Wyjazd z kraju na zawsze

02.11.15, 20:03
Jesteśmy małżeństwem czterdziestolatków z prawie 10-letnim stażem. Mamy dwójkę dzieci (5 i 6 lat). Mąż od zawsze chciał mieszkać zagranicą w jakimś ciepłym miejscu, mnie się również podobał ten pomysł, ale wiadomo: możliwości nie pozwalały na to, traktowałam więc nasze rozmowy jak zwykłe marzenia, czyli dość lekko :) Wszystko zmieniło w ciągu ostatnich 4 lat. Projekt biznesowy, którego mąż był współtwórcą odniósł wielki sukces. Obecnie projekt został kupiony przez dużą korporację a mąż zatrudniony na dwuletni kontrakt menedżerski. Odbyliśmy ostatnio poważną rozmowę na temat przyszłości... Mąż jest zdecydowany po zakończeniu kontraktu na wyjazd z Polski. Oczywiście z nami. Mamy wystarczające środki, aby ten plan zrealizować a dalszą aktywność zawodową traktować bardziej hobbystycznie niż jako konieczność ekonomiczną (dodatkowo mąż miałby możliwość zdalnej pracy dla obecnego pracodawcy). Jednak gdy okazało się, że taka perspektywa jest bardzo realna, zaczęłam mieć dużo wątpliwości. Oczywiście chodzi o rodzinę, przyjaciół i znajomych, których tu mamy. Oczywiście o miejsca, do których się przyzwyczailiśmy, tradycje, w których się wychowaliśmy i tego typu rzeczy. Ale jest coś więcej. Obawiam się, czy w nowej rzeczywistości (tropikalny, wyspiarski, bogaty kraj, tysiące kilometrów od Polski) w ogóle się odnajdę. Więcej niż się obawiam, boję się. Mąż mnie przekonuje, mówi, że dzieci na pewno sobie poradzą, że będziemy jeździć do Polski minimum 2 razy do roku przynajmniej na dwa tygodnie, ale... Jakoś czuję, że nie będę tam szczęśliwa. Mąż mówi, że jestem irracjonalna i tak naprawdę nie potrafię sprecyzować o co mi chodzi. Może i ma rację. Dobrze mi jest tutaj, klimat aż tak bardzo mi nie przeszkadza (mąż ma przysłowiowego fioła na tym punkcie - nienawidzi zimna), czuję się naprawdę szczęśliwa i boję się, że tam tak nie będzie. Nie wiem co mam robić. Nie mam argumentów w rozmowie z mężem, mamy jeszcze 2 lata tutaj, ale znam dobrze męża i wiem, że jak coś postanowi, to na pewno to wykona. Czy ktoś był może w podobnej sytuacji? Czy życie "tam" dobrze się ułożyło? Co byście - to pytanie do Pań z forum - zrobiły na moim miejscu? Nad czym warto się zastanowić? Pewnie dla większości z Was to błahy i głupi problem... Dla mnie dotyczy tak naprawdę całego mojego życia w bliskiej przyszłości.
Teresa
    • alpepe Re: Wyjazd z kraju na zawsze 02.11.15, 20:18
      Na wyjazd jest teraz najlepszy moment, dzieci poszłyby do szkoły już tam, można jej ew. posłać nieco później tam do szkoły.
      Ja wyjechałam "za mężem". On miał takie marzenie, w sumie podjął decyzję za mnie, że wyjeżdża, ja mu postawiłam ultimatum, albo się rozstajemy, albo jadę do niego z dziećmi, tym bardziej, że starsza miała iść do szkoły. Znam język, starsza znała język biernie i po miesiącu porozumiewała się w tym języku bez trudu, od razu była najlepszą uczennicą. Jak przyjechałam z dziećmi, to od razu nam się skomplikowała sytuacja zawodowa, najłatwiej byłoby wtedy wrócić, ale przetrwaliśmy ją, mamy firmę, jednak małżeństwo nie przetrwało, po prostu o jeden most za daleko.
      Ja nie żałuję jakoś, aczkolwiek jestem tu jak w pułapce, dopóki dzieci się nie usamodzielnią na tyle, by mieszkać osobno, więc jakieś następne 10 lat na pewno nie wrócę do Polski, zresztą nie wiem, czy chcę. Mam codzienny kontakt telefoniczny z rodziną, mailowy ze znajomymi, więc nie odczuwam tej odległości. Do tego jest tu cieplej niż tam, gdzie mieszkałam, więc jest to argument za zostaniem.
      Przemyśl kwestię języka u siebie i męża, bo jednak to jest bardzo ważne w życiu codziennym. Ja czasem się zapominam i zaczynam mówić do znajomych Niemców po polsku, tak mi są bliscy, język nie jest barierą, oczywiście oni robią wielkie oczy, ale przechodzę na niemiecki i jest ok.
      Gdybym miała możliwość mieszkania gdzieś, gdzie zawsze jest słońce i dość ciepło, znała język, a moje dzieci były na tyle małe, by bez problemu się tam zaaklimatyzować, pojechałabym od razu, rozumiem więc twojego męża.
    • differentview Re: Wyjazd z kraju na zawsze 02.11.15, 21:18
      tymuna napisał(a):
      > Obawiam się, czy w nowej rzeczywistości (tropikalny, wyspiarski,
      > bogaty kraj, tysiące kilometrów od Polski) w ogóle się odnajdę. Więcej niż się
      > obawiam, boję się.... Jakoś czuję, że nie będę tam szczęśliwa.

      jak nie sprobujesz to sie nie dowiesz; jesli sytuacja finansowa jest tak dobra, ze dalsza praca ma byc hobbystyczna to nic sie nie stanie zeby pomieszkac gdzies rok i ewentualnie wrocic- w czym problem?
      • glamourous Re: Wyjazd z kraju na zawsze 02.11.15, 21:30
        Tyle, ze kruczek polega na tym, ze po roku nie bedzie jeszcze powodu zeby wracac, bo szafa napedzana entuzjazmem bedzie jeszcze byc moze grala w najlepsze.
        Najgorzej, jezeli schody zaczna sie (czego oczywiscie nie zycze) w momencie jak u Alpepe, czyli, po ilus tam latach, kiedy dzieci beda juz tam zbyt zakorzenione, zeby fundowac im kolejna przeprowadzke i kompletna rewolucje.
        Tak sie niby mowi "najwyzej mozna wrocic, w czym problem". Ale to nie takie hop-siup, nawet jak sie nie ma dzieci.

        Do autorki : zdecydowanie radze nie jechac ZA MEZEM, bo on ma takie widzimisie. Wyprowadz sie, jezeli czujesz, ze SAMA tego chcesz. Inaczej przy byle klotni bedziesz w glowie pakowala walizki, a jezeli cos sie nie daj Boze posypie to bedziesz miala do meza pretensje, ze Cie tam zaciagnal i wyjal Ci spod kontroli kawal Twojego zycia. Sorry ze tak czarnowidze, ale uwazam ze przy podejmowaniu takiej decyzji trzeba wziac pod uwage wszystkie ewentualnosci, a nie tylko zakladac wieczny blogostan pod palemkami.
    • asia_i_p Re: Wyjazd z kraju na zawsze 02.11.15, 21:58
      Jeżeli finansowo jest dobrze, to może pojedźcie na dwa-trzy tygodnie na wakacje do tego kraju, zamieszkajcie w apartamencie zamiast w hotelu i przymierzcie się do tamtego życia? Bo może się okazać, że w teorii tropiki to raj, a w praktyce któreś z was kiepsko znosi wysokie temperatury. Albo tamtejsza kultura jest dla was nie do zaakceptowania w jakimś aspekcie, o którym z daleka się nawet nie myśli (na przykład szerokość przestrzeni osobistej, podejście do dzieci).

