Taka sytuacja. Długie

08.09.15, 13:56
Ojciec ma majątek po swoim ojcu: dom i parę hektarów. Plus jakąś kasę, ale tę przepieprza równo, po czym bierze się za biznes. Ma dwójkę dzieci. Jak mu biznes nie wychodzi, wkręca starsze dziecko (kończące studia w innym mieście i pracujące już) w założenie firmy nr 2 i uczynienie go pełnomocnikiem. Córka młoda, niedoświadczona, zajęta studiami i pracą, zgadza się głupio i podpisuje wszystkie podsuwane kartki in blanco. Po pewnym czasie okazuje się, że w ostatniej chwili, za radą kolegi, ojciec cały majek (tj. dom i pole) przepisuje na syna. Żeby ocalić wszystko przed zlicytowaniem. W którymś momencie córka chce wziąć niewielką pożyczkę w banku i zonk: nie dostanie, bo nie spłaca kredytów. O których pojęcia nie ma. Koniec końców dostaje wezwanie od komornika, który ją informuje, że ma milion długu i mnóstwo wierzycieli. Ścigają ją wraz z US i ZUS. Ojciec problemu nie widzi, bo przecież "to się załatwi, w koszty sobie wpiszą". Płyną lata, córka wychodzi za mąż, zgodnie z radą komornika pracuje tak, by nie mógł jej zająć pensji, ale i tak co i rusz kolejne rachunki ma zajęte. Ojciec nadal nie widzi problemu, za to widzi go mąż, wspierający ją z całych sił, co skutkuje nienawiścią ojca do zięcia, bo "po co się wtrANca?". Córka z mężem mają niewielki na kredyt (na męża oczywiście), ale gdy wali się frank, sprzedają go, zamierzając w przyszłości wybudować dom bez kredytu, bo nigdy nic nie wiadomo. I faktycznie, nie wiadomo, bo nagle córka ląduje na oiom i nie wiadomo, czy przeżyje. W szpitalu spędza parę miesięcy, wychodzi niepełnosprawna, ogólnie rzecz ujmując. Ojciec twierdzi, że choroba jest winą męża córki (sic!!!). Córka z rodziną póki co wynajmują dom i zbierają kasę na dom własny. Wtedy ojciec, napędzany wrzaskami matki, mówi, że ponieważ podobno (!!!) tak córkę skrzywdził tymi długami, to da jej kasę na dom, kasa z pola przekształconego na działki budowlane (wszystko oczywiście należące do brata, który parę lat wcześniej wypiął się na wszystko i wyjechał na antypody). Córka starannie wyszukuje wymarzoną działkę i projekt. Działka zostaje zakupiona. Natomiast ojciec ma w dupie to, że córka z mężem chcą partycypować w kosztach, żeby dom miał lepszy standard i okazuje się nagle, że wspólne działanie zakończyło się na zakupie działki, a resztę ojciec zaczął robić za jej plecami. Projekt kupił sam bez konsultacji, i nagle się okazało, że na działce są już wykopy. W córce, zawsze mało asertywnej i niestety uległej, coś po chorobie pękło. Myślała, że owszem, fantastycznie, że ojciec chce jakoś zrekompensować jej te wszystkie sądy, zajęcia itp., finansując budowę, ale że to będzie wyglądało zgoła inaczej. A tymczasem on nadal robi wszystko po swojemu, nie mówiąc nic nikomu. Dom ma być dla córki, nie dla niego, a córka nie ma nic do gadania. Powiedział też, że nie życzy sobie, żeby córka z mężem dokładała się finansowo, bo jak jej mąż się dołoży, to "się będzie rządził w domu".
Córka z mężem, wku....wieni na maksa, doszli do wniosku, że jeśli ojciec nie ustąpi, oni rezygnują z tego prezentu i kupią inną działkę i wybudują dom sami, z pomocą teściów, którzy od dawna deklarowali się z pomocą, bo sprzedają dom. Miało to być wspólne przedsięwzięcie, a wyszedł mega kwas. Brat, na którego wszystko widnieje (zakupiona działka też jest na niego) powiedział, że on się wtrącać nie będzie, bo to nie jego sprawa.

Pytanie. Co byście zrobili na miejscu córki i jej męża?
    • akn82 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 14:27
      Ja na jej miejscu, odcielabym się od rodziny zupełnie. Zrezygnowała z domu i w trybie pilnym udala się na intensywną psychoterapię.
      I w takiej sytuacji finansowej nie robiła większych zakupów w postaci np innego domu.
      • aqua48 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 14:42
        Ja tak samo.
      • bablara Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 14:43
        Ale tak naprawdę to nie wiemy jaka jest sytuacja finansowa córki.
        Ja zdecydowanie zrezygnowałabym z prezentu, bo ojciec tutaj nikogo nie szanuje i będzie się czuł jak u siebie. Chyba wystarczyłby mi tylko okazjonalne spotkania z taka rodziną.
        • koronka2012 Re: Taka sytuacja. Długie 10.09.15, 21:03
          Trudno mówić o jakimkolwiek prezencie, skoro i działka i dom na niej wybudowany formalnie są własnościa brata...

