'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!"

03.11.15, 14:43
Pewnie każdy gdzieś, kiedyś słyszał to powiedzenie (nawet zwane czasem przysłowiem, czyli "mądrością narodu...").
No właśnie - czy słyszał je we własnym domu?
Albo coś podobnego, co miało znaczyć to samo?

U mnie ostatnia wersja:
"NIE ŻYCZĘ SOBIE, żebyś mówiła temu [tu obelga] cokolwiek o naszej rodzinie!"

Tu dodatkowo jeszcze jedna kwestia - czyżby matka wciąż wyobrażała sobie, że może decydować o tym, co komu mówię? Zabronić mi coś albo kazać? :D

Więc - jeśli nawet można tak dziecku powiedzieć (można?) - to do kiedy? I w jakich sytuacjach?
    • alpepe Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 15:26
      Jest taki wiersz chyba Chotomskiej, kończy się a o tym co w domu, nie powiem nikomu, czy jakoś tak.
      Nie podoba mi się, ale ja pochodzę z rodziny szczerej, otwartej, uczciwej.
      Natomiast moja bratowa się złości, że brat mówi do swojej mamy o rzeczach ich dotyczących i to nie jakiś intymnych, tylko np.: byliśmy w ikei, jedziemy na wczasy, mojej żony koleżanka urodziła dziecko, swatowie jadą za granicę.
      Dla mnie to nie do pojęcia, gdyby to były tajemnice alkowy, spiski itp. rozumiałabym.
    • ada1214 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 15:38
      > Tu dodatkowo jeszcze jedna kwestia - czyżby matka wciąż wyobrażała sobie, że mo
      > że decydować o tym, co komu mówię? Zabronić mi coś albo kazać? :D

      To zalezy. Moze zdradzasz jakies intymne kwestie? NP. ze mama ma grzybice pochwy a tata problem z prostata. Przy czym to kwestia osobnicza co dla kogo jest intymne. Dla Twojej mamy byc moze intymna jest wiadomosc, ze zle sypia, albo ze robi fatalny zurek.
      • sebalda Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 15:57
        W pierwszym odruchu chciałam napisać, że skoro rodzice muszą tak zastrzegać tajemnice domowe, robią coś, czego po ujawnieniu należy się wstydzić, a przy dziecku człowiek powinien zawsze zachowywać się tak, by nie musiał się wstydzić, zwłaszcza że ma wychowywać przez dawanie odpowiedniego przykładu.
        Uświadomiłam sobie jednak, że część ludzi ma bardzo silne poczucie, hmmm, właśnie nie wiem czego, prywatności? Niektórzy pilnie tego strzegą, mają wręcz obsesję na punkcie swoich danych osobowych, nie życzą sobie, by ktokolwiek postronny wiedział cokolwiek na ich temat. Nawet nie wiem, skąd to się bierze, bo sama jestem inna, ale nie mam powodu, by oceniać ludzi, którzy dbają o swoją prywatność. Od tej postawy pewnie zależy, kto tak przestrzega dziecko, by nie mówiło, co się dzieje w domu i z jakiego powodu.
        Mam też złe skojarzenia. To właśnie przez takie zakazy często dziecko nie ujawnia patologii rodzinnych, faktu molestowania i innych złych rzeczy. Nie podoba mi się przez to polityka niewtrącania się w sprawy rodziny. A jak się nie wtrącać, gdy za ścianą może się rozgrywać cichy dramat dzieci?
        To trudne, niejednoznaczne sprawy.
        • ada1214 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 16:14
          Niektórzy pilnie tego strzegą, mają wręcz obses
          > ję na punkcie swoich danych osobowych, nie życzą sobie, by ktokolwiek postronny
          > wiedział cokolwiek na ich temat. Nawet nie wiem, skąd to się bierze

          Ja tak mam i tez nie wiem skad sie to bierze. Przyklad: jeden raz zamiescilam jakas piosenke na swoim profilu na fb. Po b.krotkim czasie usunelam, bo uznalam, ze ujawnianie swiatu, jakiej muzyki slucham jest dla mnie zbyt daleko posunietym ekshibicjonizmem.
          Nie umiem wytlumaczyc, skad bierze sie tak zawansowana potrzeba prywatnosci i nie czuje potrzeby nawet by sie z tego tlumaczyc czy tego zmieniac.
          • sebalda Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 16:51
            > Nie umiem wytlumaczyc, skad bierze sie tak zawansowana potrzeba prywatnosci i n
            > ie czuje potrzeby nawet by sie z tego tlumaczy

            Jasne, nikt nie wymaga, żeby się z tego tłumaczyć. Ja nie ma takich obsesji, ale z drugiej strony nie mogą się jakoś przemóc, by mieć gdziekolwiek swój profil. Jestem otwarta w realu, na forach też się bardzo odsłaniam, na pewno często aż za bardzo, ale z drugiej strony jestem do pewnego stopnia na nich anonimowa. To ciekawy w sumie temat.
          • kkokos Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 20:35
            Przyklad: jeden raz zamiescilam j
            > akas piosenke na swoim profilu na fb. Po b.krotkim czasie usunelam, bo uznalam,
            > ze ujawnianie swiatu, jakiej muzyki slucham jest dla mnie zbyt daleko posuniet
            > ym ekshibicjonizmem.
            > Nie umiem wytlumaczyc, skad bierze sie tak zawansowana potrzeba prywatnosci i n
            > ie czuje potrzeby nawet by sie z tego tlumaczyc czy tego zmieniac.

