Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki?

14.11.15, 17:42
Chcę przygotować się do rozmowy z mężem i muszę mieć konkretne argumenty, "Szkodzisz dziecku" i "Robisz mi przykrość" nic nie dadzą.
Szukałam wiadomości w necie; te, które znalazłam dotyczą tylko sytuacji po rozwodzie, nie ma nic o tego typu problemach w małżeństwie.
Dowiedziałam się wprawdzie o istnieniu zespołu alienacji rodzicielskiej, natomiast nic nie znalazłam o tym, jak konkretnie odbija się to na dziecku i jak mu szkodzi - czy moglibyście coś mi podsunąć?
Z mężem od dawna mam problemy; ostatnio doszedł nowy - nastawia nasze 9-letnie dziecko przeciwko mnie.
Na przykład: Gdy proszę syna by coś po sobie sprzątnął, natychmiast robi to za niego.
Kiedy daję mu karę (np. umówiłam się z synem że gra na tablecie przez godzinę, a on wykorzystał to, że byłam zajęta i grał dłużej) mąż oznajmia że kara mu się nie należy, że może grać/ oglądać telewizję/ zjeść kolejne słodycze itp., a jeśli będę wydawać zakazy, on (mąż) je unieważni. Przy takich okazjach mówi mu też, że np. zupełnie inaczej traktowałam syna z pierwszego małżeństwa ("Tobie na nic nie pozwala, Adam mógł oglądać tv 4 godziny dziennie") - co jest zresztą przekłamaniem i miało miejsce przed narodzeniem Jasia.
Z bólem widziałam na twarzy syna niechęć i słuchałam jak podniesionym głosem zarzuca mi niesprawiedliwość. Wytłumaczyłam mu sprawę jak umiałam, uważając by nie stawiać ojca w złym świetle, ale boję się co będzie dalej.
    • heniek.8 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 18:11
      > Chcę przygotować się do rozmowy z mężem i muszę mieć konkretne argumenty, "Szko
      > dzisz dziecku" i "Robisz mi przykrość" nic nie dadzą.
      > Szukałam wiadomości w necie;

      moim zdaniem, to nie chodzi o to żeby mu pokazać wyniki badań z grupą kontrolną.
      jeżeli twój mąż ma jakiś rozum, to zgodzi się z tym że takie sabotowanie działań jednego przez drugiego rodzica nie powinno mieć miejsca.
      a jeżeli nie ma rozumu, to wyniki badań nic mu nie powiedzą.

      problemem jest to, że on ma w dupie Ciebie, a nie braki w wiedzy psychologicznej.

      inna sprawa, o jakiego kalibru rzeczy jesteś skłonna toczyć wojny - i czy jest porozumienie między wami co do tego np. ile dziecko może grać na tablecie. uznałaś że 60 minut, czy mąż myśli tak samo, czy on uważa że 90 byłoby OK? warto by było aby jury sędziowskie było zgodne co do tego.

      ja na podstawie różnych niesnasek z moją eks stwierdziłem że występuje kilka kategorii spraw, przynajmniej dwie (które można by jeszcze rozwałkować głębiej):

      1. rzeczy na które nie pozwalamy dziecku i występuje co do tego zgoda między nami (szkodliwe, niebezpieczne)
      2. rzeczy na które jedno nie pozwala dziecku bo coś tam (nie ma czasu, chęci, trzeba sprzątać itp), ale jeśli drugie weźmie na siebie konsekwencje to można pozwolić.

      no i jak była kara za coś tam (czyn z par. 1) to oboje wiedzieliśmy że jest kara i drugie nie uchylało jej,
      a jak dziecko chciało dopuścić się czyni z paragrafu 2 to miało swojego "opiekuna" (którym zazwyczaj byłem ja :-) który był odpowiedzialny za skutki.
      • molly_wither Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 18:49
        Jesli sie ma dziecko z glupkiem to potem ma sie takie problemy, jak autorka Znam to z autopsji.

        heniek.8 napisał:

        > >
        > inna sprawa, o jakiego kalibru rzeczy jesteś skłonna toczyć wojny - i czy jest
        > porozumienie między wami co do tego np. ile dziecko może grać na tablecie. uzna
        > łaś że 60 minut, czy mąż myśli tak samo, czy on uważa że 90 byłoby OK? warto by
        > było aby jury sędziowskie było zgodne co do tego.
        >
        > ja na podstawie różnych niesnasek z moją eks stwierdziłem że występuje kilka ka
        > tegorii spraw, przynajmniej dwie (które można by jeszcze rozwałkować głębiej):
        >
        > 1. rzeczy na które nie pozwalamy dziecku i występuje co do tego zgoda między na
        > mi (szkodliwe, niebezpieczne)
        > 2. rzeczy na które jedno nie pozwala dziecku bo coś tam (nie ma czasu, chęci, t
        > rzeba sprzątać itp), ale jeśli drugie weźmie na siebie konsekwencje to można po
        > zwolić.
        >
        > no i jak była kara za coś tam (czyn z par. 1) to oboje wiedzieliśmy że jest kar
        > a i drugie nie uchylało jej,
        > a jak dziecko chciało dopuścić się czyni z paragrafu 2 to miało swojego "opieku
        > na" (którym zazwyczaj byłem ja :-) który był odpowiedzialny za skutki.
        • emmeline.lucas Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 20:07
          On nie jest głupkiem; coś mu jest ale nie wiem co i pewnie się nie dowiem. Ma problemy ze sobą, ze swoją matka, z kobietami w ogóle i chyba sporo kompleksów. Nie ogarniam tego.
          • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 22:59
            Facet jest narcyzem lub 2 w 1narcyzem i psychopata plus do tego mizogin. Poszukaj takiej fundacji Kobiece serca i tam zwroc sie o pomoc, oni maja psychologow doswiadczonych w tego typu sytuacjach. Facet stosuje w ten sposob wobec Ciebie, poprzez osobe dziecka, przemoc psych. Przeczytaj koniecznie Molestowanie moralne Marie France Hirigoyen oraz Toksyczne slowa Patricii Evans.
            • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 23:22
              Zacznij nagrywac zachowania meza w domu, na telefon lub elektr. dyktafon. Kup w sklepie detektywist. ze 2 kamerki i zainstaluj je w domu. Zacznij zbierac dowody i z tym do psychologa jak najpredzej. Ten facet zniszczy psych. Ciebie i dziecko.
              • yoma Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 15.11.15, 16:34
                > Zacznij nagrywac zachowania meza w domu, na telefon lub elektr. dyktafon. Kup w
                > sklepie detektywist. ze 2 kamerki i zainstaluj je w domu. 

                Zuzi, dlaczego ją podpuszczasz na rozwód z jej winy?
                • vilez Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 16.11.15, 08:25
                  Żeby podbudować swoje zakompleksione ego na tle kobiecym.
            • heniek.8 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 23:36
              zuzi mam pomysł racjonalizatorski, zaoszczędzi sporo czasu :)
              napisz sobie w stałej stopce:
              "diagnoza: narcyzm"
              i ewentualnie jak czasami będziesz chciała napisać coś innego to wtedy wywalisz stopkę i wpiszesz z ręki :-P
              • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 23:44
                Nie bagatelizuj heniek, bo jeszcze autorka Ci uwierzy i tez zbagatelizuje swoj OGROMNY priblem z mezem. Do koca grudnia w fundacji jest promocja. Perwsze 1,5 h spotkanie z serii 3 spotkan jest za darmo, mozna sie spotkac osobiscie w Krakowie lub Wawie lub np. poprzez skype. Autorko, Twoj maz jest osoba niezrownowazona psychicznie, nie pozwol mu sie zniszczyc, nie pozwol mu zniszczyc dziecka. Czy Twoje samobojcze problemy byly juz za jego czasow, gdy on byl Twoim mezem?
                • heniek.8 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 23:51
                  nie bagatelizuję, trawestuję

                  Prawo Maslowa:
                  if all you have is a hammer, everything looks like a nail

                  Prawo Henriego:
                  if all you have is the 'Narcystyczna matka' e-book, everything looks like narcissism.

                  swoją drogą, to ciekawe do czego zmierzasz z tymi nastrojami samob.
                  • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 15.11.15, 00:01
                    To o czym Ty piszesz to pewien rodzaj odmiennych zapatrywan malzonkow na kwestie wychow. dziecka, to o czym pisze autorka to zupelnie inny, znacznie wyzszy i powazniejszy poziom problemow. A do reszty sie nie odniose, zeby nie zasmiecac watku.
                    • heniek.8 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 15.11.15, 00:10
                      autorka pisze swoje subiektywne przefiltrowane zdanie
                      to dobrze że dostrzega problemy u siebie ("chodzi po psychologach") ale na podstawie takiej jednostronnej relacji wahałbym się wskazywać że jedynym problemem jest ten mąż , bo zapewne oboje są zakręceni jak ruskie termosy (po pierwsze dlatego są razem i nie biorą pod uwagę rozejścia).
                      ale dalej pytam - do czego zmierzasz z tą próbą samobójczą - jeżeli okaże się że odbyła się za kadencji obecnego męża, to znaczy że on ponosi jakąś winę?
                      • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 15.11.15, 00:38
                        Ale czy ktos tu napisal, ze jedyna osoba odpowiedzialna jest maz. Zazwyczaj obie strony w jakims tam stopniu sa odpowiedzialne za to jak wyglada relacja. Przy czym jezeli jedna strona jest np. borderline, to zeby druga normalna stanela w swych wysilkach na rzesach i posypala sie za wszstkie przewinienia popiolem, to i tak.nic nie wskora i nic w relacji nie zmieni. A dlugotrwale stosowanie na kims zawoalowanej przemocy psych, w bialych rekawiczkach, prowadzacej do dezorientacji drugiej osoby moze powodowac chec porwania sie na wlasne zycie. Moze byc tez tak, ze tego typu sklonnosci wystapily u autorki z innych przyczyn.
              • dydaki Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 18.11.15, 19:08
                heniek.8 napisał:

                > zuzi mam pomysł racjonalizatorski, zaoszczędzi sporo czasu :)
                > napisz sobie w stałej stopce:
                > "diagnoza: narcyzm"
                > i ewentualnie jak czasami będziesz chciała napisać coś innego to wtedy wywalisz
                > stopkę i wpiszesz z ręki :-P

