nie daje rady. chyba mam depresje

10.10.15, 17:58
dlugo zastanawialam sie czy tu napisac. na innym forum gazetowym przesladowano mnie nawet, bom glupia laska, bo sama sobie winna. probowalam gdzies sie wyzalic, poszukac rady. mam nadzieje, ze z tamtego forum nikt tu nie wchodzi...
jestem potrojna mama i wysiadam. zaczne moze jednak od poczatku. meza poznalam gdy mialam 20 lat, on jst 7 lat starszy. wyjechalam do niego zagranice, zostawilam w kraju rodzicow, przyjaciol. bylam mloda, zakochana. partner byl moja druga brakujaca polowka. bylo fajnie. potem slub, dziecko. maz w domu pomagal jak chcial, podobnie bylo gdy wrocilam do pracy. pomagal malo bo ja pracowalam na pol etatu wiec jego zdaniem obowiazki domowe byly moim zadaniem bo mniej pracowalam zawodowo... fakt jest taki, ze pracowalam rzeczywiscie na pol etatu, ale mialam tez kilka prac na umowe-zlecenie wiec mialam co robic. po latach urodzilo sie drugie dziecko, maz pomagal dalej malo a moje obowiazki urosly. syn plakal w dzien i nocy, ja czesto siedzialam i wylam z nim. z mezem klotnie. z problemami mialam rdzic sobie sama. zaczelam lykac psychotropy, polepszylo sie. syn podrosl, miedzy mezem a mna bylo lepiej. pozniej zaszlam w kolejna, nieplanowana cieze a maz obiecal, ze podzielimy sie obowiazkami, ze bedzie mniej pracowac, ze mnie wesprze. skonczylo sie na tym, ze zaczal po porodzie jeszcze wiecej pracowac, ze zostalam sama ze wszystkim, maz pomagal sporadycznie no bo niby nie mial kiedy.. zaczelam podupadac na zdrowiu, mialam operacje nadgarstka. po niej odkurzalam lewa reka, bo maz uwazal, ze nie ma potrzeby by tak czesto sprzatac. potem zaczely mnie nekac inne, drobne dolegliwosci. do tego brak snu, notoryczne zmeczenie. maz nie wstaje w nocy do dzieci... maz twierdzi, ze te problemy sa moim problemami wiec powinnam sama sobie z nimi poradzic. w domu pomaga malo, bo sprzatac nie trzeba, jemu balagan nie przeszkadza. jak mi przeszkadza to mam sama posprzatac, moj problem. kuwety kociej nie ruszy nawet jak smrod z niej idzie bo kot niby moj. kwiatkow nie podlewa bo ja kupilam. on nie lubi kwiatow, nie potrzebuje.... zajecia pozaszkolne, pozaprzedszkolne sa moim wymyslem. jak nie daje rady wozic dzieciakow, mam wypisac. on wozi od swieta. mam wrazenie, ze z liczba dzieci moje obowiazki rosna, jego nie. no ale on pracuje zawodowo-praca biurowa.... mam dosyc, proszenie nie pomaga, krzyczenie nie pomaga. maz pomaga na ile uwaza za stosowne-jego slowa. faktem jest, ze odrabia z corka lekcje, uczy sie z nia, ale robi to lezac na kanapie, z tej kanapy tez obsluguje maluchow lub lezac i drzemiac na podlodze bawi sie z nimi. czyli wszystko jak najmniejszym wysilkiem. mam ochote odejsc, ale maz twierdzi, ze sama nie dam sobie rady, ze bede zalowac, zniszcze dzieciom zycie. maz jest swietnym ojcem, dzieci go uwielbiaja, szaleja za nim. ja z jednej strony ludze sie, bo chyba jakies uczucie jeszcze jest, z drugie mysle, ze on juz sie nie zmieni. dalej nie spie po nocach, i syn i najmlodsze na zmiane budza mnie. maz twierdzi, ze on tak zaplanowalby sobie dzien by zdrzemnac sie w ciagu dnia. ja czesto probuje sie polozyc, ale nie