"Nie przyjedziemy na święta..."

21.11.15, 16:56
Babcia mojego dziecka żąda - niestety, tak to trzeba ująć - by je oddać jej na święta, by mogło spędzić je z rodziną. Rok temu pojechałam do niej z córką w pierwszy dzień świąt (mieszka 120 km od nas) i to było ok - córka spotkała się z ojcem, babcia była zadowolona, ja mniej, bo musiałam zostawić trzymiesięcznego synka, który był kp, z mężem, no ale czego się nie robi dla dziecka. W tym roku nie dam rady tego zorganizować, bo tuż przed świętami mam termin porodu i choćbym chciała, nie będę się nadawać do podróży. Chciałabym spędzić święta rodzinnie, całą powiększoną rodzinką, bez zamartwiania się, co tam u córki. Bo propozycja babci jest taka: skoro nie mogę przyjechać z córką, to córka ma przyjechać sama na całe święta, konkretnie przyjedzie po nią ktoś z tamtej rodziny i po świętach ją odwiezie.

Próbowałam dyskutować, używać argumentów, ale jest głucha na nie, mówi, że będę miała lżej jak będzie mniej dzieci. Jestem przygnębiona, no i nie wiem, czy mam rację, bo właściwie zależy mi na kontakcie z babcią mojej córki. Córcia nawet nie chodzi jeszcze do przedszkola, to małe dziecko. Święta bez mamy to dla niej więcej stresu niż radości... Nie wiem... ojciec dziecka grozi, że jak nie oddam go po dobroci, to załatwi nakaz.
    • panizalewska Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 21.11.15, 19:22
      Czyli córka z pierwszego związku, a kolejna dwójka maluchów z nowego?
      Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby ojciec dziecka i jego matka mieli "porywać" (chociaż nie wiem, czy cudzysłów jest uzasadniony) niespełna 3-letnie dziecko, bo na święta im się zachciało córcie w ładnej sukience widzieć. O stresie dziecka z powodu odseparowania - może pogadaj z psychologiem, który wyda opinię na piśmie wiarygodną dla sądu jakby co?
      Ja bym dalej stała na stanowisku, że dziecka na TE KONKRETNE święta nie wydam i albo się odkindybalą, albo na głowie będą mieli stado psychologów i sprawę o porwanie. Gdzie ten dobry tatuś i dobra babunia byli na co dzień? Innych świąt nie ma i nie będzie? Muszą zawracać Ci gitarę tuż po porodzie? To wszystko bardzo nienormalne jest, idź do jakiegoś prawnika po poradę, mówię bardzo serio.
    • triss_merigold6 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 21.11.15, 19:26
      Pan były może Ci skoczyć, a nie załatwić nakaz.
      Jeśli nie masz wyrokiem sądu uregulowanych kontaktów córki z ojcem i zapisów typu: co drugi weekend, 2 tygodnie wakacji i święta BN lub Wielkanoc, to możesz eksa spokojnie olać.
    • basiastel Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 21.11.15, 20:07
      Zostawiłaś 3 miesięcznego synka teściowej i piszesz "czego się nie robi dla dziecka"??????????????????????
      • roksanka_3 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 23.11.15, 10:02
        3 miesiecznego zostawila z mezem, a ze starsza corka z poprzedniego zwiazku pojechala do bylego meza i bylej tesciowej
    • awesome810 jaki nakaz? 21.11.15, 20:13
      hop siup i nakaz "załatwi", takie rzeczy to tylko w erze ;).

      Jeśli rodzisz tuż przed świętami to dla małego dziecka (tym bardziej z innego związku) bardzo niedobrze będzie odsyłać je na święta - poczuje się odrzucone.






    • koronka2012 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 21.11.15, 21:19
      To jakiś żart? Żądać to sobie może do upojenia, wystarczy powiedzieć NIE i odłożyć słuchawkę. Tu nie ma czego argumentować, ani wdawać się w jakiekolwiek dyskusje. Ojciec dziecka może sobie grozić, i tyle jego.

      Po co ty w ogóle z nimi dyskutujesz? niepojęte jest dla mnie zostawienie dziecka karmionego piersią żeby spełnić zyczenia obcej w sumie kobiety. Masz źle ustawione priorytety, skoro przedkładasz cudze uczucia ponad potrzebami własnego dziecka i własnej rodziny. Co na to twój mąż?
      • czerwczyna90 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 21.11.15, 22:10
        Święta to wyjątkowy czas. Mój trzymiesięczniak miał mnie na co dzień, zaś córka widzi swojego tatę i babcię od wielkiego dzwonu, właśnie w święta. Synek zresztą został w zeszłym roku Z MĘŻEM i moją mamą. Mąż akceptuje to, że nie wszystkie dzieci w rodzinie są biologicznie jego. Mam dość trudną historię związków i niestety trzeba godzić interesy różnych stron. Córka ma dobry kontakt z babcią, babcia często dzwoni, przesyła prezenty, córcia ma zdjęcie taty i dziadków nad swoim łóżeczkiem. Tak się już utarło, że na Wielkanoc, urodziny, Boże Narodzenie spędzamy jeden dzień z tamtymi dziadkami. Najgorsze jest to, że do nich nie trafia argument, że dziecko będzie tęsknić, bo przecież są tak samo spokrewnieni z dzieckiem jak my i się nim zajmą. Były partner jest bardzo związany z matką i jeśli ona jest przygnębiona i się mu żali, to on do mnie wydzwania i właśnie straszy, że jak sama nie dam dziecka na święta, to postara się o sądowe regulowanie kontaktów. A to się kładzie dużym cieniem na naszych kontaktach.
        • awesome810 dziewczyno, 120 kilometrow 21.11.15, 22:30
          to jest ŻADNA odległość (mam tyle do mamy, jak mi trzeba to jadę do niej rano i wracam wieczorem).
          No, chyba że zapomniałaś dopisać jedno 0.
          Ktoś. kto mieszka od ukochanego dziecka/wnuczki 120 kilometrów i widuje je 3 razy w roku - ma to dziecko w nosie i chce umożliwić matce/babci odegranie świątecznego przedstawienia pt. "cudowna rodzinka pod choinką".

          A, sądowne uregulowanie kontaktów to bardzo dobry pomysł.
        • salsa.lover Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 01:50
          też nie pojmuję, że ojciec i babcia mieszkają 120 km od dziecka a widują je 3 razy w roku. I to Ty tuż po porodzie musisz się dostosowywać do ich żądań i "oddać im dziecko na święta". Tak jakby to jakaś rzecz była.
        • koronka2012 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 20:13
          Jasna sprawa, że usiłujesz godzić - pytanie tylko czemu to ma się odbywać kosztem obecnej rodziny? sam fakt uwzględniania potrzeb ojca i babci nie jest w ogóle bulwersujący, ale właśnie podporządkowywanie się cudzym planom i potrzebom. Oni mają życzenie zobaczyć córkę i wnuczkę - super, niech się jakoś zorganizują żeby po nią przyjechać i ją odwieźć i nie powinnaś rozwiązywać ich problemów, kosztem reszty rodziny. Dziwi mnie twoja zgoda na zrzucanie logistyki na ciebie.

          Straszenie cię jest nieporozumieniem i świadczy o nierównowadze w waszych kontaktach, żaden sąd nie będzie traktował jego żądań poważnie (szczególnie, że loty z Norwegii śmiesznie tanie, i mógłby widywać dziecko częściej). To on powinien się starać spędzić czas z dzieckiem i dostosowywać do realiów, a nie ty. Dlatego napisałam o złych priorytetach.
    • kj-78 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 00:13
      Ojciec mieszka 120 km od dziecka i widuje je na Swieta/ 3 razy w roku? Cos tu jest zedecydowanie nie tak, i wcale nie chodzi o Swieta. Dlaczego corka nie spedza co drugiego weekendu chociazby ze swoim tata (i jednoczesnie z babcia, skoro razem mieszkaja). Jesli ojciec ok, to wspolczuje dziecku...
      • czerwczyna90 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 08:33
        To niestety bardziej skomplikowane. Ojciec dziecka przylatuje na święta (nie każde) do swoich rodziców, a sam mieszka w Norwegii. Więc nawet jak ustalimy, że co drugi tydzień będzie się widywać z dzieckiem, to i tak to będzie martwy przepis. Ale do babci jeździmy właśnie raz na kilka miesięcy. No i tym razem nie pojedziemy, koniec dyskusji. Napisałam mail do ojca dziecka, że jeśli chce je zobaczyć, zapraszam w drugi dzień świąt na obiad. Z babcią się zobaczymy kiedy indziej (dla niej 120 km podróż to już koniec świata i za duży wysiłek, jest schorowana). Szkoda, bo na Dzień Babci też nie będę się tam tarabanić z miesięczniakiem.
        • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 10:52
          W takim układzie jak opisujesz to dobrze zrobiłaś wysyłając mail z zaproszeniem. Nie masz Obowiązku oddawania dziecka na święta do babci z okazji przyjazdu ojca,
          nie wiem ile dziecko teraz ma lat, może jak dziecię będzie starsze to na część świąt będzie chciało do nich jeździć z noclegiem, ojciec przyjedzie po nie i odwiezie, ale ty nie musisz odpowiadać za dostarczanie dziecka do ojca bo akurat przyjechał.
        • koronka2012 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 16:21
          Wbij sobie do głowy, że nie jesteś odpowiedzialna za problemy logistyczne tamtej rodziny. Dla chcącego nic trudnego, naprawdę.

          Na marginesie - ustalenie kontaktów oznacza, ze to babcia ma przyjechać do/po dziecko w ustalonych terminach, nigdy nie spotkałam się z przypadkiem, kiedy sąd zobowiązywałby matkę do wożenia dziecka.
          I szanse na to, żeby sąd uznał, że najważniejsze święta dziecko powinno spędzać z osobami widywanymi 3 razy do roku, a nie z własną rodziną są niemal zerowe.
    • dushychka Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 10:04
      Powiedz nie! TY też masz prawo spędzić święta ze swoją rodziną całą. NIE MUSISZ spełniać oczekiwań swojego ex i jego matki jeśli co roku u nich była i w tamtym roku to w tym może zostać z wami. Żadnego nakazu nie zalatwi w takim okresie. Chce uregulować kontakty to proszę bardo najlepsze to dla was będzie. Nie będziesz musiała się tłumaczyć bać czy prosić. Nie tylko Twoja córka będzie tęsknić za wami ale Twój syn za siostra tez i Ty. Daj sobie prawo do szczęśliwych świat a nie do zadowalania innych.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 16:29
      Wygląda na to, że program świąt Pani ustaliła w zgodzie ze swoją aktualną i dynamicznie rozwijającą się sytuacją. Dobrze, skoro tak Pani odpowiada i tak też Pani rozumie potrzeby swojej córki i swojej rodziny. Dylemat Pani rozstrzygnęła, teraz co najwyżej będą tego jakieś konsekwencje, który trzeba będzie znieść. Tak bywa.
      Natomiast wydaje mi się, że na przyszłość warto w swoim stanowisku uwzględniać emocjonalne potrzeby ojca córki i jej babci. Pani potrzeby są ważne, ale ich również. Szczególnie, że kontakt z dziewczynką mają w sposób oczywisty ograniczony. Mając powikłaną historię własnych związków, trzeba elastyczności w kontaktach z byłym partnerem czy partnerami.
      Piszę o tym, bo tak odczytałam wpisy innych w Pani wątku. Że prawo decydowania o kontaktach przysługuje wyłącznie Pani jako matce, do tego także innych dzieci. Robię tę uwagę na wszelki wypadek wyczuwając zachętę do raczej radykalizowania swoich poglądów. Święta to szczególna dla wielu okoliczność właśnie związana ze spotkaniami rodzinnymi. Wszyscy mają do tego prawo nawet "niedzielni: ojcowie i babcie. Nie trzeba ich potrzeb taktować jak uzurpacji nacelowanej na potrzeby matki.
      Dlatego zaproszenie ojca na świąteczny obiad wydaje mi się ładną propozycją. Oby została przyjęta. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • 71tosia Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 17:48
      ja bym dazyla do kompromisu, skoro dziecko widuje tate kilka razy do roku i nie ma sznas na to by sytuacje zmienic, a wydaje sie ze dziecku kontakt z babcia i tata jest bardzo emocjonalnie potrzebny to zaproponowalabym np nie cale swieta ale jeden dzien, ktos po dziecko przyjedzie a wieczorem lub nastepnego dnia odwiezie, to w koncu tylko 120 km.
    • nusia271 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 18:27
      Powiedz exowi i babci, że zapraszasz ich w 1wszy dzień Świąt do siebie na świąteczny poczęstunek i po kłopocie :)
    • enith Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 22.11.15, 20:54
      A może niech wigilię córka spędzi z wami, a pierwszy i/lub drugi dzień świąt z tatą i babcią? Córka nocowała kiedykolwiek bez ciebie? Jeśli tak i dobrze to zniosła, to niech babcia lub tata przyjadą po nią z rana w pierwszy dzień i odwiozą w drugi. Jeśli nocleg nie wchodzi w grę, niech przywiozą i odwiozą ją tego samego dnia. Ty nie musisz nigdzie jeździć ani kombinować z logistyką, zwłaszcza w połogu. Jeśli chcą mieć małą u siebie, zadbają o jej transport. A szantażem i groźbami absolutnie się nie przejmuj. I pomyśl jednak nad tym sądowym ustaleniem widzeń, skoro się tych gróźb tak boisz.
      • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 15:58
        Sądowa regulacja spotkań z ojcem może doprowadzić do tego, że pani będzie musiała wozić dziecko do ojca za granicę. Doradzam polubowne załatwienie sprawy bo ojciec też ma prawo do bycia z córką w święta. Córka ma prawo spędzić czas z ojcem. Tata jest nie tylko od płacenia alimentów, a skoro zarabia za granica to pewnie nie sa one małe.
        Dziecko ma prawo do więzi z ojcem, do wspomnień z nim. Okalecza ją ten brak kontaktów więc dla dobra dziecka warto się dogadać.
        • enith Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 18:29
          mayenna napisała:

          > Sądowa regulacja spotkań z ojcem może doprowadzić do tego, że pani będzie musia
          > ła wozić dziecko do ojca za granicę.

