Jak rozmawiać o pieniądzach

14.10.15, 09:35
Witajcie, mam problem w małżeństwie. Małżeństwo od 5 lat, mamy córkę.
W zasadzie od początku wspólnego mieszkania były problemy w kwestiach finansów.
Mieszkaliśmyw moim małym mieszkanku, za które spłacam kredyt (1/2 mojej pensji). Mąż uważał, ze moje mieszkanie, mój kredyt, mój problem. Jeśli dawał mi pieniądze na dom, zycie, dziecko, codzienne sprawy to było to max 900zł/miesiąc. Sam zarabiał min. dwa razy więcej. Mieszkamy w dużym wojewódzkim mieście. Z reszty mojej pensji oraz tych 900 zł musiałam opłacić czynsz, energię, jedzenie, żłobek, leki, lekarzy, ubrania itd. jechalismy na wakacje - ja musiałam na nie uciułać. Czasami jeszcze wołał ode mnie pieniądze.
Ogólnie pieniądze to była jedna tych kwestii, która wciąż generowała kłótnie. To, że prosiłąm by bardziej się dokładał do wspólnego życia było przez niego traktowane jako "jestem miła bo chcę od niego kasę". Ale ja po prostu normalnie chciałam rozmawiać o potrzebach rodziny. Miałam wrażenie, ze wszytsko spoczywa na moich barkach. Mąż jest jedynakiem i wciąż ciągnie dodatkową kase od swoich rodziców. Oni płaca jego alimenty na dziecko z pierwszego małżeństwa.
Obecnie jesteśmy w separacji, nie mieszkamy razem. Gdy się rozstawaliśmy usłyszałam, że go tylko w długi wpędzam i że na dziecko nie dostanę więcej niż 250zł.
W tamtym m-cu dał mi 300zł gdy się upomniałam. Dał z wielkim fochem.
Teraz wykrzyczał, że nic nie dostanę. Przeciez nie chodzi o pieniądze dla mnie tylko na potrzeby dziecka. Dokłądnie mu napisałam co i ile w ostatnim miesiącu kosztowało.
Nigdy nie prosiłam go na pieniądze na ciuchy, buty, kosmetyki. Nigdy sam bez okazji tez nic mi nie kupił. Sama na swoje wydatki zarabiałam. Nie miałam-nie kupowałam.
Wspomniałam mu o tym - to skwitował, że gdybym była dla niego milsza i prosiła o kasę na ciuch to może i by mi dawał. Czyli swoim zachowaniem musiałabym zasłużyć na cokolwiek (czyli jego pieniądze).
Nie mam siły. Jak z nim rozmawiać skoro nic nie dociera. Mam wrażenie, ze związałam się z egoistycznym dupkiem. Czy powinnam w tej sytuacji pomyśleć o założeniu sprawy o alimenty na syna?
    • alpepe Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 09:39
      Tak, w ogóle, po co smażyć taki sążnisty post, jak potrzebujesz pieniędzy na syna.
      • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 09:45
        Po to, żeby się poradzić jak rozmawiać z takim człowiekiem. Jak dotrzeć do niego i mu przetłumaczyć, że normalny człowiek bierze udział w pokrywaniu potrzeb rodziny. Gdyby prosty komunikat był dla niego oczywisty i zrozumiały nie musiałabym szukać tu porady :)
        • mag1982 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 09:48
          Jeśli nie dogadaliście się kiedy było jeszcze między Wami dobrze to teraz tym bardziej się nie dogadacie. Załóż sprawę o alimenty.
        • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 09:54
          Z takim człowiekiem rozmawia się przez komornika po uzyskaniu wyroku o zaspokajaniu potrzeb rodziny. Ta wasza separacja to formalna czy nie?
          • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:00
            Nieformalna, dopiero od 2 miesięcy. Myślalam (heh, miałam cichą nadzieję), że "jakoś" uda nam się poskładac małżeństwo w czasie separacji. Mamy corkę. Ale teraz coraz bardziej czarno to widzę :(
            • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:03
              Przy takim podejściu pana męża do kasy niczego nie poskładasz. Znaczy możesz, ale własnym kosztem i Ty musiałabys ustąpić.

              Brutalnie Ci powiem, że taniej Ci będzie bez niego. Odejdą koszty utrzymania pana, a będziesz miała - jeśli złożysz pozew - zasądzone alimenty.
            • mag1982 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:03
              Nie znam pary, która uratowałaby małżeństwo dzięki separacji. Znam za to takie, gdzie przymusowa separacja typu wyjazd jednej osoby do pracy za granicę, doprowadziła do rozpadu związku.
            • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:04
              W głównym poście T9 dało mi "syna". Jest córka na 100%
              • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:07
                Wiesz, skoro rodzice płacą alimenty za pana na jego dziecko z pierwszego małżeństwa, to nie sądzę aby w Twoim wypadku było inaczej.
            • fawora18 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 15.10.15, 20:38
              pisałaś na początku że alimenty chcesz na syna a teraz że macie CÓRKĘ- coś kręcisz
        • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:01
          Napisałabym to samo co Yoma więc nie będę się powtarzać.

          Nie oszukuj się, pan doskonale rozumie, że dziecko i dom kosztują, ale woli się do tego nie przyznawać - tak mu wygodniej, bo w końcu to Ty będziesz miała nóż na gardle i zapłacisz.
          Do sądu rodzinnego z pozwem o zaspokojenie potrzeb rodziny, a jeśli pan nie będzie płacił, to windykacja przez komornika.
          • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:21
            Wczoraj mąż zapytał czy czegoś córka potrzebuje, coś o rózowym płaszczyku zaczął mówić. Powiedziałam, że tak, potrzebuje ale m.in. jedzenia. I wypisałam mu konkretne wydatki poniesione w ubiegłym miesiącu i planowane na ten - nic ponad stan, przedszkole, buty, z których wyrosła, jedzenie. I że to są jej podstawowe potrzeby (poza opieką itd.). Więc usłyszałam tekst, ze znowu chcę od niego pieniędzy (a on taki biedny przecież jest). Nie mam siły.
            • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:25
              Te potrzeby to również koszt czynszu, wody, prądu, gazu, komunikacji (jeśli dowozisz dziecko), leków, wypoczynku.
              Pan łaski nie robi.
              Na początek - na wszystko faktury. Przedszkole - przelewem. Zakupy dziecięce - faktury.

              Oczywiście, że chcesz od niego pieniędzy, w końcu jego obowiązkiem jest łożenie na rodzinę. On powinien się wstydzić, a nie Ty.
            • alpepe Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:26
              Sorry kobieto, ale ogarnij się ty możesz być ostatnią mameją, ale ponoć masz córkę ;). Jak chcesz wychować dziecko na silną i pewną siebie osobę, skoro nawet od kiedyś niby najbliższej sobie osoby nie potrafisz wyegzekwować pieniędzy, których POTRZEBUJESZ.
              Zbierz dupę w troki i do sądu.
              • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:32
                Heh jakbym słyszała córę - mamo, kobito, ogarnij się :)