      No i przede wszystkim musisz się zastanowić, jaka byłaby twoja rola w tym nowym miejscu i czy to się w ogóle pokrywa z tym, jak widzisz swoją rolę życiową. Bo może tutaj tkwią twoje źródła obaw.
      • tymuna Re: Wyjazd z kraju na zawsze 02.11.15, 22:10
        Już tam byliśmy na dłuuugich wakacjach - mieszkaliśmy tam z dziećmi prawie 4 miesiące, bo wcześniejsza firma ze względów podatkowych była zarejestrowana właśnie tam i pewnych rzeczy tam na miejscu trzeba było pilnować. Ja mieszkałam więc tam przez 4 miesiące z dziećmi a mąż w Polsce załatwiał interesy. Gdy nasza obecność tam na miejscu przestała być konieczna, wróciłam z dziećmi. To było w zeszłym roku. Wiem jak tam jest i jak się żyje. Klimat jest wspaniały, jest naprawdę pięknie, bezpiecznie, nie ma praktycznie biedy i syfu, ale jest koszmarnie daleko (z Polski z przesiadką - bo nie ma bezpośrednich połączeń - leci się praktycznie 16 godzin) i wydaje mi się, że na dłuższą metę dość nudno. Mały kraj, mało ludzi, polonii praktycznie nie ma. Język nie jest problemem, oboje z mężem mówimy płynnie a dzieci i tak się w domu uczą. Nie mam niestety opcji wyjechania "na próbę". Na rok - dwa a później się zobaczy. Mąż jest zakochany w tym kraju i chce tam spędzić resztę życia, oczywiście w miarę często podróżując. Nowych znajomych łatwo poznać, bo jest mnóstwo cudzoziemców z sektora finansowego i IT oraz spółek offshore, którzy też tam czasowo lub na stałe mieszkają. Chyba tym, czego najbardziej się boję jest mocne rozluźnienie kontaktów z rodziną oraz znajomymi, których mam tutaj. Mąż chciałby ściągnąć tam moich rodziców (jego nie żyją), ale oni stanowczo nie chcą. Mam burzę myśli w głowie... Dziękuję wszystkim za poważne odpowiedzi.
        • alpepe Re: Wyjazd z kraju na zawsze 02.11.15, 22:20
          Jest skype, są telefony, pewnie, że to namiastka bliskości, ale moja mama np. nie czuje wcale tej odległości, mimo że mieszkam tu już osiem lat. Codziennie prawie do niej dzwonię z pierdołami, tak, jakbym mieszkała z nią.
        • mruwa9 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 02.11.15, 22:33
          Do odwaznych swiat nalezy :-)
          A twoja rodzina to maz i dzieci, Moze czas przeciac pepowine? Tak kurczowo, mimo czterdziestki, musisz sie trzymac mminej spodnicy? Przeciez jest skype.
          Przestan patrzec wstecz, popatrz w przyszlosc. Jakie korzysci jako rodzina mozecie odniesc dzieki wyjazdowi. Zawodowe, jezykowe, finasowe, ale tez- poszerzenie horyzontow. Popatrz, jakie korzysci z wyjazdu moga odniesc wasze dzieci . Na przyklad dwujezycznosc. Fakt, moze rzadziej babcie beda zabierac wnuki na lody i nie wspomoga was, gdy dzieci beda chore,a wy bedziecie musieli isc do pracy, ale to wszystko da sie rozwiazac.
        • salsa.lover Re: Wyjazd z kraju na zawsze 02.11.15, 23:10
          tymuna napisał(a):

          > Chyba tym, czego najbardziej się boję jest mocne rozluźnienie kontaktów z rodziną oraz
          > znajomymi, których mam tutaj. Mąż chciałby ściągnąć tam moich rodziców (jego n
          > ie żyją), ale oni stanowczo nie chcą.

          Ciekawe, wygląda, że mąż ma swoją wizję odnośnie Ciebie, Twoich rodziców, nawet jeśli oni stanowczo nie chcą.
          Co do rozluźnienia więzów z rodziną i znajomymi to masz rację, niestety. Skype, internet nie zastąpi codziennego bycia blisko. No nie i już.
          Ja od 15 lat mieszkam poza Polską i mimo mojego ogromnego wysiłku w podtrzymaniu tych więzów, one same się rozłażą. Moje rodzeństwo, ich dzieci żyją tam swoim życiem. Ja żyję tu. Nie ma coniedzielnych obiadków u dziadków gdzie nasze dzieci mogłyby się beztrosko razem bawić. Dla dzieci mojego rodzeństwa ja jestem daleką ciotką zza granicy, która przyjeżdża dwa razy w roku, im sa starsze tym mniej je znam.

          Nie jest również tak, że wyjedziesz, zobaczysz jak jest, najwyżej wrócisz. Za te 3-4 lata jakoś tam już się zadomowicie. Robienie kolejnej rewolucji w życiu wszystkich? No i jeśli mężowi tak bardzo zależy na tym wyjeździe to myślisz, że on zgodzi się na powrót? Myślisz, że pozwoli Ci zabrać dzieci spowrotem do Polski? Akurat o tym piszę, bo znam kilka sytuacji, gdzie ojciec nie zgodził się na powrót do PL i matka nie ma prawa dzieci zabrać spowrotem. Musi albo zostać na emigracji albo wracać bez dzieci.
          Ja nie uważam, że każdy jest stworzony do emigracji, a im jest się starszym tym jest moim zdaniem trudniej. Jedni odnajdą się jak ryba w wodzie, inni będą resztę życia życ w emocjonalnym rozkroku, wiecznie tęsknić i nigdy się nie zadomowią w nowym kraju. Mam koleżankę, która wyjechała jakieś 20 lat temu, zaraz po studiach. I od tych 20 lat wciąż snuje wizje powrotu do Polski, utrzymuje tam mieszkanie na "będzie jak wrócę", a jednocześnie nie potrafi bo dzieci urodzone już na emigracji.
          Ja osobiście przez pierwsze 4-5 lat byłam zakochana w nowym kraju. Niczego mi tu nie brakuje. Kryzys przyszedł później, wtedy gdy zdałam sobie sprawę, że moi dawni najbliźsi stają się coraz dalsi, że ja dla nich jestem coraz bardziej odległa. A wrócić do Polski i zaczynać od zera też nie chciałam.
          To nie jest łatwa decyzja, ale jedno pod czym się podpiszę, to nie rób tego dla męża. Zrób to jeśli Ty jesteś pewna decyzji.
          • alpepe Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 08:34
            No dobra, salsa.lover, ale skąd pewność, że gdybyś była w Polsce, to te kontakty by ci się nie rozluźniły? Przecież taka jest naturalna kolej rzeczy, ma się mniej czasu dla znajomych i rodziny. Moja mama ma brata, mój ojciec ma rodzeństwo, ale nigdy nie było to wspólne spędzanie świąt i nie wiadomo jak częste odwiedzanie się.
            • salsa.lover Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 21:36
              alpepe napisała:

              > No dobra, salsa.lover, ale skąd pewność, że gdybyś była w Polsce, to te kontakt
              > y by ci się nie rozluźniły?

