Niezreczny I niechciany prezent

28.09.15, 14:30
Co byscie zrobili na moim miejscu.

Mieszkam od parunastu lat za granica razem z rodzina (maz + dwojka dzieci). Finansowo wiedzie mi się bardzo dobrze i raczej na nic nie brakuje.
Co jakiś czas odwiedzają nas moi rodzice – obecnie zyjacy z jednej emerytury. I już po raz kolejny przyjezdzaja z koperta z pieniędzmi w prezencie.
Domyslam się, ze postepuja tak z kilku powodow:
- nie wiedza i według mojej oceny tez nie chce im się pomyśleć – co można by nam (a szczególnie dzieciom) kupic w prezencie. Obawiaja się nietrafionych wyborow i co za tym idzie nierozsądnie wydanych pieniędzy, wiec wola ten wybor zrzucić na nas;
- zwykle przyjezdzaja jedynie z bagażem podręcznym i po prostu tak jest wygodniej: jakies książeczki dla dzieci (które nie ukrywam przydalyby się, bo za granica nie mam dostępu do polskich wydawnictw) nie zawsze mieszcza się do bagażu podręcznego, a koperta z pieniędzmi owszem.

Już kolejny ich przyjazd polega na odgrywaniu tego samego rytualu. Ja koperty przyjąć nie chce z powodow, o których za chwile. Oni z kolei probuja te pieniądze nam wcisnąć, a co najgorsze – zderzeni z nasza odmowa, probuja je przekazac naszemu nastoletniemu synowi. Oczywiście na koniec nastepuje ich obraza majestatu, placze (ich), lzy (ich), krzyki (ich) i cisza na linii.
Jakie sa moje powody:
- nie wiem, ile jest w kopercie, ale domyślam się ze cos pomiędzy 500 a 1000 zl. Dla nich jest to kwota znaczna, dla mnie na co dzień funkcjonującej w EUR już pewnie mniej. Uwazam, ze im te pieniądze przydalyby się bardziej i sprawiloby mi duza frajde, jakby to oni potrafili z nich skorzystać;
- moim dzieciom tez pewnie wieksza frajde sprawiloby otrzymanie jakiejś drobnej książki jako upominku niż przyglądanie się takim rozgrywkom, w ciągu ich kilkudniowych odwiedzin;
- kwota ta nie jest przekazywana do dobrowolnego wykorzystania, bo w podtekście jest „na WASZE potrzeby”. Ujmujac krotko: moi rodzice dosyć mocno przeżyliby fakt, gdybym pieniądze przekazala na przykład potrzebującym, bo w ich rozumowaniu sa to pieniądze wyrzucone w bloto;
- jestem bardzo przeciwna wręczaniu kopert z pieniędzmi nastolatkom z tekstem „kiedyś w zyciu Ci się przyda”. I tutaj (jak ich na tym zlapalam) zrobiłam maly jihad (na szczęście mam w domu rozsądnego nastolatka, który mi się przyznal, ale przecież mogl wziąć i wydac na jointy).

Pytanie jest proste: jak ukrocic te praktykę, bo dodam, ze przy ich następnych odwiedzinach spodziewam się podobnego cyrku. Od razu uprzedzając pytania: tak – probowalam już opcji z podpowiedziami na temat prezentow. Nie działa, to za trudne.
Oczywiscie zawsze moge sie poklocic, tylko wtedy uslysze, ze przeze mnie nie maja kontaktu z wnukami.

Aha – stosunki z rodzicami mam bardzo powierzchowne, obecnie w kierunku poprawnych i nic więcej. W przeszlosci bywalo gorzej. Po tym, jak dotarlo do mnie, ze z nimi rozmawiac sie nie da, odpuscilam i nie drzemy kotow oraz rozmawiamy o pogodzie.
    • paris-texas-warsaw Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 14:48
      Szczerze mówiąc, nie wiem, jak "ukrócić takie praktyki" w kulturalny sposób. I nawet nie chcę wiedzieć:))) Nie rozumiem problemu, nie rozumiem, czemu jest też źle, gdy dziadkowie dadzą pieniądze wnukom, czemu spotyka ich za to jakiś jihad etc. Ja raczej jestem za kulturalnym dziękowaniem za prezenty, zwłaszcza trafione, a kasa prawie zawsze jest prezentem trafionym:) Przecież możecie sobie za tę kasę kupić np. te książeczki w internecie z przesyłką zagraniczną etc. Życzę wszystkim więcej takich 'problemów":)
    • wies-baden Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 15:03
      Cokolwiek nie napiszesz, wieje chłodem i dystansem. Na miejscu rodziców odpuściłabym sobie te relacje, nie wszystkim jest po drodze. Na twoim miejscu przyjęłabym tę kasę i dziękując powiedziałabym na co ją przeznaczę. Mamusia cię ni kochała?
      • ola_dom Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 15:37
        wies-baden napisała:

        > Mamusia cię ni kochała?

        Wyobraź sobie.
        Berber pisała już o tym.
        Ja się jeszcze zastanawiam, czy ta kasa to jakaś bardziej lub mniej świadoma potrzeba rekompensaty za dawne czasy? A może pokazania, że "wcale nie jesteśmy tacy źli"? Albo coś jeszcze innego, ale w tym kierunku?
        • berber_rock Tak ola - tak mysle 28.09.15, 16:00
          ola_dom napisała:

          > wies-baden napisała:
          >
          > > Mamusia cię ni kochała?
          >
          > Wyobraź sobie.

          - nie stawialabym tego az tak ostro, ale powiedzmy, ze byli malo zaangazowani.


          > Ja się jeszcze zastanawiam, czy ta kasa to jakaś bardziej lub mniej świadoma po
          > trzeba rekompensaty za dawne czasy?

          - tak. Dokladnie tak to odbieram. W sensie: spoznilismy sie na cos i teraz probujemy to nadrobic. Fakt, ze kiedys im cos takiego powiedzialm, ze jak ich o cos prosilam, to udawali, ze nie slysza, a teraz na szczescie juz ich o nic prosic nie musze.
          (I zeby nie bylo ze jestem materialistka: nie, nie chodzilo o kase. Powiedzmy ze o szeroko rozumiana pomoc na starcie zyciowym).
          • wies-baden Re: Tak ola - tak mysle 28.09.15, 16:18
            ....czyli dobrze zrozumiałam - to jest rewanż.
            • berber_rock Re: Tak ola - tak mysle 28.09.15, 16:33
              Nie sadze, ale jak tak chcesz to nazywac.

              Ja po prostu czuje, ze:
              - chca w ten sposob wymazac rzeczy, ktore wydarzyly sie 20 lat temu (no tak sie po prostu nie da - nie lubie jak ktos za pomoca kasy zabiega o wymazanie krzywd, to niczego nie zmieni, a jedynie pozostawia niesmak)
              - a z drugiej strony gdzies tam po powrocie gryza sie czy ta kasa aby pozniej nie "poszla na glupoty".
              • ciociazlarada Innymi slowy 29.09.15, 09:27
                Oni traktuja cie niepowaznie, jak dziecko, ty traktujesz ich niepowaznie, jak dzieci, syna tez traktujesz niepowaznie, jak dziecko.

                To takie niespotykane, ze nastolatek ma swoje pieniadze? Nie wiem jak w Belgii, ale w Holandii od 16 roku zycia sie pracuje po szkole, zarabia i pewnie czesc z tego przeznacza na piwo i jointy.

                Wasze reakcje sa siebie warte i przekazywane na kolejne pokolenie w rodzinie.

                berber_rock napisał(a):

                >
                > Ja po prostu czuje, ze:
                > - chca w ten sposob wymazac rzeczy, ktore wydarzyly sie 20 lat temu (no tak sie
                > po prostu nie da - nie lubie jak ktos za pomoca kasy zabiega o wymazanie krzyw
                > d, to niczego nie zmieni, a jedynie pozostawia niesmak)
                > - a z drugiej strony gdzies tam po powrocie gryza sie czy ta kasa aby pozniej n
                > ie "poszla na glupoty".
              • froshka66 Re: Tak ola - tak mysle 29.09.15, 09:41
                Ja po prostu czuje, ze:
                - chca w ten sposob wymazac rzeczy, ktore wydarzyly sie 20 lat temu (no tak sie po prostu nie da - nie lubie jak ktos za pomoca kasy zabiega o wymazanie krzywd, to niczego nie zmieni, a jedynie pozostawia niesmak)
                - a z drugiej strony gdzies tam po powrocie gryza sie czy ta kasa aby pozniej nie "poszla na glupoty".


                ty tego nie czujesz...
                ty tak to interpretujesz.

                A po drugie - a co cie obchodzi jak sie czuja odnośnie pieniędzy po powrocie? Chcieli to dali, mogli nie dawać.
                Jak przyjmiesz to sa twoje lub syna a nie ich, wiec to ty/syn możecie robić z nimi co chcecie i nie musicie się tłumaczyć
                ( pardon - ty uważasz, ze tobie syn musi.... )
                • paris-texas-warsaw Re: Tak ola - tak mysle 29.09.15, 10:43
                  Dokładnie, to akurat może być świetny przykład na interpretację (taka poznawcza nadinterpretacja). Ta sytuacja jest zupełnie konwencjonalną sytuacją. Przyjeżdżający goście, zwłaszcza rzadko, przywożą coś ze sobą. Nie wiem, może rodzice chcą coś wynagrodzic, ale raczej to interpretacja Berber - i to raczej taka życzeniowa- może faktycznie chiałaby Berber, żeby oni to jakoś przynajmniej chcieli wynagrodzić. A oni jakby nigdy nic dają kasę na prezent - i to nie tylko Berber. Wg mnie to naprawdę fajne wyjście do terapii:
                  - zaplątanie w przeszłych emocjach,
                  - niespójny wywód - źle, że dają pieniądze, ale są biedni, niech dają prezent rzeczowy, ale nic od nich nie chcę, etc. Stąd od sasa do lasa odpowiedzi ludzi.
                  - być może inne problemy - co wątek, to podkreślenie, że się teraz powodzi etc.
                  - niespójność w traktowaniu dzieci - niby dla nich przyjeźdząją rodzice, ale pieniądze dla wnuków, to już za dużo. Czyli de facto kontrola neutralnych (konwencjonalnych) zachowań dziadków.
                  Psychoterapeuta może szybko może by to wyprostował (jeśli to nie były bardzo poważne nadużycia), nawet takie forum jakby Cię Berber przytrzymało (ale to mało realne, trzeba by pewnie dużo szczegółów podawać), to by to Ci łatwiej poszło, niż samemu się w tych rozważaniach (np. pytanie jak to ukrócić? generalnie wg mnie mało to mogłoby być mało ciekawe dla Ciebie takie pytanie za jakiś czas).
                  Ja swoją mamę bardzo rzadko widuję, ale ostatnio ją spotkałam, jej zachowanie było w zasadzie prawie idealne, przytuliła mnie, widac było, że jej na mnie zależy etc., i mimo że w moich zachowaniach można w ogóle nie zobaczyć jakiegoś konfliktu, to po takim spotkaniu następnego dnia czułam się jakbym miała PTSD:) Sama powiedziałam terapeucie, że chcę sobie zrobić tylko studium przypadku tego spotkania. I znowu to trwa. Musze jeszcze raz w nowych ujęciach wracać do spraw, które pozornie omówiłam już wiele razy. Ale to w końcu mija, rozpływa się to. Taka klasyczna sytuacja terapeutyczna, kiedy zaszłości wchodzą w teraźniejszość. Ja bardzo polecam. To jest nawet bardzo ciekawe poznawczo. Sama świadomoś po jakimś czasie, że faktycznie te emocje, to echo tylko przeszłości dają możliwość radzenia sobie dużo lepszego z takimi niekomfortowymi sytuacjami, które w końcu stają się neutralne. Tak mocno wtedy poczułam, że faktycznie, nie ma znaczenia, co zrobiłaby teraz mama, i czy się z nią spotkam, czy nie. Jeśli sprawa dotyczy przeszłości, to nie da się jej załatwić do zera poprzez działania ("pozytywne" czy "negatywne") w teraźniejszości typu odcięcie się, walka, naprawa relacji, etc. Przynajmniej w moim rozumieniu, w mojej terapii i wg mnie w tego typu problemach.
                  • apersona Re: Tak ola - tak mysle 30.09.15, 11:30
                    Ciekawe, ja też po spotkaniu z matką jestem strasznie zmęczona, ale jest to raczej związane z jej zamęczaniem dobrocią i wysiłkiem podtrzymywania konwersacji o pogodzie itp.
    • alpepe Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 16:19
      Zawsze przyjmuję pieniądze od rodziców, dziękuję, choć mnie na szczęście teraz nie są potrzebne. Rodzice dają je zwykle moim córkom, bo jednak babcia ma problemy z dobraniem prezentów i po mojej krytyce woli się już nie wychylać. Ja tych pieniędzy od córek nie biorę, to ich.
      Jednak ja nie mam aż takich zadawnionych żali do rodziców, jak ty. Przyjmowałabym kopertę grzecznościowo, jak kwiaty od znajomych na imieniny, chyba że chcesz uniknąć kiedyś wypominania.
    • vilez Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 16:45
      Skoro:
      1. jasne komunikaty nie działają, i:
      2. macie poważne zaszłości konfliktowe nie-do-rozwiązania,
      to Twój wpis traktuję nie jako prośbę o poradę, ale jako ulanie sobie.
      Czuć też, że jesteś mocno wkręcona w ten konflikt, ergo: masz w nim swój spory udział. Twój ewentualny pomysł, żeby te pieniądze przekazywać innym "potrzebującym" uważam za ubliżający rodzicom i odwetowy.

