dla mnie robiły gdy byliśmy na obiedzie.
          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:14
            Ja nie wiem, co mogłabym jeszcze zrobić, żeby skojarzyła. Moja mama jest od niej ponad 20 lat starsza i jest w stanie zapamiętać, czego nie można. Jeśli zaprasza nas na obiad, zawsze mam odłożone ziemniaki w całości bez żadnej "okrasy" i garnuszek zupy odlany przed jej zabielaniem. Nakład pracy praktycznie żaden, nie gotuje dla mnie nic specjalnie, a ile mam lżej mogąc zjeść coś z pewnego źródła.
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:36
              Nie krepuj sie, tylko zadaj tesciowej pytanie wprost: dlaczego czestujesz mnie zupa ze smietana, ktorej nie moge jesc. Czy mozesz mnie poczestowac zupa bez smietany. I poczekaj na to co odpowie. Jezeli ta kobieta jest zaburzona osobowosciowo, to niektore jej zachowania moga byc dla Ciebie kompletnie niezrozumiale. Poczytaj : zaburzenia osobowosci objawy.
              • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 23:55
                Zadam przy następnej wizycie. Jaką odpowiedz obstawiasz?
                Wiem, ze to brzmi nieprawdopodobnie, ale dzis tam byłam i dalej było to samo.
                - Poczęstuj się, może coś wybierzesz dla siebie. Tu jest sałatka, tylko ona ma fetę.
                - Dziękuję, nie jem fety Poproszę musztardę,zrobię sobie kanapkę z wędliną.
                - bardzo proszę. A i zaraz ukroję ci szarlotki.
                - A czy w cieście jest śmietana?
                - No tak, dałam tylko jedną łyżkę.


                Sama jak to teraz przeczytałam, stwierdzam ze jestem nienormalna ze tam jeszcze chodze.
                • milamala Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 01:16
                  matce.juz.podziekujemy napisał(a):

                  "> Wiem, ze to brzmi nieprawdopodobnie, ale dzis tam byłam i dalej było to samo.
                  > - Poczęstuj się, może coś wybierzesz dla siebie. Tu jest sałatka, tylko ona ma
                  > fetę. "

                  Moze babcia prawdopodobnie slusznie nie wierzy we wplyw pokarmu matki karmiacej na alergie dziecka.
                  Gorzej gdyby karmila alergenami bezposrednio dziecko.
                  Moja tesciowa tak robi. Ciagle ma w pogotowiu czekoladowe mleczko dla mojej corki (alergia), bo dziecko tak lubi to mleko a wyrodna matka nie daje.

                • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 10:04
                  Prawdę powiedziawszy to nie widzę problemu. Tj. jak dla mnie to sama go tworzysz. Odeszłam od jedzenia mięsa długo przed tym, zanim w PL zaczęło się o tym mówić głośno. I chodziłam do rodziny/znajomych, bywałam częstowana różnymi rzeczami - to normalne. Ale zwyczajnie dziękowałam za jedzenie, mówiłam, że nie jestem głodna i tyle. Bo wiedziałam, że bez sensu jest tłumaczyć, że zupa ugotowana na mięsie, choć go nie ma w sobie i tak ma mięsne białko, tłuszcz itp. I prawdę powiedziawszy idąc do domu, w którym wiedziałabym, że ktoś nie rozumie takich rzeczy, po prostu bym poszła po obiedzie i już. Podziękowała za jedzenie i poprosiła o herbatę. I tak, jak ja nikogo nie zmuszam by gotował "pode mnie", tak moi goście nie zmuszają mnie, by dostali w moim domu mięso. Myślę, że nie darzysz teściowej sympatią i stąd ta złość na śmietanę w szarlotce.
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 18:17
                  Nie wiem co obstawiac :) dziwna kobieta. A napisz, co robi Twoj maz, gdy Ty saczysz sobie ta herbate, czy tam jesz ta kanapke, czy on jakos wtedy reaguje, czy tez w najlepsze zajada sobie smaczny mamusiny obiadek :) i co woqczas z Toba, gdzie w takiej sytuacji ten obiad jesz? Wczoraj sie zastanawialam nad tymi zachowaniami i pomyslalam sobie, ze moze to brak empatii jest, ze ona o Tobie i Twoich potrzebach nawet nie pomysli. Czy dostrzegasz u niej empatie w innych sprawach? czy troszczy sie tylko o syna i wnuczke?
                  • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:14
                    Nie mogę nic zarzucić mężowi, z ręką na sercu. Gdy T. dzwoni zaprosić na obiad, pyta co jest planowane i przypomina o diecie. Gdy podawała coś z nabiałem, tłumaczyłam ja spokojnie, tłumaczył on spokojnie, potem już mniej spokojnie (osobiście i przez telefon, gdy widzieliśmy że małą wyrzucało kilkanaście godzin po obiedzie u niej) i .... nic.
                    Pytasz co robię? Dziękuję i nie jem. Teraz już nie przychodzę w porze obiadowej, proszę herbatę/kawę i często mam własne ciastka do tego.
                    Troszczy się. Wiem że to zabrzmi złośliwie, ale brzmi to raczej jako wyuczone gdakanie typu ubierz się bo zmarzniesz. Nie wiem, czy zrozumiesz, mówienie tego wynika raczej z roli społecznej niż przekonania.
                    • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:24
                      Rozumiem o czym piszesz. Zadaj jej to pytanie odnosnie obiadu wprost i poczekaj na odpowiedz, moze to cos wyjasni. Z tak zachowujaca sie osoba powinnas byc bardziej bezposrednia, jezeli jakichs jej zachowan nie rozumiesz, a Cie one dotycza, to pytaj jej sie precyzyjnie wprost dlaczego tak robi, dlaczego nie zostawi dla Ciebie talerza nie zabielonej zupy, tylko masz siedziec glodna i patrzec jak maz je.
        • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 20:56
          Twoja tesciowa zachowuje sie dziwnie jesli chodzi o kwestie obiadowe zwiazane z Twoja dieta, to nie jest normalne zachowanie, szczegolnie, ze maz zwracaj jej juz na to uwage, ale bez skutku. Obserwuj bacznie zachowania tesciowej i meza, przyjrzyj sie dokladniej ich relacji, czy tesciowa czesto zawraca synowi glowe swoimi sprawami, czy ich wiez jest b. bliska. Czy tesciowa ma meza, jak wyglada ich relacja, jak wyglada relacja ojca z synem? Czy maz ma rodzenstwo? Czy czujesz, ze tesciowa Cie lubi, czy czujesz jakis dystans miedzy Wami, czy zdarzylo sie kiedykolwiek, ze stanela po Twojej stronie, a nie po stronie syna? Jaka jest Twoja relacja z tesciem, czujesz sie akceptowana w tej rodzinie, czy jest bliska i ciepla relacja miedzy Wami a rodzicami meza?
          • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:45
            zuzi - w dużej mierze trafiłaś, tu nie chodzi o zaburzenie osobowości, tylko ... sama nie wiem jak to określić, może zaburzone relacje rodzinne by tu pasowały. Niekoniecznie chciałam się rozpisywać, skupiłam się na swoim problemie, bo jakby nie było, życie prywatne rodziny męża jest ich życiem prywatnym.
            Nie, nie mam z nią ciepłych rodzinnych relacji, mało wspólnych tematów - inne charaktery, inne priorytety, inny temperament. Ale nie sądzę, żeby "bliska i ciepła relacja miedzy nami" była obowiązkiem od dnia ślubu. Czy zdarzyło się, że stanęła po mojej stronie - nie dawałam jej rozstrzygać poważnych małżeńskich problemów, w pierdołach stawała.
            Ale mamy tu osobę po rozpadzie dwóch związków, w dużej mierze uzależnioną od swojej mamy (której zdanie było motorem do rozbicia małżeństwa), która dużo rzeczy ugrywa manipulacją.