                Czy tu jest gdzieś przycisk "lubię to" ?:D
              • pade Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 10:23
                Heniu, mogę się tylko pod Tobą podpisać:)
                W kwestii podejścia męża autorki wątku również.
      • renata1152 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 19:12
        Jeżeli jedno z rodziców daje dziecku szlaban na coś a drugie ten szlaban
        podnosi to nic dobrego z tego nie wyniknie,ani dla dziecka ,ani dla
        zdrowego funkcjonowania rodziny.
        Wiecznie będzie chaos .Dziecko szybko nauczy się wykorzystywać
        brak wspólnego frontu rodziców ,a im będzie starsze tym będzie gorzej.
        Rozumiem ,że pierwsze dziecko jest twoje, a drugie jest wasze.
        Może tu jest problem ,że nie potraficie się porozumieć, albo macie
        po prostu całkiem inne zdanie na różne kwestie
      • renata1152 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 19:13
        Jeżeli jedno z rodziców daje dziecku szlaban na coś a drugie ten szlaban
        podnosi to nic dobrego z tego nie wyniknie,ani dla dziecka ,ani dla
        zdrowego funkcjonowania rodziny.
        Wiecznie będzie chaos .Dziecko szybko nauczy się wykorzystywać
        brak wspólnego frontu rodziców ,a im będzie starsze tym będzie gorzej.
        Rozumiem ,że pierwsze dziecko jest twoje, a drugie jest wasze.
        Może tu jest problem ,że nie potraficie się porozumieć, albo macie
        po prostu całkiem inne zdanie na różne kwestie.
        • emmeline.lucas Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 20:14
          Pierwsze dziecko jest moje i od dawna z nami nie mieszka - jest dorosłe.
          To nie jest kwestia różnicy zdań - mąż zmienia zdanie pod wpływem chwili; potrafi dać surową karę aby potem ją odwołać, raz krzyczy na syna że "nic tylko by siedział przed tv" a raz oznajmia że "jeśli chodzi o niego, syn mógłby oglądać tv 24h/dobę". Gdy przychylam się do jego ograniczeń, on je znosi, argumentując że gdy dziecku się zabrania (elektroniki, słodyczy) "działa efekt zakazanego owocu". I wcale mu nie przeszkadza, że wcześniej on czegoś zakazał.
          I tak dalej :(
          • vilez Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 16.11.15, 09:01
            I co z tym wcześniej robiłaś? Jak reagowałaś? Stawiałaś granice?
      • emmeline.lucas Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 20:05
        Nie toczą się wojny.
        Mąż pod wpływem chwili narzuca swoje reguły (zasadę "elektronika tylko przez godzinę" wprowadził on sam w czasie wakacji), potem o nich zapomina lub je odwołuje, ogólnie chyba chodzi o to żeby było inaczej niż chcę ja.
        Nie jestem w stanie z nim racjonalnie porozmawiać, podczas gdy ja chcę cos omówić/ rozwiązać problem, mąż koncentruje się na tym żeby pokazać że on jest w porządku, a ja nie i przypisać mi jakąś winę, jakakolwiek. Kiedyś już tu pisałam pod innym nickiem:
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,103342387,,Dziwne_klamstwa_meza.html?v=2
        Nie ma szansy żeby cokolwiek uzgodnić.
        Nie chodzi mi o wyniki badań; raczej chciałabym być w stanie powiedzieć - Takie postępowanie jak twoje prowadzi do... i tu konkrety. Na tym mi zależy, bo może coś dotrze.
        • heniek.8 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 20:31
          > Nie chodzi mi o wyniki badań; raczej chciałabym być w stanie powiedzieć -
          > Takie postępowanie jak twoje prowadzi do... i tu konkrety.

          Achtung konkret:
          takie postępowanie prowadzi do rozwodu :)
          • emmeline.lucas Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 20:59
            To na nic. Mąż doskonale wie że się z nim nie rozwiodę - kocham Jasia i chcę z nim mieszkać, a Jaś najbardziej kocha tatę. Pat.
            • heniek.8 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 21:11
              no to jeszcze kilkanaście lat, młody wyjedzie na studia i problem przestanie istnieć

              na razie, jesteś uwikłana w kontrakt z monopolistą, dostajesz jakieś dziwne rachunki i słabej jakości gaz, ale jest pat bo nie chcesz zrezygnować z tych uslug.

              inna sprawa, to chyba rozumiesz że osoba która pisze na forum zawsze przedstawia to tak: "ja jestem konsekwentna, analityczna, empatyczna i liryczna, a mój mąż jest chaotyczny i diaboliczny"
              Twoja propozycja ocen: emmeline 10 pkt - mąż 0 pkt

              a tymczasem gdyby pogrzebać głębiej to jury by pewnie kilka punktów ci odjęło :-P
            • vilez Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 16.11.15, 09:02
              > Mąż doskonale wie że się z nim nie rozwiodę - kocham Jasia i chcę z nim mieszkać, a Jaś najbardziej kocha tatę. Pat.