      • marina2 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 14:43
        dokłądnie tak jak powyżej napisano plus uwaga,ze córka ma autentycznie świętego męża
    • annb Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 14:53
      pomijając wstęp i rozwinięcie to imho trzeba być ciężkim idiotą aby chcieć partycypować w budowie domu NIE NA SWOJEJ DZIAŁCE.
      Podziwiam brata. nie wtrąca się, czeka az mu dom wybudują.
      Bo czyja działka, tego dom, a o zwrot nakładów na nieruchomośc to do sądu...i bujać się przez długie lata
      • joasia33 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 15:33
        Sytuacja finansowa jest taka, że po chorobie córka utraciła większość klientów (wolny strzelec). Wiadomo, parę miesięcy w szpitalu, potem też stałe przywiązanie do szpitala, więc moce przerobowe mniejsze. Plus, córka przez długie lata współpracowała z pewną firmą, dającą jej stałe zlecenia. Niestety, gdy komornik zastukał do tej firmy, by zająć należności córki, współpraca się zakończyła. Obecnie córka jest na rencie i miewa okazjonalne zleconka na tzw. waciki. Literalnie. Mąż córki ma działalność, dobrze prosperującą, z dobrymi rokowaniami i tak właściwie od lat jest finansową ostoją rodziny (mają dwójkę dzieci). Ale w kredyt kolejny nie chce się pchać, bo gdyby nie daj Boże i on zachorował, to wiadomo, koniec. Co do brata, nie zamierza on wracać z antypodów i generalnie jest zdania (skrzętnie przed ojcem skrywanego), że ojciec jest podłym kretynem. Raczej więc siostry nie zrobi na szaro. Ale faktem jest, że sytuacja jest mocno nie taka.

        No dobra, tą ciężką idiotką jestem ja, która w końcu dojrzała do tego, by powiedzieć "dość!" i przestać się bać rodziców (tak, chyba nadaję się do terapii, ale to temat na inny wątek). Oni jutro przyjeżdżają, a ja od wczoraj chodzę rozdygotana, bo już wiem, że jutro będzie dintojra. Chciałam tylko zapytać o Waszą opinię.
        • alpepe Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 15:50
          Odwagi, przeżyłaś chorobę, przez to też przejdziesz!
        • asiek25 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 15:56
          > Co do brata, nie zamierza on wracać z antypodów i generalnie jest zd
          > ania (skrzętnie przed ojcem skrywanego), że ojciec jest podłym kretynem. Raczej
          > więc siostry nie zrobi na szaro.

          Skoro brat wydaje się być w porządku, to może sprzedałby te hektary, które mu ojciec przepisał i pomógł siostrze pozbyć się chociaż części długów? Lub w inny sposób wsparłby ją finansowo za te pieniądze?
          • joasia33 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 16:11
            No nie bardzo :-(. Brat niby jest w porządku wobec mnie, ale generalnie zdystansowany od wszystkiego fizycznie jak i psychicznie. Siedzi na antypodach i uważa, że te wszystkie hektary i tak są ojca. Palcem nie kiwnie. Dał ojcu pełnomocnictwo ogólne i tyle.
            • angiz Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 16:18
              Rodzicom powiedz wyraźnie, że oczekujesz od nich rekompensaty za krzywdy i wkopanie cię w chorą sytuację finansową. Ojciec ma spłacić długi w jakie cię wkopał, ma dać ci gotowkę do ręki jako rekompensatę i się od ciebie odp... Jak coś chce od was to na waszych warunkach a nie jego.

              I idź na terapię, poważnie. Jesli do tej pory pozwalasz ojcu na każde świństwo i się rodziców BOISZ , to jest gorzej niż kiepsko.
              A mąż chyba na świętego awansował, że po tylu świństwach ze strony twojej rodziny jeszcze ich wpuszcza do domu. Chyba, że to Ty robisz krecią robotę i się uparcie tatusinych portek trzymasz...
              • ola_dom Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 16:23
                angiz napisała:

                > Rodzicom powiedz wyraźnie, że oczekujesz od nich rekompensaty za krzywdy i wkopanie cię w
                > chorą sytuację finansową. Ojciec ma spłacić długi w jakie cię wkopał, ma dać ci gotowkę do
                > ręki jako rekompensatę i się od ciebie odp... Jak coś chce od was to na waszych warunkach a nie jego.

                Myślisz, że jak powie ojcu jasno i wprost, to on teraz wreszcie zrozumie i naprawi swoje błędy?
                Tzn. - jestem jak najbardziej za tym, żeby ojca nie oszczędzać i wprost mu powiedzieć, co i jak. Ale nie wiem, czy należy jednocześnie liczyć na to, że spłaci długi, odda gotówkę i tak dalej.