            ale skoro masz to konto na fejsie, to chętnie podowiadujesz się, czego słuchają inni, co ich złości, co dla nich ważne, co zabawnego im się przydarzyło na spacerze z psem. sama jednak od siebie nic nie dajesz. wstydzisz się? czy tak bardzo brakuje ci pewności siebie?

            nie znoszę takich znajomych na fb, to po prostu nieuczciwe.
          • szpil1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 09:35
            Wszystko co tam zamieszczasz to "ekshibicjonizm". Poza tym nie trzeba nic ujawniać "całemu światu", można się ograniczyć tylko do wąskiego grona bardzo dobrych przyjaciół i rodziny. A jeśli nie chcesz by oni wiedzieli jakiej muzyki słuchasz, oglądali Twoje zdjęcia itd to po co w ogóle to konto? Przecież ono z założenia służy do tego, by pokazać swoje prywatne sprawy, choćby wąskiemu kręgowi osób przyjętych do grona znajomych.
    • vilez Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 15:47
      Trzeba umieć odróżnić/rozróżniać:
      1. Tajenie od dyskrecji.
      2. Kręgi dyskrecji.
      3. Życzenia innych względem dyskrecji dotyczącej ich spraw.

      Ad 1. Tajenie np. problemów (np. przemoc, uzależnienia) jest złe, ale dyskrecja (że np. brat ma taki a siaki problem chorobowy)- dobra.
      Ad.2. To, co powiem mamie, niekoniecznie musi dotrzeć do mojej siostry czy ciotki.
      Ad.3. Ojciec może sobie życzyć, by np. nikomu o czymś z jego spraw nie mówić i należy to uszanować, mimo iż samemu np. nie mia loby się problemu z mówieniem o tym względem samego siebie.

      Generalnie cenię dyskrecję. Nie zdradzam np. tajemnic jednego syna drugiemu synowi, mogłam też liczyć na pełną dyskrecję ze strony rodziców.
      Uważam, że dom rodzinna to sfera, którą w dużej mierze wyznacza intymność. I nie chciałabym, by każdy mógł do niej zaglądać przez okno. Lub, żeby domownicy byli takim oknem.

      A o wszystkim i tak decyduje wyczucie. Jedni je mają, inni- nie. Względem tych drugich trzeba stosować politykę domykanych drzwi, co robić...
    • angazetka Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 16:17
      > Tu dodatkowo jeszcze jedna kwestia - czyżby matka wciąż wyobrażała sobie, że mo
      > że decydować o tym, co komu mówię? Zabronić mi coś albo kazać? :D

      Owszem, jeśli chodzi o rzeczy, które JEJ dotyczą. To chyba oczywiste?
      I w ogóle w twoim poście widzę dziwaczny znak równości między tym tytułowym powiedzeniem (nie znałam go dotąd) a potrzebą zachowania pewnych rzeczy (np. tajemnic osób trzecich) dla siebie. A czym innym jest niepaplanie ludziom o prywatnych sprawach innych, a czym innym - "pranie brudów we własnym domu".
    • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 19:41
      Po Waszych odpowiedziach widzę, że w takich sytuacjach może być istotny kontekst i okoliczności, w jakich słyszy się takie żądanie czy wręcz zakaz.
      Choć wydawało mi się, że akurat okoliczności przekazałam dość jasno - zostało to wykrzyczane, przy okazji z bluzgiem na mojego faceta.
      A kontekst jest taki, że wcale nie chodzi o intymne i prywatne sprawy mojej mamy, tylko o to, że mogłabym zburzyć (???) idealny wizerunek naszej nieidealnej rodziny, który dla mojej matki wydaje się być najważniejszy na świecie.
      A mi nigdy nie przyszłoby do głowy opowiadać mojemu facetowi, choć jest najbliższą mi osobą, o osobistych i prywatnych sprawach mojej mamy. Ale choć kłopoty z potencją taty i mlekotok mamy pewnie też mogłyby mieć wpływ na moje życie (uznając, że wpływa na nas wszystko, z czym się stykamy), to jednak zdecydowanie większy wpływ miało np. to, że tato zdradzał mamę na potęgę, dziadek miał niewydarzone pomysły na życie, a babcia była oschłą i niezbyt ciepłą babcią. I późniejszy związek mojej mamy, który także wpłynął na mnie bardzo, wcale nie pozytywnie. A z najbliższą osobą rozmawiam o sobie, o moim życiu i o tym, dlaczego jestem taka, jaka jestem, co mnie ukształtowało.
      Ale matka "zabrania" mi mówić o tym, bo to według niej oznacza "sranie we własne gniazdo", do czego nie mam prawa, bo przecież WIZERUNEK jest najważniejszy, ważniejszy do tego, co jest, co było i co sama naprawdę pamięta. Bo ja nie tylko nie mogę mówić o tym mojemu chłopakowi, przy matce też nie mam prawa wspomnieć czegokolwiek niepochlebnego z historii naszej rodziny, bo jest gotowa rozszarpywać na strzępy... A w najlepszym wypadku zaprzeczać faktom, moim wspomnieniom i uczuciom.