              Pat. W Twojej głowie. Robisz z dziecka zabezpieczenie. Ech...
            • pade Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 10:26
              Skoro kochasz Jasia to dlaczego pozwalasz na robienie mu wody z mózgu?
              Dziwna miłość.
              • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 11:57
                Skoro autorka pozwala zaburzonemu mezowi robic wode z mozgu sobie, to nie dziwne, ze pozwala rowniez manipulowac dzieckiem. Z mojego doswiadczenia z takimi przypadkami wynika, ze im bardziej bezwolna bedzie autorka i godzaca sie na wszystko w wykonaniu meza, tym chore zachowania meza i manipulacje beda sie nasilac. Wiec absolutnie nie nalezy pozwalac na rozkrecanie sie manipulacji i przemocowych zachowan.ps. kto mial z osobami zaburzonymi narcystycznie do czynienia, ten jest swiadomy problemu, kto nie mial, ten zyje w blogiej nieswiadomosci tematu...do czasu zetkniecia sie swojego lub dziecka z kims takim, a wtedy bedzie wielkie zdziwienie. Radze poszerzac wiedze na ten temat, aby reagowac zawczasu, bo osob zaburzonych narcystycznie jest bardzo wiele. Imo przy wysokim natezeniu zaburzen zachowania takiej osoby sa zblizone do zachowan osoby chorej psychicznie. A wszystko jest doskonale ukryte pod przykrywka falszywej tozsamosci kreowanej na zewnatrz. W stosunku do bliskich taka osoba stosuje na przemian, lub cyklami zachowania normalne, mile, w polaczeniu z perfidnymi manipulacjami, wykrecajac ' kota ogonem' przy jakiejkolwiek probie odkrycia drugiego dna tych manipulacji. Ciesze sie, ze mam swiadomosc w tym temacie, bo nie pozwole sie nabrac na takie fikcyjne osoby. Ich zachowania to majstersztyk manipulacji. Polecam wszystkim wiedze na ten temat i proponuje zaczac od ksiazki ' Molestowanie moralne' a potem ' Toksyczne slowa'. W zyciu lepiej jest nie dac sie oszukac w taki ukryty sposob zaburzonym osobom i lepiej jest wiedziec z kim sie ma do czynienia.
                • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 13:19
                  Doskonale opisane zachowania osob narcystycznych.mozna znalezc na blogu: spadlazoblokow.wordpress.com, polecam, swietna lektura, warto zdac sobie sprawe, ze wsrod nas ludzi funkcjonuja jednostki wyjatkowo zaburzone, a zaburzenie to jest w niesamowicie skuteczny sposob zakamuflowane, czyli udaja normalnych ludzi, a normalni nie sa.
                  • yoma Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 15:22
                    >jednostki wyjatkowo zaburzone, a zaburzenie to jest 
                    > w niesamowicie skuteczny sposob zakamuflowane,

                    Czyli jednostki są najzupełniej normalne. Albowiem jeśli coś wygląda jak kaczka, zachowuje się jak kaczka i kwacze jak kaczka...
                    • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 16:52
                      Polecam: narcissists-suck.blogspot.com, daughtersofnarcissisticmothers.com.
                      • yoma Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 16:59
                        Nie, dziękuję.
    • molly_wither Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 14.11.15, 18:45
      Ha ha! Ja mialam tak przez cale dziecinstwo dziecka. I co, mialam sie rozwiesc? dziecko jest juz dorosle i potrafi ocenic co bylo dla niego dobre, a co zle. Przestan,jest tyle naprawde wazniejszych spraw na tym swiecie (np.wczorajszy zamach w Paryzu) Zostaw dziecko w spokoju.

      emmeline.lucas napisał(a):

      >
      >
      > Na przykład: Gdy proszę syna by coś po sobie sprzątnął, natychmiast robi to za
      > niego.
      > Kiedy daję mu karę (np. umówił am się z synem że gra na tablecie przez godzinę,
      > a on wykorzystał to, że byłam zajęta i grał dłużej) mąż oznajmia że kara mu się
      > nie należy, że może grać/ oglądać telewizję/ zjeść kolejne słodycze itp., a je
      > śli będę wydawać zakazy, on (mąż) je unieważni. Przy takich okazjach mówi mu te
      > ż, że np. zupełnie inaczej traktowałam syna z pierwszego małżeństwa ("Tobie na
      > nic nie pozwala, Adam mógł oglądać tv 4 godziny dziennie") - co jest zresztą pr
      > zekłamaniem i miało miejsce przed narodzeniem Jasia.
      > Z bólem widziałam na twarzy syna niechęć i słuchałam jak podniesionym głosem za
      > rzuca mi niesprawiedliwość. Wytłumaczyłam mu sprawę jak umiałam, uważając by ni
      > e stawiać ojca w złym świetle, ale boję się co będzie dalej.
    • ola_dom Raczej brak "wspólnego frontu" w wychowaniu 14.11.15, 19:48
      To chyba bardziej o to chodzi - Twój mąż chyba nie mówi dziecku, że mama jest głupia, zła i chce mu zrobić krzywdę?
      Tylko że nie trzyma z Tobą wspólnego frontu w wychowaniu.
      Jestem bardzo ciekawa odpowiedzi pani Agnieszki. Do niedawna byłam przekonana, że wspólne stanowisko i żelazna konsekwencja powinny być podstawą w wychowywaniu dzieci i że to najoczywistsza oczywistość.
      Ale niedawno dowiedziałam się, że to czasem bywa okrutne (nie chodzi tu o przypadki, jakie opisałaś) i faktycznie trudno mi się nie zgodzić.

