depresja i rola ojca w tym

04.10.15, 12:43
dość ciekawy artykuł wywiad z Kamilem Sipowiczem
weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,18951457,kamil-sipowicz-o-depresji-nie-sadze-zeby-mozna-bylo-sie-z.html#TRwknd
czy gdyby wychował się w pełnej rodzinie to by nie miał depresji - tego nie można być pewnym, ale to co mnie najbardziej poruszyło to fragment "Ojciec pozwala synowi zerwać symbiotyczną więź z matką i wprowadza go w świat prawa."

no niestety mam małego syna z którym nie mieszkam na codzień, widujemy się co kilka dni i chciałbym żeby on mógł "wycisnąć" z tego jak najwięcej, póki jeszcze jestem jego idolem itd :)

czy znacie jakieś dobre książki, może być po angielsku, które traktują o takich relacjach ojca z synem, zwłaszcza w okresie wczesnoszkolnym?
    • vilez Re: depresja i rola ojca w tym 04.10.15, 14:56
      >... i wprowadza go w świat prawa."

      Prawa, nie prawa... - to są akurat szufladki ;) (ja tam miałam symbiotyczną więź z ojcem).
      Chodzi o kontakt. Walcz o niego. O syna, i o czas z nim spędzony. Im więcej tego czasu, tym lepiej. Reszta się ułoży :-)
      Nie daj się tylko wpuścić w maliny z: "nie liczy się ilość czasu, ale jakość". W tym wypadku ilość przekłada się na jakość. Po prostu- być razem. Nawet robiąc inne rzeczy.
    • zuzi.1 Re: depresja i rola ojca w tym 04.10.15, 15:30
      Jest taka ksiazka warta przeczytania, ktora traktuje o tym jakie moga byc konsekwencje dla chlopca w doroslym zyciu, wowczas gdy jest wychowywany jedynie przez matke lub gdy ojciec jest malo obecny w jego zycuu i nie poswieca mu zbytnio czasu: " Zdradzony przez ojca" Wojciech Eichelberger.
      • heniek.8 Re: depresja i rola ojca w tym 05.10.15, 18:39
        mam to, dzisiaj poczytałem w pociągu, to krótka książka i zaraz ją skończę
        refleksje nienajciekawsze - jestem beznadziejnym człowiekiem w beznadziejnej sytuacji :(
        • zuzi.1 Re: depresja i rola ojca w tym 05.10.15, 19:09
          Nie, wrecz przeciwnie, jestes swiadomym zagrozen czlowiekiem i to jest b. dobra sytuacja do budowania madrej relacji z synem, ja tam w Ciebie wierze Heniek, nie pekaj, bedzie dobrze ! Najwazniejsze, zeby nie okazywac wrogosci w stosunku do matki, bo to od Ciebie syn uczy sie podejscia fo kobiet, a matka jest dla niego teraz baaardzo wazna. Musisz do tego madrze podejsc, czasem dla dobra dziecka zagryzc zeby aby relacja z jego matka byla raczej przyjacielska i pozbawiona agresji.
        • anoraak Re: depresja i rola ojca w tym 06.10.15, 10:05
          > mam to, dzisiaj poczytałem w pociągu, to krótka książka i zaraz ją skończę
          > refleksje nienajciekawsze - jestem beznadziejnym człowiekiem w beznadziejnej s
          > ytuacji :(

          Heniek, też miałam depresję po przeczytaniu "Zdradzonych przez ojca"
          Czytałam to bo sama wychowuję syna i mam duży lęk o jego przyszłość już jako dorosłego mężczyzny (wiem wiem to śmieszne martwić się na zapas), ta lektura nie poprawiła mi humoru ale uświadomiła parę spraw. Nie załamuj się, wszystko jest w Twoich rękach.
          Polecam film Boyhood.
    • triss_merigold6 Re: depresja i rola ojca w tym 04.10.15, 15:55
      Gdyby jarał mniej zioła, to by nie miał depresji.
      • heniek.8 Re: depresja i rola ojca w tym 04.10.15, 16:25
        z przesłanki "gdyby jarał mniej zioła"

        wyciągasz wniosek "to by nie miał depresji" ?

        a ludkowie którzy nigdy nic nie jarają, skąd się u nich bierze depresja? (o ile w nią wierzysz)
        • triss_merigold6 Re: depresja i rola ojca w tym 04.10.15, 16:53
          Wierzę w depresję, spoko. W leki antydepresyjne również.