                A na terapię - obowiązkowo. Nawet jak z kasą krucho. Tym bardziej, że można się dostać na NFZ, a jak się nie pracuje w godzinach "etatowych" - to tym bardziej. KONIECZNIE.
                • angiz Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 16:39
                  Wydaje mi się że rodzina autorki, za przyczyną zapewne podporządkowania się ojcu, jest mocno wypaczona. Córkę ojciec wpędził na lata w długi uniemożliwiając jej normalne życie i pracę a ona nadal się go słucha, syn uciekł jak najdalej od rodzicow, zgodził się na wzięcie majątku na siebie ale dał ojcu wszelkie pełnomocnictwa..... przecież za chwilę ojciec nieruchomości też może zadłużyć... a matka po latach łaskawie mu awanturę zrobiła że corce coś powinien skapnąc z rodzinnego majątku, ale już na więcej dzialania się nie wysilila...
                  Cała rodzina jest z jakiegoś powodu ojcu ślepo posłuszna i rownocześnie jakby kompletnie ślepa na skutki tego co on robi i jak ludzi traktuje. Cała rodzina POPIERA GO w świństwach jakie robi, za parę mętnych obietnic chodzą jak na sznureczku.
                  No niepojęte. Jakieś emocjonalne niewolnictwo jak w sekcie i zatracenie jakiegokolwiek moralnego poczucia dobra-zła.
                  Nie wyobrażam sobie mieć za rodziców takiego oszusta i złodzieja. Lata minęły a NIKT Z TEJ RODZINY ojca nie zastopował i nie powiedział mu "dość tego"...
                  • angiz Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 16:46
                    To znaczy można zalożyć również, że ta rodzina sama taka jest w całości i tak trochę cwaniackie interesy ojca popiera. Każdy coś tam na czarno, bez umowy, z tupetem, byle wierzycieli do wiatru wystawić a samemu w kieszeni zostalo, i nie jest to w ich mniemaniu niemoralne. Takie rodziny też są, więc trudno wydawać jednoznaczne jakieś osądy, co najwyżej można dać upust swemu oburzeniu ;) na zjawisko i niesmakowi, że rodzice dzieciom takie świnie podkladają, a dzieci jak ..dzieci we mgle.
                    • joasia33 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 17:02
                      To już jest naciągane i nieprawdziwe :/, z tym popieraniem. Przede wszystkim całe lata nikt nie wiedział. Potem mąż pomagał mi, na ile mógł. Wynajął adwokata, gdy US ciągał mnie do sądu za odsetki od kredytu, usiłował wytłumaczyć ojcu, w konsekwencji zyskał w nim śmiertelnego wroga, który się wtrąca w nieswoje sprawy. I tak dalej, i tak dalej. Ojciec uważa to wszystko, co zrobił, za _potknięcie_, które może się zdarzyć każdemu.
                      • basiastel Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 17:39
                        Co US ma do kredytu i odsetek od kredytu?
                        • joasia33 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 18:16
                          Odsetki były błędnie wliczane w koszty, pomniejszając należny podatek.
                          • basiastel Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 20:29
                            A tak, to się zgadza.
                            Trudna sprawa, bo ojciec się nie zmieni. Musisz przejąć kontrolę nad tym, co na Twoje konto wyczynia, bo Was wykończy. Masz rodzinę, dzieci i prawo do spokojnego życia.
                            Ojciec pewnie będzie wściekły, bo mu podetniesz skrzydła.
                            I uprzedź brata, żeby się nie czuł taki "hop do przodu", bo też może mieć kłopoty.
                      • asiek25 Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 18:03
                        joasia33 napisała:

                        > Ojciec uważa to wszystko, co zrobił, za _potknięcie_, które może się zdarzyć każdemu.

                        Skoro ojciec ma świadomość, że nawywijał i Ty ponosisz tego konsekwencje, skoro ma pełnomocnictwa i cała rodzina uważa, że hektary i tak są jego (mimo że na brata), to niech ojciec sprzeda tę ziemię i pospłaca długi, które są de facto z jego winy.
                        Może również sprzedać dom i przenieść się z mamą do mieszkania, a część pieniędzy dać Tobie.
                        Dlaczego nie domagasz, aby wyciągnął Cię z tego, w co Cię wpakował?
                        • paris-texas-warsaw Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 22:23
                          Na kogo zapisana działka i dom będą, gdyby zakończyła się budowa?
                          Czy te długi jeszcze są niespłacone? Czy są poza zasięgiem finansowym Twoim i Twojego męża?

                          Generalnie, wg mnie, brać kasę w formie w jakiej ojciec ją daje. Jeśli daje w formie budowanego domu brać to, nie kłócić się. Wg mnie w takiej sytuacji lepsza kasa w formie domu, który się nie podoba, ale można by go sprzedać potem (na razie nic nie mówiąc ojcu o tych planach). Z taka osobą jeśli miałabym kiepską sytuację i byłabym przez nią wpędzona w długi, z których sama nie byłabym w stanie wyjść, byłabym w jak najlepszych układach. Pokłócenie się nic nie da, jak widać. Może z pomocą matki uda się jakoś zniwelować te długi, jeśli ojciec nadal ma majątek. W przypadku, gdy wszystko jest na męża, w razie jakiegokolwiek nieszczęścia wszystko odziedziczysz Ty (jeśli jesteście bezdzietni, to chyba nie tylko Ty) i wierzyciele zajmą ten majątek (chyba, że będzie od razu na kogoś innego zapis w testamencie). Generalnie - traktuj ojca chyba jak kontrahenta, który jest Ci winny masę kasy. O taką osobę w pewien sposób się dba... Trudno, ale tak jest. Dobra mina do złej gry na razie IMHO.
                          W nerwach można przede wszystkim dużo stracić. Ja bym starała się na to tak spojrzeć. I zasięgnęła szczegółowej rady prawnika, może są jakieś inne wyjścia, może coś związanego z majątkiem ojca i matki, z możliwą jej pomocą, może jakaś pomoc formalna brata, może rozmowa z proboszczem, może wejść z ojcem w jakaś spółkę, nie wiem, jakie są możliwości, ale weźcie głęboki oddech z mężem, szkoda dalej kasę tracić, narażać się jeszcze na wydziedziczenie, etc... Zawsze jest szansa, że wyjdziesz z tych niezawinionych długów, różnie się w życiu plecie.
                          Powodzenia i stalowych nerwów życzę:)
                          • paris-texas-warsaw Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 22:41
                            Może jakiś jeszcze manewr z odzyskaniem długu przez wierzycieli z wyzbytego na rzecz brata majątku. Póki ojciec jest pełnomocnikiem brata, to w tym układzie jest de facto nadal dysponentem tego majątku. Przez matkę bym działała.
                            Bardzo przytulam, jak to w internecie się pisze:) I polecam psychoterapię, swoją siłę z psychoterapii wysyłam Ci wirtualnie:)
                            • paris-texas-warsaw Re: Taka sytuacja. Długie 08.09.15, 22:53
                              Dom może, "żeby zięciu się nie wtrancał", niech wujek z Antypodów ręką Twojego ojca przepisze np. na Twoje dzieci, czy jaki tam myk będzie najlepszy. Jaki by ten dom nie był, to jest to dużo kasy, to się zawsze przyda. Wytłumaczysz, że dom będzie chroniony przed wierzycielamii przed Twoim mężem, ale jednak w Twojej gestii będzie nim zarządzanie, etc. A potem możecie sobie obok zbudować dowolny dom. Przynajmniej tyle byście w jakiś tam sposób odzyskali, o ile tak można to nazwać.
                              • akn82 Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 08:15
                                Jeśli dom jest naszej na wsi to nie jest wiele wart. Wielokrotnie więcej pewnie kosztuje urządzenie chałupy w np Świętokrzyskiem
                                Niż
                                Przyniosą zyski ze sprzedaży.