      Natomiast co do tego, czy dziadkowie mają prawo wręczać pieniężne prezenty wnukom- jak najbardziej mają. Byle nie robili tego poza plecami rodziców, rodzice mają prawo wiedzieć, czym dysponują ich dzieci ( w sensie: jakimi kwotami).
      • berber_rock Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 16:53
        vilez napisała:

        > Skoro:
        > 1. jasne komunikaty nie działają, i:
        > 2. macie poważne zaszłości konfliktowe nie-do-rozwiązania,
        > to Twój wpis traktuję nie jako prośbę o poradę, ale jako ulanie sobie.
        > Czuć też, że jesteś mocno wkręcona w ten konflikt, ergo: masz w nim swój spory
        > udział.

        - Jesli mozna mowic o udziale 11-latki w eskalowaniu kofliktu, to tak - jak najbardziej

        Twój ewentualny pomysł, żeby te pieniądze przekazywać innym "potrzebują
        > cym" uważam za ubliżający rodzicom i odwetowy.

        - Nie. Byl to raczej sposob wysadowania, czy to rzeczywiscie prezent czy moze zasady sa takie, jak zawsze byly.


        >
        > Natomiast co do tego, czy dziadkowie mają prawo wręczać pieniężne prezenty wnuk
        > om- jak najbardziej mają. Byle nie robili tego poza plecami rodziców, rodzice m
        > ają prawo wiedzieć, czym dysponują ich dzieci ( w sensie: jakimi kwotami).

        - Dokladnie o to samo mi chodzi. Oni zalozyli, ze zrobia cos bez mojej wiedzy, a syn te koperte mi przekaze. A przeciez moglby udawac, ze nic nie dostal, a ja nawet nie wiem, o jakiej kwocie mowimy.
        • iskierka3 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 17:18
          Uwazam ze jesli ktos, a zwłaszcza rodzice, daja pieniadze, zeby obdarowany sobie cos fajnego kupi, to dawanie tego potrzebujacym i to w taki sposob zeby darczynca o tym wiedzial, uwazam za demonstracje i niegrzecznosc. Jakies takie to szczeniackie. Nie sadze zeby rodzice Ci bronili ( i mieli taka wladze) abys pomagala potrzebujacym. Mozesz nawet na to przeznaczyc kwote rowna ich prezentowi, ale czy oni musza byc o tym ostentacyjnie powiadamiani? Sympatyczna reakcja byloby kupienie czegos fajnego, moze dla calej rodziny - i pokazanie dziadkom.
        • vilez Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 17:53
          > - Jesli mozna mowic o udziale 11-latki w eskalowaniu kofliktu, to tak - jak najbardziej

          Chodziło mi o Twój dzisiejszy wkład. Po prostu czuć, że to jest także aktualny- a nie tylko: przeszły- konflikt.
    • enith Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 17:47
      Następnym razem przyjmij kopertę. Podziękuj. Kup dzieciom prezenty wg własnego uznania z podarowanych pieniędzy. I nie stwarzaj problemów tam, gdzie ich nie ma. Darczyńcy dają kwotę według własnego uznania i nie do ciebie należy ocenianie, czy jest to dla nich za dużo, za mało, czy w sam raz. No chyba, że nie o żadne pieniądze chodzi, że te pieniądze to przykrywka dla jakiś ciężkich i niewyjaśnionych spraw z przeszłości. Tu nie podejmuję się doradzania, bo skupiłaś się jednak na kopercie i scenach odgrywanych przy jej przyjmowaniu czy odrzucaniu.
    • koronka2012 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 19:57
      Ja cię akurat rozumiem, bo reszta pominęła w swoich atakach dość istotny aspekt - rodzice są biedni(jedna polska emerytura na dwoje to niemal głodowe stawki) więc zapewne dla nich to duże wyrzeczenie, ja osobiście bym się fatalnie czuła biorąc kasę, którą sobie od ust odejmują, a której ja nie potrzebuję. Naprawdę nikt inny nie ma z tym problemu, że masowo radzicie żeby brać z uśmiechem?

      Inny aspekt sprawy - że to jest takie pójście na łatwiznę, dziadkowie chcą dać coś wnukom - fajnie, ale czy na pewno chcą DAĆ, czy tylko poprawić SOBIE samopoczucie? bo na ich miejscu chciałabym dać coś, co wskazywałoby na to, że kupiłam to z myślą o nich. Rozumiem, że mogą nie mieć pomysłu - i takowy można im podsunąć, w końcu nikt nie oczekuje, żeby karton książek targali, ale jedna w bagażu podręcznym by się zmieściła...

      Ja bym próbowała tłumaczyć, czego oczekują dzieci i podsunęła konkretną listę zakupów uwzględnieniem wagi/rozmiaru.
      • aqua48 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 20:24
        A moi teściowie z ograniczonymi możliwościami wychodzenia z domu dają w prezencie pieniądze. Nam i dzieciom. Nie robimy z tego problemu, dziękujemy, kupujemy sobie coś co sprawia nam przyjemność, i zaraz informujemy darczyńców na co został ich datek wydany. Uważam, że to lepszy sposób na utrzymywanie dobrych stosunków w rodzinie niż krzyki szlochy i obraza, a z drugiej dżihad i foch z powodu prezentu.
        • anula36 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 21:31
          brac i wplacac na jakies subkonto bankowe dla dzieci,moze faktycznie kiedys im sie w zyciu przydzadza te pieniadze.
        • ola_dom Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 10:09
          aqua48 napisała:

          > A moi teściowie z ograniczonymi możliwościami wychodzenia z domu dają w prezencie pieniądze.

          Ta jedna informacja zmienia całkiem tę niby podobną sytuację.
      • alpepe Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 21:00
        Moi rodzice żyją skromnie w olbrzymim domu, którego utrzymanie dużo kosztuje, ten dom zresztą nigdy nie będzie mój. Kiedyś im pożyczyłam tysiąc euro, z myślą, że oddadzą lub nie oddadzą, właściwie to wrzuciłam im do szuflady, a powiedziałam o pieniądzach, kiedy już byłam poza ich zasięgiem, tak, by mama mi nie mogła oddać, bo nie chciałaby za nic przyjąć. Za rok mniej więcej, mama mi oddała te pieniądze, choć mi nie zależało, było powiedziane, że to pożyczka, bo gdyby to był prezent, to by nie wzięła. I kiedy moi rodzice sobie od ust odejmują, by mi podarować słodycze, które mogę sobie kupić bez szkody dla swoich finansów, czy nawet pieniądze, to wiem, że największą obrazą dla niech byłoby, gdybym odmówiła. Chcą się poczuć chyba potrzebni, chcą wiedzieć, że mogą mi coś podarować.
        Myślisz, że łatwo jest przyjmować takie prezenty?
        Nie, wcale nie, to nie jest tak, że każdą kwotę się przytuli, bo zawsze to pieniądz. Te podarunki nie są przecież dla mnie, obiektywnie mnie są niepotrzebne, są dla moich rodziców. Przyjmować podarunki nie jest łatwo.
      • vilez Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 21:26
        > Naprawdę nikt inny nie ma z tym problemu, że masowo radzicie żeby brać z uśmiechem?

        Ale bierzesz pod uwagę możliwość, że Twoje pytanie jest fałszywie postawione? Że np. prawda jest prostsza - przyjmujemy prezent, bo doceniamy WAGĘ tego, czym to dla nich darczyńców? Ponoć umieć przyjmować dary jest większą sztuką, niż owe dary dawać...

        Podobnej wagi jest Twoja kolejna supozycja- że dziadkowie idą na łatwiznę. Skąd taki pomysł? Dlaczego?
    • ciociazlarada Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 21:16
      Przyjąć, podziękować, nie brać odwetu, dorosnąć.
      • napis_z_obrazka Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 21:57
        Dokladnie. Ja odbieram, ze masz wciaz o cos zal i rodzice co nie zrobia, to zle.

        Jeszcze a propos nastolatkow i pieniedzy. Na Zachodzie i w Polsce dosc powszechne jest otrzymywanie kieszonkowego przez nastolatki oraz imanie sie roznych drobnych prac w celach zarobkowych. Celem jest nauka oszczedzania, gospodarzenia sie pieniedzmi, znajomosc wlasnych potrzeb, szacunek do pieniedzy, do pracy. Twoja potrzeba kontroli i brak zaufania do nastolatka moze byc nadmiarowa.
        Syn powiedzial Ci, ze dostal pieniadze od dziadkow, wiec w czym Problem?

        Tak jak napisala Paris, brak Ci polskich ksiazek, to siadasz z dzieciakam i zamawiacie przez Internet.

        I tak, jak wspomniala Vilez, jest umiejetnosc dawania prezentow, ale umiejetnosc przyjmowania to tez sztuka.
        Ja nie widze tu zlej woli ze strony rodzicow, jest to dosc powszechne i wygodne (co w tym zlego). Poza tym, jesli rozmawiacie o pogodzie, to trudno sie domyslic, co sprawiloby radosc. A sugerowane przez Ciebie opcje byly za trudne do realizacji, z roznych powodow.

        Wlasciwie same odwiedziny rodzicow, sa juz prezentem;-) A kto placil za bilety?








    • kj-78 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 21:58
      Moja babcia zyjaca z malej polskiej emerytury daje mi czasem prezenty w tej formie. Jako, ze mieszkam w bogatym kraju i zyje na przyzwoitym poziomie finansowym, mam straszne wyrzuty sumienia przyjmujac te pieniadze, bo babcia dosc doslownie musi sobie odejmowac od ust, zeby taka kwote mi, a raczej moim dzieciom, dac. Z drugiej strony widze, ze obdarowanie moich dzieci jest dla niej wazne i ze w ten sposob pokazuje, ile dla niej znacza. Wiec po prostu doceniam ten wspanialy gest, i czuje sie naprawde wzruszona. Zawsze wylewnie dziekuje i do glowy by mi nie przyszlo nie przyjac prezentu. Babci byloby strasznie przykro.

