namolna teściowa

19.10.15, 13:52
Eh, wiem, że tematów podobnych bez liku, ale zwycięża we mnie potrzeba wygadania się. Mam dziecko ponadroczne, jestem w ciąży z następnym, w związku z tym postanowiliśmy, że nie będę wracać do pracy, tylko zajmę się maluchami. Teściowa mieszka w tym samym mieście, około 40 min jazdy autobusem, niestety nie pracuje. W związku z tym, najchętniej przyjeżdżałaby do mnie codziennie, aby "pomóc". Ja już naprawdę mam dosyć ciągłego odmawiania, bo naprawdę, uwierzcie mi, ona się nie zraża, codziennie dzwoni albo wysyła wiadomość, jakie mam plany na jutro albo po prostu, o której ma być. Powiedzieliśmy jej wprost, że ustalenie było inne- a mianowicie, kiedy potrzebujemy pomocy, dajemy jej znać, i jeśli może, to pomaga. Nigdy nie było wersji wspólnej całodniowej opieki nad dzieckiem. Niestety pozostaje mi chyba dalej konsekwentnie odmawiać (ona się nie obraża, ale nie przestaje mi zadawać tego samego pytania dzień później na przykład). Ktoś ma jakiś inny pomysł?
    • amb25 Re: namolna teściowa 19.10.15, 15:16
      1. Od czasu do czasu ja zaprosic i jak u Ciebie bedzie to np. umowic sie z nia z gory na nastepny termin (blizszy niz przyszla Wielkanoc).
      2.I zrozumiec, ze Tesciowa to nie tylko sluzaca na zawolanie, przepraszam, na wtedy kiedy potrzebujesz pomocy.
      3. Ja bym sie na jej miejscu obrazila, za to, ze jestem mile widziana u Was TYLKO wtedy jak czegos ode mnie chcecie.
      • panizalewska Re: namolna teściowa 19.10.15, 15:26
        Pod pkt 1 podpisuję się wszystkimi kończynami. Niech zabierze dziecko na spacer, jeżeli bardzo Ci przeszkadza, nie chcesz z nią być, rozmawiać itp. Ona będzie szczęśliwa i Ty też. Win - win.

        A towarzysko W OGÓLE się nie widujecie? Aż tak nie lubisz jej towarzystwa?
        • koronka2012 Re: namolna teściowa 19.10.15, 15:46
          panizalewska napisała:

          > Pod pkt 1 podpisuję się wszystkimi kończynami. Niech zabierze dziecko na spacer
          > , jeżeli bardzo Ci przeszkadza, nie chcesz z nią być, rozmawiać itp. Ona będzie
          > szczęśliwa i Ty też. Win - win.

          Niekoniecznie. Miałam taką teściową i dla mnie była upiornie męczącą osobą, tą namolną pomocą wręcz dusiła - i stąd wiem, że żadne takie akcje sprawy nie rozwiązują. Bo sprawą jest brak prywatności i stała, niepożądana obecność innej osoby w domu/życiu.

          Zabranie dziecka na spacer nie urządzałoby mnie osobiście w najmniejszym stopniu, bo:
          - chciałam wreszcie pobyć SAMA we własnym domu
          - chciałam iść SAMA na spacer z dzieckiem, o której chcę i gdzie chcę
          - robić w domu to co chcę i o której chcę, bez konieczności prowadzenia small talków, choćby przechodzić pół dnia w samych gaciach, z maseczką na twarzy.
          - chciałam móc sobie zwyczajnie poczytać jak dziecko śpi, a nie siedzieć i ględzić o niczym
          - zabranie dziecka na spacer i tak oznacza przyjazd teściowej i ingerencję w moją przestrzeń,
          - nie tylko przyjazd, ale i posiedzenie, bo doprawdy trudno po prostu otworzyć drzwi, wystawić wózek bez słowa i potem zrobić to samo zamykając drzwi przed nosem i nie proponując choćby herbaty (a teściowa zapewne ochoczo to zaproszenie przyjmie)
          • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 16:01
            Koronka, dokładnie....
        • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 15:52
          Tak z ciekawości, jak to wygląda w Waszych rodzinach? Czy Wasze mamy/teściowe też chcą z Wami siedzieć codziennie cały dzień? Bo może to ze mną jest problem i ja w tym widzę przesadę?
          • panizalewska Re: namolna teściowa 19.10.15, 18:15
            Z moją teściową widzę się rzadko, mieszka daleko na szczęście ;) Dlatego poniekąd rozumiem. Moja teściowa to taki typ, który kmini coś w cichości ducha przez 5 minut i nagle wypala z tekstem ni z gruchy ni z pietruchy - najczęściej pytając się o jakąś osobę z mojej rodziny, którą słabo zna, albo o naszych znajomych, których nie zna w ogóle. I weź tu opowiadaj ze szczegółami o czyimś życiu. Po co ja się pytam. Chwila milczenia i za kilka minut to samo, albo na temat kogoś innego. Ja nie ogarniam tego sposobu rozmowy, a zwłaszcza wypytywania się o nieznajomych, zamiast np pogadać osobiście na rodzinnych imprezach, na których też teściowa gości. Więc wielbicielka plotek i informacji z trzeciej i szesnastej ręki. Ale da się też z nią normalnie pogadać jednym ciągiem o czymś normalnym. Jak nie stroi fochów to jest zupełnie normalnie, miło, jest bardzo pomocna, gastronomicznie i przy dzieciach, co bardzo cenię. Ale czasami ma wejścia i zagrywki, no trudno.
            Moja mama jest z tych normalniejszych kobiet ;) Zapracowana i generalnie we własnym świecie, widujemy się w sumie rzadko, mieszkamy pół godziny samochodem od siebie.
            • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 18:25
              panizalewska, mnie najbardziej dobija to, że można nie zdawać sobie w ogóle sprawy (albo nie chcieć tego dostrzegać?), że swoją permanentną obecnością sprawia się komuś jakiś dyskomfort. Plus moja teściowa z tych, co udzielają złotych rad- jak ubrać, co dać do jedzenia itp.
              Moja mama jest super za to- mieszka dalej , często gadamy, ale nie pouczyła mnie chyba jeszcze ani razu odnośnie tego co powinnam a czego nie z dzieckiem, też zaoferowała pomoc, ale żyje własnym życiem i to jest zdrowe.
              • panizalewska Re: namolna teściowa 19.10.15, 21:32
                No kumam kumam. I tulę mentalnie.
                Moja teściowa raz miała taką fazę, która mnie wyprowadziła z równowagi na parę yyy tygodni? To był najgorszy czas dla nas EVER. Ja właśnie urodziłam drugie dziecko, mała różnica wieku, więc dwoje absorbujących maluchów w mieszkanku 35 metrów, 1,5 pokoju, że tylko do kibla uciec :P a zbiegło się to w czasie z operacją onkologiczną teściowej. Ona była w szpitalu, ja z krwawicą, próbująca ogarnąć rzeczywistość JAKKOLWIEK. Małż oczywiście wychodził do pracy na całe dnie.
                A teściowa po powrocie ze szpitala zamieszkała u moich dziadków (mieszkanie obok, większe, miała własny pokój, no i jakby wiekowo podobnie, krąg zainteresowań podobnie) ale całe dnie spędzała U NAS. Spędzała na zasadzie siedzenia na kanapie i patrzenia się w okno, głośnego wzdychania i nic poza tym :P A ja w szale armagedonu z dzieciakami, jeszcze kombinuję, gdzie które spać położyć, a i trzeba obiad ugotować, podać (teściowa była zupełnie sprawna i chodząca) i posprzątać. Niby nic, niby normalnie, niby jak w rodzinie. A jej obecność była dla mnie po prostu nie do zniesienia w tamtym czasie. Po prostu siedziała i wzdychała, totalna schiza :P
                • m.cam Re: namolna teściowa 20.10.15, 14:57
                  No zgroza. Osoba świeżo po operacji onkologicznej nie chce zostawać sama ze swoimi myślami i jeszcze wzdycha na dodatek...
                  • panizalewska Re: namolna teściowa 20.10.15, 18:02
                    Ech, czytamy ze zrozumieniem?
          • mtree Re: namolna teściowa 18.11.15, 01:50
            Ja mialam i w sumie mamy problem taki,ze jak tylko tesciowa nam pomaga to zazwyczaj ona proponuje pomoc,my dziekujemy i zaraz za jakis czas ona nam to wypomina zesmy niewdzieczni .Wiec zdobylam sie z nia na rozmowe albo nawet szereg rozmoow na temat. Skonczylo sie jakimis dziwnymi pytaniami do mnie w sumie dlaczego ja 'taka' i siaka jestem . Krotko zapytalam o co chodzi a ona,ze za duzo pracuej i nie dbam o dzieci a potem,ze jak przestalam pracowac bo urodzila trzecie dziecko to powinnam jak najszybciej wrocic do pracy bo jej jest zal mnie.Wiec takie rozmowy mamy o gruszce i o pietruszce. Wsumie tesciowa sama nie wie czego o od zycia chce ,mi jest jej zal bo stracila 2 domy i zbankrutowala . Teraz ona wraca z Polski i zobaczymy . Jestesmy w serdecznych stosunkach. Nigdy nie mialm jakis zalow do niej . Zycze jej zdrowia i powodzenia.
      • koronka2012 Re: namolna teściowa 19.10.15, 15:35
        amb25 napisała:

        > 3. Ja bym sie na jej miejscu obrazila, za to, ze jestem mile widziana u Was TYL
        > KO wtedy jak czegos ode mnie chcecie.

        No cóż - po pierwsze oni nic nie chcą, po drugie - skala chęci pomocy u teściowej jest taka, że ociera się o stalking. Nawet jeśli ludzie potrzebują pomocy, to mało kto lubi życie w trójkącie.
        Jeśli teściowa chce być u nich niemal codziennie, to charakter spotkań się zlewa w jedno, i w rezultacie żadne z tych spotkań nie ma wyraźnie towarzyskiego charakteru. Co innego jeśliby zapraszali teściową raz na 2 tygodnie na obiad, wówczas "wpadnięcie" w tygodniu byłoby odczuwalnie czymś innym.

        Ja bym na miejscu autorki powiedziała szczerze, że nie chcę psuć relacji, naprawdę doceniam jej dobre chęci, ale ta częstotliwość jest dla mnie po prostu nadmiarowa, źle się czuję jeśli starsza kobieta "musi" mi pomagać, wolę sama itd.
        • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 15:47
          Tak jak pisałam, o pomoc nie muszę jej prosić w ogóle. Podkreśliłam też, że kiedy może nam pomóc, a nie kiedy my chcemy. Lubię ją, spotykamy się towarzysko np. w weekend, ale ona chce być codziennie od 09:00 do 17:00
          • anula36 Re: namolna teściowa 19.10.15, 16:02
            Tesciowa po protu chce sie czuc potrzebna. Szkoda ze nie pracje zawodowo, problem by sie rozwiazal.
            A nie masz jakiejs kolezanki ktora potrzebuje opieki do dziecka, zeby jej tesciowa "sprzedac" albo np umawiac sie z tesciowa na 2 stale dni w tygodniu ,ze tesciowa faktycznie do Was przyjezdza, ijest od tej 9 do powiedzmy 15, a Ty sobie na ten dzien komasujesz sprawy urzedowe, lekarza, spotkanie z kolezanka, wyjscie na zakupy, do fryzjera, czy nawet isc we trojke gdzies na dluzszy spacer..czy tesciowa na spacer a Ty z ksiazka na kanapie.
            Gdyby tesciowa wiedzialaby ze ma zaklepane te konkretne 2 dni u was, przestalabym byc moze was nekac bez przerwy telefonami i smsami, a nawet jesli to wystarczyloby odpisac "mamo widzimy sie w czwartek, jak zawsze, milego dnia, do zobaczenia"
            • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 16:16
              Anula, nie jest to głupi pomysł, nawet o tym myślałam. Dobijają mnie już te telefony. Niby nic, wystarczy powiedzieć"nie", ale jednak...przez sam fakt odmawiania czuję się jakbym co najmniej kontaktu z wnuczęciem jej broniła, a tak nie jest. Ja po prostu jestem dorosłą osobą, niekoniecznie wybitnie towarzyską i perspektywa spędzania z kimś oprócz moich dzieci i męża 5 dni w tygodniu od rana do późnego popołudnia, jest dla mnie nie do zaakceptowania. Teściowa niestety widzi w tym swój nowy cel życia - opieka nad wnukami, a moją wizję niestety ma gdzieś.
              • alsk9 Re: namolna teściowa 19.10.15, 16:53
                To jest dobry pomysł z tym zatrudnianiem teściowej jako niańki do dzieci jakiejś koleżanki.
                Teściowa zagospodaruje sobie czas i dla was będzie go miała mniej.
                I jak najbardziej można umówić się z nią np, że przyjeżdża do was w jakieś z gory określone dni.
                Po porodzie jak najbardziej teściowa może ci się przydac choć na 2-3 dni w tygodniu, bo ogarnięcie wszystkiego i wyjście na spacer z prawie-2latkiem i niemowlakiem dla jednej osoby to wcale nie takie proste. Więc można poprosic teściową by przychodziła w określone dni a resztę niech sobie zagospodaruje inaczej, możesz zagaić że jak ma tyle czasu i chęci do dzieci to koleżanka potrzebuje niańki...
    • vilez Re: namolna teściowa 19.10.15, 17:08
      A co na Twój mąż? Czemu Ty miałabyś to rozwiązywać? Jemu jest przecież bardziej po drodze takie rzeczy wyjaśniać z własną matką, niż Tobie.
      Nie podoba mi się ustalenie, ze teściowa jest na Wasze zawołanie- tylko, gdy potrzeba jej pomocy. To instrumentalne traktowanie.
      • koronka2012 Re: namolna teściowa 19.10.15, 17:54
        Odpowiem z własnego doświadczenia - bo mąż jest w pracy i wszystkie te niedogodności go nie dotyczą w najmniejszym stopniu, co przekłada się na to, że nie rozumie w czym problem. Do tego to jego mama, przy której się - w przeciwieństwie do żony - nie musi się czegokolwiek krępować. Jemu nie będzie głupio np. siąść do komputera, podczas gdy matka np. rwie się do zmywania naczyń.
        Poza tym moim zdaniem trochę infantylne jest wyręczanie się przez dorosłą kobietę, zdrowiej jeśli sama wyłuszczy sprawę, bo takie pośrednictwo może też robić wrażenie pewnego fałszu w kontaktach żona-teściowa.
        • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 18:16
          Koronka, widzę że rozumiesz idealnie mój problem :)
          • koronka2012 Re: namolna teściowa 19.10.15, 19:33
            Bo kochana, przeszłam przez to samo:P tyle, że moja teściowa wówczas pracowała, co nie przeszkadzało jej meldować się codziennie punkt 16.30 z żądzą "pomocy" - dokładnie wtedy, gdy moje dziecko słodko spało, miałam posprzątane mieszkanie, ogarnięty obiad itd - i był to idealny czas na godzinkę świętego spokoju dla siebie (mogłabym się choćby zdrzemnąć). Młodą i naiwną będąc popełniłam błąd, scedowawszy rozmowę na ten drażliwy temat na męża - z wrodzonym sobie taktem:P powiedział jej coś w stylu: "mamo, nie przyjeżdżaj, bo tylko wpieniasz moją żonę". Tak, że z perspektywy czasu radzę wziąć sprawy w swoje ręce bo łatwiej jest wtedy kontrolować sytuację, ton, sposób wypowiedzi itd.
            • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 19:37
              Koronka, staram się, ale jestem z natury łagodną, bezkonfliktową osobą, więc dużo mnie to kosztuje. A jeszcze przypadek mojej teściowej to jakaś skrajność - przytaknie, po czym dalej robi swoje i tak trwa ta nasza walka...bez kłótni, bez kwasów, ale mnie bardzo doskwiera. O ile byłoby prościej, gdyby miała swoje życie :)
              • koronka2012 Re: namolna teściowa 19.10.15, 20:02
                Ale własnego życia jej nie zorganizujesz, a wojna podjazdowa niczego nie rozwiąże.

