starszy pan lubi sobie pomacać...

29.09.15, 17:42
ojciec mojego faceta w bezpardonowy sposób zawłaszcza moją przestrzeń fizyczną i psychologiczną. na pierwszym spotkaniu wyjechał do mnie - dorosłej obcej kobiety - na ty i nalegał na nocleg w jego domu, bo syn z bratem przecież muszą się napić. oczywiście odmówiłam. witając się przytrzymuje dłoń dłużej, ściska mocno, pociera, co jest obleśne. kilka razy latem pocierał mnie po gołym ramieniu, kiedy się odsuwałam on podchodził i dalej startował z rękami. zatrzymaliśmy się pod ich domem na chwilę, mój facet wyszedł żeby zabrać jedną rzecz, w tym czasie stary po prostu wsiadł do samochodu od strony kierowcy i siedział bez słowa. nie było tak, że podszedł; "dzień dobry, można się dosiąść?", tylko otworzył drzwi wlazł i wsiadł i nie odzywał się.
zauważyłam też, że stary obejmuje dziewczynę brata mojego faceta, wiesza się na jej ramionach, dotyka twarzy, itp. robi to publicznie i wszyscy traktują te zachowania jak codzienność.
na stole zawsze jest wódka, stary zawsze wywiera presję na picie i nocowanie. głupkowate żarty i docinki, "ach jak mi ciebie żal, że się nie napijesz" "jak wy tam żyjecie w tych blokach, to musi być straszne" są na porządku dziennym.
rzadko bywam w tym domu, ale nie było dosłownie ani jednego spotkania bez obowiązkowej wódki na stole, chamskich odzywek i prób macania.

ja te zachowania odbieram jako przemocowe. niestety mój facet jakikolwiek komentarz na temat jego domu rodzinnego traktuje jako obrazę majestatu i bezczelność z mojej strony.
ja natomiast oczekuję, że pan starszy będzie trzymał dystans wobec mnie jaki powinien mieć mężczyzna wobec obcej kobiety i nie ukrywam, że się dziada po prostu boję.
    • heniek.8 Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 29.09.15, 17:55
      jak się pociera i ociera to powiedz mu żeby tego nie robił i sobie nie życzysz, tak żeby słyszeli to wszyscy w promieniu 5 metrów i powinno wystarczyć.
      bo jak nic nie mówisz to może w jego wyobraźni lecisz na niego i czekasz na moment kiedy będziecie sami.
    • zuzi.1 Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 29.09.15, 18:13
      Po tym co ostatnio pisalas nt. propozycji jaka uslyszalas od tego pana nt. sprzedazy swojego mieszkania i reakcji swojego faceta na to, dziwie sie, ze jeszcze chcesz miec cokolwiek wspolnego zarowno z tym panem jak i z jego synem. Czekaja Cie niezle klopoty z tym facetem i z jego rodzina.
      • alpepe Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 29.09.15, 19:07
        Masz rację, zuzi, ale jak ktoś jest zdesperowany, to mu ciężko się otrząsnąć, a tu wygląda na to, że wątkodawczyni jest zdesperowana.
        • zuzi.1 Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 29.09.15, 20:23
          Rzeczywiscie jest zdesperowana i niewidoma, a za jakis czas bedzie ugotowana, bo pieknie brnie w ramiona patologii. Obudz sie autorko i nie marnuj sobie zycia !!!
    • vilez Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 29.09.15, 19:38
      > robi to publicznie i wszyscy traktują te zachowania jak codzienność.

      > niestety mój facet jakikolwiek komentarz na temat jego domu rodzinnego traktuje jako obrazę majestatu i bezczelność z mojej strony.

      Jak by to powiedzieć ... wiesz, do jakiej rodziny wchodzisz. Zostałaś ostrzeżona dostatecznie jasno.
    • eriu Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 29.09.15, 19:56
      Od razu mi się skojarzyło z wątkiem: forum.gazeta.pl/forum/w,16,158658040,158658040,babski_FOCH.html

      Nie założył go przypadkiem Twój partner?
      • stonkamarnotrawna Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 30.09.15, 10:31
        Masz racje! Pasuje idealnie!
        • ola_dom Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 30.09.15, 10:33
          stonkamarnotrawna napisał(a):

          > Masz racje! Pasuje idealnie!

          mało tego - straw-berry wypowiadała się w tamtym wątku...!
          Co wydaje mi się cokolwiek dziwne, bo historia naprawdę wygląda na tę samą.
          • zuzi.1 Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 30.09.15, 13:42
            czyli autorka to troll :)
            • singut znowu gimbaza się bawi 04.10.15, 18:33
              lub jakaś zaburzona wariatka trzymająca się latami patologii by mieć jakiś problem.
    • aqua48 Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 29.09.15, 20:03
      straw-berry napisała:

      > mój facet jakikolwiek kome
      > ntarz na temat jego domu rodzinnego traktuje jako obrazę majestatu i bezczelnoś
      > ć z mojej strony.

      Masz duży problem, ale wcale nie ze starszym panem tylko ze swoim facetem. To on powinien stanąć po Twojej stronie i bronić Cię przed takimi zachowaniami swego ojca, których nie akceptujesz.
    • ola_dom Niedobrze mi :( 29.09.15, 20:25
      Przeczytałam post założycielski i mnie zemdliło.
      A jak przeczytałam o reakcji Twojego (?) faceta (?), to miałam ochotę mu przyp.....ć.
      I wciąż pamiętam, co napisałaś o propozycji starego dziada (trudno mi go inaczej określić) odnośnie mieszkania.
      Pisałaś także wtedy, ze zastanawiasz się już nad zakończeniem tego związku. Nad czym wciąż się zastanawiasz?????
      • maj18-98 Re: Niedobrze mi :( 30.09.15, 08:45
        TO jest ta sama autorka, której przyszły teść zaproponował żeby sprzedała swoje mieszkanie a kasę włożyła w rozbudowę domu?
        Cóż, zachowanie starszego pana, jego sposób widzenia świata ale przede wszystkim reakcje partnera(brak reakcji) sprawiłyby ze uciekłabym z tego związku, chyba że jest szansa zamieszkać naprawdę daaaaleko. wyobrażasz sobie autorko jak za ileś lat twój teśc poklepuje, obmacuje i siła sadza na kolana twoją córkę a swoją wnuczkę? Uciekaj!

        Pamiętam jak w jednym wątku dziewczyna pisała o wujku który miał zwyczaj sprawdzać czy jej już piersi urosły, dowcip taki, a rodzina uważała to za gruby co prawda ale żart, brrrrrr!
    • asiula1987 Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 30.09.15, 10:04
      nie przesadzasz? pan starszy nie klepie cie po tyłku, tylko wita sie podajac dlon. az taki odludek jestes ze sie przywitac boisz? moze bierzesz to za bardzo do siebie. nic co tu piszesz nie wydaje mi sie molestowaniem. jakby cie napdal w tym samochodzie to co innego. bidok sobie usiadl a ty juz najezdzasz na niego. dobrze wychowana osoba cos by zagdala na twoim miejscu a nie siedziala jak królowa obrazona, ze smial pojawic sie w promieniu 5 m od ciebie. widocznie maja rodzinne mile kontakty w rodzinie dlatego dla wszystkich jest to normalne, ze na przywitanie podaje sie dlon lub w przypadku gdy zna sie lepiej obejmuje kogos.
      • asia.sthm Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 30.09.15, 10:14
        Asiula, ktos cie musial juz zle ustawic - natychmiast udaj sie do kogos na rozmowe lub poszukaj publikacji. Zupelnie nie posiadasz instynktu wyczuwania ze cos nie gra.
        • sonia_siemionowna Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 23:47
          Asiula po prostu wyrosla w srodowisku, gdzie nie respektowano granic innych ludzi. Jej tez nie respektowano. I ona sie z tym pogodzila i uznala za normalne, taki mechanizm obronny.
      • kadfael Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 30.09.15, 18:01
        Ty na pewno przeczytałaś tego samego posta startowego, co ja? Bo ja czytam, m.in.:
        witając się przytrzymuje dłoń dłużej, ściska mocno, pociera, co jest obleśne. kilka razy latem pocierał mnie po gołym ramieniu, kiedy się odsuwałam on podchodził i dalej startował z rękami.
    • bachtin Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 30.09.15, 11:56
      Wiem, że rady typu "rozwiedź się" są passe na forum, ale... UCIEKAJ! To wszystko bardzo źle rokuje. Zwłaszcza partner, który ma Twoje uczucia w dupie.
    • 71tosia Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 30.09.15, 23:40
      molestowania z opisu bym sie nie dopatrywala (podanie dloni na kilka sekund to nie jest molestowanie), pretensje ze rodzice chlopaka mowia do Ciebie po imieniu wydaja mi sie mozno przesadzone (do znajmych 20 letniej corki tez tak mowie, i nie widze by to komus przeszkadalo), uwaga typu 'jak wy tam zyjecie z tych blokach' moze zbyt taktowne nie sa ale bardzo zlosliwe tez nie, siadanie obok kogos w samochodzie tez chyba nie jest przestepstwem. Problemem jest lejaca sie przy kazdym spotkaniu wodka i to ze rodziny faceta nie lubisz. Pewnie najlepij zachowac dystans ale bez ciaglego gadania partnerowi jaka ma nie fajna rodzine. Tobie by tez bylo przykro gdyby on opowiadal takie rzeczy o twoich rodzicach, wtedy gdy ty uwazasz ze oni zachowuja sie po prostu normalnie.
      • straw-berry Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 01.10.15, 00:19
        pretensje ze rodzice chlopaka mowia do Ciebie po imieni
        > u wydaja mi sie mozno przesadzone (do znajmych 20 letniej corki tez tak mowie,
        > i nie widze by to komus przeszkadalo)