      Dlaczego nie mozesz przyjac prezentu i podziekowac, a potem zrobic z nim co chcesz? Nie rozumiem, po co te awantury. Niektorzy przyjezdzaja z ciastem, inni i ksiazkami, a jeszcze inni z koperta. Podziekowac, wykorzystac i nie tracic zycia na wieczne klotnie.
      • zuzi.1 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 22:32
        Wydaje mi sie, ze autorka najchetniej nic by od tych rodzicow nie przyjela. Skoro kiedys gdy byla w potrzebie jej nie pomogli, to ona teraz nic od nich.nie chce, a juz najbardziej nie chce zadnych pieniedzy dla dzieci. Kiedys poczula sie mocno skrzywdzona zachowaniami rodzicow, gdy wkraczala w swoje zycie i teraz ta zlosc wylazi. Rozumiem i wirtualnie przytulam :) Rozumiem, ze te ich odwiedziny to tylko takie pozory normalnosci, i rozumiem, ze to rodzice na nie nalegali. Wspolczuje relacji z rodzicami. Moze jakas terapia by sie przydala, zeby sobie z tym problemem poradzic?
        • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 22:42
          Jeżeli jest jak piszesz, to dla mnie problem z przyjęciem pieniędzy to problem z "daniem sobie rady" z ta stara historią.
          Tak jakby autorka była tym dzieckiem, co ni dostało pomocy czy wsparcia o jakie prosiło.
          Teraz jest dorosła i trzymanie się tego co było nic nie wnosi.
          Tak po mojemu.
          kasę bym wzięła. I dzieciom pozwoliła brać. Niekoniecznie z moim dozorem
          mnie uderzył fragment:
          jestem bardzo przeciwna wręczaniu kopert z pieniędzmi nastolatkom z tekstem „kiedyś w zyciu Ci się przyda”. I tutaj (jak ich na tym zlapalam) zrobiłam maly jihad (na szczęście mam w domu rozsądnego nastolatka, który mi się przyznal, ale przecież mogl wziąć i wydac na jointy).
          Czy nie ma tyle zaufania do dziecka na co wyda pieniądze?
          Słabo…
          • zuzi.1 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 23:19
            Tak sobie mysle, czy gdyby mnie kiedys starzy wystawili do wiatru w waznej potrzebie i bylabym zdana wowczas tylko i wylacznie na siebie i opierala sie jedynie o swoja sile przezycia, to czy teraz w ramach udawanych normalnych relacji rodzinnych po latach mialabym ochote cokolwiek od nich dostawac, ja czy dzieci. Nie wiem, obawiam sie, ze raczej nie chcialabym przyjmowac zadnych fin. prezentow. Teraz to niech ta kase spozytkuja sami, nie jest mi ona ( czy tez jakakolwiek forma pomocy od was rodzice teraz potrzebna...kiedys wasza pomoc byla mile widziana na rozpoczecie drogi zyciowej, a teraz nic juz od Was nie chce, ani ja ani moja rodzina, nic od was juz nie potrzebuje i przestancie mi cokolwiek na sile wciskac, niezgodnie z moimi prosbami, uszanujcie to o co was prosze. Nie chcecie uszanowac, wciskacie mi ponownie kity, ze sie nie da, no tak, jak zawsze, ech rodzice...:) taki dialog w glowie autorki mi sie kojarzy.
            • zuzi.1 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 23:24
              A odnosnie tego rozsadnego nastolatka, mysle ze autorka wyszukala na sile argumentu, zeby tej kasy nie przyjmowac, bo kto widzial rozsadnego nastolatka wydajacego kase na jointy. Uwazam, ze autorka ma pelne prawo nie chciec przyjac tej kasy od rodzicow, a gdyby szantazowali dalej i rzucali sie, to przyjac z zapowiedzia, ze kasa trafi na konto fundacji pomagajacej biednym, zwierzetom czy komukolwiek innemu. Nie ma co tym rodzicom ulegac, takie uleganie w takich toksycznych relacjach szkodzi zdrowiu.
            • napis_z_obrazka Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 23:36
              Moze wlasnie dlatego Autorka dobrze sobie w zyciu radzi, ze rodzice umieli powiedziec NIE?
              Czesto nadopiekunczosc robi wieksza krzywde...



            • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 23:57
              Nie wiem, obawiam sie, ze raczej nie chcialabym przyjmowac zadnych fin. prezentow. Teraz to niech ta kase spozytkuja sami, nie jest mi ona ( czy tez jakakolwiek forma pomocy od was rodzice teraz potrzebna...

              No to niech nie bierze, ale czemu dzieci tez mają uczestniczyc w tym manifescie?
              A moze dla nich dziadkowie sa OK i chetnie by od nich prezent w tym i kase przyjeli?
            • berber_rock zuzi - musze przyznac 29.09.15, 08:51
              ze jak na kilka moich postow tutaj, to bardzo trafna analiza.

              Tak. Mniej wiecej tak to wyglada.

              Czy to az podpada pod niedojrzalosc? Moze troche. Czy nadaje sie na terapie? Moim zdaniem niekoniecznie - w koncu chyba mam prawo zyc swoim zycie i niekoniecznie chciec im robic przyjemnosc (czyli w tym wypadku z wdziecznposcia przyjmowac prezenty, ktorych nie potrzebuje). Mieli na to czas.
              • iskierka3 Re: zuzi - musze przyznac 29.09.15, 12:24
                Chcesz miec ciasteczko i zjesc ciasteczko. Tak sie nie da. Jesli jestes na nich zla i chcesz im pokazac - a chcesz, to nie licz, ze bedzie to przyjete ze zrozumieniem i spokojem. Niezaleznie od tego czy zlosc jest uzasadniona.
              • zuzi.1 Re: zuzi - musze przyznac 29.09.15, 13:16
                Berber, pamietam troche te Twoje wpisy, stad moje komentarze. Poza tym Twoje reakcje i zachowania wpisuja sie w pewien schemat reakcji i zachowan dzieci narcystycznych rodzicow, dzieci ktore przez cale swoje dziecinstwo doznawaly roznego rodzaju krzywd, czesto w sposob pokretny i ukryty i musialy sie z tym calym bagnem emocjonalnie mierzyc. Rozumiem, ze teraz z uwagi na wlasne dzieci, chcesz z rodzicami ten kontakt podtrzymywac. Ale oni rodzice nie zmienia sie, dalej beda robili swoje, niezaleznie id tego, co Ty na dany temat sadzisz i co bys sobie zyczyla. Jakie korzysci emocj. maja Twoje dzieci z wizyt dziadkow, jak ta relacja rodzicow z wnukami sie uklada, czy dzieci lubia dziadkow?
                • berber_rock Bardzo dobre pytanie. 29.09.15, 13:37
                  Jakie korzysci emocj. maja Twoje dzieci z wizyt dziadkow, jak ta rel
                  > acja rodzicow z wnukami sie uklada, czy dzieci lubia dziadkow?

                  Relacje z wnukami ukladaja sie roznie w zaleznosci od wieku wnuka. Miedzy moimi dziecmi jest parenascie lat roznicy, wiec syn juz przeszedl caly cykl, drugie dziecko dopiero w to wchodzi.

                  Tzn. sa fajnymi dziadkami, a raczej nazwalabym to - kompanami do zabawy dla dzieci kilkuletnich. Co prawda po tygodniu obcowania, dziecko potrafi im wejsc na glowe i rozne rzeczy wymuszac, bo nie umieja stawiac granic, ale to jest ich problem a nie moj.

                  Miedzy 6 a 12 rokiem zycia dziecka nastepuja dosyc kuriozalny okres kiedy oni zaczynaja takie dziecko traktowac juz coraz bardziej jak doroslego i stosowac w rozmowie chwyty jak u doroslego. Probuja wpedzac dziecko w konflikt lojalnosci typu "zrobimy na wakacjach to czy tamto, tylko nie przyznawaj sie rodzicom" lub stosowac szantaze emocjonalne. Pamietam, ze zakladalam tutaj kiedys watek na ten temat (jeszcze pod starym nickiem, ktory potem mi sie zepsul :) - jak znajde, to zalinkuje) i wszyscy jednoznacznie mi powiedzieli, zeby (wtedy chyba) 10 latka wiecej na wakacje z TAKIMI osobami nie wysylac. Co zreszta zrobilam.

                  Potem syn mi dojrzal i rzeczywiscie w tej chwili relacje ustwia sam. Widze ze czasami ma srednia ochote na odwiedzanie dziadkow, ale wie, ze im sprawi tym przyjemnosc (moj syn ma dosyc duza doze empatii - nie wiem, po kim, bo ja nie mam prawie wcale), wiec to robi. Natomiast sprawia wrazenie, ze ma sytuacje w miare pod kontrola.

                  Moja corka jest obecnie na etapie radosnej zabawy w klocki i lalki, w ktorj dziadkowie jej chetnie towarzysza, czyli na poczatku tego cyklu.
                  Zobaczymy, co bedzie dalej.
                  • froshka66 Re: Bardzo dobre pytanie. 29.09.15, 13:52
                    Byłam w bardzo podobnej sytuacji. Moje dziecko miało do 13 roku życia zakaz spotkań ze swoją babcia bez mojej obecności.
                    Właśnie z powodu : stawiania w konflikcie lojalności , uzasadnionego podejrzenia stosowania przemocy fizycznej itp.
                    Dziecku powiedziałam jasno: na dziś uważam, ze przebywanie z babcia sam na sam jest dla ciebie niebezpieczne, bo jesteś za mały. Będzie bezpieczne od 13 roku życia, wtedy sobie będziesz robił co chciał.
                    Działało bez zarzutu, bez traumy ze strony dziecka czy innych problemów.
                    Prezenty od babci obecnie przyjmuje :)
                    Ja to olewam.
                  • panizalewska Re: Bardzo dobre pytanie. 30.09.15, 10:36
                    No i super dzieciaki to ogarniają SAME, jak widać. Po co temu przeszkadzać?
                • zuzi.1 Re: zuzi - musze przyznac 29.09.15, 13:41
                  I polecam Ci ciekawego bloga do poczytania: narcissists-suck.blogspot.com. Z 2007 r jest b. ciekawy wpis nt. relacji narcystycznych rodzicow z wnukami.
                  • zuzi.1 Re: zuzi - musze przyznac 29.09.15, 13:45
                    Tego bloga wrzucila ostatnio na forum femalespirit i jest tam naprawde wiele ciekawych przemyslen autorki, ktora ma osobiste doswiadczenia z rodzicami tzw. malignant narcisst.
                • berber_rock O tutaj: 29.09.15, 13:59
                  forum.gazeta.pl/forum/w,898,132036275,,kontakty_z_dziadkami.html?v=2
                  swoja droga, jak tak sobie przeczytalam watek sprzed prawie 4 lat, to nawet stwierdzam, ze sie czegos w tym czasie nauczylam :)
              • panizalewska Re: zuzi - musze przyznac 30.09.15, 10:34
                Strzelasz focha jak mała dziewczynka. Takiego kilkudziesięcioletniego focha. To jest skrajna niedojrzałość, do której oczywiście masz prawo. Ale takie rzeczy niszczą rodzinę. Ciebie i Twoje dzieci, bo relacje Ty-Twoi rodzice są jakie są i za nie oczywiście jesteście odpowiedzialni tylko Wy. Ale po co niszczyć / nie pozwalać na relacje dziadków z wnukami?
                • berber_rock Ale przyznasz, ze nawet 30.09.15, 13:10
                  panizalewska napisała:
                  Ale po co niszczyć / nie
                  > pozwalać na relacje dziadków z wnukami?

                  nie przeczytalas mojego postu powyzej? :)
    • blue_meerkat Re: Niezreczny I niechciany prezent 28.09.15, 23:59
      Ja bym koperte wziela I wydala na co wam jako rodzinie sie przyda, wspolne wyjscie, kasa wakacyjna etc niezaleznie do tego na co rodzice chcieliby je spozytkowac. Clue jest w tym ze wydajesz je na to co jest wazne dla ciebie i twojej rodziny, a nie na 'cokolwiek przeciw rodzicom'. Ich nie zmienisz, chca dawac pieniadze pomimo tlumaczen to ich sprawa, ale dlaczego czujesz sie zobowiazana wydawac je zgodnie z tym jak sobie zaplanowali? Kazdy ma prawo do wlasnych wyborow.
      • blue_meerkat Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 00:13
        Ale u mnie kupowaniem prezentow 'zalatwialo sie' mase rzeczy, konflikty, brak rozmow, marny humor I przemoc emocjonalna w fazie miesiaca miodowego wiec mam uraz z tej strony. Kwestia tego co wazniejsze, kontakty z rodzicami ( jacy sa I sie nie zmiena) czy ugranie I likeidacja kopert.
    • eriu Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 00:25
      Przyznam, że rozumiem Twoją niechęć do przyjmowania pieniędzy od rodziców. A dla tych, którzy mówią, żeby nie sprawiać im przykrości: czasami rodzice całe życie sprawiają przykrość dzieciom, dlaczego zatem dzieci mają potem pozwalać dalej grać rodzicom tak jak oni chcą albo przez całe życie takie prezenty wiążą się z wymaganiami stawianymi przez darczyńców (na to możesz wydać, na to nie). Zresztą autorka wątku ma też obiekcje natury finansowej ? jeśli jej rodzice żyją z jednej emerytury to jest to naprawdę mało (i moim zdaniem to dobrze o niej świadczy).

      Też uważam, że dzieci ucieszyły by się bardziej z konkretnego prezentu od dziadków. Taka książka się potem kojarzy z wizytą dziadków i może być miłą pamiątką w dorosłym życiu.

