Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf

12.10.15, 11:52
Planujemy z mężem drugie dziecko, a teściowa poczęstowała nas swoimi przemyśleniami w tym zakresie. Usłyszeliśmy, że drugie dziecko to bardzo duża odpowiedzialność i ze względu na sytuację rodziny powinniśmy nasze plany zweryfikować.

Sytuacja rodziny jest rzeczywiście trudna, teściowa zajmuje się sprawami formalnymi związanymi z wynajmem mieszkania swojego drugiego syna, który wyjechał za granicę, gdzie też ma problemy finansowe, długi itp., ona mu mocno pomaga finansowo. Mieszkanie teściów jest w opłakanym stanie i pewnie niedługo będą chcieli robić remont, który pewnie będzie wykonywać mój mąż, bo ekipa wiadomo jest droga. Dodatkowo teściowa narzeka na zdrowie (cały stół w pokoju zawalony lekami, częściowo uważam, że sama jest winna, bo załatwia antybiotyki od znajomych, bierze na własną rękę, a potem mówi, że choruje i nic na nią nie działa).

Teściowa powiedziała, że nie ma już zdrowia ani siły i że rodzinę czeka wiele wydatków i spraw w najbliższych latach. Nasze dziecko odwiedza sporadycznie, ostatni raz widziała je 2 miesiące temu (chociaż mieszka 3 przystanki dalej). W ciągu tych dwóch miesięcy raz mieliśmy sytuację, że musieliśmy pilnie wyjść i mąż pojechał po nią, żeby została z wnuczką na godzinę, wnuczka wtedy spała. Poza tą sytuacją nie prosimy jej o pomoc, bo wiemy, że swoje dzieci wychowała i nie ma takiego obowiązku, nie pożyczamy od niej pieniędzy, radzimy sobie sami. Fakt, że bywa ciężko z czasem dla nas dlatego, że bardzo często mąż musi tam być i pomagać w naprawach, zakupach, załatwianiu różnych spraw. Ostatnio rzadziej, niż kiedyś i myslę, że tu pies pogrzebany.

Jak będziemy mieli drugie dziecko, to mąż nie będzie mógł aż tak się angażować w pomoc i chyba tego teściowa się obawia. Ale przecież ja nie będę ustalać swoich planów prokreacyjnych w oparciu o ich sytuację? Rozumiem, że chce mieć pomoc syna na starość, ale przecież założyliśmy rodzinę. Jeszcze gdybyśmy chcieli od niej opieki, pieniędzy, ale tak nie jest. Powiedziała tez, że kto zostanie z naszą córką, jak ja urodzę i będę w szpitalu, ona nie, bo nie ma siły. Drugie dziecko jeszcze się nie poczęło nawet, a ona już się martwi o to. Powtarzała też, że teraz mamy dobra sytuację, ale nie wiadomo, co może być w przyszłości i przez całe popołudnie powtarzała tylko, że mamy taką fajną córkę, że lepiej się skupić na niej.

Ostatecznie pokłóciłyśmy się, bo powiedziałam, że nasza sytuacja jest dobra, możemy sobie pozwolić na drugie dziecko i nie będę rezygnować z tego, bo wiem, że kiedyś pożałuję. Usłyszałam za to, że to jest podejście egoistyczne, bo rodzina to rodzina i bierze się pod uwagę ogólną sytuację, planując radykalne zmiany. No i kto ma rację? Mam ją teraz przeprosić? Mąz mówił, że potem dzwoniła do niego i płakała w słuchawkę, że jest jej cięzko, jest chora, nie ma siły, a my chcemy jej dołożyć kłopotów (wtf?!) Mąż zaczyna mieć wyrzuty, że pomaga za mało, a rodzice starzy, chorzy, a z drugiej strony stoję ja i wynegocjowałam z nim już dawno, że pomoc ok, ale nie 5x w tygodniu na każde zawołanie, tylko na pewnych zasadach (być może teściowa ma poczucie, że odebrałam jej syna, bo kiedyś bywał tam prawie codziennie, teraz góra 2x w tyg). Przecież nie zadedykuję swojego życia pomaganiu teściowej! Teraz ona się nie odzywa, a ja czuję się głupio, chociaż nie uważam, żebym zrobiła coś złego :/
    • triss_merigold6 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 12:01
      Teściową chyba Bóg opuścił. IMO w ogóle nie powinno być rozmowy na temat Waszych planów rodzinnych.
      • mruwa9 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 12:15
        ja tez nie rozumiem, po co wtajemniczac tesciowa w plany prokreacyjne. Robic swoje, wedlug wlasnych planow ,
    • princy-mincy Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 12:11
      Nie dyskutowac, nie przepraszac.
      Jesli wroci do tematu powiedziec- to nasza sprawa, moja i x (wstaw imie meza), zadnej pomocy z Waszej strony nie oczekujemy.
      • mag1982 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 12:16
        Dokładnie. A z drugiej strony u nas rodziny z obu stron dowiadywały się o planach prokreacyjnych gdy dzieci były w drodze.
    • martishia7 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 12:40
      Znaczy powinniście wysłać ankietę po wszystkich krewnych do czwartego stopnia pokrewieństwa? Parafrazując Rewińskiego w Kilerze - czy Twojej teściowej sufit na łeb się nie spadł?
    • alsk9 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 13:06
      Teściowa ma doła, może depresję, lekomanię, i zwyczajnie się BOI. Stąd jej gadanie.
      Ty w ogóle nie powinnaś z nią na ten temat dyskutować, nie wiem po co ten temat ciągnęłaś, PO CO?
      Teściowa czuje się nadmiernie obciązona sytuacją z drugim problematycznym synem, przestaje sobie radzić i ogarniać teraźniejszość, zapewne liczyla na pomoc i zaangażowanie ze strony twojego męża w rozwiązaniu jej problemów lub ratowaniu calej rodziny, że jeden syn się poświęci by wszystkie problemy jakich ona nie rozwiązała (albo które stworzyla) będzie kontynuował.
      Oczywiście nie ma prawa do tego by wam coś dyktować.
      Jeśli drugi syn to taki model po ktorym teściowa ciągle dlugi spłaca i go ratuje, to znaczy że relacje w tej rodzinie nie od dzisiaj są zaburzone, z zachowania opisywanego wygląda to na osobę współuzależnioną i dośc toksyczną.
      Nie ma co się teściowej dziwić ani się jej słowami przejmować, bo w jej "chorobie" to dosc popularne zachowania, nie powinno się im ulegać.
      Trzeba robić swoje, jako oddzielna rodzina z oddzielnymi finansami.
      Brat robiący notorycznie długi to nie jest brat chory na raka dla którego ratowania godne jest poświęcać kasę.
      Teściowej można pomóc zawożąc ją do dobrego lekarza ktory jej ustawi leki. Ale ona musi ustawić swoje życie oddzielne od swoich dzieci, nie w kołchozie z wami, nie wiecznie uczepiona drugiego syna "by mieć problem", z jednym synem do obsługi a ładując pieniądze w drugiego wiecznie zadłużonego.

      Tu nie ma się co ekscytować tematem. Dziwię się, że wiedząc jaka jest teściowa w ogóle z nią jakieś tematy zaczynasz i się z nią wykłócasz. Rób swoje a ją tylko informujcie o efektach.
      A twój mąż niech się poważnie rozmówi z bratem by ten matki nie obciążał swoimi długami, bo matka się gotowa pogrążyć by go "ratować" a będzie truć twojemu mężowi by "ratował" ją ze skutków..
      Mąż niech wstrząśnie trochę tą rodziną, żeby matka była świadoma, że męża kasa to nie jest jej kasa którą może dysponować, a syna długi płaci wyłącznie na swoją odpowiedzialnośc i nie ma prawa wymagać od innych dokładania się.
      • angeka2 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 13:35
        To nie była typowa rozmowa o planach na powiększenie rodziny, mąż wspomniał, że kupiliśmy większe auto i się usmiechnął, że "pewnie się kiedyś przyda", no i się zaczęło. Dziekuję za odpowiedzi, niniejszym pozbywam się poczucia winy, że przestała się do mnie odzywać.
        • ola_dom Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 13:52
          angeka2 napisał(a):

          > Dziekuję za odpowiedzi, niniejszym pozbywam się poczucia winy, że przestała się do mnie odzywać.