                Dlatego jedyne co możesz zrobić to normalna, szczera rozmowa, bez męża - żeby teściowa nie miała wrażenia, że coś rozgrywasz za jej plecami. Że jej stała obecność zwyczajnie cię krępuje, że źle się czujesz z tą masą telefonów i nalegań, że potrzebujesz trochę przestrzeni dla siebie, prywatności itd - chciałabyś żeby wasze relacje były dobre i dlatego właśnie mówisz to otwarcie.
              • napis_z_obrazka Re: namolna teściowa 19.10.15, 22:55
                W Warszawie sa Uniwersytety 3.wieku. Nie wiem, gdzie mieszkasz. Zorientuj sie, moze jakis Klub Seniora z zajeciami, wycieczkami, spotkaniami rowiesnikow;-)
                Wyglada, ze Twoja tesciowa kompletnie nie potrafi zorganizowac sobie nadmiaru wolnego czasu. Moze byc typem poswiecajacym sie rodzinie a moze tylko brak mozliwosci lub wiedzy, jak inaczej spedzaja czas jej rowiesnice.


                • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 23:20
                  Niestety nie mieszkamy w Warszawie. Teściowa nie ma żadnych zajęć, żadnych koleżanek. Jest non stop w domu, przy czym nie czyta, nie słucha muzyki, nie szyje, nie układa puzzli...no nic poza telewizją i ugotowaniem czegoś. Może z tego to wszystko wynika- we wnukach odnalazła jakiś sens życia, nie wiem.
                  • napis_z_obrazka Re: namolna teściowa 19.10.15, 23:26
                    Na Warszawie swiat sie nie konczy;-) Poszukaj w Internecie, cos w okolicy musi sie dziac, jesli sie dobrze poszuka. A samochod ma, prawo jazdy?
                    • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 23:34
                      Nie ma ani prawa jazdy, ani samochodu.
                      Mój mąż już dawniej próbował jej organizować czas na wszystkie możliwe sposoby. Zawsze napotykał na mur. Nie bo nie.
                      Nie wiem, co będzie dalej. Teraz dziecko jeszcze małe, ale zacznie rozumieć i się nasłucha, jak to "nikt go nie kocha tak jak babcia"... Na razie jeszcze nie ma między nami wojny, ale nie wiem, czy wkrótce nie będę tą złą, co zabiera babci wnusia...
                      A ja po prostu chcę żyć po swojemu i chcę jak najwięcej czasu poświęcać swojemu dziecku. Czy to egoizm? Czy to jakaś straszna fanaberia?
                      • napis_z_obrazka Re: namolna teściowa 19.10.15, 23:53
                        Zawsze jest jakies wyjscie.
                        Moze tesciowa lubi robic na drutach?;-) Od czegos trzeba zaczac, zeby zajac czyms czas tesciowej
                        Moze zamow skarpetki? Dla siebie, meza, dziecka i tego ´w drodze´.
                        Ja zainwestowalabym na poczatek w welne na skarpetki, czapki i szaliki.
                        A potem sie zobaczy. Moze forumki cos podpowiedza...

                        A sanatorium,tesciowa byla? Skladala podanie? To tez jakies zajecie (1x na 2 lata:-(

                        • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 23:57
                          O, druty :) dzięki za pomysł. Sanatorium też rozważam :)
                          Jednak wiecie, czego się obawiam? Że wszystko przegra z perspektywą siedzenia z wnukiem. Kiedyś jej brat ją zaprosił do siebie w góry na tydzień czy dwa i wiecie, co powiedziała? Nie mogę, przecież ktoś musi się wnuczkiem zajmować...
                          Serio?
                          • napis_z_obrazka Re: namolna teściowa 20.10.15, 00:05
                            No wlasnie mialam zapytac o rodzine w miare daleko oddalona do odwiedzin. Koniecznie niech maz skotaktuje sie z wujkiem i ´´uknuja´ taki wyjazd dla babci.
                            Jezeli brat tesciowej chce spotkania, to nie widze przeszkod, zeby Twoj maz zabral sie za organizacje wyjazdow cyklicznych;-)
                            • amantedelsole Re: namolna teściowa 20.10.15, 08:20
                              Rodzinę ma dużą, było ich pięcioro. Wszyscy z gór :) zobaczymy. Dzięki za rady
                          • danaide Re: namolna teściowa 20.10.15, 08:47
                            I jeszcze dorobisz na opychaniu dziecięcej garderoby zrobionej na drutach!
      • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 18:04
        Vilez...teściowa po urodzeniu dziecka zaoferowała, że kiedy tylko będzie mogła, pomoże. Ja korzystam z tego niewiele i zawsze odpowiednio wcześniej pytam. Nie mam nic przeciwko, żeby towarzysko wpadła na kawę. Ale dla mnie przyjeżdżanie codziennie i siedzenie cały dzień, czyli de facto wyręczanie mnie w obowiązkach matki, to za dużo.
        Nawet gdybym chciała poprosić, żeby np. posiedziała z dzieckiem, kiedy muszę coś załatwić, i tak kończy się to na tym, że przyjeżdża rano, odjeżdża wieczorem. W którym momencie traktuję ją instrumentalnie?
        • vilez Re: namolna teściowa 19.10.15, 21:35
          To mi pobrzmiało instrumentalizowaniem:
          > Powiedzieliśmy jej wprost, że ustalenie było inne- a mianowicie, kiedy potrzebujemy pomocy, dajemy jej
          > znać, i jeśli może, to pomaga.
          Jakby liczyła się tylko wtedy, gdy tego potrzebujecie. Taki posmak...
          • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 21:49
            Nie to miałam na myśli. Tak jak pisałam wcześniej, zapraszałabym ją często, gdyby dała mi szansę. Ale ona nie daje. Osacza mnie telefonami, wpada bez zapowiedzi. Ja o to NIE proszę, naprawdę jestem duża i nie potrzebuję pomocy. Pisałam o tym proszeniu o pomoc w kontekście tego, co teściowa sama zaproponowała. Nigdzie nie napisałam, że ją wzywam jak jest potrzeba, a poza tym mam w de...Zresztą nie mam kiedy mieć jej w de..., na to też nie daje mi szansy :D
    • wies-baden Re: namolna teściowa 19.10.15, 18:31
      Zgodnie z prawem Murphy'ego; Każdy dostaje to, na czym mu nie zależy.
      Nauka dla potencjalnych teściowych - trzeba mieć swoje życie, bo dzieci, jak ptaki opuszczają gniazda i mogą żyć na swój sposób, czasami nie pokrywający się z naszymi wyobrażeniami.I jeszcze dobrze zachować niezależność finansową, a przynajmniej zadbać o nią. A synowe mają prawo do budowania rodziny na swoich warunkach.
      • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 18:48
        wies-baden, jak ja marzę żeby ona to zrozumiała...
    • nammkha Re: namolna teściowa 19.10.15, 19:57
      Ojej,

      Chyba bym zwariowała gdyby mi się ktokolwiek zwalał do domu np. w każdy weekend, nie ważne czy to by była teściowa, siostra, brat, mama, tata, koleżanka, a co dopiero codziennie... a co dopiero codziennie od 9.00 do 17.00.

      Chyba bym teściowej powiedziała szczerze co myślę o jej nachalności... Bo skoro ona może stosować przemoc, a dla mnie takie napraszanie się mimo ciągłego odmawiania to jest przemoc w pewnym sensie, to ja też mam prawo się bronić. No więc wytłumaczyłabym, że dla mnie nie jest mile widziane, aby mnie odwiedzała tak często i nie mam takiej potrzeby. Powiedziałabym, że np. możemy się widywać raz na kilka tygodni (oczywiście każdy ma inne potrzeby). I tyle.
      • 71tosia Re: namolna teściowa 19.10.15, 20:41
        tak z ciekwosci swojej matce czy corce tez powiesz ze namolna i nie masz potrzeby widywania jej czesciej niz kilka razy do roku? Wizyty codzienne tesciowej czy mamy czy nawet doroslego dziecka tez by byly dla mnie troche meczace ale chyba nigdy w zyciu nie powiedzialabym osobom, ktore kocham lub kochaja moi bliscy 'szczerze' jak piszesz ze sa 'namolne' i ze zaproszac bede je tylko gdy ja mam na to ochote, zupelnie nie liczac sie z ich potrzebami emocjonalnymi.
        I 'szczerze' powiem dziekuje losowi ze tesciowa mialam wspaniala a synowej miec nie bede.
        • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 20:57
          To nie ja pisałam, że kilka razy do roku :) obecnie babcia jest dwa razy w tygodniu od rana do wieczora plus często razem z dziadkiem w weekend. Nic nie poradzę, że to całkowicie zaspokaja albo i przekracza moją potrzebę przebywania z teściami. Tak, matce i córce powiem to samo, jeśli nie będą miały odrobiny własnego życia.
          • 71tosia Re: namolna teściowa 20.10.15, 00:43
            pisalam do 'nammkha' ktora udzielila ci bardzo zyciowych rad jak postepowac powinna osoba nie tylko jest po prostu zle wychowana ale o zerowej wrazliowsci, nie tylko w stosunku do tesciowej ale tez wlasnego meza, dla ktorego ta nielubiana tesciowa moze byc przeciez kochana matka.
            • amantedelsole Re: namolna teściowa 20.10.15, 08:35
              Nie napisałam nigdzie, że nielubiana.
            • nammkha Re: namolna teściowa 20.10.15, 19:33
              Nigdzie nie napisałam że nazwałabym ją "namolną".
              Nigdzie nie napisałam, że nie lubię teściowej.
              To są Twoje słowa.
              Różni ludzie mają różne potrzeby kontaktu z bliskimi i moim zdaniem mają do tego prawo.
              I nie oznacza to, że nie kochają bliskich.
              Ale Ty pewnie tego nie zrozumiesz, skoro już zdążyłaś nazwać mnie źle wychowaną i o zerowej wrażliwości.
              Pewnie - według Ciebie lepiej żyć w zakłamaniu i całe życie wku...wiać się na bliskich, że są za często, przez co nigdy nie będziemy z nimi mieć dobrej kochającej relacji niż raz powiedzieć o swoich potrzebach, do rzadszych kontaktów i widywać się rzadziej, ale za to z prawdziwą radością ze spotkania.
        • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 21:01
          Poza tym nigdy żadne z nas jej nie powiedziało, że jest namolna. Gdy mnie pyta codziennie, o której przyjechać (zresztą i tak przyjeżdża po swojemu) , mówię że jutro nie ma takiej potrzeby i będziemy w kontakcie. Nie uważam się za okropną synową, wręcz przeciwnie :)
          • marzeka1 Re: namolna teściowa 19.10.15, 21:49
            "Powiedzieliśmy jej wprost, że ustalenie było inne- a mianowicie, kiedy potrzebujemy pomocy, dajemy jej znać, i jeśli może, to pomaga. "