            Może źle sformułowałam pierwszy post, stąd w odpowiedziach nacisk na skazę, a nie na punkt trzeci. Postaram się nieco inaczej. Boję się, że za chwilę padnę ofiarą manipulacji i teściowa wmanewruje w nasze życie, dodatkowo wykorzystując nas finansowo. Do tematu "dlaczego nie mogę pracować" bardzo pasuje wnuczka poniżej roku i synowa z dobrze płatną, ale wymagającą pracą. Podejrzewam, że dlatego tak ochoczo zajmuje się córką i próbowała wbić do naszego mieszkania pomagać.
            Podejrzewam, że myśl kiełkowała już długo, ostatnią pracę straciła gdy byłam w ciąży, w międzyczasie odbyła dwie podróże zagraniczne, pracy cały czas szuka. Kto tak szuka, mając dodatkowo na całkowitym utrzymaniu dwunastoletnie dziecko? Nie wiem czy to moja schizofrenia, chyba dlatego tu napisałam.
            • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 23:59
              Po tym co teraz napisalas napisze, nie to nie jest Twoja schizofrenia, to sa tesciowej zaburzenia osobowosci, nie wiem tylko jakie, moze wlasnie narcystyczne. Trzymaj od niej swoje dziecko z daleka, mezowi powiedz, ze po Twoim trupie jego matka bedzie zajmowala sie Waszym dzieckiem, odseparuj ta kobiete na duzy dystans od swojej rodziny. Nie sluchaj meza, rob to, co podpowiada Ci Twoja intuicja, maz moze byc uzalezniony od matki, stad to parcie, aby to ona wlasnie opiekowala sie Wadzym dxievkiem, nie daj siebie ani dziecka w to wkrecic za zadne skarby swiata. Powiedz mu, ze jego matka Ciebie zawsze na obiedzie czestuje alergenami, wiec nie ma takiej mozliqosci, aby byla dobra i bezpieczna opiekunka dla dziecka. Narcyzi/ psychopaci uzalezniaja ludzi w tym swoje wlasne dzieci od siebie, przejmuja nad tymi ludzmi kontrole, wykorzystuja ich do wlasnych celow i dyrygujacich zyciem, a ich dzievi, czy wdpolmalzonkowie bedac uzaleznieni potulnie sie na to wsxystko zgadzaja. W takiej sytuacji istnieje ryzyko takie, ze Twoj maz moze nie byc wstosunku do Ciebie lojalny, bo jego lojalnosc moze sie kierowac w strtrone matki.Badz czujna iuwazna, nie zgadzaj sie na to co Ci nie pasuje albo odnosnie czego masz watpliwosci. Chron swoja rodzine przed tesciowa manipulantka. Poczytaj koniecznie pelna wersje bloga : krxykopomoc.blox.pl
            • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 00:00
              Nie wiem, czy ktos zrozumiał o tym dziecku od poczatku. Ja myslałam, że chodzi o jakąś dorywcza opiekę nad np. dwunastolatkiem z sąsiedztwa. Trzeba bylo tak pisać od razu. Znaczy - osoba niewydolna generalnie, a mąż od niej uzależniony. Ja bym się raczej zastanowiła, czy JUŻ nie utrzymujesz tej teściowej, bo z czegoś przeciez żyje. Podejrzewam, że mąż i tak już jej daje pieniądze jakieś. Spytaj go o to wprost.
    • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 15:08
      Tak na wstępie: jesteś matką wciąż bardzo małego dziecka i każda rzecz budzi twój znacznie większy strach niż wzbudziłaby u osoby, która ma już starsze dzieci. Pomyśl o tym czasami, kiedy się denerwujesz i przeszkadza ci gdzie dziecko ma drzemkę i czy na pewno trwa ona tyle, ile trwałaby przy tobie. Rodzice zajmują się dziećmi w inny sposób, ale to nie znaczy, że koniecznie w gorszy. Widzę to po mnie i po mężu - kiedyś podobnie jak ty obawiałam się chwil, gdy opiekował się dzieckiem sam przez dłuższy czas. Ale nic się dziecku nie stało, jest całe i zdrowe, a teraz kiedy wyjeżdżam to zauważam po powrocie, jak fajnie sobie też czas ułożyli, ile innych rzeczy robili itp. Choć oczywiście, gdy moje dziecko było w wieku podobnym do twojego, to panikowałam tak bardzo, że musiałam się powstrzymywać przed telefonami przypominającymi o godzinie karmienia itp. Dlatego postaraj się nie deprecjonować tego, w jaki sposób twój mąż zajmuje się dzieckiem.
      Średnio mi się podoba niania z opcją porządków. Oczywiście przy tak małym dziecku jest trochę czasu na inną aktywność, bo dziecko ma drzemki, ale sprzątanie po prostu wyczerpuje i jeśli chcesz mieć nianię, która będzie faktycznie spędzała aktywnie czas z dzieckiem, to nie łącz tego ze sprzątaniem. Niania mojej córeczki jedynie pomaga ogarnąć pokój małej po zabawie, ewentualnie pozbiera zabawki na podwórku i de facto więcej w tej kwestii nie chciałabym od niej oczekiwać.