                To fakt. Jakoś straciłam poczucie własnej wartości, siły itd. Związek z pijawką wyssał ze mnie pewność siebie. I to dlatego pewnie teraz, mimo, iż wszystko przemawia za zakończeniem mojego małżeństwa, ja nadal na siłę chcę je sklejać. I chcę uniknąć sądu itd. Czasami myślę, że była za dobra dla niego i teraz mam. Miękkie serce, twarda d. Miałam chyba nadzieję, że dostanę podpowiedź, że może jeszcze jakoś da się dogadać w takiej sytuacji, dogadać i dalej żyć. Ale widzę, że niekoniecznie. Dobrze czasami zobaczyć problem z innej perspektywy.
                • alpepe Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:36
                  Wiem, na co miałaś nadzieję, cały twój post to jęczenie, weźcie forumki i zróbcie coś z moim mężem, by kochał, by zrozumiał, by przestał być takim dupkiem. Ale tak się nie da. Jak długo jesteś sama, możesz sobie pozwolić na bycie poniewieraną w związku, na toksyczny związek, ale kiedy jest dziecko, nie można na to pozwolić, trzeba patrzeć na dobro dziecka, a dobrem twojej córki nie jest posiadanie uciskanej mamy, chcesz, by i ona była w życiu uciskana?
                  • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:47
                    Nie chcę. Dlatego chciałam separacji. Chciałam by córka miała do mnie szacunek a nie była świadkiem jak tatuś mnie traktuje.
                    • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:50
                      To co masz nie jest żadną formalną separacją.
                      Teraz jak najszybciej - pozew o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka z Tobą (to jest bardzo ważne) i zabezpieczenie potrzeb rodziny do czasu rozwodu. Następnie pozew o rozwód.
                      • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:56
                        A o co chodzi z "pozew o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka z Tobą " bo w ogóle nie jestem w temacie, dlaczego cos takiego jest potrzebne? Córa jest razem ze mną zameldowana w moim mieszkaniu. Mąż nie jest zameldowany z nami.
                        • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:03
                          W razie gdyby pan uznał, że coś ugra i próbował zabrać córkę tam, gdzie mieszka. Może mu się uroić, że np. on zajmie się opieką, a Ty będziesz mu płaciła alimenty. Sądy zwykle przyklepują stan faktyczny i odnoszą się do miejsca w którym dziecko aktualnie przebywa.

                          Fakt, że pan nie jest zameldowany to mało - on ma pełnię praw rodzicielskich i teoretycznie może zabrać córkę gdzie zechce. Jego meldunek lub brak meldunku nie ma związku z prawami rodzicielskimi czy obowiązkiem alimentacyjnym.

                          Dziecko musi mieć ustalone miejsce zamieszkania i jest ono określane w wyroku sądu, który rozstrzyga pozew o rozwód. Może być również określone wcześniej, o ile złożysz pozew.
                          • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:15
                            Może mieć ustalone przy obojgu.
                      • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:21
                        > pozew o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka z Tobą

                        A to niby czemu?
                        • mag1982 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:46
                          A zostawiłabyś dziecko z ojcem takim jak z tego wątku?
                          • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:58
                            Przede wszystkim mieszkanie należy do pani. Pan się wyniosł i sadząc po stanie jego finansów, mieszkania nie kupi.
                            • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:14
                              Czyli odebrać dzieci wszystkim rodzicom, którzy nie maja mieszkania własnościowego. Piękne.
                              • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:17
                                Pani ma więc o co kaman?
                                • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:25
                                  Rzeczywiście nie kumasz.
                                  • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:29
                                    Chyba raczej Ty.
                                    Spróbuję powoli: pani ma własne mieszkanie i córka jest tam zameldowana. Dziecko mieszka w tym mieszkaniu od urodzenia. Pan się wyprowadził, własnego lokum nie posiada (ani wynajmowanego na stałe). Pan nie płaci i płacić nie zamierza. Nie ma żadnego powodu dla którego dziecko miałoby zmieniać miejsce zamieszkania z obecnego z matką na jakiekolwiek inne.
                                    • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:42
                                      Chyba raczej jednak nie ja.
                                      Spróbuje baaardzo powoooli, bo masz problemy z percepcją.
                                      Meldunek rodzica we własnym mieszkaniu własnościowym nie jest wymagany. Przebywanie dziecka całe życie pod jednym adresem również. Gdy ludzie się rozwodzą, to nie jest tak, ze z klucza dziecko pozostaje tam, gdzie mieszkało dotychczas. Inne czynniki decydują.
                                      • koronka2012 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:51
                                        Ale z klucza powinno. Bo rozwód jest wystarczająco traumatycznym przezyciem dla dziecka, żeby mu jeszcze dokładać zmianę otoczenia.
                                        • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:00
                                          Tym bardziej, że nie ma ku temu żadnych racjonalnych przesłanek.
                                        • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:07
                                          No nie. Decydujące są relacje z rodzicem. Sąd nie zostawi dziecka z rodzicem, z którym dziecko ma gorsze relacje tylko dlatego, że ten rodzic pozostaje w dawnym mieszkaniu, a ten rodzic, z którym dziecko ma lepsze relacje, musi się wyprowadzić (bo to nie jest jego własność).
                                          • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:10
                                            Znakomicie. To dziecko ma silniejsze relacje z matką, a ojciec nie korzysta z możliwości sprawowania bezpośredniej opieki, jakie mu matka dziecka proponuje.
                                            • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:25
                                              No nie wiem, skoro płacze za ojcem. Może mieć silną więź z obojgiem rodziców.
                                              Ojciec może "nie korzystać", bo już weszli w proces walki.
                        • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:51
                          Temu, że ojciec nie łoży i się nie opiekuje.
                          • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:11
                            Jeśli matka tutaj godziła się na to, że ojciec nie łoży na inne swoje dziecko, to ma że tak to ujmę podobne kompetencje wychowawcze.
                            Zaś pobyt "przy obojgu" jest najskuteczniejszy, sposobem włączenie pana w partycypację kosztową opieki i partycypację także w innym wymiarze (opieka to nie tylko wydatki finansowe). Jeśli jest tylko ok ojcem w innych wymiarach, to w życiu bym z tego nie zrezygnowała.

                            Tym, co mnie najbardziej dziwi jest to, że kobiety najpierw maksymalnie separują ojca od dziecka, a potem narzekają, że ojcowie nie partycypują ...
                            Osobliwa logika za tym stoi.
                            • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:16
                              Przecież napisała, że niedawno się dowiedziała, że na starsze dziecko płacą rodzice pana, a kwestia kasy zawsze była tabu.
                              Przy obojgu? Przecież pan nie ma stałego miejsca zamieszkania, a trudno żeby go przygarniała ponownie.
                              Zrozum, gość który uważa, że potrzeby dziecka chodzącego do przedszkola zaspokoi 250 zł miesięcznie nie daje żadnej pewności, że z zaspokajania innych potrzeb będzie się wywiązywał. Ba, daje gwarancję, że nie będzie.
                              • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:23
                                Niedawno się dowiedziała? Są ileś lat po ślubie i niedawno się dowiedziała?

                                Stałe zameldowanie to nie problem. Wystarczy wynająć legalnie mieszkanie i masz meldunek. Wystarczający. Wiele rodzin ma taki meldunek.

                                Wcale to nie znaczy. Może to znaczyć walkę z matką.W ramach osobistego fizia lub walki wzajemnej (fiź obopólny).
                                • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:27
                                  Pytaj autorkę, nie mnie.

                                  Oczywiście. Wystarczy wynająć. Jeśli pana będzie stać i zechce, to wynajmie.

                                  Walkę z kim? Państwo są małżeństwem i mają wspólne dziecko, pani pracuje, pan pracuje i nic mu nie dolega ergo ma łożyć na rodzinę, a nie walczyć o co tam mu sie uroiło.
                                  • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:46
                                    Pytałam. Nie odpowiada. Co mnie wiedzie w kierunku, że coś jest na rzeczy.

                                    Nie wiesz, czy go stać czy nie stać. Jeżeli go nie stać, to może żona będzie musiała mu płacić alimenty- jest i taka możliwość.