umiem zasnac.... nie mam do kogo geby otworzyc, ma tu duzo znajomych, ale nie chce im na meza nagadywac. raz probowalam siostrze sie zwierzyc, ale wiekszosc ludzi moim mezem jest oczarowana. maz jest pomocny, mily wiec czego sie czepiam? tego, ze nie daje rady. juz tak wszystko zorganizowalam, ze robie tylko to co najbardziej potrzebne. nie prasuje, ciemne rzeczy, na ktorych nie wiedac brudu, dzieci mosza kilka razy. sprzatam tak by bylo widac, ze czesto.... gotuje wielkie porcje i zamrazam, ale i tak dalej nie wiem czasem gdzie rece wlozyc. za kilka miesiecy wracam do pracy i boje sie, ze calkiem wysiade. planuje zartudnic pania do sprzatania, ale ta bedzie tylko raz w tygodniu przychodzic a roboty jest kupe coziennie. innym problemem jest to, ze nie czuje sie traktowana jak kobieta. maz nie prawi zbytnio komplementow, nie zauwaza jak ladnie sie ubiore, czy posprzatane czy brudno to dla niego bez roznicy. jak ugotuje cos co lubi to tez bez reakcji. slowa kocham nie slyszalam od lat, bo kilka razy wypomnialam mu, ze cieszylabym sie, gdyby mi czasem o tm mowil. nie mowi wiec, bo go do tego zmuszam... czesto sie sprzeczamy, ja wrzeszcze. zal mi dzieci. maz wysyla mnie na terapie bo to ja mam przeciez problem. mam zaakceptowac siebie i sytuacje i nie czepiac sie jego. moze ma racje? moze rzadam zbyt duzo? ja juz sama nie wiem. jestem wykonczona, zmarnowana, nie poznaje siebie w lustrze. wiem, ze gdy dzieci podrosna to bedzie latwiej. ale aktualnie jest zle. mi jest zle... maz czesto nie dba o siebie, gdy bylismy na urlopie, nie kapal i nie golil sie przez kilka dni. bo po co? czesto w weekendy zasypia z piwkiem na kanapie przed tv. nie interesuje go to, ze dzieci go tak rano zastana, ze mnie sie to nie podoba...
    • e-milia1 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 10.10.15, 18:06
      kiedys bylam wesola diewczyna, dzis wiele z tego nie zostalo. kiedys bylam pewna, ze nigdy nie pozwole na to, by tak wygladalo moje malzenstwo. nim sie obejrzalam, zostalam kura domowa i sluzaca. nigdy nie rozumialam kobiet, ktore pozwalaja sobie na takie traktowanie.... maz zapewnia nam godziwe zycie. nie sa to jakies szalenstwa, ale nie musze sie martwic, ze nie bedzie co wlozyc do garnka. maz zarabia dobrze wiec czuje sie zwolniony z obowiazkow domowych. ja zabrnelam juz chyba w tym zbyt daleko i nie wiem co dalej.
      • mag1982 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 10.10.15, 20:29
        Ematka zajrzy wszędzie. Triss tu na pewno widuję.
        A odnośnie Twojej sytuacji, w pierwszej kolejności zadbałabym o jakąś pewną antykoncepcję, żeby już więcej niespodzianek nie było. Po drugie, jeśli mąż tak dobrze zarabia to może po Twoim powrocie do pracy weźmiecie do pomocy kogoś na codzień. Choć na 2-3 godziny. Z pracy przy takim mężu nie zrezygnowałabym.
        Pocieszę Cię, że za parę lat dzieci podrosną i odetchniesz a na razie trzeba jednak męża mobilizować. Jeśli dzieci go uwielbiają to po jego powrocie z pracy zaserwuj obiad i idź się położyć a on niech ogarnia towarzystwo. I nie gderaj, że źle coś robi bo inaczej niż Ty. Jeśli dzieciom taki kontakt o jakim piszesz odpowiada to nie ma potrzeby się nakręcać, że za mało mąż wysiłku w to wkłada. Ustal mu na stałe jakieś obowiązki typu odwiezienie czy odebranie dzieci z placówek i tego się trzymaj.