            To jest użytkowe traktowanie drugiego człowieka. A jakby odmówiła, napisałabyś, jaka to straszna teściowa, bo chciałaś/chcieliście- a nie mogła i odmówiła.
            • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 22:23
              Marzeka, nie, nie, nie.
              Przeczytaj proszę wszystkie moje wypowiedzi w tym wątku. Jestem mamą w 100% dyspozycyjną i całkiem nieźle zorganizowaną. Nie potrzebuję pomocy i o nią nie proszę. Chętnie bym się spotkała z teściową w tygodniu towarzysko częściej, ale ona mnie osacza. Przeczytaj proszę, co już odpisywałam innym.
          • zuzi.1 Re: namolna teściowa 19.10.15, 22:06
            No niestety, ale masz tesciowa zachowujaca sie w sposob przemocowy. A co na zachowania mamy mowi maz, co Tobie radzi jak masz z nia postepowac? czy tesviowa, gdy prosisz ja o cos odnosnie dziecka robi to tak jak ja o to prosisz, czy tez po swojemu? Czy maz Ci opowiadal jakie mial dziecinstwo?
            • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 22:20
              Niestety bardzo często robi po swojemu. Daje też dużo rad...
              Co do dzieciństwa, to ciężko stwierdzić. Chyba pozwalali jemu o bratu na wszystko, mieli luźne podejście do wychowania.
              • zuzi.1 Re: namolna teściowa 19.10.15, 22:58
                Czyli brak bylo granic w wychowaniu synow. Co Ci radzi maz jak postepowac z jego matka, czy maz wie o Twoich problemach z nia?
                • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 23:16
                  Zuzi, wie i jest teoretycznie po mojej stronie, ale w praktyce między młotem a kowadłem, bo jest z nią związany i chyba często nie potrafi spojrzeć na sytuację obiektywnie. Tak jak napisała koronka, on jest cały dzień w pracy, więc nie jest w stanie na 100% wejść w moją sytuację. On widzi głównie to, że mama jest taka chętna do pomocy. Porozmawiał z nią, żeby nam dnia nie ustalała i nie wypytywała codziennie, czy przyjechać, ale nic to nie dało. On w pracy, a ja dostaję nadal telefony. Uwierz, tak mi głupio czasem odmawiać i mam jakieś durne wyrzuty sumienia, że wolę z dzieckiem sama posiedzieć albo iść na spacer czy do kawiarni niż spędzać cały dzień z nią :-\
                  • zuzi.1 Re: namolna teściowa 19.10.15, 23:48
                    Alez ja Ci wierze :-) a wiesz, ze nie musisz odbierac od niej telefonow? a maz niech jej powie, ze jak chce sie umawiac, to niech dzwoni do niego i niech on sie z nia meczy :-)Czy ona nie pracuje od zawsze, czy kiedys pracowala i co sie stalo z jej mezem?
                    • amantedelsole Re: namolna teściowa 19.10.15, 23:54
                      Pracowała, a teraz jest na emeryturze. Teść dużo pracuje i całymi dniami go nie ma.
                      To jest jakaś patowa sytuacja, ja nie wiem, jak z tego wybrnąć, żeby nikomu nie było przykro. Teściowa niby przyjmuje do wiadomości, że mam na dany dzień coś zaplanowane, ale wieczorem dostaję telefon z pytaniem, co tam jutro. Dzień w dzień, nie przesadzam. Ja chyba oszaleję :-(
                      • zuzi.1 Re: namolna teściowa 20.10.15, 00:20
                        Ale naprawde nie musi byc tak, zeby nikomu nie bylo przykro, uwierz teraz Ty mi:-) nie jestes dziewczynka od spelniania cudzych zyczen i potrzeb, przy okazji zapominajac o swoich potrzebach. To Twoje potrzeby i dziecka sa w tej chwili najwazniejsze, a nie potrzeby tesciowej. Jesli wyswietla Ci sie numer, ze ona dzwoni, to po prostu nie odbieraj, odbieraj tylko od czasu do czasu, gdy zechcesz odebrac. Nie musisz odbierac uciazliwych telefonow od uciazliwej tesciiwej, masz prawo do prywatnosci i do dbania o swoje potrzeby ! to powinien byc dla Ciebie priorytet! A jakie Ty mialas dziecinstwo? bo masz problemy ze stawianiem granic.
                        • amantedelsole Re: namolna teściowa 20.10.15, 10:07
                          Moje dzieciństwo było w miarę ok. Kiedyś jednak mi wyszło że jestem DDD , dużo cech się zgadza. Mama i tata wiecznie pracujący, ja z siostrą często same w domu. Dziadków miałam fajnych z tego co pamiętam
                          • zuzi.1 Re: namolna teściowa 20.10.15, 12:29
                            Podejmij ostatnia probe wyjadnienia jej w oko w oko swoich problemow mowiac np. nie dzwon do mnie codziennie, bo to jest denerwujace, ustalmy na stale ze we wt i czw jestes u nas od do i zajmujesz sie dzieckiem itd. konkretnie. Jesli po rozmowie nic sie z jej strony nie zmieni to wowczas masz do wyboru albo poddasz sie naciskom tesciowej albo zawalczysz o swoje prawa. To Ci sie przyda potem w zyciu zawodowym np., bo problem stawiania granic dotyka wszystkich sfer zycia. Patrzac zatem na sytuacje zartobliwie taka tesciowa to jak najlepszy kurs asertywnosci, zaden inny kurs nie nauczy Cie tak szybko skutecznego stawiania granic :) Jesli jestes osoba ktora bylaby w stanie wytrzymac wymagania tesciowej i sie im poddac to sprobuj i zobacz np. po mcu czy dwoch jak sie z tym czujesz. A jesli zle to wowczas zmiana planow i konsekwentne stawianie granic.
                      • amb25 Re: namolna teściowa 20.10.15, 09:14
                        Nie lubisz Tesiowej i to jest glowny problem. Nie bierzesz pod uwage jej uczuc. Konkurujesz z nia (cyt. "czyli de facto wyręczanie mnie w obowiązkach matki"), czujesz sie niepewnie w jej towarzystwie. Ona jest dla ciebie zagrozeniem (wyimagowanym co prawda ale jednak). Nie wierzysz w siebie i swoje kompetencje. Masz potrzebe kontrolowania otoczenia. Dziala u Ciebie schemat: Zla Matka Meza i Dobra Wlasna Matka. I daltego trudno ci sie z Tesciowa dogadac i tak negatywnie odbierasz te jej (nachalna, zreszta, ale jednak) chec pomocy.
                        Tesciowa jest pewnie w tym wieku, ze sie juz nie zmieni, natomiast ty, bedac intelignetna osoba, mozesz te sytuacje zmieniac albo choc zmodyfikowac, ale musisz zastanowaic sie nad tym bez emocji. Mnie uczyli na judo "ustap aby zwyciezyc" i uwierz, ze w zyciu sprawdza sie ta zasada doskonale. Wykorzytaj jej zalety/wady dla twoich wlasnych celow. To sie da zrobic, bo mialam podobna Tesciowa, nie bylo latwo ale udalo sie...i potem okazalo sie, ze jest calkiem fajnym czlowiekiem...
                        • amantedelsole Re: namolna teściowa 20.10.15, 10:04
                          Dziewczyny, nie wmawiajcie mi, że jej nie lubię. Ogólnie jest pozytywną osobą i nie mam jej nic innego do zarzucenia. Odnośnie moich kompetencji -skoro teściowa chce zajmować się cały dzień wnukiem i do tego codziennie, to gdzie dla mnie czas na wychowywanie własnego dziecka? W weekendy? Chodzi mi tylko o częstotliwość i zbytnie narzucanie się z chęcią pomocy. Nigdzie nie pisałam, że nie chcę jej w ogóle.
                        • koronka2012 Re: namolna teściowa 20.10.15, 12:22
                          amb25 napisała:

                          > Mnie uczyli na judo "ustap aby zwyciezyc
                          > " i uwierz, ze w zyciu sprawdza sie ta zasada doskonale.

                          Bez urazy, ale to najgłupsza rzecz, którą można sobie zrobić, wyparcie własnych potrzeb i podporządkowanie się potrzebom innych NIGDY nie przynosi nic pozytywnego.

                          Poza tym analiza raczej mocno nie trafiona - gdyby autorka nie brała pod uwagę uczuć teściowej, nie miałaby w ogóle problemu, tylko załatwiła sprawę brutalnie i skutecznie.
                          Nie musi się też czuć "zagrożona", bo osoba pewna swoich kompetencji jest dokładnie tak samo poirytowana, jak ktoś jej się stale wymądrza. Kwestia braku ostrzejszej reakcji nie wynika przecież z niepewności, a raczej z dbałości o dobre relacje.
                          Nie widzę też niczego anormalnego w tym, że się kontroluje swoje otoczenie. Każdy to robi, trudno żeby kontrolę nad swoim planem dnia oddawać innym.
                          • amantedelsole Re: namolna teściowa 20.10.15, 13:48
                            Dziękuję koronka, naprawdę rozumiesz, o co mi chodzi.
                          • amb25 Re: namolna teściowa 22.10.15, 10:41
                            Tu nikt nie mowi o wyparciu wlasnych potrzeb i podporzadkowaniu sie komus (oprocz Ciebie). Tu chodzi o wykorzystnie Tesiowej i jej checi pomocy - tak, aby autorka watku poczula sie z tym dobrze. Pewnych rzeczy nie rozumiesz, zdarza sie.
                            Mnie jakos tysiace rad mojej Tesiowej nie irytowalo. Bo rozumialam, ze w jej mneimaniu on stara sie ratowac zagrozone zycie i zdrowie jej wlasnego wnuka wychowywanego przez tak zla matke ja jak. A i tak dziecko pijalo napoje prosto z lodowki, jadalo lody, taplao w kaluzach i bawilo na deszczu i zimnie a katar nie byl przeszkoda w wyjsciu na dwor bez wzgledu na pogode... Po prostu robilam co chcailam i to JA podejmowalam decyzje czy w ogole warto sie zastanowic nad tym co mi radzi Tesciowa. Czasami warto bylo czasami nie.
                            Czasami brak ostrzejszej rekacji pod pozorem dbania o dobre relacje wynika z tchorzostwa bo strach powiedziec co sie mysli wprost. Ja nie mialam z tym problemu, jesli rzecz byla dla mnie wazna.
                            Tak, kazdy kontroluje otoczenie w umiarkowanym stopniu, ale nadmierna potrzeba kontroli i brak mozliwosci zufania innym (np. szef ktory wie wszystko najlepiej) jest czyms co nalezy juz leczyc i co zycia raczej nie ulatwia.
                        • panizalewska Re: namolna teściowa 20.10.15, 18:04
                          Twoja diagnoza bawi mnie okrutnie Amb
                          • amb25 Re: namolna teściowa 22.10.15, 09:51
                            Wiec milej zabawy :)
    • danaide Re: namolna teściowa 20.10.15, 08:53
      Nadzieja umiera ostatnia. Na razie metoda zdartej płyty plus wyłączanie okresowe telefonu pod tytułem: Dziecko spało, zapomniałam potem włączyć! A do zdartej płyty dodać jeszcze komunikację swoich potrzeb, można zrzucić trochę na ciążę i wzmożoną potrzebę spokoju.
      Jednakże...
      Na razie masz dziecko ponadroczne. Wkrótce będziesz mieć dwulatka i malucha. Może wtedy pomoc teściowej przyda się w większym zakresie?
    • ela.dzi Re: namolna teściowa 20.10.15, 13:31
      Bardzo bym się cieszyła gdybym miała taką możliwość. Nawet nie wiesz jak bardzo.
      • amantedelsole Re: namolna teściowa 20.10.15, 13:49
        To znaczy codziennej pomocy? Widzisz, zazwyczaj mamy niedokładnie to czego akurat byśmy oczekiwali . Dziwne to życie
        • napis_z_obrazka Re: namolna teściowa 20.10.15, 15:00
          amantedelsole napisała:

          > To znaczy codziennej pomocy? Widzisz, zazwyczaj mamy niedokładnie to czego akur
          > at byśmy oczekiwali .
          Bo tesciowa nie jst pomoca domowa;-) Byc moze to jest wyjscie, zeby zatrudnic kogos obcego... i zrobi tak jak Ty zlecisz.

          Dziwne to życie

          A masz juz;-) jakies wyobrazenie o sobie w wieku 60+ ? Moze tez bedziesz chciala zajmowacsie wnukami? Chodzi mi, zebys weszla w buty tesciowej i zobaczyla mozliwosci, ktore ona zaniedbala i zostala... w pustym gniezdzie.

          A Twoj maz nie moze porozmawiac z ojcem, zeby ojciec wiecej czasu poswiecal matce? Dyplomatycznie, ze widzi ze matka czuje sie samotna. Sugestia zaplanowania wspolnej wycieczki czy wspolne odwiedzanie licznej rodziny w gorach;-)
          Nie obawiasz sie, ze Twoj maz bedzie powielal wzor nieobecnego ojca? A moze to Ci pasuje, bo dobrze jest Ci samej w domu... dopoki sa dzieci.

          Wydaje mi sie, ze ja ´´skorzystalabym´´ z chetnej tesciowej do wspolprowadzenia mi domu,
          Wolny czas mozna przeznaczyc na chinski czy koreanski, gimnastyki czy kolejne fakultety, ktore niewiadomokiedy moga sie przydac.

          Jak dlugo chcesz zostac z dziecmi w domu? Chcesz pracowac zarobkowo czy masz plan ´przy mezu´?

          • amantedelsole Re: namolna teściowa 20.10.15, 15:40
            Ale ja nie chcę, żeby ktoś współprowadził mi dom. Nie chcę po prostu.
            Do pracy wrócę, mam poza tym swoje zainteresowania, na które też znajduję czas.
            Możliwe, że będę chciała zająć się wnukami, ale jakie to ma znaczenie? Dzieci wychowują rodzice, a nie dziadkowie. Co nie zmienia faktu że z dziadkami też powinno się mieć piękną więź.
            • alsk9 Re: namolna teściowa 20.10.15, 15:56
              Teściowa ma 5 dzieci. Czy one założyły rodzinę i mają swoje dzieci?
              Niech mąz się porozumie z rodzeństwem, że matka siedzi sama w domu i nie jest w najlepszym stanie psychicznym, że trzeba jej pomóc wyjśc do ludzi by sobie inne myślenie uruchomiła.
              I po kolei niech mamę u siebie goszczą,
              gdy matka raz na 2 miesiące wyjedzie do córki/syna i zazna innego życia i innego otoczenia niż swój pusty dom
              to jej zafiksowanie się na twoim dziecku i chęci siedzenia tylko u was osłabnie.