      Więc dla mnie to powiedzenie zdecydowanie dotyczy "prania brudów we własnym domu". I pielęgnowania idealnego wizerunku rodziny, pod dyktando jednej osoby.
      A także, co mnie na szczęście osobiście nie dotknęło, ukrywania przemocy, alkoholizmu i tym podobnych rodzinnych okropności, które rozgrywają się w czterech ścianach.
      Chociaż... mimo że ojciec zdradzał mamę i kilka razy także ją uderzył - wszyscy znajomi uważali ich za najlepsze, wręcz wzorcowe małżeństwo. I nie mogli uwierzyć w wiadomość, że się rozwodzą. Bo fasadka dla otoczenia była nieskazitelna. Pamiętam, że mama opowiadała mi o tym ze swoistą dumą.
      • vilez Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 21:14
        Ale skąd mama wie, co TY opowiadasz swojemu partnerowi? Mówisz jej o tym??? Po co?
        I czemu tak skupiasz się na związku twoich rodziców? To ich sprawa, nie Twoja.
        Dziwne to wszystko. Po prostu zajmij się sobą i swoim związkiem. Masz już swoje lata, naprawdę, czas się odpępnić, a nie- żyć tym, co tatuś mamusi, a mamusia Tobie...
        • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 21:23
          vilez napisała:

          > Ale skąd mama wie, co TY opowiadasz swojemu partnerowi? Mówisz jej o tym??? Po co?

          No oczywiście, że jej nie mówię :D. Ani co mówię, ani co robię. Nie może tego znieść.

          I nie wyobrażasz sobie chyba, że rozmawiam z moim facetem wyłącznie i bez przerwy o moim poprzednim życiu i życiu moich bliskich. Ale nie ukrywam tego, jak co wyglądało, kiedy jakiś temat wyniknie przy okazji. Nie widzę powodów, żeby robić z czegoś tajemnice.
          • vilez Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 21:50
            Ale skąd Twoja mama wie? Nie odpowiedziałaś. Bo przecież nie powiedziała tego sobie a muzom.
            Pytam też, czemu tutaj, na forum, piszesz o związku Twoich rodziców. Poza tym, ja bym nie wtajemniczała nikogo, nawet partnera, w intymne relacje moich rodziców- no bez przesady... Jakim prawem?
            Wygląda na to, że wy wszyscy nie respektujecie zasad dyskrecji, a potem się o to ścigacie.

            • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 22:00
              vilez napisała:

              > Ale skąd Twoja mama wie? Nie odpowiedziałaś. Bo przecież nie powiedziała tego sobie a muzom.

              No bo nie wie. Za to się wiele "domyśla" :D. Mówi to profilaktycznie, żeby aby nie przyszło mi do głowy powiedzieć mu coś, czego by sobie nie życzyła. Naprawdę.
              Zresztą - to nie pierwszy raz, kiedy "zakazuje" mi mówić coś komuś. Ale dopiero teraz dostrzegłam ten absurd.

              > Pytam też, czemu tutaj, na forum, piszesz o związku Twoich rodziców. Poza tym,
              > ja bym nie wtajemniczała nikogo, nawet partnera, w intymne relacje moich rodziców- no bez
              > przesady... Jakim prawem?

              Wiesz co, akurat wielokrotne zdrady mojego ojca miały tak wielki, w zasadzie kluczowy wpływ na moje relacje i postrzeganie związków damsko-męskich, że w rozmowach z partnerem trudno uniknąć tego tematu.

              A na forum to akurat mogę pisać różne rzeczy, bo się nie znamy.
              • vilez Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 11:31
                > A na forum to akurat mogę pisać różne rzeczy, bo się nie znamy.

                Nie o to chodzi, że akurat na forum, tylko o to, że nadal w tym - w tych sprawach siedzisz (co wynika z tego, co piszesz na forum). Powinnaś już dawno z tych spraw wyjść. A Ty siedzisz i wzmacniasz ten klincz z mamusią.
                • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 11:42
                  vilez napisała:

                  > Nie o to chodzi, że akurat na forum, tylko o to, że nadal w tym - w tych sprawach siedzisz