                                • paris-texas-warsaw Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 09:06
                                  Tu nie chodzi o zysk pomiędzy nakładami na dom, a ceną sprzedaży. Chodzi o wydębienie czegokolwiek w takiej sytuacji. Nie znamy sytuacji brata, jego powiązan rodzinnych, partnerki, dzieci,, planów, długów, etc. Ja podejrzewam, że gdyby był za siostrą, to pelnomocnictwo dałby niepełnosprawnej siostrze z "debetem" milion. Róznie może się życie potoczyć, na razie jest matka, ojciecstawia chałupę po swojemu, ale to jest zysta kasa. Ja bym łagodnie doprowadziła, do przepisania na dzieci, robiąc fikcyjny nawet front "uchronienia" majątku przed zięciem.
                                  • akn82 Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 09:31
                                    Rozumiem tok myślenia. Reasumując potrzebna będzie porada prawnika i psychoterapia :) Trzymam za autorkę kciuki!
                                    • joasia33 Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 10:16
                                      Dziękuję za opinie. Chyba to wszystko wydrukuję i dam ojcu lub mu powiem.
                                      Zamierzam pod koniec roku złożyć do sądu wniosek o upadłość konsumencką, w końcu nie mam nic praktycznie, do tego jestem niepełnosprawna, więc liczę, że sąd to uwzględni. W najgorszym wypadku za jakiś czas byłabym czysta. Dalej bez majątku, ale i bez długów.
                                      Ewentualnego przyszłego domu i tak nie da się sprzedać (akurat miejsce atrakcyjne), bo on w zamyśle ojca wszak nigdy nie będzie przepisany na mnie. Nawet, gdy będę wyczyszczona z długów. Dlaczego? Bo nie. Bo zdaniem rodziców jestem tym gorszym, niezaradnym dzieckiem, które niczego się nie dorobiło w życiu. A do tego, jak się ostatnio dowiedziałam, gdy usiłowałam ojcu wyjaśnić, czemu jestem zła, jestem cholernie roszczeniowa, podczas gdy mój brat jest wdzięczny. No i cóż tu powiedzieć...?
                                      • angiz Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 10:36
                                        joasia33 napisała:

                                        > Dziękuję za opinie. Chyba to wszystko wydrukuję i dam ojcu


                                        yyyyyy..... a ty w ogóle przeczytałaś co ludzie napisali?? z tego jak rozumujesz to widać, że jedyne na czym ci zależy to na opinii ojca, że to nie ty jesteś kiepska tylko on.

                                        myślisz, że tym dzieci wykarmisz??
                                        myślisz, że ojciec cię pokocha czystą miłością nagle i zrozumie jaki niesprawiedliwy był wobec ciebie??

                                        ty cały czas jedynie "walczysz o miłość" jakiegoś gnypka który ma cię w d.... zamiast pilnować swoich interesów i materialnych i emocjonalnych.

                                        mam podejrzenia, że ty nadal byś ślepo podpisywała dla ojca weksle in blanco gdyby tylko cie pochwalił i przytulił.

                                        Najwyższa pora myśleć jak dorosła osoba - kontra dorosła osoba. A nie dziecko proszące się o docenienie.
                                        • angiz Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 10:50
                                          I owszem, zadziałać powinnaś już dawno temu, że ojciec równowartość zadłużenia w które cię wkopał powinien ci dać z majątku rodzinnego w innej formie- np przepisać majątek na twoje dzieci, albo przepisując na brata-to tobie dac pełnomocnictwa.
                                          Czujesz się pokrzywdzona, że ma o tobie opinię rodzinnej "nieudaczniczki", ale zauważ że taką pozę przyjmujesz właśnie wobec niego ! nie walczysz o swoje, nie upominasz się, bierzesz długi na klatę i czekasz by mąż cię ratował, a wobec ojca jesteś zagubiona i bezradna i nie umiesz się mu sprzeciwic, jego decyzje uważasz za swięte, a sama tylko kwilisz, że cos byś chciała i coś ci się należy- ale nie forsujesz tego na spokojnie wobec rodziców ani brata.
                                          Twój ojciec to cwaniak i krętacz, dostałaś po nosie za bezmyślność wchodzenia z nim do spółki i niewiele cię to nauczyło. Chcesz coś osiągnąć u niego i odzyskać kasę - musisz być od niego cwańsza.
                                          • zuzi.1 Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 12:59
                                            10/10
                                          • paris-texas-warsaw Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 13:51
                                            Watpię, czy ojcie jest osoba, której Autorka mogła lub może się postawić zyskując coś finansowo. Może się postawić "dla zasady". Ja z uwagi na wartość domu bym jednak próbowała go jakoś przejąć, okazać "pokorę";) czy jakie tam potrzeby ma ojciec, które łatają jego ego. Autorce polecam (chwilowo tylko) powiedzenie "pokorne ciele dwie matki ssie" i historię cesarza, który poszedł do papieża do Canossy (stąd powiedzenie iść do Canossy). Popieram to tym, że mąż Autorki nic z ojcem nie wskórał, a kto ma kasę, ten rządzi.
                                            • paris-texas-warsaw Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 14:11
                                              Tu z niezawodnej Wiki:
                                              25 stycznia 1077 roku Henryk stanął pod murami twierdzy. Chcąc okazać skruchę czekał klęcząc na śniegu, w worku pokutnym i boso. Dopiero po trzech dniach Grzegorz spotkał się z nim i uchylił ekskomunikę. Okazało się to dla niego zgubne, ponieważ po siedmiu latach cesarz zajął Rzym, a na miejscu Grzegorza osadził antypapieża Klemensa III. Zarazem Kanossa na stałe zmieniła relacje pomiędzy cesarzami rzymskimi i papieżami a także doprowadziła do rozkładu obowiązujących od przeszło trzystu lat rytuałów władzy i ceremonialnych form spotkań pomiędzy przedstawicielami władzy duchownej i świeckiej.
                                              Jak to papież poczuł się Bogiem...
                                            • angiz Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 15:30
                                              wiesz, jak na razie, to autorka oburza się na ojca, że on nie chce pozwolić im z mężem budować na brata działce po swojemu i władować ich wszystkich oszczędności w majątek który formalnie nie jest ich i może nigdy nie być.
                                              więc wygląda na to, że wredota i despotyzm ojca tym razem może ochronią autorkę przed kolejną wtopą finansową, bo mogłoby się okazać, że wladowali swoje oszczędności w cudzy majątek na którym jest jakieś cudze zadłużenie, albo po 10 latach zjawia się ktos upowazniony przez brata i ten niby "ich" dom sprzedaje a oni idą na bruk.