        skąd koncept, że piszesz do osoby 20-letniej ;)

        błąd błąd błąd

        że ty nie widzisz aby komuś przeszkadzało, nie znaczy że twoje chamskie zachowanie nie jest jako takie odbierane. nie widzisz, gdyż... nic nie zwalnia z dobrego wychowania ;)
        a o dobrych obyczajach - pozwolę sobie przypuszczać - masz pojęcia takie jak świnia o gwiazdach. cóż innego myśleć o osobie, dla której normalne jest macanie przez jakiegoś dziada
        • 71tosia Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 01.10.15, 01:00
          Jak w wiekszosci dyskusji wystarczy miec odmienne zdanie niz wiekszosc Pan z forum i natychmast musi pojawic sie taka wlasnie wypowiedz 'pewnie cos z taba jest nie tak skoro sie ze mnie nie zgadzasz'. Najwyrazniej niektorzy nie umieja inaczej dyskutowac.
          O dobrych obyczajach pisze ktos, kto nieznana osobe z forum porownuje do swini? No coz tu komentowac.
          • straw-berry Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 01.10.15, 14:34
            błąd
            błąd
            błąd

            nie porównuję cię do świni, tylko porównuję poziom twojego rozeznania w temacie do poziomu rozeznania w innymi temacie istoty, która ex definitione takiego rozeznania mieć nie może.

            gdzieżbym śmiała takie porównanie czynić, świnki są miłymi stworzeniami
            • 71tosia Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 01.10.15, 17:58
              wiesz 'nie mowie ze jestes glupia tylko ze twoje zachowanie jest glupie' tak to mniej wiecej brzmi.... Jezeli nie podoba Ci sie to co napisalam wystarczy to zignorowac zamiast reagowac agresja, bo taki jest Twoj wpis. Dosc arogancki i chyba jednak sporo mowiacy o Tobie i twoich reakcjach emocjonalnych. Jezeli chcesz czytac ze masz 100% racje to moze otwarte forum nie jest najlepszym miejscem?
              • straw-berry Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 01.10.15, 20:26
                Jezeli chcesz czytac ze masz 100% racje to moze otwarte forum nie jest najlepszym miejscem?
                • jatojagodnik Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 02.10.15, 09:18
                  hahaha, Tosia ma rację :-) Twoje teksty sa aroganckie i złośliwe. Z tej perspektywy zachowanie teścia można odczytać jako próby ugłaskania wewnętrznej jędzy, tóra mieszka w jego "synowej" ...
    • enith Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 01.10.15, 06:02
      Każdy ma indywidualną strefę prywatną, którą powinno się szanować. Jedni lubią się obściskiwać, inni trzymają dystans. Mi bliżej do tej pierwszej grupy. Zawsze wylewnie witam się z ludźmi, ale mam dwie bliskie przyjaciółki, które tak intymnego kontaktu nie tolerują, więc witamy się uściskiem ręki. Obłapianie, ocierane, dotykanie twarzy czy innych częścia ciała osób, które sobie takiej formy kontaktu nie życzą, jest absolutnie niedopuszczalne i jeśli ktoś tego nie rozumie, to albo jest kompletnie pozbawiony wyobraźni i szacunku, albo jest zwyczajnie tępy.
      Ten wątek poruszył też wrażliwą strunę, bo miałam podobne, choć może nie tak drastyczne jak autorka wątku doświadczenia z ojcem mojego eks. Facet mnie organicznie nie znosił, co nie przeszkadzało mu notorycznie naruszać moją prywatną przestrzeń podczas spotkań. Jego ulubioną akcją było blokowanie mnie przy stole tak, że chcąc od niego odejść musiałam przeciskać się między ścianą i ojcem, który z sobie tylko znanych powodów lubił jadać z nami posiłki ubrany tylko w slipy i podkoszulek. Miałam jednak to szczęście, że partner reagował i nie przebierając w słowach opieprzał ojca za takie zachowanie.
      Ciebie, autorko wątku, twój własny partner nie broni. I dlatego uważam, że masz w tym związku już na starcie przesrane. Ewakuuj się w podskokach.
      • sebalda Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 02.10.15, 14:16
        Nie doczytałam, czy kiedykolwiek powiedziałaś ojcu (staremu, jak piszesz) swojego faceta, że wolalabyś, żeby Cię nie dotykał? Dotykanie nie zawsze oznacza macanie i nie zawsze ma podtekst seksualny, ale tutaj jest za mało danych, by oceniać. Są ludzie wylewni, lubiący ten kontakt, pogłaskanie, poklepanie po ramieniu, tak okazują sympatię. Są też tacy, którzy tego szczerze nienawidzą, ale gdy takie osoby się spotkają, najlepiej o tym powiedzieć, dopiero gdy ktoś mimo zwrócenia uwagi dalej przekarcza nasze granice, można mieć pretensje.
        Ja też jestem z tych, którzy lubią się obściskiwać:) Lubię okazywać ludziom sympatię, najczęściej słownie, jestem bezpośrednia, ale oczywiście staram się powściągnąć, gdy widzę, że komuś mogłoby to nie odpowiadać, natomiast dopóki nie dostanę sygnału, że komuś to przeszkadza, nadal jestem bezpośrednia.
        Z wątku Twojego faceta wynika, że jego rodzice naprawdę chcą być serdeczni, Twoja reakcja tutaj na forum pokazuje, że sama taka bardzo grzeczna i układna też nie jesteś. Może warto by było spojrzeć też na siebie?
        • vilez Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 02.10.15, 18:08
          > Ja też jestem z tych, którzy lubią się obściskiwać:)
          > Są ludzie wylewni, lubiący ten kontakt, pogłaskanie, poklepanie po ramieniu, tak okazują sympatię.
          > Lubię okazywać ludziom sympatię, najczęściej słownie,
          > dopóki nie dostanę sygnału, że komuś to przeszkadza, nadal jestem bezpośrednia.

          Masakra.

          > jego rodzice naprawdę chcą być serdeczni,

          Tak, tak, na pewno chcą być serdeczni (facepalm). A gdy jej przygrzmoci, to pewno też z dobroci. I wleje wódki do gardła.
        • enith Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 02.10.15, 19:19
          > go faceta, że wolalabyś, żeby Cię nie dotykał? Dotykanie nie zawsze oznacza mac
          > anie i nie zawsze ma podtekst seksualny...

