cozababa123
14.10.15, 09:35
Witajcie, mam problem w małżeństwie. Małżeństwo od 5 lat, mamy córkę.
W zasadzie od początku wspólnego mieszkania były problemy w kwestiach finansów.
Mieszkaliśmyw moim małym mieszkanku, za które spłacam kredyt (1/2 mojej pensji). Mąż uważał, ze moje mieszkanie, mój kredyt, mój problem. Jeśli dawał mi pieniądze na dom, zycie, dziecko, codzienne sprawy to było to max 900zł/miesiąc. Sam zarabiał min. dwa razy więcej. Mieszkamy w dużym wojewódzkim mieście. Z reszty mojej pensji oraz tych 900 zł musiałam opłacić czynsz, energię, jedzenie, żłobek, leki, lekarzy, ubrania itd. jechalismy na wakacje - ja musiałam na nie uciułać. Czasami jeszcze wołał ode mnie pieniądze.
Ogólnie pieniądze to była jedna tych kwestii, która wciąż generowała kłótnie. To, że prosiłąm by bardziej się dokładał do wspólnego życia było przez niego traktowane jako "jestem miła bo chcę od niego kasę". Ale ja po prostu normalnie chciałam rozmawiać o potrzebach rodziny. Miałam wrażenie, ze wszytsko spoczywa na moich barkach. Mąż jest jedynakiem i wciąż ciągnie dodatkową kase od swoich rodziców. Oni płaca jego alimenty na dziecko z pierwszego małżeństwa.
Obecnie jesteśmy w separacji, nie mieszkamy razem. Gdy się rozstawaliśmy usłyszałam, że go tylko w długi wpędzam i że na dziecko nie dostanę więcej niż 250zł.
W tamtym m-cu dał mi 300zł gdy się upomniałam. Dał z wielkim fochem.
Teraz wykrzyczał, że nic nie dostanę. Przeciez nie chodzi o pieniądze dla mnie tylko na potrzeby dziecka. Dokłądnie mu napisałam co i ile w ostatnim miesiącu kosztowało.
Nigdy nie prosiłam go na pieniądze na ciuchy, buty, kosmetyki. Nigdy sam bez okazji tez nic mi nie kupił. Sama na swoje wydatki zarabiałam. Nie miałam-nie kupowałam.
Wspomniałam mu o tym - to skwitował, że gdybym była dla niego milsza i prosiła o kasę na ciuch to może i by mi dawał. Czyli swoim zachowaniem musiałabym zasłużyć na cokolwiek (czyli jego pieniądze).
Nie mam siły. Jak z nim rozmawiać skoro nic nie dociera. Mam wrażenie, ze związałam się z egoistycznym dupkiem. Czy powinnam w tej sytuacji pomyśleć o założeniu sprawy o alimenty na syna?