czerwczyna90
21.11.15, 16:56
Babcia mojego dziecka żąda - niestety, tak to trzeba ująć - by je oddać jej na święta, by mogło spędzić je z rodziną. Rok temu pojechałam do niej z córką w pierwszy dzień świąt (mieszka 120 km od nas) i to było ok - córka spotkała się z ojcem, babcia była zadowolona, ja mniej, bo musiałam zostawić trzymiesięcznego synka, który był kp, z mężem, no ale czego się nie robi dla dziecka. W tym roku nie dam rady tego zorganizować, bo tuż przed świętami mam termin porodu i choćbym chciała, nie będę się nadawać do podróży. Chciałabym spędzić święta rodzinnie, całą powiększoną rodzinką, bez zamartwiania się, co tam u córki. Bo propozycja babci jest taka: skoro nie mogę przyjechać z córką, to córka ma przyjechać sama na całe święta, konkretnie przyjedzie po nią ktoś z tamtej rodziny i po świętach ją odwiezie.
Próbowałam dyskutować, używać argumentów, ale jest głucha na nie, mówi, że będę miała lżej jak będzie mniej dzieci. Jestem przygnębiona, no i nie wiem, czy mam rację, bo właściwie zależy mi na kontakcie z babcią mojej córki. Córcia nawet nie chodzi jeszcze do przedszkola, to małe dziecko. Święta bez mamy to dla niej więcej stresu niż radości... Nie wiem... ojciec dziecka grozi, że jak nie oddam go po dobroci, to załatwi nakaz.