          To akurat nie ma absolutnie żadnego znaczenia czy ktoś ma taki sposób bycia, czy też my przy tym staje. Znaczenie ma to, że bez wyraźnego zaproszenia NIE PRZEKRACZAMY pewnych barier w kontaktach z innymi ludźmi. Ja też się nie ekscytuję seksualnie przytulając przyjaciółkę, co nie zmienia faktu, że ona nie toleruje takich zachowań. Jest Azjatką, choć urodzoną i wychowaną w USA i cała jej rodzina ma właśnie taki kod kulturowy: nie obściskujemy się z nikim, nie dajemy całusów w policzek i tym podobne. I należy to uszanować. Jeśli ktoś wielokrotnie napominany nie łapie, o co chodzi, to nie powinien wychodzić między ludzi i robić siary niezależnie od tego czyli lubi łapać obce panie za cycki czy tylko dłużej przytrzymywać podaną na powitanie rękę. Tak się nie robi i już.
          • singut Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 18:27
            ale nadal nie wiemy czy autorka teściowi zwróciła jkąś uwagę , że sobie nie życzy takich zachowań.
            wiemy tylko, że do partnera powiedziała, że jego ojciec do niej startuje z łapami, na co partner strzelił focha na nią a nie na ojca.
            nie wiemy, czy zwróciła bezpośrednio ojcu uwagę, albo zwyczajnie warkęła na niego ze dwa razy jak się za blisko przysuwał, może by wystarczyło gdyby się wykazała sama odpowiednim zdecydowaniem i pokazaniem granic a nie czekała aż jakiś inny chłop ją obroni.
            • enith Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 19:03
              Masz rację, tego nie wiemy. Autorka wątku nic nie napisała o tym, że kazała ojcu partnera trzymać od niej łapy z daleka. Wiemy tylko, że tego człowieka unika, stara się trzymać dystans w czasie spotkań, ucieka od tych nachalnych głasków i ocierań oraz poskarżyła się partnerowi. Partner się niestety nie spisał. Nie tylko nie porozmawiał z ojcem, ale wręcz strzelił focha, że partnerka ośmiela się krytykować jego rodzinę. Przy takim obrocie sprawy albo będzie musiała w końcu wziąć sprawy w swoje ręce i sama porozmawiać z ojcem partnera albo, jeśli taka konfrontacja jej nie odpowiada, zrezygnować z wizyt tam.
        • ada1214 Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 08.10.15, 14:53
          > Ja też jestem z tych, którzy lubią się obściskiwać:) Lubię okazywać ludziom sym
          > patię, najczęściej słownie, jestem bezpośrednia, ale oczywiście staram się powś
          > ciągnąć, gdy widzę, że komuś mogłoby to nie odpowiadać, natomiast dopóki nie do
          > stanę sygnału, że komuś to przeszkadza, nadal jestem bezpośrednia.

          O Boze.
          Ja juz nieraz dawalam noge przed takimi osobami jak Ty Sebaldo, przykro mi.
          Co to znaczy "dopoki nie dostane sygnalu"? Bo ja np. odsuwam sie jak ktos jest za blisko, a i tak wiekszosc osob nie "widzi" tego. Niestety, ale osoby do tego stopnia rozegzaltowane, ze bez krepacjii rzucaja sie na kazdego znajomego, sa po prostu slepe na takie niewerbalne sygnaly. W zwiazku z tym mam nowa metode: po prostu wieje. Tak, jak spotykam na ulicy osoby, o ktorych wiem, ze sie lubia lepic do czlowieka, po prostu zawsze w biegu sie witam i daje do zrozumienia ze mi sie spieszy, nie mam czasu, zarobiona jestem. Rozgladnij sie czy przed Toba tez czasem nie uciekaja, haha.
          BTW. dotykanie kogos, oblapiwanie, obcalowywanie "abojatakmam" jest szczytem nietaktu!
          • sebalda Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 08.10.15, 15:38

            > Ja juz nieraz dawalam noge przed takimi osobami jak Ty Sebaldo, przykro mi.

            Nie, nie, o tym obściskiwaniu było za Enith, która użyła tego określenia. To nie jest tak, że ja obściskuję znajomych, których spotykam na ulicy. Obściskuję bliskich, na przykład na spotkaniach rodzinnych. Są osoby, które markują całusy przy powitaniu, cmokają w powietrze, ja wolę ciepły uścisk i doskonale wiem, kto na niego odpowie podobnie, bo go bardzo dobrze znam, to dotyczy tylko naprawdę bliskich.
            Nie lubię się za to całować z dalekimi znajomymi i byłam pierwszą osobą, która głośno powiedziała, żeby podczas opłatka pracowego może lepiej poprzestać na złożeniu życzeń przez szefa, żeby uniknąć konieczności całowania się przy dzieleniu się opłatkiem ze wszystkim pracownikami. Moja propozycja spotkała się z ogólnym aplauzem, bo większość też tego nie lubi, ale nikt się nie odważył tego głośno powiedzieć.
            A cała reszta tekstu była o bezpośredniości, ale werbalnej. Jestem otwarta, szczera, lubię ludzi, ale wiem, że nie każdy lubi taką bezpośredniość, więc umiem się powściągnąć, gdy to wyczuję. A to moje wyczucie już wiele osób chwaliło, ja umiem się dostrajać do innych. Może to brzmi nieskromnie, ale nie tylko ja tak uważam;)
          • basiastel Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 08.10.15, 16:23
            Ja nie odbieram tego jako egzaltacji, tylko serdeczność. Mnie bliżej do sebaldy, ale wyczuwam doskonale osoby, które taki sposób traktowania krępuje i z serdecznościami do nich nie wyskakuję.
    • sootball Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 02.10.15, 14:37
      Dotyka też mężczyzn, ich dłonie też trzyma dłużej w uścisku, ich ramion też dotyka, czy tylko młodych kobiet? Bo jeżeli jego zachowanie dotyczy też mężczyzn, to ma po prostu taki sposób bycia, a Ty robisz z igły widły, w sensie dopatrywania się jakichś rzeczy tam, gdzie ich nie ma. Podejrzenia można mieć tylko wtedy, kiedy takie zachowanie dotyczy wyłącznie kobiet.
      Każdy ma prawo do swojej sfery prywatnej i rozumiem, że mozesz się czuć niekomfortowo z jego bezpośredniością, powinnaś w takim razie spokojnie zakomunikować to swojemu facetowi, zeby porozmawiał z ojcem. Może Twój facet nie rozumie o co chodzi z tymi sferami prywatności, to go oświeć, jakiś artykuł podrzuć czy coś.
      • acth Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 02.10.15, 16:09
        Witam!Doskonale wiem co czujesz ,bo dokladnie w ten sam sposob zachowywal sie do mnie narzeczony mojej tesciowej,przytrzymywal dluzej reke,przypadkowo przy uscisku ocieral sie o moje piersi wrrrrrr!na samo wspomnienie krew mnie zalewa!!!!Kiedy poskarzylam sie tesciowej ,uslyszalam,ze on tak ma!!!!!!!!!i jak trafi sie okazja to kazda mloda w rodzinie podmacuje!!!!!!Coz! jasno i bardzo dobitnie wytlumaczylam tzsciowej,ze ja sobie tego nie zycze i prosze narzeczonemu wytlumaczyc!Sytuacja ulegla diametralnej zmianie.
        Przepraszam ;ale pisze na francuskiej klawiaturze.Trzymaj sie i pogon kota oblechowi!!!!
        • sebalda Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 02.10.15, 16:45
          przytrzymywal dluzej reke,przypadkowo przy us
          > cisku ocieral sie o moje piersi wrrrrrr!

          To koszmar, z tym że jednak ramię a piersi to wielka różnica. Tłumaczenie teściowej masakryczne, ale są środowiska, w których to faktycznie nie jest uznawane za coś złego. To mniej więcej tak, jak skarga, że mąż uderzył, na co teść twierdzi, że przecież jak się kobiety nie bije, to jej wątroba gnije, albo jak mąż zdradzi, to przecież typowy facet, faceci tak mają (jakiś tekst o kocie zdychającym przy jednej dziurce, nie pamiętam dokładnie).
          Coś mi jednak mówi, że tutaj jest inny kaliber, a autorka sama święta nie jest, więc jakoś traci wiarygodność w moich oczach. Choć może się mylę, nie wiem.
          • acth Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 02.10.15, 18:22
            Nawet jak teraz sobie przypomnê to mnie podrzuca!!!!tak jakoś manipulował przy powitaniu ,że ocierał ręką o pierś cofajac dłoń,gnoj jeden,a żeby parcha dostał :-) :-) :-) :-).
            Tak,teksty teściowej były bezcenne,no bo co w tym złego,ze Michałek sobie zamacal!!!!Wybieramy się do Polski pod koniec mca i niech go reka Boska broni jak mu raczka pojdzie nie w tą stronę,rozewre buzię przy wszystkich :-) :-) :-) :-)
          • 71tosia Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 03.10.15, 11:44
            o ile prestensje o te przytrzymywanie reki przy powitaniu mozna jeszcze uznac za uzasadnione to obrazanie sie bo tesc odwazyl sie skomentowal to ze wola mieszkac w bloku, czy usiadl obok w samochodzie a do przyjaciolki syna mowi po imieniu, wiecej mowia o chrakterze autorki niz o przyszlym tesciu. No i w tej dykusji mozna przeczytac, co nie czeste, jak to wyglada z drugiej strony,a wyglada bardzo inaczej niz przedstwila to autorka.
        • straw-berry Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 03.10.15, 08:21
          acth napisała:

          > Witam!Doskonale wiem co czujesz ,bo dokladnie w ten sam sposob zachowywal sie d
          > o mnie narzeczony mojej tesciowej,przytrzymywal dluzej reke,przypadkowo przy us
          > cisku ocieral sie o moje piersi wrrrrrr!na samo wspomnienie krew mnie zalewa!!!