                  No oczywiście, że siedzę, tylko że z każdym dniem i miesiącem na coraz dalszym krzesełku.
                  Bo nie mogę uznać sprawy za całkiem rozwiązaną, choć coraz bliższą rozwiązania.
                  Wiesz, relacja z matką jest dość ważną sprawą, nawet w życiu dorosłego człowieka. Niestety, paradoksalnie - im trudniejsza, tym ważniejsza. Trudno ją załatwić w pół roku. Ani w rok. Ja się za nią zabrałam półtora roku temu. I włos mi się jeży, jak sobie przypomnę, gdzie byłam rok temu, nie mówiąc o dwóch latach wstecz.
    • differentview Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 03.11.15, 22:49
      > U mnie ostatnia wersja:
      > "NIE ŻYCZĘ SOBIE, żebyś mówiła temu [tu obelga] cokolwiek o naszej rodzinie!
      > "


      hehe, ciekawa jestem jakiej obelgi uzywa mamusia;)
      a co Ty na to odpowiedzialas?
      • zuzi.1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 08:09
        Na takie sformulowanie to wlasciwie mozna odpowiedziec jedynie, ze a ja sobie nie zycze, zebys uzywala wulgaryzmow nt. mojego faceta. Jeszcze raz tak powiesz i ogranicze z Toba kontakty i dlugo mnie nie zobaczysz. Co za chamstwo zeby sie tak o osobie ktorej nie znasz wypowiadac.Po czyms takim to bym matce spuscila niezly ochrzan, zeby nastepnym razem ugryzla sie w jezyk. Ola ona tego Twojego mezczyzne caly czas traktuje jak obca osobe i wroga. On nigdy nie bedzie dla niej rodzina, nawet po Waszym ew. slubie.
        • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 09:08
          zuzi.1 napisała:

          > Jeszcze raz tak powiesz i ogranicze z Toba kontakty i dlugo mnie nie zobaczysz.

          Zuzi - nie widziałyśmy się ani nie rozmawiałyśmy od końca czerwca. I teraz nie wiem, jak długo znowu się nie zobaczymy. Ale nieprędko, bo moja matka nienawidzi mojego faceta najbardziej na świecie. I wcale jej nie przechodzi, tylko się wzmaga. Trudno. Dopóki nie będzie w stanie się powstrzymać od takich komentarzy i wyzwisk, nie będziemy się spotykać.

          > Ola ona tego Twojego mezczyzne caly czas traktuje jak obca osobe i wroga.

          To jest największy wróg, jakiego nosi ziemia. W dodatku rzucił na mnie urok i stąd wszystko. Zostałam zaklęta - tak, tak...

          > On nigdy nie bedzie dla niej rodzina, nawet po Waszym ew. slubie.

          Na to nawet nie liczę, mi wystarczy, że nie będzie go (ani mnie) obrażać - żeby wznowić kontakty. Choć nie wiem, czy i kiedy to się stanie, nie spodziewam się, żeby prędko.
      • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 09:00
        differentview napisała:

        > hehe, ciekawa jestem jakiej obelgi uzywa mamusia;)
        > a co Ty na to odpowiedzialas?

        Powiedziałam, że nie zamierzam tego słuchać i natychmiast wyszłam.
        • ada1214 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 16:14
          Myslalam na poczatku, ze to watek obyczajowy, ale to tylko kolejny watek o Twojej mamie. Twoje watki o mamie to juz prawie jak spam ;)
          • zuzi.1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 21:52
            Ale dlaczego prawie jak spam?
    • enith Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 01:28
      Moja mama tak mówiła i mówi do teraz, bo nic nie liczy się dla niej bardziej, niż pozory idealnej rodziny, którą oczywiście nie jesteśmy. Choćby się waliło i paliło, na zewnątrz, dla sąsiadów i dalszej rodziny mieliśmy tworzyć pozory, że wszystko jest w porządku i dlatego nie wolno było nam mówić nic o tym, co się działo, a działo się (i nadal dzieje) wiele. Ostatnio, przy okazji kłopotów małżeńskich rodziców, o których tu pisałam, mama kategorycznie zażądała, że mam o niczym nie mówić mojemu mężowi. Oczywiście powiedziałam, bo raz, mąż jest rodziną i najbliższą mi osobą, a dwa, nie okłamuję go nigdy i w żadnej sprawie i w tej też nie będę. Przecież widział, co się ze mna dzialo po wizycie w Polsce, gdy wróciłam do domu kompletnie psychicznie rozwalcowana.
      • kkokos Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 20:30
        Ostatnio, przy okazji kłopotów mał
        > żeńskich rodziców, o których tu pisałam, mama kategorycznie zażądała, że mam o
        > niczym nie mówić mojemu mężowi. Oczywiście powiedziałam, bo raz, mąż jest rodzi
        > ną i najbliższą mi osobą, a dwa, nie okłamuję go nigdy i w żadnej sprawie i w t
        > ej też nie będę. Przecież widział, co się ze mna dzialo po wizycie w Polsce, g
        > dy wróciłam do domu kompletnie psychicznie rozwalcowana.

        no tak, ale to są kłopoty małżeńskie twoich rodziców, nie twoje. rozumiem, że twój mąż bywa w polsce rzadziej niż ty, jest raczej dla twojej matki obcym facetem. czy chciałabyś, żeby twoje kłopoty małżeńskie roztrząsała jakaś obca baba, teściowa na przykład, z którą rzadko się widujesz i niekoniecznie kochasz? a przecież to taka bliska rodzina dla twojego męża.

        nieopowiadanie mężowi o sprawach twojej matki nie jest okłamywaniem go.

        • enith Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 21:55
          > no tak, ale to są kłopoty małżeńskie twoich rodziców, nie twoje.

          Kłopoty małżeńskie rodziców stały się moimi, bo zostałam bezpardonowo wciągnięta w walkę rodziców, o czym pisałam w swoim wątku (tego on zresztą dotyczył).