          Identycznie jak z przesłanki "wychowywał się bez ojca".;)

          Dobra, szczerze mówiąc, publiczne rzewne zwierzenia w wydaniu starego dziada wrażliwego artysty buddysty wydają mi się żenujące. "Ja wiem, te rzecz się przeżywa, lecz swoich rzeczy nie przeżywaj tu".
    • pade Re: depresja i rola ojca w tym 04.10.15, 20:33
      Proszę:
      www.biblionetka.pl/art.aspx?id=652256
      www.forumksiazki.pl/ksiazki-ojciec-syn-vt14357.html
    • mamrot3 Re: depresja i rola ojca w tym 04.10.15, 20:51
      Czytam Twoje wpisy nie od dzisiaj i powiem Ci: Ty się nie martw! Będzie dobrze. Żadna literatura nie jest Ci potrzebna. Masz ogromną zaletę - poczucie humoru, a to platforma, na której bardzo łatwo odnajdywać się z małolatem, zresztą nie tylko z niedojrzałkiem :)
      • basiastel Re: depresja i rola ojca w tym 05.10.15, 08:02
        Moje doświadczenie to potwierdza. Ojciec mojej córci nie jest idealnym ojcem, ale ma spore poczucie humoru
        ( czasem podszyte złośliwością ) i córcia bardzo do niego lgnie.
    • ola_dom Re: depresja i rola ojca w tym 05.10.15, 10:39
      Raptem w zeszłym tygodniu znalazłam coś na temat. Akurat w kontekście córek samotnych matek, ale było tam powiedziane coś bardzo podobnego:

      • Dziewczynka będzie „skazana" tylko na matkę, a jej psychika - niczym stare radio kołchoźnik — nastrojona tylko na jedną falę, tę, na której „nadaje" matka. Będzie to powodem tłumienia przez dziecko w sobie tych cech i pragnień, które są odmienne od cech i potrzeb matki, a co za tym idzie do okaleczenia jego osobowości (powstanie tzw. sztucznego self).
      • Córka nie będzie mogła tworzyć czasowych sojuszy z ojcem, które dałyby jej momenty „odpoczynku" od matki.


      A dla syna osoba ojca wydaje się być jeszcze bardziej istotna w tej kwestii. Chyba.
    • eriu Re: depresja i rola ojca w tym 05.10.15, 11:55
      heniek8 bardzo się cieszę, że dbasz o relację ze swoim synem, także poprzez poszukiwanie materiałów na temat relacji.

      Natomiast chciałabym wyrazić pewną obawę co do przydatności i bazowania na wypowiedzi pana Sipowicza. Po przeczytaniu wywiadu to co rzuca mi się w oczy i jest bardzo niebezpieczne:
      - jego leczenie nie jest prowadzone przez lekarza - niejako leczy się sam, pytanie skąd ma zatem recepty na lek, który bierze? Tym samym promuje unikanie kontroli u lekarza i korzystania z jego opieki, co może być bardzo niebezpieczne dla chorych na depresję.
      - nie poddaje się terapii - zatem nie rozwiązuje swoich problemów, niejako tworzy pod nie całą ideologię, wyraża się negatywnie o terapeutach, co może mieć rzeczywisty wpływ na innych ludzi.
      - sugeruje że marihuana jest pomocna w niektórych przypadkach depresji - bardzo niebezpieczny pogląd - niektórzy ludzie nawet niechorzy po marihuanie mają omamy, doły itp. Jest to szczególnie niebezpieczne przy depresji, gdzie nie wiadomo co taka osoba zrobi pod wpływem
      - mam wrażenie że pan Sipowicz ze swojej choroby zrobił filozofię, która wyraża się w jego poglądach na świat, oczywiście jego sprawa, ma do tego pełne prawo. Niestety moim zdaniem szerzenie takich poglądów na depresję i propagowanie zachowań "lecz się sam", "pal marihuanę", "terapeuci to nieudacznicy" wyrządza ogromną krzywdę ludziom, którzy mogą się zasugerować tymi poglądami - może kogoś zniechęcić zupełnie do leczenia i podjęcia terapii, chodzenia na kontrole do psychiatry, co może się skończyć bardzo źle, nawet samobójstwem albo niepotrzebnym przeciąganiem choroby zamiast podjęcia konkretnej próby leczenia bazującej na dobrze dobranych lekach oraz terapii.
      • differentview Re: depresja i rola ojca w tym 05.10.15, 22:06
        > Niestety moim zdaniem szerzenie takich poglądów na depresję i propagowanie zac
        > howań "lecz się sam", "pal marihuanę", "terapeuci to nieudacznicy" wyrządza ogr
        > omną krzywdę ludziom, którzy mogą się zasugerować tymi poglądami - może kogoś z
        > niechęcić zupełnie do leczenia i podjęcia terapii, chodzenia na kontrole do psy
        > chiatry, co może się skończyć bardzo źle, nawet samobójstwem albo niepotrzebnym
        > przeciąganiem choroby zamiast podjęcia konkretnej próby leczenia bazującej na
        > dobrze dobranych lekach oraz terapii.