                                    Potrzeby łożenia nikt nie kwestionuje. Rozmawiamy w tej chwili o czym innym, patrz: Twoja percepcja.
                                    • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:53
                                      Nie ma znaczenia czy go stać tj. co pan na ten temat uważa.
                                      Pracuje, ma dochody wyższe niż małżonka = ma możliwości zarobkowe i tym się będzie kierował sąd.
                                    • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:00
                                      Tatuś w opiekę nad małą nigdy się nie angażował. Wiek niemowlęcy - nie kąpał, nie bawił sie, nie wstawał w nocy, nie wyszedł ani razu sam z nią na spacer. Nie prowadził nie odbierał ze żłobka/przedszkola. Teraz (tzn gdy mieszkaliśmy jeszcze razem) gdy była starsza czasami wyszedł z nią z łaską na plac zabaw. Paradoksalnie więcej czasu spędza z dzieckiem gdy jesteśmy w separacji.
                                      On teraz wynajmuje gdzieś kątem pokój ze wspólna łazienką i bez kuchni więc nie ma takiej opcji bym chociaż pozwoliła mu wziąć córkę na noc do takich warunków. Zaproponowałam mu (widuje teraz córę co 2 weekend) by odbierał ją z przedszkola np w 2 dni tygodnia - nie, bo on pracuje (a ja to kurna co, leżę i pachnę) i nie ma na to czasu. Więc raczej na siłę dziecka mu wciskać nie będę. Szkoda mi tylko mojej córeczki. Parę miesięcy temu pani w przedszkolu mi powiedziała, ze córka płakała, ze tatuś się z nią nie bawi. Łzy mi w oczach stanęly.
                                      Ale przed obcymi ludźmi gra tatusia z obrazka.
                                      • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:19
                                        Teraz jest jaśniej. Jeżeli am słabe kompetencje wychowawcze, to oczywiście rzecz będzie rozstrzygnięta.

                                        Zobacz jednak niżej:

                                        > Paradoksalnie więcej czasu spędza z dzieckiem gdy jesteśmy w separacji.

                                        O coś takie mi chodzi. O to, żeby go postawić w takiej właśnie sytuacji. Przemyśl, czy nie warto. Bo pamiętaj, dla dziecka, słaba obecność drugiego rodzica to z klucza jest krzywda. I nie warto własnych żali do tego rodzica przelewać na takie skutki dla dziecka.
                                        Mówi o tym to, co napisałaś tutaj:
                                        > córka płakała, ze tatuś się z nią nie bawi. Łzy mi w oczach stanęly.

                                        > On teraz wynajmuje gdzieś kątem pokój ze wspólna łazienką i bez kuchni więc nie ma takiej opcji bym chociaż pozwoliła mu wziąć córkę na noc do takich warunków.

                                        Ja bym się skupiła na tym, by on miał szansę wynajmować coś lepszego, gdzie będzie mógł córkę zabierać. To jest w interesie Was wszystkich.

                                        > .... nie, bo on pracuje (a ja to kurna co, leżę i pachnę) i nie ma na to czasu.

                                        To jest oczywiście nie ok z jego strony, ale Ty tez musisz sobie uświadomić, że im bardziej będziesz brała na siebie opiekę, tym on bardziej będzie się czuł w tytule "prawa do odmowy". Tak to działa, zwłaszcza u osób niedojrzałych.

                                        Sumując: jest w Twoim interesie (już nie mówię o interesie córki), żeby go aktywizować rodzicielsko.
                                        Naprawdę dużo zależy od tego, co TERAZ w tym zakresie wypracowujecie. Jak się ustali model separowania go od dziecka, to będzie Wam trudno z tego wyjść.

                                        Zostaw, w co gra z obcymi. Ty go stawiaj przed możliwością (czytaj: koniecznością) bycia rodzicem rzeczywistym. Niezależnie od Waszych konfliktów i Waszego rozstania.
                                        • triss_merigold6 AAaaa rotfl <ociera łzy> 14.10.15, 13:23
                                          Ja bym się skupiła na tym, by on miał szansę wynajmować coś lepszego, gdzie będzie mógł córkę zabierać. To jest w interesie Was wszystkich.


                                          Znakomity dowcip.
                                          • vilez Re: AAaaa rotfl <ociera łzy> 14.10.15, 13:25
                                            A to czemu?
                                            • ola_dom Re: AAaaa rotfl <ociera łzy> 14.10.15, 13:29
                                              vilez napisała:

                                              > A to czemu?

                                              Jak proponujesz się na tym skupiać?
                                              • vilez Re: AAaaa rotfl <ociera łzy> 14.10.15, 13:35
                                                Normalnie: najpierw nazwać problem. "Masz obecnie złe warunki mieszkaniowe, które to warunki nie pozwalają Ci się opiekować dzieckiem u siebie. Zależy mi na tym, że dziecko miało obojga rodziców. Zastanówmy się, co z tym zrobić."

                                                I się zastanowić. Wspólnie. Bo to jest we wspólnym interesie. To jest sprawa obojga rodziców, a nie tylko tego, który nie ma własnego mieszkania.

                                                • ola_dom Re: AAaaa rotfl <ociera łzy> 14.10.15, 13:39
                                                  vilez napisała:

                                                  > I się zastanowić. Wspólnie. Bo to jest we wspólnym interesie. To jest sprawa obojga rodziców,
                                                  > a nie tylko tego, który nie ma własnego mieszkania.

                                                  I naprawdę szczerze wierzysz, że w TYM przypadku, gdzie ludzie od początku nie rozmawiali ze sobą o kasie, teraz są w separacji - WSPÓLNIE coś w tej sprawie uzgodnią?????

                                                  Tak poza tym - masz 100% racji. W teorii, jak zwykle.
                                                  • vilez Re: AAaaa rotfl <ociera łzy> 14.10.15, 14:15
                                                    Ja ani wierzę ani nie wierzę, ja pytam i podpowiadam, co jest możliwe i podpowiadam ewentualne wyjścia.

                                                    Rację mam nie tylko w teorii. W praktyce też. Jako i w obserwacji praktyki znajomych.

                                                    Poza tym, niżej wyszło, że pan dokładał się finansowo do mieszkania, więc chyba obraz wcale nie jest tak klarowny, jak się wydawało na początku.
                                                  • ola_dom Re: AAaaa rotfl <ociera łzy> 14.10.15, 16:44
                                                    vilez napisała:

                                                    > Ja ani wierzę ani nie wierzę, ja pytam i podpowiadam, co jest możliwe i podpowiadam
                                                    > ewentualne wyjścia.

                                                    No racja, teoretycznie w ogólności świetne pomysły. Ja jednak pytałam o TEN przypadek - bo to go tu roztrząsamy.

                                                    > Poza tym, niżej wyszło, że pan dokładał się finansowo do mieszkania, więc chyba
                                                    > obraz wcale nie jest tak klarowny, jak się wydawało na początku.

                                                    Dokładał się? Bo ściany pomalował?
                            • koronka2012 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:56
                              Vilez, bez urazy, ale piszesz jak potłuczona. Co znaczy "matka godziła się"?
                              Jaki realny wpływ miała ta matka na tego ojca, w sytuacji, kiedy nawet nie była w stanie wyegzekwować od niego konkretnego dokładania się do potrzeb ich rodziny? co niby miała zrobić? płacić jego alimenty z własnej pensji?

                              Pobyt "przy obojgu" skutkuje w przypadku takich panów jedynie tym, że wszystkie koszty poza jedzeniem i tak spadają na matkę. Miałam taki realny przykład wśród znajomych - kiedy to tatuś chore dziecko odwoził skwapliwie do matki, żeby to ona zapłaciła za lekarza i wykupiła recepty i zorganizowała opiekę. Tatuś zarabiający kilka średnich krajowych, dodam.
                              • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:24
                                Jaki miała mieć wpływ? Taki, jak każdy może mieć na własnego współmałżonka.
                                A jak się nie ma tego wpływu, to się takie małżeństwo kończy.

                                Pobyt przy obojgu skutkuje nie tylko odciążeniem finansowym w tym zakresie, To także inne realne dobra, jakie wynosi dziecko. Naprawdę, ojciec to nie tylko pieniądze. (choć taka perspektywa w Polsce przeważa).
                                Pieniądze to się w takiej ekstremalnej sytuacji załatwia sądownie. Także przy opiece wspólnej jest to możliwe.
                                Co oczywiście nie oznacza, że w tym przypadku jest możliwe. Na razie badamy sytuację.
                                • ola_dom Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:31
                                  vilez napisała:

                                  > Jaki miała mieć wpływ? Taki, jak każdy może mieć na własnego współmałżonka.
                                  > A jak się nie ma tego wpływu, to się takie małżeństwo kończy.