              Ależ oczywiście nie ma żadnej pewności, nawet tego co będzie jutro ;)

              Przecież taka jest naturalna kolej rzeczy, ma się
              > mniej czasu dla znajomych i rodziny.

              I tak i nie. Zakładam, że mając jakieś 40 lat, mieszkając w jakimś miejscu dłużej ma się określony aktualny krąg bliskich. Jasne, że jak się rodzą dzieci to nagle jest mniej czasu na znajomych ze studiów. Jasne, że kręgi znajomych ewoluują. Ale jeśli oni są rodziną już ileś lat, to zakładam, że teraz mają znajomych, którzy są im bliscy

              Moja mama ma brata, mój ojciec ma rodzeńst
              > wo, ale nigdy nie było to wspólne spędzanie świąt i nie wiadomo jak częste odwi
              > edzanie się.

              No ale jeśli u Ciebie nigdy tego nie było, to trudno się spodziewać, że nagle będzie i może dlatego jakoś szczególnie Ci tego nie brakuje. Są rodziny, które trzymają dystans a są rodziny, które żyją ze sobą bliżej i dla nich to jest normą. Jeśli to się nagle kończy to może to być boleśnie odczuwane.
              U mnie zawsze były wielkie rodzinne święta i jako dziecko to uwielbiałam. Tak samo świętowanie urodzin, imienin, nawet te przysłowiowe niedzielne obiadki. I mi akurat tego bardzo brakuje.
          • mruwa9 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 04.11.15, 11:19
            Między mną a moim rodzeństwem ( dotyczy nas wszystkich) jest odległość po ok. 1500 km. Każde z nas mieszka w innym kraju. Zyczylabym wszystkim,żeby mieli tak bliskie i udane kontakty ze swoim kuzynostwem,jakie maja nasze dzieci,mieszkające w trzech różnych krajach .Ja z moim, mimo regularnych kontaktów i kilkunastokilometrowej odleglisci, nigdy tak bliskich kontaktow nie miałam.Wyemigrowalismy w wieku 30+,mąż blisko 40, i to była chyba jedną z najlepszych decyzji,aką podjelismy w życiu.dla nas a zwłaszcza dla naszych dzieci.
        • asia_i_p Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 07:56
          Ale ja wrócę jednak do tego, co uważam za sedno - masz czterdzieści lat. Masz już jakąś wizję tego, co chcesz robić w życiu, co osiągnąć, co wnieść w świat. Czy możesz tam to zrobić?

          Bo jeżeli tym, co chcesz robić, jest wychowanie dzieci i, dajmy na to, malowanie czy pisanie, czy tłumaczenia, czyli coś, co się da robić zdalnie; nauczanie obcych języków albo jesteś lekarką i możesz pracować też tam - to OK. Ale jeśli w twojej wizji sukcesu życiowego mieści się na przykład sukces polityczny albo jesteś polonistką i praca jest częścią twojego sensu istnienia, a tam nie ma rozbudowanej Polonii - to gorzej.

          Na moment przestań myśleć w kategoriach potrzeb emocjonalnych, a pomyśl w kategoriach celów życiowych - czy wtedy ci pasuje. Emocje pojawiają się i odchodzą, ale jak ustawisz życie na kursie sprzecznym z tym, dokąd chcesz dotrzeć, to dopiero będzie prawdziwa rewolucja.
          • tymuna Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 13:27
            Wszyscy o to dopytują. Myślałam, że jest to sprawa drugorzędna, jaki to kraj. Terytorium zależne Wielkiej Brytanii na Karaibach - Kajmany. Fatalne połączenia z Polski i w sumie z całej Europy. Czasami trzeba lecieć z trzema przesiadkami, jeśli nie chce się czekać kilkunastu godzin na lotnisku. Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego na taką Dominikanę można lecieć czarterem z Warszawy a na położone w podobnej odległości Kajmany już nie...

            Asiu trafiłaś przypadkiem z moim wykształceniem. Jestem polonistką. W Polsce uczę języka obcokrajowców. Kiedys pracowałam z konieczności, teraz już wyłącznie dla przyjemności. Zastanawiałam się nad tym, co napisałaś. Co bym chciała w życiu robić. Satysfakcję sprawia mi działalność w organizacjach charytatywnych, organizowanie przyjęć i oczywiście wychowywanie dzieci oraz prowadzenie domu, ogólnie życie rodzinne. Generalnie jest mi łatwo, bo mamy na stałe panią, która gotuje i sprząta oraz zajmuje się dziećmi. Naturalnie lubię spotkać się z koleżankami, poplotkować, wyjść do jakiejś dobrej knajpki, na zakupy. Żadnej polityki czy tego typu brudnych spraw. Chciałabym to samo robić tam, żyć tak samo, mieć takich samych kochanych i miłych ludzi wokół siebie i ten sam wysoki szacunek, który posiadam tutaj. Nie wiem czy jest to możliwe. Chyba to mnie najbardziej przeraża, że tak nie będzie i że status, który mam tutaj zdecydowanie się obniży. Twój list uświadomił mi parę rzeczy, muszę jeszcze o tym pomyśleć.
            Pozdrawiam.
            • berber_rock Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 13:49
              tymuna napisał(a):

              > Wszyscy o to dopytują. Myślałam, że jest to sprawa drugorzędna, jaki to kraj.

              - to nie jest kwestia drugorzedna, bo mowi czytelnikowi o tym, co "lezy na stole". Jakby to byl dajmy na to Singapur, to wiedzialabym, ze poziom edukacji szybuje w kosmos, ale juz jej styl moze dzieciom na dobre nie wyjsc (chociaz z pewnoscia beda po tym dobrze ustawione w zyciu).
              - Jesli to sa Kajmany i na dodatek Ty lubisz dzialalnosc charytatywna oraz obracanie sie w towarzystwie, w ktorym status ma duze znaczenie, to mysle ze dosyc latwo sie tam odnajdziesz. W koncu 90% ludnosci to ekspaci - tam w wiekszosci mieszkaja podobni Tobie, czyli ludzie sukcesu wraz z rodzinami i bedziecie mieli podobne problemy codzienne i zainteresoania. Powiedzialabym, ze pasuje jak ulal i ja bym sie nie zastanawiala.
              - a co do czasu podrozy: zajrzyj na forum travelbit i podpytaj ludzi. Tam musi istniec jakies szybsze polaczenie. Nie wierze, ze pomiedzy wyspami nie ma promow albo lokalnych linii lotniczych.

            • ada1214 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 13:55
              tymuna napisał(a):

              T
              > erytorium zależne Wielkiej Brytanii na Karaibach - Kajmany.

              Ogladajac zdjecia mozna pomylic z Maledivami. Pozazdroscic takich dylematow jak czy wyjechac na Maledivopodobne miejsce ;)
              • pendello Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 14:03
                ada1214 napisała:

                > tymuna napisał(a):
                >
                > > Terytorium zależne Wielkiej Brytanii na Karaibach - Kajmany.
                >
                > Ogladajac zdjecia mozna pomylic z Maledivami. Pozazdroscic takich dylematow jak
                > czy wyjechac na Maledivopodobne miejsce ;)

                Wyjatkowo naiwne i w sumie obraźliwe podejście do tematu. Komuś się waży całe życie (przyszłość), zerwanie więzów z rodziną i najbliższymi, opuszczenie miejsc, w których spędzało się czas, a ktoś inny pisze z hejterskim uśmieszkiem i ironią o wakacyjnych dylematach. Zero empatii.
                • ada1214 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 15:33
                  > Wyjatkowo naiwne i w sumie obraźliwe podejście do tematu. Komuś się waży całe ż
                  > ycie (przyszłość), zerwanie więzów z rodziną i najbliższymi, opuszczenie miejsc
                  > , w których spędzało się czas, a ktoś inny pisze z hejterskim uśmieszkiem i iro
                  > nią o wakacyjnych dylematach. Zero empatii.