          >rozumiem, że twój mąż bywa w polsce rzadziej niż ty, jest raczej dla twojej matki obcym facetem. czy chciałabyś, żeby twoje kłopoty małżeńskie roztrząsała jakaś obca baba,
          > teściowa na przykład, z którą rzadko się widujesz i niekoniecznie kochasz?

          Nie, mój mąż nie jest dla mojej matki żadnym obcym facetem, jest jej zięciem, którego zresztą sama bardzo lubi i mężem jej córki. Analogicznie teściowa jest dla mnie osobą bardzo bliską, kocham ją jak własną babcię (są w tym samym wieku).
          Uważasz, że powinnam była zachować dla siebie informację, że między moimi rodzicami bardzo źle się dzieje i rozważają rozwód po 40 latach małżeństwa? Nie, absolutnie nie zwierzam sie mężowi z natury kłopotów moich rodziców, nie zna on żadnych szczegółów, ani genezy tych kłopotów. Ale wie, że istnieją i uważam, że ma pełne prawo wiedzieć. Sytuacja między moimi rodzicami ciężko odbiła się na mnie, na moim zdrowiu i moim stosunku do nich. Ani nie mogłabym, ani nie chciałabym tego faktu ukryć przed własnym mężem.
          Moja mama uważa, że brudy tego typu powinno prać się we własnych czterech ścianach i dlatego nikt przez wiele lat nie wiedział np. o alkoholiźmie ojca i piekiełku, w jakim żyliśmy jako dzieci. Może gdyby ktoś wiedział, to by nam pomógł. Ale nikt nie wiedział, bo mieliśmy zakaz puszczania pary z buzi na ten temat. Zakaz rozmawiania z mężem przypomniał mi tamte czasy i uświadomił, jak niebezpieczne i niszczące może być zachowanie tej chorej lojalności, której wymaga rodzic.
          • zuzi.1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 22:37
            Zaburzony rodzic wymaga chorej lojalnosci i nie puszczania pary z ust, z uwagi na potrzebe zachowania nieskazitelnego wizerunku. Zniszczony wizerunek oznacza dla niego rozsypanie mu sie zycia, czyli cos najgorszego z mozliwych. Dlatego tak walczy o te pozory i ten nieskazitelny wizerunek na zewnatrz. W srodku.moze byc syf, ale na zewnatrz ma byc samo zloto.
            • vilez Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 23:14
              Zaburzone dziecko, już jako osoba dorosła, nie potrafi poradzić sobie ze swoim zaburzeniem inaczej, niż tylko przez ciągłe słowne womity pod adresem rodzica, ups...pardon. zwierzenia pt: jakiego strasznego mam rodzica/rodziców, który/którzy... Bez baczenia, że to jest aktywny wkład własny w toksyczną relację.
              Co jest bardzo popularne na tym forum. Ba- wzmacniane na forum, wzajemnie podpierające taką toksyczność. Brakuje zaś głębszej refleksji dotyczącej osoby własnej- jako osoby dorosłej, biorącej odpowiedzialność za swoje życie i relacje z rodzicem. Znamienne.
        • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 21:58
          kkokos napisała:

          > nieopowiadanie mężowi o sprawach twojej matki nie jest okłamywaniem go.

          Ale chyba najbliższej osobie należy się wyjaśnienie, dlaczego jestem rozklekotana do ostatnich granic. Nie musi to oznaczać od razu wdawania się w najdelikatniejsze szczegóły.
    • heniek.8 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 07:17
      > U mnie ostatnia wersja:
      > "NIE ŻYCZĘ SOBIE, żebyś mówiła temu [tu obelga] cokolwiek o naszej rodzinie!
      > "


      ja to odczytuję tak: "wiem że te nasze zwyczaje są trochę poj**ane" i niekomfortowe wydaje mi się że ktoś mógłby to rozważać na metapoziomie.