          Poczucie winy to najostatniejsza rzecz, jaką powinnaś brać pod uwagę.
          Mam nadzieję, że mąż Cię wspiera mimo jego reakcji na matkę.
          Trzymaj się.
          • milamala Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 17:28
            Zeby maz tylko nie dal sie przekabacic mamusi, bo mama troche toksyczna jest, skoro w ogole przychodzi jej do glowy ze ma prawo w ta sprawe sie wtracac (jesli kompletnie nie pomaga).
    • vilez Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 14:18
      Teściowa musi być w jakimś załamaniu. Chyba, że zawsze była roszczeniowa, ale o tym nie piszesz. Była? Bo jeśli nie, to może komunikuje Wam teraz w ten dziwny sposób, że coś z nią jest nie tak - że nie daje rady, że prosi o uwagę czy coś w ten deseń. Depresja?

      Niepotrzebnie w ogóle wdajecie się w rozmowy dotyczące liczby dzieci i innych aspektów Waszego życia. Ucina się takie wątki, jeśli ktoś jest namolny.

      Natomiast oczywiście pomagać rodzicom trzeba. Na miarę możliwości wszystkich osób i wszystkich okoliczności. Forpocztą takich rozmów lepiej, żeby był mąż.
    • molly_wither Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 18:09
      Najgorsza corka bedzie zawsze lepsza od najlepszej synowej. Teraz to rozumiem.
      • najma78 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 19:11
        Dla mnie to jakis kosmos😨 tesciowa ma juz nienajlepsze zdrowie, no tak czasem jest, starosc nie radosc. Pomoc dzieci - w miare mozliwosci ale na starosc trzeba sie przygotowac i zrobic wszystko zeby jak najmniej angazowac dzieci w pomoc. Dzieci sa dorosle,maja swoje zycie i nie musza go dostosowywac do potrzeb rodzicow ani jakiejs tam sytaucji rodzinnej. Radze sie upewnic ze maz nie bedzie mial wyrzutow sumienia.😀
    • twojabogini Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 12.10.15, 22:16
      Teściowa przestała się odzywać - no to masz ją z głowy. Jej wola. Nie zrobiłaś nic złego wyrażając opinie. Nie musisz planować życia pod teściową.
      Martwiłabym się raczej tym, że mąż jest nadmiernie do mamusi przywiązany. A mamusia gra raczej ostro, żeby syna mieć wciąż do dyspozycji. Zanim podjęłabym decyzję o drugim dziecku, upewniłabym się, że nie wyląduję z wielkim brzuchem i dzieckiem bez pomocy, podczas, gdy mąż będzie robił mamusi remoncik.
      Uderzyło mnie też, że teściowa nie bierze w ogóle pod uwagę, że podczas twojego pobytu w szpitalu córką może zająć się mąż. Nawet jeśli pracuje, to jest to do zrobienia, są urlopy, jeśli córka jest mała można wziąć wychowawczy i pół etatu - nawet na parę dni, jest urlop z okazji porodu. Dla chcącego nic trudnego.
      Zwróć uwagę czy mamusia nie próbuje robić z syna macho, który nie będzie pewnych rzeczy robił i czy nie gra na tym, że on ma wobec niej jakieś zobowiązania. Zobowiązania ma wobec rodziny, która założył. Rodzicom jak najbardziej należy się pomoc - ale w tych przypadkach, gdy nie są sobie w stanie poradzić sami. Bez remontu da się żyć, zwłaszcza jak kogoś nie stać, a już na pewno nie planuje się, że remont będzie robił ktoś kto ma zobowiązania rodzinne i to gratis. To nadużycie.
      • zuzi.1 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 12:44
        Otoz to, b. trafnie napisany komentarz. Autorko, Twoja tesciowa to niezla egocentryczna cwaniara, ktora chcialaby zeby caly swiat krecil sie wokol niej i byl na jej uslugach :) Nie pozwol jej nigdy wiecej na takie komentarze, mow wowczas krotko: nie zycze sobie zebys mi dyrygowala moim zyciem i moim mezem. A jesli dalej bedzie probowala Wam macic to tnij z nia kontakty na dlugo i zero wyrxutow sumienia. Niech sie tesciowa egoistka skupi sama na swoim zyciu i nie probuje sie innymi z wygodnictwa wyreczac.
        • vilez Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 13:06
          zuzi napisała:

          > Twoja tesciowa to niezla egocentryczna cwaniara,

          angeka napisała:

          > Sytuacja rodziny jest rzeczywiście trudna, teściowa zajmuje się sprawami formalnymi związanymi z wynajmem mieszkania swojego drugiego syna, który wyjechał za granicę, gdzie też ma problemy finansowe, długi itp., ona mu mocno pomaga finansowo. Mieszkanie teściów jest w opłakanym stanie...

          Nie nazwałabym jednak cwaniarą osoby, która zajmuje się remontem drugiego syna mieszkającego za granicą, mając własne mieszkanie niewyremontowane.
          Być może wzięła za dużo na swe barki, przeliczyła się, no i nie umie z tego wyjść.
          • zuzi.1 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 13:20
            Wiesz co, za duzo juz widzialam takich zaburzonych mamusiek dla wybranego synka robiacych wszystko co mozliwe, posilkujac sie w tym finansami i rekoma drugiego syna, nie bedacego jej faworytem, tylko darmowa sila robocza, sluzaca dla dobrobytu takiej mamuski i jej wybranca. Ta pani powinna sie jak najszybciej udac na terapie do psychologa i tam wychodzic ze wspoluzaleznienia i chorych ukladow z wiecznie nierokujacym wybrankiem. Majac taka matke/ tesciowa w rodzinie nale PRZEDE WSZYSTKIM chronic swoj dobrobyt i nie pozwolic sie wciagnac w spirale jej problemow, roszczen i oczekiwan, bo to droga do zniszczenia sobie zycia. Chce sie matka poswiecac dla drugiego syna, prosze bardxo, ale za wlasne pieniadze i na wlasne ryzyko, bez wiklania innych w tego typu chore uklady.
            • vilez Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 09:22
              A ja widziałam matki, które pomagają, i niektóre z nich sobie z tym nie poradziły.
              Dlaczego oceniasz z góry najgorzej, jak można?
          • zuzi.1 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 13:40
            Dla mnie najwyzszym poziomem egoizmu jest ograniczanie cudzych planow prokreacyjnych z uwagi na swoje wlasne potrzeby i z uwagi na ' potrzeby rodziny' ( sic!) moze tesciowa uwaza, ze za chwile bedzie sie autorka z mezem musiala zrzucac na wieczne problemy fin. brata meza... Tesciowa powinna zaproponowac synowi sprzedaz mieszkania, wowczas syn czesc dlugow splaci, a tesciowej odpadnie obowiazek remontowania i zajmowania sie wynajmowanym mieszkaniem syn, bedzie miala wowczas srodki fin. na remont wlasnego mieszkania. Ale pewnie matka liczy na to, ze jej faworyt kiedys wroci z zagranicy do tegi mieszkania i sie nia zajmie, wiec teraz poswieci wszystko i WSZYSTKICH, aby swoje plany zrealizowac.
          • molly_wither Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 18:51
            Super, latwo oceniasz innych, nie znajac ich.Wstyd.

            > zuzi napisała:
            >
            > > Twoja tesciowa to niezla egocentryczna cwaniara,
            >
    • jehanette Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 14:27
      Po pierwsze: masz słuszność. To nie jest tak, że teściowie umierają na przewlekłą chorobę, nie mają dachu nad głową ani źródeł utrzymania, a wszyscy gnieżdżą się w jednej izbie. Wasza rodzina to wy i wasze dzieci, niestety starsze pokolenie traktuje dzieci jako swoją własność. Trzba się uodpornić i nie dać manipulować, nie dać wejsć na głowę.