          właśnie ten też "tak ma"
          ja przed dziadem po prostu uciekam - robię krok w tył, kiedy podchodzi, albo się odsuwam. z resztą rzadko bywam u niego, jeśli już to na krótko. drugą "synową" maca tak, jak opisałaś, niby pokazuje fotki na telefonie - staje za nią, wiesza się na ramionach, ręka jakoś "przypadkiem" ląduje w okolicach biustu, albo łapie w talii i przyciska do siebie. wszyscy na to patrzą i nie mają nic przeciwko.
          kiedy swojemu facetowi powiedziałam, że pan starszy startował do mnie z rękami ciężko się obraził.
          • acth Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 03.10.15, 09:43
            Na szczęście moj mąż chciał interweniować,ale dalam sobie radę sama,przy powitaniu podaje tylko rękę na odległość i trzymam dystans .
            A co do alkoholu to historie by napisał,w skrócie to ja zl a kobieta jestem,żeby się chlop bidulek napisać nie mogl!!!mi proponował alkohol w ciąży,bo to dobre na krążenie :-) :-)Mezowi potrafił proponować kieliszzek szybko,szybko jak wyszlam do toalety!!!!Nie dociera że mąż odmawia,bo to na pewno przeze mnie ,normalny chlop musi chciec się napić!.Mąż ograniczył kontakty,ja usciski i gra.A teraz od kilku mcy jestesmy za granicą i po problemie :-) :-) :-) :-) :-) :-)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 15:16
      Z jednej strony ten wątek jest o osobistych granicach każdej osoby, strefy komfortu jaką się ma lub jaką się traci w rozmaitych relacjach.
      Niestety oczekiwanie "straw-berry" cytuję "ja natomiast oczekuję, że pan starszy będzie trzymał dystans wobec mnie jaki powinien mieć mężczyzna wobec obcej kobiety"" nie zawsze może zostać spełnione bez interwencji. Jedni mają ten dystans, bo sami utrzymują z własnych potrzeb, inni wnoszą do relacji swoje szerokie granice.
      Dla jednych to jest sztuka dobrego wychowania ( przechodzenie "na ty" , sposób witania się, ) dla drugich serdeczność i bezpośredniość, która jest nad to przedkładana.
      Zatem bez jasnego postawienia swoich granic, niewiele Pani zrobi. A już na pewno niewiele Pani zyska, utyskując na to poza konkretną osobą. Rozumiem, że tak jest łatwiej, bo postawienie granic nie zawsze spotyka się z aprobatą, zrozumieniem, naraża na przykre uczucia obie strony oraz może popsuć relację. Takie jest doświadczenie z tego rodzaju sytuacji. Więc albo sie Pani decyduje na cichą ale wyraźnie skierowane do ojca partnera uwagę czego Pani sobie nie życzy. Albo swoim zachowaniem wyznacza Pani granice( odsuwa się, wyjmuje rękę, nie przebywa w pobliżu i zasięgu dotknięcia.Tutaj Pani komfort jest najistotniejszy.
      Drugą sprawą jest nadanie kontekstu tym zachowaniom ojca partnera. Pani widzi w tym konotacje seksualne. Pojawia się napięcie młoda kobieta, stary mężczyzna i wszelkie fantazje z tym związane. W jakimś sensie czuje się Pani "molestowana". Tutaj trudno o obiektywny osąd, bo taka sfera wymaka się spod racjonalności. Trudno polemizować z Pani odczuciem, przekonywać,, że czuje Pani coś innego lub nadinterpretuje zachowania mężczyzny. Tu musi się Pani kierować własnymi odczuciami. Aby zahamować te zachowania granice muszą zostać wyznaczone. Oczekiwanie, że zrobi to mężczyzna sam z siebie bez Pani udziału , wydaje się nierealne. Nie chcę przez to powiedzieć, że trzeba się na nie godzić albo że są nieszkodliwe. Ale skoro mężczyzna je powiela, bez względu na motyw, to tego nie przestanie. Więc rada "czy" musi się zmienić w "jak".
      Pokazywanie złości we wpisie, mocne określenia pod adresem ojca partnera, pokazują problem, ale go nie likwidują. To musi zrobić Pani, bo inaczej zachowania będą się powielać i o
      utrwalać, a Pani będzie bezradna i coraz bardziej gniewna. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • vilez Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 15:56
        > . Jedni mają ten dystans, bo sami utrzymują z własnych potrzeb, inni wnoszą do relacji swoje szerokie granice.

        Nie zgodzę się, że inni "wnoszą do relacji swoje szerokie granice". My -Polacy- jesteśmy ludem północnym w kulturowym temperamencie w zakresie trzymania dystansu interpersonalnego. To wynosi (symboliczne) pół metra, jeśli idzie o przestrzeń i BRAK dotyku bez wyraźnego przyzwolenia, czyli zachęty. Złamanie tych granic może oznaczać inwazję i agresję- czy to seksualną, czy o innym podtekście (np. władza). Po prostu: nie wolno dotykać ani skracać dystansu np. słownego, jeśli nie ma ku temu zachęty drugiej strony.
        Zatem to nie jest tak, że jeśli - dajmy na to - nie byłoby tu podtekstu seksualnego, to wszystko byłoby ok. Nie byłoby.Podobnie, jak nie nie jest ok, gdy- jak pisze Sebalda: ona obciskuje, "bo tak ma", i że dopiero reakcja negatywna drugiej strony to stopuje. Te granice powinny być respektowane wyjściowo, a nie- dopiero po interwencji "obciskiwanego" czy "zalewanego słowem".
        • 71tosia Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 19:10
          mowisz o wlasnych wzorcach kulturowych, nie ma jednego wzorca kulturowego w Polsce, w polskich rodzinach bywa roznie w jednych np mowi sie do znajomych doroslych dzieci per ty innych per Pani. Z moich obserwacji wynika ze wiekszosc znajomch mojej 20 letniej corki czuje sie bardzo niezrecznie gdy probuje mowic im per Pan/Pani.
          • triss_merigold6 Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 19:16
            Ja uważam tak jak Vilez. Do znanego mi od przedszkola kolegi dziecka będę mówić "Ty", do obcego 20-latka per "pan", do chłopaka/narzeczonego czy dziewczyny/narzeczonej per "pan, pani", bo osobiście nie znoszę familarnego spoufalania się.
          • naplaze Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 19:43
            Z moich obserwacji wynika ze wiekszosc znaj
            > omch mojej 20 letniej corki czuje sie bardzo niezrecznie gdy probuje mowic im p
            > er Pan/Pani.

            Autorka jest, zdaje się, po czterdziestce.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 00:57
          Zgadzam się z "vilez". Są ustalone kody interpersonalne, także dotyczące granic itp. Zgadzam się, że ich naruszanie bywa aktem przemocy. Zgadzam się, że tego kodu należy przestrzegać. I tak się najczęściej dzieje, głownie instynktownie poprzez wzrastanie w określonej kulturze.
          Natomiast ja odniosłam się do konkretnej opisanej sytuacji. I w tej sytuacji interwencja drugiej strony, strony, której przestrzeń czy poczucie komfortu jest naruszane wydaje się potrzebna. No bo jak dać do zrozumienia, że czyjeś zachowanie nie jest przyjemne?
          Innym wyjściem jest całkowita rezygnacja z podtrzymywania tej relacji. Ale czy autorka wątku się na to zdecyduje, nie wiadomo. To jest relacja zapośredniczona. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • differentview Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 15:09
            agnieszka_iwaszkiewicz napisała:
            > I w tej sytuacji
            > interwencja drugiej strony, strony, której przestrzeń czy poczucie komfortu je
            > st naruszane wydaje się potrzebna. No bo jak dać do zrozumienia, że czyjeś zach
            > owanie nie jest przyjemne?

            oczywiscie zgadzam sie, ze w tej konkretnej sytuacji trzeba glosno wyartykulowac- nie zycze sobie obejmowania, dotykania, przytulania ale w wiekoszosci przypadkow czuje sie takie rzeczy instynktownie i spontanicznie- czy dotyk sprawia przyjemnosc czy dyskomfort; po prostu ten pan ma klopot z czytaniem niewerbalnych sygnalow lub ma sklonnosc do ich ignonorowania- i dlatego nalezy zrobic to w jego przypadku troche łopatologicznie
        • sebalda Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 09:59
          Jaki cudowny przykład uprzedzeń wobec jednej osoby:) Określenia "lubić się obściskiwać" jako pierwsza użyła Enith, napisała, że sama należy do grupy osób tak się zachowujących, ja napisałam za nią, że też, ale to ja jestem tą, która nie respektuje granic, klasyka gatunku. Podczas gdy ja napisałam tylko: "Lubię okazywać ludziom sympatię, najczęściej słownie, jestem bezpośrednia, ale oczywiście staram się powściągnąć, gdy widzę, że komuś mogłoby to nie odpowiadać, natomiast dopóki nie dostanę sygnału, że komuś to przeszkadza, nadal jestem bezpośrednia". To jest o bezpośredniości, o obściskiwaniu było symbolicznie i za Enith, choć fakt, gdy spotykam się z kimś bliskim nie poprzestaję na uścisku dłoni, całuję w policzki i się wzajemnie ściskamy. Straszne zaiste:P
          • vilez Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 13:08
            Nic nie da Ci wyłgiwanie się z własnych słów. I kolejny raz je przytoczę, bo widzę, że próbujesz opłotkami uciec od nich.
            Wytłuszczę, specjalnie dla Ciebie, o co chodzi.