                                  Albo trwa do usranej śmierci pierwszego z małżonków.

                                  Ktoś tu przed chwilą coś napisał o teoretycznych modelach, czy czymś takim...
                                  • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:37
                                    > Albo trwa do usranej śmierci pierwszego z małżonków.


                                    No chyba jednak nie czytałaś uważnie. Bo tutaj akurat nikt o trwaniu małżeństwa do usr..nie pisze, nawet autorka. JA zaś pisałam o trwaniu do usr.. śmierci w konflikcie porozwodowym. To jest różnica.
                                    Tyle co do modeli.
                                    • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:25
                                      Vilez, czy ty, reasumując, proponujesz, żeby Cozababa:

                                      a) oddała dziecko pod opiekę ojcu;
                                      b) opłacała alimenty na jego dziecko z poprzedniego związku;
                                      c) wynajęła mu większe mieszkanie?
                                      • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:48
                                        a) Nie
                                        Namawiam do przemyślenia rozwiązania, jakim jest poszerzenie pola ojcowskiej opieki. Formy do przegadania.

                                        b) Od czapy pytanie.

                                        c) Nie. Namawiam do zainteresowania się powodami takiego a nie innego mieszkania ojca. Bo mogą być one, te powody, powiązane z sytuacją ich związku. Np. finansowymi. Lub np. koncepcyjnymi (facet zakłada, ze i tak guzik zobaczy dziecko u siebie, to po co ma się szarpać na coś lepszego). Lub psychicznymi, facet jest w dołku psychicznym i nie myśli o czymś lepszym. Nie wiem, jak to u nich jest. Podpowiadam, co może być...
                                        • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:00
                                          b) nie od czapy. Twierdzisz gdzieś tam wyżej, że to wina Cozababy, że na starsze dziecko płacą dziadkowie, więc teraz uzasadniaj tezę.

                                          c) czegoś nie doczytałam, mąż Cozababy jest jeszcze niepełnoletni? Ona się teraz ma martwić, czy się bidulkowi czasem psychika nie załamała?
                                          • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:21
                                            b) "Winą" (wolę słowo: odpowiedzialność) jej było, że wyszła za faceta, który tak załatwiał te sprawy (że rodzice płacą za niego). I że się godziła na to tyle lat, ergo: podzielała racje stojące za tym.

                                            c) No ja my ślę, że każdy z nas- dorosłych- ma prawo być w dołku, nie tylko osoba niepełnoletnia. Zwłaszcza, że ta para jest w kryzysie- nic dziwnego, że ktoś może być w dołku (on, ona, oboje, dziecko). Dobrze jest w takiej sytuacji nie myśleć tylko o sobie, ale także o tym, by wszyscy wyszli z tego optymalnie. Bo summa summarum, to się wszystkim będzie opłacało.
                                            • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:27
                                              vilez napisała:

                                              > I że się godziła na to tyle lat, ergo: podzielała racje stojące za tym.

                                              Nadinterpretacja. Nie koniecznie musiała podzielać.
                                              Autorka pisze, że o tym, że to rodzice męża płacą na tamto dziecko dowiedziała się niedawno. Może zakładała, że mąż na tamto dziecko płaci sam (też bym tak założyła!)? Może dlatego miała skrupuły by cisnąć go o kasę? Może o tamtym dziecku też dowiedziała się niedawno?
                                              • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:40
                                                No ja tego zasadniczo nie kupuję. Tak ważne sprawy się omawia przed ślubem- kto i ile płaci, jak będą wyglądały finanse.

                                                Podobnie jak nie kupuję tego, że pan się nie opiekuje ich dzieckiem, jeśli się opiekował (załóżmy) tamtym dzieckiem. A jeśli się nie opiekował, to...przecież musiała to widzieć. Czyli i tu wracamy do punktu zgody na taką sytuację.

                                                Takie rzeczy widać przed ślubem.
                                                Oczywiście, to nie wyklucza, ze Pan kłamał z premedytacją i latami fałszowął sytuację. Ale to mniej prawdopodobne, niż to, że naszej autorce teraz( w kryzysie) się zmieniła perspektywa, a wcześniej się na to godziła (Brzytwa Ockhama).
                                            • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:49
                                              b) patrz Georgina;

                                              c) każdy ma prawo być w dołku, ale nikt nie ma obowiązku się tym dołkiem zajmować oprócz osób, które taki obowiązek mają w umowie o pracę i do któtych załamany były może się w każdej chwili udać, zakazu nie ma. Obowiązkiem Cozababy nie jest lanie śloz nad ciężką sytuacją byłego, lecz nakarmienie i ubranie córki. A co za tym idzie, zmuszenie byłego za pomocą środków prawnych do partycypacji w karmieniu i ubieraniu.
                                            • koronka2012 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 21:36
                                              vilez napisała:

                                              > b) "Winą" (wolę słowo: odpowiedzialność) jej było, że wyszła za faceta, który t
                                              > ak załatwiał te sprawy (że rodzice płacą za niego). I że się godziła na to tyle
                                              > lat, ergo: podzielała racje stojące za tym.

                                              Po pierwsze - z tego co pisze, dowiedziała się o tym niedawno, co nie dziwi w sytuacji jeśli facet nie dopuszczał jej w ogóle do tej sfery. Co ma do tego decyzja podjęta parę lat wcześniej w nieświadomości podejścia pana do kasy?

                                              Po drugie - racjonalnie rzecz biorąc - jaka jest różnica pomiędzy tym, że dziadkowie płacą alimenty sami, a tym, że np. wspomagają swojego syna finansowo? moim zdaniem - wychodzi dokładnie na to samo.
                                              Wolno im. Nie jest to sprawą autorki jak dysponują swoimi pieniędzmi.
                                              • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 15.10.15, 18:48
                                                Ale jest dla niej problem. Dlatego, że boi się, iż to oznacza brak zaangażowania ojca w utrzymanie dziecka.
                                                Moim zdaniem -masz rację, że nie powinno. Ale: działa. Czy podstawnie, czy bezpodstawnie- oto pytanie.
                • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:39
                  No, sądu nie unikniesz, ale uwierz, że to da się przeżyć.

            • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:35
              Cozababa, liczysz wszystko, co wydajesz. Żarełko, buty, płaszczyk, radę rodziców, książki do szkoły, swoje buty i płaszczyk, kredyt, czynsz, wodę, prąd, wydatki okazjonalne acz uzasadnione (rowerek, plecak, wyjazd na ferie). Od sumy odejmujesz swoją pensję, reszty zaokrąglonej w górę żądasz od męża. W pozwie piszesz dokładnie to, coś tu napisała. I włala.
    • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:46
      Z tego chleba mąki nie będzie. Tak ogólnie- ani z małżeństwa, ani z jego płacenia na dziecko.
      Można by się pozastanawiać, dlaczego wybrałaś takiego dupka na męża i dlaczego tyle lat pozwalałaś na to, by Cię tak traktował i dlaczego nadal piszesz "Mam wrażenie, ze związałam się z egoistycznym dupkiem". To bowiem nie jest wrażenie, to jest rzeczywistość, no chyba, że są jeszcze jakieś inne aspekty tego wszystkiego, o których nie piszesz.
      Ale to tak dla przemyślenia dla Ciebie...warto to rozwiązać, bo od tego może zależeć, czy nadal będziesz się cykać skonfrontować się z mężem.