      Po drugie: WTF, po co w ogóle mówić takie rzeczy? Planujecie, staracie się - Wasza sprawa... Z takimi osobami najlepiej postępować tak, by nie dawać im pożywki. Jak najmniej informacji, które mogłyby ich zachęcić do wtrącania się.
      • sebalda Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 14:56
        Tak jak często próbuję brać stronę starszych osób, babć, teściowych, bo same nigdy nie wiemy, jakie będziemy w tym wieku, bo one często robią głupie rzeczy nie ze złej woli, ale z jakiejś głupoty czy niezborności tudzież poczucia bycia już niepotrzebną, a to chyba najtrudniejsza sprawa, tak tutaj widzę jednak ewidentnie roszczeniową teściową, która nie umie odciąć pępowiny, która chce uzależnić syna od siebie. Gdybyś wymagała od niej pomocy przy dziecku, a potem dzieciach, to jeszcze bym może rozumiała jej wątpliwości, skoro faktycznie taka schorowana, ale tak nie jest, więc jej wymagania i krytyka takiej decyzji nie są ok i nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia.
        A ze swojej strony dodam, że jeśli byście się ugięli, to na bank będziecie tego bardzo żałowali, bo skoro czujecie taką potrzebę, to na pewno wiecie, co robicie, na podstawie swojego doświadczenia polecam dwójeczkę, bardzo:) Dla dobra wszystkich: dzieci i rodziców).
      • martishia7 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 15:47
        Takie luźne podzielenie się, że "może się większy samochód przyda w przyszłości", równoznaczne z "w mglistych planach jest jeszcze jedno bobo", nie wydaje mi się jakieś strasznie niedyskretne w najbliższej rodzinie i nie szukałabym tutaj winy w autorce. Przy takiej teściowej jak teściowa autorki, jak pokazało życie, należy zwiększyć dystans i podnieść gardę. Ale takich rzeczy to jednak człowiek chyba musi się nauczyć na błędach (co nastąpiło), bo założenie, że zawsze przed każdym rodzicem/teściem trzeba się pilnować z każdym słowem, jednak chyba jest niezdrowe i męczące. Przynajmniej dla mnie by było.
    • salsa.lover Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 18:14
      Niestety ale z tego co piszesz ewidentnie widać, że teściowa czuje się zagrożona, próbuje Was zniechęcić, postraszyć, wbić w poczucie winy. Kolejne Wasze dziecko to kolejny konkurent do czasu i zasobów jej syna.
      Jeszcze rozumiem, że gdyby to była sytuacja, że ona Wam dzieci niańczy, i tego od niej oczekujecie, to co innego. Jej argumenty w kontekście tego co opisujesz są niemal absurdalne
      > płakała w słuchawkę, że jest jej cięzko, jest chora, nie ma siły, a my chcemy jej dołożyć >kłopotów (wtf?!)

      Skandaliczne, że to ona oskarża Was o egoizm w tym układzie.
      Mam bardzo podobną sytuację w rodzinie, gdzie jeden brat, ten starszy i zaradniejszy jest od zaspokajania potrzeb (finansowych i innych) całej rodziny. Nawet kupno przez niego samochodu było przez matkę krytykowane jako wymierzone przeciwko ICH rodzinie. Gdy postanowił się ożenić, wziąść kredyt dla siebie i żony to nagle był jeden wielki płacz i zgrzytanie zębów, że co teraz będzie z rodziną, że jak on tak może... bo dojna krowa wymyka się z rąk.

      To co mogę Ci poradzić to nie dać się zwariować. Myślę, że musisz twardo stać przy tym do czego masz prawo i nie wdawać się w żadne kłótnie i dyskusje z teściową. To nie ma sensu, bo jej nie przekonasz. Ona jedzie na emocjach, z którymi nie da się racjonalnie negocjować. Wyciągnie kartę starej schorowanej matki a Ty wyjdziesz na bezwzględną wiedźmę.
      Niepokojące jest, na ile Twój mąż będzie w stanie stać na straży granic i bronić Waszej rodziny. Już to, ze musiałaś walczyć aby nie jeździł tam 5 razy w tygodniu to dla mnie jakiś dzwonek alarmowy, no ale powiedzmy, że ja mam skrzywienie bo od lat obserwuję faceta, który rzucał wszystko (w tym najważniejsze życiowe wydarzenia) i leciał bo mamusia stęknęła.
      A mamusia na przykład wydzwania po znajomych by sobie załatwić miejsce i położyć się do szpitala akurat jak syn miał wyjechać na pierwszy urlop z nową żoną.


      Na ile skutecznie matka dalej będzie w stanie wzbudzać w Twoim mężu poczucie winy? Bo że będzie to robić nie ma wątpliwości. Szczerze nie zazdroszczę Ci sytuacji. U mnie w rodzinie skończyło się na całkowitym zerwaniu kontaktów pomiędzy matką a synem, eskalacja i metody po które sięgała by zatrzymać syna były nie do zaakceptowania. Ale ten syn teraz musi żyć z tym wyrzutem i tym, że reszta rodziny została ustawiona przeciwko niemu.
      • twojabogini Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 19:39
        salsa.lover napisała:

        > A mamusia na przykład wydzwania po znajomych by sobie załatwić miejsce i położy
        > ć się do szpitala akurat jak syn miał wyjechać na pierwszy urlop z nową żoną.

        Z innych miłych zagrywek:

        1. Mamusia tak lamentowała, że czuje się samotna, opuszczona i schorowana (mieszka z mężem, który jest bardzo zaangażowany w dom), że młody małżonek i równocześnie kochający syn, gdy przyszły pierwsze w jego małżeństwie wakacje, nie miał ani jednego dnia urlopu. Wszystkie dni wykorzystał na dojeżdżanie do umierającej mamusi. Za to mamusia nagle sił dostała i wyjechała na urlop z dziećmi córki.

        2. Gdy zachorowała żona mamusia dostała "stanu przedzawałowego" i synuś pojechał ratować mamusie (mieszkającą - a jakże z mężem), zostawiając swoją zonę samą z małym dzieckiem.

        3. Młode małżeństwo wyjechało razem, syn wrócił wcześniej zostawiając żonę samą na urlopie, bo mamusia szykowała imieniny i nie mogła sobie sama poradzić.

        Długo by opowiadać...

        Paskudne teściowe wciąż straszą. Najciekawsze jest to, że te najgorsze wcale nie są samotnymi wdowami, większość żyje w małżeństwach, ale od lat ich ukochanym jest syn i nie mogą przeboleć, że syn nie uczestniczy już w ich życiu. Zaczynają się zachowywać jak zazdrosne kochanki, manipulować, grac na emocjach.
        Przykro się na to patrzy, zwłaszcza, że synkowie często kompletnie sobie nie radzą i nie potrafią mamusi powiedzieć nie. Młode małżeństwa mają też ogromny problem z ustaleniem gdzie przebiega zdrowa granica, gdzie potrzebna jest rzeczywiście pomoc, a gdzie zaczyna się wyzysk i manipulacja. Kobiety boją się protestować, nawet jeśli czują że coś jest nie tak - bo wychodzą na zołzy, które wyzywają się na schorowanej mamusi.

        Moja lista kontrolna. Twój mąż przegina, gdy:

        1. W widuje mamusię częściej niż raz w tygodniu (chyba, że mieszka tuż obok, albo zajmuje się waszymi dziećmi).
        2. Spędza z mamusią więcej niż jeden weekend w miesiącu.
        3. Nalega, żeby wszystkie święta spędzać u mamusi.
        4. Zdaje jej relacje z waszego życia.
        5. Dochodzi do kłótni między wami i wiesz że motorkiem jest mamusia (która doradza jak nie wejść pod pantofel, podziwia go, za to, że ci pomaga i trzyma jego stronę wbijając mu do głowy jaka jesteś niewdzięczna nie doceniając jego wysiłków, bo ojciec to nawet na spacer z dzieckiem nie wychodził. Mój "ulubiony" tekst teściowej: "mężczyzna musi być czasem sukinsynem").
        6. Jest do dyspozycji na każde jęknięcie mamusi.

        Najprostsza metoda ucięcia tego to zawstydzenie. Drobna sugestia, że znajomi się podśmiewają, że tyle czasu poświęca mamusi i żaden znany mężczyzna który ma zobowiązanie rodzinne nie spędza tyle czasu potrafi zdziałać cuda.

        Druga metoda to sprowadzenie na ziemię: jeśli mama nie ma pieniędzy na remont, to musi go odłożyć w czasie, bo nie możemy sobie pozwolić na twoją bezpłatna pracę przez tyle czasu. Jeśli mamusia dzwoni żebyś przejechał pół Polski, żeby pomóc ojcu grabić liście, to znajdźmy firmę ogrodniczą - jak rodzicom jest trudno możemy nawet opłacić usługi. Jak mamusię trzeba wciąż wozić, dajmy jej na taksówkę.
        Moja koleżanka z kolei rozwiązała problem inaczej - to ona stawiała się na każde wezwanie mamusi, zostawiając męża z dziećmi, twardo obstając przy tym, że on sobie z chorą mama nie poradzi, bo może trzeba ją będzie umyć, skoro taka chora? Nie wiem jak ona się tam opiekowała symulantką, ale mamusia przestała dzwonić już po siódmym zawale. A z kolei jak trzeba było pomóc przy domu z drzewem czy trawnikiem, to tez ona się zgłaszała, twierdząc, że potrzebuje zdrowego świeżego powietrza.