          Nie spotkałam się jeszcze z takim orzeczeniem. Matce można kazać wydać dziecko, ale nikt nie będzie jej zmuszał do latania z dzieciem za granicę. To na ojcu będzie, gdyby już przyszło do tego, spoczywać odpowiedzialność za logistykę, jeśli chce się z dzieckiem widywać. Innymi słowy to tatuś będzie musiał latać z i do Norwegii, jeśli kontakty zostaną w końcu sądowo uregulowane. Polubowne załatwienie sprawy może być trudne z osobą, która ucieka się do szantażu i gróźb, by dziecko zobaczyć. I jeśli sytuacja będzie się powtarzać, sprawę powinien załatwić sąd. Swoją drogą fakt, że ojciec dziecka wyjechał za granicę i bywa w kraju raptem trzy razy w roku mając malutkie dziecko, też sporo o tym ojcu mówi, i też niezbyt pozytywnie. Ja radę autorce już dałam: niech ojciec po dziecko przyjedzie w któryś dzień świąt, weźmie do siebie, a potem niech je odwiezie. Święta w Polsce to aż trzy dni, a nie jak tu w USA jeden. Wystarczająco dużo, by każdy mógł z tym dzieckiem spędzić trochę czasu.
          • alsk9 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 18:53
            > Swoją drogą fakt, że ojciec dziecka wyjechał za granicę i bywa w kraju
            > raptem trzy razy w roku mając malutkie dziecko, też sporo o tym ojcu mówi, i t
            > eż niezbyt pozytywnie.

            Bzdura. połowa rodzin w niektórych rejonach tak żyje, faceci pracują za granicą i przywożą mamonę a żony z dziećmi pilnują domu w kraju. Faceci przyjeżdżają 3-4 razy do roku na 2-3 tygodnie jednorazowo. Jak któryś bardziej ogarnięty to kontakt bieżący jest przez skype. Zwykłe realia wielu rodzin.

            >Ja radę autorce już dałam: niech ojciec po dziecko przyj
            > edzie w któryś dzień świąt, weźmie do siebie, a potem niech je odwiezie. Święta
            > w Polsce to aż trzy dni, a nie jak tu w USA jeden. Wystarczająco dużo, by każd
            > y mógł z tym dzieckiem spędzić trochę iec.

            120 km w jedną stronę to ok 2 godziny jazdy. Jeśli ojciec ma przyjechać, zabrać dziecko i w ten sam dzień odwieź je z powrotem to musiałby w ten dzień być 8 godzin za kółkiem, zrobić prawie 500km, a samo dziecko u niego w domu długo by nie zabawiło bo by trzeba wracać. O to ma chodzić w kontaktach z dzieckiem? Umordować dziecko daleką drogą i ryzykować że zmęczony kierowca doprowadzi do wypadku?
            Istotny jest wiek dziecka i to, czy ojca i babcię dobrze zna. Jeśli dziecko za małe na samodzielny nocleg u ojca to słuszne jest zaproszenie od autorki do siebie na obiad, może nawet zaprosić wcześniej żeby sobie ojciec z dzieckiem gdzieś poszedł na spacer lub inne zwiedzanie choinek, bez nowego męża autorki na karku. Natomiast jeśli dziecko już na tyle duże, że nocleg u babci bez mamy to nie problem, to może ojciec po niego przyjechać np w pierwszy lub inny dzień świąt po południu i odwieźć w następny dzień wieczorem. Zapewne ojciec dziecka do pracy wyjedzie dopiero po nowym roku, więc jest cały tydzień, by się z dzieckiem zobaczyć. Absolutnie nie musi to być wigilia.
          • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 18:57
            A ja sie spotkałam. Co więcej spotkałam się też, że matka musiała ojcu zabezpieczać logistykę lub finansować przeloty. Możliwe tez że sąd uzna, że dziecko ma prawo spędzać z ojcem więcej czasu, gdy ten jest w Polsce.Może uznać, że dziecko może u niego nocowac i przebywać dłużej, może spędzać czas z dziadkami bo oni tez mają prawo do kontaktów z wnuczką. Może mu zabezpieczyć widzenia np. przez skypa i pani będzie zobowiązana dopilnować tego.. Ojciec ma tez prawa, nie tylko obowiązki i zobaczenie dziecko w święta i spędzenie z nim czasu mu się zwyczajnie należy. Matka ma je na co dzień.
            • alsk9 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 19:07
              Jak najbardziej. Sąd najpewniej by podzielił czas świąt między oboje rodziców, a jeśli ojciec to nie jakiś psychol to córka szybko się przyzwyczai, że tatuś to też rodzic z którym można spędzić miło czas a nie tylko trzymać się mamy. I skype gdy ojciec za granicą też wskazane. Chyba, że ojciec lewy, uzależniony albo niepłacący alimentów.
            • enith Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 19:24
              mayenna napisała:

              > A ja sie spotkałam. Co więcej spotkałam się też, że matka musiała ojcu zabezpi
              > eczać logistykę lub finansować przeloty.

              Taaak... Autorka wątku pójdzie do sądu z trzyletnią córką za rączkę, mniej niż półtoraletnim synkiem w wózeczku i oseskiem przy cycku. Kto, według sądu, w tej sytuacji będzie musiał zadbać o logistykę dostarczania córki do ojca? Matka z trójką dzieci, w tym dwoje maleńkich, czy mający pełną swobodę podróżowania i chyba dość dobrze zarabiający tata?
              W tym roku autorka wątku, która rodzi tuż przed świętami, NIGDZIE NIE POJEDZIE. Zaproszenie dla ojca i babci zostało wysłane, nie dowiedzieliśmy się, jaka była odpowiedź.
              • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 19:34
                Dzieci mają ojca...Może nie jechać, ale spakować córke i oddać w Wigilie po południu i przyjąc spowrotem przed wyjazdem ojca za granicę. Sąd do takiej formy kontaktów może się przychylić.
                Brak porozumienia w kwestii spedzenia świąt ojca z dzieckiem jest dla tegoż ojca krzywdzący. Pani nie ma [prawa oczekiwać, ze ten czas córka spędzi tylko i wyłącznie z nią bo ona ma też ojca.
                Padło tu tyle niemiłych stwierdzeń pod adresem ojca, który pracuje za granica i rzadko bywa w Polsce. Sugerowano, że to jego wyłaczny problem odwiedzanie dziecka, a matka nie ma obowiązku mysleć o tym, co dobre dla jej córki?Posiadanie młodszych dzieci nie zwalnia jej w obowiązku dbania o najstarsze, a dla niej jest ważne utrzymanie więzi z biologicznym ojcem i jego rodziną.
                • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 19:36
                  Moż eojczym może zawieżc dziecko odo ojca, skoro żona w połogu? Rozwiązań jest kilka i tylko od dobrej woli zainteresowanych zalezy, które wykorzystają.Mnie tej woli jednak w słowach pani bardzo brakuje....
                  • basiastel Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 23:59
                    Dlaczego ojczym? Dziecko ma ojca, który chce je widzieć i na nim ciąży obowiązek zabrania dziecka i odwiezienia.
                • enith Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 19:51
                  mayenna napisała:

                  > Dzieci mają ojca...Może nie jechać, ale spakować córke i oddać w Wigilie po poł
                  > udniu i przyjąc spowrotem przed wyjazdem ojca za granicę.

                  Wyżej padło kilka pytań, na które autorka wątku nie odpowiedziała. Jednym z nich było, czy córka kiedykolwiek spędziła noc poza domem bez mamy. A jest to szczegół ważny, jeśli ma się brać pod uwagę rozwiązanie, które zasugerowałaś. Trudno tu więc doradzać, nie znając tych ważnych szczegółów.
                  Zgadzam się, że kontakt z ojcem jest bardzo ważny, ale sama przyznasz, że akurat te święta będą nietypowe, bo pani tuż przed nimi rodzi. Niemożność "wydania" córki ojcu nie wynika z jej złośliwości, tylko z wyjątkowych w tym roku okoliczności. Przecież w ubiegłym, co wyraźnie napisała, zostawiła będące na piersi trzymiesięczne niemowlę z mężem i pojechała z córką do babci i ojca i wszyscy byli zadowoleni. Mam wrażenie, że to właśnie ojciec i babcia nie chcą wykazać się odrobiną wyrozumiałości dla tych wyjątkowych okoliczności. Przecież ona nie będzie rodzić przed świętami co roku, prawda? W przyszłym wszystkie dzieci będą starsze o rok i na pewno uda się zorganizować święta tak, żeby były z korzyścią dla wszystkich.
                  • czerwczyna90 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 11:54
                    Trochę się wystraszyłam, szczerze mówiąc. Atmosfera w domu robi się napięta. Córka nocowała już poza domem i beze mnie (np. spędziła tydzień z tatą i jego nową partnerką w maju - byli u babci, od tego czasu się nie widzieli), ale i tak według mnie to trochę brutalne, by rozdzielać rodzinę na święta. Bo dla mnie rodzina to wszystkie dzieci i święta bez któregoś z nich byłyby niesamowicie stresujące. Już nie wspomnę o innych kwestiach - tych, że córka wraca do domu z superprezentami od babci, a innym dzieciom co najwyżej mogę dać od siebie jakiś drobiazg, żeby nie było im przykro (Krysia ma oprócz młodszego brata jeszcze jedną starszą siostrę). Pisałam o tych sporach rodzinnych już wcześniej, nie chcę tego rozdrapywać, ale kiedy już udało się osiągnąć jako taką stabilizację, to taki cios.

                    No która z Was oddałaby dziecko komuś akurat na Boże Narodzenie? Już nie mówię o tym, że naprawdę ostatnią rzeczą, która teraz jest mi potrzebna, to denerwowanie się na niecały miesiąc przed porodem. Nie mam siły na przepychanki. Ojciec dziecka na razie nie odpowiedział na zaproszenie, zastanawia się. Babcia jest smutna, bo jak mówiłam, dla niej dwie godziny jazdy do już nie wiadomo jaka wyprawa i nie chce jechać do obcej rodziny, gdzie nie miałaby wnusi dla siebie. Wydaje mi się, że uważa moją decyzję za jakiś kaprys albo coś takiego, że robię jej na złość i ją odsuwam. Więcej z nimi nie rozmawiałam, mamy teraz gorący okres tak w domu jak i w pracy, a przed odejściem na macierzyński muszę wszystko jeszcze ogarnąć. A tata dziecka i jego partnerka po świętach jadą na narty. Jeszcze jedno - może rozszerzyć zaproszenie na obiad i zaprosić też tę nową kobietę? Będzie to dla mnie okropne i bardzo tego nie chcę, ale czuję, że to jest to, czego on oczekuje w tej sytuacji. Bo nowa partnerka i jego matka się nie dogadują (bariera językowa, ale chyba też osobowość). Nie wiem. Nie wiem.
                    • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:26
                      Konsekwencją rozwodu jest 'dzielenie' sie dzieckiem. Moja córka miała 3,5 roku jak pierwsze porozwodowe BN spędzała u taty. Wigilia u mnie o 16.00 a potem była u taty do drugiego dnia świąt. NMie było to dla mnie łatwe, ale z perspektywy czasu wiem, że dla niej kontakt z dziadkami ciocia i tatą jest bardzo ważny.
                      Masz problem z dorosłością i emocjami. Nie akceptujesz konsekwencji rozstania i posiadania wspólnego dziecka. Masz też drugiego partnera więc nie rozumiem jak można tak niedojrzale pisać o partnerce ex " ta kobieta"?
                      Masz problem bo to twoje podejście go generuje. Będziesz babcią i doświadczysz może dokładnie takiej sytuacji, że była synowa tak sie skupi na sobie i swoich potrzebach, ze ciebie zlekceważy dokładnie tak jak to teraz robisz. Niszczysz dziecku więż z rodziną, zamiast traktować to jako dodatkowe dobro: kilka osób więcej, które kocha twoje dziecko....
                      jak to czytam to nasuwa mi się myśl, że powinnas iśc na terapię i przerobic żale do byłego męża. Babcia ma rację: to co robisz jest odsunięciem jej i egoizmem z twojej strony.
                      • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:38
                        mayenna napisała:

                        > jak to czytam to nasuwa mi się myśl, że powinnas iśc na terapię i przerobic żale do byłego
                        > męża. Babcia ma rację: to co robisz jest odsunięciem jej i egoizmem z twojej strony.