                  Hejterski usmieszak? Ironia? Naiwnosc? Obraza? Uojezu, dawno seksu nie mialas? Poplakalam sie ze smiechu na Twoja analize. Uwazaj: ja naprawde jej/m zazdroszcze, ale tak pozytywnie, statusu zawodowego i perspektyw. A teraz idz, wolaj meza, bo potrzebujesz orgazmu, moze sie wyciszysz troche :D
        • ladyjay Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 23:18
          Bermuda lub Cayman Islands?
    • ada1214 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 10:22
      Odnosze wrazenie, ze Tobie ten wyjazd szczescia nie przysporzy. Nie jestescie juz najmlodsi, im jest sie starszym, tym jest trudniej. Bedziesz usychac z tesknoty- nie tylko za znajomymi, ale nawet za znajomym drzewem, skwerem, alejka. Gdybys byla rownie entuzjastycznie nastawiona jak Twoj maz, to byc moze mogloby sie udac, ale jesli juz teraz masz obiekcje (calkiem uzasadnione) to marnie to widze.
      A czy maz tak zupelnie i calkowicie lekcewazy Twoje obawy i Twoja niechec?
      Co to za miejsce? (zaciekawilas mnie)
      • berber_rock Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 10:56
        Tez mnie zaciekawil kraj.
        Bogaty, piekny, dobry klimat. 16 godzin lotu. Poczatkowo celowalam w Singapur, ale ciezko go nazwac wyspiarskim. Malezja? Pasuje prawie pod kazdym wzgledem (nawet tego jezyka, ktorego tak latwo sie nauczyc), ale 16 godzin lotu?
        Never mind.

        Opisze swoje doswiadczenia.
        Wyjechalam 11 lat temu, ale u nas uklad jest odwrotny tzn. ja pracuje na bezpiecznej i komfortowej posadzie, a maz musial sie odnalezc. Z perspektywy stwierdzam ze wyjazd byl najtrudniejszy chyba wlasnie dla niego, bo trzeba sobie znalezc zajecie w nowym kraju, nauczyc sie jezyka etc.
        Dla dzieciakow same korzysci: biegly jezyk obcy, za chwile nawet dwa, a oprocz tego PL w domu. Mozliwosc studiowania praktycznie na calym swiecie, otwartosc na inne kultury, zwyczaje, umiejetnosc szybkiego dostosowania sie do nowych kultur.
        Przy czym my nie jestesmy typem mocno rodzinnym, wiec to, ze oslably nasze wiezi rodzinne akurat malo nas boli. Rzeczywiscie z rodzina widujemy sie raz do roku (dzieciaki nieco czesciej, bo czesc wakacji spedzaja w Polsce) plus przez skype, ale nam akurat to wystarcza.

        ja mialabym rade taka:
        Wyjazd prawdopodobnie najtrudniejszy bedzie dla Ciebie. Na poczatku bedziesz musiala pelnic role podpory dla dzieciakow tak, aby ulatwic im adaptacje, bo z pewnoscia jakies problemy sie pojawia. Ale dzieciaki wsiakaja w nowa kulture i srodowisko bardzo szybko i gwarantuje, ze po roku beda sie czuly jak ryba w wodzie. To moze byc okres, kiedy ty wlasnie zaczniesz odczuwac pustke czy tesknote.
        Nie wiem nadal, co to za kraj, ale z opisu wynika, ze mozna sie tam spodziewac tzw. expat community. To jest swietny pomysl, zeby znalezc sobie jakies zajecia i nowe zainteresowania. Takie kolka zrzeszaja osoby w podobnej sytuacji do Twojej i swiadcza sobie nawzajem uslugi trafiajace jakos w oczekiwania np. nauka kolejnego jezyka (tzw. conversation tables), rozne zajecia sportowe, jakies prace harytatywne na rzecz lokalnej spolecznosci etc.

        Pomysl sciagniecia rodzicow - nie bede komentowac. :)

        Ja bym jechala, ale ja jestem nieco zwariowana ryzykantka ciekawa swiata, nowych miejsc, jezykow, ludzi.
        • berber_rock kajam sie 03.11.15, 11:56
          CHarytatywny of course :)
    • angeka2 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 10:47
      Mąż miał marzenie, Tobie również się to podobało, mąż zakasał rękawy, osiągnął sukces, chce spełnić to marzenie i teraz mu powiesz: wiesz co, jednak nie.
      • tymuna Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 13:18
        angeka2 napisał(a):

        > Mąż miał marzenie, Tobie również się to podobało, mąż zakasał rękawy, osiągnął
        > sukces, chce spełnić to marzenie i teraz mu powiesz: wiesz co, jednak nie.

        Dlatego czuję się fatalnie, że ja jestem tą, która sprawia kłopoty. Mąż solidnie zapracował na realizację swojego marzenia (i miał sporo szczęścia) a ja teraz mam wątpliwości. Wszystko wskazuje na to, że oczywiście tam pojadę, ale ciężko to przeżywam, mimo że jeszcze 2 lata tutaj jesteśmy :(
    • berber_rock aha i jeszcze zanim zdecydujesz 03.11.15, 10:58
      zainteresuj sie tematem: Third Culture Kids (jest nawet bardzo dobra ksiazka pod takim tytulem). To da Ci pojecie o wyobrazeniu, co taki wyjazd moze dac Twoim dzieciom, ale tez z jakimi potencjalnymi stresami moze sie dla nich wiazac.
      • solaris_1971 Re: aha i jeszcze zanim zdecydujesz 03.11.15, 11:42
        Przeczytałam cały wątek z zainteresowaniem i ciagle nie wiem co to za kraj ........
        • alpepe Re: aha i jeszcze zanim zdecydujesz 03.11.15, 11:51
          1. 16 godzin lotem
          2. mały, mało Polaków
          3. język raczej nieegzotyczny skoro oboje mówią płynnie. Angielski lub hiszpański. Francuski, niemiecki portugalski odpadają. Jeśli angielski, to Polacy tam są, czyli hiszpański.
          4. mały kraj, wyspiarski.
          5. kultura czystości i zamożność.
          6. kraj niemuzułmański.
          7. kraj stawiający na nowe technologie
          Nie ma takiego miejsca na ziemi, to rozważanie teoretyczne.
          • mmoni Re: aha i jeszcze zanim zdecydujesz 03.11.15, 12:29
            Ja obstawiam Kajmany. Właśnie sprawdziłam, dojazd z Polski bardzo uciążliwy - całonocne oczekiwanie na przesiadkę na JFK albo co najmniej dwie przesiadki, jedna w jakimś europejskim hubie, druga w Miami. Język angielski, rozwinięty sektor offshore.
            • alpepe Re: aha i jeszcze zanim zdecydujesz 03.11.15, 12:42
              i tam jest tak czysto?
              No to szlifuję angielski i jadę, dzieci też niech szlifują.
            • berber_rock Na dodatek 03.11.15, 13:17
              mmoni napisała:

              > Ja obstawiam Kajmany. Właśnie sprawdziłam, dojazd z Polski bardzo uciążliwy - c
              > ałonocne oczekiwanie na przesiadkę na JFK albo co najmniej dwie przesiadki, jed
              > na w jakimś europejskim hubie, druga w Miami. Język angielski, rozwinięty sekto
              > r offshore.

              jest to rzeczywiscie raj podatkowy.