            1. Lubię okazywać ludziom sympatię, najczęściej słownie, jestem bezpośrednia, ale oczywiście staram się powściągnąć, gdy widzę, że komuś mogłoby to nie odpowiadać, natomiast dopóki nie dostanę sygnału, że komuś to przeszkadza, nadal jestem bezpośrednia.

            Nie pojmujesz, że w naszej kulturze powinnaś stosować zachowania nieinwazyjne od samego początku, a nie- rezygnować z nich dopiero po czyimś sygnale, że kogoś to uraża. Bo ten ktoś jest już wtedy przez Ciebie urażony, ergo: mleko już się rozlało.

            2. Lubię okazywać ludziom sympatię, najczęściej słownie, jestem bezpośrednia, ale oczywiście staram się powściągnąć, gdy widzę, że komuś mogłoby to nie odpowiadać, natomiast dopóki nie dostanę sygnału, że komuś to przeszkadza, nadal jestem bezpośrednia.

            Czyli-także i niesłownie. Wątek jest, przypominam, o dotykaniu. Poddałaś w wątpliwość reakcje autorki na dotyk właśnie, suponując jej, że reaguje nadmiarowo, bo dotyk wyjściowo w kontakcie interpersonalnym jest ok. Co również zacytowałam. Otóż, nie jest ok.
            Potwierdziłaś, że jesteś osobą -podobnie jak Enith- bezpośrednią. A ona pisała o bezpośredniości wyrażanej obciskiwaniem. Może zapoznaj się z tzw. sylogizmem Artystotelesa, bo masz problemy z logiką i/lub przyznawaniem się do własnych słów.
            • paris-texas-warsaw Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 14:46
              To, że ktoś pisze o sympatii pozasłownej, nie oznacza, że musi mieć na myśli jedynie okazywania sympatii dotykiem. Pozostaje jeszcze komunikacja mimiką, gestem, postawą ciała, kumunikacja pozawerbalna związana z tembrem głosu, pauzami, etc.
              To, że ktoś pisze, że jest podobnie jak ktoś taki czy owaki, a temat (?) wątku taki, czy owaki, nie oznacza, że ktoś jest dosłownie taki sam jak osoba, do której nawiązuje, a jedynie, że być może w jakimś zakresie reakcje tych osób są podobne. Podobnie jak można rozszerzać tematykę wypowiedzi (jeszcze, chyba....).
              Raczej w "naszej" kulturze nie mówi się komuś, że "powinien" (skąd te nawracające powinności, fiksacja na swoistej logice i antropologii kulturowej???) tak czy siak się zachować.
              To, że ktoś okazuje sympatię spotykanym osobom, raczej jest w naszej kulturze konotowane pozytywnie, jak chyba zresztą u większości zdrowych osób.
              Ja np. jestem osobą zachowującą wg mnie spory dystans, ale z kolei bardzo lubię osoby bezpośrednie, nie mam nic przeciwko mówieniu mi na ty, serdecznych gestów etc. Nie czuję się "zmacana" przez takie osoby:)
              Mam wrażenie, że niektórym u perypatetyków najbardziej podobają się "wycieczki" (osobiste);))))
      • straw-berry [...] 05.10.15, 15:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • sebalda Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 15:26
          Gdybym była złośliwa, poleciłabym facetowi, żeby przeczytał posty autorki i zastanowił się dobrze, czy na pewno chce z nią być:P On nazywa to fochem, ale to, moim zdaniem, coś znacznie gorszego.
          Jak pomyślę, że syn mógłby mi kiedyś przyprowadzić do domu taką osobę, to robi mi się słabo. Na szczęście go o to nie podejrzewam, jest za mądry. Zastanawiam się, jak bardzo musi być zdesperowany partner autorki:P
        • ola_dom Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 15:33
          straw-berry:

          już starczy trollu, starczy.
          • sebalda Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 16:42
            Myślisz Olu, że to troll? A ten wątek partnera autorki to dalszy ciąg trollingu? Może, może...
            • ola_dom Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 17:00
              sebalda napisała:

              > Myślisz Olu, że to troll? A ten wątek partnera autorki to dalszy ciąg trollingu? Może, może...

              Po jednym z wcześniejszych jej wątków w zasadzie nie mam już wątpliwości. A wątek "partnera" jest w tym wszystkim dość jednoznaczny.
        • 71tosia Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 05.10.15, 19:50
          Im wiecej pisze Straw-berry tym gorsze robi wrazenie. Mam nadzieje ze nie jest jednak prawdziwa, chociaz poziom emocji w jej wpisach chyba wskazuje ze jest.
    • sonia_siemionowna Re: starszy pan lubi sobie pomacać... 04.10.15, 23:43
      Ja bym przestala tam jezdzic.

      I w ogole Ty z tym swoim na powaznie? Bo jesli tak, to moze sie zastanow dwa razy, do jakiej rodziny wchodzisz. A jak Wam sie corka urodzi to co bedzie? Na faceta swojego nie licz, przeciez on nie widzi problemu.

      Zastanow sie, bo to nie brzmi dobrze. Kochasz swojego faceta, czy sie boisz byc sama?
    • kinkygirl Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 05.10.15, 17:28
      Troll z gatunku brzydkich, byłabym za usunięciem.
      Ale może nie całego wątku, bo ciekawa dyskusja sie rozwinęła na temat granic.
      I uśmiecham się do siebie pod wąsem, bo tutaj vilez, bodaj rok temu buntująca sie na dyktat kulturowy spędzania świąt Bożego Narodzenia z rodzina, nagle jako koronny argument przeciw dotykaniu, którego ewidentne osobiscie nie lubi, wyciąga kod kulturowy nakazujący interpersonalny dystans.
      Selektywne obalanie dogmatów kulturowych ;)
      • straw-berry Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 05.10.15, 17:55
        wpisy tutaj pokazują tylko zapyziałość, paternalizm, antyfeminim i przemocowy charakter polskiej tzw. "kultury" oraz jak daleko to sięga vide wpis pani "ex-pertki".
        spróbujcie sobie wyobrazić, co na ten sam temat pisali Amerykanie i Amerykanki. nie jesteście w stanie, n'est-ce pas?
        otóż LATA ŚWIETLNE dzielą ten kartoflany kraik od cywilizacji. LATA ŚWIETLNE.
        w tym grajdole niemal każdy ma wbity do łba kod kulturowy, że kobieta jest rzeczą - przedmiotem, nie podmiotem interkacji, że jej prawa są *uj warte w porównaniu z jakąkolwiek fanaberią pierwszego lepszego pijaczyny.

        owszem są wyjątki, ale to są właśnie tylko wyjątki potwierdzające regułę.

        pięknie też pokazałyście - z nieodżałowaną panią od holowania psów na czele - jakie reakcje wzbudza w was słuszna złość kobiety na złe traktowanie. kobieta nie ma prawa do złości. poniewierana ma się miło uśmiechać, bo inaczej dostanie kopa z buta od każdego, także od pańci od terapii. rola grzecznej dziewczynki to mus.

        bohaterowie istnieją. ale co za różnica, równie dobrze mogliby byc wymuśleni. to nie ma znaczenia dla zbadania zwartości waszych głów.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 01:18
          straw-berry napisała:

          "kobieta nie ma prawa do złości. poniewierana ma się miło uśmiechać, bo inaczej dostanie kopa z buta od każdego, także od pańci od terapii. rola grzecznej dziewczynki to mus. "

          Być może ten wątek posłuży innym, poniewieranym i zarazem bezradnym kobietom, jak należy zachować się w opisanej przez Panią sytuacji. Sytuacji, które zdarzają się często wobec kobiet, to fakt.
          Dlatego proszę i zapraszam do podzielenia się swoim doświadczeniem: jak poradziła sobie Pani z tą sytuacją ? Konkretnie. Co Pani zrobiła, aby przeciwdziałać przemocy? naruszaniu swoich granic? jak zawalczyła o swoje podmiotowe prawa kobiety?
          To co na razie wiem z Pani wpisów, to, że nie może Pani zmobilizować swojego partnera do interwencji wobec ojca w sprawie przekraczania Pani granic. Oraz to, że starszy pan nadal przekracza Pani granice, a Pani " zwyczajnie boi się dziada".
          Czym innym jest realne działanie, a czym innym forumowa retoryka.
          Dlatego dla dobra kobiet, proszę podzielić się swoim doświadczeniem.
          Agnieszka Iwaszkiewicz



          • tylko.przelotem Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 08:11
            Co Pani zrobiła, aby przeciwdziałać
            > przemocy? naruszaniu swoich granic? jak zawalczyła o swoje podmiotowe prawa ko
            > biety?