        • e-milia1 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 10.10.15, 22:51
          z ta pomoca na 2-3 godziny to nie tak latwo bo to niezbyt tani wydatek. raz w tygodniu na 3 godziny to juz dla mnie duzy wydatek. mam nadzieje, ze najstarsza bedzie wtedy wiecej pomagac. antykoncepcja juz dawno zalatwiona... maz ma jakies tam swoje malutkie obowiazki i sie ich trzyma, ale akurat teraz potrzebuje najwiecej wsparcia z jego strony, psychicznego i fizycznego. wiem, ze z czasem bedzie latwiej, ale chodzi o teraz bo strasznie mi ciezko. do tego meza nie rusza czy z nim rozmawiam czy nie, czy jest ok czy nie, czy spi ze mna w sypalni czy na kanapie. nie szuka zblizenia, nie szuka rozmowy, nie stara sie wyjsc z inicjatywa. jak jestem chora to nie poda nawet herbaty. jak umiem wstac do ubikacji to i umiem sie pojsc napic.... spac moglabym w czasie gdy najmlodsze spi, srednie w tym czasie w przedszkolu, ale najczesciej nie jestem w stanie zasnac. wieczorem z kolei czesto nie umiem dlugo zasnac.... czasem zastanawiam sie czy maz nie ma innej baby....
          • mag1982 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 10.10.15, 23:09
            No to rzeczywiście nieciekawie. Może spróbuj delikatnie wyśledzić czy mąż czegoś nie kombinuje bo jeśli tak to wszystkie Twoje wysiłki na nic. A jeśli chodzi o pomoc najstarszej córki, to z tego co pamiętam z nią tez miałaś jakieś problemy. Im więcej pomocy będziesz, od niej wymagać tym może być gorzej. Ona też jest jeszcze dzieckiem. Ile ma? 10 - 12 lat?
          • napis_z_obrazka Re: nie daje rady. chyba mam depresje 10.10.15, 23:31
            Z depresja to trzeba do lekarza po rade. Moze endokrynolog;-)
            Albo jakies warsztaty czy terapia, raz w tygodniu maz zostanie sam z dziecmi.
            Moze dobrze to wszystkim zrobi?
    • pade Re: nie daje rady. chyba mam depresje 10.10.15, 23:59
      Musi Ci być bardzo ciężko z trójką dzieci i bez wsparcia.
      Chyba najbardziej Cię boli to lekceważenie ze strony męża. Bo z tego, co piszesz wygląda, że w ogóle się Tobą nie interesuje. Przykre.
      Na chwilę obecną mogłabyś małymi kroczkami zadbać o siebie. Ale nie dla męża, żeby Cię zauważył, tylko dla siebie, żebyś Ty się dobrze poczuła. Sprawiaj sobie codziennie małą przyjemność. Jak najwięcej odpoczywaj, łykaj magnez, pij melisę i troszcz się o siebie.
      Odpuść sprzątanie, zadbaj tylko o dzieci. Jak już poczujesz się trochę lepiej poszukaj terapeuty (może być przez skypa, jeśli zależy Ci na j.polskim) po to, żebyś znalazła rozwiązanie dla obecnej sytuacji i mogła się wygadać.
      Ale najpierw postaw się na nogi.
      Powodzenia życzę.
    • heniek.8 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 08:14
      czy tylko ja to zauważyłem - kupiłaś kota, kwiatki i inne bibeloty i chcesz żeby facetowi wrzucić to w zakres obowiązków?
      a gdyby on trzymał na parapecie jakieś holajzy i droselklapy to byś roztrajbowała ferszlus?