        • angeka2 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 13.10.15, 22:16
          Pomysł z zostawianiem męża z dziećmi i jeżdżeniem to teściowej jest GENIALNY!!!! Dzięki :D Wprowadzę w życie :DDDDDD Kapitalne!
          • ola_dom Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 10:31
            angeka2 napisał(a):

            > Pomysł z zostawianiem męża z dziećmi i jeżdżeniem to teściowej jest GENIALNY!!!

            I mnie się bardzo podoba, szkoda tylko, że nie da się zastosować w mojej sytuacji (to moja mama chciałaby mieć mnie na wyłączność, tak w skrócie).
        • mruwa9 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 08:56
          twojabogini napisała:

          >
          >
          > Moja lista kontrolna. Twój mąż przegina, gdy:
          >
          > 1. W widuje mamusię częściej niż raz w tygodniu (chyba, że mieszka tuż obok, al
          > bo zajmuje się waszymi dziećmi).
          > 2. Spędza z mamusią więcej niż jeden weekend w miesiącu.


          z opisu autorki wynika, ze maz odwiedza swoja mame 5 razy w tygodniu,a rzeczona mama (babcia) wnuczki nie widziala od 2 miesiecy...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 01:03
      Teściowa wypowiedziała swoje zdanie na temat, który Pani lub mąż wnieśli do rozmowy z nią. Takie też jest prawo takich rozmów. To tylko jej opinia, z którą Pani nie będzie się przecież liczyć. Jestem przekonana, że zrobi Pani w tej sprawie, tak jak Pani uważa. I słusznie.
      Dlatego nie warto się tym ani przejmować, ani ekscytować. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ola_dom Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 10:35
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > To tylko jej opinia, z którą Pani nie będzie się przecież liczyć.

        Pani Agnieszko - nie zgodzę się, że taki komentarz podkręcony rozpaczliwym biadoleniem, mający na celu wbijanie innych w poczucie winy, to TYLKO opinia. "Tylko opinia" niekoniecznie jest manipulacją - a zachowanie teściowej nią jest.
        Oczywiście że nie ma żadnego powodu brać go pod uwagę przy planowaniu powiększania rodziny. Ale dość trudno się nie przejąć w ogóle. Jak widać po mężu.
        • georgina04 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 12:20
          ola_dom napisała:

          > agnieszka_iwaszkiewicz napisała:
          >
          > > To tylko jej opinia, z którą Pani nie będzie się przecież liczyć.
          >
          > Pani Agnieszko - nie zgodzę się, że taki komentarz podkręcony rozpaczliwym biad
          > oleniem, mający na celu wbijanie innych w poczucie winy, to TYLKO opinia. "Tylk
          > o opinia" niekoniecznie jest manipulacją - a zachowanie teściowej nią jest.

          Ola, to jest opinia i to jest próba manipulacji. Ale tylko od autorki i jej męża zależy, czy ta manipulacja w ogóle będzie skuteczna i czy gadanie teściowej będzie miało wpływ na ich życie. Oczywiście to bardzo trudne ignorować takie teksty, bo doskonale rozumiem, że to nie spływa jak po kaczce. Ale może właśnie trzeba świadomie tak te teksty traktować. Nie nadawać im żadnej mocy czy wartości. Rozpaczliwe biadolenie teściowej jest obliczone na określony skutek. Jeśli w ten sposób skutecznie osiagała swoje cele w przeszłości, to oczywiste, że będzie to robić dalej. W końcu metoda działa, dlaczego miałaby przestać?
          Jeśli nagle okaże się, że jej biadolenie i krakanie przestało działać, to będzie musiała coś innego wymyslić ;o) albo jest nikła nadzieja, że może trochę odpuści?

          > Oczywiście że nie ma żadnego powodu brać go pod uwagę przy planowaniu powiększa
          > nia rodziny. Ale dość trudno się nie przejąć w ogóle. Jak widać po mężu.
          >
          Owszem, i tu jest problem, na ile to biadolenie teściowej wpływa na męża, i pośrednio na resztę rodziny. Jeśli mąż się tym przejmuje i czuje, że powinien robić dla matki jeszcze więcej, jeśli autorka czuje, że powinna przepraszać za swoje życiowe decyzje... to tylko pokazuje jak skutecznie mamusia działa. Ale to od nich zależy, czy na to pozwolą. Matce ust nie zatkają, ale to oni decydują czy jej słowa mają wpływ na ich życie.
          Pani Agnieszka słusznie napisała, że poruszanie takiego tematu w rodzinie jest zaproszeniem do rozmowy i wyrażania opinii. Kontunuowanie tematu z teściową, usprawiedliwianie się przed nią, dyskutowanie z jej argumentami - to wszystko sprawia, że teściowa jest włączona w proces i że ma w temacie coś do powiedzenia. Więc mówi. Autorka i jej mąż powinni ją z tego procesu usunąć, bo to nie jej sprawa. Nie dyskutować z nią na ten temat, nie usprawiedliwiać się i nie tłumaczyć się przed nią. I tyle. Robić swoje.
        • edw-ina Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 14:51
          Olu, manipulację spotykamy na każdym kroku i od siły naszych umysłów, mądrości, umiejętności analizy itp. zależy, czy się tej manipulacji poddamy, czy nie. Umiejętność podejmowania suwerennych decyzji jest jednym z wykładników dojrzałości. Innymi słowy - jeżeli jesteś przekonana do trafności swojej opinii, swojego zamiaru itp., to manipulacja nie powinna mieć wpływu na twoją decyzję. I w tym względzie zgodzę się z Panią Agnieszką.
          • ola_dom Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 15:45
            edw-ina napisała:

            > Innymi słowy - jeżeli jesteś przekonana do trafności swojej opinii, swojego
            > zamiaru itp., to manipulacja nie powinna mieć wpływu na twoją decyzję. I w tym
            > względzie zgodzę się z Panią Agnieszką.

            Ale w tym względzie ja też się zgadzam.

            Jednak wypowiedź pani Agnieszki odebrałam jako tłumaczenie, że przecież teściowa "tylko" sobie wyraziła opinię. A ja uważam, że co innego opinia, a jednak co innego próba manipulacji. Opinia to prędzej "ojej, dwoje dzieci...? Już, tak szybko...? To ciężko...". A tutaj było "jak możecie MI to robić???". To nie brzmi jak opinia.

            No i miałam wrażenie, że pani Agnieszka sugeruje, że autorka robi z igły widły i dopatruje się czegoś, czego nie było. Moim zdaniem - było, a że nie należy na to zwracać uwagi - to inna sprawa.
            • paris-texas-warsaw Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 16:44
              Z tego, co rozumiem, teściowa mówi prawdę, czyli nie manipuluje. Proponuję przeczytać, czym jest manipulacja. Natomiast rozumiem, że Autorka zy też jej mąż nie radzą sobie z jej wizja przyszłości, w którą ona wpisuje ich pomoc/remont/czas/pieniądze. Manipulację natomiast proponuje Twojabogini, a Autorka ją podchwytuję. Jak rozumiem, tamta koleżanka jeżdżąca do "zawałowca" manipulowała też mężem, a w zasadzie "zakrzykiwała" go. I to jest chyba problem w takim układzie. Przeciwną metodę przyjęła kiedyś np. Zuzi. Dała mężowi wolną poniekąd rękę w jego działaniach, ale sama działała w pełni "po swojemu". Do samej teściowej mówiła wprost, łącznie z odstawieniem teatrzyku - satyry na zachowanie teściowej (terapia Gestalt:)). To, co proponuje Twojabogini i Autorka podchwytuje to wg mnie metoda na przeciągnięcie chłopa-mamisynka na swoje pole i pozostanie w małżeństwie z dzieciuchem. Pomijam, czy być może facet sam z siebie woli np. robić remont rodzicom. Generalnie, to proponuję poczytać, czym jest manipulacja, a czym uleganie czyimś żądaniom, bo to dwie rożne sprawy. Manipulacją nie odpowiada się na działania osoby słabszej, bo szkoda energii, wtedy wystarcza jasne postawienie sprawy - czyli np. temu służy Twoja terapia Olu, a nie zazdrość, że w Twojej sytuacji nie ma takiej "metody" na Ciebie. Na pewno jakieś manipulacje, by się znalazły, ale po co?
              • ola_dom Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 17:17
                > Z tego, co rozumiem, teściowa mówi prawdę, czyli nie manipuluje. Proponuję przeczytać, czym jest manipulacja.