            Może dziewczyna trenuje okazywanie tej swojej złości? Zaczęła od ekspert i forumowiczek, bo nie podzieliły oburzenia na zachowanie dziada i jego syna. Bezpieczny anonimowy bluzg. Potem może delikatnie zacznie przechodzić ze świata wirtualnego do realnego: może jakiś trening na pani z warzywniaka, bo podała to jabłko z lewej, a nie z prawej? Następnie na dziecku sąsiadki, bo za głośno się huśta na podwórku? Na staruszeczce z laską, bo za wolno wychodzi z autobusu, na matce wrzeszczącego niemowlaka, bo nie umie go uciszyć? I tak powoli, powoli może się w końcu wytrenuje i finalnie pokaże swoja złość dziadowi...
          • sonia_siemionowna Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 10:36
            Nieladnie tak personalnie napadac na osobe, ktora dzieli sie trudnym doswiadczeniem.

            Pewnie, ze Watkodawczyni w swoim interesie powinna w asertywny (nie agresywny) sposob postawic granice. Ogladanie sie na partnera nie jest feministyczne, przeciwnie, to chowanie sie za mezczyzna. Tym bardziej, ze ten partner w zachowaniu ojca nie widzi nic zlego.

            Ale zdaniem Ekspertki, moim zdaniem, jest wskazanie jak te granice ochronic a nie wdawanie sie w polemics i to mocno personalna.

            Dodasz, ze owa rada nie ma racji bytu w spoleczenstwie, ktore rownie serio traktuje granice mezczyzn i kobiet. Ciesze sie, ze nie mieszkam w Polsce, bo nie dalabym sobie psychicznie rady w kraju, w ktorym oblapianie kobiet to 'serdecznosc'.

            I jeszcze jedno: Pani Ekspert zalozenia, ze Autorka wyolbrzymia, co mnie osobiscie martwi.
            • singut Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 10:54
              Z tego co twierdzi wyszukiwarka wątkodajka ma afektywną dwubiegunowkę, fobie społeczne, nie lubi kontaktow z ludźmi (nic dziwnego że nadmiernie jowalny facet to dla niej trauma) i od wielu lat leczy depresję. Taki pakiet obciążeń nie nadaje się do leczenia na forum.
              Jedyne co można doradzić to pilną kontrolę przyjmowanych leków i terapię. Bo z wypowiedzi wygląda osoba agresywna, nieasertywna i konfliktogenna.
              • ola_dom Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 11:13
                singut napisała:

                > Z tego co twierdzi wyszukiwarka wątkodajka ma afektywną dwubiegunowkę

                Ta dwubiegunówka to pewnie nawet by pasowała (skoro nie troll), ale czy bieguny zmieniają się tak szybko i często? W niecały tydzień od spokojnych, wyważonych postów do bluzgów i obrażania, kogo popadnie?
                A na wcześniejszym wątku udało się to nawet szybciej niż po kilku dniach.
                Dlatego obstawiam trolla. Ale przyznam - na dwubiegunowej się nie znam, tyle co o niej czytałam - i wydawało mi się, że góry i doły trwają przeważnie dłużej.
            • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 21:34
              Soniu- dokładnie. Ale to jest niestety, na tym forum dość częste.
            • paris-texas-warsaw Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 23:20
              Sonia S., a Ty w ogóle czytałaś, co pisała Pani Agnieszka, co na to Straw-berry, a potem znowu Pani Agnieszka? Szczerze mówiąc, ja za zauważam tracenie spójności między wypowiedzią Pani Agnieszki, a postem na nią Straw-berry, ale potem Pani Agnieszka jakoś znowu starała się ja złapać i jako-tako tworzy to jakiś tam ciąg.
              Ja miałam skojarzenie, że lata praktyki psychoterapeutycznej i kontaktu z różnymi klientami robią swoje i Pani Agnieszka odpowiada jak wzorowy pracownik szwajcarskiego prajwitbankingu:)

              Nieladnie tak personalnie napadac na osobe, ktora dzieli sie trudnym doswiadcze
              > niem.
              Gdzie???

              > Pewnie, ze Watkodawczyni w swoim interesie powinna w asertywny (nie agresywny)
              > sposob postawic granice. Ogladanie sie na partnera nie jest feministyczne, prze
              > ciwnie, to chowanie sie za mezczyzna. Tym bardziej, ze ten partner w zachowaniu
              > ojca nie widzi nic zlego.
              To o tym, żeby reagować pisała Pani Agnieszka.

              > Ale zdaniem Ekspertki, moim zdaniem, jest wskazanie jak te granice ochronic a
              > nie wdawanie sie w polemics i to mocno personalna.
              To pisała Pani Agnieszka. Rady się nie spodobały, więc pojawiła się prośba, by pomóc innym, którzy może skorzystają z metod Straw-berry. Polemika? Personalna? Oczekiwałabyś nie "polemiki", a przytaknięcia, czy też ponownego eksponowania metod ochrony granic, które to metody zostały przez Straw-berry niejako odrzucone na rzecz fantazji na temat tej sytuacji?


              > I jeszcze jedno: Pani Ekspert zalozenia, ze Autorka wyolbrzymia, co mnie osobis
              > cie martwi.
              Gdzie Pani Agnieszka założyła, że Autorka coś wyolbrzymia?

              Że też Cię klawiatura nie ugryzła w palec;)))
              • sonia_siemionowna Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 09:43
                Coz, widocznie sie roznimy w odbiorze wypowiedzi p. Ekspert.

                Sugerowanie, ze zachowanie tej osoby nie mialo podloza seksualnego ale skoro Autorce sie tak wydaje/tak to dobiera itp. jest implikowaniem, ze Autorka wyolbrzymia.

                Nie mam klawiatury, stadium te literowki ;)

                Pytania wprost i to ponawiane o to, co Autorka zrobila i zeby sie tym podzielila wiedzac, ze Autorka nie zrobila nic sa personalne. Moze na pismie nie brzmia, ale sa konfrontacyjne.

                Coz, pozostaje Autorce zyczyc, zeby swoje feministyczne postulaty, jak najbardziej sluszne, wcielila w zycie bo nikt za nia tego nie zrobi.
                • paris-texas-warsaw Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 19:02
                  Sonia S. "Sugerowanie, ze zachowanie tej osoby nie mialo podloza seksualnego ale skoro Au
                  > torce sie tak wydaje/tak to dobiera itp. jest implikowaniem, ze Autorka wyolbrz
                  > ymia."

                  Pani Agnieszka: "Drugą sprawą jest nadanie kontekstu tym zachowaniom ojca partnera. Pani widzi w tym konotacje seksualne. Pojawia się napięcie młoda kobieta, stary mężczyzna i wszelkie fantazje z tym związane. W jakimś sensie czuje się Pani "molestowana". Tutaj trudno o obiektywny osąd, bo taka sfera wymaka się spod racjonalności. Trudno polemizować z Pani odczuciem, przekonywać,, że czuje Pani coś innego lub nadinterpretuje zachowania mężczyzny. Tu musi się Pani kierować własnymi odczuciami. "

                  Przejrzałam sobie te wypowiedzi Pani Agnieszki i znalazłam taki fragment odnośnie Twojej wypowiedzi Soniu S. Ale nie wiem, jakim sposobem uznałaś taki opis za "sugerowanie", jakim zachowaniem było czy nie było zachowanie ojca. Ja widzę opis odczuć Autorki, jak jest odbierane przez Panią Agnieszkę i konstatację, że opierając się na opisie nie jest się władnym ocenić typu zachowań teścia. Jest to zrozumiałe, bo same zachowania mogły ale wcale nie musiały mieć konotacji seksualnych. Sama ocena Autorki, że zachowania miały kontekst seksualny, nie implikuje przecież charakteru zachowan ojca, bo np. w jego odczuciu/intencji/kulturze mogły nie mieć takiej konotacji. Więc Pani Agnieszka niejako odcina się od sądu (i poniekąd sądów z wyższych postów - jedni traktowali te zachowania jako serdeczne, inni jako obleśne, etc.). I Pani Agnieszka z uwagi na ulotność kwestii radzi opierać się na własnych sądach - czyli robi coś przeciwnego, niż Soniu piszesz, że "implikuje Autorce wyolbrzymianie".