      Myślę, że jednym z powodów, dla których twój mąż może mieć obiekcje wobec zatrudnienia niani, jest fakt, że spędzałby dużo czasu w domu z obcą kobietą. Zresztą to mogłoby być również dla niej krępujące. Widzę po własnym mężu, że w dni, kiedy przychodzi niania, a M akurat pracuje w domu, zabiera graty i jedzie popracować do pobliskiej restauracji, by ani on, ani opiekunka nie czuli się skrępowani. Poza tym obecność rodzica utrudnia opiekunce pracę bo dziecko nieustannie ciągnie do rodzica, który jest w domu. Myślę, ze w przypadku teściowej twój mąż czułby się mniej skrępowany.
      • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 18:53
        Dziękuję, przemyślę. Rzeczywiście jestem świeżym rodzicem i na pewno w pewnej części masz rację.
        Jeśli chodzi o opór męża, to przyznał że po części wynika on także z obecności obcej osoby w domu. Ja też nie wiem jak to będzie, nigdy nie byłam w takiej sytuacji.Ale większy opór ma dlatego, że mogłaby tą pracę wykonywać jego mama.
        • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 17:21
          Napiszę ci, jak my sobie z tym poradziliśmy, może coś z tego cię zainspiruje. Odkąd córka skończyła pół roku pomaga nam niania, przychodzi 2-4 razy w tygodniu na kilka godzin jednorazowo. Początkowo po to, bym mogła odpocząć i mieć wsparcie w okresach wyjazdów M, później bym mogła powoli wrócić do pracy. M prowadzi własną firmę i dość często pracuje w domu, dzięki czemu poświęca dziecku dużo czasu, naturalnie poza okresami wyjazdowymi. Ja mam wolny zawód, który pozwala na pracę w domu, choć oczywiście raz na jakiś czas mam jakieś spotkania czy 2-3 dniowe wyjazdy. Planujemy każdy tydzień praktycznie we troje, czyli my plus niania. Zaznaczamy kto i kiedy ma jakie zobowiązania, czasami nieco zmieniamy wcześniejsze plany, by ustalić hmmm..., harmonogram :D I to się sprawdza.
          Niestety nie mamy żadnej babci, nikogo z rodziny w pobliżu, więc nie mieliśmy wyjścia i musieliśmy znaleźć opiekunkę. Pewnie, gdybyśmy mieli taką osobę chętną do pomocy, to nie wahalibyśmy się skorzystać. Ale tu muszę zaznaczyć jedno - oboje jesteśmy bardzo asertywni i nie mamy problemów z jasnym określaniem swoich potrzeb i oczekiwań oraz z rozdzieleniem rzeczy istotnych, od tych nieważnych. Np. nie przeszkadza mi to, że po kilku godzinach zabawy z nianią dom wygląda jak po przejściu tornado, mogę bez problemu zaakceptować to, że np. dziecko czasami nie zje obiadu, bo nie miało ochoty wrócić do domu z placu zabaw itp., jeśli wiem, że jest pod dobrą i przyjazną opieką.
    • smoczy_plomien Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 16:34
      Czy jesteś w stanie stwierdzić, z czego na 100% wynika podawanie przez teściową nabiału? Moja córka również ma skazę, a teściowa choć bardzo ją kocha, po prostu nie ogarnia tematu alergii, bo za jej czasów czegoś takiego nie było. Określenie "mleko i produkty pochodne" jest z jakiegoś powodu zbyt mało precyzyjne, bo po takiej instrukcji zapytała, czy posmarować córce kanapkę masłem. Trzeba jak krowie na rowie, za przeproszeniem, przygotować listę i wypisać wszystkie popularne produkty zakazane albo wydrukować z neta ściągę dla alergików - są takie gotowe listy. Wg mnie zasady są proste, trzeba czytać składy. Ale moja teściowa tego nie robi, natomiast jak jest u nas, to spisuje konkretne produkty, których używamy. Tylko czasem zapisuje np. "kaszka bobovita niebieska", a potem kupuje niebieską, ale z mlekiem. Dziwne to stworzenie, ale na pewno wtopy nie wynikają ze złej woli. Edukacja trwała ok. pół roku, teraz od jakichś 2 miesięcy jest OK. Natomiast jeśli pomimo wyraźnej listy rzeczy zakazanych, teściowa nadal będzie je podawać, to jest to już zła wola i dyskwalifikuje ją z funkcji opiekunki.