        podjecie konkretnej proby leczenia bazujacej na prochach i terapii tez moze sie skonczyc bardzo zle- bo prochy to tylko prochy, nie zawsze i nie kazdemu pomagaja( zapytaj pierwszego lepszego psychiatre- jak konkretnie wplywa dany zwiazek chemiczny na nastroj- dostaniesz w odpowiedzi pseudo naukowy belkot, z ktorego nic nie wynika bo przeciez do konca nie wiadomo ktorego neuroprzekaznika w mozgu u danego czlowieka jest za malo, za duzo wiec zmienianie biochemii w mozgu na slepo jest zabawa w ruletke- a noz pomoze itd) a terapeuci tez sa rozni- wiekszosc jest bardzo przecietna i nawet gdy widza, ze ich oddzialywania nie pomagaja a wrecz szkodza nie sa sklonni poddac sie krytycznej refleksji- wola brac kase a w przypadku niepowodzenia terapii( co jest znacznie czestsze niz sie o tym mowi) zwalaja cala "wine" na pacjenta
        wiec Kamil moze miec racje, ze nie chodzi do psychiatry skoro to endokrynolog dobral mu dobrze lek, ma racje, ze nie chodzi do terapeutow, ktorzy w wiekszosci sa glupsi/ mniej inteligentni/ tworczy/ wrazliwi niz on i ma racje, ze czasem marihuana ma bardzo pozytywne dzialanie
        • eriu Re: depresja i rola ojca w tym 05.10.15, 22:22
          Jasne, można trafić na terapeutów, którzy nie odpowiadają/ nie pomagają / stosują podejście które nie pasuje. Ale zawsze można ich zmienić, chociaż może to być zniechęcające. Tak samo można trafić różnie z psychiatrą, to lekarz jak każdy inny.

          Ale differentview, nie zgodzę się z Tobą, że postępowanie Sipowicza jest właściwe. To tak jakbyś leczył raka u dentysty i dziwił się, że nie pomaga, na dodatek innym chorym na raka zalecałbyś zarzucenie wizyt u onkologów.
          • differentview Re: depresja i rola ojca w tym 06.10.15, 10:12
            > Ale differentview, nie zgodzę się z Tobą, że postępowanie Sipowicza jest właści
            > we.