                  Co do konfrontacyjnego stylu... Mogłabys napisać, czemu właściwie niejako traktujesz kontfrontację jako złą? Odrzucenie rad Pani Agnieszki jest niejako konfrontacja, zresztą ma do niego Autorka prawo (forma natomiast specyficzna, ale to inna kwestia). W ogóle rozmowy to konfrontacja.
                  Natomiast tez zaznaczę, że nie wiem, jakie intencje:))) miała Pani Agnieszka, ale z uwagi na mniejsza ilość czasów w języku poskim, gdzie np. forma "niech Pani napisze, co Pani zrobila" może odnosić się i do przeszłości i do przyszłości (odpowiednik np. Future in the Past) - czyli, prośba o napisanie o swoich dokonaniach po ich zakonczeniu, w tej rozmowie jest zupełnie naturalna. Ja np. też jestem ciekawa dalszych losów relacji Straw-berry i jej starszego znajomego. Jeśli Straw-berry krytykuje Polaków-kartoflaków, to niech to zrobi do końca, jeśli taka Jej łaska i pokaże działania godne feministki i matriarchistki.

                  Ps. A może Ci się zwyczajnie żal Jej zrobiło, i jeśli by pisała kulturalnie, to już byś nie miała takich zastrzeżeń do Pani Agnieszki? Widzę w wątku obok, że sytuacja, gdy wiele możliwości może stać za zachowaniami mało komunikatywnego męża jest dla Ciebie zrozumiała, a tu odżegnanie się Pani Agnieszki od wydawania opinii na temat intencji nieznanej jej osoby odczytujesz za negację odczuć osoby stykającej się z gestami będących "emanacją" tych intencji. To jakby nie do końca dla mnie zrozumiałe:)

                  łał:))) ale mi się napisało:))))))))
                  • basiastel Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 20:04
                    O dalszych losach tych relacji chyba zdecydował już facet, pogonił truskawkę. Ciekawe, że jej komentarz został z tamtego postu usunięty. Pewnie pozwoliła sobie na coś więcej niż "Polaki-kartoflaki".
                  • sonia_siemionowna Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 00:01
                    Intencje strawberry opisala jasno, nie mam powodow, zeby jej nie wierzyc.

                    Nie bardzo wiem, co tez jeszcze wymaga tlumaczenia I w jakim celu.
                    • 71tosia Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 00:27
                      naprawde uwazasz ze autorka ocenia realnie to co widzi i slyszy? Bo o ile jeszcze mozna uznac zasluszne podejrzenia ze wylewnosc tescia ma podtekst seksualany to jednak jej pretensje ze ktos siada obok w samochodzie lub komentuje jej miejskie mieszkanie (a stawia to w jednym rzedzie z wylewnoscia tescia) a do znajomych wlasnych dzieci mowi po imieniu troche jednak pozwala watpic w realnosc tej oceny. Rowniez to jak reaguje na w sumie dosc grzecznych uwagi anonimowych ososb i ekspertki pokazuja ze autorka ma bardzo duzy problem z nieadekwatnosci rekacji na bodzce.
                      • basiastel Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 08:06
                        Facet może być prostakiem, ale kultura osobista truskawki pozostawia dużo więcej do życzenia.
                      • sonia_siemionowna Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 10:21
                        Dlaczego mam uwazac inaczej? Skad to przyzwolenie na protekcjonalne traktowanie drugiej osoby?
                        • 71tosia Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 10:53
                          ale dajesz przywolenie na dosc hmmm ...kontrowersyjne wypowiedzi autorki, prawda? No chyba ze jej wypowiedzi to dla ciebie wzor dobrego wychowania ?
                          • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 20:35
                            Bo przecież od kultury ofiary zależy rozmiar krzywdy, która ją spotkała. Pogratulować.

                            "Była niegrzeczna"- znaczy: zasłużyła.
                            • 71tosia Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 22:17
                              autorka wymysla osobom z forum kartoli, idiotek, swin etc Jaki to rozmiar krzywd doznala ze strony np p Agnieszki ze Truskowka pozwala sobie na tak agresywne a wrecz wulgarne zachowanie?
                    • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 20:31
                      > Intencje strawberry opisala jasno, nie mam powodow, zeby jej nie wierzyc.

                      Zasadą tego forum jest nie wierzyć ofierze. Poważnie.
                      • sebalda Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 09.10.15, 10:06
                        vilez napisała:
                        > Zasadą tego forum jest nie wierzyć ofierze. Poważnie.

                        Nie pamiętam kiedy coś rozśmieszyło mnie tak bardzo jak to zdanie napisane przez tę osobę:)))
                    • paris-texas-warsaw Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 21:08
                      Sonia S. "Intencje strawberry opisala jasno, nie mam powodow, zeby jej nie wierzyc."

                      I Ty uważasz, że znając kogoś pobieżnie i widząc podczas dwóch-trzech spotkań można mieć pewność, co do czyichś intencji w zakresie np. gestu powitania ręką? Ja też wierzę w decentrację, ale taka postawa to chyba bardziej zamrożenie epistemologiczne;)
                      • sonia_siemionowna Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 09.10.15, 00:47
                        Mysle, ze owszem, mozna miec pewnosc co do bezpardonowego przekraczania granic jesli sa one przekraczane. To juz samo w sobie swiadczy o braku klasy i szacunku, natomiast jesli ma dodatkowo podtekst seksualny, kazda dorosla kobieta to odczyta. Chyba, ze juz przywykla do tego, ze jej granice sa przekraczane, co w Polsce jest czesto, bo dzieci nasiakaja tym od malego i potem jako dorosli nie szanuja granic ani swoich ani cudzych.

                        Ciekawa dyskusja, argumenty o niewinnych intencjach i dobrych zamiarach to glowna bron oskarzonych w sprawach o molestowanie. Celebrity zawsze ten sam- udowodnic, ze drugiemu czlowiekowi, tez doroslemu 'sie wydawalo'.
                        • sonia_siemionowna Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 09.10.15, 00:48
                          Celebrity? Cel.
          • differentview Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 11:52
            agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

            > Dlatego proszę i zapraszam do podzielenia się swoim doświadczeniem: jak porad
            > ziła sobie Pani z tą sytuacją ? Konkretnie. Co Pani zrobiła, aby przeciwdziałać
            > przemocy? naruszaniu swoich granic? jak zawalczyła o swoje podmiotowe prawa ko
            > biety?
            > To co na razie wiem z Pani wpisów, to, że nie może Pani zmobilizować swojego p
            > artnera do interwencji wobec ojca w sprawie przekraczania Pani granic. Oraz to,
            > że starszy pan nadal przekracza Pani granice, a Pani " zwyczajnie boi się dzia
            > da".

            ja nie "truskawka" ale tym " traktowanym przedmiotowo kobietom w kartoflanym kraju" moge napisac co ja bym zrobila gdybym miala do czynienia z "dziadem", ktory mnie werbalnie albo fizycznie molestuje;) otoz najpierw bym dziada zmierzyla wkurzonym spojrzeniem i zakonczyla niekomfortowa dla siebie konwersacje- po prostu bym odeszla i zaczela rozmawiac z kims innym; jesli dziad by mnie dalej nekal powiedzialabym wprost, ze nie zycze sobie dotykania, obejmowania, ocierania sie; jesli dziad( co dzieje sie czesto) probowalby obrocic swoje zachowanie w niewinny zart a mnie zaczal oskarzac o bycie zbyt nieprzystepna i sztywna i nie znajaca sie na zartach- ucielabym z nim jakakolwiek znajomosc jednoczesnie infromujac go, ze jego zachowanie jest chamskie i wbrew temu co sobie wyobraza- wzbudza jedynie obrzydzenie
        • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 21:30
          W punkt.
          Zwróć uwagę, że próbują Cię zglanować osoby, które same tkwią/tkwiły w relacjach przemocowych- zwłaszcza Sebalda. Takie osoby będą reagować alergicznie na czyjeś (tu- Twoje) próby protestu przeciw takim relacjom i negować Twoje odczucia i racje. To częsty schemat.
          Będą Cię też flekować właśnie za Twój gniew powstały na tle buntu- zauważ, że Twój gniew jest dla nich "argumentem" przeciw - symptomatyczne, prawda?