      Również zgadzam się, że ten układ się nie sprawdzi, ale rozważyłabym go tymczasowo ze względu na bardzo młody wiek dziecka. Oczywiście o ile będzie stosować się do wskazówek żywieniowych.
    • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 21:29
      Generalnie widzę sytuację podobnie jak Zuzi, inne tylko akcenty bym położyła.
      1. W sytuacji, gdy jest mośliwość finansowa zatrudnia się najlepsza nianię. Nianię powinni akceptować oboje rodziców. Pierwsza kandydatura teściowej odpowiada mężowi, Tobie - nie. Więc naturalne jest, że szuka się dalej. Tu dla mnie nie ma żadnego problemu.
      Problemem jest, że z jakiegos powodu Twój mąż nie chce zaakceptować, że oboje rodzice decydują, a Ty z jakiegoś powodu nie stawiasz sprawy ostrzej. Podejrzewam, że w jakiś sposób czujesz, że jesteś blisko granicy nie akceptowanej przez męża zmiany i boisz się to jasno przedstawić.
      2. Problem z alergią - juz wiele lat temu były różne dziwne diety na rózne doleglisowći. Jeśli ktos tego nie rozumie, to nie nadaje się do bliskiej współpracy w tak duzym zakresie jak opiekunka dziecka. Nie wnikniemy - za niska inteligencja, brak dobrej woli, roztargnienie, zlosliwość (więcej mozliwości nie przychodzi mi do głowy) - każdy powód powoduje, że wracamy do punktu 1 i szukamy następnej kandydatki.
      Może obrazowo - gdy mąż bedzie szukał osobistej sekretarki;), niech sam sprawdza kandydatki. Opiekunka ma spełniać standardy Waszej dwójki (trójki w zasadzie:) i stad nie ma zdania bardziej ważącego. Ale musi być dobra wola szukania.
      3. Przyjrzałabym się bliżej temu, że opiekunka by męża "krepowała". Nie chce opisywać osobistych doświadczen, ale coś podobnego kiedyś słyszałam od osoby generalnie "z problemami". Czy mąż w ogóle tak siedzi w tym domu sam całymi dniami, czy ma dobre kontakty z ludźmi, etc. Generalnie i tak opiekunke chyba przy tak malutkim dziecku byscie jakos dlużej wdrażali w pracę? Przypomina mmi ten watek wątek sprzed roku Felicyty.jones bodajże. Masa problemów, a między słowami, że mąż czasem nie odbiera telefonów. Potem się okazało, że np. z przedszkola, od zony, gdy dzwoni z innego telefonu, etc. Takie sprawy wg mnie nalezy zawsze głębiej badać, może w bliskiej relacji nie wyłapujesz wszystkiego. Może cos wyłapujesz i stad nie chcesz jasno stawiać sprawy.
      Coś w ten deseń mi się to układa.
      Albo jakaś dziwna zalezność od matki (z tym naciskiem chyba własnie pisze bardziej Zuzi).
      • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 21:39
        Odnośnie rozważań Edwiny, że jesteś świeżą matka. To nic nie zmienia, mąż jest świeżym ojcem. Możesz być całkowicie przewrażliwiona, ale w Twoim domu poruszasz się poi swoich współrzędnych, a nie innych "bardziej doświadczonych". Nie jestem za takim wchodzeniem w czyjeś "bardziej dojrzalsze" buty. Do własnego domu bierze się na stałe kogos kto nam odpowiada, a nie naszej "dojrzalszej" wersji:) Opiekunka powinna odpowiadać Tobie i mężowi. Szczerze - w pewien sposób takie rozważania, czy forsowanie męża by mnie nieźle wkurzyły. Owszem, przegadać sprawę, ale nie możę mąż fiksować. Powinien umieć to zaakceptować.
        Kompromis w tym wypadku to nie kwestia zatrudnić czy nie tesciową, ale wspólnie znaleźć opiekunkę odpowiadajacą WAM OBOJGU. Tak bym radziła to mężowi przedstawiać. Być może kolejnych 5 opiekunek tez któremus z Was nie będzie odpowiadać, ale za to 6 może być ideałem.
        • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 21:53
          Jeszcze chciałam obalić krążący tu mit o niewystępowaniu "kiedyś" (kiedy?) alergii. Nie mam akurat żadnego poradnika pediatrycznego pod reką z lat naszych rodziców, ale "Domowy poradnik medyczny" z 1988 r. (sprzed 27 lat) jako główne alergeny u dzieci wymienia mleko i jaja, a troche nowsza "Medycyna naturalna" też zajmuje się kwestiami alergii i tez pisze o wpływie zatrutego środowiska:). To nie był temat nieznany.
      • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 21:47
        Te dziwne zachowania matki moga pochodzic wlasnie z zaburzen osobowosci, pytanie jakiego typu zaburzen, skad te ciagle zmiany jej pracy i bezrobocie, skad ten ped do prowadzenia Wam domu, gdybys tylko wyrazila na to zgode. Czy dostrzegasz u tej kobiety jakies zachowania zawlaszczajace, jakas krnabrnosc, brak reakcji na Wasze prosby tylko trwanie przy swoim za wszelka cene ( oprocz kwestii diety), jak tesciowa reaguje na otwarta krytyke? Zacznij sie po prostu bardziej szczegolowo przygladac tej rodzinie, zastanow sie, czy niektore z ich zachowan, nawykow etc. nie wydaja Ci sie dziwne, inne, niezrozumiale.
        • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:42
          No coś w ten desen. Nie wiem, jak ktoś z wykształceniem przynajmniej podstawowym mógłby nie wiedzieć, co to produkty mlekopochodne. Z drugiej strony - ktoś wie, że nie może podać gosciowi jakiegoś produktu, to sie raczej stara zrobić cos dozwolonego (chyba, że go faktycznie nie lubi, tak tez bywa), albo przed wykończeniem np. przed polaniem masłem podzielic na dwie części. Ja osobiscie nie znam osoby dorosłej, która by tego nie ogarnęła. Z drugiej strony - po takim potraktowaniu w bliskiej rodzinie, bym zwyczajnie przy drugim zaproszeniu na obiad grzecznie spytał, przepraszając za taki mały nietakt, co bedzie podane, bo ma się jakies tam zalecenia zdrowotne i nie bedzie problemem zjeść u siebie wczesniej albo sobie ugotować kaszy gryczanej z surówka marchewka-jabłko. Autorko, ta Twoja miękkość jest dość duża w tym układzie, właśnie zazwyczaj mlode matki wymagaja przestrzegania pewnych zaleceń lekarskich, równiez z uwagi na to, że konsekwencje opieki zawsze ostatecznie spadna na rodziców (dodam jednak, że ja już któryś raz przy kolejnym dziecku widze kompletnie inne zalecenia dawane przez tego samego pediatrę, zawsze się śmieję, a on mówi, że "zalecenia się ostatnio zmieniły":)).
          • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 05.09.15, 22:55
            "Zresztą widzę że mąż stara się nakarmić posiłkiem stałym jeszcze u nas"
            Chłopina się zwyczajnie boi matki.
            Ja osobiscie nic bym nie miała do jeźdzenia i na cały dzień do babci, jakby tak było Wam wygodniej. Ale w normalnej syutuacji, babcia by tę zupke zrobiła bez smietany, albo syn stanął przy matce i o tym zwyczajnie przypomniał. Mi to troche przypomina tez moja mame, która gdy była u mnie dodawała sól do potraw dla dziecka, żeby były smaczniejsze, zarzekała się, że nie dodawała, jakąś tam swoja wizję chciała przeforsować (może i z miłosci i żeby dziecinka miala smaczniej:)), pamiętam jej konsternację, jak sól schowalam w inne miejsce:) Cyrk, ale w powazniejszych kwestiach nie chciałoby mi się zwyczajnie bujać, tym bardziej, że to wszystko by się odbywało poza Tobą i Twoim nadzorem.
            • heniek.8 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 07:48
              > Mi to troche przypomina tez moja mame, która gdy była u mnie dodawała sól do potraw dla dziecka,
              > żeby były smaczniejsze, zarzekała się, że nie dodawała, jakąś tam swoja wizję chciała przeforsować