            nie bardzo rozumiem; jesli psychiatra nie potrafil dobrac mu leku a dobral go przypadkowo endokrynolog- to moze jesli chodzi o kompetencje wlasciwe nie jest ale chyba prawdziwe i co wiecej skuteczne, tak? jesli wybral sie do ilus psychoanalitykow i nie poczul zadnej poprawy- to moze nie swiadczy dobrze o tych psychoanalitykach ale nie zmienia faktu, ze on poprawy nie odczul; moze w ramach wlasciwego postepowania powinien poprawe odczuc ale nie odczul- uwazasz, ze gdyby odwiedzil kilkunastu kolejnych to byloby to wlasciwe i poprawe by odczul? skad takie przekonanie?
            co do marihuany pisze wyraznie- ze nie zawsze mu pomagala ale jest swiadomym czlowiekiem i wie kiedy moze jej uzyc, co w tym niewlasciwego?
            moze ktos przeczyta ten wywiad i tez tak postapi i tez poczuje poprawe- co w tym niewlasciwego? wolisz politycznie poprawny belkot, ktory traktuje psychiatrow i psychoterapeutow jako guru w dziedzinie kondycji egzystencjalnej czlowieka? daleko im do tego
            • ada1214 Re: depresja i rola ojca w tym 06.10.15, 15:59
              Mam swojej biografii dluga historie depresyjno- lekowa i w calej rozciaglosci podpisuje sie pod Different. NIGDY nie czulam sie gorzej, niz przez te kilka lat "leczenia" przez/u "specjalistow". Zaczelam wychodzic na prosta dopiero jak sie na nich wszystkich wypielam i wzielam sprawy w swoje wlasne rece. Lista zarzutow jest dluga: brak holistycznego spojrzenia, uslugiwanie raczej firmom farmaceutycznym niz pacjentowi, traktowanie pacjenta jak przyglupa, nieumiejestnosc wyjscia poza wyuczone schematy no i - o zgrozo- brak wiedzy i/albo celowe wprowadzanie pacjenta w blad; nie wiem w sumie czy gorsza bylaby ta ignorancja czy oklamywanie pacjenta. Sumarycznie wychodzi katastrofalna w skutkach mieszanka.
              Ze niby zaniechanie leczenia moze prowadzic do samobojstwa? Ciekawe, czy tych ofiar jest wiecej, niz samobojczych ofiar na skutek leczenia, bo leki antydepresyjne niejednokrotnie zmieniaja osobowosc, tak, czlowiek staje sie kims innym obcym.
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: depresja i rola ojca w tym 06.10.15, 22:26
              Odpisuję na refleksje "differenview" i innych osób mających wątpliwości co do pomocy psychoterapeutycznej czy psychiatrycznej w leczeniu depresji lub nerwic. Również odnosząc się do zarzutów samego Kamila Sipowicza.
              jest możliwe, że endokrynolog dobrze dobrał lek psychiatryczny ponieważ wiele zaburzeń hormonalnych daje odczyn depresji i dobry endokrynolog to wie i umie ten skutek skorygować lekami. Więc to nic dziwnego, a nawet uważam to za działanie profesjonalne. Leczenie farmakologiczne chorób psychicznych i ich objawów polega głównie na doborze leków, na które każdy pacjent może różnie reagować. Podaje się lek i obserwuje, a następnie koryguje coś bądź nie. I to też mieści się w ramach profesjonalnego leczenia, a nie uslug dla firm farmaceutycznych. Dobór leku czasem trwa długo.
              Co do psychoterapii, to sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż to co w niej jest podstawowo leczące, to relacja pacjent/ terapeuta
              Jeśli pacjent czuje, że relacja nie jest lecząca, słusznie robi, że z niej odchodzi. Czasem nie działa też metoda. I znów warto wtedy zakończyć leczenie i szukać innej, na którą jest się bardziej podatnym. Nie zawsze jednak jest to tak świadoma decyzja, bo mogą w niej być uwikłane nieświadome części pacjenta. Badania dowodzą, że psychoterapia pomaga leczyć depresję i warto ją łączyć z farmakologią. Dlatego trzeba mówić wstrzemięźliwe o przypadkach nieudanej psychoterapii. Lepiej odwołać się do własnego doświadczenia i na tym poprzestać. Bez zgeneralizowanej krytyki całej metody. Nie po to by chronić lekarzy czy terapeutów, ale by nie zniechęcać do podejmowania prób przez tych, którzy powinni skorzystać z tej formy pomocy. Bo ich doświadczenie może być inne, a relacja z terapeutą może stać się lecząca. To co piszę nie ma zaprzeczyć złym doświadczeniom. Zdaję sobie z nich sprawę. Ale trzeba ostrożności, bo przy poważnych schorzeniach możemy wylać dziecko z kąpielą brakiem zaufania do leczących czy świadczących pomoc. Agnieszka Iwaszkiewicz
              • differentview Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 07:58
                agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