                        A może najpierw urodzić i ogarnąć się przed tym i po tym? Czy jednak przede wszystkim zająć się "przyjmowaniem właściwej postawy wobec ojca i babci córki"? Bo to najważniejsze?
                        Umknęło Ci, że dziewczyna ZARAZ rodzi? I że to jest główny powód, dla którego zawożenie dziecka W TYM roku jest problemem? I nie mówi od razu, że nie zawiezie, tylko zastanawia się, jak to rozwiązać? Bo przypuszczam, że gdyby nie rychły poród, to nie byłoby tego wątku. W zeszłym roku zawiozła córkę na wizytę, przecież.
                        A w tym roku babcia "chce" wnuczkę na święta i koniec, nie ma dyskusji! I nieważne w tym wszystkim, czego chce sama wnuczka.
                        • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:50
                          Rodzina ojca chciała po dziecko przyjechać. Autorka się nie zgadza. Oni nie potrzebują żeby ona dziecko wiozła. Sami po nie przyjadą, ale problem w tym, że autorka nie chce dziecka ojcu dać a reszta to szukanie wymówek. Rok temu dziecko było 1 dzień świąt u dziadków. Całą resztę z spędziło z autorką. Okazuje się też że dziecko samo u ojca już nocowało.
                          Gdyby autorka dziecko przygotowała "córuś, tatuś przyjeżdża, przyjedzie po ciebie i spędzicie dwa dni u babci" to dziecko by nie mialo problemów, problemem jest to, że matka woli dziecku wmawiać "beze mnie sobie nie poradzisz, a jak pojedziesz z ojcem to ja będę umierać!" i typ podobne kodowania.

                          Jest jeszcze starsze dziecko z jeszcze innego ojca? Dobrze zrozumialam co napisała? Więc autorka ma dzieci z 3 ojcami? I najchętniej by się pozbyła tego exa który w swoją córkę chce się angażować bo jej zaburza trzymanie wszystkich dzieci pod swoim kloszem?
                        • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:57
                          Ta babcia utrzymuje kontakty z wnuczką cały czas. Rok temu też.Tamta rodzina robi co może. To autorka sama chce decydować o dziecku a nie ma do tego prawa. Na miejscu ojca poszłabym do sądu i ustaliła kontakty. Przy złej woli mamy chyba nie będzie miał wyjścia. Dziadkowie też mają prawo do kontaktów z wnuczką, nawet jak tata jest daleko. Może się okazać, że dziecko trzeba berdzie wozić co dwa tygodnie na trzy dni do dziadków. Da c na poółowe wakacji, ferii i w każde święta po połowie. To byłby hardkor pewnie.
                          • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:08
                            mayenna napisała:

                            > Ta babcia utrzymuje kontakty z wnuczką cały czas. Rok temu też.Tamta rodzina robi co może.

                            Taaaa..... a autorka tylko utrudnia:

                            Rok temu pojechałam do niej z córką w pierwszy dzień świąt (mieszka 120 km od nas) i to było ok - córka spotkała się z ojcem, babcia była zadowolona, ja mniej, bo musiałam zostawić trzymiesięcznego synka, który był kp, z mężem, no ale czego się nie robi dla dziecka.
                            Próbowałam dyskutować, używać argumentów, ale jest głucha na nie, mówi, że będę miała lżej jak będzie mniej dzieci. Jestem przygnębiona, no i nie wiem, czy mam rację, bo właściwie zależy mi na kontakcie z babcią mojej córki.


                            A argument babci, że autorce będzie lżej, "bo będzie miała mniej dzieci", to nawet nie wiem, jak skomentować...
                            • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:11
                              Normalnie, jak autorka histeryzuje że taaaka zarobiona bo będzie i młodsze i niemowlak i jeszcze dwoje tych starszych, to jak najbardziej zaopiekowanie się jednym dzieckiem by dla niej bylo odciazeniem od nadmiaru obowiązków. Ale to trzeba podawać prawdziwe powody odmowy wydania dziecka a nie wymyślone.
                      • anku1982 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:44
                        Akurat w tej konkretnej sytuacji autorka MA PRAWO do daleko posuniętego egoizmu... W tym konkretnym przypadku...
                        • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:52
                          A dlaczegóż to? bo rodzi? Ale ona ma już dziecko i jako głowny opiekun ma dbać też o dobro dziecka, które jest pod jej opieka. Jak nie może sama dopilnować by córka zobaczyła sie z ojcem to niech wydeleguje ojczyma, matkę, kogoś bliskiego. Podejrzewam, że nawet ktoś z tamtej rodzin y chętnie po małą przyjedzie. Zaproszenie na kilka godzin jedynie ojca jest obraźliwe. To nie widzenie w więzieniu, że sie wydziela i nadzoruje czas dla taty.mając w odwłoku resztę jego rodziny.
                          A prawo matki do egoizmu nie obejmuje prawa córki. Matka wobec dziecka i najważniejszych kwestii w jego życiu nie ma prawa do egoizmu. Od tego jest matką..
                          • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:55
                            mayenna napisała:

                            > Zaproszenie na kilka godzin jedynie ojca jest obraźliwe.

                            Hmm... przypuszczam, że gdyby tato mieszkał gdzieś bliżej, to miałby okazję i szanse widywać córkę znacznie częściej. Choć pewnie się mylę, wiadomo, na pewno autorka by mu zabroniła, taaa....
                            • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:59
                              Skoro nie może bo mieszka daleko to tym bardziej nalezy dbać by w momencie, gdy jest w Polsce jednak spędził z dzieckiem czas. Dziecko potrzebuje więzi z biologicznym ojcem.
                              • anku1982 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 19:57
                                To spędzi, zawsze mogą iść na spacer zimowy, dziecko pewnie też ma swój pokój - nie sądzę, aby miało jedynie "kąt" w salonie matki, więc przestrzeń do świątecznego spotkania się znajdzie, nikt na pewno ojca po 2 godzinach wypędzać nie będzie.
                              • flo-bo Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 03.12.15, 10:59
                                Psychologia dziecka się klania... Wysłanie starszego dziecka poza dom w chwili pojawienia się na świecie kolejnego dziecka, budzi uczucie odrzucenia, i tłumaczenie dziecku, że to nie tak - nic nie da. W takiej chwili dzieci starsze powinny być przy rodzicach. Babcią i ojciec-jesli im na dziecku zależy powinni to zrozumieć, wszak są dorośli. Mogą odwiedzić dziecko, zabrać na spacer i wystarczy, w przyszłym roku może to wyglądać inaczej (lub na Wielkanoc)
                            • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:05
                              To sa okoliczności na które nie maja wpływu. Ani on, ani matka dziecka. jest jak jest i trzeba się dogadywać dla dobra córki. W sądzie pan dostałby spokojnie albio co drugie święta, albo ich połowe i to bez nadzoru mamy.
                              • anku1982 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:00
                                Tego nie wiesz, bo tato przyjeżdża 3 razy w roku i trudno opiniować czy między córką a ojcem jest silna więź. To jest 3,5 latka, a nie 10 latka. Więc nie byłabym taka pewna tej decyzji sądu o widzeniach z zabieraniem dziecka od matki.
                          • karrioka OMG, 26.12.15, 21:36

                            > Podejrzewam, że nawet ktoś z tamtej rodzin y chętnie po małą przyjedzie.

                            NAWET. Nawet chętnie przyjedzie, wow, naprawdę czy to nie byłoby zbyt egoistyczne i pełne buty ze strony tej samolubnej wątkodawczyni zgadzać się by to rodzina ojca (a może Ojca?) poświęcała swój cenny czas i świąteczny komfort na ułatwianie mu logistyki?

                            Przecież

                            Jak nie może sama dopilnować by
                            > córka zobaczyła sie z ojcem to niech wydeleguje ojczyma, matkę, kogoś bliskieg
                            > o.

                            bo dobrze ustawione priorytety i dobro dziecka wymaga, by babcia czwórki i zarazem matka położnicy spędzała Wigilię w podróży zbyt trudnej dla analogicznie starszej pani.
                            Bo jasne dla każdego jest, że

                            Zap
                            > roszenie na kilka godzin jedynie ojca jest obraźliwe. To nie widzenie w więzien
                            > iu, że sie wydziela i nadzoruje czas dla taty.mając w odwłoku resztę jego rodzi
                            > ny.

                            natomiast wydzielanie i nadzorowanie czasu położnicy, jej męża i jej matki jest wzorowe i służy dobru dziecka. Wigilia spędzona u eks teściowej z eks mężem bez własnego niemowlaka (vide zeszły rok autorki wątku) to wszak każdej eks żony psi obowiązek.

                            Wiesz, Mayenna, nie każda eksżona musi służyć za podnóżek eksowi i zmuszać do tego rodzinę. Nie każdy eks tego wymaga.
                            Na pewno żadnemu dziecku nie służy w żaden sposób obserwowanie totalnie nieasertywych zachowań matki, a propozycje zatrudniania babci czwórki maluchów do spędzania części wigilii na odwożeniu jednej z wnuczek do eksteściowej swojej córki są po prostu kuriozalne.
                            I oparte na logice Kalego - uczucia tamtej babci i prawo do spędzenia świąt z wnuczką jest ważne i kluczowe dla rozwoju dziecka, a druga babcia ma być szoferem z dala od wszystkich wnuków?

                            A gdyby matka wątkodajki też postanowiła wykonać szantaż emocjonalny pt MUSISZ oddać mi dzieci na święta to co? A jeśli w rodzinie byłyby jeszcze prababcie, jeszcze starsze, jeszcze bardziej uczuciowe i także żądające całoświątecznych wizyt?

                            A jeśli chodzi o dobro dziecka i "najważniejszych kwestii w jego życiu" to jednak od wigilii, która jest co roku, przez całe życie, ważniejsych momentem jest pojawienie się kolejnego młodszego rodzeństwa i emocje, które temu wydarzeniu będą towarzyszyć. Ważniejsze jest, by dziecko nie poczuło się odsunięte, "zdetronizowane" czy mniej kochane niż to czy akurat w wigilię 2015 zobaczyło się z babcią, czy spędzi ją z nią w 2016.


                    • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:30
                      To dziecko ma OJCA który je kocha i chce z nim spędzać czas.
                      Nie masz prawa zabraniać ojcu spotykać się sam na sam z dzieckiem tylko dlatego, że ty jesteś histeryczka i będziesz "przeżywać",
                      że rodzisz dzieci różnych ojców a później uważasz, że rodzina to ty i dzieci a nie ci ojcowie tych dzieci i właściwie niech dadzą kasę i spadają
                      że nie umiesz dzieciom wytłumaczyć że prezent od ojca dziecka jest prezentem dziecka, a nie czymś co trzeba mu zabrać i ukryć przed innymi żeby innym nie było przykro, itd.
                      Dla ciebie będzie okropne spotkanie się z nową kobietą?? A dla ojca dziecka nie będzie okropne konieczność spotkania z córką u ciebie w domu z twoim facetem?

                      Sorry, ale po tym co napisałaś wygląda na to, że to ty egoistycznie ograniczasz ojcu spotkania z dzieckiem byle tobie było wygodnie. Twoim obowiązkiem jest umożliwić dziecku spędzenie części świąt z ojcem bo ojciec ma prawo zajmowac się swoim dzieckiem. Dziecko już spało poza domem u ojca więc bez problemu tam będzie spać znowu, chyba, że ty je nastawisz negatywnie przeciwko ojcu, co najwyraźniej próbujesz robić nakręcając histerię w domu że corka sobie na pewno nie poradzi bez ciebie.

