Bardzo proszę o pomoc - dziecko

25.10.15, 22:05
Z byłym partnerem mamy 7-letniego syna, mam przyznaną władzę rodzicielską, ojciec z racji dużej odległości między naszymi miejscami zamieszkania (400km) przyznane ma kontakty 2 razy w miesiącu na weekendy. Zanim Adaś poszedł do szkoły, jego ojciec miał dużo szerzej zakrojone kontakty, których wiecznie nie przestrzegał tak jak zresztą wszelkich postanowień sądowych- odwoził syna kiedy mu się podobało. Cały czas ciągną się sprawy sądowe, ojciec chce zrobić wszystko żeby jemu przyznano władzę. Straszy ingerencją u ministrów, prezydenta, swoją przynależnością do stowarzyszeń walczących o prawa ojca. Wiem, że kocha syna z wzajemnością, ale mam też wrażenie że swoim zachowaniem chce spowodować, żeby Adaś wybrał „lepszego” rodzica, czyli jego. Kupuje mu drogie zabawki, elektroniczne gadżety, korzysta z wysokiego statusu majątkowego swojej rodziny, sam jednak utrzymuje że jest bezrobotny (najprawdopodobniej pracuje gdzieś dorywczo, jednak od wielu lat mieszka z rodzicami). Widzę że ma na synka ogromny wpływ, bardzo często gra na emocjach, płacze przez telefon, przy odwożeniu Adasia do mnie do domu zachowuje się jakby mieli się nigdy więcej nie spotkać. Strasznie się boję o psychikę synka, bo wiem że różne rzeczy są mu mówione- jak na przykład że ojciec jedzie na sprawę sądową, żeby o niego walczyć… Boję się myśleć co jeszcze może mu mówić. Synek prawie nigdy nie chce opowiadać o czym z tatą rozmawia, albo mówi że nie pamięta, albo robi z tego tajemnicę. Najgorsze jest że nie mam możliwości porozumieć się z ojcem Adasia, cały czas albo ma roszczenia, jak stawiam opór to oskarżenia, groźby. Mimo że zawsze wywiązuję się z postanowień sądowych ciągle twierdzi, że robię wszystko żeby go wyeliminować z życia Adasia, czasem mam wrażenie, że żyje w innej rzeczywistości. Nigdy nie wiem co się wydarzy, żyję w wiecznym strachu co ojciec tym razem zrobi, czy odwiezie Adasia czy nie, jaką zasadzkę będzie próbował na mnie zastawić, żeby mnie oczernić. Ja chcę tylko żeby Adaś dobrze się rozwijał, żeby miał spokojne i szczęśliwe dzieciństwo, żeby mógł żyć „normalnie” w stabilizacji. Kocham synka najmocniej na świecie i bardzo się o niego boję, że zacznie rozumieć że jest powodem wojny między rodzicami i to spowoduje u niego poczucie winy, co może doprowadzić do problemów emocjonalnych w przyszłości. Nie wiem czy ojciec to widzi, czy zdaje sobie z tego sprawę. Póki co robi co chce i za nic ma sąd i jakiekolwiek zasady- po prostu ma cel aby wywalczyć Adasia. Nie wiem już co robić, proszę o pomoc.
    • edw-ina Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 26.10.15, 10:02
      W takich sytuacjach pomaga mediator. Są takowi komercyjni oraz przy różnych fundacjach, MOPSie itp. Często, kiedy np. sąd widzi, że byli partnerzy mają problem w porozumieniu się dt. opieki nad dzieckiem, sam kieruje do mediatora. Na takich spotkaniach, a zwykle jest ich kilka - 3,4 kilkugodzinne spotkania w obecności mediatora, krok po kroku rozważa się punkty sporne oraz próbuje doprowadzić do satysfakcjonującej dla stron ugody. Kiedy sprawa tyczy dziecka dobry mediator będzie miał na uwadze przede wszystkim jego dobro.
      • amb25 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 06:23
        Ale tutaj ojciec chyba nie chce mediacji tylko zabrania dziecka do siebie...
        Moze idz z dzieckiem do jakiegos dobrego psychologa. Po kilku-nastu wizytach moze dziecko sie przed nim otworzy i albo psycholog znajdzie cos w jego psychice co potwierdzi fakt, ze ojciec manipuluje synem i ze to dobre dla syna nie jest.
        Jesli nie potrafisz rozmawiac z synem na temat wlaki o niego to idz do psycholog moze ci tez pomoc przeprowadzic tak rozmowe. Nigdy nie krytukuj ojca dziecka, bo to powoduje u dzieci (szczegolnie jesli ojciec chce byc ten "lepszy") automatyczna reakcje obronna (ojca) i wtedy to dziecko moze uwazac, ze jestes niesprawiedliwa w stosunku do dziecka (bo ten tata taki dobry przeciez) no i ojca, oczywiscie. Jesli ojciec idzie do sadu, to mow dziecku, ze dlatego ze ojciec je kocha, ale ojcu jest latwiej rozmawiac w sadzie z sedzia niz z toba itp itd ale ze ty ojca rozumiesz i chcesz dla neigo dobrze, dlatego sie na to godzisz itp itd Ja wiem, ze to manipulacja, jak na pewno ktos mi tu zarzuci, ale ojciec kupujac drogie prezenty i mowiac ze idziec walczyc o dziecko tez stosuje bezwzgledna maniulacje.
        • edw-ina Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 20:55
          Nie dziwi mnie, że ojciec chce zabrać dziecko do siebie, skoro jest tylko wybór: albo widzę dziecko w określonych godzinach kilka razy w miesiącu, albo mam je u siebie. Pisałam o tym wielokrotnie - będę dozgonnie wdzięczna rodzicom za to, że po rozwodzie nikt nie ograniczał mi kontaktów z nikim, nie było żadnego wyznaczania, zabraniania, wyliczania. Zaproponowałam mediatora, bo pomiędzy autorką a jej partnerem jest konflikt. Konflikt, który będzie tylko eskalował, jeśli będzie szedł w kierunku, albo będzie jak chce matka, albo tak, jak ojciec. I każdy będzie pokrzywdzony, a najbardziej dziecko. Ja bym zaproponowała mediatora, choćby mówiąc, że być może nie rozumiem pewnych pobudek ojca, ale chcę je zrozumieć dla dobra dziecka i chcę wypracować porozumienie. Najłatwiej jest o konflikt i o walkę. To trochę jak z powiedzeniem: nienawidzę cię. Zawsze łatwiej wyrazić negatywne emocje, niż przyznać się d tych pozytywnych. Tak samo tutaj - łatwiej jest walczyć i wykorzystywać do tego wszelkie środki w tym arbitralne rozstrzygnięcie sądowe, niż powiedzieć: chcę się z tobą dogadać, chcę by nasze dziecko miało dwoje współpracujących ze sobą rodziców.
          • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 21:35
            Trudno, żeby facet, który mieszka kilkaset kilometrów dalej widywał dziecko spontanicznie.

            Nie wiem dlaczego upieracie się przy tych kilku dniach w miesiącu, skoro można via sąd ustalić również podział wakacji - miesiąc, ferii - tydzień, święta - Boże Narodzenie lub Wielkanoc, każde z dodatkowymi dniami wolnymi, długie weekendy. Wtedy te proporcje bardzo się zmieniają.

            Najwyraźniej Twoja matka nie miała nic przeciwko spontanicznemu przesiadywaniu eks męża u niej w domu czy niezapowiedzianym wizytom. Ja bym miała, ponieważ nie po to zostawiałam eksa, żeby się z nim widywac częściej i dłużej niż to niezbędne, poza tym logistyka praca zawodowa + szkoła i zajęcia dodatkowe dziecka wykluczają spontaniczność.
            • edw-ina Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:15
              Moja matka uważała, że dobre samopoczucie jej dziecka jest ważniejsze od jej chcenia lub niechcenia, a oboje byli na szczęście na tyle kulturalnymi ludźmi, że potrafili się porozumieć w sposób uprzejmy wraz z rozstaniem nie przekreślając faktu, iż jednak żyli razem i są wciąż razem odpowiedzialni za wspólne dziecko. Ot kwestia ludzkiej kultury.
              A rozwiązanie sądowe jest zawsze najgorsze z jednego podstawowego powodu - jest siłowe. Ktoś decyduje za innych, robi to odgórnie, arbitralnie. To wzbudza niechęć poddaniu się decyzji. Rozwiązanie wypracowane przez obie strony układu jest czymś znacznie bardziej akceptowalnym.
              • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:30
                Kwestia systemu wartości. Gdybym brała pod uwagę dobre samopoczucie dziecka, to nigdy bym eksa nie zostawiła, tyle że sama pewnie bym żyła na jakichś prochach. Ale w sumie niektórzy tak żyją, zaciskają zęby i robią dobrą minę do złej gry. Mnie się nie chce.

                Co złego w rozwiązaniu odgórnym? Teraz sąd ustala odgórnie, tylko jeśli rodzice nie mają wspólnego planu wychowawczego, czyli i tak nie mogą się dogadać.
                Co do siłowych rozwiązań - mnie się świetnie negocjuje z pozycji siły, jeśli wiem że mam przewagę, to jestem bardziej skłonna do dobrowolnych i sporych ustępstw, które w efekcie dają stronom jakąś równowagę.
                • edw-ina Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:32
                  Wiesz, negocjacje z pozycji siły to hmm..., co najwyżej kontrybucja wojenna, a nie negocjacje. Z zasady negocjacje powinny być prowadzone z równych pozycji.
                  • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:37
                    Z zasady negocjacje powinny być prowadzone z równych pozycji. Iluzja, ale miło w nią wierzyc.
                    • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 07:28
                      To, co dla nich jest niemożliwe, niektórzy nazywają iluzją. (inaczej: kwaśnymi winogronami).
    • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 08:04
      > ojciec chce zrobić wszystko żeby jemu przyznano władzę.

      Taki właśnie bywa skutek antagonizujących rozstrzygnięć (także -sadowych) w kwestii opieki na dzieckiem. Po co Wam takie sztywne podejście: że ojcu wolno tylko dwa razy w tygodniu i w takich a takich godzinach? Nie lepiej zdać się na bardziej elastyczne podejście? Takie, które nie będzie godzić w jego poczucie bycia ojcem, i tym samym nie będzie potrzeby ciągłego udowodniania, że się mimo tych opresji (tak, tak, to jest opresja- względem i dziecka i ojca) JEST dobrym ojcem.

      Od lat z "fascynacją" obserwuję, jak kobiety robią sobie i dzieciom krzywdę- stawiając ojców w takiej sytuacji, która z klucza wymusza ich słabszą pozycję rodzicielską i tym samym uruchamiają ciąg destrukcyjnej walki.

      > twierdzi, że robię wszystko żeby go wyeliminować z życia Adasia

      Bo dla niego tak to wygląda. Nie bez racji. Czego dowodzi Twoja uwaga:
      >odwoził syna kiedy mu się podobało
      Nie przyszło Ci do głowy, że i ojciec i syna mają prawo chcieć być np. dłużej ze sobą (albo w innych dniach lub godzinach), niż to wymusza na nich ustalenie sądowe? Gdy syn powie: "chcielibyśmy się spotkać z ojcem we czwartek" to mu odpowiesz, "synku dziś nie, bo ustalenie sądowe przewiduje sobotę"? Widzisz absurdalność takich postanowień?

      NA Twoim miejscu zaczęłabym na nowo ustawiac Twoje relacje z eks w kwestii opieki nad dzieckiem. Zlikwiduj TEREN walki. To nei będzie walki. O ile, sprawa nie posunęła się już tak daleko, że odkręcenie tego będzie jeszcze możliwe.
      Zastanów się, dlaczego Twój eks walczy. Zastanów się, czego potrzebuje dziecko. Zastanów się, dlaczego Ty bierzesz udział w tej walce.

      Wasze dziecko JUŻ płaci. Z Waszej winy. Weźcie pupę w troki i zmieńcie myślenie o tym wszystkim.
      Zaproponuj eksowi porządną rozmowę resetującą Wasze relacje, w tym i durne postanowienia sądowe. Przeproś go za to, że musiał do tej pory walczyć o syna. Wyobraź sobie, że to TY musisz wywalczać widzenia z synem i swoją rodzicielską pozycję....