      Podoba mi się to, co napisał heniek, tylko chciałabym, żeby podał jakieś przykłady zabaw/działań/zachowań, na które on pozwalał i konsekwencje, jakie w związku z tym ponosił.
      • emmeline.lucas Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wychowaniu 14.11.15, 20:19
        "To chyba bardziej o to chodzi - Twój mąż chyba nie mówi dziecku, że mama jest głupia, zła i chce mu zrobić krzywdę?
        Tylko że nie trzyma z Tobą wspólnego frontu w wychowaniu."
        Też.
        Nie mówi że mama jest głupia - ale przy synu urządza mi awantury w których nazywa mnie utrzymanką, wrogiem mężczyzn, że go krzywdzę i nie doceniam (bzdury) wyciąga że kiedyś chciałam się zabić (przedstawia to jako coś oburzającego i wstydliwego), że "łażę po psychologach" itd. Mały słyszy rzeczy o których nie powinien wiedzieć i podane w paskudnej formie.
        Heńkowi odpowiedziałam powyżej.
        • triss_merigold6 Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 14.11.15, 22:12
          To nie są informacje, które dziecko powinno znać, zdecydowanie.
        • ola_dom Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 14.11.15, 22:50
          emmeline.lucas napisał(a):

          > Nie mówi że mama jest głupia - ale przy synu urządza mi awantury w których nazywa mnie
          > utrzymanką, wrogiem mężczyzn, że go krzywdzę i nie doceniam (bzdury) wyciąga że kiedyś
          > chciałam się zabić (przedstawia to jako coś oburzającego i wstydliwego), że "łażę po
          > psychologach" itd.

          matkobosko....
      • heniek.8 Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wychowaniu 14.11.15, 20:49
        > Podoba mi się to, co napisał heniek, tylko chciałabym, żeby podał jakieś przykłady zabaw/działań
        > /zachowań, na które on pozwalał i konsekwencje, jakie w związku z tym ponosił.

        np to: córka chce po umyciu głowy zrobić sobie loczki takimi wałkami z gąbki.
        nb. po co 9-latce loczki??, ale mniejsza o to :D

        matka nie chce się zgodzić bo nibt robi się późno, a tu trzeba wyciągać te papiloty i nakręcać włosy itp
        (woli awanturę 30-min niż przez 5 minut pomóc nawinąć te loczki)
        ojciec godzi się na właśną odpowiedzialność - następnego dnia będzie musiał osobiście schować te gąbki

        matka jest zła na ojca - bo w jej rozumieniu, on to zrobił żeby pokazać że jest złą matką
        a ojciec akurat wtedy nie zastanawiał się nad samooceną mamy

        kiedyś widziałem w jakiejś tv śniadaniowej fragment jak mówił (chyba) żona Pazury (ta młoda)
        coś w ten deseń - że ona nie pozwala dziecku wybierać sobie ubrania do przedszkola, bo ta by sobie wybierała tylko sukienki czy coś tam. prowadząca 'no ale dlaczego, co z tego?" i argument młodej Pazury "bo dziecko musi wiedzieć że nie wolno mu na wszystko pozwolić". naprawdę? ubrania nie może wybierać (zakładając że nie są to gołe nogi na mróz, czy coś takiego)
        • triss_merigold6 Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 14.11.15, 22:15
          Przypuszczam, że chodzi o czas.
          Ja też nie pozwalam wybierać zbyt długo, trzy rzeczy do wyboru maks i dziękuję. Dlaczego? Dlatego, że czterolatka może sama nakręcić się, że nic jej nie odpowiada, jest głeboko nieszczęsliwa i spieprzy w ten sposób cenne rano 20 minut, a ja mam towarzystwo odstawić punktualnie i dotrzeć do pracy względnie mało spóźniona.
          • ola_dom Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 14.11.15, 22:48
            triss_merigold6 napisała:

            > Przypuszczam, że chodzi o czas.
            > Ja też nie pozwalam wybierać zbyt długo, trzy rzeczy do wyboru maks i dziękuję.

            No ale to jest chyba właśnie optimum? Dziecko MA wybór. Trzy rzeczy to całkiem niezły wybór.
            A jak rozumiem - mama Pazurowa nie daje żadnego wyboru, tylko każe wkładać to, co każe i koniec.

            I dziękuję Heńkowi za przykład, teraz rozumiem, o co może chodzić.
            A "po co loczki?" - ech.... jak się w tym wieku nie ma, to się marzy, żeby mieć. Ja nie dość, że nie mogłam nawet zamarzyć o loczkach, to jeszcze tatuś za moimi plecami pokazywał fryzjerce bez słów, że grzywka ma być do pół czoła - żeby w oczy nie wchodziła, zresztą tatuś taką samą nosił, bo tak najwygodniej. Za każdym razem płakałam po strzyżeniu, i za każdym razem było tak samo. Dowiedziałam się o tym wszystkim już po rozwodzie rodziców, kiedy nagle ta sama pani fryzjerka zaczęła rozumieć, o co ją proszę :D.
            Wzruszyłeś mnie tymi papilotami....:)
            • triss_merigold6 Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 14.11.15, 23:04
              Chyba nie myślisz, że codziennie pozwalam na wybór? Pozwalam tylko wtedy jak wyczuwam narastające marudzenie, żeby odwrócić uwagę.
              Loczki wieczorem? Spadaj, człowieku, o 21 max chcę mieć dzieci, które śpią i nie jazgoczą.
              • ola_dom Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 14.11.15, 23:43
                triss_merigold6 napisała:

                > Loczki wieczorem? Spadaj, człowieku, o 21 max chcę mieć dzieci, które śpią i nie jazgoczą.