                > Badania dowodzą, że psychoterapia pomaga leczyć depresję i warto ją łączyć z farma
                > kologią. Dlatego trzeba mówić wstrzemięźliwe o przypadkach nieudanej psychotera
                > pii. Lepiej odwołać się do własnego doświadczenia i na tym poprzestać. Bez zgen
                > eralizowanej krytyki całej metody.

                z mojej perspektywy warto mowic wstrzemiezliwie o " naukowo udowodnionej" skutecznosci psychoterapii; czy przypadki pogorszenia sie stanu pacjenta albo braku jakiejkolwiek poprawy albo poczucia straty czasu i pieniedzy sa uwzgledniane w tych badaniach? czy ignoruje sie je i traktuje nie jako szkodliwe oddzialywanie marnych terapeutow i marnych metod leczenia- upatrujac przyczyn niepowodzenia w samym pacjencie, jak raczyla Pani kiedys zrobic w przypadku opisywanego przez mnie przypadku mojego brata? bo jesli wszystkie te przypadki, w ktorych terapia nie pomogla zakfalifikujemy jako "pacjent sie nie nadawal do terapii" to rzeczywiscie- pozostaje 100% skutecznosc i tego sie bedziemy trzymac w propagandzie
              • vilez Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 08:25
                Trzeba brać pod uwagę także możliwości wewnętrzne (tzw. zasoby) pacjenta. A te, jak wiadomo, są różne. I z tego moim zdaniem wynika część niepowodzeń w procesie terapii. Nie każdy pacjent jest w stanie wykonywać pracę nad sobą konieczną do uzyskania efektów. Niestety, żaden terapeuta nie pomoże na ów stan zasobów wewnętrznych- na to nie ma silnych (przecież nie wleje tych zasobów w pacjenta a ni nie nadrobi za niego "straconych" - z punktu widzenia nabywania tych zasobów- lat). Może co najwyżej ujawnić owe braki zasobów, ale to z kolei też nie jest za bardzo profesjonalne, bo to- siłą ujawnionego faktu-uderza w pacjenta. Który to pacjent może nie rozumieć, w czym/gdzie leży problem, i odbierze to jako porażkę zarówno samej relacji z terapeutą, jak i zastosowanej metody. Śmiem twierdzić, że część negatywnych opinii o terapii ma właśnie w tym swoje źródło.
                A jak się do tego dołoży stan tych zasobów u terapeuty- który może mieć i wysoką wiedzę w swojej dziedzinie, ale wiedza to zaledwie część owych zasobów, i może mu ich brakować w innym wymiarze, to rzecz się jeszcze bardziej komplikuje.

                Sumując: punktem drażliwym (słabym) i tak jest człowiek. Czy to pacjent, czy terapeuta.
                • pade Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 09:18
                  Podpisuję się.
              • ada1214 Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 09:22
                Leczenie farmakologiczne chorób psychicznych i ich objawów polega głównie na doborze leków, na które każdy pacjent może różnie reagować. Podaje się lek i obserwuje, a następnie koryguje coś bądź nie. I to też mieści się w ramach profesjonalnego leczenia, a nie uslug dla firm farmaceutycznych.

                Odniosla sie Pani do mojej wypowiedzi, dlatego tez pozwole sobie dodac i rozwinac.
                Piszac o tym, ze lekarze sluza bardziej firmom farmaceutycznym niz pacjentowi nie mialam na mysli tego oczywistego faktu, ze dobor leku moze trwac dlugo, ze nie mozna z gory wiedzic, jak pacjent zareaguje itd itp. To sa rzeczy oczywiste i tego nikt nie kwestionuje.
                Oto co mialam na mysli:
                -zmuszanie pacjenta (tak wiem, zmusic nie mozna, ale lekarz ze swoim autorytetem posiada w swoim reku silne narzedzie perswazjji wzgledem zmaltretowanego psychicznie pacjenta) do zazywania leku, ktory ewidentnie szkodzi
                -ignorowanie zglaszanyach przez pacjenta powaznych skutkow ubocznych
                -przekazywanie pacjentowi nieprawdziwych informacji nt skutecznosci leku, ewidentnie na korzysc firm farmaceutycznych
                -wreszcie cala ta szara strefe, ktorej co prawda w gabinecie nie widac, ale o ktorej mozna dowiedziec sie z lektury paru ksiazek (np. Skutek uboczny - smierc- spod piora bylego przedstawiciela jednej z firm farmaceytycznych, gdzie autor z rozbrajajaca szczeroscia opowiada o procederze lapowkarstwa, stosowanego przez firmy f. , o falszowaniu badan klinicznyc etc. Logiczny i jedyny wniosek musi byc tylko taki: leki antydepresyjne sa o wiele bardziej niebezpieczne, niz sie to przedstawia.