                      Jeśli ojciec pójdzie do sądu to możesz być pewna, że zapewne połowa świąt zostanie ojcu przyznana, lub naprzemiennie jeden rok wigilia u ojca a drugi u matki. Masz dzieci z wielu ojców i rodzisz dalej więc znaj skutki tego co robisz. Dziecko to nie twoja własność, ma pełne prawo do posiadania ojca, nawet takiego któremu zazdrościsz kasy.
                      • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:02
                        >To dziecko ma OJCA który je kocha i chce z nim spędzać czas.

                        to jest zart :) ojciec tak kocha dziecko ze sie wyprowadzil do innego kraju :) no jaja jakies :)
                        • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:03
                          Tak tak, lepiej niech siedzi w Polsce ne bezrobociu i żre się z autorką o alimenty, na pewno dziecko bedzie w tedy szczęśliwsze.
                          • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:08
                            nie przesadzaj - w Polsce jest mnóstwo pracy, jak nie w tym miescie to w innym, kochajac ojciec na pewno nie porzuci dziecka wyjezdzajac do innego kraju, bedzie kombinowal zeby byc jak najblizej a nie jak najdalej.
                            • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:14
                              Tak tak, praca lezy i czeka, tylko chętnych nie ma :D
                              • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:16
                                nie lezy i nie czeka, ale jezeli Ci na kontakcie z dzieckiem zalezy - to po prostu musisz wlozyc troche wysilku w jej szukanie - bo ten wysilek sie oplaci dla kogos komu zalezy - dla tego komu nie zalezy oczywiscie nie bedzie sie oplacalo
                  • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:33
                    Pani trzeci rok z rzędu rodzi dziecko więc nie wiem czy za rok nie będzie 4:)
                    Poważnie: świąt za rok może nie być. Babcia może ich nie doczekać. Wypadki się zdarzają i ojciec też może nie dozyć. Córka ma 3 lata. Takie dzieci bywają u rodzica na noc i sąd takie widzenia spokojnie ojcu przyzna. To mam emocjonalnie nie dorosła do tej sytuacji i nie chce zostawić dziecka na noc. Myśle, że przy pomocy aktul;anego partnera spokojnie dało by się wypracowac jakieś rozwiązanie, ale tu nie ma woli. Jest za to: ja rodzę, nie mam jak zawieżć córki więc wy jej nie zobaczycie w święta...
                    Bardzo niedorosła i egoistyczna postawa. Odwrócenie sytuacji i postawienie się na miejscu ojca, babci wiele może pokazać, ale trzeba mieć odrobine empatii.
                    • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:38
                      Tym bardziej, że rodzina ojca zaproponowala, że sami po dziecko przyjadą i autorka wcale nie musi jej wozić. Ale autorce to też nie pasuje bo dziecka nie chce ojcu dać, więc wymysliła powod że dziecko za małe na nocleg. Chce pełnej władzy i kontroli nad corką.
                      • anku1982 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:10
                        Ktoś tu już napisał, że loty z Norwegii drogie nie są. Gdyby panu-tacie zależało, co miesiąc jeździłby na weekend aby odwiedzić córkę, a nie 3 razy w roku (JAK MU PASUJE). Czy musi się widzieć z rzadko widzianą córką akurat w święta, dlaczego babcia ŻĄDA! dziecka, sama postawa bezkompromisowa jest tutaj zupełnie nie na miejscu. Ojciec może spotkać się z dzieckiem również trochę później - w styczniu np. ale nie, bo on na Święta zjeżdża i musi być jak JEMU pasuje. Ciekawe czy bierze jeszcze pod uwagę jak jego córka reaguje na tatusia od święta? Czy z wielką chęcią pojechałaby do babuni np. na 2 dni? A może ta jej chęć i przywiązanie do matki jest tak duże że matka nie chce akurat w święta dziecka tam puszczać, wybacz ale 3,5 letnie dziecko ma prawo przeżywać nocną nieobecność matki - która zajmuje się nią na co dzień. Gdyby ojciec był bardziej obecny w życiu córki, to pewnie autorka nie miałaby kłopotu PODZIELIĆ tych świąt, bo byłaby pewna że córa dobrze się tam czuje i jest to dla niej mile spędzony czas.
                        • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:16
                          Nie wiem jakie są loty z Norwegii, nie wiem ile pan wydaje na alimenty i utrzymanie. tego nie wiem. Wiem jednak, że jak już jest w Polsce i może zobaczyć się z córką, a jest niezłym eksem ( która może liczyć na finansową pomoc byłego?) to ja bym dała córkę. Nie ze względu na niego, ale na dziecko włąsnie. Ona nocował już u niego więc nie ma z tym problemu. Wiem jak działa opustka, gdy dziecko nie ma korzeni, nie zna biologicznego ojca. O tym mogą powiedzieć ludzie zajmujący się przysposobionymi dziećmi. To po prostu bardzo okalecza dziecko.. Jak mówię: jakby pan sobie zapewnił te kontakty przez sąd to mogło by to być bardziej męczące dla matki. Na pewno dostalby przynajmniej co drugie święta lub ich połowę.
                          • triss_merigold6 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:24
                            Przecież dziecko ojca biologicznego zna, słabo ale zna więc nie ma problemu braku korzeni. Poznałoby lepiej, gdyby pan się postarał.
                            Zeszłas się z jakimś dzieciatym gościem, że nagle wchodzisz w buty obrończyń praw ojca, czy jak?
          • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 19:07
            W Polsce nadal mamy bezrobocie, a w niektórych zawodach praca jest albo na czarno, albo za grosze więc ten wyjazd może nie być trak postrzegany przez sąd jak ty go opisałaś.Pan wyjechał za pieniędzmi i utrzymuje dziecko. Jako ojciec ma prawo je widywać. Ono jest małe więc rozsądnie nie zabiera go na wakacje, ferie i dłuższe pobyty u siebiue, a chce tylko zobaczyć je w święta. Nie mieści mi sie w głowie, jak można mu tego odmówić.
            Gdyby sytuacja była odwrotna i to autorka wyjechała za granicę za drugim mężem i bywała w Polsce 3 razy do roku , to tez uważalibyście, że dziecko może widywać się z ojcem tylko tak rzadko? i jej winą była by emigracja? Też padło by tu: co to za matka, że wyjechała i pozbawiła dziecko ojca? Nie wydaje mi się. A czasy są takie że ludzie emigrują i trzeba rozumieć konsekwencje braku rodzica w życiu dziecka. Ojczym, nawet najukochańszy, nie zastąpi tej wyrwy jaką ma dziecko bez kontaktu z biologicznym rodzicem.
            • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:06
              > W Polsce nadal mamy bezrobocie, a w niektórych zawodach praca jest albo na czar
              > no, albo za grosze więc ten wyjazd może nie być trak postrzegany przez sąd jak
              > ty go opisałaś.Pan wyjechał za pieniędzmi i utrzymuje dziecko.

              Mayenna, ojciec który kocha dziecko na pewno nie wyjedzie do innego kraju - bo co to za kochanie jak dziecko sie widzi kilka razy w roku. Milosc to nie slowa a czyny, serio.
              • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:09
                Za kilka lat może weźmie córkę do siebie na stałe. Jak najbardziej to możliwe. A wtedy autorka będzie widywać dziecko kilka razy do roku.
                • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:11
                  przy tak bliskim kontakcie jaki teraz ma z córką jest to poważnie wątpliwe
                  • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:22
                    Bynajmniej. Czasy się zmieniają już nie tylko matki mają władzę nad dzieckiem. A jak ojciec ureguluje sądownie kontakty to tylko jemu to na korzyść wyjdzie bo dostanie dziecko co najmniej na pół świąt, pół ferii, pół wakacji bez nadzoru matki i spokojnie będzie mógł sobie z córka więzi tworzyc.
                    • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:25
                      dydaki napisała:

                      > A jak ojciec ureguluje sądownie kontakty to tylko jemu to na korzyść wyjdzie
                      > bo dostanie dziecko co najmniej na pół świąt, pół ferii, pół wakacji bez nadzoru matki i
                      > spokojnie będzie mógł sobie z córka więzi tworzyc.

                      Pod warunkiem, że zechce wypełnić swoją część. Pytanie, co mu to do tej pory utrudniało. Bo jak na razie, to autorka wątku jedynie "utrudnia" wyjazd córki na całe święta.
                      • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:33
                        babcia i macocha w ogóle nie zostały zaproszone. Ja wiem że teściowej za próg sie nie wpuszcza, ale każda z nas będżie teściowa.Babcia tez ma prawo do zobaczenia wnuczki...
                        • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:36
                          zjadło mi o tym jak to będzie wyglądało: w domu ojczym roczniak, noworodek i jeszcze jedno dziecko. Do tego możliwe że jeszcze jeden ojciec starszego dziecka.. Ja sobie nie wyobrażam nawet zabawy z dzieckiem w takich warunkach...
                          • czerwczyna90 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:40
                            A nie, akurat ojciec najstarszego dziecka ma z nim bardzo rzadki kontakt; w wakacje się spotkaliśmy przypadkiem i to chyba wszystko w tym roku. Jak się ożenił, to jeszcze chwilę się starał, ale teraz ma nową rodzinę i ogranicza się do płacenia alimentów i lajkowania zdjęć na Facebooku ;). Ale też wiem, że w razie czego na pewno by pomógł. Inna rzecz, że córki traktują mojego męża jak ojca, są na tyle małe, że to dla nich naturalne, mówią mu też "tata".
                            • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:51
                              Skoro syn ma kiepski kontakt z ojcem biologicznym, to tylko cieszyć się trzeba, że ten kolejny jednak to dziecko chce i akceptuje, że jego rodzinie zalezy na kontakcie z wnuczką.
                              A wygląda na to, że najchętniej widziałabyś aby te kontakty były jak u tego co zapomniał i tylko kasę przelewa na alimenty...


                              • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 21:23
                                > A wygląda na to, że najchętniej widziałabyś aby te kontakty były jak u tego co
                                > zapomniał i tylko kasę przelewa na alimenty...


                                gdzie Ty to wyczytałaś ????
                                • basiastel Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 28.11.15, 00:19
                                  Ona w ogóle nie czyta. Przecież dziewczyna90 jasno napisała, że o córki chodzi, a ta wyskakuje z jakimś synem.
                        • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 22:05
                          mayenna napisała:

                          > babcia i macocha w ogóle nie zostały zaproszone.