                                              nie rozumiem, jak po tylu przejściach i problemach z długami autorka nadal nie zna wagi zapisów w dokumentach (umowy, aktu notarialnego, itd)
                                      • akn82 Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 10:43
                                        Niczego ojcu nie drukuj i nie pokazuj. To niczego nie zmieni.
                                        Przeczytaj post poniżej mojego i ewentulanie to te słowa wydrukuji powieś nad łóżkiem.

                                        Moim zdaniem Tobie potrzebny jest symboliczny pogrzeb rodziny, u której nie zaznałaś zrozumienia i bezwarunkowej miłości i
                                        RUSZENIE do przodu jako samodzielna istota.
                                        Doceń też wspierającą rolę męża w tym wszystkim.
                                        • akn82 Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 10:44
                                          chodziło mi o post angiz z 10:36
                                      • koronka2012 Re: Taka sytuacja. Długie 10.09.15, 21:14
                                        joasia33 napisała:

                                        > jestem cholernie roszczeniowa, podczas gdy mój brat jest wdzięczny. No i cóż
                                        > tu powiedzieć...?

                                        Cięta riposta wujka Staszka byłaby jak znalazł...

                                        Powiedz tatusiowi, żeby sprawdził definicję słowa roszczeniowy - «wyrażający się w nieuzasadnionych lub nadmiernych żądaniach»

                                        Twoje żądania nie są ani nieuzasadnione, ani nadmierne. Może warto mu powiedziec prosto w oczy, że zniszczył ci zdrowie i życie? że oczekujesz, że wyplącze cię z koszmarnej sytuacji, której jest winny i nic więcej od niego nie chcesz.

                                        Przy tych układach nie chciałabym nic - bo "danie" ci cudzego formalnie domu oznacza, że tatuś się wybieli w oczach wszystkich dookoła (we własnych już jest aniołem), tymczasem nadal pozwolisz mu kontrolować wasze życie. Twój mąż to święty człowiek, ja już dawno postawiłabym ultimatum - albo ja, albo twoja porąbana rodzina. Sorry za szczerość.
    • yoma Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 14:38
      Kto jest właścicielem tej działki z wykopami? Formalnie, w księdze wieczystej?

      Bo jeśli ty, to rozważcie z mężem, czy sprzedać ją już teraz, czy poczekać spokojnie, aż ojciec wybuduje na niej dom, i sprzedać z domem. Powstaje pytanie, co zrobić z kasą, żeby jej nie zabrał komornik. Zrobić wcześniej darowiznę z działki mężowi? Do konsultacji z prawnikiem.

      W stosunkach z ojcem zimna krew i chęć zysku...
      • yoma Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 14:43
        Doczytałam, że ten dom i tak ma nie być twój. Przepraszam. To nie pytaj, co masz zrobić, tylko powiedz ojcu, żeby se ten dom wetknął...
        • hd_vision Re: Taka sytuacja. Długie 09.09.15, 18:02
          Czemu chcesz dawać pieniądze ojcu? Czym to się różni od podpisywania weksli czy brania kredytów? Tylko tym, że jest to realna gotówka, która powinna zaspakajać potrzeby Twojej rodziny, a nie ojca. Zamieszkacie w cudzym domu - o ile ojciec Wam na to pozwoli, bo bardziej prawdopodobne jest że sprzeda dom który w części sfinansujecie i przeznaczy środki ze sprzedaży na swoje kolejne potrzeby.

          Jaki masz dług? Znasz jego kwotę, o ile przyrasta co miesiąc i kogo jesteś dłużnikiem?
          Czy nie, bo jesteś osobą która na pieniądze mówi pieniążki bo tak boi sie tego tematu? Dałaś ojcu list z kwotą długu, jasnym określeniem kto go zaciągnął i Twoimi jasno sprecyzowanymi oczekiwaniami co do jego spłaty? Kopię matce i bratu? Twoja mama wie jak jesteś zadłużona i z czyjego powodu? Ludzie nie żyją wiecznie, Twoi rodzice nie są wyjątkiem. Prawdopodobne może być, że brat jest w takiej samej sytuacji jak Ty, jeśli ojciec zadłużył i majątek przepisany na niego. Jeśli ojciec umrze jutro - czy matka i brat będą wiedzieli czy i jak ma odrzucić spadek żeby nie odziedziczyć kolejnych długów po ojcu? Jeśli brat Ci jest życzliwy, odwdzięcz mu się tym samym i poinformuj go o całej sytuacji, może wiedza o tym co zrobił i robi ojciec pomoże mu się ochronić. Co będzie po śmierci Twojej matki jeśli będziecie mieszkać w domu należącym do ojca który nienawidzi zięcia przy scenariuszu w który się pakujecie - na te pytania teraz musicie sobie z mężem odpowiedzieć.