      Na pocieszenie- nie Ty jedna... To polska choroba, polski rak toczący rodziny porozwodowe. Ale Ty coś możesz z tym zrobić. Zrób.
      • alpepe Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 08:28
        Fragmenty o tym, że jak były spotkania z dzieckiem jeszcze za czasów przedszkolnych i matka nigdy nie wiedziała, o której będzie dziecko z powrotem, jakoś ci nie wpadły w oko?
        Ojciec mieszka kilka godzin drogi od stałego zamieszkania matki, więc tu nie ma co być elastycznym w kwestii godzin, to bierna agresja z jego strony, demonstrowanie władzy, przywiozę dziecko, kiedy chcę i co mi zrobisz. Jak tak kocha dziecko, niech się przeniesie w pobliże miejsca zamieszkania i wtedy nawet opieka naprzemienna niech wchodzi w grę.Dziecko potrzebuje rutyny: szkoła, dom, odwiedziny, a nie bycia przerzucanym między jednego rodzica a drugiego. to pewnie dlatego on ma przyznane widzenia, a ona ma dziecko na stałe.
        • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 08:37
          > to bierna agresja z jego strony

          Taka agresja nie bierze się znikąd. Zawsze warto przemyśleć jej genezę, przebieg i PRZEWIDZIEĆ SKUTKI. Nadto, to jest wzajemny klincz, a nie- jednostronna agresja.

          > .Dziecko potrzebuje rutyny: szkoła, dom, odwiedziny, a nie bycia przerzucanym między jednego rodzica a drugiego

          > Ojciec mieszka kilka godzin drogi od stałego zamieszkania matki...

          To można zmienić.

          >...więc tu nie ma co być elastycznym w kwestii godzin

          Ależ "ma co". Tylko trzeba chcieć.

          > Dziecko potrzebuje rutyny: szkoła, dom, odwiedziny, a nie bycia przerzucanym między jednego rodzica a > drugiego

          Rutyna versus rodzic... wybieram: rodzic. Z tym, że to fałszywa opozycja. Za to silnie agresjotwórcza.
          • alpepe Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 09:51
            vilez napisała:

            > > to bierna agresja z jego strony
            >
            > Taka agresja nie bierze się znikąd. Zawsze warto przemyśleć jej genezę, przebie
            > g i PRZEWIDZIEĆ SKUTKI. Nadto, to jest wzajemny klincz, a nie- jednostronna agr
            > esja.

            No to ja ci powiem, jak jest u mnie. Ojciec moich dzieci, jak ja jestem dla niego niemiła (zrobił, co zrobił, nie jesteśmy w małżeństwie, miła dla niego być nie muszę, nie jesteśmy razem), przestaje zauważać dzieci, które, ach, jak kocha niby wielce. Po prostu Piotruś Pan się obraża, nawet jeśli dopiero co grał z dzieckiem, nagle go nie zauważa i wychodzi z domu, nie reaguje na telefony, przepada na kilka godzin. To jest dobry ojciec? Nie, on myśli, że mnie tym ukarze, dzieci to tylko karta przetargowa i na to się nie godzę i widzę to tak, że ten pan również pokazuje władzę pani.
            >
            > > .Dziecko potrzebuje rutyny: szkoła, dom, odwiedziny, a nie bycia przerzuc
            > anym między jednego rodzica a drugiego
            >
            > > Ojciec mieszka kilka godzin drogi od stałego zamieszkania matki...
            >
            > To można zmienić.

            No to czemu tego nie zmienia? Bo wtedy nie mógłby być w konflikcie.
            >
            > >...więc tu nie ma co być elastycznym w kwestii godzin
            > Ależ "ma co". Tylko trzeba chcieć.
            Ojciec nie chce, jak widzisz.
            > > Dziecko potrzebuje rutyny: szkoła, dom, odwiedziny, a nie bycia przerzuca
            > nym między jednego rodzica a > drugiego
            > Rutyna versus rodzic... wybieram: rodzic. Z tym, że to fałszywa opozycja. Za to
            > silnie agresjotwórcza.
            No, to gratulacje, dziecko niech sobie raz chodzi do szkoły i odrabia lekcje, raz nie, bo w końcu ojciec ma przyjeżdżać i zabierać dziecko, kiedy chce.
            O obowiązku szkolnym słyszałaś?
            Koleżanka mojej córki była na zmianę u ojca i matki, dopóki nie poszła do szkoły, wtedy zamieszkała u ojca na stałe, weekendy spędzała u matki, teraz ma 14 lat, chodzi do szkoły średniej i mieszka dla odmiany u matki, bo stamtąd ma bliżej do szkoły, a poza tym już jest samodzielna, matka pracowała na zmiany, więc nie była w stanie za bardzo sama opiekować się córką, a ojciec nie miał nic przeciwko temu.
            Wszystko się da, ale trzeba chcieć, a nie traktować dzieciaka jako środek do odgrywania się na dziecku. Ja na miejscu tej matki bym w ogóle się zgodziła, by dziecko zamieszkało te 400 km dalej u ojca, ciekawe, jak długo by trwała sielanka.
            • alpepe Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 09:55
              alpepe napisała:

              > Wszystko się da, ale trzeba chcieć, a nie traktować dzieciaka jako środek do od
              > grywania się na matce.

              Ja na miejscu tej matki bym w ogóle się zgodziła, by dziecko zamieszkało te 400 km dalej u ojca, ciekawe, jak długo by trwała sielanka.
              Pan by przywiózł dziecko z podkulonym ogonem po tygodniu, jak nie wcześniej.
              • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 12:59
                > Pan by przywiózł dziecko z podkulonym ogonem po tygodniu, jak nie wcześniej.

                Współczuję doświadczenia z mężczyznami, od własnego ojca począwszy.
                • alpepe Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 13:44
                  Dziękuję bardzo.
            • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 12:04
              Współczuję eks męża :-( Są ludzie i taborety (obu płci), no co robić. Ale nie róbmy z taboretów jakiejś normy. Taboret, to taboret, patol znaczy.

              Ja pokazuję, jak MOGĄ wyglądać normalne relacje. I czego unikać, jeśli się chce takich relacji. Np. można nie uskuteczniać walki o dziecko. Tyle i aż.
              • alpepe Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:32
                No dobrze, vilez, ale ja u ciebie nie widzę obrazu normalnej relacji społecznej, tylko wypominanie matce, że to jej wina. Nie wiesz, czy to wyznaczenie kontaktów nie nastąpiło właśnie z tego powodu, że ojciec dziecka notorycznie rozwalał matce życie.
                Dawno temu wyczytałam taką "mądrość", że większość ojców biologicznych się opiekuje dzieckiem tak długo, jak długo może liczyć na przychylność matki, innymi słowy związek rodziców jest ważniejszy, niż więź ojciec-dziecko. I w takich reakcjach, jak opisana przeze mnie i opisana przez wątkodawczynię, wydaje się to właśnie potwierdzać. Owszem, ktoś powie, matka nastawia dziecko przeciwko ojcu, buntuje, ogranicza kontakty, czasem tak bywa, że matka tak bardzo nie chce mieć z ojcem dziecka do czynienia, że tak właśnie robi, ale większość, nazwę to "świadomych" matek chce, by kontakt ojca z dzieckiem był. Niestety, jeśli emocje nadal są w grze, to ten kontakt jest, jaki jest.
                • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:41
                  Alpepe, jeśli matka postrzega czas spędzany przez dziecko z ojcem jako "rozwalanie jej życia" to coś z nią nie tak.
                  Bo priorytetem nie jest wygoda rodziców tylko żeby dziecko nie straciło jednego z rodziców.
                  Jeśli ojciec chce spędzać z synem więcej czasu niż stoi to w świstku z sądu, tym lepiej dla dziecka. A to, że mamusi to coś komplikuje to naprawdę mało istotne.
                  Jeśli dla matki więcej czasu dziecka z ojcem jest problemem... to nie mam więcej pytań.
                  • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:49
                    Ma być przewidywalny, rozumiesz, a nie przywozić i zabierać dziecko jak mu się uroi.

                    Do eksa mogę mieć dużo kwasów finansowych, ale jeśli dzwoni i uprzedza, że nie może być we wtorek tylko w czwartek, to ok - zgadzam się. Na środę się nie zgodzę, bo syn ma treningi za które ja płacę i ma chodzić, a nie opuszczać.
                    Jeśli proponuje, że weźmie syna w weekend X, a my już mamy plany albo dziecko ma plany, to też mówię otwartym tekstem i proponuję inny termin. Numerów w guście dzwoni do drzwi o 8 rano w sobotę bez uprzedzenia nie robi, bo rozmawiałby nie ze mną tylko z moim partnerem.
                    • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:55
                      > Ma być przewidywalny, rozumiesz, a nie przywozić i zabierać dziecko jak mu się uroi.

                      Ale my nie wiemy jak to wyglądało, czy tato Adasia nie próbował ustalić z ex dłuższego czasu z dzieckiem. Jeśli mu kontakty ograniczono to na wniosek matki dziecka, prawda? Czyli ona dążyła do ograniczenia roli ojca w życiu dziecka.
                • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:44
                  Osobiście uważam, że matka ma prawo do życia w przewidywalnym rytmie. Po pierwsze, były partner nie może znienacka wpadać do mieszkania kiedy chce, o dowolnych godzinach i żądać natychmiastowego kontaktu z dzieckiem albo zabrania dziecka gdzieś tam. Nie jest domownikiem, może najwyżej dzwonić, uprzedzać i pytać czy dany termin jest ok.

                  Po drugie, jeśli zostaje ustalone, że pan przywozi dziecko w niedzielę o 17, to ma być w niedzielę o 17, a nie w poniedziałek o 22. Jeśli pan nie przestrzega zasady umawiania się i nie dotrzymuje terminów, wówczas jedynym wyjściem jest ustalenie przez sąd spotkań od-do.
                  • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:56
                    Ustalanie DZIECKU kontaktu z RODZICEM od-do jest barbarzyństwem.
                    • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:58
                      Heloł, tak wygląda funkcjonowanie po rozwodzie jeśli byli małżonkowie nie mieszkają bardzo blisko siebie.
                      Witamy w prawdziwym życiu.
                      • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:12
                        Jeszcze raz - ostatni, bo mi się nudzi - nie wiemy o co chodzi poza tym, że wątkodajce nie podoba się, że były partner walczy o opiekę nad synem i żeby go powstrzymać szuka sposobów, które Ty jej ochoczo podrzucasz (zbieranie "opinii", "zaświadczeń", wnoszenie o dalsze ograniczanie kontaktów).
                        A teraz pomyśl - ciągle piszecie, że ojcowie NIE CHCĄ zajmować się dziećmi, że NIE WNOSZĄ o opiekę.
                        Ten chce, wnosi. Co robi (e)matka? Cieszy się? Kibicuje? Pochwala?
                        Nie. Doradza jak faceta upie...ć. Kosytem prawdz, pryzywoitości. Kosztem dziecka.
                        Po czy za jakiś czas zakrzyknie - A gdzie ci tatusiowie?! Dlaczego nie wnoszą o opiekę?!
                        Co zrobi wątkodajka po tym, jak do minimum z minimum ograniczy kontakty dziecka z ojcem?
                        Odwiedzi emamę czy inne form płacząc, że została SAMA z dzieckiem, pytając jak podnieść alimenty.
                        No, chyba że skorzysta ze swojego prawa do ułożenia sobie życia i da synowi "nowego, lrpszego tatę".
                        Ale to nie moja sprawa w sumie :P
                      • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:47
                        Nie, Triss, tak wygląda życie w patologii porozwodowej. Nie chwytasz tego od lat.
                        Są ludzie, którzy po rozwodzie żyją normalnie. Tak, by nie ograniczać dziecku kontaktu z żadnym rodzicem.
                        Zamieszkać można względnie blisko siebie. Kwestia postarania się. Można wynająć mieszkania blisko siebie itd.

                        Nie pojmujesz, że chodzi o podstawową potrzebę kontaktu z rodzicem. Dziecko powinno ją mieć ZABEZPIECZONĄ. A nie -wyliczoną w imię fanaberii matki, która lubi żyć wedle krateczki i szabloników.
                        • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 21:48
                          Vilez, Ty nadal nie ogarniasz. Nie kupuję idei, że trzeba koniecznie mieć ciastko i zjeść ciastko, rozwieść się i udawać, że nadal dziecko funkcjonuje identycznie z obojgiem rodziców, ci rodzice się przyjaźnią i podejmują zgodne ustalenia.