      po to się więcej pracuje żeby więcej zarabiać kosztem czasu na prace domowe, więc pewnie stać was na sprzątaczkę raz na tydzień, codziennie to raczej przesada, wystarczy jak nie będziesz za bardzo syfić :)

      wpakowałaś się w to małżeństwo, ale też zrozum jego - on się podobnie wpakował.
      • mag1982 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 08:25
        Wiesz, przy trójce dzieci, w tym dwójce maluchów, to bałagan robi się sam.
        • heniek.8 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 10:22
          OK więc mamy bałagan o natężeniu (w czym się mierzy bałagan?) powiedzmy 230 kiloSyfów
          przychodzi facet do domu, widzi to ale mu to nie przeszkadza, bo jego osobisty próg wrażliwości to 25 kS
          nasza bohaterka ma niższy próg i będzie czyścić do czasu aż zejdzie poniżej 150 kS

          ale gdzie jest powiedziane, że ona ma się dostosować do jego wrażliwości albo vice versa?
          w takiej sytuacji nie ma jednej strony która ma rację, i drugiej która jej nie ma.
          są różnice, co do których trzeba by się dogadać, ale nie z punktu widzenia "ja mam rację, on się nie słucha, jak go zmienić?"
          • napis_z_obrazka Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 10:28
            I zawiozlbys swoje dziecko do zlobka/przedszkola/szkoly gdzie jest 250 KS?
            • heniek.8 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 14:14
              chyba są jakieś standardy w szkołach /przedszkolach które zapewniają odpowiedni poziom kS
              w miarę sensowne moim zdaniem - kilka pań daje radę z syfem generowanym przez dziesiątki dzieci.
          • pade Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 10:29
            Tam są dzieci. Generują bałagan w milisekundę.
      • e-milia1 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 08:49
        Dzieki za rady. Oczywiscie musial Sie ktos odezwac Kto musial na mnie naskoczyc. Kot nasz wspolny,razem go znaezlismy i wspolnie zdecydowalismy Sie ze go przygarniemy. Fakten jest,ze Maz zawsze marzyl o psie no ale z psem trza wychodzic. Kwiatki tez nasze wspolne. Endykrolog mnie czeka bo mam problemy z tarczyca i czje, ze chyba Cos zaczyna znow Sie dziac.terapie wlasnie organizuje, ...
        • chocolate_cake Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 09:00
          Trzymaj się dziewczyno. Co tu można poradzić? Pewnie nie raz i nie dwa mówiłaś mężowi o tym jak się czujesz. On nie reaguje.

          Mieszkacie za granicą. Mąż ma pracę biurową. Jest rzeczywiście bardzo zmęczony czy po prostu leniwy?

          Z 3 dzieci i nic nie robiącym mężem nie dziwię się że masz dość :(
          Może faktycznie wziąć kogoś do pomocy w domu? Pisałaś że mąż dobrze zarabia. Chyba że jest skąpy. Bo jakoś to mi wychodzi z czytania twoich postów.
          • renata1152 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 09:58
            Mam koleżankę która sprząta u lepiej sytuowanych pań domu.
            Jedna z pań powiedziała ,że woli zarobić na to sprzątanie
            niż samej się męczyć. Sprzątane ma w soboty i nie jest to osoba,
            która jest leniwa ,bo potrafi trząchnąć robotą.
            Wszystko zależy od dobrej woli partnerów i empatii .
            Jeśli się kogoś kocha to się potrafi drugiej osobie pomóc.
            Moja córka przed ślubem omawiała z przyszłym mężem
            wizję prowadzenia wspólnego domu.
            Wizja mężczyzny;;;;;wszystkie opłaty na pół , prace domowe wszystkie dla żony
            '''''''''bo to babska robota''''''''.
            Córka powiedziała krótko ;;;;ja za taki układ dziękuję i z niego wychodzę;;;;;;;.
            Przyszły mąż musiał zweryfikować podejście do życia.
            Rada dla wątkodawczyni zadbać o swoje zdrowie
            relaksować się jak najczęściej
            sprawiać sobie drobne przyjemności.
            Najłatwiej powiedzieć ,że jestem zmęczony i nie oczekuj ode mnie
            żadnej pomocy tylko sama ogarnij wszystko.
            Mężczyźni doskonale opanowali markowanie takich sytuacji.
        • napis_z_obrazka Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 09:09
          OK. A wiesz juz czego oczekujesz od terapii? Po co Ci terapia?;-)

          A co Ty lubisz robic? Masz na to czas?

          Moim zdaniem skoro tak Cie dreczy balagan, odgruzuj dom z pomoca domowa i poinformuj meza ile to kosztuje.
          O wydatkach na dom oboje decydujecie, czy maz trzyma kase?



