zakazana_piosenka
17.09.15, 02:03
kompletna niedojrzalosc?glupota?..chyba wszystko razem;-((
Przyklad:
rodzina patwchorkowa, druga zona nie jest powodem rozstania/rozwodu, maz ma poczucie winy wzgledem - obecnie doroslych dzieci, ktore nie mialy wiele lat zywego kontaktu z ojcem,
matka utrudniala kontakty, brak kontaktu po 15 latach (po rozwodzie) z matka, obecnie wciaz postawa roszczeniowa, manipulacja, ze strony juz dzieci, nie komunikuja sie w kwestii dzieci
Maz ma wyrazne poczucie winy, nie potrafi zwrocic dziecku (osobie doroslej),
a czyniacej zarzuty wobec drugiej zony uwagi.
Ogolna zazdrosc o wspolne dziecko, finanse, wszystko.
Czy obecna zona w imie empatii i zrozumienia dla krzywdy dzieci powinna pozwalac dac sie obrazac/napadac doroslym dzieciom meza ?, pozwalac na wizyty bez uprzedzenia pod mottem bo nam sie nalezy i to jest naszego ojca, a wiec nasz dom?..pozwalac na wchodzenie w swoja sfere prywatna (- udostepnia maz, bo nie potrafi odmowic), pozwalac na ogladanie wszystkiego i zbieraniu wszelkich informacji z ich strony, przy bojkotowaniu wszelkich prob nawiazania rozmowy, braku odpowiedzi na zwyczajne podstawowe grzecznosciowe pytania
blokada, swiadome dzialanie majace na celu pokazanie, ze nie sa gotowi na budowanie wspolnej relacji, jednoczesnie stawiaja zadania, rowniez finansowe.
Corka twierdzi, ze to dom jej ojca a wiec jej? i ma prawo przebywania kiedy chce?...
nie sadze, aby wlasciwe bylo traktowanie je poblazliwe przez ojca (niedzielnego) ktory sam mowi, ze uwag to on im nie bedzie robil, bo ich nie wychowywal?!?????
To ja sie pytam kto im naswietli co jest czarne a co biale, ze nie powiem o odcieniach szarosci? Kto opatrzy* ich rany, przeanalizuje przeszlosc i bedzie probowal dialogu, budowac pomost?
W kwestii finansow: maz pozostawil im/matce wszystko czego razem sie dorobili.
Jak mozna po 25-20 latach separacji i rozwodzie nie dojrzec do tego i dla dobra dzieci nie zmienic swojej ze strony meza niedojrzalej, ze strony bylej zony msciwej, roszczeniowej pelnej zemsty postawy. Oboje rodzice nie chca zdac sobie sprawy jak krzywdza swoje dzieci.
Jak mozna im? rodzicom? a przede przede wszystkim tym dzieciom!!! pomoc.
Jak pomoc drugiej zonie? - kolejna rodzina wlasnie sie rozpada
Czy winien jest ojciec/maz? Jak przekonac go o tym, ze nie postepuje wlasciwie?
nie rozwiazuje starych nabrzmialych i nowych problemow.
Chce zagluszyc tylko poczucie winy, a kazdy jego ruch rodzi nastepny konflikt.
Czy jest to sytuacja bez wyjscia? Czy druga rodzina skazana jest na rozpad?
Czy wszyscy musza byc nieszczesliwi? jak mozna tym ludziom pomoc?
dziekuje za komentarze.