                          Zamieszkanie blisko siebie jest kwestią kasy i pracy w konkretnym miejscu więc nie jest to opcja powszechnie dostępna i nie wolno jej od nikogo wymagać.

                          Dziecko powinno mieć zabezpieczoną potrzebę kontaktu z rodzicem - tak. Tyle, że inaczej to będzie wygladało jeśli rodzice mieszkają daleko od siebie, inaczej kiedy blisko i nie może polegac na tym, że ojciec nie liczy się z ustaleniami sądu oraz nie negocjuje z matką, tylko stawia ją przed faktem dokonanym (tu - nie odwozi dziecka na czas).
                          • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 07:33
                            To, że TY nie kupujesz, to naprawdę null argument.

                            To, że dla CIEBIE normalne relacje porozwodowe są udawaniem, świadczy tylko o tym, ze są dla Ciebie zwyczajnie niedostępne. Generalnie lubisz nazywać iluzją coś, czego sama zrobić nie potrafisz.

                            Każde mieszkanie kosztuje. Kupione, wynajęte... PO rozwodzie któreś się wyprowadza, czyli musi kupić czy wynająć. Tak czy tak wyda kasę. Może ja wydać na mieszkanie bliżej, niż dalej.

                            Nie wiesz, czy nie powiadania matki. Nie wiesz, na jakim tle mają paskudną komunikację. A mogliby mieć dobrą, czyli taką, gdzie ludzie normalnie ze sobą gadają: "wiesz, wpadliśmy na Kazika i Wandę w sklepie i nas chce zaciągnąć do siebie. Wrócimy jutro. Pasuje Ci to?" Można? Można.
                            • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 08:57
                              LOL, naprawdę musi kupić lub wynająć? Całkiem sporo osób wraca pomieszkać do rodziców, bo tam mogą liczyć na dach na głową, a nie mają tej kasy na kupno lub wynajem. Mój eks wrócił do mieszkania matki. Eks znajomej wrócił do rodzinnej miejscowości i tam kupił mieszkanie, znacznie taniej niż w Warszawie.
                              Część czeka na podział majątku, jesli jest co dzielić. Bywa, że ktoś wyjeżdża za granicę na stałe - casus rodziców kolegi mojego dziecka, każde w innym kraju.
                              Nie ma takiej opcji, żeby zmusić ludzi do podejmowania decyzji dla nich niemożliwych lub totalnie nieopłacalnych ze względów finansowych.

                              Z postów autorki wynika, że pan nie powiadamia matki.
                              Dobra, wiesz, wpadliśmy na Kazika i Wandę w sklepie i nas chce zaciągnąć do siebie. Wrócimy jutro. Pasuje Ci to? A matka mówi NIE. NIE, bo inaczej się umawialiśmy i mam inne plany związane z dzieckiem. Wolno jej. Nie musi się dostosowywać tylko dlatego, że pan coś wpadło do głowy znienacka.
                              • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 10:41
                                O swoim eks pisałaś, że po rozwodzie zaciągnął kredyt na mieszkanie dla siebie.
                                Równie więc dobrze mógł zaciągnąć na mieszkanie bliżej Was. Równie dobrze Ty mogłaś dać swoje dotychczasowe mieszkanie w wynajem, by samej wynająć mieszkanie bliżej niego. Mieszkanie po rodzicach też można wynająć. Możliwości jest kilka- tylko trzeba chcieć je skutecznić. A nie- osiadać na laurach, czytaj: pierwszej lepsze "wygodzie" i nie patrzeniu dalej, niż do czubka własnego nosa.

                                Pewnie, że matce wolno. Wtedy rozmawia się dalej, i któreś ustępuje. W zależności od tego, czyja propozycja jest globalnie bardziej interesująca dla dziecka i korzystna dla wszystkich. Bo wiesz, gdy ludzie sobie idą wzajem na rękę, to się zasadniczo w ich relacjach dobrze układa. Ale do tego trzeba dojrzałości i schodzenia z egoizmu.
                                • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 12:20
                                  Taaa... zaciagnął kredyt jak matka sprzedała swoje mieszkanie i podzieliła się kasą - wtedy miał zdolność kredytową. Od wyprowadzki minął jakiś czas.
                                  Mógł kupić bliżej, proponowałam, ale wtedy miałby wyjątkowo badziewny dojazd do pracy.
                                  Ja miałabym wynosić się z miejsca w którym mam wszystko pod ręką do innej dzielnicy po to, żeby na tym tracić logistycznie i finansowo? Wolne żarty.
                                  Tak, wygoda jest szalenie ważna.
                                  • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 15:42
                                    Czyli, jak sama udowadniasz, możliwości były.
                                    Kwestia priorytetów. Ja bym poświęciła swoją wygodę (tu: dojazdy) po to, by dziecko miało rodziców na miejscu. Tak zresztą zrobiłam. Nigdy nie żałowałam.
                                    • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 16:12
                                      vilez napisała:

                                      > Czyli, jak sama udowadniasz, możliwości były.
                                      > Kwestia priorytetów. Ja bym poświęciła swoją wygodę (tu: dojazdy) po to, by dz
                                      > iecko miało rodziców na miejscu. Tak zresztą zrobiłam. Nigdy nie żałowałam.

                                      Mój mąż miał możliwość otrzymania bardzo dobrej pracy za granicą. Miejsce dla mnie wymarzone, pracę też znalazłabym bez wiek
                                      • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 16:15
                                        vilez napisała:

                                        > Czyli, jak sama udowadniasz, możliwości były.
                                        > Kwestia priorytetów. Ja bym poświęciła swoją wygodę (tu: dojazdy) po to, by dz
                                        > iecko miało rodziców na miejscu. Tak zresztą zrobiłam. Nigdy nie żałowałam.

                                        Mój mąż miał możliwość otrzymania bardzo dobrej pracy za granicą. Miejsce dla mnie wymarzone, pracę też znalazłabym bez większych problemów.
                                        Moje dziecko było małe, koszt emocjonalny przeprowadzki niewielki.
                                        Ale wiązało się to z pozostawieniem dzieci męża w PL i odwiedzinami w święta i wakacje.
                                        Dla męża i jego dzieci to stanowczo za mało.
                                        Zostaliśmy. Nie żałuje nikt z nas. Mniej komfortowo, ale razem :-)
                                        • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 17:07
                                          Stawiasz wyjazd za granicę na dłużej na równi z wyprowadzką do innej dzielnicy? Zabawne.
                                          • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 17:30
                                            Widzisz, są osoby, które dla dobra własnego dziecka nie potrafią ruszyć dupy kilka ulic dalej, bo im niewygodnie do pracy dojeżdżać.
                                            I są takie, które dla bycia blisko dziecka zrezygnują np. z kariery i/lub komfortu finansowego. Bo dziecko jest tego warte.
                                            Każdy ma swoje priorytety.
                                            O tym pisałam.
                                            • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 29.10.15, 06:53
                                              :-)
                • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:39
                  Dałam cytat, którzy każe mi powątpiewać w normalność relacji także ze strony matki. Tego jest zresztą więcej.
                  Z samego usytuowania rodziców wynika, że ojciec ma ograniczone kontakty z dzieckiem, co jest krzywdą dla dziecka i dla ojca, a dla matki-skutkuje tym, czym skutkuje (opisane), czyli- problemami.

                  > Dawno temu wyczytałam taką "mądrość", że większość ojców biologicznych się opiekuje
                  > dzieckiem tak długo, jak długo może liczyć na przychylność matki, innymi słowy związek
                  > rodziców jest ważniejszy, niż więź ojciec-dziecko.

                  Buaaagam. Co to ma być ? Ojcowie są różni, MIMO ich relacji z eksmałżonką. Tak jak i matki. Wszystko zależy od człowieka.

                  > większość, nazwę to "świadomych" matek chce, by kontakt ojca z dzieckiem był

                  Mam nadzieję, że tak wreszcie będzie. "Był" nie powinno oznaczać jednak "ograniczony".

                  > Niestety, jeśli emocje nadal są w grze, to ten kontakt jest, jaki jest.

                  To niech dorosną i zaczną działać po dorosłemu, czyli -ogarną swoje emocje.
      • koronka2012 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:47
        Vilez, jakie elastyczne zasady wizyt można zastosować w przypadku rodziców mieszkających 400 km od siebie?

        Pomysł na przepraszanie eksa za to, że usiłuje się stworzyć dziecku poczucie bezpieczeństwa jest zgoła kuriozalne.
        • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:49
          Normalnie. nie bez wyliczania od-do, bo mamie pasuje od-do. Skoro ojcu zdarza się przywozić dziecko później, to znaczy, że taka realna możliwość istnieje. Tyle, że nie podoba się matce.
    • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 12:10
      Wnieś do sądu o badanie więzi z dzieckiem w RODK oraz - do czasu wydania opinii - o ustalenie spotkań ojca z dzieckiem w miejscu zamieszkania dziecka i w obecności osób trzecich lub kuratora.
      • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 12:16
        > Wnieś do sądu o badanie więzi z dzieckiem w RODK...


        Jestem za.
        Tylko musi być przygotowana na to, że badanie wykaże np. dobrą więź z ojcem, i w dodatku wzrastającą.
        Musi być przygotowana na to, ze każde takie badanie otwiera drogę do rewizji ustaleń sądowych- w obie strony.
        • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 13:01
          >Tylko musi być przygotowana na to, że badanie wykaże np. dobrą więź z ojcem, i w dodatku wzrastającą.

          Oj tam. Dziecko małe, z klucza opinia RODiK będzie wskazywała matkę jako "ważniejszego" rodzica, zaleci powierzenie jej wyłącznej opieki, ojcu rzuci ochłap 2 razy w miesiącu jak teraz, może ew. zmienić na kontakty pod nadzorem, jeśli matka powie, że ojciec syna buntuje.
          • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 13:04
            :) Cieszę się, że rozumiesz. Do tego ważna jest stabilizacja, dziecko już chodzi do szkoły, ma swój krąg koleżeński i zajęcia dodatkowe (jeśli nie ma - należy zapisać jak najszybciej). Dołączyć opinie psychologa, że dziecko źle znosi zmiany etc.

            Tatuś nie powinien fukać i straszyć tylko grzecznie negocjować.
            • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 13:36
              > Tatuś nie powinien fukać i straszyć tylko grzecznie negocjować.

              Ponownie - oj tam, oj tam.
              Tatuś powinien znać swoje miejsce, grzecznie wyskakiwać z kasy (w końcu to TEŻ jego dziecko) i nie zawracać byłej żonie gitry (w końcu są po rozstaniu).
              A z dzieckiem powinien spotykać się w czasie, miejscu i sposób na jaki mu Pani Matka pozwoli (w końcu to ONA URODZIŁA).
            • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:07
              Triss, Ty naprawdę nie kumasz...
              Czas takich przekrętów się kończy, ojcowie też już nie w ciemię bici.
              • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:10
                To nie przekręt tylko potwierdzenie istniejącego stanu rzeczy.
                • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:50
                  U patologii i owszem.
          • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:05
            Z tego, co słyszałam, to się jednak trochę już w RODiK pozmieniało :-) Jśsli ojciec będzie aktywny i się stawi sam na rozmowę do ośrodka, to może być różnie :-)
            • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:28
              > Z tego, co słyszałam, to się jednak trochę już w RODiK pozmieniało :-) Jśsli ojciec będzie aktywny i się > stawi sam na rozmowę do ośrodka, to może być różnie :-)

              Oby! Bo to, co było to jakaś paranoja.
              • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:37
                Stawienie się osobiście na badaniu w RODK, to żadna szczególna zasługa. Badanie jest możliwie tylko przy osobistym udziale.
                A swoją droga na miejscu matki pozbierałabym sobie opinie od psychologa szkolnego, pedagoga, wychowawczyni, z jakiejś poradni dla znerwicowanych dzieci, zgłosiła się do którejś z fundacji pomagających zastraszanym kobietom itd.
                Skorzystać nie musi, ale warto mieć dokumentację pod ręką, gdyby panu ojcu roiła się opieka naprzemienna przy odległości miejsc zamieszkania 400 km albo gdyby wystąpił o zmiane miejsca zamieszkania dziecka.
                • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:51
                  Triss, czy Ty zdajesz sobie sprawę, że to, co piszesz to szmaciarstwo nie ukierunkowane na dobro dziecka, ale przeciwko ojcu?
                  Rzyg.
                  • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:53
                    Ukierunkowane na dobro dziecka, bo jak na razie to pan walczy z byłą małżonką i zatruwa swoimi jazdami małoletniego.
                    • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:03
                      Zapomniałam, że wg Ciebie matka=dziecko , a dobro matki=dobro dziecka (nie odwrotnie, broń Boże).
                      • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:51
                        Nie wytłumaczysz jej.
        • blue-abc Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 13:11
          No ale z tego, co autorka opisuje, ojciec dziecka zwyczajnie próbuje kupić dziecko, a dzieci w takim wieku i pewnie później też są podatne na zabawki, gadżety eletroniczne etc.