              a czy Twój mąż nie powinien wtedy posłuchać intuicji i odseparować dziecko od tej kobiety? :)
              chyba że go postawiłaś do pionu i kazałaś dorosnąć, wtedy oczywiście nie
              • paris-texas-warsaw Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 09:31
                Faktycznie mojej mamie nie dałabym dziecka pod opiekę, ale nie po soleniu, choć to tez obrazuje jej kryptodziałania, a po tym jak obraziła się na trzylatka, który się z nią czyms nie chciał podzielić i wybiegła z domu w świat:) Dodam, że mój mąż miał znacznie większa intuicje do mojej mamy, co jest zrozumiałe, bo nie był w żaden wieloletni układ uwikłany. Zaznaczę, że jednak moja mama nigdy nie była brana pod uwagę jako potencjalna opiekunka etatowa.

                Podsumowując widzę duże prawdopodobieństwo, że wyglada to tak:
                Mąż stoi na twardym stanowisku, co jest znamienne dla osób mających już plan ustalony. Pewnie sprawa jest z matką przyklepana, nawet okres adaptacji już się odbywa. Co do karmienia po kryjomu i jawnie produktami zabronionymi - biorąc pod uwagę, że jednak matka wyjeżdżała do pracy za granicę i ma 12 letnie dziecko, to podejrzewam, że jest sprawna umyslowo i temat alergii nie jest jej zupełnie obcy, to stawiałabym, że daje te produkty z nadzieją, że karmienie piersią się w koncu zakończy, bo zawsze łatwiej karmić mm będąc opiekunką, niż bawić się z odciaganym. Na cos takiego bym stawiała.
                Z mężem rozmawiałabym stanowczo, tak jak on. Pokazała te wszystkie kwestie jasno na białym, a przy okazji pobytu u teściowej sama mówiła, że szukamy jakiejś kompetentnej opiekunki, i również pytała, czy mama jakiejś pracy nie szuka. Tak, żeby nie było jakichs niedopowiedzeń. Myślę, że mąż za daleko mógł zajść w ustaleniach z matką i teraz jest w klinczu. Jesli teściowa faktycznie nadawała się na opiekunkę, to nie mając pracy, już dawno by nią została, ktoś z sasiadów czy ktoś z okolicy, sam by jej taką pracę zaproponował, ona by taką pracę znalazła w okolicy nawet zajmując sie swoim dzieckiem.
                • zuzi.1 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 10:29
                  Zgadzam sie z Paris. Moze byc tez tak, ze poniewaz tesciowa widzi, ze autorce bardzo zalezy na karmieniu piersia i unikaniu alergenow, to z czystej zlosliwosci wynikajacej z zaburzen osobowosci robi wszystko na przekor, aby uniemozliwc synowej to na czym jej tak bardzo zalezy, dlatego tez podaje jej zawsze obiad z nabialem plus jest b. prawdopodobne, ze moze dokarmiac dziecko produktami zabronionymi. Maz autorki jako osoba uzalezniona od matki i posluszna jej, w pewnym stopniu chce zrobic matce dobrze, zrobic to czego ona oczekuje, dlatego tak nalega na oddanie matce dziecka do opieki. W wielu podobnych watkach przewija sie ta kwestia, ze czesto taka zaburzona matka prze silnie do opieki nad wnukiem, rzuca teksty daj mi je pod opieke, ja Ci je wychowam, niektore matki bardziej zaburzone robia nawet wszystko, w celu zawlaszczenia takiego wnuka, stawiaja sie podswiadomie w roli jego matki, odcinajac prawdziwa matke od dziecka, czasem w tych cyrkach moze pomagac takiej matce jej syn, tlumaczac swojej zonie, ze jej sie wydaje, ze matka zachowuje sie nienormalnie w stosunku do dziecka, ze zonie sie tylko wydaje i chyba ma omamy wzrokowe, bo nic zlego sie nie dzieje itd. W zwiazku z czym autorko powinnas tak jak napisalam postawic meza do pionu i wymoc na nim ograniczenie kontaktow z matka do kontaktow koniecznych jedynie, zweryfikowac, czy maz nie prxyczynia sie do przedluzania sie okresu bezrobocia matki, finansujac jej zycie, sprawdzic, czy oboje na Tobie nie pasozytuja, posilkujac sie Twoimi srodkami czy fin. czy innymi do ich wylacznych celow. Taki uzalezniony od matki maz jest jak narkoman, tylko narkotykiem jest zaburzona matka. Postawienie meza do pionu i ograniczenie do minimum jego i Waszych kontaktow z matka ma na celu odciecie go od tego nalogu w ktorym tkwi od wielu lat. Ograniczenie kontaktu z nalogiem doprowadzi po jakims czasie do tego, ze facet sie wyrwie z uzaleznienia od matki i zacznie zachowywac sie w sposob zdrowy, nie jak nalogowiec. Musisz zrobic w jego przypadku to samo. co bys zrobila z synem narkomanem, stawiasz go do pionu i ograniczasz kontakt z uzaleznieniem, stawiasz twarde warunki i pilnujesz, aby ich przestrzegal.Gdy robi wszystko, aby miec kontakt z nalogiem, Ty mu to uniemozliwasz odcinajac go od nalogu. Moze byc na Ciebie wsciekly, moze stosowac dzialania za Twoimi plecami aby do nalogu wrocic, w kooperacji z matka moze robic wszystko, aby uniemizliwic Ci Twoje dzialania. Musisz to przezyc i robic konsekwentnie swoje, wiedzac co mu dolega i jaki jest cel Twoich dzialan, tj. skuteczne odciecie go od uzaleznienia od matki i jej manipulacji. Poza tym w takiej sytuacji po jakims czasie powinnas namowic meza na terapie u psychologa, ktora pomoze mu wyjsc z uzaleznienia od toksycznej matki.
                  • yoma Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 12:30
                    I tak z prostego pytania "niania czy teściowa" dowiedzieliśmy się, że matka niedojrzała, ojciec uzależniony, teściowa narcyzka, a cała rodzina głęboko dysfunkcyjna do trzeciego pokolenia wstecz. Dziecko jak najszybciej do rodziny zastępczej, zanim stanie mu się nieodwracalna krzywda. Moje serdeczne gratulacje, Burrougs by tego nie wymyślił.
    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 16:42
      Przychylam się do stanowiska Twojego męża. Też bym wolała pomoc teściowej, niż niani. Do niemowlaka nie wzięłabym obcej osoby, jeśli by to nie była absolutna konieczność (rodzina mi wymarła, wojna, czy coś w ten deseń). A skoro mąż chce się opiekować i robi to wystarczająco dobrze, to ja bym wzmacniała tę linię, niż odwrotnie.
      • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 18:54
        Jeszcze dodam, że różnica charakterów, poglądów, lubienie/nielubienie się itp schodziłyby u mnie na dalszy plan. Z teściową nie trzeba się przyjaźnić ani duchowo porozumiewać. Natomiast prawdopodobieństwo, że jej na dziecku będzie zależało, będzie je kochać i dobrze traktować jest nieporównanie większe, niż w przypadku obcej osoby.
        Rozumiem też męża, któremu będzie trudno, gdy po chałupie będzie mu się plątać obca osoba. Unikałabym tego, jak tylko by było można. Ostatecznie to mąż będzie z nią w domu, a nie- żona, która pracuje poza domem i ma takie coś z głowy.
        • anku1982 Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 22:14
          To wszystko zależy od charakteru teściowej. Dziecko autorki wątku ma alergię pokarmową, a babcia - mimo próśb - zapraszając młodych na obiad, podaje potrawy nie nadające się do jedzenia w diecie matki karmiącej to dziecko. O czym to świadczy? Ciekawe jak szybko doszłoby do konfliktów na tle próśb rodziców do postępowania zgodnie z wytycznymi lekarza? Są teściowe i teściowe, niestety...
        • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 06.09.15, 23:16
          Tak jak pisałam gdzieś wcześniej, ciepłe i serdeczne stosunki nie są obowiązkiem i ich brak nie spędzał mi snu z powiek. Ale nad powierzeniem dziecka osobie z różnicą poglądów i przekonań mocno się zastanawiam. Na razie to jest niemowlak, ale czas płynie.
          Zostawiłabyś córkę, dziewczynkę pod opieką kobiety, która zachowanie niesie przekaz, że mężczyźni są źli i prędzej czy później wyjdzie z nich drań? I rzeczywiście, naiwnie patrząc kobieca linia tej rodziny nie ma szczęścia w związkach. Patrząc realistycznie, same sobie ten koszmar fundują - widziałam naocznie już kilka akcji, conieco w chwili szczerości opowiedział ojciec męża (i nie mam powodów mu nie wierzyć).
          Moja T. ma trzech synów, powiedziała że zawsze marzyła o córce, nie udało się, za to los wynagrodził ją wnuczką. Zostawiłabyś z nią córkę na trzy pierwsze lata jej życia?
          • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 14:19
            > Zostawiłabyś córkę, dziewczynkę pod opieką kobiety, która zachowanie niesie przekaz, że mężczyźni są źli i prędzej czy później wyjdzie z nich drań?