              Niech mąż się ruszy i zainteresuje matką resztę rodzeństwa.
              • alsk9 Re: namolna teściowa 20.10.15, 15:57
                I nie dać się matce zbyć gdy wymyśla powody dla których absolutnie nie może nigdzie jechac...
                • amantedelsole Re: namolna teściowa 20.10.15, 16:07
                  Mąż ma brata tylko. Nie ma on swojej rodziny. Natomiast teściowa ma czworo rodzeństwa, ona piąta. Nie spotykają się za często.
                  • sebalda Re: namolna teściowa 20.10.15, 16:33
                    Ba to jest tak, że taka zaj..sta babka, która jest zaradna, zorganizowana, pracowita i samodzielna, do tego ma hobby, a może nawet kilka, nie zrozumie dużo starszej, mniej aktywnej, mniej samowystarczalnej obcej kobiety. Bo kto to widział, by siedzieć w domu w tym wieku i oglądać telewizję! Zrozumieć i zaakceptować drugiego człowieka - tego nie uczą w szkołach:(
                    Nie pojmuję, jak to jest możliwe, by człowieka nie było stać na odrobinę wyobraźni i zastanowienia się, jaka ja będę za kilkadziesiąt lat. Czy zawsze taka obrotna? Czy nie oszaleję na punkcie wnuka, czy nie będę za nim tęsknić, gdy synowa zabroni mi go widywać, a zezwoli łaskawie tylko wtedy, gdy to będzie jej na rękę?
                    Synowej nie zadowoli się nigdy. Nie ma szans. Jak babcia aktywna, chodzi z kijkami, spotyka się z przyjaciółmi, wyjeżdża, to źle, bo przecież powinna zająć się wnukami, pomóc, kto to widział, żeby miała w tym wieku swoje życie! Mało tutaj było takich wątków?
                    Jak chce pomóc, czuć się potrzebna, kocha wnuka - źle, bo namolna! Po co w ogóle jest coś takiego jak teściowa? Może najlepiej je wysyłać na Madagaskar??? Albo niech żyje, ale się nie wtrąca, nie pokazuje na oczy, co najwyżej niech da kasę na opiekunkę, bo jak sama będzie przychodzić, to się będzie wtrącać.
                    Życzę z całego serca dokładnie takiej samej synowej w przyszłości. Toczka w toczkę:P
                    • alsk9 Re: namolna teściowa 20.10.15, 17:06
                      Histeryzujesz.
                      Teściowa zachowuje się nadmiarowo narzucająco, więc autorkę zaczyna to męczyć.
                      Jeśli lubiana sąsiadka codziennie będzie przychodzić do ciebie na kawę, a ty nie masz aż takich potrzeb towarzyskich, to ją przestaniesz lubić, bo nie masz tyle czasu ani ochoty żeby aż tak uczestniczyła w twoim życiu.
                      Miałam fajną koleżankę, ale musiałam z nią zerwać kontakt bo ciągle potrzebowała rozmowy, wygadania się, towarzystwa...nie miała umiaru. Włączałam komputer a tam już ona wyskakiwała ze skypea, tylko weszłam do domu z pracy a ona juz dzwoniła na stacjonarny. Strach było otworzyć lodowkę, że z niej też wyskoczy. Była nękająco napastliwie w moim życiu i stało się to bardzo męczące, gdyby było jej o pół mniej to by było świetnie i normalnie. Z jej namolnością stało się niestrawne.

                      Ale, jeśli dla teściowej to pierwszy i jedyny wnuk (wcześniej zrozumiałam, że ma 5 dzieci a nie rodzenstwa, więc to trochę zmienia wymiar jej zainteresowania) to trochę nie ma się co dziwić, bo dla niej to jakby krew z krwi.. ciąg dalszy sensu życia, a że nie ma nic innego do roboty to chce żyć życiem wnukow i rodziny syna.
                      Autorka może probować jej codzienne telefony traktowac jak pretekst samotnej starszej pani do kontaktu ze światem, pogadania z kimś,pani wie, że z synową nie sa przyjaciółkami od pogaduszek więc to często taki zabieg by mieć powód, że dzwonić można pod pretekstem jakimś a nim jest wnuk.
                      Tak czy siak niech mąż autorki się zainteresuje stanem matki i z nią pogada o jakimś wyjeździe "póki drugiego dziecka nie ma", lub zainteresuje teścia żoną i spędzaniem przez nich czasu.
                    • berber_rock no nie wytrzymalam .... 20.10.15, 17:13
                      sebalda napisała:

                      > Ba to jest tak, że taka zaj..sta babka, która jest zaradna, zorganizowana, prac
                      > owita i samodzielna, do tego ma hobby, a może nawet kilka, nie zrozumie dużo st
                      > arszej, mniej aktywnej, mniej samowystarczalnej obcej kobiety. Bo kto to widzia
                      > ł, by siedzieć w domu w tym wieku i oglądać telewizję! Zrozumieć i zaakceptować
                      > drugiego człowieka - tego nie uczą w szkołach:(

                      Na razy boga! ludziska!
                      Alez oczywiscie, ze mozna zrozumiec, wykazac sie empatia, wchodzic w obce buty i ... jak zwal tak zwal. Ale czy za tym zrozumieniem NAPRAWDE musi koniecznie isc oddawanie wlasnej prywatnosci???
                      Ja akurat watkodajke doskonale rozumiem. Ma potrzebe bycia w domu, bycia z dzieckiem i ma potrzebe prywatnosci. Rowniez bym oszalala, gdyby ktos mnie codziennie wypytywal z planu dnia, codziennie przebywal w moim domu. No nie czuje sie dobrze majac w domu osoby trzecie - nie mozna sobie poganiac w maseczce truskawkowej na gebie, porozrywac sie przy kompie czy poodstawiac inne wdoopiemanie przy gazetach. No nie mozna ...

                      I o ile rzeczywiscie jestem w stanie zakumac potrzebe babci bycia potrzebna, to jestem za tolerowaniem jej, o ile nie wchodzi ona w moja prywatnosc - prosze bardzo, niech pochulaja w wozku po swiezym powietrzu, latem do jakiegos piachu albo na basen, ale moj dom moja twierdza.

                      Co ja bym zrobila? Sadzac z opisu, to chyba niestety eskalacje. Komunikat wprost chyba nie za bardzo ci wypada, ale rzadsze odbieranie telefonu, wymijajace odpowiedzi na pytania - i czekac czy aluzju ponial. jak nie ponial, to ja juz nie wiem ... przeciez swietemu by sie znudzilo.

                      Zeby babcia byla happy, dziecko bym czasem podrzucila na godzinke dwie, ale na moich warunkach i tyle.
                      • panizalewska Re: no nie wytrzymalam .... 20.10.15, 18:16
                        O masz, jak ja bym chciała maseczkę truskawkową!! :D Tylko młody mi zliże, albo mnie uczuli dziadostwo, popłaczę się zaraz normalnie ;)
                    • panizalewska Re: namolna teściowa 20.10.15, 18:14
                      Sebalda, ale nie kumasz opcji pt "złoty środek"? Że teściowe i synowe SZANUJĄ swoje życia wzajemnie, pytają się czy pomóc i jak pomóc, nie narzucając się co chwilę, ani nie obrażając, że ta druga strona nie pomaga?
                      Bo ja nie wiem, jaką Ty akurat masz wyobraźnię w tej materii, ale mnie też trząchają telefony CODZIENNIE od tej samej osoby, której się akurat nudzi w życiu i nie szanuje tego, że MI się akurat nie nudzi i mam co robić. Wręcz dość zawalona różnymi pracami jestem i każdy taki telefon mnie wybija z rytmu jakiegoś normalnego nastroju. O tym osoba narzucająca się nie myśli, liczy się JEJ interes, czyli JA CHCĘ. Nawet, jeżeli osoba chce pomóc, co samo w sobie jest BARDZO chwalebne, to, na serio, ile razy można dzwonić i się narzucać?
                      • nammkha Re: namolna teściowa 20.10.15, 19:59
                        Sebalda nie zna pojęcia złoty środek. Dla niej coś jest albo czarne, albo białe. Nic pośrodku...
                    • koronka2012 Re: namolna teściowa 20.10.15, 23:50
                      Dzisss, babcia może sobie robić co jej się żywnie podoba. Tylko nie powinna się przyssysać do dzieci jak nie przymierzając glonojad. Relacja teściowa-synowa nie ma tu nic do rzeczy. Taka natrętna męczybuła jest niestrawna dla nikogo, kimkolwiek by nie była.

                      Nie dziwi cię, że teściowa nie ma żadnych znajomych? żadnego własnego życia? chyba nie bez powodu, gdyby miała ujmującą osobowość pewnie nie siedziałaby sama w domu. Ma dobre chęci - i co z tego? to są JEJ potrzeby, których realizacji się domaga nie zważając na nic. Może być dobrą kobieciną, ale jak czytam o takich zachowaniach to MNIE robi się duszno, a co dopiero mówić o autorce.

                      Wizja tego, że miałabym skończyć jako wampir emocjonalny, który zatruwa życie dzieciom, bo nie ma własnego i się nudzi, dlatego musi wszędzie wściubiać nos... brrr. Nie ma takiej opcji.
                      • napis_z_obrazka Re: namolna teściowa 21.10.15, 00:18
                        koronka2012 napisała:

                        > (...)
                        gdyby miała ujmującą osobowość pewnie nie siedziałaby sama w domu.

                        Ana forach to same ujmujace osobowosci;-)
                        Proponuje zrobic zrzutke na Laptop dla namolnej tesciowej. Niech poczyta, na jakim swiecie zyje:-)
                        Jak w koncu synowa zadzwoni z prosba o pomoc, to odpowie jej ´´pocaluj mnie w d...´(Jak Szaflarska w ´´Pora umierac´´).

                        >
                        > Wizja tego, że miałabym skończyć jako wampir emocjonalny, który zatruwa życie d
                        > zieciom, bo nie ma własnego i się nudzi, dlatego musi wszędzie wściubiać nos...
                        > brrr. Nie ma takiej opcji.

                        A na forach co sie robi, jak nie wsciubia nos;-) ?
                        • sebalda Re: namolna teściowa 21.10.15, 10:03
                          Zdziwienie, że teściowa nie rozumie odmowy i się nie obrazi wreszcie. Ale jak by się obraziła, to dopiero by była najgorsza, focha strzela babsztyl. Zawsze źle.
                          Oczywiście, że przyjmowanie teściowej codziennie od rana do wieczora może być męczące, ale ja tu czytam, że autorka w ogóle nie ma ochoty, żeby babcia przyjeżdżała, czasami, w weekend, na kawkę, na piętnaście minut ostatecznie może przyjechać, ale do wnuczka, pobawić się, poniańczyć, wyjść na spacer, nawet, o zgrozo! pomóc trochę synowej - za żadne skarby świata! Ja sama, ja sama, ja taka zaradna i samodzielna! Nikt mi tutaj nie będzie się pchał z pomocą!
                          Dla mnie to nie jest do końca normalne, aż tak skumulowana niechęć.
                          Oczywiście, że można pomyśleć o złotym środku, ale trzeba tego chcieć, a tutaj nie widzę nawet grama dobrej woli. Czy nie można po prostu powiedzieć teściowej, że potrzebuje się prywatności i jeśli chce przyjechać pomóc, to tak, ale nie codziennie i nie na cały dzień, bo ma się inne plany? Skoro kobieta ewidentnie nie z tych, co się obrażają (niestety), to może można z nią porozmawiać szczerze, hę? A nie można skorzystać i znaleźć sobie jakieś zajęcia raz w tygodniu i na ten czas zaprosić teściową do wnuka? Jak się nie ma zajęć na mieście, to choćby pójść do klubokawiarni i w spokoju poczytać, wiele kobiet dało by się pokroić, by móc sobie taki czas wygospodarować, by ktoś mógł w tym pomóc. Ale nie, co to to nie, ja sama, ja sama!:)))
                          • miedzymorze Re: namolna teściowa 21.10.15, 12:22
                            >Zdziwienie, że teściowa nie rozumie odmowy i się nie obrazi wreszcie. Ale jak by się >obraziła, to dopiero by była najgorsza, focha strzela babsztyl. Zawsze źle.
                            Dopiero co pisałaś, o tych strasznych brakach w zrozumieniu drugiego człowiek - no to to jest świetny przykład - mówisz komuś grzecznie 'nie dziękuję' a ona swoje w kółko codziennie do wyrzygu, przyjade i przyjadę.

                            >Oczywiście, że przyjmowanie teściowej codziennie od rana do wieczora może być ?>męczące,
                            Jest męczące, a do teściowej to nie dociera.
                            > ale ja tu czytam, że autorka w ogóle nie ma ochoty, żeby babcia przyjeżdżała,
                            Źle czytasz, autorka pisze że nie ma szans nawet zaplanować wizyty i zaprosić teściowej, bo tak albo już jest albo się wprasza.

                            >Dla mnie to nie jest do końca normalne, aż tak skumulowana niechęć.
                            Niechęć do kogoś kto ponawia swoją wizję kontaktów z tobą mimo setek odmów jest zupełnie normalna, biorąc pod uwagę również ciążę autorce należy się duże uznanie na spokój w tej sytuacji

                            >Czy nie można po prostu powiedzieć teściowej, że potrzebuje się prywatności i jeśli >chce przyjechać pomóc, to tak, ale nie codziennie i nie na cały dzień, bo ma się inne >plany?
                            No właśnie po prostu mówienie nie dociera, tesciowa nie szanuje planów (pobycie w domu z dzieckiem tez jest planem) i wciąż usiłuje postawic na swoim.

                            >Jak się nie ma zajęć na mieście, to choćby pójść do klubokawiarni i w spokoju ?>poczytać, wiele kobiet dało by się pokroić, by móc sobie taki czas wygospodarować, by >ktoś mógł w tym pomóc. Ale nie, co to to nie, ja sama, ja sama!:))).

                            Czyli co, autorka w ciąży ma się kulać po mieście, żeby teściowa mogła z wnukiem pobyć ? Na glowę Ci coś spadło ?

                            A teraz konkrety - proponuję wybrać dwa dni, np wtorek i piątek, żeby teściowa mogła przyjechać i być. telefony niech odbiera mąż i mówi ; JESTEŚMY UMÓWIENI, przyjeżdzasz w najbliższy wtorek/piątek.
                            Do skutku.
                            pozdr,
                            mi
                    • yoma Re: namolna teściowa 21.10.15, 11:07
                      Myślę, droga Sebaldo, że kobieta tak roztropna jak autorka będzie szczęśliwa mając toczka w toczkę taką samą synową.
                      • misseczka Re: namolna teściowa 21.10.15, 12:06
                        He he, dokładnie:)
            • matce.juz.podziekujemy Re: namolna teściowa 21.10.15, 10:14
              To raczej normalne, że chcesz normalnie prowadzić dom i układać sobie życie codzienne po swojemu.
              Nie daj się zakrzyczeć, że albo pozwalasz teściowej na wszystko i to znaczy że ją luubisz, a jak masz cień zastrzeżeń co do kształtu kontaktów to znaczy że jej nie luubisz (i jesteś wredna).
              Nie wiem, co ma do tego wszystkiego gdybanie co będzie, jak ty będziesz na emeryturze. Teraz jesteś matką, z opisu wyłania mi się introwertyczna osoba, lubiąca mieć własny rytm, oszaleć na punkcie wnuka najprawdopodobniej oszalejesz :-), ale wątpię żeby to się objawiło w ten sam sposób co u mamy twojego męża.
          • georgina04 Re: namolna teściowa 21.10.15, 10:19
            napis_z_obrazka napisała:

            > Byc moze to jest wyjscie, zeby zatrudnic k
            > ogos obcego... i zrobi tak jak Ty zlecisz.

