berber_rock
28.09.15, 14:30
Co byscie zrobili na moim miejscu.
Mieszkam od parunastu lat za granica razem z rodzina (maz + dwojka dzieci). Finansowo wiedzie mi się bardzo dobrze i raczej na nic nie brakuje.
Co jakiś czas odwiedzają nas moi rodzice – obecnie zyjacy z jednej emerytury. I już po raz kolejny przyjezdzaja z koperta z pieniędzmi w prezencie.
Domyslam się, ze postepuja tak z kilku powodow:
- nie wiedza i według mojej oceny tez nie chce im się pomyśleć – co można by nam (a szczególnie dzieciom) kupic w prezencie. Obawiaja się nietrafionych wyborow i co za tym idzie nierozsądnie wydanych pieniędzy, wiec wola ten wybor zrzucić na nas;
- zwykle przyjezdzaja jedynie z bagażem podręcznym i po prostu tak jest wygodniej: jakies książeczki dla dzieci (które nie ukrywam przydalyby się, bo za granica nie mam dostępu do polskich wydawnictw) nie zawsze mieszcza się do bagażu podręcznego, a koperta z pieniędzmi owszem.
Już kolejny ich przyjazd polega na odgrywaniu tego samego rytualu. Ja koperty przyjąć nie chce z powodow, o których za chwile. Oni z kolei probuja te pieniądze nam wcisnąć, a co najgorsze – zderzeni z nasza odmowa, probuja je przekazac naszemu nastoletniemu synowi. Oczywiście na koniec nastepuje ich obraza majestatu, placze (ich), lzy (ich), krzyki (ich) i cisza na linii.
Jakie sa moje powody:
- nie wiem, ile jest w kopercie, ale domyślam się ze cos pomiędzy 500 a 1000 zl. Dla nich jest to kwota znaczna, dla mnie na co dzień funkcjonującej w EUR już pewnie mniej. Uwazam, ze im te pieniądze przydalyby się bardziej i sprawiloby mi duza frajde, jakby to oni potrafili z nich skorzystać;
- moim dzieciom tez pewnie wieksza frajde sprawiloby otrzymanie jakiejś drobnej książki jako upominku niż przyglądanie się takim rozgrywkom, w ciągu ich kilkudniowych odwiedzin;
- kwota ta nie jest przekazywana do dobrowolnego wykorzystania, bo w podtekście jest „na WASZE potrzeby”. Ujmujac krotko: moi rodzice dosyć mocno przeżyliby fakt, gdybym pieniądze przekazala na przykład potrzebującym, bo w ich rozumowaniu sa to pieniądze wyrzucone w bloto;
- jestem bardzo przeciwna wręczaniu kopert z pieniędzmi nastolatkom z tekstem „kiedyś w zyciu Ci się przyda”. I tutaj (jak ich na tym zlapalam) zrobiłam maly jihad (na szczęście mam w domu rozsądnego nastolatka, który mi się przyznal, ale przecież mogl wziąć i wydac na jointy).
Pytanie jest proste: jak ukrocic te praktykę, bo dodam, ze przy ich następnych odwiedzinach spodziewam się podobnego cyrku. Od razu uprzedzając pytania: tak – probowalam już opcji z podpowiedziami na temat prezentow. Nie działa, to za trudne.
Oczywiscie zawsze moge sie poklocic, tylko wtedy uslysze, ze przeze mnie nie maja kontaktu z wnukami.
Aha – stosunki z rodzicami mam bardzo powierzchowne, obecnie w kierunku poprawnych i nic więcej. W przeszlosci bywalo gorzej. Po tym, jak dotarlo do mnie, ze z nimi rozmawiac sie nie da, odpuscilam i nie drzemy kotow oraz rozmawiamy o pogodzie.