                          Czyżby?
                          Babcia pewnie zostałaby zaproszona, ale od razu zostało napisane, że to za długa podróż dla niej. Ale sugestie, żebyś przeczytała posty autorki choć raz i choć raz uważnie, można sobie wsadzić w buty :/.
                          A macocha naprawdę nie musi być gościem... może, ale nie musi.
              • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:19
                Wiesz, to może przyjedź do mnie i opowiesz o tym moim sąsiadkom. Co druga ma męża za granica bo w Polsce nie zarobiliby na życie i te mieszkania co mają w kredytach. Zobaczymy co powiedza jak im uświadomisz, że mężowie nie kochają ani ich, ani dzieci. Poważnie.. Nie znasz realiów poza wielkim miastem.
                • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 21:16
                  ktoś kto wybiera taki sposób życia, poza domem, bez zaangażowania w sprawy rodziny....podświadomie ma w tym korzyść, wiele rozwodów jest właśnie z powodu takich decyzji, że ja pojadę tam, bo kasa, bo spłacam kredyt itp
                  realia w Polsce są takie, że jak ktoś chce to znajdzie prace w Polsce i będzie z rodziną częściej niż 3 razy w roku
                • vi_san Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.12.15, 22:29
                  Ba, ja znam całkiem sporo rodzin, które tak żyją i są z wielkich miast! Z Warszawy, Trójmiasta, Krakowa... Różnie się w życiu układa i różne bywają okoliczności. Fakt, że ojciec wyjechał za granicę - nijak nie świadczy o jego "zaniedbywaniu", nie kochaniu czy czym tam jeszcze. I tak, znam ludzi, którzy ciężko zapieprzają za granicą, w domu są co kwartał i mimo to nie podjęłabym się oceny, że "nie kochają" swoich bliskich pozostawionych w kraju. No, ale Anoraak, oczywiście, natychmiast i bez problemów znalazła by im pracę w Polsce, za [oczywiście] kasę umożliwiającą zapłacenie alimentów i godne życie...
        • basiastel Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 21:25
          To wożenie dziecka za granicę, by tatuś mógł je zobaczyć, to jakaś okropna bzdura. Tatuś powinien realizować swoje kontakty z dzieckiem, ale nie kosztem byłej żony i nic nie wskazuje, że ktoś mu te kontakty ogranicza.
          • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 06:56
            Ależ pań właśnie podjęła decyzję że dziecka do taty na święta nie zawiezie. To jest ograniczanie kontaktów.
            • basiastel Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 08:56
              Oczekujesz, że matka 2 malutkich dzieci i w ciąży z trzecim dostarczy dzieciaczka tatusiowi? I nie rozumiesz, że ona też ma prawo spędzić święta z córeczką? Rok temu dziecko zawiozła. Kontakty ojca z dzieckiem nie odbywają się na zasadzie jego widzimisię i żądań. Tatuś został zaproszony.
              • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:23
                ASkurat ta matka dość niefrasobliwie traktuje związki i macierzyństwo. Urodzenie trójki dzieci z dwóch, trzech ojców w ciągu 4 lat to faktycznie może skomplikować życie, ale co zawiniło dziecko i jego ojciec, że nie mogą się przez decyzje życiowe pani spotkać w święta?
              • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:26
                Wiesz, ja nie wiem, ale jak się na wigilii pojawią wszyscy ojcowie dzieci i do tego ten noworodek to chyba za bardzo nie da się z dzieckiem więzi zbudować. Babcia zaś zaproszona nie została więc jej to tylko zdjęcie dziecka pozostaje pooglądać. Rozumiem, ze jak zastaniesz babcią to dla ciebie nie będzie to sprawiało żadnej różnicy: wnuczka na święta w naturze, czy jej zdjęcie?
                I ja rozumiem że całe święta to może być dla matki za dużo, ale jeden dzień z noclegiem to już chyba można ojcu dać...?
              • vi_san Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.12.15, 22:32
                Z tym, że w pierwszym poście wyraźnie autorka napisała "przyjedzie po nią ktoś z tamtej rodziny i po świętach ją odwiezie". Czyli położnica nic nie musi organizować, tylko spakować rzeczy dziecka i tyle. Ale ona NIE CHCE, bo ma widzimisię.
            • z_pokladu_idy Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 10:47
              Ograniczenie byłoby, gdyby kategorycznie zabroniła ojcu zobaczenia się z dzieckiem. A ona zaprosiła go do siebie, do rodzinnego domu swojego i malej, czyli w miejscu, gdzie dziecko czuje się bezpiecznie i komfortowo.
              Nie widzę powodu, żeby zdrowy facet bez żadnych zobowiązań nie mógł się przejechać do niej tym razem, skoro i tak już przyjeżdża do Polski, a jego była żona jest w tym momencie dość obciążona. Pomysł, żeby nowy partner woził dziecko za granicę do taty też jest absurdalny, bo to nie jemu powinno najbardziej zależeć na tych kontaktach. To sprawa między rodzicami.
              Nie zwalniajmy faceta z jakiegokolwiek wysiłku, skoro to on podjął decyzję o emigracji. Gdy się przeniósł do Australii, też by matka miała wsiadać w samolot i za nim gonić?
            • anku1982 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:40
              Matka dziecka podjęła taką decyzję (słuszną zresztą), ponieważ znajduje się w wyjątkowym momencie życia, przed świętami urodzi dziecko, Ty też w połogu jeździłaś na każde zawołanie członków rodziny? Czy może to Ciebie odwiedzano? Czas przyjścia na świat dziecka jest wyjątkowym czasem i rządzi się swoimi prawami, również w kwestii obecności starszego rodzeństwa, bezpieczeństwa. Zaproszenie ojca dziecka na Święta jest BARDZO DOBRYM posunięciem, jeśli ojciec dziecka chce się spotykać z dzieckiem WYŁĄCZNIE na swoim terenie BO TAK, nie rozumiejąc argumentów matki, to słabo u niego z myśleniem.
              • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 13:51
                Ojciec dziecka ma prawo widzieć się z dzieckiem. Nie ma żadnej potrzeby, żeby matka dziecka też się do ojca pchała z wizytą. Wystarczy, że pozwoli ojcu przyjechać po JEGO DZIECKO.
                • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:03
                  dydaki napisała:

                  > Wystarczy, że pozwoli ojcu przyjechać po JEGO DZIECKO.

                  Jak się jaśniepan 3 razy w roku raczy wybrać z wizytą, to stawajcie na baczność i dostosowujcie wszyscy?
                  Jak ktoś tu napisał - Norwegia to nie koniec świata i naprawdę nie jest trudno wybrać się częściej niż 3 razy na rok. Skoro jest się takim kochającym ojcem, prawda...
                  • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:05
                    Dobrze , że nie będziesz mieć dzieci. Ale swoje problemy z zaburzonym postrzeganiem rodzicielstwa lecz gdzie indziej.
                    • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:12
                      dydaki napisała:

                      > Dobrze , że nie będziesz mieć dzieci. Ale swoje problemy z zaburzonym postrzeganiem
                      > rodzicielstwa lecz gdzie indziej.

                      A cóż one mają tu do rzeczy?
                      Że uważam, że jak tato kocha dziecko, to powinien bardziej starać się z nim spotykać, niż tylko kazać innym dopasowywać się do siebie, jak raz na ruski rok pojawi się w okolicy?
                      • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:17
                        Ojciec stara się ustalić spotkanie z dzieckiem jak widać z dużym wyprzedzeniem. To matka tę możliwośc ogranicza i kombinuje jak mu dziecka nie dać. Ojciec z dzieckiem chce się widywać regularnie, zawsze jak w polsce jest, z tego co widać. Co ty wiesz o "staraniu się taty"? Na swoim przykładzie oceniasz?

                        • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:22
                          regularnie :))) kolejny zart :)) zawsze jak jest w Polsce, czyli 3 razy w roku.
                          nie no...ojciec roku, medal mu dac, bo z duzym wyprzedzeniem i regularnie spotka sie z dzieckiem 3-4 razy w roku :)))
                          • dydaki Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:23
                            a w międzyczasie mamusia kombinuje jak mu jeszcze bardziej możliwośc spotkań z dzieckiem ograniczyć.
                            • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:26
                              Kobieto, opanuj się, facet który 3-4 razy w roku widzi swoje dziecko....moim zdaniem nie jest nawet ojcem, chyba ze formalnym. to, że przyjeżdża na święta nie oznacza od razu, że świat stanie w miejscu bo ON tu jest :)
                              Osobiście ja bym próbowała się dogadać, ale tylko i wyłącznie jeżeli ojciec wykazałby wolę do kompromisów i nie straszył mnie sądem czy policją.
                              • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:29
                                anoraak napisała:

                                > Kobieto, opanuj się, facet który 3-4 razy w roku widzi swoje dziecko....

                                No właśnie! A ta podstępnie, wiedząc, że ojciec zawsze jest w święta, specjalnie zaszła se w ciążę z terminem porodu na BN, żeby mu utrudniać spotkania! Taka przebiegła...
                                • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:05
                                  Może nie przebiegła, ale wysoce nieodpowiedzialna... Drugi partner w przeciągu 3 lat i trzecie (?) dziecko? Poród nie zwalnia z odpowiedzialności z opieki nad posiadanym potomstwem.
                                  Problem w tym, że poród nie ma nic do rzeczy. Pani sobie wymyśliła wizje bożego narodzenia z dzieciaczkami w gronie ścisłej nowiutkiej rodziny i stary ojciec i jego rodzina nie pasują do tej wizji. Jak mówię: czas dorosnąć do rodziny patchworkowej bo problemy z dziećmi to dopiero si eu tej pani zaczną, jak dzieci podrosną....
                                  • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:08
                                    mayenna napisała:

                                    > Pani sobie wymyśliła wizje bożego narodzenia z dzieciaczkami w gronie ścisłej nowiutkiej rodziny

                                    Ale to chyba nie jest jakaś wybitnie nietypowa i odosobniona wizja...? Ile osób spędza BN (lub raczej pragnie czy planuje je spędzić) z dala od najbliższych, rodziny?
                                    • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:13
                                      Ojciec i babcia to też jest najbliższa rodzina jej córki. Partnerka ojca, podobnie jak jej partner to też są bliskie dziecku osoby i dorosnąć trzeba do kompromisów, skoro się sobie zafundowało tak skomplikowaną sytuację rodzinną. Dla dobra dziecka, które ma prawo do obojga rodziców.
                                      • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:17
                                        mayenna napisała:

                                        > dorosnąć trzeba do kompromisów

                                        No i mi się wydaje, że kompromisem jest zaproszenie ojca na obiad w święta.
                                        A nie jest nim dostosowanie się w pełni do żądań babci.
                                        • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:23
                                          Przyjęłaby zaproszenie gdyby ktoś o osobie, która kochasz pisał: ta kobieta?
                                          A babcia tez ma prawo do kontaktów z wnuczką. Sądownie też można to ustalić. To jest najbliższa rodzina.
                                          Ale rozumiem, że ty uważasz, ze twoja matka nie jest ważna w życiu twoich dzieci. Jednak to nie jest normą.
                                          • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:33
                                            mayenna napisała:

                                            > Ale rozumiem, że ty uważasz, ze twoja matka nie jest ważna w życiu twoich dzieci.

                                            Źle rozumiesz. Uważam, że dziadkowie także są ważni, ale jednak jest hierarchia ważności, w której dziadkowie nie są na pierwszym miejscu. Choć na "podium", zapewne.
                                          • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:38
                                            pewnie, że bym przyjęła zaproszenie, dla dobra dziecka właśnie
                                            wymagasz wiele od matki, a prawie nic od ojca i ciągle straszysz uregulowaniem kontaktów
                                            dobra wola musi być z dwóch stron, a nie że matka ma się podporządkować, bo pojawił się ojciec
                                            • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:49
                                              Ja wiem, że w rodzinie gdzie tych ojców jest trzech to trudno się nad nimi rozczulac, ale pan ma i tak sporo cierpliwości do tej pani. Jakby mi odmówiła kontaktu z dzieckiem na święta i nie chciała go davć to następnego dnia miałaby wniosek o opiekę naprzemienną. Nie wiem jakby mamusia zniosła półroczne rozstania z dzieckiem....

                                              A na spokojnie : oczekiwania ojca względem kontaktów z dzieckiem sa naprawdę minimalne. Każdy sąd mu to przyzna. Pani ma i tak spokój bo ojciec się jej podporządkował i płaci jedynie alimenty, a o spotkania z dzieckiem grzecznie prosi.
                                              • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:53
                                                mayenna napisała:

                                                > A na spokojnie : oczekiwania ojca względem kontaktów z dzieckiem sa naprawdę minimalne.

                                                NO WŁAŚNIE!
                                                Na moje oko, to one są ZBYT minimalne, jeśli brać pod uwagę dobro dziecka.
                                                • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:00
                                                  ola_dom napisała:

                                                  > mayenna napisała:
                                                  >
                                                  > > A na spokojnie : oczekiwania ojca względem kontaktów z dzieckiem sa napra
                                                  > wdę minimalne.
                                                  >
                                                  > NO WŁAŚNIE!
                                                  > Na moje oko, to one są ZBYT minimalne, jeśli brać pod uwagę dobro dziecka.

                                                  Możliwe, że na więcej mamusia się nie zgadza. Bo ona przecież nie wyobraża sobie bycia bez dziecka.
                                                  >
                                                  • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:09
                                                    przeczytaj uważnie jeszcze raz co napisała autorka (notabene to troll ale mniejsza o to)
                                                    dziecko spędziło już poza domem zdaje się tydzień bez matki, więc Twoje "wizje" są oderwane od rzeczywistości. do tego zero refleksji, że ojciec jest po prostu pseudo ojcem, wpada 4 razy do roku i rządzi :) wszystko ma być jak sobie zaplanował, bo po świętach biedaczek jedzie na narty z partnerką więc basta chce mieć dziecko teraz i już, bo mam prawo.
                                                    matka, ma cichutko bez szemrania się dostosować i być wdzięczna za to, że ojciec chce widzieć dziecko
                                                  • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:18
                                                    A pani gdzieś napisała, że proponowała ojcu aby zamiast na święta zabrał dziecko po świętach na tydzień? Może wziąłby mała z macochą na narty.
                                                    Nie doczytałam aby pani zaproponowała mu cokolwiek w zamian za pozbawienie go możliwości spędzenia z dzieckiem czasu, nie pod nadzorem mamusi i w jej niezbyt przyjaznym domu.
                                                  • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:20
                                                    a czemu ona ma to mu proponować ? co on jest jakiś upośledzony że sam nie umie wyjść z propozycją ? czemu to ona ona ona powinna, a on nic nie musi bo jest / pojawił się w Polsce więc wszystko trzeba dostosować pod niego ?
                                                  • anku1982 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:25
                                                    dajcie spokój... co wy gadacie, naprawdę wyobrażacie sobie że taki ojciec CHCIAŁBY na wakacje zimowe na które jedzie z partnerką zabrać jeszcze dziecko, którym się trzeba zajmować, nie pojeździłby ani na nartach, nie poszedłby na masaż i do spa - dziecko by tylko przeszkadzało...WYBAŁUSZYŁBY TYLKO GAŁY i nie rozumiał zupełnie o czym matka dziecka mówi...
                                                  • czerwczyna90 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:34
                                                    Gdyby chciał, to by mógł.
                                                  • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:41
                                                    czerwczyna90 napisała:

                                                    > Gdyby chciał, to by mógł.
                                                    Tego nie wiesz bo nie jesteś m
                                                    nim. Wiesz, tylko co ty byś ewentualnie mogła, a i to napewno dopiero wtedy, gdy się o tym przekonasz w praktyce.
                                                  • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:50
                                                    mayenna napisała:

                                                    > Tego nie wiesz bo nie jesteś nim.