                W żadnym razie nie podejmę się z Tobą dyskusji, czym jest manipulacja, a czym nie jest, ale na szybko sprawdziłam, w jak bardzo mylnym błędzie jestem, i widzę na przykład:

                aktywne techniki psychologiczne – np. tworzenie nastroju chwili;
                wyszukanie słabych punktów osobnika i wywarcie wpływu na nie;
                system aktywnego wywarcia wpływu na manipulowanego poprzez niepozostawienie mu możliwości wyboru;
                odwoływanie się do autorytetów

                no to ja jestem może głupia, ale dla mnie opisana teściowa manipuluje, całkiem skutecznie, za pomocą poczucia winy.

                Jaką prawdą powiedziała teściowa? O.K., pewnie powiedziała to, w co wierzy. I to ma znaczyć, że nie jest to manipulacja? Być może, ale w takim razie jest to coś równie paskudnego, tylko inaczej się nazywa.
                • paris-texas-warsaw Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 17:27
                  Poczucie winy, powiadasz... To każda odmowa prośbie może dac poczucie winy, to jest niejako w to wpisane. Może inaczej byłoby od strony komunikacyjnej czysto... A słyszałaś o tzw. 4 rodzajach odczytywania komunikatów (rzeczowy, apel, relacja, ujawnienie siebie)? (tzw. uszy von Thuna). Ktos może mówić to samo, a Ty odczytujesz na swoim "uchu", tu rozumiem "apelowym' i czujesz, czujesz, że to apel do Ciebie... A brak za granicą jakoś tak nie czuje:) I dlatego do nazwania teściowej manipulatorką w tej sytuacji to droga daleka IMHO. A
                  • differentview Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 17:57
                    paris-texas-warsaw napisała:

                    > I dlatego do nazwania teściowej manipulatorką w tej sytuacji to droga daleka IMHO. A

                    no niezupelnie- po pierwsze tesciowa czuje sie uprawniona zeby wypowiadac sie w temacie, w ktorym faktycznie nic do gadania nie ma; po drugie- zarzuca synowi i synowej- egoizm choc to bardziej jej zachowanie mozna traktowac jako egoistyczne; po trzecie stosuje bierna agresje- czyli przestaje sie odzywac; dodatkowo probuje wplynac na zmiane zdania poprzez placze w sluchawke etc, etc; dodatkowo ostrzega, ze w sytuacji gdy synowa bedzie w szpitalu rodzic- one nie bedzie w stanie poswiecic dwoch dni zeby zostac z wnuczka( choc dziecko nawet nie jest poczete i nikt ja o to nie prosil)
                    wiec ola ma racje, ze ma to znamiona wywierania presji i emocjonalego szantazu- w koncu matka uczynila ole ekspertka w tym temacie;)
                    ale oczywiscie p.Agnieszka ma racje- ze matka ma prawo wyrazic takie swoje zdanie i probowac poszantazowac a synowa i syn maja prawo olac szantaze i robic co uwazaja za sluszne
                    • paris-texas-warsaw Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 19:00
                      Wg mnie nie mówi się o manipulacji, jeśli działania są jawne. A dla mnie działania teściowej są nawet ekstremalnym przykładem działań jawnych - komunikuje i wymaga podporządkowania rozmnażania pod jej opinie (w sumie chyba się nigdy z tak otwartą komunikacją nie spotkałam w życiu). Wywieranie wpływu wprost a manipulacja to zupełnie coś innego. Szantażu tez nie zaliczałabym do manipulacji. Agresja bierna hmmm - płacze, obrażanie się - tego akurat nie zawsze tak łatwo nie daje się zaklasywfikować. Może jest hmmm ekspresyjna albo wrażliwa i ma słabe ego;)))? A mówi tyle, na ile pewnie czuje się silna i ma pole do dyskusji - jak widać Autorka rozważała nawet przeprosiny. Ja generalnie wolę skupiać się na mechanizmach, niż ocenie moralnej typu egoistyczne etc. - do tego typu rozważań powołałam raczej Nabakier;) raczej jest istotne, czemu w ogóle tym sie Autorka albo jej mąż przejmują czy podporządkowują (o ile np. syn faktycznie swoich pieniędzy nie chce na to przeznaczać, akurat mój mąż jak może bierze udział w sprawach typu remonty i cięższe prace, które mogłyby robić jakieś ekipy jego rodzicom i nigdy nad tym nie myślałam.... Może pora przemysleć?)
                • paris-texas-warsaw Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 21:27
                  "aktywne techniki psychologiczne – np. tworzenie nastroju chwili; - teściowa nie czekała na odpowiednią chwilę, tylko z mostu reagowała na informacje

                  wyszukanie słabych punktów osobnika i wywarcie wpływu na nie; - nie wspominała Autorka o tych słabych swoich punktach, jeśli to jest jawne dociskanie, to tez trudno to nazywać manipulacją

                  system aktywnego wywarcia wpływu na manipulowanego poprzez niepozostawienie mu możliwości wyboru;- nie widzę tego tutaj, nie miała żadnej karty przetargowej zawężającej rzeczywisty wybór, nie są jej w żaden sposób podlegli, by mogła to stosować

                  odwoływanie się do autorytetów - teściowa chyba nie odwoływała się do żadnych autorytetów - zresztą odwoływanie się do autorytetów to nie jest do końca manipulacja, o ile to są faktyczne autorytety w danej dziedzinie

                  Wg mnie to nie była manipulacja, zwłaszca biorąc pod uwagę powyższe kwestie, ale jak zwał tak zwał...
              • edw-ina Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 18:09
                Pisałam o manipulacji nie do końca w odniesieniu do wątku, a po prostu o różnych działaniach, które mają wywrzeć na nas efekt i do czegoś nas nakłonić, jak choćby o reklamie. Powodem, dla którego teściowa z rzeczonego wątku powiedziała to, co powiedziała, po prostu się nie interesuję, wychodząc z założenia, że skoro nie ona ponosi i ponosiłabym wychowawczy i finansowy trud posiadania kolejnego dziecka, to po prostu jej opinia jest jej opinią i koniec na tym - nie ma wpływu na nic. Po prostu podkreślam, że umiejętność podejmowania decyzji w oparciu o własne zdanie oraz świadomość konsekwencji własnych decyzji jest jednym z przejawów dojrzałości.
            • edw-ina Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 18:17
              W całym dorosłym życiu stykamy się z opiniami innych ludzi i mniej lub bardziej świadomymi próbami pokierowania nami. To działa od szkoły, przez religię, pracę, relacje personalne. Ale np. czy fakt, że ktoś uważa iż żaden ślub poza kościelnym nie ma znaczenia ma coś zmienić w opinii ludzi, którzy sądzą, że ten cywilny jest równoprawny? Może jestem oporna, ale na mnie wszelkie takie opinie nie działają i zwyczajnie tego typu dyskusje ucinam, niezależnie kto próbuje ze mną dyskutować. Jeżeli coś ma dla mnie wartość, jeżeli jakąś decyzję podejmuję świadomie, to poza osobami bezpośrednio związanymi z tą decyzją, nikomu nic do tego. Np. co jakiś czas jestem zmuszana do rozmowy: kiedy kolejne dzieci. Za każdym razem staram się możliwie grzecznie odpowiedzieć, że kolejnych dzieci nie będzie. Jeżeli ktoś próbuje usilnie drążyć temat, do czegoś mnie przekonywać, to odpowiadam, że taką podjęliśmy decyzję, a w związku z tym, że jest to nasza decyzja, nikomu nic do tego.
            • molly_wither Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 16.10.15, 19:14
              Jako "swiezo upieczona tesciowa" moge sie tylko domyslac,ze tesciowa Autorki nie ma nawet pojecia, co to jest manipulacja.

              ola_dom napisała:

              >
              > Jednak wypowiedź pani Agnieszki odebrałam jako tłumaczenie, że przecież teściow
              > a "tylko" sobie wyraziła opinię. A ja uważam, że co innego opinia, a jednak co
              > innego próba manipulacji.
      • molly_wither Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 16.10.15, 19:07
        Krotko i na temat. Tylko czy wlasciwie zrozumiane przez Autorke?
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Teściowa wypowiedziała swoje zdanie na temat, który Pani lub mąż wnieśli do roz
        > mowy z nią. Takie też jest prawo takich rozmów. To tylko jej opinia, z którą P
        > ani nie będzie się przecież liczyć. Jestem przekonana, że zrobi Pani w tej spra
        > wie, tak jak Pani uważa. I słusznie.
        > Dlatego nie warto się tym ani przejmować, ani ekscytować. Agnieszka Iwaszkiewi
        > cz
    • enith Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 04:01
      Starsza kobieta plecie, co jej ślina na język przyniesie, a ty zupełnie niepotrzebnie robisz z tego sprawę. To oczywiste, że takie głupie gadki, nieważne w czyim wykonaniu, jednym uchem się wpuszcza, drugim wypuszcza i robi się po swojemu. Masz w swoim mężu wsparcie dla planów prokreacyjnych? Bo tylko to się liczy. A ty wyzbądź się jakichkolwiek wyrzutów sumienia i poczucia winy wobec teściowej. Wyraziła swoją opinię, z którą nie musicie się liczyć. Jeśli teściowia zacznie aktywnie mącić w waszych planach, wtedy można podjąć kroki adekwatne do sytuacji. A póki co wrzuccie na luz i nie dajcie teściowej zepsuć wam starań o dziecko :-)
    • iziula1 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 13:47
      Tytuł zupełnie nieadekwatny do treści.
      Teściowa nie decyduje ile będzie miała wnuków tylko podzieliła się swoją opinia na temat rozmowy do której sami ja wciągnęliście.
      Po drugie w całości Twojej wypowiedzi daje się wyczuć brak pozytywnych uczuć do teściowej - choć owszem głęboko skrywane. Dlatego nie wierzę w tak jednoznaczny opis sytuacji. Wydaje mi się,że chcesz po prostu uzyskać od dziewczyn usprawiedliwienie aby nie czuć tego co czujesz. A co czujesz i dlaczego ?

      Po trzecie wydaje mi się,że żądanie od męża aby przestał angażować się w potrzeby samotnej i schorowanej matki jest po prostu niegodziwe. Z twojego opisu nie wynika,że to zaangażowanie zaburza relacje w waszej rodzinie, że ty i córka z tego powodu "cierpicie".
      Już jeden syn tej kobiety postąpił podle, czy twój mąż ma iść w jego ślady?
      • annb gdzie znalazłaś że matka jest samotna? 14.10.15, 14:29
        Tam jest jeszcze teść.
        matka nie jest samotna.
      • ola_dom Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 16:27
        iziula1 napisała:

        > Po trzecie wydaje mi się,że żądanie od męża aby przestał angażować się w potrzeby samotnej i
        > schorowanej matki jest po prostu niegodziwe. Z twojego opisu nie wynika,że to zaangażowanie
        > zaburza relacje w waszej rodzinie, że ty i córka z tego powodu "cierpicie".

        hmmm.... pomijając już, że matka nie jest samotna, ani zdaje się nie jest niedołężna, co by mogło wymagać stałej opieki (ubranie, umycie, codzienne zakupy, etc.),
        to naprawdę uważasz, że trzeba pisać wołami, że jak mąż i ojciec 5 x w tygodniu spełnia żądania matki i jest na jej zawołanie - to jego własna rodzina na tym nie ucierpi....?
        Bo od tego właśnie się zaczęło - że żona oprotestowała wizyty u mamusi 5 x na tydzień i zgodziła się na 2 x tygodniowo.

        Widzisz - aż za dobrze wiem, co się dzieje w sytuacji, kiedy mama przestaje być dla Ciebie najważniejszą osobą w Twoim życiu... I ktoś odbiera jej pierwszeństwo. Oj, aż za dobrze to wiem.
        Tak, bliscy (mąż, dzieci) wtedy CIERPIĄ.
        • iziula1 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 16:43
          Ola, projektujesz swoje doświadczenia ze swoją matka ma sytuację autorki.
          Ile prawdy jest w opisie autorki to tylko autorka wie. Ona potrzebowała waszego potwierdzenia dla swojego stanowiska i przedstawiła sprawę tak by to uzyskać.
          Racje ma panią Agnieszka - sprawa nie warta aż takiego zaangażowania emocji.
          • ola_dom Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 17:22
            iziula1 napisała:

            > Ola, projektujesz swoje doświadczenia ze swoją matka ma sytuację autorki.

            Może tak.
            A może też wskutek własnych doświadczeń lepiej dostrzegam niebezpieczeństwo uwiązania do matki przez wzbudzanie przez nią poczucia winy?
            Bo jednak nie jest normą jeżdżenie do matki 5 x w tygodniu, czy towarzyszenie jej co weekend, o ile nie jest niesamodzielna.
            Żeby nie było - sama onegdaj upewniałam się co do tego u kilku specjalistów :)
          • vilez Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 16.10.15, 19:31
            > Ola, projektujesz swoje doświadczenia ze swoją matka ma sytuację autorki.

            Dokładnie tak. Ola cały czas tkwi w toksycznej relacji i słabo idzie do przodu- własnie ze względu na wzmacnianie jej także od swojej strony. I tutaj także - w swoim komentarzu- działa na "korzyść" toksyczności relacji przedstawionej przez autorkę.
            Pani ekspert ma tutaj rację- w tym, że trzeba schłodzić emocje i złapać dystans wobec tego, co wygaduje teściowa.
            Dziwię się, że ktoś odczytuje tę wypowiedź jako protekcjonalną i wyższościową.
      • miedzymorze Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 17:53
        iziula1:

        >Po trzecie wydaje mi się,że żądanie od męża aby przestał angażować się w potrzeby samotnej i >schorowanej matki jest po prostu niegodziwe. Z twojego opisu nie wynika,że to zaangażowanie zaburza >relacje w waszej rodzinie, że ty i córka z tego powodu "cierpicie".

        Ale maż nie ma przestać się angazować zupełnie, tylko ograniczyć zaangazowanie w dom mamy.
        Zejście z 5 wizyt pomocowych w tygodniu do dwóch wygląda jak rozsądny podejście.
        Jeśli zaś miałoby się pojawić drugie dziecko, to możlwe że częstotliwość zmalałaby jeszcze bardziej, i jest to oczywiste i normalne, że najpierw się myśli o żonie z maluchem i córce, a potem o rodzicach.

        >Już jeden syn tej kobiety postąpił podle, czy twój mąż ma iść w jego ślady?
        Nie ma iść w jego ślady, ale nie ma żadnego powodu żeby byl obarczony podwójna dawką czynności pomocowych i miał poświęcać rodzicowm dwa razy więcej czasu.

        pozdr,
        mi
    • julita165 Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 16:27
      W życiu nie słyszałam żeby przeszkodą w posiadaniu dziecka miały być długi i kłopoty finansowe brata, konieczność remontu mieszkania rodziców czy podeszły wiek i kiepski stan zdrowia matki/teściowej.
    • differentview Re: Teściowa chce nam ustalać liczbę dzieci wtf 14.10.15, 16:28
      > No i kto ma rację? Mam ją teraz przeprosić?

      opetalo Cie cos?;) za co niby mialabys ja przepraszac? raczej ona moglaby przy okazji przeprosic- tlumaczac, ze niepotrzebnie sie wtracala ale czuje sie zmeczona i schorowana wiec bala sie, ze nie bedzie mogla pomagac przy dwojce wnukow tak jakby chciala;)

      > Mąz mówił, że potem dzwoniła do ni
      > ego i płakała w słuchawkę, że jest jej cięzko, jest chora, nie ma siły, a my ch
      > cemy jej dołożyć kłopotów (wtf?!)
      > Mąż zaczyna mieć wyrzuty, że pomaga za mało,
      > a rodzice starzy, chorzy, a z drugiej strony stoję ja i wynegocjowałam z nim ju
      > ż dawno, że pomoc ok, ale nie 5x w tygodniu na każde zawołanie, tylko na pewnyc
      > h zasadach

      no i slusznie- wlasnie taki tryb pomocy jest prawidlowy i mysle, ze tesciowie nadal beda z niego korzystac; przy okazji maz powinien dodac, ze nie oczekujecie, ze tesciowa bedzie sie angazowac w pomoc bardziej niz jej zdrowie na to pozwala. I zakonczyc temat.
    • froshka66 do Pani Agnieszki 15.10.15, 16:43
      Teściowa wypowiedziała swoje zdanie na temat, który Pani lub mąż wnieśli do rozmowy z nią. Takie też jest prawo takich rozmów. To tylko jej opinia, z którą Pani nie będzie się przecież liczyć. Jestem przekonana, że zrobi Pani w tej sprawie, tak jak Pani uważa. I słusznie.
      Dlatego nie warto się tym ani przejmować, ani ekscytować. Agnieszka Iwaszkiewicz.