      Tutaj pozostaje wnieść do sądu o zabezpieczenie potrzeb rodziny i załatwiać sprawę przez komornika. No i uporać się z decyzją o rozstaniu.
      • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 10:48
        Pewnie się zakochała.
        W kwestii płacenia - będzie, jeśli pani zacznie egzekwować konkretnie via sąd, a nie pozwalać, żeby małżonek rzucał jej z łaski 300 zł i twierdził, że ciągnie od niego kasę.
        • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:24
          I zakochana nie widziała, ze pan nie płaci alimentów na pierwsze dziecko tylko jego mama? A może się na to godziła?
          Od kiedy to zakochanie pozwala na takie traktowanie? I ile lat trwa - nawet tak durne- zakochanie?
          Zacznijmy od tego: co ma mieć w ogóle do tego zakochanie. To jest poziom recepcji rzeczywistości i podstawowych norm etycznych.
          • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:52
            To, że stan zakochania zmienia percepcję rzeczywistości.
            • edw-ina Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:59
              Ale trwa dwa do maksymalnie 4 lat, inaczej organizm by tego nie wytrzymał.
            • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:00
              No wiesz, kobiety potrafią się w księdzu czy zakonniku zakochać więc rozwodnik z dzieckiem nie jest jakimś szczególnie niezrozumiałym wyborem.
              • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:13
                Niektóre w pospolitym dziwkarzu i alkoholiku. I to jest dopiero niezrozumiały wybór.
                • mag1982 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:55
                  A co to ma do rzeczy w opisywanej przez autorkę sytuacji?
                  • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:04
                    Zapytaj Triss. Ona zaczęła dziwny off top.
                    • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:38
                      Sorry, to nie Triss zaczęła "dlaczego wybrałaś takiego dupka na męża".

                      Dla mnie EO podwątku, bo to w tej chwili nie należy do sprawy. Jest dana sytuacja, której trzeba zaradzić.
                      • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:05
                        Ależ ma to bardzo dużo do rzeczy. To, jakich partnerów sobie wybieramy i na co się godzimy w relacji z nimi. Wiedziała, ze ma dziecko, zapewne widziała, jakie ma z nim reakcje, jak układa sprawy finansowe. Dalej, widziała -przez lata- jak on ustawia te wszystkie sprawy także z nią i ich dzieckiem.
                        To pytanie jest bardzo ważne dla dalszego przebiegu sprawy.
                        • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:29
                          Nie, nie jest. Dla dalszego przebiegu sprawy w tej chwili są ważne przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz to, jaki Cozababa zamierza z nich zrobić użytek. Głęboką psychoanalizą od czasów dzieciństwa córki nie nakarmi.
                          • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:50
                            Ale w tym zakresie podpowiedzi już zostały udzielone. Ode mnie także.
                            • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:03
                              Żeby się zastanowiła, czy jeszczemąż ma gdzie mieszkać i czy się przypadkiem nieszczęśnik nie załamuje? Rada roku, naprawdę.
                              • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:26
                                Nie, zupełnie inna rada, i to w pierwszym moim wpisie. Naprawdę nie umiesz czy nie chcesz znaleźć? Po Tobie bym się tego akurat nie spodziewała, serio.
                                Zacytuję:
                                "Tutaj pozostaje wnieść do sądu o zabezpieczenie potrzeb rodziny i załatwiać sprawę przez komornika. "

                                W tym natomiast podwątku rozmawiamy o czymś innym.

                                • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:53
                                  A to mi umknęło, przepraszam. Nadal uważam, że podwątek jest zbędny i niepotrzebnie zaciemnia wątek główny. Cozababę należy namawiać na ruszenie tyłka do sądu, nie na rozkminianie, jakie to traumy z dzieciństwa spowodowały, że ma dziecko z dupkiem. Porozkminia sobie w wolnej chwili po złożeniu pozwu.
                                  • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 16:08
                                    :-) Nie szkodzi.

                                    Zgadzam się z Tobą, że jej trzeba do sądu. I to pilnie. Dla mnie to oczywiste.
                                    Nie zgadzam się, że niepotrzebne jest jej rozpatrzenie się, w jakim mechanizmie toksycznej relacji z nim tkwi z mężem, bo jeśli tego nie rozezna, to on ja będzie nadal kołował.
                                    A jak napisałam gdzieś niżej, w Polsce liczyć na ściągalność alimentów (także komorniczą) to... To jest potrzebne dla jej lepszego radzenia sobie z nim.
                                    • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 16:24
                                      Ale rozkminianie nie zwiększy ściągalności alimentów, naprawdę :) Ja wiem, że zamiłowanie do rozkminiania jest specyfiką tego forum i jestem zaskoczona, że jeszcze nikt autorki nie wysłał na terapię. Natomiast od radzenia sobie z byłym i zapobiegania kołowaniu są w tej chwili ludzie zupełnie innej specjalności. Nazywają się adwokaci.
                                      • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 15.10.15, 18:51
                                        Oczywiście :-)
                                        Ja nawet pokusiłam się o prognostyk: alimenty są w Polsce trudno ściągalne na wszystkich poziomach- po komorniczy włącznie.
                                        I z tego wynikała moja uwaga o tym, by REALNIE obciążyć ojca wydatkami przez REALNE zaangażowanie go w opiekę nad dzieckiem.

                                        Ale na tę opiekę, żeby była możliwa, trzeba POZWOLIĆ.
                                        • yoma Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 15.10.15, 19:54
                                          To realnie można go posłać do pierdla. Alimenciarzy tam wykopują do pracy.
                                          • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 15.10.15, 20:48
                                            Żeby tak było....
    • basiastel Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 11:19
      I to jak najszybciej. Mąż się uchylał, uchyla i będzie uchylał od finansowania dziecka i nie ma innej metody, by zobowiązania egzekwować. Jak będą kłopoty, to możesz pozwać jego rodziców, a ci już synka zmobilizują do płacenia.
      • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:06
        A czy możecie mi wskazać gdzie ja popełniłam błąd. Tzn jak mogłam to rozwiązać wcześniej. Zapobiec takiej sytuacji. Jak kwestie finansowe wyglądają w zdrowej relacji? Wydaje mi się, że taką mieli moi rodzice ale teraz sama już nie wiem. Ludzie tak rzadko chcą rozmawiać o kasie w towarzystwie.
        A i owszem, nadal go chyba kocham.
        A o tym, że to jego rodzice płacą mu alimenty dowiedziałam się niedawno. Kasa to jego tabu.
        • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:10
          No właśnie kasa nie powinna być tabu.
          • alpepe Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:15
            no właśnie, nie w rodzinie, bo to już była rodzina, nie tylko małżeństwo. O ile małżeństwo potrafię zrozumieć, o tyle takiego wydzielania kasy osobie, która musi jeszcze myśleć o utrzymaniu dziecka, nie rozumiem.
        • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:19
          W zdrowej relacji ludzie rozmawiają o pieniądzach i wspólnie ustalają priorytety.
          Gdzie Ty popełniłaś błąd tego nie wiemy. Albo godząc się na dziwne priorytety, albo w ogóle o nich nie rozmawiajac.
          Dlatego Cię zapytałam, czy i dlaczego się na to wszystko godziłaś. Godziłaś się?
          • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:39
            Każda moja próba rozmowy o pieniądzach, bieżących potrzebach, kończyła się kłótnią, oskarżaniem mnie, że ciągnę od niego kasę. I dalej to samo - 900zł rzucone w kolejnym m-cu. to nie tak, że nie próbowałam rozmwiać. Może robiłam to w niewłaściwy sposób. Tylko nie wiem jaki w takim razie jest właściwy. Pojawiał się problem (np. dopłata za prąd - rozmowa, odpowiedź - nie dam ci bo nie mam; i ja musiałam zadłużać się by spłacić; nie było czegoś co znam z domu rodzinnego np."słuchaj musimy coś wymyśleć, przeanalizujmy na czym możemy zaoszczędzić albo jak dorobić żeby to spłacić, jak rozwiązać ten problem). Moje mieszkanie, rachunek na mnie, mój problem. I tak trwałam w tym latami.
            • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:50
              Jeżeli rozmawialiśmy, i z jego powodu nie potrafiliście się dogadać, to dlaczego byłaś z nim tak długo?
              No i podstawowe pytanie: dlaczego mieliście osobne budżety?