      trochę tak jak subkultura w więzieniu - jak się nad tym zastanowić to śmiech człowieka ogarnia jakie to infantylne i jakie proste potrzeby zaspokaja.
      więc o tym nie mówmy i udawajmy że to wszystko na poważnie :)
    • paris-texas-warsaw Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 04.11.15, 22:43
      Nigdy nie słyszałam takich zakazów, ale sama byłam przez matkę narażona na wyjawianie wielu informacji związanych z moją osoba postronnym i dlatego pewnie dość jestem wstrzemięźliwa w informowaniu o pewnych kwestiach. Ale jesli chodzi o dom rodzinny, to myślę, że wynika to z niechęci do konfrontacji z tym, co mnie tam spotykało, po części niezrozumieniu przez niektóre osoby etc. Ale generalnie abstrahując od przeszłości mam taką zasadę - to, co spotyka dzieci w ich życiu, zwłaszcza w ich dzieciństwie, młodości, jest niejako konsekwencja warunków stworzonych przez rodziców, historia, w którą rodzice się aktywnie wpisuja i stąd uważam, że mają dzieci (nawet jako dorosłe osoby) pełne prawo mówić o swoim życiu/życiu rodziców w ich życie wpisane. Im gorsze to wspólne życie, tym pewniej dłużej to zmaganie się z taką historią trwa. Jednocześnie rodzice jako osoby dorosłe mają mozliwość pewne kwestie trzymać "poza dziećmi" i jeśli tego nie robią np. pijąc przy dzieciach, czy się kłócąć, to wg mnie nie mają prawa mieć pretensji, o ujawnianie "ich sekretów". Natomiast w druga stronę myślę, że jest inaczej i rodzice są zobowiązani do chronienia informacji dot. dzieci - wg mnie sa tylko ich depozatariuszami, ale faktycznymi dysponentami są same dzieci - zwłaszcza jako dorosłe dzieci. Wg mnie jest taka nierównowaga - trochę jak klient/pacjent może narzekać na lekarza/urzędnika etc., a ten zobowiązany jest utzrzymywać wobec osób trzecich tajemnicę. Z grubsza tak to widzę, chociaz oczywiście należy dzieci uczyć, że informacje ściśle medyczne, majątkowe, etc. rodziców powinny też w jakiś sposób być chronione. Wg mnie nie dotyczy to jednak różnych dziwnych akcji rodziców.
      • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 05.11.15, 16:16
        paris-texas-warsaw napisała:

        > Wg mnie jest taka nierównowaga - trochę jak klient/pacjent może narzekać na
        > lekarza/urzędnika etc., a ten zobowiązany jest utzrzymywać wobec osób trzecich tajemnicę.

        Bardzo trafne porównanie.
        • vilez Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 05.11.15, 19:21
          Mocno nietrafna. Wszyscy są do utrzymywania tajemnic osób TRZECICH. To nie tylko wiedza prawna, to wiedza podstawowa.
          • paris-texas-warsaw Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 05.11.15, 21:36
            Tajemnic? Ale tu nie chodzi o tajemnice, a o znane fakty z życia rodziców, które są wplecione w życie dziecka. Na tyle są wpleccione, na ile rodzic dał się im wpleść. Dziecko nie ma takich możliwości, ani umiejetności, by swoje funkjonowanie na tyle separować od rodzica, by mówc poprzez intencjonalną separację, wiedzę o sobie i swoim postępowaniu chronić. Stąd osoby dorosłe są niejako moralnie wg mnie przynajmniej zobowiązane do chronienia informacji o dziecku (np. dziecko wagarowało, zaszło w nieplanowaną ciążę z przypadkowym chłopakiem, dostawało spazmów na myślo szkole i to psuło nam atmosferę w domu - wg mnie mówienie o czymś takim do osób trzecich jest nie w porządku wobec dziecka). Natomiast nie widzę żadnego zobowiązania wiszącego na dziecku, by nie poruszać wobec osób trzecich własnych krzywd związanych z przykładową sytuacją np. ojciec matce truł, że ma kochanków i firanką daje im sygnał i nie dało się w takiej atmosferze funkcjonować (to przykład z forum, kto go pamięta?;)). Takie sprawy mogli rodzice sobie po położeniu dziecka do łóżka omawiać, a nie epatować nimi. Sami niejako tworzyli swój obraz. Może inna też analiogia tu się nadaje - możesz nagrywać osoby trzecie, ale jesli sam bierzesz udział w danym wydarzeniu/konwersacji. Nie z ukrycia, nie podstępem. Ale gdy bierzesz udział w danych wydarzeniacch. To staje się niejako twoją własnością, materiałem do intelektualnej/emocjonalnej obróbki, jeśli taką wolę ktoś ma. imho.
            • ola_dom Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 19:35
              paris-texas-warsaw napisała:

              > Tajemnic? Ale tu nie chodzi o tajemnice, a o znane fakty z życia rodziców, które są wplecione w
              > życie dziecka. Na tyle są wpleccione, na ile rodzic dał się im wpleść.

              No właśnie.
              Poza tym przeraża mnie myśl, że trzeba robić tajemnice z codzienności. Przecież to nie były "tajemnice", tylko to, co się działo w domu na co dzień. Ukrywać to? Jak w tej sytuacji odróżnić, co jest tajemnicą, a co nie? Na wszelki wypadek nie mówić nic - jak przykazuje przysłowie z tematu tego wątku, no tak.
              To dopiero jawi mi się jako horror, teraz, jak mogę na takie sprawy spojrzeć z dystansu.
    • molly_wither Mądre porzekadla 05.11.15, 18:24
      Skądś sie wziely, podejrzewam z mądrosci ludowej. Np. "zły to ptak, ktory własne gniazdo kala", albo "brudy pierze sie w domu".
      • ola_dom Re: Mądre porzekadla 05.11.15, 19:45
        molly_wither napisał(a):

        > Skądś sie wziely, podejrzewam z mądrosci ludowej. Np. "zły to ptak, ktory własne gniazdo
        > kala", albo "brudy pierze sie w domu".