        • heniek.8 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 09:11
          jakakolwiek próba przedstawienia sytuacji trochę z innej persektywy == "musiał naskoczyć"

          ok wtapiam się - to on ma zrytą banię, Ty jesteś bez zarzutu.
          • vilez Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 18:00
            10/10
      • yoma Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 15:23
        Heniu, nie ty jeden, ale ty byłeś szybszy :)

        Mnie jeszcze ciekawi to "jak najstarsza podrośnie, to będzie pomagać". A w ogóle zawsze mówię, jak która uważa, że mąż ma POMAGAĆ, to ma czego chciała.
    • chocolate_cake Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 09:05
      Nie myje się i nie goli przez kilka dni na urlopie ? Współczuję ci bardzo. Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Od dawna tak ma? Nie chce mu się? Trzymaj się.
      • e-milia1 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 09:38
        Oczywiscie, ze swieta nie jestem. Sorry,unioslam Sie. Nie oczekuje tez, ze Maz Po pracy bedzie Dom pucowal. Chodzi o drobnostki, czasem poodkurzac, Pranie wyprac,powiesic,poskladac.. nawet majac pania Do sprzatania takie rzeczy trzeba czesto niestety robic samemu. Czesto nawet talerza nie umie schowac Do zmywarki. Z biegiem czasu robi coraz mniej. Na urlopie wlasnie jest w stanie 2 tyg Sie nie golic bo Po Co? On zamienia Sie w starego barana, ja w jeczaca,marudna babe...
        • heniek.8 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 09:52
          no a co jest złego że sobie zapuści 2 tygodniową brodę raz na rok?
          przecież jest wolnym człowiekiem a nie Twoją maskotką
          czy on ma problem z tym jak sobie zrobisz ondulację, pasemka czy jakiś balejaż?
          • chocolate_cake Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 09:59
            A niemycie się przez kilka dni?
            • napis_z_obrazka Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 10:07
              A to taka ortodoksyjna antykoncepcja, ani szklanki wody;-)
            • heniek.8 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 10:09
              ja przeczytałem że nie kapał, bardziej skojarzyłem to z seksem :)
              • e-milia1 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 10:17
                A glodnemu chleb na mysli. I to Tak z rana i to jeszcze przy niedzieli :)
                • yoma Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 15:28
                  No bo na te rzeczy najlepszy niedzielny poranek. Serioserio.
    • yoma Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 15:27
      >robi to lezac na kanapie, z tej kanapy tez obsluguje maluchow lub lezac i drzemiac na podlodze bawi sie z nimi. czyli wszystko jak najmniejszym wysilkiem. 

      Mądry facet. Przy trójce dzieci nie marnotraw energii swojej nadaremno...
      • najma78 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 16:45
        Autorko watku ja na twoim miejscu bym odeszla ale zoatawilabym dzieci,zabralabym tylko kota i rosliny. Serio. Ja wiem ze dla wiekszosci kobiet to nie jest opcja ale wlasnie tak powinny zrobic. W koncu mezczyzni tak robia zostawiajac kobiety z dziecmi. Niech maz sobie radzi,organizuje opieke, posilki, ubrania, wstaje w nocy itd. Sprzatac nie musi, od tego sie nie umiera ale ty przynajmniej w bajzlu nie bedziesz musiala mieszkac . Pojdziesz do pracy, bedziesz sie spotykac z dziecmi, placic alimenty. Duzo czasu nie uplynie i pan bedzie chcial twojego powrotu i wtedy postawisz warunki, na pismie.
        • zuzi.1 Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 17:18
          A ja bym sobie na Twoim miejscu autorko zalatwila skierowanie do szpitala na badania pod katem tej tarczycy, hormonow etc. bo wyglada nato, ze mozesz miec powazne problemy zdrowotne i warto by to dokladnie podiagnozowac. Zanim Ci wszystkie badania zrobia i wystawia diagnoze, to moze i 2 tyg. minac. W tym czasie odpoczniesz sobie, a maz zajmie sie domem i dziecmi. Podobno najlepsza terapia dla takiego meza to zostawic go samego na dluzszy czas z dziecmi i niech sobie doradzi. Gdy po nie zrozumie ile sily wkladasz w zycie rodzinne i nic nie zmieni w swoim podejsciu, to skladaj pozew i walcz o wysokie alimenty dla dzieci. Niezly buc z tego meza i kawal lenia.
    • vilez Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 18:10
      Macie trójkę dzieci w krótkim czasie. To jest trudne samo z siebie i zawsze będzie generować napięcie. Life. Lepiej się z tym pogódź i nie odwołuj się psychicznie do czasów, kiedy to byłaś bezdzietna. To se ne vrati, pane Havranek.