      A próbowałaś może uzgodnić z rodzicami, że zamówisz konkretną książkę i ona przyjdzie do Twoich rodziców do domu a oni ją dziecku przywiozą? Potem Ci mogą za nią oddać pieniądze nawet, ale może w ten sposób by się dało ogarnąć prezent. Albo po prostu powiedzieć rodzicom, że nie możesz zamówić książki do kraju, więc żeby przywieźli dzieciom, bo o tym marzą. Wiem, że to mocne naginanie rzeczywistości, ale dzieciaki by się ucieszyły.
    • heniek.8 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 06:28
      taki aspekt mnie zastanawia : na liście powodów podajesz coś takiego że dla nich to za duża kwota, a dla Ciebie mała itp.
      no ale to są dorosłe osoby które dobrowolnie chcą dać prezent - to kim Ty jestes żeby stwierdzić że dla nich to za dużo? ;)
      w tym jest jakiś taki brak szacunku dla nich i ubezwłasnowolnienie

      jeśli nie wiesz jak się zachować, to w czasie następnej wizyty u nich daj im kopertę.
      zobacz co się stanie, a potem kopiuj ich zachowanie :)



      a swoją drogą to pieniądze to bardzo trafiony prezent, bo książki dla dzieci kupisz takie jak chcesz, nie ryzykujesz że będzie np. zbyt infantylna, albo taka którą już mają.
      • enith Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 07:31
        heniek.8 napisał:

        > taki aspekt mnie zastanawia : na liście powodów podajesz coś takiego że dla nic
        > h to za duża kwota, a dla Ciebie mała itp.
        > no ale to są dorosłe osoby które dobrowolnie chcą dać prezent - to kim Ty jeste
        > s żeby stwierdzić że dla nich to za dużo? ;)
        > w tym jest jakiś taki brak szacunku dla nich i ubezwłasnowolnienie

        Dokładnie tak samo to odbieram. Od kiedy to obdarowani decydują czy dla darczynców dany prezent jest zbyt kosztowny? Jeśli rodzice regularnie dają takie kwoty, to chyba jednak mieszczą się one w ich budżecie?
        Inny twój argument to dzieci przyglądające się awanturze. No, ale to TY te awantury wszczynasz, robiąc cyrki z przyjęciem prezentu, prawda? Czy te płacze i krzyki i obraza miałyby miejsce, gdybyś przyjęła prezent, podziękowała i wróciła do picia kawy czy pogaduszek o pogodzie?
        Jeszcze inna rzecz, która ci się nie podoba to to, że rodzice wciskają kopertę dzieciom. A dlaczego to robią? Bo ty na propozycję jej przyjęcia robisz sajgon. Jakbyś po prostu wzięła, to nikt nie dawałby kasy dzieciom za twoimi plecami.
        Pieniądze można spożytkować według własnego uznania. Nie ma potrzeby obnosić się przed rodzicami ze sposobem ich wydania, ale jeśli rodzice wyraźnie zaznaczą, że to na prezenty dla dzieci, elementarne zasady kultury wymagałyby jednak, by właśnie tak pieniądze spożytkować.
        No i ten komentarz o jointach, które potencjalnie może kupić sobie syn z kaski otrzymanej od dziadków. Co to kurka ma być? Jeśli żart, to wyjątkowo nieśmieszny, bo wyjątkowo nieśmieszne jest zakładanie, że nasze własne dziecko kupuje z kieszonkowego nielegalne substancje. No chyba, że synek fakycznie popala. Wtedy popieram odcięcie od kasy.
      • vilez Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 08:22
        Dokładnie tak, Heniu. Tak, jakby się chciało rodziców upupić, bo "nie wiedzą, co czynią".
        Z drugiej strony- jak by się chciało rodziców zranić, "bo oni mnie kiedyś zranili".

        To po co ta cała komedia? Nie chce się utrzymywać kontaktów z rodzicami, to wziąć na klatę i powiedzieć: "nie chcę. A nie- przyjmować u siebie, po czym podsycać konflikt w imię dawnych urazów.
        Albo rybki albo p... Albo się zgadzać na ich przyjazd i traktować ich normalnie, albo się nie zgadzać i już. Ale zgadzać się na to, by odbywali długą drogę a potem im dowalać na miejscu- niepoważne to jest.
        Trza się na coś wreszcie zdecydować. Po dorosłemu.
        • berber_rock Alez vilez 29.09.15, 08:56
          vilez napisała:

          > Dokładnie tak, Heniu. Tak, jakby się chciało rodziców upupić, bo "nie wiedzą, c
          > o czynią".
          > Z drugiej strony- jak by się chciało rodziców zranić, "bo oni mnie kiedyś zrani
          > li".
          >
          > To po co ta cała komedia? Nie chce się utrzymywać kontaktów z rodzicami, to wzi
          > ąć na klatę i powiedzieć: "nie chcę. A nie- przyjmować u siebie, po czym podsyc
          > ać konflikt w imię dawnych urazów.
          > Albo rybki albo p... Albo się zgadzać na ich przyjazd i traktować ich normalnie
          > , albo się nie zgadzać i już. Ale zgadzać się na to, by odbywali długą drogę a
          > potem im dowalać na miejscu- niepoważne to jest.
          > Trza się na coś wreszcie zdecydować. Po dorosłemu.


          - ja naprawde nie mam problemu z uswiadomieniem sobie czego chce i jak najchetniej bym swojej stosunki z rodzicami ustawila. Problem jest taki, ze nikt nie jest samotna wyspa. Sa jeszcze np. moje dzieci a ich wnuki, ktore chociaz raz w roku chcialyby kontakt miec etc. Nie moge wszystkim dookola ustawiac zycia, bo mnie soie cos tam nie podoba.
          • vilez Re: Alez vilez 29.09.15, 13:43
            No to wreszcie odpuść te swoje anse w stosunku do nich. Albo-albo.
            • zuzi.1 Re: Alez vilez 29.09.15, 13:52
              Latwo sie takie rzeczy pisze Vilez :) choc ja Cie wpuszcze kilka razy w taki kanal, ze na sam widok mojego nicka po kilku miesiacach bedzie Cie ogarnial wkurw wielkosci Giewontu, a potem ktos Ci napisze: no to wreszcie odpusc jej te swoje anse, albo albo...takie rzeczy to tylko w filmach.
      • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:11
        no ale to są dorosłe osoby które dobrowolnie chcą dać prezent - to kim Ty jestes żeby stwierdzić że dla nich to za dużo? ;)
        w tym jest jakiś taki brak szacunku dla nich i ubezwłasnowolnienie



        Podpisuje sie !!!!
        Bardzo sie ciesze, że Heniu ten aspekt poruszył!
        • ola_dom Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:26
          froshka66 napisała:

          > no ale to są dorosłe osoby które dobrowolnie chcą dać prezent - to kim Ty jestes żeby stwierdzić że dla nich to za dużo? ;)

          Kimś, kto jest z nimi dość mocno uwikłany przez przeszłość. I ten "prezent" to nie tylko kasa podarowana jak każdy inny prezent.
          I będę się upierać, że jeśli ten prezent ma "drugie dno" - a bardzo prawdopodobne, że ma - że ma być rekompensatą za dawne czasy - to mnie samej robi się niedobrze na myśl, że miałabym być tak obdarowana.

          Tym bardziej, że ta koperta musiała być uciułana przez rodziców, pewnie kosztem wyrzeczeń. A teraz mi pokażą - "patrz, ja Ci daję moją krwawicę, a Ty śmiesz twierdzić, że Ci kiedyś nie pomogłam. Niewdzięczna Ty!"

          W "normalnej" sytuacji i relacji rodzinnej zachowanie berber pewnie można by uznać za histerię i niepotrzebne roztrząsanie. Ale tutaj sytuacja nie jest całkiem normalna - i tak, jak napisała berber - nie tylko ona kształtuje tę sytuacje, nie tylko ona za nią odpowiada i ma wpływ, więc czasem będzie wypływać coś, co niekoniecznie musi się jej podobać.
          • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:33
            Ok, nie chce otrzymywać prezentów to mówię jasno :
            Nie życzę sobie od was żadnych prezentów. I nie życzę sobie abyście dawali jakiekolwiek prezenty moim dzieciom do ich 18 roku życia.
            Są prezenty, których w życiu nie użyję, wiec mówię jasno:
            Dziękuje za prezent – ale zegara z kukułka w domu nie powieszę, wiec szkoda go dla mnie, może komuś innemu się przyda.
            Ale kasa?
            Mogę kupić za to co chce, wiec niby dlaczego prezent tak ale nie pieniądze?
            To jest zarządzanie rodzicami i brak szacunku do nich.
            • ola_dom Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:39
              froshka66 napisała:

              > Mogę kupić za to co chce, wiec niby dlaczego prezent tak ale nie pieniądze?

              Przez zaszłości - o tym pisałam.

              > To jest zarządzanie rodzicami i brak szacunku do nich.

              A może raczej odpowiedź na ich brak szacunku do nas?
              W ogóle "zarządzanie" tutaj bardzo pasuje - bo chodzi o pieniądze. Pytanie, kto tu bardziej "zarządza" - ten, co daje kasę, czy ten, który nie chce jej przyjąć?
              • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:42
                Ten co nie chce przyjąć wybiorczo kasy. Niech autorka nie przyjmuje żadnych prezentów, będzie OK.
                Najlepiej z jasnym komentarzem :
                Kochani rodzice , w roku 2000 -ntym prosiłam was o pomoc i dostałam nic. Dlatego teraz nie mam ochoty od was żadnych prezentów przyjmować. Nic od was nie wezmę.
                I już po sprawie.
            • berber_rock Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:23
              froshka66 napisała:


              > To jest zarządzanie rodzicami i brak szacunku do nich.

              No i? Na szacunek to sobie trzeba zapracowac. Z powietrza nie spada ...
              • ciociazlarada Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:25
                Oni mysla dokladnie tak samo (w koncu kto cie takiego tekstu nauczyl? Mnie uczono, ze na szacunek zasluguje kazdy), wiec...
                • berber_rock Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:34
                  ciociazlarada napisała:

                  > w koncu kto cie takiego tekstu nauczyl?

                  Maz i tesciowa. A co?

                  Mnie uczo
                  > no, ze na szacunek zasluguje kazdy

                  Moi rodzice stali na stanowisku, ze szacunek nalezy sie starszym z definicji.
                  Moje osobiste zdanie: niekoniecznie. Ktos uzywa wobec Ciebie przemocy, a Ty go bedziesz z definicji szanowac??? To troche jak z tym pluja i deszcz pada ...
                  • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:41
                    Jak ktoś używa wobec mnie przemocy , to z wielkim szacunkiem pokazuje mu gdzie jest jego miejsce i gdzie ta przemoc sobie może wsadzić.
                    Najpierw grzecznie i z szacunkiem się pytam , czy na pewno jest gotów na wojnę, bo po co ma być niemiło. Jak ten ktoś nie skorzysta z mojej oferty , to z zachowaniem zasad walki zostanie ?zjedzony?.
                    Było nie zaczynać.
                    • berber_rock Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:46
                      I rozumiem, ze wszystko to tak swietnie wychodzi 12 latce wobec faceta 3 x wiekszego od niej od ktorego ona zalezy.

                      he, he ...
                      • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:53
                        12 latka istotnie może mieć problem.
                        Myślałam, ze mówisz o osobach dorosłych.
                        Teraz nie masz 12 lat, teraz jesteś dorosła i możesz postawić granice.

                        Wiecie, ze nie chce od was prezentów, pomimo tego dajecie a ja i tak nie przyjmę.
                        Ze względu na to , że wasze wizyty są przez to dla mnie nie miłe , nie przyjeżdżajcie proszę do mnie więcej jak macie dać prezent. To jest niemiłe.

                        Żeby nie było:
                        To nie jest moje zdanie , jak należy postąpić.
                        ( akurat ja bym przyjęła dowolna ilość kasy bez słowa)
                        Ale to jest pokazanie, ze MASZ MOŻLIWOŚCI rożnego postępowania i postawieni granic. To zależy od ciebie , nie od nich.
                        • berber_rock Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:58

                          > Ze względu na to , że wasze wizyty są przez to dla mnie niemiłe , nie przyjeżd
                          > żajcie proszę do mnie więcej jak macie dać prezent. To jest niemiłe.
                          >
                          Alez ja wiem, ze takie jest rozwiazanie! I uwierz mi, ze jak bym byla samotna singielka, to pewnie tak by sie ta historia zakonczyla. Sek w tym ze oni przyjezdzaja rowniez do wnukow, a wnuki tez warto zeby mialy z nimi kontakt, wiec jakos tak srednio mam "jaja", zeby tak stawiac sprawe, bo to nie tylko moje kontakty sa tutaj stawka, a jakos nieladnie jest decydowac za wszystkich.
                          • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 13:18
                            Tak mi przyszło do głowy, że jako dziecku lepiej by mi było, gdyby moja mama „poszła na noże”, włącznie z niewpuszczaniem ich do naszego domu, ale bez problemu akceptowała moje wizyty u nich i to , że dają mi kasę, niż takie przepychanie się, u nas w domu i to, ze muszę zawsze informować, o tym co od dziadków dostaje.