                Ale te loczki to chyba nie codziennie ani nawet nie raz w tygodniu, jak sobie wyobrażam?
                Raz na miesiąc, tym bardziej jeśli tato się podejmie, powinno być do zniesienia.
            • heniek.8 Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 15.11.15, 08:03
              dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/pielegnuj-w-dziecku-indywidualizm,148413.html
              od 3:30
        • asia_i_p Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 15.11.15, 18:39
          Ale rozumiem, że nie tylko następnego dnia chowa te rurki, ale też w danym dniu je nawija? Bo ja nawijałam siostrze włosy na papiloty i to nie było pięć minut.
          • asia_i_p Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 15.11.15, 18:40
            Oraz, jeśli rano się okaże, że loczki nie spełniają standardów, to bierze na klatę rozpacz, awanturę, ewentualne pospieszne mycie włosów i suszenie?
            • heniek.8 Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 15.11.15, 19:12
              ależ to chyba naturalne, cała procedura zaczyna się od takiej rozmowy
              - a jak wyjdzie nie tak jak chcesz to do kogo będą pretensje, do mnie?
              i po zebraniu odpowiednich oświadczeń procedujemy

              tak więc możemy tu omawiać sedno zagadnienia, i nie wymyślać dodatkowych nieistniejących warunków
              • asia_i_p Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 15.11.15, 19:29
                Sedno zagadnienia dla każdego jest inne.

                Według mnie, jeżeli jeden rodzic podważa decyzje drugiego, to ma wziąć na siebie całość konsekwencji. Czyli jeżeli tato wychodzi do pracy o siódmej i z ewentualną rozpaczą z powodu nieudanych loczków mierzyć będzie się musiała mama (bo dziewięciolatka, jeśli w lustrze zobaczy coś, co jej się zdecydowanie nie spodoba i w jej oczach jest ośmieszające, to raczej nie będzie honorowała umowy, że miała nie mieć pretensji, tylko będzie walczyła o swoje i jest to normalne), to tato mamie nie podważa decyzji o nierobieniu loczków.

                Raz na jakiś czas można się nie zgodzić, nie jestem zwolenniczką żelaznej konsekwencji, ale należy unikać ratowania dziecka przed drugim rodzicem, o ile nie dzieje mu się rzeczywista krzywda. Odwołanie matki do kuchni i szepnięcie "ja jej zrobię te loczki, rano z nich ułożę fryzurę, jutro wieczorem umyję głowę" to trochę co innego niż królewskie "ależ zrób jej te loczki, co ci szkodzi, ja rano pochowam papiloty", podczas gdy pochowanie papilotów to zdecydowanie najmniejszy problem w całym przedsięwzięciu.
                • heniek.8 Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 15.11.15, 19:37
                  żadne z tych Twoich ryzyk się nie zmaterializowało, peace!

                  powiedzmy że Twój stary jeszcze nie wyniósł choinki i chcesz o tym pogadać na forum.
                  taka rozmowa może się potoczyć w różnych kierunkach, ale gdybym wymyślał że biedny misio nie może wynieść bo jest ryzyko, że mógłby się przeziębić i umrzeć na zapalenie płuc, więc co Ty od niego chcesz
                  • asia_i_p Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 15.11.15, 20:40
                    Heniek, nie chodzi o to, czy ryzyko się zmaterializowało czy nie.

                    Chodzi o to, że namalowałeś obrazek wrażliwego ojca i egocentrycznej matki - ojciec myśli tylko o uczuciach dziecka, matka o swojej samoocenie. A ja wystarczająco wiele widziałam sytuacji, kiedy ktoś odgrywa wobec dziecka rycerza na białym koniu kosztem innej osoby - na szczęście nie w wykonaniu mojego męża - że wobec takich obrazków jestem mocno podejrzliwa.