          Martwi mnie też stwierdzenie:

          "Synek prawie nigdy nie chce opowiadać o czym z tatą rozmawia, albo mówi że nie pamięta, albo robi z tego tajemnicę"

          mi to wygląda na to, ze ojciec zabrania matce mówić o czym mu opowiada.

          Jak dla mnie facet jest rozchwiany emocjonalnie, płacząc przez telefon wpędza dziecko w poczucie winy.
          A że dzieciak związany z ojcem to pewne, tylko czy rodk jest w stanie wyłapać taką manipulację dzieckiem, jeśli ona fatycznie występuje?
          • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 13:14
            Dołączyć do pozwu o ustalenie kontaktów w miejscu zamieszkania matki opinię psychologa o negatywnym i destrukcyjnym wpływie zachowań ojca na dziecko - burzy poczucie bezpieczeństwa, stara się osłabić więź z matką, stara się kodować dziecku system wartości oparty na konsumpcji etc.
            RODK powinien facetem pozamiatać.
            • blue-abc Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 13:37
              no ale jak, skoro dziecko jest zapatrzone w ojca? A zakładam, że matka nie nastawia negatywnie, więc teraz dziecko nie powie, że ojciec jest be skoro kupuje mu zabawki. Czy się mylę?
    • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 13:50
      > Zanim Adaś poszedł do szkoły, j
      > ego ojciec miał dużo szerzej zakrojone kontakty, których wiecznie nie przestrze
      > gał tak jak zresztą wszelkich postanowień sądowych- odwoził syna kiedy mu się p
      > odobało.

      Ale to znaczy, że kiedyś tato częściej był z synem, teraz mają ochłap czasu, a Ty się dziwisz, że ojciec walczy?
      Poza tym co to znaczy, że nie wywiązywał się? Z tego, co napisałaś wynika, że przywoził syna do Ciebie później niż określił sąd.
      Pewnie nie wiesz (jak zresztą większość matek-polek), że kontakty wpisane w orzeczenie to absolutne minimum, którego nie można odmówić rodzicowi i dziecku. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie żeby dziecko było z drugim rodzicem częściej i dłużej. I tu już wkracza dobra wola "głównego opiekuna"... a raczej jej brak.
      Zastanów się mocno co robisz swojemu dziecku. On na razie jest mały i glównie czuje.
      Ale za 5-6 lat będzie także wiedział. Dowie się, że tato walczył żeby by z nim jak najwięcej, a Ty walczyłaś zeby mógł być jak najmniej. I sorry, nie będzie Ci wdzięczny.
      • alpepe Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:37
        Problemem było niedotrzymywanie umów ze strony ojca. Odnieś się do tego, zamiast sadzić głodne kawałki o matkach Polkach, co urodziły i traktują dawcę spermy z buty.
        • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:46
          Alpepe, CO jest niedotrzymaniem umowy? Bo na ten moment wiemy, że ojciec dziecko odwoził inaczej, niż napisano w orzeczeniu. Sorry, ale dla mnie to kpina. Chyba, że odwoził przed czasem. Ale jeśli dziecko zostawało u taty dłużej, proszę, niech mi ktoś wyjaśni co w tym złego, że dziecko spędza z ojcem więcej czasu niż zagwarantowane minimum
          • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:50
            Rozpieprza matce układ wieczoru. Nieprzewidywalność jest toksyczna, a takie akcje są formą przemocy. Dlatego na miejscu matki wnosiłabym o ustalenie spotkań w miejscu zamieszkania dziecka i w obecności osoby trzeciej, najlepiej kuratora.
          • koronka2012 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:54
            Odwożenie później w przypadku dziecka szkolnego może być problemem. Jeśli dziecko wraca o 22 zamiast o 19 to choćby nie ma czasu na odrobienie lekcji, czy nie wysypia się tak jak powinno itd.
            Poza tym trudno, żeby dziecko mogło być częściej u ojca mieszkającego 400 km dalej.
            • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:56
              Zawsze istnieje możliwość podziału świąt, ferii, wakacji i ferii wiosennych czy przedłużonych weekendów. Też via sąd i tu pan może wnosić o przyznanie połowy z w/w.
              Szkolne dziecko też funkcjonuje w określonym rytmie tygodnia i nie ma powodu, żeby ów rytm zaburzać, poza absolutnymi wyjątkami.
            • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:00
              Koronka - to było ZANIM dziecko poszło do szkoły - to raz, a dwa- nie wiemy jak naprawdę to wyglądało.
              • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:03
                W takim razie nie mamy również prawa zakładać a priori dobrej woli ojca dziecka.
                • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:42
                  A to czemu?
          • alpepe Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 14:57
            Wiadomo, każdy czyta tekst i interpretuje przez pryzmat własnych doświadczeń. Dla mnie przyczyna ustanowienia widzeń leżała w rozwalaniu matce życia, kiedy nigdy nie było wiadomo, ile czasu ojciec tym razem łaskawie spędzi z dzieckiem. Dla ciebie to jakaś straszna baba, która karze dobrego ojca ograniczeniem kontaktu z dzieckiem.
            • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:01
              Alpepe, dla mnie nieporozumieniem jest że dobrostan matki jest ważniejszy niż więź dziecka z ojcem. The end.
              • mamawawa82 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:07
                Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi.Czytam je i analizuję. Ojciec dziecka w ogóle nie zakłada, że mógłby stosować się do postanowień,informuje mnie w ostatniej chwili, że odwiezie dziecko nie dziś ale za dwa dni, bo chce z nim pobyć. Ja mój wyraźny sprzeciw (kwestia przygotowania do szkoły) atakuje mnie słownie i straszy. Nie mam nic przeciwko temu, by spędzali ze sobą czas, ale dzieje się to kosztem moich kontaktów z Adasiem, po przyjeździe jest wyraźnie wrogo nastawiony, nie mogę zaplanować nic na niedzielne popołudnie,bo chociaż powinien być o 16 u mnie często jest w poniedziałek przywożony prosto do szkoły (ojciec dziecka ma tutaj znajomych, u których śpią).
                • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:17
                  Dostalas na tacy instrumenty i co możesz zrobić.
                • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:20
                  A stałoby się coś gdyby weekend ojca trwał od piątku do poniedziałku? I gdyby to były 3 weekendy w miesiącu zamiast 2? Ty jesteś z synem praktycznie codziennie! Możesz planować ponad 20 popołudni i wieczorów, a ciskasz się o 2?
                  • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:35
                    Weekend jest od relaksu, matka również ma prawo do wypoczynku z dzieckiem, a nie tylko czasu po powrocie o 17 do domu i prozaicznych czynności.
                    Ojciec może wnosić o podział świąt, wakacji, ferii, długich weekendów w wersji pół na pół.
                    Wrzucanie dziecka w poniedzialek do szkoły po jakimś nocowaniu o obcych ludzi zamiast odwieźć po poludniu do matki, to skandal. Zaczelabym od opinii wychowawczyni, że dziecko jest rozstrojone, zagubione, nie może się skoncentrować.
                    • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:38
                      To nie było pytanie do Ciebie, więc się nie wtryniaj.
                • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:59
                  > informuje mnie w ostatniej chwili, że odwiezie dziecko nie dziś ale za dwa dni, bo chce z nim pobyć.

                  To wysyłaj dziecko do ojca z książkami i zeszytami, proste. Może się przygotowywać do szkoły u niego. Podręczniki są w wersjach elektronicznych, resztę można zrobić tam.

                  > przyjeździe jest wyraźnie wrogo nastawiony,

                  No to macie problem. Brnijcie w niego dalej.

                  > nie mogę zaplanować nic na niedzielne popołudnie,bo chociaż powinien być o 16 u mnie często jest w poniedziałek przywożony prosto do szkoły (ojciec dziecka ma tutaj znajomych, u których śpią).

                  Wystarczy rozmowa telefoniczna, by ustalić zmianę planów, czyż nie? W pełnej rodzinie też człowiek musi być gotów na nieoczekiwaną zmianę planów, a gorąca linia między stronami, zapewniam Cię- sprzyja normalizacji sytuacji.

                  U nas też jest tak, zer wiele razy wprowadzamy zmianę planów. Jak się życzliwie do siebie wzajem nastawionym, to się rozumie, że to normalne, iż coś tam wypadło, coś się pojawiło..- jak to w życiu.
                  A Ty idziesz na konflikt, na robienie z tego halo.

                  Zamiast się cieszyć, że ojciec się wykazuje, zajmuje synem, to.. widzisz szklankę do połowy pustą.

                  Jesteś zazdrosna? O to chodzi? Czy o to, żeby mu dowalić?


              • alpepe Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:10
                Nic nie zrozumiałeś? Nadal? Chyba nie masz dziecka w wieku szkolnym.
                • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:17
                  Zrozumiałam. Dzieci w wieku szkolnym mam w domu troje.
                  I uważam, że autorka wątku również odpowiada za stan rzeczy.
                  Przydałby im się mediator zamiast lewych kwitów i dalszego ograniczania dziecku kontaktów z ojcem.
                  • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:40
                    Zapomnialas dodać, że matka dzieci Twojego partnera (nie Twoich) nie mieszka 400 km dalej i że Twoj partner funduje dzieciom toksycznych pieprznik zwany opiekę naprzemienną.
                    • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 15:55
                      Triss, myszko, nie napisałam, że mam 3 dzieci w wieku szkolnym, ale że mam w domu. Zaprzeczysz?
                      Na temat opieki naprzemiennej zamilknij kobieto, bo wiesz o niej tyle, ile ja o rozmiarze prezerwatywy, jakiej używa Twój konkubent.
                      A matka dzieci mojego męża jest normalna i to jest podstawa wszelkich ustaleń, bo odległość można pokonać lub zmienić, ale mózgu jeszcze nie potrafimy przeszczepiać.
                      Dla mnie koniec dyskusji z Tobą.
              • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:05
                kotradykcja napisała:

                > Alpepe, dla mnie nieporozumieniem jest że dobrostan matki jest ważniejszy niż w
                > ięź dziecka z ojcem. The end.

                dobrostan matki jest w ogóle nieistotny - matka ma całe dnie spędzać na stand by, bo już nie jest człowiekiem, kobietą, pracownikiem, córką, siostrą, przyjaciółką, cała jej osobowości i sens jej istnienia zredukowany jest do bycia formalną opiekunką dziecka, którego szczęście zależy wyłącznie od dobrostanu ojca. to ojciec ma się czuć komfortowo w swojej roli, to on ma prawo do dowolnego spędzania czasu z dzieckiem wtedy, kiedy uzna to za stosowne i fajne, ma też dostarczać dziecku rozrywek i przyjemności, a matka ma się dostosować i podporządkować. ma zapomnieć o sobie i swoich potrzebach - albo jest suką. (no i rzeczywiście jest, bo przecież to ona wiecznie goni do łóżka, do lekcji, do sprzątania.)
                • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:13
                  Znaczy, ojciec może sobie dowolnie układać plan dnia-tygodnia-miesiąca i spotykać z dzieckiem kiedy jemu pasuje, a matka ma się dostosować i cieszyć.
                  Na szczęście sądy prezentują odmienne podejście.
                  • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:16
                    ironia - trudne słowo?
                    • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:24
                      No chyba. Mój wpis był ironiczny, a przynajmniej miał być - napisałam to samo co Ty tylko innymi słowami.;)
                      Jeszcze prościej: zgadzam się z Tobą.
                • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:14
                  Kkokos, odpowiadasz sobie. W dodatku bzdury.
                  Ja tylko uważam, że uczucia dziecka są ważniejsze id wygody rodziców.
                  Ty oczywiście masz prawo myśleć inaczej.
                  Z resztą nie chce mi się polemizować, bo przy Twojej retoryce sensu to nie ma.
                  • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:17
                    > Kkokos, odpowiadasz sobie
                    Oczywiście miało być
                    dopowiadasz sobie
                  • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:19
                    ale czemu sie oburzasz, tak właśnie odbieram Twoje posty, życie matki jest nie ważne, natomiast najważniejsze jest dziecko o ojciec, pod nich należy wszystko dostosować, bo jak nie to jest źle.
                    sorry ale tak się prezentujesz na forum i to nie jednym...może to kwestia formy a chcesz wyrazić coś innego, ale wychodzi jak wychodzi....
                    • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:23
                      > ale czemu sie oburzasz, tak właśnie odbieram Twoje posty, życie matki jest nie
                      > ważne, natomiast najważniejsze jest dziecko o ojciec, pod nich należy wszystko
                      > dostosować, bo jak nie to jest źle.
                      > sorry ale tak się prezentujesz na forum i to nie jednym...może to kwestia formy
                      > a chcesz wyrazić coś innego, ale wychodzi jak wychodzi....