                            Mówię tu od dziecku 16 lat a nie 10.
                  • ciociazlarada Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 16:27
                    Szacunek to bardzo szerokie pojecie, zawierac moze i oddawanie czci (jak w Czcij Ojca swego i Matke swoja), i elementarne uznanie, ze ktos jest autonomicznym podmiotem o wlasnej wartosci.
                    W tym co piszesz brakuje tego drugiego. Ze strony rodzicow, z twojej strony w stosunku do rodzicow i byc moze tez w stosunku do dziecka (choc to juz moja wlasna interpretacja na podstawie innego watku na ktory sie napatoczylam bo czytam regularnie forum Wychowanie).

          • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:39
            Tym bardziej, że ta koperta musiała być uciułana przez rodziców, pewnie kosztem wyrzeczeń. A teraz mi pokażą - "patrz, ja Ci daję moją krwawicę, a Ty śmiesz twierdzić, że Ci kiedyś nie pomogłam. Niewdzięczna Ty!"


            A któż to się domyśla...?
            Prezent to prezent, mogą sobie myśleć co chcą. Prezent biorę, dziękuje a krwawice mam w poważaniu, trzeba było nie ciułać.
            W RAZIE Jakby nawet jakby otwartym tekstem powiedzieli: a myśmy tyle ciułali i od ust sobie odejmowali, żeby wam te 250 euro przywieźć…
            To się mówi krótko:
            A po co, trzeba było nie ciułać, nikt o to nie prosił.
            Wasza sprawa, że prezenty dajecie powyżej swoich możliwości, jesteście dorośli to wiecie sami na co was stać,.
            Natomiast zamiast walki prezentowej skupiłabym się na treningu głuchnięcia na „drugie dno”.
            Prezent to prezent, kasa to kasa a nie dorabianie teorii co by było i co ciotka sobie myślała jak tak przeszła obok mnie i kawy się napiła… na pewno myśli, ze jestem stara panna….

            • berber_rock Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:45

              > Natomiast zamiast walki prezentowej skupiłabym się na treningu głuchnięcia na &
              > #8222;drugie dnO

              Alez ja sie bardzo staram nie zwracac uwagi na to drugie dno. Tyle ze widzisz, moi rodzice cale zycie powtarzali mi jak mantre, ze mam zyc tak, zeby byc niezalezna i samowystarczalana oraz nikomu nie musiec niczego zawdzieczac ani za nic dziekowac.
              No jakas sprzecznosc tu widze. Bo jak tu przyjmowac prezenty? Robic sobie dlug wdziecznosci?
              • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:57
                OK,
                Pytasz co byśmy zrobili na twoim miejscu.
                Podjęłabym decyzje:
                Czy mam ochotę przyjmować jakiekolwiek prezenty czy nie?
                a/
                Jeżeli nie to z jasnym komentarzem :
                Kochani rodzice , w roku 2000 -ntym prosiłam was o pomoc i dostałam nic. Dlatego teraz nie mam ochoty od was żadnych prezentów przyjmować. Nic od was nie wezmę.
                b/
                Jeżeli tak, to przyjmowałabym te, które się przydadzą
                Kasa – zawsze się przyda, kupie co chce
                Inne wg zasady :
                Przyjmuje to co wykorzystam – zegar z kukułka do zwrotu.

                Co do poczucia wdzięczności za prezenty :
                W normalnym życiu , jak ktoś daje prezent to oczekuje „dziękuje” i ucieszenia się a nie wdzięczności uniżonej do końca świata .
                Wiec kasę bym przyjęła i podziękowała. Uczucie przygniatającej wdzięczności do grobowej deski jakoś dla mnie jest niewyobrażalne.
                Długu sobie nie robisz, skoro za prezent dziękujesz to wystarczy.
                Nic nie musisz zwracać.
                Ten dług to już jest w wyobrażeniu.
                • berber_rock Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:20

                  > Czy mam ochotę przyjmować jakiekolwiek prezenty czy nie?
                  > a/
                  > Jeżeli nie to z jasnym komentarzem :
                  > Kochani rodzice , w roku 2000 -ntym prosiłam was o pomoc i dostałam nic. Dlateg
                  > o teraz nie mam ochoty od was żadnych prezentów przyjmować. Nic od was nie wezm
                  > ę.


                  - to juz bylo grane. Nie dziala. A nie dziala z bardzo prostego powodu - oni widza rzeczywistosc inaczej. Przyznaja, ze rzeczywiscie wtedy kiedy potrzebowalam, to nie dostalam, ale oni wtedy mieli JAK NAJBARDZIEJ UZASADNIONE POWODY aby tak a nie inaczej postepowac (FYI: tymi powodami byl fakt, ze nie chcialam swojego zycia prywatnego ukladac tak, jak oni uwazaja ze sie powinno). Oczywoiscie nic nie szkodzi, aby im to powyzsze 9a) powiedziec, ale oni tego do wiadomosci nie przyjmuja, ich zdaniem tak nie bylo i opowiadam glupoty, wiec rzucanie takim tekstem to niepotrzebne otwieranie dawnych spraw, ktore i tak niczego nie zmieni.
                  • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:27
                    to juz bylo grane. Nie działa.

                    Nie może nie działać.
                    Do dostania prezentu potrzebne są 2 osoby – ta co daje i ta co bierze.
                    Nikt cię nie może zmusić do przyjęcia czegoś czego nie chcesz.
                    Rodzice przyjeżdżają dają kasę. Mówisz krótko: Wszystkie prezenty i w tym pieniądze zostaną wam zapakowane z powrotem. Nic od was nie chce.

                    Nie ma możliwości, żeby ci coś zostawili bez twojej wiedzy. I zgody.
                    Im wolno za każdym razem przyjeżdżać z ciężarówka prezentów, których ty nie przyjmiesz.
                    Spokojnie, bez awantury ale nie przyjmiesz.
                    Ciężarówka wróci do Polski lub wyląduje na śmietniku. Ich sprawa ich odpowiedzialność.
                    Czy jest problem , żeby powiedzieć rodzicom spokojnie i wyraźnie NIE?

                    Oni nie musza tego „nie” szanować, ty nie musisz od nich nic brać.
                    Jeżeli chcesz, żeby PRZESTALI dawać – to na to niestety żadnego wpływu nie masz i tego zrobić się nie da.
                    • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:31
                      dodam, ze twoi rodzice maja jak najbardziej prawo do swojej wizji świata, ale ty możesz postępować ( np nie brać prezentów) zgodnie ze swoja wizją świata. Raczej nie ma możliwości, żeby cie zmusić do życia w/g innej niz twoja wizja świata...
                    • ola_dom Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:41
                      froshka66 napisała:

                      > Nie ma możliwości, żeby ci coś zostawili bez twojej wiedzy. I zgody.

                      Czy mi się wydaje, że tak właśnie berber zrobiła - więc koperta została wciśnięta wnuczkowi?
                      • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 13:40
                        Już napisałam - albo prezent dla wnuczka, wiec olewam, albo ma przekazać mnie - wiec nie prezent tylko zapomniana rzecz i odsyłam.
              • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:59
                ani za nic dziękować.

                PS możesz przyjąc kase i nie dziekowac :) :) :)
              • zuzi.1 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:27
                Berber, mysle, ze meczysz sie ze sprawami z przeszlosci, gryza Cie one, masz w sercu do rodzicow ogromny, nieukojony zal i mysle, ze masz pelne podstawy aby tak sie czuc. Zostalas skrzywdzona przez rodzicow i to nie ten jedyny raz gdy wchodzilas w doroslosc, ale wiele razy wczesniej w dziecinstwie. Wiec terapia pomoglaby Ci choc troche z tym zranieniem i zalem sobie poradzic, przezyc to jeszcze raz i pogrzebac swoje emocje, niekoniecznie wybaczajac. To by bylo takie oczyszczenie sie z toksyn, dla siebie samej. Ta obecna sytuacja z prezentem w postaci kasy ma swoje zrodlo w tej przeszlosci i beda kolejne sytuacje ze strony rodzicow, ktore Twoje reakcje cofna do spraw z przeszlosci. Nie zapanujesz nad tym sama bez terapii. Te sprawy znowu spowoduja Twoje nerwowe reakcje. Ta przeszlosc jest w Tobie jak bomba z zaplonem, wystarczy iskra ze strony rodzicow i wybuchasz, ze szkoda dla swojego zdrowia.
                • ola_dom Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:50
                  zuzi.1 napisała:

                  > Berber, mysle, ze meczysz sie ze sprawami z przeszlosci, gryza Cie one, masz w sercu do
                  > rodzicow ogromny, nieukojony zal i mysle, ze masz pelne podstawy aby tak sie czuc.

                  > Te sprawy znowu spowoduja Twoje nerwowe reakcje. Ta przeszlosc jest w Tobie jak bomba z
                  > zaplonem, wystarczy iskra ze strony rodzicow i wybuchasz, ze szkoda dla swojego zdrowia.

                  Zgadzam się z tym, i ze wszystkim, co zuzi napisała w tym wątku.
                  I myślę, że kiedy berber uda się uporać z tym problemem, to wtedy rady froshki będą jak znalazł. I wtedy da się je zastosować.
          • heniek.8 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 17:31
            > Tym bardziej, że ta koperta musiała być uciułana przez rodziców, pewnie kosztem wyrzeczeń.

            teraz Ty zastanawiasz się nad tym czy kogoś stać na to i jakie wyrzeczenia ponosił.
            a to jest jego osobista sprawa, zresztą bardzo łatwo to rozwiązać*

            > A teraz mi pokażą - "patrz, ja Ci daję moją krwawicę, a Ty śmiesz twierdzić, że Ci kiedyś
            > nie pomogłam. Niewdzięczna Ty!"

            a skąd pochodzi informacja że oni pokazują "patrz, ja Ci daję moją krwawicę, a Ty śmiesz twierdzić, że Ci kiedyś nie pomogłam. Niewdzięczna Ty!"
            to jest ważne - czy (1) lęgnie się to w Twojej wyobraźni, czy (2) to wypominanie jest faktem
            przypadkiem 1) w ogóle się nie ma co tutaj zajmować bo to jest problem większego kalibru
            w przypadku 2) należy się dowiedzieć jak to jest "hej to ja myslałam że odpowiedzialnie gospodarujesz funduszem na prezenty, ale niestety okazuje się że sobie nie radzisz?"