                Dosyc gruntownie zglebilam ta tematyke, poniewaz swego czasu bylam doslownie zatruta tymi lekami i leczeniem, gdybym Pani opowiedziala, co antydepresanty ze mna i z moim zyciem zrobily, chyba by Pani nie uwierzyla. Kiedy zaczelam szukac i drazyc w literaturze, okazuje sie, ze nie bylam odosobnionym przypadkiem. Na dzien dzisiejszy uwazam, ze obecne "leczenie" psychiatryczne, przynajmniej w zakresie lecznenia depresji , jest skandaliczne, a wielu "lekarzy" (cudzyslow celowo) powinno miec wytoczone procesy sadowe.
                • pade Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 09:29
                  Czytałaś może "Pokonać stres, lęk i depresję bez leków i psychoanalizy" Davida Servan-Schreiber?
                  • ada1214 Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 09:35
                    Bardzo mozliwe, bo ksiazek w temacie przeczytalam chyba ze sto albo wiecej. Ale przyznam, ze nie kojarze specjalnie tresci, byc moze nie znalazlam tam niczego co by mnie olsnilo; choc nazwisko brzmi jakos znajomo.
              • ada1214 Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 09:31
                jest możliwe, że endokrynolog dobrze dobrał lek psychiatryczny ponieważ wiele z
                > aburzeń hormonalnych daje odczyn depresji i dobry endokrynolog to wie i umie te
                > n skutek skorygować lekami.

                Psychiatra rowniez powinien to wiedziec, bo nawet mi, pacjentowi, jest to wiadome. Niestety jednak- nie wiem czy to bedzie dla Pani niespodzianka- psychiatrzy zdaja sie tego nie wiedziec (dwoja za wiedze) lub celowo zatajaja ten fakt, bo chca zatrzymac pacjenta (dwoja z etyki), bo nie slyszalam o tym, by psychiatra do nowo przybylego pacjenta zasugerowal mu przebadanie sie endokrynologiczne najpierw. Nie, nie, od razu faszeruja antydepami.
                • vilez Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 09:43
                  > slyszalam o tym, by psychiatra do nowo przybylego pacjenta zasugerowal mu przebadanie sie endokrynologiczne najpierw.

                  Ale zapewne słyszałaś o tym, jak działa polska służba zdrowia i że do endokrynologa dostać się: 1. w ogóle, 2. szybko - to mozolna i/lub kosztowna droga? Z tego samego powodu ginekolodzy nie kierują najpierw na badania hormonów.
                  Lekarze są rozliczani z wystawianych skierowań, kolejki do specjalistów są długie, a wizyty i badania prywatne są drogie.
                  Takie gadanie, że "trzeba najpierw przebadać" to w Polsce o kant stołu ...
                  • ada1214 Re: depresja i rola ojca w tym 07.10.15, 10:03
                    Ale zapewne słyszałaś o tym, jak działa polska służba zdrowia i że do endokrynologa dostać się: 1. w ogóle, 2. szybko - to mozolna i/lub kosztowna droga? Z tego samego powodu ginekolodzy nie kierują najpierw na badania hormonów.
                    Lekarze są rozliczani z wystawianych skierowań, kolejki do specjalistów są długie, a wizyty i badania prywatne są drogie.
                    Takie gadanie, że "trzeba najpierw przebadać" to w Polsce o kant stołu ...

                    O kant stolu rowniez leczenie antydepresantami, jesli podloze jest endokrynologiczne.