                      No cóż, jeśli dla kogoś słowa o tym, że dziecko ma prawo do obojga rodziców, z
                      • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:29
                        kobieto....Ty się tak zafiksowałaś na tym, że nie dociera do Ciebie nic :)
                        ręce opadają....nie każda historia to jest historia ojca walczącego :)
                        serio, matka to też człowiek i ma prawo po rozwodzie żyć tak samo jak ojciec.

                        strasznie mi Ciebie żal.....co czytam wpis czy to tutaj czy na forum rozwodowym...to utwierdzam się, że żyjesz w innym świecie i to Twoje poświecenie (którym się chlubisz) kiedyś odbije się czkawką.

                        ale wracając do tematu : do tanga trzeba dwojga, jeżeli nawet autorka wykaże dobrą wolę i pal licho wszystko : szkołę, swoje plany itd....to jeżeli ojciec nie będzie współpracował - to nici z dobra dziecka.
                        • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:40
                          anoraak napisała:

                          > kobieto....Ty się tak zafiksowałaś na tym, że nie dociera do Ciebie nic :)
                          > ręce opadają....nie każda historia to jest historia ojca walczącego :)

                          Nooo ten tutaj akurat chce przejąć opiekę.

                          > serio, matka to też człowiek i ma prawo po rozwodzie żyć tak samo jak ojciec.

                          A kto jej broni? Co więcej, nieobecność dziecka raczej jej ułatwi "życie ". Przecież sztandarowe hasło to "ja zapieprzam przy dzieciach a on hula jak kawaler!"
                          Tutaj ojciec chce wziąć na siebie codzienne wychowanie dziecka. I nagle nie pasuje.. To jak to jest?
                          >
                          > strasznie mi Ciebie żal.....co czytam wpis czy to tutaj czy na forum rozwodowym
                          > ...to utwierdzam się, że żyjesz w innym świecie i to Twoje poświecenie (którym
                          > się chlubisz) kiedyś odbije się czkawką.

                          Odbije się bo?? Odkryję, że każdy facet to świnia?

                          > ale wracając do tematu : do tanga trzeba dwojga, jeżeli nawet autorka wykaże do
                          > brą wolę i pal licho wszystko : szkołę, swoje plany itd....to jeżeli ojciec nie
                          > będzie współpracował - to nici z dobra dziecka.

                          A w którym miejscu napisałam coś przeciwnego?
                          • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:53
                            ten akurat tutaj chce przejąć opiekę, ale czemu zakładasz, że na pewno chodzi o dziecko, może chodzi o pokazanie tej złej kobiecie która np. śmiała zdecydować się na rozwód, że ja Ci dziecko zabiorę ? albo inaczej - w poście startowym autorka pisze, że ma wrażenie, że ojciec chce zmusić dziecko do wyboru "lepszego" rodzica. czyli nie chodzi mu o dziecko tylko o urażoną ambicję.
                            sprawę "ułatwiania" życia w przypadku gdy ojciec bez porozumienia z matką tak po prostu nie odwozi sobie dziecka mimo uzgodnień - już opisałam. to nic ni ułatwia, jest formą karania i nie jest także dobre dla dziecka.
                            a odbije Ci się to czkawką, nie dlatego, że każdy facet to świnia, ja bym powiedziała raczej że każdy człowiek jest egoistą. ale abstrahując od tego to mam wrażenie, że coś sobie rekompensujesz tym poświeceniem a to nigdy nie daje pozytywnych rezultatów
                            w którym miejscu napisałaś coś innego niż ja o braku współpracy ojca - moim zdaniem jeżeli chodzi o formę - to w każdym miejscu - piszesz tak jakby elastyczność, ugodowość i dobro dziecka - leżały tylko po stronie kobiety, facet ma po prostu być i chcieć i to już wystarczy (bo biedaczek ma tylko 4 dni w miesiącu dziecko)
                            • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:45
                              anoraak napisała:

                              > ten akurat tutaj chce przejąć opiekę, ale czemu zakładasz, że na pewno chodzi o
                              > dziecko, może chodzi o pokazanie tej złej kobiecie która np. śmiała zdecydować
                              > się na rozwód, że ja Ci dziecko zabiorę ?

                              A dlaczego mam tak zakładać?
                              Równie dobrze można założyć, że matce nie tyle zależy na dziecku co na pokazaniu ex partnerowi kto rządzi i/lub na alimentach.
                              Nie zakładam i tego.

                              Szczerze? Uważam, że matka mieszkająca z dzieckiem na codzień jest w milion razy lepszej sytuacji. Gdybym miała do dyspozycji ponad 20 dni w miesiącu z dzieckiem, nie robiła bym jatki o 2-3 dni dziecka z ojcem (plus oczywiście połowa świąt, ferii, wakacji).
                              Stać by mnie było na taką "łaskawość" właśnie w związku z tą dysproporcją.
                              Nie wiem czy "poświecenie " dla dzieci jest złe. Ja to widzę inaczej.
                              Nie mam ochoty na przepychanki, późno już.
                              Tylko szkoda mi kolejnego dziecka uwikłanego w krwawą jadę dorosłych.
                              A oni zamiast jak dorośli pogadać, zachowują się jak dwoje idiotów. Oboje.
                              Tak ja to widzę.
                              • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 07:53
                                10/10
                      • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:30
                        > ale czemu sie oburzasz, tak właśnie odbieram Twoje posty, życie matki jest nie
                        > ważne, natomiast najważniejsze jest dziecko o ojciec, pod nich należy wszystko
                        > dostosować, bo jak nie to jest źle.
                        > sorry ale tak się prezentujesz na forum i to nie jednym...może to kwestia formy
                        > a chcesz wyrazić coś innego, ale wychodzi jak wychodzi....

                        No cóż, jeśli dla kogoś słowa o tym, że dziecko ma prawo do obojga rodziców, że najlepszym rozwiązaniem jest mediacja, że ograniczenia sądowe czasu dziecka z ojcem do 4 dni w miesiącu to świństwo wobec dziecka, że naturalne jest, że ojciec chce być z dzieckiem częściej niż te 4 dni i że nieporozumieniem jest tłumaczenie matki, będącej z dzieckiem ponad 20 dni w miesiącu, że dodatkowe 2-3 dni spędzone przez dziecko z tatą "zabierają jej czas z dzieckiem, bo nie może sobie zaplanować niedzieli " -(przypominam, że ma jeszcze 2 niedziele kiedy dziecko jest tylko z nią), jeśli to wszystko oznacza dla kogoś, że matka nie ma żadnych praw i liczą się tylko prawa ojca... To ja serdecznie gratuluję ;-)
                        • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:40
                          a ktoś twierdzi, że matka nie ma żadnych praw :))) to chyba sobie tak zinterpretowałaś :))
                          ma prawa - w tym prawo do "normalnego" przewidywalnego życia że np. jeżeli mąż mówi, iż dziecko wróci w niedziele do godziny 16 to ma prawo ona zakładać, że tak się stanie i zaplanować sobie niedzielne popołudnie z dzieckiem. jeżeli więc dziecko nie pojawia się w tym czasie, a ojciec nie informuje o tym i odwozi dziecko w poniedziałek prosto na lekcje - to sorry, ale można powiedzieć sobie, że ojciec znacząco narusza ustalenia i rozwala matce plany (wcale nie koniecznie związane z samą matka bo mogą być to urodziny kolegi z klasy dziecka)

                          tak się bardzo często dzieje, ale oczywiście to matki są te złe
                        • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:47
                          na te ponad 20 dni w miesiącu składają się głównie dni wypełnione szkołą i obowiązkami. matka też ma prawo (niespodzianka, prawda?) do spędzania z dzieckiem czasu wolnego, do wspólnych rozrywek, a nie tylko do bycia sierżantem. jeśli wolałabyś, żeby twoje dziecko nocowało z ojcem po podróży u jakichś znajomych i stamtąd szło prosto do szkoły niż żeby miało szansę zrobić z tobą coś przyjemniejszego niż sprzątanie, to oczywiście masz do tego prawo. inaczej jednak pojmujemy dobro dziecka.

                          tak, będę się upierać, że nieodpowiedzialny facet, który zmienia w ostatniej chwili wcześniejsze ustalenia co do czasu, który spędza z dzieckiem, nie jest dobrym ojcem, tylko odgrywa szopkę. dupek nie szanuje umów, dupek szantażuje dziecko emocjonalnie płacząc mu przez telefon, jak za nim tęskni; dupek przekupuje dziecko drogimi zabawkami, dupek wreszcie zabrania dziecku mówić matce, co robiło z ojcem - bo to idealny wstęp do uwikłania dziecka w emocjonalną pułapkę, w konflikt lojalności itd.

                          oczywiście jeśli matka rzeczywiście próbuje ograniczyć dziecku kontakty z kochającym i przejmującym się ojcem, jest dokładnie takim samym dupkiem. natomiast nie widzę nic nagannego czy dziwnego w pretensjach matki, że ojciec nie szanuje umów, nie szanuje jej czasu i planów, przekupuje dziecko, próbuje ustawić całą sytuację rodzinną w sposób "mama jest ta maruda i zrzęda, która nie lubi tatusia i nie chce, żebyś ty się, synku, dobrze bawił, a tatuś jest właśnie od dobrej zabawy".
                          • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:59
                            Kkokos, po pierwsze matka ma pełne 2 weekendy bez ingerencji ojca.
                            Po drugie - cały czas piszę o tym, że rozwiązanie leży
                            w mediacjach, nie w zbieraniu kwitów i sądowym ograniczaniu kontaktów.
                            Po trzecie - wiemy tylko tyle, że rodzice savw konflikcie i każde chce opieki wyłącznej.
                            Ja się przeciwstawiam odgórnemu uznawaniu ojca za stronę konfliktogenną.
                            Plus zdumiewa mnie hipokryzja pań krzyczących, że ojcowie NIE CHCĄ wyłącznej opieki tylko po to by za chwilę doradzać kobietom jak zapobiec uzyskaniu tej opieki przez ojca, który o nią wnosi.
                      • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:35
                        Przecież Twoje własne adoptowane dziecko nie ma obojga rodziców. Ba, nie ma nawet jednego znanego mu biologicznego. Fiksujesz się, bo walczysz o utrzymanie opieki naprzemiennej, którą Twój partner uprawia wobec własnych dzieci i nie potrafisz uznać, że to nie są Twoje dzieci. Załatwiasz swoją potrzebę posiadania pełnej rodziny ich kosztem.
                        • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:43
                          Triss prosisz się o inwektywy, naprawdę. Skończyły Ci się argumenty i lecisz ad personam w najniższy, najbardziej chamski i prymitywny sposób.
                          Taka widocznie jesteś.
                          Tylko od mojego (!) dziecka wara!
                          Brzydzę się Tobą.
                          Dla mnie EOT.
                          • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 07:56
                            To jest "normalne" u Triss. Znaczy się, to jest jej norma. Nie potrafi rozmawiać inaczej.
                  • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:22
                    kotradykcja napisała:

                    > Kkokos, odpowiadasz sobie. W dodatku bzdury.
                    > Ja tylko uważam, że uczucia dziecka są ważniejsze id wygody rodziców.
                    > Ty oczywiście masz prawo myśleć inaczej.
                    > Z resztą nie chce mi się polemizować, bo przy Twojej retoryce sensu to nie ma.

                    nie, ty widzisz tylko jedną wygodę - wygodę ojca.

                    dorosły, dojrzały, odpowiedzialny człowiek nie szlocha dziecku w słuchawkę. nie odwozi dziecka w środę, kiedy umówił się, że odwiezie w poniedziałek - w końcu ta matka ma jakieś własne życie, prawda? jakieś obowiązki i zobowiązania, plany niekoniecznie podlegające dowolnym zmianom, wreszcie prawo do własnych przyjemności. a ty widzisz tylko jedno - dobrostan ojca.
                    • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:35
                      Ja cały czas piszę o DZIECKU i jego prawie do bycia z obojgiem rodziców tak często jak to możliwe.
                      Zachowanie ojca (płacz w słuchawkę) uważam za mało dojrzale, ale gdybym swoje dziecko mogla widywać 4 dni w miesiącu chyba bym w psychiatryku wylądowała.
                      • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:39
                        Ile razy Ci trzeba napisać, żeby dotarło, że do podziału 50/50 są również wakacje, ferie, długie weekendy i święta? To łącznie znacznie więcej niż 4 dni w miesiącu.
                      • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:52
                        gdybym swoje
                        > dziecko mogla widywać 4 dni w miesiącu chyba bym w psychiatryku wylądowała.