            Niemowlaka? I na pierwsze trzy ;lata życia? Tak. Coś mi się zdaje, że te kwestie nie zaprzątają główki niemowlęcia ani małego dziecka.
            Poza tym, kwestie wpływania światopoglądowego na dziecko można omówić z teściową, ergo: umiejętność stawiania granic. Da się (wyjątki potwierdzają regułę).
            • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 07.09.15, 22:23
              Skoro nie dało się z nabiałem, dlaczego ma się udać ze światopoglądem? Zresztą jej światopogląd to jej sprawa, ja chcę tylko chronić córkę.
              Co do głosów, że dopóki podaje nabiał na mój talerz, a nie córce. Sakramentalne "a ja chłopcom dawałam do zupki/kaszki trochę glukozy i kapkę masełka" padło tysiąc razy. Wczoraj powiedziałam, że młoda średnio lubi marchewkę i odpowiedź? Tak, dodać trochę masełka i glukozy.
              • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 07:24
                A dlaczego ma się udawać z jej światopoglądem? Co Ci do jej światopoglądu? O to własnie chodzi, że coś ci jednak jest, a nie powinno być.
                W czym niby chronisz dziecko, gdy ni z gruchy ni z pietruchy wyciągasz poglądy teściowej na relacje damskomęskie? Miną hektary czasu, zanim to będzie dotyczyć Twojej córki. I to właśnie pokazuje, że swoją niechęć do teściowej flancujesz na córkę. To TY masz problem z teściową, nie- córka, i ten problem powinnaś rozwiązywać poza córką.