            Ale przecież autorka wyraźnie pisze, że nie potrzebuje pomocy bo ogarnia temat i zdaje się jej być całkiem dobrze.


            > A masz juz;-) jakies wyobrazenie o sobie w wieku 60+ ? Moze tez bedziesz chcial
            > a zajmowacsie wnukami?

            Ale co to ma do rzeczy? Może będzie może nie będzie. Może jej dzieci wyemgrują do Australii i będzie wnuki widywać tylko przez skype.
            To, że babcia chce zajmować się wnukami nie oznacza automatycznie, że rodzice muszą się temu podporządkowywać. Są dorośli, mają prawo do swojego życia, swoich decyzji.

            > Chodzi mi, zebys weszla w buty tesciowej i zobaczyla mozliwosci, ktore ona zaniedbala i >zostala... w pustym gniezdzie.

            No cóż, to niestety jest problem teściowej, ewentualnie jej męża, a nie autorki. Jeśli ktoś nie ma w swoim życiu absolutnie żadnego innego zajęcia oprócz gapienia się w telewizor... przecież teściowa to nie jest jakaś bezwolna marionetka. To ona ma odpowiedzialność za to jak wygląda jej życie. Zwalanie się komuś do domu codziennie, na cały dzień bo ona nie ma co ze sobą zrobić jest mocno nie w porządku.
            Odnoszę wrażenie, że teściowa w swojej samotności i pustym gnieździe zafiksowała się na wnukach jako jedynym sensie swojego życia, i jak autorka pisze, to może być trudne do przebicia.

            Ja doskonale rozumiem autorkę wątku, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, nawet moja własna matka, nawet najbardziej ulubiona przyjaciółka, miał przychodzić do mnie do domu codziennie i siedzieć mi na głowie od rana do wieczora. Doskonale rozumiem, że to jest męczące, nie ma się przestrzeni dla siebie, ani odrobiny prywatności i jest to na dłuższą metę irytujące.

            Nie wiem czy konfrontacja z teściową to najlepszy pomysł, bo może to zostać zinterpretowane tak jak przez niektóre osoby wyżej, że autorka chce babci zabrać wnusia, ograniczyć kontakt. A to nie o to chodzi.
            Dobrym pomysłem wydaje mi się zwrócenie uwagi teścia i uświadomienie mu, że jego żona jest samotna, nie ma co ze sobą zrobić. W końcu to jego żona. Aczkolwiek jeśli on woli przesiadywać w pracy to może też ucieka przed towarzystwem teściowej.
            A tak na codzień, to jak już radzono, rzadziej odbierać telefony, może umówić się na jakiś jeden konkretny dzień w tygodniu, wtedy i Ty i ona możecie sobie jakoś zorganizować czas.
            • sebalda Re: namolna teściowa 21.10.15, 11:13
              Ale z tego, co ja zrozumiałam, teściowa nie ma najmniejszych szans, żeby codziennie przyjeżdżać, bo autorka skutecznie to blokuje. A skoro ciągle słyszy odmowę, to ponawia prośby w nadziei, że za którymś razem synowa się zlituje i pozwoli jej zobaczyć wnuczka, przyjechać, wykazać się, poczuć potrzebną. Więc tutaj raczej nie ma mowy o tym, że ona codziennie przyjeżdża na cały dzień.
              Pytanie, dlaczego autorka nie powie w możliwie kulturalny sposób teściowej, że owszem, ta może przyjechać, ale nie na cały dzień i nie za często? To taki problem dla tak zaradnej i samodzielnej osoby.
              Wczuwanie się w sytuację drugiej osoby, choć mało ostatnio popularne, jak widać w tym wątku, mimo wszystko nie jest takie złe. Jeśli tego nie będziemy robić, w przyszłości możemy się naprawdę zdziwić, gdy to samo nas spotka ze strony innych, może najbliższych. Nie będziemy zawsze młode, zdrowe, pełne sił. Naprawdę tak trudno to sobie wyobrazić? Długość życia bardzo się wydłużyła, ale czy w tym zaawansowanym wieku zawsze będziemy w pełni sprawne, zawsze będzie nam się chciało prowadzić aktywne życie?
              Pisanie o kimś, kto głównie ogląda telewizję z taką pogardą, jest jakieś mało sympatyczne. Życzę wszystkim dobrego zdrowia i kondycji do końca ich dni:P
              • misseczka Re: namolna teściowa 21.10.15, 12:04
                Zmiłujże się, Sebaldo, z jaką pogardą? Czy Ty czytasz ten sam wątek?
                Odnoszę wrażenie, że traktujesz go jakoś osobiście, czy dlatego zatraciłaś obiektywizm?
                Autorka wątku wygląda na wyważoną, sympatyczna osobę, do tego taktowną, może nawet nazbyt - i obraca się to przeciwko niej. Wyraźnie pisze, że właśnie próbuje dążyć do tego, żeby teściowa nie przychodziła codziennie, skutek jest taki, że teściowa tam i tak bywa klika razy w tygodniu. Plus jeszcze weekendy, z teściem. To mało? Maż próbował coś ustalić, ale daremnie, bo teściowa słucha, kiwa głową i robi swoje, czyli znowu dzwoni...Wyobrażam sobie, jakie miałabym ciarki na grzbiecie na dźwięk tego codziennego telefonu i serdecznie współczuję autorce:( Zwariowałabym, gdybym miała codziennie przez ponad pół dnia na głowie kogokolwiek, gdybym nie mogła rzadkich przy małym dziecku wolnych chwil spędzić sobie tak, jak ja mam ochotę, we własnym domu. Gdybym nie mogła żyć we własnym rytmie. Zgadzam się, że takie postępowanie jest formą przemocy. Jakże doceniam w tym momencie fakt, że mojej teściowej najbardziej odpowiadało kontemplacyjne podejście do wnuczek:)
                Autorko, myślę, że bardzo mądrze radzi Ci Koronka, która ma na koncie podobne doświadczenia. U nas zapewne w takiej sytuacji mąż wziąłby sprawy w swoje ręce i skutecznie z mamą porozmawiał; jeśli to u Ciebie niemożliwe, to broń się sama. Nie umiem doradzić jak, ale chcę napisać, że moim zdaniem masz do tego absolutne prawo. Powodzenia:)


                • sebalda Re: namolna teściowa 21.10.15, 12:32
                  Misseczko, sposób, w jaki Ty piszesz, jest ok i ja to wszystko naprawdę rozumiem. Pisałam w odpowiedzi raczej niektórym uczestniczkom tej dyskusji, nie tylko autorce. Chodziło mi między innymi o takie zdanie: "Jeśli ktoś nie ma w swoim życiu absolutnie żadnego innego zajęcia oprócz gapienia się w telewizor.." i inne bardzo krytyczne i nieprzyjemne w stosunku do tej starszej kobiety, która po prostu chce się czuć potrzebna. Nie znamy jej, nie wiemy, dlaczego jest osamotniona, dlaczego nie wybrała aktywnego trybu życia, z czym się być może zmaga, a od razu przypinamy jej łatkę głupiej, pustej, wręcz odrażającej, skoro nie ma licznego grona przyjaciół, a to nie jest w porządku.
                  Ja tutaj piszę ogólnie o postawie wielu młodych kobiet, które w żaden sposób nie są w stanie wznieść się na poziom minimalnej choćby empatii i próby zrozumienia drugiej osoby. I to zdziwienie, co ma do rzeczy to, jakie będą w przyszłości. Ano ma, bo jeśli będą tak wychowywały swoje dzieci, że nikt się nie liczy, że nie ma co się pochylać nad drugim człowiekiem, to same skończą jako samotne, niechciane, niepotrzebne staruszki, których losem pies z kulawą nogą się nie zainteresuje. Liczne obecne przyjaciółki? O ile jeszcze będą żyły i będą na chodzie:P Ale pewnie, zawsze można liczyć na to, że się będzie miało tyle kasy, że wystarczy na odpłatną opiekę. Można i tak.
                  Jeśli pokazujemy dzieciom, że babcia jest namolną, niechcianą osobą, jak one będą nas traktowały w przyszłości? Lepiej? Z jakiej racji?
                  • misseczka Re: namolna teściowa 21.10.15, 14:34
                    Sebaldo, zrozumienie potrzeb teściowej i jej sytuacji nie musi oznaczać przyzwolenia na osaczenie.
                    A dzieci trzeba owszem trzeba uczyć i świadczyć własnym postępowaniem, że drugi człowiek i jego potrzeby są ważne, że babcia jest jedna z najważniejszych osób w rodzinie, że starość zasługuje na szacunek - to wszystko prawda. Ale należy też wpoić, że nie jest najważniejszym w życiu dbać o dobre samopoczucie innych kosztem samego siebie. Co wiem, że tak powiem, z własnej autopsji;)
                    • sebalda Re: namolna teściowa 21.10.15, 15:58
                      Ale należy
                      > też wpoić, że nie jest najważniejszym w życiu dbać o dobre samopoczucie innych
                      > kosztem samego siebie.

                      Pełna zgoda. Dlatego napisałam, że może można byłoby z babcią porozmawiać szczerze i jej to wyjaśnić oraz pójść na przykład na kompromis i jeden dzień w tygodniu przeznaczyć dla siebie, na swoje przyjemności realizowane poza domem na przykład, by nie musieć znosić namolnej teściowej, samej odpocząć, sprawić przyjemność babci. Chcieć to móc.
                      Mnie tylko zaskoczył ten chór kobiet, które się oburzyły, gdy napisano (nie tylko ja, choć głosów było mało), żeby jednak spróbować się wczuć w sytuację i uczucia teściowej. Taki chór, który tę starszą osobę ocenia jako beznadziejną pijawkę, namolną babę, w sumie niepotrzebny śmieć, który nie ma swojego życia, tylko odnalazł (o zgrozo, o bogi!) sens życia w opiece nad wnuczkami.
                      Napiszę jeszcze raz, na wszelki wypadek, bo się już spotkałam z niezrozumieniem: rozumiem niechęć do co- i całodziennych wizyt teściowej, też pewnie by mi to nie pasowało, ale nie rozumiem, jak można aż tak jej nie rozumieć i nie akceptować. Myślę, że łatwiej byłoby się z nią jednak dogadać, gdyby wykonać wysiłek zrozumienia jej, pokazania, że się rozumie, ale jednocześnie nie chce tolerować aż takiego nagabywania. Jeśli ma się do kogoś negatywny stosunek, trudniej sie dogadać i znaleźć rozwiązanie korzystne dla obu stron, to chyba oczywiste. Gdy jest dobra wola z obu stron, wiele można poradzić.
                      • alsk9 Re: namolna teściowa 21.10.15, 16:08
                        autorka
                        >Ja już naprawdę mam dosyć ciągłego odmawiania, bo naprawdę, uwierzcie mi, ona się nie >zraża, codziennie dzwoni albo wysyła wiadomość, jakie mam plany na jutro albo po prostu, o >której ma być. Powiedzieliśmy jej wprost, że ustalenie było inne


                        A ty czytałas w ogóle co autorka napisala czy tak sobie wymyslasz swoją wersję wydarzeń?
                      • georgina04 Re: namolna teściowa 21.10.15, 21:54
                        sebalda napisała:

                        > Pełna zgoda. Dlatego napisałam, że może można byłoby z babcią porozmawiać szcze
                        > rze i jej to wyjaśnić oraz pójść na przykład na kompromis

                        Autorka wyraźnie napisała, że próby rozmowy z babcią i próby kompromisu nic nie dają, bo babcia robi swoje.


                        > Mnie tylko zaskoczył ten chór kobiet, które się oburzyły, gdy napisano (nie tyl
                        > ko ja, choć głosów było mało), żeby jednak spróbować się wczuć w sytuację i ucz
                        > ucia teściowej.

                        Może dlatego, że ten chór kobiet jednak uważniej przeczytał post autorki. A tam stoi jak wół, wyraźnie, że autorka wykazuje naprawdę sporą dozę zrozumienia i wrażliwości dla teściowej, nie chce jej urazić, nie chce jej sprawić przykrość. A teściowa w żaden sposób nie chce i nie potrafi uszanować woli autorki.



                        > ale nie rozumiem, jak można aż tak jej nie rozumieć i nie akcepto
                        > wać. Myślę, że łatwiej byłoby się z nią jednak dogadać, gdyby wykonać wysiłek z
                        > rozumienia jej, pokazania, że się rozumie, ale jednocześnie nie chce tolerować
                        > aż takiego nagabywania.

                        Więc jeszcze raz, autorka wyraźnie napisała, że rozumie dlaczego teściowa się narzuca. Napisała, że próbowała to narzucanie ogdaniczyć. To nic nie dało. Więc ile razy jeszcze proponujesz, że ma próbować?

                        > Gdy
                        > jest dobra wola z obu stron, wiele można poradzić.

                        Ano właśnie. Słowo klucz: OBU stron. Niestety z postu jasno wynika, że teściowa ma swoją wizję i koniec. Ona chce u nich być codziennie przez cały dzień. I zupełnie nie liczy się z tym czy ktokolwiek tego chce, potrzebuje czy wyraził na to zgodę. Teściowa ma gdzieś to jak autorka chce zajmować się swoim własnym dzieckiem. Odrzuca propozycję tygodniowego wyjazdu w góry, bo ona zajmuje się wnukiem, chociaż nikt jej o to nie prosił. Naprawdę nie widzisz, że coś tu jest nie halo?
                      • ola_dom Re: namolna teściowa 23.10.15, 14:50
                        sebalda napisała:

                        > ale nie rozumiem, jak można aż tak jej nie rozumieć i nie akceptować.