            * jak załatwić sprawę prezentów w kopercie
            autorka mieszka za granicą więc przelicza prezent od matki na lokalną walutę
            wychodzi jej powiedzmy 111 funtów.
            następnym razem odwiedzając matkę daje jej kopertę z 150 albo 100 funtów mówiąc (bez focha) coś w rodzaju że matka będzie wiedziała najlepiej co ją uszczęśliwi.

            w ten sposób
            1) redukuje się "dlug" jeżeli ktoś jest na to wrażliwy
            2) można obserwować reakcję matki na taki prezent i jeżeli będzie jakaś dramatyczna, to następnym razem zrobić tak samo w czasie jej wizyty
            3) dzięki różnicy walut, efekt "zwracania" prezentu jest tutaj trochę stępiony, powiedzmy że strony dogadały się że dają sobie prezent z tej klasy ("waluta")
            4) wydawanie pieniędzy sam na swoje potrzeby zapewnia maksymalną użyteczność, nie do doścignięcia przez kogoś innego nawet jeżeli trzy dni będzie chodził po galerii handlowej (nie dotyczy egzaltowanych panienek, ale rozumiem że tu ich nie ma)
            • paris-texas-warsaw Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 23:21
              Generalnie, jak zwykle się uśmiałam Heniek:), ale wg mnie jednak należy zaznaczyć, że w przynajmniej polskiej kulturze prezentów pieniężnych nie wypada dawać m.in. osobom starszym od darczyńcy (to by wyglądało na zapomogę, a nie prezent). Może pomijając specyficzne jednostkowe sytuacje, takie coś raczej powszechnie byłoby odebrane przez osoby na jakimś tam poziomie jako fo pa, w przeciwieństwie do dawania pieniędzy osobom młodszym, w bliskiej relacji, nie mówiąc o młodzieży, która chyba najbardziej na takie prezenty leci. Więc z racji tego kulturowego niuansu, nie popieram;)
              • heniek.8 Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 06:29
                > polskiej kulturze prezentów pieniężnych nie wypada dawać m.in. osobom starszym od darczyńcy

                tego typu konwenanse są ustalane i obalane ad hoc, ja jestem za równością - po opuszczeniu gniazda dzieci mają ten sam status i takie same prawa i w prezentach, i w przypominaniu o czapce.

                tajk więc autorko wręczaj kopertę bez skrupułów i zdawaj relację co się działo.
                podejrzewam jeden z dwóch secanuszy

                s1) matha idzie tokiem rozumowania paris i odwala fochy, rejtany że to faux pas i w takim razie to ona już Ci nigdy nie przywiezie kasy tylko jakieś książki, i koniec afery

                s2) matka przyjmie kopertę, podziękuje z uśmiechem i koniec afery
            • napis_z_obrazka Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 00:24
              heniek.8 napisał:


              > * jak załatwić sprawę prezentów w kopercie

              Ja proponuje zlikwidowac tanie latanie. Np. Bilet zamiast 100,00 PLN kosztuje 1000,00 PLN i juz koperta pusta. Ake za to mozna leciec z walizka pelna ksiazek z firmy ´Tania ksiazka´´. Zawsze jest jakies wyjscie;-)

              4) wydawanie pieniędzy sam na swoje potrzeby zapewnia maksymalną użyteczność, n
              > ie do doścignięcia przez kogoś innego nawet jeżeli trzy dni będzie chodził po g
              > alerii handlowej (nie dotyczy egzaltowanych panienek, ale rozumiem że tu ich ni
              > e ma)

              Mnie jest trudno wczuc sie w trudna sytuacje Autorki watku, bo nie znam przewin Jej rodzicow.
              Ale na miejscu matki, gdyby corka rozmawiala ze mna tylko o pogodzie, to przywiozlabym w prezencie parasolke (nawet gdybym miala 3 dni szukac;-) Parasolki sa ´´do gubienia´´, wiec prezent mialabym z glowy na lata... (Specjalistki od przemocy uspakajam, ze tylko z troski przed niepogoda albo zarem z nieba;-)

    • annb Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 08:23
      Boisz się że jak przyjmiesz tę kasę to stare winy zostaną wybaczone, przeszłość wymazana gumką myszką i wszyscy zaczną udawać że jest i zawsze było psiejsko czarodziejsko?
    • amb25 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 08:43
      Dostep do polskich ksiazek, komiksow, gazet itp za granica jest przez sklepy internetowe. Dzialaja b. dobrze.
      Co do prezentu - a nie mzoesz po prostu przyjac i podziekowac i w zamian kupic im cos co im sprawi przyjemnosc, albo cos czego potrzebuja w Polsce (np. nowa lodowka, bon prezentowy do jakiego sklepu itp. czy cos tam - sklepy internetowe!)?
      • kim5 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 10:33
        Jestem bardzo ciekawa odpowiedzi P. Agnieszki, bo mam pewną wariację tego problemu we własnym życiu.
        Moja teściowa nie ma umiaru w prezentach finansowych (wg mnie oczywiście). Kiedy my idziemy do niej z prezentem, ma być kwiatek w doniczce albo przysłowiowe czekoladki. W każdym razie drobiazg.
        Do mnie idzie z grubą kopertą i komentarzem "bo Wam trzeba pomagać, a ja już nic nie potrzebuję". Mam 40 lat, teściowa 63. Zarabiamy dobrze, teściowie są emerytami. Nie dociera do nich, że mnie razie ta asymetria i to ciągłe traktowanie jak małe dzieci, które bez mamusi zbankrutują.
        Każda okazja powoduje u mnie irytację. Jeśli w rewanżu zapraszam ich do dorej restauracji - jest wyrywanie się, że "ona zapłaci".
        • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:15
          Swego czasu miałam podobną sytuacje w domu. Byliśmy obdarowywani jedzeniem : "bo takiego nie mamy", bo żebyśmy mieli co jesc itp.
          Przyjmowałam, jak smakowało jadłam ze smakiem.
          później ze 2 razy przyjechałam w odwiedziny z prezentem - domowymi pierogami , śledziami i tekstem - bo takiego to nie macie.
          Co było zgodne z prawda, bo mieli inne.
          Prezenty się skończyły jak nożem uciął.
        • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:10
          Kiedy my idziemy do niej z prezentem, ma być kwiatek w doniczce albo przysłowiowe czekoladki.

          A jak kupisz coś droższego to.....?
          Teściowa cie skrzyczy... ?
          • kim5 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 12:40
            To nie przyjmie.
            Po prostu.
            • froshka66 Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 13:44
              Nie ma obowiązku, żebyś ty przyjmowała od niej wszystkie prezenty, jeżeli niektóre z nich sprawiają ci dyskomfort.
    • miedzymorze Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 11:50
      Załóż konto albo subkonto i wpłacaj tam przekazane kwoty, które będą kapitałem 'dla dzieci' Na ew studia, extra kurs, fajne wakacje. 10% każdej kwoty przenaczaj na pomoc charytatywną wg własnego uznania, możesz rodziców o tym informowac albo i nie ;)
      To, że nie wsparli Cię, wtedy kiedy potrzebowałaś, więc nie chcesz od nich brac pieniędzy kiedy już Ci sa na plaster doskonale rozumiem.
      pozdr,
      mi
    • froshka66 ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 12:38
      W związku z wypowiedziami w tym wątku mam jedno pytanie.
      Pomijając kwestie czyjejś oceny ( co jest lepiej w danym momencie a co gorzej) jak technicznie może wyglądać ZMUSZENIE do przyjęcia prezentu?
      W moim rozumieniu, ten co przyjmuje prezent ZAWSZE robi to z dobrej woli – bo taka jest natura prezentu.
      Są jakby 2 strony czynne :
      1 dająca ( nie można dostać prezentu bez osoby dającej – i to jest pewna aktywność do wykonania)
      2 biorąca ( nie można dostać prezentu bez aktywnego wzięcia )
      Dopiero jak te obie strony działają to prezent „zostanie dostany”
      Dostanie prezentu to nie jest wrzucenie paczki do paczkomatu…. Tu działają 2 strony.
      I tak jeżeli ktoś nie chce wziąć, no to jak go zmusić do wykonania tej aktywności???
      • iskierka3 Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 12:43
        Ja zrozumialam pytanie zalozycielskie jako - co zrobic zeby rodzice prezentu nie dawali lub zeby nie robili scen przy odmowie przyjecia lub przy przekazywaniu ich "potrzebujacym". Moim zdaniem na tak postawione pytanie jest odpowiedz - nie da sie nic zrobic.
      • berber_rock Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 12:43
        froshka66 napisała:


        > Dopiero jak te obie strony działają to prezent „zostanie dostany&#
        > 8221;

        :)


        > I tak jeżeli ktoś nie chce wziąć, no to jak go zmusić do wykonania tej aktywno
        > ści???

        Probowalam wyjasnic wyzej jak to sie sprytnie tutaj odbywa. Sa dwie mozliwosci, na ktore (chyba, bo jeszcze nie mam pewnosci) moi rodzice sie jednak nie zdecydowali w zwiazku z ryzykami z tym zwiazanymi:
        a) ukryc gdzies w naszym domu przed wyjazdem na lotnisko i ewentualnie powiadomic nas pozniej i miejscu ukrycia (jest ryzyko, ze nie znajdziemy albo ktos inny np. pani sprzatajaca znajdzie przez przypadek)
        b) przekazac naszemu synowi z prosba zeby oddal nam po ich wyjezdzie
        • froshka66 Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 12:47
          Prezent tak dany, nie jest prezentem tylko zapomniana rzeczą.
          Zapomniane rzeczy się odsyła gdzie należą.
          • berber_rock Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 12:52
            froshka66 napisała:

            > Prezent tak dany, nie jest prezentem tylko zapomniana rzeczą.
            > Zapomniane rzeczy się odsyła gdzie należą.

            - zgadzam sie. Tylko pozostale fafnascie osob uczestniczacych w tym watku takie postepowanie nazwie niepotrzebna eskalacja konfliktu, a mnie awanturnica, ktora koniecznie musi postawic na swoim. Niby co mnie to obchodzi jak to nazwa, ale z drugiej strony watek zalozylam po to, aby uslyszec rozne punkty widzenia wlasnie.
            • froshka66 Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 12:55
              w w/w przypadku, jeżeli podjęta jest decyzja o nie przyjmowaniu prezentów ? słabo mnie obchodzi, czy ktoś mnie uważa za awanturnice czy nie.
              Jeżeli to wszystko jest za dużym problemem i robi mi kłopot ucinam odwiedziny. Informując jasno dlaczego.
            • ola_dom Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 12:56
              berber_rock napisał(a):

              > Tylko pozostale fafnascie osob uczestniczacych w tym watku takie postepowanie nazwie
              > niepotrzebna eskalacja konfliktu, a mnie awanturnica, ktora koniecznie musi postawic na swoim.

              Otóż to - "no przecież po co takie cyrki wyprawiać, no naprawdę!"
              • iskierka3 Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 13:41
                Ola, ale autorka gra w ta same gre. "Jestem taka szlachetna, dalam pieniadze potrzebujacym bo mi nie potrzeba a tu ktos sie o to wkurza NIE WIADOMO CZEMU". To jest klasyka toksycznosci;)
                • berber_rock Nie. Nie chodzilo o szlachetnosc. 29.09.15, 13:56
                  To bylo takie moje "sprawdzam".

                  W przeszlosci mieli zwyczaj warunkowac swoja pomoc dla mnie: " a bo wybralas takie dziwne studia", "a bo mieszkasz z kims na kocia lape", "Jak sobie zycie ustawisz po ludzku (czyli wg ich widzimisie jak rozumiem), to ci pomozemy".
                  No to sprawdzilam, czy teraz jest to rzeczywiscie prezent, czy moze jak zwykle ma jakies ograniczone zastosowania ;)
                  • ola_dom Re: Nie. Nie chodzilo o szlachetnosc. 29.09.15, 13:59
                    berber_rock napisał(a):

                    > No to sprawdzilam, czy teraz jest to rzeczywiscie prezent, czy moze jak zwykle
                    > ma jakies ograniczone zastosowania ;)

                    Założyłam tu kiedyś wątek, który zahaczył także o takie "prezenty" - darowane "z instrukcją wykorzystania" w pakiecie.
                    A prezent, to prezent - daję prezent i pozwalam obdarowanemu zrobić z nim, co sam zechce. A nie dyktuję, jak ma z nim postąpić. Bo wtedy to NIE PREZENT. Tylko właśnie, wspomniane tu już, "rządzenie innymi".
                    • berber_rock he, he - ja pamietam 29.09.15, 14:06
                      taki watek tutaj na okolo 300 wpisow o tym jak rodzice dali prezent finansowy na zrealizowanie "najwiekszego marzenia w zyciu", wiec zadowolone malzenstwo pojechalo w podroz marzen i kasa sie rozeszla.

                      Po powrocie odkryli, ze rodzice strzelili mega focha i zazadali zwrotu prezentu.

                      Po dlugich podchodach i wysylaniu rodziny na zwiady okazalo sie, ze rodzice chcieli parze zafundowac in vitro. Para byla bezdzietna z wyboru.

                      Skonczylo sie kwachem, zerwaniem stosunkow oraz zwracaniem kasy w ratach.