      Mąż jak najbardziej dobrze postępuje, obniżając poziom wymagań. Pr\y trójce dzieci naprawdę nie musi być posprzątane perfekcyjnie, a dziećmi należy zajmować inaczej, niż przy jednym dziecku.
      Po co prasujesz? Po co Ci potwierdzenie, że "jest posprzątane". Otóż, nie musi być posprzątane (przynajmniej na tip top).

      TY sama odpuść, rób tylko to, co jest naprawdę konieczne. Po prostu jesteś zmęczona. ZMĘCZONA. Musisz zluzować. Uwierz (pewnie nie uwierzysz, bo się zafiksowałaś na tym, co jest racjonalizacją (czyli: usprawiedliwieniem) dla Twojego upustu emocji. NA to jest kolejna rada: wygadaj się. Nawet...yyyy...ekspresywnie. Zrób dym, wybuchnij, powiedz mężowi, że już nie wytrzymujesz. Bez żądań, porycz się, wykrzycz. Tylko nie mędź. Lepsza afera, niż jęczenie.
    • edw-ina Re: nie daje rady. chyba mam depresje 11.10.15, 22:06
      A idź kobieto na tę terapię. Naprawdę idź. I dam ci na to kilka powodów, które przemyśl:
      Po pierwsze będą to dwie-trzy godziny (nie wiem w jakiej odległości od ośrodka mieszkasz), które będziesz miała dla siebie, a mąż będzie musiał zająć się dziećmi. Jedź na terapię powoli, a wracaj jeszcze wolniej, po drodze zajeżdżając na kawę i coś słodkiego.
      Po drugie - będziesz miała z kim pogadać. Na początku będzie to terapeuta, później może jakaś grupa o podobnych problemach - nie będziesz czuła się taka sama w tej sytuacji.
      Po trzecie - będziesz miała powód, by się ładniej ubrać, zrobić makijaż itp. Jakoś tak jest, że mężczyźni szybciej zauważają takie rzeczy, kiedy żona wychodzi bez nich.
      Po piąte - ty po prostu potrzebujesz wsparcia i terapia - skoro nie ma kto ci pomóc - jest jakimś rozwiązaniem. Może rozmawiając z drugim człowiekiem poukładasz sobie wszystko, zdecydujesz się na zmiany. Pamiętaj, że tylko zmiana w tobie może pociągnąć za sobą zmianę w innym człowieku.
      Dlatego idź, nie zwlekaj. Aha - przestań też obsługiwać męża. Skoro nic mu nie jest potrzebne, to pewnie czyste ubrania i obiad również są twoją fanaberią. Niech je kanapki i chodzi w brudach, albo sam się nauczy prać, prasować, gotować itp. Jeśli zagrozi, że nie da ci pieniędzy, to zawsze możesz mu powiedzieć, że pozwiesz go o alimenty. Brutalne, ale jak nie można po dobroci, to czasami trzeba młotkiem.
      • mozambique Re: nie daje rady. chyba mam depresje 12.10.15, 15:49
        A idź kobieto na tę terapię."

        no super , porada pasuje jak łysemu grzebień

        kobieta która pada na pysk, nie czasu w tygodniu zeby ziewnąc i podciagnać spodnie na tyłku, przemeczona , zestresowana, zapewne sikająca na stojąco ( z oszzcednosci czasu) , która fizycznie nie ma z kim dzieci zostawic , niedospana, nagle ni z gruszki nie z pietruszki wygospodaruje sobie lekkim twistem te 2-3 godziny co pare dni na wyjscie w domu , a skoro meza nie ma w domu to podrzuci dzieci ochmistrzyni albo kamerdynerowi