                        Sebaldo - widzisz, taki np. komar nie jest najgorszą zarazą i kataklizmem, jaki może Cię spotkać, jednak kiedy bzyczy Ci nad uchem ciągle, nieustannie, godzinami - i nie możesz się go pozbyć - to jesteś wtedy jak najdalsza od jakiegokolwiek zrozumienia. Nawet tego, że zaspokaja swoją najoczywistszą potrzebę.
                        Przedawkować można wszystko. I tu nie o moc jadu chodzi, tylko o dawkę, która bywa zabójcza.
                  • georgina04 Re: namolna teściowa 21.10.15, 21:29
                    sebalda napisała:

                    > Pisałam w odpowiedzi raczej niektórym uczestniczkom tej dyskusji, nie tylko
                    > autorce. Chodziło mi między innymi o takie zdanie: "Jeśli ktoś nie ma w swoim ż
                    > yciu absolutnie żadnego innego zajęcia oprócz gapienia się w telewizor.." i inn
                    > e bardzo krytyczne i nieprzyjemne w stosunku do tej starszej kobiety, która po
                    > prostu chce się czuć potrzebna.

                    To chyba do mnie było ;)
                    Moje zdanie nie było pogardliwe, było raczej stwierdzeniem faktu. Autorka sama to napisała, że teściowa w zasadzie nic innego nie ma do roboty. Nie oceniam tego, jest to niestety smutna rzeczywistość wielu emerytów. Jednakże uważam, że każdy dorosły człowiek ma pewną odpowiedzialność za to jak kształtuje swoje życie, teraz i na przyszłość. Teściowa autorki nie jest bezwolną lalką. Być może popełniła błąd, który moim zdaniem popełnia bardzo wiele kobiet, matek, że dzieci stają się jej całym życiem, całym światem, jedynym celem. I gdy te dzieci odchodzą z domu, zaczynają własne życie to dla tych kobiet jest to osobista tragedia, przepaść pustki, samotności, depresji. Widzę i zmagam się z tym na codzień więc wiem o czym mówię.
                    Tyle, że to nie jest wina autorki wątku a konsekwencja życiowych decyzji teściowej. I do tego zmierzam. Owszem, empatia, współczucie, zrozumienie. Ale nie można dać się z tego powodu zagłaskać i osaczyć. Autorka ma prawo do swojego życia, bez teściowej przesiadującej w jej domu całymi dniami.

                    > od razu przypinamy jej łatkę głupiej, pustej, wręcz odrażającej, skoro nie ma l
                    > icznego grona przyjaciół, a to nie jest w porządku.

                    No cóż, ktoś wyżej przypiął autorce łatkę, że tak naprawdę nie lubi teściowej , ma kompleksy w swojej matczynej roli i inne podobne klocki. Nie zauważyłam aby ktoś napisał o teściowej głupia, pusta czy odrażająca. Dodajesz sporo od siebie sebaldo.
                    Co nie zmienia faktu, że dorosły rozumny, aktywny zawodowo człowiek pewnie w kilku momentach swojego życia zastanowił się "co będzie ze mną na emeryturze" "co ze sobą zrobię, czym się zajmę". Wielu emerytów ma swoje pomysły, inni niestety nie. Wiele kobiet stwierdza, że one zajmą się wnukami, nie pytając tych najbardziej zainteresowanych o zgodę. No wybacz, ale ja uważam, że nie można w ten sposób narzucać nikomu swojego pomysłu na resztę życia, nawet własnym dzieciom.


                    > I to zdziwienie, co ma do rzeczy to, jakie będą w przyszłości
                    > . Ano ma, bo jeśli będą tak wychowywały swoje dzieci, że nikt się nie liczy, że
                    > nie ma co się pochylać nad drugim człowiekiem, to same skończą jako samotne,

                    Zupełnie nie o tym jest mowa i naprawdę nie ma potrzeby rysowania wizji biednych samotnych staruszek. Ja uważam, że nie można po prostu czynić drugiego człowieka sensem swojego życia, szczególnie gdy ten drugi człowiek tego nie chce. Nie można kogoś w taki sposób oplatać i osaczać, że ten ktoś nie może nawet swobodnie odetchnąć. To jest chory układ. Desperacja z jaką teściowa autorki osacza ją i jej rodzinę niestety kojarzy mi się właśnie w taki sposób. I mam poważne wątpliwości czy ona robi rzeczywiście ze szczerej chęci pomocy, czy właśnie dlatego, że oto nagle pojawił się jakiś sens i światełko w jej smutnym przeraźliwie samotnym życiu.
                    I nie piszę tego absolutnie z pogardą. Piszę to, bo widzę takie kobiety, widzę jak to pragnienie zatrzymania przy sobie swojego dziecka obraca się w chorą toksyczną relację, widzę jak gotowe są zniszczyć własnych synów, zniszczyć ich partnerki by tylko zatrzymać ich dla siebie, by tylko pozostać najważniejszą kobietą w ich życiu.
                    Liczenie się z drugim człowiekiem polega również na tym, że pozostawia się mu prawo do wolności, własnych wyborów. Nie robi się z dziecka ani wnuczka niewolnika i zakładnika własnych uczuć i lęków.

              • matce.juz.podziekujemy Re: namolna teściowa 21.10.15, 13:19
                "Pytanie, dlaczego autorka nie powie w możliwie kulturalny sposób teściowej, że owszem, ta może przyjechać, ale nie na cały dzień i nie za często? To taki problem dla tak zaradnej i samodzielnej osoby."

                A co jeśli autorka podczas niedzielnego spotkania zaprasza na środę, a T dzwoni w poniedziałek rano i we wtorek rano czy może być za godzinę? Łatwo napisać "nie na cały dzień i nie za często", ale jak to w praktyce ma działać? Można próbować zgrabnie wybrnąć, że zapraszamy w piątek po przedpołudniowej drzemce, ale z opisu kobitka wygląda mi na taką, co i tak stawi się od rana i będzie do wieczora.
                Piszę to i sama czuję, że takie wyliczanie co ile ktoś przychodzi i ile jest delikatnie mówiąc mało sympatyczne. Ale z drugie strony rozumiem autorkę.
            • napis_z_obrazka Re: namolna teściowa 21.10.15, 13:39
              georgina04 napisała:

              > napis_z_obrazka napisała:
              >
              > > Byc moze to jest wyjscie, zeby zatrudnic k
              > > ogos obcego... i zrobi tak jak Ty zlecisz.
              >
              > Ale przecież autorka wyraźnie pisze, że nie potrzebuje pomocy bo ogarnia temat
              > i zdaje się jej być całkiem dobrze.
              >
              >
              Jak zwal, tak zwal... Cos tam jednak tesciowa robi inaczej niz synowa. Jedna nazywa to pomoca, druga przeszkadzaniem.
              Maz autorki ma wyobrazenie, ze matka pomaga, gdzies to bylo napisane wyzej.

              > > A masz juz;-) jakies wyobrazenie o sobie w wieku 60+ ? Moze tez bedziesz
              > chcial
              > > a zajmowacsie wnukami?
              >
              > Ale co to ma do rzeczy? Może będzie może nie będzie. Może jej dzieci wyemgrują
              > do Australii i będzie wnuki widywać tylko przez skype.

              Wiec to tez Jakis pomysl. Emigracja z tego miasta, dalej niz 40 minut autobusem. Serio, niektorzy tak robia.

              > To, że babcia chce zajmować się wnukami nie oznacza automatycznie, że rodzice m
              > uszą się temu podporządkowywać. Są dorośli, mają prawo do swojego życia, swoich
              > decyzji.
              >
              Oczywiscie. Tez tak uwazam. Ale jeszcze potrzebna umiejetnosc asertywnosci. Tej jakos nie widze. Jestes pewna, ze autorka chce rozwiazac Problem? Bo napisala, ze przyszla obgadac;-)
              Wierzysz, ze zrealizuje podsuwane tu pomysly na rozwiazanie jej problemu z namolna tesciowa?

              > > Chodzi mi, zebys weszla w buty tesciowej i zobaczyla mozliwosci, ktore on
              > a zaniedbala i >zostala... w pustym gniezdzie.
              >
              > No cóż, to niestety jest problem teściowej, ewentualnie jej męża, a nie autorki
              > . Jeśli ktoś nie ma w swoim życiu absolutnie żadnego innego zajęcia oprócz gapi
              > enia się w telewizor... przecież teściowa to nie jest jakaś bezwolna marionetka
              > . To ona ma odpowiedzialność za to jak wygląda jej życie.

              Ale synowa ma dosc. Reszta w tej rodzinie poki co nie narzeka.
              Moim zdaniem zrozumienie czyjegos zachowania pomaga rozwiazac Problem. Bo od samego gadania, ze jak ktos tak moze robic, to nic sie nie zmieni.

              Zwalanie się komuś do
              > domu codziennie, na cały dzień bo ona nie ma co ze sobą zrobić jest mocno nie
              > w porządku.

              Ja zrozumialam, ze bardziej chodzi o codzienne telefony i wyrazana chec przyjazdu,
              Nie jest to Jakis bardzo wielki Problem zyciowy;-)


              > Odnoszę wrażenie, że teściowa w swojej samotności i pustym gnieździe zafiksował
              > a się na wnukach jako jedynym sensie swojego życia, i jak autorka pisze, to moż
              > e być trudne do przebicia.

              Moze tak wlasnie byc. Ja widze 3 wyjscia: zniechecic tesciowa do siebie, pomoc w zagospodarowaniu nadmiaru wolnego czasu, emigracja z miasta.

              > Ja doskonale rozumiem autorkę wątku, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, nawet moja
              > własna matka, nawet najbardziej ulubiona przyjaciółka, miał przychodzić do mni
              > e do domu codziennie i siedzieć mi na głowie od rana do wieczora. Doskonale roz
              > umiem, że to jest męczące, nie ma się przestrzeni dla siebie, ani odrobiny pryw
              > atności i jest to na dłuższą metę irytujące.
              >


              OK. Ale pytanie jest o pomysl na rozwiazanie problemu.

              > Nie wiem czy konfrontacja z teściową to najlepszy pomysł, bo może to zostać zin
              > terpretowane tak jak przez niektóre osoby wyżej, że autorka chce babci zabrać w
              > nusia, ograniczyć kontakt. A to nie o to chodzi.

              Cieplo, cieplo:-)

              > Dobrym pomysłem wydaje mi się zwrócenie uwagi teścia i uświadomienie mu, że jeg
              > o żona jest samotna, nie ma co ze sobą zrobić. W końcu to jego żona. Aczkolwiek
              > jeśli on woli przesiadywać w pracy to może też ucieka przed towarzystwem teści
              > owej.

              Tez to sugerowalam, chyba;-)

              > A tak na codzień, to jak już radzono, rzadziej odbierać telefony, może umówić s
              > ię na jakiś jeden konkretny dzień w tygodniu, wtedy i Ty i ona możecie sobie ja
              > koś zorganizować czas.

              I po problemie
              • misseczka Re: namolna teściowa 21.10.15, 14:17
                OK. Ale pytanie jest o pomysl na rozwiazanie problemu.

                Nie tylko. W innym miejscu autorka pyta, czy jej odczucia są uzasadnione i dla innych zrozumiałe, jak jest u innych. Ja ją rozumiem doskonale, ale - jak znam siebie - też pewnie sama bym sobie z problemem nie poradziła. Na szczęście mam męża, który ze stawianiem granic, także własnej mamie, nigdy nie miał problemu i to on by z mamą rozmawiał. Autorka chyba będzie musiała poradzić sobie sama; ale świadomość, że ileś tam osób myśli podobnie, jak ona, może jej w tym pomóc.
                • berber_rock he, he - maz i stawianie granic 21.10.15, 16:17
                  misseczka napisała:

                  > OK. Ale pytanie jest o pomysl na rozwiazanie problemu.
                  >
                  Na szczęście mam
                  > męża, który ze stawianiem granic, także własnej mamie, nigdy nie miał problemu
                  > i to on by z mamą rozmawiał.


                  Tak mi sie przypomnialo, wiec si podziele doswiadczeniem :) Tez mam meza, ktory ze stawianiem granic swojej mamie nie ma zadnego problemu. Tyle ze mama to doskonale wie i wyczuwa i robi tak:
                  - jak juz granice przez niego zostaly postawione np. "mama, temat uwazam za zamkniety, zrobimy tak i tak", to tesciowa robi podchody w moim kierunku. No bo przeciez doskonale wie, ze mnie troche mniej wypada stawiac sprawe na ostrzu noza i spuszczac ja na bambus. I wtdy temat meczy, bo "a moze jednak rozwazycie", "a moze jednak na niego wplyniesz". Oczywiscie ja tez moge powiedziec: "temat uwazam za obgadany i zamkniety", tylko zapewniam Was (a wiem to z autopsji), ze jej reakcja na TE SAME slowa powiedziane przeze mnie bedzie zgola inna niz na wypowiedziane przez synusia.
                  • vilez Re: he, he - maz i stawianie granic 21.10.15, 16:29
                    > jej reakcja na TE SAME slowa powiedziane przeze mnie bedzie zgola inna niz na wypowiedziane przez synusia.

                    Także i tutaj powinien wejść Twój mąż. Oprócz Ciebie oczywiście. Wtedy stawianie granic byłoby pełne.
                    • berber_rock vilez, wiem, ale 21.10.15, 16:46
                      to wymaga, abysmy np. obydwoje byli obecni przy tym, jak ona podnosi jakis temat.

                      A jak sie domyslasz, ona zwykle robi do mnie podchody jak meza nie ma w domu (wlasnie dlatego, ze on wtedy nie ma mozliwosci wtracic sie w dyskusje).

                      Powyzsze podaje jako przyklad, ze i tak moze byc. Nie mam problemu z jej podchodami i naciskami (no moze poza takim, ze nie umiem asertywnie i jednoczesnie dyplomatycznie powiedziec NIE), bo zwykle i tak robimy tak, jak my uwazamy za stosowne. Poza tym sytuacje nie zdarzaja sie na tyle czesto (glownie chyba dlatego, ze mieszkamy jakies 1600 km od tesciow), aby byly meczae.
                      • vilez Re: vilez, wiem, ale 21.10.15, 17:23
                        Wcale nie jest to wymagane, byście byli obydwoje naraz obecni. Każde z Was może powiedzieć to w innym czasie. Sens tego, co powiedzieliście, się od tego nie zmieni.