                        i mówiłabyś siedmiolatkowi, że jedziesz do sądu walczyć o to, by ten siedmiolatek mieszkał z tobą, a nie z matką?
                        • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:02
                          > i mówiłabyś siedmiolatkowi, że jedziesz do sądu walczyć o to, by ten siedmiolat
                          > ek mieszkał z tobą, a nie z matką?

                          A ten facet to robi? Chyba nie zauważyłam tego fragmentu.
                          • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:07
                            > A ten facet to robi? Chyba nie zauważyłam tego fragmentu.

                            jest o tym od razu w pierwszym poście.

                            oczywiście zgadzam się, ze nie należy z definicji robić z ojca strony konfliktogennej. wszystkie jednak opisane przez wątkodajkę zachowania ojca są właśnie konfliktogenne, a niektóre zwyczajnie wredne.
                            • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:15
                              Kkokos, wszystko zależy od kontekstu.
                              Oczywiście że należy stosować się do ustaleń.
                              Ale jest dwoje rodziców, każde chce mieszkać z dzieckiem. I jestem przekonana, że oboje grają nieczysto.
                              Dlatego mediacje, nie sąd. Sąd nakręca agresję.
                              • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:17
                                I jestem przekonana
                                > , że oboje grają nieczysto.

                                wcale nie wiem, czy matka gra nieczysto.
                                • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:22
                                  Kkokos, wynosiła o ograniczenie czasu dziecka z ojcem - skoro mu ograniczono, musiał być wniosek. To nie jest w porządku.

                                  Poza tym przecież kobieta nie przyzna się publicznie do robienia świństw.
                                  Więc jest wysoce prawdopodobne, że oboje mają sporo za uszami
                                  No i nie mamy wersji drugiej strony, a ona może być diametralnie odmienna.
                          • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:08
                            cytuje

                            "Strasznie się boję o psychikę synka, bo wiem że różne rzeczy są mu mówione- jak na przykład że ojciec jedzie na sprawę sądową, żeby o niego walczyć…"


                            nie zastanawia Cię, czemu tego nie doczytałaś ?
                            • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:11
                              Rzeczy są mówione. Przez kogo? Przez ojca?
                              Jeśli ojciec takie rzeczy mówi dziecku to robi źle.
                              • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:15
                                kotradykcja napisała:

                                > Rzeczy są mówione. Przez kogo? Przez ojca?
                                > Jeśli ojciec takie rzeczy mówi dziecku to robi źle.


                                a jak są mówione przez teściową, a ojciec tego ie prostuje to lepiej czy gorzej ?
                                tak piszesz o tym, że chodzi o dobro dziecka. czy dla dziecka dobrze jest słyszeć taki tekst (czy to od niego czy od jego rodziny) ? Od matki chyba tego nie słyszy, bo właśnie matkę to niepokoi.

                                jak dla mnie to po takim tekście jasno i wyraźnie widać jakie są intencje ojca (ambicja a ie dobro dziecka)
                                • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:27
                                  Dziecko absolutnie nie powinno takich rzeczy słyszeć.
                                  Ale jednak jest różnica czy mówi to ojciec czy jego otoczenie.
                                  Ale zadałam też pytanie - co mówi matka kiedy dziecko pyta dlaczego nie może być z ojcem dłużej / częściej?
                                  Jak matka wyjaśniła ograniczenie czasu?

                                  Ogólnie dziecko ma przerąbane i naprawdę nie wiem dlaczego problemem jest przedłużenie tych weekendów. Wszyscy by skorzystali
                                  • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 07:50
                                    > co mówi matka kiedy dziecko pyta dlaczego nie może być z ojcem dłużej / częściej?

                                    Też bym to "chciała" usłyszeć... ;\ Jak tłumaczy dziecku, że "nie możesz spotkać się z ojcem/być dłużej z ojcem, bo ustalenia sądowe nie pozwalają". A że: 1. ojciec ma czas i chce 2. dziecko ma czas i chce, 3. matka miałaby wolny czas, idzie się putać.

                                    > Ogólnie dziecko ma przerąbane i naprawdę nie wiem dlaczego problemem jest
                                    > przedłużenie tych weekendów. Wszyscy by skorzystali

                                    Bo ci dorośli próbują siebie wzajem karać. Za co? To tylko oni sami wiedzą. Grają dzieckiem, które uczynili pociskiem strzelniczym w tej wojnie.
                                    • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:08
                                      Normalnie - rodzice są po rozwodzie, mieszkają osobno i każde ma swoje plany i ustalenia. Najprostsze wyjaśnienie.
                                      Ustalenia sądowe - jeśli istnieją - określają minimum kontaktów, do których strony mają prawo i które mają obowiązek realizować. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyjść poza te ustalenia, ale metodą nie jest olewanie matki i stawianie jej przed faktem dokonanym.
                                      • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:35
                                        > Najprostsze wyjaśnienie.

                                        O, naprawdę najprostsze? Nie wydaje mi się. Bardziej proste mi się wydaje: "a jedź z bogiem, dziecko, do ojca i bawcie się dobrze".

                                        Matka się skarży na na owe rozszerzanie, nie zauważyłaś? Nie z klucza: olewanie, tylko z klucza: 'bo rozszerzania". dla niej prawdopodobnie samo rozszerzanie jest już olewaniem.
                                        • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:44
                                          Nie odpowiadam za to, co Tobie się wydaje. Fakt, że coś Ci się wydaje, nie czyni z tego reguły czy normy.

                                          Skarży się na rozszerzanie bez uzgodnienia z nią, bez uprzedzania i ze szkodą dla niej. Tak, to olewanie. Nie można wymagać elastyczności i dostosowywania się tylko od jednej strony.
                                          To proste: ojciec będzie punktualny i niehisteryczny, to matka będzie skłonna do negocjacji.
                                          • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 10:33
                                            Tego nie wiesz, bo nie masz danych ku temu.

                                            Równie proste jest "matka nie będzie histeryczna- w tym i na tle rzekomej "niepunktualności", to i ojciec będzie skłonny do negocjacji."

                                            Tak można w nieskończoność.
                • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 07:40
                  > dobrostan matki jest w ogóle nieistotny ...

                  Jeśli matka dziecka tak to sobie mentalnie ustawi, że każde zakłócenie jej pokratkowanego życia jest uderzeniem w jej niezbywalny komfort, to rzeczywiście może czuć się nieciekawie.
                  Ale to dotyczy nie tylko matki porozwodowej, dotyczy każdej matki. I taka matka powinna coś z tym zrobić. Ze sobą, z problemem, który ma Z SOBĄ. Bo życia nie da się upchnąć w tabelki , regulaminy, nienegocjowalne i niezmienialne umowy.
                  Także przed rozwodem taka matka (czy ojciec) wiele razy usłyszy: "słuchaj, nadarzyła się okazja, by JUTRO okazyjnie wyjechać na Malediwy." I bach, zakłócenie gotowe.
                  Poza tym, ona sama powoduje takie zakłócenia u innych. Normalna rzecz.
                  Kwestia podejścia.
                  • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 08:33
                    > Jeśli matka dziecka tak to sobie mentalnie ustawi, że każde zakłócenie jej pokr
                    > atkowanego życia jest uderzeniem w jej niezbywalny komfort, to rzeczywiście moż
                    > e czuć się nieciekawie.


                    to wyobraź sobie taką sytuacje (z prawdziwego życia wziętą)
                    ojciec ma odwieźć dziecko w niedzielę do godziny 15:00, jest poinformowany, że na 16 dziecko idzie na urodziny do kolegi z klasy, dziecko bardzo chce iść, prezent jest przygotowany, rodzice jubilata jak i sam jubilat oczekują, że dziecko się pojawi. ojciec natomiast bez informowania matki, za pomocą manipulacji przekonuje dziecko, że lepiej abyś spędził ten czas ze mną bo ja Ciebie tak kocham - i odwozi dziecko w poniedziałek rano prosto na lekcje. dziecko już po fakcie czuje się fatalnie, wcześniej zresztą też zostało postawione w niewygodnej pozycji gdzie ojciec wmówił mu, że pójście na urodziny kolegi z klasy to marnowanie czasu który wspaniały ojciec chce poświęcić dziecku.
                    dodam, że bardzo często jest tak, że ojciec który traktuje dziecko jako kartę przetargową w rozgrywkach z żoną - nie odbiera telefonów, więc nie jest możliwe wyjaśnienie co się stało, negocjacje czy zwykła rozmowa
                    tak tak, pewnie chodzi tylko o dobrostan matki....
                    • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:40
                      Wyobrazić top aj sobie mogę wiele. Po obu stronach. Tylko co z tego. Równie dobrze mogę sobie wyobrazić kontrnarrację, w której to matka zmanipulowała dziecko wpychając je w te urodziny, i dziecko chętnie korzysta z tego, ze jest u ojca i ma pretekst, by na te urodziny nie iść. Tak to możemy się przepychać ... możliwych manipulacji wszak dostatek.

                      Mówimy (a przynajmniej ja mówię) o zasadzie ogólnej. I w ramach tej zasady zastanowiłabym się w podanym przez Ciebie przykładzie, dlaczego ci rodzice w ogóle: 1. walczą ze sobą, 2. walczą dzieckiem. Tui leży sedno rzeczy, a nie- konkrecie tej walki (który to konkret może taki czy siaki).
                      • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:53
                        Dlaczego ludzie ze sobą walczą? Ponieważ mają sprzeczne interesy.
                        • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 10:30
                          Mimo tych sprzecznych interesów mają jeden - a przynajmniej powinni mieć- jeden WSPÓLNY interes nadrzędny.
                          Tak, wiem, Ty go nie dostrzegasz. Ty widzisz tylko pole sprzecznych interesów. I dlatego zawsze będziesz postrzegać życie w optyce walki. Wygryzania siebie wzajem.
                      • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 30.10.15, 10:32
                        >Równie dobrze mogę sobie wyobrazić kontrnarrację, w której to matka zmanipulowała dziecko >wpychając je w te urodziny, i dziecko chętnie korzysta z tego, ze jest u ojca i ma pretekst, by na >te urodziny nie iść. Tak to możemy się przepychać ... możliwych manipulacji wszak dostatek.