              Tyle ze to nie kraj, a jedynie terytorium zamorskie UK. Ale polozenie fantastyczne! Moglabym z 10 lat mieszkac i pewnie wszystkiego dookola bym nie pozwiedzala ...
    • koronka2012 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 19:32
      Ja cię rozumiem. O ile kocham podróże, to wyjazd na stałe za granicę odpada. Byłam kiedyś raptem pół roku - i schnę z tęsknoty za krajem, przyjaciółmi, wszystkim. Kasa, warunki itp. to nie wszystko. Żaden skype nie zastąpi żywego cżłowieka. Poza krajem człowiek staje się skazany na przypadkowe znajomości, z których większość nie przetrwałaby nawet miesiąca, jeśli miałoby się do wyboru stare, sprawdzone grono.
      Byłabym w stanie mieszkać w Europie, szczególnie na południu, gdzie jest masa do zobaczenia, a i możliwość kontaktu z bliskimi jest w zasięgu ręki.

      Podobnie jak twój mąż nienawidzę zimna, ale z kolei nie znoszę też jednostajnie niebieskiego nieba, i stałych upałów. Na wakacjach jest ok, na dłuższą metę - brak zmian pogody mnie męczy. Nie chciałabym też mieszkać na relatywnie małych wyspach, czułabym się jak na powiększonym spacerniaku:P

      Myślę, że obawiasz się tego, że ugrzęźniesz w złotej klatce, mąż nie będzie chciał wrócić, a ty nie będziesz się tam czuła szczęśliwa.
      • milamala Re: Wyjazd z kraju na zawsze 03.11.15, 20:21
        koronka2012 napisała:

        "Poza krajem człowiek staje się skazany na przypadkowe znajomości, z których
        > większość nie przetrwałaby nawet miesiąca, jeśli miałoby się do wyboru stare,
        > sprawdzone grono"

        Nie moge sie z tym zgodzic. Mieszkajac dluzej w jakims kraju tak samo jak we wlasnej ojczyznie czlowiek zaczyna budowac relacje z innymi na tych samych zasadach jak we wlasnym kraju. Niby dlaczego w kraju relacje mialyby byc nieprzypadkowe a za granica przypadkowe.
      • mruwa9 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 04.11.15, 11:29
        Przypadkowe grono znajomych,powiadasz? A w Polsce jakie masz?
        Tak ożywionego życia towarzyskiego i tak cudownego grona znajomych, jakie zyskalismy na emigracji,nigdy w Polsce nie mieliśmy.
        • koronka2012 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 05.11.15, 01:19
          W Polsce mam wybór, bo mam grono sprawdzonych przyjaciół od podstawówki, a z tych, którzy pojawiają się w życiu później wybieram rodzynki:P Plewy zdążyły się odsiać.

          zanim się zbuduje wartościową więź, która nie poprzestaje na powierzchownych kontaktach - musi upłynąć sporo czasu. Nie zwierzysz się z problemów małżeńskich, nie poprosisz o pomoc, bo nie jest to przyjęte, nie wypada itd. Po prostu kwestia stażu.

          Zupełnie inaczej wygląda relacja z kimś, kogo znasz od podszewki, np. jeszcze z czasów podstawówki, z którym masz tony wspomnień, tematów zamkniętych dla innych osób. To zresztą dotyczy większości znajomości zawartych w dojrzałym wieku. Brakuje tej wysługi lat.

          Na emigracji budujesz grono od zera. Bardzo fajnie, jak się trafi na super ludzi, ale też bywa tak, że lgnie się np. do "swoich", z lęku przed towarzyską samotnością - i to jest podstawowy powód budowania relacji, a nie fakt, że wybrałaś ich spośród kilkudziesięciu innych, bo byli wyjątkowi.
    • asiula1987 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 04.11.15, 09:08
      wiesz, co innego marzyc o tropikach, a co innego miec swiadomosc, ze sie tam przeprowadzasz-bedziesz mieszkac moze juz do konca zycia. co innego krotkie wakacje, a co innego jechac na stale. inna kultura inny jezyk. noi czlowiek jak ma 20 lat i wyjedzie to jest sie w stanie dopasowac szybko. pozniej to juz tylko trudniej. zalezy jaki to kraj i jak bardzo kultura jest inna, jak bardzo jezyk skomplikowany itd. przyzwyczaic zawsze sie da. mysle, ze jezeli dobrze wam sie wiedzie finansowo i nie jest to wyprowadzka za chlebem, to zawsze mozecie wrocic na stare smieci jesli przez dluzszy czas sie nie zaaklimatyzujecie. dzieci raczej szybko przyzwyczajaja sie do zmian wiec o nie nie ma sie co martwic. jedynie pomyslcie nad nauka jezyka i wy i dzieci przed wyjazdem
    • weronika19733 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 04.11.15, 14:05
      Chyba zgadałam na czym polega Twój problem i czego naprawdę się boisz. Nie będzie to miłe, ale lepiej powiedzieć przykrą prawdę niż lukrowane kłamstwo.

      W którejś ze swoich odpowiedzi napisałaś:

      "Chciałabym to samo robić tam, żyć tak samo, mieć takich samych kochanych i miłych ludzi wokół siebie i ten sam wysoki szacunek, który posiadam tutaj. Nie wiem czy jest to możliwe."

      I ja rozumiem, gdzie Cię boli. Tutaj w Polsce jesteś wielką panią na tle swoich dotychczasowych znajomych i rodziny. Dobrze się Wam powodzi dopiero od kilku lat, jesteście po czterdziestce, czyli pewne grono znajomych macie pewnie od bardzo dawna, może jeszcze od czasów studenckich. I na ich właśnie tle wyrosłaś na "księżną" dzięki swojemu mężowi i jego sukcesowi finansowemu. Możesz bawić się w działalność charytatywną, organizować przyjęcia, masz zatrudnioną na stałe służącą... Bez wątpienia jesteś w centrum uwagi i najważniejsza w swoim salonie. Teoretycznie to samo mogłabyś mieć na Kajmanach. Ale raczej nie. Tam będziesz tylko jedną z wielu... Bogatą, owszem, ale na tle tamtejszej elity wcale nie tak bardzo. Kobiety mieszkające tam mają bogatszych i bardziej wpływowych mężów, są bardziej światowe i obyte. Obawiasz się czy Cię zaakceptują. A nawet jeśli, to na pewno nie będziesz "księżną", jaką jesteś tutaj. Takiego samego prestiżu nie będzie. Skończy się pozostawanie w centrum uwagi. Milion tutaj znaczy o wiele więcej niż milion tam...