                    Więc nie wchodząc na żadne ścieżki ;) - czy byłeś gotów ponieść wszystkie konsekwencje decyzji? (nie - czy je poniosłeś - tylko czy w momencie zmieniania decyzji żony ona mogła być spokojna, że nie będzie miała dodatkowych kłopotów związanych z tymi loczkami). Oraz: - dlaczego zdecydowałeś się zmieniać decyzję żony a nie poza sceną namówić ją na zmianę decyzji?
                    • heniek.8 Re: Raczej brak "wspólnego frontu" w wych 15.11.15, 22:35
                      to było dość dawno, i nie mam stenogramu, ale to nie było jakies otwarte przeciwstawienie się (ex)żonie i wprowadzonym zasadom - ot scenka rodzajowa: stara drze japę z innego pokoju, a ja do dziecka w tym czasie po cichutku "to chodź szybko zawiniemy te włosy bo już powinnaś zaraz się położyć" i tyle, konfrontacji przy dziecku nie było tylko potem jakieś kwasy zaczęła toczyć.
    • vilez Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 16.11.15, 08:35
      Emmeline, nie udawaj, że nie rozumiesz, o co chodzi.
      Dobrze wiesz, że chodzi o to, iż Wasz związek (Twój i męża) się sypie, a wy próbujecie przy pomocy dziecka sobie dokopać. Traktujecie dziecko jak piłkę w grze Waszych emocji, frustracji, pretensji i bógwiczegojeszcze.
      Do tej gry trzeba dwojga osób, sam ze sobą by nie grał w tę grę.
      Przestań więc zwalać na rzecz na wydumaną "alienację rodzicielską" czy inne takie oraz stawiać siebie w pozycji "obrońcy dziecka przed krzywdą". Czyli szukania fałszywego opisania sytuacji.

      Macie z mężem nierozwiązane problemy, pewnie głęboko już ustrukturowione. Żadne rozliczanie typu: "a Ty wczoraj, kiedyś", "a Twój syn miał...." nic tu nie da, tylko zaciemni sytuację.

      Na cito tu potrzeba decyzji: albo ratujecie związek, albo czas się pożegnać. I najważniejsze: trzeba decyzji, czy będziecie zachowywać się jak ludzie i nie będziecie mieszać dzieci do Waszych rozliczeń. Bo tu dajecie do wiwatu po całości. Oboje. Kurde, cywilizacja się kłania- można inaczej. Bez względu na to, czy się rozstaniecie, czy będziecie ratować związek, już teraz można inaczej. Zawsze można było inaczej: nie dopieprzając dzieciom. Od początku tak było można.