                                                    matkolitości...!!! No chyba wie, czy mu ogranicza kontakty, czy nie??? Bo przecież właśnie to jej nieustannie próbujesz (nie Ty jedna) zarzucać. Więc odpowiedź jest na TO pytanie. A nie na pytanie o wszelakie możliwości ojca w tym względzie.
                                                  • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 17:01
                                                    Ogranicza, skoro nie potrafi sie porozumieć nad umożliwieniem spotkania dziecka z rodziną ojca w święta. Mnie zwyczajnie było by żal psuć tak dobry układ. Eks, który pożycza pieniądze byłej żonie to naprawdę skarb:) Babcia, zaangażowana we wnuczkę, która może pomóc... Marzenie po prostu.
                                                  • triss_merigold6 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 17:27
                                                    Babcia, która może pomóc i widuje wnuczkę 3x w roku, mimo mieszkania w stosunkowo niewielkiej odległości? Wolne żarty.
                                                  • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:25
                                                    anoraak napisała:

                                                    > przeczytaj uważnie jeszcze raz co napisała autorka

                                                    E tam, w to nie wierzę, ja mam już zawroty głowy od tego kręcenia się w kółko wokół tego samego wciąż i wciąż...
                                          • basiastel Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 28.11.15, 00:27
                                            Co złego widzisz w określeniu "ta kobieta" ? I co wstrzymuje babcię od odwiedzin wnuczki - to nie jest duża odległość.
                                  • mamba30 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:25
                                    Mnie tam wyszło, że to co najmniej 4 dziecko i trzeci tatuś. Przecież autorka napisała, że Krysia ma jeszcze starsze rodzeństwo i że to skomplikowane... Skoro jest starsze i tata Krysi nie czuje potrzeby widywania się z nim/nimi, to znaczy, że był jeszcze inny tatuś...
                                    • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:34
                                      tak tak, to jest najważniejsze w tej sprawie....
                                      • mamba30 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 15:39
                                        najważniejsze pewnie nie jest, tylko tak się zastanawiam, jak się ma psychika dzieci do tego, że co rok to prorok, tfu... inny partner... a przecież święta bez mamusi to taka trauma dla dziecka...
                            • ola_dom Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 14:27
                              dydaki napisała:

                              > a w międzyczasie mamusia kombinuje jak mu jeszcze bardziej możliwośc spotkań z
                              > dzieckiem ograniczyć.

                              A tatuś nawet nie chce się postarać dać jej więcej pola do popisu i próbować spotkać się z dzieckiem częściej.
    • izabelski Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 25.11.15, 20:35
      To ze ojciec dziecka przyjezdza tylko 3 razy do roku tojest jego problem a nie twoj.
      Jak juz tu bedzie to niech wynajmie samochod i przyjedzie po corke albo na ten obiad na ktory go zaprosilas.

      Znam ojcow ktorzy co miesiac jezdza do dzieci w odwiedziny. Ida na to ich cale oszczednosci.
      W tym wypadku jest to wybor ojca ze wyjechal daleko wiec konsekwencje powinien ponosic on a nie dziecko lub wasza rodzina.
    • tonik777 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 26.11.15, 14:58
      > Święta bez mamy to dla niej więcej stresu niż radości
      Tylko to się liczy.
    • ola_dom A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 13:53
      Czy ono jest tu najmniej ważne?
      Bo mam wrażenie, że uczestniczki dyskusji przede wszystkim przeciągają linę między matką a jej byłym mężem. Kto co powinien, a czego nie powinien i czyja racja jest tu bardziejsza.
      Ale może po prostu zapytać córki, gdzie chciałaby być w te Święta?
      Choć dla niektórych tutaj, jak mi się wydaje, nie ma to większego znaczenia. Najważniejsza jest jakaś dziwnie pojmowana hiperpoprawność.
      • dydaki Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 13:57
        A ty ile miałaś lat jak zrozumiałaś że spędzanie świąt z mamusią to nie jest jedyne słuszne rozwiązanie?
        • anoraak Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 14:09
          no właśnie - zdanie dziecka nie jest ważne, liczą się prawa ojca i to ojca od siedmiu boleści, który woli pracować za granicą niż spędzać z córką czas :)
          • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:10
            Tu nie chodzi ani o prawo ojca, co też jest jednak ważne, ale o to co jest dobre dla dziecka. W dłuższej perspektywie to dla tej dziewczynki korzystniejsze jest budowanie więż z rodziną ojca biologicznego niz zaprzestanie kontaktów. Mądra matka wykorzysta każda okazję aby tę więż podtrzymać.To jest Boże Narodzenie i jako szczególny czas, należy uwzględnic też prawo ojca do bycia w tym momencie z dzieckiem.
            • asia_i_p Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:15
              Dlatego matka zaprosiła ojca do siebie. W ten sposób kontakt jest, a dziecko nie jest do niczego zmuszane.
              • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:20
                asia_i_p napisała:

                > Dlatego matka zaprosiła ojca do siebie. W ten sposób kontakt jest, a dziecko ni
                > e jest do niczego zmuszane.
                Dziecko bywało u ojca. Tam jest też reszta rodziny: babcia, macocha. Co z nimi? Autorka pisze, że jest wola po tamtej stronie aby dziecko zabrać i odwieżć do domu po świętach. To ona nie chce takiego rozwiązania bo jej będzie zle. I to jest skrajny egoizm bo wizja mamusi zaważy na dobru dziecka.Zapomniała pani, że córka nie jest jej własnością. Podział czasu w święta powinien być normą w rodzinie patchworkowej. Dorosłośc polega na rozumieniu konsekwencji sytuacji, która się stworzyło.
                • triss_merigold6 Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 17:30
                  Ale tu tego podziału nie ma, bo nie ma jasnych ustaleń sądowych. Co oznacza, że pan były mąż może w tej chwili autorce wątku skoczyć.

                  Machocha widywana sporadycznie jako część rodziny? Błagam, bez żartów. Ta akurat osoba jest kompletnie nieistotna w wyliczance.

                  Jeśli ojciec chce dziecko widywać, to niech widuje częściej niż kilka razy w roku, nie ma obowiązku pracy poza granicami kraju, nie ma również obowiązku wyprowadzania się do innej miejscowości.
                • asia_i_p Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 28.11.15, 01:03
                  Nie - będzie jej źle, tylko będzie się martwiła o córkę. I całkiem słusznie, bo jeśli to będzie świeżo po porodzie, to dziecko poczuje się odesłane, bo pojawiło się nowe dziecko. To nie jest dobry moment na dłuższe wyjazdy bez matki.
            • anoraak Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:40
              sorry ale dla mnie taki ojciec (nawet nie weekendowy) - nie ma zbyt wielu praw
              a na budowanie więzi z dzieckiem miał czas, tylko nie skorzystał. jeżeli teraz chce tą więź odbudować (bo wyjeżdżając zagranice dziecko porzucił) - to musi to się odbywać na zasadach kompromisu a nie bo ja tak chcę.
              • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:55
                To jaki kompromis tu widzisz? Co pani proponuje jako rozwiązanie kompromisowe?
                • anoraak Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 16:06
                  a to Pani ma proponować kompromisy ? chyba nie zrozumiałaś kompletnie
                  świat z Twojej perspektywy to tylko prawa ojca ? matka nie ma żadnych ?
                  • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 16:11
                    Anorak, oboje mają prawa. Pani swoje prawa realizuje na bieżąco. Co więcej: decyduje o tym, kiedy ojciec zobaczy dziecko i w jakiej formie.
                    Do rozwodu trzeba dorosnąć, szczególnie jak się ma dzieci. Fajnie Vilez o tym napisała.
                    • anoraak Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 16:15
                      myślisz się, matka ma tylko obowiązki - tak odbieram to co piszesz
                      a ojciec nie wnosząc prawie nic w życie swojego dziecka - ma tylko prawa

                      • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 16:24
                        Mylisz się. Stała opieka nad dzieckiem to raczej przywilej, a obowiązek ojca to płacenie alimentów. Pan pewnie to dziecko utrzymuje materialnie, a pani daje opiekę. Odmawianie mu spotkania z dzieckiem jest zabraniem mu przywileju.
                        • triss_merigold6 Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 17:31
                          Przecież nikt mu nie odmawia, nie musi tylko centralnie w wigilię.

                          Obowiązkiem ojca jest również dbanie o kontakty i wywiązywanie się z obowiązków opiekuńczo-wychowawczych, skoro tego nie robi ze względu na mieszkanie za granicą, to niech przynajmniej płaci, łaski nie robi.
                        • izabelski Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 17:37
                          To ty sie mylisz.
                          Matka przede wszystkim ma obowiazek zapewnic dziecku stabilna rodzine.
                          Jej nowy partner nie widzi zadnego problemu z odwiedzinami ojca pasierbicy co pokazuje, ze jest rozsadnym czlowiekiem.

                          przywileje w wychowaniu dziecka sa wtedy jak sie na nie zapracuje, placenie alimentow to obowiazek
                          ojczym tez utrzymuje pasierbice, o czym nie wspominasz, bo przeciwz mala mieszka z nim i swoim mlodszym rodzenstwem

                          takie komentarze o "przywileju" bycia matka to mi pachna pozytywizmem i lekturami szkolnymi

                          do komentowania na temat cudzych dzieci i sytuacji rodzinnych tez trzeba dorosnac a nie strzelac frazesami z lektur szkolnych
                          • vilez Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 23:17
                            Ale matka widzi problem. W partnerce eksa.

                            Twój komentarz wieje mi kompletnym odstrzałem od reala.
                            Do komentowania na temat...trzeba dorosnąć, jak słusznie zauważyłeś. Zastosuje teraz do siebie. Co to za ton?

                            Mayenna pisze najrozsądniej w tym wątku.
                            • izabelski Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 28.11.15, 01:19
                              Letes agree to disagree.
        • ola_dom Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 14:14
          dydaki napisała:

          > A ty ile miałaś lat jak zrozumiałaś że spędzanie świąt z mamusią to nie jest jedyne słuszne rozwiązanie?

          No właśnie mnie nikt nie pytał o zdanie.
          • dydaki Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 14:19
            Sama nie raz pisałaś, że do późnej dorosłości uważałaś to co mama wymagała i nie myślałaś nawet że mogłabyś mieć inne zdanie. W tym przypadku jak autorka nakładzie malemu dziecku do głowy, że bez nadzoru mamy jej się krzywda dzieje a mama przeżywa spazmy - to dziecko zapytane będzie mówić to co matka oczekuje.
            • ola_dom Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 14:33
              dydaki napisała:

              > Sama nie raz pisałaś, że do późnej dorosłości uważałaś to co mama wymagała i nie myślałaś
              > nawet że mogłabyś mieć inne zdanie.

              Mam wielką nadzieję, że byłam rzadkim wyjątkiem i że większość dzieci jest jednak inna. Co zresztą regularnie się potwierdza, jak czytam i słucham o dzieciach. A córka autorki ma jednak o wiele bogatsze doświadczenia "życiowe" niż ja - kolejny ojczym, kilkoro rodzeństwa. Dość trudno porównywać jej sytuację z moją, jednak.
      • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:06
        Rozumiem, że trzylatke zapytasz czy chce iśc do przedszkola i zrozumiesz jak powie, że bez mamusi to ona nie chce?
        • ola_dom Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:10
          mayenna napisała:

          > Rozumiem, że trzylatke zapytasz czy chce iśc do przedszkola i zrozumiesz jak powie, że bez
          > mamusi to ona nie chce?

          Czy mam rozumieć, że obie sytuacje traktujesz równorzędnie? I że wyjazd do babci i taty na święta ma być OBOWIĄZKIEM dla dziecka?
          Teraz rozumiem całą tę przewalankę w tym wątku...
          • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:31
            Przedszkole nie jest obowiązkowe:)
            Sytuacja jest analogiczna: dla dobra dziecka trzeba je odpowiednio przygotować.Bo dziecko nie ma problemu z pobytem u ojca. To mamusia sobie nie radzi emocjonalnie z sytuacją jaką sobie stworzyła.
            • ola_dom Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:37
              mayenna napisała:

              > Przedszkole nie jest obowiązkowe:)

              Serio?
              A święta są?