                Poza tym, masz problem z rozmową z mężem. I także ten problem powinnaś rozwiązywać poza córką.
                • matce.juz.podziekujemy Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:47
                  Nie dziwię się, że podchodzisz do tego co piszę sceptycznie, musiałabyś być w mojej sytuacji, żeby to zrozumieć. Nie dalej jak miesiąc temu przy okazji założenia działalności z mojej branży przez znajomego rodziny T skomentowała, że (parafrazując): w razie jak mąż okaże się draniem i się rozstaniemy będę mogła tam dorobić. To teraz wyobraź sobie babcię idącą z trzylatką na plac zabaw i mówiącą jej że może za jakiś czas rodzice się rozstaną - tonem jakby opowiadała o pogodzie, czymś normalnym.
                  Jestem prawie pewna, że będzie chciała uświadomić córkę, jakim (wg. niej) człowiekiem jest jej były mąż, bo o tym potrafi opowiadać godzinami, z żywymi emocjami jakby to było wczoraj. Ja przepuszczam to przez zdrowy rozsądek (i trochę relacje męża i teścia), dzieckiem łatwo zmanipulować.
                  Przed naszym ślubem były pomruki ze strony T i jej matki, że jeśli na wesele zaprosimy ojca męża z jego żoną (razem kilkunatu lat - nie rozstali się z jej przyczyny) to one mogą się nie zjawić. Nie podjęliśmy tematu, zaprosiliśmy wszystkich, sensownie rozplanowaliśmy stoły i jakoś poszło. Za chwilę zaczną się urodziny, komunia itp. u nas jest tradycja że dziecko w pewnym wieku samo zaprasza.
                  • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 09.09.15, 08:23
                    1. Trzeba było to napisać w pierwszym poście.
                    2. Twoje dziecko na razie nie ma trzech lat.
                    3. Z jakichś powodów Twój mąż aprobuje postępowanie swojej mamy.
                    4. Można spróbować takim zachowaniom stawiać granice bez radykalnych kroków typu: odcinamy dziecko od babci.

                    Wnioski: rozwiąż sprawę z mężem. Dowiedz się, dlaczego mu to nie przeszkadza. To on powinien wziąć ciężar dobitnej rozmowy ze swoją mamą.
              • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 09:53
                matce.juz.podziekujemy napisał(a):

                > Skoro nie dało się z nabiałem, dlaczego ma się udać ze światopoglądem? Zresztą
                > jej światopogląd to jej sprawa, ja chcę tylko chronić córkę.

                OTÓŻ WŁAŚNIE.
                Nie trzeba naginać babci światopoglądu, ale też nie trzeba oddawać dziecka pod opiekę osobie, która nam nie odpowiada.

                > Wczoraj powiedziałam, że młoda średnio lubi marchewkę i odpowiedź?
                > Tak, dodać trochę masełka i glukozy.

                Czasem mam wrażenie, że to zrozumieją i poczują tylko osoby bezpośrednio lub pośrednio (przez bliskich) dotknięte alergią i/albo nietolerancją... które milion razy słyszały tekst w stylu: "oj, przecież odrobinka nie zaszkodzi; no chyba się nie zatrujesz!; moje dzieci jadły i jak ładnie wyrosły" i dalsze w tym stylu. Kto sam tego nie doświadczył, prawdopodobnie uzna takie "gadanie" jako mało szkodliwe. Ktoś, kto wie, czym się kończy taka "odrobinka" - reaguje emocjonalnie, bo to NIE JEST TAKIE TAM GADANIE. Jest szkodliwe na wielu poziomach - nie tylko w postaci wysypki na skórze.
                • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 10:48
                  No popatrz, Olu, ja mam dzieci mocno alergiczne- przeszliśmy AZS, zaburzenia oddychania, szpitale, odczulania, wstrząsy anafilaktyczne, SOR-y na wyjazdach poza dom, syn do tej pory nosi przy sobie adrenalinę. I jakoś mam do tego podejście niehisteryczne. Da się? Da się.
                    • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 13:56
                      Bo tak jest. Mutuje. Często dzieci pokarmówki wyrastają całkowicie.
                      Ale co to wszystko ma mieć do tematu? Potrafisz rozmawiać na temat?

                      Co zaś do "masełka i glukozy", to pewnie też nie wiesz (tak jak z alergią), że wit. A i D metabolizują się w tłuszczu (masło bardzo dobre), a glukoza nie uczula ani nie szkodzi (poza cukrzycą). Może także i tego nie wiesz, że glukoza jest częstą składową kroplówek dla ludzi, jako substancja niemal idealnie przyswajalna.
                      • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 14:17
                        vilez napisała:

                        > Co zaś do "masełka i glukozy", to pewnie też nie wiesz (tak jak z alergią), że
                        > wit. A i D metabolizują się w tłuszczu (masło bardzo dobre),

                        No skąd - nic nie wiem, tylko Ty wiesz.
                        Ale zdziwię Cię - chodziłam do szkoły podstawowej i tam mnie nauczyli na biologii skrótu ADEK (i czasem F). Pamiętasz, o co chodziło?
                        Masło jest najlepsze, nie używam niczego innego. O ile nie masz alergii na mleko krowie. Wiesz, że robi się je z mleka?

                        > a glukoza nie uczula ani nie szkodzi (poza cukrzycą). Może także i tego nie wiesz, że glukoza jest
                        > częstą składową kroplówek dla ludzi, jako substancja niemal idealnie przyswajalna.