    • amb25 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 17.11.15, 08:50
      Ja mialam wypisz-wymaluj tak samo postepujacego ex-meza. Doskonale cie rozumiem.
      Z wlasnego doswiadczenia powiem ci, ze jesli nie ustalicie wspolnego frontu postepowania, to z dzieckiem beda coraz wieksze problemy.Tym wieksze im bedzie starszy. I w szkole i w domu w stosunku do Ciebie, bo Tauts bedzie tym Naj naj naj. Rzadko zdarzaja sie dzeici, ktore same wiedza co dla nich jest dobre, natomiast b. czesto dzieci, ktore doskonale potrafia wykorzystac brak porozumienia miedzy rodzicami.
      W jednym zgadzam sie z Henkiem, ze twoj maz najprawdopodobnie nie robi tego celowo. On robi to po to zeby dziecku sprawic przyjemnosc i zeby byc dla niego "dobrym" tatusiem no i zeby miec swiety spokoj (latwiej ulec dzeicku niz mu odmowic i znosic jego niezadowolenie). Jego nie interesuje jak ty wygladasz w oczach dziecka i jakie beda dlugofalowe skutki jego postepowania. I tak wlasciwie nie interesuja go tez uczucia dziecka, bo manipuluje nimi swietnie (swiadomie albo i nie swiadomie).
      Do mojego exa dotarlo to dopiero po rozwodzie (bo nie byl z nim caly czas) i jak sie okazalo, ze dziecko ma problemy i jak mu powiedzialo, ze po co sie ma starac i uczyc, przeciez tatus mu wszystko da i ze generalnie ojciec to jest mu potrzebny do dawania i spelniania jego zyczen. I oczywiscie ojciec jest ten swiety i najlepszy bo na wszystko pozwala, na wszystko sie zgadza i wszystko daje i niczego nie zabrania. Teraz gdy on z nami nie mieszka latwiej jest dojsc do ladu z dzieckiem, aczkolwiek trudno nadrobic zaniedbania (tak moje zaniedbanie, bo powinnam byla rozwiesc sie od razu jak zobaczylam, ze z nim nie da sie ustalic wspolnej linii postepowania) ale wiele rzeczy sie poprawilo, aczkolwiek idealnie nie jest. Dziecko wie, ze musi sie ze mna liczyc i ze tatus go "nie obroni" np. przed sprzataniem pokoju. Aczkolwiek i tak potrafi niezle nabruzdzizc i nawet sobie z tego sprawy nie zadje...
      Trudne zadanie przed toba...
      • emmeline.lucas Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 18.11.15, 18:34
        Dzięki za dobre słowa, amb :)
        Rozmowy chyba nie będzie, mąż się chyba zreflektował i odwołał odwoływanie kar, Jasiek ma godzinę elektroniki + dobranockę, sprawa rozeszła się po kościach (do następnego razu).
        CO ja bym dała żeby zrozumieć tego człowieka; terapia - nie, rozmowa z negocjatorem - nie, rozmowa o problemach ze mną tez nie, bo z każdej robi się agresywna pyskówka.
        A świadomość względnej błahości tego problemu (ktoś wspomniał o zamachu w Paryżu) wcale nie pomaga, przeciwnie.
        • panizalewska Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 18.11.15, 21:14
          Każdy ma problemy na miarę swoich możliwości i nie należy ich dewaluować, to pewne. A czy Twój mąż nie jest od czegoś uzależniony przypadkiem? I nie występują okresy "miesiąca miodowego" przeplatane z jatkami? Generalnie taka niestabilność emocjonalna / decyzyjno-wychowawcza to dla dziecka niezły hardkor. U mnie też ojciec zawsze chciał być ten lepszy na odczep się. Zrozumiałyśmy to z siostrą dosyć szybko, że na niego nie można liczyć tak generalnie, że chodzenie na łatwiznę i ulegania, żeby było wszystkim miło rozlewa się na wszystkie dziedziny życia z takim człowiekiem. Więc generalnie po okresie strachu, lęku spowodowanym jego zachowaniami, nastąpiła olewka, dzielenie wszystkiego co powie przez 2 albo i 4. Trochę zmienił się dopiero po 50-tce, ale nie na tyle, żeby przestać go traktować z lekkim pobłażaniem, co jest w gruncie rzeczy smutne. Jeżeli nie chcesz takiej przyszłości dla Waszego dziecka, i takich zwichrowanych olewczych relacji, to podejmij męską decyzję, bo totalny brak porozumienia między rodzicami nie służy nikomu, a sama się uszarpiesz i wypalisz
    • paris-texas-warsaw Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 12:15
      Generalnie podpisałabym się pod wypowiedziami Vilez, jako opisujacymi faktyczne działania odbierane przez dziecko i mające okreslone skutki dla dziecka i rodziny, a także pod Zuzi jako opisujące patologiczne zachowania męża. Zwracam uwagę na poprzedni watek Autorki i wypowiedź Pani Agnieszki (rzadko jest tak "diagnostyczna" w odniesieniu do osób opisywanych). Autorko, jak wygląda "kontynuacja" zachowań męża z poprzedniego wątku?
      Co do Autorki, to wg mnie niepokojące jest jej przeskakiwanie w tryb umniejszania problemów. Niepokojące są opisy z poprzedniego wątku o "waleniu w ścianę" (jakby to nie była metafora), a także kwestie niemożności odejścia od męża, długotrwała jakby bezskuteczna pomoc psychologicza etc.
      Heniek, wg mnie, dobrze pisze, ale nie do końca na temat, jego opisy są adekwatne do w miarę zdrowych układów rodzinnych.
      Autorko, napisz jasno, jakie są inne zachowania męża (na czym konkretnie polegają jego problemy w kontaktach z matką, innymi kobietami, jak jest w pracy, znajomymi etc.) i na czym polegają Twoje problemy. Czy dziecko sprawia jakieś problemy/ma problemy. Wtedy można się jakoś odnieść.
      • paris-texas-warsaw Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 15:44
        Jeszcze w odniesieniu do poprzedniego wątku, gdzie pisałaś, że sąd przyznałby dziecko mężowi, a teraz piszesz o zarzucaniu Ci byciem utrzymanką, chodzenie do psychologów, próbę samobójczą, etc. to przyszło mi do głowy, że może jesteście takim układem, gdzie Ty masz poważne problemy psychiczne (choroba psychiczna? pracujesz?), mąż jakoś ogarnia życie, ale jednocześnie wyżywa się na Tobie (pretensje o próbę samobójczą i inne), a Ty z racji swojego położenia godzisz się na ten układ i próbujesz go zmieniać małymi kroczkami (np. kłótnia o laptopa etc.). Trudno natomiast wyczuć, gdzie jest początek problemów, ale nie do końca wyglada jakby problem zaczynał się tylko w zachowaniu męża (choć opis Zuzi może być dobry, tylko uwzględniający tylko jego zachowania w tym układzie).
        • zuzi.1 Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 16:16
          Moze byc Paris tak jak piszesz. Moze byc tez tak, jak pisze p. Agnieszka.
          • paris-texas-warsaw Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 21:07
            Poprzednio Pani Agnieszka do jednego typu zachowań podała całe możliwe spektrum przyczyn z określeniem nasilenia ich patologii, a teraz Autorka opisuje innego typu zachowania - oba typy zachowań (wtedy zmyślanie, teraz wyżywanie się na Autorce) mogą iść w parze, bo to nie są żadne antagonistyczne zachowania. Myślę, że te z tego wątku (wyśmiewanie próby samobójczej) są gorsze od tych opisanych kilka lat temu. Kwestia laptopów to jeszcze jakaś inna kwestia - tutaj mąż lata od sasa do lasa, raz pozwala, raz nie, też trudno powiedzieć, z jakich to robi przyczyn. Chyba w ogóle jest ciężki w trzymaniu się meritum rozmowy, jak kilka razy wspomina Autorka.
            • paris-texas-warsaw Re: Nastawianie dziecka przeciwko matce - skutki? 19.11.15, 21:11
              W ogóle to szkoda, że Pani Agnieszka tak teraz ostatnio mało pisze na forum. Jak Heniek zrobił pierwszą statystykę, to Pani Agnieszka coś pisała, że będzie się bardziej starać, ale jakby jeszcze mniej pisze. A ta wypowiedź do wątku Autorki sprzed kilku lat bardzo ciekawa, widać po kilku latach, że problemy faktycznie nie ustały, są bardzo trudne do znoszenia przez Autorkę, na wielu polach się pojawiają. Czas zweryfikował radę Pani Agnieszki:)
Pełna wersja