        No, a "Jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije", tak samo "Dzieci i ryby głosu nie mają", czy "Baba z wozu - koniom lżej" i całe mnóstwo tym podobnych mundrości.
        • vilez Re: Mądre porzekadla 05.11.15, 19:51
          Owszem, Molly sie myli, albowiem:
          "nie ten zły ptak, co swe gniazdo kala,
          ale ten, co o kalaniu mówić nie pozwala",

          jednakże nie dotyczy to spraw prywatnych osób trzecich oraz niedojrzałości osób, które instrumentalnie wykorzystują sprawy rodzinne. Np. w kwestiach własnej niedojrzałości personalnej.
          • paris-texas-warsaw Re: Mądre porzekadla 05.11.15, 21:42
            "niedojrzałości osób, które instrumentalnie wykorzystują sprawy rodzinne. Np. w kwestiach własnej niedojrzałości personalnej." A jakiś przykład można prosić???
    • iziula1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 01:12

      W moim przypadku to co się działo w domu było tajemnicą o której wszyscy ( sąsiedzi, rodzina ) wiedzieli.
      Nikomu o tym nie mówiłam . Jako dziecko czułam że nie można, nie wolno. To było tabu.
      Nie krzyczałam o pomoc, tylko raz kiedy życie mojej matki było zagrożone wtedy tak, wtedy waliłam piąstkami w ścianę i wołałam pomocy. Przyjechała policja.
      Gdy poszłam do szkoły z sińcem pod okiem też wiedziałam,że nie wolno mi powiedzieć prawdy nikomu. Gdy miałam cała siną nogę od pobicia pokazał ją tylko przyjaciółce jako atrakcję.
      Nikt mi tego nie powiedział wprost. ja wiedziałam że muszę to ukrywać. Dlaczego nie wiem. Może przykład szedł z góry? Matka milczała, sąsiedzi udawali że nie widza problemu, nauczyciele tak samo. Policjanci także nie powiedzieli że tak nie można. To co się działo to była sprawa rodziny a że trwało tak bardzo długo stało się dla mnie koszmarną normalnością o której się nie mówi. nikt nam nie pomógł. Moja matka godziła się z tym.Więc ja też.
      Byłam dzieckiem i nie wiem dlaczego nie wołałam o pomoc. Zaakceptowałam to jako normę. Jak fakt że czasem trzeba wybiec z domu boso na komisariat w środku nocy, w koszulce , w zimie,że łapałam jakikolwiek samochodów który by mnie tam zawiózł ( o dziwo,żaden z kierowców nie pytał po co chcę jechać na komisariat, zawsze mnie tam odwoził i prowadził do drzwi komisariatu) ....gdy o tym myślę chce mi się wyć gdy widzę tę malutką dziewczynkę samą w nocy, przerażoną nie tym że szuka policjanta ale tym że może nie zdążyć uratować mamy :(

      • iziula1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 01:19
        Nie wiem czy pamiętacie sprawę pewnego chłopca który zadzwonił na nr 112 i wezwał policję bo mama i babcia znów są pijanę i on się boi. To było dla mnie prawdziwy akt odwagi. To co ten chłopiec musiał w sobie przełamać jest niewyobrażalne.
        Płakał gdy o tym czytałam.
        Ja tylko dlatego biegłam po pomoc na policję bo moja matka o to prosiła. Bo było już tak strasznie, że mogła ataku furii własnego męża nie przeżyć. Tylko dlatego.
        Nigdy nie bałam się o siebie. Nie pamiętałam bardzo długo co wtedy czułam. Aż do terapii.

      • zuzi.1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 11:52
        Przerazajace :-) strasznie Ci wspolczuje. I opis tej zewnetrznej znieczulicy poraza.
        • zuzi.1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 11:54
          Oczywiscie: przerazajace :(
      • differentview Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 12:08
        > Nikt mi tego nie powiedział wprost. ja wiedziałam że muszę to ukrywać. Dlaczego
        > nie wiem. Może przykład szedł z góry?

        mysle, ze ukrywalas to co dzialo sie w domu bo ujawnienie tego na zewnatrz- mogloby sie skonczyc na dwa sposoby- pierwszy- nikt by nie " uwierzyl", zostaloby to zlekcewazone, nikt i tak by nic nie zrobil a Ty zostalabys oskarzona wina za ujawnienie biernego przyzwolenia, ktore dawalo otoczenie
        albo- caly chory system rodzinny by sie rozpadl- czyli de facto zostalabys bez rodziny- co dla dziecka jest smiertelnym zagrozeniem jego egzystencji
        • iziula1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 12:21
          Diff to są już rozważania osoby dorosłej. Trudno dokonywać takiej analizy w wieku 5 czy 10 lat. To była wewnętrzną blokada której nie byłam w stanie przełamać. O tym się nie mówiło.
          Obojętność otoczenia dotarła do mnie po latach. Oni wszyscy musieli wiedzieć, słyszeć,domyślać się.
          Dorośli bawili się w grę "nie widzę , nie słyszę " to i ja robiłam to samo.
          O dziwo kiedy moi rodzice zaczęli uczestniczyć w terapii AA i Al-anon a mnie zmuszali do grupy dla nastolatków al-ateen ja nadal milczalam.
          Terapię rozpoczęłam w 2007 kiedy miałam już 2 dzieci i stabilizację zawodową. To był mój najspokojniejszy okres i wtedy moje " rany" zaczęły boleć. A ja zaczęłam mówić.Rok po śmierci mamy. Ojciec wpadł w furię. To było "przeciw niemu". Skąd o tym wiedział nie wiem, bo od 2007 zerwalam z nim wszelkie kontakty.
          Smaczkiem w mojej sytuacji jest fakt że mój ojciec jest psychoterapeuta .
          • zuzi.1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 12:44
            O rany, brak slow :( tatus psychoterapeuta, tyran, przemocowiec i psychol.
            • paris-texas-warsaw Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 12:55
              Iziula, to jakiś horror, kiedyś coś opisywałaś, ale nie wiedziałam, że to było tak straszne:(