          Ludzie rozmawiają o takich sprawach, przewidują czy planują pewne rzeczy wcześniej. Twój mąż też musi znać kwotę długu - chociażby po to żeby szybko odrzucić spadek po Twojej śmierci.

          Określ jasno swoje oczekiwania w stosunku do ojca, a potem co roku wysyłaj mu na Boże Narodzenie kartkę z kwotą do pozostałą spłacenia - bo raczej chyba nie łamiesz się z nim opłatkiem na Wigilię? Po co rodzice jutro przyjeżdżają - po kolejne pieniądze od Ciebie i męża na budowę "Waszego" domu? Podejmiesz ich herbatą, wysłuchasz co mają do powiedzenia i pożegnasz. Czy wydrukujesz ojcu ten wątek który utwierdzi go w przekonaniu o Twojej całkowitej uległości i dalszej możliwości wykorzystywania Ciebie i Twojej rodziny?

          Kiedy zaczniesz się z tego wygrzebywać sama czy z pomocą męża? Bez ojca, brata czy hipotetycznego majątku. Twoje działanie na swoją szkodę i szkodę własnej rodziny - zakładając że jesteś zdrowa psychicznie -jest dla mnie niepojęte. Czekam na wypowiedź Pani Ekspert, żeby to zrozumieć.
          • ola_dom Re: Taka sytuacja. Długie 10.09.15, 13:30
            hd_vision napisała:

            > Czy wydrukujesz ojcu ten wątek który utwierdzi go w przekonaniu o Twojej całkowitej
            > uległości i dalszej możliwości wykorzystywania Ciebie i Twojej rodziny?

            Wydaje mi się, że Joanna wciąż liczy na to, że JAKIEŚ argumenty - rzeczowe i konkretne trafią do ojca. Że jak je znajdzie (np. te z forum) i mu przedstawi (np. wydrukowane czarno na białym), to on wreszcie zrozumie, jak ją krzywdzi, jak niewłaściwie postępuje, jak to, jak tamto. I do niego "dotrze".
            Ale nie dotrze. Choćby nie wiem, jakich argumentów użyć.
    • froshka66 Re: Taka sytuacja. Długie 10.09.15, 23:42
      Na twoim miejscu, w tak pokomplikowanej sytuacji finansowej postąpiłabym niestety tak.
      Siadłabym na przeciw taty i mamy i powiedziała : wasze długi wobec mnie wynoszą : XYZ PLN.
      Masz pełnomocnictwa od brata na ziemie ( co sam mu ja dałeś) , to ją sprzedaj a gotówkę przelej na konto nr: XXX
      Oczywiście reakcja będzie wiadoma...
      Wiec, wychodzisz z domu i starannie zamykasz drzwi za sobą, najlepiej bez słowa.
      Następnie kolejny kontakt z twoimi rodzicami ma twój prawnik. Wyłącznie. Ty nie odbierasz telefonów, nie otwierasz drzwi.
      To oczywiście blef, bo prawnie , możesz tate w d pocałować, ale cwany papuga może coś wymyśli... choćby dla postraszenia.
      I to jest jedyny sposób, żeby wstrząsnąć i ew wyjść jako - tako na swoje.

      Jakiekolwiek rozmowy i tłumaczenia - szkoda twojego czasu.

    • eriu Re: Taka sytuacja. Długie 14.09.15, 10:31
      Przede wszystkim współczuję Ci sytuacji, w której się znalazłaś i jednocześnie mam nadzieję, że uda Ci się wraz z mężem uporządkować sytuację.
      A teraz mam dla Ciebie kilka rad:
      1. Twój ojciec nie ma żadnych wyrzutów sumienia po wpędzeniu Cię w długi. Dlaczego? Bo nigdy nawet nie zaproponował Ci ich spłaty. Teraz oferuje coś (dom), ale i tak robi to na swoich warunkach a Twojego zdania nie uwzględnia.
      Niestety to się nie zmieni. Twój ojciec zawsze będzie robił to co uważa za słuszne nie biorąc pod uwagę czego Ty chcesz i co w ogóle jest dla Ciebie dobre. To bardzo przykra prawda, ale musisz to sobie uświadomić oraz zawsze brać pod uwagę, że nigdy o Twoim dobrostanie nie będzie myślał. Musisz o tym myśleć sama i wraz z mężem i podejmować decyzje kierując się tym co dla Waszej rodziny (Ty, mąż, dzieci jest dobre).

      Dlatego uważam, że nie powinniście swoich pieniędzy inwestować w nic co nie jest zapisane na Wasze nazwisko. Nie inwestujcie w dom, który jest na brata! Twój ojciec jest nieprzewidywalny ? teraz obieca, że to dom dla Ciebie, a za rok sprzeda go i Was z niego wyrzuci i stracicie tylko pieniądze. Dbajcie o kolejność: najpierw oficjalne dokumenty potwierdzające własność. Koniecznie przed podpisaniem dokumentów sprawdźcie z mężem czy przekazywany majątek nie ma długów! Z Twoją rodziną nigdy nic nie wiadomo. Nawet jeśli darowizna będzie pochodziła od brata i ma być zapisana na dzieci. Dlaczego? Twój brat jest naiwny jeśli sądzi, że Wasz ojciec nie jest w stanie zadłużyć jego majątku, którym zresztą zarządza jak swoim. Twój ojciec może go zadłużyć dokładnie jak Ciebie i też nie będzie miał wyrzutów sumienia. Więc pilnujcie się bardzo. W obietnice nie wierzcie ? obietnica to jak popiół na wietrze ? rozwieje się i śladu po nim nie będzie.