                    Jestem swiadoma tych wszystkich brakow w sluzbie zdrowia. Nie zyje na ksiezycu. Dlatego ja sie lecze sama, jak wspomnialam. Robie sobie badania, jakie potrzebuje i mam na lekarzy wywalone. Na dzien dzisiejszy mam wystarczajaco duzo wiedzy, zeby sobie radzic samej, ale faktem jest, ze zdobycie tej wiedzu kosztowalo mnie troche pieniedzy i ze dwa lata z mojego zycia. Nie mowie ze to jest droga dla wszystkich; ja tylko twierdze, ze nie zawsze jest tak, ze jesli pacjent "nie pojdzie do psychiatry" to igra ze smiercia. Moze byc dokladnie przeciwnie- ja tej smierci uszlam, oddalajac sie od psychiatrow.
                    • ada1214 poprawiam, bo nie zaznaczylam cytatu, 07.10.15, 10:06

                      > Ale zapewne słyszałaś o tym, jak działa polska służba zdrowia i że do endokryno
                      > loga dostać się: 1. w ogóle, 2. szybko - to mozolna i/lub kosztowna droga? Z te
                      > go samego powodu ginekolodzy nie kierują najpierw na badania hormonów.
                      > Lekarze są rozliczani z wystawianych skierowań, kolejki do specjalistów są dłu
                      > gie, a wizyty i badania prywatne są drogie.
                      > Takie gadanie, że "trzeba najpierw przebadać" to w Polsce o kant stołu ...

                      >


                      O kant stolu rowniez leczenie antydepresantami, jesli podloze jest endokrynolog
                      iczne.

                      Jestem swiadoma tych wszystkich brakow w sluzbie zdrowia. Nie zyje na ksiezycu.
                      Dlatego ja sie lecze sama, jak wspomnialam. Robie sobie badania, jakie potrzeb
                      uje i mam na lekarzy wywalone. Na dzien dzisiejszy mam wystarczajaco duzo wiedz
                      y, zeby sobie radzic samej, ale faktem jest, ze zdobycie tej wiedzu kosztowalo
                      mnie troche pieniedzy i ze dwa lata z mojego zycia. Nie mowie ze to jest droga
                      dla wszystkich; ja tylko twierdze, ze nie zawsze jest tak, ze jesli pacjent "n
                      ie pojdzie do psychiatry" to igra ze smiercia. Moze byc dokladnie przeciwnie- j
                      a tej smierci uszlam, oddalajac sie od psychiatrow
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: depresja i rola ojca w tym 05.10.15, 23:42
      Fragment ,w istocie interesującego wywiadu, który Pan przytoczył, jest prawdziwy, ale analizowany w kontekście całego tekstu, nieco archaicznie uproszczony. Realny brak ojca został byc może nieświadomie zrównany z brakiem ojcowskiej funkcji. Czasem może byc obecny ojciec, który nie skorzysta ze swojej funkcji. Dlatego wiele zależy od relacji ojca z dzieckiem oraz od ojca relacji z matką.
      Co do lektur polecam pozycję Po co są ojcowie. To jest zbiór różnych tekstow ze współczesnej psychoanalizy. Czytanie może nie być łatwe, dla nieprofesjonalisty, ale może zwracać uwagę potrzebne do rozwoju dziecka funkcje ojcowskie. Do nabycia na stronie wydawnictwa Oficyna Ingenium. Inna pozycja to Listy do ojca w opracowaniu Jerzego Wójcika i Grzegorza Piechoty. To refleksje dorosłych dzieci nad relacjami z ojcami. Opisane są potrzeby , lęki, nadzieje , niedostatki związane z relacją z ojcem. Z perspektywy i synów i córek. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • heniek.8 Re: depresja i rola ojca w tym 21.10.15, 22:10
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Inna pozycja to Listy do ojca w
        > opracowaniu Jerzego Wójcika i Grzegorza Piechoty. To refleksje dorosłych dziec
        > i nad relacjami z ojcami.

        przeczytałem to, bardziej wyciskacz łez niż podręcznik, więc lepiej do poduszki niż do tramwaju :-), kilka dobrych refleksji i "insightów" tam było

        > Co do lektur polecam pozycję Po co są ojcowie. To jest zbiór różnych tekstow ze
        > współczesnej psychoanalizy. Czytanie może nie być łatwe, dla nieprofesjonalist
        > y,

        właśnie się zabieram do zakupu tego - wolałbym ebooka a tu niespodzianka - kindle book kosztuje 46 USD a przetłumaczone na polski i wydrukowane na papierze - już tylko 52zł, więc chyba wezmę papier.
Pełna wersja