              Nie wiemy, czy autorka nastawia dziecko przeciwko ojcu i jego rodzinie. Jej pierwszy post mówi coś dokładnie odwrotnego. Oczywiście nie wiemy, jak jest naprawdę, ale możemy opierać się tylko na tym, co napisała - a z tego, co napisała, to zależy jej na kontakcie córki z babcią i JAK TYLKO MOŻE, stara się tę relację pielęgnować.
              Wiemy też, że ojciec niezbyt często zjawia się w Polsce, a powiedzmy sobie szczerze - droga z Norwegii i z powrotem w obecnych czasach nie jest ani długa ani zbyt kosztowna.
              • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:45
                Ola, skoro święta nie sa obowiązkowe to mamusia nie musi dziecka mieć przy sobie w tej chwili. Po porodzie sobie odpocznie od opieki nad dzieckiem i spokojnie poświęci się najmłodszemu.... A mała pobędzie z ojcem i jego rodziną. Czego nie ma na co dzień.

                • ola_dom Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:50
                  mayenna napisała:

                  > Ola, skoro święta nie sa obowiązkowe to mamusia nie musi dziecka mieć przy sobie w tej chwili.

                  Ale babcia i tato muszą - bo tak chcą?
                  :)
                  • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 15:58
                    Nie dlatego że chcą, ale dlatego, że tylko w tym terminie moga je mieć w miarę bez problemu dla pani. Jakby jej przyszło dziecko wozić choćby dwa razy do roku do ojca za granice to pewnie też było by żle.
                    Jak masz 4 5 kontaktów rocznie to wypadnięcie jednego robi ci róznicę. Jak masz dziecko przez 360 dni w roku to dwa dni nie są duża róznica.
                    • ola_dom Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 16:22
                      mayenna napisała:

                      > Jak masz 4 5 kontaktów rocznie to wypadnięcie jednego robi ci róznicę.

                      Po raz milionpińcetny spytam - retorycznie już tylko - dlaczego ma tylko 4-5 kontaktów rocznie?
                      • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 16:38
                        Bo mieszka i pracuje za granicą.
                        Jesteś rozwódką? Bo chyba nie rozumiesz jak działa opieka po rozwodzie. Szczególnie jak nie było sądowych ustaleń.
                        Znajoma wyprowadziła się z dziećmi z rodzinnego miasta na drugi koniec Polski. Przy ustalaniu kontaktów to ona musiała zawozić dzieci do ojca co drugi weekend, a on odwozić. Jakby tutaj były ustalone kontakty, to pani byłaby, jako głowny opiekun dziecka, odpowiedzialna za ich realizację. czyli za dostarczenie dziecka do ojca i pozostawienie go tam na określony czas. Sąd zwykle ustala po połowie: czyli jak ojciec przyjeżdża to matka odbiera dzieci. Chyba ze się dogadają i ustalą między sobą. Standardowo to wygląda: dwa razy w miesiącu weekend,poóowa wakacji, ferii i co drugie święta naprzemiennie. Gdyby pani przyszło teraz wozić dziecko za granicę..
                        Moim zdaniem wygodniej jest zapewnić te kontakty 4-5 razy do roku jak ojciec jest w Polsce. I można decydować: dam dziecko na święta albo nie dam...A jakby są dustalił to już tak dowolnie by nie było.
                        • triss_merigold6 Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 17:34
                          O patrz, ja wiem jak funkcjonuje opieka po rozwodzie. Tu wyprowadził się pan więc on powinien jeździć.
                          Bzdury opowiadasz, że pani jako główny opiekun jest odpowiedzialna za kontakty. Pokaż mi podstawę prawną i definicję głównego opiekuna.
                          . Dziecko może mieć ustalone stałe miejsce zamieszkania przy matce i oboje rodzice mogą miech zachowane pełne prawa rodzicielskie, albo pan może mieć ograniczone lub być ich pozbawiony.
                          • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 18:11
                            Ja ci moge napisać nicki forumek, które miały w orzeczeniu kontaktów ustalenia co do wożenia dzieci do ojca w jedną stronę.
                            Pani chyba by la za granicą - i to ona wróciła do Polski.Ale nie upieram się bo dośc pokręcona ma historię. ciekawe jakie kontakty z ojcem ma to drugie dziecko?
                        • izabelski Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 17:46
                          "Znajoma wyprowadziła się z dziećmi z rodzinnego miasta na drugi koniec Polski. Przy ustalaniu kontaktów to ona musiała zawozić dzieci do ojca co drugi weekend, a on odwozić. "
                          uzywasz tego przykladu i powinnas zrozumiec, ze dlatego matka zawodzi dziecko bo sie przeprowadzila

                          autorka postu nie wyprowadzila sie na drugi koniec kraju
                          jesliby dziecko urodzilo sie i wychowalo w Norwegii a mama wrocila do Polski to pewnie by go wozila tam do Norwegii

                          mieszanie podobnych ale nie identycznych przypadkow nie pomaga w analizie zadnej z zainteresowanych stron
                          • mayenna Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 27.11.15, 18:12
                            Ja chcę tylko powiedzieć, ze lepiej jest polubownie organizować kontakty, bo sądowe ustalenie mogą nie być aż tak wygodne dla pani.
                    • basiastel Re: A czy ktoś pytał dziecka??? 28.11.15, 00:38
                      Co Ty wyskakujesz z tym wożeniem dziecka za granicę? To ojciec musi zadbać o kontakty i związane z tym koszta i logistykę. Pomijam drobny fakt, że ma ku temu lepsze warunki.
                      I co stoi na przeszkodzie, by zabrać córcię na narty?
    • vilez Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:02
      Polska "klasyka" porozwodowa łamane przez "klasykę" polskich rodzinnych świąt.

      Matka nie chce wysłać dziecka do ojca, "bo święta", a w święta - wiadomo.... Wynika z tego, że ojciec rodziną nie jest. Że ważniejsze są święta, niż ojciec czy dziecko (jeśli dziecko chciałoby jechać do ojca w tym czasie).

      Do klasyki porozwodowej zależy także niechęć do widzenia obecnej partnerki eksa. I ogólnie wyssane z palca argumenty za tym, by dziecko zatrzymać przy sobie. Cokolwiek by się nie zdarzyło- jest źle. Przyjadą po dziecko- źle, przyjadą do dziecka- źle.
      Najlepiej, żeby ojciec dziecka zniknął z życia córki, prawda (oprócz alimentów, ma się rozumieć)?

      Autorko,
      czas dorosnąć do ... rozwodu. Do tego, że po rozwodzie drugi rodzic nadal pozostał rodzicem. Że będzie się widywało partnerkę eksa. Że dzieci mają różnych ojców, i będą otrzymywały różne prezenty.

      Babcia ma rację mówiąc, że będzie Ci lżej z noworodkiem, że wyjazd córki Cię odciąży. To znaczy, gdybyś była pogodzona z rozwodem, miała wszystko poukładane, i nie próbowała odgrywać się na eksie, babci i bógwiczymjeszcze, to byś nie widziała problemu. Dziecko równie dobrze może spędzić święta z ojcem, jak i z matką. Zwłaszcza, że Ty jesteś z dzieckiem na co dzień, a ojciec- nie.

      Powinnaś przyzwyczajać dziecko do widzeń z ojcem dłuższych, niż kilka godzin. Zacznij właśnie od tych świąt- masz taką okazję.
      • triss_merigold6 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 17:36
        Geee, trudno, żeby kobieta po rozwodzie chciała ogladać partnerkę eksa, zwłaszcza że ten mieszka i pracuje za granicą. Przepraszam, kolegować się ma z ta panią, czy przyjaźnić? Bez przesady z poufałościami.
        • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 18:04
          Dlaeto też kontakty ojca z dzieckiem się organizuje w ten sposób, ż epakujesz dziecko i dajesz tacie. Sama o tym pisałaś wielokrotnie.
          • triss_merigold6 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 19:43
            Pakujesz i dajesz tacie. Jak najbardziej, ale niekoniecznie w Wigilię i tylko dlatego, że pan akurat tak sobie wydumał.
            • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 19:48
              Triss, oni nie maja ustaleń sądowych a pan nie może w innym terminie. Ostatnio widział dziecko w maju... To chyba wystarczy.
              • triss_merigold6 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:00
                To jego problem, nie jej.
                Pan również może wystąpić do sądu o ustalenie kontaktów, tylko że wymagałoby to od biedulka przestrzegania wskazanych terminów i częstotliwości.
                • vilez Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 22:19
                  Terminy są dla słabych. Takich, którzy nie mają niczego innego. Np. poczucia własnej wartości jako rodzica.
                  Terminy to minimum. Sądziłam, że w kwestii dzieci chodzi o maksimum.
                  • mamameg Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.12.15, 06:47
                    A tutaj maksimum to trzy razy do roku...
            • vilez Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 22:20
              ...ale niekoniecznie w Wigilię

              O, a czemuż nie? Bo nie?
      • asia_i_p Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 28.11.15, 01:06
        A może nie tyle - bo święta, ile - bo rodzina niedawno się powiększyła? Z reguły spotykałam się z sugestiami psychologów, żeby unikać wywożenia starszego dziecka z domu bezpośrednio po pojawieniu się młodszego, żeby nie poczuło się odrzucone.
    • ola_dom "Całe święta"???? 27.11.15, 16:19
      czerwczyna90 napisała:

      > córka ma przyjechać sama na całe święta, konkretnie przyjedzie po nią ktoś z tamtej rodziny i > po świętach ją odwiezie.

      Aż sprawdziłam - babcia życzy sobie wnuczki na CAŁE ŚWIĘTA.
      To ma być ten tzw. "kompromis"????
      Skoro - jak to było tu niejednokrotnie podkreślane - to tylko 120 km., to dlaczego nie można dziewczynki zabrać jednego dnia, a odwieźć drugiego? W dodatku w tym roku jest jeszcze niedziela 27 grudnia, naprawdę nie ma konieczności, żeby dziecko całe święta spędzało poza rodzinnym domem, a jednocześnie można zadowolić pragnienie bliskości babci i ojca.
    • czerwczyna90 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 16:30
      Ale się narobił wątek :(. Nawet nie wiem, na co najpierw odpowiadać. Wydaje mi się, że rozstanie mam przepracowane. Właściwie oba rozstania - bo mam dwoje dzieci z dwóch poprzednich związków. Staram się, by córka miała dobry kontakt z babcią i tatą. Jak mówiłam, babcia jest bardzo zaangażowana, dzwoni, wysyła prezenty i kartki np. na imieniny. Tata nie dąży do aż takiego kontaktu, raczej go zachęcamy, jego matka i ja. Czasem rozmawia z córką na skype, ale to naprawdę bardzo rzadko. No i jak jest w Polsce to dzwoni, żeby się spotkać. Właściwie to tyle tych kontaktów. Nie mogę narzekać, bo jak potrzebuję pomocy, to robi co może (np. kiedyś pożyczył mi dużą kwotę pieniędzy, jak miałam dołek finansowy). Na pewno na swój sposób kocha córkę. Może po prostu jest za mała, żeby była dla niego partnerem do rozmowy i zabawy :).

      Nie, nie jestem trollem, tak, mam pokręcony życiorys, ale jak na tak zagmatwaną historię rodziny jestem w miarę normalna - mam skończone studia, pracuję. Mój obecny mąż też pracował za granicą, ale wrócił, by być ze mną i z dziećmi. Tamten nie umiał albo nie chciał żyć ze mną w Polsce, no i się rozpadło.
      • paris-texas-warsaw Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 17:39
        Tak się zastanawiałam, o co chodzi... Ten cytat wg mnie jest dalszym z katalogu rodzin pachworkowych, którego bym nie wymyśliła. Fakt, niech nie jedzie, bo dostanie takie fajne prezenty:) Zawsze o to posadzałam macochy, ale, że dla matki klopotem sa prezenty dziecka, to nie obmyśliłam. I ten mąż "akceptuje, że nie wszystkie dzieci są jego". Chwała mu za to:)

        Ja bym powiedziała, że dziecko trzyletnie, które ostatnie Święta spedzało jako dwulatek nie ma zbyt rozbudowanego pojęcia "święta BN". Dostanie prezenty, zje ze 100 potraw zupkę i ziemniaki i ciasto i się pobawi. Jeśli spędzało już noclegi poza domem i zna ludzi, to od ludzi zalezy, czy bedzie mu fajnie. Mi osobiście nie chaciałoby się latać w Święta dzień po dniu takich odległości, więc może dzielcie się świętami naprzemienne. Przy czym dla mnie ważniejsza od Świąt jest Wigilia i ją bym liczyła "podwójnie", bo wtedy zazwyczaj zjawiają się prezenty (ale to już rozumiem indywidualna sprawa).
        Nie uwzględniałabym tu ani kwestii ciąży (to już indywidualny wybór matki, a jak za rok znowu będzie w ciąży i to z nowym partnerem, to wszystkie dzieci i ojców to "poblokuje" w ich prawach?), ani wyjazdu ojca (jeśli za mało się zajmuje, to można go tez sądownie do tego przymusić, przynajmniej obecnie chyba się za niewykonywanie "widzeń" płaci kary, ale jak chce, to jest to już blokowanie go i podnoszenie tej kwestii wygląda na "karanie" go - to raczej uwaga do dyskutantów, a nie Autorki).
        Generalnie jakoś podejrzewam, że kwestią problematyczną jest obecny mąż, to "akceptuje" tak mi jakoś wygląda.