                        To, że nie umiesz jej odpowiedzieć asertywnie, oznacza, że masz problem z jej podchodami. Z tym własnie, że nie umiesz jej stosownie odpowiedzieć ;)
                        • berber_rock no popatrz 21.10.15, 19:47

                          > To, że nie umiesz jej odpowiedzieć asertywnie, oznacza, że masz problem z jej p
                          > odchodami. Z tym własnie, że nie umiesz jej stosownie odpowiedzieć ;)

                          - no popatrz. Zawsze myslalam, ze asertywnosc jest cecha pozadana i pomagajaca w zyciu, a tu taki zonk. Oczywiscie ze moge jej odpowiadac stosownie, tylko jakos tak wyszlo, ze wole skutecznie.
                          • vilez Re: no popatrz 21.10.15, 21:13
                            Przecież to są Twoje słowa:
                            > ze nie umiem asertywnie i jednoczesnie dyplomatycznie powiedziec NIE)

                            Stosownie, czyli asertywnie i właśnie. skuteczność to jeszcze inna rzecz, i nie zależy wyłącznie od Ciebie. Zależy także od teściowej oraz od rozmaitych jeszcze okoliczności przyrody.
                            • napis_z_obrazka Re: no popatrz 22.10.15, 00:24
                              vilez napisała:

                              > Przecież to są Twoje słowa:
                              > > ze nie umiem asertywnie i jednoczesnie dyplomatycznie powiedziec NIE)
                              >
                              > Stosownie, czyli asertywnie i właśnie. skuteczność to jeszcze inna rzecz, i nie
                              > zależy wyłącznie od Ciebie. Zależy także od teściowej oraz od rozmaitych jeszc
                              > ze okoliczności przyrody.

                              Moim zdaniem nie ma mozliwosci i asertywnie i dyplomatycznie. Albo, albo.
                              Asertywne mowienie NIE: dopuszcza zerwanie kontaktow, jesli ktos przekracza moje granice.
                              W przypadku tego watku,
                              1. powiedzenie NIE tesciowej kiedy zadzwoni w poniedzialek w sprawie odwiedzin i zakomunikowanie, ze sie oddzwoni w wolnej chwili
                              2. powiedzenie NIE tesciowej jesli zadzwoni we wtorek w sprawie odwiedzin i zapowiedz, ze samemu sie oddzwoni w wolnej chwili a jesli bedzie sama dzwonic, to nie odbiore telefonu;-). 3. w srode nieodbieranie telefonow (licznych;) od tesciowej i niewpuszczenie do domu.

                              Dyplomatyczne mowienie NIE: nie dopuszcza mozliwosci zerwania kontaktow, a wiec szukanie kompromisu za wszelka;-) cene. Np. umowienie sie z mezem, ze na zmiane dzwonia do tesciowej co rano pierwsi (maz parzyste dni, synowa nieparzyste) i krotka, ogledna relacja co u wnuka. Za kazdym razem odmawianie odwiedzin. Rozmowy telefoniczne z tesciowa to koszt ochrony domu przez wizytami tesciowej.
                              W miedzyczasie pomoc w szukaniu jakiegos zajecia dla tesciowej. Rozmowa z tesciem i rodzenstwem tesciowej w sprawie zorganizowania wyjazdow.
                              Podarowanie w prezencie pieska z schroniska.

                              A dlaczego autorka watku taka samotnica? Moze terapie polecic;-)
                              • jehanette Re: no popatrz 12.11.15, 13:23
                                A dlaczego autorka watku taka samotnica? Moze terapie polecic;-)

                                Introwertycy stanowią ponoć ok 30% społeczeństwa. Dla Introwertyka spotkania z ludźmi to nie jest relaks - co nie znaczy, że jest to niemiłe, oczywiście że I. też lubią spotkania z ludźmi, ale po nich potrzebują odpocząć.
        • ela.dzi Re: namolna teściowa 21.10.15, 09:57
          Posiadania pod ręką chętnej babci do opieki nad wnukiem, zwłaszcza będąc w ciąży. Jakby mi przeszkadzała za bardzo jej obecność, to bym sama zaproponowała dni/momenty, kiedy bardzo chciałabym ją widzieć.
    • princy-mincy Re: namolna teściowa 21.10.15, 12:38
      Mysle, ze skoro ona nie reaguje na delikatne aluzje to w koncu bedziesz musiala jej powiedziec wprost. Nie licz na to, ze maz to zalatwi delikatnie, bo nie zalatwi.
      • vilez Re: namolna teściowa 21.10.15, 16:20
        Ja nie rozumiem, czemu SYN miałby tego nie załatwić. Delikatnie czy mniej delikatnie. Ale załatwić.
        Syn z klucza powinien to załatwić NAJLEPIEJ. Bo mu najwięcej WYPADA w stosunku do własnej matki.
      • sebalda Re: namolna teściowa 21.10.15, 16:27
        Jednym z trudniejszych doświadczeń w życiu człowieka jest poczucie braku bycia potrzebnym.
        Nie każdy umie tak się zorganizować i tak ułożyć sobie życie, żeby zająć się na przykład pomocą innym potrzebującym, wolontariatem. Znam rodzinę, w której starsza kobieta po śmierci męża, wiedząc, że jej bezdzietny syn nie tylko jej nie potrzebował, ale dla którego stała się ciężarem, bo trzeba było ją odwiedzać, popełniła samobójstwo.
        I są też osoby, które uwielbiają dzieci i dla których sensem życia są właśnie dzieci, siłą rzeczy gdy dzieci dorastają, takie osoby czekają z utęsknieniem na wnuki, by znów poczuć ten cud, a przede wszystkim poczuć się znowu komuś potrzebnym. Czy to naprawdę takie dziwne i złe?
        Autorka nie pisze, jaki jest stosunek wnuczka do babci. A może ta kobieta widzi, jak dziecko ją kocha, jak pragnie jej towarzystwa, dzięki temu ona czuje, że żyje. Czy to jest w porządku, że autorka już teraz boi się, że babcia powie wnuczkowi, że nikt go tak nie kocha jak ona?
        Myślę, że gdyby babcia rzeczywiście była taka dokuczliwa, syn by jednak z nią porozmawiał, on, jak sporo osób, uważa, że chęć niesienia pomocy bliskim nie jest czymś złym, stąd nie interweniuje.
        Niewykluczone, że jak pojawi się drugie dziecko, autorka szybko zapomni o swojej niechęci do teściowej, gdy się okaże, że dwoje dzieci to jednak trochę większe wyzwanie. Choć kto wie, przy takiej wielkiej zaradności, to może, może....
        • alsk9 Re: namolna teściowa 21.10.15, 16:52
          Sorry, ale fakt, że nie stworzyło się więzi z własnym mężem i mimo, że on jest w domu to się kobieta czuje samotna i trzyma się dzieci, to nie jest powód żeby zamieszkać w domu syna i bez zaproszenia siedzieć synowej dzień w dzień na karku zaspakajając swoje braki uczuciowe wnukami.
          Jesli pani kocha dzieci to niech się zatrudni jako opiekunka, jest mnóstwo potrzebujących osób, a jako mająca już emeryturę bedzie mogła konkurowac ceną i przebierac w ofertach maluchów do zaopiekowania.
          • sebalda Re: namolna teściowa 22.10.15, 11:38
            alsk9 napisała:
            > Sorry, ale fakt, że nie stworzyło się więzi z własnym mężem i mimo, że on jest
            > w domu to się kobieta czuje samotna i trzyma się dzieci,

            Znasz tę kobietę i wiesz, że to ona nie zbudowała? Znasz jej męża? Ile masz danych na temat tego związku, żeby tak jednoznacznie oceniać?

            > Jesli pani kocha dzieci to niech się zatrudni jako opiekunka,

            Widzisz różnicę między rodzonym wnukiem a obcym dzieckiem? To jest rada z serii: jak nie możesz mieć własnego dziecka, to adoptuj, a nie katuj się procedurami in vitro/nie grzesz stosując in vitro.
            Teściowa może oczywiście uznać, że skoro synowa jej nie chce w swoim domu, to się nie będzie narzucać z pomocą. Może się obrazić, przestać odzywać, zamknąć w sobie. Czy wtedy będzie dobrą teściową i babcią? Nie docierają do niej odmowy, bo jest głupia i nie rozumie, że jest niechciana, czy dlatego, że NAPRAWDĘ zależy jej na wnuku? To naprawdę takie straszne?
            Autorka pisze, że teściowa nie rezygnuje i nadal przychodzi lub wydzwania nieproszona, choć jej się odmawia. Ale czy autorka tylko powiela odmowy, czy też próbowała z teściową rozmawiać szczerze i powiedzieć jej to wszystko, co tutaj napisała? Może jednak ta głupia i bez honoru kobieta coś by z tego zrozumiała?
            • alsk9 Re: namolna teściowa 22.10.15, 12:30
              Sebalda, przestań przekładać na cały świat swoją osobistą sytuację i strach przed samotnościa na starośc i zacznij się odnosić do treści wątku i treści wypowiedzi ktore komentujesz.
              Bo twoja histeryczna potrzeba onanizowania się wieczną pozą ofiary jest niestrawna a ilośc bzdur i wyssanych z palca dopowiedzeń okraszonych inwektywami w stosunku do teściowej autorki (ty te inwektywy i pogardę wprowadzasz do wątku a nie kto inny) staje się żenująca.

              • sebalda Re: namolna teściowa 22.10.15, 15:54
                > Sebalda, przestań przekładać na cały świat swoją osobistą sytuację i strach pr
                > zed samotnościa na starośc

                ?????????
                Trafiłaś jak kulą w płot, ale to takie typowe:P To, że mam problemy z mężem, nie znaczy z automatu, że boję się samotności na starość. Jestem z natury leniwa, najlepiej się czuję z książką i możliwością nicnierobienia, oprócz czytania, i wizja takiej starości przyświeca mi od dawna. Nawet już się nie boję, że oczy mi odmówią posłuszeństwa, w końcu są audiobooki. Chętnie pomogę przy wnukach, jeśli mnie o to dzieci poproszą, byle nie za często, bo - patrz powyższe.
                Zresztą co ja sie tłumaczę, przecież Ty wiesz lepiej, czego ja się boję i co mi dolega, tak jak wiesz lepiej, kto nie zadbał o związek u teściowej autorki. Podziwiam Twoją przenikliwość:P

                > Bo twoja histeryczna potrzeba onanizowania się wieczną pozą ofiary jest niestra
                > wna
                Że co, że jak? WTF? Gdzie w tym wątku to wyczytałaś z moich postów??? Wszystko u Ciebie dobrze?
                • yoma Re: namolna teściowa 22.10.15, 18:09
                  Cóż, Alsk nie jest jedyna. Też cię proszę: przestań kolejny raz zamieniać cudzy wątek w wątek o Sebaldowych, z braku lepszego słowa, fobiach, i epatować agresją.
                  • sebalda Re: namolna teściowa 22.10.15, 22:55
                    Yoma, czy możesz mi jasno wyłożyć, ale tak po ludzku, zwyczajnie, bez ironii i zabawnych podtestow, bo ja mam problemy z ich lapaniem, w czym w tym wątku przejawily się moje fobie? Bo ja za cholerę nie wiem. To znaczy wiem, że niektóre osoby mnie tutaj szczerze nie znoszą, z różnych powodów, ale są granice uprzedzeń i nie rozumiem, jak można komuś aż tak coś wmawiać kompletnie bez sensu. O jakiej fobii mowa w tym przypadku? Czy Ty w ogóle wiesz, o czym piszesz, czy niechęć do mnie spuscila na Ciebie jakąś pomrocznosc jasną?
                    I o jakiej agresji piszesz? To ja piszę do kogoś, że się onanizuje? Litości, kobiety, depresja jesienna sprawiła, że musicie się na kimś wyżyć?
                    • yoma Re: namolna teściowa 23.10.15, 09:42
                      Zrób proste ćwiczenie. Weź arkusz Worda, skopiuj z jednej strony swoje wypowiedzi, z drugiej innych i porównaj. Ewentualnie przeczytaj swoje na głos do dyktafonu i odsłuchaj.
                      • sebalda Re: namolna teściowa 23.10.15, 12:09
                        yoma napisała:

                        > Zrób proste ćwiczenie. Weź arkusz Worda, skopiuj z jednej strony swoje wypowied
                        > zi, z drugiej innych i porównaj. Ewentualnie przeczytaj swoje na głos do dyktaf
                        > onu i odsłuchaj.