                      Dobre intencje bywaja zabojcze.
                      • froshka66 Re: he, he - ja pamietam 29.09.15, 14:11
                        No właśnie. Kiedyś czytałam
                        Lubie brać odpowiedzialność za siebie i nic ponadto.
                        Moje marzenie, moja odpowiedzialność
                        Kasa na prezent - ich odpowiedzialność
                        Akurat ja bym nie oddała ani złotówki, ani nie robiła podchodów.
                        Natomiast cieszyła sie podróżą, była wdzięczna za kasę i olała resztę.
                      • iskierka3 Re: he, he - ja pamietam 29.09.15, 14:14
                        Ale to zupelnie inna sytuacja!
                  • iskierka3 Re: Nie. Nie chodzilo o szlachetnosc. 29.09.15, 14:04
                    Nie, nie sprawdzilas TEGO. Prezent jest do dyspozycji obdarowanego, owszem. Ale jesli obdarowany od razu zaznacza, ze go odda to KAZDEMU jest przykro, glupio albo jest wkurzony. Bo to JEST niemile.
                    • iskierka3 Re: Nie. Nie chodzilo o szlachetnosc. 29.09.15, 14:12
                      Sprawdzilabys to gdybys np kupila dzieciom trampoline a rodzice byliby oburzeni, ze nie kurs jezykowy. I by narzekali, ze oni sobie od ust a Ty wydajesz na glupoty.
                      • iskierka3 Re: Nie. Nie chodzilo o szlachetnosc. 29.09.15, 14:20
                        Tak ja ja to odczytuje to Ty CHCESZ zeby rodzice odczuli, ze NIE POTRZEBUJESZ ich pieniedzy i nie sa dla Ciebie nic warte. Twoje prawo i tego nie oceniam. Ale - nie mozesz oczekiwac, ze po daniu im tego do zrozumienia nie beda wyrazali dyskomfortu. I nie udawaj, ze wcale nie o to chodzi, ze "pomagasz potrzebujacym" lub "sprawdzasz rodzicow". Chcialas im pokazac, po co dorabiac do tego ideologie?
            • iskierka3 Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 13:27
              A nie. Dla mnie grubszym afrontem jest to ostentacyjne oddawanie potrzebujacym ale wtedy gdy jest to ZAWOALOWANA WROGOSC. A tak to przedstawilas w pierwszym poscie. Jestes mila, nie potrzebujesz a rodzice daja to oddalabys bliznim, tylko ze wtedy ci zli rodzice sa oburzeni. Oczywiscie, ze sa bo jest to akt wrogosci. Natomiast jesli stawiasz sprawe jasno - nie lubie was, mam do was zal i widuje sie z wami tylko ze wzgledu na dzieci ale niczego od was nie chce a co dacie to odesle lub oddam biednym - jest uczciwe i w moim przekonaniu ok.
      • kim5 Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 12:48
        Można nie przyjąć, ale wówczas zaczynasz bawić z obdarowującą z głupią grę połączoną z wciskaniem koperty do kieszeni.
        Dla mnie nie jest to problem nr jeden w życiu. Celowo użyłam słowa "irytujący", bo takie zachowanie mnie drażni, a nie powoduje zerwanie stosunków. Irytuje mnie, że nie można dorosłej osobie powiedzieć, że takie prezenty NIE SPRAWIAJĄ MI PRZYJEMNOŚCI i żeby dotarło. Irytuje mnie, że każde moje święto jest zatruwane takim małym wściekiem, bo ktoś musi koniecznie robić swoje.
        Nie chcę grać w tę grę, dlatego jasno mówię, że to dla mnie przykre, irytujące, i mówię to również przed imprezami. Kiedy jestem pytana, co chcę dostać, jasno i spokojnie mówię, że nie będę wchodzić w te dyskusje, bo i tak dostanę 5 razy więcej. Kilkunastokrotnie rzekomo umawialiśmy się na prezenty i druga strona w większości przypadków przesadzała i dokładała kopertę. Czasem jest to tak groteskowe, że jak powiem, że chcę tusz do rzęs, to dostanę 3 (takie same, bo jeden to mało - po co mi trzy takie same tusze??). Dlatego jasno komunikuję, jak jest i nawet nie jestem zdziwiona.
        Ciekawi mnie głos P. Ekspert, bo temat mnie dotyczy, ale nie spędza mi snu z powiek - bo wówczas już dawno bym założyła taki wątek:-)
        • berber_rock o to to 29.09.15, 12:55
          Widze ze bysmy sie zrozumialy.

          Rowniez nie spedza mi to snu z powiek, ale jest irytujace. Bo za kazdym razem jest taka sama sytuacja, te same sceny, te same teksty. Bo zachowania przyjete normalnie w gronie doroslych ludzi nie dzialaja np. stanowcze "nie. dziekuje" etc. etc.
          • kim5 Re: o to to 29.09.15, 12:57
            We dwie trochę raźniej:-)
          • apersona Re: o to to 30.09.15, 11:55
            Znam ten problem. Matka wciska mi pieniądze, prezenty, usiłuje nawet płacić za moje zakupy. Nie można jej po prostu odmówić tylko za każdym razem powtarza się idiotyczny taniec odmowa-naleganie-odmowa-naleganie. Rodzice są w znacznie skromniejszej sytuacji finansowe, ba mama często narzeka jakie wszystko drogie: podatki, opłaty, dentysta, lody w pobliskiej cukierni, narzeka a potem zaprasza mnie i wnuki.
            Bardzo wykańczające psychicznie i zastanawiam czy to jest aby podwójne wiązanie czyli stwarzanie sytuacji, w której cokolwiek wybierzesz będzie źle. Przyjmiesz pieniądze - wykorzystujesz rodziców, nie przyjmiesz jesteś niewdzięcznym dzieckiem. Nie możesz liczyć na rodziców w trudnych sytuacjach, ale nie wolno ci być od nich niezależną.
            • heniek.8 Re: o to to 30.09.15, 17:40
              > Matka wciska mi pieniądze, prezenty, usiłuje nawet płacić za moje zakupy. Nie można jej po prostu
              > odmówić tylko za każdym razem powtarza się idiotyczny taniec odmowa-naleganie-odmowa-naleganie.

              to jest Twoja matka, a więc i tak po niej odziedziczysz spadek.
              czyli możesz jej prezenty potraktować jako raty spadku wypłacane za jej życia. jeżeli teraz nie przyjmiesz to ta kasa trafi do Ciebie po śmierci matki.
              No chyba że zrzekniesz się spadku, nie znam Cię ale zakładam że się nie zrzekniesz, że kiedy zobaczysz kupkę pieniędzy, a matka tego nie widzi, to jednak foch Ci przejdzie :))

              oczywiście poczyniłem tutaj pewne założenie, ale konkluzja jest taka że nie chodzi o to że nie chcesz pieniędzy, tylko chcesz żeby matka nie dowiedziała się o tym że chcesz.

              może da się przekonać kobietę żeby nie dawała córce pieniędzy tylko wydawała na swoje przyjemności.
              np. niech kupuje sobie krasnale ogrodowe i wtedy będziesz miała "czyste sumienie" że nie wydaje na Ciebie tylko na siebie.
              Tylko że czy w życiu chodzi o to żeby odziedziczyc kilkadziesiąt plastikowych krasnali?
              • paris-texas-warsaw Re: o to to 30.09.15, 19:40
                :)))))))))))))))))))))) Ale się uśmiałam:)))))))))))))))))

                cyt: nie chodzi o to że nie chcesz pieniędzy, tylko chcesz żeby matka nie dowiedziała się o tym że chcesz

                Myślę, że dzięki temu odkryciu, które razem z wcześniej opisanymi algorytmami decyzyjnymi i opisanym wyjątkiem krytycznym (zrzeczenie się spadku:))) daje całościowy model dziedziczenia zasobów i Nobel 2015 z ekonomii wędruje do Heńka8!!!! Gratki:)
                • heniek.8 Re: o to to 30.09.15, 20:14
                  dziękuję, chociaż teoria jest jeszcze niedopracowana bo co jeżeli rodzice lepiej inwestują pieniądze - wtedy rozsądną strategią byłoby nie tylko nieprzyjmowanie prezentów, ale wręcz ulokowanie oszczędności u nich.
                  ale nie chciałem się zajmować takimi pierdołami, bo to jest forum psychologiczne i pojawia się prawdziwy problem - koperta z pieniędzmi i pytanie - jak się jej pozbyć, żeby przy tym kogoś urazić?
                  • paris-texas-warsaw Re: o to to 30.09.15, 20:38
                    "i pojawia się prawdziwy problem - koperta z pieniędzmi i pytanie - jak się jej pozbyć, żeby przy tym kogoś urazić?"

                    Heniek, ja to czytam mężowi i oboje leżymy:)))))))))))) Dzięki, że nas ubogacasz tym dylematem koperty:))))))))))))) Myślę, że będzie z Tobą jak z Kahnemanem w 2002 r. - działał w psychologii, ale Nobla dostał w ekonomii:)
        • iskierka3 Re: ważne pytanie "techniczne" 29.09.15, 13:35
          Nie wierze, ze problem jest w dawaniu i irytuje Cie tylko to, ze ktos daje pieniadze ponad stan. Wierze za to w drugie dno - albo obdarowywany ma mega trudnosci w przyjmowaniu, albo odczuwa zakamuflowana nieprzyjemna intencje darczyncy. Cos jak froshka pisala z dawaniem jedzenia - w podtekscie "bo ty nic nie umiesz zrobic". Tez mam podobny problem w rodzinie i zaprawde sedno nie lezy w darowanych dobrach materialnych;)
    • froshka66 podsumowanie ??? 29.09.15, 13:13
      To ja może pokuszę sie o małe podsumowanie
      Są prezenty, których autorka nie chce przyjmować.
      Ma dużo pracy i kłopotu związanej z tym ,”nieprzyjmowaniem” i chciałaby, że by koszty tego „nieprzyjmowania” były mniejsze.
      Same się nie zmniejsza.
      Otóż koń jest jaki jest każdy widzi i po mojemu to albo :

      Podejmujesz decyzje, że
      A
      „Nieprzyjmowanie” jest ważne dla ciebie – w tym przypadku idziesz na całość włącznie z zakończeniem wizyt rodziców
      Sek w tym ze oni przyjezdzaja rowniez do wnukow, a wnuki tez warto zeby mialy z nimi kontakt, wiec jakos tak srednio mam "jaja", zeby tak stawiac sprawe, bo to nie tylko moje kontakty sa tutaj stawka, a jakos nieladnie jest decydowac za wszystkich.
      Wnuki mogą również jeździć do Polski( a z wakacji przywozić tysiące euro w gotówce dla siebie…) i tak bym postawiła sprawę.
      Nie można być „trochę w ciąży” albo się granice stawia albo nie.
      Skoro uważasz, że to dla ciebie ważne to – wizyt nie ma .

      B
      „Nieprzyjmowanie” jest nie ważne dla ciebie – w tym przypadku olewasz i przyjmujesz.

      W moim przypadku przyjmowanie lub nie prezentów jest dla mnie ważne, wiec albo przyjmuje albo nie.
      Konsekwentnie.

      Akurat w tym przypadku bym przyjmowała, ale gdybym z jakiś przyczyn nie chciała przyjmować, awantur by nie było, tylko prezenty by wracały do Polski.
      Wszystkie, bez wyjątku ( : !!! z jednym !!! – napisze poniżej)
      Bez liczenia się na kłopoty, koszty i to co sobie ktoś o mnie pomyśli.
      Bo to byłoby dla mnie ważne.
      Teraz o wyjątku;:
      Relacje ja-moi rodzice to moja sprawa
      Relacja mój syn – moi rodzice; jak syn ma 16 lat są prawie wyłącznie jego sprawą.
      Jeżeli ma ochotę przyjmować od nich pieniądze, to proszę; nie musi być lojalny wobec mnie i „za moje krzywdy” nie przyjmować też.
      Ale prezenty nie mogą być szkodliwe dla niego – nie pozwolę np. w prezencie dawać papierosów… itp.
      Pieniądze w dowolnej kwocie przekazane mojemu dziecku uznaje za bezpieczny prezent.

      Kluczowe w moim przydługim wywodzie jest to ze to ty podejmujesz decyzje zgodnie ze swoimi potrzebami i skala ważności problemu i ty masz narzędzia do stawiania granic i dbania o siebie
      • berber_rock Re: podsumowanie ??? 29.09.15, 13:27
        I to jest bardzo uprzadkowane i logiczne podsumowanie, ktore chyba rzeczywiscie sobie wydrukuje, zeby o tej konsekwencji mi przypominalo.