      Nie krytykuję Cię, nie życzę Ci źle. Po prostu artykułuję Twój prawdziwy lęk i obawę. To nie rodzina, znajomi, ulubione miejsca czy wspomnienia trzymają Cię w Polsce. To Twoja pozycja tutaj, o którą (słusznie) obawiasz się, że nie zostanie odtworzona tam. Twój mąż Cię nie rozumie, bo dla niego ta pozycja nie ma znaczenia. Z Twojego opisu wnioskuje, że to spokojny Pan w średnim wieku, który chce żyć sobie wygodnie w ciepłych krajach, łowić ryby, uprawiać ogródek i spędzać czas z rodziną. Jemu prestiż nie jest potrzebny. Osiągnął sukces tutaj i chce już przejść na emeryturę (gdyby miał inny charakter, to przecież dopiero by się zaczął zawodowo rozkręcać - w tym wieku mężczyźni są u szczytu swoich możliwości zawodowych).

      Faktycznie Twoje położenie przypomina trochę grecką tragedię. Nie ma dobrego wyjścia. Oczywiście polukrowaną, bo Wasze miliony skutecznie amortyzują wszelkie potencjalne traumy.

      Podpowiem Ci rozwiązanie. Wyjedź na te Kajmany i spróbuj zbudować tam własny salon z biedniejszych od siebie emigrantów. Myślę, że takich też się sporo znajdzie. Jeśli się nie uda, zawsze możesz wracać do Polski jako "księżna z tropików" i nadal zachować tutaj swój prestiż.

      Życzę Ci powodzenia.
      • mozambique Re: Wyjazd z kraju na zawsze 04.11.15, 14:27
        Faktycznie Twoje położenie przypomina trochę grecką tragedię"

        no fakt - za kazdym rogiem śmierc albo przeznaczenie

        jednak nie nazwałbym tragedią dylematu osoby , która boleje nad brakiem bywania na przyjeciach charytatywnych albo stylem zycia rentiera

        znajmy umiar
        • weronika19733 Re: Wyjazd z kraju na zawsze<a href="https://forum.gazeta.pl" targe 04.11.15, 15:07
          Widzę, że masz problem z rozumieniem tekstu pisanego, w tym w szczególności z wyłapywaniem ironii oraz stosunku autora do problemu. Nie przejmuj się, to bardzo typowe w dobie masowego dostępu do sieci...
          • mozambique Re: Wyjazd z kraju na zawsze<a href="<a href="http://f" target 04.11.15, 15:26
            umiejetnosc stosowania ironii i sarkazmu w wypowiedzi to duza sztuka
            ty jej nie posiadasz

            Nie przejmuj się, to bardzo typowe w dobie masowego dostępu do sieci...
    • ashraf Re: Wyjazd z kraju na zawsze 04.11.15, 22:07
      A ja się wyłamię - na Kajmany raczej bym się nie przeprowadziła. Kraj może i piękny, ale to jednak nie jest "pierwszy" świat. Sama mieszkam na stałe za granicą, ale nie przeprowadziłabym się do żadnego egzotycznego kraju, co za dużo to niezdrowo. Dla mnie ważnym kryterium jest ogólny poziom rozwoju społeczeństwa jako ogółu, nie tylko uprzywilejowanej grupy białych bogatych, nawet jeśli jest ich dużo. Dyskwalifikująca jest dla mnie także odległość i fatalne połączenia.
    • enith Re: Wyjazd z kraju na zawsze 05.11.15, 02:39
      Mam podobne zdanie, jak przedpiśczyni. Kajmany są małe i w cholerę daleko od cywilizacji. Na większe zakupy będzie trzeba latać pewnie do Miami. Połączenia z Polską koszmarniejsze nawet, niż moje z Seattle. Cyklony. Komary. Tropikalny wilgotny klimat to też nie moja bajka. Ale najgorsze dla mnie byłoby jednak to poczucie izolacji. Znam zresztą dwie osoby, które po przejściu na wcześniejsze emerytury przeniosły się na Hawaje z myślą o pozostaniu na stałe. Obie wróciły po jakimś czasie na kontynent z opinią, że raj wakacyjny to jedno, a regularne życie to drugie.
      No i musisz się liczyć, że nie uda ci się odtworzyć twojej pozycji społecznej tam, w zupełnie innych warunkach. Jeśli to są aspekty dla ciebie naprawdę ważne, to warto się naprawdę mocno zastanowić przed robieniem życiowej rewolucji.
      A jak tam jest ze szkołami (poziom edukacji) i służbą zdrowia (włącznie ze specjalistyczną)?
    • danaide Re: Wyjazd z kraju na zawsze 05.11.15, 09:13
      Myślę, że tytuł Twojego wątku wiele zdradza. Zawsze. Dreszcze. Wielkie kwantyfikatory to wielkie konflikty.
      Zawsze - to wyobrażenie Twojego męża, jego marzenie. Byłaś tam 4 miesiące - on nie był. Załatwiał sprawy na miejscu. Czy może jednak był? Ludzie mają jakieś wyobrażenia o czymś, ale czy na pewno 40latek w pełni sił odnajdzie się w roli miejscowego rentiera łowiącego ryby (ciekawe co tam złowić można...)?
      Czy rozmawialiście o planach, o konkretach? Czy dajecie sobie przestrzeń na jakieś błędy w założeniach? Czy dajecie sobie prawo do podstawowego "błędu" - powrotu? I co jeśli wyjazd "za mężem" staje się czymś w rodzaju wyjazdu "przeciw sobie"?
    • nathasha Re: Wyjazd z kraju na zawsze 05.11.15, 14:52
      W pierwszej chwili myslalam ze wyjazd wydaje sie bajka - taka jak z reklamy a mi to lotto (zgadzam sie z Aneta1214, tzn ja tez mam takie leciutkie uklucie zazdrosci, takiej beztroski, ale przeciez to jest chyba naturalne, chcialabym miec podobne mozliwosci jak autorka watku, albo jak jej maz). Ale poczytalam o Kajmanach i nigdy bym sie na taki pomysl nie zgodzila. Oprocz ciepelka i przepieknych widokow to nic tam nie ma. rozumialabym gdyby maz chcial sie przeniesc na Floryde by moc w przyszlosci poslac dzieci na Harvard, w koncu jednak ten sam kraj. I w razie czego uslugi, ich jakosc i rozpietosc, sa zapewnione. A na kajmanach? Populacja 54 tys ludzi, toz to niewiele wiecej od Sopotu. Szkoly tez nie wygladaja jakby zapewnialy swiatowy poziom, wiec poza nauka jezyka, nie wiem jaka dokladnie edukacje zapewniaja. Jak wyglada tam kwestia opieki zdrowotnej. No i przemieszczanie sie do innych krajow, jezeli to tak problematyczne jak pisze autorka watku, tzn zeby dostac sie do Polski, jak wyglada to z innymi krajami. Ja tez nie zyje w miescie 100 tys. ale komfortowa jest dla mnie swiadomosc ze chwila moment i moge sie w takim znalezc, moge szybko i bezproblemowo zmienic klimat (albo choc temperature o kilka stopni, jadac po prostu do innego kraju), ze w Europie mamy i jedne z lepszych uniwersytetow (UK), i swietne muzea, roznorodne krajobrazy. Przemysl to prosze, ale na pewno nigdzie bym sie nie ruszala tylko dlatego ze to marzenie meza.
    • pendello Re: Wyjazd z kraju na zawsze 05.11.15, 14:57
      Chyba wszystko w temacie zostało powiedziane, żebyś wyrobiła sobie własne zdanie i przemyślała całą sprawę. Ja bym dodał od siebie tylko, że może warto przemyśleć inne kierunki emigracji. Skoro macie pieniądze a mąż może pracować zdalnie, to zastanowiłbym się czy może znajdzie się lepsze miejsce. Dla przykładu Bermudy, Bahamy, Aruba i w ogóle coś na Karaibach, wyspy na Pacyfiku, może Australia lub Nowa Zelandia (niby są formalności wizowe, ale jak mawia przysłowie: nie ma takiej bramy, której by nie przeszedł osioł obładowany złotem). Nie wiem dokładnie, wymagałoby to sprawdzenia. Generalnie dobrze też, aby kraj był w miarę bogaty, z dużym zakresem wolności osobistych i bezpiecznie położony. Z drugiej strony w biednych kraikach o fantastycznym klimacie też można nieźle żyć, bo są dzielnice dla bogatych. Zróbcie dokładny research a na pewno coś się uda znaleźć.
    • sonia_siemionowna Re: Wyjazd z kraju na zawsze 08.11.15, 13:08
      Wszystko tutaj obraca sie wokol meza I jego marzenia. A co z Toba? Gdzie sa Twoje marzenia? Czy emigracja oznaczalaby 100% zaleznosc od meza?
    • amb25 Re: Wyjazd z kraju na zawsze 12.11.15, 08:48
      Nad czym warto sie zastanowic? Nad tym czy ty tego chcesz od zycia. I czy maz chce tego za wszelka cene. Zrob sobie liste plusow i minusow (wlacznie z rospadem malzenstwa jestli bedziecie zyc osobno).
      Jesli czuejsz, ze nie bedziesz tam szczesliwa to nie bedziesz. Z takim uprzedzeniem nie mozna byc szczesliwa. Dzieci po uwage nie bierz, on sobie dadza rade. Nie beda najprawdopodobnie zwiazane z rodzina w Polsce, wiec jej brak nie bedzie im az tak doskwieral.
      Tez mieszkam za granica, w zasciankowym, polnocym kraju, gdzie Polkow nieduzo ale za to wszedzie daleko (bo morze, ludzi nie duzo, a polaczenia lotnicze nieciekawe). To odosobnienie i zasciankowos zaczyna mi coraz bardziej doskwierac i nie chodzi o brak znajomych z dziecinstwa czy rodziny, ale o to, ze jak chce jechac na weekend gdzie indziej niz do lasu, to sie zaczynaja schody, bo wszedzie daleko, wiec wlasciwie wchodza w gre tylko stolice Europejskie i to tylko niektore... Cale szczescie, ze mieszkam w stolicy, bo inaczej zostalby mi tylko las i morze...
      • mozambique Re: Wyjazd z kraju na zawsze 12.11.15, 10:26
        Dzieci po uwage nie bierz, on sobie dadza rade.