      Pani Agnieszko, pozwolę sobie być odmiennego zdania od tego co Pani napisała i napisać 2 komentarze.

      1.
      Usłyszałam za to, że to jest podejście egoistyczne, bo rodzina to rodzina i bierze się pod uwagę ogólną sytuację, planując radykalne zmiany.
      To nie jest opinia.
      Opinia by było „ uważam, że w waszej sytuacji materialnej nie należy mieć więcej dzieci”
      To co powiedziała teściowa ( zakładam, ze przytoczone to zostało „mniej-więcej” rzetelnie) to jest sformułowanie zarzutu egoizmu. To jest dalekie od „tylko opinii”.
      Z wątku wynikało, że rozmowa została zainicjowana przez neutralna uwagę męża o potrzebie zamiany samochodu- bo może się przyda.
      Dyskusja na ten temat nie była dalej już neutralna.
      Teściowa autorki wątku przekroczyła granice „rozmowy” na rzecz pouczania. Nawet rozpoczęcie rozmowy na tematy osobiste nie stanowi jakiegokolwiek upoważnienia do przekraczania granic kultury , taktu przez druga osobę.
      Oczywistym jest , ze autorka wątku nie zamierza się liczyć z opinia teściowej na ten osobisty temat.
      Jednak w moim rozumieniu realnym problemem jest:
      Jak sobie radzi autorka wątku z niegrzecznymi pouczeniami wygłaszanymi przez teściową ?
      Dlaczego w tej konfiguracji rodzinnej jest w ogóle miejsce na tego typu uwagi?
      Dlaczego nie zostały w tej dyskusji powiedziany jasny komunikat zwrotny: mamo , twoje pouczenia odnoście egoizmu i ilości naszych dzieci uważam za niegrzeczne i proszę cię abyś się od takich uwag powstrzymała. W innym wypadku nie będę więcej na tematy tak osobiste z tobą rozmawiać.

      2.
      Dlatego nie warto się tym ani przejmować, ani ekscytować.
      Jestem wielka przeciwniczka takich sformułowań, szczególnie wypowiadanych przez osoby, których zdanie „z urzędu” liczy się bardziej.
      Mimo niekwestionowanej wiedzy Pani ekspert odnoście ogólnych praw i mechanizmów psychologicznych, to autorka wątku ma jedyną unikalną wiedzą na temat jej osobistej sytuacji i doświadczeń.
      Z tego też powodu autorytarne stwierdzenia czym się „warto przejmować i ekscytować” ( co brzmi nawet napisane – dość pejoratywnie i wyższościowo) a czym nie, nie powinny mieć moim zadaniem miejsca.
      Autorka wątku ma jedyny swój bagaż doświadczeń i sama najlepiej umie przywiązywać wagę do rzeczy dla niej istotnych. Takiej wiedzy nie posiada nikt z zewnątrz.
      Od Pani Ekspert raczej oczekiwałabym zaproponowania innego spojrzenia dla autorki lub rozważenia powodów dlaczego ją tak ten temat frapuje.
      Co wielokrotnie czyniła Pani w innych postach.
      Moim zdaniem Pani pozycja na tym forum jest wyjątkowa i dlatego tez szczególnie zwracam uwagę na formę wyrażania Pani opinii i szacunek do trudnych niejednokrotnie przeżyć autorów wątków.
      • ola_dom Re: do Pani Agnieszki 15.10.15, 17:07
        froshka66 napisała:

        > Z tego też powodu autorytarne stwierdzenia czym się „warto przejmować i ekscytować” ( co
        > brzmi nawet napisane – dość pejoratywnie i wyższościowo) a czym nie, nie powinny mieć
        > moim zadaniem miejsca.

        No właśnie - niby o tym samym chciałam napisać, ale nie umiałam tego dobrze ująć, dziękuję froshko.
        To trochę tak, jakby pani Agnieszka stwierdziła, że "przecież nie ma się czym przejmować" - to jest jednak lekceważenie problemu - który dla autorki wątku problemem, jakby nie było, jest.
        • differentview Re: do Pani Agnieszki 15.10.15, 21:28
          troche Was ponosi; w zwrocie- nie warto sie tym przejmowac- nie ma zadnego autorytaryzmu ani wyzszosciowego nastawienia- raczej dobra rada, ze przeciez tak czy inaczej decyzje podejmuje autorka z mezem wiec opinie tesciowej choc irytujace nie maja de facto zadnego znaczenia; ludzie maja prawo do irytujacych opinie a inni maja prawo puszczac te opinie mimo uszu- proste
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 00:21
            Nie było moim zamiarem przyjęcie wyższościowej postawy czy wyrażenie wyższościowej opinii w tej sprawie. Przykro mi, jeśli tak to zostało odebrane.
            Tym niemniej w istocie chciałam "schłodzić" emocje autorki wątku. Dlatego nie podawałam żadnych hipotez, z czego może wynikać taka jej postawa. Byłoby to potwierdzeniem zaangażowania się autorki w tę sytuację. A tego właśnie chciałam uniknąć, pokazując tym samym, że sprawczość jest po jej stronie, a nie po stronie teściowej. Zepchnięcie konfliktu na barki teściowej, wydało mi się kolejną odsłoną walki synowa-teściowa czyli ofiary i jej kata. A to nie ma nic wspólnego, moim zdaniem, z planowaniem ciąży, posiadaniem dzieci, cieszeniem się rozwijającą się rodziną. Agnieszka Iwaszkiewicz
            • molly_wither Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 19:19
              Pani Agnieszko, biorac pod uwage,ze wiekszosc pań tu piszacych ma jeszcze dluga droge do zostania tesciowymi, nie warto przejmowac sie opiniami. Zeby zrozumiec problem trzeba zostac tesciowa. A paniom tu sie wypowiadajacym jeszcze sporo lat brakuje. I tak podziwiam Pania za obiektywizm, biorac pod uwage fakt, ze Pani rowniez daleko jeszcze do zostania potencjalna tesciowa (ew. świekra).

              agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

              > Nie było moim zamiarem przyjęcie wyższościowej postawy czy wyrażenie wyższościo
              > wej opinii w tej sprawie. Przykro mi, jeśli tak to zostało odebrane.
              > Tym niemniej w istocie chciałam "schłodzić" emocje autorki wątku. Dlatego nie
              > podawałam żadnych hipotez, z czego może wynikać taka jej postawa. Byłoby to po
              > twierdzeniem zaangażowania się autorki w tę sytuację. A tego właśnie chciałam
              > uniknąć, pokazując tym samym, że sprawczość jest po jej stronie, a nie po stro
              > nie teściowej. Zepchnięcie konfliktu na barki teściowej, wydało mi się kolejną
              > odsłoną walki synowa-teściowa czyli ofiary i jej kata. A to nie ma nic wspólneg
              > o, moim zdaniem, z planowaniem ciąży, posiadaniem dzieci, cieszeniem się rozwij
              > ającą się rodziną. Agnieszka Iwaszkiewicz
        • alsk9 Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 12:33
          Ależ pani Agnieszka ma rację. Bo tu właśnie "nie ma się czym przejmować", zupełnie nie warto podkręcac tego tematu i robić z niego niewiadomojakwielkiej sprawy. To, że autorka chce bić pianę naokoło tego gadania teściowej jest jej problemem nie z teściową ale z sobą, że jakieś gadanie starszej zwichrowanej i nieodpępowionej emocjonalnie od dzieci kobiety CHCE autorka stawiac za wyznacznik swojego życia i prawa do rozmnażania.
          Akurat Olu powinnaś dobrze znac ten system, bo sama się lubisz nakręcac koło swojej matki i z każdego jej telefonu i wylewania frustracji łatwo byś zrobiła koniec świata i biegała koło tego w kółko do upadłego nie wiadomo po co.
          Wystarczy uznac, że jest się odrębnym dorosłym a nie dzieckiem w zakresie emocji,
          że matka ma jakąs swoją opinię, odmienną, przykrą, ale ty masz inną-swoją, możesz jej wysłuchac ale nie musisz się tłumaczyć, przekonywać ani wykonywac jej poleceń.
          Dojrzała emocjonalnie osoba nie będzie się obrażać za "ona mi dyktuje ile mam mieć dzieci!" , tylko spuści na takie gadanie zasłonę dobrotliwego lub zażenowanego milczenia i będzie mieć dzieci tyle ile sama z mężem chce.
          A teściowej co najwyżej na jej wywody powie "obserwuję ostatnio, że jesteś ciągle w nerwach i gadasz coraz dziwniejsze rzeczy, może powinnaś iść do lekarza cos z tym zrobić, jakieś pigułki na depresję albo co?".
          Rozumiem, że autorka jest zła na teściową bo mąż autorki nie odciął pępowiny i teściowej jest w ich życiu za dużo. I stąd autorki oburzone bicie piany z gadania teściowej. Wiele osób ma odmienne poglądy niż ich rodzice i żyją wg nich, a nie rodziców.
          Bardziej autorka ma problem z mężem, jeśli nie odciął pępowiny od matki i wybiera pomoc matce (np współuzależnionej od drugiego syna lub zaburzonego teścia) zamiast życie rodzinne z autorką. Ale odpępowienie się musi dokonać między teściową a mężem, w męża głowie, a nie między teściową a autorką(choć autorce jak widac też by się przydało).
          Chyba, że autorka chce powielić problem teściowej i stworzyć rodzinę w ktorej mężowie są niewidoczni i olewani, a żony jakby niosą ich na plecach a po latach wymuszają od innych by z kolei nieśli je same.
          • differentview Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 12:55
            alsk9 napisała:

            > Bardziej autorka ma problem z mężem, jeśli nie odciął pępowiny od matki i wybie
            > ra pomoc matce (np współuzależnionej od drugiego syna lub zaburzonego teścia) z
            > amiast życie rodzinne z autorką. Ale odpępowienie się musi dokonać między te
            > ściową a mężem, w męża głowie, a nie między teściową a autorką(choć autorce jak
            > widac też by się przydało).

            ja mysle, ze w duzej mierze pod pretensjami do wtracajacych sie tesciowych jest ukryta niechec do wlasnego meza, ze na to pozwala; ale otwarcie wyrazony zarzut wobec malzonka moze sie skonczyc posypaniem sie malzenstwa jesli dorosly facet jest zupelnie nie gotowy do uporzadkowania relacji ze swoja matka; wiec tesciowa staje sie kozlem ofiarnym; a tak naprawde za taki stan rzeczy jest odpowiedzialny synus, ktory na to pozwala
          • georgina04 Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 15:38
            alsk9 napisała:

            > Rozumiem, że autorka jest zła na teściową bo mąż autorki nie odciął pępowiny i
            > teściowej jest w ich życiu za dużo.


            Dokładnie. Wydaje mi się, że tu właśnie leży sedno problemu, ale łatwiej mieć wyrzuty do teściowej niż do męża.
            Doskonale rozumiem, że gadanie teściowej może być przykre/irytujące/wkurzające.
            Ale gadanie to można puścić mimo uszy i robić swoje. Albo można mieć z tego powodu wyrzuty sumienia, poczucie winy, potrzebę zwiększenia pomocy lub w ostateczności dostosowanie swojego życia pod teściową i jej plany. To od autorki i JEJ MĘŻA zależy, którą opcję wybiorą.
            Wydaje mi się, że problem tak naprawdę jest w tym, że ona i mąż nie potrafią się od teściowej odłączyć i mają jej za złe, że ona próbuje wywierać na nich naciski. A tak jak już pisałam wyżej, teściowa wywiera nacisk i leje łzy, bo to działa.

            > Bardziej autorka ma problem z mężem, jeśli nie odciął pępowiny od matki i wybie
            > ra pomoc matce (np współuzależnionej od drugiego syna lub zaburzonego teścia) z
            > amiast życie rodzinne z autorką.

            No właśnie. Ja nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż, pracujący ojciec rodziny dwa razy w tygodniu miał jeździć do teściowej w sytuacji gdy ona ani nie jest obłożnie chora ani samotna. A to i tak już kompromis z 5 dni w tygodniu! (sic!)
            • molly_wither Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 19:25
              georgina04 napisała:

              >
              > Dokładnie. Wydaje mi się, że tu właśnie leży sedno problemu, ale łatwiej mieć w
              > yrzuty do teściowej niż do męża.

              Dokladnie, wszak ciagle w tym kraju baba to gorsza plec, a mezczyznie nalezy sie szacunek, kim by nie byl. Inna sprawa,z latwiej uderzyc slabszego, w tym wypadku starsza kobiete. Amen.
              • ola_dom Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 20:24
                molly_wither napisał(a):

                > Dokladnie, wszak ciagle w tym kraju baba to gorsza plec, a mezczyznie nalezy sie szacunek, kim by nie byl.

                Ależ oczywiście!
                Nie ma wszak znaczenia, że ten akurat mężczyzna jest mężem, z którym się żyje - czyli najbliższą osobą, a teściowa obcą, w dodatku dość męczącą kobietą.
                Ale niech cię ręka boska broni choćby wspomnieć, że "baba" coś nie tak powiedziała!
                Robisz bardzo kiepską robotę feministkom :D
            • molly_wither Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 19:26
              georgina04 napisała:

              >
              > No właśnie. Ja nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż, pracujący ojciec rodziny dwa
              > razy w tygodniu miał jeździć do teściowej w sytuacji gdy ona ani nie jest ob
              > łożnie chora ani samotna
              . A to i tak już kompromis z 5 dni w tygodniu! (sic
              > !)

              A dlaczego? Moj jezdzi nawet cztery razy w tygodniu.
              • vilez Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 19:44
                To nie chodzi o to, ile razy w tygodniu, tylko o cały model relacji. O to, na co sobie wzajemnie pozwalamy w stosunku do siebie wzajem. Nie rozumiem w ogóle takich rozmów pt: "a ile wy macie mieć dzieci". Z nikim. Rodzic, nie rodzic. Co to ma być?
                Dlatego sądzę, że pod tym kryje się zupełnie inny problem. Problem granic w rodzinie męża- z mężem włącznie lub coś się niedobrego dzieje z teściową teraz (choroba, inne przesilenie?) i znalazła taki sposób artykulacji swojego problemu.

                • molly_wither Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 20:02
                  Piszesz o granicach w rodzinie, ale w moim watku o dziadku wyznaczylas je bardzo liberalnie. Czyzby dziadkowi bylo wiecej wolno niz tesciowej?:)
                  vilez napisała:

                  > To nie chodzi o to, ile razy w tygodniu, tylko o cały model relacji. O to, na c
                  > o sobie wzajemnie pozwalamy w stosunku do siebie wzajem. Nie rozumiem w ogóle t
                  > akich rozmów pt: "a ile wy macie mieć dzieci". Z nikim. Rodzic, nie rodzic. Co
                  > to ma być?
                  > Dlatego sądzę, że pod tym kryje się zupełnie inny problem. Problem granic w rod
                  > zinie męża- z mężem włącznie lub coś się niedobrego dzieje z teściową teraz (ch
                  > oroba, inne przesilenie?) i znalazła taki sposób artykulacji swojego problemu.
                  >
              • georgina04 Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 20:00
                molly_wither napisał(a):

                >
                > A dlaczego? Moj jezdzi nawet cztery razy w tygodniu.

                Dlaczego? Choćby dlatego, że doba ma tylko 24 godziny i dorosły człowiek ma też prawo do swojego życia, spędzenia czasu ze swoją rodziną (żoną i dziećmi), nie daj Boże jakiś własnych spraw i zainteresowań?
                No chyba, że mąż woli czas spędzać u mamy, bo tam na przykład obiad pod nos podany, zmywać nie trzeba, śmieci wynosić nie trzeba i generalnie jest traktowany wciąż jak ukochany synek, bo i taki przypadek znam :)

                • molly_wither Re: do Pani Agnieszki 16.10.15, 20:03
                  Dokladnie taki przyklad mam na mysli:)
                  georgina04 napisała:

                  > No chyba, że mąż woli czas spędzać u mamy, bo tam na przykład obiad pod nos pod
                  > any, zmywać nie trzeba, śmieci wynosić nie trzeba i generalnie jest traktowany
                  > wciąż jak ukochany synek, bo i taki przypadek znam :)
                  >
Pełna wersja