                        no widzisz jakie te matki są złe, potrafią zmanipulować nastolatka aby nie szedł na wydarzenie towarzyskie :) paranoja normalnie aby tak widzieć świat
                        stawianie dziecka przed wyborem, że jak pójdziesz do kolegów to jesteś zły bo teraz masz spędzać czas z ojcem który widzi Cię tak rzadko - to faktycznie służy psychice dziecka
                        • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 30.10.15, 11:15
                          > no widzisz jakie te matki są złe, potrafią zmanipulować nastolatka aby nie szed
                          > ł na wydarzenie towarzyskie :)

                          Po pierwsze - nie mówimy o nastolatku chyba?
                          Po drugie - moja własna matka potrafiła taki numer wywinąć. Dzięki temu nie miałam np. 16tych urodzin - miałam iść gdzieś ze znajomymi na imprezę, płakała mi przez tydzień, ze ona myślała, że ze mną ten dzień spędzi, więc ja wszystko odwołałam, a ona... poszła na kawę do sąsiadki, dzięki czemu siedziałam cały wieczór sama w domu.
                          Podobnie było z jakąś imprezą na wakacjach - jako 17stolatka byłam z matką na wakacjach, poznałam ludzi, w noc przed wyjazdem mieliśmy zrobić ognisko, itd. Moja matka przez 3 dni zasypywała mnie pretensjami, że przecież ona jest, możemy kupić szampana i iść sobie na plaże... Skończyło się tym, że ona poszła spać, a ja siedziałam przed telewizorem.
                          Więc kurczę, da się, wystarczy od małego dziecko trenować w poczuci winy wobec matki, bo "ona się tak poświęca, i wszystko dla dziecka". Szczerze? Zjawisko nagminne.
                          Aha - rodzice nie są rozwiedzeni, ojciec pracował kilka lat za granica.
                          • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 30.10.15, 18:49
                            wiesz Kotradykcjo, pomyliłam się spiesząc się rano z pisaniem posta i zamiast napisać
                            " potrafią zmanipulować nastolatka aby szedł na wydarzenie towarzyskie"
                            napisałam
                            " potrafią zmanipulować nastolatka aby nie szedł na wydarzenie towarzyskie"

                            ale abstrahując od tego czy naprawdę uważasz, że Twoja matka robiła to wszystko dla Twojego dobra? rozumiem, że popierasz takie zachowanie dorosłego w stosunku do dziecka ?
                            bo tak właśnie zachowywał się ojciec - wmawiając dziecku, że pójście na urodziny kolegi z klasy to coś niestosownego, bo t czas spędzany z ojcem.
                            • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 31.10.15, 00:21
                              Anoraak, KAŻDA manipulacja jest PRZECIWKO osobie manipulowanej
                              Nie ma znaczenia kto manipuluje.
                              A manipulować potrafią i ojcowie, i matki.
                              W rym przypadku nie wiemy jak jest. Możemy teoretyzować.
                              Tak, Można zmanipulować nastolatka żeby uczestniczyło w urodzinach kolegi, którego niespecjalnie lubi. Znam panią, która wymyśliła sobie, że jej córka zwiąże się z synem sąsiadki i notorycznie wysyłała córkę do chłopaka do domu, także na urodziny, imieniny i inne takie.
                              Może dziewczyna wolałaby być w innym miejscu? Ale "zrób mamie przyjemność, mama tak niewiele ma radości w życiu " powodowało takie wyrzuty sumienia, że dziewczyna szła gdzie mama chciała.
                              Nie wiemy co mówi ten konkretny ojciec. Nawet autorka nie wie.
    • enith Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:07
      Ja bym się chyba cieszyła, gdyby dziecko spędzało więcej czasu z ojcem. Co stoi na przeszkodzie, by dwa pełne łykendy w miesiącu, czyli od piątku po szkole do poniedziałku rano dziecko spędzało czas u ojca? Upiekło by się w ten sposób dwie, albo i trzy pieczenie przy jednym ogniu. Ojciec wedle życzenia spędzałby więcej czasu z dzieckiem. Dziecko nauczyłoby się, że łykendy u ojca to nie tylko laba, prezenty i zabawa, ale też obowiązki, bo trzeba przecież odrobić lekcje do szkoły na poniedziałek/wtorek. Mama miałaby te dwa łykendy dla siebie.
      Rzucać się o to, że ojciec, który był dla dziecka przez 365 dni w roku, teraz buntuje się, bo ma zasrane 4 dni w skali miesiąca, mnie osobiście dziwi. Owszem, niefajnie jest, że ojciec nie trzyma ustaleń co do godziny. Ale nad tym można popracować i to nie przez robienie temu ojcu z pomocą różnych służb jesieni średniowiecza z dupy. Akcje z kuratorami, opiniami i uj wie, czym jeszcze odbiją się negatywnie w pierwszej kolejności NA DZIECKU. Ja spróbowałabym na jakiś czas poluzować tą ścisłą formę kontkaktów ojca z dzieckiem (na rzecz ich wydłużenia) i poobserwować, jak się sprawy potoczą. Czy ojciec się trochę opamięta, czy dziecko będzie zadowolone. Nie masz nic do stracenia. Jeśli taka akcja będzie miała pozytywne efekty, można to będzie usankcjonować dla świętego spokoju w sądzie, a jeśli to będzie porażka, będziesz mieć w ręku kolejny dowód, że elastyczność w kontaktach z eks mężem się nie sprawdza.
      • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 16:09
        Enith, dzięki za głos rozsądku.
      • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 17:04
        Dokładnie.

        Ale mamy tutaj ojca, który chce spędzać z dzieckiem dużo czasu i WYKAZUJE SIĘ, więc rzeczywiście  może być tak, że z racji odległości (duża) dziecko zostanie przyznane po badaniach i sprawie sądowej...ojcu.
        • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 22:57
          vilez napisała:

          > Dokładnie.
          >
          > Ale mamy tutaj ojca, który chce spędzać z dzieckiem dużo czasu i WYKAZUJE SIĘ,
          > więc rzeczywiście może być tak, że z racji odległości (duża) dziecko zostanie
          > przyznane po badaniach i sprawie sądowej...ojcu.

          ale czym się wykazuje? kupowaniem drogich zabawek, pokazywaniem dziecku, ze można lekceważyć ustalenia z matką i opowiadaniem siedmiolatkowi, jak to idzie do sądu walczyć, żeby teraz już nie mieszkał z matką, a z nim, z ojcem?
          • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:08
            >
            > ale czym się wykazuje? kupowaniem drogich zabawek, pokazywaniem dziecku, ze moż
            > na lekceważyć ustalenia z matką i opowiadaniem siedmiolatkowi, jak to idzie do
            > sądu walczyć, żeby teraz już nie mieszkał z matką, a z nim, z ojcem?


            Nie pochwalam kupowania drogich prezentów, uważam że to niepotrzebne i ojciec sam sobie strzela w stopę takim zachowaniem.
            Ale mechanizm "wynagradzania " jest prosty. U nas robili to dziadkowie dopóki się wszyscy troje nie postawiliśmy.
            Nie wiemy czy dziecko ma świadomość że jego czas z ojcem jest limitowany w konkretny sposób. Jeśli tak, ciekawe jak mu to zostało wyjaśnione - nie możesz być z tatą dłużej bo??
            Co do opowieści ojca o sądzie ja widzę tylko stwierdzenie "boję się co jeszcze może opowiadać ".
            Ale czy opowiada nie zauważyłam.
            • kkokos Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:21
              > Co do opowieści ojca o sądzie ja widzę tylko stwierdzenie "boję się co jeszcze
              > może opowiadać ".
              > Ale czy opowiada nie zauważyłam.

              bo bardzo starasz się nie dostrzec nic negatywnego w zachowaniu ojca. oraz znaleźć jakieś negatywy w zachowaniu matki, choć nic na nie nie wskazuje.
              ech.

              • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:29
                > bo bardzo starasz się nie dostrzec nic negatywnego w zachowaniu ojca. oraz znal
                > eźć jakieś negatywy w zachowaniu matki, choć nic na nie nie wskazuje.
                > ech.

                Nieprawda. Widzę negatywne zachowanie obojga.
                • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:32
                  już to pisałam....ale powtórzę
                  forma w jakiej piszesz powoduje, że czytający jest przekonany, że każda matka to szuja, zła kobieta, dba tylko swój interes a ie dziecka, ciągnie kasę itp itd, a ojciec to wspaniały człowiek, pokrzywdzony itp itd
                  szkoda, że tego nie widzisz...
                  • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 27.10.15, 23:50
                    Anoraak, myślę, że taki jest odbiór, bo zdecydowana większość wypowiedzi jest dokładnie odwrotna.
                    ;-)
                    On zły, oba cacana.
                    Ja nie wiem kto jest zły. Stawiam na wspólną winę.
                    • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 07:45
                      Podpisuję się. I piszę od tym od początku.
                    • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 08:25
                      aha, czyli Ty jako przeciwwaga powszechnych opinii stoisz na straży broniąc równowagi :)
                      sorry ale czasem wychodzi to bardzo śmiesznie, jak się na przykład nie doczyta, że ojciec mówi dziecku rzeczy których nie powinien.
                      ale co do zasady zgadzam się, że warto próbować się dogadać, choć czasem po prostu nie jest to możliwe, często z powodów stojących po stronie ojca
                      • kotradykcja Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:40
                        anoraak napisała:

                        > aha, czyli Ty jako przeciwwaga powszechnych opinii stoisz na straży broniąc rów
                        > nowagi :)
                        > sorry ale czasem wychodzi to bardzo śmiesznie, jak się na przykład nie doczyta,
                        > że ojciec mówi dziecku rzeczy których nie powinien.
                        > ale co do zasady zgadzam się, że warto próbować się dogadać, choć czasem po pro
                        > stu nie jest to możliwe, często z powodów stojących po stronie ojca

                        To jeszcze raz, powoli.
                        Moje wypowiedzi mogą się wydawać atakiem na matkę (matki) ponieważ stoją w sprzeczności z trendami forumowymi by o wszystko obwiniać ojca i w nim doszukiwać się problemu (sama to robisz w ostatnim zdaniu pomijając, że w bardzo wielu przypadkach wina leży po stronie matki).
                        Nie wiadomo co i kto mówi dziecku. Mamy panią, która nie chce by dziecko mieszkało z ojcem, która naturalne prawa dziecka do spędzania czasu z ojcem traktuje jak ustępstwa że swojej strony i jakąś łaskę wyświadczaną ojcu. Sama ta retoryką pokazuje stosunek matki do dziecka i jego ojca.
                        To dokładnie tak samo jak słowa faceta nie mającego ochoty wychowywać dziecka na codzień, spędzającego z dzieckiem jakieś nędzne kilka godzin w miesiącu, że matka powinna się cieszyć, że on alimenty płaci, że poszedł jej na rękę, że płaci w terminie i zgodził się łaskawie na podwyżkę o 100 po 5 latach.
                        Z dużym dystansem podchodzę do takich jednostronny opowieści, z obu stron.
                        Mam dość czarno -białe poglądy w kwestii dzieci.
                        Nie przemawia do mnie żaden argument, że rodzic ma prawo do wygody i komfortu jeśli ta wygoda i ten komfort zabierają coś dziecku. Zwłaszcza, jeśli zabierają coś tak ważnego jak czas z rodzicem.
                        Nie wiadomo nic o powodach takiej odległości między rodzicami.
                        Kto się wyprowadził.
                        Jeśli ojciec - powinien wrócić. Jeśli matka, tak samo.
                        Wg mnie osoba podejmująca decyzję o wyprowadzce powinna zostawić dziecko z drugim rodzicem.
                        Itd.
                        Nie opowiadam się po stronie żadnego z rodziców.
                        • anoraak Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 30.10.15, 10:28
                          kotradykcja napisała:


                          > To jeszcze raz, powoli.
                          > Moje wypowiedzi mogą się wydawać atakiem na matkę (matki) ponieważ stoją w spr
                          > zeczności z trendami forumowymi by o wszystko obwiniać ojca i w nim doszukiwać
                          > się problemu (sama to robisz w ostatnim zdaniu pomijając, że w bardzo wielu pr
                          > zypadkach wina leży po stronie matki).


                          nie musisz powoli, ja doskonale rozumiem, że w swoim mniemaniu jesteś jedyną prawą, znającą życie, wiedzącą co dobre dla każdego dziecka itd, w swoim mniemaniu jesteś obiektywna, choć wszelkie znaki na niebie temu przeczą
                          a to zdanie, na które się powołujesz, że niby w nim obwiniam mężczyzn/ ojców - to była moja prowokacja, chciałam zobaczyć czy się na tym skupisz czy nie, czy podejdziesz neutralnie czy nie. No i nie podeszłaś neutralnie :) to jest właśnie to zafiksowanie, którego nie widzisz.
          • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 07:44
            Spędzaniem czasu z dzieckiem i chęcią jeszcze większego spędzania go. KONTAKTEM.

            Nie wiesz, czy lekceważeniem, i kto lekceważy. Dla niektórych każda zmiana planów -zamonitowana czy niezamonitowana, będzie "lekceważeniem".

            > opowiadaniem siedmiolatkowi, jak to idzie do sądu walczyć, żeby teraz już nie mieszkał z matką, a z nim, z ojcem?