        ŁOOOOŁ , prawie jak na forum kobiecym , kto by tam zawracał sobie głowę dziećmi , nie ?
      • differentview Re: Wyjazd z kraju na zawsze 13.11.15, 10:37
        amb25 napisała:

        > Tez mieszkam za granica, w zasciankowym, polnocym kraju, gdzie Polkow nieduzo a
        > le za to wszedzie daleko (bo morze, ludzi nie duzo, a polaczenia lotnicze nieci
        > ekawe). To odosobnienie i zasciankowos zaczyna mi coraz bardziej doskwierac i n
        > ie chodzi o brak znajomych z dziecinstwa czy rodziny, ale o to, ze jak chce jec
        > hac na weekend gdzie indziej niz do lasu, to sie zaczynaja schody, bo wszedzie
        > daleko, wiec wlasciwie wchodza w gre tylko stolice Europejskie i to tylko niekt
        > ore... Cale szczescie, ze mieszkam w stolicy, bo inaczej zostalby mi tylko las
        > i morze...

        w taki sposob opisalas miejsce, w ktorym mieszkasz, ze od razu zapragnelam tam zamieszkac- a ludzie sa fajni? mialam pare lat temu mozliwosc wyjechania na dluzej na Islandie i bardzo zaluje, ze sie nie odwazylam
    • izabelski Re: Wyjazd z kraju na zawsze 12.11.15, 17:48
      Czy pieniedzy wystarczy na cale zycie?
      Powrot z dziecmi po 5-6 latach bedzie b.trudny ze wzgledu na to, ze dostanei sie do dobrej sredniej szkoly w Polsce bedz\ie wlasciwie niemozliwe (brak umiejetnosci jezykowych na odpowiednim poziomie, zeby kontynuowac przedmioty do poziomu matury)

      jesli wyjedziecie to wasi rodzice utraca was jako wsparcie, oczywiscie zewiele osob tak robi ale wielu rowniez zaluje ze wyjechalo jesli rodzice sie pozniej pochorowali i nie potrafili dac im wswsparcia

      co maz planuje tam robic jak wyjedzie, czy ma jakies konkretne hobby, zeby zapelnic czas?

      czy bedziecie mieszkali w miejscu, gdzie wszyscvy beda bogastsi od was, bo za nich beda placily firmy i jako expac czestoi tworza taka sztuczna kolonie wsrod lokalnej spolecznosci

      czy dzieci ekspatow chodza do International School?

      no a ty zostaniesz pania domu czesto kobiety nie znajduja sie w tej roli, bo z racji ograniczen odleglosci i niestety sa to bardzo mysogynistyczne towarzystwa



      • berber_rock Naprawde uwazasz? 13.11.15, 08:55

        > jesli wyjedziecie to wasi rodzice utraca was jako wsparcie, oczywiscie zewiele
        > osob tak robi ale wielu rowniez zaluje ze wyjechalo jesli rodzice sie pozniej p
        > ochorowali i nie potrafili dac im wswsparcia

        - ze sytuacja zdrowotna rodzicow powinna az w takim stopniu warunkowac wybory moje i mojej rodziny??? Smutne to nieco, bo jakbym tak myslala, to musialabym nadal mieszkac w PL. Za co sie tak karac? To jest moje zycie i mam prawo sobie je ukladac tak, jak chce, a rodzice musza sie z tym liczyc.
        • izabelski Re: Naprawde uwazasz? 13.11.15, 11:34
          nalezy brac pod uwage to o czym pisze, jesli nie chcesz byc blisko rodzicow gdy beda starsi i schorowani to nie musisz alenei znaczye inni nie powinni tego przemyslec i uswiadomic sobie tego konsekwencje

          znam rodziny mieszkajace za granica, gdzie jedno z malzonkow musialo zrezygnowac z pracy bo rodzice z obu stron byli i schorowani i opieka i pomoc logistyczna na miejscu byla konieczna

          nie kazdy chce oddac do domu opieki schorowanych staruszkow

          • ola_dom Re: Naprawde uwazasz? 13.11.15, 13:17
            izabelski napisała:

            > nie kazdy chce oddac do domu opieki schorowanych staruszkow

            Kiedy masz 20-30-40 lat, bo przeważnie wtedy podejmuje się decyzje o emigracji, nie zawsze wiadomo, czy rodzice będą schorowanymi staruszkami.
            Sugerujesz, żeby przy podejmowaniu takiej decyzji brać pod uwagę przede wszystkim potencjalną starość swoich rodziców i to, czy mają szansę zachorować, czy dożyć w zdrowiu sędziwego wieku?
            W sumie to nikt nigdy nigdzie nie powinien wyjeżdżać i najlepiej jakby każdy tworzył rodziny wielopokoleniowe.
            Tylko sierotom wolno żyć, jak chcą.
            • paris-texas-warsaw Re: Naprawde uwazasz? 13.11.15, 14:11
              Ale Izabelski pisze o tym czynniku, jako o czynniku, który każdy może wziąć pod uwagę i nadać mu wagę "0" (zerową). Ja np. nie brałabym w ogóle pod uwagę starości mojej mamy, natomiast starość moich teściów już tak, gdyby była faktyczna konieczność opiekowania się nimi, brałabym też pod uwagę wieź moich dzieci z dziadkami, bo uważam, że to jedna z najważniejszych więzi w ich życiu. I tyle.
              • ola_dom Re: Naprawde uwazasz? 13.11.15, 14:55
                paris-texas-warsaw napisała:

                > Ale Izabelski pisze o tym czynniku, jako o czynniku, który każdy może wziąć pod
                > uwagę i nadać mu wagę "0" (zerową).