      2. Uważam, że Twoi rodzice mają bardzo mocno wypaczony obraz świata i patrzenia na Ciebie, skoro uważają że jesteś tym dzieckiem, które sukcesu nie osiągnęło. Trudno dać dziecku niemalże po minięciu przez niego progu dorosłości milion długów i oczekuj że zrobi z tego 10 milionów na plusie, żeby uznać, że odniosło sukces ? to jest chory pomysł i chore podejście!
      Ja naprawdę uważam, że w obliczu takich niekorzystnych warunków w postaci danego Ci przez rodziców ogromnego długu naprawdę odniosłaś sukces: miałaś swoją karierę zawodową, założyłaś rodzinę, masz wspierającego męża ? moim zdaniem odniosłaś swój prywatny sukces mimo ogromnych przeciwności!

      Nie jesteś w stanie zmienić obrazu świata i wyobrażenia o sobie Twoich rodziców a szczególnie ojca. Nic nie zyskasz jak pokażesz mu wpisy z forum, a jedynie stracisz bo ojciec uzna Cię za wroga. Tak dokładnie reagują osoby z zaburzeniami jak chcesz im zburzyć ich obraz świata. Zrobią wszystko, żeby odrzucić prawdę, którą spróbujesz im pokazać. Będą wypierali się faktów i powiedzą, że czarne jest białe.

      3. Moim zdaniem bardzo przyda Ci się terapia. Niestety rodzice wmawiali Ci, że nie osiągnęłaś sukcesu i z pewnością udało im się zniszczyć Twoją pewność siebie i asertywność byś mogła się bronić przed ich głupimi i szkodliwymi dla Twojej rodziny pomysłami. Dodatkowo bardzo ciężko sobie uświadomić, że najbliżsi wcale nie dbają o Twoje dobre tylko o swoje zachcianki, żeby zawsze mieć rację i postawić na swoim. Terapia pomoże Ci się z tym uporać.

      Dzięki terapii wzmocnisz swoją pewność siebie, odseparujesz się emocjonalnie od rodziców i będziesz mogła podejmować decyzje z myślą o dobru swoim, męża i dzieci bez poczucia winy. Nauczysz się stawiać rodzicom granice a jak widać przekraczają wiele Twoich granic, nie wspominając o granicach moralności.

      Pomyśl o swoich dzieciach, mężu i też o sobie. Dzięki terapii zyskacie spokój.
      • joasia33 Re: Taka sytuacja. Długie 14.09.15, 11:04
        Tak, dokładnie tak jest i dziękuję za wszystkie wpisy, szczególnie ten ostatni.
        U mnie już po wszystkim. W środę rodzice byli, gdy usiłowałam na spokojnie wyłożyć, w czym widzę problem, moja matka dostała szału, zaczęła wrzeszczeć, rzuciła do ojca:"Wychodzimy!" i pojechali, nie odzywając się już i nie dając dojść do słowa. I koniec. Doszłam do wniosku, że mam dość. Niech sobie robią, co chcą, ja już nie będę się tym interesować. Zajmuję się swoją upadłością i swoją rodziną. Nie chcę już od nich nic, ale niech oni też nie oczekują niczego ode mnie. Pękło coś we mnie na amen.
        Brat się też nie odzywa, no, chyba, że jeszcze nie wie. Ale to też już mnie nie obchodzi. Dystansuję się. Skamieniało coś we mnie.
        Raz jeszcze dziękuję.
        • eriu Re: Taka sytuacja. Długie 14.09.15, 22:08
          Nie ma za co. Trzymam kciuki żebyś sobie wszystko poukładała i mam nadzieję, że z Twoim zdrowiem też będzie lepiej.
    • ola_dom Joasiu, 14.09.15, 13:23
      daj proszę znać, jak poszło z tatą, jak się ta sprawa rozwinęła, i jak się masz.
      • joasia33 Re: Joasiu, 14.09.15, 13:29
        Dam znać, oczywiście. Nie mam pojęcia na tę chwilę, jak się potoczy. Odcięłam się. Oni póki co milczą zajadle. Zobaczymy.
        Ech. Trzeba żyć.
        • ola_dom Re: Joasiu, 14.09.15, 14:15
          joasia33 napisała:

          > Dam znać, oczywiście. Nie mam pojęcia na tę chwilę, jak się potoczy.

          Zacięło Twój post i napisałam, zanim pojawił się w wątku :).

          > Odcięłam się. Oni póki co milczą zajadle. Zobaczymy.
          > Ech. Trzeba żyć.

          WŁAŚNIE - trzeba żyć, a raczej - wreszcie można zacząć żyć...:).
          U mnie sytuacja rodzinno-majątkowa jest zgoła inna, ale identyczna w tym, że moja matka także "milczy zajadle" - już od dwóch miesięcy.
          Piszę, że to ona milczy, bo to ona zerwała kontakt i rzuciła słuchawką po naszej ostatniej rozmowie. A ja wcale nie mam zamiaru ani nawet pomysłu (gdybym chciała), jak ten kontakt odnowić.
          I powiem Ci, że da się żyć ;).
          • polnaro Re: Joasiu, 14.09.15, 19:15
            Masz niezwykłą siłę, bo ja bym takich obciążeń nie wytrzymała.
            Nie uważam, że brat jest w porządku - jemu po prostu sytuacja odpowiada, ma zaplecze finansowe w kraju, w każdej chwili może wrócić i swoje zagarnąć, także działkę na której ojciec chce budować dom dla Ciebie /przecież działka jest formalnie jego/- czy na pewno dom ma być dla Ciebie? Jaką masz pewność, jakie prawo własności do tego domu?