              Posłuchaj. wyżej Ci radzę pewną strategię, mianowicie zaangażowanie go bezpośrednie w opiekę nad dzieckiem. Jakim jest ojcem, możesz napisać?
            • ola_dom Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:53
              cozababa123 napisał(a):

              > Może robiłam to w niewłaściwy sposób.

              Obawiasz się, że jeszcze nie dość czule obchodziłaś pana i temat na paluszkach?
              Nie szukaj w sobie winy tam, gdzie ewidentna wina jest pana.
              • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:05
                Dokładnie.
              • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:07
                ola_dom napisała:

                > Nie szukaj w sobie winy tam, gdzie ewidentna wina jest pana.
                >
                Moim zdaniem nie jest to aż takie czarno białe. Autorka weszła w taki układ i znosiła go przez ileś tam lat, szlachetnie płacąc za wszystko ze swojej kieszeni i przyjmując od pana co łaska oraz jego wyrzuty, że za dużo. Ja chyba po pierwszym takim tekście albo zażądałabym płacenia po połowie albo wystawiłabym walizki. Zanim jeszcze pojawiłoby się dziecko.
                Pan oczywiście jest dziad i cwaniak, ale jeśli dziewczyna od lat tkwi w takim układzie to sorry, ale warto uświadomić sobie, gdzie popełniło się błąd, choćby po to by kolejny raz go nie powtórzyć.
                • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:11
                  Zapewniam Cię, że szarpanie sie o kasę błyskawicznie leczy miłe dziewczyny z bycia miłymi.
                  • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:31
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Zapewniam Cię, że szarpanie sie o kasę błyskawicznie leczy miłe dziewczyny z by
                    > cia miłymi.

                    I bardzo dobrze. Ja nie wiem jakie zalety musi mieć facet, żeby z nim być, mimo iż wprowadza się do mojego mieszkania i nawet nie raczy dołożyć się do rachunków. Z tego co autorka pisze to ojcem też nie jest jakimś cudownym. A zaraz się jeszcze okaże, że przy rozwodzie to ona będzie musiała mu oddać połowę rat, które sama spłacała w trakcie trwania małżeństwa.
            • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:54
              cozababa123 napisał(a):

              > Pojawiał się
              > problem (np. dopłata za prąd - rozmowa, odpowiedź - nie dam ci bo nie mam; i ja
              > musiałam zadłużać się by spłacić;

              Może właśnie tutaj popełniałaś błąd? Dlaczego to TY się zadłużałaś, dlaczego to TY kombinowałaś jak zapłacić za prąd.
              Zamiast na przykład powiedzieć: ja też nie mam. Co w związku z tym proponujesz zrobić? Mieszkasz= z prądu korzystasz= za prąd płacisz.

              Może po prostu przyzwyczaiłaś pana, że to Ty troszczysz się o finanse i on nie musi. On Ci łaskawie da, ile uzna za stosowne.
              Gdy wprowadzał się do Ciebie to czy nie ustaliliście jak będzie wyglądała kwestia opłat, rachunków, jedzenia? Czy po prostu pan się radośnie wprowadził i miał wszystko gdzieś? A może Ty nigdy po prostu mu nie powiedziałaś: słuchaj, prąd jest tyle, gaz tyle, jedzenie tyle- płacimy to po połowie.

              Ja jak jeszcze pomieszkiwałam ze swoimi różnymi eksami to w zasadzie zawsze na początku takiego mieszkania było ustalane co i jak płacimy. To chyba normalne? Zazwyczaj było wspólne konto, z którego płaciło się jedzenie, prąd, gaz, internet. I na to konto każdy wpłacał tyle samo, wszystkie rachunki szły po połowie.
              Z jednej strony rozumiem, że skoro mieszkanie jest Twoje i tylko na Ciebie, to mąż może nie chciał spłacać rat Twojego kredytu. Ale rachunki, jedzenie, przedszkole dziecka to zupełnie inna bajka.

              • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:04
                Bo to jej mieszkanie i czuła sie odpowiedzialna. Nie zapłaci = zadłuży.
                Pan nie czuł się odpowiedzialny.
                IMO była zbyt miła, ugodowa, wyrozumiała + zapewne łyknęła rzewny kit, że eksia oskubała pana doszczętnie. Częsty błąd kobiet.
                Gdyby powiedziała jasno "nie płacisz = wyp...laj" od razu, na samym początku, to pewnie układ by się skończył szybciej niż zaczął.
                Teraz to nie ma znaczenia, istotne są potrzeby dziecka i pan musi je finansować, czy mu się to podoba, czy nie.
                • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:13
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Gdyby powiedziała jasno "nie płacisz = wyp...laj" od razu, na samym początku, t
                  > o pewnie układ by się skończył szybciej niż zaczął.

                  A tego to nie wiadomo. Może by stwierdził, że laska ma jaja, nie da się robić w konia i bardziej by ją szanował. Niestety obserwuję tę dziwną prawidłowość, że często ostre postawienie sprawy wobec takich dupków budzi respekt i można osiągnąć o wiele więcej niż dobrym sercem i rzewnymi łzami.
                  • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:30
                    Dokładnie o to mi chodzi, Georgina. O stawianie granic. Czemu ich nie stawiała? Przecież to było przyzwolenie na to, co się działo.
                    I lepiej dla niej samej, by się dowiedziała, czemu tak to wszystko przebiegało, bo w ten sposób nauczy się mieć pod kontrolą swoje życie.
                    A stawianie granic rzeczywiście skutecznie leczy wielu egoistów ich zakusy przerzuca kosztów na drugą stronę.
                  • aandzia43 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 22:26

                    > A tego to nie wiadomo. Może by stwierdził, że laska ma jaja, nie da się robić w
                    > konia i bardziej by ją szanował.

                    Niestety piękna i słuszna ze wszech miar idea stawiania granic nie działa na dupków zaawansowanych. To znaczy działa, ale jako czynnik eliminujący dupka z gry czyli z życia kobiety. Z obserwacji wynika mi, że jeśli facet bez żenady zachowuje się w pewien sposób LATAMI i nie tylko wobec tej kobiety, to ma ku temu bardzo silne predyspozycje. Tak silne, ze musi, inaczej się udusi, a właściwie inaczej nie potrafi i przyparty do muru oddala się w podskokach uprzednio nerwowo a gwałtownie zareagowawszy na dyskomfort.

                    --
                    A nie wiecie, że jak facet obieca, że coś zrobi, to to zrobi i wcale nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku :-)by nniunnia1
                • ola_dom Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:28
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Teraz to nie ma znaczenia, istotne są potrzeby dziecka i pan musi je finansować, czy mu się to podoba, czy nie.

                  A zastanawianie się na błędem po to, żeby go nie powtórzyć w przyszłości, to chyba jeszcze daleeeeeko przed autorką. Bo jasno przyznaje, że wciąż kocha męża i chciałby ten układ (bo przecież nie związek) nareperować, co mnie, przyznam szczerze, zmroziło.
                  • aandzia43 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 22:30
                    Bo jasno przyznaje, że wciąż kocha męża i
                    > chciałby ten układ (bo przecież nie związek) nareperować, co mnie, przyznam s
                    > zczerze, zmroziło.

                    Zmroziło.
              • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:06
                "Zamiast na przykład powiedzieć: ja też nie mam. Co w związku z tym proponujesz zrobić? "

                Jego odpowiedź zwykle była - "nie wiem". Koniec rozmowy. Ściana.

                Ja nie oczekiwałam by spłacał kredyt za moje mieszkanie. Chociaż mieszkał w nim ze mną od samego poczatku.
                • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:19
                  cozababa123 napisał(a):

                  > "Zamiast na przykład powiedzieć: ja też nie mam. Co w związku z tym proponujesz
                  > zrobić? "
                  >
                  > Jego odpowiedź zwykle była - "nie wiem". Koniec rozmowy. Ściana.
                  >
                  No widzisz, ja w takiej sytuacji pewnie bym po prostu nie zapłaciła i pozwoliła w sposób kontrolowany panu odczuć konsekwencje. Np nie zapłacić za telewizję, internet czy co tam on lubi. Niech odetną. Kupić jedzenie tylko sobie i dziecku i powiedzieć, że na obiad dla niego już nie starczyło. Może wtedy zrozumie, że nie ma żartów. Tylko na takie wychowywanie po tylu latach to już pewnie trochę za późno.