                        Oczywiście, że nie wiem - bo i skąd? Przecież nie z Technologii Żywienia, którą onegdaj kiedyś tam skończyłam.
                        Dziecko nie jest niedożywione, tylko mu nie wchodzi marcheweczka, więc nie trzeba paść go glukozą. Która nie jest akurat niczym zdrowym, nie tylko dla cukrzyków. A w czasach wszechobecnego cukru we wszelkich możliwych formach i postaciach to tak - dodatkowy cukier o superwysokim IG jest szczególnie pożądany, jasne...
                        Aha - ale tego także nie wiem, tak mi się jakoś samo napisało, no wiesz...
                        • vilez Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 14:39
                          No wychodzi na to, że ci się napisało ... dziwnie. Tak, jakbyś tej wiedzy jednak nie miała. Bo, że nie wiesz, ze dzieci często z pokarmówki wyrastają, że alergie mutują- nie wiesz. To skąd mam wiedzieć, czego jeszcze z wiedzy podstawowej nie wiesz.
                          Glikoza z pewnością jest zdrowsza od cukru białego i od fruktozy. No i nie wiem, czy wiesz, ale bywa dodatkiem kulinarnym. Rozumiesz znaczenie słowa: dodatkiem? Gdybyś nie rozumiała- wyjaśniam: dodatkiem nie da rady kogokolwiek upaść. I właśnie jako dodatek bywa dodawana do marchewki i np. groszku. Tak, jak i inne dodatki.
                          Niemowlę akurat toleruje wysokie IG doskonale. Bo jego dieta w dużej mierze zasadza się na węglowodanach, w dodatku- uważaj, bo to zgroza- prostych. Dziecko je doskonale metabolizuje.

                          Masło jest bardzo zdrowe. Dziecku daje się masło, jeśli nie jest prowadzona kuchnia wege. Mam nadzieję, że rozumiesz, że jako dodatek?
                          • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 14:52
                            vilez napisała:

                            > Masło jest bardzo zdrowe. Dziecku daje się masło, jeśli nie jest prowadzona kuchnia wege.
                            > Mam nadzieję, że rozumiesz, że jako dodatek?

                            A ja mam nadzieję, że Ty rozumiesz, że najzdrowsza rzecz jest zakazana, jeśli ma się na nią alergię? Bo przy alergii nie tylko "dodatek", ale nawet śladowa ilość szkodzi?
                              • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 15:48
                                vilez napisała:

                                > Przy skazie białkowej dziecko zasadniczo może jeść masło. Chyba, że zareagowało
                                > kiedyś wyraźnie i wyłącznie na masło. Ergo, nie masz wiedzy w temacie.

                                Skaza białkowa to nie jest to samo co alergia.
                                Nie mam wiedzy, ale coś tam kiedyś słyszałam, że masło - owszem, szczególnie klarowane - jest pozbawione białka w dużym stopniu, ale nawet to klarowane może zawierać go śladowe ilości.
                                Aha - czytałam też, że matka dziecka nie chce, żeby podawać mu masło. Hmmm... co z tym zrobimy? Może podamy ukradkiem, tak żeby nie widziała?
                                  • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:36
                                    iziula1 napisała:

                                    > Masło klarowane jest pozbawione laktozy i kazeiny.

                                    Ale nie w 100% - to raz.
                                    Dwa - teściowa raczej używała nieklarowanego masła.
                                    A trzy - dla alergika nawet ŚLADOWE ilości mogą być szkodliwe. Jako celiak dobrze wiem, że jeśli coś kiedyś było pszenicą, to choćby zostało oczyszczone do imentu (wódka, syrop glukozowy czy np. skrobia pszenna bezglutenowa) - szkodzi mi. Choć niektórym innym celiakom nie szkodzi. A jeszcze inni lądują w szpitalu po cukierku z syropem glukozowym wyprodukowanym z pszenicy (niezawierającym glutenu, a jakże...). Podobnie jest z alergią, bo jako latami niezdiagnozowany celiak nabawiłam się do kompletu różnych alergii, więc - jak twierdzi vilez - nie mam wiedzy, ale mam doświadczenie. Bolesne.
                                    Mięso wołowe też nie zawiera laktozy ani kazeiny, a jednak NIEKTÓRZY uczuleni na mleko krowie, także wołowiny nie mogą jeść.
                                      • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:47
                                        iziula1 napisała:

                                        > Ogólnie rzecz biorąc wątek zboczyl z głównego nurtu już dawno. Nie dotyczył ani
                                        > alergii ani masła....

                                        To prawda, ale akurat alergia została w nim dość mocno podkreślona przez autorkę, a alergicy wiedzą, czym kończy się lekceważące traktowanie sprawy - czyli potencjalne zagrożenie, kiedy dzieckiem zajmie się osoba, której trudno uwierzyć, że zdrowe masło może komuś zaszkodzić.
                                        Tak czy siak - uważam, że autorka powinna poszukać niani.
                                        I - jak pisze niżej edw-ina - nie wdawać się w dyskusję "na argumenty", bo argumenty zawsze można zbić, można z nimi dyskutować. A tu nie ma o czym dyskutować - nie chce takiej niani, tylko chce inną - jej dziecko i jej wybór.
                                        • edw-ina Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 16:57
                                          Tak, ale napisałam też o tym, by nie wylała dziecka z kąpielą. Tj. by jej niechęć do teściowej nie sprawiła jednocześnie, że np. dziecko będzie spędzać mniej czasu z tatą, któremu łatwiej jest pogodzić opiekowanie się maluchem, kiedy pomaga mu mama (nie krępuje go) niż kiedy jest w domu obca jednak osoba. Tu trzeba mądrości, szczerości i też umiejętności określenia priorytetów.
                                          • ola_dom Re: Opieka nad dzieckiem - porządkuję czy gmatwam 08.09.15, 17:01
                                            edw-ina napisała:

                                            > Tak, ale napisałam też o tym, by nie wylała dziecka z kąpielą. Tj. by jej niechęć do teściowej

                                            To prawda. Ale ta niechęć nie jest wyłącznie stąd, że jej nie lubi, bo tak i że nie ma chemii.
                                            Ta niechęć ma dość jasne podstawy.
                                            Powtórzę po raz kolejny - jak można zaufać i oddać pod opiekę maleńkie dziecko osobie, która własnym dzieckiem nie dość dobrze umie się zająć??? Przecież jej własny syn, dwunastolatek - to jeszcze dziecko. A ta kobieta jest nieodpowiedzialna, czy ktoś się z tym nie zgodzi?