              Chronię resztki wiary w psychoterapeutów i mam nadzieje, że psychoterapeutą został po tych latach pijaństwa...

              Dziewczyny, przeczytałam tę książkę o A. Miller. Ma kilka minusów (za bardzo opiera się na własnych swoich analizach matki, trzeba to trochę mieć na uwadze, też o pewnych szczegółach nie pisze, może były za ciężkie), ale jest generalnie bardzo ciekawa. AM najpierw oddała syna tuż po urodzeniu na pół roku, potem jak miał 6 lat na dwa lata do domu dziecka i ani razu go tam nie odwiedzili rodzice. Ojciec nie był nazistą, był Polakiem, bardzo zazdrosnym o żonę, MM pisał, że w jego odczuciu matka utożsamiała ojca z nazistami (te analizy są wg mnie troche naciągane, do tej książki fajna by była taka metaanaliza innego psychoterapeuty, bo MM myli jakby trohę swoje role, chociaż jest naprawdę świetny w tym, że się zmierzył z tym zadaniem napisania tej książki). Nie do końca rozumiem, jak on dowiedział się o informowaniu matki o terapii, ale jak może któraś z Was przeczyta, to pogadajcie ze mną. Potem w sądzie wygrał sprawę z tym pesudoterapeutą nadzorującą swoją uczennicę będącą terapeutą MM, bo nie miał ten facet formalnych uprawnień. Facet faktycznie przeszedł koszmar, leczył się z bulimii, a matka wyśmiewała jego wagę. Cięzko się czyta..

              Zuzi, dobrze utrafiłaś. Facet opisuje, że matka faktycznie dostawała wścieku, jak ktoś się nie zgadzał z jej poglądami i brała to za osobisty atak. W ogóle ciężko dogadywała się ludźmi. Jak ktoś się interesuje w ogóle historią i historią Żydów, to też może mu się spodobać.
              Jeszcze raz dzięki Diff.
              • paris-texas-warsaw Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 13:00
                Chyba wątki złączyłam, ale te same osoby w obu, to się połapiecie:)))
              • zuzi.1 Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 13:18
                Dzieki Paris za informacje, przeczytam na pewno. W takim razie p. Alice Miller to kolejna narcystyczna ' wariatka' a bardzo prawdopodobne, ze rowniez psychopatka. Ktos, kto jest zdolny do takiego okrucienstwa wobec wlasnego dziecka, nie zasluguje na miano czlowieka. Niestety, ale to prawda, ze psychopaci zyja sobie posrod nas. To sa ci wszyscy, ktorych stac na te porazajace swinstwa, okrucienstwo, kierowanie sie tylko wlasnym egoizmem przy kompletnym braku moralnosci.To jednoczesnie czesto narcyzi, totalnie nadwrazliwi na swoim punkcie, za kazda krytyke swojej osoby gotowi do strasznej zemsty.
                • paris-texas-warsaw Re: 'Nie mów nikomu, co się dzieje w domu!" 08.11.15, 21:34
                  Myślę, że Ci się spodoba. Mi bardzo podobała się część o dzieciństwie AM, była bardzo inteligentnym dzieckiem, ale bardzo upartym i w ogóle specyficznym, to sobie doczytasz:) I też w odniesieniu do tego, co pisałaś o jej inteligencji, to miała - nie wiem, jak to nazwać- bardzo wysoki poziom empatii poznawczej (mentalizacji?), w towarzystwie psychoanalitycznym wyróżniała się, bo doskonale umiała się wczuwać, jak musiało przebiegać czyjeś życie, by doprowadzić do jakichś objawów, co potem zebrane materiały potwierdzały. Stąd teza syna, że matka nie umiała go "zrozumieć" etc. bo sama miała poważne kłopoty ze sobą, dla mnie jest nie do końca do obronienia. Ja bardziej bym stawiała, że widząc jego objawy (np. do domu dziecka wysłano go w celu leczenia (?) z moczenia nocnego w wieku 6 lat; bulimię, kłopoty w szkole, etc.) niejako się na nim wyżywała, bo był żywym dowodem, jak jego traktowanie przebiegało (nie przeczę, że mogła sama AM mieć swoje traumy etc. jednak wątpię, czy nie była świadoma swego wpływu na syna). Może nie umiała inaczej, ale wątpię, że nie była tego świadoma. Same odczucia syna są zakręcone, sam pisze o bardzo dużej ambiwalencji ich stosunków, ale jakoś z opisów nigdy nie wyglądały "normalnie".
Pełna wersja