                  > Ja nie oczekiwałam by spłacał kredyt za moje mieszkanie. Chociaż mieszkał w nim
                  > ze mną od samego poczatku.

                  No wiesz, w końcu Twoje mieszkanie. Pewnie powinien Ci płacić jakiś czynsz czy coś. Aczkolwiek ja wciąż nie rozumiem jak to wyglądało na samym początku, kiedy podjeliście decyzję o wspólnym zamieszkaniu, kiedy pan zawitał w Twoim mieszkaniu z walizkami? Naprawdę nie było żadnej rozmowy o tym w jaki sposób będziecie płacić za wspólne rachunki? Nie ustaliliście jakiś zasad?
                  • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:45
                    To było tak, że ja kupiłam mieszkanie w stanie deweloperskim. Kupowąłam dziurę w ziemi. Gdy blok wyrósł z tej dziury pojawił się ON. Pomógł mi je wykończyc i jakoś tak nie wiem naturalnie wyszło że razem tam się wtedy wprowadziliśmy. Była rozmowa odnośnie kasy, nie zdawałam sobie sprawy z tego, ze po prostu kłamał przytakując.
                    Gdzieś padło pytanie dlaczego tak długo w tym trwałam. Bo jest dziecko. bo zostałam wychowana, że pieniądze to nie wszystko, że nie są najważniejsze. Romantyczna dusza :( I tak próbowałam, rozmawialam, ale nic... aż nie wytrzymałam. Zresztą to, że nie angażował się w koszty, w wychowanie córki, zupełnie nie poświęcał nam czasu. Żylismy obok. Miałam dość, kim ja jestem, kucharką, sprzątaczką, kochanką, praczką i jeszcze mam dbac o finanse?
                    • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:11
                      Skoro Ci pomógł wykończyć to mieszkanie, to nie jest tak, że nic nie dawał. W sumie dawał na coś, co nie jest jego. Ma też prawo do zwrotu nakładów na Twoje mieszkanie. I nie musi mieć na to rachunków, sąd może wziąć pod uwagę zeznania świadków w tym względzie.

                      Jeżeli to były duże nakłady, to może on czuje się oszukany, w sensie: naciągnięty czy wykorzystany? Może to jest jakiś nieobgadane, a drażliwe miejsce między Wami?

                      • cozababa123 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:25
                        Doprecyzuję. Pomagał wykańczać tzn. bardziej wkładem pracy np. pomalował ściany, sufit. Meble i materiały wykończeniowe, ekipa były (są nadal) z tego kredytu - mojego.
                    • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:45
                      cozababa123 napisał(a):

                      > jakoś tak nie wiem naturalnie wyszło że razem tam się wtedy wprowadziliśmy.

                      "Jakoś"... słowo klucz. No to teraz jakoś tak jest.
                      Może jestem wyrachowaną materialistką, ale nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie ja kupuję mieszkanie, biorę na siebie kredyt i nagle "jakoś tak nie wiem" wprowadza się do tego mojego mieszkania pan, który żyje w tym mieszkaniu w pełnym wymiarze czasu i nie dokłada się do rachunków, jedzenia i z którym co miesiąc muszę się szarpać o kasę.
                      Ja już pomijam, że nie ogarniam, że on nie miał żadnych skrupułów... ale, że Ty się na to zgodziłaś nie uzgadniając z nim zasad wspólnego mieszkania?

                      > Była rozmowa odnośnie kasy, nie zdawałam sobie sprawy z tego, ze po prostu kłamał
                      > przytakując.

                      No dobrze, skoro była rozmowa, to przecież po pierwszym czy drugim rachunku, ktorego on nie chciał płacić zorientowałaś się, że coś jest nie tak? Co wtedy zrobiłaś? Powiedziałaś, że chcesz aby rachunki były płacone po połowie?
                      Wtedy był czas by podjąć temat, zweryfikować potencjalne niedogadanie się czy jego kłamstwa. Ustalić jeszcze raz zasady, otworzyć wspólne konto, na które oboje przelewacie określoną sumę. Wtedy on albo by się puknął w głowę, ustawił zlecenia stałe bo Cię kocha i chce z Tobą mieszkać, albo stwierdziłby, że aż tak mu na związku nie zależy by za siebie płacić i się wyprowadził.

                      > Gdzieś padło pytanie dlaczego tak długo w tym trwałam. Bo jest dziecko.

                      No ale dziecka chyba jeszcze nie było kiedy kupowałaś to mieszkanie i on się do Ciebie wprowadzał?

                      >bo zostałam wychowana, że pieniądze to nie wszystko, że nie są najważniejsze.

                      Oczywiście, że pieniądze to nie wszystko. Ale robienie z siebie jelenia i bohaterskie płacenie za wszystko samej niestety nie wróży dobrze związkowi.


                      > :( I tak próbowałam, rozmawialam, ale nic... aż nie wytrzymałam. Zres
                      > ztą to, że nie angażował się w koszty, w wychowanie córki, zupełnie nie poświęc
                      > ał nam czasu. Żylismy obok. Miałam dość, kim ja jestem, kucharką, sprzątaczką,
                      > kochanką, praczką i jeszcze mam dbac o finanse?

                      Wiesz, ja zawsze uważam, że obie strony kształtują związek. Nigdzie nie jest napisane, że miałaś dbać o finanse. Przyjęłaś taką rolę i warto to sobie uświadomić a nie użalać się nad swoim losem i niegodziwym facetem. Mogłaś związkiem pokierować innaczej, albo mogłaś wyjść z tego układu gdy okazało się, że facet kłamie i zamierza żyć na Twój koszt.

                      Naprawdę nie chcę Cię dołować, ale myślę, że musisz wyjść z tej roli biednej pokrzywdzonej sierotki, bo czas trochę zawalczyć o siebie. Ulegasz mężowi, boisz się go, liczysz że może jeszcze coś.. a on na tym jedzie.
                      • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:20
                        PS
                        Nie chcę, żebyś odebrała moje posty jako atak albo krytykę Twojej osoby, bo wiem, że tylko na Tobie się tutaj skupiam.
                        Ale: długo możnamy roztrząsać jakim niegodziwcem jest Twój mąż i uzalać się nad Twoją krzywdą. Tylko, że to niewiele da. Uważam, że kluczowe jest abyś przestała się łudzić, że mąż się zmieni, że może zrozumie, może się poprawi...
                        Powinnaś myśleć o tym co TY możesz zrobić realnie aby poprawić sytuację. A to już dziewczyny radziły- do sądu po alimenty.
                  • koronka2012 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:23
                    georgina04 napisała:
                    > No wiesz, w końcu Twoje mieszkanie.

                    Owszem, tylko weź pod uwagę, że w praktyce wszystko, co ona spłaciła sama z własnej pensji, może być przedmiotem podziału. I nie jest to sprawiedliwe, że do płatności to było "jej" ale on przez x lat korzystał bez dokładania się, a w dodatku należy mu się połowa spłaconej kasy.

                    > Naprawdę nie było żadnej rozmowy o tym w jaki sposób będziecie
                    > płacić za wspólne rachunki? Nie ustaliliście jakiś zasad?

                    Cóż - problem chyba leży po części w tym, że pan się sam do tego nigdy nie garnął, a nie jest to komfortowe, jeśli trzeba wyciągać z kogoś takie ustalenia wołami, bo wychodzi się na materialistyczną sucz. Na etapie zakochania po pierwsze takich rzeczy się nie zauważa, bo człowiek skupia się na innych obszarach, poza tym trudno usiąść do stołu i twardo negocjować z przeciwnikiem (a takim jest wyrachowany gość po drugiej stronie stołu)

                    A koleś to skrzątnie wykorzystał, wręcz wpędzał autorkę w poczucie winy, jeśli jakieś próby podejmowała. Wmówił jej, że skoro mieszkanie jej, to i nie ma prawa upominać się o opłaty i tak poszło.