        Zeby Ci jeszcze bardziej skomplikowac sytuacje, to powiem, ze dzieci jest dwojka i o ile nastolatek rzeczywiscie juz moze decydowac, jak on chce ustawic relacje z dziadkami i czy w ogole jej chce, o tyle jego parenascie lat mlodsze rodzenstwo juz niekoniecznie :)
        Ale OK - tutaj ja bede decydowac.
        • froshka66 Re: podsumowanie ??? 29.09.15, 13:38
          dziękuje za mile słowo :)
        • paris-texas-warsaw Re: podsumowanie ??? 29.09.15, 13:56
          Ja jednak bym była za trzecim rozwiązaniem. Tak by emocje dotyczące przeszłości nie wpływały na sytuację aktualną i np. bez względu na to czy się lubi kogoś i nie, to jeśli ta osoba nie jest dla dzieci szkodliwa, to daje się dzieciom w pełni wpływ na kształt tej relacji - czyli np. mogą zapraszać do domu dziadków, ile chcą, a pieniądze nie mają emocjonalnego nośnika. W moim rozumieniu obie ww. opcje to przykład zastąpienia wewnętrznego, autonomicznego regulowania emocji i nieumiejętności mieszczenia ich w sobie na rzecz zarządzania zewnętrzną sytuacją mającą niepowodować dyskomfortu emocjonalnego. Przejściowo to ok, ale na dłuższą metę nie rozwiązuje to problemów. To analogicznie np. jakby osoba z nieśmiałością podejmowała decyzje - występować czy nie przed publicznością. Można pójść dalej i pozbyć się takiej nieśmiałości i w ogóle nie zastanawiac się nad wyborem, tylko reagowac online na pojawiające się sytuacje w sumie neutralne dla większości ludzi.
    • rycerzowa Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 14:28
      W naszej kulturze przyjęte jest, że gdy idzie się do kogoś w gości, idzie na na wesele, odwiedza wnuki, to się przynosi prezent. To nie jest wspomaganie potrzebujących, regulowanie jakichś zobowiązań, tylko po prostu zwyczaj , najczęściej miły, szczególnie dla dzieci.
      Jednym słowem - savoir vivre. Przynajmniej nasz, polski.

      Ja też nie lubię tych wiecznych czekoladek i butelek z alkoholem, które goście znoszą.
      Nie mamy co z tym robić, nie jadamy słodyczy, nie pijemy.
      Odkładam, mam na prezent dla innych.

      Dzieci najpierw się cieszą słodyczami, zabawkami, książeczkami, ale szybko dorastają, i wtedy faktycznie lepsze są pieniądze, za które mogą kupić, co chcą, a o czym darczyńcy mogą nie mieć pojęcia.
      W normalnych rodzinach nie ma z tym problemu, dziadkowie dają kopertę, dzieci kupują dziadkom prezenty, lub zabierają na ciekawą wycieczkę.

      Nie mamy problemu z przyjęciem koperty od wiekowej teściowej "na chrzciny dla prawnuczka", choć wiemy, że musiała na to długo oszczędzać. My przy innej okazji zapłacimy za jej węgiel, za prywatną wizytę u lekarza, nawieziemy słodyczy, by mogła częstować gości.

      Ale układy w rodzinie autorki postu, jak widać, są skomplikowane, i ten zwykły, oczywisty, naturalny odruch, że się dzieciom, wnukom, wnukom, przywozi tzw. gościńca, urasta do rangi dramatu.
      Autorko - jeśli zdecydowałaś, że dzieci mają prawo mieć dziadków, to niech mają, z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli z prezentami. Czyli ową zawartość kopert wydaj tylko na dzieci,
      na ich zabawki, książeczki. Te 1000 PLN raz czy dwa razy w roku, to jest drobiazg, starczy na zestaw klocków lego.

      Jeśli cię owe rodzicielskie złotówki parzą, brzydzą, to faktycznie wydaj je na potrzebujących, a prezenty dla dzieci kup za swoje euro. Sama piszesz, że od tego nie zbiedniejesz.
      Nie ma obowiązku rozgłaszać tego wszem i wobec, nie ma przymusu składania sprawozdań finansowych. Jest za to taka piękna zasada, "niech nie wie lewica, co czyni prawica".
      Nie psuj dzieciom relacji z dziadkami, same dojrzeją do ich oceny, spoko.
      • vilez Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 15:26
        > jeśli zdecydowałaś, że dzieci mają prawo mieć dziadków, to niech mają, z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli z prezentami.

        Do tego trzeba podjęcia PEŁNEJ decyzji. A o ile wygodniej jest tkwić w pozycji pokrzywdzonej ofiary- że niby godzę się na kontakty dziadkowie - dzieci, ale i tak będzie mi się co chwila w kierunku tych dziadków ulewać, "bo ja pamiętam i przeżywam". Na tym paliwie można jechać do śmierci (rodziców lub własnej)- to się nazywa resentyment. I co gorsza- zainfekować tym następne pokolenia.
        • pade Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 19:02
          Ja bym tylko polemizowała ze słowem 'wygodniej':)
          • alpepe Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 19:13
            A ja nie, podczytuję to forum od chyba 5 lat i widzę, jak niektóre z forumek tu pielęgnują wręcz swoje urazy, do usranej będą miały pretensje, że matka się za mało troszczyła lub za dużo. Kiedyś powinien przyjść dzień, że taka jedna z drugą wreszcie odpuszczą.
            • pade Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 19:21
              Odpuszczenie to nie tylko racjonalna decyzja. To jest proces, głównie emocjonalny. I dość trudny do przerobienia bez fachowej pomocy.
              • vilez Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 19:35
                I fachowa pomoc nie pomoże, gdy ktoś nie widzi związku problemu ze swoją postawą życiową, gdy lubi pielęgnować resentymenty
                Szukaj: Max Scheler, "Resentyment a moralność"- i nie bez powodu autor daje odniesienie do moralności, a nie- emocji, choć sam resentyment to emocja: wyjątkowo paskudna zresztą.

                Co zaś do owej wygody: to owszem, wyjątkowo to wygodne- bo pozwala dawać upust własnej frustracji w sposób natychmiastowy i jednocześnie natychmiast "usprawiedliwiony". Czegóż chcieć więcej? ;)
                • pade Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 22:20
                  Fachowa pomoc jest po to, żeby zobaczyć związek pomiędzy resentymentem a postawą życiową. Czasem ciężko to zrobić samemu i potrzebny jest ktoś, kto pokaże inną perspektywę.
    • filifionka-listopadowa Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 15:21
      Po pierwsze, Twoi rodzice są dorosłymi ludźmi i sami są w stanie ocenić na co ich stać i na co mają potrzebę wydawać pieniądze.

      Po drugie, jeśli uczujesz, że te pieniądze to jakaś próba "odkupienia" win Twoich rodziców względem Ciebie, to może warto docenić fakt, że próbują jakoś Tobie zrekompensować przeszłość (nawet nieudolnie w Twojej ocenie), zamiast uważać, że wszystko było w porządku. To też bardzo dużo.
      Twoi rodzice nie będą już innymi ludźmi, nie staną się rodzicami jakich chciałabyś mieć, ale może warto dać szanse Twoim dzieciom na fajnych dziadków?

      Po trzecie, nie rozumiem, dlaczego takim problemem jest wziąć kopertę, a następnie wydać te pieniądze na to, czego potrzebujesz czyli na dobre książek z Polski. Możesz ich zamówić dużo i nie przejmować się, że koszt wysyłki będzie przekraczał wielokrotnie ich wartość. Pozwól też dzieciakom wybrać książki, nawet jeśli będziesz miała wątpliwości odnośnie ich wartości edukacyjnych. Warto dzieciom pokreślić, że jest to karton z książkami za pieniądze od dziadków i czekanie na przesyłkę będzie trochę jak czekanie na Świętego Mikołaja. Dzieci będą też miały uczucie, że coś fajnego od dziadków dostały - czyli książki, które sobie wybrały. A resztę wpłacić na subkonto oszczędnościowe,przyda się, gdy będą miały kiedyś jakieś kosztowne marzenie do zrealizowania.
    • danaide Re: Niezreczny I niechciany prezent 29.09.15, 19:13
      Okazjonalnie dostaję od matki pieniądze (zawsze daje "w porozumieniu z ojcem"). Też odbieram to nie tylko jako prezent, ale prezent z bonusem, takim zadośćczyniącym. Ale pozwalam matce, bo wiem, że jej to sprawia przyjemność/ulgę, nie czuje się winna, nie czuje się zobowiązana (np. zostawia czasem zostawia pieniądze po spędzonej u nas nocy...), czuje, że pomogła, że komuś sprawiła radość (np. mojemu dziecku). Może chce dać, a nie wie co, może nie umie inaczej. Moja matka już mnie nie zna, nie zna moich realnych potrzeb więc może pieniądze w prezencie to oznaka jakiejś obcości między ludźmi. Pytanie czego jeszcze. Troski - mimo wszystko? Dobrej woli? Sposobu kontroli? Wzbudzania winy (odejmujemy sobie od gardła...) Dowodu na Twoją niesamodzielność?
      Jak Ty to traktujesz?

      Chyba jakiś generalny problem z dawaniem, braniem, proszeniem o pomoc, niedoproszeniem się o pomoc. Piszesz o książkach - czy kiedykolwiek wyjaśniłaś im, że akurat na tej pomocy by Ci zależało (np. podajesz ich adres jako adres dostawy, a oni przywożą książki... choć książki ciężkie bywają;).

      Sorry za niepoukładanie i może powtarzanie tego co było, ale ja w biegu;)
      • ola_dom Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 09:41
        danaide napisała:

        > Moja matka już mnie nie zna

        Hehe, przypomniałaś mi właśnie kolejny zarzut mojej matki, która na ostatnie urodziny dała mi kasę z wyrzutem: "bo ja już nie znam swojego dziecka i nie wiem, co mogłabym mu dać w prezencie...! Ojciec mnie pyta, co by Olę ucieszyło, a ja nie wiem, co mu odpowiedzieć!"

        Nie ma to jak serdeczny prezent na urodziny od mamy ;D
    • loreen1 Re: Niezreczny I niechciany prezent 30.09.15, 08:41
      no patrz, a ja mam dokladnie odwrotny problem, niz ty. mam wiele zalu ( za przeszlosc i terazniejszosc) o to, ze wlasnie moi rodzice niejako na zlosc i zeby pokazac nam cos? nie daja nam zadnych prezentow, a juz finansowych szczegolnie by nie dali. wlasnie "za kare", choc im nic zlego nie zrobilam, a oni mi wiele i nadal robia. niedawanie nam prezentow to wlasnie element ich odgrywania sie na nas za brak pokory i pokazywania, ze wcale nie czuja sie winni w tym, co zrobili i nadal robia. pokazuja tym samym tez jawne odrzucenie nas. nie musze wspominac, ze nie zycza sobie tez kontaktu z nami.
      gdyby choc prezentami i checia odwiedzin chcieli sie zrehabilitowac bralabym to za dobra monete i jakis tam plaster na to co zrobili. czytam, wiec twoj watek z zazdroscia, ze twoi rodzice cokolwiek wogole chca zrobic dobrego.
    • ada1214 Re: Niezreczny I niechciany prezent 01.10.15, 17:13
      Przeczytalam.
      Zeby sie nie powtarzac, podpisalabm sie pod nastepujacymi komentarzami:

      wyjątkowo to wygodne- bo pozwala dawać upust własnej frustracji w sposób natychmiastowy i jednocześnie natychmiast "usprawiedliwiony

      niektóre z forumek tu pielęgnują wręcz swoje urazy, do usranej będą miały pretensje


      Ty CHCESZ zeby rodzice odczuli, ze NIE POTRZEBUJESZ ich pieniedzy i nie sa dla Ciebie nic warte

      Co do ostatniego cytatu przypomnialo mi sie zdarzenie z autopsji. Moja matka tez byla kiepska matka i tez kiedys tam mialam o to pretensje. Gdzies w srodku studiow gdy utrzymywalam sie juz sama, zjechala do mnie w gosci i nawiozla prezentow. W wiekszosci drobnych- jakies czekolady itp; ale jednym z prezentow byla czaderska zielona zamszowa kurtka. Zaslinilam sie jak ja zobaczylam ale "honor" nie pozwolil mi jej przyjac. Tez w rewanzu za "zle" dziecinstwo. Wycedzilam wiec przez zeby, ze nie chce i z przyjemnoscia przygladalam sie, jak bardzo matce jest przykro.
      No, ale ja wtedy bylam 20 letnia gowniara, dzis na wspomnienie tego zenujacego zachowania czerwienie sie ze wstydu.
      I czytajac Twoje wynurzenia tez czuje takie wlasnie zazenowanie.
    • sonia_siemionowna Re: Niezreczny I niechciany prezent 03.10.15, 20:16
      Jestem w bardzo podobnej sytuacji tyle ze nie mam dzieci. Koperte biore i pieknie dziekuje, Czekam do wyjazdu, po czym premumeruje roczna prenumerate ulubionego pisma darczyncow a za to, co zostanie robie zakupy typu AGD, ktore wreczam podczas kolejnej wizyty lub wysylam/zamawiam przez Internet ;) W razie sprzeciwu wyrazonego przez telefon ucinam, ze kasa byla moja, wiec wydalam, jak chcialam ;) Przez telefon latwiej zalagodzic ;)



Pełna wersja