                        Nie miałam nawet cienia wątpliwości, że w ten właśnie sposób odpowiesz, bo prosta i sensowna odpowiedź przekracza najwyraźniej Twoje możliwości. Przyzwyczaiłam się.
                        Rozumiem zatem, że jak mam odmienne zdanie niż większość, w kompletnie zresztą niezwiązanym np. z przemocą problemie, to znowu włączam swoje fobie. Jak każdy człowiek mam swoje problemy i różne lęki, ale tak się składa, że w ich repertuarze nie ma lęku przed samotnością, bo ja się wyjątkowo dobrze czuję sama, ba, marzę o tym, bo ani w młodości, ani w dorosłym życiu prawie nigdy nie był mi dany ten luksus.
                        A może to, że nie podoba mi się narracja niektórych pań używająca ciągle zaimka ja, ja, ja, świadczy o tym, że znowu wyskakuję ze swoimi fobiami? Jakimi, jeśli łaska, i jaki one mają związek z moim problemem, jakim jest przemoc psychiczna? Że zwracam uwagę na to, by czasami wyjść poza swój komfort (z naciskiem na słowo "czasami"), to oznacza, że znowu epatuję swoim problemem???
                        Zaiste, ogrom uprzedzeń potrafi być niewyobrażalny jednak:P Jak się chce uderzyć psa, kij się zawsze znajdzie, ale w każdym ataku powinien być choć cień sensu.
                        • annb Re: namolna teściowa 23.10.15, 15:29
                          Może poczytaj o trójkącie dramatycznym Karpmana
                          o np tutaj
                          ddainspiracje.pl/?p=376
        • berber_rock o matko! please ... 21.10.15, 16:57
          sebalda napisała:

          > Jednym z trudniejszych doświadczeń w życiu człowieka jest poczucie braku bycia
          > potrzebnym.
          -
        • jehanette Re: namolna teściowa 12.11.15, 13:29
          Ale dlaczego jedna osoba, ma kosztem swoich potrzeb zaspakajać potrzeby innej osoby, de facto obcej? Po to, żeby za 30 lat, być równie męczącą osobą dla swoich dzieci?
          Zastanawia mnie też fetysz "pomagania" w domu i przy dzieciach. Naprawdę, w czasach supermarketów on-line, automatycznych pralek, suszarek, zmywarek, mikrofali, mrożonek, płyt indukcyjnych i czajników elektrycznych zupełnie nie czuję potrzeby jakiejś niesamowitej pomocy od osób trzecich (oczywiście jeśli dla kogoś lśniąca podłoga i 3 daniowy obiad codziennie nie są sensem życia). Spokojnie da się wszystko ogarnąć, właściwie ustawiając priorytety. Dla mnie idea wizyty kogokolwiek, czy to matki czy teściowej, w celu pomocy, jest abstrakcyjna. Wizyty dziadków są głównie dla kontaktu córki z dziadkami, dla mnie to żadna "pomoc". A ten kontakt nie musi być naprawdę codzienny i całodzienny.
    • zolla78 Re: namolna teściowa 22.10.15, 10:34
      A jak jest jej reakcja, jak np. we wtorek ustalisz z nią, że bardzo byś chciała pomocy w czwartek. W środę i piątek też przyjedzie czy pilnuje się ustaleń?
      Może to jest wyjście, zorganizowanie jej planu pomocy, tak by wiedziała czego się trzymać.
      A może niech mąż pogada z teściem, by jakoś dał jej znać, że dwa dni w tygodniu bez zaproszenia od was, to max jej odwiedzin. Oczywiście delikatnie.
      • alsk9 Re: namolna teściowa 22.10.15, 12:37
        To jest rozwiązanie, zaproszenie samemu z gory na ktoryś dzień. Wtedy ona też może zrozumie, że resztę ma do zagospodarowania inaczej. Bo jeśli jest tylko komunikat "my sami kiedyś zadzwonimy" to może siedzieć w domu z nadzieją, że może zadzwonią dziś, a nie mogąc się doczekać, dzwoni sama.
        Lepiej samemu zadzwonić i powiedzieć, żeby babcia wpadła do wnuka np w czwartek i być pogodzonym z tym, że posiedzi cały dzień, a jak wychodzi to od razu powiedzieć "to zapraszamy znowu, może w najbliższy poniedzialek?" itd
    • koronka2012 Re: namolna teściowa 22.10.15, 15:16
      Całość sytuacji prowadzi nieuchronnie do narastającej alergii na telefony i wizyty teściowej, bo człowiek czuje się zwyczajnie zaszczuty.

      Częściowym obejściem problemu byłoby podrzucanie dziecka do teściowej na parę godzin - w tej sposób jest się w stanie kontrolować sytuację "kiedy i do której".
      No ale to wymaga pewnych możliwości logistycznych, w sensie samochodu.
    • wies-baden Re: namolna teściowa 22.10.15, 16:23
      Na to działanie nie ma jednego wzoru, czytałam wypowiedzi dziewczyn, które mówiły o irracjonalnej zazdrości i niechęci do teściowych, o drżeniu na widok * moja teściowa z wnukiem* i jeszcze, że świetnie zdają sobie sprawę z tego, że irytacja jest bezzasadna. Po przeciwnej stronie są dziewczyny, które niekoniecznie powołane do macierzyństwa najchętniej na teściową delegowałyby zadania związane z ogarnianiem dzieci. W środku te, które pochłonięte pracą lub karierą, a może realizowaniem pasji oczekiwałyby od teściowych pomocy. W skrócie, każdy jest inny i ma prawo do swoich wyborów. Chyba nie pomogłam...
    • kaszub-ska Re: namolna teściowa 22.10.15, 22:23
      Autorko, Twoje próby radzenia sobie z problemem nie przynoszą żadnych skutków, dlatego moim zdaniem powinnaś zwrócić się o pomoc do męża. Zapytaj się go, jak on czułby się, gdyby był na urlopie, chciał poświęcać jak najwięcej czasu na budowanie swojej relacji z dzieckiem i odpoczynek od pracy zawodowej, a Twoja matka przesiadywała z nim całymi dniami. Bo w końcu po to zdecydowałaś na urlop wychowawczy, żeby mieć czas na budowanie więzi z dzieckiem bez konieczności godzenia tego z pracą zawodową, na wychowywanie całkowicie po swojemu, nacieszenie się radością z codziennego swobodnego przebywania z dzieckiem. Budujesz teraz swoją własną rodzinę, w której nie ma miejsca na osoby trzecie. Ja Cię doskonale rozumiem. Dla Ciebie to obca kobieta, tak jak dla Twojego męża jego teściowa jest obcą osobą. Mam dwoje dzieci z różnicą wieku 18 m-cy, byłam z nimi w domu 3,5 roku i nigdy nie miałam potrzeby posiadania pomocy i towarzystwa w domu osób trzecich, ani moich rodziców ani teściów ani sióstr ani przyjaciółek, mimo że mój mąż w tym czasie pojawiał się w domu ok godz 20. Miałam rytm dnia ustalony przez siebie, taki jak mi pasował, robiłam co chciałam. Chodziłam nago po domu nagminnie, kąpałam się z dziećmi bardzo często, łóżek nie ścieliłam do 12 przynajmniej, obiad gotowałam o 18 dla męża, zawsze aż do wyjścia na spacer chodziłam w piżamie tzn. w majtkach i podkoszulce, ćwiczyłam, tańczyłam, oglądałam tv, czytałam, śpiewałam z dziećmi, bawiłam się z nimi tak jak chciałam, uczyłam czego chciałam bez słuchania rad, spałam kiedy one spały, robiłam sobie maseczki, masaże ujędrniające, balsamowałam się, depilowałam, malowałam, regulowałam brwi. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek obcy kręcił mi się po domu. Nie narzekałam na brak towarzystwa i nie miałam potrzeby dzielić się swoim codziennym życiem z nikim, tak jak nie miałam potrzeby proszenia o rady dotyczące opieki nad maluchami, robiłam to co podpowiadała mi intuicja i miłość do dzieci. Codziennie rozmawiałam z innymi mamami na spacerach i placu zabaw, no i z mężem wieczorami. Od czasu do czasu zapraszałam przyjaciółki na kawę, żeby pogadać co u nich. Moich rodziców odwiedzaliśmy raz na miesiąc na 2-3 godziny, a mieszkają w tym samym mieście. Teściów 2 razy w roku, bo nie chciało nam się wyprawiać 2,5 godziny samochodem w jedną stronę na 2 dni weekendu. Szczęśliwie ani jednym ani drugim nie przychodziło do głowy odwiedzanie nas. Bardzo dobrze wspominam tamten czas, swoboda, radość z poznawania swoich maluchów i obserwowania ich rozwoju codziennie.
      • tupatup Re: namolna teściowa 22.10.15, 22:59
        Ludzie są bardzo różni. Jedni wychodząc za mąż przygarniają całą rodzinę męża i mają z nimi codzienny kontakt a innym wystarczy telefon raz na miesiąc.
        Więc autorka z mężem muszą ustalić swoją wersję tej rodziny i jej otwartości na resztę członków. Dawniej częściej rodziny mieszkały obok siebie, naturalne było, że po sąsiedzku się odwiedzają lub mają wiele wspólnych spraw codziennych babcie z automatu robiły za opiekunki dla wnuków.
        Znajomi mają jedynaka w którego dziadkowie bardzo mocno się angażują (zawożą lub odbierają ze szkoły, wożą na zajęcia dodatkowe, gotują obiady, biorą na wakacje) oprócz tego żyją swoim intensywnym życiem, a rodzice i tak niezadowoleni, gdy dziadkowie idą na imprezę andrzejkową, bo "powinni już siąść na tyłku i zostać z wnukiem by to rodzice mogli wyjść " :) .
        Inni mają babcię która u nich pełnoetatowo obsługuje dzieci i dom, codziennie jest u nich, a im w to graj, sami są bardzo rozrywkowi i chętnie się pracowitą babcią wyręczają.
        W obu przypadkach dziadkami dopuszczonymi do zaangażowanej obsługi są.... rodzice żony.
        Więc może to też ten problem, że teściowa jest bardziej obca dla nowej gospodyni i tym bardziej autorka nie widzi powodu jej wpuszczać na swój teren.
        Znam też takich, którzy z rodzicami, rodzeństwem właściwie kontaktów nie utrzymują, nie czują wielkiej potrzeby w uczesniczeniu w ich życiu a nawet kontaktowania się mimo mieszkania w jednej miejscowości.



        • kaszub-ska Re: namolna teściowa 24.10.15, 23:22
          Ale w przypadku autorki wątki mowa o malutkim dziecku, które jest całkowicie niesamodzielne oraz o sytuacji, gdy matka rezygnuje z pracy zawodowej właśnie po to, żeby móc poświęcić swój czas w pełni na wychowanie osobiste i wg własnej wizji. Na razie ona nie potrzebuje pomocy dziadków którychkolwiek i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie potrzebowała. Relacji z wnukami nie trzeba budować wyłącznie poprzez codzienne uczestnictwo w ich życiu. Natomiast teściowa autorki właśnie chce uczestniczyć w codziennym życiu jej nowopowstałej rodziny. A dorosłe dzieci nie żyją po to, by dotrzymywać towarzystwa swoim rodzicom, a wnuki nie są po to by być zapełniaczem i umilaczem czasu dziadków.
      • chocolate_cake Re: namolna teściowa 25.10.15, 08:18
        Kaszub-ska, zgadzam się z tobą w 100%
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: namolna teściowa 25.10.15, 07:48
      Może, w takich jak opisana sytuacjach, należy oddzielić kwestie pomocy od kwestii kontaktu z wnukiem,a za chwilę z wnukami. Może teściowej ( co niekoniecznie musi ja usprawiedliwiać ) mylą się te obszary. Wydaje się, że żeby ten kontakt mieć, musi koniecznie pomagać. I że każda młoda matka takiej pomocy potrzebuje lub pragnie, a jej świadczenie pokazuje, że jest się dobrą teściową wychodzącą na przeciw młodej kobiecie.
      Dlatego, jeśli pomoc jest potrzebna tylko doraźnie, to trzymać się tego ustalenia. Czyli na sms o chęci przyjścia odpisywać :" dziękuję, dziś daję sobie radę sama" lub coś podobnego. Niestety jak widzę z opisu, należy niezłomnie powtarzać to za każdym razem. W końcu sms to zajęte pół minuty, a nie cały dzień.
      A jeśli chodzi o kontakt, to oczywiście najlepiej jak wynika on spontanicznie i naturalnie, ale czasem, trzeba kierować i tym.
      Niektóre współczesne babcie, ustalają jakiś konkretny dzień i godziny na pomoc lub kontakt. Są wtedy dostępne, nie robią sobie innych planów , jest to dla obu stron czas dogodny . Przychodzą lub są "na zawołanie".
      Może taki wariant zaproponować teściowej. Tyle , że z taką inicjatywą wyjdzie Pani jako matka czy Wy jako rodzina. Jak będzie wykorzystany ten czas, zależy od konkretnych potrzeb czy aktualnej sytuacji. Miałby Pani wtedy kontrolę i mogła sensownie dla siebie wykorzystać ten czas. I teściowa również.
      Sprawa ta ma niewątpliwie wiele niuansów. Ale rozumiem Panią, kiedy opisana obecność teściowej zaczyna być przeżywana jako zawłaszczenie, zaczyna być bez granic. Wtedy najmilsza osoba staje się intruzem. Szczególnie że , jak czytam z Pani wypowiedzi, nie odbiera Pani motywów, zachowań teściowej przeciwko sobie , a jedynie jako jej szczególną nieumiejętność wyczucia sytuacji.
      Trudnością , która może Pani przeżywać w takim stawianiu granic to poczucie, że może jest Pani odrzucającą, niedelikatną osobą. A chroniąc siebie, naraża się Pani na złą ocenę teściowej ( lub kogokolwiek w takiej sytuacji ) i na utratę lub uszkodzenie relacji. Takie uczucia to koszt tej sytuacji. A myśli o popsutej relacji ( jeśli takie są ) mogą być tylko w Pani głowie.Bo realne zagrożenie nie istnieje. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • asiula1987 Re: namolna teściowa 28.10.15, 09:58
      pomysl? na ktores z kolei pytanie o ktorej ma byc i w czym pomoc-nie odmawiac tylko sie zgodzic. oddac dzieciaczka w rece tesciowej na caly dzien (o ile dziecko przyzwyczajone i nie bedzie to trauma) oraz tak zaplanowac tesciowej dzien zeby na drugi raz oferujac pomoc mocno sie musiala zastanowic. powymyslaj, ze musi z wnukiem jechac w jedno-drugie miejsce, nie wiem do lekarza. na urodziny kolegi, po zakupy, albo najlepiej kilka rzeczy naraz. moze odechce jej sie pomagac na sile. inna opcja to na pytanie o pomoc zapros tesciowa ale zamiast dziecka wrecz karteczke z lista spraw do zalatwienia-im wiecej tym lepiej.
    • anaisanais Re: namolna teściowa 21.11.15, 23:01
      Znowu te tesciowe ;)
      Zobacz w niej czlowieka, ktory tez ma uczucia, a nie tylko namolna tesciowa.
      Ona chce pomoc, byc potrzebna. Oczywiscie codziennie to za duzo, szczegolnie jak nie ma wiezi miedzy wami. Ale przemysl, jak moglabys ja zaangazowac, bo chyba nie chcesz jej tak zupelnie odstawic na boczny tor? Moze raz w tygodniu moglaby zabrac dziecko na spacer? Albo daj jej prasowanie, czy cos czego nie lubisz? Ustal to jako rytual np. okreslony dzien i czas np. sobie wyjdz na zakupy itp.
      Jest taki typ kobiety, ktory sie czuje potrzebny cos robiac. Nie zmienisz tego, juz nie ten wiek. I nie ma to nic wspolnego z twoja ewentualna niekompetencja.
Pełna wersja