          Olej. Rozmawiaj poza nimi. Racja jest po Twojej stronie.
          • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 21:54
            Ps. Obserwuj, jak się stado zlatuje i próbuje dziobać ;)
      • zuzi.1 Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 05.10.15, 18:58
        Brawo za zolnierska czujnosc :-) po prostu sa kody kulturowe lepsze i gorsze, w zaleznosci od wlasnych upodoban i albo sie za nimi obstaje, albo sie je neguje.Ale uwaga rzeczywiscie w punkt !
        • paris-texas-warsaw Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 05.10.15, 19:12
          To "powinnaś" Vilez odnośnie spraw kulturowych mnie powala:) Nawet nie chce mi się ewentualnie zastanawiać, jak teraz mogłaby Vilez wkroczyć na scenę i zrobić "komparystykę stosowaną" tradycji BN i dystansu w polskiej kulturze, gdy przypominam sobie same wynurzenia a propos BN:))))
          Mnie natomiast w tym watku jak zwykle powaliło to Vilezowe "nie wyłgasz się" etc. Ktoś luźno pisze bez szczegółów, że lubi być w bliższym kontakcie, a jest wiedziony na stos, jakby co najmniej okrakiem siadał na Vilez przy każdym przypadkowym spotkaniu w windzie:))) I "przyłapany" na malwersacjach:)))
          • ola_dom Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 05.10.15, 20:51
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Mnie natomiast w tym watku jak zwykle powaliło to Vilezowe "nie wyłgasz się" etc. Ktoś
            > luźno pisze bez szczegółów, że lubi być w bliższym kontakcie, a jest wiedziony na stos

            Prawda, to w jakiś sposób wręcz fascynujące - wykorzystanie każdej okazji do bycia agresywnym. A jak okazji nie ma - to co szkodzi ją stworzyć.
          • zuzi.1 Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 05.10.15, 21:31
            A kto jest tym Ktosiem, no kto? no oczywiscie Sebalda :-)
          • differentview Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 08:57
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Mnie natomiast w tym watku jak zwykle powaliło to Vilezowe "nie wyłgasz się" et
            > c. Ktoś luźno pisze bez szczegółów, że lubi być w bliższym kontakcie, a jest wi
            > edziony na stos, jakby co najmniej okrakiem siadał na Vilez przy każdym przypad
            > kowym spotkaniu w windzie:))) I "przyłapany" na malwersacjach:)))

            hehe, do "wylgiwania sie" dodaj teksty o "glanowaniu", "flekowaniu", "zadziobywaniu" i masz obraz jej swiata wewnetrznego, ktory od czasu do czasu musi wyprojektowac na uczestniczki forum zeby prowadzic swoje urojone batalie;)
            • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 11:30
              Na głupotę i podłość dziejące się na moich oczach będę reagować zawsze. Tak, że Ty at consortes miejcie się na baczności.

              Wystarczająco już w tym wątku pokazałyście, jak traktujecie ofiary molestowania - usprawiedliwiając sprawcę i dokopując ofierze. Przez takich jak Wy w niektórych środowiskach panuje przyzwolenie na to, co opisała autorka.

              Ale Ty się nawet tego nie zawstydzisz.
              • differentview Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 13:29
                vilez napisała:

                > Na głupotę i podłość dziejące się na moich oczach będę reagować zawsze. Tak, że
                > Ty at consortes miejcie się na baczności.

                jako, ze znow weszlas w faze paranoiczno- urojeniowa i zaczynasz dyskutowac sama ze soba, wzglednie z wytworami swojej zaburzonej psychiki- radze sobie zrobic dluzszy oddech od forum az Ci przejdzie- bo znow zacznie sie jazda z moderatorami, banowaniami, usuwaniem watkow i znow pozostawisz za soba niesmak
                ostatnim razem dluzszy odwyk od forum Ci pomogl- moze tym razem bedzie podobnie
                • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 15:00
                  Uspokój się, bo Ci kolejna faza hejtu nie wyjdzie. Moderacja czuwa i usuwa takie wątki, więc już więcej nie próbuj, bo się znowu ośmieszysz.

                  Nie próbuj też więcej atakować ofiar przemocy.
      • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 06.10.15, 21:22
        Boże Narodzenie nie jest kwestią kultury osobistej, konkretny dystans interpersonalny- jak najbardziej tak.
        U nas do normy kulturowej należą standardy z zakresu kultury osobistej, obchodzenie Bożego Narodzenia- w tym z rodziną: nie.
        Ale, żeby rozumieć te różnice, to trzeba... no właśnie.
        • zuzi.1 Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 09:11
          Coraz mniej wiarygodnie brzmisz Vilez. Gdy z rodzina utrzymuje sie dobre i bliskie relacje jak piszesz, opiekuje sie nawzajem swoimi dziecmi, mieszka sie blisko itd. to naturalna konsekwencja takiego stanu rzeczy, wynikajaca wlasnie z kultury osobistej i bliskich relacji jest to, ze naturalnie, bez przymusu chce sie z tymi ludzmi spedzac swieta, a Ty jako oryginal wyjezdzasz z orezem na ustach walki ze spotykaniem sie z rodzina w czasie swiat, bo trzeba lamac utarte konwenanse. Smieszne to, niespojne i niewiarygodne a dodatkowo stawiajace pod ogromnym znakiem zapytania te niby bliskie relacje rodzinne.
          • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 11:19
            Naturalną konsekwencją- i wyrazem- dobrych relacji w rodzinie jest niezmuszanie innych, by żyli tak, jak się NAM podoba. I to jest TAKŻE kwestia kultury osobistej. Czego TY- jako zwolenniczka relacji przemocowych w rodzinie- nie pojmujesz. I nie wygląda na to byś w najbliższej przyszłości to pojęła.
            • zuzi.1 Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 11:54
              Zwolenniczka relacji przemocowych to chyba Ty Vilez jestes bo tak czesto piszesz, ze ktos cos musi lub powinien. Piszac w ten sposob raczej narzucasz swoja wizje swiata innym.A gdybys miala rzeczywiscie bliskie relacje w rodzinie, to bys takich dylematow jak odnosnie swiat nie wyciagala, bo bys wiedziala, ze przy bliskich, cieplych i szczerych relacjach rodzinnych ludzie samoistnie do siebie lgna a nie buduja ogrodzenia powolujac sie na jakies z tylka wziete konwenanse. Ty po prostu najwyrazniej nigdy prawdziwie bliskich i cieplych relacji w rodzinie nie doswiadczylas, wiec Twoja wyobraznia tego tematu nie ogarnia, i nie dostrzegasz, ze piszac to co piszesz, tak naprawde SAMA podwazasz swoja wiarygodnosc.
              • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 15:15
                Nie projektuj na mnie swoich skłonności. Jak na razie, to Ty się dałaś poznać jako specjalistka od rodzinnego "musisz"- zwolenniczka autorytarnego i dyscyplinującego wychowywania dzieci i wybitnie nieuporządkowanych relacji rodzinnych.
                Oraz specjalistka od braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.
                Trzymaj się też meritum dyskusji (tak, wiem, niespełnialne).
                • zuzi.1 Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 07.10.15, 19:40
                  Dygresje Vilez moge czynic niezaleznie od tego czy Ci sie to podoba, czy tez nie i nie Tobie decydowac, czego ja mam sie trzymac.
                  • vilez Re: Ale może ktoś skorzystał z tego wątku 08.10.15, 20:29
                    No owszem, możesz, ale wydajesz świadectwo o sobie. Niezbyt pochlebne (co chyba nie jest tajemnicą ;) )

                    Zbliża się BN, widzę, że zaczynasz dostawać drgawek na tym tle. Czyżby coś nie grało w schemacie "rodzinnych świąt:"? I aż tak, że chciałabyś, żeby :rodzinie" obchodziły święta BN także osoby je NIEOBCHODZĄCE z zasady?

                    Ech, ... ale na Twoje pocieszenie- to nie tylko twoja przywara. Za chwilę będzie wysyp wątków pt: "nie mam ochoty spędzać świąt BN z rodziną" (teściową, mamą,ciocią, babcią,kuzynem). I będzie jatka. Taka jak z Zuzanną56, którą zaszczułyście i zlikwidowała konto. Ale wy z czystym sumieniem usiądziecie do łamania się opłatkiem.
Pełna wersja