                Jakby miała być ranga "0", to raczej by go tak nie podkreślał :)
                • izabelski Re: Naprawde uwazasz? 13.11.15, 16:06
                  Olu - ja niczego nie podkreslalam, wymienilam po prostu liste czaynnikow ktore inne osoby zastanawiajace sie nad emigracja biora pod uwage.
                  Czy ty to wezmiesz pod uwage - nie moja broszka.

                  Dlatego nei oceniam 0 wagi przywiazywanej do tego konkretnego punktu wiec na prawde nie warto mnie pytac co ja uwazam ze ktos powinien robic cos przede wszystkim.

                  Ponizej jest wpis z dnia dzisiejszego gdzie forumka Enith wlasnie dokladnie pisze o tym, ze dla niej jest to wazne wiec sa ludzie, ktorzy jak ona przywiazuja do tego argumentu wysoka wage.
                  • ola_dom Re: Naprawde uwazasz? 13.11.15, 19:44
                    izabelski napisała:

                    > Olu - ja niczego nie podkreslalam, wymienilam po prostu liste czaynnikow ktore
                    > inne osoby zastanawiajace sie nad emigracja biora pod uwage.

                    O.K., rozumiem.
                    Tylko wydaje mi się, że to jest akurat kwestia dość oczywista dla tych, którzy chcą - albo nie chcą emigrować. Tzn. - niektórzy nigdy nie wyjadą, właśnie dlatego, że nie wyobrażają sobie oddalenia od bliskich.
                    Więc moim zdaniem "zwraca się uwagę" potencjalnym migrantom na sprawy, które im samym nie przyszłyby do głowy - i wiele takich kwestii było w tym wątku poruszonych. A nie na oczywistości.
                    Ale może jednak faktycznie nie każdy emigrujący myśli też o tym? I może to tylko dla mnie jest oczywiste?
    • enith Re: Wyjazd z kraju na zawsze 13.11.15, 02:33
      Pomyślałam o innym rozwiązaniu, które byłoby kompromisem pomiędzy twojego męża pragnieniem, by mieszkać w cieplejszym klimacie, a twoim, by zostać w Polsce. Może zamiast przeprowadzać się na egzotyczne, ale jednak zadupie, moglibyście kupić drugi/wakacyjny dom np. gdzieś na południu Europy? Ważne, żeby było ciepło, w miarę blisko i z dobrym połączeniem lotniczym, które pozwoliłoby na częste wizyty. Moglibyście tam spędzać wakacje, święta, a nawet dłuższe łykendy. Moglibyście zapraszać rodzinę i przyjaciół. A centrum waszego życia nadal byłoby w Polsce. Myślisz, że mąż dałby się namówić na takie rozwiązanie?
      Sporo myślałam o twojej zagwozdce, bo jestem w dość podobnej sytuacji. Mamy z mężem możliwość mieszkania w egzotycznym miejscu, daleko od cywilizacji. Nie decydujemy się jednak na przeprowadzkę w takie miejsce właśnie z tych powodów, o których tu już pisano: izolacja, trudne połączenia lotnicze, daleko od kultury. Wystarczy mi, że podróż do Polski z Seattle, gdzie mieszkamy, zajmuje od 15 godzin (w sezonie) do 20 (poza sezonem). Ponadto dochodzą kwestie starzejących się rodziców. Jestem od ciebie tylko trochę młodsza, oboje moi rodzice niedawno przekroczyli sześćdziesiątkę. Kwestie ich starzenia i chorób naiwnie traktowałam jak pieśń bardzo dalekiej przyszłości, bo oboje rodzice w dobrym zdrowiu i stosunkowo jeszcze młodzi, bo co to jest 60-tka. Tymczasem ta pieśń przyszłości stała się nagle pieśnią teraźniejszości, gdy obojgu moim dotychczas sprawnym rodzicom totalnie posypało się zdrowie i to na przestrzeni raptem miesiąca. Kwestie, o których myślałam, że będę się o nie martwić za 15-20 lat, nagle stały się tak aktualne, że proszę siadać. Weź to pod uwagę, jeśli twoi rodzice nie zdecydują się do was dołączyć na tych Kajmanach, a wygląda na to, że niespecjalnie ich ta perspektywa pociąga. W ogóle to wygląda na to, że twój mąż ma wizję przyszłości dla całej waszej rodziny, siebie, ciebie, waszych dzieci i twoich rodziców średnio przejmując się opinią najbardziej zainteresowanych. Da się z nim w ogóle negocjować jakiekolwiek kwestie, zwłaszcza te ważne życiowo?
    • berber_rock Kolezanka przesadza z tym trasportem 13.11.15, 15:46
      13 godzin do Dublina.
      O prosze:
      www.flynous.com/flights-to-grand-cayman-islands-from-europe-from-e539/#more-12112
      • enith Re: Kolezanka przesadza z tym trasportem 13.11.15, 17:16
        A oni mieszkają i mają rodziny w Dublinie? Nie, chyba jednak w Polsce. W tym Dublinie więc trzeba będzie mieć sensowny layover na wypadek opóźnień, które często gęsto zdarzają się na długich transatlantyckich trasach, a do tego dochodzi lot do Polski. A jeśli nie mieszkają w mieście z bezpośrednimi lotami do i z Irlandii, dojdzie jeszcze transport docelowy. 16 godzin jest jak najbardziej możliwe i to wyłącznie z założeniem, że nie będzie obsuwy na żadnym etapie podróży. Dodajmy, że podróży z dwójką małoletnich dzieci. Nie, loty z Kajmanów do Polski to nie będzie takie hop siup i gwarantuję, że po paru latach nic nie zostanie z ambitnych planów męża dwóch podróży do Polski w skali roku.
    • anaisanais Re: Wyjazd z kraju na zawsze 21.11.15, 23:08
      To moze Panama? ;)

      Sama mieszkam zagranica, nie jest latwo zbudowac zycie od nowa, szczegolnie w tym wieku. I nie ma duzo szans na takie przyjaznie jak ma sie w Polsce (oczywiscie nie jest to wykluczone).
      Czuje sie to 'oderwanie od korzeni', widze to tez po corce, nie ma dziadkow, maly krag znajomych, calkowite zintegrowanie sie wymaga czasu.
      Moim zdaniem sluszne twoje obawy, ale co z marzeniem meza? Wyglada na super zdecydowanego. A co dzieci, chyba juz tez maja wlasne zdanie?
Pełna wersja