                    • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:33
                      Jeśli tak jest, jak piszesz, to nadal pozostaje problemem do rozwiązania, dlaczego to było możliwe- że tak długo ta nienormalna sytuacja się wlokła. I żeby już na przyszłość nie było to możliwe, to warto się temu przyjrzeć. Bo jak się nie przyjrzy, to Pan ją będzie kołował jeszcze długo. A w naszym kraju i komornik niekoniecznie skutecznie ściąga alimenty, co nie jest wszak tajemnicą.
                    • georgina04 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:45
                      koronka2012 napisała:

                      > wszystko, co ona spłaciła sama z własnej pensji, może być przedmiotem podziału. I nie jest to sprawiedliwe,

                      Oczywiście, że to nie jest sprawiedliwe. Ale to ona powinna o tym myśleć spłacając kredyt z własnej pensji.


                      > Cóż - problem chyba leży po części w tym, że pan się sam do tego nigdy nie garnął,

                      Nie zgadzam się. Jeśli widzę, że facet z którym właśnie zamieszkałam nie garnie się to płacenia rachunków to albo przeprowadzam z nim poważną rozmowę albo gdy to nie skutkuje to dziękuję za współpracę. Albo godzę się na utrzymywanie księcia i płaczę w poduszkę nad niesprawiedliwością losu.

                      > a nie jest to komfortowe, jeśli trzeba wyciągać z kogoś takie ustalenia wołami,

                      Oczywiście, że to nie jest komfortowe. Ale jeśli Twój ukochany stawia Cię w takiej sytuacji, że musisz wołami wyciągać podstawowe zasady współżycia to ja bym się poważnie zastanowiła jak będzie wyglądała reszta mojego życia z takim panem.

                      > bo wychodzi się na materialistyczną sucz.

                      Nie. Nie. Nie. Wychodzisz na rozsądną odpowiedzialną za siebie kobietę. Kredyt na Twoje nazwisko, rachunki na Twoje nazwisko= Twoja odpowiedzialność.
                      Masz pełne prawo wiedzieć, czy ktoś kto będzie z tego korzystał zamierza za to płacić. Jeśli facet tego nie rozumie i nie ogarnia to tym bardziej należy mu jak najszerzej otworzyć drzwi.

                      > Na etapie zakochania po pierwsze takich rzeczy się nie zauważa,

                      Zauważa się.

                      > poza tym trudno usiąść do stołu i twardo negocjować z przeciwnikiem

                      Ale przecież na tym etapie to nie jest wcale przeciwnik, z którym trzeba twardo negocjować!
                      Zazwyczaj decyzja o wspólnym zamieszkaniu to jedna z radośniejszych decyzji w związku, wtedy jest się jeszcze z motylami w brzuchu i dlatego właśnie wtedy o wiele łatwiej takie rzeczy się ustala.


                      > Wmówił jej, że skoro mieszkanie jej, to i nie ma prawa upominać się o opłaty i tak poszło.
                      >

                      On jej wmówił a ona dała sobie wmówić. Czy jak ktoś Ci wmówi, żebyś mu dała 1000zł a Ty mu dasz to do kogo będziesz miała pretensje? Do tego co wmawiał czy do siebie, że dałaś się nabrać?

                      Jeszcze raz podkreślam, że ja nie chcę tutaj napadać na dziewczynę ani wybielać faceta. Ale jeśli ktoś nie czuje, że ma prawo domagać się od męża partycypowania w kosztach utrzymania domu i dziecka i przez lata te koszta ponosi sam to coś jest naprawdę mocno nie tak i autorka powinna się zastanowić dlaczego dała się wpuścić w taki kanał.
            • koronka2012 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:06
              Nie obwiniaj siebie za jego schizy, bo to do niczego nie prowadzi. Przyjmij do wiadomości, że w normalnym związku ludzie po prostu współpracują, myślą kategoriami "my, nasza rodzina" - a u niego tego NIGDY nie było. To nie twoja wina, że on na wasz związek patrzył pod kątem własnej wygody.

              Przy okazji chciałam ci uświadomoć, że dałaś się wpuścić w kanał - mieszkaliście u ciebie, mieszkanie owszem, twoje i on nie ma do niego żadnych praw - ale już ma prawo do spłaty połowy rat, które w okresie małżeństwa spłaciłaś z WŁASNEJ pensji. Są to nakłady z majątku wspólnego na majątek odrębny, i mimo tego, że w spłacie nie partycypował w najmniejszym stopniu i tak należy mu się połowa.
              • vilez Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 13:45
                > To nie twoja wina, że on na wasz związek patrzył pod kątem własnej wygody.

                Ale jest "winą" - lepiej: odpowiedzialnością, że się na to godziła. To był jej wkład w to, co się działo.
    • asia_i_p Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 12:31
      Tak, zdecydowanie założyć sprawę o alimenty.

      Byliście po prostu z dwóch różnych kultur - nie wiem, czy to kwestia wychowania w domu, czy wręcz urodzenia. Ty uważasz, że trzeba dawać, ile można, a on, że trzeba zachować, ile można. W takim układzie związek musi się zamienić w wyzysk ze strony mniej hojnej strony - nie dobraliście się pod tym względem. Pewnie zrobiłaś błąd za mało jasno uświadamiając mu odpowiedzialność finansową za rodzinę od samego początku, ale pewnie jako osoba mająca taką odpowiedzialność we krwi, nie wpadłaś na to, że w ogóle trzeba.

      Teraz już wiesz, że trzeba, więc załóż sprawę o alimenty.
    • martishia7 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 14:06
      Zacznij już pracować nad wyrugowaniem z głowy myśli, że załatwisz cokolwiek bez sądu - nie załatwisz. Musieć iść do sądu po swoje to nie jest wstyd, wstydzić powinien się ten, kto nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań (nawiasem mówiąc zazwyczaj dłużnicy są tj cechy pozbawieni). Jeżeli się wstydasz majestatu, to zapewniam, że sąd nie gryzie. Trzeba tylko wiedzieć a) po co się przychodzi, b) z czym się przychodzi na poparcie swoich racji, a więc odpowiednio zacząć się przygotowywać już dziś. Dobre rady masz w wątku, więc nie będę się powtarzać. Twój strach i wstyd, bo podejrzewam, że najbardziej o wstyd chodzi, to jest najlepsza pożywka dla pasożyta, którą karmiłaś go kilka ładnych lat. Pan jest mocno bezobciachowy i myślę że zadziwi Cię jeszcze nie jeden raz.
    • julita165 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 15:13
      Owszem, powinnas wystąpić o alimenty bo nie wiadomo co mu do głowy strzeli sądząc z dotychczasowego postępowania. Biorąc jednak pod uwagę, że zarabia 1800 na wiele więcej niż te 300 bym nie liczyła, tym bardziej że ma jeszcze dziecko/dzieci z poprzedniego związku
    • froshka66 Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 19:32
      Jak dotrzeć do niego i mu przetłumaczyć, że normalny człowiek bierze udział w pokrywaniu potrzeb rodziny.

      dotrzec sie nie da
      olac
      najpewniej dlatego , że pod tym wzgledem nie jest normalny niestety.
    • basiastel Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 14.10.15, 20:33
      Cwaniak, gdzie on byłby w stanie się utrzymać za 900 zł. i jeszcze na wakacje jeździć.
    • nammkha Re: Jak rozmawiać o pieniądzach 16.10.15, 21:14
      Ja bym nie rozmawiała. Bo o czym tu rozmawiać z takim du..kiem, który własnemu dziecku na jedzenie żałuje. Nie da się kochać takiego człowieka. Można ewentualnie mylić swoje uczucie z miłością.
Pełna wersja