        czasami podejscie do zycia macie calkeim jak MAria Antonina z bułkami
        • edw-ina Re: nie daje rady. chyba mam depresje 12.10.15, 16:22
          Skoro mąż autorkę wysyła na terapię, to chyba pojmuje, że nie odbywałaby się ona w środku nocy w kuchni ich domu, tylko w dzień i w miejscu poza domem. Co za tym idzie, powinien brać pod uwagę, że wówczas musiałby zająć się dziećmi.
    • tully.makker Re: nie daje rady. chyba mam depresje 12.10.15, 15:30
      Zawsze mnie fascynuja odpowiedzi pod tytulem "Sama jestes sobie winna, rob mniej, obniz stabndardy". Jako pracujaca matka 3 dzieci mam bardzo niskie standardy. Nie prasuje od lat juz, nawet nie wiem, gdzie mam zelazko. Wiem, ze sa szkoly w ktorych wymaga sie, by dziecko mialo wyprasowana koszulke na WF, na szczescie to nie dotyczy moich dzieci. Sprzatam o tyle o ile, by sie nie przykleic do stolu / podlogi, zeby ubrania byly w szafie, a zabawki na koniec dnia w pudle. Inwestuje tez w nauczenie dzieci ich obowiazkow, w tym zwlaszcza sprzatania po sobie, ale z miernym skutkiem ( takze z powodu kreciej roboty ich ojca, ktory zlosliwie podminowuje moje starania). Poki co jednak wywolanie 10 latka ze swojego pokoju by talerz odniosl do zlewu i umyl zajmuje wiecej czasu, niz gdybym to zrobila sama, a 4-latek chetnie sprzata - ale ze mna.
      Gotuje,zwlaszczaw weeknedy, bo zalezy mi na zdrowym odzywianu siebie i dzieci.
      Od tego weekendu przestalam wpuszczac bylego do domu, bo robi wokol siebie balagan i podburza dzieci przeciwko wypracowanym z trudenm pod jego nieobecnosc zasadom wspolzycia domowego.

      I nie mam czasu na nic. Chociaz i tak mam go wiecej, niz kiedy mlody byl mlodszy, wiec zakladam, ze bedzie kiedys lepiej. I u ciebie, watkodajko, tez bedzie. Dzieci beda dorastaly, ucz je samodzielnosci. A co do meza? Mysle, ze masz 2 drogi do wyboru: polozyc uszy po sobie lub odejsc. W tym czlowieku nie ma checi zmiany, choc oczywiscie możesz to przetestowac podczas kolejnych rozmow dyscyplinujacych, w tym z udzialem terpeuty, albo profesjonalnego mediatora.
      Czlowiek, ktory nie ma poczucie obciachu z powodu zrzucenia wszystkich obowiazkow zwiazanych z wlasnymi dziecmi i ich otoczeniem na wspolrodzica jest zalosnym dupkiem, przyzwyczajonym do wykorzystywania innych.
      • vilez Re: nie daje rady. chyba mam depresje 12.10.15, 15:59
        1. Ale Ty jesteś sama. Ona ma męża.
        2. Warto przemyśleć tezę, że ten mąż obniżył standardy i słusznie, a ona nie. A jak jest naprawdę, to tylko oni sami wiedzą, my- nie.
        3. Napięcia będą zawsze. Przy trójce dzieci nie ma szans na egzystencję bez napięć. Przy dwójce zresztą chyba też. Trzeba się z tym pogodzić, bo myślenie pt "jak to kiedyś było fajnie" jest bezproduktywne.
        4. Zmęczenie, to najgorsze-upiorne, minie. To nam zostaje i tego radzę każdemu się trzymać. A na razie próbować- samemu lub z siłą fachową (terapia)- łapać dystans.
        • tully.makker Re: nie daje rady. chyba mam depresje 12.10.15, 21:16
          Nie ma zadnej roznicy miedzy mna a watkodajka, bo ona tez nie ma meza. W sensie partnera zyciowego z ktorym dzieli sie codzienny trud. To juz moj ex wiecej ogarnia w domu jak przychodxi do dzieci (zakupy, zmywanie, gotowanie, pies, pranie, lekcje) a ja mam do tego jeszcze nianie :-/
          • vilez Re: nie daje rady. chyba mam depresje 12.10.15, 21:39
            To ona twierdzi, że męża nie ma. Twierdzenie nie oznacza z klucza zgodności z faktami, jak wiadomo.
            Może ma, a może nie ma. Ty zaś wysuwasz sądy kategoryczne, oparte na Twoje życiowej sytuacji- kompletnie różnej od jej sytuacji.
Pełna wersja