            To jest narracja matki. Nie wiesz nic więcej. Reszty możemy się tylko domyślać.
            Jedno jest pewne: ruszyła machina walki. I ja czytam z wypowiedzi matki, że również i ona sporo się do tej walki przyczynia.

            • mamawawa82 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:09
              Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi.

              Czy ja też "gram nieczysto"? Mam nadzieję, że nie. Zależy mi, żeby Adaś miał dobry kontakt z ojcem, widzę, jak do niego lgnie i jestem świadoma, że dla syna ojciec jest zawsze bohaterem. Buntuję się tylko przed wciąganiem syna w grę ojca, przed płaczem ojca przy rozstaniach, przed wpędzaniu w poczucie winy, przed kupowaniem zabawek i wskazywaniem różnic w statusie majątkowym. Poszłam kilka razy na ustępstwo, pozowliłam odebrać wcześniej bo i tak dziecko by było z dziadkami a ja w pracy, ale w zamian otrzymałam jeszcze więsze roszczenia. Nie chcę robić z siebie ofiary, bo wiem, że zazwyczaj dwie osoby są winne. Ale jestem zastraszana telefoncznie przez ojca dziecka, poniżana.Co mówię synkowi?
              Niestety nic, może na tym polega mój błąd, ale gdy zaczynam rozmowe syn nie chce o tym rozmawiać, ucina temat.

              Moje pytanie na forum to przede wszsytkim prośba o radę, co mogę zrobić, by ojciec nie odebrał mi dziecka manipulacją, przekupstwem.. Jak ktoś zauważył to małe dziecko nastawione na dobra materialne, a tu zdecydowanie z ojcem przegrywam.
              • triss_merigold6 Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:19
                Dostałaś na tacy instrumenty, co możesz zrobić i jak to przeprowadzić.
                Są ludzie, którym jeśli raz ustąpisz, będziesz musiała ustępować zawsze. Mężczyźni rzadko kiedy szanują słabość i ugodowość.
                Jesteś zastraszana telefnonicznie? Odkładaj słuchawkę, a zastraszanie zgłoś - nie musisz od razu na policję, idź do fundacji Centrum Praw Kobiet, nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia.
                Facet jest rzekomo bezrobotny i jednocześnie obdarowuje dziecko kosztownymi prezentami? Możesz wystąpić o podwyżkę alimentów albo poszczuć pana skarbówką (albo przynajmniej zagrozić).
              • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 28.10.15, 09:50
                Zastanów się nad nast. kwestiami:
                1. W czym i gdzie leży źródło Waszej wojny.
                2. Dlaczego ojciec coś próbuje "nadrobić". Czy aby nie właśnie dlatego, że mu coś jednak odbierasz.
                3. Dlaczego być może normalne sytuacje nazywasz roszczeniami. Dlaczego je widzisz jako eskalacje, a nie np. normalizacje sytuacji.
                4. Dlaczego być może próby rozwiązania problemów w rozmowach (tu: telefonicznych) odbierasz jako zastraszanie Ciebie.

                Zwróć uwagę, że niesymetria jest obopólna. Ty masz syna przy sobie (niesprawiedliwe), a on ma więcej kasy (niesprawiedliwe). Oboje tym gracie. Warto ciągnąć tę grę? Bo moim zdaniem- nie. Przegracie wszyscy, a najbardziej dziecko. Zrozum to.

                > co mogę zrobić, by ojciec nie odebrał mi dziecka manipulacją, przekupstwem..
                Nie grać w owe manipulacje? Wyciągnąć rękę? Próbować wypracować kompromis? Zobaczyć Waszą sytuację jako CAŁOŚĆ? Całość "grającą" wspólnie- do jednej bramki?
                Da się. Mówi Ci to osoba, która ma podwójne życiowe doświadczenie w tym względzie.
    • sonia_siemionowna Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 31.10.15, 02:38
      Paniom jatkujacym umknelo, w jaki sposob ojciec zachowuje sie podczas odwozenia syna
      Moim zdaniem absolutnie niedopuszczalnie. Nie wolno dziecku robic wody z mozgu, dramatyzowac itp. Dla mnie to powazny sygnal ostrzegawczy podobnie jak to, ze syn nie mowi, co robi kiedy jest z ojcem. Moze nie chce sprawic matce przykrosci, bo sie swietnie bawil, a moze sa tego inne powody. Tak czy siak, dla chlopca bardzo zle.

      Proponuje porozmawiac z ojcem syna o ustaleniach, moze chcialby je zmienic. Natomiast granie na emocjach dziecka, dramatyzowanie, nastawianie przeciwko drugiemu rodzicowi jest niedopuszczalne.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 31.10.15, 20:42
      Jedna rzecz to ustalanie formalności: alimentów, zasad widzenia się ojca z dzieckiem, ustalenia reguł spotkań i opieki. Tu rzeczywiście pomocny może być mediator. To daje szanse na okiełznanie uczuć, które zaburzają możliwości korzystania z takich ustaleń, które w efekcie są dobre dla dziecka.
      Natomiast tym co jest poza formalnościami, to już musi Pani zacząć polegać na sobie.
      Przede wszystkim poczuć swoją wartość i tym przeciwstawiać się próbom manipulacji przez partnera. To prawda, że dziecko może ulegać czarowi drogich zabawek czy innych przyjemności, ale Pani może nauczyć się czuć swoją wartość i to co Pani ma do zaoferowania. Jak Pani to poczuje, to zacznie Pani inaczej reagować na zachowania byłego partnera. A i syn poczuje, że Pani też ma swoje wymierne wartości . Przede wszystkim się nie bać. To nie znaczy nie dostrzegać zachowań ojca dziecka, które na syna źle wpływają, ale starać się nie okazywać przed tym strachu, który może dostrzec syn. On i tak ma już dość różnych emocji dorosłych.
      To pomoże się Pani osadzić w swojej pozycji wobec działań partnera. Ale też bez przesady , nie da się w takiej sytuacji nie mieć w sobie adekwatnych uczuć gniewu, poczucia zagrożenia itp. To adekwatne w takiej sytuacji. Ale najważniejsze, aby Pani poczułą, że jest Pani w swojej pozycji wobec wyznaczonych zadań przez sąd.
      Z drugiej strony w jakieś części uznać, że partner też musi czuć się zagrożony skoro tak wzmaga obrony swojej pozycji jako ojca. Ciekawe czemu ? Może warto i tę drugą stronę rozpoznać. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • hugu Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 01.11.15, 08:54
      Dziwię się osobom, które pod hasłem "dobro dziecka" usprawiedliwiają postępowania ojca.
      Ten ojciec krzywdzi dziecko, bo źle je przygotowuje do życia, uczy beznadziejnych zachowań. Tym samym dowodzi swojej niewydolności wychowawczej. Oto, czego uczy chłopca:

      1) "wiecznie nie przestrzega postanowień sądowych i odwozi syna, jak mu się podobało"
      - ojciec uczy dziecko lekceważenia zasad i prawa. Pokazuje, jak bez oporów olewać wymiar sprawiedliwości, umowy i przepisy. Nie zdziwcie się, gdy 20-letni pilny uczeń takiego pana będzie zasuwał 180/na godzinę w terenie zabudowanym - przecież tata od małego uczył go, że litera prawa to bzdura! Będzie ściągał? Tata uczył, jak nie zważać na ustalone zasady... Tata ewidentnie wychowuje chłopca na człowieka nieuczciwego i niezsocjalizowanego. Na kogoś, kto będzie się w życiu kierował własnym chceniem i stawiał je ponad prawem i harmonijnym współistnieniem z innymi ludźmi.

      2) grozi, zastrasza matkę dziecka - uczy chłopca, że przemoc to dobry sposób na obcowanie z kobietami i uzyskanie od nich efektów, jakich się oczekuje. Nie zdziwcie się, kiedy 16-letni syn tego ojca zagrozi koleżance, że jego "mocni" koledzy zrobią jej krzywdę, jeśli odmówi mu tego, czego on od niej oczekuje - przecież tata ciągle groził matce, zastraszał ją - i uzyskiwał to, czego chciał (mam nadzieję, że jednak autorka postu się nie da).

      3) wolno pompować własne ego kosztem dzieci - nieważne, jak podle czuje się dziecko mające wybierać "lepszego" rodzica (ze wskazaniem na tatę) - ważne, by tata czuł się dobrze słysząc po raz kolejny, że jest wspaniały i lepszy od matki...

      4) Przekupstwo. Ojciec uczy, że można wszystko kupić i wygrywa bogatszy. Coś w tym jest, ale to się sprawdza tylko wśród prostaków (bogatych i biednych). Nie można kupić zdolności twórczych, wrażliwości artystycznej, wyrafinowanej zmysłowości, inteligencji, poczucia humoru i ciekawej osobowości - a ludzie obdarzeni tymi walorami mają na ogół fajniejsze bo ciekawsze życie niż ludzie obdarzeni wyłącznie grubym portfelem i przekonaniem, że takowy obstoi za wszystko.

      5) Szantaż emocjonalny i nieatrakcyjny model męskości. Krótko rzecz ujmując: Regularnie łkający ojciec wychowuje syna na podobną sobie tzw. "żałosną pipę", a nie na dzielnego człowieka, który z klasą stawia czoła sytuacjom. Nie należy się dziwić, kiedy chłopiec, tak modelowany przez ojca, będzie nielubiany w klasie, bo zacznie wymuszać oceny czy pozycję w grupie skargami, biadoleniem i płaczem, co koledzy słusznie wyśmieją, podobnie jak jego ryki przy każdej co trudniejszej sytuacji... Wtedy ociec osiągnie to, o co chodzi: dziecko nabierze przekonania, że jest, tak jak tata, stale krzywdzone przez złych ludzi, więc tylko tata rozumie i z tatą należy żyć, a nie z rówieśnikami, którzy zwiewają na widok naburmuszonej fontanny łez. Tak samo co mądrzejsze dziewczyny uciekną od faceta - płaczka, który bierze na litość.

      6) robienie długotrwałych tajemnic przed mamą jako dopuszczalny sposób funkcjonowania - a jeśli jakiś sprytny pedofil doczepi się do dziecka i skorzysta z faktu, że dziecko nauczone jest krycia przed dorosłymi faktów ze swojego życia?... Pogratulować tatusiowi przyzwyczajania dziecka do życia w zakłamaniu, wypierania pewnych zdarzeń itd...

      7) oczernianie matki w oczach dziecka - tym sposobem ojciec odbiera dziecku podstawy bezpieczeństwa, odbiera zaufanie i poczucie oparcia we własnej matce. Robi dziecko psychicznym sierotą, niepewnym tam, gdzie inne dzieci mają mocną, podstawową bazę.

      9) nieprzestrzeganie godzin, reguł i uczenie, że nastrój chwili jest ważniejszy niż życiowe plany i cele. Czyli pełen spontan. Nie zdziwmy się, gdy tak wychowywany syn nie będzie odrabiał lekcji, zacznie wagarować i nie będzie w stanie zachować podstawowej samodyscypliny - wszak tata pokazał, że to nic, że jutro trzeba wstać o siódmej i mieć świeżą głowę na sprawdzian - ważne jest, że dziś nie chce się ruszyć tyłka i woli się oddawać przedłużonym rozrywkom, a na sprawdzian przecież można nie iść - kto by tam się przejmował przychodzeniem na czas?...

      Nie rozumiem, jak można takie postępowanie ojca wiązać z jakimkolwiek "dobrem dziecka" i dowodzić, że to bardzo cenne dla dziecka?...
      Facet zachowuje się fatalnie, a otrzymuje tu owacje i brawa...
      • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 01.11.15, 10:01
        'Ojciecsamozło". Wybitne.
        Brakuje jeszcze odpowiedzialności ojca za mgłę, gołoledź i grypę.
        • hugu Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 01.11.15, 10:40
          Odpowiedź niemerytoryczna i na bardzo niskim poziomie intelektualnym. Nie cenię dyskusji, w której ktoś przytacza "mądrości ludowe" zamiast argumentów, więc wyłączam wyświetlanie postów osoby, która to właśnie ma do zaproponowania.
          • vilez Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 01.11.15, 10:43
            No co Ty, podziwu nie rozpoznałaś? :D
            Ps. Zbieram takie uspójnione (czyt. szczelnie zamknięte) narracje, jak Twoja.
      • sonia_siemionowna Re: Bardzo proszę o pomoc - dziecko 04.11.15, 22:02
        Zgadzam sie z kazdym slowem.
Pełna wersja