            Nigdy nie pozwoliłabym na taką manipulację sobą. Załatwiaj tą upadłość konsumencką, bo dzieci odziedziczą Twoje długi.
            Nie rozumiem tej sytuacji, ale pewnie dlatego, że nie wszystko napisałaś o innych aktywach będących w posiadaniu ojca, przecież nie krzywdziłby tak córki, rodzice muszą mieć jakieś zabezpieczenia finansowe dla Ciebie....., bo jeśli nie, to naprawdę .....
            • koronka2012 Re: Joasiu, 15.09.15, 14:51
              Nie sądzisz, że gdyby rodzice dbali o córkę, to nie doprowadziliby do tego, żeby milion ICH długów wisiał na niej? skoro mają majątek, który choć częściowo by sytuację rozwiązał, a do tej pory nie pomogli - to chyba sytuacja jest jasna.

              wszystko wskazuje na to, że im ta sytuacja odpowiada - dysponują majątkiem, cudze problemy zlewają. Niech się martwi córka i wierzyciele... czują się całkowicie bezkarni i to im pasuje.
            • ola_dom Re: Joasiu, 15.09.15, 14:58
              polnaro napisała:

              > Nie rozumiem tej sytuacji, ale pewnie dlatego, że nie wszystko napisałaś o innych aktywach
              > będących w posiadaniu ojca, przecież nie krzywdziłby tak córki, rodzice muszą mieć jakieś
              > zabezpieczenia finansowe dla Ciebie.....

              ????
              Zaiste, wzruszający optymizm...
              Obawiam się jednak, że niestety - rodzice MOGĄ skrzywdzić swoje dziecko, i to nie tylko w takim stopniu (nie, żebym umniejszała krzywdę Joanny, w żadnym razie!).
    • froshka66 Re: Taka sytuacja. Długie 14.09.15, 23:16
      Drogie panie,
      moja mama "milczy zajadle” od 20 ponad lat.
      ( drobne przerwy na awantury - ale nie więcej niż 1 na poł roku)
      I nadal nie zamierzam inicjować żadnego towarzyskiego kontaktu do końca dni moich. Żyje, czuje się dobrze, na życzenie mamy wykonuje potrzebne jej przysługi ( przywieźć - odwieźć, cos tam kupić )- pisze uczciwie , mama ma życzenia góra 2-3 razy w roku, jak się obraża to nie ma życzeń np. przez cały rok. Jakiekolwiek kontakty towarzyskie nie istnieją.
      Jestem żywym chodzącym dowodem, że nawet długotrwała presja –pt „zobacz jaka jesteś zła, wstrętna córka, za kare nie będę cię kochać i nie będę się do ciebie odzywać” nie przeszkadza zbytnio w normalnym sympatycznym życiu.

      Życzę wam dorgie forumki siły ducha i spokoju.
      • ola_dom Re: Taka sytuacja. Długie 15.09.15, 10:30
        froshka66 napisała:

        > pisze uczciwie , mama ma życzenia góra 2-3 razy w roku, jak się obraża to nie ma życzeń np.
        > przez cały rok.

        I jak to się odbywa? Nie odzywa się do Ciebie w ogóle - bo zajadle milczy - przez pół roku, a potem dzwoni, żebyś coś dla niej zrobiła - tylko w tej sprawie?

        > Jestem żywym chodzącym dowodem, że nawet długotrwała presja –pt „zobacz jaka jesteś
        > zła, wstrętna córka, za kare nie będę cię kochać i nie będę się do ciebie odzywać” nie
        > przeszkadza zbytnio w normalnym sympatycznym życiu.

        Ja tam mogę powiedzieć, że nie tylko "nie przeszkadza", ale wręcz pomaga, żeby to życie było sympatyczniejsze. A na pewno spokojniejsze i pogodniejsze ;)
        • froshka66 Re: Taka sytuacja. Długie 15.09.15, 20:46
          - I jak to się odbywa? Nie odzywa się do Ciebie w ogóle - bo zajadle milczy - przez pół roku, a potem dzwoni, żebyś coś dla niej zrobiła - tylko w tej sprawie?
          -Tak
          • ola_dom Re: Taka sytuacja. Długie 16.09.15, 09:43
            froshka66 napisała:

            > - I jak to się odbywa? Nie odzywa się do Ciebie w ogóle - bo zajadle milczy - przez pół roku, a
            > potem dzwoni, żebyś coś dla niej zrobiła - tylko w tej sprawie?
            > -Tak

            osz kurna...;)
            • annb Re: Taka sytuacja. Długie 16.09.15, 10:04
              znam to w lekko innym wydaniu.Jest telefon z wyrzutami że nie dzwonię, nie przyjeżdzam, masa zarzutów. Z mojej strony padają ostre słowa bo ileż można. A za parę dni telefon idz, załatw, kup, ...tak jakby tamtej rozmowy WOGOLE nie było
              • ola_dom Re: Taka sytuacja. Długie 16.09.15, 10:11
                To u mnie jest jeszcze inne wydanie - zajadłe milczenie w rozumieniu dosłownym.
                Wyrzuty i pretensje będą potem (o to, że przez ten czas nie raz potrzebowała pomocy, a JA SIĘ NIE ODZYWAŁAM!) - jak milczenie w jakiś sposób zostanie przerwane, ale też nie od razu - tylko przy wyczekanej okazji.
Pełna wersja