        "Trochę się wystraszyłam, szczerze mówiąc. Atmosfera w domu robi się napięta. (??? - ciekawe czemu) Córka nocowała już poza domem i beze mnie (np. spędziła tydzień z tatą i jego nową partnerką w maju - byli u babci, od tego czasu się nie widzieli), ale i tak według mnie to trochę brutalne, by rozdzielać rodzinę na święta. Bo dla mnie rodzina to wszystkie dzieci i święta bez któregoś z nich byłyby niesamowicie stresujące. Już nie wspomnę o innych kwestiach - tych, że córka wraca do domu z superprezentami od babci, a innym dzieciom co najwyżej mogę dać od siebie jakiś drobiazg, żeby nie było im przykro (Krysia ma oprócz młodszego brata jeszcze jedną starszą siostrę). Pisałam o tych sporach rodzinnych już wcześniej, nie chcę tego rozdrapywać, ale kiedy już udało się osiągnąć jako taką stabilizację, to taki cios."
        • paris-texas-warsaw Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 17:46
          Sama idea pojechania rok temu do ojca dziecka tak dziwna, zwłaszcza w kontekście tego małego niemowlaka, że podejrzewam, że chodzi o coś innego - może lepiej, żeby obecny mąż albo przeszły partner się jakoś nawzajem nie oglądali i stąd taki problem, by ktoś po dziecko przyjechał, do czego się oferują?
          • triss_merigold6 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 17:48
            Nie, to raczej nadgorliwość gorsza od faszyzmu. Miała poczucie winy i zgodziła się na tak absurdalną podróż. Wiele kobiet po rozwodzie daj się wpędzić w taki kanał, że babcia, że rodzina, że ojciec dziecka zamiast powiedzieć "sorry, za kontakty z ojcem dziecka i jego rodziną odpowiada pan ojciec".
            • paris-texas-warsaw Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 18:02
              Gdyby, oni wtedy nie oferowali, że sami przyjadą po dziecko. Jakoś w to wątpię, wprawdzie nie pisze Autorka, ale jakoś tak wątpię. Tez nie myślę, że Autorka jest tam szczególnie miło widziana, ale to tak statystyka by wskazywała, może jest miłym gościem...

              A ktoś mi może powiedzieć, jak to jest jak kontakty są nieuregulowane? Decyduje, ten przy kim jest dziecko? Kto dziecko ma ze sobą chwilowo, ten jest górą? - np. daje się dziecko ojcu na widzenie, a on je z własnej nieustalonej z matką inicjatywy bierze na tydzien, a nie popołudnie i co wtedy? Ale tu był związek nieformalny, to chyba zupełnie nie ma tej regulacji w np. wyroku rozwodowym, tylko tak się "toczy" przy pełni praw obu stron.... W takiej sytuacji ojciec nawet nie ma obowiązku oddać dziecka w ręce matki po takim "widzeniu", które w nieuprawniony sposób narzuca mu matka i to matka by szła po wyrok sądowy, żeby sobie zapewnić "widzenie"? Jednak widzę jakąś dobroć w tych 10 spotkaniach przedmałżeńskich przed sakramentalnym tak i chwili na ochłonięcie, czy aby na pewno mamy być rodziną:)
          • izabelski Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 17:52
            a skad pomysl, ze obecny partner nei chce widziec ojca pasierbicy/

            autorka zaprosila go przeciez na swieta na obiad, czyli przyjedzie i w jej domu spedzi z pol dnia
            • paris-texas-warsaw Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 18:04
              Nie wiem, tak mi intuicja mówi, że nie wszystko jest jasne w tych opisach. To tylko taka możliwość.
            • vilez Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 22:24
              Matka nie che widzieć obecnej[partnerki eksa- co zostało podane expressis verbis. Ot, tajemnica.
    • enith Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 19:06
      Teraz, gdy uściśliłaś, że córka już nocowała poza domem, nic nie stoi na przeszkodzie, by zaproponować eks-mężowi, żeby wziął córkę do siebie pierwszego dnia świąt, a odwiózł w niedzielę po świętach. W ten sposób i wilk syty, i owca cała, obie rodziny będą miały możliwość spędzić z córką świąteczny czas. Jesteś skłonna zgodzić się na takie rozwiązanie?
      Co do prezentów i braku równowagi w ich dawaniu, to gdy tylko twoje młodsze dzieci będą trochę bardziej gramotne, wyjaśnisz im, że starsza córka ma innego tatę, inną babcię i prawo do bycia przez nich obdarowywaną. Dziwi mnie, że podnosisz ten temat teraz, gdy jedno dziecko ma raptem 15 miesięcy, a drugiego nie ma jeszcze na świecie. Czym ty się martwisz? Prezenty od babci i eks-męża dla starszej córki to twój najmniejszy problem.
      P. S. Kiedy masz rodzić?
      • czerwczyna90 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:17
        Dziękuję za tę odpowiedź. I chcę już podsumować. Opinie w tym wątku są bardzo spolaryzowane i tylko jedno pozostaje niezmienne: ja w tym wszystkim jestem oceniana negatywnie.

        Krysta przed snem wyraziła chęć spotkania się z tatą i babcią (i całą rodziną). Była trochę podejrzliwa. Wypytała mnie, czy w domu będzie już dzidziuś (raczej tak - termin to 13 grudnia) i czy dzidzia będzie cały czas w domu, jak ona będzie u babci (tak). Zapytała również, czy przyjdzie do niej Mikołaj (jasne!) i czy siostra też pojedzie do taty (nie). Egoistycznie ;) chcę jednak zatrzymać ją w domu na Wigilię. Dzwoniłam do tamtej babci, powiedziałam, że dziecko przyjedzie w pierwszy dzień świąt, na odbiór umówiliśmy się na drugi dzień świąt (mój mąż pojedzie po nią), więc to będzie tylko jedna noc. Potem tata ze swoją nową partnerką jadą na narty. Nawiasem, mój stosunek do tej nowej jest raczej niechętny nie dlatego, że jest ona jakaś tam specjalnie niesympatyczna, ale po prostu trudno lubić kogoś, kto przez jakieś dwa miesiące był równoległą ukochaną, tyle że tam na miejscu ;). Są ze sobą już dość długo i szczęścia im życzę, ale nie musimy się zaprzyjaźniać.

        Moja matka prawie wyszła z siebie, jak usłyszała o tym wszystkim, to jest o tym, że jedno z dzieci przez dwa dni będzie poza domem w same święta. Mama to bardzo rodzinna osoba (mam sporo rodzeństwa!), a w Wigilię ma dyżur u siebie na oddziale - jest lekarzem. Twierdzi, że teraz ona nie spędzi świąt z wnuczką. Jeezu. Niech już będzie ten Nowy Rok.
        • czerwczyna90 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:32
          I jeszcze jedno napiszę. Naprawdę różne są sytuacje życiowe. Tak się akurat złożyło, że na moim ślubie był: ojciec pierwszej córki z żoną i synem, ojciec drugiej córki z partnerką i swoją matką, siostrą, bratem i jego żoną. Wydaje się, że dobrze się bawili, nikt na nikogo się nie obrażał. Nigdy nie mieszkałam na stałe z ani jednym, ani drugim, więc kwestia ustalenia, kto do kogo miałby wozić dziecko byłaby nieco problematyczna ;).

          A rodzinę najbliższą tworzymy teraz ja, mąż, troje dzieci i jedno w drodze. I cokolwiek będziecie mówić o mojej rodzinie i moich wyborach życiowych, taką mam tę rodzinę i tak już będzie. Przecież nie usunę córce ojca z życiorysu, na Boga.
          • mayenna Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 20:48
            Twoją rodzinę tworzysz ty, dzieci i ojczym, ale już rodzinę twojej córki tworzy też ojciec, babcia i jego rodzeństwo.
            Jak on pójdzie do sądu to ten nakaz załatwi, tylko to może popsuć wam fajne układy. po co ci to?
          • alsk9 Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 29.11.15, 18:50
            Teraz jeszcze przyznaj, że tatus dziecka do pracy za granicą to jeździł już wcześniej jak byliście razem i całkiem ci to odpowiadało
            a teraz czujesz satysfakcję, że tutejsze nienawidzące facetów forumki wieszają na nim psy jaki to z niego zły ojciec,
            a tobie baaaardzo odpowiada że dobrze zarabia i daje kasę, ale bardziej by ci odpowiadało jakby tylko kasę dawał by ci w nowym związku budżet reperować a od dziecka się odczepił tak jak ojciec najstarszej córki. Byś z najnowszym menem miała sielsko-anielsko, jedna ścisła rodzina, a na dwoje dzieci kasa płynie gratis.
            Daj znać z kim zrobisz piąte dziecko.

            • alsk9 Popełniłam grzech ................. 29.11.15, 19:14
              grzech użycia wyszukiwarki :D:D:D

              forum.gazeta.pl/forum/w,898,150056239,150056239,Moja_matka_i_moj_narzeczony_sie_nie_znosza_.html
              -dla niezorientowanych- ten narzeczony sprzed 1,5roku to obecny mąż pani i ojciec dwójki najmłodszych

              -a co w tym wątku autorka robi? martwi się co.....jej mamusia powie , że jedną ze starszych córek da biologiczneu ojcu na święta...

              ta mamusia to ponoć lekarka.
              to może pora by z autorką już porozmawiała o antykoncepcji?

              • alsk9 Re: Popełniłam grzech ................. 29.11.15, 19:17
                forum.gazeta.pl/forum/w,898,150056239,150059302,Re_Moja_matka_i_moj_narzeczony_sie_nie_znosza_.html
                o mamuniu... tu nawet deklaracja była... już nieaktualna..
              • anoraak Re: Popełniłam grzech ................. 29.11.15, 20:05
                użyłam wyszukiwarki od razu a początku dyskusji....niewiele zmienia to w mojej opinii - generalnie nadal wydaje mi się, że to troll
            • anoraak Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 29.11.15, 20:03
              Koleżanko, nadinterpretujesz, jak cholera
              nienawidzące facetów forumki wieszają psy na ojcu, bo widuje dziecko 3-4 razy w roku. A czemuż to widuje tak rzadko....bo układa sobie życie z nową partnerką. Nie chodzi o to czy autorka była kiedyś zadowolona czy nie, mnie kompletnie nawet nie interesuje jej historia życiowa, chodzi o to, że taki ojciec który w życiu dziecka jest tak rzadko - to nie ojciec tylko "ojciec"
        • vilez Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 27.11.15, 22:32
          > Mama to bardzo rodzinna osoba...

          Zaiste rodzinna to osoba, która ojca dziecka eliminuje z najbliższej rodzinności tegoż dziecka...

          > Egoistycznie wink chcę jednak zatrzymać ją w domu na Wigilię.

          Wreszcie... Głupio, ale szczerze (choć to dobre). To teraz czas na kolejny krok- zejścia z egoizmu...
          A konkretnie z tego:

          > Nawiasem, mój stosunek do tej nowej jest raczej niechętny nie dlatego, że jest ona jakaś tam specjalnie > niesympatyczna, ale po prostu trudno lubić kogoś, kto przez jakieś dwa miesiące był równoległą
          > ukochaną, tyle że tam na miejscu wink

          Uff. To teraz może zrozumiesz, że ona to ona, a ojciec to ojciec.

          Zacznij żyć swoim nowym związkiem. A nie- związkiem Twojego eks. Wszystkim to wyjdzie na zdrowie. Przede wszystkim zaś- dzieciom.

    • paris-texas-warsaw Re: "Nie przyjedziemy na święta..." 28.11.15, 06:58
      A nie tworzysz tej historii ku uciesze gawiedzi?:) Jakoś przestałam wierzyć w osobę, która ma za złe, że była zdradzana "przez dwa miesiące", a potem na ślub zaprasza ekschłopaka ze "zdradzaczką" razem z całą czeredą krewnych i jeszcze poprzedniego chłopaka z rodziną (trudno pisać do końca o partnerach, jeśli nawet razem nie mieszkaliście) i ten chłopak związany z matką tak bardzo, ale to Ty się denerwujesz, że rodzinna mama-lekarz nie zobaczy wszystkich dzieci w święta.... Jakoś ciśnie mi się żart, że może się nie doliczy;) Wesołych Świąt:)
Pełna wersja